Ścieżki rozwoju w grze na wiolonczeli

Transkrypt

Ścieżki rozwoju w grze na wiolonczeli
Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina
Wydział Instrumentalny
Katedra Instrumentów Smyczkowych
specjalność – gra na wiolonczeli
Robert Dacko
ŚCIEŻKI ROZWOJU W GRZE NA WIOLONCZELI
Praca dyplomowa napisana pod kierunkiem
prof. Andrzeja Bauera
Warszawa 2009
Spis treści
Rozdział I - Wstęp ...................................................................................................................... 3
Rozdział II - Rozwój umiejętności manualnych ........................................................................ 5
Proces nauczania ruchu ............................................................................................................. 5
Ruch a napięcia ......................................................................................................................... 7
Skuteczność i funkcja techniki wykonawczej ........................................................................... 8
Rozdział III - Praca nad utworem............................................................................................. 10
Praca muzyka - pracą fizyczną czy umysłową? ...................................................................... 10
Tworzenie obrazu utworu. Budowanie biblioteki brzmień ..................................................... 11
Rozwiązywanie problemów wykonawczych .......................................................................... 13
Praca nad intonacją .................................................................................................................. 16
Odpowiednie warunki pracy ................................................................................................... 17
Rozdział IV - Praca przed występem ....................................................................................... 20
Rozdział V - Technologiczne błędy w ćwiczeniu .................................................................... 24
Rozdział VI - Zakończenie ....................................................................................................... 27
Rozdział I - Wstęp
Gdy jako siedmiolatek po raz pierwszy sięgnąłem po wiolonczelę, nie miałem pojęcia,
jak wielką rolę odegra ona w moim życiu. Odkrywałem to stopniowo, rok po roku, ucząc się
subtelności operowania smyczkiem i poruszania się palcami
po strunach. Dorastając,
zdobywałem umiejętności i wiedzę, które zaprowadziły mnie do miejsca w którym jestem
teraz.
Przez te wszystkie lata mój pogląd na sprawę ćwiczenia i rozwoju zmieniał się
znacząco. W pierwszych klasach szkoły podstawowej jako wyznacznik postępów uważałem
ilość czasu spędzonego przy instrumencie. Im więcej będę „ćwiczył”, tym lepiej będę „grał”
- oto motto tamtych czasów.
Kolejne lata przyniosły wiele uzupełnień do powyższej prawdy. Dowiedziałem się
oraz empirycznie odczułem, że ćwiczenie może przynieść negatywne skutki w postaci złych
nawyków ruchowych. Zacząłem zwracać uwagę nie tylko na to, że gram, ale także, w jaki
sposób to robię. Kontrolowanie poprawności i naturalności moich ruchów przynosiło skutki,
pozwalało mi sięgać po coraz bardziej skomplikowane utwory z repertuaru na wiolonczelę.
Dopiero na studiach zacząłem naprawdę słuchać tego, co gram. Czynność ta, tak
oczywista w przypadku naszego zawodu, zeszła w szkołach podstawowej i średniej na drugi
plan w natłoku poszukiwań techniki i sprawności ruchowej. W samym procesie ćwiczenia
zaszły ogromne zmiany. Przegrywanie zadanych mechanicznych formuł zastąpiło
poszukiwanie własnych rozwiązań. Ucho stało się drogowskazem, umysł – nauczycielem.
Prawidłowy rozwój tych dwóch najważniejszych pomocy naukowych stał się sprawą
priorytetową.
Przez siedemnaście lat, a szczególnie w okresie studiów, wielokrotnie odkrywałem jak
wiele
czasu
i
energii
można
zaoszczędzić
efektywnym
i
przemyślanym
3
ćwiczeniem. W niniejszej pracy umieściłem doświadczenia zebrane w tym okresie,
popierając je dwoma sztandarowymi pozycjami literatury dotyczącej technologii pracy - pracę
prof. Kazimierza Michalika o nawykach ruchowych oraz „Techniki gry skrzypcowej”
prof. Tadeusza Wrońskiego.
4
Rozdział II - Rozwój umiejętności manualnych
Proces nauczania ruchu
Za fundament gry na wiolonczeli przyjąć można dwie czynności: przesuwanie
smyczkiem po strunach oraz stawianie palców w odpowiednich miejscach. Obie wymagają
precyzyjnych ruchów, których początkowa nauka zająć może wiele lat. Wydobycie czystego,
szlachetnego dźwięku z instrumentu w pierwszych miesiącach ćwiczenia jest bardzo trudne,
gdyż ogromna ilość nowych procesów nerwowo-mięśniowych powoduje liczne napięcia.
Dopiero wykształcenie odpowiednich nawyków ruchowych pozwala nam na wykonanie
ćwiczenia albo krótkiego utworu. Prof. Kazimierz Michalik proces nauczania ruchu dzieli na
trzy następujące po sobie fazy:
1) ogólne opanowanie podstawowego przebiegu ruchu (koordynacja ogólna)
2) poprawianie, doskonalenie i różnicowanie (precyzyjna koordynacja ruchu)
3) utrwalanie i przystosowanie do zmiennych warunków
W fazie pierwszej ruch jest mało skoordynowany, skrępowany. Charakteryzuje go
ponadto zbyt duży nakład siły. Jest to punkt wyjścia i w trakcie dalszych poszukiwań,
w których najważniejszą wskazówką jest kontrola jakości brzmienia (intonacji, barwy,
dynamiki itd.) przechodzi w fazę drugą. Nie ma tu jeszcze mowy o ustalonym nawyku
ruchowym, jednak przy powtarzaniu wzrasta odczucie wygody i czasu. W fazie trzeciej
następuje automatyzacja ruchu, która pozwala na swobodę operowania wyuczonym środkiem.
5
Daje to możliwości adaptacji do zmiennych warunków oraz poszerzanie zakresu możliwości
danego ruchu w przyszłości.
Jednak pamięć ruchowa zapisuje rzeczy zarówno przydatne nam, wiolonczelistom, jak
i te, które w grze na wiolonczeli przydatne nie są, a często nawet szkodzą naszym staraniom.
Przy początkowych próbach objęcia kontrolą wielu procesów mechanicznych, bardzo łatwo
o niedopatrzenia, wyolbrzymianie ruchów, nerwowość... Część z tych mankamentów poprzez
częste nieświadome powtarzanie potrafi „wejść w krew” i stać się złym nawykiem ruchowym.
Dlatego warto uzmysłowić sobie, jakie są cechy dobrze ukształtowanych engramów
ruchowych:
1)
dobrze zaznaczony podział przestrzenno - czasowy - ruch składa się z fazy
przygotowawczej, głównej i końcowej
2)
dobrze zaznaczony podział dynamiczno - czasowy - rytm ruchu, a więc
kolejność pojawiania się napięć i rozluźnień przebiega w sposób ekonomiczny dla
układu nerwowego i mięśniowego
3)
płynność ruchu - ruch jest dobrze skoordynowany
4)
elastyczność ruchu - pozwala na bezkolizyjny kontakt z instrumentem,
ruch jest amortyzowany
5)
antycypacja, czyli przewidywanie ruchu - pozwala na włączenie ruchu do
sekwencji, poprzez przekształcenie ruchów poprzedzających
6)
precyzja ruchu - pewne osiągnięcie celu za pomocą ruchu
Oczywiście, najlepszą sytuacją jest taka, gdy poprzez rzetelne nauczanie i sensowne
ćwiczenie posiadamy same dobre nawyki ruchowe. Jednak co zrobić, gdy któryś z elementów
szwankuje, wprowadzając szkodliwe napięcia w fizyczną stronę sztuki wiolonczelowej?
6
„Jest oczywiste, że lepiej, aby nie zaszła konieczność jej przeprowadzania (korekty).
W myśl zasady, że lepsza profilaktyka niż szpital i rehabilitacja. Najprościej przecież
korygować na bieżąco nieprawidłowości jeszcze nie utrwalone w nawykach ruchowych, niż
walczyć i dopingować do walki z przyzwyczajeniami, które stały się już drugą naturą”1
Problem usunięcia bądź poprawienia nawyku ruchowego jest tym poważniejszy, im
dłużej trwał okres jego używania. Sam proces „naprawy” polega na zastępowaniu złego
engramu dobrym, co wymaga nieustannej kontroli przez długi czas. Trudniej jest jednak
doprowadzić do zautomatyzowania przeuczonego ruchu, niż ma to miejsce w przypadku
nauki „od zera”.
„Kłopot w tym, że człowiek nie zapomina tak łatwo i w nowo opanowanych
nawykach w najmniej oczekiwanych okolicznościach odzywają się nawyki stare.”2
Ruch a napięcia
Wytworzone przez wirtuozów wrażenie lekkości operowania instrumentem oraz
imponującego rozluźnienia może wprowadzić mylne wrażenie braku napięć w organizmie
wiolonczelisty. W rzeczywistości wykonaniu każdego ruchu musi towarzyszyć napięcie
optymalne.
Ze względu na spełniane funkcje wyróżniamy trzy rodzaje napięć:
1) napięcie
stabilizujące
-
odpowiada
za
zapewnienie
rękom
położenia
umożliwiającego wykonanie projektowanych czynności
2) napięcie transmisyjne - pozwala na przeniesienie energii wynikającej zarówno
z udziału masy, jak i przyspieszenia
1
2
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str. 22
Tamże str. 22
7
3) napięcie motoryczne - jego skutkiem jest ruch
Wymienione powyżej rodzaje napięć w czasie ruchu przenikają się wzajemnie,
a nawet występują jednocześnie.
Skuteczność i funkcja techniki wykonawczej
By uświadomić sobie czym jest skuteczność techniki, warto sięgnąć do porównania
gry na wiolonczeli i wspinaczki.
Obydwie czynności mają na celu wykonanie pewnego zadania. W przypadku gry na
wiolonczeli jest to wykonanie utworu, w przypadku wspinaczki - przejście ściany. Gdy
wspinacz wchodzi w skałę, jego ruchy muszą być oszczędne, inaczej grozi mu utrata sił
w trakcie drogi. Płynność sięgnięć po kolejne chwyty gwarantuje mu właściwy rytm
i odpowiedni balans ciała. Szczęśliwy finisz jest ostatnim ogniwem z łańcucha złożonego
z ekonomicznych i pewnych ruchów. Zagrożeniem może być własna niegospodarność
energetyczna, która sprawi, że jeden z elementów wspinaczki zaszwankuje i w rezultacie
nastąpi odpadnięcie.
W przypadku wykonywania utworu jest podobnie. Zbędne zużycie energii grozi utratą
kontroli w dalszych fragmentach. Spadek płynności ruchów wprowadza nerwowość i element
przypadku.
Oczywiście zarówno we wspinaczce jak i sztuce wiolonczelowej znane i częste są
przypadki przejścia ściany czy wykonania utworu na pełnym napięciu, „z nożem w zębach”.
Jednak subtelność „pajęczego baletu” zamienia się wtedy w pokaz siły, a piękno gry
wiolonczelowej gubi się w fizycznych procesach.
„Skuteczność techniki jest uwarunkowana celowością i ekonomią ruchu. Ideałem jest
osiągnięcie maksimum rezultatów przy minimum środków. Wiąże się więc z zagadnieniem
poszukiwania optymalnej dla osiągnięcia zamierzonego celu (w naszym przypadku określonej
8
jakością dźwięku) formy ruchu przy najodpowiedniejszym , jeśli chodzi o rodzaj i siłę, użyciu
energii. Dochodzenie do tych rozwiązań może być intuicyjne (dzięki wrodzonemu talentowi)
bądź w braku tych dyspozycji świadome, czyli uświadamiane przez nauczyciela, który w tym
przypadku musi posiadać i umieć przekazać wiedzę i doświadczenie, których uczący się nie
ma.”3
Skuteczność techniki jest więc tym większa, im mniej energii zużywamy
do osiągnięcia interesującego nas celu.
„Grę mistrzów cechuje zawsze płynność, zwinność, nawet swego rodzaju elegancja.
Stwarza to pozory łatwości. To samo można zaobserwować u sportowców. (...)Dowodzi to
najkorzystniejszego gospodarowania energią dzięki skoordynowaniu w przebiegu czasowym
napięć będących powodem ruchu i rozluźnień, podczas których pracę wykonuje masa mięśni
będących w ruchu.”4
Cechy gry mistrzowskiej wymienione powyżej budują wrażenie „stopienia” muzyka
z instrumentem. Stworzenie poczucia jedności pozwala na oderwanie uwagi swojej
i słuchacza od fizycznej strony gry i skierowanie jej w rejony, dla których muzyka została
stworzona. W ten sposób odmaterializowana, staje się sztuką.
3
4
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str.23
Tamże str.22
9
Rozdział III - Praca nad utworem
Praca muzyka - pracą fizyczną czy umysłową?
Zadając to przewrotne pytanie chciałbym zwrócić uwagę na brak jednoznacznej
odpowiedzi, która rozstrzygałaby tą kwestię. Procesy omówione w poprzednim rozdziale
mają charakter czysto fizyczny, ich wykształcenie w początkowej fazie nauczania jest bardzo
podobne do nauki chodzenia czy mówienia. Jednak tak jak w przypadku tych umiejętności,
nabycie ich nie zmieni nas w alpinistów czy krasomówców, tak w przypadku gry
wiolonczelowej potrzeba czegoś więcej.
Tym czymś jest odpowiednia praca umysłowa, która właściwie uporządkuje obraz
naszego ćwiczenia.
„Biedny uczeń marzy, aby mógł wygrać czysto wszystkie dźwięki, a o rzeźbieniu
wewnątrz siebie nie ma wielkiego pojęcia. Często wiec chwyta młot tam gdzie należałoby
wziąć do ręki dłutko, a siekiery używa zamiast nożyka. Szkody, jakie wyrządzamy wtedy
swemu dziełu i swej grze, są niewidoczne, a przynajmniej do pewnego czasu, gdyż nie
jesteśmy ich widokiem alarmowani. Nic więc dziwnego, że w końcu zamiast dzieła
otrzymujemy żałosne szczątki pierwotnej koncepcji, zdeformowane poza tym przez tremę
i wpadki pamięciowe”5
Nasz umysł odpowiada za zastosowanie odpowiedniego narzędzia pracy, a brak efektu
lub efekt negatywny powinien nas alarmować i mobilizować do dalszych poszukiwań. Brak
tego sygnału świadczy o częstym i poważnym błędnym podejściu do ćwiczenia.
5
T.Wroński, Techniki gry skrzypcowej str. 37
10
Aby uzmysłowić sobie, na czym polega ów błąd, warto prześledzić proces pracy nad
utworem:
1) etap tworzenia obrazu, do którego będziemy dążyć w trakcie ćwiczenia
2) a. jeśli utwór nie stawia żadnych oporów wykonawczych, odzwierciedlenie
poprzez grę obrazu wykształconego w pierwszym etapie
b. jeśli występują problemy wykonawcze, rozwiązanie ich odpowiednimi
środkami
3) utrwalanie poznanego materiału
Widać więc, że doskonalenie wykonania jest pracą umysłową, polegającą na
nieustannym kontrolowaniu i konfrontowaniu efektu, jaki uzyskujemy grą, z obrazem, jaki
wytworzyliśmy w naszej głowie.
Tworzenie obrazu utworu. Budowanie biblioteki brzmień
Proces pracy nad utworem, jak napisałem w poprzednim podrozdziale, rozpoczyna się
od stworzenia obrazu w głowie wykonawcy. Idąc za myślą prof. Wrońskiego o analogii
rzeźbiarstwa i sztuki gry, wnioski narzucają się same. Skutki ćwiczenia na instrumencie bez
jasno określonego celu, przypominają efekt pracy rzeźbiarza, który bezmyślnie dłubie dłutem
w drewnie czy kamieniu, „tworząc dzieło” o nawet jemu nie znanej treści.
Jak zaprojektować wizje utworu?
„O ileż łatwiej i przyjemniej pracę nad nową pozycją repertuaru zaczynać od
poznawania muzyki, przyswajania jej sobie. Casals czynił to przy fortepianie, my częściej
poznajemy utwory słuchając ich na koncertach, z nagrań płytowych lub przez radio. Przy
11
prawykonaniach korzystamy często z pomocy kompozytora. Dobrze jest mieć wtedy
świadomość, że z arsenału posiadanych środków możemy zaczerpnąć te właściwe potrzebne
nam do wykonania danego dzieła. Poznawanie tekstu bez instrumentu, pozwala na
wypracowanie koncepcji nie obciążonej naszą nieporadnością w wykonywaniu tekstu,
prowadzącą do złych nawyków, które ćwiczenie utrwala. Nie stwarza również psychoz
„miejsc trudnych”, które pozostawiają ślad, nawet po opanowaniu trudności. Staramy się
wniknąć w intencje kompozytora, spostrzec wszystko, co tkwi w utworze. Pozwoli to nam na
właściwe zaprojektowanie czynności związanych z ruchową stroną gry.”6
Wymienione przez prof. Michalika metody tworzenia wizji muzycznej należą do
najpopularniejszych i najbardziej skutecznych. Poznawanie utworu przy fortepianie pozawala
nam na prześledzenie linii melodycznej w kontekście harmonicznym, co daje nam
uporządkowaną wiedzę o ciążeniach jak i klarowną bazę czystej intonacji. Słuchanie nagrań
płytowych, przy dzisiejszej bogatej ofercie wydawnictw, tworzy w pamięci człowieka
pewnego rodzaju „mozaikę” wykonań, momentów, które nas zachwyciły i które świadomie
lub nie, będziemy powielać.
Poza wymienionymi powyżej zewnętrznymi źródłami inspiracji w tworzeniu obrazu
utworu, warto też uzmysłowić sobie posiadanie własnej „biblioteki brzmień”.
Zastosowane przeze mnie słowo „biblioteka” nie zostało użyte przypadkowo. Tak jak
w instytucji gromadzącej materiały i książki, w pamięci człowieka również archiwizują się
doznania, tworzące naszą indywidualność. W przypadku uprawiania muzyki, doświadczenia
te wiążą się z elementami dzieła muzycznego, przekształcając oraz łącząc je w sztukę.
Czym jest biblioteka brzmień?
Jest to baza naszej wrażliwości, składająca się z pamięci emocji towarzyszących
różnym wydarzeniom i wrażeniom estetycznym. Bogactwo tego zbioru przeżyć budujemy
przez całe życie, a w jego skład wchodzą nie tylko doznania muzyczne. Poza innymi
rodzajami sztuk pięknych, z którymi obcowanie znacznie poszerza świadomość barw
i kształtów, w skład biblioteki brzmień wchodzą dźwięki i obrazy pozornie niezwiązane
z artyzmem. Wszystko, co nas otacza i czym my się otaczamy wpływa na kierunek rozwoju
naszej bazy wrażliwości - ludzie, przyroda, przedmioty...
6
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str.26
12
„Nasza strona psychiczna wymaga pielęgnacji- tak jak nasze ciało czy umysł. Zabiegi
nasze powinny iść w trzech kierunkach: odżywiania, podsycania życia tej strefy naszych
władz, pielęgnowania jej i chronienia od wpływów niszczących.
Kierunek pierwszy polegałby na ciągłym kontakcie z piękną muzyką jak
i z odpowiednimi ludźmi, artystami, którzy stwarzają wokół siebie niepowtarzalny klimat.
Wymiana myśli z takimi ludźmi, działa równie ożywczo, jak przygnębiające i ogłupiające są
kontakty z ludźmi pozbawionymi zdolności artystycznych czy zrozumienia sztuki. Ożywczo
działa również kontakt z innymi dziedzinami sztuki, z poezją, plastyką teatrem czy filmem.
Muzyk nie powinien się zasklepiać w odczuwaniu tylko muzycznych doznań estetycznych,
powinien być artystą reagującym na piękno w każdej postaci. Ożywczo działa też zetknięcie
z przyrodą, z żywiołem wody, światła i powietrza. Wchłonięte w nas piękno świata będzie
widoczne w końcu i w naszej sztuce.”7
Rozwiązywanie problemów wykonawczych
Kolejnym etapem pracy nad utworem jest zmaterializowanie za pomocą instrumentu
obrazu wytworzonego w naszej wyobraźni. Sytuacją idealną jest ta, gdy znajomość sztuki
wykonawczej pozwala nam na natychmiastowe przełożenie wizji na odpowiedni efekt
akustyczny.
W rzeczywistości jednak utwór przy pierwszym czytaniu stawia nam opór. Dzieje się
tak z wielu powodów, wśród których najczęstszymi są:
1) nieodpowiednie palcowanie i smyczkowanie
2) brak wyrobionych nawyków ruchowych potrzebnych do wykonania miejsc
wymagających automatyzacji
3) zbyt duża ilość danych, niemożliwych do odczytania w tempie docelowym
7
T.Wroński, Techniki gry skrzypcowej str.204
13
Oczywiście powyższe problemy występują w różnym nasileniu u różnych
wykonawców. Powszechnie znane są anegdoty o Mścisławie Rostropowiczu uczącym się
w podróży bez udziału instrumentu utworu, który tuż po dotarciu na miejsce perfekcyjnie
wykonywał.
Wymienionych powyżej trzech punktów nie można nazwać błędami. Są to raczej
wiolonczelowe szarady, których poprawne rozwiązanie potrafi zneutralizować problem.
W przypadku pierwszej pozycji metodą próbowania należy odnaleźć najwygodniejszą
w docelowym tempie wersję smyczkowania i palcowania, pamiętając oczywiście o wierności
wizji utworu. Niebezpieczeństwem jest zaufanie opracowaniu nut z których korzystamy,
ponieważ nawet jeśli palce i smyczki sprawdziły się w przypadku redaktora (choć czasem
ciężko w to uwierzyć), to odmienność przyzwyczajeń wykonawczych czy też klas
instrumentów, na których są stosowane, poddają w wątpliwość ich wykorzystanie.
W drugim punkcie, dotyczącym szybkich, skomplikowanych pod względem
aplikatury przebiegów, nabycie nawyków ruchowych często wiąże się z obniżeniem tempa
ćwiczenia. Pamiętać jednak trzeba, by tempo to nie było za wolne, gdyż grozi to nauką
ruchów niepotrzebnych, a często szkodliwych w przypadku przyspieszania fragmentu:
„Gra w tempie wolnym jest (pod względem ruchowym – przyp. aut.) identyczna z grą
w tempie ostatecznym. Jeżeli bowiem nauczymy się innego rodzaju ruchu palców przy
ćwiczeniu, stanie się to zaporą przy dochodzeniu do tempa ostatecznego. Tempo gry przy
ćwiczeniu powinno spełniać zatem następujące warunki:
1) powinno być nie za powolne, gdyż to zbytnio zmienia rodzaj pracy palców
2) nie za szybkie, by nie powstawały zahaczenia, by gra była łatwa
3) zmiany pozycji powinny być ćwiczone w tym tempie początkowo powoli, a potem
szybko
4) trzymanie i puszczanie palców powinno być takie jak w tempie ostatecznym.”8
8
T.Wroński, Techniki gry skrzypcowej str.77
14
Uzupełniając powyższy pogląd prof. Wrońskiego, dodałbym parę uściślających
punktów:
1) dobór tempa ćwiczenia powinien być cały czas przez nas weryfikowany
2) ćwiczenie zmiany pozycji w wolnym tempie służy poznaniu ‘ścieżki’ od dźwięku
startowego do końcowego, usłyszeniu relacji interwałowej w jakiej dźwięki te
pozostają
3) zmiana pozycji powinna jak najszybciej osiągnąć docelowy kształt oraz
prawidłowy przebieg ruchowy
Zasadniczą sprawą jest więc, by nasze palce zapamiętywały właściwe nawyki
ruchowe, potrzebne do uzyskania pożądanego efektu w tempie ostatecznym.
Rozmiar problemu natłoku informacji płynących z materiału nutowego jest pewnego
rodzaju wskaźnikiem naszej spostrzegawczości muzycznej. Im jest ona większa, tym
mniejsze są nasze trudności z prawidłowym odcyfrowaniem tekstu. Jak każda zdolność,
również ta wymaga odpowiedniego ćwiczenia, znajomości określeń i oznaczeń. Rozwój
umiejętności czytania a’vista istotnie skraca czas i zwiększa jakość naszej pracy.
„Czytanie prima vista stosujemy głównie, by przygotować młodzież do zawodu
muzyka orkiestrowego. (...) Nie o takie prima vista chodzi mi teraz. Nie w tym jedynie rzecz,
by wyrobić u uczących się szybką orientację w ogólnych zarysach utworu czy też umiejętność
radzenia sobie w ciężkich sytuacjach - choć to jest także ważne. Chodzi mi o granie prima
vista, w czasie którego grający powinien zrealizować idealny obraz muzyczny utworu, bez
ćwiczenia go etapami, niejako analizując go i syntetyzując równocześnie, stawiając sobie
wymagania najwyższe. Tak ujęty problem czytania prima vista oddaje zupełnie inne usługi
niż ogólnie stosowany, potęguje zdolności ćwiczących go, przyspieszając proces analizy
i syntezy elementów utworu.”9
9
T.Wroński, Techniki gry skrzypcowej str.136
15
Praca nad intonacją
„Intonacja nie jest rzeczą tak bezwzględnie oczywistą, jak wielu ludzi to sobie
wyobraża. Dla smyczkowca oktawa nie składa się z dwunastu dźwięków, lecz ich
nieskończonej ilości.”10
Jako poparcie powyższego stwierdzenia W. Pleeth podaje prosty przykład praktyczny
na brak jednoznacznej intonacji. Gdy wystroimy dźwięk e w pierwszej pozycji na strunie
D z pustą struną A, to samo e nie będzie pasowało do pustej struny G. Podobnie rzecz ma się
z dobrze nastrojonym kwartetem smyczkowym i relacją pustej struny C w wiolonczeli
z pustą struną E skrzypiec.
Od czego zależy intonacja? Jest kilka czynników decydujących o czystości
wykonania:
1) kontekst harmoniczny, w który wpisuje się dany dźwięk
2) barwa dźwięku - odpowiednio ściemniona lub rozjaśniona potrafi zmienić obraz
intonacji
3) wibracja - często kamufluje niedoskonałości, jednak zbyt szeroka amplituda
zanieczyszcza intonację
W praktyce wykonawczej istotnym dla odpowiedniej intonacji jest proces
tzw. przedsłyszenia. Polega on na wcześniejszym wyobrażeniu dźwięku przed wydobyciem
go z instrumentu. Pozwala to na lepsze prześledzenie ścieżki z jednego dźwięku do drugiego,
odpowiednie przejście z drugiej fazy ruchu do trzeciej (w przypadku zmian pozycji) oraz, co
najważniejsze, możliwość dokonania szybkiej autokorekty.
10
W.Pleeth, Cello, Macdonald&CO,London &Sidney 1982,str. 116
16
Aby uwypuklić korzyści płynące z procesu przedsłyszenia, porównam procesy
myślowe zachodzące w przypadku osiągnięcia wysokości innej niż prawidłowa:
1) bez przedsłyszenia
a.
ucho wysyła wiadomość do mózgu o nieprawidłowej wysokości
b.
umysł przetwarza dane, dokonuje korekty
c.
ręka koryguje wysokość
2) z przedsłyszeniem
a) odpowiednio wcześniej w głowie powstaje obraz dźwięku do osiągnięcia
b) na bieżąco obraz jest konfrontowany z rzeczywistością
Z porównania jasno wynika, iż przedsłyszenie znacznie skraca proces osiągnięcia
odpowiedniej wysokości dźwięku, a także podnosi komfort psychiczny przy zmianie pozycji,
eliminując z niej element ryzyka.
Odpowiednie warunki pracy
Jak wynika z poprzednich podrozdziałów, znakomita większość czynności
towarzyszących ćwiczeniu wymaga naszej kontroli i zaangażowania umysłu. Mechaniczne
podejście do gry na instrumencie grozi wyćwiczeniem złych nawyków ruchowych, które w
dalszym rozwoju będą nam przeszkadzać. Tworzenie odpowiednich warunków, które
korzystnie wpłyną na naszą koncentrację, pomoże nam uniknąć wielu błędów oraz
zaoszczędzić czas.
Praca wiolonczelisty wymaga skupienia. Jej charakter obliguje do odpowiedniego,
świeżego podejścia. Warto zadbać zatem o parę czynników zwiększających efektywność
naszych praktyk:
17
1)
wypoczęte ciało i umysł
2)
chęć do pracy
3)
odpowiednie miejsce ćwiczeń
4)
różnorodność kierunków ćwiczenia
Punkt pierwszy jest warunkiem pozwalającym uzyskać optymalne efekty ćwiczenia.
Gdy jesteśmy wypoczęci, łatwiej nam się skoncentrować, nasza słabość nie odciąga uwagi od
celu. Poza odpoczynkiem, który regeneruje codzienne wysiłki, bardzo istotny jest ten
zapobiegający chronicznemu zmęczeniu. Po paru dniach wakacji od codziennych ćwiczeń,
myśli, ruchów łatwiej o świeże podejście, oczyszczające obraz naszej gry z błędnych
elementów.
Przez hasło „chęci do pracy” rozumiem wzbudzanie i odnawianie potrzeby rozwoju.
Aspekt ten wiąże się z zagadnieniem efektywności naszych praktyk. Gdy czujemy, że
umiejętności się rozwijają, rośnie nasz entuzjazm do ćwiczenia.
Odpowiednie miejsce oznacza przestrzeń nie krępującą naszych ruchów, dające nam
poczucie swobody. Równie ważne jest wyciszenie pomieszczenia, w którym ćwiczymy, nie
dopuszczające do naszych zmysłów bodźców rozpraszających uwagę.
W trakcie ćwiczenia ważny jest dobór różnorodnych tematów pracy. Zbyt długie
obracanie się wokół jednego fragmentu niesie za sobą ryzyko dekoncentracji, poza tym
męczy monotonią. Przeplatanie różnych problemów wykonawczych pozwala naszemu ciału
odciążyć partie mięśni używanych w danym fragmencie, a głowie odnaleźć najlepsze
rozwiązanie.
Właściwe rozpoczęcie ćwiczenia często decyduje o dalszym powodzeniu.
Wprowadzenie się w odpowiedni nastrój, w którym nasze ucho i intelekt są rozbudzone,
a ciało rozluźnione, pozwoli efektywnie wykorzystać czas pracy:
„Kiedy zasiadasz rano przed swoją wiolonczelą do rozgrzewki, powinieneś to zrobić
w możliwie najzdrowszy i najlepszy sposób. Ciesz się prostą radością z dotykania
wiolonczeli i wydobywania z niej dźwięków. Pozwól swoim palcom i smyczkowi grać
18
i krążyć z kompletną wolnością, podążaj za swoimi zachciankami. Pozwól im znaleźć swoją
własną drogę, by wreszcie powiodły cię do zagrania czegoś – gamy lub etiudy, a może
pasażu z sonaty, czy koncertu. Od tego momentu muzyka da ci siłę i energię. Rozgrzewka
nigdy nie powinna być sprawą rutynową, ale powinna pozwolić twojemu umysłowi, ciału i
duchowi dać szansę na odnalezienie tego, czego one potrzebują. Żaden z dwóch dni nie
powinien być identyczny.”11
11
W.Pleeth, Cello, Macdonald&CO,London &Sidney 1982,str. 10
19
Rozdział IV - Praca przed występem
„Celem muzyka jest granie publiczne. Nie wystarczają do tego najwspanialej
rozwinięte głębie osobowości i umiejętność posługiwania się instrumentem. Trzeba zrobić
z tego użytek w określonym repertuarze, w określonym miejscu o określonej porze, ten raz
właśnie, i to z sukcesem. Wartość wykonawcy określa to, co może osiągnąć na podium.
Nikogo z publiczności nie interesuje jak on gra w domu.”12
Różnorodność przeżyć muzyka na scenie niezwiązanych z materią muzyczną jest
bardzo duża. Od euforii, przez obojętność, aż do zawodu na własnych umiejętnościach oto paleta uczuć towarzyszących nam przy wykonaniach. Co zrobić, by
nie wpływały
destrukcyjnie na nasze występy?
Przy szukaniu odpowiedzi na to pytanie warto zdać sobie sprawę co dzieje się
z organizmem
człowieka
mającego
wystąpić
publicznie.
Pod
wpływem
bodźców
psychicznych aktywizuje się układ autonomiczny, który powoduje reakcje niezależne od
naszej woli. Jest to adaptacja organizmu do oczekujących go wzmożonych zadań, walki.
„Przyspieszone tętno, oddech, pocenie się, drżenie rąk są zewnętrznymi objawami
wzrostu tempa przemiany materii pod wpływem wydzielania wewnętrznego. Adrenalina
powoduje wzrost ciśnienia, krew szybciej krąży jest bogatsza w tlen i glukozę. Identyczne
objawy towarzyszą nam w innych okolicznościach życia i nie reagujemy na nie negatywnie.
Bezpośrednio przed graniem natomiast, zamiast pomóc, wybitnie nam przeszkadzają. Tremy
nie chcemy. Wydaje się, że nie opisane objawy, ale obawa, jak pod ich wpływem będziemy
reagować, powoduje stan, który można określić jako „tremę przed tremą”. To działa
12
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str. 33
20
oczywiście demobilizująco. Miast tego trzeba sobie uświadomić, że objawy te, tak
nieprzyjemnie odbierane, w istocie podwyższają pułap naszych możliwości, aktywizują.”13
Świadomość owej mobilizacji jest sprawą kluczową. Częstym czynnikiem
potęgującym tremę jest właśnie niedopuszczenie do siebie myśli o odmienności warunków
domowych i estradowych. Wykonawca jest w tym przypadku za każdym razem zaskakiwany
reakcją jego organizmu na występ, co wpływa na niego negatywnie.
Z tremą trzeba się oswoić, jest to część nierozerwalnie związana z naszym zawodem.
Ważne, by wraz z rozwojem wrażliwości i zdolności manualnych, wzrastał również nasz
poziom adaptacji do warunków scenicznych. Jest to możliwe w przypadku częstych
występów i odpowiedniego nastawienia psychicznego.
Gdy uświadomimy sobie, jakie czynniki wpływają na pobudzenie naszego układu
nerwowego w przypadku występów, trema przestanie być dla nas czymś abstrakcyjnym
i nauczymy się ją kontrolować.
Prof. Wroński wymienia osiem przyczyn wywoływania tremy:
1)
strach, ogólna lękliwość gry
2)
niedouczony utwór, mało świadoma praca nad nim
3)
wzmożone poczucie odpowiedzialności
4)
zły aparat gry (sztywność, brak odprężeń mięśni)
5)
rzadkie występy
6)
przerosty ambicji, „wstyd błędu”, lęk przed wartościowaniem ze strony
opinii publicznej
7)
13
złe samopoczucie
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str. 35
21
8)
akustyka sali koncertowej
Powyższe czynniki w większości przypadków można zniwelować wcześniejszymi
praktykami, zdrowym ukierunkowaniem naszych myśli czy odpowiednim ćwiczeniem.
W przypadku lękliwości gry poszukiwać należy w graniu gestów pełnych pewności,
dających poczucie panowania nad instrumentem. Podobnie jak w kwestiach złego aparatu gry
i niedouczonego utworu, rozwiązań tego problemu trzeba szukać w trakcie ćwiczenia.
Wzmożone poczucie odpowiedzialności, przerosty ambicji, „wstyd błędu”, lęk przed
wartościowaniem ze strony opinii publicznej- to zagadnienia mentalne wymagające
odnalezienia zdrowego podejścia do publicznych wystąpień.
Rzadkie występy są problemem logistycznym, wymagającym inwencji organizacyjnej.
Złe samopoczucie i akustyka sali koncertowej wynikają z przyzwyczajenia się do
warunków zewnętrznych w trakcie ćwiczenia:
„Przypomnijmy sobie, jak niewygodnie jest początkowo grać w nowym otoczeniu, na
pierwszej próbie w domu pianisty, w nieznanym salonie przy kilku zaledwie słuchaczach, na
wakacjach w nieznanym pokoju. Te „niewygody” wewnętrzne są w miniaturze tremą z dużej
sali koncertowej. Organizm nasz ma duże zdolności przystosowawcze, jednak zawsze
wymaga to pewnego czasu, a przystosowanie - przynajmniej w odniesieniu do gry publicznej
– odczuwamy jako proces nieprzyjemny”14
Jako rozwiązanie prof. Wroński proponuje częste zmiany miejsca ćwiczenia, co
wytwarza w nas zdolność adaptacji do różnorodnych warunków zewnętrznych.
Prof. Michalik podchodzi do problemu tremy z innej strony, nie skupiając się na
czynnikach wywołujących, ale na mocach umysłowych zdolnych się jej przeciwstawić:
„Do powstawania tremy demobilizującej, paraliżującej nie powinniśmy dopuszczać.
Przeciwstawiamy się jej:
1) koncentracją uwagi
14
T.Wroński, Techniki gry skrzypcowej str.188
22
2) mobilizacją woli
3) dobrym nastawieniem psychicznym
Dyspozycje te zdobywamy, a przynajmniej zdobywać powinniśmy równocześnie
z kształtowaniem techniki.”15
Aby przeciwstawić się demobilizacji, powinniśmy wyrobić w sobie nawyk
koncentracji w trakcie przegrywania w całości. Należy skupić się przed rozpoczęciem, podjąć
decyzję o wykonaniu, a następnie jak najlepiej zagrać dany utwór. Pozwoli to uzyskać nam
umiejętność dobrego wykonania za pierwszym razem.
Mobilizacją woli powinniśmy przezwyciężać momenty słabości na estradzie.
Zdolność tą kształcić możemy utrudniając sobie warunki pracy (granie w niewygodnym
ubiorze, ciasnych pomieszczeniach, znoszenie pragnienia).
Nastawienie psychiczne jest zależne od czynników takich jak stan zdrowia, ranga
występu, stopień trudności i opanowania programu, rodzaj publiczności. Praca nad tym
elementem polega na wcześniejszym uświadomieniu, co czeka nas na scenie, oraz
odnalezieniu czynników które sprawiają przyjemność i nas podbudowują.
15
Kazimierz Michalik- Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli str. 36
23
Rozdział V - Technologiczne błędy w ćwiczeniu
1. Brak jasnego celu ćwiczenia
Nie mając sprecyzowanego celu, nie osiągnie się żadnego efektu. Ćwiczenie musi
prowadzić do widocznej i wyczuwalnej poprawy. Aby ją osiągnąć, należy skupiać uwagę na
konkretnych problemach i je rozwiązywać.
2. Brak poszukiwań najlepszego rozwiązania
Wiara w opracowanie nut z których korzystamy przy czytaniu utworu. Bardzo często
odpowiednie opalcowanie i smyczkowanie natychmiast rozwiązują problem.
3. Niewłaściwe tempo ćwiczenia
Brak stopniowania i „podkręcania” tempa. W przypadku trwania w zbyt wolnym
tempie uczymy się złych ruchów, za szybkie ćwiczenie pozostawia brudy intonacyjne
i artykulacyjne.
24
4. Rozwiązywanie problemów w tempie początkowym a nie docelowym
Poszukiwanie rozwiązań smyczkowych bądź palcowych w innych od docelowych
warunkach. Coś co sprawdza się w tempie wolnym, w szybszym może okazać się
niewykonalne.
5. Brak wyobrażenia tempa przed rozpoczęciem utworu
Spisuje początkowe takty wykonywanego utworu na straty. Szukanie tempa w trakcie
gry stwarza wrażenie popłochu i nerwowości.
6. Zła ekonomia ruchu
Utrata sił nieadekwatna do realnych potrzeb. Stwarza utrudnienia w prawidłowym
wykonaniu danego ruchu.
7. Błędne zlokalizowanie problemu technicznego
Ćwiczenie bez odpowiednich „zakładek”. Gdy rozwiązujemy jakąś trudność,
powinniśmy najpierw „wyjąć” fragment z utworu, oczyścić go. Następnie umieścić go
w kontekście całości. Gdy omijamy problem, grając dłuższe fragmenty z szwankującymi
miejscami, tracimy czas.
25
8. Powtarzanie złych ruchów
Gdy nie rozwiążemy problemu wykonawczego i powtarzamy miejsce w sposób
błędny wiele razy, uczymy nasze ręce złych nawyków ruchowych, które zapamiętamy razem
z utworem.
9. Brak przegrywania utworu w całości w trakcie ćwiczenia
Zagranie całego utworu dostarcza nam informacji o faktycznym stanie pracy oraz
buduje odpowiednią kondycję.
10. Brak czystego obrazu intonacji
Przyzwyczajenie się do złej intonacji. Powinniśmy wytwarzać i odnawiać w sobie
obraz czystych brzmień.
11. Ćwiczenie małym dźwiękiem
Dźwięk, który jest głośny w pokoju, w sali koncertowej okazuje się niewystarczający.
12. Ćwiczenie bez pełnej koncentracji
Należy wyrabiać w sobie nawyk pełnej mobilizacji woli i koncentracji w trakcie
pracy. Pozwoli to zaoszczędzić czas i zwiększyć efektywność pracy.
26
Rozdział VI - Zakończenie
W pracy tej zawarłem wszystkie dobre i złe doświadczenia, jakie zebrałem w trakcie
mojej drogi rozwoju. Nie przeżyłbym ich, gdyby nie bogate grono pedagogów i profesorów,
którzy dzielili się ze mną swoją wiedzą:
p. Tadeusz Szefler
p. Anna Kulowska
p. Katarzyna Drzewiecka
p. Anna Tyka
p. Piotr Hausenplas
p. Magdalena Szwarc
p. Kamil Mysiński
prof. Andrzej Zieliński
prof. Andrzej Wróbel
prof. Kazimierz Michalik
prof. Tomasz Strahl
prof. Andrzej Bauer
W tym miejscu chciałbym Im podziękować za wszystkie starania i wysiłki włożone
w rozwój mojej osoby.
Szczególnie wdzięczny jestem prof. Andrzejowi Bauerowi, który prowadził mnie
przez cały okres studiów. Praca z Nim była niezapomnianym przeżyciem, nauką i inspiracją,
która będzie motorem rozwoju do końca mojej wiolonczelowej drogi.
27
Zagadnienia poruszone w niniejszej pracy nie są gotowymi rozwiązaniami problemów
sztuki wiolonczelowej, gdyż takie nie istnieją. Traktowałbym je raczej jako drogowskaz,
wykaz haseł istotnych w grze na instrumencie, których przemyślenie pozwoli odnaleźć
właściwą ścieżkę rozwoju naszych umiejętności.
`
Bibliografia
1. Michalik K., „Kształtowanie nawyków ruchowych w grze na wiolonczeli”, Poznań, 1979
2. Wroński T., „Techniki gry skrzypcowej”, PWN, Warszawa- Łódź 1996
3. Pleeth W., “Cello”, Macdonald&CO,London &Sidney 1982
4. Miklaszewski Kacper „Praca muzyka instrumentalisty”, niepublikowana praca doktorska
AMFC, Warszawa 1989
5. Wroński T., „O czym nie ma czasu mówić na lekcjach”, Brevis, Poznań 1970
28