nowy kabylie

Transkrypt

nowy kabylie
aktual
ności
kosmos
robotyka
GALILEO
NA ORBITÊ
SATELITA SYSTEMU
depesze
!
informacje
prasowe
!
gor¹ce
tematy
M ŁODY TECHNIK
10
WYSTRZELONY
Z rosyjskiego kosmodromu
w kazachskim Bajkonurze na orbitê wystrzelony zosta³
pierwszy
z satelitów
nowego europejskiego
systemu nawigacyjnego
Galileo (Galileusz) –
Giove-A. Zadaniem Giove-A bêdzie przetestowanie kluczowych komponentów sieci Galileo, m.in.
zegarów atomowych. Satelita musi te¿ „zagospodarowaæ” czêstotliwoœci
radiowe, które na mocy
miêdzynarodowych umów
zosta³y przydzielone Galileo. System nawigacyjny
Galileo to najwiêkszy
i najdro¿szy europejski
projekt kosmiczny. W jego
tworzeniu uczestniczy
Unia Europejska oraz Europejska Agencja Kosmiczna. System obejmie
swoim zasiêgiem ca³¹ kulê ziemsk¹ i zapewni lokalizacjê obiektów w czasie
rzeczywistym z dok³adnoœci¹ do 1 metra. Bêdzie
funkcjonowa³ niezale¿nie
od amerykañskiego systemu GPS (Global Positioning System), mo¿e z nim
jednak wspó³pracowaæ.
Na swoj¹ kolej oczekuje
ju¿ drugi z testowych satelitów Galileo, Giove-B.
Ostatecznie Galileo ma
sk³adaæ siê z 30 satelitów
– 27 aktywnych i trzech
zapasowych – umieszczonych na 3 orbitach. Zakoñczenie budowy systemu
i wysy³ania satelitów na
orbity przewidywane jest
na rok 2010. (ESA) !
MOCNY UŒCISK
ROBOTA
Z espó³ naukowców koreañskiego Uniwersytetu
w Konkuk, pod kierownictwem profesora Chul-Goo
Kanga, opracowa³ inteligentnego robota Robo
Arm-Wrestler, który mo¿e
rywalizowaæ w mêskich
zawodach w si³owaniu siê
„na rêkê”. Robot sk³ada siê
z atrapy rêki oraz wyœwietlacza, dziêki któremu komunikuje siê z otoczeniem.
Robo Arm-Wrestler przestrzega zasad fair play
gry
MOTOCYKLOWE
KARAOKE
D waj francuscy (jak sami
siebie okreœlaj¹) artyœci,
Mehdi Hercberg oraz Raphael Seguin, s¹ autorami
komputerowej gry wyœcigowej Motor Karaoke,
w której przede wszystkim
liczy siê si³a g³osu gracza.
Dwaj rywale staj¹ obok
siebie, zak³adaj¹ na g³owê
specjalne kaski motocyklowe z wbudowanymi mikrofonami i zaczynaj¹...
krzyczeæ. Im g³oœniejszy
krzyk, tym wiêksza szybkoœæ pojazdu. Pierwszy
w uczestników rajdu, który ukoñczy pe³ne piêæ okr¹¿eñ toru, wygrywa rywalizacjê. Jednak po zakoñczeniu wyœcigu emocje
wcale nie musz¹ opaœæ,
bowiem system umo¿liwia
nagrywanie krzyków graczy na p³ytê CD (z rozdzieleniem na dwa kana³y)
i póŸniejsze ich odtwarzanie. (Gizmodo) !
i automatycznie dostosowuje „swoj¹ moc” do mo¿liwoœci przeciwnika. Ponadto, urz¹dzenie analizuje
nastawienie i wolê walki
konkurenta, co czêsto wystarczy, aby pokonaæ „elektronicznego zapaœnika”.
Profesor Kang
przyzna³, ¿e robot zosta³
stworzony przede wszystkim z myœl¹ o osobach
starszych, które mog³yby
dziêki nowemu robotowi
poprawiaæ swoj¹ kondycjê. (we-make-money-notart) !
audio
STYLOWE RADIO
Z NORWEGII
O d stycznia 2006 r.
skandynawska firma Asono sprzedaje nowoczesne
radio DAB (Digital Audio
Broadcasting). Jak przedstawia urz¹dzenie producent, Asono DAB1 to przyjazne u¿ytkownikowi
i stylowo zaprojektowane
radio, wyposa¿one w szereg funkcji. Wœród mo¿liwoœci Asono DAB1 wymieniæ trzeba funkcje odtwarzania plików MP3
i WMA, a tak¿e zapisywania aktualnie prezentowanych
przez radio treœci.
Dane mog¹ byæ
przechowywane
na kartach pamiêci
flash SD. Aby zapewniæ w pe³ni
wra¿enia dŸwiêku
stereofonicznego,
do urz¹dzenia
mo¿na pod³¹czyæ bezprzewodowo zewnêtrzne g³oœniki. Radio Asono DAB1
skrywa siê w czarno-bia³ej obudowie, a ponadto
producent zapowiada
w przysz³oœci wypuszczenia specjalnej edycji w innej wersji kolorystycznej.
Sprzêt jest do kupienia
u czo³owych dystrybutorów urz¹dzeñ audio, a jego cena detaliczna wynosi
ok. 200 euro netto. (engadget) !
2/2006
SMS-em MMS-em
po świecie
fotografia
cyfrowa
REKORDOWA
audio
Ko m p u t e r
marki Google?
Gigant internetowy
Google zamierza skonstruowaæ
niskobud¿etowy
F irma Phase One rozpo- komputer biurkowy, który
czê³a sprzeda¿ cyfrowego bêdzie wykorzystywany
przede wszystkim do surfoaparatu fotograficznego
wania po internecie. Jak
P45, wyposa¿onego
podaje gazeta L.A. Times,
w matrycê o rekordowej
firma Google od pewnego
jak dotychczas rozdzielczasu negocjuje z sieci¹ suczoœci 39 megapikseli.
Wal-Mart
Jak zapewnia producent, permarketów
oraz innymi sprzedawcami
jakoϾ wykonywanych
warunki, na jakich by³by
aparatem zdjêæ bêdzie
zadowalaæ nawet profes- sprzedawany pecet marki
Google. Nowy komputer
jonalistów, zajmuj¹cych
najprawdopodobniej zostasiê zdjêciami œrednioi wielkoformatowymi. P45 nie wyposa¿ony w autorski
system operacyjny Google,
jest aparatem szybkim,
umo¿liwiaj¹cym wykony- zaœ jego cena wyniesie ok.
wanie zdjêæ z prêdkoœci¹ 200 USD.
CYFRÓWKA
BEZPRZEWODOWY
ZESTAW KARAOKE
S pecjalnie z myœl¹ o mi³oœnikach domowych koncertów kolêd japoñska firma Onkyo wprowadzi³a
na rynek nowy, bezprzewodowy zestaw do karaoke MKW-50. W sk³ad zestawu wchodz¹ stacja bazowa, mikrofon oraz pilot.
Urz¹dzenie mo¿e przechowywaæ w pamiêci do 600
utworów, w tym tak¿e
piosenek z teledyskami.
Pod³¹czana do telewizora
stacja bazowa pozwala na
regulacjê tempa odtwarzania muzyki, efektu
echa oraz innych parametrów. Gdy u¿ytkownikowi
znudzi siê
ju¿ œpiewanie z podk³adem muzycznym
na pomoc
przybêdzie mikrofon zestawu MKW-50, który jest
wyposa¿ony w trzy gry.
Bezprzewodowa transmisja sygna³u mo¿e byæ realizowana w zasiêgu do 5
metrów od stacji bazowej.
Niestety, zestaw nie nale¿y do najtañszych, jego
cena wynosi ok. 375 USD,
a dodatkowy mikrofon to
kolejny wydatek rzêdu
135 USD. (Gizmodo) !
gry
Szalona ¯aba
w k³opotach
TO SIÊ RUSZAJ...
g dy¿ inaczej polegniesz
na polu walki. GameRunner to nowy, niezwykle
oryginalny kontroler do
gier typu FPS, który wy-
maga od gracza nie tylko
doskona³ego refleksu, ale
te¿ sporej dawki wysi³ku
fizycznego. Urz¹dzenie
sk³ada siê
z elektronicznej
bie¿ni, wyposa¿onej dodatkowo w panel
klawiszy nawigacyjnych, pe³ni¹cy rolê klawiatury i myszki. Aby poruszaæ siê po ekranie, u¿ytko-
wnik kontrolera GameRunner musi biec po bie¿ni.
Oznacza to, ¿e aby uciec
przed wrogiem, nie wystarczy ju¿ szybko naciskaæ klawisz „run”,
ale po prostu trzeba siê porz¹dnie
nabiegaæ, przez co
wirtualne rozgrywki nabior¹
wiêkszego realizmu. Nowy interfejs do gier komunikuje siê z komputerem za pomoc¹ portu
USB i jest dostêpny
w sprzeda¿y w cenie 500
USD. (engadget) !
M ŁODY TECHNIK
Brytyjski dystrybutor jednego z najpopularniejszych dzwonków do te35 klatek na sekundê,
lefonów
komórkowych
a dane zapisywane s¹ do „Crazy Frog”, firma Mblox,
pamiêci aparatu z szybzosta³a ukarana grzywn¹
koœci¹ 20MB/s. Przy fow wysokoœci 40 tys. funtografowaniu obiektów
tów. Ponadto dystrybutor
do prezentacji na billbozosta³ zobowi¹zany do
ardach czy w magazyzwrotu pieniêdzy rozczaronach wysokiej klasy ma- wanym klientom, którzy
ksymalna wielkoœæ poje- musz¹ p³aciæ miesiêczny
dynczego pliku bêdzie
abonament za us³ugê, choæ
mog³a wynieœæ nawet
przy kupnie dzwonka byli
117MB, co gwarantuje
przekonani, ¿e korzystaj¹
najwy¿sz¹ jakoœæ efektu
z oferty jednorazowej.
koñcowego. Aby zapoKlienci firmy zostali wprobiec przypadkom utraty
wadzeni w b³¹d, potwierczêsto bezcennych dadzaj¹c wykupienie abonanych, aparat P45 jest wy- mentu
na
pobieranie
posa¿ony w technologiê
dzwonków, choæ w zamieSecure Storage System,
rzeniu chcieli jedynie dokoktóra zapobiega mo¿linaæ jednorazowego zakupu
woœci zapisania pliku na dzwonka „Crazy Frog”. ICuszkodzonym noœniku.
TIS otrzyma³o ponad 300
Zanim dane zostan¹ prze- skarg dotycz¹cych m.in.
niesione do pamiêci,
emisji w radiu i telewizji
technologia 3S sprawdza reklam us³ug skierowanych
ka¿d¹ kartê pamiêci flash do dzieci, które nie wyjaœzainstalowan¹ w aparania³y, ¿e zakup dzwonka
cie, czy nie jest uszkodzo- jest równoczeœnie zgod¹
na. (BiosMagazine) !
na subskrybowanie us³ugi.
GRASZ?
11
2/2006
aktual
ności
telefonia komórkowa
depesze
Z
NOKIA
TUNEREM D V B - H
!
informacje
prasowe
!
gor¹ce
tematy
M ŁODY TECHNIK
12
F iñski producent telefonów komórkowych zaprezentowa³ nowy model
N92, który jest pierwsz¹
na œwiecie komórk¹
z wbudowanym tunerem
telewizji w standardzie
DVB-H. Nokia N92 wygl¹d
jak ma³y, przenoœny odtwarzacz DVD i wyposa¿ona jest w 2,9-calowy ekran
o rozdzielczoœci QVGA,
który potrafi wyœwietliæ 16
mln kolorów. Dziêki funkcji
Electronic Service Guide
telefon umo¿liwia u¿ytkownikom tworzenie w³asnych list kana³ów oraz
subskrypcje tylko ulubionych programów telewizyjnych. Nowa komórka
wspó³pracuje z systemem
operacyjnym Symbian
i wyposa¿ona jest w 2-megapikselowy aparat fotograficzny, tuner radiowy,
modu³y komunikacji Wi-Fi
i Bluetooth, port podczerwieni, gniazdo USB oraz
funkcjê odtwarzania muzyki zapisanej na kartach pamiêci. Bateria telefonu
wystarcza na ogl¹danie telewizji przez ok. 4 godziny.
Nokia N92 wejdzie do
sprzeda¿y w po³owie 2006
roku w krajach, w których
uruchomiono nowy standard DVB-H. Przybli¿ona
cena telefonu wyniesie 600
euro. (I4U) !
akcesoria
PROJEKTOR
WIADOMOŒCI
SMS
K oreañska firma Sundata zaprezentowa³a nietypowy pendrive o nazwie
Airbeam, który umo¿liwia
dos³ownie „pisanie w powietrzu” krótkich wiadomoœci tekstowych, zapisanych w pamiêci urz¹dzenia. Airbeam o wymiarach 25 × 78 × 7 mm wyposa¿ony jest w kilka diod
LED i potrafi wyœwietliæ
do 8 znaków jednoczeœnie. Pamiêæ urz¹dzenia
pozwala na zapisanie
krótkich wiadomoœci do
28 symboli, w tym równie¿ obrazków. Nowy
pendrive wspó³pracuje
z kilkoma modelami telefonów komórkowych oraz
z komputerem za pomoc¹
gniazda USB. W ofercie
firmy dostêpne s¹ modele
wyposa¿one w diody LED
o kolorze ró¿owym, niebieskim lub czerwonym.
(Phoneyworld) !
komputery
W ŒWIAT MIKRO Z
W ofercie Think Geek
znaleŸæ mo¿na wiele interesuj¹cych urz¹dzeñ komputerowych, a jedn¹ z najnowszych propozycji jest
mikroskop QX5 wyposa¿ony w z³¹cze USB. Urz¹dzenie oferuje powiêkszenie w skali x10, x60 lub
x200. Oczywiœcie dziêki
portowi USB obraz analizowanego pod mikroskopem materia³u
mo¿e byæ wyœwietlany bezpoœrednio na
monitorze komputerowym. Ponadto, sprzêt
zapewnia mo¿liwoœæ wykonywania zdjêæ
telefonia
USB
preparatu oraz nagrywania filmów, zapisywanych
klatka po klatce w sta³ych
interwa³ach czasowych.
Rozdzielczoœæ obrazu wynosi 640x480 pikseli. Wydaje siê wiêc, ¿e jest to
ciekawa propozycja dla
m³odych „naukowców”.
Think Geek oferuje mikroskop QX5 w cenie 79,99
USD za sztukê. W sk³ad
zestawu wchodzi mikroskop,
kabel USB, stojak, pojemniki
na próbki, pinceta, zakraplacz,
szkie³ko nakrywkowe oraz p³yta
CD z oprogramowaniem. (I4U) !
komórkowa
CHCESZ ZADZWONIÆ,
ZAMACHAJ!
SPH-S4000 oraz
SCH-S400 to nowe telefony komórkowe w ofercie
firmy Samsung, które
umo¿liwiaj¹
nawigacjê po
funkcjach telefonu za pomoc¹ gestykulacji. Telefony
wyposa¿ono
w odtwarzacz
plików MP3,
oprogramowanie do bankowoœci internetowej Moneta
i M-Bank, aplikacjê bezprzewodowego drukowania Pictbridge oraz elektroniczny kompas i termo-
metr. Nowe komórki Samsunga potrafi¹ równie¿
monitorowaæ têtno u¿ytkownika podczas ruchu
i na bie¿¹co wyœwietlaæ
wyniki na zewnêtrznym
wyœwietlaczu LCD. Samsung SPH-S4000 oraz
SCH-S400 s¹ dostêpne
w sprzeda¿y w Korei Po³udniowej w cenie ok. 385
USD. (Ubergizmo) !
2/2006
SMS-em MMS-em
po świecie
akcesoria
ZEGAREK
E-
Z
PAPIEREM
audio
Pe n t i u m
odchodzi
do lamusa?
Jak podaje japoñski
F irma Seiko Watch zapo- serwis PCWatch, firma Intel
TEKTUROWE
P od mark¹ MUJI, której
nazwa wywodzi siê od japoñskiej frazy „Mujirushi
Ryohin” – co mo¿na przet³umaczyæ jako „produkty
bez marki” – dostêpne s¹
nietypowe g³oœniki audio,
zbudowane z podzespo³ów elektronicznych oraz...
tektury. Autorzy tego nowatorskiego sprzêtu audio
ju¿ od ponad 20 lat projektuj¹ ró¿ne urz¹dzenie do
domu, kieruj¹c siê przede
wszystkim zasad¹ innowacyjnoœci, prostoty u¿ytych
materia³ów oraz estetyk¹
formy. W efekcie produkty
MUJI wyró¿niaj¹ siê harmonijn¹ lini¹ kszta³tów, s¹
przyjazne dla œrodowiska
oraz zachwycaj¹ swoj¹
prostot¹. W³aœnie zgodnie
G£OŒNIKI
z t¹ filozofi¹ zaprojektowano nowe g³oœniki, które
mog¹ byæ sk³adane do formatu arkuszu tektury,
dziêki czemu mo¿na je
zabraæ ze sob¹ praktycznie
w dowolne miejsce. Papie-
zamierza w lipcu br. wprowadziæ do sprzeda¿y procesory pod now¹ nazw¹ Intel
Core, która zast¹pi zas³u¿on¹ ju¿ markê Pentium. ród³a zbli¿one do firmy Intel
podaj¹, ¿e w trzecim kwartale tego roku œwiat³o
dzienne ujrz¹ dwa dwurdzeniowe procesory o nazwach kodowych Merom
i Conroe, wykonane w techrowe g³oœniki MUJI donologii 65nm. Nowe chipy
stêpne s¹ w sprzeda¿y
zostan¹ wyposa¿one m.in.
w sklepie internetowym
w funkcje obecnych proceMuseum of Modern Art,
sorów z serii Pentium M
a ich cena wynosi 42 USD.
oraz architekturê NetBurst
(Gizmodo) !
z Pentium 4. Nowe podzespo³y z serii Intel Core maj¹
biometria
odznaczaæ siê przede
wszystkim niskim poborem
mocy, w odró¿nieniu od
BIBLIOTEKA SKANUJE
obecnych procesorów –
i prawej d³oni tego samew których skoncentrowano M iejska Biblioteka Pubgo cz³owieka. Aby móc
siê na coraz wy¿szym takto- liczna w japoñskim mieœkorzystaæ z wypo¿yczalni
waniu rdzenia.
cie Naka w dystrykcie
ksi¹¿ek, nale¿y wpierw
Ibaraki zosta³a wyposa¿opoddaæ siê rejestracji
na w system skanowania
S a m o d e s t r u k - naczyñ krwionoœnych d³o- w systemie identyfikuj¹cym, w trakcie której skani, wdro¿ony przez firmê
cyjne SMS-y
nowany jest wzór naczyñ
Fujitsu. To pierwsza na
krwionoœnych osoby,
U¿ytkownicy telefo- œwiecie wypo¿yczalnia
przechowywany nastêpnów komórkowych z Wiel- ksi¹¿ek, która identyfikuje
nie w komputerze. W celu
wie 500 sztuk nowoczeskiej Brytanii mog¹ skorzys- swoich u¿ytkowników
skorzystania ze zbiorów
nego zegarka, z czego ok. taæ z mo¿liwoœci przesy³a- w oparciu o tê metodê
biblioteki wystarczy przy200 sztuk zostanie sprze- nia nowego rodzaju wiado- biometryczn¹. Wprowadanych w Japonii, w cenie moœci tekstowych, podob- dzenie nowoczesnej meto- ³o¿yæ d³oñ do skanera,
a system przeanalizuje
262 500 jenów, czyli ok.
nych do wybuchaj¹cych dy autentykacji czytelnii porówna aktualny obraz
7200 PLN. Jak wyjaœni³a
wiadomoœci znanych z kres- ków oznacza, ¿e tradycyjz uprzednio zgromadzon¹
firma, polityka ograniczo- kówki „Inspektor Gadget”. ne karty biblioteczne s¹
nego wolumenu produkcji
Us³uga StealthText ju¿ niepotrzebne. Aby wy- baz¹ danych zarejestrowanych u¿ytkowników
oraz wysokiej ceny wynika umo¿liwia wys³anie SMS-a, po¿yczyæ ksi¹¿kê, wystari na tej podstawie dokona
z faktu, ¿e produkt „jest
który po odczytaniu zosta- czy bowiem po³o¿yæ d³oñ
autentykacji czytelnika.
wy³¹cznie przeznaczony
nie automatycznie skaso- na czytniku i pozwoliæ siê
Na zdjêciu: zestado wzmocnienia wizerun- wany. Po wyœwietleniu tek- zidentyfikowaæ. Podobnie
wienie ludzkiej d³oni, jej
ku marki Seiko Watch”.
stu wiadomoœæ zachowy- jak w przypadku uk³adu
zeskanowanego obrazu
Producent zachwala swój wana jest na telefonie przez linii papilarnych na palcu,
nowy zegarek jako pro40 sekund, po czym jest au- tak¿e uk³ad naczyñ krwio- oraz przetworzonego obrazu uk³adu naczyñ krwiodukt wysokiej klasy, o es- tomatycznie
usuwana. noœnych w d³oni jest uninoœnych. (Akihabara) !
tetycznym i trwa³ym wyDziêki temu poufne dane kalny dla ka¿dego cz³okonaniu, którego projekt
przekazywane na komórkê wieka. Co wiêi wykonanie zewnêtrza
nie maj¹ szansy wpaœæ cej, wzór ¿y³
poch³onie ok. 90% kosztów z niepowo³ane rêce.
jest indywidualprodukcji. (AsiaBizTech) !
ny dla lewej
wiedzia³a wprowadzenie
na rynek zegarka Seiko
SPECTRUM – pierwszego
sprzêtu tego typu, wyposa¿onego w wyœwietlacz
pe³ni¹cy rolê elektronicznego papieru. Ekran zegarka bêdzie mia³ wymiary 25,6 x 78,5 mm i bêdzie
stanowi³ czêœciowo bransoletê urz¹dzenia, zakrzywion¹ zgodnie z anatomiczn¹ lini¹ nadgarstka.
Podobne rozwi¹zanie ta
sama firma zaprezentowa³a ju¿ w marcu zesz³ego
roku, na wystawie BASELWORLD 2005 w Szwajcarii. Seiko Watch planuje
wypuœciæ na rynek zaled-
¯Y£Y
M ŁODY TECHNIK
13
2/2006
aktual
ności
komputery
akcesoria
JAPOÑSKA
SEIKO
depesze
OBUDOWA KOMPUTERA NA TRZÊSIENIA ZIEMI
!
informacje
prasowe
!
gor¹ce
tematy
M ŁODY TECHNIK
14
P atrz¹c na projekt obudowy komputerowej 19letniego Nicholasa Falzone, mo¿na by siê spodziewaæ, ¿e posiada on bardzo du¿e doœwiadczenie
w modyfikowaniu sprzêtu.
Tymczasem okazuje siê,
¿e jego drewniana obudowa Sangaku – stylem nawi¹zuj¹ca do projektów
japoñskich lamp papierowych i przys³on shoji –
jest pierwszym samodzielnie wykonanym projektem. Sangaku to japoñskie s³owo, które mo¿na
przet³umaczyæ jako tablica matematyczna. Projekt
obudowy Sangaku stanowi syntezê pasji Falzone,
który zajmuje siê projektowaniem i produkcj¹ mebli,
a ponadto fascynuje go
œwiat komputerów. Co
sk³oni³o pomys³owego
nastolatka do stworzenia
tak nietypowej obudowy? „Wiêkszoœæ drewnianych obudów komputerowych, jakie widzia³em, rozczarowywa³a mnie,
wiêc pomyœla³em, ¿e mogê wprowadziæ jak¹œ odmianê” – t³umaczy Falzone. Dba³oœæ
o precyzjê i jakoœæ wykonania kosztowa³a pasjonata a¿ 300 godzin pracy.
(engadget) !
akcesoria
P o serii dotkliwych kataklizmów na rynkach azjatyckich pojawi³o siê
mnóstwo przenoœnych zegarków, wyposa¿onych
w mniej lub bardziej przydatne funkcje w sytuacji,
gdy zdarzy siê np. trzêsienie ziemi. Z podobn¹ ofert¹ wysz³a firma Seiko, która proponuje zegarek Disaster Clock KR866N wyposa¿ony – jak zapewnia
producent – jedynie
w najwa¿niejsze funkcje
konieczne do prze¿ycia
w trakcie kataklizmu. Zegarek oczywiœcie nie jest
przeznaczony do u¿ytku
tylko w ekstremalnych sytuacjach, ale ma s³u¿yæ jako zegarek codzienny, któ-
ry powinien byæ zawsze
w zasiêgu rêki – na wszelki wypadek. Urz¹dzenie
posiada funkcje alarmu,
ma wbudowan¹ latarkê
oraz tuner radiowy. Wewnêtrzna bateria umo¿liwia
zasilanie zegarka przez
ok. 30 godzin przy stale
zapalonej latarce. Sprzêt
jest ju¿ dostêpny w sprzeda¿y w cenie 5 tys. jenów,
czyli ok. 140 PLN. (Gizmodo) !
ELEKTRONICZNA
prototypy
MASELNICZKA
ELEGANCKA JAK...
F irma Alfille Innovations zaprezentowa³a
urz¹dzenie ButterWizard,
które utrzymuje sta³¹ temperaturê mas³a, dziêki
czemu jest ono zawsze
wystarczaj¹co miêkkie do
smarowania. Elektroniczna maselniczka wyposa¿ona jest w wentylator
oraz chip, który podgrzewa lub sch³adza mas³o,
w zale¿noœci od temperatury otoczenia. Urz¹dzenie zasilane jest bateriami
niklowo-wodorkowymi
(NiMH), które mo¿na do³adowywaæ za pomoc¹
do³¹czonego zasilacza.
ButterWizard jest dostêpne w sprzeda¿y na stronie
producenta, w cenie 59,93
USD. (The Register) !
OGNIWA S£ONECZNE
D amska torebka, przedmiot kojarzony
dotychczas
z szykiem i elegancj¹, sta³ siê
obiektem zainteresowañ in¿ynierów – ekologów. Joe Hynek, naukowiec
z Uniwersytetu Stanu Iowa zaprojektowa³ torebkê
Solarjo, której zewnêtrzna
powierzchnia sk³ada siê
z ogniw s³onecznych.
Choæ idea integracji paneli s³onecznych z torbami,
plecakami czy nawet ubraniem nie jest
nowym pomys³em, to jednak
dotychczas ¿aden wynalazca
nie pokusi³ siê
o próbê zaanektowania jako noœnika og-
niw damskiej
torebki. Ciekawe, jak na ten
pomys³ zareaguj¹ najwiêksi
kreatorzy mody? We wnêtrzu torebki
skrywa siê niewielki akumulator oraz z³¹cze USB. Dziêki temu wynalazek mo¿e stanowiæ
awaryjne Ÿród³o zasilania
przenoœnych urz¹dzeñ
multimedialnych, które
mog¹ byæ zasilane przez
Solarjo za poœrednictwem
z³¹cza USB. Hynek zapowiedzia³, ¿e
bêdzie siê stara³ tak udoskonaliæ swój wynalazek, aby
mo¿na go by³o
kupiæ w cenie
poni¿ej 300
USD. (I4U) !
2/2006
SMS-em MMS-em
po świecie
robotyka
telefonia
komórkowa
LIMITOWANA
Z£OTA
MOTOROLA
SAMOŒWIADOMY
Skoœnooki
Google
Rz¹d japoñski podpisa³ porozumienie z ponad dwudziestoma firmami i instytucjami naukowymi w celu stworzenia
zaawansowanej wyszukiwarki internetowej nowej generacji. Jak podaje
japoñski tabloid „Nihon
Keizai Shimbun”, w nowy
projekt zaanga¿owa³y siê
m.in. koncerny Matsushita Electric, Hitachi, FujitJ edynie tysi¹c wybrañ- su, a tak¿e Uniwersytet
w Tokio oraz Tokijski Inców bêdzie mia³o okazjê
nabyæ telefon komórkowy stytut Technologiczny.
RAZR V3i firmy Motorola, Zdaniem przedstawicieli
administracji Kraju Kwitwypuszczony na rynek
n¹cej Wiœni, g³ównym cew specjalnej limitowanej
serii. Ekskluzywna wersja lem przedsiêwziêcia jest
stworzenie silnej konkukomórki bêdzie sprzedarencji dla Google i Yahoo.
wana w butikach sieci
Dodaj¹, ¿e koñcowa werDolce & Gabbana. Pod
wzglêdem specyfikacji, se- sja nowej wyszukiwarki
internetowej
powinna
ria limitowana telefonów
byæ gotowa za kilka lat.
RAZR V3i nie bêdzie siê
kowców z Uniwersytetu
Meiji pod kierownictwem
Junichi Takeno opracowa³
robota, który jest w stanie
rozpoznaæ w³asne odbicie
w lustrze. Co prawda
w tym momencie urz¹dzenie jest w stanie rozró¿niæ, czy „widzi” w³asne
odbicie, czy innego przedstawiciela swojego „gatunku” tylko w 70% przypadków, ale naukowcy zapowiadaj¹ dalsze udoskonalenie maszyny. Umiejêtnoœæ robota jest o tyle
niezwyk³a, ¿e np. koty
w wiêkszoœci przypadków
nie potrafi¹ odró¿niæ
w³asnego odbicia w lustrze od potencjalnego rywala. Rozpoznawanie obrazu realizowane jest
PSIA
KOMÓRKA
Mobility zaprezentowa³a
nietypow¹ obro¿ê dla psa –
PetCell, która
zosta³a wyposa¿ona w nadajnik GPS
oraz telefon
komórkowy.
Zdaniem twórców wynalazek pomo¿e
w³aœcicielom czworonogów odnaleŸæ zaginionego
pupila. Urz¹dzenie zosta³o
wyposa¿one w nadajnik
GPS oraz telefon komórkowy w kszta³cie koœci dla
psów. Psia komórka posiada w³asny numer, na który
mo¿na zadzwoniæ z ka¿dego telefonu. Ponadto PetCell umo¿liwia równie¿
przypadkowym osobom,
które znajd¹
zagubionego
psa, zawiadomienie w³aœciciela czworonoga.
W tym celu
nale¿y tylko
wcisn¹æ odpowiedni
przycisk, po czym uzyskuje siê po³¹czenie z uprzednio zaprogramowanym numerem telefonu. Inteligentna obro¿a ma kosztowaæ
miêdzy 350 a 400 USD.
(I4U) !
M ŁODY TECHNIK
Amerykanin
Nathan Peterson, cz³owiek
który sprzedawa³ pirackie kopie oprogramowania warte 20 mln USD,
zosta³ skazany wyrokiem
s¹du ze stanu Wirginia.
Œledztwo w sprawie obrotnego pirata trwa³o od
niczym ró¿niæ od telefokilkunastu miesiêcy. Po
nów dostêpnych w wersji wyroku Peterson spêdzi
standardowej. Inaczej jest w wiêzieniu od 70 do 87
jednak, je¿eli chodzi
miesiêcy, a ponadto bêo obudowê i wygl¹d „z³o- dzie musia³ zap³aciæ potek” Motoroli. Sprzêt
nad 5 mln USD grzywny
umieszczony jest w meta- (dok³adnie 5 402 440
lowej obudowie w kolorze USD). Jak poda³o Softwaz³otym. Producent na razie re Information Industry
nie ujawni³ ceny specjalAssociation,
Peterson
nej wersji komórki, ale jak sprzedawa³ pirackie opsiê mo¿na spodziewaæ,
rogramowanie za poœredbêdzie ona nale¿eæ do
nictwem strony internetych z bardzo wysokiej
towej.
pó³ki. (engadget) !
w oparciu o grupê sztucznych komórek nerwowych, wbudowan¹
w „mózg” robota. Sukces
w rozpoznawaniu w³asnego wizerunku mo¿e byæ
prze³omowym krokiem, je¿eli chodzi o rozpoznawanie emocji przez roboty.
A to z kolei pozwoli³oby
uczyniæ bardziej „czu³ymi” np. elektronicznych
pielêgniarzy – roboty
przeznaczone do opieki
i towarzystwa dla osób
starszych. (I4U) !
akcesoria
F irma Pets-
U k r a d ³ o p ro gramowanie
za 20 mln USD
ROBOT
Z espó³ japoñskich nau-
15
2/2006
hit
numeru
S
TEKST
ŚREDNIO
TRUDNY ! ! !
amochody poruszaj¹ce siê po
drogach wszystkich krajów s¹
ju¿ tak projektowane, ¿e
w wiêkszym lub mniejszym stopniu
chroni¹ jad¹cych w razie wypadku.
Im samochód jest m³odszy konstrukcyjnie, tym bezpieczniejszy
dla jad¹cych. Tak¹ teoriê mo¿na
przyj¹æ w zastosowaniu do samochodów wytwarzanych przez
wszystkie firmy na œwiecie. Wynika
to nie tylko z woli producentów, ale
ze wzglêdów handlowych oraz
obowi¹zuj¹cych przepisów. Kupuj¹cy wybierze bowiem bezpieczniejszy samochód, a w wyborze doradz¹ mu dziennikarze publikuj¹cy
oceny pojazdów i niezale¿ne instytucje przeprowadzaj¹ce badania,
m.in. wykonuj¹ce tzw. crashtesty,
Pasy bezpieczeństwa z poduszkami powietrznymi (gazowymi)
Bezpieczeństwo
w samochodzie
czyli zderzenia. Gwarantem bezpieczeñstwa s¹ równie¿ postanowienia przepisów ruchu drogowego,
okreœlaj¹ce warunki, jakim odpowiadaæ winien samochód dopuszczony
do ruchu na drogach publicznych.
Nie ma ju¿ kraju na œwiecie
o rozwiniêtej cywilizacji, w którym
pomija siê obowi¹zek wyposa¿enia
samochodów w pasy bezpieczeñstwa. Coraz czêœciej s¹ stosowane
poduszki powietrzne, a odpowiednie normy miêdzynarodowe regulu-
Zdzisław Podbielski
j¹ wymagania dotycz¹ce konstrukcji pojazdu, takiej, aby zmniejsza³a
energiê wywo³an¹ zderzeniem
i chroni³a jad¹cych w razie przewrócenia siê pojazdu.
Wœród producentów samochodów wytworzy³a siê konkurencja w spe³nianiu wymagañ z zakresu bezpieczeñstwa. Oni siê przeœcigaj¹, kto opracuje samochód lepiej
chroni¹cy jad¹cych. Ta bardzo po¿y-
Elementy bezpieczeństwa samochodu Renault Scenic II
teczna walka konkurencyjna trwa
od wielu lat i przynosi wymierne
korzyœci u¿ytkownikom pojazdów.
Jednym z czo³owych producentów samochodów, którzy zwracaj¹ najwiêksz¹ uwagê na bezpieczeñstwo, jest francuska firma Renault. Ju¿ 50 lat temu zaanga¿owa³a siê w prace badawczo-rozwojowe nad technologiami podnosz¹cymi bezpieczeñstwo. Rezultat tych
prac jest widoczny, gdy¿ du¿a gama modeli – od Clio III do Vel Satis
– plasuje siê na wysokim poziomie
bezpieczeñstwa. A¿ 8 samochodów
tej marki uzyska³o najwy¿sz¹ ocenê
w testach EuroNCAP – niezale¿nej
organizacji sprawdzaj¹cej wytrzyma³oœæ konstrukcji samochodów
w testach zderzeniowych.
Dwa najwiêksze francuskie
koncerny samochodowe: Renault
i PSA (Peugeot-Citroën) ju¿ wiele
lat temu wspólnie utworzy³y Laboratorium Badañ nad Wypadkami,
Biomechanik¹ i Zachowaniami
Ludzkimi (LAB). Laboratorium to
obu producentom dostarcza wyniki
badañ dotycz¹cych wypadków, tzn.
zwi¹zanych z rzeczywistym bezpieczeñstwem.
PASY
M ŁODY TECHNIK
16
BEZPIECZEÑSTWA
Statystyki pokazuj¹, ¿e w wypadku drogowym osoby jad¹ce bez
zapiêtych pasów bezpieczeñstwa
a¿ 10-krotnie czêœciej s¹ nara¿one
na ryzyko œmierci ni¿ osoby z zapiêtymi pasami. Dlatego firma Renault
w³aœnie nad pasami bezpieczeñstwa, bêd¹cymi najpopularniejszym
urz¹dzeniem chroni¹cym jad¹cych
2/2006
Ukształtowanie tylnego siedzenia zapobiegające wysuwaniu się ciała pasażera
spod pasa bezpieczeństwa
BEZPIECZEÑSTWO
NA TYLNYCH SIEDZENIACH
Badania nad wypadkami wykazuj¹, ¿e 70% ciê¿ko rannych i zabitych pasa¿erów siedz¹cych na
tylnych miejscach to ludzie doroœli.
Przemieszczanie się niezapiętego
pasami, siedzącego z tyłu pasażera podczas nagłego hamowania lub
zderzenia czołowego pojazdu
Jedn¹ z przyczyn tych tragedii jest
zjawisko tzw. nurkowania, czyli wysuwania siê cia³a spod pasa podczas zderzenia. Dlatego problemem
sta³o siê lepsze ni¿ dotychczas utrzymanie miednicy. Rozwi¹zano go
przez wprowadzenie pirotechnicznych napinaczy i odpowiednio
wyprofilowanych siedzeñ, powoduj¹c dociœniêcie pasa¿erów do siedzenia, zaœ punkty mocowania pasa bezpieczeñstwa zosta³y tak roz-
mieszczone, aby taœma pasa idealnie uk³ada³a siê na udach i miednicy, a nie na jamie brzusznej, która
jest czêœci¹ cia³a bardziej podatn¹
na obra¿enia.
Wy¿ej wymienione rozwi¹zania znalaz³y miejsce w dwóch samochodach firmy Renault nale¿¹cych do
segmentu B, modelach: Modus i Clio III.
Obliczono, ¿e
gdyby wszystkie samochody we Francji
by³y wyposa¿one
w opisany system utrzymania cia³a pasa¿era siedz¹cego z ty³u, mo¿liwe by by³o
zmniejszenie liczby
ciê¿ko rannych o 30%,
a zabitych o 39%
wœród pasa¿erów siedz¹cych na tylnych
miejscach.
BEZPIECZEÑSTWO
DZIECI
W Europie 30% pasa¿erów
siedz¹cych z ty³u podczas wypadku stanowi¹ dzieci w wieku poni¿ej 10 lat. Dziecko nie jest miniaturk¹ doros³ego cz³owieka. Na
przyk³ad s³aby krêgos³up niemowlaka nie wytrzymuje si³y dzia³aj¹cej przy gwa³townym szarpniêciu
g³owy do ty³u podczas zderzenia.
Koœci miednicy nie s¹ jeszcze ukszta³towane i ta cecha budowy
zwiêksza podatnoœæ dziecka na
obra¿enia. Do wieku 10 lat dziecko
musi byæ wiêc przewo¿one
M ŁODY TECHNIK
w razie wypadku, skoncentrowa³a
swoje prace. Prowadzi je od dawna
i dostosowuje pasy do tolerancji
ludzkiego organizmu.
W 1995 r. opracowano system
programowanych zabezpieczeñ SRP
(System Renault Protection). Model
Megane wyposa¿ono w ogranicznik
napiêcia pasa, wspó³pracuj¹cy
z napinaczem i nawijaczem pasa.
Urz¹dzenie to umo¿liwi³o zmniejszenie maksymalnego nacisku pasa
(z 1000 do 600 daN) na klatkê piersiow¹ podczas zderzenia.
W 1998 r., w ramach wspomnianego systemu SRP, modele Megane i Clio II otrzyma³y poduszki
powietrzne (gazowe) kierowcy i pasa¿era o programowanym ciœnieniu,
wspó³dzia³aj¹ce z ogranicznikami
napiêcia pasa. System ten umo¿liwi³ dalsze ograniczenie si³y nacisku
pasa na klatkê piersiow¹, do 400
daN. Podczas gwa³townego wytracania prêdkoœci jazdy dzia³anie pasa wspomaga poduszka powietrzna, w której pod naciskiem cia³a
ciœnienie stopniowo spada, pozwalaj¹c na poch³oniêcie energii zderzenia.
Nowa generacja Systemu Renault Protection w 2001 r. znalaz³a
miejsce w modelu Laguna. £¹czy
dzia³anie pasów bezpieczeñstwa,
wyposa¿onych w ogranicznik napiêcia do 400 daN, z czo³owymi poduszkami powietrznymi przystosowuj¹cymi swoj¹ pojemnoœæ do si³y
zderzenia i pozycji cia³a kierowcy
oraz siedz¹cego obok pasa¿era.
Kolejn¹ nowoœci¹ by³o pojawienie siê ograniczników napiêcia
i napinaczy pasów na bocznych
miejscach z ty³u. Urz¹dzenia te zastosowano nawet w niewielkim samochodzie, jakim jest nowy model
Clio III.
Przekonano siê, ¿e dwa
wspó³dzia³aj¹ce urz¹dzenia zapewniaj¹ optymalne dzia³anie pasów
bezpieczeñstwa.
– Napinacz, umieszczony na wysokoœci nawijacza pasa, napina pas
natychmiast po zderzeniu, powoduj¹c dociœniêcie jad¹cego do
siedzenia;
– Ogranicznik napiêcia stopniowo
uwalnia pas po zderzeniu, aby si³a nacisku na cia³o pasa¿era nie
przekracza³a granicznej wartoœci,
powy¿ej której mog³aby spowodowaæ obra¿enia.
17
2/2006
hit
numeru
Fotelik do przewożenia dzieci mocowany za pomocą uchwytów Isofix
Zagłówek rozkładany, podtrzymujący głowę dziecka
M ŁODY TECHNIK
18
w specjalnym foteliku dostosowanym do jego anatomii.
Co roku w Europie zostaje
rannych 60 000 dzieci, nierzadko
z powodu braku fotelika lub zastosowania nieodpowiednich zabezpieczeñ. W 22% przypadków mo¿na
unikn¹æ powa¿nych obra¿eñ, w³aœnie stosuj¹c odpowiednie zabezpieczenia.
W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzieci przewo¿one w samochodach musz¹ byæ zapiête pasami w fotelikach dostosowanych do ich wieku. Fotelik powinien byæ mocno przymocowany do
siedzenia samochodu. Dlatego samochody s¹ wyposa¿one w punkty
mocowania Isofix, takie punkty np.
Renault stosuje ju¿ od 1998 r.
Normê Isofix wprowadzono
w celu unikniêcia nieprawid³owego
mocowania fotelików dla dzieci.
Punkty mocowania wg tej normy to
dwa uchwyty znajduj¹ce siê na po³¹czeniu siedziska i oparcia tylnej
kanapy oraz trzeci uchwyt zapobiegaj¹cy gwa³townemu przechyleniu
siê fotelika zainstalowanego przodem do kierunku jazdy. Renault
uzupe³ni³ ten system, dodaj¹c jeszcze jeden punkt mocowania, stabilizuj¹cy fotelik montowany ty³em
do kierunku jazdy.
Poniewa¿ budowa cia³a
dziecka szybko siê zmienia, norma
Isofix wyró¿nia trzy przedzia³y
wiekowe, z których ka¿dy wymaga
odpowiedniego systemu zabezpieczenia:
1) do 2 lat – nale¿y chroniæ szyjê,
gdy¿ g³owa stanowi niemal po³owê masy cia³a niemowlêcia. Aby
ograniczyæ ryzyko, poprawiaj¹c
jednoczeœnie ochronê klatki piersiowej i jamy brzusznej, dziecko
powinno siedzieæ w foteliku
o konstrukcji wykonanej z twardego tworzywa, ty³em do kierunku jazdy. Mo¿liwa jest te¿ instalacja fotelika na przednim siedzeniu, pod warunkiem wy³¹czenia
poduszki powietrznej.
2) od 2 do 4 lat – w dalszym ci¹gu
bardzo istotne jest chronienie g³owy dziecka. Dziecko siedz¹ce
w przepisowym foteliku, umocowanym do tylnej kanapy, przodem
do kierunku jazdy, nie bêdzie nara¿one na ryzyko wyrzucenia go
do przodu podczas zderzenia.
3) od 4 do 10 lat – nie wystarczy stosowanie tylko pasa bezpieczeñstwa – u dzieci siedz¹cych zbyt
nisko mo¿e on spowodowaæ ob-
ra¿enia jamy brzusznej. Stabilna
podk³adka u³atwi u³o¿enie 3-punktowego pasa na jamie brzusznej. Podk³adka wraz z oparciem
pozwala ponadto na przeprowadzenie pasa na wysokoœci ramienia dziecka, zmniejszaj¹c ryzyko
jego zsuniêcia siê.
W nowym modelu Clio III jako wyposa¿enie dodatkowe Renault
wprowadzi³ rozk³adany zag³ówek,
dostosowany do wzrostu dziecka,
podtrzymuj¹cy jego g³owê. Mocowany jest w œrodku oparcia kanapy
tylnej.
KOMPATYBILNOή
S³owo to o miêdzynarodowym znaczeniu (franc. – compatibilité, ang. – compatibility) u¿ywane
jest do okreœlenia zdolnoœci dwóch
pojazdów o ró¿nej masie do poch³aniania energii wywo³anej na skutek
ich wzajemnego zderzenia. Ta kompatybilnoœæ jest bardzo wa¿na, bo
np. we Francji 18% zabitych i 25%
ciê¿ko rannych to ofiary zderzeñ
czo³owych dwóch pojazdów. I jeszcze jedno jest wa¿ne, otó¿ w 45%
przypadkach zderzenia wystêpuj¹
pomiêdzy dwoma samochodami,
których ró¿nica masy przekracza
200 kg.
Przedstawione powy¿ej wyniki sk³oni³y firmê Renault do szczególnego zajêcia siê zagadnieniem
poch³aniania energii zderzenia
dwóch pojazdów. Chodzi o to, aby
skompensowaæ tê nierówn¹ masê
zderzaj¹cych siê pojazdów, uzyskaæ
podobne zabezpieczenia jad¹cych
i aby ich obra¿enia by³y identyczne
w obu samochodach.
Prace nad kompatybilnoœci¹
zderzeniow¹ dwóch pojazdów firma Renault prowadzi ju¿ od wielu
2/2006
Kompatybilność przy zderzeniu dwóch pojazdów
le zderzenia
z prêdkoœci¹ 60
km/h. Ten typ wypadku z prêdkoœci¹ 60 km/h z kolei
odpowiada 25%
zabitych i 50%
a
a,
b,
c,
d.
Wybrane fazy próby zderzeniowej dwóch modeli
Renault: Scenic II i Clio III
przeprowadzonej w Centrum Technicznym Lardy
d
ciê¿ko rannych w przypadku ma³ych samochodów.
W wyniku obliczeñ komputerowych i wielokrotnie powtarzanych prób zderzeniowych do konstrukcji Clio III u¿yto nowych gatunków stali i innych materia³ów,
najwy¿sz¹ notê w testach zderzeniowych przeprowadzonych przez
wspomnian¹ ju¿ niezale¿n¹ organizacjê EuroNCAP, a tak¿e zosta³o
wybrane europejskim samochodem
roku 2006. !
Ilustracje: Renault i autor
19
2/2006
Samochód Renault Clio III po próbie zderzeniowej z modelem Scenic
II przy prędkości obu pojazdów wynoszącej 50 km/h. Spełnił wymagania, m.in. wszystkie drzwi dały się
otworzyć, nie zostały zakleszczone
c
M ŁODY TECHNIK
lat. Dysponuje dobrze wyposa¿onym
Centrum Technicznym w Lardy (Lardy
Technical Centre)
pod Pary¿em przystosowanym do
przeprowadzania
prób zderzeniowych,
tzw. crashtestów.
b
Dwie bie¿nie rozpêdowe o d³ugoœci 250 m i urz¹dzenia
napêdowe pozwalaj¹ nadaæ pojazdom o masie do 2 ton ka¿dy prêdkoœæ do 130 km/h. Ka¿dy z samochodów bior¹cych udzia³ w zderzeniu jest oprzyrz¹dowany specjalistyczn¹ aparatur¹ rejestruj¹c¹
i w ka¿dym samochodzie znajduje
siê przynajmniej jeden manekin.
W sumie wyposa¿enie badawcze
ma masê oko³o 200 kg, w tym manekin z czujnikami bêd¹cy drogim
urz¹dzeniem ma masê ok. 80 kg.
Samochody przygotowane do
zderzenia s¹ podczepiane do lin wyci¹garki, która je napêdza. Do próby
zderzeniowej s¹ wyposa¿one we
w³asny uk³ad napêdowy z silnikiem,
ale z niego nie korzystaj¹, dlatego
zbiornik paliwa, dla bezpieczeñstwa, jest wype³niony wod¹, aby
symulowaæ obci¹¿enie odpowiadaj¹ce rzeczywistej masie pojazdu poruszaj¹cego siê po drogach.
Zderzenie pojazdów przeprowadza siê po ich rozpêdzeniu do
prêdkoœci 50 km/h, w tzw. offsecie,
czyli przesuniêciu wzglêdem siebie
dwóch osi pod³u¿nych pojazdów.
Takie badanie odpowiada 30% wypadków drogowych.
W Lardy trzy lata temu
przeprowadzono zderzenia modeli
Laguna i Vel Satis, a ostatnio pod
wzglêdem bezpieczeñstwa sprawdzono konstrukcjê Clio III, które by³o zderzane z modelem o 220 kg
wiêkszej masie, jakim jest Scenic II.
W tym przypadku si³a zderzenia
przejêta przez samochód o mniejszej masie (Clio III) odpowiada³a si-
lepiej poch³aniaj¹cych i rozpraszaj¹cych energiê kinetyczn¹. Przód, boki i ty³ nadwozia tworz¹ strefy kontrolowanego zgniotu, zmniejszaj¹ce
si³ê zderzenia dzia³aj¹c¹ na u¿ytkowników samochodu. Nieulegaj¹ca odkszta³ceniu, sztywna czêœæ
œrodkowa – kabina stanowi coœ
w rodzaju „kapsu³y ratunkowej” zabezpieczonej przed wgnieceniem
przez jakikolwiek element z komory
silnika. Górn¹ czêœæ konstrukcji
nadwozia równie¿ zabezpieczono,
energia wyzwolona podczas uderzenia przechodzi przez wzmocnienie bocznej tylnej konstrukcji, s³upki przednie dachu i pasy pod szybami. Nic dziwnego, ¿e tak dok³adnie
opracowana
konstrukcja
samochodu,
sprawdzona
w próbach
zderzeniowych, uzyskuje najwy¿sze oceny. Clio III
uzyska³o
jak
a!
eurek
to
odkryli
Gdyby Arystoteles i Newton stanęli obok siebie, zapewne rozpętałaby się pomiędzy nimi
kłótnia.
– To bzdura!
– To kłamstwo!
– To głupota!
Wykrzykiwaliby i oskarżali się nawzajem.
Dwaj wielcy myśliciele, żyjący w różnych epokach, stworzyli teorie, na których przez wieki
opierała się nauka. Teorie tak różne od siebie
jak różny był poziom wiedzy naukowej w czasach, w których żyli.
W 2005 roku skończył z wyróżnieniem
studia na Wydziale
Fizyki Uniwersytetu
Warszawskiego
w zakresie fizyki teoretycznej. Obecnie
jest asystentem
w Centrum Fizyki
Teoretycznej PAN.
Z zamiłowania zajmuje się popularyzaTomasz Sowiński
cją nauki. W roku
2005 był nominowany do nagrody w konkursie Popularyzator Nauki organizowanym przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji oraz Polską Agencję Prasową.
Czy ARYSTOTELES kłamał!?
TEKST
TRUDNY ! ! !
M ŁODY TECHNIK
20
C
zy potrafimy dziœ przeœledziæ ewolucjê teorii? Czy
mo¿emy przeanalizowaæ, jak pracowa³y umys³y
wielkich uczonych? Jak to siê dzia³o, ¿e fakty dla
jednych oczywiste, by³y uznawane za absurdalne przez
drugich? Co powodowa³o, ¿e nauka robi³a krok naprzód?
W œledztwie pomaga nam i na pytania odpowiedzi udziela Tomasz Sowiñski, asystent w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN.
MT: Jeœli teorie Newtona i Arystotelesa s¹
sprzeczne, czy to znaczy, ¿e tok rozumowania uczonych by³ ró¿ny?
TS: Arystoteles by³ autorem wielu wspania³ych
dzie³ filozoficznych. Stworzy³ podwaliny pod nauki œcis³e, opracowuj¹c logikê. Sformu³owa³ tzw. zasadê naukowego myœlenia, która do dzisiaj obowi¹zuje w chemii, fizyce, we wszystkich naukach przyrodniczych.
Zasada naukowego myœlenia sk³ada siê z 3 etapów.
I etap – to skonstruowanie za³o¿eñ i przyjêcie ich jako
pewników.
II etap – to stworzenie w oparciu o te za³o¿enia œcis³ej
teorii, pos³uguj¹c siê myœleniem dedukcyjnym, czyli
wyci¹ganie z tych za³o¿eñ twierdzeñ, które poprzednio
nie by³y oczywiste i dowodzenie ich za pomoc¹ powy¿szych pewników. Ujmuj¹c to jeszcze proœciej: mamy
pewien zbiór za³o¿eñ i patrzymy, co z nich wynika. Patrzymy na logiczne konsekwencje naszych za³o¿eñ.
III – etap to konfrontacja teorii z rzeczywistoœci¹.
Trzeci etap jest bardzo istotny dla nauk przyrodniczych. W matematyce wystarcz¹ 2 pierwsze kroki,
wystarczy, aby konstrukcja by³a logicznie spójna.
W naukach przyrodniczych musimy teoriê skonfrontowaæ z rzeczywistoœci¹. Jeœli teoria jest sprzeczna z wynikiem doœwiadczenia, z tym, co obserwujemy w przyrodzie, to automatycznie teoriê albo wyrzucamy do
œmieci, albo, jeœli ma jakieœ
prawdziwe przewidywania,
próbujemy udoskonalaæ.
Wszystkie obowi¹zuj¹ce teorie
fizyczne s¹ sprawdzone doœwiadczalnie i ka¿da nowa musi
dawaæ siê przetestowaæ eksperymentalnie. Taka by³a teoria
Newtona, teoria Kopernika, teoria wzglêdnoœci, taka jest mechanika kwantowa.
MT: Skoro wszyscy myœleli tak samo, a wyci¹gali ró¿ne wnioski, to mo¿e mieli ró¿ne za³o¿enia?
TS: Staro¿ytni myœliciele za³o¿yli, ¿e materia sk³ada siê z 4 elementów: ziemi, wody, powietrza i ognia.
Maj¹ one swoj¹ hierarchiê w przyrodzie i ka¿dy d¹¿y
do swego naturalnego miejsca. Najni¿ej jest ziemia
w sensie materia³u, nad ni¹ woda, powy¿ej powietrze,
a najwy¿ej ogieñ.
Je¿eli umieœcimy kamieñ w powietrzu, to jego
naturalnym ruchem jest ruch ku ziemi, czyli kamieñ
spada. Je¿eli zanurzymy w wodzie kamieñ, to równie¿
bêdzie spada³, bo d¹¿y do ziemi. Je¿eli wypuœcimy powietrze pod wod¹, to leci ono do góry, do swojego naturalnego stanu. Je¿eli zapalimy ognisko, to p³omieñ
wznosi siê do góry. Jak mo¿emy sami zaobserwowaæ,
za³o¿enie zgadza siê z naszymi doœwiadczeniami.
2/2006
Dodatkowe za³o¿enie mówi³o o tym, ¿e cia³o fizyczne mo¿e siê znajdowaæ w dwóch stanach: naturalnym lub wymuszonym. Jeœli przedmiot istnieje i nic
na niego nie dzia³a, to znajduje siê ono w stanie naturalnym. Stan wymuszony to taki, gdy coœ z zewn¹trz na
cia³o dzia³a.
W arystotelejskim porz¹dku stanem naturalnym
dla cia³ ziemskich jest spoczynek, a dla cia³ niebieskich
(S³oñca, Ksiê¿yca, gwiazd) ruch po okrêgu. Jeœli przedmiot na Ziemi siê porusza, to znaczy, ¿e coœ na niego
musi dzia³aæ, aby podtrzymywaæ ten nienaturalny
stan. W momencie gdy to coœ przestanie dzia³aæ,
przedmiot w sposób naturalny d¹¿y do swego stanu
naturalnego, czyli do spoczynku na Ziemi.
Logiczn¹ konsekwencj¹ tych zasad by³o przewidywanie ruchu dla rzuconego kamienia. Na pocz¹tku
kamieñ jest jakoœ rozpêdzony. W zwi¹zku z tym ma
swój impetus, czyli pewn¹ iloœæ ruchu, który siê podczas tego ruchu wyczerpuje, poniewa¿ na kamieñ ju¿
nic nie dzia³a. Porusza siê wtedy po linii prostej.
W momencie, gdy impetus siê skoñczy, kamieñ
zbudowany z ziemi d¹¿y do swojego stanu naturalnego, czyli do spoczynku i do miejsca naturalnego, czyli
ziemi. Spada zatem w dó³ po linii prostej.
MT: A co z prêdkoœci¹ kamienia, oporem powietrza itp.?
TS: My od razu widzimy, ¿e nie do koñca wszystko by³o wyjaœnione. Staro¿ytni wiedzieli, ¿e coœ tam
siê jeszcze dzieje, ale nie wiadomo by³o co. Teoria powsta³a na za³o¿eniu, ¿e wszystko d¹¿y do swojego naturalnego stanu i miejsca, i nie dawa³a w zwi¹zku z tym
mo¿liwoœci znacz¹cych przewidywañ.
Jednak pomimo pewnych braków, na przyk³ad
teoria Ptolemeusza (II w n.e.) o budowie kosmosu
(Ziemia jest w œrodku Wszechœwiata, a inne cia³a niebieskie kr¹¿¹ po okrêgach wokó³ Ziemi), która by³a
oparta na teorii Arystotelesa, nawet dobrze siê spisywa³a.
Gdy my, wspó³czeœni, spojrzymy w niebo, te¿ zobaczymy na w³asne oczy, ¿e rzeczywiœcie S³oñce kr¹¿y
w ci¹gu dnia po kole wokó³ Ziemi. Gwiazdy równie¿
zataczaj¹ ko³a na nocnym niebie.
Ale co na przyk³ad z planetami? Planety dla nas, jako obserwatorów, nie kr¹¿¹
po okrêgach, ale zakreœlaj¹ na niebie dziwne figury, a czasem nawet zawracaj¹.
M ŁODY TECHNIK
Gdy planeta przebyła zaznaczoną część łuku np. podczas 2 miesięcy i inną część łuku również w 2 miesiące,
to pola zakreślone pomiędzy łukiem a ogniskiem elipsy
są takie same.
21
2/2006
Punkt
D krąży
po okręgu
wokół Ziemi (deferenty), co
jest dla
niego ruchem naturalnym,
a planeta
krąży po
okręgu wokół tego punktu D (epicykle), co jest dla planety
ruchem naturalnym.
Ptolemeusz mia³ na to odpowiedŸ. By³a to teoria
deferentów i epicykli. Deferenty to by³y du¿e okrêgi,
a epicykle to ma³e okrêgi.
Mo¿emy sobie wyobraziæ dalszy ruch planety.
Widzimy, ¿e bêdzie ona kr¹¿y³a po torze zbli¿onym do
spirali i rzeczywiœcie na niebie bêdziemy widzieli zawracanie planety. Jak odpowiednio dobierzemy prêdkoœci okr¹¿ania, to mo¿emy dostaæ coœ bardzo zbli¿onego do wyników obserwacji.
MT: Co takiego,w takim razie, zobaczy³ Kopernik, ¿e zrewolucjonizowa³ astronomiê?
TS: Wspó³czeœnie mówi siê, ¿e teoria Kopernika
to nie jest rewolucja polegaj¹ca na tym, ¿e on zatrzyma³ S³oñce, a ruszy³ Ziemiê, ale jest to po prostu spojrzenie na budowê œwiata z innego uk³adu odniesienia. Ptolemeusz patrzy³ z Ziemi, a Kopernik spojrza³ na
ruchy planet, tak jakby sta³ na S³oñcu. W innym uk³adzie odniesienia, zwi¹zanym ze S³oñcem, sprawa torów
ruchu cia³ niebieskich sta³a siê o wiele prostsza.
Wszystkie planety kr¹¿y³y wokó³ S³oñca, nie wykonuj¹c
ju¿ ruchów spiralnych czy wstecznych.
Kopernik nie uciek³ jednak od ruchów po okrêgu,
czyli od ruchów naturalnych dla cia³ niebieskich.
Dopiero nastêpny uczony, oœwiecony ideami Kopernika, Kepler (wyci¹gaj¹c wnioski z obserwacji astronomicznych), powiedzia³:
– Je¿eli to jest prawda, ¿e S³oñce jest w œrodku
i spoczywa, to lepiej by by³o, gdyby te planety kr¹¿y³y
po elipsach. Wtedy ju¿ by siê wszystko zgadza³o.
Kepler wiele lat obserwowa³ planety i na podstawie swoich obserwacji poda³ 3 prawa rz¹dz¹ce ruchem
planet, dziœ nazywamy je prawami Keplera.
1) Planety kr¹¿¹ po elipsach.
2) Promieñ wodz¹cy planety
zakreœla w jednostce czasu jednakowe pole, tzn.
im planeta bli¿ej S³oñca,
tym porusza siê szybciej.
3) Okres obiegu planety wokó³ S³oñca podniesiony do
kwadratu i podzielony
Dla policjanta mierzącego prędkość na radarze, samochody jadą z prędkościami 20
przez szeœcian du¿ej pó³i 100 km/h. Dla kierowcy malucha, Audi wyprzedzi go z prędkością 80 km/h.
osi elipsy jest liczb¹ sta³¹
dla wszystkich planet.
acjê z wnêtrza jednego z nich. I to w³aœnie jest zasada,
T2/a3 = sta³a
któr¹ wymyœli³ Galileusz. Dziœ nazywamy j¹ transformacj¹ Galileusza. Mówi ona dok³adnie, jak nale¿y
Jak widaæ z przyk³adu Kopernika i Keplera, czêsprzeliczaæ wspó³rzêdne jakiegoœ punktu w przestrzeni,
to podczas rozumowania zgodnego z zasad¹ naukowegdy przechodzimy do uk³adu odniesienia, który porusza
go myœlenia przejœcie do innego uk³adu odniesienia
siê z pewn¹ prêdkoœci¹. Sprowadza siê ona w³aœnie do
wszystko upraszcza, umo¿liwi³a wyci¹ganie wielu nozasady dodawania prêdkoœci i jest uzupe³niona o fakt,
wych wniosków. Do dziœ zosta³o powiedzenie: „Punkt
¿e czas we wszystkich uk³adach odniesienia p³ynie tak
widzenia zale¿y od punktu siedzenia”. To niew¹tpliwe
samo i jednostajnie.
prawda!
Dla staro¿ytnych by³oby trudne do pomyœlenia
MT: Wspó³czeœnie, dziêki ró¿nym œrodkom loprzejœcie do uk³adu odniesienia zwi¹zanego z jednym
komocji i zadaniom o dwóch poci¹gach jad¹cych
z tych samochodów. Dla nas jest to oczywiste i naturalne.
naprzeciw siebie (brrrr), ³atwiej nam jest zmieniæ
MT: Z tego wynika, ¿e Arystoteles nie k³ama³,
myœlowo uk³ad odniesienia.
tylko patrzy³ na œwiat z innego punktu. Jednym
ST: Popatrzmy na wspó³czesny nam przyk³ad
z pierwszych kroków na drodze ewolucji teorii fizmiany uk³adu odniesienia.
zycznych by³o spojrzenie z innego uk³adu odniesieJad¹ dwa samochody. Maluch jedzie z prêdkoœnia. Jednak to nam jeszcze nie wyjaœnia, dlaczego
ci¹ (V1) 20 km/h, a Audi jedzie z prêdkoœci¹ (V2) poNewton widzia³ œwiat w tak odmienny sposób ni¿
wiedzmy 100 km/h. Mo¿emy zapytaæ: jaka jest prêdstaro¿ytni.
koœæ Audi dla osoby jad¹cej maluchem?
ST: Jaki by³ kolejny krok do powstania klasyczV2 – V1 = 80 km/h
nej mechaniki newtonowskiej i kto go uczyni³, opowieKa¿dy czuje intuicyjnie, ¿e prêdkoœci trzeba odmy podczas nastêpnej rozmowy. !
j¹æ, a wynikiem bêdzie 80km/h. Wystarczy nie patrzeæ
na dwa pojazdy, obiekty z boku, ale popatrzeæ na sytuRozmawiała Wisława Karolewska
Dla dociekliwych:
Galileusz poszedł dalej i zapytał: Co się dzieje z prędkością, gdy ciała poruszają się w stosunku do siebie pod różnymi kątami? Galileusz podał ogólny przepis, jak należy
wtedy dodawać prędkości. Prędkość trzeba traktować nie
jako liczbę, ale jako wielkość, która ma również kierunek
i zwrot, czyli jako wektor. Na prędkościach należy zatem
dokonywać operacji wektorowych, np. dodawać je w odpowiedni sposób.
Wróćmy do samochodów, ale przenieśmy je na skrzyżowanie, gdzie jadą prostopadle do siebie.
Aby dodać te
prędkości, trzeba użyć twierdzenia Pitagorasa. Suma
tych prędkości
jest wektorem,
który ma długość
V=
V12 + V22
i jest nachylony do prędkości V1 pod kątem, którego tangens obliczymy ze wzoru
V
tg α = V2
1
M ŁODY TECHNIK
22
2/2006
Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, gdy trzeba
dodać prędkości ciał poruszających się względem siebie
pod kątem ostrym.
Wtedy stosujemy tzw. zasadę równoległoboku na dodawanie wektorów,
co daje możliwość dokładnego określenia kierunku,
zwrotu i długości wysumowanych prędkości. Ale zostawiamy to czytelnikom jako zadanie domowe.
bezpie
czeństwo
Europejska Agencja Kosmiczna twierdzi, że już niedługo znikną z lotnisk tradycyjne wykrywacze metalu. Ich miejsce zajmie
bowiem wynalazek inspirowany umiejętnościami nietoperzy.
U
Na zdjęciu:
potencjalny pasażer
i efekt pracy skanera.
Fot. Farran
Technologies.
Wykrywacze metalu
już niepotrzebne?
TEKST
Monika Witan
dana rzecz. Na ekranie przedmioty
widoczne s¹ w ró¿nych odcieniach, dziêki czemu bardziej doœwiadczony operator skanera mo¿e w miarê na bie¿¹co orientowaæ
siê, z jakiego materia³u wykonany
drugim urz¹dzenie mo¿e generowaæ obraz trójwymiarowy obiektu,
odleg³ego od systemu nie dalej ni¿
50 m.
Tadar zosta³ oficjalnie zaprezentowany na 15 Europejskiej Wystawie Lotniczej Inter w Monachium. !
ŁATWY ! ! !
rz¹dzenie wykorzystuje zjawisko echolokacji, czyli umiejêtnoœæ, dziêki której nietoperze –
choæ s¹ œlepe – mog¹ skutecznie
polowaæ. System nosi nazwê Tadar,
na czeœæ pochodz¹cego z Brazylii
nietoperze Tadarida. Sygna³y wysy³ane przez nietoperza (ultradŸwiêki)
odbijaj¹ siê od napotkanych obiektów i wracaj¹ do niego. Ró¿ne
oœrodki mózgu nietoperza dokonuj¹
interpretacji tych danych – czyli lokalizacji i identyfikacji obiektów na
drodze. I o to w³aœnie chodzi w systemie TADAR – dokonuje on interpretacji (w postaci obrazu 3D) stanu posiadania pasa¿era. Co istotne,
urz¹dzenie pozwala wykrywaæ nie
tylko przedmioty wykonane z metalu, ale tak¿e z innych materia³ów.
Twórc¹ systemu jest firma Farran
Systems.
Skaner dokonuje „przegl¹du”
cz³owieka w momencie przejœcia
przez specjaln¹ kabinê. Czujniki
systemu wykrywaj¹ naturalne promieniowanie, o d³ugoœci fali 3 mm,
emitowane przez cz³owieka oraz odbijane przez obiekty. Kiedy osoba
staje przed kamer¹ TADARa zostaje
przeskanowana – dokonuje siê pomiaru naturalnej energii emitowanej
przez cia³o na tle panelu o œciœle
kontrolowanej temperaturze. TADAR
wychwytuje obecnoœæ „gêstych”
obiektów, blokuj¹cych promienowanie. Ubranie staje siê „przeŸroczyste”, a wszelkie skrywane przez pasa¿era tajemnice staj¹ siê widoczne
na ekranie skanera. Dok³adnoœæ skanera jest na tyle du¿a, ¿e z powodzeniem widaæ na obrazie klucze do
mieszkania czy monety.
Dziêki temu, ¿e ró¿ne materia³y w odmienny sposób blokuj¹
emisjê energii, mo¿na rozró¿niaæ
substancjê, z której wykonana jest
jest przedmiot i czy mo¿e stanowiæ zagro¿enie.
System mo¿e dzia³aæ w
dwóch trybach pracy. W trybie
pierwszym, aby skaner móg³ dokonaæ „przegl¹du”,
cz³owiek
musi stan¹æ
w miejscu.
W trybie
Kompletny skaner Tadar.
Fot. Farran Technologies.
M ŁODY TECHNIK
23
2/2006
Brazylijski nietoperz Tadarida. Fot.
Merlin D. Tuttle, Bat Conservation
International, www.batcon.org
poznajemy
samochody
S
TEKST
ŚREDNIO
TRUDNY ! ! !
amochody osobowe o powiêkszonej objêtoœci u¿ytecznej
wnêtrza nadwozia okreœlane s¹
minivanami. Wynika to z nawi¹zania do samochodów dostawczych,
furgonów o podwy¿szonym dachu.
Od nich przejêto koncepcjê du¿ej
przestrzeni u¿ytecznej, w tym przypadku przede wszystkim wykorzystywanej do przewozu osób.
A ¿e ta przestrzeñ jest du¿a, to jak
trzeba – ³atwo j¹ przystosowaæ do
przewozu znacznej iloœci baga¿u.
W ten sposób narodzi³ siê nowy rodzaj pojazdu osobowego wyró¿niony okreœleniem MPV – Multi Purpose Vehicle, czyli wielofunkcyjny.
Pojazdy MPV znajdziemy
w profilu produkcyjnym niemal ka¿dej du¿ej firmy samochodowej. Mia³a je te¿ Honda, zreszt¹ w dalszym
ci¹gu znajduj¹ siê w produkcji i nosz¹ nazwy: Stream i Odyssey (Shut-
! Sportowy wygląd minivana to duże osiągnięcie projektantów Hondy
go w oœrodku badawczo-rozwojowym Hondy zlokalizowanym w niemieckiej miejscowoœci Offenbach.
Okaza³ siê udanym pojazdem i zaj¹³
czo³owe miejsce w grupie tzw. mi-
Przy wyborze tego podwozia kierowano siê chêci¹ uzyskania dobrych
w³asnoœci ruchowych. P³yta pod³ogowa przeniesiona z uterenowionego CR-V jest mocna i sztywna, inne
Honda FR−V 2.2i−CTDi
Zdzisław Podbielski
tle). Nie wystêpuj¹ jednak licznie
na europejskich drogach. Dopiero
model FR-V silniej akcentuje obecnoϾ tego rodzaju Hondy w Europie
i po raz pierwszy minivan tej marki
trafi³ na polskie drogi.
Japoñski model FR-V mia³
europejsk¹ premierê w paryskim
salonie samochodowym odbywaj¹cym siê we wrzeœniu 2004 r. Jednak
kilka miesiêcy wczeœniej pokazano
nivanów œrednich. Wyró¿nia siê
trzema istotnymi zaletami; nieszablonowym, sportowym wygl¹dem
nadwozia, rozbudowan¹ aran¿acj¹
wnêtrza i jak to u Hondy bywa, wysok¹ jakoœci¹ wykonania. Krótko
omówimy wy¿ej wymienione zalety,
nie zapominaj¹c o wadach, bo na
pewno i te znajduj¹ siê nawet
w udanej konstrukcji.
FR-V zbudowano, wykorzystuj¹c dobrze sprawdzone podwozie
cenionego modelu, jakim jest CR-V.
! FR-V ma charakterystycznie wygiętą ścianę tylną
M ŁODY TECHNIK
24
elementy podwozia, w tym koncepcja zawieszenia CR-V, zda³y egzamin na drogach nieutwardzonych.
Wy¿ej wymienione zespo³y
podwozia po³¹czono z nadwoziem
maj¹cym samonoœn¹ konstrukcjê.
Nadwozie opracowano z uwzglêdnieniem bezpieczeñstwa. Ono nie
tylko ma tradycyjnie zaplanowane
strefy kontrolowanego zgniotu absorbuj¹ce energiê w przypadku
zderzeñ od przodu i ty³u, ale równie¿ wzmocnienia ca³ej bry³y nadwozia. Na przyk³ad w jego tylnej
czêœci pionowo wbudowano pa³¹k,
tak¹ mocn¹ ramê stalow¹ z profili
zamkniêtych o przekroju prostok¹tnym. Pa³¹k ten spe³nia wa¿n¹ rolê,
usztywnia ca³e nadwozie, chroni¹c
jad¹cych nawet w przypadku
przewrócenia siê samochodu.
Nadwozie FR-V spoœród tzw.
minivanów wyró¿nia siê sylwetk¹.
Jego kszta³t jest zbli¿ony do jednobry³owego, nie ma ostrych krawêdzi, dominuj¹ zaokr¹glenia.
Z przodu dynamiczny wygl¹d nadaj¹ nadwoziu: atrapa ch³odnicy
z chromowanymi poziomymi listwami i ostro zarysowane szk³a reflektorów wtopionych w b³otniki. Interesuj¹co rozwi¹zano œcianê tyln¹ –
2/2006
Pierwszy Minivan Hondy
na polskich drogach
od zderzaka do dachu ³ukowo wygiêto j¹ tak, ¿e w niej umieszczone
drzwi – po ich otwarciu tworz¹ widoczny wycinek ko³a.
Samochód w pe³ni zas³uguje
na miano wielkopojemnego i wielofunkcyjnego, ma du¿¹ objêtoœæ u¿yteczn¹ wnêtrza, uzyskan¹ przy
umiarkowanych wymiarach zewnêtrznych. Du¿o uwagi poœwiêcono
funkcjonalnoœci wnêtrza. Producent
wyró¿nia samochód oznaczeniem
3x2, co ma informowaæ, ¿e FR-V
przystosowano do przewozu szeœciu osób – fotele ustawiono po trzy
w dwóch rzêdach. Fotele te mo¿na
ró¿nie konfigurowaæ i mimo to ¿e
œrodkowe s¹ nieco wê¿sze od skrajnych, nie trzeba obawiaæ siê o iloœæ
miejsca dla pasa¿erów siedz¹cych
w œrodku. Wystarczy œrodkowe fotele przesun¹æ do ty³u (przedni
maksymalnie o 270 mm) i osoby sieHonda FR-V 2.2i-CTDi
dane techniczne
b
! System składania foteli:
a – przedniego środkowego, b – każdego z tylnych
dz¹ce w jednym rzêdzie nie bêd¹
potr¹ca³y siê ramionami.
Po z³o¿eniu œrodkowych foteli
mo¿emy przewoziæ d³ugie przedmioty, a po z³o¿eniu tylnych foteli
zwiêkszyæ baga¿nik z 439 dm3, do
objêtoœci a¿ 1049 dm3 mierzonej wg
normy VDA, a wiêc do dolnej krawêdzi okien. Warto dodaæ, ¿e tylne
fotele sk³adamy jednym ruchem rêki, umo¿liwia to hondowskie rozwi¹zanie, wczeœniej stosowane
w wersji kombi nowego modelu Accord. Po z³o¿eniu tych foteli tworz¹
one jedn¹ p³aszczyznê z pod³og¹
baga¿nika, co u³atwia przewóz
przedmiotów o du¿ych wymiarach.
Uniwersalne wnêtrze nadwozia, zreszt¹ jak ca³y samochód, starannie wykonano z odpowiednich
materia³ów. Jad¹cy w tym wnêtrzu
czuj¹ siê dobrze, a kierowca ma
wygodne i ergonomicznie opracowane miejsce. Warto wspomnieæ
o tym, ¿e hondowscy projektanci
nie ulegli trendom mody niepraktycznego umieszczenia wskaŸników w œrodku deski rozdzielczej –
w FR-V pozosta³y one w polu widzenia kierowcy. Równie¿ wygodnie umieszczono dŸwigniê zmiany
biegów, w konsoli œrodkowej, blisko
kierownicy.
Pomimo znacznej wysokoœci
pojazd jest stabilny w ruchu. W tej
stabilnoœci pomagaj¹ seryjnie montowane systemy kontroluj¹ce zachowanie siê pojazdu w ruchu.
Wœród nich system VSA (Vehicle
Stability Assist) – kontroli stabilnoœci jazdy, u³atwiaj¹cy kierowcy
zachowanie kontroli nad pojazdem
podczas pokonywania zakrêtów,
przyspieszania i wykonywania nag³ych manewrów. VSA wp³ywa na
ograniczenie przechy³ów nadwozia,
wykrywa poœlizg kó³ przy przyspieszaniu i wyhamowuje ko³o, które
straci³o przyczepnoœæ oraz nie dopuszcza do nadmiernej nadsterownoœci lub podsterownoœci – w pierwszym przypadku wyhamowuje
zewnêtrzne przednie ko³o, w drugim wewnêtrzne tylne ko³o
i zmniejsza moc silnika w celu naprowadzenia pojazdu na wybrany tor
ruchu. Tak wiêc dzia³anie systemu
VSA polega na wyhamowywaniu
kó³ po prawej lub lewej stronie pojazdu oraz sterowaniu przepustnic¹
i uk³adem zap³onowym silnika.
Honda FR-V na polskie drogi
trafi³a najpierw z silnikiem benzynowym 2-litrowym, od drugiego
pó³rocza br. jest do wyboru równie¿
silnik wysokoprê¿ny 2.2 litra. Obie
jednostki napêdowe s¹ nowoczesne, wczeœniej stosowane w modelach Accord i CR-V. Pierwsza z nich
jest wyposa¿ona w uk³ad VTEC reguluj¹cy skok i czas otwarcia zaworów oraz system VTC p³ynnie reguluj¹cy fazy rozrz¹du, m.in. wp³ywaj¹cy na wielkoœæ dostarczanego momentu obrotowego.
Silnikowi wysokoprê¿nemu
2.2 litra poœwiêciliœmy ju¿ oddzielne miejsce w numerze 11/2004 MT,
pozostaje nam tylko powtórzyæ, ¿e
jest to jednostka wykonana innowacyjnie, ze stopów lekkich i nale¿y do najnowoczeœniejszych diesli
na œwiecie. Nadaje pojazdowi bardzo dobr¹ dynamikê, rozpêdzanie
od 0 do 100 km/h trwa zaledwie
10,1 s, a wiêc o 0,4 s krócej ni¿
w przypadku FR-V z silnikiem benzynowym 2.0-litrowym.
Pozosta³o nam tylko wymieniæ obiecane wady FR-V. Dostrzegamy ma³¹ powierzchniê tylnej szyby
oczyszczan¹ przez wycieraczkê
oraz ograniczaj¹ce kierowcy widocznoœæ na boki rozga³êzione (szerokie) u do³u przednie s³upki dachu. !
F ot. autor, rys. Honda
M ŁODY TECHNIK
25
2/2006
NADWOZIE: samonośne, 5-drzwiowe, 6miejscowe
SILNIK: 4-suw. 4-cyl. rzędowy, 16-zaworowy, z bezpośrednim wtryskiem paliwa
systemu common-rail, umieszczony poprzecznie z przodu, napędza koła przednie
ŚREDNICA CYL. × SKOK TŁOKA/POJ.
SKOKOWA: 85x97,1 mm/2204 cm3
MOC MAKSYMALNA: 103 kW=140 KM
przy 4000 obr/min
MOMENT MAKSYMALNY: 340 Nm przy
2000 obr/min
STOPIEŃ SPRĘŻANIA: 16,7:1
SKRZYNIA PRZEKŁADNIOWA: mechaniczna 6-biegowa
ZAWIESZENIE PRZEDNIE: wahacze
poprzeczne, kolumny McPherson, stabilizator
ZAWIESZENIE TYLNE: podwójne wahacze poprzeczne, sprężyny śrubowe, amortyzatory teleskopowe, stabilizator
HAMULCE: dwuobwodowe ze wspomaganiem, ABS+EBD (rozdział siły hamowania na koła osi przedniej i tylnej), przednie
tarczowe wentylowane, tylne tarcze pełne,
hamulec pomocniczy – ręczny działa na
koła tylne
OGUMIENIE O WYMIARACH: 205/55
R16
DŁUGOŚĆ/SZEROKOŚĆ/WYSOKOŚĆ
POJAZDU: 4285/1810/1610 mm
ROZSTAW OSI: 2680 mm
MASA WŁASNA: 1586÷1598 kg
PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA: 195 km/h
ZUŻYCIE PALIWA – CYKL MIEJSKI/
POZAMIEJSKI/MIESZANY: 8,0/5,3/6,3
dm3/100 km
a
warto
to
wiedzieć
TEKST
ŁATWY ! ! !
„Gdy pada śnieg, gdy sypie śnieg, to marzną mi paluszki” –
śpiewał Kubuś Puchatek.
W lutym często odczuwamy zimno, chcemy schować się do
ciepłych pomieszczeń i ogrzać nasze wychłodzone ciała. Nie
zawsze jednak, nawet w ogrzanych pomieszczeniach, będziemy się czuli komfortowo. Pomimo grubego ubrania i bardzo
rozgrzanych grzejników może nam być nieprzyjemnie chłodno. Co sprawia, że możemy powiedzieć – „Tu jest przyjemnie
ciepło”?
TEMPERATURA
OTACZAJ¥CEGO
POWIETRZA
NAS
Kiedyœ twierdzono, ¿e œrednia temperatura pomieszczenia 2022°C zapewnia normalnie ubranej,
odpoczywaj¹cej lub wykonuj¹cej
lekk¹ pracê osoby odczuwanie
komfortu cieplnego. Obecnie wiemy, ¿e w zale¿noœci od uk³adu pomieszczenia i sposobu ogrzewania
komfort cieplny odczuwa siê przy
ró¿nych temperaturach powietrza
Komfort termiczny
Wisława Karolewska
N
M ŁODY TECHNIK
26
iezale¿nie od pogody, przez
ciep³o rozumiemy odczucie zadowolenia, gdy nasz organizm
przystosowa³ siê do otaczaj¹cych
go warunków klimatycznych. Wtedy nie jest nam za ciep³o ani za
zimno. Naukowo to odczucie nazywa siê komfortem cieplnym.
Aby go osi¹gn¹æ, nasze otoczenie musi spe³niaæ kilka warunków.
Komfort cieplny
Z punktu widzenia fizyki warunkiem
odczuwania komfortu cieplnego jest
stan równowagi cieplnej pomiędzy organizmem człowieka a otoczeniem.
W takim stanie ciepło wytworzone
w organizmie jest równe ciepłu oddanemu do otoczenia.
Oprócz indywidualnych cech
cz³owieka, takich jak stan zdrowia,
wiek, p³eæ, pora roku, stan psychiczny, na odczuwanie komfortu
cieplnego maj¹ te¿ wp³yw czynniki
zewnêtrzne.
1. temperatura otaczaj¹cego nas
powietrza,
2. œrednia temperatura otaczaj¹cych
nas przedmiotów i powierzchni,
3. wzglêdna wilgotnoœæ powietrza,
4. prêdkoœæ powietrza,
5. nasza aktywnoϾ fizyczna
i odzie¿, któr¹ nosimy.
Mo¿emy je poznaæ i nimi sterowaæ.
w pomieszczeniu. Powietrze ogrzane, l¿ejsze od zimnego, porusza siê
w górê, a zimne opada.
Najkorzystniejszy dla cz³owieka (nie dla zwierz¹t!) jest taki
rozk³ad temperatur, w którym przy
powierzchni pod³ogi panuje temperatura 24°C, a na wysokoœci g³owy
19-20°C. Rozk³ad najbardziej zbli¿ony do idealnego daje ogrzewanie
pod³ogowe.
Inaczej jest, gdy elementy
grzej¹ce (kaloryfer, kominek, nawiew) usytuowane s¹ na œcianach
lub pod sufitem. Podczas ogrzewania pomieszczeñ ciep³o z takich
2/2006
Ogrzewanie grzejnikowe, ogrzewanie podłogowe, ogrzewanie ścienne
grzejników rozchodzi siê nierównomiernie. W tradycyjnie ogrzewanych pomieszczeniach najcieplej
jest pod sufitem, a najch³odniej
przy pod³odze.
Mierz¹c, w ramach eksperymentu, temperaturê w pomieszczeniu ogrzewanym kominkiem, otrzymaliœmy nastêpuj¹ce temperatury:
przy pod³odze 15°C; pod sufitem
31°C, w pomieszczeniach ogrzewanych rozprowadzanym ciep³ym powietrzem termometr przy suficie
wskazywa³ 22°C, a na pod³odze 17°C.
Jak widaæ, nawet w pomieszczeniu, gdzie nie ma bezpoœredniego Ÿród³a ciep³a, ró¿nice temperatur s¹ znaczne. Aby odczuwaæ
ciep³o, zu¿ywamy wiêcej opa³u,
ciep³o wytworzone gromadzi siê
pod sufitem, a nam nadal marzn¹
stopy. Zazwyczaj nie ¿yjemy pod
sufitem, wiêc pomimo du¿ego wydatku energetycznego bêdzie nam
zimno. Rozk³ad temperatury mo¿na
w pewnym
stopniu
zmieniæ,
stosuj¹c
wentylator
umieszczony poziomo pod sufitem.
„Mieszaj¹c” powietrze, niweluje tak
du¿e ró¿nice temperatur, co
zbli¿a nas
do odczuwania
komfortu
cieplnego.
TEMPERATURA
OTACZAJ¥CYCH NAS
PRZEDMIOTÓW
I POWIERZCHNI
Na wykresie widaæ, ¿e
wzglêdnie niskie temperatury powietrza s¹ rekompensowane przez
promieniowanie cieplne i ¿e osi¹ga
siê w ten sposób po¿¹dany komfort
termiczny.
Aby to lepiej zrozumieæ, pos³u¿ymy siê przyk³adem. Czy opalaliœcie siê kiedyœ w górach na œniegu? Pomimo bardzo niskiej temperatury otoczenia, by³o ciep³o,
a niektórzy zdejmowali z siebie prawie ca³¹ garderobê.
WZGLÊDNA
WILGOTNOή
POWIETRZA
Mianem wilgotnoœci wzglêdnej powietrza okreœla siê procentow¹ zawartoœæ pary wodnej w powietrzu. Nie mo¿na zmieszaæ dowolnej iloœci pary wodnej z dowoln¹ iloœci¹ powietrza. Iloœæ pary
wodnej, która znaleŸæ siê mo¿e
w powietrzu, zale¿y od jego temperatury. Im wy¿sza temperatura, tym
wiêcej pary wodnej mo¿e „rozpuœciæ siê” w powietrzu.
W przypadku niezmienionej
zawartoœci pary wodnej, wzrost temperatury powoduje spadek (zmniejszenie
siê) wilgotnoœci
wzglêdnej. W przypadku spadku temperatury powietrza nastêpuje wzrost wilgotnoœci powietrza, ale
do pewnych granic.
PRÊDKOŒÆ
POWIETRZA
Dlaczego tak Ÿle znosimy
przeci¹gi? Otó¿ powoduj¹ one miejscowe och³odzenie siê skóry przez
przep³ywaj¹ce powietrze. Szczególnie wra¿liwe na przeci¹gi s¹ stopy
i kark. Nieprzyjemne odczucie jest
tym silniejsze, im ni¿sza jest temperatura powietrza w pomieszczeniu, a ruch powietrza mocniejszy.
Bywa te¿ odwrotnie.
Podczas upa³ów taki ruch powietrza nazwiemy „przyjemn¹ bryz¹”. Przy temperaturze powietrza
18-20°C komfort cieplny zapewni
nam ruch powietrza z prêdkoœci¹
0–0,1 m/s, a przy 20–22°C –
0,15–0,20 m/s.
Poza pomieszczeniami wiatr
wp³ywa na odczuwanie temperatury powietrza „obni¿aj¹c” j¹. W³aœciwie jest on groŸniejszy ni¿ sama
27
2/2006
Zimno i wilgotno
Niezale¿nie od temperatury
wzglêdna wilgotnoœæ powietrza poni¿ej 30-35% jest odbierana jako
dyskomfort. Zwiêkszone jest wtedy
tworzenie siê i unoszenie py³ów.
W takich warunkach dochodzi do
wysychania b³on œluzowych w górnych drogach oddechowych. Bol¹
gard³a, kaszlemy, mamy „tarkê”
w ustach. Im cieplej w pokoju, tym
ni¿sza powinna byæ wilgotnoœæ
wzglêdna. Przy 20°C nie powinna
przekraczaæ 75%, a przy 25°C – 60%.
Optymalna wilgotnoœæ w temperaturze 18-20 °C wynosi 45-65%. Dla
osób „pracuj¹cych g³osem”(szko³y,
chóry, itp.) wilgotnoœæ powinna byæ
utrzymywana w granicach 60-65%.
Zbyt niska wilgotnoœæ (o któr¹ ³atwo szczególnie zim¹, gdy dzia³a ogrzewanie) wywo³uje problemy ze
skór¹, gorsz¹ prac¹ systemu immunologicznego (wiêksze ryzyko choroby), ogólny dyskomfort, a to
przek³ada siê na problemy z koncentracj¹. Zbyt wysoka wilgotnoœæ
wywo³uje dusznoœæ, a to równie¿
nie pomaga w koncentracji uwagi.
M ŁODY TECHNIK
Na odczuwanie przez nas
komfortu cieplnego ma wp³yw nie
tylko sama temperatura, lecz równie¿ jej przestrzenny rozk³ad w pomieszczeniu – w pionie i w poziomie,
a tak¿e temperatura powierzchni
wewn¹trz (œcian, sufitu, pod³ogi,
okien, grzejnika). Gdy œciany s¹
ch³odne, do zapewnienia komfortu
cieplnego niezbêdne jest podniesienie temperatury powietrza. Jako ko-
rzystniejsze odbierane s¹ warunki,
w których œciany s¹ cieplejsze od sufitu. Temperatura odczuwalna przez
cz³owieka jest to œrednia wartoœæ
temperatury powietrza i otaczaj¹cych go powierzchni. Szczegó³owo
zwi¹zek ten przedstawia wykres
Königa.
warto
to
wiedzieć
MINI QUIZ MT
CZYTAM, WIĘC WIEM
niska temperatura. Przy bezwietrznej pogodzie du¿y mróz nie jest
dokuczliwy, poniewa¿ wokó³ cia³a
powstaje os³onka termiczna. Jednak wiatr skutecznie j¹ rozwiewa.
Wiatr zwiêksza gêstoœæ powietrza,
a z ni¹ zwiêksza siê jego zdolnoœæ
do poch³aniania ciep³a. To potêguje
poczucie zimna.
Optymalna wilgotność powietrza dla śpiewaczki operowej to:
a) 45–55%
b) 55–60%
c) 60–65%
Gdy zaczynamy æwiczyæ,
pracowaæ fizycznie, w pomieszczeniu, w którym by³o nam przed
chwil¹ ch³odno, ju¿ za kilka minut
odczujemy przyjemne ciep³o. Intensywna praca powoduje, ¿e komfort
cieplny jest zapewniony, gdy w po-
rycie. Ubranie, które zak³adamy, ma
wp³yw na oddawanie ciep³a do otoczenia. Swetry, kurtki, polary, oddzielaj¹ nas od zimnego otoczenia
i zapobiegaj¹ utracie ciep³a (przeniesieniu naszego ciep³a do otoczenia). Dla naszego zdrowia znaczenie
ma zarówno izolacyjnoœæ cieplna
ubrania, jak i przepuszczalnoϾ pary
wodnej. Oznacza to, ¿e gdy siê spocimy w „szczelnym”, nieprzepuszczaj¹cym pary wodnej ubranku, bêdzie po nas sp³ywa³ pot. Odczujemy
dyskomfort. Bêdzie nam zbyt ciep³o
i mokro. Naturalnym odruchem
w takiej sytuacji jest zdjêcie czêœci
garderoby. To niebezpieczna pu³apka. Nastêpuje szybkie parowanie,
och³odzenie siê potu na skórze
i gwa³towne wych³odzenie organizmu. To samo zdarzy siê, gdy spoceni, przestaniemy siê ruszaæ, czyli
produkowaæ nasze wewnêtrzne
mieszczeniu jest ch³odniej. I tak
w przypadku ciê¿kiej pracy fizycznej wystarczy nam temperatura zaledwie 10 do 12°C.
Gdy nie mo¿emy siê ruszaæ,
a w pomieszczeniu nie bêdzie cieplej, pozostaje nam odpowiednie ok-
ciep³o. Nawet bez zdejmowania ubrañ wierzchnich grozi nam wych³odzenie potu i groŸna dla zdrowia
i ¿ycia sytuacja. Gdy nie ma innej
mo¿liwoœci, by w pomieszczeniu
szybko zrobi³o siê cieplej, trzeba po
prostu w³o¿yæ ciep³y sweter, ale nie
Ponadto na powierzchni skóry, na wietrze wystêpuje efekt tzw.
„windchill”, polegaj¹cy na przyspieszonym parowaniu skóry, co
och³adza organizm. W komfortowych warunkach sta³a temperatura
utrzymywana jest w obrêbie ca³ego
organizmu, w sytuacji krytycznej
system termoregulacji ogranicza siê
do ochrony korpusu i g³owy, ograniczaj¹c dop³yw krwi do nadmiernie
och³adzanych koñczyn.
I wtedy marzn¹ nam paluszki.
AKTYWNOή
M ŁODY TECHNIK
28
FIZYCZNA
ortalionow¹ kurtkê. Nie wolno te¿
dopuœciæ do intensywnego pocenia
siê. Jest to jedno z wa¿niejszych
praw, których ucz¹ instruktorzy na
kursach przetrwania w warunkach
zimowych, arktycznych.
KOMFORT
FINANSOWY
Aby w pe³ni odczuwaæ komfort cieplny, musimy mieæ poczucie
komfortu finansowego. Dlatego
warto poznaæ koszt ogrzewania
w zale¿noœci od u¿ytego paliwa.
W miesi¹cach jesiennych, zimowych i wiosennych, czyli w tak
zwanym sezonie grzewczym, musimy w³¹czyæ ogrzewanie. Lokatorzy
bloków maj¹ niewielki wp³yw na
paliwo, z którego produkowane jest
ciep³o, doprowadzane do ich kaloryferów. Natomiast mieszkañcy domów mog¹ wybraæ paliwo dostar-
czaj¹ce najwiêcej ciep³a i oczywiœcie najtañsze.
Aby stwierdziæ, które paliwo,
spoœród popularnych na polskim
rynku, jest najbardziej ekonomiczne, policzyliœmy, ile bêdzie kosztowa³o ogrzanie niewielkiego domu
2/2006
jednorodzinnego w zale¿noœci od
typu u¿ywanego paliwa.
Dla obliczeñ przyjêliœmy, ¿e:
– powierzchnia ca³kowita domu to
oko³o 120 m2,
– o kubaturze – oko³o 300 m3 (œrednia wysokoœæ pomieszczeñ 2,5 m),
– zapotrzebowanie na ciep³o w ci¹gu godziny wyniesie 40 W/m3,
czyli oko³o 12 kW dla ca³ego domu (przy temperaturze obliczeniowej zewnêtrznej –20°C).
Polski sezon grzewczy trwa
6 miesiêcy, ale w tym okresie niewiele jest dni z temperatur¹ zewnêtrzn¹ –20°C. Mo¿na przyj¹æ, ¿e
6 miesiêcy z temperatur¹ od –20°C
do 0°C odpowiada energetycznie
3 miesi¹com (czyli 2160 godzinom)
z temperatur¹ –20°C, kiedy zapotrzebowanie na ciep³o jest maksymalne i wynosi 12 kWh. Wyniki obliczeñ ukazuje poni¿sza tabela.
Jak widaæ, wêgiel kamienny
i drewno, tradycyjne paliwa, s¹ najtañszym Ÿród³em ciep³a. Jaki rodzaj
paliwa wybierzemy, nie zale¿y tylko
od jego ceny. Wp³yw na tê decyzjê
bêd¹ mia³y te¿: wybrany system
ogrzewania, rodzaj kot³a C.O., a nawet lokalizacja budynku. !
LEKSYKON
Ciepło w termodynamice to forma przekazywania energii termicznej. Jeśli między ciałami o różnej temperaturze następuje odpowiedni kontakt, część energii
wewnętrznej ciała o wyższej temperaturze przepływa spontanicznie do ciała
o temperaturze niższej, aż do wyrównania temperatur obu ciał.
Ciepło, podobnie jak praca, jest wielkością związaną z przekazywaniem energii,
a nie formą energii jako taką.
Ciepło może przepływać poprzez:
1 przewodzenie (bezpośredni kontakt układów)
Ciepło płynie tylko wtedy, gdy występuje różnica temperatur od temperatury
wyższej do temperatury niższej.
2 konwekcję (unoszenie)
Proces przenoszenia ciepła wynikający z ruchu materii.
Ruch ten precyzyjniej nazywa się prądem konwekcyjnym. Jest on powodowany różnicą gęstości pomiędzy obszarami o różnej temperaturze w ośrodku.
Przykłady ruchów konwekcyjnych:
– gorące gazy unoszące się nad płomieniem
– śreżoga – rozedrgane powietrze tworzące wrażenie mgły w gorący i upalny
dzień (np. nad rozgrzanym asfaltem)
– delikatny ruch wody podczas podgrzewania (widoczny w naczyniu jako ruszająca się delikatna „mgiełka”).
3 promieniowanie cieplne.
Promieniowanie cieplne wykorzystuje fale elektromagnetyczne, dzięki czemu
transport energii odbywa się z ciała do ciała bez pomocy materialnego nośnika ciepła, w przeciwieństwie do konwekcji, w której nośnikiem jest powietrze.
Niech przykładam dla nas będzie ciepło słoneczne.
Jeżeli Słońce do przenoszenia swojej energii potrzebowałoby nośnika ciepła,
to nigdy nie nagrzałoby Ziemi, ponieważ Wszechświat to bezpowietrzny obszar (próżnia), w którym nie występuje żaden z nośników energii. Słońce
przenosi więc ciepło za pomocą promieniowania podczerwieni. Ciepło przenoszone tą drogą zostaje oddane ciałom stałym i cieczom w momencie ich napotkania.
Mierzenie ciepła
Jednostką ciepła w układzie SI jest dżul (J). 1 dżul = 1 niuton × 1 metr
(1J = 1N · 1m)
Związek z mocą:
1 dżul = 1 wat × sekunda
Kilowatogodzina
1 J = 1/ 3 600 000 kWh
Kilowatogodzina (symbol: kWh) odpowiada ilości energii, jaką zużywa przez godzinę urządzenie o mocy 1000 watów, czyli jednego kilowata.
1 kWh = 3 600 000 J
nazwa
paliwa
wydajność
cena jednostki cena 1 kWh
cieplna jednostki
(brutto) zł
w zł
(kWh)
34 MJ
28,5 MJ
31 MJ
27 MJ
15 MJ
18 MJ
37 MJ
3,6 MJ
*) Wartoœæ opa³owa jest to iloœæ
ciep³a wydzielana przy spalaniu
jednostki masy lub jednostki objêtoœci paliwa przy jego ca³kowitym i zupe³nym spalaniu.
9,4/m3
7,9/kg
8,6/kg
7,5/l
4,2/kg
4,2/kg
10,3/l
1
1,13/m3
800/tona
420/tona
2/l
150/m3
500/tona
2,2/l
0,33/kWh
0,12
0,10
0,05
0,27
0,06
0,1
0,21
0,33
**) Szacunkowo 1 m3 drewna wa¿y
oko³o 600 kg
ilość opału
w sezonie
grzewczym
2764 m3
3,25 tony
3 tony
3514 litra
10,4 m3
5,2 ton
2474 litra
25920 kWh
koszt w sezonie
grzewczym
zł
3123,4
2602,8
1301,4
7027,56
1561,68
2602,8
5443,2
8553,6
***) Energia elektryczna
– koszt œrednio dla sta³ej dobowej
grupy taryfowej G11 0,33 z³ za
kWh. Koszt 2160×12×0,33 =
8553,6 z³
M ŁODY TECHNIK
gaz ziemny
koks
węgiel kamienny
gaz płynny
drewno **)
brykiety drzewne
olej opałowy
prąd ***)
wartość
opałowa *)
29
2/2006
super
S
marka
Microsoft – nazwa dobrze znana każdemu, kto ma choć trochę
do czynienia z komputerami. Nazwa wzbudzająca rozmaite
emocje, ale nikogo niepozostawiająca obojętnym. Obecnie, na
początku XXI wieku – Microsoft jest największą na świecie firmą branży komputerowej. Najbardziej znana jako producent
systemów operacyjnych MS-DOS, Microsoft Windows i oprogramowania biurowego Microsoft Office.
TEKST
ŁATWY ! ! !
M
icrosoft za³o¿ony zosta³ w roku 1975 w Albuquerque
w stanie Nowy Meksyk przez
Billa Gatesa i Paula Allena w celu
wyprodukowania i sprzeda¿y interpretera jêzyka BASIC. Obecnie siedzib¹ firmy jest Redmond w stanie
Waszyngton.
Najbardziej znan¹ postaci¹
Microsoftu jest jeden z jej za³o¿ycieli, multimiliarder Bill Gates.
Obecnie drugim cz³owiekiem
w Microsofcie jest Steve Ballmer.
zaproponowali producentowi Altaira, ¿e przygotuj¹ dla tego komputera jêzyk BASIC. Po piêciu tygodniach BASIC by³ gotowy, a Gates
i Allen za³o¿yli firmê Microsoft. Zapewne nie œni³o im siê, ¿e kiedyœ
bêdzie ona druga pod wzglêdem
z Harvardu. By³ to jeden z najwa¿niejszych momentów w historii firmy. Ballmer przyspieszy³ rozwój firmy m.in. przez prawie trzykrotny
wzrost zatrudnienia. Gates obawia³
siê, ¿e zwiêkszenie zatrudnienia
mo¿e wpêdziæ firmê w k³opoty.
Microsoft – spełniona wizja
HISTORIA
M ŁODY TECHNIK
30
Monika Witan
Doprawdy, trudno dziœ znaleŸæ inn¹ firmê, która by tak silnie
odcisnê³a swoje piêtno na rozwoju
wspó³czesnego œwiata, jak Microsoft. Firmê, która tak bardzo przyczyni³aby siê do upowszechnienia
komputerowej cywilizacji. Firmê,
która od przesz³o 25 lat nadaje ton
technologicznemu wyœcigowi,
a przy tym jest przyk³adem niezrównanego sukcesu rynkowego.
wartoœci rynkowej i jedn¹ z najbardziej podziwianych firm œwiata. Firmy zatrudniaj¹cej ponad 50 tys.
osób i przeznaczaj¹cej na dzia³alnoœæ badawczo-rozwojow¹ przesz³o
4 mld dolarów rocznie.
Do 1977 r. Microsoft dostarcza³ ju¿ BASIC dla praktycznie
wszystkich nowych mikrokomputerów amerykañskich firm: Apple,
Commodore i Radio Shack oraz dla
komputerów produkowanych w Japonii (w 1979 r. po³owa przycho-
Droga Microsoftu do sukcesu
rozpoczê³a siê od systemu operacyjnego MS-DOS. W 1980 r. do Microsoftu przyby³o dwóch przedstawicieli IBM, firmy zatrudniaj¹cej wtedy 340 tys. pracowników. IBM
chcia³ w ci¹gu roku wprowadziæ na
rynek nowy, tani komputer PC oparty na procesorach Intela. Potrzebowano standardowego systemu operacyjnego, ale krótki okres poprze-
W 1974 r. na rynku pojawi³
siê procesor 8080 i komputer do samodzielnego monta¿u – Altair. Bill
i jego szkolny kolega Paul Allen
dów Microsoftu pochodzi³a z rynków azjatyckich). Pod koniec lat 80.
Gates namówi³ do pracy w Microsofcie Steve’a Ballmera, kolegê
dzaj¹cy planowan¹ premierê wyklucza³ samodzielne opracowywanie sprzêtu i oprogramowania. Microsoft sta³ siê pierwsz¹ firm¹ zew-
2/2006
Historyczne zdjęcie pracowników Microsoftu
(7 grudnia 1978 roku). Górny rząd (od lewej):
Steve Wood, Bob Wallace, Jim Lane. Środkowy
rząd: Bob O’Rear, Bob Greenberg, Marc McDonald, Gordon Letwin. Dolny rząd: Bill Gates, Andrea Lewis, Marla Wood, Paul Allen.
firma nie mia³a nic do zaproponowania w tym zakresie. Nic wiêc
dziwnego, ¿e gdy pod koniec 1995
r. Microsoft z wielkim hukiem zapowiedzia³ rych³e wprowadzenie na
rynek wielu produktów internetowych, obserwatorzy rynku, pamiêtaj¹cy opóŸnienie Windows 95, nie
dawali wiary zapewnieniom gigan-
ta. Determinacja kierownictwa Microsoftu doprowadzi³a do tego, ¿e ta
olbrzymia firma bardzo szybko dostosowa³a siê do wymagañ rynku.
Internet sta³ siê jej podstawowym
kierunkiem rozwoju. Nie wszystkie
pomys³y uda³o
siê Microsoftowi zrealizowaæ. Nie doczeka³a siê tego popularyzowana cztery
lata temu koncepcja Wallet
PC, podrêcznego komputera
zapewniaj¹cego dostêp do
wszelkiego typu informacji.
Przedstawiciele Microsoftu
uspokajaj¹ jednak, ¿e te i inne nowatorskie pomys³y w koñcu doczekaj¹ siê realizacji.
SPE£NIONA
WIZJA
Microsoft jest najbardziej podziwian¹, ale jednoczeœnie najbardziej kontrowersyjn¹ firm¹ informatyczn¹ na œwiecie. W obu przypadkach chodzi o ³atwoœæ, z jak¹ firma
zdobywa kolejne obszary rynku oprogramowania. Zarzuca siê czasem,
¿e Microsoft nie jest pomys³odawc¹
¿adnego z oferowanych produktów.
Jeœli nawet tak jest, to nie mo¿na
nie doceniæ umiejêtnoœci mened¿erów Microsoftu w wyborze technologii i rozwi¹zañ, które wzbogaci³y
ofertê firmy, i niesamowitej wrêcz
skutecznoœci w grze rynkowej.
Charyzmatyczn¹ osob¹ stoj¹c¹ za
tym sukcesem jest William III Gates, który 25 lat temu przewidzia³,
¿e komputery osobiste bêd¹ siê
znajdowaæ w ka¿dym domu. !
M ŁODY TECHNIK
nêtrzn¹, przygotowuj¹c¹ oprogramowanie na zlecenie IBM. Aby wykonaæ zlecenie, Microsoft kupi³ od
innej firmy system operacyjny, jednoczeœnie przejmuj¹c jej programistê Tima Patersona. Ten znacznie
udoskonali³ system, który nazwano
MS-DOS. Sprzedaj¹c IBM prawa do
systemu, Microsoft zastosowa³ wyj¹tkowy trik. Zaproponowa³ zakup
oprogramowania za jednorazowo
p³atn¹ kwotê 80 tys. USD – bez
wzglêdu na liczbê komputerów, na
których zostanie zainstalowany. Od
tego czasu, mimo ostrej konkurencji
ze strony innych producentów, trwa
nieprzerwanie zwyciêski pochód
systemów operacyjnych Microsoft –
najpierw z rodziny DOS, a teraz
Windows. W latach dziewiêædziesi¹tych do³¹czy³y do nich pakiety
biurowe z rodziny Office, przegl¹darka internetowa Internet Explorer, jêzyki programowania, specjalistyczne oprogramowanie dla
przedsiêbiorstw i wiele innych produktów ciesz¹cych siê ogromn¹ popularnoœci¹ na ca³ym œwiecie. Tak¿e w Polsce. Pierwsze produkty
Microsoftu trafi³y do naszego kraju
w latach 80. ubieg³ego wieku wraz
z pierwszymi komputerami domowymi. Ma³o kto pamiêta, ¿e jednym
z pierwszych, i chyba najbardziej
popularnym jêzykiem programowania komputerów domowych, by³ jêzyk BASIC, do którego rozwoju
przyczyni³ siê znacznie w³aœnie
Microsoft. Ci wszyscy, którzy byli
posiadaczami komputera osobistego klasy IBM PC, znali tak¿e MSDOS. Jednak¿e w owym czasie dostêp do nowoczesnego oprogramowania by³ w Polsce utrudniony ze
wzglêdu na ograniczenia w eksporcie zaawansowanych technologii za ¿elazn¹ kurtynê.
Zmieni³o siê to dopiero
po upadku muru berliñskiego i zapocz¹tkowaniu zmian demokratycznych w naszym rejonie
œwiata. Microsoft by³
jedn¹ z pierwszych firm
zachodnich z bran¿y nowoczesnych technologii,
które postanowi³y otworzyæ w Polsce przedstawicielstwo.
Microsoft „przespa³” pocz¹tek ery Internetu. Przez d³ugi czas
31
2/2006
e k s p r e s s
mieszanka naukowo-techniczna
M ŁODY TECHNIK
32
m ł o d e g o
O
ddajemy w Wasze ręce wynik naszych
miesięcznych poszukiwań. Okazuje
się bowiem, że wewnątrz opasłych
serwisów informacyjnych drzemią
często niezauważone i przemilczane informacje zwiastujące nadejście nowych technologii.
Wierzcie nam lub nie, ale niektóre z nich stwarzają możliwości, o jakich nie śniło się twórcom literatury science fiction. W otaczającym
nas szumie informacyjnym łatwo przeoczyć
ważną notkę. W tym miejscu co miesiąc publikujemy wybór informacji o wydarzeniach ważnych, a niekiedy pozornie błahych, a przecież
znamiennych dla rozwoju i wdrażania nowych
technologii. Kolorem czerwonym oznaczono
pojęcia objaśnione w leksykonie.
t e c h n i k a
grupy u¿ytkowników, którzy czêsto pracuj¹ w warunkach zagra¿aj¹cych ¿yciu oraz integralnoœci
urz¹dzeñ elektronicznych.
Nowy sprzêt Motoroli zosta³ tak zaprojektowany, aby zapewniæ u¿ytkownikom szeroki zakres mo¿liwoœci przesy³ania kluczowych informacji w czasie
rzeczywistym. Opcjonalnie dostêpne s¹ technologie
Bluetooth, WLAN, GPS oraz wbudowany cyfrowy
aparat fotograficzny. Sprzêt doskonale mieœci siê
w d³oni, bowiem jego wymiary zewnêtrzne to zaledwie 145 x 83 x 35-50mm. Co równie istotne, nowy
PDA Motoroli wa¿y nieca³e 500g. Urz¹dzenie wyposa¿ono w 3,5-calowy ekran LCD, na którym wyœwietlane s¹ najwa¿niejsze informacje potrzebne w trakcie akcji. Dziêki wykorzystaniu sieci TETRA do przesy³ania danych, PDA zapewnia ³¹cznoœæ u¿ytkownikom nawet w sytuacjach i miejscach, gdzie standardowi u¿ytkownicy nie maj¹ zasiêgu. Motorola zapowiada wprowadzenie nowego organizera do sprzeda¿y w trzecim kwartale tego roku. (Engadget)
NOWATORSKA BATERIA
FIRMY NEC
„ P R Z YC H O D Z I
Koncern IBM stworzy³ oprograB A B A D O . . . I B M ” mowanie o nazwie Tivoli, które
automatycznie wykrywa i naprawia wszelkie problemy systemowe. Nowa aplikacja
sk³ada siê w³aœciwie z kilku oddzielnych modu³ów,
które usprawniaj¹ dzia³anie ca³ego systemu informatycznego i chroni¹ dane. Tivoli Composite Application Manager odnajduje i naprawia tzw. „w¹skie gard³a” sieci, szczególnie w przypadku systemów z³o¿onych z wielu œciœle ze sob¹ wspó³pracuj¹cych aplikacji sieciowych.
Rozszerzeniem modu³u jest Tivoli
Monitoring 6.1, który wyszukuje
dodatkowe serwery w przypadku
kluczowych operacji, jak np. wa¿na
poczta elektroniczna albo rachunkowoœæ internetowa. Modu³ Tivoli
Systems Automation for Multiplatforms zabezpiecza systemy przed
nag³¹ utrat¹ danych, powstaj¹c¹ w wyniku awarii
zasilania lub innych nieprzewidzianych czynników.
IBM rozpocz¹³ ju¿ sprzeda¿ nowego oprogramowania
w Stanach Zjednoczonych. Ceny z licencj¹ jednostanowiskow¹ dla poszczególnych modu³ów wynosz¹:
Tivoli Monitoring 6.1 – 700 USD, Composite Application Manager – 5 000 USD, System Administration for
Multiplatforms – 1 100 USD. (Vnunet)
Japoñski gigant NEC
zaprezentowa³ ultracienk¹ i elastyczn¹ bateriê, której czas ³adowania nie przekracza 30 sekund. Zdaniem producenta, nowy wynalazek bêdzie
z powodzeniem móg³ byæ wykorzystywany w inteligentnych kartach oraz e-papierze.
Katoda nowej baterii wykonana jest ze
specjalnego plastiku polimerowego (organic radical polymer). Materia³
ten przyjmuje stan ¿elu
nasyconego elektrolitami, dziêki czemu bateria
pozostaje elastyczna. Ponadto, polimerowa elektroda wchodzi w szybkie
reakcje chemiczne, a efekt ten wspierany jest przez
zastosowanie w wynalazku specjalnych soli. Efektem powy¿szych procesów jest bardzo krótki czas
³adowania baterii, mniejszy ni¿ 30 sekund. Zdaniem
twórców nowej baterii, produkt jest przyjazny dla
œrodowiska w odró¿nieniu od konwencjonalnych baterii, które zawieraj¹ ciê¿kie metale, np. rtêæ, o³ów
i kadm. (CDR Info)
Jak donosi analiTAJEMNICE
W Y C I E K A J ¥ P R Z E Z P O C Z T Ê tyczna firma RadiAmerykañski konMOTOROLA
D L A S £ U ¯ B R A T O W N I C Z Y C H cern Motorola wypuœci³ na rynek
pierwszy organizer dzia³aj¹cy w sieci TETRA, który
jest przeznaczony dla pracowników s³u¿b ratowniczych. To pierwszy PDA przeznaczony dla tej
➪
cati Group, co dwudziesty pracownik przesy³a poczt¹ elektroniczn¹ tajemnice s³u¿bowe do swoich znajomych i osób trzecich. Badanie „Zwyczaje u¿ytkowników korporacyjnej poczty elektronicznej” ujawni³o, ¿e a¿ jedna
czwarta pracowników przesy³a wewnêtrzne wiadomoœci na swoje prywatne konta, w celu póŸniejsze- ➪
2/2006
go ich wykorzystania, a blisko dwie trzecie respondentów wykorzystuje prywatne konta mailowe przy
kontaktach biznesowych. „Choæ szeœæ procent mo¿e
siê wydawaæ niewielk¹ liczb¹, to jednak w przedsiêbiorstwie zatrudniaj¹cym 10 tys. osób jest to a¿ 600
pracowników, którzy s¹ odpowiedzialni za wyciek
poufnych informacji” – zobrazowa³a dane Sara Radicati, prezes firmy Radicati Group. „Wystarczy, ¿e ka¿dy z nich ujawni treœæ tylko jednego poufnego e-maila, aby za³amaæ ca³¹ strategiê biznesow¹ firmy” –
doda³a Radicati. Ponadto przestrzeg³a ona pracodawców, ¿e powinni zwróciæ wiêksz¹ uwagê na stosowne szkolenie swojej si³y roboczej pod k¹tem oficjalnej polityki odnoœnie do poczty elektronicznej,
a tak¿e wyposa¿yæ siê w technologie filtrowania
i monitorowania zawartoœci wiadomoœci, aby w ten
sposób zablokowaæ wyp³yw kluczowych informacji.
Spoœród wszystkich przebadanych firm, zaledwie
22% posiada³o jakieœ rozwi¹zania umo¿liwiaj¹ce kontrolowanie wychodz¹cej poczty elektronicznej pracowników, a zaledwie po³owa z nich przyzna³a siê
do ujednolicenia polityki dotycz¹cej wykorzystywania e-maili w pracy. (Vnunet)
T S U N A M I J E S T M O ¯ L I W E Zjawisko tsunami,
choæ nie w takiej skali
TA K ¯ E N A B A £T Y K U
NANOSILNIK
Z MOLEKULARN¥
SKRZYNI¥ BIEGÓW
Niedawno naukowcy zaprezentowali œwiatu zdalnie
sterowany nanopojazd, a ju¿
dziœ mo¿na wyposa¿yæ „nanometrycznej wielkoœci auto” w molekularny silnik
z dwubiegow¹ skrzyni¹ biegów.
Holenderscy badacze z Uniwersytetu w Groningen, kierowani
przez profesora Bena Feringa, opracowali ca³kowicie now¹ cz¹steczkê chemiczn¹, której struktura chemiczna umo¿liwia zastosowanie jej jako molekularnego silnika o modulowanej prêdkoœci
obrotowej. Molekularny motor
zbudowany jest z dwóch czêœci wchodz¹cych
w sk³ad jednej cz¹steczki chemicznej. Ruch jednej
z nich wp³ywa na kierunek obrotu drugiej czêœci uk³adu. Poprzez naœwietlanie moleku³y, a dok³adniej
fragmentu o charakterze skrzyni biegów, odpowiednio ukierunkowanym œwiat³em, mo¿na wymusiæ obrót drugiej czêœci uk³adu – czêœci spe³niaj¹cej funkcjê silnika. Jak twierdz¹ naukowcy, nastêpnym
➪
M ŁODY TECHNIK
jak na oceanach, mo¿e siê zdarzyæ na Ba³tyku – uwa¿a dr Andrzej Piotrowski z Pomorskiego Oddzia³u Pañstwowego Instytutu Geologicznego w Szczecinie. Dr Piotrowski jest
koordynatorem miêdzynarodowego projektu MELA
(Mapa Morfotektoniczna Niziny Europejskiej), w którym uczestniczy kilka placówek naukowych z Polski,
Niemiec i Danii. W jego ramach prowadzone s¹ analizy trzêsieñ ziemi dla naszego obszaru, uwa¿anego
za asejsmiczny. U schy³ku glacja³u zachodzi³y intensywne procesy glacioizostatyczne (czyli ruchy podnosz¹ce) skorupy ziemskiej po odci¹¿eniu jej wskutek zaniku czaszy l¹dolodu. Podniesienie terenu
Skandynawii nast¹pi³o równie¿ na skutek zmian
przep³ywu strumienia ciep³a w górnym p³aszczu
globu ziemskiego. Procesy te by³y po³¹czone z silnymi trzêsieniami ziemi.
Wed³ug prof. Mornera z Uniwersytetu Sztokholmskiego trzêsienia ziemi wielkoœci od 6,0 do 8,5
st. w skali Richtera na terenie Skandynawii by³y odczuwalne równie¿ w pó³nocnej Polsce. Zapisu tych
wydarzeñ mo¿na dopatrywaæ siê w osadach w pó³nocnej czêœci Niemiec i Polski. Wykazano, ¿e spoœród kilkudziesiêciu trzêsieñ ziemi – udokumentowanych na terenie Skandynawii w ci¹gu ostatnich
12 000 lat – 15 wywo³a³o falê tsunami o wysokoœci
spiêtrzenia przy brzegu do 20 m. Najwiêksze z nich
mia³o miejsce w okolicy Dar³owa w 1497 roku. „Dar³ówko, po³o¿one na brzegu morza, zosta³o rozmyte.
W Dar³owie i jego okolicy zosta³y uszkodzone budowle i zginêli ludzie. Fala wdar³a siê daleko w g³¹b
l¹du, wynosz¹c 4 statki morskie. Wysokoœæ fali,
spiêtrzonej po wschodniej stronie Dar³owa, osi¹g- ➪
nê³a 20 m. Mo¿emy to
stwierdziæ, gdy¿ na takiej wysokoœci zosta³
osadzony jeden ze statków. Przyczyn¹ tsunami
w Dar³owie by³o oddalone 500 km na pó³noc
trzêsienie ziemi w rejonie jeziora Wener w Szwecji”
– przypomina dr Piotrowski. „Si³a trzêsienia ziemi
by³a tam niedu¿a, bo zaledwie 4,5 st. w skali Richtera i nie mog³o ono bezpoœrednio spowodowaæ tsunami. Dlatego nale¿y przyj¹æ, ¿e s³abe trzêsienie
ziemi wywo³a³o eksplozjê metanu uwiêzionego
w warstwach tworz¹cych dno Morza Ba³tyckiego.
Gwa³towne osiadanie dna wywo³a³o tsunami – stosunkowo niewysok¹ falê – która spiêtrzy³a siê
w strefie brzegowej. Eksplozji metanu towarzyszy³
grzmot, huk, »pomruk niedŸwiedzia morskiego« –
tak dawniej okreœlano efekty dŸwiêkowe poprzedzaj¹ce nadejœcie fali tsunami. Œlady po wybuchach
metanu, w postaci kraterów, s¹ obecnie czytelne
w dnie Ba³tyku. Powierzchnia rozpoznanych kraterów wynosi kilka hektarów. Ich dno jest nieco obni¿one wskutek osiadania, a warstwy ska³ spoistych
wykazuj¹ zaburzenia” – wyjaœnia dr Piotrowski.
Obecnie wystêpuj¹ce trzêsienia ziemi na terenie
pó³nocnej Polski nie s¹ tak czêste ani tak intensywne jak dawniej, ale nadal odczuwalne. Przyk³adem
mo¿e byæ trzêsienie w rejonie Kaliningradu i w pó³nocno-wschodniej Polsce we wrzeœniu 2004 roku. S¹
one jednak wystarczaj¹ce, aby wywo³aæ eksplozjê
metanu, która mo¿e staæ siê przyczyn¹ tsunami.
Zagro¿enie tsunami jest nadal realne na polskim
wybrze¿u, choæ nale¿y przypomnieæ, ¿e nie jest to
zjawisko czêsto wystêpuj¹ce. (PAP)
33
2/2006
e k s p r e s s
mieszanka
etapem ich badañ nad nanosilnikiem bêdzie stworzenie takiej budowy molekularnego motoru, by jego
praca mog³a byæ w pe³ni kontrolowana i modyfikowana za pomoc¹ „chemicznej skrzyni biegów”. Molekularna skrzynia, zamontowana w nanopojeŸdzie,
umo¿liwia³aby jego ruch do przodu lub do ty³u. (Journal of Material Chemistry)
CYBERBIBLIOTEKI
ZWIÊKSZAJ¥ POPULARNOŒÆ
naukowo-techniczna
Œwiat „zera i jedynki” otacza nas
coraz ciaœniejszym p³aszczem i wkracza w dziedziny, które jeszcze do niedawna mo¿na by³o traktowaæ jako skanseny œwiata „analogowego”.
Jak donosi Ian Hardy z Nowego Yorku, w tym roku po raz
pierwszy Miejska Biblioteka
NY zanotowa³a wiêcej odwiedzin online, ni¿ rzeczywistych.
Pierwsze próby udostêpniania
zbiorów bibliotek w wersji cyfrowej podejmowane s¹ od 1990
r., a aktualnie mo¿na zaobserwowaæ wzmo¿on¹ aktywnoœæ
w tej dziedzinie. Prawdopodobnymi przyczynami takiego zjawiska s¹ coraz wiêksza obecnoœæ œwiata
cyfrowego w ¿yciu codziennym, a tak¿e coraz mniejsza iloœæ wolnego czasu, który mo¿na poœwiêciæ np.
na wizytê w bibliotece. Miejska Biblioteka Nowego
Yorku zanotowa³a w tym roku 20 mln odwiedzin online, podczas gdy osobistych wizyt u¿ytkowników
w budynku zanotowano tylko 15 mln. Niemniej
trend taki nie oznacza bynajmniej szybkiego koñca
poczciwych tradycyjnych bibliotek. Choæ zmala³a
liczba u¿ytkowników wypo¿yczaj¹cych ksi¹¿ki
w formie analogowej, to je¿eli chodzi o iloœæ u¿ytkowników czytelni wci¹¿ najwiêcej osób korzysta
z ksi¹¿ek na miejscu. (BBC)
INTEL SZYBKI JAK BMW
M ŁODY TECHNIK
34
m ł o d e g o
Na mocy zawartej
umowy Intel bêdzie
przez kilka najbli¿szych lat sponsorowa³ zespó³ wyœcigowy BMW
Sauber w zawodach Formu³y 1.
Transakcja jest najwiêkszym sportowym kontraktem sponsorskim
w historii Intela i mo¿e wskazywaæ, ¿e firma odchodzi od tradycyjnego budowania wizerunku
marki poprzez kampanie medialne, w kierunku kojarzenia siê
z partnerami wielkich imprez sportowych. „Obecnie
media s¹ bardzo zaœmiecone” – powiedzia³ Marty
Olivero, dyrektor Intela odpowiedzialny za sponsoring. „W nastêpnych latach bêdzie mo¿na zobaczyæ
wiele nowoœci technicznych stworzonych przez Intela, dlatego zmienia siê strategia marketingowa ➪
t e c h n i k a
firmy” – doda³ Olivero. Nie wiadomo, ile dok³adnie
bêdzie kosztowaæ giganta bran¿y komputerowej nowa forma promocji, niemniej typowy bud¿et sponsorski zespo³ów Formu³y 1 zamyka siê w granicach
kilku milionów dolarów rocznie. Wspó³praca pomiêdzy Intelem i BMW mo¿e siê okazaæ owocna dla
obydwu koncernów, bowiem zarówno jedn¹ jak
i druga firma znane s¹ na rynku jako pionierzy technologiczni, którzy skupiaj¹ siê na wprowadzaniu
prze³omowych rozwi¹zañ. Wed³ug jednego z zapisów umowy, BMW zobowi¹za³o siê wykorzystywaæ
sprzêt komputerowy oparty na rozwi¹zaniach i produktach Intela. Ponadto gigant samochodowy bêdzie wspó³pracowa³ z Intelem nad stworzeniem
specyfikacji przemys³owej, która umo¿liwi integracjê telefonów komórkowych oraz odtwarzaczy muzyki
w samochodach. Wyœcigi Formu³y 1 to jeden w najpopularniejszych sportów transmitowany w telewizji. Ka¿dy wyœcig skupia ok. 160 mln widzów,
tych przed telewizorami i obserwuj¹cych szaleñcze
zmagania bezpoœrednio na torze. Tak du¿a potencjalna grupa odbiorców skusi³a nie tylko Intela, bowiem od jakiegoœ ju¿ czasu sponsorami wyœcigów
F1 s¹ tak¿e inne firmy z bran¿y IT, m.in. Siemens
i Panasonic, a np. HP zakoñczy³o w ubieg³ym roku
wspó³pracê z zespo³em wyœcigowym Williamsa.
(Vnunet)
POROZMAWIAJ
Z ROBAKIEM
Jak donosi firma analityczna IMLogic, w Internecie odkryto nowy rodzaj inteligentnego robaka, który prowadzi rozmowy przez komunikatory
i nak³ania swoich wspó³rozmówców do pobrania zainfekowanych plików. Szkodnik
IM.Myspace04.AIM rozprzestrzenia siê w komunikatorze
AOL. Nowy robak wykorzystuje do rozprzestrzeniania siê
listê kontaktów u¿ytkownika
z zainfekowanej maszyny
i wysy³a do tych osób wiadomoœæ z linkiem do pliku clarissa17.pif, który jest plikiem wirusa. Osoba, która
kliknie podany adres, automatycznie pobiera i instaluje na swoim komputerze kopiê IM.Myspace04.AIM. Warta podkreœlenia jest te¿ „wybitna”
sztuczna inteligencja robaka, który potrafi odpowiadaæ na wpisywane w oknach dialogowych komunikaty. Z regu³y odpowiedzi s¹ proste i w miarê uniwersalne, w stylu „lol, thats cool”, ale nawet tak
nieskomplikowane wypowiedzi mog¹ sprawiaæ wra¿enie, ¿e po drugiej stronie siedzi jednak realny
u¿ytkownik. Niebezpieczne jest to, ¿e u¿ytkownik
zainfekowanego komputera nie widzi komunikatów
wysy³anych przez robaka.
Na razie zagro¿enie wirusem IM.Myspace04.AIM
okreœlane jest na poziom œredni, gdy¿ robak nie rozprzestrzenia siê na skalê masow¹, tak aby mo¿na ➪
2/2006
by³o mówiæ o prawdziwej epidemii. Niemniej specjaliœci przestrzegaj¹, ¿e twórcy wirusa sprawdzaj¹ na
razie w ten sposób nowe metody propagacji
i w przysz³oœci, po udoskonaleniu kodu szkodnika,
mo¿na siê spodziewaæ eskalacji ataków wirusami dla
komunikatorów internetowych. (Vnunet)
PRZYTUL KURCZAKA
PRZEZ INTERNET
Zespó³ naukowców
z Technicznego Uniwersytetu Nanyang w Singapurze opracowa³ specjaln¹, bezprzewodow¹ „kurtkê”
dla kurczaków. Odzienie jednak nie bêdzie s³u¿yæ
ogrzewaniu zwierzaków, ale „g³askaniu na odleg³oœæ”. Singapurski wynalazek umo¿liwia przekazywanie kurczakom na odleg³oœæ wra¿enia dotykowego, przypominaj¹cego dotyk
opiekuna. Dziêki nowatorskim kurtkom, mo¿na „dopieœciæ” puchatego ulubieñca, niezale¿nie od tego, w jakim aktualnie znajdujemy siê
miejscu na ziemi. Naukowcy
dodaj¹, ¿e w przysz³oœci nowa technologia umo¿liwi
równie¿ przesy³anie uœcisków
przez Internet. To idealny pomys³ dla zabieganych rodziców, którzy s¹ czêsto na
wyjazdach s³u¿bowych czy spotkaniach w biurze
i nie maj¹ doœæ czasu na przytulanie w³asnych dzieci... Twórcy kurtki dla kurczaków myœl¹ wiêc o opracowaniu elektronicznych pi¿amek dla dzieci oraz
wiêkszych modeli dla rodziców, dziêki czemu mogliby wzajemnie przytulaæ siê na odleg³oœæ. (Silicon)
li doœæ oskar¿eñ o dzia³alnoœæ kryminaln¹ czy nawet
terrorystyczn¹. Ich zdaniem wspó³dzielenie i udostêpnianie plików niewielkiej
wartoœci bez ¿adnej korzyœci
materialnej nie jest niczym
z³ym. W swoim manifeœcie
programowym twierdz¹, ¿e
bêd¹ zwalczaæ wszelkie próby ograniczenia swobody
przep³ywu informacji,
a w szczególnoœci dzia³ania
organizacji RIAA. Nowa partia zamierza przekroczyæ 4procentowy próg wyborczy podczas najbli¿szych
wyborów do szwedzkiego parlamentu, które odbêd¹
siê na jesieni tego roku. (The Register)
RADIATORY
Z W Ê G L O W YC H N A N O R U R E K
Japoñski gigant
bran¿y elektronicznej, firma Fujitsu, proponuje nowatorskie zastosowanie dla wêglowych nanorurek, które mog¹ byæ u¿ywane jako radiatory do uk³adów pó³przewodnikowych. Jak podaje Fujitsu, nanorurki doskonale nadaj¹ siê do odprowadzania ciep³a z wzmacniaczy mocy pracuj¹cych
w wysokich czêstotliwoœciach, bowiem umo¿liwiaj¹
równoczesne wzmacnianie sygna³u oraz pe³ni¹ rolê
radiatora. Nanorurki wêglowe to fenomen, który wci¹¿
czeka na praktyczne zastosowanie. Fujitus prezentuje swój wynalazek jako jeden z bardziej licz¹cych
siê kroków naprzód w kwestii praktycznego „zatrudnienia” nanorurek. Przewodnoœæ cieplna nanorurek wêglowych wynosi 1400W/(m-K), czyli jest wiêksza ni¿ dla metalu. Z kolei dziêki zmniejszeniu indukcyjnoœci o po³owê, nanorurki uzyska³y funkcjonalnoœæ lepszego wzmacniania sygna³u. (The Inquirer)
SZYFROWANE
NOŒNIKI CD
Firma Kano Technologies, dystrybutor produktów Ricoh w Stanach
Zjednoczonych, wprowadzi³a do
sprzeda¿y specjalne noœniki CD-R, wyposa¿one
w technologiê zabezpieczaj¹c¹ EncryptEase. P³yty
CD s¹ wyposa¿one w oprogramowanie szyfruj¹ce,
które chroni zawartoœæ noœników przed przechwyceniem jej przez niepowo³anych u¿ytkowników. P³yty
oferuj¹ 600MB wolnego miejsca na dane. Noœniki
EncrypEase mog¹ byæ nagrywane w trybie wielosesyjnym, a do ka¿dej sesji mo¿e byæ ustalone indywidualne dodatkowe has³o. Nowe p³yty CD-R firmy Ricoh s¹ ju¿ dostêpne w sprzeda¿y w cenie 5,95 USD
za sztukê. (CDR Info)
Grupa szwedzkich
u¿ytkowników sieci
P2P za³o¿y³a partiê polityczn¹ o nazwie Piratpartiet w celu obrony swoich
przekonañ i propagowania wolnego dostêpu do informacji. Pomys³odawcy projektu przyznaj¹, ¿e mie- ➪
35
2/2006
Tsunami (jap.- fala portowa (tsu – port, nami – fala)) – fala
oceaniczna, wywołana podwodnym trzęsieniem ziemi, wybuchem wulkanu,osuwiskiem ziemi,lub dzieleniem się lodowców. Rozchodzi się pierścieniowo od miejsca jej wzbudzenia.
Glacjał – prawidłowo okres glacjalny, w czasie którego
znaczne obszary Ziemi pokryte są lądolodem. Inaczej zlodowacenie.
Radiator – element lub zespół elementów odprowadzających ciepło z elementu z którym się styka, do otoczenia.
PDA – Palmtop (Personal Digital Assistant, komputer kieszonkowy) to mały, przenośny komputer osobisty. Mniejszy
od laptopa – z powodzeniem mieści się w dłoni lub w kieszeni. Palmtopy są komputerami programowalnymi – można do nich wgrywać oprogramowanie, np. pobrane lub zakupione w Internecie.
Bluetooth (ang. „sinozęby”) to technologia bezprzewodowej komunikacji pomiędzy różnymi urządzeniami elektronicznymi.Używa fal w zakresie 2,4 GHz.
WLAN – Sieć (ang. Wireless LAN) bezprzewodowa sieć lokalna zrealizowana bez użycia przewodów.
GPS-NAVSTAR (ang. Global Positioning System – NAVigation Signal Timing And Ranging) – system nawigacji satelitarnej obejmujący zasięgiem całą kulę ziemską.
M ŁODY TECHNIK
PIRACI KOMPUTEROWI
W PARLAMENCIE
LEKSYKON
fizyka
i
filozofia
„Co to jest czas? Gdy nikt mnie nie pyta, wiem, co to jest. Kiedy jednak chcę to pytającemu wyjaśnić, to nie wiem”, zauważył św. Augustyn. Fizycy mierzą czas, porównując wskazania
zegarów. Nawet ta praktyczna recepta nie pozwala ustalić definicji czasu. Teorie względności mówią, że czas zależy od obserwatora i materii. Kierunkowość upływu czasu pozwoliła
materii wyłonić się z pierwotnego stanu symetrii pomiędzy
materią i antymaterią zaraz po Wielkim Wybuchu.
O czasie
TEKST
ŁATWY ! ! !
M ŁODY TECHNIK
36
Stanisław Bajtlik
kieszonkowy zegarek... st¹d wiem,
kiedy nadaæ w po³udnie sygna³
przez radio”. Uradowana reporterka
pobieg³a na Rynek: „Panie zegarmistrzu, jak pan nastawia swój zegar?” „To bardzo proste – odpowiedzia³, – Ka¿dego dnia s³ucham
w po³udnie sygna³u nadawanego
przez radio i wed³ug niego nastawiam swoje zegary”.
Ta anegdota zawiera fundamentalna prawdê fizyczn¹: nie ma
innego sposobu pomiaru czasu ni¿
porównywanie wskazañ ró¿nych
zegarów. Zegarem jest ka¿dy proces fizyczny, którego przebieg
C
zas jest doœwiadczeniem powszechnym. Wszyscy u¿ywamy
s³ów: za póŸno, teraz, za wczeœnie, ju¿ nie ma czasu, jeszcze mam
czas. Wszyscy wiemy, ¿e odbywamy podró¿ w czasie od przesz³oœci,
przez teraŸniejszoœæ, ku przysz³oœci.
Heraklit powiedzia³, ¿e „wszystko
p³ynie” i dlatego „nie mo¿na dwa
razy wejœæ do tej samej rzeki”. Pomiêdzy pierwszym a drugim wejœciem rzeka przesta³a byæ ta sama.
Zmieni³o siê nieco jej koryto, powierzchniê pokrywaj¹ inne fale, odp³ynê³a ryba, zmok³y liœæ poszed³ na
dno. Sextus Empiryk zauwa¿y³, ¿e
nawet raz nie mo¿na wejœæ do tej
samej rzeki. Samo wchodzenie jest
rozci¹gniête w czasie i w jego trakcie rzeka przestaje byæ ta sama.
Spostrze¿enie, ¿e nie ma w przyrodzie zjawisk dziej¹cych siê natychmiast, ¿e zarówno obrót sfer niebieskich, jak i przejœcie elektronu
z jednego poziomu energetycznego
w atomie na drugi jest rozci¹gniête
w czasie, ma g³êboki sens filozoficzny. Przesz³oœci ju¿ nie ma, istnieje
jedynie w naszej pamiêci. Przysz³oœci jeszcze nie ma, s¹ ni¹ jedynie
nasze marzenia, oczekiwania, przewidywania. TeraŸniejszoœæ jest tym,
co dzieje siê teraz, ale ka¿de dzianie siê jedn¹ nog¹ tkwi w przesz³oœci, a drug¹ w przysz³oœci. Doprowadzi³o to staro¿ytnych do paradoksów: Zenona, Achillesa i ¿ó³wia,
strza³y itp. Wszystkie dotyczy³y tego, czy zmiana i ruch s¹ w ogóle
mo¿liwe. Dopiero matematyczne pojêcia ci¹g³oœci i granicy pozwoli³y je
rozwi¹zaæ.
Atomowy zegar cezowy NIST-F1 w National Institute of Standards and Technology, w Boulder w stanie Kolorado jest jednym z najdokładniejszych zegarów
na świecie. Jego dokładność sięga 1 sekundy na sześćdziesiąt milionów lat.
(Zdjęcie: NIST)
Skoro nie ma zadowalaj¹cej
definicji czasu, spróbujmy zdefiniowaæ go operacyjnie, podaj¹c praktyczny sposób mierzenia czasu.
Przytoczmy anegdotkê o tym, jak
w 1946 roku rozpoczêto nadawanie
sygna³u czasu z Obserwatorium
Astronomicznego Uniwersytetu Jagielloñskiego: publicznoœæ by³a tak
zaszokowana osza³amiaj¹c¹ wówczas dok³adnoœci¹ (pó³ sekundy), i¿
wys³ano reporterkê Polskiego Radia
do dyrektora obserwatorium, Tadeusza Banachiewicza, z pytaniem,
jak taka dok³adnoœæ jest w ogóle
osi¹gana? „To bardzo proste – odpowiedzia³ Banachiewicz. – Jest
sklep zegarmistrzowski na Rynku...
Przechodzê tamtêdy, id¹c rano do
obserwatorium i nastawiam swój
w czasie mo¿emy œledziæ za pomoc¹ licznika, cyferblatu, d³ugoœci rzucanego cienia itp. Taki proces nie
musi byæ okresowy. Klepsydra, która kojarzy nam siê z przesypywaniem piasku, choæ powinna z przelewaniem wody (bo to z greckiego
„z³odziej wody”), pal¹ca siê œwieca, próbka promieniotwórczego
pierwiastka, w której obserwujemy
malej¹c¹ z czasem liczbê pierwotnych atomów, to przyk³ady zegarów
nieopartych o zjawiska okresowe.
Ze wzglêdów praktycznych, obserwacje zjawisk okresowych, takich
jak pory roku, wylewy Nilu, dzieñ
i noc, fazy Ksiê¿yca, od prawieków
sta³y siê podstaw¹ wielu sposobów
mierzenia czasu. W ich doskonalenie anga¿owali siê najwiêksi ucze-
2/2006
M ŁODY TECHNIK
Einsteina w 1905
ni. Podró¿uj¹c po
i 1916 roku, na zawEuropie Zachodsze odmieni³y pojmoniej, na wielu
wanie czasu. Wynistarych wie¿ach
ka³o z nich, a ekspewidzimy zegary
rymenty wkrótce to
maj¹ce tylko
potwierdzi³y, ¿e upwskazówkê go³yw czasu, tempo,
dzinow¹. Dopiew jakim chodz¹ zero w XVI wieku
gary, zale¿y od uk³aznakomity astrodu odniesienia i pola
nom Tycho Bragrawitacyjnego,
he wprowadzi³
w którym zegary siê
wskazówkê miznajduj¹. Zegar ponutow¹. Tu¿ poruszaj¹cy siê wzglêtem Galileusz
dem obserwatora
zbudowa³ pierchodzi wolniej. Tym,
wsze zegary waco decyduje o ile
had³owe. Holenwolniej, jest stosuderski fizyk i manek prêdkoœci obsertematyk Chriswatora (czy zegara –
tiaan Huyghens,
ruch jest wzglêdny!)
zbudowa³ zegar
Mgławica Krab (M1). W centrum znajduje się pozostałość po wybuchu sudo prêdkoœci œwiat³a
osi¹gaj¹cy na
pernowej w 1054 roku – pulsar, czyli wirująca gwiazda neutronowa. Niektó(wynosz¹cej ok. 300
owe czasy (po³ore pulsary obracają się z prędkością kilkuset razy na sekundę i stanowią
tys. km/s). Podobnie,
wa XVII wieku)
niemal tak dokładne wzorce czasu jak najlepsze zegary atomowe.
zegar umieszczony
fantastyczn¹ dok- Zdjęcie: NASA, ESA, J. Hester, A. Loll http://ast.asu.edu/
w silnym polu gra³adnoœæ ok. 10 sewitacyjnym chodzi wolniej ni¿ tanie dok³adne zegary, odporne na
kund na dzieñ.
ki sam, ale znajduj¹cy siê w s³abciê¿kie warunki morskiej podró¿y
Nie sil¹c siê na œcis³oœæ,
szym polu grawitacyjnym. Tym, co
i zmiany klimatu, a astronomowie
wszystkie metody pomiaru czasu
decyduje o spowolnieniu w tym
mo¿na podzieliæ na astronomiczne budowali tabele zjawisk astronoprzypadku, jest stosunek promienia
micznych, takich jak zakrycia
i fizyczno-laboratoryjne. Przez
cia³a (Ziemi, S³oñca itp.) do promiegwiazd przez Ksiê¿yc czy planety,
wieki, w pogoni za coraz dok³adnia, jaki mia³aby czarna dziura o tej
koniunkcje itp., przewiduj¹c ich
niejszymi pomiarami czasu, trwa³a
samej co dane cia³o masie. W ¿yciu
zaciêta rywalizacja pomiêdzy astro- dok³adny czas dla danej d³ugoœci
geograficznej. W 1761 za zwyciêzcê codziennym nie odczuwamy tych
nomami z jednej a fizykami i zegarefektów. Nawet podró¿uj¹c samolouznano zegarmistrza-samouka Harmistrzami z drugiej strony. W 1714
tem Concorde poruszamy siê oko³o
roku angielski parlament wyznaczy³ risona. Wiek XX, rozwój fizyki
milion razy wolniej ni¿ œwiat³o. Prokryszta³ów i atomów definitywnie
ogromn¹ na owe czasy nagrodê
mieñ Ziemi jest oko³o miliarda razy
przechyli³ szalê na korzyœæ zegar20 000 funtów za przedstawienie
metody pomiaru czasu z dok³adnoœ- mistrzowsko-laboratoryjnych metod wiêkszy ni¿ by³by promieñ czarnej
dziury o takiej jak Ziemia masie.
ci¹ lepsz¹ ni¿ 0,2 sekundy na dzieñ. mierzenia czasu. Popularne, narêczJednak nietrwa³e cz¹stki elemenne zegarki kwarcowe z ³atwoœci¹
Chodzi³o o mo¿liwoœæ okreœlania
tarne, produkowane w atmosferze
d³ugoœci geograficznej z dok³adnoœ- osi¹gaj¹ dziœ dok³adnoœæ lepsz¹ ni¿
przez promienie kosmiczne, dziêki
zegary Harrisona, a zegary atomoci¹ do kilku sekund k¹towych. Na
swej wielkiej prêdkoœci docieraj¹
we chodz¹ z dok³adnoœci¹ do jedrówniku taka dok³adnoœæ nawigacji
do podziemnych detektorów w³aœnej dziesiêciomilionowej sekundy
oznacza³a okreœlanie pozycji statku
nie dziêki temu, ¿e ich czas ¿ycia
na rok. Jednak odkrycie pulsarów
z dok³adnoœci¹ do kilkuset metrów!
ulega relatywistycznemu wyd³u¿emilisekundowych, czyli gwiazd
Nawet uwzglêdniaj¹c kumulacjê
o masie przekraczaj¹cej pó³tora ma- niu wskutek wielkiej prêdkoœci.
b³êdów w trakcie d³ugotrwa³ej ¿egPromieñ gwiazdy neutronowej jest
lugi, z ³atwoœci¹ mo¿na by odnajdy- sy S³oñca, o promieniu ok. 15 km,
tylko ok. 10 razy wiêkszy od proobracaj¹cych siê kilkaset razy na
waæ maleñkie wysepki na oceamienia czarnej dziury o takiej jak
sekundê i przy ka¿dym obrocie wynach, przep³ywaæ przez cieœniny
ona masie. Na jej powierzchni popsy³aj¹cych impuls promieniowania,
i omijaæ rafy. Zarówno astronomorawki relatywistyczne s¹ ju¿ kona chwilê, w latach 70. i 80. przywwie, jak i zegarmistrzowie praconieczne i siêgaj¹ kilku procent.
róci³o obiekty astronomiczne jako
wali nad sposobem okreœlenia ró¿Efekty spowolnienia czasu przez
najdoskonalsze standardy czasu.
nicy pomiêdzy czasem lokalnym,
pole grawitacyjne obserwujemy,
Zastosowanie laserów do manipuw miejscu gdzie by³ statek (³atwo
analizuj¹c œwiat³o wysy³ane z polacji ma³ymi skupiskami atomów
wyznaczalnym z obserwacji S³oñwierzchni gwiazd neutronowych.
ca), a czasem w ustalonym miejscu, znów da³o zegarom atomowym palZale¿noœæ czasu od prêdkoœo znanej d³ugoœci geograficznej (np. mê pierwszeñstwa.
ci obserwatora (czy zegara) prowaTeorie wzglêdnoœci: szczeGreenwich czy porcie wyjœcia). Zedzi do tego, ¿e kolejnoœæ zdarzeñ
garmistrzowie budowali fantastycz- gólna i ogólna, sformu³owane przez
37
2/2006
Czas płynie zawsze w jednym kierunku, ale to, czy najpierw zachodzi
zdarzenie A , a potem B, czy na odwrót, może zależeć od obserwatora!
i ich wzajemne przestrzenne usytuowanie jest wzglêdne! To czy najpierw zachodzi zdarzenie A, a potem B, czy na odwrót, mo¿e zale¿eæ
od obserwatora! Jeœli odleg³oœæ
przestrzenna (wyra¿ona w latach
œwietlnych) pomiêdzy zdarzeniami jest wiêksza ni¿ odleg³oœæ dziel¹ca je w czasie, to kolejnoœæ,
w jakiej zachodz¹, zale¿y od tego,
który obserwator je ogl¹da. Nie
trzeba siê niepokoiæ. Takie zdarzenia nie mog¹ mieæ ze sob¹ zwi¹zku
przyczynowego. Pojawiaj¹ siê te¿
zabawne paradoksy, takie jak para-
i przestrzeni) na kuli ziemskiej
z dok³adnoœci¹ do kilkunastu metrów, oraz okreœlenie globalnego,
zsynchronizowanego czasu.
Wzglêdnoœæ czasu nie naruszy³a jego podstawowej cechy –
„strza³ki czasu”, czyli tego, ¿e p³ynie on zawsze w jednym kierunku.
Od narodzin mechaniki fizycy biedzili siê nad wyjaœnieniem tego zjawiska. Równania fizyki s¹ odwracalne
w czasie. Oznacza to, ¿e jeœli zamieniæ w nich kierunek up³ywu
czasu, to nadal poprawnie opisuj¹
one znane prawa fizyki. Tymcza-
mentarne – kaony neutralne – rozpadaj¹ siê w szczególny sposób. Ich
rozpady zachodz¹ w sposób ³ami¹cy
symetriê w czasie, to znaczy, ¿e ju¿
w œwiecie cz¹stek elementarnych
przejawia siê kierunkowoœæ up³ywu
czasu. Dla niewtajemniczonego s³uchacza brzmi to jak egzotyczna ciekawostka mog¹ca zainteresowaæ tylko wyczynowych fizyków. Nic b³êdniejszego. Owa kierunkowoœæ czasu,
przejawiaj¹ca siê w takich egzotycznych oddzia³ywaniach w œwiecie
cz¹stek elementarnych, sprawi³a, ¿e
tu¿ po Wielkim Wybuchu we
Niezależnie od trudności z definicją czasu, jego pomiarem, jego względnością, pamiętajmy, że w ludzkim wymiarze wszyscy mamy tyle samo
czasu, przeznaczamy go tylko na różne rzeczy. Jeśli ktoś mówi, że nie
ma go dla nas, to znaczy, że po prostu dokonał innego wyboru.
M ŁODY TECHNIK
38
Wszechœwiecie wype³nionym po
równo materi¹ i antymateri¹ zaczê³a
narastaæ niewielka nadwy¿ka jednej
formy materii nad drug¹. Na ka¿dy
miliard antycz¹stek przypada³o
wskutek tego miliard i jedna cz¹stka.
Kiedy wszystko siê uspokoi³o, pary
cz¹stka–antycz¹stka anihilowa³y
i powsta³o z nich promieniowanie,
a to, co zosta³o, to owa nadwy¿ka
MINI QUIZ MT
sem, ¿yjemy w œwiecie zjawisk nieodwracalnych. Mo¿emy usma¿yæ jajecznicê, ale nie mo¿emy zrobiæ
z niej z powrotem jajka, mo¿emy
wyhodowaæ dyniê z pestki, ale nie
widzimy dyni zamieniaj¹cej siê
z powrotem w pestkê, spalany papieros zamienia siê w popió³ i dym,
ale nigdy na odwrót, sami wreszcie
rodzimy siê, wzrastamy, starzejemy
i umieramy, i ¿adne pieni¹dze temu
nie zapobiegn¹. Zjawisko nieodwracalne mo¿emy ³atwo poznaæ. Jeœli je
sfilmujemy, to odtwarzaj¹c film, mo¿emy powiedzieæ, czy taœma zosta³a
puszczona do przodu, czy do ty³u.
Ludwig Boltzmann usi³owa³ wyjaœniæ strza³kê czasu prawem wzrostu
entropii – tym, ¿e w z³o¿onych, izolowanych uk³adach entropia, czyli
miara nieuporz¹dkowania, zawsze
roœnie, ¿e z porz¹dku samorzutnie
robi siê ba³agan, a nie na odwrót.
Prace Boltzmanna nie wyjaœni³y
strza³ki czasu. W uk³adach, o których mówi³, wystêpuj¹ fluktuacje,
czyli chwilowe odstêpstwa od generalnego trendu, a przecie¿ nie widzimy takich chwilowych zmian kierunku up³ywu czasu. Ponadto, jego prawo wzrostu entropii nie odnosi siê
do oddzia³ywañ d³ugozasiêgowych
– takich jak grawitacja. Zauwa¿my,
¿e z pierwotnego kosmicznego chaosu, po przeminiêciu eonów, wy³oni³a siê uporz¹dkowana struktura: gromady galaktyk, galaktyki, gwiazdy,
planety, ¿ycie.
W latach 60. odkryto, ¿e pewne egzotyczne, nietrwa³e cz¹stki ele-
CZYTAM, WIĘC WIEM
doks bliŸni¹t, z których jeden udaje
siê (z wielk¹ prêdkoœci¹) w kosmiczn¹ podró¿ i po powrocie spotyka swego brata bliŸniaka jako staruszka, a sam (wskutek spowolnienia czasu) nadal cieszy siê m³odoœci¹. Fizyka bez problemów radzi sobie z tymi paradoksami, rygorystycznie wymagaj¹c okreœlenia, kto
jest obserwatorem, a kto obserwowanym.
Ta zale¿noœæ wskazañ zegarów od prêdkoœci i pola grawitacyjnego powoduje, ¿e nie ma ¿adnej
praktycznej metody precyzyjnej
synchronizacji zegarów w du¿ych
obszarach – nie da siê dok³adnie
ustaliæ globalnego czasu. Mo¿na to
zrobiæ tylko w przybli¿eniu. Porównanie wskazañ zegarów wymaga³oby albo ich przewo¿enia (ze zmiennymi prêdkoœciami i w zmiennym,
wskutek wznoszenia siê samolotu,
polu grawitacyjnym), albo przesy³ania sygna³ów radiowych, podlegaj¹cych ró¿nym wp³ywom. Najlepsze, co uda³o siê osi¹gn¹æ, to system GPS (Global Positioning System, czyli Globalny System Lokacji),
czyli uk³ad 24 (plus 3 zapasowe) satelitów, na pok³adach których znajduj¹ siê po cztery zegary atomowe.
Satelity okr¹¿aj¹ Ziemiê i wysy³aj¹
sygna³y czasu, a kieszonkowe urz¹dzenia odbiorcze, wielkoœci telefonu komórkowego, dostêpne w sklepach podró¿niczych, umo¿liwiaj¹
pe³n¹ czterowymiarow¹ triangulacjê czasoprzestrzenn¹, pozwalaj¹c¹
na ustalenie po³o¿enia (w czasie
Ile zegarów atomowych zamontowano w systemie
GPS?
a) 108
b) 24
c) 4
jednej cz¹stki na ka¿dy miliard.
Z nich w³aœnie jest zrobiona noga
naszego sto³u i ukochana osoba,
i gwiazdy, i my sami, i wszystko.
Strza³ka czasu, która nas tak nieub³aganie do ziemi przygina i w koñcu
powali, okazuje siê byæ tym, co pozwoli³o nam w ogóle zaistnieæ.
¯yjemy w epoce, w której
wszyscy cierpi¹ na brak czasu.
Wszelkie zaniedbania i zaniechania
s¹ usprawiedliwiane „brakiem czasu”. Niezale¿nie od trudnoœci z definicj¹ czasu, jego pomiarem, jego
wzglêdnoœci¹, pamiêtajmy, ¿e
w ludzkim wymiarze wszyscy mamy tyle samo czasu, przeznaczamy go tylko na ró¿ne rzeczy. Jeœli
ktoœ mówi, ¿e nie ma go dla nas, to
znaczy, ¿e po prostu dokona³ innego wyboru. !
2/2006
epidemia
łamania
głowy
Piętnastka jest łamigłówką logiczną, powstałą w 1878 roku
w Ameryce. Do Polski trafiła w końcu XIX wieku. Wraz z podróżą po krajach Europy zyskiwała ona również nowe nazwy. Jednymi z popularniejszych były amerykańskie „Boss-puzle” czy łamigłówka dla bossa. We Francji nazywana była „taquin”.
Piętnastka,
miejsca, przesuwaæ kwadraty. Pamiêtajmy jednak, ¿e kwadratów nie
mo¿na podnosiæ i przestawiaæ, lecz
nale¿y je przesuwaæ po planszy.
Spójrzmy wiêc na planszê.
Na przyk³ad, gdy chcemy umieœciæ
dwójkê na polu drugim w lewym
górnym rogu, nale¿y przesuwaæ kolejno 6, 3, 10, 8, 2, 10, 8, 9, 5, a¿
w koñcu na w³aœciwe miejsce trafi
2. I tak ustawiamy ka¿dy kwadrat,
aby zaj¹³ swoje miejsce na planszy.
Jak widaæ, gra ta nie jest
trudna, lecz wymaga od graj¹cego
logicznego myœlenia. Wykszta³ca
równie¿ spostrzegawczoœæ i æwiczy
postrzeganie przestrzenne. Mo¿e
czyli łamigłówka dla BOSSA
Kaja Pacholska
TEKST
ŁATWY ! ! !
G
11 5
7
M ŁODY TECHNIK
40
szy tylko przesuwamy. Celem gry
jest jak najszybsze ustawienie
kwadratów we wczeœniej umówionej kolejnoœci. Mo¿emy ustaliæ, ¿e
uk³ad koñcowy ma zawieraæ u³o¿o-
ra polega na u³o¿eniu kwadratów w ustalonym porz¹dku.
Aby dok³adniej przedstawiæ zasadê gry, musimy poznaæ rekwizyty
konieczne do gry. Do klasycznej
8
2
9 10 3
1
11 9 5
7
10
48
5
3
2
6
98 107 32
15 12 1 6
15 12 1 61
14 13 4
14 13 4
piêtnastki potrzebujemy planszy
podzielonej na 16 pól oraz 15 ponumerowanych kwadratów wielkoœci¹
odpowiadaj¹cych polom na planszy.
£atwo je samodzielnie wykonaæ
w domu. Planszê po prostu narysujemy na kartce papieru. Mo¿emy j¹
usztywniæ przyklejaj¹c na tekturê
albo sklejkê. Kwadraty natomiast
wycinamy z innej kartki papieru
i numerujemy od 1do 15. Warto je
usztywniæ, gdy¿ to u³atwi nam grê.
Rozgrywkê rozpoczynamy od
przypadkowego (nie po kolei) u³o¿enia kwadratów na planszy 1 ,
w taki sposób, aby zosta³o jedno
wolne miejsce. Kwadraty po plan-
ne po kolei
liczby od góry
do do³u lub od
do³u do góry,
od lewej do
prawej b¹dŸ
te¿ od prawej
do lewej. Mo¿emy równie¿
uk³adaæ je
w spiralê 2 .
Aby
uda³o nam siê
osi¹gn¹æ cel
gry, musimy,
korzystaj¹c
z wolnego
byæ równie¿ œwietn¹ pomoc¹ dydaktyczn¹ podczas nauki cyfr. Dzieci kolejno ustawiaj¹c je, ucz¹ siê
podczas zabawy. Aby poszerzyæ
zakres nauki, mo¿na zwiêkszyæ
planszê, liczbê pól i tym samym
liczbê wariantów rozwi¹zañ.
Podczas zdobywania Europy
piêtnastka zyskiwa³a du¿¹ popularnoœæ, a co za tym idzie, powsta³o
równie¿ wiele mutacji. Spoœród kilkunastu najciekawsze s¹ wersja
niemieck¹ i wersja angielska nazywana „Piotruœ Pan”.
Cel tych mutacji jest taki
sam jak klasycznej piêtnastki. Nale¿y w jak najkrótszym czasie uporz¹dkowaæ kwadraty na planszy.
Wersje te ró¿ni¹ siê od klasycznej
jedynie rekwizytami.
5
1 2
3
4
1 3
5
7
8
9 11 13 15
6
6
9 10 11 12
2
13 14 15
10 12 14
4
7
8
2
1 2
3
4
1 5
9 13
2/2006
12 13 14 5
2
6 10 14
11
15 6
3
7 11 15
10 9
8
4
8 12
7
Wersja niemiecka 3 posiada plansze, której kszta³t przypomina prostok¹t (o polach 4 na 6),
w którym nie ma rogów. Liczba
kwadratów/pionków zosta³a
zwiêkszona do dwudziestu,
w tym trzech zerowych i szesnastu kolejno ponumerowanych.
3
1 2
0 5
6
3
4
7
8
0
0 9 10 11 12
13 14 15
Wersja angielska 4 natomiast sk³ada siê z planszy
w kszta³cie dwóch rombów po³¹czonych ze sob¹ krótszymi podstawami. W rogach tych rombów
i poœrodku d³u¿szych podstaw
znajduj¹ siê punkty, w których nale¿y umieœciæ ponumerowane piony. W tej wersji liczba pionów
1
3
2
4
6
5
P
rędzej niż ptasia grypa (tfu, tfu...) pandemia SUDOKU
ogarnęła cały glob ziemski. Pisaliśmy o tym w MT 10/05.
Spróbujmy i my pobawić się krzyżówką liczbową.
Łamigłówka składa się z kwadratu 9 na 9, który dodatkowo podzielo−
ny jest na mniejsze kwadraty (3x3). W polach kwadratu znajdują się
już cyfry. Całość należy uzupełnić cyframi od 1 do 9, tak aby w każ−
dym wierszu, kolumnie i w małym kwadracie cyfry się nie powtarzały.
Rozwiązując sudoku zamieszczone obok, pamiętaj o kilku ważnych
zasadach.
1. Do określonego miejsca pasuje tylko jedna jedyna cyfra.
2. Nie wpisuj żadnej cyfry, jeśli nie masz stuprocentowej pewności,
że jest to jedyne możliwe miejsce.
Przykładowe rozwiązanie:
1 7
8
6
1
5
6
1
6
1 7 2
8
7 1 5
4
9 2 8
8 1
6 9
2
7
8 2
6
1
3 4
7 8
5 1
2 9
4 7
6 3
3 2
8
2 1 9 5
7 3 4
3
5
1 5 8 2
9
8 4
5
1
8
7
6
9
4
3
2
8
9
1
3
7
5
2
4
6
7
4
3
9
2
6
5
1
8
6
2
4
5
3
8
1
9
7
2
6
5
4
8
1
9
7
3
5
9
3
2
8
1
7
6
5
4
4
5
6
2
9
3
7
8
1
Ostateczne rozwiązanie
1
8
7
6
5
4
3
2
9
7
3
1
1
9
9
5
3
7
7
4
1
8
8
3
8
4
2
3
5
9
4
5 6
1
Poziom 1 łatwy
6
7
9
8 5 7
3
4
4
5
5 9
4
6
2
7
5
6
4
3
1
5 8
7
Kolejne etapy analizy
3
7
9
1
4
2
8
6
5
6
4
3 2
8
4
7
9
4
2
7
8
1
3
5
1 2
7
6
8
2
4
5
W tym miesiącu
do rozwiązania dla Was:
1
3 5
2
9
9
6
3
7 1
2
9
4
9
3 2 7
Poziom 2 średni
3
2
5
9
8
5
2
1
6
2
1
3
7 9
8 4
3
4
5
4
7
2
4
2
6
Poziom 3 trudny
4
M ŁODY TECHNIK
zosta³a zmniejszona do siedmiu.
Ka¿dy pion porusza siê po krawêdziach rombów. Przy obu tych
wersjach to my wczeœniej ustalamy ustawienie koñcowe. Piony zerowe, w wersji niemieckiej nale¿y
ustawiæ w nawach bocznych, tam
te¿ nale¿y zostawiæ wolne miejsce.
Powsta³a równie¿ wersja
dla dwojga. Wariant ten sk³ada
siê z dwóch planszy i dwóch zestawów kwadratów. Wygrywa ten,
który rozwi¹¿e piêtnastkê jako
pierwszy. Jest to dobry sposób na
spêdzanie wieczorów.
Aby urozmaiciæ sobie grê, mo¿emy równie¿ wymyœlaæ nasze w³asne warianty tej gry. Kto wie, mo¿e
w przysz³oœci to wasz wariant bêdzie tym najs³ynniejszym. !
logiczne
SUDOKU nadchodzi
Cyfra 1 może się znaleźć
tylko w jednym miejscu
4
7
Łamigłówki
41
2/2006
jak
to
działa
S
nopowi¹za³ka, wypierana przez kombajny zbo¿owe,
prze¿ywa dzisiaj swój zmierzch, a by³a to przecie¿
w swoim czasie bardzo zaawansowana konstrukcyjnie maszyna.
K a z i m i e r z To p ó r
szeniem by³o opracowanie do niej w 1867 roku aparatu
do wi¹zania snopów sznurkiem, co przekszta³ci³o j¹
w snopowi¹za³kê. Maszynê tê ci¹gle ulepszano i np. na
Wystawie Œwiatowej w Pary¿u w roku 1889 wystawia³o ró¿ne jej odmiany kilka firm: m.in. z³oty medal zdoby³a snopowi¹za³ka „Toronto Light Binder” konstrukcji
SNOPOWIĄZAŁKA
Masseya, równie du¿y sukces odnios³a tak¿e maszyna
„Brandford Light Binder” – Harrisa.
W Polsce ¿niwiarki zagoœci³y stosunkowo wczeœnie: ju¿ w 1833 w Wilanowie pracowa³a ¿niwiarka Bella, a w 1855 w Poznañskiem – ¿niwiarka Mc Cormika.
1
2
3
1
M ŁODY TECHNIK
42
Pra-pra babk¹ wspó³czesnej snopowi¹za³ki by³a
¿niwiarka galijska z I wieku naszej ery (tak!). By³ to
dwuko³owy wóz z przymocowanym z przodu grzebieniem, s³u¿¹cym do sczesywania samych tylko k³osów,
które spada³y do umieszczonej ni¿ej skrzyni. Nowoczesna ¿niwiarka powsta³a dopiero w 1826 roku, jako
dzie³o szkockiego mechanika Patricka Bella. Jego maszyna posiada³a ju¿ motowid³o, czyli ten charakterystyczny dla wiêkszoœci maszyn ¿niwnych „wiatrak”, nachylaj¹cy zbo¿e pod ruchome no¿e. Jednak¿e dopiero
w 1851 roku Amerykanin Cyrus Mc Cormik skonstruowa³ pierwsz¹ ¿niwiarkê z automatycznym zgarniaczem
obrotowym – ulepszon¹ postaci¹ motowid³a. Ta ¿niwiarka przetrwa³a do naszych czasów i jeszcze dziœ
mo¿na j¹ spotkaæ jako ¿niwiarkê konn¹. Istotnym ulep-
Najciekawszym i przysparzaj¹cym najwiêcej utrapieñ mechanikom POM-ów (dla najm³odszych: Pañstwowych Oœrodków Maszynowych) by³ aparat wi¹¿¹cy. Faktem jest, ¿e tak jak trudne by³o pokonanie problemu „szmaty i nici” w maszynie do szycia, tak wcale
nie ³atwiejsze by³o opanowanie z¿êtego zbo¿a i sznurka. Dla mechanika „maszyna” to tokarka, frezarka,
a obróbka metali to „powa¿ny” rodzaj pracy. S³oma +
sznurek? Tfu!!!
Jednak¿e rêczny zbiór zbo¿a, ¿êtego nawet kos¹,
to uprzykrzone zajêcie, którego nikt nie lubi³. St¹d ustawiczne próby rozwi¹zywania tego problemu.
¯eby mo¿na by³o mówiæ o wi¹zaniu snopków,
najpierw trzeba opanowaæ chaos z¿êtego zbo¿a, Zadanie to spe³nia zespó³ przenoœników. Z¿ête zbo¿e pada
2/2006
2
4
5
3
6
11
7
sznurek zaciskany miêdzy tarczami i ugniataczem jest
trzymany z dostateczn¹ si³¹.
Palec sup³acza, dwuszczêkowy ( 6a i 6b ), przy
czym górna szczêka zakoñczona jest od góry rolk¹ obrotow¹ 10 . Górna szczêka ma koniec lekko przygiêty,
dziêki czemu dociœniête szczêki przylegaj¹ do siebie
tylko koñcami, a w dalszej czêœci tworz¹ szczelinê
o szerokoœci 1–2 mm. W tej szczelinie trzymane s¹ dwa
koñce sznurka przy wi¹zaniu i zaciskaniu wêz³a. Ramiê
no¿yka 7 , osadzone na czopie w korpusie sup³acza,
tworzy dŸwigniê dwuramienn¹, której górny, krótszy
koniec jest zaopatrzony w rolkê, wspó³pracuj¹c¹
z krzywk¹ tarczy napêdowej. W sk³ad zespo³u sup³acza
wchodz¹ ponadto œruby regulacji chwytacza i palca
sup³acza.
Oprócz zespo³u sup³acza, w formowaniu i wi¹zaniu snopków bierze udzia³:
– równacz knowia,
– ubijacze,
– rogatka 2 ,
– ig³a 1 ,
– zgarniacze snopków.
7
9
6b
10
5
8
6a
Knowie – to po prostu obciêty koniec zbo¿owego
ŸdŸb³a. Snopek trzeba wiêc wyrównaæ, doprowadzaj¹c
– w miarê mo¿liwoœci do równego u³o¿enia knowi. Ubijacze zgêszczaj¹ pakiet ŸdŸbe³ w porcje przygotowane
do zwi¹zania. Rogatka jest to dŸwignia, o któr¹ opiera
siê knowiami formowany snopek. Ig³a – s³u¿y do opasywania snopka sznurkiem i podawania go do chwytacza. Zgarniacze snopków zsuwaj¹ zwi¹zane snopki na
œciernisko.
Jak to wszystko dzia³a? Ha! Nie tak prosto! Proszê czytaæ uwa¿nie, spogl¹daj¹c na seriê rysunków A-D
4 . Przed przyst¹pieniem do pracy zak³ada siê sznurek,
przewlekaj¹c go przez otwory ig³y 1 , a¿ do chwytacza
3 , gdzie sznurek zostaje zamocowany. Zbo¿e podawane przez zespó³ podajników zje¿d¿a po pochy³oœci sto³u
wi¹¿¹cego – rys. A i opiera siê o rogatkê 2 , do której
M ŁODY TECHNIK
na taœmê przenoœnika 1 , sk¹d jest zabierane zespo³em przenoœników 2 i 3 , pomiêdzy którymi jest
wstêpnie orientowane, dziêki ró¿nicy prêdkoœci rolowane i zrzucane na stó³ wi¹¿¹cy, obs³ugiwany przez zespó³ formuj¹co-wi¹¿¹cy, którego zasadniczym podzespo³em jest sup³acz – 2 . W jego korpusie 4 wmontowane
s¹ trzy czynnie dzia³aj¹ce czêœci 3 :
– dwutarczowy chwytacz sznurka 5 ,
– dwuszczêkowy palec sup³acza 6a i 6b ,
– ramiê 7 z no¿ykiem do ucinania sznurka.
Chwytacz sk³ada siê z dwóch tarcz stalowych,
z wyciêciami na obwodzie. Tarcze s¹ oddzielone od siebie pierœcieniem, zapewniaj¹cym odpowiedni luz sumaryczny ok. 0,5 do 0,7 mm, pomiêdzy oczyszczaczem
chwytacza 8 a tarczami. Poza oczyszczaczem, z tarczami wspó³pracuje ugniatacz sznurka 9 , dziêki czemu
5
43
2/2006
jak
to
działa
4
4
3
2
1
kolejne porcje s¹ „dobijane”. W chwili gdy nacisk na rogatkê osi¹ga okreœlon¹ wartoœæ nastêpuje uruchomienie
zespo³u sup³acza. Ig³a obracaj¹c siê opasuje snopek
i doprowadza pêtlê sznurka do chwytacza, w którym
zostaje zaciœniêta jedna „ga³¹Ÿ” sznurka, a druga, w
wyniku obrotu chwytacza jest zaciskana w kolejnym
gnieŸdzie (por. rys. chwytacza) i bêdzie wykorzystana
przy wi¹zaniu nastêpnego snopka. W tym momencie
sup³acz 4 obraca siê, jego szczêki ³api¹ podwójnie z³o¿ony sznurek wykonuj¹c supe³ – Rys. C, jednoczeœnie
obraca siê dŸwignia z no¿ykiem (nie pokazana na schemacie), co powoduje przeci¹gniêcie sznurka przez
oczko pêtli, œci¹gniêcie i wykoñczenie sup³a oraz obciêcie sznurka na chwytaczu. Ig³a powraca w po³o¿enie
pocz¹tkowe i ca³a operacja powtarza siê od pocz¹tku.
5
M ŁODY TECHNIK
44
Jaki wiêc wêze³ wykonuje snopowi¹za³ka? Oczywiœcie ¿aden „marynarski”. Jest to najprostszy wêze³
pojedynczy, ale wi¹zany na dwóch koñcach sznurka
naraz. Kolejne fazy wi¹zania pokazuje rys. 5 . Jak wiêc
widaæ, droga do sukcesu prowadzi³a dwukierunkowo:
nie próbowano naœladowaæ wiernie wi¹zania rêcznego:
„na koby³kê”, na wêze³ p³aski, „tatrzañski” itp., poniewa¿ doprowadzi³oby to do nadmiernie skomplikowanego mechanizmu, lecz przyjêto najprostszy wêze³ i wtedy mo¿na by³o zaprojektowaæ stosunkowo prosty mechanizm wi¹¿¹cy. Oczywiœcie nie by³o to wcale ³atwe
i bardzo wiele prób przeprowadzono, zanim uda³o siê
uzyskaæ sprawnie dzia³aj¹cy sup³acz. Problemem by³
te¿ sznurek. Musia³ byæ mocny, odporny na operowanie
mechaniczne. Wiele lat stosowano sznurek z w³ókna sizalu, który dziœ awansowa³ do roli tworzywa artystycznego, z którego robi siê ró¿nego typu plecionki, makramy itp. Do snopowi¹za³ek zastosowano sznurek polipropylenowy, ³atwy w produkcji, a zw³aszcza ³atwy do
standaryzacji wymiarowo kszta³towej i wytrzyma³oœciowej.
Sznurek do snopowi¹za³ek to tak¿e towar zas³u¿ony w krajowej historii kabaretowej. Obok „paska klinowego do kombajnów” i papieru toaletowego by³
symbolem „niemo¿noœci” w tzw. „minionym okresie”.
Snopowi¹za³ki, jak ju¿ powiedziano – wychodz¹
z u¿ycia. Sam jednak mechanizm wi¹¿¹cy istnieje nadal
i dobrze siê ma w prasach do s³omy, gdzie mo¿na go
zobaczyæ podczas pracy i podziwiaæ wyobraŸniê i fantazjê jego konstruktorów. !
2/2006
Australopitek i Homo habilis – cz³owiek pierwotny.
cz. 23
TELEWIZJA
CZWARTA W£ADZA...
Piotr Kawalerowicz
Jedn¹ z najbardziej ludzkich, spoœród
wielu charakterystycznych dla cz³owieka cech, jest ciekawoœæ. W po³¹czeniu
z uporem, pracowitoœci¹ i dociekliwoœci¹ czêsto by³a Ÿród³em odkryæ – zarówno tych popychaj¹cych cywilizacjê do
przodu, jak i tych, które na lata pogr¹¿a³y j¹ w mrokach.
Jaka jest historia wynalazków i odkryæ,
sk¹d siê bra³y, kto i gdzie ich dokonywa³,
jaki by³ ich dalszy los i wp³yw na cywilizacje?
Homo sapiens – cz³owiek rozumny.
Pierwsze wyraŸne przejawy tzw. kultury rolnej – uprawy, co poci¹ga za sob¹ pocz¹tki osiad³ego trybu ¿ycia (Mezopotamia, Azja
Wschodnia, Meksyk, Peru).
James Clerk Maxwell przewiduje istnienie fal elektromagnetycznych rozchodz¹cych siê z prêdkoœci¹ œwiat³a.
Niemiec Paul Nipkow konstruuje urz¹dzenie zdolne dokonaæ mechaniczno-optycznej analizy i syntezy obrazu – tzw. tarczê Nipkowa.
Opracowany przez Paula Nipkowa mechanizm dzia³a w oparciu
o wykorzystanie wynalezionej w 1875 r. przez Ernesta von Siemensa pierwszej komórki fotoelektrycznej.
Zasada tarczy Nipkowa
¯arówka
Komórka fotoelektryczna
TELEWIZJA
M ŁODY TECHNIK
46
2/2006
Telewizor to urz¹dzenie, bez którego
bardzo wiele osób nie wyobra¿a sobie codziennego ¿ycia, jest „obowi¹zkowym” wypoprzewody
sa¿eniem niemal ka¿dego domu. Ten wynalaPrzedmiot
Obraz przedmiotu
zek XX w. sta³ siê narzêdziem i symbolem nona ekranie
wej jakoœci dla cywilizacji, otwieraj¹c nowy
Wiruj¹ce tarcze
rozdzia³ w dziejach – erê audiowizualn¹, czasy
spo³eczeñstwa globalnego.
12 XII Guglielmo Marconi, w³oski fizyk, przesy³a sygna³ radiowy
Telewizja powsta³a na gruncie, który
przez Atlantyk – dystans: 2100 mil.
stworzy³o odkrycie fal radiowych i radia. OdkryW Petersburgu Rosjanin Borys Rosing opracowuje teoriê telewizji.
cia W³ocha Guglielmo Marconiego, a szczególKonstruuje te¿ prototyp kineskopu, wykorzystuj¹cy mo¿liwoœci osnie jego sukcesy w przesy³aniu dŸwiêku na odcylatora katodowego. Zbudowany przez niego kineskop wyœwietla³
leg³oœæ drog¹ radiow¹ zainspirowa³y naukowobraz dziêki wi¹zce elektronów padaj¹cej na pokryty luminoforem
ców do rozwa¿añ nad mo¿liwoœciami i sposoobraz. By³o to pierwsze urz¹dzenie potrafi¹ce dokonaæ syntezy obbem przesy³ania obrazu. Stawka w tej rywalirazu w odbiorniku.
zacji by³a wysoka. Nieprzypadkowo przys³owie
W³adymir K. Zworykin proponuje u¿ycie wi¹zki elektronów do analimówi: „jeden obraz wart tysi¹ca s³ów”.
zy obrazu. Buduje w Petersburgu urz¹dzenie elektryczne do tranTelewizja jest Ÿród³em niewyczerpanej
smisji obrazów (bez tarczy Nipkowa).
wiedzy o œwiecie, dostarcza informacji, emocji,
Spó³ka AT&T przesy³a ludzki g³os drog¹ radiow¹ przez Atlantyk,
obrazów, mo¿e te¿ kreou¿ywaj¹c nadajnika z 3300 lampami elektronowymi.
waæ w³asn¹ „rzeczywisSzkot John Baird przekazuje obraz na odleg³oœæ. Stworzone
toœæ”. Sprawia, ¿e milioprzez niego urz¹dzenie elektromechaniczne wykorzystuje
ny osób na ca³ym globie
urz¹dzenie wynalezione przez Nipkowa. Pierwszym transmimog¹ wspó³uczestniczyæ
towanym na odleg³oœæ obrazem s¹ nieruchome zarysy przedw wa¿nych wydarzemiotów.
niach czy zobaczyæ to, co
W³adymir Zworykin konstruuje pierwszy, niezbyt udany,
normalnie by³oby dla
eksperymentalny, kineskop barwny.
nich nieosi¹galne. Dziêki
J. Baird demonstruje system telewizji kolorowej w systemie
olbrzymiej mocy oddziaelektromechanicz³ywania jest medium tak
nym.
potê¿nym, ¿e w krótkim
W Wielkiej Brytanii
czasie zdobywa pozycjê
uruchomiona zostaje
dominuj¹c¹ i nawet nazy- Kukła używana przez Bairda
pierwsza eksperywana jest IV w³adz¹.
mentalna stacja nado eksperymentów z tranMa³o kto jednak
dawcza. Wykorzyssmisją obrazu.
wie, ¿e do powstania tetuje siê w niej techlewizji przyczyni³ siê Ponologiê opracowan¹
Eksperci obserwujący jedną
lak, psycholog i filozof Ju- z pierwszych transmisji TV
przez Bairda.
w 1929 r.
3 000 000 lat p.n.e.
2 000 000–1 500 000 lat p.n.e.
350 000-250 000 lat p.n.e.
ok. 10 000 lat p.n.e.
ok. 8 000 p.n.e.
w IV tysi¹cleciu p.n.e.
p.n.e. /n.e.
V 1519 r.
1865 r.
1875 r.
1877 r.
1884 r.
1895 r.
1896 r.
1896 r.
1897 r.
1897 r.
1901 r.
1907 r.
1907 r.
1911 r.
1915 r.
1923 r.
1924 r.
1925 r.
1928 r.
1928 r.
1928 r.
1929 r.
1930 r.
1931 r.
Pojawia siê: pismo, ko³o, ¿agiel, wytop metali z rud.
Umiera Leonardo da Vinci, pozostawiaj¹c po sobie ok.
7000 stron notatek zawieraj¹cych pomys³y i wynalazki.
Ernest von Siemens konstruuje pierwsz¹ fotokomórkê.
Polak Julian Ochorowicz – filozof i psycholog – formuje
zasady dzia³ania telewizji monochromatycznej w oparciu o dzia³anie fotokomórki.
Rosjanin Aleksander Popow przedstawi³ po raz pierwszy przyrz¹d do wykrywania i rejestracji drgañ elektrycznych. Przewidzia³ tak¿e, ¿e w przysz³oœci urz¹dzenie mo¿e byæ „wykorzystane do przekazywania sygna³ów na odleg³oœæ za pomoc¹ szybkich drgañ elektrycznych”.
Guglielmo Marconi, w³oski fizyk, buduje bezprzewodowy telegraf, dziêki któremu mo¿na odbieraæ i nadawaæ
sygna³y radiowe na odleg³oœæ ponad jednej mili.
Rosjanin Aleksandr S. Popow konstruuje antenê nadawczo-odbiorcz¹.
Polak, Jan Szczepanik, nazywany polskim Edisonem
z racji opracowania wielu ciekawych wynalazków,
uzyska³ w Wielkiej Brytanii patent na „dalekowidz”.
Niemiecki fizyk Ferdinand Braun prezentuje tzw. lampê
Wkrótce powstaj¹ równie¿ inne rozwi¹Brauna, która umo¿liwi skonstruowanie kineskopu telezania. Piêæ lat póŸniej niemiecki fizyk
wizyjnego.
Karl Braun wynajduje pierwszy oscylator
Rura Brauna katodowy. W urz¹dzeniu Brauna wiruj¹Kanadyjski naukowiec Reginald
ce tarcze Nipkowa zastêpuje lampa pró¿A. Fessenden po
niowa z promieniowaniem katodowym,
raz pierwszy
przekazuje drog¹ radiow¹ g³os.
W Niemczech
katoda
zbudowano ekp³ytki odchylaj¹ce
sperymentalny
odbiornik telewiwi¹zka elektronów
zyjny z lamp¹
ekran œwietlny
Brauna.
W³adymir K. Zworykin konstruuje w USA ikonoskop,
czyli telewizyjn¹ lampê analizuj¹c¹ oraz kineskop, telewizyjn¹ lampê ekranow¹.
John L. Baird (Wielka Brytania), Charles J. Kins (USA),
Tarcza konstrukcji Johna Bairda z 30 soMax Dieckmann i August Karolus demonstruj¹ eksperyczewkami do analizy różnych fragmentów
mentalny system nadawczy telewizji.
obrazu.
Pierwsze elektromechaniczne systemy telewizyjne,
opracowane przez Szkota Johna Logie Bairda, rozpoczynaj¹ pracê w Anglii, ZSRR, Niemczech i Francji.
Sygna³ telewizyjny zostaje przes³any przez Atlantyk.
W USA rozpoczyna pracê pierwsza stacja telewizyjna
nadaj¹ca wg „ramówki”.
W. Zworykin buduje pierwsz¹ sprawn¹ kamerê telewiObraz kozyjn¹.
biecej
Pierwsze programy telewizyjne w USA, Niemczech
twarzy
i ZSRR.
w przeka- 47
W USA zaczyna dzia³aæ pierwszy, czysto elektroniczny,
zie o doksystem telewizji.
ładności
30 linii.
2/2006
1934 r.
Cz³owiek z Cromagnon.
M ŁODY TECHNIK
1925 r.
Homo erectus – cz³owiek wyprostowany.
lian Ochorowicz. W 1877 r. stworzy³ on
teoretyczne podstawy telewizji monochromatycznej, rozwa¿aj¹c mo¿liwoœci
przekazywania obrazu z³o¿onego z maleñkich punkcików. Swoj¹ koncepcjê
Ochorowicz opiera na wykorzystaniu wynalezionej nieco wczeœniej fotokomórki.
Wkrótce sprawdza teoriê w praktyce.
Przeprowadza pierwsze doœwiadczenia –
konstruuje kamerê, która przekazuje
prosty sygna³ (obraz) pêkiem kabli do ekranu zbudowanego z ¿arówek. W 1884 r.
Niemiec Paul Nipkow konstruuje urz¹dzenie mog¹ce dokonaæ mechaniczno-optycznej analizy (i syntezy) obrazu telewizyjnego – tzw. tarczê Nipkowa. Mechanizm ten równie¿ dzia³a w oparciu o wykorzystanie komórki fotoelektrycznej.
M ŁODY TECHNIK
48
2/2006
która regulowana jest przez elektromagnesy.
Z gmachu hotelu „Prudential” w Warszawie rozpoczêto emisjê
Nowa technologia stworzona przez Brauna
eksperymentalnego programu telewizyjnego. Pokazano film fabularwywiera zasadniczy wp³yw na dalszy rozwój
ny „Barbara Radziwi³³ówna”. W kraju jest 25 odbiorników telewizyjtelewizji. Poszukiwania najlepszego rozwi¹zanych krajowej produkcji.
nia nabieraj¹ tempa, rozpoczyna siê rywaliTransmisje telewizyjne z olimzacja pomiêdzy konkurencyjpiady w Berlinie budz¹ sensacnymi rozwi¹zaniami: optojê w stolicy Niemiec.
mechanicznym Nipkowa
Wielka Brytania ze wzglêdów
i elektronicznym Brauna.
technicznych decyduje siê zreKolejnym naukowcem,
zygnowaæ z systemu Bairda na
który bardzo przyczyni³ siê
rzecz Brauna, który odnosi pe³do rozwoju telewizji, by³ rone zwyciêstwo.
syjski fizyk W³adymir ZworyAmerykañskie stacje CBS
kin. Swoje badania rozpocz¹³
i NBC rozpoczynaj¹ nadawanie
jeszcze w Rosji, by póŸniej,
sta³ych, komercyjnych prograpo emigracji, kontynuowaæ je
mów telewizyjnych.
w USA. W Ameryce ZworySzwajcar Franz Fischer buduje
kin skonstruowa³ ikonoskop
prototyp projektora telewizyj– urz¹dzenie, które umo¿linego (do projekcji obrazów na
John Logie Baird –
wia elektroniczn¹ analizê ob- Fotografia reklamowa z 1936 r. szkocki pionier telewizji
du¿ym, p³askim ekranie).
razu. Dokonuje równie¿ pierStacja NBC prezentuje pieroraz projektor jego kon– para oglądająca telewizję.
wszej transmisji obrazu telewszy dziennik telewizyjny,
strukcji.
wizyjnego na odleg³oœæ – drog¹ radiow¹. Dziêoparty na systemie sieciowym.
ki mo¿liwoœci dalszego udoskonalania rozwi¹W USA przeprowadzono pierwsze próby rejestracji obrazu telewizanie Brauna–Zworykina zaczyna zyskiwaæ
zyjnego.
funkcjonaln¹ przewagê nad konkurentem.
USA wprowadzaj¹ standard dla transmisji telewizyjnych NTSC.
Pocz¹tkowo przesy³ano obraz nieruchoSystem ten ostatecznie wypiera mechaniczno-optyczn¹ technologiê
my, ale ju¿ w 1928 r. Szkot John Baird po raz
Bairda. System ten jest dziœ rozpowszechniony w USA.
pierwszy dokonuje transmisji obrazu dynaNiemiec Edward Schuler z niemieckiej firmy Telefunken opatentowa³
micznego: przekazuj¹c na odleg³oœæ obraz posystem nagrywania obrazu telewizyjnego na taœmie magnetycznej.
ruszaj¹cego siê cz³owieka. Niestety, urz¹dzeEuropejskie stacje radiowo-telewizyjne tworz¹ Eurowizjê.
nie Bairda, z powodu mechanicznych ograniPierwsza transmisja telewizyjna w kolorze zawodów sportowych
czeñ konstrukcji, nie nadaje siê do dalszego
(USA).
udoskonalania.
Polski Doœwiadczalny Oœrodek Telewizyjny nadaje raz w tygodniu
W latach 30 XX w. dokonano licznych
regularne audycje telewizyjne.
ulepszeñ kineskopu oraz kamery, dziêki czeWe Francji wprowadzono system barwnej transmisji telewizyjnej
mu sygna³ telewizyjny
SECAM. Przyjmuj¹ go jako standard tak¿e kraje obozu
mo¿na swobodnie transocjalistycznego.
smitowaæ drog¹ radoWiadomoœci lokalne, prognoza pogody i komunikaty
w¹. Ju¿ w 1936 r. na
dostêpne w lokalnych sieciach telewizji kablowej.
Empire State Building
Pierwsza bezpoœrednia transmisja miêdzynarodowa
w Nowym Jorku
z Pary¿a do Warszawy przez ³¹cza Eurowizji.
umieszczono stacjê
W Polsce program telewizyjny jest nadawany przez 7
z nadajnikiem Zworykidni w tygodniu.
na, która od 1939 r. rePierwsza transmisja telewizyjna z USA do Europy za
gularnie emituje progpoœrednictwem
ramy. Wkrótce rozpopierwszego koczêto w USA masow¹
mercyjnego sateliprodukcjê telewizorów,
ty „Telstar”. Poniea ich liczba w amerywa¿ satelita kr¹¿y
Przenośny telewizor Philipsa z 1960 r.
kañskich domach, oko³o
po orbicie Ziemi,
roku 1950, przekracza 1,5 mln! S¹ to g³ównie
gdy znika za horyurz¹dzenia do odbioru programu czarno-biazontem, odbiorniki
³ego. Przekaz telewizyjny upowszechnia siê.
trac¹ obraz.
Wkrótce pokonuje barierê miêdzykontynentalTelewizja ameryn¹. Pierwsz¹ transmisjê telewizyjn¹ z USA do
kañska przekazuje
Europy, za poœrednictwem pierwszego komoment zamachu
mercyjnego satelity Telstar, przeprowadzono
na prezydenta
w 1962 r. Granice dla komunikacji za pomoc¹
Johna F. KenneSatelita
obrazu przestaj¹ istnieæ, a to, co telewizja pody’ego.
Telstar 1.
kazuje ludziom, zaczyna mieæ ogromny
wp³yw na to, jak postrzegaj¹ œwiat.
1941 r.
1941 r.
1943 r.
1944 r.
1950 r.
1952 r.
1952 r.
1953 r.
1953 r.
1953 r.
1954 r.
1954 r.
1956 r.
1957 r.
1959 r.
1960 r.
1961 r.
1961 r.
1962 r.
Do przygotowania kalendarium wykorzystano materia³y Ÿród³owe:
„Nauka Technika i Wynalazki”, Raymond L. Francis, wyd. AMBER
„Kronika Techniki” – Praca zbiorowa, wyd. WEP PWN
Z przymru¿eniem oka
49
2/2006
Pierwszy obraz przesłany
przez Atlantyk za pomocą satelity.
Telewizja – jest to metoda przekazywania ruchomego obrazu oraz dŸwiêku na odleg³oœæ. W jednym miejscu za pomoc¹ kamery i mikrofonu rejestruje siê sygna³, który nastêpnie jest transmitowany do dowolnego
miejsca w zasiêgu transmisji. Sygna³ odbierany jest przed odbiornik telewizyjny i przetwarzany na obraz i dŸwiêk.
Telewizja to obok internetu wspó³czeœnie jeden z najpopularniejszych œrodków masowego komunikowania.
M ŁODY TECHNIK
1962 r.
1963 r.
Rozpoczêcie transmisji telewizji kolorowej w USA.
Powstanie stowarzyszenia CCIR
(Comitee Consultatif International des
Radiocommunications). Ustalono
wspólne parametry Dzieci oglądają telewizję – lata 50.
transmisji telewizyjnych dla krajów Europy
Zach. – 625 linii.
Firma AMPEX (USA)
konstruuje pierwszy,
funkcjonalny aparat
do rejestracji obrazów
telewizyjnych. Zapisu
dokonuj¹ wiruj¹ce g³owice.
Niemiec Walter Bruch
opracowuje system transmisji barwnych programów telewizyjnych PAL,
o wiele doskonalszy ni¿
francuski SECAM i amerykañski NTSC; wiêkszoœæ krajów zachodniej
Telewizor Fergusona z 1956 r.
Europy przyjmuje ten
system za obowi¹zuj¹cy
(nie przyjmuje go jedynie Francja).
Powstaje ogólnoœwiatowy system telewizyjny
wykorzystuj¹cy mo¿liwoœci transmisji przy
u¿yciu sztucznych satelitów ziemi.
Telewizja
Telepizza
1936 r.
1937 r.
Warto poznaæ
Telemaniak
1935 r.
1936 r.
Pierwszy regularny program telewizyjny zaczyna nadawaæ stacja telewizyjna w Berlinie.
W Polsce w Pañstwowym Instytucie Telekomunikacyjnym i w Polskim Radiu prowadzone s¹ pierwsze eksperymenty z transmisj¹ programów telewizyjnych.
Na szczycie Empire
State Building
(USA) zainstalowano nadajnik Zworykina.
W USA pojawia siê
pierwszy standard
obrazu – 525 linii
i 30 obrazów (klatek) na sekundê.
Autorem standardu
jest Narodowa
Telewizor HMV (His Master’s Voice
Amerykañska Koz 1938 r.
misja ds. Telewizji.
Teleranek
1934 r.
1935 r.
M ŁODY TECHNIK
Globalna transmisja telewizyjna z olimpiady w Tokio.
ZSRR u¿ywa satelitów do przekazywania programów telewizyjnych na obszarze
kraju.
Œwiat ogl¹da sensacyjn¹ transmisjê z l¹dowania pierwszych ludzi na Ksiê¿ycu;
21 VII o 3.56 czasu œrodkowoeuropejskiego astronauta Neil Amstrong, dowódca l¹downika „Eagle”, jako pierwszy cz³owiek dotyka stop¹ powierzchni Ksiê¿yca.
TVP transmituje po raz pierwszy program w kolorze i przyjmuje system SECAM.
W krajach obozu sowieckiego powstaje system telewizji satelitarnej, zrzeszonych
w Interwizji: „Intersputnik”.
W Wielkiej Brytanii prowadzi siê próby z wykorzystaniem interaktywnej ³¹cznoœci
kablowej za pomoc¹ wideotekstu (CEEFAX).
Nastaje epoka telewizji kablowej, która rozwija siê dynamicznie w USA.
BBC przeprowadza próby z transmisj¹ teletekstu do odbiorników domowych.
Dwie firmy japoñskie: Sony i JVC, konkuruj¹ ze sob¹
w zakresie systemów magnetowidowych. Pierwsza prezentuje system BETAMAX, a druga – VHS. Z czasem
oka¿e siê, ¿e ten drugi zyska powszechn¹ akceptacjê.
Zainstalowano pierwsz¹ antenê satelitarn¹ w Polsce.
Ted Turner wprowadza ogólnoamerykañski system
transmisji wiadomoœci za poœrednictwem satelity.
Japoñska firma Matsushita opatentowa³a ciek³okrystaliczny ekran telewizyjny.
Czarno-biały odbiornik Fergusona Amerykañska telewizja CNN (Cable News Network) Teda Turnera uruchamia 24-godzinny serwis informacyjny;
z 21-calowym ekranem.
jest to pocz¹tek dominacji tej sieci na œwiatowym rynku medialnym.
Po³¹czenie funkcji kamery i wideodtwarzacza
daje pocz¹tek nowemu
urz¹dzeniu o nazwie
camcorder.
Współczesny
Pierwsze przekazy telecamcorder
wizyjne zawieraj¹ce
Panasonic.
dŸwiêk stereofoniczny.
W USA i Japonii udane próby z telewizj¹ cyfrow¹.
Telewizje na œwiecie przekazuj¹ wstrz¹saj¹ce obrazy masakry na placu Tiananmen
w Pekinie.
W Polsce powstaje pierwsza niezale¿na polska telewizja – wroc³awskie ECHO.
Sieæ CNN transmituje na ¿ywo
wydarzenia w czasie wojny
w Zatoce Perskiej. Mog¹ je ogl¹daæ, za poœrednictwem satelitów komunikacyjnych, widzowie na ca³ym œwiecie
Telewizyjne sieci kablowe
okazuj¹ siê najbardziej dochodowym przedsiêwziêciem
w USA.
Rozpoczyna nadawanie CANAL+, pierwsza kodowana
Wnętrze tytelewizja w Polsce.
powego teTelewizja BBC realizuje wielki
lewizora
projekt ogólnoœwiatowy, polez kineskogaj¹cy na pokazaniu momentu
pem.
nadejœcia Nowego Roku we
wszystkich strefach czasowych; transmisja trwa przesz³o dobê.
50 Dwie niemieckie stacje telewizyjne ProSieben oraz Sat1 rozpoczê³y nadawanie swoich programów w technologii HDTV (high definition TV).
1964 r.
1965 r.
20/21 VII 1969 r.
1971 r.
1971 r.
1972 r.
1972 r.
1974 r.
1975 r.
1975 r.
1976 r.
1979 r.
1980 r.
1984 r.
1986 r.
1987 r.
1989 r.
1990 r.
1991 r.
1992 r.
1995 r.
1999/2000 r.
X 2005 r.
2/2006
astro
nomia
C
zarne dziury to doϾ dziwne
obiekty. Przede wszystkim
z socjologicznego punktu widzenia. Przegl¹daj¹c literaturê popularnonaukow¹, mo¿na przekonaæ
siê, ¿e jest ich ca³e mnóstwo i to
w kilku gatunkach. Popularyzatorzy
dyskutuj¹cy ich w³asnoœci, w tym
po³o¿enie, wielkoœæ i s¹siedztwo,
wydaj¹ siê nie mieæ w¹tpliwoœci co
do ich realnej egzystencji w kon-
Poza tym ci naprawdê wybitni
wprawdzie myl¹ siê równie czêsto
jak my wszyscy, ale zwykle krótko
pozostaj¹ w b³êdzie.
Tym samym je¿eli przez wiele lat ci¹gle wyra¿aj¹ w¹tpliwoœci
i na dodatek powtarza siê to w kolejnych pokoleniach (Mazur jest jak
na profesora m³odym cz³owiekiem),
to powody tych w¹tpliwoœci musz¹
byæ rzeczywiœcie powa¿ne. I s¹.
woœæ podró¿y w czasie i wszystkie
znane powszechnie ich konsekwencje. Mówi¹c prosto – rozpada siê
przyczynowa struktura fizyki.
Inn¹, ale w gruncie rzeczy
bardzo blisko z tym zwi¹zan¹ konsekwencj¹ jest to, ¿e czarna dziura
powinna byæ... nieskoñczenie ciê¿ka. £atwo to nawet zrozumieæ. Je¿eli masa*) czarnej dziury bêdzie
zajmowaæ coraz to mniejsz¹ objê-
Fascynujące CZARNE DZIURY!
!! !
Przede wszystkim w pobli¿u
czarnych dziur mog¹ istnieæ tzw.
zamkniête krzywe czasopodobne.
Pod tym nieco eufemistycznym terminem kryje siê po prostu mo¿li-
ŁATWY
E
(energia cz¹stki)
r
_
3
2
r
2r
3r Promieñ (odleg³oœæ od œrodka
czarnej dziury) w promieniach
czarnej dziury
51
2/2006
Wykres energii ciała na orbicie o promieniu r poruszającej się wokół czarnej
dziury. Ciało na orbicie kołowej wokół czarnej dziury ma najmniejszą energię
w odległości trzech promieni czarnej dziury. Orbity o mniejszym promieniu
charakteryzują się większą energią. W odległości dwu promieni energia osiąga
wartość mc 2, a w odległości półtora promienia osiąga formalnie wartość nieskończoną (to właśnie jest przyczyną wspomnianej nieskończonej masy).
Oczywiście oznacza to, że takie orbity są niemożliwe. Jednak ciało dysponujące odpowiednio mocnym silnikiem może jeszcze opuścić ten rejon. Staje się
to niemożliwe dopiero przy osiągnięciu odległości, którą uznajemy za promień
czarnej dziury. Na koniec warto wspomnieć, że... pojęcie promienia jest tu mało sensowne. Bardziej realne jest mówienie o powierzchni i promień tu używany to po prostu wielkość r, dla której powierzchnia kulista otaczająca czarną
dziurę ma wartość 4π r 2.
M ŁODY TECHNIK
kretnych miejscach naszego
Wszechœwiata. Nie wydaj¹ siê te¿
mieæ w¹tpliwoœci, ¿e obiekty te s¹
fascynuj¹ce. Fascynacja czarnymi
dziurami wydaje siê byæ doœæ rozpowszechniona i gdyby zrobiæ plebiscyt na najbardziej interesuj¹ce
astronomiczne obiekty, wydaje siê
pewne, ¿e wygra³yby w³aœnie czarne dziury.
Równie¿ i w tym dziale mo¿na znaleŸæ kilka poœwiêconych im
tekstów. Jednak nietrudno zauwa¿yæ, ¿e niew¹tpliwych dowodów
ich istnienia brak. Mo¿na oczywiœcie broniæ siê, ¿e istnieje rzeczywiœcie wiele dowodów poœrednich,
a ze wzglêdu na ich cechy charakterystyczne, przede wszystkim
wch³anianie wszelkiego promieniowania, bezpoœrednie ich zobaczenie jest niemo¿liwe. Tym niemniej
fakt pozostaje faktem. Dowody s¹
poœrednie i ma³o przekonuj¹ce.
Pewien niepokój powinien
wzbudziæ fakt, ¿e najwiêksi z wielkich, tacy jak Einstein, Eddington
czy Feynman wyra¿ali w¹tpliwoœci,
czy tego typu obiekty mog¹ egzystowaæ w realnym Wszechœwiecie.
Wspó³czeœnie nie jest inaczej
i ci¹gle pojawiaj¹ siê w¹tpliwoœci
co do ich istnienia. Nie tak dawno
powa¿ne argument przeciwko istnieniu czarnych dziur wysun¹³
pracuj¹cy w USA Polak, Pawe³ Mazur (w 2002 roku wraz z E. Mottol¹). Z zasady pogl¹dy, nawet b³êdne, wybitnych ludzi s¹ godne uwagi i warto poznaæ ich argumenty.
toœæ, to w jej pobli¿u pole grawitacyjne bêdzie coraz wiêksze. Gdyby
obliczyæ energiê tego pola, to oka¿e
siê, ¿e jest ona nieskoñczona. A nieskoñczona energia oznacza nieskoñczon¹ masê, czyli dzieje siê coœ co
najmniej niepokoj¹cego – zapadaj¹ca siê do czarnej dziury materia
TEKST
A może ich nie ma?
Jerzy Kuczyński
astro
f [10
9
nomia
lat]
6
5
4
3
2
1
1
2
3
4
5
6
7
M
(masa s³oñca)
Jak widać, czas życia gwiazdy, dość długi dla gwiazd o masach rzędu masy
Słońca, szybko maleje ze wzrostem masy i praktycznie nie da się go odczytać
z wykresu dla mas większych od kilku mas Słońca. Gwiazda o masie dziesięciu mas Słońca żyje zaledwie około 20 milionów lat (dwa promile czasu życia
Słońca), a gwiazda o masie 15 mas Słońca zaledwie 10 milionów lat. Czas życia gwiazd masywniejszych jest odpowiednio krótszy.
zwiêksza swoj¹ masê. Oczywiœcie
teoretycy znaj¹ wiele sposobów
unikniêcia tego typu problemów,
jednak nie s¹ one na tyle przekonuj¹ce (dla innych teoretyków), by
w¹tpliwoœci uznaæ za nieistotne.
W pewien sposób obrazem
desperacji w tej kwestii jest rozwi¹zanie zaproponowane przez Rogera
Penrose’a. Otó¿ zaproponowa³ on,
by uznaæ, ¿e powstaniu osobliwoœci, czyli tego, co naprawdê w czarnej dziurze jest trudne do akceptacji, zawsze towarzyszy powstanie
horyzontu – powierzchni, pod któr¹
M ŁODY TECHNIK
52
2/2006
Jeżeli w układzie podwójnym znajdą
się gwiazdy o różnych masach to
gwiazda o mniejszych rozmiarach może „wyssać” materię z większego towarzysza. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w końcowym etapie ewolucji
gwiazda rozdyma się i jej powierzchnia
przybliża się do powierzchni towarzysza. Zwykle gwiazda masywniejsza (p.
Rys 2) osiąga ten etap wcześniej i „czy
chce, czy nie chce” musi podzielić się
masą ze swym mniej masywnym towarzyszem. W ten sposób gwiazda o masie 40 mas Słońca może pozbyć się
większości swojej masy i skończyć
ewolucję jako gwiazda neutronowa, tak
jak to zwykle bywa przypadku gwiazd
o dużo mniejszej masie.
ukry³yby siê wszystkie niemi³e
w³asnoœci czarnych dziur, a pod któr¹ nie mo¿na by zajrzeæ. Tak jak ludzie maj¹ zwyczaj ukrywaæ nagoœæ
pod ubraniem, tak horyzont przykry³by „nag¹ osobliwoœæ”.
Ta, przyznajmy, doœæ desperacka**) hipoteza nosi nazwê „cenzury kosmicznej”. Nie inaczej jest
z obserwacjami. Obok licznych obserwacji zdaj¹cych siê potwierdzaæ
istnienie czarnych dziur pojawiaj¹
siê i takie, które wydaj¹ siê ich istnieniu przeczyæ. Jesieni¹ 2005
przyjêto do publikacji w „Astrophysical Journal Letters” (jedno z czo³owych czasopism astronomicznych, pracê skomentowano w jeszcze lepszym czasopiœmie „Science”) artyku³ o odkryciu gwiazdy neutronowej w bardzo m³odej gromadzie gwiazd o nazwie Westerlund
1. W gromadzie s¹ gwiazdy o masie
przekraczaj¹cej 35 mas S³oñca, co
sugeruje, ¿e czarne dziury mog¹ siê
tworzyæ dopiero z gwiazd o masie
przekraczaj¹cej 40 mas S³oñca.
Warto przytoczyæ rozumowanie prowadz¹ce do tego wniosku.
Otó¿ gromada gwiazd sk³ada
siê z gwiazd w tym samym wieku –
po prostu gwiazdy te utworzy³y siê
w praktycznie tym samym momencie. Jednak tempo ewolucji ró¿nych
gwiazd jest ró¿ne. Dok³adniej: im
masywniejsza gwiazda, tym jej ¿ycie krótsze (rysunek 2). Tym samym
wiek gromady mo¿na oszacowaæ,
mierz¹c masê najmasywniejszej
gwiazdy gromady – wiek gromady
musi byæ wiêkszy od czasu ¿ycia
gwiazdy bêd¹cej jej sk³adnikiem.
Gwiazdy masywniejsze zd¹¿y³y ju¿
prze¿yæ swój czas i w gromadzie
powinny byæ jedynie ich pozosta³oœci. Oczywiœcie pod warunkiem,
¿e takie gwiazdy by³y. To ostatnie
mo¿na stwierdziæ ze statystyki
(z grubsza wiadomo, jaki jest procent gwiazd o danej masie) lub z istnienia tych pozosta³oœci. Gwiazda
neutronowa jest w³aœnie tak¹ pozosta³oœci¹, a jej wiek te¿ da siê
z pewn¹ dok³adnoœci¹ oszacowaæ.
Te oszacowania prowadz¹ do
wniosku, ¿e gwiazda, której pozosta³oœci¹ jest stwierdzona gwiazda
Zapadająca się do czarnej dziury materia zwiększa swoją
masę do... nieskończoności!? Hm..., czy można to pojąć?
neutronowa, ewoluowa³a w tempie odpowiadaj¹cym masie 40 mas S³oñca. Je¿eli przyj¹æ, ¿e powy¿sze rozumowanie jest prawdziwe, to trzeba
siê zgodziæ, ¿e nawet gwiazdy o tak wielkiej masie mog¹ w wyniku ewolucji koñczyæ ¿ycie jako
gwiazdy neutronowe. Niezbyt to mi³a wiadomoœæ
dla zwolenników istnienia czarnych dziur, jako ¿e
dotychczasowe dane o ewolucji gwiazd wskazywa³y, ¿e gwiazdy o masach przekraczaj¹cych 25
mas S³oñca nie maj¹ innej mo¿liwoœci, jak zostaæ
czarnymi dziurami. Gdyby tê granicê przesun¹æ
do 40 mas S³oñca, czarnych dziur by³oby oczywiœcie o wiele mniej. Dodatkowo je¿eli istnieje dotychczas nieznany mechanizm chroni¹cy przed
powstaniem czarnej dziury w przypadku gwiazdy
o masie 40 mas S³oñca, to mo¿e uniemo¿liwia on
powstawanie czarnych dziur z gwiazd o masie
100 mas S³oñca. Poniewa¿ masywniejszych
gwiazd w ogóle nie ma, to... nie by³oby i czarnych
dziur powsta³ych z gwiazd. Niechêtni czarnym
dziurom maj¹ powód do radoœci.
Oczywiœcie jest sposób na wypl¹tanie siê
z problemu. Je¿eli pocz¹tkowo gwiazda, z której
powsta³a gwiazda neutronowa (tzw. progenitor),
pozostawa³a w uk³adzie podwójnym z nieco l¿ejsz¹ gwiazd¹ to w fazie czerwonego olbrzyma ta
nieco mniejsza gwiazda mog³a „wyssaæ” na tyle
du¿o materii z progenitora, ¿e w momencie wybuchu supernowej progenitor mia³ mniej ni¿ 25 mas
S³oñca i supernowa „legalnie” da³a pocz¹tek
gwieŸdzie neutronowej. Tak wiêc zwolennicy
czarnych dziur nie s¹ bez szans. Ale szanse te nie
wygl¹daj¹ zbyt ró¿owo, bo nie uda³o siê znaleŸæ
œladów owego towarzysza. Niew¹tpliwie jednak
problem jest ciekawy, a kontrowersja w sprawie
istnienia czarnych dziur nadal pozostaje bez definitywnego rozstrzygniêcia. !
*) Pierwotnie autor napisał słowo „materia”. Po napi-
**) M.in. ze względu na to, że parametry istniejących
rzeczywiście ciał zdają się sugerować, iż nagie osobliwości powinny istnieć, a tym samym nie widać mechanizmu, który mógłby być przyczyną „kosmicznej
cenzury”.
S³oñce:
dzieñ
do 16
godzina
11
16
11
18
20
Ksiê¿yc:
dzieñ
godzina
5
07.29
13
05.44
21
08.17
28
01.31
w gwiazdozbiorze Kozioro¿ca,
w znaku Wodnika
w gwiazdozbiorze Wodnika,
w znaku Wodnika
w gwiazdozbiorze Wodnika,
w znaku Ryb
pierwsza kwadra
pe³nia
ostatnia kwadra
nów
Ponadto:
6 Neptun w koniunkcji ze S³oñcem,
24 Merkury w maksymalnej elongacji wschodniej, 18° od S³oñca.
Wszystkie momenty podano w czasie urzêdowym
ASTROSERWIS – MARZEC
S³oñce:
dzieñ
do 12
godzina
12
w gwiazdozbiorze Wodnika,
w znaku Ryb
12
12
w gwiazdozbiorze Ryb,
w znaku Ryb
20
19:25
w gwiazdozbiorze Ryb,
w znaku Barana
pocz¹tek astronomicznej wiosny
Ksiê¿yc:
dzieñ
godzina
6
21.16
15
00.35
22
20.10
29
12.15
pierwsza kwadra
pe³nia
ostatnia kwadra
nów
Ponadto:
1 Uran w koniunkcji ze S³oñcem,
25 Wenus w maksymalnej elongacji zachodniej,
47° od S³oñca,
26 zmiana czasu na letni – wschodnioeuropejski,
przesuwamy wskazówki z godz. 2.00 na 3.00,
29 ca³kowite zaæmienie S³oñca, w Polsce czêœciowe
– do 61%.
Wszystkie momenty podano w czasie urzêdowym
M ŁODY TECHNIK
saniu zauważył, że popełnił jeden z najpowszechniejszych a jednocześnie najbardziej przez siebie nieznoszonych błędów polegających na utożsamieniu masy
z materią. Zgodnie z definicją Helmholtza „materią
jest wszystko co istnieje”. Wprawdzie to nieco zbyt
obszerna definicja i może powodować pewne kłopoty, np. jeżeli uznajemy, że czary istnieją, to zgodnie
z tą definicją wypadałoby uznać, że są materialne.
Jednak gdyby zgodzić się, że materią jest wszystko
to, co niewątpliwie istnieje zgodnie z fizyką, to takie
„rzeczy” jak pędy czy ładunki są materialne, nie będąc jednocześnie masą (energią). Materia to pojęcie
nieco ogólniejsze od masy czy energii. W praktyce
wszystkie ciała materialne jakąś energią się charakteryzują i to być może powoduje powszechność
wspomnianego uogólnienia. Tak się dzieje w naszym
Wszechświecie, bo w innych wszechświatach może
(jeżeli istnieją) być inaczej.
ASTROSERWIS – LUTY
53
2/2006
mate
matyka
Zbliża się czas, w którym większość dorosłych osób w naszym kraju musi zetknąć się
z procentami. Mam na myśli rozliczenia podatkowe. Wypełnianie PIT nie jest już taką
udręką, jak przez kilka pierwszych lat po
wprowadzeniu powszechnego obowiązku podatkowego, wzorowanego na zwyczajach panujących w większości krajów o gospodarce
rynkowej. Kłopoty wynikały z nieznajomości
arytmetyki... po obu stronach drzwi z napisem „Urząd Skarbowy”. Błędy i dwuznaczności związane z procentami i statystyką są
zresztą zawsze aktualnym tematem. Wystarczy uważnie posłuchać wypowiedzi publicznych, poczytać trochę gazet – i matematyk
ma już temat na artykuł lub odczyt. Nie inaczej jest i teraz.
war kosztuje 100 z³otych, to zaoszczêdzê 40 z³otych.
Gdybym nie zobaczy³ tego drugiego sklepu, to istotnie
wyda³bym 40 procent wiêcej. Ale zaoszczêdzi³em tylko
40
= 0,29 , nieca³e 30 procent.
140
Najlepiej zrozumieæ to wszystko, zamieniaj¹c
„czterdzieœci” na „sto”. WyobraŸmy sobie, ¿e zobaczy³em towar dwukrotnie tañszy. Gdybym go nie zobaczy³,
to rzeczywiœcie wyda³bym dwa razy wiêcej. Ale czy to
znaczy, ¿e zaoszczêdzi³em 100 procent??? Zaoszczêdziæ
100 procent – to dostaæ towar za darmo!
Na tym tle korzystnie wypad³a... pewna reklama
pewnego banku. Olbrzymie billboardy g³osi³y: z³ó¿
u nas pieni¹dze, a mo¿esz dostaæ zni¿kê na mieszkanie
ponad 100 procent! Ju¿ chcia³em napisaæ krytyczny artyku³ o nieznajomoœci procentów przez bankowców, ale
przeczyta³em, co by³o napisane nieco drobniejszymi literami: „dostajesz odsetki i mo¿esz wygraæ mieszkanie za
darmo!”. A wiêc to naprawdê by³a obni¿ka o ponad 100
procent! Wp³acaj¹c pieni¹dze, dostawa³o siê mieszkanie
i coœ jeszcze. Ciekawe, czy bank dotrzyma³ obietnicy
i ktoœ rzeczywiœcie otrzyma³ taki prezent... W¹tpiê.
Wracajmy do matematyki i polityki. W¹tpiê, czy
premier chcia³ œwiadomie zrobiæ lepsze wra¿enie, mówi¹c o 40 procentowych oszczêdnoœciach, gdy naprawdê s¹ znacznie mniejsze. Najprawdopodobniej nie
zwróci³ uwagi na ró¿nicê miêdzy zaoszczêdzeniem 40
milionów z³otych a 40 procent. Tu czterdzieœci i tam
czterdzieœci. Natomiast czêsto u¿ywanym chwytem
propagandowym jest tendencyjne
Michał Szurek
sporz¹dzanie wykresów. „Pomagaj¹” nam w tym typowe programy obliczeniowe, z popularnym
Excelem na czele. Oto przyk³ad,
sztuczny, ale bliski prawdziwemu.
W pewnym pañstwie, nazwijmy
je Rurytani¹, waluta nazywa siê
rura. Oto deficyt bud¿etowy pañstwa (w rurach).
u¿ przed œwiêtami Bo¿ego Narodzenia w 2005 roku
prze¿ywaliœmy negocjacje na temat bud¿etu Unii
Europejskiej. W koñcu premier Kazimierz Marcinkiewicz og³osi³, ¿e osi¹gnêliœmy sukces. Oczywiœcie pewna czêœæ opozycji parlamentarnej oœwiadczy³a, ¿e to
nie jest sukces, tylko zdrada narodowa i tak dalej. Ale
od tych rozgrywek trzymamy siê jak najdalej.
W wyst¹pieniu w Sejmie 28 grudnia premier powiedzia³ mniej wiêcej tak (cytujê doœæ dok³adnie):
Gdybyœmy nie zawarli w Brukseli porozumienia
17 grudnia w sprawie bud¿etu Unii, nasze wydatki na
budowê autostrad musia³yby byæ o 40 procent wy¿sze.
Mo¿na powiedzieæ, ¿e zaoszczêdziliœmy 40 procent.
Zanalizujmy ten fragment wypowiedzi. Rzeczywiœcie, je¿eliby premier powiedzia³ tak:
Gdybyœmy nie zawarli w Brukseli porozumienia
17 grudnia w sprawie bud¿etu Unii, nasze wydatki na
budowê autostrad musia³yby byæ 40 milionów z³otych
Jak to skomentuje premier? „Deficyt w zasadzie
wy¿sze,
nie zwiêksza siê, w 2005 roku wyniós³ 124 miliony rur,
to móg³by dokoñczyæ:
a w 1999 prawie 122. To wzrost tylko o oko³o 2 procent”,
... a wiêc zaoszczêdziliœmy 40 milionów.
(w rzeczywistoœci 2,21%, bo trzeba obliczyæ iloraz
Z procentami jest inaczej – i nigdy nie doœæ t³u124600000 − 121900000
maczenia! Jeœli chcê kupiæ komuœ prezent za 140 z³o.
tych, ale zobaczê, ¿e w s¹siednim sklepie ten sam to121900000
Procenty
i wielkości średnie
TEKST
TRUDNY
!!!
M ŁODY TECHNIK
54
T
)
2/2006
Czy można zaoszczędzić ponad 100%?
Politycy i banki to potrafią.
Na to opozycja zrywa siê z ³aw: „Premier mówi,
¿e deficyt siê zwiêksza tylko nieznacznie. K³amie, jak
zwykle. Prawdê mówimy tylko my, nasza partia!!”. Proszê, oto wykres”... i przewodnicz¹cy partii rzuca na
œcianê wykres z Excela. Pokazuje, ¿e ostatni s³upek jest
ponad dwa razy wy¿szy ni¿ pierwszy. Obraz zawsze
robi wiêksze wra¿enie ni¿ liczby. Pos³owie s¹ pora¿eni
i obrazem, i matematyk¹. Premier zostaje napiêtnowany jako oszust.
(Czytelniku: zrób ten sam wykres. WeŸ kolumnê danych
i w Excelu wybierz opcjê „wykres kolumnowy”).
* * *
8 + 12,5
= 10,25 (litrów na 100 kilometrów). Ale oblicz2
my to inaczej, tak, jak siê to robi w USA. Tam podaje
siê, ile mil przejadê na jednym galonie. Nie przeliczajmy litrów na galony, obliczmy jednak w miarach europejskich zu¿ycie sposobem amerykañskim. ¯ona na
jednym litrze przejedzie
100
100
= 12,5 kilometra, ja
= 8 kilometrów.
8
12,5
Œrednia tych liczb to
12,5 + 8
= 10,25
2
Naszymi samochodami przeje¿d¿amy œrednio 10,25 kilometra na litrze paliwa.
To odpowiada zu¿yciu
100 400
=
≈ 9,756 litrów na 100 kilometrów.
10,25 41
To ile paliwa zu¿ywaj¹ œrednio nasze samochody????
Czy w USA jest inna matematyka?
To w³aœnie jest trudne w statystyce: suche liczby
prawie nic nie znacz¹. Nale¿y wyjaœniæ, jak zosta³y otrzymane. Jak¹ metodê obliczenia zastosowano. Pamiêtajmy o tym, s³uchaj¹c liczb w wyst¹pieniach polityków i czytaj¹c o nich w gazetach. !
M ŁODY TECHNIK
Oto inny przyk³ad manipulacji danymi statystycznymi, aby uzyskaæ z góry za³o¿on¹ tezê. Omawiaj¹
to podrêczniki statystyki, ale nie przypuszcza³em, ¿eby
ktoœ naprawdê da³ siê na to nabraæ. Tymczasem....
W artykule Wojciecha Staszewskiego „Kto siê
boi czarnej wo³gi?” w „Gazecie Wyborczej” (dok³adniej:
w dodatku sto³ecznym) z ostatniego numeru sylwestrowo/noworocznego czytamy:
„Wydawa³oby siê, ¿e najniebezpieczniej jest po
zmroku. Albo kiedy siecze deszcz. Nic bardziej mylnego. Otó¿ najniebezpieczniej jest w dzieñ i przy dobrej
pogodzie – dwie trzecie wypadków i dwie trzecie ofiar.
Wydawa³oby siê równie¿, ¿e najbardziej niebezpieczne
s¹ ostre zakrêty. B³¹d! To na d³ugich prostych dochodzi
do 60 procent wypadków, to tam ginie blisko 70 procent ofiar”.
PójdŸmy za logik¹ autora tego tekstu. Autostrady
powinny byæ krête, a gdy chcemy zmniejszyæ szanse
wypadku, powinniœmy siê wybieraæ w podró¿ w mgle
i marzn¹cej m¿awce! Czy¿ nie tak?
Gdzie jest b³¹d? W tym samym miejscu, co przy
argumentacji: kobiety s¹ lepszymi kierowcami ni¿ mê¿czyŸni, bo – jak pokazuj¹ statystyki – powoduj¹ znacznie mniej wypadków. Mniej wiêcej w tym samym miejscu, co przy argumentacji: jeŸdzimy coraz gorzej, bo
liczba samochodów wzros³a dwukrotnie, a liczba wypadków trzykrotnie.
Osobiœcie wierzê, ¿e kobiety je¿d¿¹ lepiej ni¿
mê¿czyŸni. Ale nie dlatego, ¿e mniej wypadków jest
powodowanych przez kobiety. Panie powoduj¹ mniej
wypadków po prostu dlatego, ¿e na drogach jest mniej
kierowców kobiet ni¿ mê¿czyzn! A o co chodzi ze
wzrostem liczby wypadków? Otó¿ je¿eli liczba samochodów wzrasta dwukrotnie, to – zak³adaj¹c losowoœæ
zdarzenia – teoretyczne prawdopodobieñstwo kolizji
blisko czterokrotnie. Je¿eli zatem przy dwukrotnym
zwiêkszeniu liczby samochodów zdarza siê trzy razy
wiêcej wypadków, to znaczy, ¿e jeŸdzimy lepiej, a nie
gorzej! To nie jest do koñca tak – nie wiemy, na ile up-
roszczony model prawdopodobieñstwa kolizji sprawdza siê w ¿yciu.
A zatem: wypadków w nocy i w trudnych warunkach zdarza siê mniej dlatego, ¿e wtedy jest w ogóle mniejszy ruch. Zakrêty nie s¹ bardziej bezpieczne ni¿
prosta droga – tylko przypada na nie mniejsza czêœæ
d³ugoœci dróg. Poza tym na zakrêtach jednak bardziej
uwa¿amy.
Statystyka jest nauk¹ trudn¹. Umiejêtne korzystanie z niej jest jeszcze trudniejsze. Nietrudno wykonaæ
obliczenia. Trudno zrozumieæ, co one znacz¹.
Na zakoñczenie jeszcze dwa przyk³ady pokazuj¹ce, ¿e w pojêciu wielkoœci œredniej kryje siê tak wiele
pu³apek, ¿e... ka¿dego da siê oszukaæ. W latach osiemdziesi¹tych zarzucano dyrektorowi pewnej du¿ej firmy
(pañstwowej – to istotne!), ¿e œrednia p³aca w jego zak³adzie jest za wysoka, co rzutuje na wzrost inflacji.
Z kolei za³oga protestowa³a, ¿e zarobki s¹ za ma³e. Dyrektor wpad³ na prosty, acz genialny pomys³. Zrobi³ tak,
¿e wszyscy dostali podwy¿kê, a œrednia zmala³a. Jak to
mo¿liwe? Przyj¹³ do pracy wiele nowych osób z bardzo
nisk¹ pensj¹. Nawet gdy starzy pracownicy dostali
znaczne podwy¿ki, œrednia i tak spad³a. Zauwa¿my, ¿e
nikt nie prosi³ dyrektora o zmniejszenie bud¿etu na wynagrodzenia, tylko o spadek œredniej!!
Drugi przyk³ad niech bêdzie zwi¹zany znów
z motoryzacj¹. Moja ¿ona ma samochód, którego œrednie zu¿ycie paliwa jest równe 8 litrów na 100 kilometrów. Mój samochód jest ciê¿szy i wiêkszy – zu¿ywa
przeciêtnie 12,5 litrów na 100 kilometrów. Jakie jest
œrednie zu¿ycie paliwa przez samochody w naszej rodzinie? Zak³adamy, ¿e ja i ¿ona jeŸdzimy tyle samo.
Pozornie wszystko jest jasne i proste: Jeœli jeŸdzimy tyle samo, to œrednie zu¿ycie jest œredni¹ arytmetyczn¹:
55
2/2006
chemia
praktyczna
N zaj¹kniêcia odpowie:
a tak postawione pytanie profesjonalny chemik bez
TEKST
pH to wykładnik stężenia jonów wodorowych. Inaczej mówiąc, to ujemny logarytm dziesiętny z wartości liczbowej stężenia molowego jonów wodorowych, stąd pH=log [H+].
ŚREDNIO
TRUDNY ! ! !
Tak wiêc definicja zosta³a podana. Ale zw³aszcza
dla niezbyt zaawansowanych chemików, czy wszystko
jest ju¿ jasne?
Jak na realistów przysta³o, nie mamy z³udzeñ.
Prawdopodobny jest nawet sprzeciw czêœci Czytelników,
którzy mog¹ uwa¿aæ, ¿e takie teoretyczne i zawi³e definicje to nie jest temat do naszej „Chemii praktycznej”.
Otó¿ bêdziemy polemizowaæ, poniewa¿ pH ma
wielkie znaczenie praktyczne. Co wiêcej, niektórzy
Czytelnicy w ankiecie naszego pisma prosili o poruszenie spraw zwi¹zanych ze zmian¹ barwy zwi¹zków chemicznych. A to w³aœnie o takich zmianach w przewa¿aj¹cej mierze decyduje w³aœnie pH.
two zauwa¿ymy, ¿e barwa roztworu jest czerwonofioletowa. Je¿eli roztwór jest mêtny, to go trzeba koniecznie
przes¹czyæ.
Teraz zawartoœæ probówki dzielimy na 3 czêœci
i nasze 3 probówki ustawiamy w stojaczku obok siebie
tak, ¿eby barwê p³ynów by³o mo¿na wygodnie obserwowaæ pod œwiat³o. Zamiast obserwacji pod œwiat³o,
za probówkami mo¿na umieœciæ kartkê bia³ego papieru.
Takie proste rozwi¹zanie u³atwi nam znacznie obserwacjê barw roztworów. Teraz do probówki lewej dodajemy kilka kropli roztworu wodorotlenku sodu, NaOH
albo wodorotlenku potasu KOH, 2 . Nie trzeba byæ
specjalnie bystrym obserwatorem, ¿eby dostrzec zmianê jaka zasz³a w lewej probówce. Roztwór dotychczas
czerwonofiletowy sta³ siê nagle trawiastozielony.
Z kolei do probówki prawej dodajemy kilka kropli
stê¿onego roztworu wêglanu sodu, czyli sody Na2CO3.
I nast¹pi zmiana barwy p³ynu z czerwonofioletowej na
zielon¹.
Kontrast z poprzedni¹ barw¹ jest doskonale widoczny, bo w probówce œrodkowej, specjalnie dla porównania, pozostawiliœmy roztwór o barwie
pierwotnej.
Dla nikogo nie
jest tajemnic¹, ¿e wodne
roztwory, tak wodorotlenków sodu i potasu,
jak i wodne roztwory sody, odznaczaj¹ siê odczynem alkalicznym.
St¹d te¿ nasz pierwszy wniosek – zmiana barwy soku
z czarnych jagód zachodzi po dodaniu roztworu o odczynie alkalicznym.
Sporz¹dŸmy teraz rozcieñczony wodny roztwór
kwasu solnego HCl i dodajmy go dos³ownie po kropli
do probówki lewej. Ka¿dorazowo po dodaniu kropli
kwasu zawartoœæ probówki mieszajmy przez potrz¹sanie. Chwilê odczekajmy i dodajmy kroplê nastêpn¹.
Jeœli wystarczy nam cierpliwoœci, a jest ona przecie¿
Co to jest pH?
Stefan Sękowski
I st¹d zaraz pytanie: Czym to siê je?
I szybka odpowiedŸ: Kto z nas nie pamiêta reklamy telewizyjnej pokazuj¹cej, jak to po jedzeniu krzywa
pH opada, a po ¿uciu gumy unosi siê?
1
2
NaOH
Na2CO3
Nie wdaj¹c siê w merytoryczn¹ ocenê tej reklamy, chwilowo powiemy tylko, ¿e wartoœæ pH charakteryzuje odczyn œrodowiska. A odczyn ten mo¿e byæ zasadowy, a poprzez obojêtny mo¿e przechodziæ do
kwaœnego.
M ŁODY TECHNIK
56
POTRZEBNY
BÊDZIE
SOK
¯eby teraz teoriê po³¹czyæ z praktyka, musimy
siê postaraæ o 30–50 cm3 soku z czarnych jagód. Zreszt¹ mo¿e to byæ kompot czy marmolada, ale koniecznie
z czarnych jagód. Niestety nie zast¹pi¹ go przetwory
z ¿urawiny, porzeczek czy innego owocu.
Do probówki z wod¹ dodajemy pó³ ³y¿eczki soku
z czarnych jagód, ca³oœæ wstrz¹samy, ¿eby siê dobrze
wymiesza³a i patrzymy na probówkê pod œwiat³o. £a-
Zieleñ
Zieleñ
Sok z czarnych jagód
2/2006
Zmiany barwy soku z czarnych jagód pod wpływem działania zasad
cech¹ prawdziwego eksperymentatora, to zauwa¿ymy,
¿e po dodaniu pewnej iloœci HCl któraœ jego kropla wywo³a nagle zmianê barwy. Jak¹ zmianê? – Oczywiœcie
powrót do barwy poprzedniej, czyli czerwonofioletowej. Ten sam efekt otrzymamy, je¿eli do drugiej probówki, tej prawej, dodamy po kropli dowolny kwas, np.
azotowy HNO3, siarkowy H2SO4, fosforowy H3PO4 czy
octowy CH3COOH 3 .
3
HNO 3
HCl
Barwa fioletowa
Zmiany barwy soku z czarnych jagód pod wpływem
działania kwasów
Ka¿dy dowolny kwas przywraca roztworowi jego
poprzedni¹ barwê. Œwiadkiem i wzorcem pierwotnej
barwy jest roztwór w probówce œrodkowej.
St¹d wniosek drugi. – Zmiany barwy soku
z czarnych jagód wywo³ane roztworami o odczynie alkalicznym s¹ ca³kowicie neutralizowane przez dodanie
odpowiedniej iloœci kwasu.
HERBATA
I
BARWNIKI
W laboratoriach, nawet tych amatorskich, s¹
powszechnie znane papierki lakmusowe i fenoloftaleinowe. S¹ to skomplikowane zwi¹zki organiczne, zmieniaj¹ce swoj¹ barwê zarówno pod dzia³aniem roztworów o odczynie alkalicznym, jak i roztworów o odczynie
kwaœnym.
I tak papierek lakmusowy w œrodowisku kwaœnym jest czerwony. Natomiast odczyn zasadowy zmienia barwê lakmusa na niebiesk¹, a fenoloftaleiny – na
krwistoczerwon¹.
Z kolei posiadacze ubrañ tañszych gatunków
tzw. drelichowych o barwie szarozielonej, czyli khaki,
wiedz¹ z doœwiadczenia, ¿e pod pachami i na ko³nierzu, a wiêc w miejscach zetkniêcia siê tkaniny z potem,
który jak wiadomo ma odczyn kwaœny, pojawiaj¹ siê
fioletoworó¿owe plamy. Równie¿ u¿ytkownikom ubrañ
z tkanin barwy czerwonej nieobce jest zjawisko pojawienia siê plam o barwie niebieskiej.
Na szczêœcie jednak tak w jednym, jak i w drugim przypadku upranie myd³em, którego wodne roztwory odznaczaj¹ siê odczynem alkalicznym, przywraca najczêœciej tkaninom ich w³aœciw¹, poprzedni¹ barwê.
Poza wymienionymi ju¿ lakmusem i fenoloftalein¹ znamy jeszcze bardzo wiele innych zwi¹zków, które
przy okreœlonym pH zmieniaj¹ swoj¹ barwê. W tym
miejscu zapoznajmy siê z tablic¹ 1.
Nasycaj¹c paski bibu³y odpowiedni¹ mieszanin¹
2–4 takich zwi¹zków, wykonuje siê tzw. uniwersalne
papierki wskaŸnikowe. Kilkakrotna zmiana ich barw
umo¿liwia stwierdzenie, czy dany roztwór ma odczyn
silnie alkaliczny, s³abo alkaliczny, obojêtny, s³abo lub
silnie kwaœny.
POWRACA
PYTANIE
–
CO
TO
JEST
pH?
We wszystkich opisanych tu przypadkach,
a wiêc soku z czarnych jagód, esencji herbacianej, lakmusu, fenoloftaleiny czy barwników stosowanych do
tkanin, zmiany odczynu œrodowiska wywo³uj¹ zmiany
barwy. Z zasady jednak to, czego dokona w zakresie
zmiany barwy odczyn alkaliczny, niweczony jest przez
odczyn kwaœny i odwrotnie.
Dlaczego tak siê dzieje? Dlaczego i na jakiej podstawie mówimy, ¿e dany roztwór ma odczyn kwaœny,
a inny alkaliczny? T³umaczenie, ¿e wszystkie wodne
roztwory kwasów maj¹ odczyn kwaœny, a zasad – zasadowy, by³oby mas³em maœlanym. Argument, ¿e jedne
barwi¹ papierek lakmusowy na czerwono, a inne na
niebiesko, równie¿ niczego nie t³umaczy. Rzecz w tym,
¿e podstawow¹ przyczyn¹ takiego czy innego odczynu
wodnych roztworów s¹ panuj¹ce w nich stê¿enia jonów wodorowych H+. Poniewa¿ stê¿enia tych jonów s¹
bardzo ma³e, bo wynosz¹ milionowe i jeszcze mniejsze
u³amki, dla u³atwienia podaje siê je w postaci wyk³adników potêgi. I tak zamiast pisaæ
1/10000, mo¿emy zapisaæ: 10–4 .
W przypadku stê¿enia jonów wodorowych wyk³adnik potêgi ma znak ujemny. W praktyce pos³ugujemy siê wartoœci¹ tego wyk³adnika bez znaku –. Wartoœæ tê oznaczamy pH (od ³aciñskiego – petentium He-
M ŁODY TECHNIK
Do czystej probówki nalejemy mocnego wodnego wyci¹gu z liœcia herbacianego, czyli mówi¹c po
prostu – mocnej esencji. Tak jak i poprzednio, zawartoœæ podzielimy na 3 probówki, które umieœcimy w stojaczku i jako t³a u¿yjemy kartki bia³ego papieru. Probówka œrodkowa pos³u¿y nam jako œwiadek i wzorzec
pierwotnej barwy esencji. Do probówki lewej i prawej
dodajmy po 2-3 krople roztworu dowolnego kwasu, np.
do jednej HCl, a do drugiej HNO3. Natychmiast po dodaniu kwasu barwa esencji zblednie i stanie siê mniej
intensywna, a pierwotny kolor brunatnoczerwony
przejdzie w ¿ó³ty.
Teraz do probówki lewej i prawej dodamy, ale
powoli, po kropli, do jednej wodny rozcieñczony roztwór KOH albo NaOH, a do drugiej – roztwór Na2CO3.
Podobnie jak i w doœwiadczeniu poprzednim, odpowiednia dawka roztworu o odczynie alkalicznym powoduje zmianê barwy esencji – powraca jej kolor pierwotny, ¿ó³ty roztwór esencji znów staje siê br¹zowoczerwony.
A wiêc i tym razem zmiany barwy wywo³ane
przez dodanie kwasu zosta³y zneutralizowane odpowiedni¹ dawk¹ roztworu o odczynie alkalicznym.
PAPIERKI
57
2/2006
chemia
drogenia, czyli stê¿enia wodoru). I tak w roztworach
silnie kwaœnych panuje du¿e stê¿enie jonów H+ od
10–1 do 10–3 mola/dm3.
O roztworach takich mówimy, ¿e ich pH wynosi od 1
do 3.
S³abe kwasy maj¹
pH od 4 do 6. Czysta woda
o odczynie ca³kowicie obojêtnym ma stê¿enie jonów
H+ równe 10–7 mola/dm3,
czyli pH czystej wody wynosi 7 4 .
W s³abych zasadach
stê¿enie jonów wodorowych jest jeszcze mniejsze,
od 10–8 do 10–10 mola, czyli
ich pH wynosi 8–10.
No i wreszcie przychodz¹ roztwory mocnych
zasad. Ich wartoϾ zawarta
jest w granicach 11–14. Dla
utrwalenia w pamiêci tych
dla ka¿dego chemika wa¿nych wartoœci, przyjrzyjmy
siê uwa¿nie tabeli 1.
O
DYSOCJACJI
Zacznijmy od definicji:
Dysocjacja jonowa to rozpad cząsteczek albo
kryształów jonowych na
aniony i kationy w wyniku
działania rozpuszczalnika,
najczęściej wody.
M ŁODY TECHNIK
58
A co powinniœmy
wiedzieæ o dysocjacji kwasów i zasad? Czy wiemy,
jak dysocjuj¹ kwasy?
Kwasami nazywamy
takie zwi¹zki, których cz¹steczki przy dysocjacji elektrolitycznej wytwarzaj¹ jony, dok³adniej kationy wodorowe H+. To wiedz¹ lepiej zaawansowani m³odzi
chemicy i podaj¹ przyk³ady:
Kwas solny HCl dysocjuj¹c daje jony kationy
H+ i anion Cl –, siarkowy
H2SO4 – jon 2H+ i SO42–.
Oczywiœcie.
Z kolei wszystkie
wodorotlenki przy dysocjacji elektrolitycznej wytarzaj¹ jony ujemne, a wiêc
aniony wodorotlenkowe
OH –.
praktyczna
Tabela 1.
Zmiany pH
wskaŸników w granicach pH
Zmiany barwy wskaźników w granicach
0
1
3 4
2
2 4 6 8 2 4 6 8
2 4 6 8
6
5
2 4 6 8
2 4 6 8 2 4 6 8
1. Kwas pikrynowy
1 b
2. Zieleń malachitowa
2 ¿
z
3. Kwaśna czerwień krezolowa
3 c
¿
4. Fiolet metylowy
4
5. Czerwień p-metylowa
5
6. Benzenoazodwufenylamina
6
7. Purpura m-krezolowa
7
c
i
8. Błękit tymolowy
8
c
¿
9. Żółcień metanilowa
9
br
10. Tropcolina 00
10
c
11. Benzopurpuryna 4B
11
12. 2,6 Dwunitrofenol
12
b
13. 2,4 Dwunitrofenol (l)
13
b
14. Czerwień Kongo
14
c
15. Błękit Kongo
15
¿
16. Błękit bromo-fenolowy
16
c
¿
17. Dwumetylo-amino-azo-benzen
17
¿
c
18. Cztero-nitro-fenolo-sulfo-ftaleina
18
19. Oranż metylowy
19
¿
20. Czerwień alizarynowa S
20
z
21. Zieleń bromokrezolowa
21
2 4 6 8
9 10 11 12 13 14
7 8
2 4 6 8
2 4 6 8 2 4 6 8
2 4 6 8 2 4 6 8
¿
f
c
¿
r
¿
pr
z
z
n
¿
z
c¿
f
¿
¿
c
n
¿
o
r
n
¿
r
n-z
22. Jodoeozyna
22
¿
23. Sól sodowa fluoresceiny
23
c
24. 2,5 Dwunitrofenol (g)
24
c
25. Czerwień metylowa
25
26. Lakmoid
26
27. Czerwień chlorofenolowa
27
28. p-Nitrofenol
28
29. Błękit bromotymolow
29
30. Azolitmina
30
31. Żółcień brylantowa
31
32. m-Nitrofenol
32
33. Czerwień fenolowa
33
¿
34. Kwas rozolowy
34
c
ciemno-c
35. Czerwień obojętna
35
c
p
36. Czerwień krezolowa
36
37. l-Naftoloftaleina
37
z
¿
n
c
c
¿
¿
pr
b
¿
¿
n
n
c
p
¿
¿
b
c
c
38. Purpura metakrezolowa
38
39. Tropeolina 000
39
40. Czterobromo-fenoloftaleina
40
41. Błękit tymolowy
41
42. Fenoloftaleina
42
43. Tymoloftaleina
43
44. Żółcień alizarynowa R
44
45. Błękit alizarynowy S
45
z
46. Troppeolina 0
46
¿
47. 2:4:6 Trójnitko-fenylo-metylo-nitramina = Nitragina
48. Błękit krezylowy
47
48
2 4 6 8 2 4 6 8
z
z
c
¿
pr
r
¿
b
c
z
¿
f
n
b
cz
n
p
¿
n
p
b
p
n
n
2/2006
Skróty do tabeli wskaŸników
b - bezbarwny
br - brunatny
c - czerwony
c¿ - czerwony-¿ó³ty
f - fioletowy
n - niebieski
p - pomarañczowy
br
¿
pr - purpurowy
r - ró¿owy
z - zielony
¿ - ¿ó³ty
I znowu przyk³ady.
Wodorotlenek sodu, NaOH, dysocjuj¹c daje jony
kationy Na+ i aniony OH –, wodorotlenek wapnia
Ca(OH)2 – daje jony Ca2+ i 2OH –, wodorotlenek litu, LiOH – daje jony Li+ i OH –.
Tu trzeba przypomnieæ pewn¹ sprawê, na któr¹
nie zwróciliœmy jeszcze uwagi. Chodzi o to, jakie pH
ma czysta woda? 7! Tak, oznacza to, ¿e stê¿enie jonów
wodorowych H – w czystej wodzie wynosi 10 –7 mola/dm3:
+
–
H2O –––
> H + OH .
A wiêc oznacza to, ¿e na jeden miliard (1 000 000 000 =
= 10 9) cz¹steczek H2O, dwie z nich s¹ zdysocjowane.
Wynika z tego dalej,
¿e w 1 dm3 wody
wartość pH
123456
jest zaledwie jedna
4
odczyn
kwaśny
dziesiêciomilionowa
1/10 000 000 gramów jonów H+, co odpowiada 10–7. St¹d w³aœnie pH
wody wynosi 7. Po prostu w wodzie zupe³nie czystej
jest okreœlone stê¿enie jonów H+. W miarê dysocjowania w wodzie substancji o odczynie alkalicznym pierwotne stê¿enie jonów H+ maleje, ale nigdy nie spada
do zera. Konkretnie w przypadku roztworów mocnych
zasad pH dochodzi do 14, czyli stê¿enie jonów wodorowych spada a¿ do 10–14.
I tyle o pH ogólnie.
pH
GLEBY
I
CO
Z
TEGO
WYNIKA
roztworu wskaŸnika i ³opatki. Do wg³êbienia w porcelanowej p³ytce nak³ada siê ³opatk¹ ma³¹ porcjê badanej
gleby. Teraz próbkê zalewamy roztworem z buteleczki
z kroplomierzem. Po dok³adnym wymieszaniu i odczekaniu oko³o 5 minut, ustalamy barwê roztworu przez
porównanie go z utrwalon¹ na p³ytce skal¹ barw. Ze
skali tej odczytamy pH badanej gleby.
Je¿eli nie mamy kwasomierza Heliga, musimy
postaraæ siê o ksi¹¿eczkê z tzw. uniwersalnymi papierkami wskaŸnikowymi. Pozwalaj¹ one na okreœlenie
kwasowoœci z dok³adnoœci¹ do 0,2 pH, co jest dla nas
zupe³nie wystarczaj¹ce.
Gdy ju¿ mamy
papierki wskaŸniko7
8 9 10 11 12 13 14 15
we uniwersalne
obojętny
obojętny
umieszczamy ma³¹
próbkê badanej gleby, wielkoœci jednego centymetra szeœciennego,
w czystej probówce i zalewamy 2–3 cm3 destylowanej
wody 5 . Ca³oœæ wstrz¹samy oko³o 5 minut i odstawiamy, ¿eby ciecz siê sklarowa³a. Teraz kroplê tej cieczy
nanosimy bagietk¹ szklan¹ na koniec paska papierka
wskaŸnikowego. Dalej nie trzeba ju¿ t³umaczyæ. Uzyskan¹ barwê porównujemy z zamieszczon¹ na ok³adce
ksi¹¿eczki skal¹ i odczytujemy pH.
Na podstawie statystyki gleb ziem polskich mamy prawo przypuszczaæ, ¿e odczyn oka¿e siê kwaœny.
Rzecz jednak polega na tym, czy odczyn jest s³abo czy
silnie kwaœny. Bo od tego ustalenia zale¿y przecie¿
M ŁODY TECHNIK
ZnajomoϾ pH gleby ma wielkie
znaczenie nie tylko w du¿ych gospodar5b
stwach rolnych, ale i w sadownictwie,
Grudka ziemi
ogrodnictwie czy niewielkich ogródkach.
Dlatego ju¿ ka¿dy chemik amator powinien umieæ zbadaæ pH gleby. Bo przy
racjonalnej jej uprawie, a przecie¿ tylko
o takiej siê dzisiaj mówi, koniecznie trzeba znaæ stopieñ jej zasadowoœci lub
kwasowoœci.
Jak wykaza³y badania, ka¿da roœlina wymaga specyficznego dla siebie
stê¿enia jonów wodorowych w glebie.
Bo gleby o ró¿nym pH pokrywaj¹ siê ró¿n¹ roœlinnoœci¹. Typowymi przyk³adami
Woda destylowana
Papierek wskaŸnikowy
gleb kwaœnych s¹ gleby leœne i ³¹kowe,
5a
których pH dochodzi nawet do 4. Racjonalne nawo¿enie gleby, np. wapnem,
Badanie pH gleby
które jest przecie¿ substancj¹ zasadow¹, zwiêksza pH. Dziêki temu mo¿na uzyskaæ odpoœciœle iloœæ wapna, jak¹ trzeba rozsypaæ i przyoraæ, czy
wiednie wartoœci pH po¿¹dane przez konkretne roœliny.
te¿ przekopaæ, ¿eby glebê czêœciowo albo ca³kowicie
Np. pH gleby uprawnej pod buraki powinno wynosiæ 7.
odkwasiæ.
W jaki sposób mo¿na oznaczyæ pH gleby? PrzeSprawa jest bardzo powa¿na, poniewa¿ ka¿da
cie¿ nie bêdziemy przytykaæ do ziemi papierka lakmuroœlina uprawna, ¿eby wyda³a obfity plon, oprócz powsowego ani nie bêdziemy pokrapiali ziemi roztworem
szechnie znanych czynników – s³oñce, temperatura, wilktóregoœ ze wskaŸników.
gotnoœæ – musi mieæ jeszcze i odpowiednie pH. W tym
Badania pH gleby mo¿emy wykonaæ dwojako:
wzglêdzie potrzeby roœlin s¹ rozmaite, na przyk³ad:
– albo specjalnie do tego celu przystosowanym kwasoKoniczyna czerwona, ¿yto, owies pH 5--6
mierzem Heliga,
Buraki cukrowe, groch
6--7
– albo we w³asnym zakresie za pomoc¹ papierków
Jêczmieñ, pszenica
6,5--7
wskaŸnikowych.
Bobik, lucerna
7--8
Kwasomierz Heliga jest urz¹dzeniem ³atwym do
Tytoñ
7--8,5
nabycia m.in. w sklepach ogrodniczych. Stanowi go
zestaw sk³adaj¹cy siê z p³ytki porcelanowej, buteleczki
Spotkamy siê znów za miesi¹c. !
59
2/2006
klub
wynalazców
KLUB WYNALAZCÓW
Przyjrzyjmy siê teraz, jak poradzili sobie z problemem nasi Czytelnicy. Ca³¹ seriê pomys³ów nades³a³ kolega Boles³aw WoŸniak (5 pkt.)
z £odzi.
Proponuje on umieœciæ we
wnêtrzu poziomo ustawionego na-
2
S
płytka
ceramiczna
Szko³a Wynalazców
złapane
opiłki
Drugi pomys³ kolegi to pomiar oporu elektrycznego œcianki
nas¹czonej uprzednio roztworem
soli kuchennej 4 . Metoda mo¿e
dotyczyæ wy³¹cznie naczyñ nieglazurowanych, poniewa¿ roztwór soli
musi mieæ mo¿liwoœæ wnikn¹æ
w gruboœæ œcianki. I tu jest problem! Nie wiemy, na jak¹ g³êbokoœæ
wniknie roztwór soli, nie wiemy nic
o odczynie chemicznym (pH) samej
ceramiki itd. itp. Same problemy!
Trzeci pomys³ wydaje siê najlepszy. Kolega proponuje umieœciæ
naczynie w wiêkszym zbiorniku
z wod¹ 5 i zarówno do naczynia,
N
5
Zadaniem Waszym by³o:
„Opracowaæ metodê nieniszcz¹cego pomiaru gruboœci
œcianek naczynia ceramicznego,
do których nie ma wygodnego
dostêpu dla popularnych przyrz¹dów pomiarowych”.
Samo sprecyzowanie tematu
sugeruje, ¿e chodzi o amforê lub podobne zabytkowe naczynie, raczej
nienadaj¹ce siê do badania niszcz¹cego. £atwo w takim przypadku
o powtórzenie przygody m³odego
chemika, którego poproszono o zbadanie, czy naszyjnik z pere³ jest
prawdziwy, czy te¿ s¹ to per³y
sztuczne. Chemik wrzuci³ per³y do
kwasu solnego, per³y siê rozpuœci³y,
a badacz oœwiadczy³: per³y BY£Y
prawdziwe! Oczywiste, ¿e chodzi³o
o badania nieniszcz¹ce.
czynia magnes i ca³oœæ po³o¿yæ na
warstwie opi³ków ¿elaznych 1 . Po
zwa¿eniu opi³ków i porównaniu
z wynikami uzyskanymi z pomiarów z u¿yciem wzorca gruboœci 2
mo¿na wnioskowaæ o gruboœci
œcianki naczynia w miejscu pomiaru. Pomiar bêdzie jednak obarczony
grubym b³êdem, poniewa¿ nie jest
mo¿liwe ustawienie typowego magnesu tak, aby przywiera³ dok³adnie do wewnêtrznej powierzchni
naczynia 3 . A przecie¿ pamiêtamy,
¿e si³y przyci¹gania zale¿¹ od kwadratu odleg³oœci magnesu od opi³ków!
szczelina
N
poziom wody
w amforze
poziom wody
w naczyniu
jak i do zbiornika nalaæ wody tak,
aby poziomy wody w badanym naczyniu i zbiorniku le¿a³y w jednej
p³aszczyŸnie. Nastêpnie
nale¿y wykonaæ zdjêcia
lustra wody w naczyniu
3
i na zewn¹trz. Nak³adaj¹c
na siebie obydwa zdjêcia,
mo¿emy dok³adnie przeœS
ledziæ gruboœæ œcianek naczynia na ca³ym obwodzie
1
nasączona roztworem soli ścianka
M ŁODY TECHNIK
60
S
N
opiłki złapane przez magnes
2/2006
warstwa opiłków
4
w p³aszczyŸnie powierzchni wody.
Trzeba oczywiœcie zaznaczyæ, ¿e
zdjêcie wewnêtrznego lustra wykonaæ mo¿na jedynie endoskopem,
a zewnêtrznego – zwyk³ym aparatem. W zwi¹zku z tym trzeba bêdzie umieœciæ na powierzchni wody
coœ w rodzaju „³aty” w celu dopasowania skali obu zdjêæ 6 . No
i jeszcze menisk! Nie wiadomo
w jakim stopniu popsuje nam zabawê!
Jacek Konieczny (3 pkt.)
preferuje metody elektryczne
i uwa¿a, ¿e zanurzenie naczynia do wanny wype³nionej
elektrolitem i wlanie
równie¿ do wnêtrza
elektrolitu pozwoli
utworzyæ coœ
w rodzaju
butelki
lej-
dejskiej. Mierz¹c pojemnoœæ utworzonego w ten sposób kondensatora, mo¿emy dojœæ do gruboœci
œcianki. Mo¿emy, ale nie tak od razu. Pojemnoœæ kondensatora p³askiego wyra¿a siê wzorem:
6
kg/dziennie odpowietrzonego
proszku. Oczywiœcie dobrze by³oby,
¿eby ten proszek podczas odpowietrzania nie zapyla³ ca³ego zak³adu! W sumie chodzi – jak zwykle –
o koncepcjê: „jak to ugryŸæ”?
Wszystkim ¿yczê dobrych
pomys³ów i w miarê mo¿liwoœci korzystania z zasad pracy zawartych
w TRIZ. Termin – do koñca marca br.
Klub Wynalazców
Powa¿ny problem szkoleniowy w duchu Altszullera brzmia³:
„Opracowaæ metodê stabilizacji temperatury we wnêtrzu
wirówki tak, aby niezale¿nie od
termodynamiki zachodz¹cych
w jej wnêtrzu procesów – utrzymywaæ j¹ na sta³ym poziomie”.
proszek – jeœli to jest drobno zmielony py³ o ziarnistoœci np. ok. 60 m,
to wierzchnie warstwy niejako
„zaklejaj¹” dostêp do warstw g³êbszych i klops! Jak wiêc pokonaæ ten
problem? Mo¿na, stosuj¹c metody
TRIZ, do czego zachêcam. Zadanie
Wasze mo¿na wiêc sformu³owaæ
nastêpuj¹co:
„Opracowaæ metodê deaeracji substancji proszkowych,
prost¹, skuteczn¹ i tani¹”.
Nie wspomnia³em tu o skali
zadania, za³ó¿my wiêc, ¿e ma to
byæ niewielki problem – ok. 50
G³ówne problemy tego zadania to: pomiar temperatury, daj¹cy
w efekcie tzw. sygna³ steruj¹cy
i uk³ad realizacji zadanej wartoœci
temperatury. Tu mog¹ wchodziæ
w grê dwa przeciwstawne przypadki:
a) wnêtrze wirówki trzeba ogrzewaæ i ch³odziæ, w zale¿noœci od
wyników pomiaru temperatury,
b) wnêtrze wirówki wy³¹cznie dogrzewamy, licz¹c na ch³odzenie
otaczaj¹cym powietrzem.
Oczywiste, ¿e zawsze d¹¿ymy do uproszczeñ i staramy siê tak
poprowadziæ proces, ¿eby wystarczy³o wy³¹cznie dogrzewanie, czyli
wykres regulacji temperatury móg³by wygl¹daæ jak na rys. 7 .
Je¿eli urz¹dzeniem jest wirówka, to problem sprowadza siê
do rozwi¹zania problemu pomiaru
i zasilania energi¹ ciepln¹ obiektu
w ruchu.
7
T °C
studzenie
nagrzewanie
T max
Ranking bie¿¹cy
Szko³y Wynalazców:
1.
2.
3.
4.
5.
Boles³aw WoŸniak
Marcin Kêpiñski
Marysia Stok³osa
Jacek Konieczny
Pawe³ Pop³owski
(9
(5
(4
(3
(3
T min
pkt.)
pkt.)
pkt.)
pkt.)
pkt.)
M ŁODY TECHNIK
S ⋅ε
4πd
czyli jest wprost proporcjonalna do
powierzchni czynnej kondensatora
i odwrotnie proporcjonalna do odleg³oœci ok³adek. Wyznaczenie tej
powierzchni czynnej dla nieregularnej bry³y jest trudnym zadaniem,
a od dok³adnoœci jej okreœlenia bêdzie zale¿a³a dok³adnoœæ okreœlenia
gruboœci œcianek. A poza tym, co
siê stanie, jak œcianki amfory nasi¹kn¹ elektrolitem?
Obydwaj Koledzy otrzymuj¹
punkty i nagrody oraz gratulacje!
C=
A oto nowy problem:
Z ró¿nych powodów zachodzi czasami potrzeba deaeracji (odpowietrzenia) substancji proszkowych lub proszkopodobnych. Zabieg k³opotliwy i jak dotychczas
wykonywany ró¿nie. Najczêœciej
za pomoc¹ pompy pró¿niowej, ale
ta jest doœæ drogim urz¹dzeniem,
poza tym wymaga sporo czasu, bo
T (h)
61
2/2006
klub
wynalazców
Jacek Konieczny (3 pkt.)
z Poznania podszed³ do zadania, korzystaj¹c z pomocy Altszullera!
I bardzo dobrze! O to chodzi, ¿ebyœcie uwierzyli, ¿e Altszuller i jego
TRIZ – to naprawdê du¿a sprawa!
Jacek siêgn¹³ po tzw. Tabelê Efektów Fizycznych.
W tej tabeli Jacek znalaz³
sposób na stabilizacjê temperatury
z wykorzystaniem efektu przejœcia
fazowego, m.in. przez wykorzystanie tzw. punktu Curie. Dla wyjaœnienia trzeba dodaæ, ¿e punkt Curie
to taka temperatura, powy¿ej której
¿elazo przestaje byæ ferromagnetykiem, a staje siê paramagnetykiem
i odwrotnie: odzyskuje swoje w³aœciwoœci magnetyczne poni¿ej temperatury Curie.
Jacek proponuje wiêc wykorzystanie do podgrzewania wnêtrza
wirówki ferromagnetycznego rdzenia z nawiniêt¹ cewk¹ 8 , wzbudzaj¹c¹ pr¹dy wirowe w rdzeniu,
dopóki jest on ferromagnetykiem.
Z chwil¹ przekroczenia punktu Curie cewka „nie wspó³pracuje” z paramagnetycznym rdzeniem i uk³ad
stygnie, rdzeñ staje siê znów ferromagnetykiem, itd...
rdzeń metalowy
G
generator prądu wysokiej
częstotliwości
wirówka
M ŁODY TECHNIK
62
8
Dobre, rasowe rozwi¹zanie.
Jacek nades³a³ jeszcze jedno rozwi¹zanie, oparte równie¿ na przejœciu fazowym, a mianowicie na topieniu i zastyganiu warstwy cyny.
Grzegorz Tarnawa z Godziszki (5 pkt.) proponuje wykorzystanie innego zjawiska, a mianowicie zmiany wspó³czynnika
przenikalnoœci magnetycznej rdzenia ferromagnetycznego pod wp³ywem temperatury. Istota tego pomys³u jest w zasadzie zbie¿na
z pomys³em Jacka, ale tu nie chodzi wy³¹cznie o punkt Curie,
a o ca³y przebieg krzywej zmiany
przenikalnoœci, któr¹ mo¿na zmierzyæ i potraktowaæ jako „czynnik
steruj¹cy”. Ogrzewanie realizowane by³oby za pomoc¹ cewki zasilanej pr¹dem o wysokiej czêstotliwoœci. Ca³y uk³ad by³by okresowo
wy³¹czany dla dokonania pomiaru
przenikalnoœci, po czym w zale¿noœci od wartoœci temperatury nastêpowa³oby grzanie lub ostyganie
w temperaturze otoczenia. Wymienionym Kolegom gratulujê, obdzielam punktami i nagrodami.
Ranking bie¿¹cy
Klubu Wynalazców:
1.
2.
3.
4.
Pawe³ Cieliñski
Jacek Konieczny
Grzegorz Tarnawa
Jan Zimerman
(5
(5
(5
(5
pkt.)
pkt.)
pkt.)
pkt.)
A oto nowe wyzwanie:
Kolejne zadanie z serii „Altszulleropodobnych”. Jedn¹ z metod produkcji szk³a spienionego jest
wsypywanie komponentów (zmielona st³uczka szklana, sadza, zmielony ¿u¿el) do stalowych form –
skrzynek, które wraz z tym wsadem
jad¹ przez ca³¹ d³ugoœæ ok. 70-metrowego pieca, gdzie w temperaturze ok. 900°C nastêpuje spienianie
szk³a, po czym gotowe bloki pianki
wyjmuje siê, a formy stygn¹ do ok.
500°C i wracaj¹ na pocz¹tek ca³ej
tej drogi. Oznacza to, ¿e ciep³o
skrzynek do formowania bloków
pianki – jest bezpowrotnie tracone!
To przecie¿ marnotrawstwo i ska¿enie œrodowiska niepotrzebnym
grzaniem czegoœ, co i tak musi byæ
nastêpnie ostudzone. Co z tym zrobiæ? I to jest w³aœnie Wasz problem!
A zatem:
„Opracowaæ energooszczêdn¹ metodê produkcji szk³a
spienionego, w szczególnoœci niewymagaj¹c¹ grzania skrzynek
formuj¹cych, które po wyjœciu
z pieca musz¹ byæ ch³odzone”.
Mam œwiadomoœæ, ¿e jest to
wysoki poziom trudnoœci, ale nie
tak znów do koñca! Przypomina
znan¹ anegdotê o szlifierzu diamentów, który ba³ siê przeci¹æ du¿y
diament na dwie czêœci i zleci³ to
m³odemu praktykantowi. Zanim
przera¿ony klient zd¹¿y³ zaprotestowaæ, praktykant zjawi³ siê z równo
przeciêtym diamentem. W odpowiedzi na zaskoczenie klienta,
mistrz odpowiedzia³: Widzi pan, on
nie ma pojêcia o wartoœci tego diamentu i jemu rêka nie drgnê³a!
Wy macie w³aœnie ten atut: œwie¿oœæ spojrzenia, brak rutyny i... kto
wie, mo¿e pojawi siê patent!
Wszystkim ¿yczê œmia³oœci
decyzji i dobrych pomys³ów! Termin
– do koñca marca br.
Vademecum
M³odego Wynalazcy
Na marginesie pracy nad TRIZ powoli zaczê³a siê wy³aniaæ idea wa¿nego dzia³u TRIZ, mianowicie: Teoria Rozwoju Osobowoœci Twórczej
(TROT).
Nierozwi¹zywalnych zadañ
nie ma – pisa³ Altszuller. Niemniej
jednak, historia wynalazczoœci pe³na
jest opisów sytuacji niemal identycznych co do istoty: „niemo¿liwe” „nie
da siê”, „nikt tak nie robi”. Nie tylko
komentowano w ten sposób poczynania wielu wynalazców, ale posuwano siê znacznie dalej. W latach
dwudziestych ubieg³ego stulecia,
gdy A. Bell rozpocz¹³ sprzeda¿ swoich telefonów, jedna z amerykañskich gazet domaga³a siê gromko:
„¿eby policja po³o¿y³a kres temu wyci¹ganiu pieniêdzy z kieszeni naiwnych ludzi”. Gazeta oœwiadcza³a kategorycznie: „twierdzenie, ¿e ludzki
g³os mo¿na pos³aæ po zwyk³ym metalowym drucie, jest w najwy¿szym
stopniu niepowa¿ne”.
Dlaczego tak siê dzieje? Sk¹d
te ci¹g³e obawy przed czymœ nieznanym, czymœ, co jednak poddaje
siê analizie i daje szansê oceny
stopnia ryzyka? Mo¿na najproœciej
odpowiedzieæ, ¿e przyczyn¹ jest
zwyk³a niewiedza i niekompetencja. To jednak tylko czêœæ prawdy.
Gdy August Piccard przygotowywa³ siê do podboju najwiêkszych
g³êbin morskich i konstruowa³ swój
batyskaf, ju¿ nie „szeregowi” in¿y-
2/2006
Swoje rozwiązania zadań możesz zamieszczać
n a f o r u m w w w. m t . c o m . p l
2. Umiejêtnoœæ planowania drogi
osi¹gniêcia za³o¿onego celu.
3. Wysoka zdolnoϾ do uporczywej,
wytrwa³ej pracy.
4. Umiejêtnoœæ rozwi¹zywania twórczych zadañ, umiejêtnoœæ pokonywania sprzecznoœci technicznych,
stoj¹cych na drodze do celu.
5. Gotowoœæ do wytrzymania nacisku otoczenia, obrony w³asnej
idei, znoszenia nieuznawania
i niezrozumienia.
6. Efektywnoœæ; na drodze do osi¹gniêcia za³o¿onego celu powinny
pojawiaæ siê rozwi¹zania „cz¹stkowe”.
Ka¿dy z ww. punktów wymaga oddzielnego omówienia i tak:
„powa¿ny cel” powinien spe³niaæ
kilka podstawowych kryteriów:
1. „Powa¿ny, godny cel” powinien
byæ koniecznie nowy lub trudny
do osi¹gniêcia, ewentualnie metody jego osi¹gniêcia powinny
byæ nowe.
2. Cel powinien byæ ogólnie, spo³ecznie po¿yteczny, ukierunkowany na polepszenie ¿ycia. Ewentualnie powinien byæ po¿yteczny
globalnie, a mo¿liwe cechy ujemne winny mieæ zasiêg lokalny.
3. Cel powinien byæ konkretny: nie
ogólne „pobo¿ne ¿yczenia”, a jasno okreœlone zadanie, do rozwi¹zywania którego mo¿na
przyst¹piæ choæby dziœ.
4. Jednoczeœnie cel nie mo¿e byæ
zbyt w¹sko okreœlony: nale¿y
braæ pod uwagê nadsystemy,
nadnadsystemy, widzieæ je teraz
i w przysz³oœci.
5. Wybrany cel mo¿na traktowaæ
jak ekwiwalent ¿ycia osobistego.
Wartoœæ celu, jego skalê i znaczenie mo¿na traktowaæ jako cenê
za czêœæ w³asnego ¿ycia, niezbêdn¹ dla realizacji celu.
6. Powa¿ny, godny cel winien wyprzedzaæ swoj¹ epokê, a osi¹gniête rezultaty mog¹ sprawiaæ wra¿enie technicznej „herezji”. Ten
„stopieñ heretycznoœci” (jeœli wolno tak siê wyraziæ) jest jednoczeœnie miar¹ dystansu nowego rozwi¹zania w stosunku do typowej
rzeczywistoœci technologicznej.
Dopóki idea „nowego” nie upowszechni siê i nie stanie siê w³asnoœci¹ ogó³u zarówno cel, jak i wyniki bêd¹ siê wydawa³y „herezj¹”.
7. W³aœnie dlatego na ogó³ w takich
przypadkach konkurencja nie zagra¿a. Któ¿ odwa¿y³by siê spróbo-
waæ naœladowaæ np. tak ryzykancki rekord jak Alaina Bombarda,
który bez ¿ywnoœci, na gumowej
³ódce, w 65 dni przep³yn¹³ Atlantyk, ¿ywi¹c siê jedynie tym, czego
mog³o mu dostarczyæ otoczenie:
surowe ryby z oceanu i woda
deszczowa do picia.
8. Powa¿ny, godny cel – to osobisty
cel ¿ycia jednego cz³owieka lub
niewielkiej grupy wspó³pracowników. Liczne zespo³y pojawiaj¹
siê na ogó³ póŸniej, gdy ju¿ widaæ zarysy rozwi¹zania i jego
efektów i konieczna jest praca in¿ynierska.
9. Powa¿ny, godny cel winien byæ
niezale¿ny od z³o¿onych systemów technicznych, dotacji, oprzyrz¹dowania. Przynajmniej na
etapie zasadniczego rozpracowania. Warto tu wspomnieæ szopê
z dziurawym dachem, w której
Maria Curie-Sk³odowska wraz
z mê¿em dokona³a swoich najwiêkszych odkryæ, mo¿na tu dodaæ „norê” na poddaszu, w której
pracowa³ Ludwik Pasteur, gara¿,
w którym Steve Jobs i Steve
Wozniak zbudowali pierwszy
komputer osobisty itd.
10. Powa¿ny, godny cel powinien
zdecydowanie przekraczaæ mo¿liwoœci wynalazcy. Jego pokonywanie to „walka z samym sob¹”,
której rezultaty s¹ dla wynalazcy
czêsto wa¿niejsze ni¿ konkretne
rezultaty osi¹gniêtego celu technicznego.
Czytaj¹c powy¿sze uwagi
Altszullera, od razu mo¿na dostrzec,
¿e mówi on tu o wynalazkach
„wielkich” i „du¿ych”. Przek³adaj¹c
to na jego klasyfikacjê stopni trudnoœci wynalazków (bêdzie o tym
jeszcze mowa) – chodzi tu o wynalazki stopnia III i wy¿szego. Dla
lepszego zrozumienia mo¿na pos³u¿yæ siê przyk³adem maszyny do
szycia (por. MT 01/2006). Jej wynalazek – dzie³o ¿ycia kilku kolejnych
wynalazców – to prawdziwy „powa¿ny i godny” cel. Opracowanie kolejnych wersji specjalistycznych
jak: maszyna typu overlock, maszyny do haftowania, do podszywania
zawiniêtych nogawek spodni, maszyny sterowane komputerowo i inne – to ju¿ tylko prace o charakterze
in¿ynierskim, a wiêc I i II kategorii.
Dalszy ci¹g TROT – za miesi¹c.
Prezes Klubu Wynalazców
Mgr in¿. Jan Boratyñski
M ŁODY TECHNIK
nierowie, ale wybitni specjaliœci budowy ³odzi podwodnych i batysfer
uwa¿ali jego projekt za nierealny.
Pierwsze próby z batyskafem
(nazwanym FNRS-2) zosta³y przeprowadzone w 1948 roku i choæ
konstrukcja nie w pe³ni zda³a egzamin, kilka nastêpnych lat prób
i ulepszeñ przynios³y w efekcie sukces: 30 wrzeœnia 1953 roku August
Piccard wraz z synem Jakubem zanurzyli siê w batyskafie „Trieste”
na g³êbokoœæ oko³o 1500 m.
Dalsze eksperymenty doprowadzi³y w 1960 roku do osi¹gniêcia
dna Rowu Mariañskiego (10 912 m),
a wiêc zaledwie o 119 metrów
mniej, ni¿ wynosi g³êbokoœæ najg³êbszego ze znanych miejsc na
dnie oceanów naszego globu.
W ten sposób zosta³y zdobyte najwiêksze g³êbiny morskie.
Henryk Altszuller oczywiœcie
zna³ si³ê uprzedzeñ do wszystkiego
co nowe i zrazu niezrozumia³e. Bardzo wczeœnie okaza³o siê, ¿e nie
wystarczy nauczyæ siê zasad korzystania z instrumentów TRIZ.
Trzeba jeszcze postaraæ siê wyrobiæ
takie cechy charakteru i umys³u
twórcy nowych idei, ¿eby to nowe
rozwi¹zanie techniczne mog³o
w pe³ni dojrzeæ. Oznacza to nie tylko pokonanie sprzecznoœci technicznych stoj¹cych na drodze do
zrealizowania wypracowanej idei,
ale tak¿e spor¹ porcjê roboty konstrukcyjnej, technologicznej i kalkulacyjnej.
Wynalazek trzeba „ubraæ
w ¿elazo”, doprowadziæ do sprawnoœci technicznej, uczyniæ go ³atwym technologicznie i – co wcale
nie jest mniej wa¿ne – nadaæ mu
estetyczn¹ postaæ.
Nowoczesny twórca techniki,
wynalazca, to cz³owiek zupe³nie innego typu ni¿ „szaleni wynalazcy”
znani z ksi¹¿ek, filmów i anegdot.
To przede wszystkim cz³owiek kompetentny w swojej dziedzinie wiedzy zawodowej, konsekwentny, niepozbawiony samokrytycyzmu, jednym s³owem: otwarta g³owa. Jak
Altszuller widzi te g³ówne cechy
wspó³czesnego wynalazcy? Uwa¿a
on, ¿e istotnych jest szeœæ elementów:
1. Sprecyzowanie powa¿nego, godnego celu do osi¹gniêcia: spo³ecznie po¿¹danego, trudnego, jeszcze nierozwi¹zywanego lub rozwi¹zywanego bez powodzenia.
63
2/2006
foto
grafia
TEKST
ŁATWY ! ! !
Zdjęcia ciekawych budynków, zabytków architektonicznych, pomników, mostów i innych elementów infrastruktury urbanistycznej
stanowią przedmiot fotografii amatorskiej przeważnie
z chęci zachowania wspomnień z podróży.
³u, g³ównie ze wzglêdu na jego popularnoœæ. Dlaczego czasami chcemy utrwaliæ widok budynku czy innego podobnego obiektu i siêgamy
po aparat fotograficzny? Powodów
mo¿e byæ kilka, ale g³ównych raczej
dwa – np. chcemy pochwaliæ siê
przyjacio³om i bliskim swoj¹ obecnoœci¹ w s³awnym miejscu i na dowód tego fotografujemy go, np.
wie¿ê Big Ben w Londynie. Takie
podejœcie jednak jest dla mnie doœæ
dyskusyjne, gdy¿ w pobli¿u s³awnych pomników architektury zazwyczaj mo¿na nabyæ ich widokówki
Architektura
Sergiusz Mitin
P
rzyznam siê szczerze, ¿e motywy architektoniczne nie stanowi¹ dla mnie osobiœcie przedmiotu wielkiego zainteresowania
ani pasji fotograficznej. Mimo to
rozpoczynam seriê artyku³ów poœwiêconych tematyce „co i jak fotografowaæ”, w³aœnie od tego rozdzia-
przygotowane specjalnie dla turystów i wykonane przez zawodowych
fotografów za pomoc¹ wysokiej klasy sprzêtu fotograficznego. Ich jakoœæ z pewnoœci¹ bêdzie nieporównywalnie lepsza ni¿ zdjêæ wykonanych przez wycieczkowego fotografa
tanim amatorskim aparatem, wiêc
warto siê zastanowiæ, czy jest
2
Fotografując budynki lub pomniki,
trudno całkowicie pozbyć się
w kadrze nieba. Najlepsza „relacja
oświetleniowa” dla tego rodzaju
zdjęć to umiarkowanie oświetlone
przez niezbyt wysoko znajdujące
się nad horyzontem słońce elementy budynku i czyste błękitne
niebo w tle, najlepiej przyozdobione fotogenicznymi chmurkami. Statua Wolności w łotewskim wydaniu,
w Rydze. Sierpień, godziny okołopołudniowe.
w ogóle jakikolwiek sens robienia takich zdjêæ. Drugim powodem jest to,
¿e podoba nam siê wygl¹d obiektu
jako taki, bez wzglêdu na to, czym
jest w rzeczywistoœci. Dla mnie ten
powód zawsze by³ najwa¿niejszy. Co
oczywiœcie wcale nie wyklucza fotografowania s³awnych budynków.
Bez wzglêdu na to, co sk³oni³o nas, aby siêgn¹æ po aparat, warto pamiêtaæ o kilku elementach
szczególnie wa¿nych dla tego rodzaju fotografii.
WYBÓR
MOTYWU
1
M ŁODY TECHNIK
64
2/2006
Zabawna historia przydarzyła mi się, kiedy w pogodny jesienny dzień kilka lat
temu tak oto chodziłem bez określonego celu i zamiaru z aparatem w rękach
po Paryżu i fotografowałem wszystko, co mi wpadło w oko. A w oko wpadł mi
przesympatyczny pałac. Tyle że aby zgrać w kadrze budynek, rosnące przed
nim w wazonach kwiaty i przepiękne jesienne niebo (a przy okazji „zgubić”
niechlujnie postawione przed budynkiem kontenery na śmieci), musiałem ewidentnie położyć się na płasko na chodniku, do tego, jak się okazało, naprzeciwko pasów dla pieszych. Starsza pani, która dosłownie wdepnęła we mnie
i o mało się nie przewróciła, z oburzeniem zapytała, co ja takiego w ogóle wyprawiam. Przeprosiłem i grzecznie odpowiedziałem, że fotografuję Luwr. Na co
pani roześmiała się i powiedziała: „to nie Luwr, Luwr jest kilka przecznic dalej”.
Ale i tak ten elegancki pałac spodobał mi się wzrokowo znacznie bardzie niż
nadęty, pretensjonalny Luwr. Taki oto ze mnie znawca architektury…
PRZEWODNIEGO
Jak ju¿ wczeœniej ostrzega³em, nie warto staraæ siê „z³apaæ”
w kadrze osoby na tle ca³ego budynku, najczêœciej w wyniku powstanie
zdjêcie, na którym nie wyjdzie dobrze ani osoba, ani budynek. Jeœli
ju¿ chcemy utrwaliæ widok swój lub
kolegi przy pomniku architektonicznym, lepiej wybraæ jakiœ szczególnie
³adny, charakterystyczny jego fragment, zgrywaj¹c w kadrze z fotografowan¹ osob¹. Fotografowanie ciekawych elementów budynków w wielu
przypadkach owocuje ciekawszymi
zdjêciami ni¿ budynków ca³ych, lecz
pozbawionych szczegó³ów z powodu
zbyt ma³ego zbli¿enia.
Przepiękny budynek Muzeum Historii w Bernie
(Szwajcaria). Pochmurna
pogoda i równomierne
zachmurzenie pozbawiły
zdjęcie nieba, zamieniając
go w mdłą szarą pustkę.
Niestety taka pogoda utrzymywała się podczas całego mego pobytu w Bernie i nic na to nie można
było poradzić. Zwraca na
siebie uwagę „zawalająca”
się latarnia po prawej stronie kadru, mimo iż znajdujące się w lewej części
kadru znaki drogowe są
idealnie pionowe. Spowodowane to jest względnie małą (w stosunku do wymiarów budynku) odległością fotografowania, gdyż po prostu nie miałem możliwości odsunąć się dalej. Na upartego mógłbym „wypionować” podstępną latarnię
w programie graficznym i tak prawdopodobnie bym zrobił, gdyby zdjęcie było
przeznaczone do użytku komercyjnego, np. na kalendarz lub pocztówkę. Nie
uznałem natomiast za słuszne zastosowanie dość złożonego zabiegu dla zdjęcia typowo wycieczkowego, do tego niezbyt udanego ze względu na pogodę
i panujące warunki oświetleniowe.
3
POGODA
Jej, jak wiadomo, zamówiæ
nie mo¿emy, jaka jest w dniu wycieczki, taka jest. Fotografowanie
w pe³nym s³oñcu czêsto owocuje
zbyt ostrymi, kontrastowymi cieniami, czasami „wyci¹gaj¹cymi” ciekawe szczegó³y, a czasami wrêcz odkszta³caj¹cymi wygl¹d budynków.
„Oszukiwanie” pomiaru œwiat³a
aparatów popularnej klasy przez
zbyt du¿e ró¿nice w oœwietleniu
poszczególnych obszarów kadru
równie¿ jest na porz¹dku dziennym
w podobnych okolicznoœciach. U¿ycie lampy b³yskowej do rozjaœnienia
cieni – o których pisa³em w poprzednich numerach – w przypadku
fotografowania budynków najprawdopodobniej oka¿e siê nieskutecznym ze wzglêdu na ich wielkoœæ.
Moc wbudowanej w aparat lampy
na pewno jest niewystarczaj¹ca, by
cokolwiek zmieniæ w roz³o¿eniu
œwiat³a i cieni na zdjêciu na odleg³oœciach charakterystycznych dla fotografowania obiektów architekto-
nicznych. Nawet z mocnej profesjonalnej lampy reporterskiej w takich
przypadkach nie ma wiele po¿ytku,
o czym mog³em siê wielokrotnie
przekonaæ. Z kolei przy fotografowaniu w warunkach zachmurzenia, zamiast nieba na zdjêciach wyjdzie
md³a szara „pustka”. P³askie, ma³o
ciekawe œwiat³o pochodz¹ce od
równomiernie zachmurzonego nieba
pozbawia fotografowane obiekty
gry œwiat³a i cieni, sp³aszcza ich
wygl¹d i w³aœnie dlatego nazywa
siê „p³askim”. Najlepsz¹ pogod¹ do
fotografowania, nie tylko zreszt¹ architektury, jest wtedy, kiedy pojedyncze chmurki b³¹dz¹ po czystym
s³onecznym albo leciutko przymglonym niebie. Kiedy taka chmurka
przys³ania s³oñce, cienie nie znikaj¹
zupe³nie jak przy równomiernym
zachmurzeniu, lecz staj¹ siê delikatne i rozmyte. Kontrastowoœæ oœwiet-
5
65
2/2006
Plac Czerwony i mury Kremla w Moskwie, listopad, godziny okołopołudniowe. Znajdujące się na godzinie 10 (patrz na cienie) słońce sprawiło, że mury są zbyt ciemne, pozbawione szczegółów. Niestety nic
z tym nie można zrobić, bowiem w godzinach wcześniejszych, porannych, słońce znajdowałoby się we właściwej pozycji względem murów,
jednak zbyt nisko i byłoby przysłonięte przez budynki po przeciwnej
stronie placu. Latem, kiedy słońce o tej samej porze znajduje się wyżej
nad horyzontem, ten problem by nie występował.
Całkiem nieźle okazały się natomiast oświetlone budynki po przeciwnej stronie placu
Czerwonego. Zrobiłem to zdjęcie, dosłownie
odwracając się o około 100 stopni w prawo
w porównaniu z poprzednim. Słońce w tym
przypadku znajduje się na godzinie 8 (patrz
na cienie ludzi!) i doskonale wyświetla szczegóły budynku. Skośne ujęcie zaś pozwala
zmieścić w kadrze praktycznie cały budynek,
uwydatniając jednocześnie jego szczegóły
na przednim planie.
M ŁODY TECHNIK
4
foto
prostopadle na pionowe
œciany budynków i dobrze je oœwietlaj¹. Z kolei poziome powierzchnie chodników s¹ oœwietlone skoœnie i co za
tym idzie, mniej intensywnie, a nie o chodniki
nam przecie¿ chodzi.
Porada praktyczna: unikaj fotografowania budynków zarówno
prosto pod s³oñce, jak
i wówczas, kiedy s³oñce
znajduje siê za twoimi
plecami. W pierwszym
przypadku szczegó³y
Boczne wejście do Akademii Sztuk Pięknych
w Rydze. Południowe
sierpniowe słońce dobrze oświetliło elewację
budynku, natomiast
chodnik przed nim okazał się pogrążony w głębokim cieniu od znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy kamienic. Świecące prosto w elewację budynku słońce w dużym stopniu jednak spłaszczyło jego
wygląd. Innym błędem tego zdjęcia jest zbyt wysoka pozycja obiektywu i zbyt
niskie kadrowanie. Kucając i kadrując wyżej, można było pozbyć się zacienionej, absolutnie nieistotnej dla kompozycji części chodnika, pokazując natomiast
piękny dach budynku, który w tym przypadku nie zmieścił się w kadrze.
6
lenia zmniejsza siê do poziomu,
z którym bez k³opotu poradzi sobie
automatyka nawet niedrogiego
amatorskiego kompakta.
PORA
DNIA
Najlepiej fotografowaæ budynki przy niezbyt wysoko znajduj¹cym siê nad horyzontem s³oñcu,
czyli latem w godzinach porannych
lub popo³udniowych. Promienie
s³oñca padaj¹ wówczas niemal¿e
M ŁODY TECHNIK
66
Niezbyt udana próba zrobienia ciekawego zdjęcia katedry Notre Dame
w Paryżu. Oświetlenie różnych fragmentów budynku wrześniowym okołopołudniowym słońcem przy wyjątkowo pięknej, słonecznej pogodzie, okazało się zbyt kontrastowe. Przy innym,
mniej kontrastowym oświetleniu zdjęcie wyglądałoby znaczniej ciekawiej.
Sterczące na tle nieba rusztowanie po
lewej stronie budynku w miarę łatwo
usunąć w dość prostym nawet edytorze obrazu, o posługiwaniu się takimi
porozmawiamy osobno.
grafia
plan zdjêciowy w postaci tarczy zegara z tob¹ w centrum, to s³oñce
powinno siê znajdowaæ na godzinie
4-5 wzglêdem nas albo na godzinie
7-8. Pamiêtaj, ¿e s³oñce przesuwa
siê o k¹t 15 stopni w ci¹gu godziny,
to pomo¿e ci wyobraziæ sobie, jakie
bêdzie oœwietlenie za jakiœ czas.
PERSPEKTYWA
Nie zawsze udaje siê odsun¹æ od fotografowanego obiektu architektonicznego na odleg³oœæ wystarczaj¹c¹, by zachowaæ poprawne
jego odzwierciedlenie na zdjêciu.
Fotografuj¹c zabytkowe budynki
w ciasnych uliczkach starych miast,
najczêœciej w³aœnie siê nie udaje.
Wówczas wymuszone skrócenie ogniskowej obiektywu, by poszerzyæ
pole widzenia, owocuje zazwyczaj
„zawaleniem” siê pionowych krawêdzi budynków do œrodka kadru.
8
budynku zgin¹ w g³êbokich cieniach, w drugim zaœ zostan¹ wypalone w œwiat³ach. Najlepsze oœwietlenie uzyskasz, kiedy s³oñce znajduje siê od ciebie z ty³u zsuniête
o oko³o 45 stopni w jedn¹ lub drug¹
stronê. Jeœli wyobraziæ sobie nasz
7
Jedynym sposobem na pozbycie
się w kadrze reklam, niepowołanych
osób, samochodów, znaków drogowych i innych elementów zakłócających jest wysokie kadrowanie, ścinając kadrem podłoże i dolne partie
budynku. Jeśli pogoda nam dopisze
i niebo będzie „fotogeniczne”,
a nasz sprzęt i umiejętności pozwolą z tego skorzystać – zdjęcia mogą
wyjść całkiem ciekawe. Oczywiście
nie zastąpią one zdjęć pokazujących budynki w całości, w końcu taki a nie inny jest wygląd miasta (od
piętra w górę – Paryż, na parterze –
Singapur) też przekazuje jakiś koloryt dlań charakterystyczny.
2/2006
9
Nie radzi³bym jednak rozpaczliwie
staraæ siê „wypionowaæ” krawêdzi,
komponuj¹c kadr, a tym bardziej
póŸniej obracaæ zdjêcia w programie graficznym w tym samym celu.
Owszem, zaawansowane programy
graficzne umo¿liwiaj¹ korygowanie
perspektywy, jednak wykonanie tego zabiegu z wyczuciem i umiarem,
tak by nie sp³aszczyæ ca³kowicie
zdjêcia i nie pozbawiæ go przekazu
przestrzeni, wymaga nie lada doœwiadczenia i umiejêtnoœci. W fotografii amatorskiej nie przejmowa³bym siê do przesady „pionem” tego, co w rzeczywistoœci powinno
staæ pionowo. Sensownym jest sugerowanie siê „poziomem” chodnika i ogólnym wygl¹dem zdjêcia.
ELEMENTY
ZAK£ÓCAJ¥CE
Fotografuj¹c najpiêkniejszy
nawet budynek czy inny pomnik
architektury, najprawdopodobniej
nie uda ci siê pozbyæ z kadru przeró¿nych elementów zak³ócaj¹cych
Wieża Domskiej Katedry
w Rydze –
mogłoby to być
całkiem niezłe
zdjęcie wycieczkowe. Słaba lampa błyskowa aparatu
kompaktowego
nie dała jednak
rady odpowiednio doświetlić
świadomie ujętych w kadrze
gałęzi, przez co
okazały się one
znacznie ciemniejsze, niż
chciałbym.
odbiór zdjêcia. Do takich nale¿¹ rozci¹gniête
nad ulicami przewody,
latarnie, znaki drogowe,
10
stoj¹ce przed budynkami samochody, znajduPodróżując, niekoniecznie musimy fotografować
j¹ce siê w polu widzejedynie światowo znane budynki czy zabytki arnia inne osoby itp. Podchitektoniczne. Takie oto wąskie balkoniki z fikuśczas wêdrówek z apara- nymi żeliwnymi kratami i kwiatami na balustratem w rêku po ciekadach są dla mnie symbolem Paryża w stopniu nie
wych miejscach odwiemniejszym niż Łuk Tryumfalny czy Wieża Eiffla.
dzanych miast, najbarW tym przypadku lepszy sprzęt i nieco inne ośdziej denerwowa³y
wietlenie pozwoliły ująć odpowiednio zieleń po
mnie jaskrawe, chwyta- prawej stronie kadru (porównaj z poprzednim
j¹ce uwagê reklamy
zdjęciem).
i wywieszki sklepów,
które przewa¿nie pasoznaku drogowego, osoby, która
wa³y do eleganckiego wygl¹du
przypadkowo znalaz³a siê kadrze
budynków jak d¿em do kie³basy.
czy wywieszki na budynku wymaO ile przewody wzglêdnie ³atwo
mo¿na usun¹æ podczas póŸniejszej ga u¿ycia doœæ zaawansowanego
edytora obrazu (programu graficzobróbki zdjêcia w prostym nawet
nego) i nie lada umiejêtnoœci
programie graficznym, o tyle z pozosta³ymi elementami zak³ócaj¹cy- w pos³ugiwaniu siê nim. W wielu
przypadkach taka operacja w ogómi na amatorskich, wycieczkole nie jest mo¿liwa, usuniêcie sawych zdjêciach niestety musimy
mochodu tym bardziej. ●
siê pogodziæ. Usuniêcie nawet
Porady praktyczne:
M ŁODY TECHNIK
! Nie staraj się za wszelką cenę „złapać” w kadr całego budynku, tym bardziej zgrywając go ze stojącymi przed nim osobami, wybierz fragment, który naprawdę ci się podoba i najlepiej odzwierciedla koloryt i charakter fotografowanego obiektu.
Nie staraj się sfotografować budynku na wprost, prostopadle do jego frontu. Ujęcie skośne pozwoli zmieścić w kadrze
więcej, uwydatniając jednocześnie ciekawe jego szczegóły na przednim planie.
! Unikaj obecności w kadrze obszarów o dużej różnicy w oświetleniu, np. jasnej, wypalonej przez południowe słońce powierzchni chodnika i znajdujących się w cieniu fragmentów budynku. Jeśli widzisz, że oświetlenie obiektu, który wpadł ci
w oko, nie jest korzystne w danym momencie – postaraj się wyobrazić sobie, jakie ono będzie, powiedzmy, za kilka godzin, kiedy słońce zmieni swoją pozycję i wysokość nad horyzontem. Budynek stoi w miejscu, zawsze przecież można
doń powrócić w innych warunkach oświetlenia, rozważ taką możliwość.
! Komponując kadr, staraj się tak trzymać aparat, żeby „wypoziomować” to, co w naturze powinno być poziome, chociażby
chodnik. Nie przejmuj się zachowaniem pionu latarni czy pionowych krawędzi budynków – wysoce prawdopodobnie, że
i tak się nie uda. Jeśli w kadrze są ludzie, to najlepszym wskaźnikiem poprawności kadrowania jest ich naturalna pozycja.
! Jedyną metodą pozbycia się w kadrze samochodów, znaków drogowych, wywieszek sklepów lub przechodniów, jest fotografowanie górnych partii budynków, tak aby całkowicie obcinać kadrem podłoże i parter.
67
2/2006
Adam Łowicki
Mechaniczny samograj
Czasem w ciszy można usłyszeć melodyjkę o powtarzającym
się motywie. Szukamy wzrokiem i... tak! To dźwięk pozytywki. Może być umieszczona w zapalniczce, breloczku albo
w szkatułce na biżuterię. Pozytywka może być też w zabawce
dla malutkich dzieci. Ciągnie się wtedy za sznurek, który nakręca sprężynę i rozlegają się cichutkie dźwięki, mające szansę zainteresować niemowlaka albo go uśpić.
Gotowa pozytywka
J
eœli otworzymy obudowê graj¹cej zabawki, zobaczymy, ¿e zasadniczym jej elementem jest
metalowy walec z wypustkami.
Gdy walec siê obraca, wypustki zaczepiaj¹ o zêby metalowego grzebienia. Poniewa¿ ka¿dy z tych zêbów stroików ma inn¹ d³ugoœæ, wy-
daje te¿ inny
dŸwiêk. Gdy zêby
s¹ odpowiednio
zestrojone, us³yszymy melodyjkê.
Jaka to melodia,
zale¿y od uk³adu
wypustek na walcu. Taki instrument
muzyczny wymyœlono w XIX wieku.
Jeœli wtedy go wymyœlono i zbudowano, tym bardziej teraz, w XXI
wieku, jeœli macie
ochotê i sprê¿ynê
od starego budzika, mo¿emy to
powtórzyæ.
cze 31 œrub M5 z nakrêtkami oraz
sprê¿yny od budzika lub jakiejœ
nakrêcanej zabawki. Tu trzeba
uwa¿aæ, bo teraz ju¿ nie produkuje
siê takich zabawek i mo¿ecie rozkrêciæ coœ cennego, co nadawa³oby
siê do muzeum zabawek. Jeœli chodzi o budzik, to te na baterie te¿ siê
nie nadaj¹. Nie ma w nich sprê¿yny.
Jeœli nie macie budzika bez baterii,
najlepiej wybierzcie siê na wyprawê do zegarmistrza, który na pewno coœ tam dla was wyszuka.
Podstawka pozytywki
Zrobimy j¹ z kawa³ka sklejki
o wymiarach 200 na 120 na 10 milimetrów. Brzegi sklejki nale¿y wyg³adziæ papierem œciernym, jak
zreszt¹ wszystkie drewniane elementy pozytywki. Taka dba³oœæ niewiele kosztuje, a bêdzie dobrze
œwiadczyæ o naszej pracy. No i podczas zabawy i demonstracji nie powbijaj¹ siê nam drzazgi w palce.
MATERIA£Y
DO ZROBIENIA POZYTYWKI
S¥ £ATWO DOSTÊPNE
Potrzebujemy kawa³ka sklejki, drewnianych listewek oraz puszki œredniej wielkoœci. Do tego jesz-
Podstawa pozytywki
M ŁODY TECHNIK
Suport bêbna
To dwie listewki o d³ugoœci
120 milimetrów,
gruboœci 5 i szerokoœci 40. Do ka¿dej
z nich z jednaj strony doklejone s¹
klocki 20 na 20 na
40 milimetrów. Zapewni¹ one prostopad³e ustawienie
suportów do podstawy i sprawi¹, ¿e
powierzchnia
Fabryczna pozytywka umieszczona
w breloczku
68
2/2006
Materiały do budowy pozytywki
Kto zrobi taką pozytywkę, niech zamieści
j e j z d j ę c i e n a f o r u m w w w. m t . c o m . p l
wodu z pewnoœci¹ znacie. Pionowe
linie pokazuj¹ osie symetrii sprê¿ynowych blaszek, a kó³ka symbolizuj¹
wystaj¹ce œruby. Jeœli znacie siê na
muzyce, mo¿ecie od razu skomponowaæ sobie jak¹œ inn¹ melodyjkê.
Bêben pozytywki
Wykonamy go z puszki
o œrednicy 70 milimetrów i wysokoœci 100 milimetrów. Ja znalaz³em
tak¹ po groszku. Jedno z denek jest
ca³kowicie usuniête. Zacz¹æ nale¿y
od umycia puszki. Teraz ju¿ such¹
mo¿na okleiæ papierem, na którym
mamy rozrysowane po³o¿enie
gdzie sobie zaplanowaliœmy. Teraz
najlepsze. We wszystkie otwory
wk³adamy œruby M5 i zabezpieczamy je nakrêtkami. Poniewa¿ nie
zawsze mog³em siêgn¹æ œrub¹ do
otworu, w tej pracy pos³u¿y³em siê
pêsetk¹. Wreszcie mamy naszego
technoje¿a. Pozostaje jeszcze do
zrobienia brakuj¹ce dno puszki.
Musimy wyci¹æ je z kawa³ka blachy, bo oryginalne denko oka¿e siê
za ma³e. Na pewno za ma³e. Jeœli
mamy wstrêt do lutowania, nowe
denko mo¿emy wyci¹æ z podwójnej
tektury lub sklejki i wkleiæ klejem
dwusk³adnikowym. Zreszt¹ blaszane denko te¿. Wa¿ne, ¿eby w obu
denkach wywierciæ centralnie po
jednym otworze o œrednicy takiej,
jaki mamy drut przeznaczony na
Suport walca – potrzebne są dwa
takie elementy
przyklejenia bêdzie odpowiednio
wytrzyma³a do naszych zamiarów.
W górnej czêœci suportów, na wysokoœci 70 milimetrów od podstawy,
wywiercimy 3-milimetrowej œrednicy otwory na oœ korby. Dobrze by³oby te otwory wywierciæ równoczeœnie w obu listewkach, tak by by³y
symetryczne i nasz bêben nie obraca³ siê w przysz³oœci koœlawo.
Partytura
To schemat miejsc na rozwiniêciu walca, gdzie powinny byæ
wywiercone otwory. Przerysujcie
za³¹czony rysunek w odpowiednim
powiêkszeniu. D³ugoœæ rysunku ma
byæ taka, jak d³ugoœæ obwodu naszej puszki. Wzór na obliczenie ob-
wszystkich otworów. Do oklejania
dobrze jest u¿yæ kleju w sprayu,
który bardzo u³atwi pracê, ale mo¿na te¿ zrobiæ to zwyk³ym klejem do
papieru. Pozwólmy mu wyschn¹æ.
Nastêpnym etapem jest staranne
napunktowanie zaznaczonych
miejsc. Wiem, ¿e trudno. Mo¿na poradziæ sobie mocuj¹c œciskami stolarskimi pó³okr¹g³¹ listwê do sto³u,
tak aby wystawa³a poza jego krawêdŸ kilka centymetrów wiêcej ni¿
wynosi wysokoœæ naszej puszki. Teraz nadziewaj¹c puszkê na listwê,
mamy podk³adkê i mo¿emy z ³atwoœci¹ punktowaæ zamierzone otwory. Gdy to zrobimy, mo¿emy
wzi¹æ siê do wiercenia. U¿y³em
wiert³a 5,5 milimetra. £atwizna.
Tylko nie próbujcie bez punktowania, bo wtedy zniszczycie oklejenie
puszki, a otwory bêd¹ nie tam,
korbê. Ju¿ pisa³em, sk¹d pozyskaæ
piêkny, prosty, gruby niklowany
drut do robótek rêcznych. Nie bêdê
siê powtarza³, ¿e z tajemnych kobiecych szuflad. Do kompletu potrzebujemy jeszcze dwóch kr¹¿ków
drewna o œrednicy 20 milimetrów
z wywierconymi centralnie otworami o œrednicy drutu przeznaczonego na korbê. Maj¹ mieæ oko³o 10 milimetrów wysokoœci i trwale przykleimy je do denek, po obu stronach
walca.
Korba napêdowa
Korba, jak ju¿ pisa³em, jest
wygiêta precyzyjnie z drutu do robótek. Mój drut jest niestety tylko
2-milimetrowej œrednicy, ale powinien
wystarczyæ, wy mo¿ecie wzi¹æ grubszy.
Korbê nale¿y wygi¹æ
tak jak na rysunku.
Koniec drutu zabezpieczymy kr¹¿kami
drewna i klejem, tak
by korba nie obraca³a siê wzglêdem
bêbna.
69
2/2006
Zębaty bęben
Krążek drewna doklejany do walca
M ŁODY TECHNIK
Partytura pozytywki
Walec z puszki
na
warsztacie
Widok pozytywki z boku
Grający grzebień ze stroików
MONTA¯ GRAJ¥CEGO
URZ¥DZENIA
Korba z drutu do robótek
Graj¹ce jêzyczki
Wykonamy je
w ten sposób, ¿e odetniemy od naszej, z trudem zdobytej sprê¿yny
budzikowej szeœæ 50milimetrowych kawa³ków.
Pojedynczy stroik
Trapez. Potrzebne są dwa
M ŁODY TECHNIK
70
Suport jêzyczków
Suport zrobiony jest z listewki o gruboœci 5 milimetrów i d³ugoœci 120. Ma kszta³t trapezu o bokach
10 i 25 milimetrów. Potrzebujemy
dwóch takich trapezów, bo miêdzy
nimi tkwiæ bêd¹ stroiki.
Podk³adka
Podk³adka pod zestaw jêzyczków to klocek drewna o wymiarach
40 na 45, na 120 milimetrów.
Monta¿ zaczniemy od przyklejenia suportów bêbna do podstawy. Teraz pomiêdzy ich ramionami
wk³adamy kolcowaty bêben
i wszystko przeszywamy korb¹.
Trochê kleju dwusk³adnikowego
z obu stron puszki powinno sprawiæ, ¿e korba nie bêdzie obraca³a
siê wzglêdem bêbna tylko razem
z nim. To wa¿ne.
Szeœæ odcinków sprê¿yn rozmieszczamy i przyklejamy klejem
wikolowym do jednej z trapezowych deszczu³ek. Wszystko smarujemy klejem i nakrywamy drugim
trapezem. U¿y³em a¿ trzech œcisków stolarskich, by to siê nie roz³azi³o i niniejszym uzyskaliœmy kompletny suport z zamontowanymi jêzyczkami stroikami. Po wyschniêciu, tym razem dwoma wkrêtami do
drewna mocujemy suport do podk³adki. Gdy szarpiemy poszczególne stroiki, us³yszymy ich cichy
dŸwiêk. Pobudzaj¹c je kolejno, us³yszymy gamê szeœciu tonów. Im
stroik jest d³u¿szy, tym dŸwiêk ni¿szy. Teraz musimy znaleŸæ takie
miejsce na podstawce, gdzie wystaj¹ce z bêbna œruby bêd¹ delikatnie zaczepiaæ o jêzyczki stroików.
Jeœli je znajdziemy, zaznaczmy po³o¿enie o³ówkiem, a nastêpnie przyklejmy na trwale do podstawy. To
2/2006
Podkładka pod stroiki
jest to. Podczas powolnego krêcenia korb¹ œruby wprowadzaj¹
w dr¿enie hartowan¹ blachê sprê¿ynek, a dŸwiêki uk³adaj¹ siê
w znan¹ melodyjkê. Mo¿emy byæ
z siebie dumni.
Pozytywka
Gdy dostaniemy od kuzynów
kartkê z ¿yczeniami, w której
umieszczono elektroniczn¹, graj¹c¹
pozytywkê z Chin, mo¿na im siê
zrewan¿owaæ. Zadzwoñmy do nich
i trzymaj¹c s³uchawkê telefonu
w pobli¿u naszej zabawki, powoli
zakrêæmy korb¹. Z pewnoœci¹ bêd¹
zdumieni wasz¹ zaradnoœci¹ i zdolnoœciami. A mo¿e znaj¹c dŸwiêki,
jakie wydaj¹ wasze stroiki, skomponujecie coœ samodzielnie i mo¿e
nawet bêdzie to techno na instrument z XIX wieku. !
przegląd
rynku
Piła łańcuchowa to wspaniałe męskie narzędzie. Za jej pomocą można wykonać mnóstwo prac wokół domu czy w ogrodzie. A dla posiadacza kominka, któremu przydaje się każda
ilość pociętego drzewa, taka
piła to naprawdę ogromne
ułatwienie.
Pi³a spalinowa
Jest o wiele bardziej ha³aœliwa i wydziela truj¹ce spaliny.
Zwykle du¿ymi pi³ami spalinowymi
pos³uguj¹ siê profesjonaliœci w g³ê-
K
a¿da pi³a ³añcuchowa sk³ada
siê z nastêpuj¹cych podstawowych elementów: silnik, ³añcuch tn¹cy, hamulec bezpieczeñstwa, zbiornik oleju oraz uchwyt, za
który to wszystko trzymamy.
Silnik napêdzaj¹cy urz¹dzenie umieszczony jest w trwa³ej, kolorowej obudowie. Obudowa ma
dwa uchwyty na rêce oraz os³onê
z wy³¹cznikiem bezpieczeñstwa.
Gdy ³añcuch poci¹gnie pi³ê w niekontrolowany sposób w stronê pi³owanego drzewa, os³ona odchyla siê
i wy³¹cza napêd. Z przodu obudowy
jest prowadnica. Na jej umieszczony
jest tryb gwiazdkowy zazêbiaj¹cy
Piła łańcuchowa
siê z ³añcuchem. Po prowadnicy suwa siê ³añcuch z prêdkoœci¹ nawet
do 10 metrów na sekundê. Pêtla ³añcucha ze specjalnymi hartowanymi
ostrzami przecina drewno z ³atwoœci¹. Pi³y ³añcuchowe maj¹ ró¿ne d³ugoœci prowadnic. Zaczynaj¹ siê od
35 centymetrów, a mog¹ mieæ i pó³
metra d³ugoœci. Od tego zale¿y, jakiej œrednicy pnie bêdziemy mogli
przecinaæ. Innym istotnym parametrem jest moc silnika.
Produkowane s¹ pi³y elektryczne
M ŁODY TECHNIK
72
Adam Łowicki
i spalinowe. Wytwarzaniem pi³ ³añcuchowych, spalinowych i elektrycznych trudni siê wiele firm.
Miêdzy innymi s¹ to Asgatec,
Bosch, Einhell, Makita, Stihl czy
Husqvarna.
Pi³a elektryczna
Ta jest cicha i wygodna, ma
jednak swoje wady. Jeœli chcemy
pos³ugiwaæ siê pi³¹ elektryczn¹, uœwiadomiæ sobie trzeba, ¿e musimy
mieæ dostêp do gniazdka elektrycznego 230
V i ¿e pi³a
bêdzie za
sob¹ ci¹gn¹æ trochê
k³opotliwy
kabel
elektryczny. Na nim
tworz¹ siê
sup³y, które trzeba
pracowicie rozpl¹tywaæ.
bokim lesie. Zakres mocy pilarek
rozci¹ga siê od 1,3 kW do 6,4 kW
(1,8 KM do 8,7 KM). Oczywiœcie my
te¿ mo¿emy u¿ywaæ pi³ spalinowych w rozleg³ym ogrodzie, jeœli
mamy tolerancyjnych na ha³as s¹siadów.
Regulacja ³añcucha
W obu rodzajach pi³ musimy
zadbaæ o prawid³owe naci¹gniêcie
³añcucha. Poprawnie napiêty ³añcuch nie zwisa u do³u prowadnicy,
ale daje siê przesuwaæ bez wysi³ku
po górnej czêœci. Tak¹ próbê wykonujmy w rêkawicach ochronnych,
bo ³añcuch jest naprawdê ostry
i ³atwo siê skaleczyæ. Zwykle napinanie ³añcucha wykonuje siê za pomoc¹ œrubokrêta i specjalnego klucza. Obracaj¹c wkrêtakiem odpowiedni¹ œrubê regulacyjn¹, przesuwamy ko³o zêbate, na którym pracuje ³añcuch. Gdy ko³o zêbate odsuwamy od pocz¹tku prowadnicy
³añcuch naci¹ga siê, likwiduj¹c
zbêdny luz. Podczas pracy ³añcuch
bardzo siê rozgrzewa i wyd³u¿a,
co mo¿e skoñczyæ siê spadniêciem
z prowadnicy. W trakcie pracy trzeba co jakiœ czas sprawdzaæ jego
napiêcie i regulowaæ. Gdy pracujemy na mrozie, a mamy przerwaæ
pracê na czas wystarczaj¹cy na
ca³kowite ostygniêcie i tym samym
skrócenie siê ³añcucha, pamiêtajmy, by go poluzowaæ. Unikniemy
2/2006
wtedy mo¿liwego zerwania ³añcucha i uszkodzenia pi³y. W handlu s¹
te¿ pi³y oznaczone skrótem SDS,
które nie wymagaj¹ ¿adnych narzêdzi do napinania ³añcucha.
Smarowanie ³añcucha
£añcuch powinien byæ przez
ca³y czas pracy smarowany. W obudowie pi³y umieszczony jest zbior-
nik na specjalny olej do pi³. Musimy
pamiêtaæ, by uzupe³niaæ ten olej
w miarê jego ubywania. Na zbiorniku umieszczono kreski oznaczaj¹ce
minimalny i maksymalny jego poziom.
Bezpieczeñstwo pracy
Pi³ê musimy trzymaæ podczas
pracy dwoma rêkami najlepiej w rêkawicach. Pracê nale¿y najpierw
przemyœleæ i tak prowadziæ pi³ê, by
unikn¹æ zakleszczenia siê prowadnicy w razie ciêtego drzewa. To bardzo
k³opotliwa sytuacja. Nale¿y unikaæ
te¿ ciêcia wierzchem prowadnicy,
a tak¿e niekontrolowanego dotkniêFirma
Symbol
cia drzewa górn¹ kwadr¹ wierzcho³ka prowadnicy. Mo¿e wtedy nast¹piæ
groŸne odrzucenie pi³y w stronê g³owy pi³uj¹cego. Radzê wk³adaæ kask,
mimo ¿e pi³a ³añcuchowa nie jest dla
miêczaków. Gdybyœmy chcieli œcinaæ
suche drzewa w naszym sadzie, nale¿y przejœæ specjalne szkolenie.
Przewracaj¹ce siê w sposób niekontrolowany, mog³yby przygnieœæ nas
lub pobliskie przedmioty.
Hamulec bezpieczeñstwa
Pi³a oprócz wy³¹cznika ma
te¿ specjalny hamulec bezpieczeñstwa zatrzymuj¹cy b³yskawicznie
³añcuch. Ta „b³yskawicznoœæ” jest
Długość
prowadnicy
Moc silnika
Cena
Fevil
Castelgarden
Partner
Woodshark
Makita
YD-KUO1-45A
351CCS
36CC
DCS34
cm
cm
cm
cm
cm
1,45
1,2
1,8
1,8
1,8
kW
kW
kW
kW
kW
528
448
578
499
697
zł
zł
zł
zł
zł
30
35
30
40
cm
cm
cm
cm
1,6
1,6
1,7
1,8
kW
kW
kW
kW
375
388
597
299
zł
zł
zł
zł
Piły łańcuchowe elektryczne
Black&Deker
Al.-Ko
Makita
Talon
GK 1630
KE1600
UC 3003A
AC21111
73
2/2006
45
40
36
36
35
M ŁODY TECHNIK
Piły łańcuchowe spalinowe
umowna, bo mo¿e trwaæ i jedn¹ sekundê, co jest bardzo d³ugim czasem w takich wypadkach. Konieczne jest u¿ycie rêkawic i okularów
podczas pracy. Okulary ochroni¹
oczy przed sypi¹cymi siê wokó³
i w górê trocinami. Instrukcje bezpieczeñstwa zalecaj¹ tak¿e u¿ycia
os³on na uszy. Tak¹ os³onê zwykle
w kolorze czerwonym mo¿na kupiæ
w sklepie z narzêdziami za nieca³e
5 z³otych.
Praca pi³¹ a zwierzêta domowe
Dla bezpieczeñstwa podczas
pracy pi³¹ nale¿y przywi¹zaæ
gdzieœ dalej ciekawskiego psa. Wilczury, na przyk³ad, bardzo lubi¹ nosiæ œwie¿o odcinane polana kominkowe i gryŸæ je lub podrzucaæ. Ciekawski kundel mo¿e te¿ chcieæ
spróbowaæ nosem, jak œlicznie
pachnie olejem rozgrzany ³añcuch.
Jeœli chcemy dalej mieæ w ca³oœci
swoje ulubione zwierze, zadbajmy,
by siê nie krêci³o w pobli¿u naszego domowego tartaku.
Popisy mistrza ciêcia
Gdy zdobêdziemy trochê
praktyki, bêdziemy mogli sobie bez
k³opotu wyci¹æ z du¿ego pnia wygodne krzese³ko na czterech równych nogach, by odpocz¹æ po trudach ciêcia. Na fotografii widoczny
jest tak¿e, nikomu niepotrzebny,
drewniany ³añcuch wyciêty z jednego kawa³ka drewna, przez mistrza
pi³y spalinowej. Brawo, Jasiu.
W sklepie jest ogromny wybór niedrogich pi³, obu rodzajów.
Naprawdê pi³owy zawrót g³owy. !
jak
pomyślał,
tak
Z
TRAWY,
zrobił
Z
BETONU,...
Mia³em kiedyœ znajomego,
który studiowa³ na MEL-u, czyli
Wydziale Mechaniki i Energetyki
Lotnictwa. Znam wielu ludzi, którzy
studiowali na tym presti¿owym wydziale Politechniki Warszawskiej,
dwa razy uda³o mi siê wybraæ
„z wydzia³em” na obóz szybowcowy, a wspomnianego na pocz¹tku
kolegê zna³em jeszcze z czasów liNa oryginalnym obrazku „Keep’em
flying” na pierwszym planie były palmy i nos F4-U Corsaira, a nieco dalej
dzielni saperzy układający lądowisko
z kolejnych modułów PSP. Moim „obciążnikiem” maty Marston jest Hellcat.
Dywan Marston z dodatkiem,
czyli
zwycięstwo gospodarki planowej
Alvar Hansen
TEKST
ŁATWY ! ! !
M ŁODY TECHNIK
74
J
ak mo¿na by³o napisaæ coœ ciekawego o tak nudnym samolocie
jak F6F Hellcat? By³ silnie opancerzony, uzbrojony w 6 km 0,5 cala
i móg³ przenosiæ tyle bomb, co
Sztukas i niewiele mniej ni¿ Avenger. Mia³ dwukrotnie mocniejszy silnik ni¿ Zero, wa¿y³ dwa razy tyle,
by³ szybszy, a jednoczeœnie równie
zwrotny. Obliczony po wojnie stosunek zestrzeleñ do strat w³asnych
w walkach powietrznych wynosi³
18 do 1. Zaprojektowano go klasycznie, bez eksperymentów, które
opóŸni³y pojawienie siê Corsaira.
Wyprodukowano w masowych iloœciach (³¹cznie ponad 12000 sztuk)
w nowo wybudowanych, ogromnych zak³adach produkcyjnych
2/2006
Wszystkie okładki TM są
podobne. Numer, pod spodem tytuł
i ramka z ostrzeżeniem
o tajności tekstu. Wróg też,
psiakość, piśmienny.
Grummana. Jednym s³owem, dziecko nowoczesnej, lecz sprawdzonej
technologii lotniczej i gospodarki
wojennej potê¿nego pañstwa. Nuda
straszna, nale¿a³o wiêc zacz¹æ inaczej, to znaczy potraktowaæ nudziarza jako kwiatek zdobi¹cy mniej atrakcyjny wizualnie temat g³ówny.
cealnych. Przedmiotem mojej i ogólnej zazdroœci by³a posiadana przez
niego instrukcja budowy lotnisk
z czasów II wojny œwiatowej, opublikowana w serii amerykañskich
podrêczników instrukta¿owych
(Technical Manual) pod numerem
TM 5-255. Ksi¹¿ka mia³a te¿ w³asny
Na tym pozowanym zdjęciu z TM 5-255 saperzy ładują małą, holowaną równiarkę do C-47. Są gotowi na wszystko, ubrani w mundury polowe, mają pełny
osprzęt i hełmy. Nic, tylko wysadzić ich gdzieś na polanie w dżungli i lądować
po kilku dniach z formacją bombowców na gotowym lotnisku.
No..., chyba że w tej dżungli będzie bardzo lało. Na innej ilustracji z tego samego podręcznika Curtiss C-46
Commando podnosi podmuchem śmigieł i kołami istną
burzę błotną.
tytu³ „Aviation Engineers”, co trzeba chyba t³umaczyæ jako „Saperzy
lotniskowi” i rozpoczyna³a siê ilustracj¹ propagandow¹ podpisan¹
„Keep’em flying” czyli w dowolnym
t³umaczeniu „Musz¹ lataæ”. Rozdzia³y u³o¿one by³y w porz¹dku
„chronologicznym”, tj. od prawdziwego survivalu, czyli l¹dowania
dzielnych saperów w jakimœ dzikim
terenie, rozpoznania, w tym rodzaju
gleby, kierunków œwiata i kierunku
wiatrów, poprzez œcinanie roœlinnoœci na kierunkach podejœcia, ew.
rozminowywanie zdobytych lotnisk,
a¿ po stanowi¹c¹ wiêksz¹ czêœæ zawartoœci podrêcznika „zwyk³¹ lotniskow¹ budowlankê”, czyli spychacze, równiarki, walce, tabele
d³ugoœci, szerokoœci i nacisków
gruntowych dla pasów i dróg ko³owania dla wszystkich typów samolotów. Podrêcznik zosta³ wydany
w kwietniu 1944 roku i zawiera³ ju¿
dane dla B-29, który to samolot,
wraz z transportowym C-46 Commando, mia³ we wspomnianej materii najwiêksze wymagania.
Problem l¹dowania ciê¿kich
i nie tak ciê¿kich samolotów na lotniskach polowych nie by³ nowy. Typowe „pole wzlotów” z lat dwudziestych by³o tym w³aœnie, czyli
wielkim, wyrównanym, okr¹g³awym w kszta³cie trawiastym po-
lem. Si³a i kierunek wiatru
by³y istotnymi
sk³adowymi
przy ówczesnych niewielkich prêdkoœF6F Hellcat firmy Italeri w skali 1/72 jaki jest, każdy widzi. Bardzo
ciach lotu
porządny, prosty, ma oddzielnie montowane klapy, a Italeri produi w zwi¹zku
kuje go w 2 czy 3 różnych pudełkach i co najmniej 6 malowaz tym nale¿a³o
niach. Wspominając o malowaniu, to widoczne na zdjęciu skutki
zawsze startoużycia aerografu są zbyt dobre, by były moje. Waldek Pupar nie
waæ i l¹dowaæ
musiał jednak zniżać się do takich czynności jak surowe sklejanie
dok³adnie pod
czy montaż końcowy. Tyle umiałem sam.
wiatr. Samoloty
Wydzierane „do ¿ywego” pole traby³y ju¿ co prawda spore, ale jeszwy zosta³o zast¹pione przez betocze na tyle lekkie, by ich podwozia
nowe pasy, u³o¿one najczêœciej „na
z baloniastymi ko³ami nie wygniakrzy¿”, tak aby pokryæ ich kierunki
ta³y pod³o¿a, zw³aszcza ¿e ka¿dy
z najczêœciej wystêpuj¹cymi kierunz nich startowa³ po „innej” trawie,
kami wiatrów.
bo w innym kierunku, wiêc ta osLotniska wojskowe powtótatnia mia³a czas odrastaæ. Pole Morzy³y schemat lotnisk cywilnych,
kotowskie, Hendon Aerodrome czy
ale do rozwi¹zania pozosta³ jeszcze
Flugfeld Tempelhof to tylko trzy
problem tymczasowych lotnisk poprzyk³ady takich starych lotnisk,
lowych. Anglicy i Francuzi eksperyprzy czym to ostatnie zachowa³o
mentowali pocz¹tkowo z metalowyswój historyczny kszta³t, co mo¿na
mi siatkami rozci¹ganymi na trazobaczyæ, ogl¹daj¹c choæby mapê
wie, jednak wobec pacyfistycznych
ulic Berlina. Problemy zaczê³y nanastrojów i braku finansowania
rastaæ wraz ze wzrastaj¹c¹ mas¹
prace te nie przynios³y wielkich resamolotów, wzrostem ciœnienia
zultatów i wybuch II wojny œwiatow coraz mniejszych, bo chowanych
wej zasta³ si³y powietrzne wszysko³ach podwozia, a przede wszystkich walcz¹cych stron lataj¹ce
tkim powiêkszaj¹cymi siê prêdkoœ„z betonu” lub „z trawy”. Do czasu
ciami lotu, l¹dowania i wzrastaj¹c¹
pojawienia siê w Europie ameryw zwi¹zku z tym rol¹ hamulców.
M ŁODY TECHNIK
Ten sam wzór, tyle że 72 razy mniejszy. Pilot pochodzi z modelu szybowca desantowego „Hadrian” (Italeri) i nie ma żadnego
związku z tym, jak naprawdę wyglądali piloci szybowcowi. Nadaje się za to znakomicie na faceta z myśliwców US Navy.
75
2/2006
„Dywanik PSP”, świeżo ułożony na wyrównanym i ubitym piasku. Samoloty przejeżdżające po takim lądowisku wzniecałyby z kolei regularnie burze piaskowe,
ale mata Marston zwykle szybko przerastała trawą.
jak
pomyślał,
tak
zrobił
Na poprzednim zdjęciu widać, jak z prostokątnej powierzchni PSP czeskiego Eduarda powstała sześciokątna podstawka „młodotechnicznego” JPTZ. Po pomalowaniu na dość jasny kolor podstawowy i odczekaniu
dnia lub dwóch zalałem całość bardzo rozcieńczoną
czernią i starłem większość po lekkim przeschnięciu.
kañskich si³ powietrznych wraz
z tytu³ow¹ mat¹ Marston rozmiêk³e
l¹dowisko mog³o byæ jednym z decyduj¹cych czynników wojny powietrznej. W lipcu 1940 roku po
zbombardowaniu przez Luftwaffe
pasów g³ównych baz Anglicy zmuszeni zostali do latania z trawy
obok i na rozproszonych lotniskach
polowych i tylko piêknej i suchej
pogodzie u schy³ku lata zawdziêczali zwyciêstwo w bitwie o Angliê. Wczesna wiosna 1945 roku by-
³a z kolei mokra i lataj¹ca z betonowych lotnisk Luftwaffe mog³a bezkarnie atakowaæ rosyjskie kolumny
pancerne, poniewa¿ rosyjskie myœliwce sta³y po osie w b³ocie na polskich polach.
M ŁODY TECHNIK
76
...ZE
STALI
Amerykanie przygl¹dali siê
doœæ d³ugo wojnie zza oceanu i o ile
w technice wojsk l¹dowych uda³o
siê im pope³niæ du¿o kardynalnych
b³êdów, to w technice lotniczej radzili sobie znakomicie. Opisany powy¿ej problem adaptowania byle
pola na lotnisko dla ciê¿kich bom-
bowców rozwi¹zali, eksperymentuj¹c z kilkoma typami rozwijanych
i rozk³adanych siatek i mat. Wykazali siê przy tym iœcie wielkoprzemys³owym gestem, bo kogó¿ to
w wojennej Europie staæ by by³o na
wybranie najciê¿szego, najbardziej
„staloch³onnego” rozwi¹zania. Anglicy zbierali aluminiowe garnki ¿eby zrobiæ z nich
samoloty,
Niemcy rozbierali w tym celu
wraki zestrzelonych bombowców oraz
eksperymentowali z betonowymi pancerzami na poci¹gach przeciwlotniczych, a tymczasem za oceanem postanowiono wyk³adaæ ca³e,
tymczasowe lotniska polowe p³ytami ze stali. Wypróbowana w czasie
manewrów w okolicach Marston
w Stanach modu³owa p³yta zosta³a
jeszcze dopracowana, m.in. przet³oczono j¹ w szereg charakterystycznych dziur, dziêki czemu sta³a siê
l¿ejsza, zyska³a na sztywnoœci, ³atwo odprowadza³a wodê do gruntu
i umo¿liwia³a przerastanie traw¹.
Ta ostatnia cecha, choæ k³opotliwa
w razie demonta¿u (ostatnie ze
zmartwieñ planistów), by³a bardzo
pomocna w walce z kurzem, prawdziwym „cichym zabójc¹” silników
lotniczych.
Pojedyncza
p³yta PSP (Pierced
Steel Planking,
czyli „stalowa
wyk³adzina
w dziurki”) mia³a
wymiary 3,05
X 0,38 m i mog³a
byæ przeniesiona
przez jednego ¿o³nierza. P³yty ³¹czono ze sob¹,
wsuwaj¹c wystaj¹ce wzd³u¿ d³u¿szej krawêdzi zaczepy w otwory
w s¹siedniej p³ycie i uk³adano kolejno w zazêbiaj¹cy siê wzór, blokuj¹c je jeszcze przed rozsuwaniem
specjalnymi, sprê¿ystymi „zawleczkami”. Tworzona w ten sposób powierzchnia by³a jednolita, bardzo
wytrzyma³a i skutecznie rozk³ada³a
naciski punktowe
od podwozi samolotów, umo¿liwiaj¹c eksploatacjê
l¹dowisk budowanych na relatywnie miêkkim czy
podmok³ym gruncie. Na gruntach
twardych mata
Marston spe³nia³a
z nadwy¿k¹ wymagania dla
2/2006
wspomnianych ju¿, najciê¿szych samolotów bombowych i transportowych, a ¿e dla u³o¿enia pasa o wymiarach 46 X 1520 metrów trzeba
by³o 60 000 sztuk p³yt - ot, drobnostka. Wa¿y³o to razem te 2000 ton
(2000 ton stali - ile¿ by to w Europie
zrobili z tego czo³gów lub okrêtów),
ale najistotniejszy w ca³ym pomyœle
by³ modularny charakter konstrukcji, co sprawia³o, ¿e w sprzyjaj¹cych
warunkach batalion saperów móg³
go³ymi rêkami zbudowaæ lotnisko
polowe w 2-3 dni. Na tym lotnisku
trzeciego dnia pod wieczór mog³y
ju¿ l¹dowaæ nie tylko Pipery L-4 czy
Dakoty, ale i B-17. Mog³y te¿ i l¹dowa³y Hellcaty. !
M ŁODY TECHNIK
77
2/2006
lat temu
luty 1961
Gdy ruch uliczny się motoryzuje...
Istnieją zjawiska, których skalę można ocenić dopiero
na tle dłuższego okresu obserwacji. Do takich zjawisk
należy właśnie rozwój komunikacji miejskiej. Roczny
przyrost ruchu może być na pierwszy rzut oka niewi−
lat temu
luty 1976
Samochód wyścigowy na 6 kołach
Samochód wyścigowy formuły I (moc maksymalna
500 KM, dopuszczalny ciężar 575 kG) stawia przed
konstruktorem wiele sprzecznych zadań. M.in. dobrą
przyczepność do toru osiąga się siłą aerodynamiczną
skierowaną do dołu, za pomocą odpowiednich sta−
teczników i kształtu omaskowania oraz zwiększenia
szerokości samochodu. W rezultacie im lepsze „trzy−
manie się” na zakrętach, tym większy opór aerody−
namiczny wpływający ujemnie na osiągi samochodu.
Derek Gardner, konstruktor firmy Tyrrell, zbudował
prototyp samochodu wyścigowego, który ma mniejszy
lat temu
M ŁODY TECHNIK
90
doczny, ale już w ciągu 5 czy 10 lat następuje nieraz
całkowita przemiana wyglądu ulic miejskich. Wzrasta
obszar miasta, a wraz z nim i potrzeba posługiwania
się środkami komunikacji masowej lub indywidualnej,
wzrasta też średnia długość przejazdu ulicami miasta.
Ze wzrostem liczby mieszkańców rośnie częstotliwość
posługiwania się komunikacją. Oto przykład z nasze−
go polskiego „podwórka” na prze−
strzeni lat 1938−1955 tzw. „wskaź−
nik ruchliwości”, czyli roczna liczba
przejazdów na jednego mieszkańca
wzrosła w Warszawie do 350%,
a w Krakowie aż do 620%.
od innych opór czołowy, mniejszą szerokość i średnice
kół przednich, a przy tym odznacza się o wiele lepszą
przyczepnością do toru, dzięki zespołowi 4 kół przed−
nich zastępujących 2 koła. Konstruktor spodziewa się,
że wprowadzone innowacje będą równoważne przy−
rostowi mocy o około 10%. Próby trwają.
luty 1991
Telefon bez drutu...
... staje się artykułem codziennego użytku. Jest nie−
zbędny dla lekarzy, menedżerów, przedstawicieli
firm, monterów, serwisantów itp. Dla osób zaś pry−
watnych jest to kolejna możliwość rozszerzenia i uła−
twienia możliwości komunikowania się. Koszty jednak
tych aparatów oraz sieci stacji przesyłowych nie są
wcale małe. Lecz czegóż nie robi się, by ułatwić sobie
życie...
2/2006
Domowy upłynniacz gazu
Poszukując ekologicznie bezpiecznych technologii,
Sulzer był jedną z pierwszych firm, które zajęły się
wykorzystaniem płynnego gazu jako paliwa somo−
chodowego. Na licencji Sulzera The Fuel Maker Corp.
oferuje sprężarki Sulthane, służące do upłynniania
gazu. Te małe urządzenia pracować mogą bezpiecznie
i wydajnie w garażu lub bezpośrednio w domu, pod−
łączone do lokalnej sieci gazowej i służą do uzupeł−
niania paliwa w samochodach napędzanych gazem
płynnym.
nia, które kombinować sobie można
dowolnie, mają dla mięśni takie samo znaczenie, jak ćwiczenie i podnoszenie ciężarków. W sposób nadmieniony można używać mięśni szyi, głowy, nóg i tułowia, tak że organizm nasz wykonywa pewną pracę,
jak przy rzeczywistej pracy fizycznej,
czem taki człowiek umysłowo pracujący osiąga taki sam rezultat, jak robotnik swoją ciężką pracą. (...)
2 lutego 1906
SĘDZIWY
TECHNIK
Luty 1906
ZIARNO
Środek przeciw bezsenności
Wiadomo, że ludzie nie pracujący fizycznie, cierpią na bezsenność. Stąd
i z ogólnie znanego faktu, że bezsenność szczególnie rozpowszechnioną
bywa w sferach umysłowo pracujących i mało ruchu robiących, wnioskować można, że odpowiednia praca fizyczna jest w stanie wywołać
sen. W organizmie ludzkim tworzą
się ciągle jady (toxyny), które tylko
praca fizyczna, przy pomocy skurczów i rozkurczów mięśni ciała usunąć potrafi. Gdy się więc nie pracuje
fizycznie, nagromadzają się owe toxyny w wielkiej ilości w organizmie,
drażnią ustrój nerwowy, przedewszystkiem mózg i tak niedopuszczają
do snu. Gdy człowiek umysłowo pracujący ma dużo ruchu na świeżem
powietrzu, jest w stanie prędzej zasnąć, niż inny, który mało albo wcale
ruchu nie używa. Gdy ktoś wraca
z ciężkiej roboty polnej i siada obok
ciepłego pieca, to po upływie kilku
minut zaśnie. Sen taki jest głębokim,
orzeźwiającym i zdrowym. Podczas
ciężkiej roboty tworzyły się w organizmie właśnie owe materje sen wywołujące. Dlatego to cieszą się pracujące klasy zdrowym i siłę przysparzającym snem. (...) Nawet gdy ktoś
cały dzień siedzi przy biurku, może
robić ruch, nie przerywając sobie
swojej roboty. Gdy trzymamy ramię
przez kilka minut tylko poziomo, to
już tem dajemy pewną robotę naszym mięśniom, wnet bowiem ramię
będzie tak zmęczone, że dłużej go
trzymać nie zdołamy. Trzymajmy np.
ramiona poziomo na dół, przyciskając je równocześnie do tułowia przez
kilka tylko minut, tak, że każdy muskuł jest naprężony, albo naprężmy
np. palce, gnąc równocześnie przedramię pod kątem ostrym do nadramienia, a zdziwimy się, jak będziemy
czuli się zmęczeni przy tej tak spokojnej pracy fizycznej. Takie ćwicze-
Nowy tunel przez Alpy
Od chwili ukończenia tunelu symplońskiego wschodnie kantony
szwajcarskie zajęły się myślą przekopania słynnej przełęczy „Splügen”,
aby zyskać jeszcze jedno połączenie
z Włochami. Po stronie włoskiej
przyjęto tę myśl z zadowoleniem i utworzył się już komitet, do którego
należą reprezentanci miast lombardzkich: Wenecyi, Medjolanu, Werony i t. p. Nowy tunel byłby ważną linią nietylko dla Szwajcarji wschodniej i Włoch północnych, lecz także
dla Wirtembergji i Bawarji.
9 lutego 1906
Pustynia zamieniona w jezioro
W pośrodku tej części pustyni amerykańskiej, która między rzeką Colorado a górami pobrzeżnemi leży,
znajduje się znane zagłębienie Salton Sink, leżące poniżej poziomu
morza i zapewne w czasach przedhistorycznych od zatoki dolno-kalifornijskiej odcięte. Na południu rozciąga się okolica, którą niedawno temu zapomocą nawodnienia z rzeki
Colorado pod uprawę wzięto. Wodę
sprowadzono do kanału, przed kilkoma laty przy nizkim stanie wody
wykopanego. Zeszłego roku jednak
woda w rzece wezbrała tak wysoko,
że nowej sobie drogi wzdłuż linji kanałowej szukała. Obecnie uchodzi
Colorado do Salton Sink, zamiast do
zatoki dolno-kalifornijskiej. W tem
zagłębiu podnosi się prawie o 1 cal
dziennie i gdzie dawniej pustynia
była, roztacza się morze lądowe na
80 milach angielskich długości, a 40
szerokości. Główny szlak kolei Southern Pacyfic idzie właśnie tem zagłębiem; stacja Salton leży 267 stóp
pod poziomem morza. Nowe morze
przekroczyło już szyny kolei i musiano zbudować całkiem nowy tor nad
brzegiem wody. Usiłowano rzekę
Colorado wyprzeć do dawnego łożyska, ale napróżno, i jak się zdaje,
cała okolica zostanie zalana. W takim razie ubyłoby Kalifornji 400 mil
kwadratowych pustyni, a uzyskałaby
wielkie morze śródziemne.
16 lutego 1906
W przededniu
wielkich odkryć
Słynny wynalazca amerykański, Edisson, który ludzkość wzbogacił już tylu doniosłemi i pożytecznemi wyna-
lazkami, zajęty jest obecnie doświadczeniami laboratoryjnemi, które
w razie pomyślnego wyniku ich, wywołają przewrót olbrzymi w życiu
świata całego. „Stoimy obecnie ¦
mówił Edisson do jednego z dziennikarzy amerykańskich ¦ w przededniu nowej, wielkiej epoki w dziejach
świata. ¦ Rzeczą jest bardzo prawdopodobną, że w czasie niedługim wynalezione zostanie bezpośrednia otrzymanie siły elektrycznej. Zamiast
wydobywania węgla z pod ziemi,
naładowywania go w wagony i przewożenia na odległość setek mil,
wkładania pod kotły, spalania i zamiany ciepłoty tej w parę a tej znowu w energię elektryczną ¦ ustawiać
będziemy niebawem specjalne przyrządy w głębi pokładów węglowych,
otrzymywać na miejscu energję
elektryczną i przy pomocy drutów
miedzianych przenosić ją na dowolne odległości. Zbyteczną rzeczą
wówczas będzie przewożenie olbrzymich mas węgla. Możemy daleko szybciej przenieść przy pomocy
drutów dowolną ilość energji elektrycznej, choćby o sile 10 tysięcy koni. (...)”
23 lutego 1906
TYGODNIK ILUSTROWANY
Wyścig balonów
Paryż miał r. z. niezwykłe widowisko. Z ogrodu Tuilleryjskiego wyruszyło 15 balonów, ubiegając się
o wielką nagrodę francuskiego klubu
aeronautycznego za najdalszą przestrzeń, przebytą w najkrótszym czasie. Pierwszą nagrodę otrzymał Jakób Faure na balonie „Kabyle”
o 1,600 metr. kwadr. pojemności.
Balon ten przebył przestrzeń 1,350
kilometrów w 18 godzin i wylądował
na Węgrzech. Drugim był Hiszpan
Duro na balonie „Cierzo”, który
przebył 1,130 kilom., trzecim Francuz Boulenger na balonie „Eden”,
wylądował w Saksonii. Wyruszaniu
balonów z Paryża przypatrywały się
tłumy.
3 lutego 1906
Grafologia w Japonii
W Europie grafologia jest sztuką
względnie nową. Datuje się ona od
czasów księdza Michona, który był
jej wynalazcą i propagatorem przed
laty 50-ciu. Ale w Japonii uprawiano
grafologię od czasów niepamiętnych. Doszli oni w kunszcie grafologicznym do takiej wprawy, że odgadują charakter człowieka z jednej jedynej napisanej przez niego kartki.
Ale bo też sposób pisania Japończyków znacznie się różni od naszego.
Mianowicie, nie używają oni twardych piór stalowych, lecz miękkich
pędzelków, a to już wiele stanowi,
bo najdelikatniejsze drgnienia dłoni
uwydatniają się dobitniej przy takiem „malowaniu” liter i wyrazów.
(...) Kreska wązka, krótka, ostra oznacza umysł jasny, zdecydowany.
Kreska cienka i szybka, mniej lub
więcej pozioma, jak kreska utworzona piórem, oznacza wesołość, żywość, słabą wolę. Kreska delikatna,
powolnie narysowana – delikatność
upodobań i uczuć, charakter nieco
zmanierowany. (...)
3 lutego 1906
Nowy fortepian
Profesor Zabłudowski z Berlina wymyślił instrument znacznej doniosłości dla dzieci, uczących się gry na
fortepianie. Wynalazek jest nader
prosty. P. Zabłudowski, nie zmieniając wielkości fortepianu ani siły jego
tonów, stworzył poprostu małą klawiaturę, którą w każdej chwili można założyć, a która nie przeszkadza
rozmiarami swymi w nauce dzieciom, poza tem niczem nie różniąc
się od zwyczajnej. Poprostu zamiast
klawiszy 22,5 milimetrowych są tam
20 milimetrowe, wskutek czego oktawa ma zamiast 19 centymetrów
tylko 17 i przez to staje się dostępną
dla dzieci. Skoro dziecko skończy
grać, zdejmuje się małą klawiaturę,
a nakłada zwyczajną, tak że w jednym instrumencie można właściwie
posiadać dwa: dla dzieci i dla dorosłych. Jest to wynalazek bardzo praktyczny, znacznie praktyczniejszy, niż
osobne małe skrzypce dla małych
skrzypków.
17 lutego 1906
Nowa broń
W Stanach Zjednoczonych odbywano próby z nową armatą o pociskach
3 funtowych. Wynik był świetny.
Działo strzelało 300 razy na minutę.
Jest to największa szybkość strzałów,
jaką osiągnięto dotychczas.
17 lutego 1906
Alkoholizm u dzieci
w Niemczech
W Nordhausen, pisze Berl. Tageblatt, mieście, gdzie znajdują się liczne gorzelnie, zrobiono ankietę nad
alkoholizmem u dzieci, chodzących
już do szkoły. Rezultaty okazały się
bardzo opłakane. W siódmej klasie
pewnej szkoły ludowej z 49 dzieci
38 piło wino, 40 wódkę, a wszystkie
piwo. W czwartej klasie z 28 dziewczynek 27 piło wino, 14 wódkę, 21
oświadczyło, że bardzo lubią piwo,
14 dawano piwo regularnie, „ponieważ dodaje sił”, jak mówili rodzice,
16 twierdziło, że już bywały lekko
pijane. W pewnej wiosce koło Ortelsburga znaleziono u znacznej liczby
uczniów flaszki z wódką, otrzymaną
„na orzeźwienie” od rodziców.
Niektóre dziewięcioletnie dzieci
przynoszono rodzicom do domu
jeszcze przed wykładami – pijane.
Tak bywa w szkołach niemieckich...
17 lutego 1906
Zebrała Magda Michalska
Game Zone
W dzisiejszych czasach obserwujemy rozkwit gier sieciowych na niespotykaną dotychczas skalę. Gry, w których gracze, kierując poczynaniami swojego awatara (wirtualne alter ego), wiodą wirtualne życie w świecie, który
istnieje tylko i wyłącznie na ekranach komputerów, powoli zaczynają dominować na rynku elektronicznej rozrywki. Przyjrzyjmy się ich początkom
i historii.
O
grach MMORPG mo¿na by
napisaæ ksi¹¿kê, dlatego z koniecznoœci artyku³ ten bêdzie
doœæ pogl¹dowy i skupimy siê tu
w g³ównej mierze na najwa¿niejszych i maj¹cych najwiêkszy wk³ad
w rozwój gatunku tytu³ach.
obraŸni oraz kartki papieru, o³ówka
i zestawu koœci gracze wcielaj¹ siê
w œmia³ków przemierzaj¹cych zapomniane lochy czy bezkresne krainy. W MUD-ach brak grafiki rekompensowany jest szczegó³owymi opisami miejsc, przedmiotów i wyda-
MMORPG
–
jak to się zaczęło
czyli
TEKST
ŁATWY ! ! !
M ŁODY TECHNIK
92
PREHISTORIA
Protoplastami wspó³czesnych
gier sieciowych s¹ tzw. MUD-y, czyli gry tekstowe, które narodzi³y siê
w latach 70. Bardzo zbli¿one do klasycznych gier fabularnych (Role
Playing), w których za pomoc¹ wy-
Juliusz Konczalski
rzeñ, w jakich bior¹ udzia³ gracze,
wyœwietlanymi na ekranie monitora. Za pomoc¹ komend tekstowych
(np. podnieœ, walcz, idŸ), decydujemy o tym, co robi nasza postaæ. Pocz¹tkowo, przed rozpowszechnie-
niem siê sieci Internet, by móc bawiæ siê z graczami online, nale¿a³o
po prostu wykupiæ konto u dostawcy sieci. Pierwszy komercyjny MUD
to rok 1984 i pojawienie siê gry Islands of Kesmai, stworzonej przez
Keltona Flinna i Johna Taylora. Za
godzinê gry gracze p³acili 12$.
Warto dodaæ, ¿e MUD-y do
dziœ ciesz¹ siê zainteresowaniem
wœród graczy (zw³aszcza tych starszych). W Polsce, najpopularniejszy
(i prawdê mówi¹c chyba jedyny)
MUD to Arkadia, osadzony w realiach fabularnej gry Warhammer
Fantasy Role Play. Oczywiœcie gra
jest ca³kowicie darmowa i po polsku, i by zagraæ, wystarczy zainstalowaæ pogram obs³uguj¹cy protokó³
Telnet, choæby o nazwie gMUD.
PIERWSZE GRAFICZNE
MMORPG-I
Pierwsz¹ gr¹, która wprowadzi³a interfejs graficzny (choæ jeszcze dwuwymiarowy), by³a Habitat
(znana póŸniej jako Club Caribe),
wydana w 1988 roku przez studio
Lucas Arts. Gra zaprojektowana na
komputery Commodore C64, pozwala³a na jednoczesn¹ zabawê a¿
16 graczy. Choæ dziœ, gdy w World
of Warcraft gra parê tysiêcy osób
jednoczeœnie na jednym serwerze,
liczba 16 nie robi ¿adnego wra¿enia, w tamtych czasach by³ to
prawdziwy prze³om. Trudno te¿
nazwaæ Habitat „prawdziw¹” gr¹.
W istocie by³ to czat graficzny,
w którym u¿ytkownicy mogli poruszaæ siê swoim awatarem po niewielkim, wirtualnym miasteczku,
wymieniaæ przedmiotami, ale przede wszystkim w³aœnie rozmawiaæ.
Przed nadejœciem najwiêkszej rewolucji na rynku tych pierwszych MMORPG-ów, czyli Ultimy
Online, warto wspomnieæ o The Realm (1996), grze wydanej przez jednego z ówczesnych gigantów bran¿y gier, czyli firmê Sierra On-line
(póŸniejsza nazwa Sierra Entertain-
2/2006
ment). Gra wykorzystywa³a ten sam interfejs
graficzny, który zastosowano w seriach King’s
Quest, Police Quest
i oprócz wszystkich zastosowanych w Habitat
elementów pozwala³a
jeszcze na walkê
(w systemie turowym).
Œwiat gry oparto na fabularnej grze Dungeons
& Dragons.
ULTIMA
ONLINE
Prawdziwym wejœciem smoka by³o pojawienie siê w 1997 roku
Ultimy Online stworzonej przez studio 3DO.
Gry, która pierwsza
w pe³ni zas³ugiwa³a na
miano MMORPG, czyli
masywnej gry sieciowej. Ca³a gama
nowych rozwi¹zañ i mo¿liwoœci,
setki graczy zamieszkuj¹cych wirtualny œwiat, a tak¿e zupe³nie nowa
polityka cenowa (wprowadzono
abonament miesiêczny w wysokoœci 10$) sprawi³y, ¿e program sta³ siê
do dziœ wzorem dla wielu gier z tego gatunku. Przez wielu uwa¿anym
za wzór wci¹¿ niedoœcigniony.
W Ultimie Online gracze
mogli wcielaæ siê w postaci m.in.
magów, wojowników, z³odziei.
Mogli trudniæ siê rzemios³em, wytwarzaæ przedmioty. Co jednak
wa¿niejsze, mogli kupowaæ domy
dla swoich postaci, zak³adaæ sklepy. Ogromna paleta mo¿liwoœci
sprawia³a, ¿e gracz mia³ pe³n¹ swobodê co do wyboru stylu rozgrywki.
Gra nie narzuca³a nic z góry, by³a
w istocie taka, jak¹ chcieli j¹ widzieæ gracze. Prawdziwy wirtualny
œwiat, w którym mo¿emy byæ albo
kupcem albo wojownikiem, albo
zwyk³ym z³odziejaszkiem.
ROZKWIT
I CZASY OBECNE
M ŁODY TECHNIK
Po premierze Ultimy Online
producenci wiedzieli, ¿e jedyn¹
szans¹ na konkurowanie z dzieckiem 3DO jest przejœcie na powoli
upowszechniaj¹cy siê interfejs trójwymiarowy. Dochodzimy w tym
momencie do gier MMORPG, które
do dziœ ciesz¹ siê ogromn¹ popularnoœci¹. Koreañska firma NCsoft wypuszcza w 1998 roku grê Lineage,
która z liczb¹ blisko 4 milionów (!!!) graczy sta³a siê najwiêkszym komercyjnym sukcesem w bran¿y MMORPG.
Dziœ World Of Warcraft
wydany w 2004 roku przez
Blizzard Entertainment jest
najbli¿szy pobicia rekordu Lineage. Czy mu siê to uda?
Prawdopodobnie tak, w tej
chwili w Azeroth (œwiecie
gry) ¿yje blisko 4 miliony wirtualnych herosów i ich liczba
systematycznie roœnie.
Jedno jest pewne, producenci dostrzegli
w MMORPG now¹ ga³¹Ÿ
bran¿y gier, która w niedalekiej przysz³oœci, w miarê
upowszechniania siê dostêpu
do Internetu wœród graczy,
zdominuje rynek. Tak jak zdominowa³a rynek koreañski,
gdzie ponad 70% spo³eczeñstwa ma dostêp do sta³ego
³¹cza internetowego. !
93
2/2006
Game Zone
PC
Age of Empires 3
Juliusz Konczalski
Trzecia odsłona jednej z najsłynniejszych serii strategicznych
na PC. Tym razem przyjdzie nam toczyć bitwy w epoce wielkich odkryć i kolonialnych podbojów.
Age Of Empires 3 to, jak jej
poprzedniczki, strategia w czasie
rzeczywistym, osadzona w realiach
historycznych. O ile jednak w poprzednich czêœciach autorom
uda³o siê w miarê
wiernie odwzorowaæ
M ŁODY TECHNIK
94
realia
bojowe epok
(staro¿ytnoœci w czêœci
pierwszej i œredniowiecza
w czêœci drugiej), o tyle tym razem
dostajemy coœ na kszta³t Warcrafta
3. I mimo ¿e jednostki bojowe i realia s¹ historyczne, to strategiê walki najlepiej opisuje powiedzenie:
„Kup¹, moœci panowie”. W okresie,
w którym jak w ¿adnym innym liczy³ siê szyk wojsk i zachowanie
formacji, autorzy zafundowali nam
bitewny chaos. Wygrywa ten z graczy, który bêdzie mia³ liczniejsz¹
armiê. To nie wada oczywiœcie,
wszak wiêkszoœæ RTS-ów bazuje na tym schemacie.
Jednak wszyscy ci, którzy spodziewali siê podobnego do Age of
Empires 2 stopnia realizmu, mog¹
czuæ siê zawiedzeni.
Autorzy zafundowali nam tutaj zasadniczo dwa typy zabawy.
Pierwszym jest kampania dla pojedynczego gracza, której osi¹ fabularn¹ staj¹ siê losy kilku pokoleñ
rodziny Blacków od chwili, w której
Morgan Black dop³yn¹³ do wybrze¿y Ameryki. Kampania jest liniowa
i nie ma mowy o mo¿liwoœci wyboru strony konfliktu. By móc dowolnie decydowaæ, którym mocarstwem chcemy zagraæ, pozostaje
nam drugi typ zabawy, czyli gra na
losowo generowanych planszach
z przeciwnikiem kierowanym przez
komputer lub z innymi graczami za
poœrednictwem Internetu.
W obu wypadkach rozgrywka sprowadza siê do wybudowania
bazy i zrównania z ziemi¹ bazy
przeciwnika(ów). Nowoœci¹ jest
mo¿liwoœæ otrzymywania dostaw
z macierzystej metropolii. W grze
bowiem, wydobywaj¹c surowce,
wznosz¹c budowle czy wreszcie
szkol¹c jednostki, otrzymujemy
punkty doœwiadczenia, dziêki którym roœnie presti¿ rodzinnej metropolii. Z czasem uzyskujemy dostêp
do specjalnych kart, które pozwalaj¹ nam na dokonywanie konkretnych zamówieñ (m.in. jedzenia, z³ota, surowców czy jednostek bojowych).
Choæ grafika jest w pe³ni
trójwymiarowa i mamy swobodê
w obrocie kamery, wizualnie
program nie robi a¿ takiego
wra¿enia, jak na zdjêciach (no
mo¿e woda, dziêki technologii pixel shader, prezentuje
siê wyœmienicie).
Rozgrywka jest
przyjemna, ale, jak wspomnia³em, sztampowa i na d³u¿sz¹
metê nu¿¹ca. Na plus nale¿y policzyæ wspania³e polskie wydanie
gry (oprócz instrukcji znajdziemy
obszerny poradnik strategiczny).
S³owem, warto zagraæ, choæ rewelacji nie ma co siê spodziewaæ.
Ocena: 4+ /6
Dystrybutor: CD Projekt
Na CD: Galeria
2/2006
Moto GP 3:
W ostatnim czasie producenci gier komputerowych niespecjalnie rozpieszczali miłośników
jednośladów mających PC. Z tym większą ciekawością zasiadłem do najmłodszego dziecka
programistów z THQ.
Ultimate Racing Technology
Juliusz Konczalski
P
rzyznajê siê bez bicia, ¿e z poprzednimi czêœciami Moto GP
nie mia³em ¿adnej stycznoœci,
dlatego trudno jest mi powiedzieæ
o zmianach, jakie niesie ze sob¹
trzecia ods³ona. Rozwiejê jednak
ju¿ na pocz¹tku nadzieje, ¿e Moto
GP to symulator z prawdziwego
zdarzenia. Nic podobnego. Gra jest
wybitnie zrêcznoœciowa.
Autorzy oddali do naszej
dyspozycji kilka trybów zabawy.
Pojedynczy wyœcig na jednej z 16
i na tym polu mo¿emy poczuæ siê
rozczarowani. Zastosowany tu ca³kowicie zrêcznoœciowy model jazdy, nie jest na tyle atrakcyjny, by
przykuæ do monitora na d³u¿ej. Tak¿e trasy, na których przyjdzie nam
siê œcigaæ, a¿ ra¿¹ monotoni¹. S³abego wra¿enia nie ratuje tak¿e patent z rozmywaniem obrazu przy
du¿ych prêdkoœciach czy fajnie
zrealizowane kraksy (ziarnisty
obraz na wzór transmisji TV).
Moto GP 3 rozczarowuje. Gra nie jest mo¿e a¿ tak
s³aba, ale te¿ trudno nazwaæ
j¹ liderem w swoim gatunku. Jeœli ktoœ lubi szybkie,
sportowe motory, a jednoczeœnie nie przeszkadza mu ca³kowity brak
realizmu i s³aba grafika, to byæ mo¿e bêdzie siê z Moto GP 3
dobrze bawi³. Ja
jednak wolê poczekaæ na wyœcigi
motorowe
z prawdziwego
zdarzenia.
Ocena: 3 /6
Wydawca: CD Projekt
Na CD: Galeria
M ŁODY TECHNIK
tras; tryb kariery, w którym po
prostu wcielamy siê w rolê spragnionego trofeów motocyklisty; tryb
szkolenia, czyli mo¿liwoœæ poznania tajników najbardziej efektywnego prowadzenia motoru; próby
czasowe, czyli walka o ustanowienie najszybszych czasów dla
danego
toru. Do
tego dorzuciæ nale¿y
jeszcze mo¿liwoœæ wyboru
klasy pojemnoœciowej motoru (Grand Prix,
Extreme 600, 1000
i 1200) oraz rywalizacjê z ¿ywymi
przeciwnikami (zarówno przez sieæ lokaln¹, jak i Internet)
i zyskujemy ca³kiem obiecuj¹cy
wachlarz mo¿liwoœci. Niestety,
obiecuj¹cy tylko do momentu rozpoczêcia wyœcigu.
Pierwsze, co rzuca siê
w oczy, to oczywiœcie grafika, delikatnie mówi¹c – przeciêtna. Tor,
zawodnicy i ich maszyny wygl¹daj¹ tak, jakby gra powsta³a dobre 2
lata temu. Niedoci¹gniêcia wizualne mo¿e nam czasem zrekompensowaæ wysoka grywalnoœæ, ale
niestety
95
2/2006
Game Zone
Mini−
temat
TEKST
PRINCE
OF
PERSIA :
DWA
TRONY
ŁATWY ! ! !
Trzecia, po Piaskach Czasu i Duszy Wojownika, ods³ona nowej wersji legendarnego tytu³u, na
którym wychowa³o siê ju¿ pokolenie graczy (a teraz chowa kolejne). Tym razem dzielny Ksi¹¿e bêdzie musia³ walczyæ o odzyskanie w³adzy w targanej wojn¹ domow¹ Persji. Ciekawostk¹ niech bêdzie, ¿e ta zrêcznoœciowa gra wydana zostaje
w dwóch wersjach jêzykowych – polskiej i angielskiej – do wyboru, do koloru.
nowości
LOGITECH G5 –
mysz dla graczy
K
a¿dy, kto gra³ w Counter Strike’a czy sieciowego
Battlefielda, wie doskonale o tym, jak wa¿nym elementem wyposa¿enia komputera jest dobra myszka. Przyjrzyjmy siê modelowi G5 Logitecha, zaprojektowanemu z myœl¹ w³aœnie o prawdziwych graczach.
Dystrybutor: Cenega Poland
SWAT 4: THE STETCHKOV SYNDICATE
Czwarta ods³ona jednej z najlepszych taktycznych strzelanek na PC. Jak w poprzednich
czêœciach naszym zadaniem bêdzie dowodzenie
jednostk¹ specjaln¹ policji o nazwie SWAT. Chlebem zaœ powszednim m.in. odbijanie zak³adników
czy zapobieganie zamachom bombowym. W grze
prócz rozbudowanego trybu dla pojedynczego gracza autorzy przygotowali mo¿liwoœæ zabawy za
poœrednictwem Internetu.
Dystrybutor: CD Projekt
M ŁODY TECHNIK
96
Na pierwszy rzut oka ta optyczna mysz prezentuje siê doœæ niepozornie. Ot, klasyczny dla modeli Logitecha ergonomiczny kszta³t, idealnie dopasowany do
d³oni. Pewnym zaskoczeniem mo¿e byæ brak interfejsu
PS/2. Urz¹dzenie bowiem pod³¹czamy do portu USB,
który, jak twierdzi producent, zapewnia a¿ osiem razy
wiêksz¹ szybkoœæ reakcji na ruchy ni¿ w konwencjonalnych myszach. Przyznam szczerze, ¿e trudno mi to
zweryfikowaæ, bo poruszaj¹c swoim poczciwym i wys³u¿onym gryzoniem, mam wra¿enie, ¿e skubaniec te¿
b³yskawicznie reaguje na moje ruchy. Pozostaje mi zawierzyæ producentowi na s³owo.
Specyfikacja techniczna myszy jest doœæ imponuj¹ca. Laserowy sensor o rozdzielczoœci 2000 dpi skanuj¹cy 6.4 megapiksela na sekundê zdaje siê obiecywaæ niesamowit¹ wrêcz precyzjê i komfort pracy. Urz¹dzenie wyposa¿ono w 6 w pe³ni programowalnych
przycisków. Najwiêkszym jednak zaskoczeniem jest
mo¿liwoœæ doci¹¿ania myszy, dziêki do³¹czonemu do
zestawu kompletowi ciê¿arków. Po umieszczeniu ich
w odpowiednim pojemniczku, pod myszk¹, mo¿emy
zwiêkszyæ ciê¿ar gryzonia maksymalnie o 38 gramów.
2/2006
EMPIRE
A jak mysz sprawowa³a siê w akcji?
Na warsztat wzi¹³em strategiê Age of Empires 3, najpopularniejsz¹ grê sieciow¹
World of Warcraft, oraz oczywiœcie strzelankê Battlefield 2.
EARTH:
THE
ART
OF
SUPREMACY
Dodatek do Empire Earth (wymaga posiadania wersji
podstawowej), jednej z najlepszych strategii czasu rzeczywistego ostatnich lat. Gracze ponownie bêd¹ mieli szansê pokierowania jedn¹ z kilku dostêpnych w grze cywilizacji i siêgniêcia po œwiatow¹ dominacjê, militarn¹ i gospodarcz¹.
W ka¿dym z wymienionych tytu³ów
gryzoñ Logitecha sprawowa³ siê wyœmienicie. Dodatkowe przyciski (umieszczone
tu¿ pod kó³eczkiem i pod kciukiem) okazuj¹
siê niezwykle przydatne, zw³aszcza
w World Of Warcraft, gdzie mo¿emy pod
nimi zaprogramowaæ konkretne umiejêtnoœci postaci. Walka staje siê o wiele wygodniejsza, bo miast szukaæ ikon na pasku
umiejêtnoœci, wystarczy klikn¹æ stosowny
przycisk myszy.
Dystrybutor: CD Projekt
Powiem jednak szczerze, ¿e choæ wygoda i komfort pracy s¹ tutaj bezapelacyjnie na najwy¿szym poziomie, to jednak na
dobr¹ sprawê przeciêtny gracz nie jest
w stanie wykorzystaæ w pe³ni mo¿liwoœci
myszy. Oczywiœcie gra siê trochê lepiej
i przyjemniej, mysz reaguje bezb³êdnie
GUN
GTA na Dzikim Zachodzie – tak w skrócie mo¿na opisaæ
tê grê. Wcielamy siê w postaæ rewolwerowca, Coltona Wrighta,
który szuka zemsty na mordercach swojego ojca. Warto
wspomnieæ o œwietnej grafice oraz klimacie spaghetti westernów. Autorzy chwal¹ siê tak¿e pe³n¹ swobod¹ w kolejnoœci
wykonywania misji dostêpnych w grze. Dla wszystkich mi³oœników Dzikiego Zachodu rzecz obowi¹zkowa.
M ŁODY TECHNIK
i œlizga siê bez oporów, ale czy warto jest
wydaæ blisko 300 z³otych na mysz? Ró¿nica, w stosunku do tanich myszek, choæ zauwa¿alna, nie usprawiedliwia jeszcze a¿
dziesiêciokrotnego przebicia w cenie. Przed
zakupem wskazana chwila namys³u.
Logitech G 5
Producent: Logitech
Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia
97
2/2006