nr 1 - Agro-Smak
Transkrypt
nr 1 - Agro-Smak
produkt tradycyjny i regionalny temat numeru: produkty regionalne lubelszczyzny nr1 miesięcznik sierpień 2006 Mikrogranty Mikrogranty ze Êrodków Programu Agro-Smak przeznaczone sà na wsparcie drobnych inicjatyw zwiàzanych z promocjà i rozwojem produktów regionalnych i tradycyjnych. • O dofinansowanie ubiegaç si´ mogà instytucje i organizacje dzia∏ajàce na rzecz rozwoju produktów regionalnych i lokalnych. • Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 5.000 PLN. • Warunkiem ubiegania si´ o grant jest wype∏nienie wniosku o dofinansowanie i przes∏anie go na adres: Fundacja Fundusz Wspó∏pracy, Biuro Programów Wiejskich, ul. Solec 22, 00-410 Warszawa z dopiskiem: Mikrogranty Agro-Smak. • Ocena zg∏oszonych projektów dokonywana b´dzie w terminie nie d∏u˝szym ni˝ 4 tygodnie od dnia wp∏yni´cia wniosku. • Granty przyznawane b´dà a˝ do wyczerpania Êrodków przeznaczonych na ten cel. • Formularz wniosku o dofinansowanie oraz szczegó∏owe informacje dost´pne sà na stronie internetowej www.agro-smak.pl. Du˝e granty Granty ze Êrodków Programu Agro-Smak przeznaczone sà na dofinansowanie wyró˝niajàcych si´ inicjatyw zwiàzanych z rozwojem systemu wytwarzania i uznawania regionalnych i tradycyjnych produktów ˝ywnoÊciowych oraz tworzeniem rynku tych produktów w Polsce. • Granty udzielane sà m.in. na: • tworzenie i rozwój organizacji producenckich, • doskonalenie kompetencji kadr, • inicjatywy wspierajàce rozwój rynku produktów regionalnych i lokalnych. • O dofinansowanie mogà si´ ubiegaç: • organizacje samorzàdu gospodarczego, • jednostki samorzàdu terytorialnego i im podleg∏e, • organizacje pozarzàdowe dzia∏ajàce na rzecz rozwoju rynku produktów regionalnych i tradycyjnych. • Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 50.000 PLN. • Warunkiem ubiegania si´ o grant jest wype∏nienie wniosku o dofinansowanie i przes∏anie go na adres: Fundacja Fundusz Wspó∏pracy, Biuro Programów Wiejskich ul. Solec 22, 00-410 Warszawa z dopiskiem: Du˝e granty Agro-Smak. • Ocena zg∏oszonych projektów dokonywana b´dzie w terminie nie d∏u˝szym ni˝ 8 tygodni od dnia wp∏yni´cia wniosku. • Granty przyznawane b´dà a˝ do wyczerpania Êrodków przeznaczonych na ten cel. • Formularz wniosku o dofinansowanie oraz szczegó∏owe informacje dost´pne sà na stronie internetowej www.agro-smak.pl. Fot. M. Iwanicka w numerze O smaku poważnie Smacznego! Jesteśmy coraz większą globalną wspólnotą, łączy nas bezprzewodowa sieć komórkowa, poruszamy się w tej samej „cyberprzestrzeni”, a tu nagle gdzieś doświadczamy niepowtarzalnego smaku chleba, sera, wędlin – takich, które można spotkać tylko w określonych miejscach i wcale nie chcemy, by to się zmieniło. Pragniemy się wyróżniać, także kuchnią i u innych szukamy „inności”– wraz ze smakami poznajemy przecież cudzą kulturę. Nieprzypadkowo najbardziej bronią się przed unifikacją produkty regionów o wyrazistej tożsamości kulturowej. Tę tożsamość określa nie tylko przyroda i zabytki kultury, to także smaki: pachnące jabłkami sady Normandii i Bretanii, miodem i piwem „kozicowym” słynące kurpiowskie festyny, to góralskie oscypki, bryndza, czy bundz. Dlatego uruchomiliśmy nasze wydawnictwo. Witajcie w świecie tradycyjnych smaków! Będziemy o nich pisać – o ich korzeniach i o tym, jak przełożyć tę tradycję na współczesność. O tym, jakie są mechanizmy wsparcia dla takich działań, na poziomie krajowym i europejskim. Francuscy winiarze już w 1883 roku zwołali międzynarodową konferencję w Paryżu, gdzie przyjęto zasadę międzynarodowej ochrony źródła pochodzenia towaru, a w 1891 roku w Madrycie uchwalono sankcje za fałszywe lub wprowadzające w błąd oznakowanie towaru. Był to początek drogi do chronienia wyjątkowości i oryginalności tradycyjnych produktów żywnościowych. Znajdujemy się dziś w podobnym punkcie jeśli chodzi o rozwiązania krajowe, mamy natomiast możliwość korzystania z tej ochrony, którą przez ponad 100 lat wypracowały inne państwa europejskie. Mądrze wykorzystany produkt regionalny daje miejsca pracy i dochody, zwłaszcza tam, gdzie przyroda i tradycja są jedynym bogactwem mieszkańców. Będziemy opisywać takie przykłady, z Polski i z zagranicy – w pierwszym numerze „AgroSmaku” przedstawiamy tradycje i bogactwo kulinarne Lubelszczyzny, ale również i Normandii. Pokazujemy, jak można zarobić na tradycyjnej żywności, i jaka była historia... musztardy. A zatem – życzę Państwu „smacznej” lektury! Izabella Byszewska miesięcznik Redaktor prowadząca Kierownik Programu Agro-Smak 2 Redakcja Stała współpraca Opracowanie graficzne Druk Adres Redakcji 4 Produkty z Duszą 7 Europejski Rejestr Produktów Regionalnych i Tradycyjnych 10 Polskie tradycje kulinarne 14 Nasze Kulinarne Dziedzictwo Smak „Pereł” 17 Zapach Grzańca i Korowaja Region Smaku 20 Kraina gryką i miodem płynąca Smak biznesu 24 Z delikatną nutą pieprzu Cudze smaki 26 Jabłko z procentami Historia smaków 30 Musztarda - córka gorczycy Mapa smaku 32 Czar polskiej kuchni Ingrediencje 34 Smaki mojego dzieciństwa Biblioteka smaku Sławne smaki Wydawca Izabella Byszewska Marek Gąsiorowski Marta Pogoda, Anna Szkiruć Grażyna Kurpińska Artur Jóźwiak C&C Fundacja Fundusz Współpracy, Program Agro Smak 2, ul. Górnośląska 4a, 00-444 Warszawa tel. +48 22 450 99 55, +48 22 450 99 53, +48 22 450 97 03, email: [email protected] Przedruki z pisma Agro Smak 2 dozwolone są wyłącznie za uprzednią pisemną zgodą Funduszu Współpracy Fot. na okładce: I. Byszewska o smaku poważnie Produkty z Duszą Ciekawość i pieniądze konsumentów pozwolą sięgać im po nieznane lub zapomniane smaki i specjały. Fot. Anna Mozer Margol Obserwując rynek produkcji żywności w Europie widzimy, że nadal istnieją dwa nurty jej wytwarzania. Pierwszy z nich to potężny nurt przemysłowy, w którym stawia się na produkcję masową, na masowego odbiorcę, dba się o jak największą wydajność i jak najmniejsze koszty wytwarzania. Taka właśnie produkcja dominuje na naszym rynku, a wytworzone w ten sposób produkty spożywcze spotkać można wszędzie: i w każdym z pobliskich sklepów, i w supermarketach. Są naszą codziennością i nikt nie doszukuje się w nich Duszy. Marek Gąsiorowski Kierownik Programu Agro-Smak 2 – Rozwoju Rynków Produktów Regionalnych i Lokalnych. Zajmuje się problematyką produktów lokalnych i tradycyjnych, jeden z inicjatorów działań na rzecz ich ochrony i promocji. Współorganizator konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, współinicjator powstania Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego. Korzystajmy z możliwości wyboru Istnieje jednak także drugi nurt wytwarzania, który wprowadza na rynek żywność zawdzięczającą swój smak zachowaniu przez producenta lokalnej kultury danego regionu. W takiej produkcji stawia się na wyjątkowość smaku, naturalną wydajność tradycyjnych technologii, unikatowe surowce, świadomego konsumenta oraz wynikającą z tego wszystkiego dość wysoką cenę. Niestety, coś za coś, bo specyfika produkcji, ograniczony zasięg występowania produktów i za- 4 chow wanie odpowiednich walorów smakowych powodują, że produkty te są droższe od żywności wytwarzanej prrzemysłowo. Wyższa cena nie tylko umożliwia produkcję na opłacalnym poziomie, ale i podnosi atrakcyjność wyrobów, które – ze względu na swą wysoką jakość i naturalność – zyskują duże uznanie i stałe, wierne grono nabywców. Dlatego, mimo wyższej ceny, produkty te znajdą swoje miejsce na rynku, jeśli od produktów żywnościowych wytwarzanych w skali przemysłowej będą różnić się wyysoką jakością. W sytuacji wzrastającego braku zaufania konsumentów do towarów żywnościowych produkowanych metodami przemysłowymi, produkty wytwarzane w małej skali, często w gospodarstwie rolnika, w oparciu o specyficzne, własne surowce, mogą być dla kupujących atrakcyjne, jeśli zostaną oni odpowiednio o tym poinformowani. Ciekawość i pieniądze konsumentów pozwolą sięgać im po nieznane lub zapomniane smakii i specjały. Współczesny rynek żywności daje konsumentowi możliwość szerokiego wyboru, którego ten dokonuje, kierując się wieloma różnymi przesłankami. Oczekując du- żej różnorodności oferowanych towarów, poszukuje także produktów oryginalnych, pochodzących z regionów cieszących się uznaną renomą lub odpowiadających jego oczekiwaniom smakowym. Ochrona jakości i oryginalności Fot. I. Byszewska Na dzisiejszym rynku występuje nieuniknione zjawisko stałego wzrostu produkcji i dystrybucji towarów tej samej kategorii, które niekoniecznie odznaczają się podobną jakością, czy walorami smakowymi. Dlatego też stworzenie odpowiednich regulacji, ułatwiających identyfikację produktu wśród innych do niego podobnych, jest wartościowe tak dla konsumenta, jak i dla producenta. Efektywna promocja rodzimej żywności, w całym swym zróżnicowaniu regionalnym i biologicznym, specyfice smaku i składu, będzie możliwa jedynie w sytuacji wprowadzenia uporządkowanego systemu prawnego i organizacyjnego. Oznaczenia geograficzne produktów żywnościowych są narzędziem, które znakomicie nam ten wybór czy identyfikację ułatwiają. Priorytetem Unii Europejskiej jest kultywowanie lokalnych tradycji i obyczajów w wytwarzaniu żywności. Realizowane jest to przez ochronę oryginalnych produktów rolnych i żywności lokalnej, gdzie gwarantowany jest głęboki związek pomiędzy produktem i miejscem powstania, określonym geograficznie obszarem wraz z jego charakterystyką, stosowaną praktyką rolniczą i przetwórczą, stworzoną przez człowieka na tym terenie. Produkty te łączą czynniki naturalne z ludzkimi i oznaczają, że produkt zrodzony przez tę ziemię nie może być odtworzony poza swoim obszarem. Od 1992 roku funkcjonuje w Unii dobrowolny system rejestracji i ochrony regionalnych produktów rolno-spożywczych. Produkty te wyjątkowość swoją zawdzięczają określonemu pochodzeniu geograficznemu i tradycyjnej metodzie wytwarzania. Podstawową i bezpośrednią przyczyną stworzenia w unijnym prawie odrębnych regulacji dotyczących produktów regionalnych była chęć zapewnienia im ochrony, która uniemożliwiałaby fałszywe używanie nazw wskazujących 5 na miejsce, gdzie dany wyrób rzeczywiście powstał, a tym samym podrabianie tych unikatowych wyrobów. Celeem ochrony produktów regionalnych i tradycyjnych jest zarówno zapewnienie ich jakości oraz zróżniccowanie podaży wyrobów rolno-spożywczych, jak też dostarczanie konsumentom rzetelnej informacji na temat pochodzenia tych towarów. Wzrastające znaczenie jakości wyrobów oraz różnicowanie produkcji rolnej są dziś jednymi z najważniejszych elementów rozwoju obszarów wiejskich. Pośrednio oddziałuje to także na powstawanie na wsi nowych miejsc pracy, rozwój turystyki i wzrost dochodów rolniczych. Wprowadzone w Unii Europejskiej akty prawne dają podstawy do ochrony produktów pochodzących z określonej strefy geograficznej lub wyprodukowanych według tradycyjnej receptury. Rozporządzenia te, o smaku poważnie dla zagwarantowania jakości i niezmiennego charakteru takich produktów, wprowadziły nazwy i znaki podlegające ochronie:„chroniona nazwa pochodzenia”, „chronione oznaczenie geograficzne”, „świadectwo szczególnego chharakteru”. Oznaczenie takie, z jednej strony promuje region, z którego pochodzi produkt, z drugiej zaś stanowi dla konsumenta potwierdzoną urzędowo gwarancję, że produkt wytwarzany jest we wskazanym miejscu oraz zawdzięcza swe cechy temu właśnie pochodzeniu. Zadbajmy o nasze specjały chroniona nazwa pochodzenia, chronione oznaczenie geograficzne i świadectwo szczególnego charakteru. Oznaczenia takie, z jednej strony promują region, z którego pochodzi produkt, z drugiej zaś stanowią dla konsumenta potwierdzoną urzędowo gwarancję, że produkt wytwarzany jest we wskazanym miejscu oraz zawdzięcza swe cechy temu właśnie pochodzeniu. Bogactwo kulturowe i historyczne naszego kraju oraz stosowane jeszcze nieprzemysłowe metody produkcji rolnej pozwalają twierdzić, że w Polsce nadal istnieją tradycyjne i regionalne produkty, a co więcej – w ciągu najbliższych kilku lat mogą stać się prosperującą dziedziną naszej gospodarki. Ochraniając prawnie tego typu wyroby, ochraniamy tym samym to, co jest w Europie najcenniejsze, czyli różnorodność bogactwa regionów, wynikającego z ich tradycji i kultury. Umiejętne określenie handlowej jakości produktów tradycyjnych i regionalnych, a także podjęcie ochrony tej zbiorowej wiedzy, dotyczącej sposobu wytwarzania, może przynieść uznanie miejscom i regionom, podnosząc ich atrakcyjność i budując wyjątkowy charakter oraz może stanowić źródło dodatkowego zarobkowania ich mieszkańców. Jednak produkty takie, szczególnie 6 w przypadku ich sukcesu rynkowego, są narażone na próby stosowania tej samej nazwy dla towaru produkowanego niezgodnie z tradycyjną recepturą lub poza obszarem pierwotnego występowania. A ponieważ Polska jest członkiem Wspólnoty Europejskiej, tym bardziej ważna wydaje się waloryzacja naszych produktów regionalnych i tradycyjnych, które mogłyby zostać zarejestrowane i podlegać ochronie zgodnie z obowiązującym prawem unijnym. Prawo wspólnotowe daje daleko idącą ochronę, ale także obowiązeek przestrzegania zasad specyfikacji. Szczególne warunki wytwarzania produktu określone są w celu podniesienia „wiarygodności” i wartości wyrobu. Różne ograniczenia, zawarte w opisie sposobu wytwarzania, pociągają za sobą wyższy koszt produkcji w stosunku do produkcji masowej. Dlatego też warunki wytwarzania powinny nadać danemu arrtykułowi na tyle uznaną przez konsumenta jakość, aby był on gotowy zapłacić cenę zapewniającą opłaacalność producentom. Cenę, która jest sumą wartości tego produktu oraz emocji i skojarzeń kupującego. Udowodniony tradycyjny charakter oraz wyjątkowa renoma i popularność stanowią niepowtarzalną wartość takich produktów. Jest to żywność posiadająca cechy ją wyróżniające – takie jak smak i pochodzenie – które budzą w nas dodatkowe uczucia i emocje. I to one ostatecznie stanowią o naszych decyzjach zakupu. To są właśnie produkty z Duszą. Marek Gąsiorowski Europejski Rejestr Produktów Regionalnych i Tradycyjnych Anna Szkiruć i Marta Pogoda pracują w zespole Biura Programów Wiejskich Fundacji „Fundusz Współpracy” Program Agro-Smak 2. Od kilku lat zajmują się problematyką produktów regionalnych i tradycyjnych. Istota i procedura rejestracji produktów żywnościowych ze względu na pochodzenie lub tradycyjny spoosób wytwarzania regulowana jest aktami Rady Europejskiej: rozporządzeniem Rady (WE) nr 510/2006 z dannia 20 marca 2006 roku w sprawie ochrony oznaczeń geograficznych i nazw pochodzenia produktów rolnych i środków spożywczych oraz rozporządzeniem Rady (WE) nr 509/2006 z dnia 20 marca 2006 roku w sprawie produktów rolnych i środków spożywczych będących gwarantowanymi tradycyjnymi specjalnościami. Przyjęcie w Unii Europejskiej regulacji prawnych, dotyczących produktów regionalnych i tradycyjnych na tak wysokim szczeblu oznacza, że kraje człoonkowskie muszą je przyjąć w całości i ściśle się do nich stosować, bez krajowych modyfikacji. Dotyczą one wszystkich państw członkowskich Wspólnoty oraz tych krajów trzecich, które będą zdolne wprowadzić system, umożliwiający utrzymanie jakości oraz kontroli produktów. Zakres stosowania rozporządzeń Rady (WG) nr 510/2006 i nr 509/2006 jest ograniczony do tych produktów 7 o smaku poważnie rolnych i artykułów żywnościowych, dla których istnieje związek między cechami produktu a jego pochodzeniem geograficznym lub ich specyficzny charakter wywodzi się z, wyraźnie odróżniających je od innych produktów, naturalnych cech. Warunkiem uzyskania ochrony nazwy zgodnie z wymienionymi aktami prawnymi jest przejście złożonego wniosku przez proces rejestracyjny. Obecnie w Unii Europejskiej 711 produktów jest, zarejestrowanych i chronionych nazwą pochodzenia lub oznaczeniem geograficznym (PGO i PGI). Najwięcej, bo prawie 70% z nich, pochodzi z czterech krajów: Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, które zdominowały rejestr. Te kraje stosują od wielu lat specjalne oznaczenia swoich wyrobów, zatem szczególnie zabiegają o ich ochronę także na poziomie wspólnotowym. Są również niekwestionowanymi liderami w ilości wniosków aktualnie przesyłanych do Komisji Europejskiej. Komisja Europejska prowadzi ewidencję chronionych nazw pochodzenia oraz oznaczeń geograficznych w trzynastu kategoriach (rys.2) Pkrótce opiszemy te kategorie, które wiążą się ze specyfiką polskich tradycji i stanowią trzon dziedzictwa kulinarnego naszego kraju. Owoce i warzywa – kategorię tę charakteryzuje największa różnorodność. Wśród owoców mamy dziś na liście zastrzeżonych aż 14 nazw jabłek, winogron (7), wiśni (5), brzoskwiń (4), cytryn (4) i pomarańczy (2), ponadto znajdziemy tu egzotyczne dla nas kasztany i hurmę. W grupie warzyw najwięcej zarejestrowano nazw fasoli (aż 11), ziemniaków (6), a ponadto szparagi (6), 8 karczochy (4), sałatę (3) oraz marchew, czosnek czy pory. W omawianej kategorii znajdują się także ryż (6) i soczewica, orkisz a nawet ziarenka maku. Warto tu dodać, iż jest to kategoria w której w ostatnim roku zanotowano największą liczbę nowo zarejestrowanych produktów. Produkty pochodzenia zwierzęcego Rysunek 1. Liczba PDO i PGI w poszczególnych krajach Rysunek 2. Liczba PDO i PGI według kategorii – istotna grupa, szczególnie z punktu widzenia polskich producentów. Jest ich w sumie około 200 i stanowią ponad 28% wszystkich zarejestrowanych nazw. Liderami są tutaj: Francja i Portugalia, w czołówce utrzymują się również Włosi i Hiszpanie. W rejestrze dominuje drób (36 oznaczeń), a także jagnięcina/baranina oraz wołowina (po 23). Reszta (po kilka zarejestrowanych nazw) dotyczy wieprzowiny (7), cielęciny (6) i mięsa koziego (5). Z chronionych nazw produktów mięsnych ponad połowa to produkty wieprzowe (46), pochodzące w większości z Włoch i Portugalii, szynka (22) oraz kiełbasa (5 nazw chronionych – w tym jedna dotyczy kiełbasy wędzonej). W grupie tej znajduje się również kategoria produktów pochodzących od zwierząt (takich jak jaja, miód czy produkty mleczarskie). Wśród nich na szczególne zainteresowanie zasługują miody, które stanowią aż 76% wszystkich (21) nazw tej kategorii. Prym wiodą tu Portugalczycy, którzy do dziś zarejestrowali 9 miodów, a kolejnych kilka czeka na rejestrację. Chleb, makarony ciasta i inne wyroby cukiernicze – wyjątkowo mar- 9 nie z punkty widzenia Polaka przedstawia się ta kategoria. Zaledwie 17 zarejestrowanych nazw produktów, w tym chleby (5), ciastka (4), nugat i marcepan. Z powyższego wynikać by mogło, że Wspólnota zostawiła nam pole do popisu. Napoje – przeważają tu wody (31 nazw – wszystkie pochodzą z Niemiec), podlegające ochronie tylko do końca 2013 r. Reszta to piwa – przede wszystkim niemieckie, ale także czeskie i angielskie – oraz kilka nazw dotyczących cydru i perry. Gwarantowana tradycyjna specjalność (TSG) – W Unii Europejskiej za- rejestrowanych jest 15 nazw o szczególnym charakterze. Trzeba przyznać, że znak ten nie cieszy się dużym zainteresowaniem krajów Wspólnoty, aczkolwiek zważywszy na charakter naszej produkcji, warto by go docenić. Spośród produktów wpisanych na listę wyrobów tradycyjnych najliczniej reprezentowane są piwa (5 belgijskich, 1 fińskie). Ponadto znalazły się na niej dwa fińskie wyroby piekarnicze, hiszpańskie słodycze z marcepana oraz dwa sery: szwedzki półtwardy z dziurami i włoska Mozzarella. Pozostałe stanowią produkty pochodzenia zwierzęcego, a wśród nich: tradycyjny produkt mięsny ze Szwecji, specjalna szynka (solona i suszona przez 210 dni) i świeże mleko z Hiszpanii oraz tradycyjny indyk z Wielkiej Brytanii. Marta Pogoda Anna Szkiruć o smaku poważnie Polskie tradycje kulinarne Dr Barbara Ogrodowska Etnograf, związana z Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Zajmuje się słowiańską tradycją obrzędową, tradycją świąteczną i kulinarną, obyczajami. Autorka książek i artykułów o tej tematyce. Fot. M. Iwanicka Tradycja to przeszłość obecna w teraźniejszości. To elementy kulturowego dziedzictwa, które wzbogacają nasze współczesne życie, są potrzebne i wartościowe. Mimo masowej produkcji żywności, tradycyjne specjały coraz częściej są poszukiwanym rarytasem. 10 Dla mieszkańców wsi lokalne produkty spożywcze, wytworzone w gospodarstwie i różne płody ziemi bywały zawsze źródłem dochodu. Zboża, warzywa, zwierzęta hodowlane, a także mleko, masło, jaja, sery, miody, orzechy sprzedawano na targach i jarmarkach, które od średniowiecza miały bardzo ważne znaczenie dla wsi i jej mieszkańców. Na miejskich placach sprzedawano też mięso z gospodarskiego uboju. Dlatego mieszkańców niektórych wsi podkrakowskich nazywano w XIX wieku kijakami – od dźwiganych na kijach i noszonych do Krakowa węzełków z mięsem i warzywami. Gospodarze dostarczali wytworzone przez siebie produkty do sklepów miejskich – jeszcze w latach 60. i 70 XX wieku w Warszawie prywatne, kameralne sklepy z żywnościa oferowały swym wymagającym i zamożnym klientom nabiały, wędliny, kasze, marynaty od własnych stałych dostawców: gospodarzy i rzemieślników wiejskich. A renomowane hotele : Bristol i Europejski zamawiały oryginalne sękacze u gospodyń z okolic Sejn i Puńska. Polskie produkty lokalne Produkty pochodzenia roślinnego. To przede wszystkim produkty zbożowe, uprawiane na ziemiach polskich od tysięcy lat. Ich bazą były: pszenica, jęczmień, żyto oraz gryka, proso i soczewica. Chleb. Zajmował bardzo ważne miejsce nie tylko w pożywieniu ale i obyczaju polskim. Występował we wszystkich najważniejszych obrzędach. Przypisywano mu głęboką treść symboliczną. Kojarzony był z wszelkim dobrem, życiem rodzinnym, zdrowiem, dostatkiem, szlachetną praca, plennościa i urodzajem. Inne wypieki. Były to przede wszystkim świąteczne i obrzędowe kołacze czy korowaje weselne (na Ziemi Sejneńskiej sękacze), ozdobne bułeczki dla gości weselnych tzw. orzechy, szyszki, gąski weselne, plecione kukiełki, rogale, nowe latka, noworoczne bochniaczki, radośniki (pieczone na chrzciny), strucle makowe i miodowe pierniki, baby, placki, „paski” (wielkanocne bułki drożdżowe) Żur z zakwaszonej mąki żytniej i owsianej. Najpopularniejszy produkt mączny, znany w Polsce we wszystkich stanach.Klasyczna potrawa wielkopostna a także danie wielkanocne. Kasze. Jęczmienna, pęczak, gryczana, okrąglica, radomka, krakowska...Produkowane w domu (tłuczone w stępach) lub w działających przy młynach kaszarniach. Słód jęczmienny. Wykorzystywany w Polsce do wyrobu piwa i wódki już w XIV wieku. Warzywa Okopowe: ziemniaki, kapusta, rzepa, brukiew, pasternak. Ziemniaki pojawiły się w Polsce w XVII wieku, prawdopo- dobnie przywiezione z wyprawy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego. Bardzo szybko rozpowszechniły się jako podstawowy pokarm („chleb nędzarzy”). „Ziemniaczane” regiony to: Wielkopolska i Małopolska oraz Pomorze i Podlasie. Kapusta to najpopularniejsze w Polsce warzywo o bardzo starej tradycji. Znane w różnych odmianach: „biała” (cukrówka, lipcówka, później włoska), „czerwona” (modra). Jadana na surowo, gotowana lub kwaszona rozmaitymi sposobami: w kopcach, beczkach itp. Nazywana była „krową w beczce” bo zastępowała mięso jako podstawa wielu potraw, na przykład staropolskiego bigosu (przysmaku kuchni polskiej). Rzepa, brukiew, pasternak – niegdyś jadane powszechnie, dziś bardzo rzadko wykorzystywane, głównie w kuchniach regionalnych, np. na Pomorzu. Strączkowe: groch, fasola, bób. Podstawa wielu potraw, zup, farszy. Występowały w menu wigilijnym a na wschodzie Polski jadane podczas obiat zadusznych. Oleiste – len, konopie, rzepak, mak. Tłoczono z nich olej na potrzeby domowe: do kraszenia potraw i leczenia ran, oparzeń i stłuczeń. W XV i XVI wieku pojawiły się w kuchni polskiej nowe warzywa: buraki ćwikłowe, cebula, marchew, pietruszka, czosnek, dymka, seler, por, sałata, pomidory, kalafiory, szparagi. Początkowo uprawiane w ogrodach plebańskich i dworskich, z czasem rozpowszechniły się w przydomowych „grządkach” chłopskich. W uprawie warzyw przodowała Wielkopolska. 11 o smaku poważnie Najwcześniej uprawiane w Polsce owoce to śliwy i wiśnie. Następnie jabłka i grusze a najpóźniej – czereśnie, porzeczki, agrest, truskawki, morele, brzoskwinie, orzzechy włoskie i winogrona. Najbardziej plenne sady powstawały w Sandomierskiem, Lubelskiem, na Mazowszu (okolice Łowicza, Grójca), w Małopolsce, Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej. Na początku XX wieku bardzo rozwinęło się sadownictwo na Ziemi Sądeckiej (śliwy, jabłonie). Rośliny dziko rosnące, runo leśne. Szczaw dziki i zajęczy, lebioda i komosa jadane były (na surowo i gotowane) w czasie głodu. Bez dziki (czarny) używany był do wyrobu marmolad, wina i służył jako lek. Sok brzozowy (oskoła) – doskonały napój (głównie na Podlasiu i Kurpiach). Jałowiec – używany był do wyrobu piwa („kozicaka”) i jako przyprawa oraz tradycyjny środek do dezynfekcji. Dzika róża i głóg – sporządzane były z nich lecznicze susze, konfitury, wino. Zioła lecznicze i przyprawy: kmin, majeranek, szałwia, mięta, gorczyca, lubczyk. Z czasem zaczęto je uprawiać w ogródkach przydomowych. Runo leśne: grzyby, orzechy laskowe, jagody, borówki, łochynie, poziomki,maliny, brusznice, jeżyny, żurawiny, owoce jarzębiny, tarniny. Zajmowały bardzo ważne miejsce w polskiej tradycji kulinarnej. Produkty pochodzenia zwierzęcego. Mleko krowie, głównie od krów nizinnych – kwaśne i słodkie, napój i omasta do wielu potraw; mleko kozie – długo uważane za pokarm biedaków. Także śmietana, maślanka, serwatka, która w niektórych regionach była zbierana do beczek, sfermentowana i schłodzona w piwnicy, pita jako orzeźwiający napój. Sery: krowie twarogowe, białe, z kwaśnego, ogrzanego i odciśniętego mleka, sery podpuszczkowe (klagane) i niekiedy wędzone, sery owcze (głównie w regionach górskich), podpuszczkowe, dojrzewające, wędzone. Jaja (głównie kurze) – w przeszłości produkt luksusowy, jadany od święta. W dużych ilościach dodawane były do ciast świątecznych: sękaczy, bab wielkanocnych, kołaczy. Mięso. Uważane było za świadectwo zamożności. Potrawy mięsne zwyczajowo musiały znaleźć się na świątecznych stołach. Wieprzowina. Preferowana w całej Polsce. Hodowano i tuczono świnie różnych ras, głównie w Lubelskiem (rasy bekonowe), w Wielkopolsce, w Polsce centralnej, na Mazurach i Podlasiu. Dostarczały mięsa i przetworów: wędzonych wędlin (szynki, kiełbasy, kindziuki, boczki, żeberka); tłuszczu (słonina, smalec, podgardle, sadło); podrobów wykorzystywanych do wyrobów pasztetówek, salcesonów, kiszek. Mięso wołowe i cielęcina. Rasy mięsne hodowano głównie na Mazurach i Żuławach, w niektórych wsiach pod Krakowem, na Pogórzu Rzeszowskim (okolice Grybowa), w Lubelskiem (tradycyjny skup żywca wołowego i cieląt). Wołowina, choć nie tak ważna jak wieprzowina, miała duże znaczenie w kuchni polskiej, zwłaszcza na wielkich weselach i przyjęciach. Baranina i jagnięcina. Jadana była głównie na terenach podgórskich i górskich, gdzie była niezbędna podczas ważniejszych świąt i uroczystości. Dziczyzna – dziki, zające, kuropatwy, sarny. Pozyskiwane z polowań oraz kłusownictwa. Dziczyznę serwowano na najbogatszych stołach. Drób. Kury w gospodarstwach chłopskich to były głównie nioski, wyjątkowo zabijane na rosół dla chorych. Natomiast w wykwintnej kuchni polskiej używane były bardzo często, podobnie jak kaczki, gęsi, perlice, indyki, kapłony. Gęsi i kaczki pieczone były tradycyjnie w Wielkopolsce i na Pomorzu w dzień św.Marcina (listopad). Ryby – morskie, jeziorne i rzeczne a od końca XVII wieku z hodowlanych stawów. Były bardzo ważnym składnikiem pożywienia o wielowiekowych tradycjach. Pierwsze osady ludzkie powstawały nad wodami. Głównie ryby rzeczne i jeziorne: okonie, płocie, leszcze, klenie, karpie szczupaki, węgorz, pstrągi i łososie z rzek górskich. Do II wojny światowej Polacy mało 12 Fot. I. Byszewska spożywali ryb morskich. Były to głównie sprowadzane z Niemiec śledzie. Raki– specjał wykwintnej kuchni polskiej. Obecnie rzadkość. Miód. Niezwykle ważny produkt w polskiej spaiżarni. Najpierw był podbierany dzikim pszczołom w lasach, później zaczęto zakładać pasieki w gospodarstwach. Tradycje bartnicze rozwinęły się głównie na Kurpiach, Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku, w Beskidzie Sądeckim. Miód używany był do słodzenia potraw, ciast staropolskich (głównie pierników), do przetworów, nalewek. Polska spiżarnia Kiszonki – kapusta, ogórki, żur (barszcz biały), kwas z buraków ćwikłowych, grzyby (głównie rydze). Są do dziś specjalnością polskiej kuchni. Produkty solone – w przeszłości dość powszechna metoda konserwacji zapasów mięsa, ryb, słoniny, sadła. Produkty suszone – owoce (głównie śliwki, jabłka, gruszki, makiny, jagody leśne) na kompoty, dodatki do potraw, lekarstwo; grzyby, ryby, mięso, sery (najczęściej suszono wędliny) Produkty wędzone – w kominie, później w oddzielnych wędzarniach. Wędzone tradycyjnymi metodami wędliny (szynki, kiełbasy, kindziuki), ryby (węgorze, łososie, śledzie), półgęski – to do dziś bezkonkurencyjne regionalne przysmaki. Marynaty – peklowane mięsa, słonina konserwowana octem, marynowane w zalewach lub syropach octowych ogórki, korniszony, pikle, grzyby, śliwki, jabłka, gruszki – to także specjalność polskiej kuchni. Przetwory owocowe – prażone, utrwala- ne cukrem, słodzone miodem, pasteryzowane (od pocz.XX w.). Przeciery i konserwy warzywne (szczaw, pomidory, fasolka). Domowe napoje alkoholowe: piwo (ze słodu jęczmiennego, chmielu, owoców jałowca), samogony (z żyta, śliwek), wina (z żyta, dzikiej róży, jabłek, z czarnego bzu), nalewki spirytusowe i wódczane (na wiśniach, czarnej porzeczce, ziołach, miodzie). Octy owocowe (np. na skórkach jabłek). Napoje: kwasy owocowe i warzywne (kapuściany, z ogórków, buraków), kwas chlebowy (na wschodzie Polski). Lista cennych, oryginalnych, tradycyjnych polskich produktów lokalnych jest bardzo długa. Świadczy o naszym bogatym dziedzictwie kulturowym i kulinarnym, a współcześnie otwiera nowe możliwości ich producentom. Barbara Ogrodowska 13 Świeże sery z mleka krowiego z aromatycznymi ziołami z przydomowego ogródka. Były i są charakterystyczne dla kuchni polskiej. o smaku poważnie Nasze kulinarne dziedzictwo Od ponad dwudziestu lat w zachodniej Europie, po okresie fascynacji produktami „szybkiej kuchni”, wysoko przetworzonymi, obserwujemy wielki powrót do lokalnego dziedzictwa kulinarnego. Pod szyldem konkursu Nasze Kulinarne Dziedzictwo promujemy polskie produkty regionalne i tradycyjne Powstają rozmaite inicjatywy propagujące tradycyjne produkty oraz wspierające ich ochronę i promocję i rozwój rynku konsumenckiego, jak m.in. założony w latach 80. XX wieku we Włoszech ruch na rzecz prawa do smaku i tradycyjnego jedzenia Slow Food czy powstała przed 11 laty w Szwecji Europejska Sieć Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego. Niezwykła popularność na całym świecie (także i w Polsce) tego typu inicjatyw to znak, że zaczynamy z powrotem doceniać walory regionalnych i lokalnych produktów oraz – że 14 przed ich wytwórcami są ogromne perspektywy. Tradycyjna żywność może stać się znaczącym elementem w rozwoju regionów i lokalnych społeczności. Produkt lokalny był zawsze atrakcyjny dla turystów. Podnosi wartość regionu, przyciąga gości i inwestorów. To właśnie restauracje serwujące lokalne specjały czy gospodarstwa agroturystyczne mające w jadłospisie potrawy regionalnej kuchni, cieszą się największym uznaniem turystów. W Polsce jest wiele atrakcyjnych produktów, związanych z miejscem Fot. I. Byszewska W czasie konkursu nagradzaliśmy między innymi najlepsze polskie pieczywo. ich wytwarzania: ser oscypek na Podhalu, palmy wielkanocne czy piwo „kozicowe” (jałowcowe) na Kurpiach, ceramika na Kaszubach a koronki w Koniakowie w Beskidach i wiele innych są doskonale rozpoznawalne i kojarzone z regionem. Społeczności lokalne tych terenów od wieków potrafią dobrze wykorzystywać walory regionalnych produktów, a ich sprzedaż jest dla nich znaczącym źródłem dochodów. Od czasu, gdy jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, nasze produkty także mogą ubiegać się o wpisanie do Europejskiego Rejestru Produktów Regionalnych i Tradycyjnych. Polscy producenci zgłosili już do Brukseli sery z Podhala (m.in. oscypek i bundz), ser smażony z Wielkopolski, miody wrzosowe z Dolnego Śląska, kiełbasę lisiecką, andruty kaliskie i miody pitne. 15 Europejskie znaki podwyższają renomę produktu, gwarantują jego jakość konsumentom a tym samym zwiększają nań popyt oraz zainteresowanie regionem, w którym jest wytwarzany. Warunkiem zgłoszenia polskiego produktu na listę w Brukseli jest wypełnienie specjalnego wniosku przez grupę producentów oraz przesłanie go do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie poddany zostaje kwalifikacji przez grupę ekspertów. Zgłoszenie jest bezpłatne. Konkurs Nasze Kulinarne Dziedzictwo Oprócz ochrony międzynarodowej, której podlegają produkty wyjątkowe, z najwyższej półki, wiele państw stosuje wewnętrzną ochronę i promocję regionalnej i lokalnej żywności. Również w Polsce od kilku lat o smaku poważnie obserwujemy ruch na rzecz rozwoju rynku produktów tradycyjnych. Jednym z pierwszych działań na rzecz dokumentacji i promocji produktów regionalnych był, ogłoszony po raz pierwszy w 2000 roku, konkurs „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, którego celem jest nie tylko identyfikacja i promocja regionalnej żywności, lecz także wskazywanie możliwości i inspirowanie działań na rzecz rozwoju jej produkcji i sprzedaży. Konkurs, rozpoczęty przez redakcję „Gospodyni”, przy współpracy merytorycznej i finansowej Fundacji Fundusz Współpracy Programów: Agrolinia 2000 i Agro-Smak 2 i medialnej Polskiego Radia 1, obecnie organizowany jest przez Polską Izbę Produktu Regionalnego i Lokalnego, której członkami-założycielami są w znaczącej części organizatorzy konkursu oraz jego laureaci. Konkurs „Nasze Kulinarne Dziedzictwo” ma bardzo znaczące oddziaływanie kulturowe i gospodarcze. W czasie jego trwania dokonano identyfikacji i dokumentacji ponad 800 polskich produktów regionalnych i lokalnych. Zachęceni bogactwem pierwszej edycji konkursu, przenieśliśmy jego ideę do regionów – od czterech lat w 16 województwach odbywają się finały regionalne, pod patronatem marszałków województw. Nagradzane tam produkty mogą ubiegać się o najwyższe trofeum w konkursie: o nagrodę „Perły”. Statuetke tę już od trzech lat wręczamy tradycyjnie w czasie targów Polagra Farm w Poznaniu, a towarzyszy temu prezentacja lokalnych i regionalnych produktów w oddzielnym Pawilonie Produktu Regionalnego. „Perły” zdobyło dotychczas kilkadziesiąt re- gionalnych, tradycyjnych polskich specjałów: sery, wędliny, pieczywo, napoje, przetwory z owoców i warzyw. Nasi laureaci to m.in.: „król regionalnych serów” – podhalański oscypek i sery podpuszczkowe z Wiżajn i Korycina, powidła świeckie i strzeleckie z Doliny Dolnej Wisły, gęsina kaszubska z gęsi pomorskiej, chleb „tatarcczuch” z gryki, od wieków pieczony w okolicach Częstochowy, kiełbasy: lisiecka i głogowska, szynki: sołdra z Małopolski i warmińska szynka w cieście, to sękacze z Podlasia i Lubelszczyzny, kindziuk z Puńska, grzaniec Marcina z Urzędowa z Kraśnika, i wiele innych. Konkurs „Nasze Kulinarne Dziedzictwo” odegrał ogromną rolę w identyfikacji żywności regionalne i tradycyjnej. Wypromowaliśmy wiele produktów, a ich producentów zachęciliśmy do wytwarzania swych wyrobów na większa skalę. Nieprzypadkowo wśród pierwszych polskich produktów zgłoszonych do europejskiego rejestru w Brukseli większość to nasi laureaci: oscypek, kiełbasa lisiecka, miody z Borów Dolnośląskich, ser smażony czy andruty kaliskie. Właśnie rozpoczęła się VI edycja konkursu, współfinansowana przez program AgroSmak 2. Przez dwa miesiące Krajowa Komisja Konkursowa będzie odwiedzać kolejne miejscowości, w których odbywają się wojewódzkie finały. Wielki Finałł, połączony z wręczaniem „Pereł”2006 odbędzie się13 października na Polagrze Farm w Poznaniu. Spośród kilkudziesięciu laureatów „Pereł”, niemal wszyscy wykorzystali swą szansę. Jak to zrobili, jak dziś funkcjonują na rynku tradycyjnej żywności – o tym będziemy pisać w naszych artykułach z cyklu „Smak Pereł.” Izabella Byszewska 16 smak „Pereł” Fot. I. Byszewska Fot. I. Byszewska Zapach Grzańca i Korowaja Ta szklana statuetka, zaprojektowana przez artystę Tomasza Łączyńskiego potwierdza wyjątkową jakość i tradycję regionalnych produktów już od 5 lat. W konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo” regionalne polskie specjały otrzymują „Perłę” – statuetkę potwierdzająca ich wyjątkowość i osadzenie w tradycji. Dla wielu produktów nagroda ta stała się początkiem wielkiej, ogólnopolskiej, a nawet międzynarodowej kariery, inne – choć jest ich bardzo niewielka liczba – nie wyszły poza „opłotki” miejsca, z którego pochodzą. Poszliśmy tropem naszych „Pereł”. Chcieliśmy poszukać odpowiedzi na pytanie, jak funkcjonują dzisiaj na rynku tradycyjnych i regionalnych produktów. 17 smak „Pereł” Fot. I. Byszewska Miód, goździki i szczypta tradycji Grzaniec musi być podawany w tradycyjnym glinianym gąsiorku – mówią Teresa Kamela i Janina Bańka. Najsłynniejszy polski Grzaniec Marcina z Urzędowa powstaje w okolicach Kraśnika. Jego receptura sięga czasów tego słynnego, XVI wiecznego lekarza i zielarza, stąd nazwa trunku. Jest to wino z rozmaitych owoców domowych i leśnych, do jego produkcji wykorzystuje się bogactwo Ziemi Kraśnickiej, słynącej z malinowych i porzeczkowych upraw. Aby uzyskać niepowtarzalną, owocową nutę, trzeba również dodać wiśnie, jeżyny, borówki – owoce muszą być czerwone! – no i oczywiście – zioła oraz przyprawy korzenne. Takie domowe wino robiono tu od kilkuset lat. W zimowe dni na targach sprzedawano grzańca w glinianych gasiorkach, wytwarzanych przez garncarzy z okolic Urzędowa. Recepturę na grzaniec, który był tu wytwarzany w niemal każdym domu, rozsławiła Rada Kobiet Powiatu Kraśnickiego. Odwołując się do tradycji, jej członkinie opracowały recepturę trunku, za który otrzymały mnóstwo nagród i wyróżnień, a przede wszystkim statuetkę „Perły” w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”. W styczniu tego roku Grzaniec Marcina z Urzędowa został wpisany na krajową Listę Produktów Tradycyjnych, a jego wytwórczynie przygotowują się teraz do zgłoszenia wniosku 18 o ochronę trunku w Brukseli. – Można powiedzieć, że „perłowy” grzaniec odmienił nasze życie – mówi Janina Bańka, szefowa Rady Kobiet. – Teraz żadna regionalna impreza nie może odbyć się bez naszego udziału. To właśnie obsypany nagrodami grzaniec sprawił, że panie zrzeszone w Radzie Kobiet stały się jedną z najbardziej poszukiwanych w regionie „firm cateringowych”. Są zapraszane do przygotowywania poczęstunków na rozmaite imprezy, konferencje, zjazdy. W ciągu roku mają tyle imprez, że już przestały przyjmować zaproszenia. Przywożą nie tylko wino, lecz także rozmaite tradycyjne specjały: domowy „smalczyk”, kiszone tradycyjną metodą ogórki, bułeczki „kapuśniaczki”, pieróg gryczany, pierogi z kasza jaglaną. Serwują doskonałe ciasta, domowy chleb, masło i wędliny, ryby i rozmaite nalewki a wśród nich niemal dorównujące sławą grzańcowi „malinóweczkę” i gruszkówkę. Na tych poczęstunkach zarabiają i panie z Rady, i ona sama na swoją statutową działalność. Te sukcesy sprawiły, że postanowiły zadbać o wizerunek swojego produktu. Napisały wniosek o minigrant do Programu Agro-Smak2 Funduszu Współpracy i taki grant w wysokości 5000 zł dostały. Za otrzymane pieniądze wyposażyły swe członkinie w naczynia, potrzebne do przygotowywania i serwowania grzańca. – Kupiłyśmy balony, piękne szklane Weselny rarytas Maria Kazimiera Sarnacka z Dołhobrodów lubi opowiadać o tym jak dawniej bywało. W pamięci zachowała nie tylko to, co sama przeżyła i widziała, ale też opowieści matki, babki, ciotek. Nic dziwnego, że to spod jej rąk wyszedł „dołhobrodzki korowaj”, nagrodzony „Perłą” w 2003 roku. To tradycyjne ciasto weselne, bez którego nie odbywała się weselna uczta. – Korowaje musiały być zawsze dwa – opowiada pani Kazia. – Od młodego i od młodej. „Korowajnica” przygotowywała ciasto, a reszta kobiet pomagała, robiąc ozdoby z ciasta: kwiatki, ślimaczki, jeżyki, warkocze, ptaki... Korowaj musiał być wypieczony i piękny. Robiono więc korowaj z najlepszej mąki, dużej ilości żółtek, masła własnego wyrobu, drożdży, cukru waniliowego, cukru i rodzynek. Mąkę zaparzało się gotującym mlekiem, dodawano wszystkie składniki, wyrabiano ciasto. Potem wkładano do kastruli (specjalnych rondli z wysokimi brzegami) część ciasta zwaną „podeszwą” i trochę podpiekano. Wyjmowano z pieca, smarowano jajkiem i ozdabiano kaczuszkami, różami, ślimakami, jeżykami i całość dopiekano. Klasyczny korowaj powinien być jeszcze posypany grubym kryształowym cukrem. Kiedy zostawało ciasta z korowaja, robiono dla dzieci „kukiełki”. Przed pieczeniem małe placuszki smarowano olejem i zwijano. Ale lepsze były „kukiełki” z oryginalnym nadzieniem z suszonych owoców: jabłka i gruszki gotowano, przekręcano przez maszynkę i takim farszem napełniano ciastka. Dziś, po latach fascynacji przemysłowym ciastem, we wschodniej Polsce, a zwłaszcza na Lubelszczyźnie wraca moda na korowaje podawane na weselach. Nie tylko zresztą na korowaje – ostatnio do dobrego tonu należy organizowanie w czasie uczty weselnej tzw. „kącika tradycji”, gdzie podaje się domową żywność: pieczoną kiełbasę, kaszankę (jeszcze do niedawna uważaną za poślednie danie, niegodne weselnego stołu...), pieczoną szynkę – czyli po tutejszemu „stychno”, swojski chleb, galaretkę wieprzową, a nawet smalec. Z ciast, poza korowajem, muszą być przekładańce – na amoniaku, z bitą śmietaną. W związku powrotem do dawnego menu, wzrosło zapotrzebowanie na sztukę „korowajnic”. A że pani Sarnacka jest pod tym względem znana i ceniona, więc często piecze korowaje – nie tylko na wesela, ale i na rozmaite inne uroczystości. Izabella Byszewska Grażyna Kurpińska 19 Fot. I. Byszewska butelki, komplety: gliniana karafka i sześć kubeczków – opowiada Teresa Kamela.– Proszę sobie wyobrazić radość naszych pań, gdy już nie musiały zbierać przypadkowych naczyń. Glinianych kompletów do serwowania grzańca kupiły 30, do tego 36 balonów na wino i na nalewki a także 10 termosów na grzaniec, który przy serwowaniu musi być gorący. – Wreszcie nie musiałyśmy nikogo prosić o stosowne naczynia – mówi Janina Bańka. – Nasze panie też poczuły się dowartościowane, że ktoś docenia to, co robią. Maria Kazimiera Sarnacka – poetka, autorka kilku tomików wierszy. Mistrzyni tradycyjnej kuchni regionalnej. region smaku Kraina gryką i miodem słynąca Zdjęcia: I. Byszewska Gryka pod rozmaitymi postaciami, regionalne wypieki: chleby, sękacze, korowaje. Tradycyjne oleje z lnu i rzepaku, miody z oryginalnych pożytków: malinowy, gryczany, fasolowy; swojskie wędliny a zwłaszcza kaszanki i pasztetowe, wołowina z łąk nadbużańskich i domowe nalewki – takie smaki oferuje nam Lubelszczyzna. 20 Gryka jest surowcem wykorzystywanym do wytwarzania wielu tradycyjnych specjałów Lubelszczyzny: miodu, ciast, „pirogów” i pierożków, kaszanek, mąki... Festiwal kaszy i sitarzy Janów Lubelski i Biłgoraj to „gryczane” gminy. Grykę i proso uprawia się tu od ponad 100 lat. Zagłębie gryczane to także Godziszów , Biszcza, Turobin, Tarnogród. Rozwijały się tu nie tylko plantacje , ale i kaszarnie. Teraz to „gryczane dziedzictwo” jest powodem dumy tutejszych mieszkańców.. Od dwóch lat w Janowie organizowany jest festiwal kaszy czyli „Gryczaki”.W Biszczy obchodzone sa „Dni miodu i pieroga”. W sąsiednim Biłgoraju także kultywuje się gryczane tradycje oraz zwyczaje związane z charakterystycznym dla niego rzemiosłem – sitarstwem. – Chcemy, by były one wyróżnikiem naszego regionu, żeby było słychać, że Biłgoraj istnieje –mówi Stanisław Schodziński, starosta Biłgorajski.- W końcu robiliśmy tu sita od XVII wieku. A koło ZMW z Jasiennika Starego, prowadzone przez Halinę Kruk, dyrektor gimnazjum w Lipinach, organizuje całe widowisko pn.”Piróg bilgorajski wizytówką regionu”, związane z pieczeniem pirogów i tradycjami sitarskimi, na co otrzymało mini grant z Agro-Smaku 2. Słynne „pirogi” biłgorajskie, ratajskie, godziszowickie są dziś nieodłącznym elementem promocji „Krainy nad Tanwią” , u wrót Puszczy Solskiej. Był ów piróg ciastem luksusowym, koniecznym daniem na chrztach, ślubach i pogrzebach, dziś znajduje się w ofercie gastronomicznej i turystycznej kilku lubelskich powiatów. W samym biłgorajskim piecze piróg 9 piekarni. Ale gryka jest także doskonałym pożytkiem dla pszczół. Taki miód znajdziemy w pasiece Elżbiety i Mariana Pintal z Biszczy. Ich pszczoły pracują na około 700 hektarach otaczających Biszczę gryczanych pól. W rodzinie państwa Pintali podtrzymuje się także tradycje kaszarskie – są jednymi z ostatnich we wsi, gdzie kiedyś kasze wyrabiał co drugi gospodarz. 21 region smaku Piróg –hit piekarzy Zakład cukierniczy Krzysztofa Gałki w Biłgoraju istnieje od 1976 roku. Kiedy przejął firmę 12 lat temu, utworzył piekarnię. Dzisiaj ma też dwa sklepy firmowe. Wśród wielu produktów najważniejsze są chleb na zakwasie biały i razowy. I słynny piróg (pieróg) biłgorajski. To Krzysztof Gałka pierwszy zaczął go robić. Przepis podpowiedziała mama, nauczyła piec babcia, a szczegółową recepturę stworzył wspólnie z ciotką żony. Najpierw ziemniaki potrzebne do pieroga obierane były ręcznie, potem kupił obieraczkę. Dzisiaj bezczynną. Na początku jego pieróg był hitem. Kupowano 20 sztuk dziennie, ale konkurencja zaczęła też piec i sprzedawać. Gałka nie ma nic przeciw konkurencji, ale drażni go, że ta nie trzyma się receptury, że jakość bywa byle jaka. A tu trzeba pamiętać, że kasza gryczana musi być dobrej jakości, że trzeba ją zaparzyć. Trzeba wiedzieć, że do pieroga nie wolno brać młodych ziemniaków. Dzisiaj pan Krzysztof pieróg piecze okazjonalnie: na święta, na wesela, raczej zimą niż latem. Bardzo go cieszy, że zyskał taką sławę daleko poza granicami Biłgoraja. Smak prawdziwego chleba Tuż przy drodze z Kraśnika do Janowa Lubelskiego w Modliborzycach stoi stara piekarnia. Wokoło niej unosi się smakowity zapach świeżego chleba. – Robimy normalny chleb, według starej, sprawdzonej polskiej technologii – mówi Antoni Gutek, współwłaściciel wraz z Mieczysławem Pietrasem, piekarni. – Rozczyniamy, a potem pilnujemy zakwasu. Używamy wody z własnego źródła. Robimy ciasto chlebowe z dobrej, sprawdzonej mąki. Kiedy jest już gotowe, formuje się bochenki na deskach. Po godzinie, kiedy urośnie wjeżdża do pieca. To z „Piekarni Mechanicznej” w Modliborzycach pochodzi chleb pytlowy, uważany za jeden z najlepszych w województwie, pieczony z mąki żytniej i pszennej. Robi się tu też chleb sitkowy i blaszkowy, chleb z ziarnami i „zwykłe” bułki, a także drożdżowe pierożki, nadziewane kaszą gryczaną, które zgłoszone zostały na Listę Produktów Tradycyjnych. Dzienna produkcja tej lokalnej piekarni to ok. 750 kg chleba i 100 kg tzw. galanterii piekarniczej. 22 Olej nie tylko na święta Zadbane, uporządkowane gospodarstwo. Olejarnia mieści się w niewielkim budynku gospodarczym, kiedyś była w nim letnia kuchnia. Dzisiaj stoi tłocznia i inne urządzenia oraz stara skrzynia na nasiona. Tomasz Wołoszyn z Biszczy robi olej tylko na potrzeby własne i trochę sprzedaje. Olejarnię miał teść i teścia ojciec. Tomasz kontynuuje tę tradycję i tłoczy olej nie tylko na święta Bożego Narodzenia czy na Wielkanoc, ale przez cały rok. Olej tłoczy z lnu, rzepaku i konopi. Kiedyś w tej okolicy było dużo olejarni i rosło dużo lnu. Dzisiaj tlocznie są dwie i surowiec trzeba kupować w innych miejscowościach. Najpierw trzeba ziarno walcować, potem zwilżyć, a następnie smażyć tak długo, aż woda wyparuje. Kolejny krok to włożenie wyprażonej masy do lnianego płótna. „Worek” z zawartością umieszcza się w metalowym pojemniku z dziurami, zwanym miską, a tę wkłada do tłoczni i w niej wyciska olej. Wytłoczony olej wlewany jest do bańki i trzymany w niej do wyklarowania. Po odstaniu odciąga się płyn, wlewa do butelek a to co w bańce zostaje, jeszcze raz odstawia i jeszcze – po pewnym czasie – odcedza. Makuchy – sprasowane krążki wytłoczyn – to znakomita pasza dla zwierząt. Zaś resztki osadu z baniek, spalane są w piecu. Nic się nie marnuje! Miód z fasolowego pola Pachnące kwiaty na długich tyczkach pną się do góry. W środku tego gąszczu równo ustawione ule. Pracowite pszczoły zbierają nektar, a potem robią z niego miód, niepokojąco pachnący, o niepowtarzalnym smaku. Miód fasolowy to jeden z tradycyjnych smaków Lubelszczyzny. Nie tylko jest pyszny, ale też leczniczy: łagodzi dolegliwości dróg oddechowych, wzmacnia serce, pomaga w leczeniu schorzeń żołądkowo-jelitowych. To unikatowy produkt gospodarstwa pasiecznego „Ulik”, należącego do Mariana i Ireny Śliczniak z Mokrolipia. Od ubiegłego roku jest on na Liście Produktów Tradycyjnych. Bo tu, na Roztoczu Zachodnim jest zagłębie fasolowe i takich pól, jak to, na którym pracowały pszczoły państwa Śliczniaków jest dużo. W „Uliku” jest 400 uli i wożonych po okolicy, tak do 50 km od domu. Pracowite pszczoły robią nie tylko miód fasolowy, ale też gryczany, wrzosowy, akacjowy, gorczycowy, mniszkowy, lipowy, spadziowy, rzepakowy i wielokwiatowy. Wszystkie rodzaje, a także pyłek kwiatowy i propolis oraz woskowe świece i gromnice można kupić w sklepiku mieszczącym się obok domu gospodarzy. Jest tu salka wykładowa i małe muzeum starego sprzętu gospodarstwa domowego, zorganizowane przez panią Irenę. Odwiedzają to miejsce i dzieci, i dorośli. Słuchają o tym jak powstaje miód i próbują, próbują... Izabella Byszewska, Grażyna Kurpińska 23 smak biznesu Fot. A. Lelito Z delikatną nutą pieprzu... Podobno szczególnie cenił ją sobie Metropolita Krakowski Adam książę Sapieha, który rozsławił kiełbasę lisiecką nawet w Paryżu. Dziś jest jednym z polskich produktów ubiegających się o międzynarodową ochronę. Stanisław Mądry wędzi swoje wędliny dymem z najlepszych liściastych drzew. Podkrakowskie gminy: Czernichów i Liszki. To tu od ponad 100 lat (a gdyby sięgnąć do historycznych źródeł, to nawet i od 300...) wyrabiane są przez miejscowych masarzy specyficzne wędliny, a wśród nich najsłynniejsza z krakowskich kiełbas krojonych, szczególnie poszukiwana przez konsumentów kiełbasa lisiecka. „Sposób wyrabiania wędlin krakowskich ma swoją wyrobioną markę dzięki dobroci” – zachwalał w 1926 roku swoje wyroby krakowski Mistrz Wędliniarski, pan Andrzej Różycki, który przed I wojną światową dwie trzecie wytwarzanych wędlin eksportował do Austrii. Krakowska grubo krajana, kiełbasa krajana na sposób domowy, krakowskie kiełbasy siekane... Znane i cenione w XIX wieku, na terenie całego cesarstwa Habsburgów, 24 cenione w niepodległej Polsce, poszukiwane w czasach powojennych, gdy po 1950 roku ponad 20 tutejszych masarzy „zeszło do podziemia”. Do dziś w aktach Archiwum Państwowego w Krakowie zachowały się wykazy rzemieślników ukaranych grzywnami (nawet do 2000 zł) za nielegalne wyrabianie wędlin. Renesans tradycyjnych lisieckich i czernichowskich wyrobów nastał wraz z rozwojem wolnego rynku, a zwłaszcza w ostatnich latach, gdy coraz więcej konsumentów zaczęło szukać w żywności tradycyjnych smaków. I taka jest kiełbasa lisiecka, „czysta, lekko lśniąca, pomarszczona, sucha w dotyku”, o „smaku doprawionego mięsa wieprzowego z delikatnie wyczuwalną nutą pieprzu i aromatem czosnku”, jak opisali swój wyrób podkrakowscy masarze, zrzeszeni w Konsorcjum Fot. I. Byszewska Masarnia Stanisława Mądrego jest „kameralna” – wytwarza do 800 kg wyrobów tygodniowo. Jest przedsiębiorstwem typowo rodzinnym – oprócz niego pracuje tu żona, córka i syn. Na przyszłość lisieckich wyrobów postawił Władysław Wolarek – ma 16 komór wędzarniczych, wytwarza 12 rodzajów wędlin, w tym słynną szynkę i polędwicę „z listkiem”. Zaczynał od 5 pracowników – dziś zatrudnia 30 osób. Fot. I. Byszewska Producentów Kiełbasy Lisieckiej, gdy zgłaszali ją najpierw na krajową Listę Produktów Tradycyjnych, a później do Brukseli, wnioskując o rejestrację Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Przygotować wnioski pomagała im Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego, Program Agro-Smak2, Biuro Oznaczeń Geograficznych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Konsorcjum założyło kilkunastu masarzy z gminy Liszki i Czernichów, którzy postanowili chronić reputację swych wyrobów, coraz częściej podrabianych. – Konkurencja psuje nam renomę i stosuje dumpingowe ceny – mówi Władysław Wolarek, jeden z założycieli Konsorcjum.– Kiełbasę „lisiecką” produkują nawet duże, przemysłowe zakłady, nie mające nic wspólnego z Liszkami, bo położone są w odległym o ponad 200 km Sokołowie. Producenci zaczęli budować markę swych wyrobów. Ich niekwestionowanym liderem jest niepozorny z postury, za to o żelaznej 25 konsekwencji i uporze, Stanisław Mądry – masarz z Nowej Wsi Szlacheckiej koło Liszek, wyrabiający tradycyjne wędliny: szynkę wędzonki, pasztety, boczek no i oczywiście – kiełbasę lisiecką – od wielu lat. Mięso musi być z najlepszych partii wieprzowiny (szynki, schabu) – opowiada. Pekluje się je 48 godzin, a potem wkłada w naturalne osłonki i wędzi wianki kiełbasy w dymie z bukowego, olchowego lub owocowego drewna, bo opał musi być energetyczny. I dodaje: – Zrobiłem wszystko dla tej kiełbasy, zdobyła wszelkie możliwe nagrody. Jeździ z nią po całym kraju i za granicę, właśnie pakują się do Turynu, a potem do Rzymu i na Sycylię... Masarnia Stanisława Mądrego jest „kameralna” – wytwarza do 800 kg wyrobów tygodniowo. Jest przedsiębiorstwem typowo rodzinnym – oprócz niego pracuje tu żona, córka i syn. Na przyszłość lisieckich wyrobów postawił Władysław Wolarek – ma 16 komór wędzarniczych, wytwarza 12 rodzajów wędlin, w tym słynną szynkę i polędwicę „z listkiem”. Zaczynał od 5 pracowników – dziś zatrudnia 30 osób. Jesteśmy wsią rozwojową – mówią masarze.– W tutejszych zakładach wędliniarskich zatrudnionych jest ponad 200 osób, kwitnie też hodowla świń. Szkoda, że gmina tego nie widzi. Nie mamy nawet kanalizacji. Wyglada na to, że będą musieli sami o nią zadbać, tak jak zadbali o swoje wyroby. Niedawno założyli komitet, zbierają po 2000 zł... Izabella Byszewska cudze smaki Jabłko z procentami Sady to bogactwo Normandii i Bretanii. W ich klimacie najlepiej udają się jabłka. Stare odmiany – lekko kwaśne i cierpkie albo słodkie – cieszą się tu zasłużonym uznaniem. To z nich powstają najbardziej znane „jabłka z procentami”: cydr, calvados, pommeau i likiery owocowe na bazie calvadosu. W obydwu francuskich regionach produkcja markowych napojów z jabłek to domena firm rodzinnych, często z wielowiekową tradycją. Bąbelki Cydr produkowano już w czasach antycznych. Od XII wieku wytwarza się go we Francji, w Anglii – kilka wieków później. Otrzymuje się go ze sfermentowanego moszczu jabłkowego. Można go robić z wielu odmian jabłek, zarówno słodkich, jak i gorzkawych i kwaśnych. Tajemnica smaku polega na mieszaniu ze sobą soku z różnych odmian. Dojrzałe owoce układa się w stosy i zostawia na kilka dni. Następnie rozdrabnia się je i wyciska. Przez miesiąc sok fermentuje w sposób na- 26 turalny, bez cukru i dodatków. Wtedy zaczyna się obciągać wino, aby je sklarować. Można je filtrować, ale nie jest to konieczne. Aby zapobiec rozwojowi niepożądanych bakterii i pleśni, wino jest pasteryzowane. Po rozlaniu do butelek, cydr nasyca się dwutlenkiem węgla. Gotowy wyrób jest nietrwały, trzeba przechowywać go w zimnych piwnicach (1-3 stop. C). Cydr ma do 6 proc. alkoholu, przyjemny aromat i smak świeżych jabłek, jest orzeźwiający. Serwowuje się go do potraw rybnych, dań z królika i do flaków. Fot. IRQUA Normandie/Patrick Rougereau W dębowych beczkach Ten jabłkowy winiak to najpopularniejsza francuska wódka. Calvados produkowany jest od XVI wieku z destylowanego cydru. Jego nazwa pochodzi od Departamentu Calvados w Normandii, w którym wytwarza się trunek w kilku okręgach. Największy z nich, gdzie calvados jest najwyższej jakość, to Pays d’Auge. Większość produkcji w Calvadosie to wyroby markowe, objęte kontrolą państwową. Te z Pays d’Auge należą do ekstra klasy – appellation controlée, a z innych okręgów do II klasy jakościowej (appellation reglamentée). Najlepszy calvados produkuje się z cydru, który ma ponad rok. Destylację można przeprowadzać przez cały rok, ale najlepiej robić to w okresie: marzec-kwiecień i sierpień-wrzesień. Następnie destylat wlewa się do starych lub nowych dębowych beczek, przechowywanych w odpowiednich warunkach. Sposób i czas leżakowania mają wpływ na rodzaj i smak calvadosu. Można sprzedawać jednoroczny, ale ceniący się producenci 27 W starych dębowych beczkach, butelkach o charakterystycznym kształcie płynne bogactwo Normandii: cydr, calvados i pommeau. cudze smaki Fot. IRQUA Normandie/Patrick Rougereau wprowadzają do handlu dopiero 6-letni. Wiek calvadosu jest oznaczony na etykiecie: 2-letni trunek ma trzy gwiazdki lub jabłuszka, 3-letni – napis „vieux” lub „reserve”, 4-letni – „vieille reserve” lub „VO”, 5-letni – „VOSP”, starsze – „extra”, „age inconnu”. Francuzi bardzo cenią calvados. Wiedzą, że im jest starszy, tym lepszy. Powszechnie uważa się, że trunek ten ułatwia trawienie i zwiększa apetyt. Dlatego bywa nazywany „Trou Normand” – dziura normandzka: podobno po jego wypiciu wytwarza się w żołądku miejsce na dalsze jedzenie. Calvados pije się w kieliszku o kształcie tulipana. Mieszkańcy Normandii i Bretanii pijają go z kawą – „cafe’-calva”, w osobnym naczyniu lub tuż po Kwitnące jabłonie to charakterystyczny element pejzażu Normandii Fot. CIRVIANDE Cydr doskonale pasuje do dań rybnych wypiciu gorącego napoju w jeszcze ciepłej filiżance. Często calvadosu dodaje się do niektórych ciast, mas cukierniczych i potraw mięsnych. Z melonem Jeżeli wymiesza się sok jabłkowy – taki jak na cydr – i roczny calvados, który ma 17 proc. alkoholu, wleje do kadzi, wymiesza ostrożnie i zostawi, aby dojrzewał, to powstanie pommeau. Trzeba go jeszcze trzymać w ciemnym i chłodnym (ok. 12 stop. C) miejscu przez dwa lub dwa i pół roku. Wytwórcy przelewają zawartość kadzi do butelek razem z osadem. Stoją sobie te butelki i czekają na ciepłe lato albo wczesną, słoneczną jesień. Bo wtedy chce się sączyć schłodzone do temp. 8-10 stopni pommeau. Wybornie smakuje z melonem, pleśniowym serem, deserem jabłkowym, z gorzką czekoladą, z musami. Grażyna Kurpińska Fot. SOPEXA Fot. IRQUA Normandie smak eksperta Jerome Diguet Dyrektor SOPEXA POLSKA Sopexa jest francuską agencją zajmującą się promocją francuskich produktów rolnospożywczych. Centrala firmy mieści się w Paryżu, a oddziały są w 34 krajach świata. Francja jest wielkim krajem o zróżnicowanym klimacie i ukształtowaniu powierzchni. Stąd się wzięły bogactwo i różnorodność kuchni francuskiej, dzięki której można odbywać podróże kulinarne po różnych regionach. Lubię wina z Alzacji oraz wina z Bordeaux. Ogromnie lubię sery – ze skórką pleśniową jak camembert, czy też świeże sery kozie, a także sery z błękitną pleśnią jak Roquefort czy Saint Agur (te ostatnie podawane z winami Sauternes…). Bardzo lubię owoce morza (te atlantyckie, jak i śródziemnomorskie), najlepiej podane z lekkim białym winem z odmiany Sauvignon, a także bretońskie naleśniki. Normandia jest regionem słynącym z produktów mleczarskich i produkcji jabłek. To stąd pochodzi najsławniejszy z serów pleśniowych – camembert, wytwarzany z niepasteryzowanego mleka. Polecam ten ser, mocno dojrzały oraz calvados, najlepiej co najmniej 8-letni. Przed produktami regionalnymi jest wielkka przyszłość. Autentyczność, niepowtarzalny smak oraz kontrolowane pochodzenie to niezaprzeczalne ich walory, które mogą zadowolić coraz bardziej wymagających i szukających oryginalnych smaków klientów. 29 Normandia to kraina nadmorska, więc ryby są tam smakołykiem nad smakołyki. Szczególnym uznaniem cieszą się śledzie. Stąd do innych regionów Francji jadą: te z ikrą, trzymane w soli przez kilka godzin, odsalane i wędzone; filety kąpane w solance i wędzone na zimno oraz „kipery” – rozcięte, wypatroszone i rozłożone śledzie, krótko solone, wędzone na zimno, a potem smażone na patelni. W Normandii powstaje „andouille de Vire” – kiełbasa ręcznie produkowana z wieprzowych cienkich i grubych jelit oraz z żołądka. Je się ją na zimno, pokrojoną w cienkie plasterki lub na gorąco z dodatkiem kremowego musu ziemniaczanego i smażonych na patelni plastrów jabłek. Obok najsłynniejszych trunków Normandii – cydru, calvadosu i pommeau, trzeba wspomnieć o „genievre” – jałowcówce z trzech nalewek: z żyta, jęczmienia i owsa z owocami jałowca. Dojrzewająca w dębowych beczkach wódka to nie tylko napitek, ale też dodatek, nadający ciekawy aromat potrawom: gęsim wątróbkom, marynowanemu łososiowi, oryginalnym sorbetom. historia smaków Musztarda córka gorczycy Znano ją już dwa tysiące lat temu. Rzymianie uważali, że jest niezawodnym afrodyzjakiem, a Francuzi prymat w wytwarzaniu musztardy zyskali już w średniowieczu. Musztardę produkuje się z różnych gatunków gorczycy – rośliny, której właściwości kulinarne i lecznicze ceniono od wieków. O tym, że starożytni używali musztardy dowiadujemy się z przypowieści biblij- Fot. I. Byszewska Bogactwo smaków – od łagodnej do ostrej, dodatki ziół i innych składników sprawiają, że każdy rodzaj musztardy znajduje swojego smakosza. nych i Nowego Testamentu. Musztardę zawierały naczynia sumeryjskie, odnalezione niedaleko Bagdadu. W starożytnym Rzymie również była bardzo ceniona i traktowana jak afrodyzjak, podobnie w starożytnej Aleksandrii. 30 Musztardę produkuje się tak samo, jak przed wiekami: z mączki gorczycowej roztartej z wodą. Ostrość pasty zależy od olejku eterycznego, wydzielającego się w wyniku działania wody na proszek z ziaren. Dla każdej odmiany gorczycy efekt smakowy jest inny. Na ogół musztarda ma postać gładkiej pasty, ale są też takie, które zawierają całe ziarenka gorczycy. Walory smakowe musztardy podnoszą takie dodatki smakowe, jak zioła, miód, przyprawy korzenne. Rarytasem kulinarnym jest musztarda z Cremony. Ten włoski specjał to... kandyzowane owoce, zalane syropem z dodatkiem musztardy. Są luksusowym – a tym samym bardzo drogim – dodatkiem do gotowanych mięs. Trudno zliczyć rodzaje produkowanych musztard. W Polsce najbardziej znane są: sarepska – ma lekko ostry smak pasujący do większości dań; kremska – delikatna i łagodna, pasująca do wielu różnorodnych dań; francuska – z całymi ziarnami gorczycy i dodatkiem białego wina, pasuje do drobiu, wędlin, serów i sosów; miodowa – o lekko słodkawym smaku, z dodatkiem miodu, odpowiednia do pieczonego drobiu i sosów do sałat; rosyjska – bardzo ostra; dijon – ostra, klasyczna, do różnych potraw i jako składnik sosu winegret; delikatesowa – łagodna, o słodkawowinnym smaku, z delikatną nutą ziół, pasuje do większości potraw. Pojawiła się musztarda grillowa o lekko pikantnym smaku, z czarną gorczycą i słodka papryką, pasująca do potraw z rusztu, efekt mody na grillowanie. Mają swoich smakoszy musztardy: chrzanowa – podkreślająca smak pieczeni, dań z drobiu i wędlin i czosnkowa – dodatek do sosów do mięs i sałatek. W wielu domach podaje się klasyczny sos musztardowy na zimno – majonez lub śmietana z dodatkiem musztardy – do wędlin i zimnych mięs oraz na ciepło – z jasnej zasmażki rozprowadzonej wywarem ze śmietaną i musztardą, zaciągnięty żółtkiem – podawany do gotowanej sztuki mięsa. GaKa 31 Fot. I. Byszewska Gorczycę zaczęto masowo uprawiać w państwie Franków – w czasach Karola Wielkiego. Początkowo potrawy posypywano startym proszkiem gorczycy. Pierwszy, udokumentowany przepis na zrobienie musztardy podał Rzymianin Kullumella w 42 roku n.e. Uzyskany z rozgniecionych ziaren gorczycy, wina i wody produkt – nazwał „mustum ardens”, czyli palący sok (stąd nazwa musztardy). O tym, jak bardzo Europa zasmakowała w musztardzie świadczy fakt, że w 1650 roku, tylko w samym Paryżu produkowało ją aż 600 zakładów. Bo to Francja, już od średniowiecza, stała się najbardziej znaczącym miejscem produkcji musztardy. Ze słynnego Dijon do dziś pochodzi prawie połowa jej światowej produkcji. Gorczyca Miododajna i pastewna roślina, uprawiana od Ameryki i Europy, po Nową Zelandię i Japonię. Jest kilka odmian gorczycy: jasna, modra (sarepska) – inaczej kapusta sitowa i czarna (kapusta czarna). Charakterystycznym składnikiem nasion gorczycy jest glikozyd synigryna (w odmianach gorczycy czarnej i sarepskiej) oraz synalbina (w gorczycy jasnej), który nadaje musztardom specyficzny smak. Musztardy ostre, o charakterystycznym smaku pochodzą z nasion czarnej i modrej gorczycy. Nasiona gorczycy jasnej mają o wiele łagodniejszy aromat, dlatego często miesza się je z nasionami odmian ostrzejszych. Z gorczycy jasnej wytwarza się nie tylko musztardę, lecz także olej jadalny oraz techniczny, a jej liście są wykorzystywane (np. w Chinach) do sporządzania sałat. Gorczyca modra jest ważną rośliną oleistą, nasiona gorczycy czarnej wykorzystywane są także do przyprawiania marynat i w lecznictwie. Czar polskiej kuchni mapa smaku Fot. A. Lelito Warszawska Saska Kępa, pełna zieleni i starych, stylowych willi. W jednej z nich, pochodzącej z lat 30. ubiegłego wieku, w środku zadbanego ogrodu, jest restauracja „Dom Polski”. Na stołach ręcznie haftowane obrusy, elegancka porcelana i ładne szkło. Atmosfera prawdziwie domowa. Katarzyna Wasilewska, z domu Wałukanis, właścicielka restauracji „Dom Polski” w Warszawie i współwłaścicielka restauracji „Villa Uphagena” w Gdańsku. Przez wiele lat była szefem kuchni w bardzo dobrych warszawskich restauracjach. Mama dwójki dzieci. Katarzyna Wasilewska, restauratorka, odbyła długą drogę zanim zrealizowała swoje marzenia. Najpierw był dom, gdzieś na Suwalszczyźnie. Dom patriotyczny, z tradycjami. Dom, w którym wszystko, co polskie było najważniejsze. Kuchnia i gotowanie było w jej życiu od zawsze. Lubi nowe smaki, ale ceni te dawne i regionalne. Z fascynacji gotowaniem zrodził się jej zawód. Skończyła technikum gastronomiczne, a potem wiedzę i umiejętności zdobywała w najlepszych warszawskich restauracjach. Właściciele restauracji szybko to docenili, mianując ją szefem kuchni. Pani Kasia ceni kuchnię polską i jej daniami częstuje swoich gości. Już w pierwszej restauracji „Polskiej”, którą stworzyły razem z koleżanką na zapleczu ulicy Nowy Świat, proponowała gościom polskie potrawy. Skrzydła rozwinęła właśnie w „Domu 32 Polskim”: stworzyła klasyczne polskie menu, trochę tylko uwspółcześnione – wzbogacone o oliwę z oliwek, ocet balsamiczny czy południowe pomidory. Przede wszystkim jednak do dań, które proponuje, stosuje, doskonałej jakości polskie produkty, ze sprawdzonych źródeł: grzyby, mięsa, drób, warzywa, owoce, jajka, nabiał. Sama robi przetwory, nalewki... Goście w „Domu Polskim” najchętniej zamawiają przez cały rok pierogi i czerwony barszcz, kaczkę i golonkę, na wiosnę – winniczki, a w lecie kurki. Ponad rok temu, razem ze znajomymi, otworzyła w Gdańsku restaurację „Villa Uphagera” (od nazwiska gdańskiego właściciela kamienicy), w starym, prawie stuletnim domu, stojącym w cichej, zielonej uliczce. Jest tu również doskonała kuchnia polska, z wykorzystaniem regionalnej, kaszubskiej. A że region to bogaty w ryby – i morskie, Fot. A. Lelito Katarzyna Wasilewska, z domu Wałukanis, właścicielka restauracji „Dom Polski” w Warszawie i współwłaścicielka restauracji „Villa Uphagena” w Gdańsku. Przez wiele lat była szefem kuchni w bardzo dobrych warszawskich restauracjach. Mama dwójki dzieci. i słodkowodne – można zjeść: kaszubską zupę rybną, ryby słodkowodne na wiele sposobów, śledzia (z rodzynkami, słodką cebulą, goździkami, karmelem i białym pieprzem), opiekanego śledzia świeżego, marynowanego w różnych zalewach (korzenno-ziołowej, octowej słodko-kwaśnej). Tu goście jedzą głównie ryby, ryby i jeszcze raz ryby, ale jest też pieczona kaczka pomorska. Menu swoich restauracji wciąż wzbogaca, sięgając po stare i regionalne przepisy. Stara się, aby odpowiadały porze roku czy świętom, dlatego obok stałej karty dań jest okazjonalna wkładka. Polskie menu przystosowuje do współczesności i oczekiwań klientów. A ci są wymagający. Nauczyli się, że w restauracjach firmowanych przez Kasię jedzenie jest najwyższego gatunku, smaczne i do tego ładnie podane. Z karty pani Kasi: marynowane pieczyste: schab wieprzowy w czosnku i kminku; schab cielęcy w mleku; rozbef wołowy z rozmarynem, z piklami i chrzanem; filety ze śledzi w oliwie i śmietanie; kołduny litewskie; domowe pierogi; naleśniki z rzecznymi rakami; zupy: kiszony czerwony barszcz, żurek na zakwasie, domowy rosół; danie główne – jagnięcina pachnąca rozmarynem, pieczona kaczka marynowana w owocowym soku; deser dwa rodzaje tortów bezowych; z wiosennego menu polskie winniczki na maśle, chłodnik z młodych buraków z mleczną cielęciną i jajkiem, zupa szczawiowa, ogrodowe grillowanie z marynowanych mięs i śląskiego krupnioku. Grażyna Kurpińska 33 Pani Katarzyna poleca Zajazd „Pod Mariaszkiem” k/Ostródy – Cenię ich za kuchnię, może jest plebejska, ale wszystko własnej roboty (wędliny, pieczywo, nabiał). Jest smacznie i zdrowo. Bardzo lubię ich chleb, pieczony, zależnie od pory roku, na innych liściach. Mają też pyszne bułeczki maślane z twarogiem własnej roboty. Często latem zamawiam młode ziemniaki z koprem i zsiadłym mlekiem, o wspaniałym smaku. „Wentzel” – To moja ulubiona restauracja w Krakowie. Żadne miasto nie przebije Krakowa w liczbie restauracji! Ta mieści się przy Rynku, w starej kamienicy pięknie odnowionej, o niepowtarzalnych wnętrzach, ozdobionych obrazami słynnych polskich malarzy. Mają doskonałe sosy winegret: o właściwym smaku i właściwych proporcjach wszystkich składników. Można tu zjeść smaczne zupę rakową i filet z indyka przekładany wędzonym serem. Jedząc czuje się, że wszystkie produkty są świeże. ingrediencje Fot. M. Iwanicka Smaki dzieciństwa Emilii Krakowskiej Najwspanialszym smakiem mojego dzieciństwa był zwykły plaster świeżego pomidora na kromce prawdziwego chleba bez konserwantów posmarowanej świeżym masłem. Teraz, kiedy Smaczna biblioteczka pomidor nie ma już smaku pomidora, znalazłam sposób na przywrócenie go. Kroję go w kosteczkę, posypuję szczyptą soli, skrapiam dwiema kroplami soku z cytryny i dodaję odrobinę cukru pudru. Wtedy wyzwala on z siebie podobieństwo znanych mi z dzieciństwa bukietów smakowo-zapachowych. Można dodaś jeszcze do tego oregano, trochę czosnku i oliwy żeby wydobyć spotęgowaną esencję smaku. Jako miejskie dziecko ubóstwiałam też brukiew wyrwaną prosto z ziemi. Często na koloniach i obozach z dala od miast chodziłam z koleżankami po polach i najadałyśmy się do syta darami ziemi. Uwielbiałam też „Potrawy Biblijne” Hutta Joachima i Kleina Helmuta (WAM) – kulinarna podróż po Biblii. Są tu proste i wyszukane przepisy, które można przygotować bez problemu z dostępnych w Polsce artykułów spożywczych. Książka ma nie tylko piękną szatę graficzną, ale także dużą dawkę humoru. A jest on nieodłączną częścią biblijnej kuchni, gdyż jak piszą autorzy: "wierzymy w to, że Bóg kocha nas jeszcze bardziej, jeśli jesteśmy weseli". Słodka pokusa” Tadeusza Gwiaździńskiego to książka dla łasuchów! (Prószyński i S-ka) Puszyste racuchy z malinami, truskawki w czerwonym winie, krem z zielo- podsmażany na patelni chleb. Smakował znakomicie, szczególnie po posypaniu cukrem. Od lat bardzo lubię i cenię sobie najprostsze dania, zwłaszcza te, które kojarzą mi się z rodzinnym domem. Moja mama często gotowała nam pyry (ziemniaki), okraszała je masłem albo słoninką i posypywała koperkiem lub natką pietruszki. Do nich podawała zawsze wspaniałe zsiadłe mleko. Dziś smaki swojego dzieciństwa serwuję nie tylko dzieciom, ale i przyjaciołom, zwykle gdy jestem w swoim podwarszawskim siedlisku, gdzie od sąsiada mam mleko prosto od krowy, a ziemniaki i inne warzywa bez chemii. M.I. nej herbaty, mus z miodu i jogurtu to tylko kilka z długiej listy oryginalnych przepisów na niebanalne desery i słodkie wypieki. Są też desery z warzywami m.in. ciasto z cukinią i orzechami, krem z dyni na orzechowym biszkopcie. Zupa z granatów” Marshy Mehran (W.A.B.) jest mieszanką powieści z książką kulinarną. Trzy siostry, uciekinierki z Iranu, otwierają w małym, irlandzkim miasteczku egzotyczną Cafe Babilon. Oprócz wartkiej i ciekawej akcji autorka zamieściła przepisy. Warto je zrobić, bo perskie przyprawy, nieznane aromaty i egzotyczne smaki wabią. Bo jak tu się oprzeć: bakławie, abgusztowi (gulasz jagnięcy), słoniowym uszom, czelowi czy tytułowej zupie z granatów? GaKa 34 Sklep „Pod aniołami” Sklep „Pod Aniołami” na Grodzkiej to jeden z najładniejszych w Krakowie. Istnieje już od 12 lat. Kupić tu można chleby, oscypki, bundz i inne wyroby regionalne z Małopolski. Wśród nich prawdziwą „królową” jest kiełbasa lisiecka, produkt Stanisława Mądrego. Kosztuje 36 zł za kilogram. Kupują ją głównie stali klienci, smakosze wędlin, wyrabianych metoda tradycyjną. Oprócz sławnej kiełbasy, z masarni Mądrego – 2 lub 3 razy w tygodniu – przywożone są szynki, polędwice i kiełbasa myśliwska. Nie tylko klienci z Krakowa, ale też z innych miast Polski wiedzą, że przed Wielkanocą będzie tu można kupić „szynkę z raciczką”, a przed Bożym Narodzeniem – szynkę z kością. GaKa Obwarzanki, precelki i chleb prądnicki Już po raz trzeci na Placu Wolnica w Krakowie posmakować można było regionalnych specjałów: wędlin, serów, napojów, miodów a przede wszystkim - pieczywa z najsłynniejszych małopolskich piekarni. Twórcy precli, obwarzanków, kukiełek i najrozmaitszych rodzajów chleba spotkali się na III Festiwalu Produktów Regionalnych „Święto Chleba”, zorganizowanym przez Ogólnopolskie Porozumienie Piekarzy i Małopolską Izbę Produktów Regionalnych, Tradycyjnych i Ekologicznych. Festyn trwał dwa dni, przyciągnął wielu widzów, którzy smakowali najlepsze piekarnicze wyroby, a wśród nich chleb prądnicki z Piekarni B.i A. Madej i precelki krakowskie z piekarni „Rafapol” wpisane na ogólnopolską Listę Produktów Tradycyjnych. Tradycje piekarnicze w Krakowie sięgają średniowiecza. Tutejsi piekarze szczyca się, że to im właśnie król Jan Olbracht zapisał w 1496 roku przywilej wypiekania białego pieczywa: bułeczek, kukiełek, precelków i obwarzanków. Imprezie towarzyszyły liczne konkursy, atrakcje artystyczne, pokaz pieczenia obwarzanków i... plenerowe gotowanie żuru. 35