Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r.

Transkrypt

Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r.
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
autor: Ireneusz Friede
Po bitwie
Rankiem 21 lipca prezydent Konfederacji Jefferson Davis specjalnym pociągiem opuścił
Richmond. Późnym popołudniem dotarł on do Manassas, gdzie zmienił środek transportu na
wypożyczonego wojskowego konia. Prezydent niezwłocznie ruszył w kierunku kwatery generała
Johnstona. Widok, który napotkał po drodze nie zapowiadał niczego dobrego - z pola bitwy
spływały grupki żołnierzy, niektórzy bez broni, wielu rannych lub zszokowanych. Malujące się
na ich twarzach wyczerpanie i przerażenie wzbudziły w Davisie poważne obawy co do
pomyślnego dla Konfederacji przebiegu walk.
Dopiero rozmowa z generałem Johnstonem i uważna lustracja okolicy przekonały prezydenta o
zwycięstwie Południowców. W tej sytuacji zaczął on, popadając w drugą skrajność, domagać
się od swoich dowódców energicznego pościgu. Po rozbiciu resztek armii federalnej jego
ukoronowaniem mogło być zajęcie Waszyngtonu. Nic takiego jednak nie nastąpiło, co jeszcze w
latach powojennych było przedmiotem zażartych polemik pomiędzy Davisem z jednej strony, a
generałami Beauregardem i Johnstonem z drugiej.
Wydaje się jednak, że w sporze tym więcej racji wydają się mieć ci dwaj ostatni. Straty
konfederackie w bitwie były bowiem znaczne. Brakowało także zapasów wyposażenia, amunicji
i żywności, niezbędnych do przeprowadzenia operacji zaczepnej. Wiele do życzenia
pozostawiała również sprawa komunikacji - wskutek zniszczenia mostu Union Mills linia
kolejowa była tymczasowo bezużyteczna, a padający w następnych dniach deszcz zmienił
1/6
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
piaszczyste drogi północnej Wirginii w błotniste bajora.
Także w Waszyngtonie prezydent Lincoln oczekiwał z niepokojem i w napięciu na wiadomości z
frontu. Meldunki, które napływały, były sprzeczne, choć początkowo mówiły o sukcesach wojsk
Unii. Podenerwowany prezydent, nie mogąc wysiedzieć w biurze telegraficznym Departamentu
Wojny, około 17.00 udał się na swoją codzienną przejażdżkę powozem po ulicach stolicy.
Gdy powrócił z niej do Białego Domu, jego osobiści sekretarze przynieśli mu wiadomość od
sekretarza stanu Sewarda: McDowell poniósł druzgocącą klęskę i jego oddziały cofają się w
nieładzie do Waszyngtonu. Wstrząśnięty Lincoln, podobnie jak wielu innych mieszkańców
Północy czekał teraz na dalsze informacje, by dowiedzieć się: co zdarzyło się nad Bull Run? W
jakim stanie jest armia? Co grozi stolicy? Gdzie są rebelianci?
W nocy do Waszyngtonu dotarli pierwsi uciekinierzy. W strugach padającego deszczu żołnierze
z rozbitych pułków - zazwyczaj pojedynczy lub w małych grupkach, rzadziej w większych przekraczali most Long Bridge. Gdy nad miastem wstawał nowy dzień, zdezorganizowane
oddziały Unii były już z powrotem nad Potomakiem. Większość armii nie była jednak
tymczasowo zdolna do jakichkolwiek działań. Potwornie zmęczeni marszem, walką i odwrotem
żołnierze, mimo siąpiącej nadal drobnej mżawki, kładli się na chodnikach lub pod drzewami i
zasypiali. Waszyngtońskie szpitale zapełniły się rannymi. Atmosfera pełna była przygnębienia,
graniczącego miejscami z paniką.
W tej sytuacji niektórym puszczały nerwy. "Udałem się do miasta i gdy mijałem Pennsylvania
Avenue, zobaczyłem grupę rebelianckich jeńców (...), eskortowanych przez oddział kawalerii.
Nagle zostali oni zaatakowani przez grupę żuawów którzy, obrzucając ich kawałkami cegieł i
kamieniami, krzyczeli, że ich zabiją. Kawalerzyści robili wszystko, co w ich mocy, aby chronić
jeńców, ale wyglądało na to, że ulegną przemocy. W tym momencie kapitan Baird, wtedy
pracownik sztabu generalnego, a późniejszy generał, przybiegł z Hotelu Willarda i użył w
bardzo energiczny sposób swojego autorytetu, aby uratować jeńców przed wściekłymi
żuawami."
(1)
Żołnierze federalni, którzy dostali się do niewoli konfederackiej mieli więcej szczęścia, jeżeli
chodzi o traktowanie. Ranni zostali opatrzeni i umieszczeni w lazaretach. Pozostałych
przetransportowano wkrótce do Richmond, gdzie w zamienionych na obóz jeniecki koszarach
spędzili jesień 1861 i zimę 1861/1862 roku. Ponieważ na początku wojny obie strony
przestrzegały jeszcze zwyczajowych reguł postępowania, po tym czasie zostali oni w
większości wymienieni na Konfederatów, którzy wpadli w ręce wojsk Unii wiosną 1862 roku.
Mieszkańcy Manassas i okolicy, którzy w znacznej części opuścili swoje domostwa w obawie
przed walkami, kilka dni po bitwie zaczęli powracać. "Zadeptana trawa zaczęła znowu odrastać,
dzikie kwiaty kwitły wokół świeżo wykopanych grobów (...) Płoty w całej okolicy były
poprzewracane, poszycie leśne podziurawione pociskami, a ziemia zasłana zakrwawionymi
2/6
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
kocami i trupami koni".
Wysokie straty po obu stronach były wstrząsającym zaskoczeniem dla Amerykanów, tak z
Północy, jak i z Południa. Jeszcze w tydzień po 21 lipca jeden z żołnierzy konfederackich,
zwiedzających miejsca zmagań, w liście do matki napisał, że "na ziemi leżały ciała poległych,
poczerniałe od palącego słońca, a końska padlina wydzielała ohydny zapach. W naszej
wędrówce przez pole pierwszym widokiem, który zwrócił naszą uwagę była zbiorowa mogiła, w
której pochowano piętnastu żołnierzy z Karoliny Południowej. Następnie znaleźliśmy Jankesa,
którego przysypano cienką warstwa piasku. Jedna z jego dłoni wystawała (...) Następny
szczegół, który zauważyłem, to wystająca spod piasku głowa i przerażająco wyszczerzone białe
zęby. Skórę jego twarzy wyjadało robactwo (...) W całej okolicy, w każdym domu leżą ranni.
Mam nadzieję, że niedługo zostanie zawarty pokój.
" (2)
Straty i następstwa
W porównaniu z pierwszymi starciami wojny, straty Północy i Południa w zamykającej ten okres
bitwie nad Bull Run były rzeczywiście znaczne. Choć następne walki miały być znacznie
bardziej krwawe, to przy porównaniu trzeba brać pod uwagę fakt, że z około 60 tysięcy ludzi po
obu stronach (28.500 Federalnych i prawie 32.000 Konfederatów), w aktywny sposób w walce
brało udział z każdej strony po 18 tysięcy - razem 36 tysięcy.
Straty Unii wyniosły około 625 żołnierzy zabitych i zmarłych od ran oraz 950 rannych. Ponadto
ponad 1200 Jankesów trafiło do niewoli. Stanowiło to w sumie 10% żołnierzy, których McDowell
miał na początku bitwy.
Konfederaci mieli blisko 625 poległych (z czego około 400 na polu bitwy - pozostali zmarli z ran)
i prawie 1500 rannych. Straty Konfederatów sięgnęły więc niemal 7% ich stanu wyjściowego.
W ich ręce dostało się za to 27 dział, a także wiele innego rodzaju uzbrojenia i wyposażenia.
Nie liczby były tu jednak najważniejsze. Po miesiącach przygotowań obu stron w jeden
niedzielny letni dzień zapadło rozstrzygnięcie o daleko idących konsekwencjach. Południe
wybuchło entuzjazmem z okazji zwycięstwa, zapewniającego mu, jak powszechnie uważano,
niepodległość.
Konfederaccy żołnierze uważali, że dowiedli swojej wyższości nad Jankesami. Zapominali przy
tym, że pod Manassas toczyli bitwę obronną, a więc łatwiejszą dla niedoświadczonych żołnierzy
3/6
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
niż akcja zaczepna, że siły były wyrównane, i że armia Unii była również o krok od zwycięstwa.
Federalnym zabrakło po prostu dwóch rzeczy - szczęścia i zdolnych dowódców.
W rzeczywistości dla Południa zwycięstwo to było ważne - małym kosztem umożliwiało
przygotowanie się do następnych zmagań poprzez spokojną rozbudowę armii i jej zaplecza ale nie decydujące.
Dla Północy natomiast klęska nad Bull Run była potężnym wstrząsem. Jak bańka mydlana
prysnęło przekonanie o możliwości szybkiego zakończenia wojny. Pierwsze reakcje północnej
prasy pełne były przygnębienia i pesymizmu. "Na każdej twarzy rysuje się wyraz ponurej,
czarnej rozpaczy (...)" - pisał wpływowy nowojorski redaktor i właściciel gazety Horace Greeley
w liście do Lincolna i dodawał: "jeżeli zawarcie pokoju z rebeliantami, na ich warunkach, byłoby
najlepszym rozwiązaniem dla kraju i dla ludzkości, to powinniśmy poważnie rozważyć, czy nie
4/6
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
moglibyśmy nawet się na to zgodzić."
(3)
Lincoln był jednak daleki od tego typu rozważań. Już w dzień po Bull Run wydał proklamację,
wzywającą do zaciągu 500 tysięcy ochotników, tym razem na trzy lata. Zaledwie trzy dni później
kolejna proklamacja wzywała do ratowania Unii następne pół miliona żołnierzy. Podobne
stanowisko zajął także Kongres, który dla zdobycia odpowiednich środków na potrzeby wojny,
po raz pierwszy w historii kraju wprowadził powszechny podatek dochodowy.
Liczebność wojsk federalnych zaczęła szybko rosnąć. Nowe oddziały niemal każdego dnia
przybywały do Waszyngtonu. Na ich czele, w miejsce generała McDowella, prezydent Lincoln
postawił młodego, 35-letniego generała George'a B. McClellana, opromienionego sławą
wyzwoliciela Zachodniej Wirginii. Zaraz po swoim przybyciu energicznie zabrał się on za
organizację i szkolenie podległych mu wojsk.
Po krwawym lecie 1861 roku tak dla Północy, jak i dla Południa wojna ze wszystkimi jej
okropnościami dopiero się rozpoczynała.
Część piata jest ostatnim rozdziałem książki Ireneusza Friede poświęconej bitwie pod
Manassas w lipcu 1861.
Część szóstą postaram się sam napisać w styczniu 2012 w ramach zamknięcia cyklu
artykułów, a poświęcona będziie National Battlefield Park w Manassas. Innym słowem jak
pole bitwy wygląda dzisiaj, co się na nim dzieje i jakie atrakcje czekaja na
odwiedzających.
Smednir
Bibliografia:
1. Bull Run, s. 216-219, rękopis, John C. Tidball Papers ... .
2. Battles and Leaders..., t. 1, s. 163-165; L.E.L. Battle, Forget-me-nots of the Civil War,St.
Louis 1909. s. 46-47.
5/6
Bitwa pod Manassas (Bull Run), 21 lipca 1861r. - Część V.
czwartek, 22 grudnia 2011 09:57
3. J.M. McPherson, Battle Cry of Freedom..., s. 347.
6/6