nowy kabylie
Transkrypt
nowy kabylie
aktual ności kosmos robotyka GALILEO NA ORBITÊ SATELITA SYSTEMU depesze ! informacje prasowe ! gor¹ce tematy M ŁODY TECHNIK 10 WYSTRZELONY Z rosyjskiego kosmodromu w kazachskim Bajkonurze na orbitê wystrzelony zosta³ pierwszy z satelitów nowego europejskiego systemu nawigacyjnego Galileo (Galileusz) – Giove-A. Zadaniem Giove-A bêdzie przetestowanie kluczowych komponentów sieci Galileo, m.in. zegarów atomowych. Satelita musi te¿ „zagospodarowaæ” czêstotliwoœci radiowe, które na mocy miêdzynarodowych umów zosta³y przydzielone Galileo. System nawigacyjny Galileo to najwiêkszy i najdro¿szy europejski projekt kosmiczny. W jego tworzeniu uczestniczy Unia Europejska oraz Europejska Agencja Kosmiczna. System obejmie swoim zasiêgiem ca³¹ kulê ziemsk¹ i zapewni lokalizacjê obiektów w czasie rzeczywistym z dok³adnoœci¹ do 1 metra. Bêdzie funkcjonowa³ niezale¿nie od amerykañskiego systemu GPS (Global Positioning System), mo¿e z nim jednak wspó³pracowaæ. Na swoj¹ kolej oczekuje ju¿ drugi z testowych satelitów Galileo, Giove-B. Ostatecznie Galileo ma sk³adaæ siê z 30 satelitów – 27 aktywnych i trzech zapasowych – umieszczonych na 3 orbitach. Zakoñczenie budowy systemu i wysy³ania satelitów na orbity przewidywane jest na rok 2010. (ESA) ! MOCNY UŒCISK ROBOTA Z espó³ naukowców koreañskiego Uniwersytetu w Konkuk, pod kierownictwem profesora Chul-Goo Kanga, opracowa³ inteligentnego robota Robo Arm-Wrestler, który mo¿e rywalizowaæ w mêskich zawodach w si³owaniu siê „na rêkê”. Robot sk³ada siê z atrapy rêki oraz wyœwietlacza, dziêki któremu komunikuje siê z otoczeniem. Robo Arm-Wrestler przestrzega zasad fair play gry MOTOCYKLOWE KARAOKE D waj francuscy (jak sami siebie okreœlaj¹) artyœci, Mehdi Hercberg oraz Raphael Seguin, s¹ autorami komputerowej gry wyœcigowej Motor Karaoke, w której przede wszystkim liczy siê si³a g³osu gracza. Dwaj rywale staj¹ obok siebie, zak³adaj¹ na g³owê specjalne kaski motocyklowe z wbudowanymi mikrofonami i zaczynaj¹... krzyczeæ. Im g³oœniejszy krzyk, tym wiêksza szybkoœæ pojazdu. Pierwszy w uczestników rajdu, który ukoñczy pe³ne piêæ okr¹¿eñ toru, wygrywa rywalizacjê. Jednak po zakoñczeniu wyœcigu emocje wcale nie musz¹ opaœæ, bowiem system umo¿liwia nagrywanie krzyków graczy na p³ytê CD (z rozdzieleniem na dwa kana³y) i póŸniejsze ich odtwarzanie. (Gizmodo) ! i automatycznie dostosowuje „swoj¹ moc” do mo¿liwoœci przeciwnika. Ponadto, urz¹dzenie analizuje nastawienie i wolê walki konkurenta, co czêsto wystarczy, aby pokonaæ „elektronicznego zapaœnika”. Profesor Kang przyzna³, ¿e robot zosta³ stworzony przede wszystkim z myœl¹ o osobach starszych, które mog³yby dziêki nowemu robotowi poprawiaæ swoj¹ kondycjê. (we-make-money-notart) ! audio STYLOWE RADIO Z NORWEGII O d stycznia 2006 r. skandynawska firma Asono sprzedaje nowoczesne radio DAB (Digital Audio Broadcasting). Jak przedstawia urz¹dzenie producent, Asono DAB1 to przyjazne u¿ytkownikowi i stylowo zaprojektowane radio, wyposa¿one w szereg funkcji. Wœród mo¿liwoœci Asono DAB1 wymieniæ trzeba funkcje odtwarzania plików MP3 i WMA, a tak¿e zapisywania aktualnie prezentowanych przez radio treœci. Dane mog¹ byæ przechowywane na kartach pamiêci flash SD. Aby zapewniæ w pe³ni wra¿enia dŸwiêku stereofonicznego, do urz¹dzenia mo¿na pod³¹czyæ bezprzewodowo zewnêtrzne g³oœniki. Radio Asono DAB1 skrywa siê w czarno-bia³ej obudowie, a ponadto producent zapowiada w przysz³oœci wypuszczenia specjalnej edycji w innej wersji kolorystycznej. Sprzêt jest do kupienia u czo³owych dystrybutorów urz¹dzeñ audio, a jego cena detaliczna wynosi ok. 200 euro netto. (engadget) ! 2/2006 SMS-em MMS-em po świecie fotografia cyfrowa REKORDOWA audio Ko m p u t e r marki Google? Gigant internetowy Google zamierza skonstruowaæ niskobud¿etowy F irma Phase One rozpo- komputer biurkowy, który czê³a sprzeda¿ cyfrowego bêdzie wykorzystywany przede wszystkim do surfoaparatu fotograficznego wania po internecie. Jak P45, wyposa¿onego podaje gazeta L.A. Times, w matrycê o rekordowej firma Google od pewnego jak dotychczas rozdzielczasu negocjuje z sieci¹ suczoœci 39 megapikseli. Wal-Mart Jak zapewnia producent, permarketów oraz innymi sprzedawcami jakoœæ wykonywanych warunki, na jakich by³by aparatem zdjêæ bêdzie zadowalaæ nawet profes- sprzedawany pecet marki Google. Nowy komputer jonalistów, zajmuj¹cych najprawdopodobniej zostasiê zdjêciami œrednioi wielkoformatowymi. P45 nie wyposa¿ony w autorski system operacyjny Google, jest aparatem szybkim, umo¿liwiaj¹cym wykony- zaœ jego cena wyniesie ok. wanie zdjêæ z prêdkoœci¹ 200 USD. CYFRÓWKA BEZPRZEWODOWY ZESTAW KARAOKE S pecjalnie z myœl¹ o mi³oœnikach domowych koncertów kolêd japoñska firma Onkyo wprowadzi³a na rynek nowy, bezprzewodowy zestaw do karaoke MKW-50. W sk³ad zestawu wchodz¹ stacja bazowa, mikrofon oraz pilot. Urz¹dzenie mo¿e przechowywaæ w pamiêci do 600 utworów, w tym tak¿e piosenek z teledyskami. Pod³¹czana do telewizora stacja bazowa pozwala na regulacjê tempa odtwarzania muzyki, efektu echa oraz innych parametrów. Gdy u¿ytkownikowi znudzi siê ju¿ œpiewanie z podk³adem muzycznym na pomoc przybêdzie mikrofon zestawu MKW-50, który jest wyposa¿ony w trzy gry. Bezprzewodowa transmisja sygna³u mo¿e byæ realizowana w zasiêgu do 5 metrów od stacji bazowej. Niestety, zestaw nie nale¿y do najtañszych, jego cena wynosi ok. 375 USD, a dodatkowy mikrofon to kolejny wydatek rzêdu 135 USD. (Gizmodo) ! gry Szalona ¯aba w k³opotach TO SIÊ RUSZAJ... g dy¿ inaczej polegniesz na polu walki. GameRunner to nowy, niezwykle oryginalny kontroler do gier typu FPS, który wy- maga od gracza nie tylko doskona³ego refleksu, ale te¿ sporej dawki wysi³ku fizycznego. Urz¹dzenie sk³ada siê z elektronicznej bie¿ni, wyposa¿onej dodatkowo w panel klawiszy nawigacyjnych, pe³ni¹cy rolê klawiatury i myszki. Aby poruszaæ siê po ekranie, u¿ytko- wnik kontrolera GameRunner musi biec po bie¿ni. Oznacza to, ¿e aby uciec przed wrogiem, nie wystarczy ju¿ szybko naciskaæ klawisz „run”, ale po prostu trzeba siê porz¹dnie nabiegaæ, przez co wirtualne rozgrywki nabior¹ wiêkszego realizmu. Nowy interfejs do gier komunikuje siê z komputerem za pomoc¹ portu USB i jest dostêpny w sprzeda¿y w cenie 500 USD. (engadget) ! M ŁODY TECHNIK Brytyjski dystrybutor jednego z najpopularniejszych dzwonków do te35 klatek na sekundê, lefonów komórkowych a dane zapisywane s¹ do „Crazy Frog”, firma Mblox, pamiêci aparatu z szybzosta³a ukarana grzywn¹ koœci¹ 20MB/s. Przy fow wysokoœci 40 tys. funtografowaniu obiektów tów. Ponadto dystrybutor do prezentacji na billbozosta³ zobowi¹zany do ardach czy w magazyzwrotu pieniêdzy rozczaronach wysokiej klasy ma- wanym klientom, którzy ksymalna wielkoœæ poje- musz¹ p³aciæ miesiêczny dynczego pliku bêdzie abonament za us³ugê, choæ mog³a wynieœæ nawet przy kupnie dzwonka byli 117MB, co gwarantuje przekonani, ¿e korzystaj¹ najwy¿sz¹ jakoœæ efektu z oferty jednorazowej. koñcowego. Aby zapoKlienci firmy zostali wprobiec przypadkom utraty wadzeni w b³¹d, potwierczêsto bezcennych dadzaj¹c wykupienie abonanych, aparat P45 jest wy- mentu na pobieranie posa¿ony w technologiê dzwonków, choæ w zamieSecure Storage System, rzeniu chcieli jedynie dokoktóra zapobiega mo¿linaæ jednorazowego zakupu woœci zapisania pliku na dzwonka „Crazy Frog”. ICuszkodzonym noœniku. TIS otrzyma³o ponad 300 Zanim dane zostan¹ prze- skarg dotycz¹cych m.in. niesione do pamiêci, emisji w radiu i telewizji technologia 3S sprawdza reklam us³ug skierowanych ka¿d¹ kartê pamiêci flash do dzieci, które nie wyjaœzainstalowan¹ w aparania³y, ¿e zakup dzwonka cie, czy nie jest uszkodzo- jest równoczeœnie zgod¹ na. (BiosMagazine) ! na subskrybowanie us³ugi. GRASZ? 11 2/2006 aktual ności telefonia komórkowa depesze Z NOKIA TUNEREM D V B - H ! informacje prasowe ! gor¹ce tematy M ŁODY TECHNIK 12 F iñski producent telefonów komórkowych zaprezentowa³ nowy model N92, który jest pierwsz¹ na œwiecie komórk¹ z wbudowanym tunerem telewizji w standardzie DVB-H. Nokia N92 wygl¹d jak ma³y, przenoœny odtwarzacz DVD i wyposa¿ona jest w 2,9-calowy ekran o rozdzielczoœci QVGA, który potrafi wyœwietliæ 16 mln kolorów. Dziêki funkcji Electronic Service Guide telefon umo¿liwia u¿ytkownikom tworzenie w³asnych list kana³ów oraz subskrypcje tylko ulubionych programów telewizyjnych. Nowa komórka wspó³pracuje z systemem operacyjnym Symbian i wyposa¿ona jest w 2-megapikselowy aparat fotograficzny, tuner radiowy, modu³y komunikacji Wi-Fi i Bluetooth, port podczerwieni, gniazdo USB oraz funkcjê odtwarzania muzyki zapisanej na kartach pamiêci. Bateria telefonu wystarcza na ogl¹danie telewizji przez ok. 4 godziny. Nokia N92 wejdzie do sprzeda¿y w po³owie 2006 roku w krajach, w których uruchomiono nowy standard DVB-H. Przybli¿ona cena telefonu wyniesie 600 euro. (I4U) ! akcesoria PROJEKTOR WIADOMOŒCI SMS K oreañska firma Sundata zaprezentowa³a nietypowy pendrive o nazwie Airbeam, który umo¿liwia dos³ownie „pisanie w powietrzu” krótkich wiadomoœci tekstowych, zapisanych w pamiêci urz¹dzenia. Airbeam o wymiarach 25 × 78 × 7 mm wyposa¿ony jest w kilka diod LED i potrafi wyœwietliæ do 8 znaków jednoczeœnie. Pamiêæ urz¹dzenia pozwala na zapisanie krótkich wiadomoœci do 28 symboli, w tym równie¿ obrazków. Nowy pendrive wspó³pracuje z kilkoma modelami telefonów komórkowych oraz z komputerem za pomoc¹ gniazda USB. W ofercie firmy dostêpne s¹ modele wyposa¿one w diody LED o kolorze ró¿owym, niebieskim lub czerwonym. (Phoneyworld) ! komputery W ŒWIAT MIKRO Z W ofercie Think Geek znaleŸæ mo¿na wiele interesuj¹cych urz¹dzeñ komputerowych, a jedn¹ z najnowszych propozycji jest mikroskop QX5 wyposa¿ony w z³¹cze USB. Urz¹dzenie oferuje powiêkszenie w skali x10, x60 lub x200. Oczywiœcie dziêki portowi USB obraz analizowanego pod mikroskopem materia³u mo¿e byæ wyœwietlany bezpoœrednio na monitorze komputerowym. Ponadto, sprzêt zapewnia mo¿liwoœæ wykonywania zdjêæ telefonia USB preparatu oraz nagrywania filmów, zapisywanych klatka po klatce w sta³ych interwa³ach czasowych. Rozdzielczoœæ obrazu wynosi 640x480 pikseli. Wydaje siê wiêc, ¿e jest to ciekawa propozycja dla m³odych „naukowców”. Think Geek oferuje mikroskop QX5 w cenie 79,99 USD za sztukê. W sk³ad zestawu wchodzi mikroskop, kabel USB, stojak, pojemniki na próbki, pinceta, zakraplacz, szkie³ko nakrywkowe oraz p³yta CD z oprogramowaniem. (I4U) ! komórkowa CHCESZ ZADZWONIÆ, ZAMACHAJ! SPH-S4000 oraz SCH-S400 to nowe telefony komórkowe w ofercie firmy Samsung, które umo¿liwiaj¹ nawigacjê po funkcjach telefonu za pomoc¹ gestykulacji. Telefony wyposa¿ono w odtwarzacz plików MP3, oprogramowanie do bankowoœci internetowej Moneta i M-Bank, aplikacjê bezprzewodowego drukowania Pictbridge oraz elektroniczny kompas i termo- metr. Nowe komórki Samsunga potrafi¹ równie¿ monitorowaæ têtno u¿ytkownika podczas ruchu i na bie¿¹co wyœwietlaæ wyniki na zewnêtrznym wyœwietlaczu LCD. Samsung SPH-S4000 oraz SCH-S400 s¹ dostêpne w sprzeda¿y w Korei Po³udniowej w cenie ok. 385 USD. (Ubergizmo) ! 2/2006 SMS-em MMS-em po świecie akcesoria ZEGAREK E- Z PAPIEREM audio Pe n t i u m odchodzi do lamusa? Jak podaje japoñski F irma Seiko Watch zapo- serwis PCWatch, firma Intel TEKTUROWE P od mark¹ MUJI, której nazwa wywodzi siê od japoñskiej frazy „Mujirushi Ryohin” – co mo¿na przet³umaczyæ jako „produkty bez marki” – dostêpne s¹ nietypowe g³oœniki audio, zbudowane z podzespo³ów elektronicznych oraz... tektury. Autorzy tego nowatorskiego sprzêtu audio ju¿ od ponad 20 lat projektuj¹ ró¿ne urz¹dzenie do domu, kieruj¹c siê przede wszystkim zasad¹ innowacyjnoœci, prostoty u¿ytych materia³ów oraz estetyk¹ formy. W efekcie produkty MUJI wyró¿niaj¹ siê harmonijn¹ lini¹ kszta³tów, s¹ przyjazne dla œrodowiska oraz zachwycaj¹ swoj¹ prostot¹. W³aœnie zgodnie G£OŒNIKI z t¹ filozofi¹ zaprojektowano nowe g³oœniki, które mog¹ byæ sk³adane do formatu arkuszu tektury, dziêki czemu mo¿na je zabraæ ze sob¹ praktycznie w dowolne miejsce. Papie- zamierza w lipcu br. wprowadziæ do sprzeda¿y procesory pod now¹ nazw¹ Intel Core, która zast¹pi zas³u¿on¹ ju¿ markê Pentium. ród³a zbli¿one do firmy Intel podaj¹, ¿e w trzecim kwartale tego roku œwiat³o dzienne ujrz¹ dwa dwurdzeniowe procesory o nazwach kodowych Merom i Conroe, wykonane w techrowe g³oœniki MUJI donologii 65nm. Nowe chipy stêpne s¹ w sprzeda¿y zostan¹ wyposa¿one m.in. w sklepie internetowym w funkcje obecnych proceMuseum of Modern Art, sorów z serii Pentium M a ich cena wynosi 42 USD. oraz architekturê NetBurst (Gizmodo) ! z Pentium 4. Nowe podzespo³y z serii Intel Core maj¹ biometria odznaczaæ siê przede wszystkim niskim poborem mocy, w odró¿nieniu od BIBLIOTEKA SKANUJE obecnych procesorów – i prawej d³oni tego samew których skoncentrowano M iejska Biblioteka Pubgo cz³owieka. Aby móc siê na coraz wy¿szym takto- liczna w japoñskim mieœkorzystaæ z wypo¿yczalni waniu rdzenia. cie Naka w dystrykcie ksi¹¿ek, nale¿y wpierw Ibaraki zosta³a wyposa¿opoddaæ siê rejestracji na w system skanowania S a m o d e s t r u k - naczyñ krwionoœnych d³o- w systemie identyfikuj¹cym, w trakcie której skani, wdro¿ony przez firmê cyjne SMS-y nowany jest wzór naczyñ Fujitsu. To pierwsza na krwionoœnych osoby, U¿ytkownicy telefo- œwiecie wypo¿yczalnia przechowywany nastêpnów komórkowych z Wiel- ksi¹¿ek, która identyfikuje nie w komputerze. W celu wie 500 sztuk nowoczeskiej Brytanii mog¹ skorzys- swoich u¿ytkowników skorzystania ze zbiorów nego zegarka, z czego ok. taæ z mo¿liwoœci przesy³a- w oparciu o tê metodê biblioteki wystarczy przy200 sztuk zostanie sprze- nia nowego rodzaju wiado- biometryczn¹. Wprowadanych w Japonii, w cenie moœci tekstowych, podob- dzenie nowoczesnej meto- ³o¿yæ d³oñ do skanera, a system przeanalizuje 262 500 jenów, czyli ok. nych do wybuchaj¹cych dy autentykacji czytelnii porówna aktualny obraz 7200 PLN. Jak wyjaœni³a wiadomoœci znanych z kres- ków oznacza, ¿e tradycyjz uprzednio zgromadzon¹ firma, polityka ograniczo- kówki „Inspektor Gadget”. ne karty biblioteczne s¹ nego wolumenu produkcji Us³uga StealthText ju¿ niepotrzebne. Aby wy- baz¹ danych zarejestrowanych u¿ytkowników oraz wysokiej ceny wynika umo¿liwia wys³anie SMS-a, po¿yczyæ ksi¹¿kê, wystari na tej podstawie dokona z faktu, ¿e produkt „jest który po odczytaniu zosta- czy bowiem po³o¿yæ d³oñ autentykacji czytelnika. wy³¹cznie przeznaczony nie automatycznie skaso- na czytniku i pozwoliæ siê Na zdjêciu: zestado wzmocnienia wizerun- wany. Po wyœwietleniu tek- zidentyfikowaæ. Podobnie wienie ludzkiej d³oni, jej ku marki Seiko Watch”. stu wiadomoœæ zachowy- jak w przypadku uk³adu zeskanowanego obrazu Producent zachwala swój wana jest na telefonie przez linii papilarnych na palcu, nowy zegarek jako pro40 sekund, po czym jest au- tak¿e uk³ad naczyñ krwio- oraz przetworzonego obrazu uk³adu naczyñ krwiodukt wysokiej klasy, o es- tomatycznie usuwana. noœnych w d³oni jest uninoœnych. (Akihabara) ! tetycznym i trwa³ym wyDziêki temu poufne dane kalny dla ka¿dego cz³okonaniu, którego projekt przekazywane na komórkê wieka. Co wiêi wykonanie zewnêtrza nie maj¹ szansy wpaœæ cej, wzór ¿y³ poch³onie ok. 90% kosztów z niepowo³ane rêce. jest indywidualprodukcji. (AsiaBizTech) ! ny dla lewej wiedzia³a wprowadzenie na rynek zegarka Seiko SPECTRUM – pierwszego sprzêtu tego typu, wyposa¿onego w wyœwietlacz pe³ni¹cy rolê elektronicznego papieru. Ekran zegarka bêdzie mia³ wymiary 25,6 x 78,5 mm i bêdzie stanowi³ czêœciowo bransoletê urz¹dzenia, zakrzywion¹ zgodnie z anatomiczn¹ lini¹ nadgarstka. Podobne rozwi¹zanie ta sama firma zaprezentowa³a ju¿ w marcu zesz³ego roku, na wystawie BASELWORLD 2005 w Szwajcarii. Seiko Watch planuje wypuœciæ na rynek zaled- ¯Y£Y M ŁODY TECHNIK 13 2/2006 aktual ności komputery akcesoria JAPOÑSKA SEIKO depesze OBUDOWA KOMPUTERA NA TRZÊSIENIA ZIEMI ! informacje prasowe ! gor¹ce tematy M ŁODY TECHNIK 14 P atrz¹c na projekt obudowy komputerowej 19letniego Nicholasa Falzone, mo¿na by siê spodziewaæ, ¿e posiada on bardzo du¿e doœwiadczenie w modyfikowaniu sprzêtu. Tymczasem okazuje siê, ¿e jego drewniana obudowa Sangaku – stylem nawi¹zuj¹ca do projektów japoñskich lamp papierowych i przys³on shoji – jest pierwszym samodzielnie wykonanym projektem. Sangaku to japoñskie s³owo, które mo¿na przet³umaczyæ jako tablica matematyczna. Projekt obudowy Sangaku stanowi syntezê pasji Falzone, który zajmuje siê projektowaniem i produkcj¹ mebli, a ponadto fascynuje go œwiat komputerów. Co sk³oni³o pomys³owego nastolatka do stworzenia tak nietypowej obudowy? „Wiêkszoœæ drewnianych obudów komputerowych, jakie widzia³em, rozczarowywa³a mnie, wiêc pomyœla³em, ¿e mogê wprowadziæ jak¹œ odmianê” – t³umaczy Falzone. Dba³oœæ o precyzjê i jakoœæ wykonania kosztowa³a pasjonata a¿ 300 godzin pracy. (engadget) ! akcesoria P o serii dotkliwych kataklizmów na rynkach azjatyckich pojawi³o siê mnóstwo przenoœnych zegarków, wyposa¿onych w mniej lub bardziej przydatne funkcje w sytuacji, gdy zdarzy siê np. trzêsienie ziemi. Z podobn¹ ofert¹ wysz³a firma Seiko, która proponuje zegarek Disaster Clock KR866N wyposa¿ony – jak zapewnia producent – jedynie w najwa¿niejsze funkcje konieczne do prze¿ycia w trakcie kataklizmu. Zegarek oczywiœcie nie jest przeznaczony do u¿ytku tylko w ekstremalnych sytuacjach, ale ma s³u¿yæ jako zegarek codzienny, któ- ry powinien byæ zawsze w zasiêgu rêki – na wszelki wypadek. Urz¹dzenie posiada funkcje alarmu, ma wbudowan¹ latarkê oraz tuner radiowy. Wewnêtrzna bateria umo¿liwia zasilanie zegarka przez ok. 30 godzin przy stale zapalonej latarce. Sprzêt jest ju¿ dostêpny w sprzeda¿y w cenie 5 tys. jenów, czyli ok. 140 PLN. (Gizmodo) ! ELEKTRONICZNA prototypy MASELNICZKA ELEGANCKA JAK... F irma Alfille Innovations zaprezentowa³a urz¹dzenie ButterWizard, które utrzymuje sta³¹ temperaturê mas³a, dziêki czemu jest ono zawsze wystarczaj¹co miêkkie do smarowania. Elektroniczna maselniczka wyposa¿ona jest w wentylator oraz chip, który podgrzewa lub sch³adza mas³o, w zale¿noœci od temperatury otoczenia. Urz¹dzenie zasilane jest bateriami niklowo-wodorkowymi (NiMH), które mo¿na do³adowywaæ za pomoc¹ do³¹czonego zasilacza. ButterWizard jest dostêpne w sprzeda¿y na stronie producenta, w cenie 59,93 USD. (The Register) ! OGNIWA S£ONECZNE D amska torebka, przedmiot kojarzony dotychczas z szykiem i elegancj¹, sta³ siê obiektem zainteresowañ in¿ynierów – ekologów. Joe Hynek, naukowiec z Uniwersytetu Stanu Iowa zaprojektowa³ torebkê Solarjo, której zewnêtrzna powierzchnia sk³ada siê z ogniw s³onecznych. Choæ idea integracji paneli s³onecznych z torbami, plecakami czy nawet ubraniem nie jest nowym pomys³em, to jednak dotychczas ¿aden wynalazca nie pokusi³ siê o próbê zaanektowania jako noœnika og- niw damskiej torebki. Ciekawe, jak na ten pomys³ zareaguj¹ najwiêksi kreatorzy mody? We wnêtrzu torebki skrywa siê niewielki akumulator oraz z³¹cze USB. Dziêki temu wynalazek mo¿e stanowiæ awaryjne Ÿród³o zasilania przenoœnych urz¹dzeñ multimedialnych, które mog¹ byæ zasilane przez Solarjo za poœrednictwem z³¹cza USB. Hynek zapowiedzia³, ¿e bêdzie siê stara³ tak udoskonaliæ swój wynalazek, aby mo¿na go by³o kupiæ w cenie poni¿ej 300 USD. (I4U) ! 2/2006 SMS-em MMS-em po świecie robotyka telefonia komórkowa LIMITOWANA Z£OTA MOTOROLA SAMOŒWIADOMY Skoœnooki Google Rz¹d japoñski podpisa³ porozumienie z ponad dwudziestoma firmami i instytucjami naukowymi w celu stworzenia zaawansowanej wyszukiwarki internetowej nowej generacji. Jak podaje japoñski tabloid „Nihon Keizai Shimbun”, w nowy projekt zaanga¿owa³y siê m.in. koncerny Matsushita Electric, Hitachi, FujitJ edynie tysi¹c wybrañ- su, a tak¿e Uniwersytet w Tokio oraz Tokijski Inców bêdzie mia³o okazjê nabyæ telefon komórkowy stytut Technologiczny. RAZR V3i firmy Motorola, Zdaniem przedstawicieli administracji Kraju Kwitwypuszczony na rynek n¹cej Wiœni, g³ównym cew specjalnej limitowanej serii. Ekskluzywna wersja lem przedsiêwziêcia jest stworzenie silnej konkukomórki bêdzie sprzedarencji dla Google i Yahoo. wana w butikach sieci Dodaj¹, ¿e koñcowa werDolce & Gabbana. Pod wzglêdem specyfikacji, se- sja nowej wyszukiwarki internetowej powinna ria limitowana telefonów byæ gotowa za kilka lat. RAZR V3i nie bêdzie siê kowców z Uniwersytetu Meiji pod kierownictwem Junichi Takeno opracowa³ robota, który jest w stanie rozpoznaæ w³asne odbicie w lustrze. Co prawda w tym momencie urz¹dzenie jest w stanie rozró¿niæ, czy „widzi” w³asne odbicie, czy innego przedstawiciela swojego „gatunku” tylko w 70% przypadków, ale naukowcy zapowiadaj¹ dalsze udoskonalenie maszyny. Umiejêtnoœæ robota jest o tyle niezwyk³a, ¿e np. koty w wiêkszoœci przypadków nie potrafi¹ odró¿niæ w³asnego odbicia w lustrze od potencjalnego rywala. Rozpoznawanie obrazu realizowane jest PSIA KOMÓRKA Mobility zaprezentowa³a nietypow¹ obro¿ê dla psa – PetCell, która zosta³a wyposa¿ona w nadajnik GPS oraz telefon komórkowy. Zdaniem twórców wynalazek pomo¿e w³aœcicielom czworonogów odnaleŸæ zaginionego pupila. Urz¹dzenie zosta³o wyposa¿one w nadajnik GPS oraz telefon komórkowy w kszta³cie koœci dla psów. Psia komórka posiada w³asny numer, na który mo¿na zadzwoniæ z ka¿dego telefonu. Ponadto PetCell umo¿liwia równie¿ przypadkowym osobom, które znajd¹ zagubionego psa, zawiadomienie w³aœciciela czworonoga. W tym celu nale¿y tylko wcisn¹æ odpowiedni przycisk, po czym uzyskuje siê po³¹czenie z uprzednio zaprogramowanym numerem telefonu. Inteligentna obro¿a ma kosztowaæ miêdzy 350 a 400 USD. (I4U) ! M ŁODY TECHNIK Amerykanin Nathan Peterson, cz³owiek który sprzedawa³ pirackie kopie oprogramowania warte 20 mln USD, zosta³ skazany wyrokiem s¹du ze stanu Wirginia. Œledztwo w sprawie obrotnego pirata trwa³o od niczym ró¿niæ od telefokilkunastu miesiêcy. Po nów dostêpnych w wersji wyroku Peterson spêdzi standardowej. Inaczej jest w wiêzieniu od 70 do 87 jednak, je¿eli chodzi miesiêcy, a ponadto bêo obudowê i wygl¹d „z³o- dzie musia³ zap³aciæ potek” Motoroli. Sprzêt nad 5 mln USD grzywny umieszczony jest w meta- (dok³adnie 5 402 440 lowej obudowie w kolorze USD). Jak poda³o Softwaz³otym. Producent na razie re Information Industry nie ujawni³ ceny specjalAssociation, Peterson nej wersji komórki, ale jak sprzedawa³ pirackie opsiê mo¿na spodziewaæ, rogramowanie za poœredbêdzie ona nale¿eæ do nictwem strony internetych z bardzo wysokiej towej. pó³ki. (engadget) ! w oparciu o grupê sztucznych komórek nerwowych, wbudowan¹ w „mózg” robota. Sukces w rozpoznawaniu w³asnego wizerunku mo¿e byæ prze³omowym krokiem, je¿eli chodzi o rozpoznawanie emocji przez roboty. A to z kolei pozwoli³oby uczyniæ bardziej „czu³ymi” np. elektronicznych pielêgniarzy – roboty przeznaczone do opieki i towarzystwa dla osób starszych. (I4U) ! akcesoria F irma Pets- U k r a d ³ o p ro gramowanie za 20 mln USD ROBOT Z espó³ japoñskich nau- 15 2/2006 hit numeru S TEKST ŚREDNIO TRUDNY ! ! ! amochody poruszaj¹ce siê po drogach wszystkich krajów s¹ ju¿ tak projektowane, ¿e w wiêkszym lub mniejszym stopniu chroni¹ jad¹cych w razie wypadku. Im samochód jest m³odszy konstrukcyjnie, tym bezpieczniejszy dla jad¹cych. Tak¹ teoriê mo¿na przyj¹æ w zastosowaniu do samochodów wytwarzanych przez wszystkie firmy na œwiecie. Wynika to nie tylko z woli producentów, ale ze wzglêdów handlowych oraz obowi¹zuj¹cych przepisów. Kupuj¹cy wybierze bowiem bezpieczniejszy samochód, a w wyborze doradz¹ mu dziennikarze publikuj¹cy oceny pojazdów i niezale¿ne instytucje przeprowadzaj¹ce badania, m.in. wykonuj¹ce tzw. crashtesty, Pasy bezpieczeństwa z poduszkami powietrznymi (gazowymi) Bezpieczeństwo w samochodzie czyli zderzenia. Gwarantem bezpieczeñstwa s¹ równie¿ postanowienia przepisów ruchu drogowego, okreœlaj¹ce warunki, jakim odpowiadaæ winien samochód dopuszczony do ruchu na drogach publicznych. Nie ma ju¿ kraju na œwiecie o rozwiniêtej cywilizacji, w którym pomija siê obowi¹zek wyposa¿enia samochodów w pasy bezpieczeñstwa. Coraz czêœciej s¹ stosowane poduszki powietrzne, a odpowiednie normy miêdzynarodowe regulu- Zdzisław Podbielski j¹ wymagania dotycz¹ce konstrukcji pojazdu, takiej, aby zmniejsza³a energiê wywo³an¹ zderzeniem i chroni³a jad¹cych w razie przewrócenia siê pojazdu. Wœród producentów samochodów wytworzy³a siê konkurencja w spe³nianiu wymagañ z zakresu bezpieczeñstwa. Oni siê przeœcigaj¹, kto opracuje samochód lepiej chroni¹cy jad¹cych. Ta bardzo po¿y- Elementy bezpieczeństwa samochodu Renault Scenic II teczna walka konkurencyjna trwa od wielu lat i przynosi wymierne korzyœci u¿ytkownikom pojazdów. Jednym z czo³owych producentów samochodów, którzy zwracaj¹ najwiêksz¹ uwagê na bezpieczeñstwo, jest francuska firma Renault. Ju¿ 50 lat temu zaanga¿owa³a siê w prace badawczo-rozwojowe nad technologiami podnosz¹cymi bezpieczeñstwo. Rezultat tych prac jest widoczny, gdy¿ du¿a gama modeli – od Clio III do Vel Satis – plasuje siê na wysokim poziomie bezpieczeñstwa. A¿ 8 samochodów tej marki uzyska³o najwy¿sz¹ ocenê w testach EuroNCAP – niezale¿nej organizacji sprawdzaj¹cej wytrzyma³oœæ konstrukcji samochodów w testach zderzeniowych. Dwa najwiêksze francuskie koncerny samochodowe: Renault i PSA (Peugeot-Citroën) ju¿ wiele lat temu wspólnie utworzy³y Laboratorium Badañ nad Wypadkami, Biomechanik¹ i Zachowaniami Ludzkimi (LAB). Laboratorium to obu producentom dostarcza wyniki badañ dotycz¹cych wypadków, tzn. zwi¹zanych z rzeczywistym bezpieczeñstwem. PASY M ŁODY TECHNIK 16 BEZPIECZEÑSTWA Statystyki pokazuj¹, ¿e w wypadku drogowym osoby jad¹ce bez zapiêtych pasów bezpieczeñstwa a¿ 10-krotnie czêœciej s¹ nara¿one na ryzyko œmierci ni¿ osoby z zapiêtymi pasami. Dlatego firma Renault w³aœnie nad pasami bezpieczeñstwa, bêd¹cymi najpopularniejszym urz¹dzeniem chroni¹cym jad¹cych 2/2006 Ukształtowanie tylnego siedzenia zapobiegające wysuwaniu się ciała pasażera spod pasa bezpieczeństwa BEZPIECZEÑSTWO NA TYLNYCH SIEDZENIACH Badania nad wypadkami wykazuj¹, ¿e 70% ciê¿ko rannych i zabitych pasa¿erów siedz¹cych na tylnych miejscach to ludzie doroœli. Przemieszczanie się niezapiętego pasami, siedzącego z tyłu pasażera podczas nagłego hamowania lub zderzenia czołowego pojazdu Jedn¹ z przyczyn tych tragedii jest zjawisko tzw. nurkowania, czyli wysuwania siê cia³a spod pasa podczas zderzenia. Dlatego problemem sta³o siê lepsze ni¿ dotychczas utrzymanie miednicy. Rozwi¹zano go przez wprowadzenie pirotechnicznych napinaczy i odpowiednio wyprofilowanych siedzeñ, powoduj¹c dociœniêcie pasa¿erów do siedzenia, zaœ punkty mocowania pasa bezpieczeñstwa zosta³y tak roz- mieszczone, aby taœma pasa idealnie uk³ada³a siê na udach i miednicy, a nie na jamie brzusznej, która jest czêœci¹ cia³a bardziej podatn¹ na obra¿enia. Wy¿ej wymienione rozwi¹zania znalaz³y miejsce w dwóch samochodach firmy Renault nale¿¹cych do segmentu B, modelach: Modus i Clio III. Obliczono, ¿e gdyby wszystkie samochody we Francji by³y wyposa¿one w opisany system utrzymania cia³a pasa¿era siedz¹cego z ty³u, mo¿liwe by by³o zmniejszenie liczby ciê¿ko rannych o 30%, a zabitych o 39% wœród pasa¿erów siedz¹cych na tylnych miejscach. BEZPIECZEÑSTWO DZIECI W Europie 30% pasa¿erów siedz¹cych z ty³u podczas wypadku stanowi¹ dzieci w wieku poni¿ej 10 lat. Dziecko nie jest miniaturk¹ doros³ego cz³owieka. Na przyk³ad s³aby krêgos³up niemowlaka nie wytrzymuje si³y dzia³aj¹cej przy gwa³townym szarpniêciu g³owy do ty³u podczas zderzenia. Koœci miednicy nie s¹ jeszcze ukszta³towane i ta cecha budowy zwiêksza podatnoœæ dziecka na obra¿enia. Do wieku 10 lat dziecko musi byæ wiêc przewo¿one M ŁODY TECHNIK w razie wypadku, skoncentrowa³a swoje prace. Prowadzi je od dawna i dostosowuje pasy do tolerancji ludzkiego organizmu. W 1995 r. opracowano system programowanych zabezpieczeñ SRP (System Renault Protection). Model Megane wyposa¿ono w ogranicznik napiêcia pasa, wspó³pracuj¹cy z napinaczem i nawijaczem pasa. Urz¹dzenie to umo¿liwi³o zmniejszenie maksymalnego nacisku pasa (z 1000 do 600 daN) na klatkê piersiow¹ podczas zderzenia. W 1998 r., w ramach wspomnianego systemu SRP, modele Megane i Clio II otrzyma³y poduszki powietrzne (gazowe) kierowcy i pasa¿era o programowanym ciœnieniu, wspó³dzia³aj¹ce z ogranicznikami napiêcia pasa. System ten umo¿liwi³ dalsze ograniczenie si³y nacisku pasa na klatkê piersiow¹, do 400 daN. Podczas gwa³townego wytracania prêdkoœci jazdy dzia³anie pasa wspomaga poduszka powietrzna, w której pod naciskiem cia³a ciœnienie stopniowo spada, pozwalaj¹c na poch³oniêcie energii zderzenia. Nowa generacja Systemu Renault Protection w 2001 r. znalaz³a miejsce w modelu Laguna. £¹czy dzia³anie pasów bezpieczeñstwa, wyposa¿onych w ogranicznik napiêcia do 400 daN, z czo³owymi poduszkami powietrznymi przystosowuj¹cymi swoj¹ pojemnoœæ do si³y zderzenia i pozycji cia³a kierowcy oraz siedz¹cego obok pasa¿era. Kolejn¹ nowoœci¹ by³o pojawienie siê ograniczników napiêcia i napinaczy pasów na bocznych miejscach z ty³u. Urz¹dzenia te zastosowano nawet w niewielkim samochodzie, jakim jest nowy model Clio III. Przekonano siê, ¿e dwa wspó³dzia³aj¹ce urz¹dzenia zapewniaj¹ optymalne dzia³anie pasów bezpieczeñstwa. – Napinacz, umieszczony na wysokoœci nawijacza pasa, napina pas natychmiast po zderzeniu, powoduj¹c dociœniêcie jad¹cego do siedzenia; – Ogranicznik napiêcia stopniowo uwalnia pas po zderzeniu, aby si³a nacisku na cia³o pasa¿era nie przekracza³a granicznej wartoœci, powy¿ej której mog³aby spowodowaæ obra¿enia. 17 2/2006 hit numeru Fotelik do przewożenia dzieci mocowany za pomocą uchwytów Isofix Zagłówek rozkładany, podtrzymujący głowę dziecka M ŁODY TECHNIK 18 w specjalnym foteliku dostosowanym do jego anatomii. Co roku w Europie zostaje rannych 60 000 dzieci, nierzadko z powodu braku fotelika lub zastosowania nieodpowiednich zabezpieczeñ. W 22% przypadków mo¿na unikn¹æ powa¿nych obra¿eñ, w³aœnie stosuj¹c odpowiednie zabezpieczenia. W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzieci przewo¿one w samochodach musz¹ byæ zapiête pasami w fotelikach dostosowanych do ich wieku. Fotelik powinien byæ mocno przymocowany do siedzenia samochodu. Dlatego samochody s¹ wyposa¿one w punkty mocowania Isofix, takie punkty np. Renault stosuje ju¿ od 1998 r. Normê Isofix wprowadzono w celu unikniêcia nieprawid³owego mocowania fotelików dla dzieci. Punkty mocowania wg tej normy to dwa uchwyty znajduj¹ce siê na po³¹czeniu siedziska i oparcia tylnej kanapy oraz trzeci uchwyt zapobiegaj¹cy gwa³townemu przechyleniu siê fotelika zainstalowanego przodem do kierunku jazdy. Renault uzupe³ni³ ten system, dodaj¹c jeszcze jeden punkt mocowania, stabilizuj¹cy fotelik montowany ty³em do kierunku jazdy. Poniewa¿ budowa cia³a dziecka szybko siê zmienia, norma Isofix wyró¿nia trzy przedzia³y wiekowe, z których ka¿dy wymaga odpowiedniego systemu zabezpieczenia: 1) do 2 lat – nale¿y chroniæ szyjê, gdy¿ g³owa stanowi niemal po³owê masy cia³a niemowlêcia. Aby ograniczyæ ryzyko, poprawiaj¹c jednoczeœnie ochronê klatki piersiowej i jamy brzusznej, dziecko powinno siedzieæ w foteliku o konstrukcji wykonanej z twardego tworzywa, ty³em do kierunku jazdy. Mo¿liwa jest te¿ instalacja fotelika na przednim siedzeniu, pod warunkiem wy³¹czenia poduszki powietrznej. 2) od 2 do 4 lat – w dalszym ci¹gu bardzo istotne jest chronienie g³owy dziecka. Dziecko siedz¹ce w przepisowym foteliku, umocowanym do tylnej kanapy, przodem do kierunku jazdy, nie bêdzie nara¿one na ryzyko wyrzucenia go do przodu podczas zderzenia. 3) od 4 do 10 lat – nie wystarczy stosowanie tylko pasa bezpieczeñstwa – u dzieci siedz¹cych zbyt nisko mo¿e on spowodowaæ ob- ra¿enia jamy brzusznej. Stabilna podk³adka u³atwi u³o¿enie 3-punktowego pasa na jamie brzusznej. Podk³adka wraz z oparciem pozwala ponadto na przeprowadzenie pasa na wysokoœci ramienia dziecka, zmniejszaj¹c ryzyko jego zsuniêcia siê. W nowym modelu Clio III jako wyposa¿enie dodatkowe Renault wprowadzi³ rozk³adany zag³ówek, dostosowany do wzrostu dziecka, podtrzymuj¹cy jego g³owê. Mocowany jest w œrodku oparcia kanapy tylnej. KOMPATYBILNOŒÆ S³owo to o miêdzynarodowym znaczeniu (franc. – compatibilité, ang. – compatibility) u¿ywane jest do okreœlenia zdolnoœci dwóch pojazdów o ró¿nej masie do poch³aniania energii wywo³anej na skutek ich wzajemnego zderzenia. Ta kompatybilnoœæ jest bardzo wa¿na, bo np. we Francji 18% zabitych i 25% ciê¿ko rannych to ofiary zderzeñ czo³owych dwóch pojazdów. I jeszcze jedno jest wa¿ne, otó¿ w 45% przypadkach zderzenia wystêpuj¹ pomiêdzy dwoma samochodami, których ró¿nica masy przekracza 200 kg. Przedstawione powy¿ej wyniki sk³oni³y firmê Renault do szczególnego zajêcia siê zagadnieniem poch³aniania energii zderzenia dwóch pojazdów. Chodzi o to, aby skompensowaæ tê nierówn¹ masê zderzaj¹cych siê pojazdów, uzyskaæ podobne zabezpieczenia jad¹cych i aby ich obra¿enia by³y identyczne w obu samochodach. Prace nad kompatybilnoœci¹ zderzeniow¹ dwóch pojazdów firma Renault prowadzi ju¿ od wielu 2/2006 Kompatybilność przy zderzeniu dwóch pojazdów le zderzenia z prêdkoœci¹ 60 km/h. Ten typ wypadku z prêdkoœci¹ 60 km/h z kolei odpowiada 25% zabitych i 50% a a, b, c, d. Wybrane fazy próby zderzeniowej dwóch modeli Renault: Scenic II i Clio III przeprowadzonej w Centrum Technicznym Lardy d ciê¿ko rannych w przypadku ma³ych samochodów. W wyniku obliczeñ komputerowych i wielokrotnie powtarzanych prób zderzeniowych do konstrukcji Clio III u¿yto nowych gatunków stali i innych materia³ów, najwy¿sz¹ notê w testach zderzeniowych przeprowadzonych przez wspomnian¹ ju¿ niezale¿n¹ organizacjê EuroNCAP, a tak¿e zosta³o wybrane europejskim samochodem roku 2006. ! Ilustracje: Renault i autor 19 2/2006 Samochód Renault Clio III po próbie zderzeniowej z modelem Scenic II przy prędkości obu pojazdów wynoszącej 50 km/h. Spełnił wymagania, m.in. wszystkie drzwi dały się otworzyć, nie zostały zakleszczone c M ŁODY TECHNIK lat. Dysponuje dobrze wyposa¿onym Centrum Technicznym w Lardy (Lardy Technical Centre) pod Pary¿em przystosowanym do przeprowadzania prób zderzeniowych, tzw. crashtestów. b Dwie bie¿nie rozpêdowe o d³ugoœci 250 m i urz¹dzenia napêdowe pozwalaj¹ nadaæ pojazdom o masie do 2 ton ka¿dy prêdkoœæ do 130 km/h. Ka¿dy z samochodów bior¹cych udzia³ w zderzeniu jest oprzyrz¹dowany specjalistyczn¹ aparatur¹ rejestruj¹c¹ i w ka¿dym samochodzie znajduje siê przynajmniej jeden manekin. W sumie wyposa¿enie badawcze ma masê oko³o 200 kg, w tym manekin z czujnikami bêd¹cy drogim urz¹dzeniem ma masê ok. 80 kg. Samochody przygotowane do zderzenia s¹ podczepiane do lin wyci¹garki, która je napêdza. Do próby zderzeniowej s¹ wyposa¿one we w³asny uk³ad napêdowy z silnikiem, ale z niego nie korzystaj¹, dlatego zbiornik paliwa, dla bezpieczeñstwa, jest wype³niony wod¹, aby symulowaæ obci¹¿enie odpowiadaj¹ce rzeczywistej masie pojazdu poruszaj¹cego siê po drogach. Zderzenie pojazdów przeprowadza siê po ich rozpêdzeniu do prêdkoœci 50 km/h, w tzw. offsecie, czyli przesuniêciu wzglêdem siebie dwóch osi pod³u¿nych pojazdów. Takie badanie odpowiada 30% wypadków drogowych. W Lardy trzy lata temu przeprowadzono zderzenia modeli Laguna i Vel Satis, a ostatnio pod wzglêdem bezpieczeñstwa sprawdzono konstrukcjê Clio III, które by³o zderzane z modelem o 220 kg wiêkszej masie, jakim jest Scenic II. W tym przypadku si³a zderzenia przejêta przez samochód o mniejszej masie (Clio III) odpowiada³a si- lepiej poch³aniaj¹cych i rozpraszaj¹cych energiê kinetyczn¹. Przód, boki i ty³ nadwozia tworz¹ strefy kontrolowanego zgniotu, zmniejszaj¹ce si³ê zderzenia dzia³aj¹c¹ na u¿ytkowników samochodu. Nieulegaj¹ca odkszta³ceniu, sztywna czêœæ œrodkowa – kabina stanowi coœ w rodzaju „kapsu³y ratunkowej” zabezpieczonej przed wgnieceniem przez jakikolwiek element z komory silnika. Górn¹ czêœæ konstrukcji nadwozia równie¿ zabezpieczono, energia wyzwolona podczas uderzenia przechodzi przez wzmocnienie bocznej tylnej konstrukcji, s³upki przednie dachu i pasy pod szybami. Nic dziwnego, ¿e tak dok³adnie opracowana konstrukcja samochodu, sprawdzona w próbach zderzeniowych, uzyskuje najwy¿sze oceny. Clio III uzyska³o jak a! eurek to odkryli Gdyby Arystoteles i Newton stanęli obok siebie, zapewne rozpętałaby się pomiędzy nimi kłótnia. – To bzdura! – To kłamstwo! – To głupota! Wykrzykiwaliby i oskarżali się nawzajem. Dwaj wielcy myśliciele, żyjący w różnych epokach, stworzyli teorie, na których przez wieki opierała się nauka. Teorie tak różne od siebie jak różny był poziom wiedzy naukowej w czasach, w których żyli. W 2005 roku skończył z wyróżnieniem studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego w zakresie fizyki teoretycznej. Obecnie jest asystentem w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Z zamiłowania zajmuje się popularyzaTomasz Sowiński cją nauki. W roku 2005 był nominowany do nagrody w konkursie Popularyzator Nauki organizowanym przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji oraz Polską Agencję Prasową. Czy ARYSTOTELES kłamał!? TEKST TRUDNY ! ! ! M ŁODY TECHNIK 20 C zy potrafimy dziœ przeœledziæ ewolucjê teorii? Czy mo¿emy przeanalizowaæ, jak pracowa³y umys³y wielkich uczonych? Jak to siê dzia³o, ¿e fakty dla jednych oczywiste, by³y uznawane za absurdalne przez drugich? Co powodowa³o, ¿e nauka robi³a krok naprzód? W œledztwie pomaga nam i na pytania odpowiedzi udziela Tomasz Sowiñski, asystent w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. MT: Jeœli teorie Newtona i Arystotelesa s¹ sprzeczne, czy to znaczy, ¿e tok rozumowania uczonych by³ ró¿ny? TS: Arystoteles by³ autorem wielu wspania³ych dzie³ filozoficznych. Stworzy³ podwaliny pod nauki œcis³e, opracowuj¹c logikê. Sformu³owa³ tzw. zasadê naukowego myœlenia, która do dzisiaj obowi¹zuje w chemii, fizyce, we wszystkich naukach przyrodniczych. Zasada naukowego myœlenia sk³ada siê z 3 etapów. I etap – to skonstruowanie za³o¿eñ i przyjêcie ich jako pewników. II etap – to stworzenie w oparciu o te za³o¿enia œcis³ej teorii, pos³uguj¹c siê myœleniem dedukcyjnym, czyli wyci¹ganie z tych za³o¿eñ twierdzeñ, które poprzednio nie by³y oczywiste i dowodzenie ich za pomoc¹ powy¿szych pewników. Ujmuj¹c to jeszcze proœciej: mamy pewien zbiór za³o¿eñ i patrzymy, co z nich wynika. Patrzymy na logiczne konsekwencje naszych za³o¿eñ. III – etap to konfrontacja teorii z rzeczywistoœci¹. Trzeci etap jest bardzo istotny dla nauk przyrodniczych. W matematyce wystarcz¹ 2 pierwsze kroki, wystarczy, aby konstrukcja by³a logicznie spójna. W naukach przyrodniczych musimy teoriê skonfrontowaæ z rzeczywistoœci¹. Jeœli teoria jest sprzeczna z wynikiem doœwiadczenia, z tym, co obserwujemy w przyrodzie, to automatycznie teoriê albo wyrzucamy do œmieci, albo, jeœli ma jakieœ prawdziwe przewidywania, próbujemy udoskonalaæ. Wszystkie obowi¹zuj¹ce teorie fizyczne s¹ sprawdzone doœwiadczalnie i ka¿da nowa musi dawaæ siê przetestowaæ eksperymentalnie. Taka by³a teoria Newtona, teoria Kopernika, teoria wzglêdnoœci, taka jest mechanika kwantowa. MT: Skoro wszyscy myœleli tak samo, a wyci¹gali ró¿ne wnioski, to mo¿e mieli ró¿ne za³o¿enia? TS: Staro¿ytni myœliciele za³o¿yli, ¿e materia sk³ada siê z 4 elementów: ziemi, wody, powietrza i ognia. Maj¹ one swoj¹ hierarchiê w przyrodzie i ka¿dy d¹¿y do swego naturalnego miejsca. Najni¿ej jest ziemia w sensie materia³u, nad ni¹ woda, powy¿ej powietrze, a najwy¿ej ogieñ. Je¿eli umieœcimy kamieñ w powietrzu, to jego naturalnym ruchem jest ruch ku ziemi, czyli kamieñ spada. Je¿eli zanurzymy w wodzie kamieñ, to równie¿ bêdzie spada³, bo d¹¿y do ziemi. Je¿eli wypuœcimy powietrze pod wod¹, to leci ono do góry, do swojego naturalnego stanu. Je¿eli zapalimy ognisko, to p³omieñ wznosi siê do góry. Jak mo¿emy sami zaobserwowaæ, za³o¿enie zgadza siê z naszymi doœwiadczeniami. 2/2006 Dodatkowe za³o¿enie mówi³o o tym, ¿e cia³o fizyczne mo¿e siê znajdowaæ w dwóch stanach: naturalnym lub wymuszonym. Jeœli przedmiot istnieje i nic na niego nie dzia³a, to znajduje siê ono w stanie naturalnym. Stan wymuszony to taki, gdy coœ z zewn¹trz na cia³o dzia³a. W arystotelejskim porz¹dku stanem naturalnym dla cia³ ziemskich jest spoczynek, a dla cia³ niebieskich (S³oñca, Ksiê¿yca, gwiazd) ruch po okrêgu. Jeœli przedmiot na Ziemi siê porusza, to znaczy, ¿e coœ na niego musi dzia³aæ, aby podtrzymywaæ ten nienaturalny stan. W momencie gdy to coœ przestanie dzia³aæ, przedmiot w sposób naturalny d¹¿y do swego stanu naturalnego, czyli do spoczynku na Ziemi. Logiczn¹ konsekwencj¹ tych zasad by³o przewidywanie ruchu dla rzuconego kamienia. Na pocz¹tku kamieñ jest jakoœ rozpêdzony. W zwi¹zku z tym ma swój impetus, czyli pewn¹ iloœæ ruchu, który siê podczas tego ruchu wyczerpuje, poniewa¿ na kamieñ ju¿ nic nie dzia³a. Porusza siê wtedy po linii prostej. W momencie, gdy impetus siê skoñczy, kamieñ zbudowany z ziemi d¹¿y do swojego stanu naturalnego, czyli do spoczynku i do miejsca naturalnego, czyli ziemi. Spada zatem w dó³ po linii prostej. MT: A co z prêdkoœci¹ kamienia, oporem powietrza itp.? TS: My od razu widzimy, ¿e nie do koñca wszystko by³o wyjaœnione. Staro¿ytni wiedzieli, ¿e coœ tam siê jeszcze dzieje, ale nie wiadomo by³o co. Teoria powsta³a na za³o¿eniu, ¿e wszystko d¹¿y do swojego naturalnego stanu i miejsca, i nie dawa³a w zwi¹zku z tym mo¿liwoœci znacz¹cych przewidywañ. Jednak pomimo pewnych braków, na przyk³ad teoria Ptolemeusza (II w n.e.) o budowie kosmosu (Ziemia jest w œrodku Wszechœwiata, a inne cia³a niebieskie kr¹¿¹ po okrêgach wokó³ Ziemi), która by³a oparta na teorii Arystotelesa, nawet dobrze siê spisywa³a. Gdy my, wspó³czeœni, spojrzymy w niebo, te¿ zobaczymy na w³asne oczy, ¿e rzeczywiœcie S³oñce kr¹¿y w ci¹gu dnia po kole wokó³ Ziemi. Gwiazdy równie¿ zataczaj¹ ko³a na nocnym niebie. Ale co na przyk³ad z planetami? Planety dla nas, jako obserwatorów, nie kr¹¿¹ po okrêgach, ale zakreœlaj¹ na niebie dziwne figury, a czasem nawet zawracaj¹. M ŁODY TECHNIK Gdy planeta przebyła zaznaczoną część łuku np. podczas 2 miesięcy i inną część łuku również w 2 miesiące, to pola zakreślone pomiędzy łukiem a ogniskiem elipsy są takie same. 21 2/2006 Punkt D krąży po okręgu wokół Ziemi (deferenty), co jest dla niego ruchem naturalnym, a planeta krąży po okręgu wokół tego punktu D (epicykle), co jest dla planety ruchem naturalnym. Ptolemeusz mia³ na to odpowiedŸ. By³a to teoria deferentów i epicykli. Deferenty to by³y du¿e okrêgi, a epicykle to ma³e okrêgi. Mo¿emy sobie wyobraziæ dalszy ruch planety. Widzimy, ¿e bêdzie ona kr¹¿y³a po torze zbli¿onym do spirali i rzeczywiœcie na niebie bêdziemy widzieli zawracanie planety. Jak odpowiednio dobierzemy prêdkoœci okr¹¿ania, to mo¿emy dostaæ coœ bardzo zbli¿onego do wyników obserwacji. MT: Co takiego,w takim razie, zobaczy³ Kopernik, ¿e zrewolucjonizowa³ astronomiê? TS: Wspó³czeœnie mówi siê, ¿e teoria Kopernika to nie jest rewolucja polegaj¹ca na tym, ¿e on zatrzyma³ S³oñce, a ruszy³ Ziemiê, ale jest to po prostu spojrzenie na budowê œwiata z innego uk³adu odniesienia. Ptolemeusz patrzy³ z Ziemi, a Kopernik spojrza³ na ruchy planet, tak jakby sta³ na S³oñcu. W innym uk³adzie odniesienia, zwi¹zanym ze S³oñcem, sprawa torów ruchu cia³ niebieskich sta³a siê o wiele prostsza. Wszystkie planety kr¹¿y³y wokó³ S³oñca, nie wykonuj¹c ju¿ ruchów spiralnych czy wstecznych. Kopernik nie uciek³ jednak od ruchów po okrêgu, czyli od ruchów naturalnych dla cia³ niebieskich. Dopiero nastêpny uczony, oœwiecony ideami Kopernika, Kepler (wyci¹gaj¹c wnioski z obserwacji astronomicznych), powiedzia³: – Je¿eli to jest prawda, ¿e S³oñce jest w œrodku i spoczywa, to lepiej by by³o, gdyby te planety kr¹¿y³y po elipsach. Wtedy ju¿ by siê wszystko zgadza³o. Kepler wiele lat obserwowa³ planety i na podstawie swoich obserwacji poda³ 3 prawa rz¹dz¹ce ruchem planet, dziœ nazywamy je prawami Keplera. 1) Planety kr¹¿¹ po elipsach. 2) Promieñ wodz¹cy planety zakreœla w jednostce czasu jednakowe pole, tzn. im planeta bli¿ej S³oñca, tym porusza siê szybciej. 3) Okres obiegu planety wokó³ S³oñca podniesiony do kwadratu i podzielony Dla policjanta mierzącego prędkość na radarze, samochody jadą z prędkościami 20 przez szeœcian du¿ej pó³i 100 km/h. Dla kierowcy malucha, Audi wyprzedzi go z prędkością 80 km/h. osi elipsy jest liczb¹ sta³¹ dla wszystkich planet. acjê z wnêtrza jednego z nich. I to w³aœnie jest zasada, T2/a3 = sta³a któr¹ wymyœli³ Galileusz. Dziœ nazywamy j¹ transformacj¹ Galileusza. Mówi ona dok³adnie, jak nale¿y Jak widaæ z przyk³adu Kopernika i Keplera, czêsprzeliczaæ wspó³rzêdne jakiegoœ punktu w przestrzeni, to podczas rozumowania zgodnego z zasad¹ naukowegdy przechodzimy do uk³adu odniesienia, który porusza go myœlenia przejœcie do innego uk³adu odniesienia siê z pewn¹ prêdkoœci¹. Sprowadza siê ona w³aœnie do wszystko upraszcza, umo¿liwi³a wyci¹ganie wielu nozasady dodawania prêdkoœci i jest uzupe³niona o fakt, wych wniosków. Do dziœ zosta³o powiedzenie: „Punkt ¿e czas we wszystkich uk³adach odniesienia p³ynie tak widzenia zale¿y od punktu siedzenia”. To niew¹tpliwe samo i jednostajnie. prawda! Dla staro¿ytnych by³oby trudne do pomyœlenia MT: Wspó³czeœnie, dziêki ró¿nym œrodkom loprzejœcie do uk³adu odniesienia zwi¹zanego z jednym komocji i zadaniom o dwóch poci¹gach jad¹cych z tych samochodów. Dla nas jest to oczywiste i naturalne. naprzeciw siebie (brrrr), ³atwiej nam jest zmieniæ MT: Z tego wynika, ¿e Arystoteles nie k³ama³, myœlowo uk³ad odniesienia. tylko patrzy³ na œwiat z innego punktu. Jednym ST: Popatrzmy na wspó³czesny nam przyk³ad z pierwszych kroków na drodze ewolucji teorii fizmiany uk³adu odniesienia. zycznych by³o spojrzenie z innego uk³adu odniesieJad¹ dwa samochody. Maluch jedzie z prêdkoœnia. Jednak to nam jeszcze nie wyjaœnia, dlaczego ci¹ (V1) 20 km/h, a Audi jedzie z prêdkoœci¹ (V2) poNewton widzia³ œwiat w tak odmienny sposób ni¿ wiedzmy 100 km/h. Mo¿emy zapytaæ: jaka jest prêdstaro¿ytni. koœæ Audi dla osoby jad¹cej maluchem? ST: Jaki by³ kolejny krok do powstania klasyczV2 – V1 = 80 km/h nej mechaniki newtonowskiej i kto go uczyni³, opowieKa¿dy czuje intuicyjnie, ¿e prêdkoœci trzeba odmy podczas nastêpnej rozmowy. ! j¹æ, a wynikiem bêdzie 80km/h. Wystarczy nie patrzeæ na dwa pojazdy, obiekty z boku, ale popatrzeæ na sytuRozmawiała Wisława Karolewska Dla dociekliwych: Galileusz poszedł dalej i zapytał: Co się dzieje z prędkością, gdy ciała poruszają się w stosunku do siebie pod różnymi kątami? Galileusz podał ogólny przepis, jak należy wtedy dodawać prędkości. Prędkość trzeba traktować nie jako liczbę, ale jako wielkość, która ma również kierunek i zwrot, czyli jako wektor. Na prędkościach należy zatem dokonywać operacji wektorowych, np. dodawać je w odpowiedni sposób. Wróćmy do samochodów, ale przenieśmy je na skrzyżowanie, gdzie jadą prostopadle do siebie. Aby dodać te prędkości, trzeba użyć twierdzenia Pitagorasa. Suma tych prędkości jest wektorem, który ma długość V= V12 + V22 i jest nachylony do prędkości V1 pod kątem, którego tangens obliczymy ze wzoru V tg α = V2 1 M ŁODY TECHNIK 22 2/2006 Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, gdy trzeba dodać prędkości ciał poruszających się względem siebie pod kątem ostrym. Wtedy stosujemy tzw. zasadę równoległoboku na dodawanie wektorów, co daje możliwość dokładnego określenia kierunku, zwrotu i długości wysumowanych prędkości. Ale zostawiamy to czytelnikom jako zadanie domowe. bezpie czeństwo Europejska Agencja Kosmiczna twierdzi, że już niedługo znikną z lotnisk tradycyjne wykrywacze metalu. Ich miejsce zajmie bowiem wynalazek inspirowany umiejętnościami nietoperzy. U Na zdjęciu: potencjalny pasażer i efekt pracy skanera. Fot. Farran Technologies. Wykrywacze metalu już niepotrzebne? TEKST Monika Witan dana rzecz. Na ekranie przedmioty widoczne s¹ w ró¿nych odcieniach, dziêki czemu bardziej doœwiadczony operator skanera mo¿e w miarê na bie¿¹co orientowaæ siê, z jakiego materia³u wykonany drugim urz¹dzenie mo¿e generowaæ obraz trójwymiarowy obiektu, odleg³ego od systemu nie dalej ni¿ 50 m. Tadar zosta³ oficjalnie zaprezentowany na 15 Europejskiej Wystawie Lotniczej Inter w Monachium. ! ŁATWY ! ! ! rz¹dzenie wykorzystuje zjawisko echolokacji, czyli umiejêtnoœæ, dziêki której nietoperze – choæ s¹ œlepe – mog¹ skutecznie polowaæ. System nosi nazwê Tadar, na czeœæ pochodz¹cego z Brazylii nietoperze Tadarida. Sygna³y wysy³ane przez nietoperza (ultradŸwiêki) odbijaj¹ siê od napotkanych obiektów i wracaj¹ do niego. Ró¿ne oœrodki mózgu nietoperza dokonuj¹ interpretacji tych danych – czyli lokalizacji i identyfikacji obiektów na drodze. I o to w³aœnie chodzi w systemie TADAR – dokonuje on interpretacji (w postaci obrazu 3D) stanu posiadania pasa¿era. Co istotne, urz¹dzenie pozwala wykrywaæ nie tylko przedmioty wykonane z metalu, ale tak¿e z innych materia³ów. Twórc¹ systemu jest firma Farran Systems. Skaner dokonuje „przegl¹du” cz³owieka w momencie przejœcia przez specjaln¹ kabinê. Czujniki systemu wykrywaj¹ naturalne promieniowanie, o d³ugoœci fali 3 mm, emitowane przez cz³owieka oraz odbijane przez obiekty. Kiedy osoba staje przed kamer¹ TADARa zostaje przeskanowana – dokonuje siê pomiaru naturalnej energii emitowanej przez cia³o na tle panelu o œciœle kontrolowanej temperaturze. TADAR wychwytuje obecnoœæ „gêstych” obiektów, blokuj¹cych promienowanie. Ubranie staje siê „przeŸroczyste”, a wszelkie skrywane przez pasa¿era tajemnice staj¹ siê widoczne na ekranie skanera. Dok³adnoœæ skanera jest na tyle du¿a, ¿e z powodzeniem widaæ na obrazie klucze do mieszkania czy monety. Dziêki temu, ¿e ró¿ne materia³y w odmienny sposób blokuj¹ emisjê energii, mo¿na rozró¿niaæ substancjê, z której wykonana jest jest przedmiot i czy mo¿e stanowiæ zagro¿enie. System mo¿e dzia³aæ w dwóch trybach pracy. W trybie pierwszym, aby skaner móg³ dokonaæ „przegl¹du”, cz³owiek musi stan¹æ w miejscu. W trybie Kompletny skaner Tadar. Fot. Farran Technologies. M ŁODY TECHNIK 23 2/2006 Brazylijski nietoperz Tadarida. Fot. Merlin D. Tuttle, Bat Conservation International, www.batcon.org poznajemy samochody S TEKST ŚREDNIO TRUDNY ! ! ! amochody osobowe o powiêkszonej objêtoœci u¿ytecznej wnêtrza nadwozia okreœlane s¹ minivanami. Wynika to z nawi¹zania do samochodów dostawczych, furgonów o podwy¿szonym dachu. Od nich przejêto koncepcjê du¿ej przestrzeni u¿ytecznej, w tym przypadku przede wszystkim wykorzystywanej do przewozu osób. A ¿e ta przestrzeñ jest du¿a, to jak trzeba – ³atwo j¹ przystosowaæ do przewozu znacznej iloœci baga¿u. W ten sposób narodzi³ siê nowy rodzaj pojazdu osobowego wyró¿niony okreœleniem MPV – Multi Purpose Vehicle, czyli wielofunkcyjny. Pojazdy MPV znajdziemy w profilu produkcyjnym niemal ka¿dej du¿ej firmy samochodowej. Mia³a je te¿ Honda, zreszt¹ w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w produkcji i nosz¹ nazwy: Stream i Odyssey (Shut- ! Sportowy wygląd minivana to duże osiągnięcie projektantów Hondy go w oœrodku badawczo-rozwojowym Hondy zlokalizowanym w niemieckiej miejscowoœci Offenbach. Okaza³ siê udanym pojazdem i zaj¹³ czo³owe miejsce w grupie tzw. mi- Przy wyborze tego podwozia kierowano siê chêci¹ uzyskania dobrych w³asnoœci ruchowych. P³yta pod³ogowa przeniesiona z uterenowionego CR-V jest mocna i sztywna, inne Honda FR−V 2.2i−CTDi Zdzisław Podbielski tle). Nie wystêpuj¹ jednak licznie na europejskich drogach. Dopiero model FR-V silniej akcentuje obecnoœæ tego rodzaju Hondy w Europie i po raz pierwszy minivan tej marki trafi³ na polskie drogi. Japoñski model FR-V mia³ europejsk¹ premierê w paryskim salonie samochodowym odbywaj¹cym siê we wrzeœniu 2004 r. Jednak kilka miesiêcy wczeœniej pokazano nivanów œrednich. Wyró¿nia siê trzema istotnymi zaletami; nieszablonowym, sportowym wygl¹dem nadwozia, rozbudowan¹ aran¿acj¹ wnêtrza i jak to u Hondy bywa, wysok¹ jakoœci¹ wykonania. Krótko omówimy wy¿ej wymienione zalety, nie zapominaj¹c o wadach, bo na pewno i te znajduj¹ siê nawet w udanej konstrukcji. FR-V zbudowano, wykorzystuj¹c dobrze sprawdzone podwozie cenionego modelu, jakim jest CR-V. ! FR-V ma charakterystycznie wygiętą ścianę tylną M ŁODY TECHNIK 24 elementy podwozia, w tym koncepcja zawieszenia CR-V, zda³y egzamin na drogach nieutwardzonych. Wy¿ej wymienione zespo³y podwozia po³¹czono z nadwoziem maj¹cym samonoœn¹ konstrukcjê. Nadwozie opracowano z uwzglêdnieniem bezpieczeñstwa. Ono nie tylko ma tradycyjnie zaplanowane strefy kontrolowanego zgniotu absorbuj¹ce energiê w przypadku zderzeñ od przodu i ty³u, ale równie¿ wzmocnienia ca³ej bry³y nadwozia. Na przyk³ad w jego tylnej czêœci pionowo wbudowano pa³¹k, tak¹ mocn¹ ramê stalow¹ z profili zamkniêtych o przekroju prostok¹tnym. Pa³¹k ten spe³nia wa¿n¹ rolê, usztywnia ca³e nadwozie, chroni¹c jad¹cych nawet w przypadku przewrócenia siê samochodu. Nadwozie FR-V spoœród tzw. minivanów wyró¿nia siê sylwetk¹. Jego kszta³t jest zbli¿ony do jednobry³owego, nie ma ostrych krawêdzi, dominuj¹ zaokr¹glenia. Z przodu dynamiczny wygl¹d nadaj¹ nadwoziu: atrapa ch³odnicy z chromowanymi poziomymi listwami i ostro zarysowane szk³a reflektorów wtopionych w b³otniki. Interesuj¹co rozwi¹zano œcianê tyln¹ – 2/2006 Pierwszy Minivan Hondy na polskich drogach od zderzaka do dachu ³ukowo wygiêto j¹ tak, ¿e w niej umieszczone drzwi – po ich otwarciu tworz¹ widoczny wycinek ko³a. Samochód w pe³ni zas³uguje na miano wielkopojemnego i wielofunkcyjnego, ma du¿¹ objêtoœæ u¿yteczn¹ wnêtrza, uzyskan¹ przy umiarkowanych wymiarach zewnêtrznych. Du¿o uwagi poœwiêcono funkcjonalnoœci wnêtrza. Producent wyró¿nia samochód oznaczeniem 3x2, co ma informowaæ, ¿e FR-V przystosowano do przewozu szeœciu osób – fotele ustawiono po trzy w dwóch rzêdach. Fotele te mo¿na ró¿nie konfigurowaæ i mimo to ¿e œrodkowe s¹ nieco wê¿sze od skrajnych, nie trzeba obawiaæ siê o iloœæ miejsca dla pasa¿erów siedz¹cych w œrodku. Wystarczy œrodkowe fotele przesun¹æ do ty³u (przedni maksymalnie o 270 mm) i osoby sieHonda FR-V 2.2i-CTDi dane techniczne b ! System składania foteli: a – przedniego środkowego, b – każdego z tylnych dz¹ce w jednym rzêdzie nie bêd¹ potr¹ca³y siê ramionami. Po z³o¿eniu œrodkowych foteli mo¿emy przewoziæ d³ugie przedmioty, a po z³o¿eniu tylnych foteli zwiêkszyæ baga¿nik z 439 dm3, do objêtoœci a¿ 1049 dm3 mierzonej wg normy VDA, a wiêc do dolnej krawêdzi okien. Warto dodaæ, ¿e tylne fotele sk³adamy jednym ruchem rêki, umo¿liwia to hondowskie rozwi¹zanie, wczeœniej stosowane w wersji kombi nowego modelu Accord. Po z³o¿eniu tych foteli tworz¹ one jedn¹ p³aszczyznê z pod³og¹ baga¿nika, co u³atwia przewóz przedmiotów o du¿ych wymiarach. Uniwersalne wnêtrze nadwozia, zreszt¹ jak ca³y samochód, starannie wykonano z odpowiednich materia³ów. Jad¹cy w tym wnêtrzu czuj¹ siê dobrze, a kierowca ma wygodne i ergonomicznie opracowane miejsce. Warto wspomnieæ o tym, ¿e hondowscy projektanci nie ulegli trendom mody niepraktycznego umieszczenia wskaŸników w œrodku deski rozdzielczej – w FR-V pozosta³y one w polu widzenia kierowcy. Równie¿ wygodnie umieszczono dŸwigniê zmiany biegów, w konsoli œrodkowej, blisko kierownicy. Pomimo znacznej wysokoœci pojazd jest stabilny w ruchu. W tej stabilnoœci pomagaj¹ seryjnie montowane systemy kontroluj¹ce zachowanie siê pojazdu w ruchu. Wœród nich system VSA (Vehicle Stability Assist) – kontroli stabilnoœci jazdy, u³atwiaj¹cy kierowcy zachowanie kontroli nad pojazdem podczas pokonywania zakrêtów, przyspieszania i wykonywania nag³ych manewrów. VSA wp³ywa na ograniczenie przechy³ów nadwozia, wykrywa poœlizg kó³ przy przyspieszaniu i wyhamowuje ko³o, które straci³o przyczepnoœæ oraz nie dopuszcza do nadmiernej nadsterownoœci lub podsterownoœci – w pierwszym przypadku wyhamowuje zewnêtrzne przednie ko³o, w drugim wewnêtrzne tylne ko³o i zmniejsza moc silnika w celu naprowadzenia pojazdu na wybrany tor ruchu. Tak wiêc dzia³anie systemu VSA polega na wyhamowywaniu kó³ po prawej lub lewej stronie pojazdu oraz sterowaniu przepustnic¹ i uk³adem zap³onowym silnika. Honda FR-V na polskie drogi trafi³a najpierw z silnikiem benzynowym 2-litrowym, od drugiego pó³rocza br. jest do wyboru równie¿ silnik wysokoprê¿ny 2.2 litra. Obie jednostki napêdowe s¹ nowoczesne, wczeœniej stosowane w modelach Accord i CR-V. Pierwsza z nich jest wyposa¿ona w uk³ad VTEC reguluj¹cy skok i czas otwarcia zaworów oraz system VTC p³ynnie reguluj¹cy fazy rozrz¹du, m.in. wp³ywaj¹cy na wielkoœæ dostarczanego momentu obrotowego. Silnikowi wysokoprê¿nemu 2.2 litra poœwiêciliœmy ju¿ oddzielne miejsce w numerze 11/2004 MT, pozostaje nam tylko powtórzyæ, ¿e jest to jednostka wykonana innowacyjnie, ze stopów lekkich i nale¿y do najnowoczeœniejszych diesli na œwiecie. Nadaje pojazdowi bardzo dobr¹ dynamikê, rozpêdzanie od 0 do 100 km/h trwa zaledwie 10,1 s, a wiêc o 0,4 s krócej ni¿ w przypadku FR-V z silnikiem benzynowym 2.0-litrowym. Pozosta³o nam tylko wymieniæ obiecane wady FR-V. Dostrzegamy ma³¹ powierzchniê tylnej szyby oczyszczan¹ przez wycieraczkê oraz ograniczaj¹ce kierowcy widocznoœæ na boki rozga³êzione (szerokie) u do³u przednie s³upki dachu. ! F ot. autor, rys. Honda M ŁODY TECHNIK 25 2/2006 NADWOZIE: samonośne, 5-drzwiowe, 6miejscowe SILNIK: 4-suw. 4-cyl. rzędowy, 16-zaworowy, z bezpośrednim wtryskiem paliwa systemu common-rail, umieszczony poprzecznie z przodu, napędza koła przednie ŚREDNICA CYL. × SKOK TŁOKA/POJ. SKOKOWA: 85x97,1 mm/2204 cm3 MOC MAKSYMALNA: 103 kW=140 KM przy 4000 obr/min MOMENT MAKSYMALNY: 340 Nm przy 2000 obr/min STOPIEŃ SPRĘŻANIA: 16,7:1 SKRZYNIA PRZEKŁADNIOWA: mechaniczna 6-biegowa ZAWIESZENIE PRZEDNIE: wahacze poprzeczne, kolumny McPherson, stabilizator ZAWIESZENIE TYLNE: podwójne wahacze poprzeczne, sprężyny śrubowe, amortyzatory teleskopowe, stabilizator HAMULCE: dwuobwodowe ze wspomaganiem, ABS+EBD (rozdział siły hamowania na koła osi przedniej i tylnej), przednie tarczowe wentylowane, tylne tarcze pełne, hamulec pomocniczy – ręczny działa na koła tylne OGUMIENIE O WYMIARACH: 205/55 R16 DŁUGOŚĆ/SZEROKOŚĆ/WYSOKOŚĆ POJAZDU: 4285/1810/1610 mm ROZSTAW OSI: 2680 mm MASA WŁASNA: 1586÷1598 kg PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA: 195 km/h ZUŻYCIE PALIWA – CYKL MIEJSKI/ POZAMIEJSKI/MIESZANY: 8,0/5,3/6,3 dm3/100 km a warto to wiedzieć TEKST ŁATWY ! ! ! „Gdy pada śnieg, gdy sypie śnieg, to marzną mi paluszki” – śpiewał Kubuś Puchatek. W lutym często odczuwamy zimno, chcemy schować się do ciepłych pomieszczeń i ogrzać nasze wychłodzone ciała. Nie zawsze jednak, nawet w ogrzanych pomieszczeniach, będziemy się czuli komfortowo. Pomimo grubego ubrania i bardzo rozgrzanych grzejników może nam być nieprzyjemnie chłodno. Co sprawia, że możemy powiedzieć – „Tu jest przyjemnie ciepło”? TEMPERATURA OTACZAJ¥CEGO POWIETRZA NAS Kiedyœ twierdzono, ¿e œrednia temperatura pomieszczenia 2022°C zapewnia normalnie ubranej, odpoczywaj¹cej lub wykonuj¹cej lekk¹ pracê osoby odczuwanie komfortu cieplnego. Obecnie wiemy, ¿e w zale¿noœci od uk³adu pomieszczenia i sposobu ogrzewania komfort cieplny odczuwa siê przy ró¿nych temperaturach powietrza Komfort termiczny Wisława Karolewska N M ŁODY TECHNIK 26 iezale¿nie od pogody, przez ciep³o rozumiemy odczucie zadowolenia, gdy nasz organizm przystosowa³ siê do otaczaj¹cych go warunków klimatycznych. Wtedy nie jest nam za ciep³o ani za zimno. Naukowo to odczucie nazywa siê komfortem cieplnym. Aby go osi¹gn¹æ, nasze otoczenie musi spe³niaæ kilka warunków. Komfort cieplny Z punktu widzenia fizyki warunkiem odczuwania komfortu cieplnego jest stan równowagi cieplnej pomiędzy organizmem człowieka a otoczeniem. W takim stanie ciepło wytworzone w organizmie jest równe ciepłu oddanemu do otoczenia. Oprócz indywidualnych cech cz³owieka, takich jak stan zdrowia, wiek, p³eæ, pora roku, stan psychiczny, na odczuwanie komfortu cieplnego maj¹ te¿ wp³yw czynniki zewnêtrzne. 1. temperatura otaczaj¹cego nas powietrza, 2. œrednia temperatura otaczaj¹cych nas przedmiotów i powierzchni, 3. wzglêdna wilgotnoœæ powietrza, 4. prêdkoœæ powietrza, 5. nasza aktywnoœæ fizyczna i odzie¿, któr¹ nosimy. Mo¿emy je poznaæ i nimi sterowaæ. w pomieszczeniu. Powietrze ogrzane, l¿ejsze od zimnego, porusza siê w górê, a zimne opada. Najkorzystniejszy dla cz³owieka (nie dla zwierz¹t!) jest taki rozk³ad temperatur, w którym przy powierzchni pod³ogi panuje temperatura 24°C, a na wysokoœci g³owy 19-20°C. Rozk³ad najbardziej zbli¿ony do idealnego daje ogrzewanie pod³ogowe. Inaczej jest, gdy elementy grzej¹ce (kaloryfer, kominek, nawiew) usytuowane s¹ na œcianach lub pod sufitem. Podczas ogrzewania pomieszczeñ ciep³o z takich 2/2006 Ogrzewanie grzejnikowe, ogrzewanie podłogowe, ogrzewanie ścienne grzejników rozchodzi siê nierównomiernie. W tradycyjnie ogrzewanych pomieszczeniach najcieplej jest pod sufitem, a najch³odniej przy pod³odze. Mierz¹c, w ramach eksperymentu, temperaturê w pomieszczeniu ogrzewanym kominkiem, otrzymaliœmy nastêpuj¹ce temperatury: przy pod³odze 15°C; pod sufitem 31°C, w pomieszczeniach ogrzewanych rozprowadzanym ciep³ym powietrzem termometr przy suficie wskazywa³ 22°C, a na pod³odze 17°C. Jak widaæ, nawet w pomieszczeniu, gdzie nie ma bezpoœredniego Ÿród³a ciep³a, ró¿nice temperatur s¹ znaczne. Aby odczuwaæ ciep³o, zu¿ywamy wiêcej opa³u, ciep³o wytworzone gromadzi siê pod sufitem, a nam nadal marzn¹ stopy. Zazwyczaj nie ¿yjemy pod sufitem, wiêc pomimo du¿ego wydatku energetycznego bêdzie nam zimno. Rozk³ad temperatury mo¿na w pewnym stopniu zmieniæ, stosuj¹c wentylator umieszczony poziomo pod sufitem. „Mieszaj¹c” powietrze, niweluje tak du¿e ró¿nice temperatur, co zbli¿a nas do odczuwania komfortu cieplnego. TEMPERATURA OTACZAJ¥CYCH NAS PRZEDMIOTÓW I POWIERZCHNI Na wykresie widaæ, ¿e wzglêdnie niskie temperatury powietrza s¹ rekompensowane przez promieniowanie cieplne i ¿e osi¹ga siê w ten sposób po¿¹dany komfort termiczny. Aby to lepiej zrozumieæ, pos³u¿ymy siê przyk³adem. Czy opalaliœcie siê kiedyœ w górach na œniegu? Pomimo bardzo niskiej temperatury otoczenia, by³o ciep³o, a niektórzy zdejmowali z siebie prawie ca³¹ garderobê. WZGLÊDNA WILGOTNOŒÆ POWIETRZA Mianem wilgotnoœci wzglêdnej powietrza okreœla siê procentow¹ zawartoœæ pary wodnej w powietrzu. Nie mo¿na zmieszaæ dowolnej iloœci pary wodnej z dowoln¹ iloœci¹ powietrza. Iloœæ pary wodnej, która znaleŸæ siê mo¿e w powietrzu, zale¿y od jego temperatury. Im wy¿sza temperatura, tym wiêcej pary wodnej mo¿e „rozpuœciæ siê” w powietrzu. W przypadku niezmienionej zawartoœci pary wodnej, wzrost temperatury powoduje spadek (zmniejszenie siê) wilgotnoœci wzglêdnej. W przypadku spadku temperatury powietrza nastêpuje wzrost wilgotnoœci powietrza, ale do pewnych granic. PRÊDKOŒÆ POWIETRZA Dlaczego tak Ÿle znosimy przeci¹gi? Otó¿ powoduj¹ one miejscowe och³odzenie siê skóry przez przep³ywaj¹ce powietrze. Szczególnie wra¿liwe na przeci¹gi s¹ stopy i kark. Nieprzyjemne odczucie jest tym silniejsze, im ni¿sza jest temperatura powietrza w pomieszczeniu, a ruch powietrza mocniejszy. Bywa te¿ odwrotnie. Podczas upa³ów taki ruch powietrza nazwiemy „przyjemn¹ bryz¹”. Przy temperaturze powietrza 18-20°C komfort cieplny zapewni nam ruch powietrza z prêdkoœci¹ 0–0,1 m/s, a przy 20–22°C – 0,15–0,20 m/s. Poza pomieszczeniami wiatr wp³ywa na odczuwanie temperatury powietrza „obni¿aj¹c” j¹. W³aœciwie jest on groŸniejszy ni¿ sama 27 2/2006 Zimno i wilgotno Niezale¿nie od temperatury wzglêdna wilgotnoœæ powietrza poni¿ej 30-35% jest odbierana jako dyskomfort. Zwiêkszone jest wtedy tworzenie siê i unoszenie py³ów. W takich warunkach dochodzi do wysychania b³on œluzowych w górnych drogach oddechowych. Bol¹ gard³a, kaszlemy, mamy „tarkê” w ustach. Im cieplej w pokoju, tym ni¿sza powinna byæ wilgotnoœæ wzglêdna. Przy 20°C nie powinna przekraczaæ 75%, a przy 25°C – 60%. Optymalna wilgotnoœæ w temperaturze 18-20 °C wynosi 45-65%. Dla osób „pracuj¹cych g³osem”(szko³y, chóry, itp.) wilgotnoœæ powinna byæ utrzymywana w granicach 60-65%. Zbyt niska wilgotnoœæ (o któr¹ ³atwo szczególnie zim¹, gdy dzia³a ogrzewanie) wywo³uje problemy ze skór¹, gorsz¹ prac¹ systemu immunologicznego (wiêksze ryzyko choroby), ogólny dyskomfort, a to przek³ada siê na problemy z koncentracj¹. Zbyt wysoka wilgotnoœæ wywo³uje dusznoœæ, a to równie¿ nie pomaga w koncentracji uwagi. M ŁODY TECHNIK Na odczuwanie przez nas komfortu cieplnego ma wp³yw nie tylko sama temperatura, lecz równie¿ jej przestrzenny rozk³ad w pomieszczeniu – w pionie i w poziomie, a tak¿e temperatura powierzchni wewn¹trz (œcian, sufitu, pod³ogi, okien, grzejnika). Gdy œciany s¹ ch³odne, do zapewnienia komfortu cieplnego niezbêdne jest podniesienie temperatury powietrza. Jako ko- rzystniejsze odbierane s¹ warunki, w których œciany s¹ cieplejsze od sufitu. Temperatura odczuwalna przez cz³owieka jest to œrednia wartoœæ temperatury powietrza i otaczaj¹cych go powierzchni. Szczegó³owo zwi¹zek ten przedstawia wykres Königa. warto to wiedzieć MINI QUIZ MT CZYTAM, WIĘC WIEM niska temperatura. Przy bezwietrznej pogodzie du¿y mróz nie jest dokuczliwy, poniewa¿ wokó³ cia³a powstaje os³onka termiczna. Jednak wiatr skutecznie j¹ rozwiewa. Wiatr zwiêksza gêstoœæ powietrza, a z ni¹ zwiêksza siê jego zdolnoœæ do poch³aniania ciep³a. To potêguje poczucie zimna. Optymalna wilgotność powietrza dla śpiewaczki operowej to: a) 45–55% b) 55–60% c) 60–65% Gdy zaczynamy æwiczyæ, pracowaæ fizycznie, w pomieszczeniu, w którym by³o nam przed chwil¹ ch³odno, ju¿ za kilka minut odczujemy przyjemne ciep³o. Intensywna praca powoduje, ¿e komfort cieplny jest zapewniony, gdy w po- rycie. Ubranie, które zak³adamy, ma wp³yw na oddawanie ciep³a do otoczenia. Swetry, kurtki, polary, oddzielaj¹ nas od zimnego otoczenia i zapobiegaj¹ utracie ciep³a (przeniesieniu naszego ciep³a do otoczenia). Dla naszego zdrowia znaczenie ma zarówno izolacyjnoœæ cieplna ubrania, jak i przepuszczalnoœæ pary wodnej. Oznacza to, ¿e gdy siê spocimy w „szczelnym”, nieprzepuszczaj¹cym pary wodnej ubranku, bêdzie po nas sp³ywa³ pot. Odczujemy dyskomfort. Bêdzie nam zbyt ciep³o i mokro. Naturalnym odruchem w takiej sytuacji jest zdjêcie czêœci garderoby. To niebezpieczna pu³apka. Nastêpuje szybkie parowanie, och³odzenie siê potu na skórze i gwa³towne wych³odzenie organizmu. To samo zdarzy siê, gdy spoceni, przestaniemy siê ruszaæ, czyli produkowaæ nasze wewnêtrzne mieszczeniu jest ch³odniej. I tak w przypadku ciê¿kiej pracy fizycznej wystarczy nam temperatura zaledwie 10 do 12°C. Gdy nie mo¿emy siê ruszaæ, a w pomieszczeniu nie bêdzie cieplej, pozostaje nam odpowiednie ok- ciep³o. Nawet bez zdejmowania ubrañ wierzchnich grozi nam wych³odzenie potu i groŸna dla zdrowia i ¿ycia sytuacja. Gdy nie ma innej mo¿liwoœci, by w pomieszczeniu szybko zrobi³o siê cieplej, trzeba po prostu w³o¿yæ ciep³y sweter, ale nie Ponadto na powierzchni skóry, na wietrze wystêpuje efekt tzw. „windchill”, polegaj¹cy na przyspieszonym parowaniu skóry, co och³adza organizm. W komfortowych warunkach sta³a temperatura utrzymywana jest w obrêbie ca³ego organizmu, w sytuacji krytycznej system termoregulacji ogranicza siê do ochrony korpusu i g³owy, ograniczaj¹c dop³yw krwi do nadmiernie och³adzanych koñczyn. I wtedy marzn¹ nam paluszki. AKTYWNOŒÆ M ŁODY TECHNIK 28 FIZYCZNA ortalionow¹ kurtkê. Nie wolno te¿ dopuœciæ do intensywnego pocenia siê. Jest to jedno z wa¿niejszych praw, których ucz¹ instruktorzy na kursach przetrwania w warunkach zimowych, arktycznych. KOMFORT FINANSOWY Aby w pe³ni odczuwaæ komfort cieplny, musimy mieæ poczucie komfortu finansowego. Dlatego warto poznaæ koszt ogrzewania w zale¿noœci od u¿ytego paliwa. W miesi¹cach jesiennych, zimowych i wiosennych, czyli w tak zwanym sezonie grzewczym, musimy w³¹czyæ ogrzewanie. Lokatorzy bloków maj¹ niewielki wp³yw na paliwo, z którego produkowane jest ciep³o, doprowadzane do ich kaloryferów. Natomiast mieszkañcy domów mog¹ wybraæ paliwo dostar- czaj¹ce najwiêcej ciep³a i oczywiœcie najtañsze. Aby stwierdziæ, które paliwo, spoœród popularnych na polskim rynku, jest najbardziej ekonomiczne, policzyliœmy, ile bêdzie kosztowa³o ogrzanie niewielkiego domu 2/2006 jednorodzinnego w zale¿noœci od typu u¿ywanego paliwa. Dla obliczeñ przyjêliœmy, ¿e: – powierzchnia ca³kowita domu to oko³o 120 m2, – o kubaturze – oko³o 300 m3 (œrednia wysokoœæ pomieszczeñ 2,5 m), – zapotrzebowanie na ciep³o w ci¹gu godziny wyniesie 40 W/m3, czyli oko³o 12 kW dla ca³ego domu (przy temperaturze obliczeniowej zewnêtrznej –20°C). Polski sezon grzewczy trwa 6 miesiêcy, ale w tym okresie niewiele jest dni z temperatur¹ zewnêtrzn¹ –20°C. Mo¿na przyj¹æ, ¿e 6 miesiêcy z temperatur¹ od –20°C do 0°C odpowiada energetycznie 3 miesi¹com (czyli 2160 godzinom) z temperatur¹ –20°C, kiedy zapotrzebowanie na ciep³o jest maksymalne i wynosi 12 kWh. Wyniki obliczeñ ukazuje poni¿sza tabela. Jak widaæ, wêgiel kamienny i drewno, tradycyjne paliwa, s¹ najtañszym Ÿród³em ciep³a. Jaki rodzaj paliwa wybierzemy, nie zale¿y tylko od jego ceny. Wp³yw na tê decyzjê bêd¹ mia³y te¿: wybrany system ogrzewania, rodzaj kot³a C.O., a nawet lokalizacja budynku. ! LEKSYKON Ciepło w termodynamice to forma przekazywania energii termicznej. Jeśli między ciałami o różnej temperaturze następuje odpowiedni kontakt, część energii wewnętrznej ciała o wyższej temperaturze przepływa spontanicznie do ciała o temperaturze niższej, aż do wyrównania temperatur obu ciał. Ciepło, podobnie jak praca, jest wielkością związaną z przekazywaniem energii, a nie formą energii jako taką. Ciepło może przepływać poprzez: 1 przewodzenie (bezpośredni kontakt układów) Ciepło płynie tylko wtedy, gdy występuje różnica temperatur od temperatury wyższej do temperatury niższej. 2 konwekcję (unoszenie) Proces przenoszenia ciepła wynikający z ruchu materii. Ruch ten precyzyjniej nazywa się prądem konwekcyjnym. Jest on powodowany różnicą gęstości pomiędzy obszarami o różnej temperaturze w ośrodku. Przykłady ruchów konwekcyjnych: – gorące gazy unoszące się nad płomieniem – śreżoga – rozedrgane powietrze tworzące wrażenie mgły w gorący i upalny dzień (np. nad rozgrzanym asfaltem) – delikatny ruch wody podczas podgrzewania (widoczny w naczyniu jako ruszająca się delikatna „mgiełka”). 3 promieniowanie cieplne. Promieniowanie cieplne wykorzystuje fale elektromagnetyczne, dzięki czemu transport energii odbywa się z ciała do ciała bez pomocy materialnego nośnika ciepła, w przeciwieństwie do konwekcji, w której nośnikiem jest powietrze. Niech przykładam dla nas będzie ciepło słoneczne. Jeżeli Słońce do przenoszenia swojej energii potrzebowałoby nośnika ciepła, to nigdy nie nagrzałoby Ziemi, ponieważ Wszechświat to bezpowietrzny obszar (próżnia), w którym nie występuje żaden z nośników energii. Słońce przenosi więc ciepło za pomocą promieniowania podczerwieni. Ciepło przenoszone tą drogą zostaje oddane ciałom stałym i cieczom w momencie ich napotkania. Mierzenie ciepła Jednostką ciepła w układzie SI jest dżul (J). 1 dżul = 1 niuton × 1 metr (1J = 1N · 1m) Związek z mocą: 1 dżul = 1 wat × sekunda Kilowatogodzina 1 J = 1/ 3 600 000 kWh Kilowatogodzina (symbol: kWh) odpowiada ilości energii, jaką zużywa przez godzinę urządzenie o mocy 1000 watów, czyli jednego kilowata. 1 kWh = 3 600 000 J nazwa paliwa wydajność cena jednostki cena 1 kWh cieplna jednostki (brutto) zł w zł (kWh) 34 MJ 28,5 MJ 31 MJ 27 MJ 15 MJ 18 MJ 37 MJ 3,6 MJ *) Wartoœæ opa³owa jest to iloœæ ciep³a wydzielana przy spalaniu jednostki masy lub jednostki objêtoœci paliwa przy jego ca³kowitym i zupe³nym spalaniu. 9,4/m3 7,9/kg 8,6/kg 7,5/l 4,2/kg 4,2/kg 10,3/l 1 1,13/m3 800/tona 420/tona 2/l 150/m3 500/tona 2,2/l 0,33/kWh 0,12 0,10 0,05 0,27 0,06 0,1 0,21 0,33 **) Szacunkowo 1 m3 drewna wa¿y oko³o 600 kg ilość opału w sezonie grzewczym 2764 m3 3,25 tony 3 tony 3514 litra 10,4 m3 5,2 ton 2474 litra 25920 kWh koszt w sezonie grzewczym zł 3123,4 2602,8 1301,4 7027,56 1561,68 2602,8 5443,2 8553,6 ***) Energia elektryczna – koszt œrednio dla sta³ej dobowej grupy taryfowej G11 0,33 z³ za kWh. Koszt 2160×12×0,33 = 8553,6 z³ M ŁODY TECHNIK gaz ziemny koks węgiel kamienny gaz płynny drewno **) brykiety drzewne olej opałowy prąd ***) wartość opałowa *) 29 2/2006 super S marka Microsoft – nazwa dobrze znana każdemu, kto ma choć trochę do czynienia z komputerami. Nazwa wzbudzająca rozmaite emocje, ale nikogo niepozostawiająca obojętnym. Obecnie, na początku XXI wieku – Microsoft jest największą na świecie firmą branży komputerowej. Najbardziej znana jako producent systemów operacyjnych MS-DOS, Microsoft Windows i oprogramowania biurowego Microsoft Office. TEKST ŁATWY ! ! ! M icrosoft za³o¿ony zosta³ w roku 1975 w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk przez Billa Gatesa i Paula Allena w celu wyprodukowania i sprzeda¿y interpretera jêzyka BASIC. Obecnie siedzib¹ firmy jest Redmond w stanie Waszyngton. Najbardziej znan¹ postaci¹ Microsoftu jest jeden z jej za³o¿ycieli, multimiliarder Bill Gates. Obecnie drugim cz³owiekiem w Microsofcie jest Steve Ballmer. zaproponowali producentowi Altaira, ¿e przygotuj¹ dla tego komputera jêzyk BASIC. Po piêciu tygodniach BASIC by³ gotowy, a Gates i Allen za³o¿yli firmê Microsoft. Zapewne nie œni³o im siê, ¿e kiedyœ bêdzie ona druga pod wzglêdem z Harvardu. By³ to jeden z najwa¿niejszych momentów w historii firmy. Ballmer przyspieszy³ rozwój firmy m.in. przez prawie trzykrotny wzrost zatrudnienia. Gates obawia³ siê, ¿e zwiêkszenie zatrudnienia mo¿e wpêdziæ firmê w k³opoty. Microsoft – spełniona wizja HISTORIA M ŁODY TECHNIK 30 Monika Witan Doprawdy, trudno dziœ znaleŸæ inn¹ firmê, która by tak silnie odcisnê³a swoje piêtno na rozwoju wspó³czesnego œwiata, jak Microsoft. Firmê, która tak bardzo przyczyni³aby siê do upowszechnienia komputerowej cywilizacji. Firmê, która od przesz³o 25 lat nadaje ton technologicznemu wyœcigowi, a przy tym jest przyk³adem niezrównanego sukcesu rynkowego. wartoœci rynkowej i jedn¹ z najbardziej podziwianych firm œwiata. Firmy zatrudniaj¹cej ponad 50 tys. osób i przeznaczaj¹cej na dzia³alnoœæ badawczo-rozwojow¹ przesz³o 4 mld dolarów rocznie. Do 1977 r. Microsoft dostarcza³ ju¿ BASIC dla praktycznie wszystkich nowych mikrokomputerów amerykañskich firm: Apple, Commodore i Radio Shack oraz dla komputerów produkowanych w Japonii (w 1979 r. po³owa przycho- Droga Microsoftu do sukcesu rozpoczê³a siê od systemu operacyjnego MS-DOS. W 1980 r. do Microsoftu przyby³o dwóch przedstawicieli IBM, firmy zatrudniaj¹cej wtedy 340 tys. pracowników. IBM chcia³ w ci¹gu roku wprowadziæ na rynek nowy, tani komputer PC oparty na procesorach Intela. Potrzebowano standardowego systemu operacyjnego, ale krótki okres poprze- W 1974 r. na rynku pojawi³ siê procesor 8080 i komputer do samodzielnego monta¿u – Altair. Bill i jego szkolny kolega Paul Allen dów Microsoftu pochodzi³a z rynków azjatyckich). Pod koniec lat 80. Gates namówi³ do pracy w Microsofcie Steve’a Ballmera, kolegê dzaj¹cy planowan¹ premierê wyklucza³ samodzielne opracowywanie sprzêtu i oprogramowania. Microsoft sta³ siê pierwsz¹ firm¹ zew- 2/2006 Historyczne zdjęcie pracowników Microsoftu (7 grudnia 1978 roku). Górny rząd (od lewej): Steve Wood, Bob Wallace, Jim Lane. Środkowy rząd: Bob O’Rear, Bob Greenberg, Marc McDonald, Gordon Letwin. Dolny rząd: Bill Gates, Andrea Lewis, Marla Wood, Paul Allen. firma nie mia³a nic do zaproponowania w tym zakresie. Nic wiêc dziwnego, ¿e gdy pod koniec 1995 r. Microsoft z wielkim hukiem zapowiedzia³ rych³e wprowadzenie na rynek wielu produktów internetowych, obserwatorzy rynku, pamiêtaj¹cy opóŸnienie Windows 95, nie dawali wiary zapewnieniom gigan- ta. Determinacja kierownictwa Microsoftu doprowadzi³a do tego, ¿e ta olbrzymia firma bardzo szybko dostosowa³a siê do wymagañ rynku. Internet sta³ siê jej podstawowym kierunkiem rozwoju. Nie wszystkie pomys³y uda³o siê Microsoftowi zrealizowaæ. Nie doczeka³a siê tego popularyzowana cztery lata temu koncepcja Wallet PC, podrêcznego komputera zapewniaj¹cego dostêp do wszelkiego typu informacji. Przedstawiciele Microsoftu uspokajaj¹ jednak, ¿e te i inne nowatorskie pomys³y w koñcu doczekaj¹ siê realizacji. SPE£NIONA WIZJA Microsoft jest najbardziej podziwian¹, ale jednoczeœnie najbardziej kontrowersyjn¹ firm¹ informatyczn¹ na œwiecie. W obu przypadkach chodzi o ³atwoœæ, z jak¹ firma zdobywa kolejne obszary rynku oprogramowania. Zarzuca siê czasem, ¿e Microsoft nie jest pomys³odawc¹ ¿adnego z oferowanych produktów. Jeœli nawet tak jest, to nie mo¿na nie doceniæ umiejêtnoœci mened¿erów Microsoftu w wyborze technologii i rozwi¹zañ, które wzbogaci³y ofertê firmy, i niesamowitej wrêcz skutecznoœci w grze rynkowej. Charyzmatyczn¹ osob¹ stoj¹c¹ za tym sukcesem jest William III Gates, który 25 lat temu przewidzia³, ¿e komputery osobiste bêd¹ siê znajdowaæ w ka¿dym domu. ! M ŁODY TECHNIK nêtrzn¹, przygotowuj¹c¹ oprogramowanie na zlecenie IBM. Aby wykonaæ zlecenie, Microsoft kupi³ od innej firmy system operacyjny, jednoczeœnie przejmuj¹c jej programistê Tima Patersona. Ten znacznie udoskonali³ system, który nazwano MS-DOS. Sprzedaj¹c IBM prawa do systemu, Microsoft zastosowa³ wyj¹tkowy trik. Zaproponowa³ zakup oprogramowania za jednorazowo p³atn¹ kwotê 80 tys. USD – bez wzglêdu na liczbê komputerów, na których zostanie zainstalowany. Od tego czasu, mimo ostrej konkurencji ze strony innych producentów, trwa nieprzerwanie zwyciêski pochód systemów operacyjnych Microsoft – najpierw z rodziny DOS, a teraz Windows. W latach dziewiêædziesi¹tych do³¹czy³y do nich pakiety biurowe z rodziny Office, przegl¹darka internetowa Internet Explorer, jêzyki programowania, specjalistyczne oprogramowanie dla przedsiêbiorstw i wiele innych produktów ciesz¹cych siê ogromn¹ popularnoœci¹ na ca³ym œwiecie. Tak¿e w Polsce. Pierwsze produkty Microsoftu trafi³y do naszego kraju w latach 80. ubieg³ego wieku wraz z pierwszymi komputerami domowymi. Ma³o kto pamiêta, ¿e jednym z pierwszych, i chyba najbardziej popularnym jêzykiem programowania komputerów domowych, by³ jêzyk BASIC, do którego rozwoju przyczyni³ siê znacznie w³aœnie Microsoft. Ci wszyscy, którzy byli posiadaczami komputera osobistego klasy IBM PC, znali tak¿e MSDOS. Jednak¿e w owym czasie dostêp do nowoczesnego oprogramowania by³ w Polsce utrudniony ze wzglêdu na ograniczenia w eksporcie zaawansowanych technologii za ¿elazn¹ kurtynê. Zmieni³o siê to dopiero po upadku muru berliñskiego i zapocz¹tkowaniu zmian demokratycznych w naszym rejonie œwiata. Microsoft by³ jedn¹ z pierwszych firm zachodnich z bran¿y nowoczesnych technologii, które postanowi³y otworzyæ w Polsce przedstawicielstwo. Microsoft „przespa³” pocz¹tek ery Internetu. Przez d³ugi czas 31 2/2006 e k s p r e s s mieszanka naukowo-techniczna M ŁODY TECHNIK 32 m ł o d e g o O ddajemy w Wasze ręce wynik naszych miesięcznych poszukiwań. Okazuje się bowiem, że wewnątrz opasłych serwisów informacyjnych drzemią często niezauważone i przemilczane informacje zwiastujące nadejście nowych technologii. Wierzcie nam lub nie, ale niektóre z nich stwarzają możliwości, o jakich nie śniło się twórcom literatury science fiction. W otaczającym nas szumie informacyjnym łatwo przeoczyć ważną notkę. W tym miejscu co miesiąc publikujemy wybór informacji o wydarzeniach ważnych, a niekiedy pozornie błahych, a przecież znamiennych dla rozwoju i wdrażania nowych technologii. Kolorem czerwonym oznaczono pojęcia objaśnione w leksykonie. t e c h n i k a grupy u¿ytkowników, którzy czêsto pracuj¹ w warunkach zagra¿aj¹cych ¿yciu oraz integralnoœci urz¹dzeñ elektronicznych. Nowy sprzêt Motoroli zosta³ tak zaprojektowany, aby zapewniæ u¿ytkownikom szeroki zakres mo¿liwoœci przesy³ania kluczowych informacji w czasie rzeczywistym. Opcjonalnie dostêpne s¹ technologie Bluetooth, WLAN, GPS oraz wbudowany cyfrowy aparat fotograficzny. Sprzêt doskonale mieœci siê w d³oni, bowiem jego wymiary zewnêtrzne to zaledwie 145 x 83 x 35-50mm. Co równie istotne, nowy PDA Motoroli wa¿y nieca³e 500g. Urz¹dzenie wyposa¿ono w 3,5-calowy ekran LCD, na którym wyœwietlane s¹ najwa¿niejsze informacje potrzebne w trakcie akcji. Dziêki wykorzystaniu sieci TETRA do przesy³ania danych, PDA zapewnia ³¹cznoœæ u¿ytkownikom nawet w sytuacjach i miejscach, gdzie standardowi u¿ytkownicy nie maj¹ zasiêgu. Motorola zapowiada wprowadzenie nowego organizera do sprzeda¿y w trzecim kwartale tego roku. (Engadget) NOWATORSKA BATERIA FIRMY NEC „ P R Z YC H O D Z I Koncern IBM stworzy³ oprograB A B A D O . . . I B M ” mowanie o nazwie Tivoli, które automatycznie wykrywa i naprawia wszelkie problemy systemowe. Nowa aplikacja sk³ada siê w³aœciwie z kilku oddzielnych modu³ów, które usprawniaj¹ dzia³anie ca³ego systemu informatycznego i chroni¹ dane. Tivoli Composite Application Manager odnajduje i naprawia tzw. „w¹skie gard³a” sieci, szczególnie w przypadku systemów z³o¿onych z wielu œciœle ze sob¹ wspó³pracuj¹cych aplikacji sieciowych. Rozszerzeniem modu³u jest Tivoli Monitoring 6.1, który wyszukuje dodatkowe serwery w przypadku kluczowych operacji, jak np. wa¿na poczta elektroniczna albo rachunkowoœæ internetowa. Modu³ Tivoli Systems Automation for Multiplatforms zabezpiecza systemy przed nag³¹ utrat¹ danych, powstaj¹c¹ w wyniku awarii zasilania lub innych nieprzewidzianych czynników. IBM rozpocz¹³ ju¿ sprzeda¿ nowego oprogramowania w Stanach Zjednoczonych. Ceny z licencj¹ jednostanowiskow¹ dla poszczególnych modu³ów wynosz¹: Tivoli Monitoring 6.1 – 700 USD, Composite Application Manager – 5 000 USD, System Administration for Multiplatforms – 1 100 USD. (Vnunet) Japoñski gigant NEC zaprezentowa³ ultracienk¹ i elastyczn¹ bateriê, której czas ³adowania nie przekracza 30 sekund. Zdaniem producenta, nowy wynalazek bêdzie z powodzeniem móg³ byæ wykorzystywany w inteligentnych kartach oraz e-papierze. Katoda nowej baterii wykonana jest ze specjalnego plastiku polimerowego (organic radical polymer). Materia³ ten przyjmuje stan ¿elu nasyconego elektrolitami, dziêki czemu bateria pozostaje elastyczna. Ponadto, polimerowa elektroda wchodzi w szybkie reakcje chemiczne, a efekt ten wspierany jest przez zastosowanie w wynalazku specjalnych soli. Efektem powy¿szych procesów jest bardzo krótki czas ³adowania baterii, mniejszy ni¿ 30 sekund. Zdaniem twórców nowej baterii, produkt jest przyjazny dla œrodowiska w odró¿nieniu od konwencjonalnych baterii, które zawieraj¹ ciê¿kie metale, np. rtêæ, o³ów i kadm. (CDR Info) Jak donosi analiTAJEMNICE W Y C I E K A J ¥ P R Z E Z P O C Z T Ê tyczna firma RadiAmerykañski konMOTOROLA D L A S £ U ¯ B R A T O W N I C Z Y C H cern Motorola wypuœci³ na rynek pierwszy organizer dzia³aj¹cy w sieci TETRA, który jest przeznaczony dla pracowników s³u¿b ratowniczych. To pierwszy PDA przeznaczony dla tej ➪ cati Group, co dwudziesty pracownik przesy³a poczt¹ elektroniczn¹ tajemnice s³u¿bowe do swoich znajomych i osób trzecich. Badanie „Zwyczaje u¿ytkowników korporacyjnej poczty elektronicznej” ujawni³o, ¿e a¿ jedna czwarta pracowników przesy³a wewnêtrzne wiadomoœci na swoje prywatne konta, w celu póŸniejsze- ➪ 2/2006 go ich wykorzystania, a blisko dwie trzecie respondentów wykorzystuje prywatne konta mailowe przy kontaktach biznesowych. „Choæ szeœæ procent mo¿e siê wydawaæ niewielk¹ liczb¹, to jednak w przedsiêbiorstwie zatrudniaj¹cym 10 tys. osób jest to a¿ 600 pracowników, którzy s¹ odpowiedzialni za wyciek poufnych informacji” – zobrazowa³a dane Sara Radicati, prezes firmy Radicati Group. „Wystarczy, ¿e ka¿dy z nich ujawni treœæ tylko jednego poufnego e-maila, aby za³amaæ ca³¹ strategiê biznesow¹ firmy” – doda³a Radicati. Ponadto przestrzeg³a ona pracodawców, ¿e powinni zwróciæ wiêksz¹ uwagê na stosowne szkolenie swojej si³y roboczej pod k¹tem oficjalnej polityki odnoœnie do poczty elektronicznej, a tak¿e wyposa¿yæ siê w technologie filtrowania i monitorowania zawartoœci wiadomoœci, aby w ten sposób zablokowaæ wyp³yw kluczowych informacji. Spoœród wszystkich przebadanych firm, zaledwie 22% posiada³o jakieœ rozwi¹zania umo¿liwiaj¹ce kontrolowanie wychodz¹cej poczty elektronicznej pracowników, a zaledwie po³owa z nich przyzna³a siê do ujednolicenia polityki dotycz¹cej wykorzystywania e-maili w pracy. (Vnunet) T S U N A M I J E S T M O ¯ L I W E Zjawisko tsunami, choæ nie w takiej skali TA K ¯ E N A B A £T Y K U NANOSILNIK Z MOLEKULARN¥ SKRZYNI¥ BIEGÓW Niedawno naukowcy zaprezentowali œwiatu zdalnie sterowany nanopojazd, a ju¿ dziœ mo¿na wyposa¿yæ „nanometrycznej wielkoœci auto” w molekularny silnik z dwubiegow¹ skrzyni¹ biegów. Holenderscy badacze z Uniwersytetu w Groningen, kierowani przez profesora Bena Feringa, opracowali ca³kowicie now¹ cz¹steczkê chemiczn¹, której struktura chemiczna umo¿liwia zastosowanie jej jako molekularnego silnika o modulowanej prêdkoœci obrotowej. Molekularny motor zbudowany jest z dwóch czêœci wchodz¹cych w sk³ad jednej cz¹steczki chemicznej. Ruch jednej z nich wp³ywa na kierunek obrotu drugiej czêœci uk³adu. Poprzez naœwietlanie moleku³y, a dok³adniej fragmentu o charakterze skrzyni biegów, odpowiednio ukierunkowanym œwiat³em, mo¿na wymusiæ obrót drugiej czêœci uk³adu – czêœci spe³niaj¹cej funkcjê silnika. Jak twierdz¹ naukowcy, nastêpnym ➪ M ŁODY TECHNIK jak na oceanach, mo¿e siê zdarzyæ na Ba³tyku – uwa¿a dr Andrzej Piotrowski z Pomorskiego Oddzia³u Pañstwowego Instytutu Geologicznego w Szczecinie. Dr Piotrowski jest koordynatorem miêdzynarodowego projektu MELA (Mapa Morfotektoniczna Niziny Europejskiej), w którym uczestniczy kilka placówek naukowych z Polski, Niemiec i Danii. W jego ramach prowadzone s¹ analizy trzêsieñ ziemi dla naszego obszaru, uwa¿anego za asejsmiczny. U schy³ku glacja³u zachodzi³y intensywne procesy glacioizostatyczne (czyli ruchy podnosz¹ce) skorupy ziemskiej po odci¹¿eniu jej wskutek zaniku czaszy l¹dolodu. Podniesienie terenu Skandynawii nast¹pi³o równie¿ na skutek zmian przep³ywu strumienia ciep³a w górnym p³aszczu globu ziemskiego. Procesy te by³y po³¹czone z silnymi trzêsieniami ziemi. Wed³ug prof. Mornera z Uniwersytetu Sztokholmskiego trzêsienia ziemi wielkoœci od 6,0 do 8,5 st. w skali Richtera na terenie Skandynawii by³y odczuwalne równie¿ w pó³nocnej Polsce. Zapisu tych wydarzeñ mo¿na dopatrywaæ siê w osadach w pó³nocnej czêœci Niemiec i Polski. Wykazano, ¿e spoœród kilkudziesiêciu trzêsieñ ziemi – udokumentowanych na terenie Skandynawii w ci¹gu ostatnich 12 000 lat – 15 wywo³a³o falê tsunami o wysokoœci spiêtrzenia przy brzegu do 20 m. Najwiêksze z nich mia³o miejsce w okolicy Dar³owa w 1497 roku. „Dar³ówko, po³o¿one na brzegu morza, zosta³o rozmyte. W Dar³owie i jego okolicy zosta³y uszkodzone budowle i zginêli ludzie. Fala wdar³a siê daleko w g³¹b l¹du, wynosz¹c 4 statki morskie. Wysokoœæ fali, spiêtrzonej po wschodniej stronie Dar³owa, osi¹g- ➪ nê³a 20 m. Mo¿emy to stwierdziæ, gdy¿ na takiej wysokoœci zosta³ osadzony jeden ze statków. Przyczyn¹ tsunami w Dar³owie by³o oddalone 500 km na pó³noc trzêsienie ziemi w rejonie jeziora Wener w Szwecji” – przypomina dr Piotrowski. „Si³a trzêsienia ziemi by³a tam niedu¿a, bo zaledwie 4,5 st. w skali Richtera i nie mog³o ono bezpoœrednio spowodowaæ tsunami. Dlatego nale¿y przyj¹æ, ¿e s³abe trzêsienie ziemi wywo³a³o eksplozjê metanu uwiêzionego w warstwach tworz¹cych dno Morza Ba³tyckiego. Gwa³towne osiadanie dna wywo³a³o tsunami – stosunkowo niewysok¹ falê – która spiêtrzy³a siê w strefie brzegowej. Eksplozji metanu towarzyszy³ grzmot, huk, »pomruk niedŸwiedzia morskiego« – tak dawniej okreœlano efekty dŸwiêkowe poprzedzaj¹ce nadejœcie fali tsunami. Œlady po wybuchach metanu, w postaci kraterów, s¹ obecnie czytelne w dnie Ba³tyku. Powierzchnia rozpoznanych kraterów wynosi kilka hektarów. Ich dno jest nieco obni¿one wskutek osiadania, a warstwy ska³ spoistych wykazuj¹ zaburzenia” – wyjaœnia dr Piotrowski. Obecnie wystêpuj¹ce trzêsienia ziemi na terenie pó³nocnej Polski nie s¹ tak czêste ani tak intensywne jak dawniej, ale nadal odczuwalne. Przyk³adem mo¿e byæ trzêsienie w rejonie Kaliningradu i w pó³nocno-wschodniej Polsce we wrzeœniu 2004 roku. S¹ one jednak wystarczaj¹ce, aby wywo³aæ eksplozjê metanu, która mo¿e staæ siê przyczyn¹ tsunami. Zagro¿enie tsunami jest nadal realne na polskim wybrze¿u, choæ nale¿y przypomnieæ, ¿e nie jest to zjawisko czêsto wystêpuj¹ce. (PAP) 33 2/2006 e k s p r e s s mieszanka etapem ich badañ nad nanosilnikiem bêdzie stworzenie takiej budowy molekularnego motoru, by jego praca mog³a byæ w pe³ni kontrolowana i modyfikowana za pomoc¹ „chemicznej skrzyni biegów”. Molekularna skrzynia, zamontowana w nanopojeŸdzie, umo¿liwia³aby jego ruch do przodu lub do ty³u. (Journal of Material Chemistry) CYBERBIBLIOTEKI ZWIÊKSZAJ¥ POPULARNOŒÆ naukowo-techniczna Œwiat „zera i jedynki” otacza nas coraz ciaœniejszym p³aszczem i wkracza w dziedziny, które jeszcze do niedawna mo¿na by³o traktowaæ jako skanseny œwiata „analogowego”. Jak donosi Ian Hardy z Nowego Yorku, w tym roku po raz pierwszy Miejska Biblioteka NY zanotowa³a wiêcej odwiedzin online, ni¿ rzeczywistych. Pierwsze próby udostêpniania zbiorów bibliotek w wersji cyfrowej podejmowane s¹ od 1990 r., a aktualnie mo¿na zaobserwowaæ wzmo¿on¹ aktywnoœæ w tej dziedzinie. Prawdopodobnymi przyczynami takiego zjawiska s¹ coraz wiêksza obecnoœæ œwiata cyfrowego w ¿yciu codziennym, a tak¿e coraz mniejsza iloœæ wolnego czasu, który mo¿na poœwiêciæ np. na wizytê w bibliotece. Miejska Biblioteka Nowego Yorku zanotowa³a w tym roku 20 mln odwiedzin online, podczas gdy osobistych wizyt u¿ytkowników w budynku zanotowano tylko 15 mln. Niemniej trend taki nie oznacza bynajmniej szybkiego koñca poczciwych tradycyjnych bibliotek. Choæ zmala³a liczba u¿ytkowników wypo¿yczaj¹cych ksi¹¿ki w formie analogowej, to je¿eli chodzi o iloœæ u¿ytkowników czytelni wci¹¿ najwiêcej osób korzysta z ksi¹¿ek na miejscu. (BBC) INTEL SZYBKI JAK BMW M ŁODY TECHNIK 34 m ł o d e g o Na mocy zawartej umowy Intel bêdzie przez kilka najbli¿szych lat sponsorowa³ zespó³ wyœcigowy BMW Sauber w zawodach Formu³y 1. Transakcja jest najwiêkszym sportowym kontraktem sponsorskim w historii Intela i mo¿e wskazywaæ, ¿e firma odchodzi od tradycyjnego budowania wizerunku marki poprzez kampanie medialne, w kierunku kojarzenia siê z partnerami wielkich imprez sportowych. „Obecnie media s¹ bardzo zaœmiecone” – powiedzia³ Marty Olivero, dyrektor Intela odpowiedzialny za sponsoring. „W nastêpnych latach bêdzie mo¿na zobaczyæ wiele nowoœci technicznych stworzonych przez Intela, dlatego zmienia siê strategia marketingowa ➪ t e c h n i k a firmy” – doda³ Olivero. Nie wiadomo, ile dok³adnie bêdzie kosztowaæ giganta bran¿y komputerowej nowa forma promocji, niemniej typowy bud¿et sponsorski zespo³ów Formu³y 1 zamyka siê w granicach kilku milionów dolarów rocznie. Wspó³praca pomiêdzy Intelem i BMW mo¿e siê okazaæ owocna dla obydwu koncernów, bowiem zarówno jedn¹ jak i druga firma znane s¹ na rynku jako pionierzy technologiczni, którzy skupiaj¹ siê na wprowadzaniu prze³omowych rozwi¹zañ. Wed³ug jednego z zapisów umowy, BMW zobowi¹za³o siê wykorzystywaæ sprzêt komputerowy oparty na rozwi¹zaniach i produktach Intela. Ponadto gigant samochodowy bêdzie wspó³pracowa³ z Intelem nad stworzeniem specyfikacji przemys³owej, która umo¿liwi integracjê telefonów komórkowych oraz odtwarzaczy muzyki w samochodach. Wyœcigi Formu³y 1 to jeden w najpopularniejszych sportów transmitowany w telewizji. Ka¿dy wyœcig skupia ok. 160 mln widzów, tych przed telewizorami i obserwuj¹cych szaleñcze zmagania bezpoœrednio na torze. Tak du¿a potencjalna grupa odbiorców skusi³a nie tylko Intela, bowiem od jakiegoœ ju¿ czasu sponsorami wyœcigów F1 s¹ tak¿e inne firmy z bran¿y IT, m.in. Siemens i Panasonic, a np. HP zakoñczy³o w ubieg³ym roku wspó³pracê z zespo³em wyœcigowym Williamsa. (Vnunet) POROZMAWIAJ Z ROBAKIEM Jak donosi firma analityczna IMLogic, w Internecie odkryto nowy rodzaj inteligentnego robaka, który prowadzi rozmowy przez komunikatory i nak³ania swoich wspó³rozmówców do pobrania zainfekowanych plików. Szkodnik IM.Myspace04.AIM rozprzestrzenia siê w komunikatorze AOL. Nowy robak wykorzystuje do rozprzestrzeniania siê listê kontaktów u¿ytkownika z zainfekowanej maszyny i wysy³a do tych osób wiadomoœæ z linkiem do pliku clarissa17.pif, który jest plikiem wirusa. Osoba, która kliknie podany adres, automatycznie pobiera i instaluje na swoim komputerze kopiê IM.Myspace04.AIM. Warta podkreœlenia jest te¿ „wybitna” sztuczna inteligencja robaka, który potrafi odpowiadaæ na wpisywane w oknach dialogowych komunikaty. Z regu³y odpowiedzi s¹ proste i w miarê uniwersalne, w stylu „lol, thats cool”, ale nawet tak nieskomplikowane wypowiedzi mog¹ sprawiaæ wra¿enie, ¿e po drugiej stronie siedzi jednak realny u¿ytkownik. Niebezpieczne jest to, ¿e u¿ytkownik zainfekowanego komputera nie widzi komunikatów wysy³anych przez robaka. Na razie zagro¿enie wirusem IM.Myspace04.AIM okreœlane jest na poziom œredni, gdy¿ robak nie rozprzestrzenia siê na skalê masow¹, tak aby mo¿na ➪ 2/2006 by³o mówiæ o prawdziwej epidemii. Niemniej specjaliœci przestrzegaj¹, ¿e twórcy wirusa sprawdzaj¹ na razie w ten sposób nowe metody propagacji i w przysz³oœci, po udoskonaleniu kodu szkodnika, mo¿na siê spodziewaæ eskalacji ataków wirusami dla komunikatorów internetowych. (Vnunet) PRZYTUL KURCZAKA PRZEZ INTERNET Zespó³ naukowców z Technicznego Uniwersytetu Nanyang w Singapurze opracowa³ specjaln¹, bezprzewodow¹ „kurtkê” dla kurczaków. Odzienie jednak nie bêdzie s³u¿yæ ogrzewaniu zwierzaków, ale „g³askaniu na odleg³oœæ”. Singapurski wynalazek umo¿liwia przekazywanie kurczakom na odleg³oœæ wra¿enia dotykowego, przypominaj¹cego dotyk opiekuna. Dziêki nowatorskim kurtkom, mo¿na „dopieœciæ” puchatego ulubieñca, niezale¿nie od tego, w jakim aktualnie znajdujemy siê miejscu na ziemi. Naukowcy dodaj¹, ¿e w przysz³oœci nowa technologia umo¿liwi równie¿ przesy³anie uœcisków przez Internet. To idealny pomys³ dla zabieganych rodziców, którzy s¹ czêsto na wyjazdach s³u¿bowych czy spotkaniach w biurze i nie maj¹ doœæ czasu na przytulanie w³asnych dzieci... Twórcy kurtki dla kurczaków myœl¹ wiêc o opracowaniu elektronicznych pi¿amek dla dzieci oraz wiêkszych modeli dla rodziców, dziêki czemu mogliby wzajemnie przytulaæ siê na odleg³oœæ. (Silicon) li doœæ oskar¿eñ o dzia³alnoœæ kryminaln¹ czy nawet terrorystyczn¹. Ich zdaniem wspó³dzielenie i udostêpnianie plików niewielkiej wartoœci bez ¿adnej korzyœci materialnej nie jest niczym z³ym. W swoim manifeœcie programowym twierdz¹, ¿e bêd¹ zwalczaæ wszelkie próby ograniczenia swobody przep³ywu informacji, a w szczególnoœci dzia³ania organizacji RIAA. Nowa partia zamierza przekroczyæ 4procentowy próg wyborczy podczas najbli¿szych wyborów do szwedzkiego parlamentu, które odbêd¹ siê na jesieni tego roku. (The Register) RADIATORY Z W Ê G L O W YC H N A N O R U R E K Japoñski gigant bran¿y elektronicznej, firma Fujitsu, proponuje nowatorskie zastosowanie dla wêglowych nanorurek, które mog¹ byæ u¿ywane jako radiatory do uk³adów pó³przewodnikowych. Jak podaje Fujitsu, nanorurki doskonale nadaj¹ siê do odprowadzania ciep³a z wzmacniaczy mocy pracuj¹cych w wysokich czêstotliwoœciach, bowiem umo¿liwiaj¹ równoczesne wzmacnianie sygna³u oraz pe³ni¹ rolê radiatora. Nanorurki wêglowe to fenomen, który wci¹¿ czeka na praktyczne zastosowanie. Fujitus prezentuje swój wynalazek jako jeden z bardziej licz¹cych siê kroków naprzód w kwestii praktycznego „zatrudnienia” nanorurek. Przewodnoœæ cieplna nanorurek wêglowych wynosi 1400W/(m-K), czyli jest wiêksza ni¿ dla metalu. Z kolei dziêki zmniejszeniu indukcyjnoœci o po³owê, nanorurki uzyska³y funkcjonalnoœæ lepszego wzmacniania sygna³u. (The Inquirer) SZYFROWANE NOŒNIKI CD Firma Kano Technologies, dystrybutor produktów Ricoh w Stanach Zjednoczonych, wprowadzi³a do sprzeda¿y specjalne noœniki CD-R, wyposa¿one w technologiê zabezpieczaj¹c¹ EncryptEase. P³yty CD s¹ wyposa¿one w oprogramowanie szyfruj¹ce, które chroni zawartoœæ noœników przed przechwyceniem jej przez niepowo³anych u¿ytkowników. P³yty oferuj¹ 600MB wolnego miejsca na dane. Noœniki EncrypEase mog¹ byæ nagrywane w trybie wielosesyjnym, a do ka¿dej sesji mo¿e byæ ustalone indywidualne dodatkowe has³o. Nowe p³yty CD-R firmy Ricoh s¹ ju¿ dostêpne w sprzeda¿y w cenie 5,95 USD za sztukê. (CDR Info) Grupa szwedzkich u¿ytkowników sieci P2P za³o¿y³a partiê polityczn¹ o nazwie Piratpartiet w celu obrony swoich przekonañ i propagowania wolnego dostêpu do informacji. Pomys³odawcy projektu przyznaj¹, ¿e mie- ➪ 35 2/2006 Tsunami (jap.- fala portowa (tsu – port, nami – fala)) – fala oceaniczna, wywołana podwodnym trzęsieniem ziemi, wybuchem wulkanu,osuwiskiem ziemi,lub dzieleniem się lodowców. Rozchodzi się pierścieniowo od miejsca jej wzbudzenia. Glacjał – prawidłowo okres glacjalny, w czasie którego znaczne obszary Ziemi pokryte są lądolodem. Inaczej zlodowacenie. Radiator – element lub zespół elementów odprowadzających ciepło z elementu z którym się styka, do otoczenia. PDA – Palmtop (Personal Digital Assistant, komputer kieszonkowy) to mały, przenośny komputer osobisty. Mniejszy od laptopa – z powodzeniem mieści się w dłoni lub w kieszeni. Palmtopy są komputerami programowalnymi – można do nich wgrywać oprogramowanie, np. pobrane lub zakupione w Internecie. Bluetooth (ang. „sinozęby”) to technologia bezprzewodowej komunikacji pomiędzy różnymi urządzeniami elektronicznymi.Używa fal w zakresie 2,4 GHz. WLAN – Sieć (ang. Wireless LAN) bezprzewodowa sieć lokalna zrealizowana bez użycia przewodów. GPS-NAVSTAR (ang. Global Positioning System – NAVigation Signal Timing And Ranging) – system nawigacji satelitarnej obejmujący zasięgiem całą kulę ziemską. M ŁODY TECHNIK PIRACI KOMPUTEROWI W PARLAMENCIE LEKSYKON fizyka i filozofia „Co to jest czas? Gdy nikt mnie nie pyta, wiem, co to jest. Kiedy jednak chcę to pytającemu wyjaśnić, to nie wiem”, zauważył św. Augustyn. Fizycy mierzą czas, porównując wskazania zegarów. Nawet ta praktyczna recepta nie pozwala ustalić definicji czasu. Teorie względności mówią, że czas zależy od obserwatora i materii. Kierunkowość upływu czasu pozwoliła materii wyłonić się z pierwotnego stanu symetrii pomiędzy materią i antymaterią zaraz po Wielkim Wybuchu. O czasie TEKST ŁATWY ! ! ! M ŁODY TECHNIK 36 Stanisław Bajtlik kieszonkowy zegarek... st¹d wiem, kiedy nadaæ w po³udnie sygna³ przez radio”. Uradowana reporterka pobieg³a na Rynek: „Panie zegarmistrzu, jak pan nastawia swój zegar?” „To bardzo proste – odpowiedzia³, – Ka¿dego dnia s³ucham w po³udnie sygna³u nadawanego przez radio i wed³ug niego nastawiam swoje zegary”. Ta anegdota zawiera fundamentalna prawdê fizyczn¹: nie ma innego sposobu pomiaru czasu ni¿ porównywanie wskazañ ró¿nych zegarów. Zegarem jest ka¿dy proces fizyczny, którego przebieg C zas jest doœwiadczeniem powszechnym. Wszyscy u¿ywamy s³ów: za póŸno, teraz, za wczeœnie, ju¿ nie ma czasu, jeszcze mam czas. Wszyscy wiemy, ¿e odbywamy podró¿ w czasie od przesz³oœci, przez teraŸniejszoœæ, ku przysz³oœci. Heraklit powiedzia³, ¿e „wszystko p³ynie” i dlatego „nie mo¿na dwa razy wejœæ do tej samej rzeki”. Pomiêdzy pierwszym a drugim wejœciem rzeka przesta³a byæ ta sama. Zmieni³o siê nieco jej koryto, powierzchniê pokrywaj¹ inne fale, odp³ynê³a ryba, zmok³y liœæ poszed³ na dno. Sextus Empiryk zauwa¿y³, ¿e nawet raz nie mo¿na wejœæ do tej samej rzeki. Samo wchodzenie jest rozci¹gniête w czasie i w jego trakcie rzeka przestaje byæ ta sama. Spostrze¿enie, ¿e nie ma w przyrodzie zjawisk dziej¹cych siê natychmiast, ¿e zarówno obrót sfer niebieskich, jak i przejœcie elektronu z jednego poziomu energetycznego w atomie na drugi jest rozci¹gniête w czasie, ma g³êboki sens filozoficzny. Przesz³oœci ju¿ nie ma, istnieje jedynie w naszej pamiêci. Przysz³oœci jeszcze nie ma, s¹ ni¹ jedynie nasze marzenia, oczekiwania, przewidywania. TeraŸniejszoœæ jest tym, co dzieje siê teraz, ale ka¿de dzianie siê jedn¹ nog¹ tkwi w przesz³oœci, a drug¹ w przysz³oœci. Doprowadzi³o to staro¿ytnych do paradoksów: Zenona, Achillesa i ¿ó³wia, strza³y itp. Wszystkie dotyczy³y tego, czy zmiana i ruch s¹ w ogóle mo¿liwe. Dopiero matematyczne pojêcia ci¹g³oœci i granicy pozwoli³y je rozwi¹zaæ. Atomowy zegar cezowy NIST-F1 w National Institute of Standards and Technology, w Boulder w stanie Kolorado jest jednym z najdokładniejszych zegarów na świecie. Jego dokładność sięga 1 sekundy na sześćdziesiąt milionów lat. (Zdjęcie: NIST) Skoro nie ma zadowalaj¹cej definicji czasu, spróbujmy zdefiniowaæ go operacyjnie, podaj¹c praktyczny sposób mierzenia czasu. Przytoczmy anegdotkê o tym, jak w 1946 roku rozpoczêto nadawanie sygna³u czasu z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagielloñskiego: publicznoœæ by³a tak zaszokowana osza³amiaj¹c¹ wówczas dok³adnoœci¹ (pó³ sekundy), i¿ wys³ano reporterkê Polskiego Radia do dyrektora obserwatorium, Tadeusza Banachiewicza, z pytaniem, jak taka dok³adnoœæ jest w ogóle osi¹gana? „To bardzo proste – odpowiedzia³ Banachiewicz. – Jest sklep zegarmistrzowski na Rynku... Przechodzê tamtêdy, id¹c rano do obserwatorium i nastawiam swój w czasie mo¿emy œledziæ za pomoc¹ licznika, cyferblatu, d³ugoœci rzucanego cienia itp. Taki proces nie musi byæ okresowy. Klepsydra, która kojarzy nam siê z przesypywaniem piasku, choæ powinna z przelewaniem wody (bo to z greckiego „z³odziej wody”), pal¹ca siê œwieca, próbka promieniotwórczego pierwiastka, w której obserwujemy malej¹c¹ z czasem liczbê pierwotnych atomów, to przyk³ady zegarów nieopartych o zjawiska okresowe. Ze wzglêdów praktycznych, obserwacje zjawisk okresowych, takich jak pory roku, wylewy Nilu, dzieñ i noc, fazy Ksiê¿yca, od prawieków sta³y siê podstaw¹ wielu sposobów mierzenia czasu. W ich doskonalenie anga¿owali siê najwiêksi ucze- 2/2006 M ŁODY TECHNIK Einsteina w 1905 ni. Podró¿uj¹c po i 1916 roku, na zawEuropie Zachodsze odmieni³y pojmoniej, na wielu wanie czasu. Wynistarych wie¿ach ka³o z nich, a ekspewidzimy zegary rymenty wkrótce to maj¹ce tylko potwierdzi³y, ¿e upwskazówkê go³yw czasu, tempo, dzinow¹. Dopiew jakim chodz¹ zero w XVI wieku gary, zale¿y od uk³aznakomity astrodu odniesienia i pola nom Tycho Bragrawitacyjnego, he wprowadzi³ w którym zegary siê wskazówkê miznajduj¹. Zegar ponutow¹. Tu¿ poruszaj¹cy siê wzglêtem Galileusz dem obserwatora zbudowa³ pierchodzi wolniej. Tym, wsze zegary waco decyduje o ile had³owe. Holenwolniej, jest stosuderski fizyk i manek prêdkoœci obsertematyk Chriswatora (czy zegara – tiaan Huyghens, ruch jest wzglêdny!) zbudowa³ zegar Mgławica Krab (M1). W centrum znajduje się pozostałość po wybuchu sudo prêdkoœci œwiat³a osi¹gaj¹cy na pernowej w 1054 roku – pulsar, czyli wirująca gwiazda neutronowa. Niektó(wynosz¹cej ok. 300 owe czasy (po³ore pulsary obracają się z prędkością kilkuset razy na sekundę i stanowią tys. km/s). Podobnie, wa XVII wieku) niemal tak dokładne wzorce czasu jak najlepsze zegary atomowe. zegar umieszczony fantastyczn¹ dok- Zdjęcie: NASA, ESA, J. Hester, A. Loll http://ast.asu.edu/ w silnym polu gra³adnoœæ ok. 10 sewitacyjnym chodzi wolniej ni¿ tanie dok³adne zegary, odporne na kund na dzieñ. ki sam, ale znajduj¹cy siê w s³abciê¿kie warunki morskiej podró¿y Nie sil¹c siê na œcis³oœæ, szym polu grawitacyjnym. Tym, co i zmiany klimatu, a astronomowie wszystkie metody pomiaru czasu decyduje o spowolnieniu w tym mo¿na podzieliæ na astronomiczne budowali tabele zjawisk astronoprzypadku, jest stosunek promienia micznych, takich jak zakrycia i fizyczno-laboratoryjne. Przez cia³a (Ziemi, S³oñca itp.) do promiegwiazd przez Ksiê¿yc czy planety, wieki, w pogoni za coraz dok³adnia, jaki mia³aby czarna dziura o tej koniunkcje itp., przewiduj¹c ich niejszymi pomiarami czasu, trwa³a samej co dane cia³o masie. W ¿yciu zaciêta rywalizacja pomiêdzy astro- dok³adny czas dla danej d³ugoœci geograficznej. W 1761 za zwyciêzcê codziennym nie odczuwamy tych nomami z jednej a fizykami i zegarefektów. Nawet podró¿uj¹c samolouznano zegarmistrza-samouka Harmistrzami z drugiej strony. W 1714 tem Concorde poruszamy siê oko³o roku angielski parlament wyznaczy³ risona. Wiek XX, rozwój fizyki milion razy wolniej ni¿ œwiat³o. Prokryszta³ów i atomów definitywnie ogromn¹ na owe czasy nagrodê mieñ Ziemi jest oko³o miliarda razy przechyli³ szalê na korzyœæ zegar20 000 funtów za przedstawienie metody pomiaru czasu z dok³adnoœ- mistrzowsko-laboratoryjnych metod wiêkszy ni¿ by³by promieñ czarnej dziury o takiej jak Ziemia masie. ci¹ lepsz¹ ni¿ 0,2 sekundy na dzieñ. mierzenia czasu. Popularne, narêczJednak nietrwa³e cz¹stki elemenne zegarki kwarcowe z ³atwoœci¹ Chodzi³o o mo¿liwoœæ okreœlania tarne, produkowane w atmosferze d³ugoœci geograficznej z dok³adnoœ- osi¹gaj¹ dziœ dok³adnoœæ lepsz¹ ni¿ przez promienie kosmiczne, dziêki zegary Harrisona, a zegary atomoci¹ do kilku sekund k¹towych. Na swej wielkiej prêdkoœci docieraj¹ we chodz¹ z dok³adnoœci¹ do jedrówniku taka dok³adnoœæ nawigacji do podziemnych detektorów w³aœnej dziesiêciomilionowej sekundy oznacza³a okreœlanie pozycji statku nie dziêki temu, ¿e ich czas ¿ycia na rok. Jednak odkrycie pulsarów z dok³adnoœci¹ do kilkuset metrów! ulega relatywistycznemu wyd³u¿emilisekundowych, czyli gwiazd Nawet uwzglêdniaj¹c kumulacjê o masie przekraczaj¹cej pó³tora ma- niu wskutek wielkiej prêdkoœci. b³êdów w trakcie d³ugotrwa³ej ¿egPromieñ gwiazdy neutronowej jest lugi, z ³atwoœci¹ mo¿na by odnajdy- sy S³oñca, o promieniu ok. 15 km, tylko ok. 10 razy wiêkszy od proobracaj¹cych siê kilkaset razy na waæ maleñkie wysepki na oceamienia czarnej dziury o takiej jak sekundê i przy ka¿dym obrocie wynach, przep³ywaæ przez cieœniny ona masie. Na jej powierzchni popsy³aj¹cych impuls promieniowania, i omijaæ rafy. Zarówno astronomorawki relatywistyczne s¹ ju¿ kona chwilê, w latach 70. i 80. przywwie, jak i zegarmistrzowie praconieczne i siêgaj¹ kilku procent. róci³o obiekty astronomiczne jako wali nad sposobem okreœlenia ró¿Efekty spowolnienia czasu przez najdoskonalsze standardy czasu. nicy pomiêdzy czasem lokalnym, pole grawitacyjne obserwujemy, Zastosowanie laserów do manipuw miejscu gdzie by³ statek (³atwo analizuj¹c œwiat³o wysy³ane z polacji ma³ymi skupiskami atomów wyznaczalnym z obserwacji S³oñwierzchni gwiazd neutronowych. ca), a czasem w ustalonym miejscu, znów da³o zegarom atomowym palZale¿noœæ czasu od prêdkoœo znanej d³ugoœci geograficznej (np. mê pierwszeñstwa. ci obserwatora (czy zegara) prowaTeorie wzglêdnoœci: szczeGreenwich czy porcie wyjœcia). Zedzi do tego, ¿e kolejnoœæ zdarzeñ garmistrzowie budowali fantastycz- gólna i ogólna, sformu³owane przez 37 2/2006 Czas płynie zawsze w jednym kierunku, ale to, czy najpierw zachodzi zdarzenie A , a potem B, czy na odwrót, może zależeć od obserwatora! i ich wzajemne przestrzenne usytuowanie jest wzglêdne! To czy najpierw zachodzi zdarzenie A, a potem B, czy na odwrót, mo¿e zale¿eæ od obserwatora! Jeœli odleg³oœæ przestrzenna (wyra¿ona w latach œwietlnych) pomiêdzy zdarzeniami jest wiêksza ni¿ odleg³oœæ dziel¹ca je w czasie, to kolejnoœæ, w jakiej zachodz¹, zale¿y od tego, który obserwator je ogl¹da. Nie trzeba siê niepokoiæ. Takie zdarzenia nie mog¹ mieæ ze sob¹ zwi¹zku przyczynowego. Pojawiaj¹ siê te¿ zabawne paradoksy, takie jak para- i przestrzeni) na kuli ziemskiej z dok³adnoœci¹ do kilkunastu metrów, oraz okreœlenie globalnego, zsynchronizowanego czasu. Wzglêdnoœæ czasu nie naruszy³a jego podstawowej cechy – „strza³ki czasu”, czyli tego, ¿e p³ynie on zawsze w jednym kierunku. Od narodzin mechaniki fizycy biedzili siê nad wyjaœnieniem tego zjawiska. Równania fizyki s¹ odwracalne w czasie. Oznacza to, ¿e jeœli zamieniæ w nich kierunek up³ywu czasu, to nadal poprawnie opisuj¹ one znane prawa fizyki. Tymcza- mentarne – kaony neutralne – rozpadaj¹ siê w szczególny sposób. Ich rozpady zachodz¹ w sposób ³ami¹cy symetriê w czasie, to znaczy, ¿e ju¿ w œwiecie cz¹stek elementarnych przejawia siê kierunkowoœæ up³ywu czasu. Dla niewtajemniczonego s³uchacza brzmi to jak egzotyczna ciekawostka mog¹ca zainteresowaæ tylko wyczynowych fizyków. Nic b³êdniejszego. Owa kierunkowoœæ czasu, przejawiaj¹ca siê w takich egzotycznych oddzia³ywaniach w œwiecie cz¹stek elementarnych, sprawi³a, ¿e tu¿ po Wielkim Wybuchu we Niezależnie od trudności z definicją czasu, jego pomiarem, jego względnością, pamiętajmy, że w ludzkim wymiarze wszyscy mamy tyle samo czasu, przeznaczamy go tylko na różne rzeczy. Jeśli ktoś mówi, że nie ma go dla nas, to znaczy, że po prostu dokonał innego wyboru. M ŁODY TECHNIK 38 Wszechœwiecie wype³nionym po równo materi¹ i antymateri¹ zaczê³a narastaæ niewielka nadwy¿ka jednej formy materii nad drug¹. Na ka¿dy miliard antycz¹stek przypada³o wskutek tego miliard i jedna cz¹stka. Kiedy wszystko siê uspokoi³o, pary cz¹stka–antycz¹stka anihilowa³y i powsta³o z nich promieniowanie, a to, co zosta³o, to owa nadwy¿ka MINI QUIZ MT sem, ¿yjemy w œwiecie zjawisk nieodwracalnych. Mo¿emy usma¿yæ jajecznicê, ale nie mo¿emy zrobiæ z niej z powrotem jajka, mo¿emy wyhodowaæ dyniê z pestki, ale nie widzimy dyni zamieniaj¹cej siê z powrotem w pestkê, spalany papieros zamienia siê w popió³ i dym, ale nigdy na odwrót, sami wreszcie rodzimy siê, wzrastamy, starzejemy i umieramy, i ¿adne pieni¹dze temu nie zapobiegn¹. Zjawisko nieodwracalne mo¿emy ³atwo poznaæ. Jeœli je sfilmujemy, to odtwarzaj¹c film, mo¿emy powiedzieæ, czy taœma zosta³a puszczona do przodu, czy do ty³u. Ludwig Boltzmann usi³owa³ wyjaœniæ strza³kê czasu prawem wzrostu entropii – tym, ¿e w z³o¿onych, izolowanych uk³adach entropia, czyli miara nieuporz¹dkowania, zawsze roœnie, ¿e z porz¹dku samorzutnie robi siê ba³agan, a nie na odwrót. Prace Boltzmanna nie wyjaœni³y strza³ki czasu. W uk³adach, o których mówi³, wystêpuj¹ fluktuacje, czyli chwilowe odstêpstwa od generalnego trendu, a przecie¿ nie widzimy takich chwilowych zmian kierunku up³ywu czasu. Ponadto, jego prawo wzrostu entropii nie odnosi siê do oddzia³ywañ d³ugozasiêgowych – takich jak grawitacja. Zauwa¿my, ¿e z pierwotnego kosmicznego chaosu, po przeminiêciu eonów, wy³oni³a siê uporz¹dkowana struktura: gromady galaktyk, galaktyki, gwiazdy, planety, ¿ycie. W latach 60. odkryto, ¿e pewne egzotyczne, nietrwa³e cz¹stki ele- CZYTAM, WIĘC WIEM doks bliŸni¹t, z których jeden udaje siê (z wielk¹ prêdkoœci¹) w kosmiczn¹ podró¿ i po powrocie spotyka swego brata bliŸniaka jako staruszka, a sam (wskutek spowolnienia czasu) nadal cieszy siê m³odoœci¹. Fizyka bez problemów radzi sobie z tymi paradoksami, rygorystycznie wymagaj¹c okreœlenia, kto jest obserwatorem, a kto obserwowanym. Ta zale¿noœæ wskazañ zegarów od prêdkoœci i pola grawitacyjnego powoduje, ¿e nie ma ¿adnej praktycznej metody precyzyjnej synchronizacji zegarów w du¿ych obszarach – nie da siê dok³adnie ustaliæ globalnego czasu. Mo¿na to zrobiæ tylko w przybli¿eniu. Porównanie wskazañ zegarów wymaga³oby albo ich przewo¿enia (ze zmiennymi prêdkoœciami i w zmiennym, wskutek wznoszenia siê samolotu, polu grawitacyjnym), albo przesy³ania sygna³ów radiowych, podlegaj¹cych ró¿nym wp³ywom. Najlepsze, co uda³o siê osi¹gn¹æ, to system GPS (Global Positioning System, czyli Globalny System Lokacji), czyli uk³ad 24 (plus 3 zapasowe) satelitów, na pok³adach których znajduj¹ siê po cztery zegary atomowe. Satelity okr¹¿aj¹ Ziemiê i wysy³aj¹ sygna³y czasu, a kieszonkowe urz¹dzenia odbiorcze, wielkoœci telefonu komórkowego, dostêpne w sklepach podró¿niczych, umo¿liwiaj¹ pe³n¹ czterowymiarow¹ triangulacjê czasoprzestrzenn¹, pozwalaj¹c¹ na ustalenie po³o¿enia (w czasie Ile zegarów atomowych zamontowano w systemie GPS? a) 108 b) 24 c) 4 jednej cz¹stki na ka¿dy miliard. Z nich w³aœnie jest zrobiona noga naszego sto³u i ukochana osoba, i gwiazdy, i my sami, i wszystko. Strza³ka czasu, która nas tak nieub³aganie do ziemi przygina i w koñcu powali, okazuje siê byæ tym, co pozwoli³o nam w ogóle zaistnieæ. ¯yjemy w epoce, w której wszyscy cierpi¹ na brak czasu. Wszelkie zaniedbania i zaniechania s¹ usprawiedliwiane „brakiem czasu”. Niezale¿nie od trudnoœci z definicj¹ czasu, jego pomiarem, jego wzglêdnoœci¹, pamiêtajmy, ¿e w ludzkim wymiarze wszyscy mamy tyle samo czasu, przeznaczamy go tylko na ró¿ne rzeczy. Jeœli ktoœ mówi, ¿e nie ma go dla nas, to znaczy, ¿e po prostu dokona³ innego wyboru. ! 2/2006 epidemia łamania głowy Piętnastka jest łamigłówką logiczną, powstałą w 1878 roku w Ameryce. Do Polski trafiła w końcu XIX wieku. Wraz z podróżą po krajach Europy zyskiwała ona również nowe nazwy. Jednymi z popularniejszych były amerykańskie „Boss-puzle” czy łamigłówka dla bossa. We Francji nazywana była „taquin”. Piętnastka, miejsca, przesuwaæ kwadraty. Pamiêtajmy jednak, ¿e kwadratów nie mo¿na podnosiæ i przestawiaæ, lecz nale¿y je przesuwaæ po planszy. Spójrzmy wiêc na planszê. Na przyk³ad, gdy chcemy umieœciæ dwójkê na polu drugim w lewym górnym rogu, nale¿y przesuwaæ kolejno 6, 3, 10, 8, 2, 10, 8, 9, 5, a¿ w koñcu na w³aœciwe miejsce trafi 2. I tak ustawiamy ka¿dy kwadrat, aby zaj¹³ swoje miejsce na planszy. Jak widaæ, gra ta nie jest trudna, lecz wymaga od graj¹cego logicznego myœlenia. Wykszta³ca równie¿ spostrzegawczoœæ i æwiczy postrzeganie przestrzenne. Mo¿e czyli łamigłówka dla BOSSA Kaja Pacholska TEKST ŁATWY ! ! ! G 11 5 7 M ŁODY TECHNIK 40 szy tylko przesuwamy. Celem gry jest jak najszybsze ustawienie kwadratów we wczeœniej umówionej kolejnoœci. Mo¿emy ustaliæ, ¿e uk³ad koñcowy ma zawieraæ u³o¿o- ra polega na u³o¿eniu kwadratów w ustalonym porz¹dku. Aby dok³adniej przedstawiæ zasadê gry, musimy poznaæ rekwizyty konieczne do gry. Do klasycznej 8 2 9 10 3 1 11 9 5 7 10 48 5 3 2 6 98 107 32 15 12 1 6 15 12 1 61 14 13 4 14 13 4 piêtnastki potrzebujemy planszy podzielonej na 16 pól oraz 15 ponumerowanych kwadratów wielkoœci¹ odpowiadaj¹cych polom na planszy. £atwo je samodzielnie wykonaæ w domu. Planszê po prostu narysujemy na kartce papieru. Mo¿emy j¹ usztywniæ przyklejaj¹c na tekturê albo sklejkê. Kwadraty natomiast wycinamy z innej kartki papieru i numerujemy od 1do 15. Warto je usztywniæ, gdy¿ to u³atwi nam grê. Rozgrywkê rozpoczynamy od przypadkowego (nie po kolei) u³o¿enia kwadratów na planszy 1 , w taki sposób, aby zosta³o jedno wolne miejsce. Kwadraty po plan- ne po kolei liczby od góry do do³u lub od do³u do góry, od lewej do prawej b¹dŸ te¿ od prawej do lewej. Mo¿emy równie¿ uk³adaæ je w spiralê 2 . Aby uda³o nam siê osi¹gn¹æ cel gry, musimy, korzystaj¹c z wolnego byæ równie¿ œwietn¹ pomoc¹ dydaktyczn¹ podczas nauki cyfr. Dzieci kolejno ustawiaj¹c je, ucz¹ siê podczas zabawy. Aby poszerzyæ zakres nauki, mo¿na zwiêkszyæ planszê, liczbê pól i tym samym liczbê wariantów rozwi¹zañ. Podczas zdobywania Europy piêtnastka zyskiwa³a du¿¹ popularnoœæ, a co za tym idzie, powsta³o równie¿ wiele mutacji. Spoœród kilkunastu najciekawsze s¹ wersja niemieck¹ i wersja angielska nazywana „Piotruœ Pan”. Cel tych mutacji jest taki sam jak klasycznej piêtnastki. Nale¿y w jak najkrótszym czasie uporz¹dkowaæ kwadraty na planszy. Wersje te ró¿ni¹ siê od klasycznej jedynie rekwizytami. 5 1 2 3 4 1 3 5 7 8 9 11 13 15 6 6 9 10 11 12 2 13 14 15 10 12 14 4 7 8 2 1 2 3 4 1 5 9 13 2/2006 12 13 14 5 2 6 10 14 11 15 6 3 7 11 15 10 9 8 4 8 12 7 Wersja niemiecka 3 posiada plansze, której kszta³t przypomina prostok¹t (o polach 4 na 6), w którym nie ma rogów. Liczba kwadratów/pionków zosta³a zwiêkszona do dwudziestu, w tym trzech zerowych i szesnastu kolejno ponumerowanych. 3 1 2 0 5 6 3 4 7 8 0 0 9 10 11 12 13 14 15 Wersja angielska 4 natomiast sk³ada siê z planszy w kszta³cie dwóch rombów po³¹czonych ze sob¹ krótszymi podstawami. W rogach tych rombów i poœrodku d³u¿szych podstaw znajduj¹ siê punkty, w których nale¿y umieœciæ ponumerowane piony. W tej wersji liczba pionów 1 3 2 4 6 5 P rędzej niż ptasia grypa (tfu, tfu...) pandemia SUDOKU ogarnęła cały glob ziemski. Pisaliśmy o tym w MT 10/05. Spróbujmy i my pobawić się krzyżówką liczbową. Łamigłówka składa się z kwadratu 9 na 9, który dodatkowo podzielo− ny jest na mniejsze kwadraty (3x3). W polach kwadratu znajdują się już cyfry. Całość należy uzupełnić cyframi od 1 do 9, tak aby w każ− dym wierszu, kolumnie i w małym kwadracie cyfry się nie powtarzały. Rozwiązując sudoku zamieszczone obok, pamiętaj o kilku ważnych zasadach. 1. Do określonego miejsca pasuje tylko jedna jedyna cyfra. 2. Nie wpisuj żadnej cyfry, jeśli nie masz stuprocentowej pewności, że jest to jedyne możliwe miejsce. Przykładowe rozwiązanie: 1 7 8 6 1 5 6 1 6 1 7 2 8 7 1 5 4 9 2 8 8 1 6 9 2 7 8 2 6 1 3 4 7 8 5 1 2 9 4 7 6 3 3 2 8 2 1 9 5 7 3 4 3 5 1 5 8 2 9 8 4 5 1 8 7 6 9 4 3 2 8 9 1 3 7 5 2 4 6 7 4 3 9 2 6 5 1 8 6 2 4 5 3 8 1 9 7 2 6 5 4 8 1 9 7 3 5 9 3 2 8 1 7 6 5 4 4 5 6 2 9 3 7 8 1 Ostateczne rozwiązanie 1 8 7 6 5 4 3 2 9 7 3 1 1 9 9 5 3 7 7 4 1 8 8 3 8 4 2 3 5 9 4 5 6 1 Poziom 1 łatwy 6 7 9 8 5 7 3 4 4 5 5 9 4 6 2 7 5 6 4 3 1 5 8 7 Kolejne etapy analizy 3 7 9 1 4 2 8 6 5 6 4 3 2 8 4 7 9 4 2 7 8 1 3 5 1 2 7 6 8 2 4 5 W tym miesiącu do rozwiązania dla Was: 1 3 5 2 9 9 6 3 7 1 2 9 4 9 3 2 7 Poziom 2 średni 3 2 5 9 8 5 2 1 6 2 1 3 7 9 8 4 3 4 5 4 7 2 4 2 6 Poziom 3 trudny 4 M ŁODY TECHNIK zosta³a zmniejszona do siedmiu. Ka¿dy pion porusza siê po krawêdziach rombów. Przy obu tych wersjach to my wczeœniej ustalamy ustawienie koñcowe. Piony zerowe, w wersji niemieckiej nale¿y ustawiæ w nawach bocznych, tam te¿ nale¿y zostawiæ wolne miejsce. Powsta³a równie¿ wersja dla dwojga. Wariant ten sk³ada siê z dwóch planszy i dwóch zestawów kwadratów. Wygrywa ten, który rozwi¹¿e piêtnastkê jako pierwszy. Jest to dobry sposób na spêdzanie wieczorów. Aby urozmaiciæ sobie grê, mo¿emy równie¿ wymyœlaæ nasze w³asne warianty tej gry. Kto wie, mo¿e w przysz³oœci to wasz wariant bêdzie tym najs³ynniejszym. ! logiczne SUDOKU nadchodzi Cyfra 1 może się znaleźć tylko w jednym miejscu 4 7 Łamigłówki 41 2/2006 jak to działa S nopowi¹za³ka, wypierana przez kombajny zbo¿owe, prze¿ywa dzisiaj swój zmierzch, a by³a to przecie¿ w swoim czasie bardzo zaawansowana konstrukcyjnie maszyna. K a z i m i e r z To p ó r szeniem by³o opracowanie do niej w 1867 roku aparatu do wi¹zania snopów sznurkiem, co przekszta³ci³o j¹ w snopowi¹za³kê. Maszynê tê ci¹gle ulepszano i np. na Wystawie Œwiatowej w Pary¿u w roku 1889 wystawia³o ró¿ne jej odmiany kilka firm: m.in. z³oty medal zdoby³a snopowi¹za³ka „Toronto Light Binder” konstrukcji SNOPOWIĄZAŁKA Masseya, równie du¿y sukces odnios³a tak¿e maszyna „Brandford Light Binder” – Harrisa. W Polsce ¿niwiarki zagoœci³y stosunkowo wczeœnie: ju¿ w 1833 w Wilanowie pracowa³a ¿niwiarka Bella, a w 1855 w Poznañskiem – ¿niwiarka Mc Cormika. 1 2 3 1 M ŁODY TECHNIK 42 Pra-pra babk¹ wspó³czesnej snopowi¹za³ki by³a ¿niwiarka galijska z I wieku naszej ery (tak!). By³ to dwuko³owy wóz z przymocowanym z przodu grzebieniem, s³u¿¹cym do sczesywania samych tylko k³osów, które spada³y do umieszczonej ni¿ej skrzyni. Nowoczesna ¿niwiarka powsta³a dopiero w 1826 roku, jako dzie³o szkockiego mechanika Patricka Bella. Jego maszyna posiada³a ju¿ motowid³o, czyli ten charakterystyczny dla wiêkszoœci maszyn ¿niwnych „wiatrak”, nachylaj¹cy zbo¿e pod ruchome no¿e. Jednak¿e dopiero w 1851 roku Amerykanin Cyrus Mc Cormik skonstruowa³ pierwsz¹ ¿niwiarkê z automatycznym zgarniaczem obrotowym – ulepszon¹ postaci¹ motowid³a. Ta ¿niwiarka przetrwa³a do naszych czasów i jeszcze dziœ mo¿na j¹ spotkaæ jako ¿niwiarkê konn¹. Istotnym ulep- Najciekawszym i przysparzaj¹cym najwiêcej utrapieñ mechanikom POM-ów (dla najm³odszych: Pañstwowych Oœrodków Maszynowych) by³ aparat wi¹¿¹cy. Faktem jest, ¿e tak jak trudne by³o pokonanie problemu „szmaty i nici” w maszynie do szycia, tak wcale nie ³atwiejsze by³o opanowanie z¿êtego zbo¿a i sznurka. Dla mechanika „maszyna” to tokarka, frezarka, a obróbka metali to „powa¿ny” rodzaj pracy. S³oma + sznurek? Tfu!!! Jednak¿e rêczny zbiór zbo¿a, ¿êtego nawet kos¹, to uprzykrzone zajêcie, którego nikt nie lubi³. St¹d ustawiczne próby rozwi¹zywania tego problemu. ¯eby mo¿na by³o mówiæ o wi¹zaniu snopków, najpierw trzeba opanowaæ chaos z¿êtego zbo¿a, Zadanie to spe³nia zespó³ przenoœników. Z¿ête zbo¿e pada 2/2006 2 4 5 3 6 11 7 sznurek zaciskany miêdzy tarczami i ugniataczem jest trzymany z dostateczn¹ si³¹. Palec sup³acza, dwuszczêkowy ( 6a i 6b ), przy czym górna szczêka zakoñczona jest od góry rolk¹ obrotow¹ 10 . Górna szczêka ma koniec lekko przygiêty, dziêki czemu dociœniête szczêki przylegaj¹ do siebie tylko koñcami, a w dalszej czêœci tworz¹ szczelinê o szerokoœci 1–2 mm. W tej szczelinie trzymane s¹ dwa koñce sznurka przy wi¹zaniu i zaciskaniu wêz³a. Ramiê no¿yka 7 , osadzone na czopie w korpusie sup³acza, tworzy dŸwigniê dwuramienn¹, której górny, krótszy koniec jest zaopatrzony w rolkê, wspó³pracuj¹c¹ z krzywk¹ tarczy napêdowej. W sk³ad zespo³u sup³acza wchodz¹ ponadto œruby regulacji chwytacza i palca sup³acza. Oprócz zespo³u sup³acza, w formowaniu i wi¹zaniu snopków bierze udzia³: – równacz knowia, – ubijacze, – rogatka 2 , – ig³a 1 , – zgarniacze snopków. 7 9 6b 10 5 8 6a Knowie – to po prostu obciêty koniec zbo¿owego ŸdŸb³a. Snopek trzeba wiêc wyrównaæ, doprowadzaj¹c – w miarê mo¿liwoœci do równego u³o¿enia knowi. Ubijacze zgêszczaj¹ pakiet ŸdŸbe³ w porcje przygotowane do zwi¹zania. Rogatka jest to dŸwignia, o któr¹ opiera siê knowiami formowany snopek. Ig³a – s³u¿y do opasywania snopka sznurkiem i podawania go do chwytacza. Zgarniacze snopków zsuwaj¹ zwi¹zane snopki na œciernisko. Jak to wszystko dzia³a? Ha! Nie tak prosto! Proszê czytaæ uwa¿nie, spogl¹daj¹c na seriê rysunków A-D 4 . Przed przyst¹pieniem do pracy zak³ada siê sznurek, przewlekaj¹c go przez otwory ig³y 1 , a¿ do chwytacza 3 , gdzie sznurek zostaje zamocowany. Zbo¿e podawane przez zespó³ podajników zje¿d¿a po pochy³oœci sto³u wi¹¿¹cego – rys. A i opiera siê o rogatkê 2 , do której M ŁODY TECHNIK na taœmê przenoœnika 1 , sk¹d jest zabierane zespo³em przenoœników 2 i 3 , pomiêdzy którymi jest wstêpnie orientowane, dziêki ró¿nicy prêdkoœci rolowane i zrzucane na stó³ wi¹¿¹cy, obs³ugiwany przez zespó³ formuj¹co-wi¹¿¹cy, którego zasadniczym podzespo³em jest sup³acz – 2 . W jego korpusie 4 wmontowane s¹ trzy czynnie dzia³aj¹ce czêœci 3 : – dwutarczowy chwytacz sznurka 5 , – dwuszczêkowy palec sup³acza 6a i 6b , – ramiê 7 z no¿ykiem do ucinania sznurka. Chwytacz sk³ada siê z dwóch tarcz stalowych, z wyciêciami na obwodzie. Tarcze s¹ oddzielone od siebie pierœcieniem, zapewniaj¹cym odpowiedni luz sumaryczny ok. 0,5 do 0,7 mm, pomiêdzy oczyszczaczem chwytacza 8 a tarczami. Poza oczyszczaczem, z tarczami wspó³pracuje ugniatacz sznurka 9 , dziêki czemu 5 43 2/2006 jak to działa 4 4 3 2 1 kolejne porcje s¹ „dobijane”. W chwili gdy nacisk na rogatkê osi¹ga okreœlon¹ wartoœæ nastêpuje uruchomienie zespo³u sup³acza. Ig³a obracaj¹c siê opasuje snopek i doprowadza pêtlê sznurka do chwytacza, w którym zostaje zaciœniêta jedna „ga³¹Ÿ” sznurka, a druga, w wyniku obrotu chwytacza jest zaciskana w kolejnym gnieŸdzie (por. rys. chwytacza) i bêdzie wykorzystana przy wi¹zaniu nastêpnego snopka. W tym momencie sup³acz 4 obraca siê, jego szczêki ³api¹ podwójnie z³o¿ony sznurek wykonuj¹c supe³ – Rys. C, jednoczeœnie obraca siê dŸwignia z no¿ykiem (nie pokazana na schemacie), co powoduje przeci¹gniêcie sznurka przez oczko pêtli, œci¹gniêcie i wykoñczenie sup³a oraz obciêcie sznurka na chwytaczu. Ig³a powraca w po³o¿enie pocz¹tkowe i ca³a operacja powtarza siê od pocz¹tku. 5 M ŁODY TECHNIK 44 Jaki wiêc wêze³ wykonuje snopowi¹za³ka? Oczywiœcie ¿aden „marynarski”. Jest to najprostszy wêze³ pojedynczy, ale wi¹zany na dwóch koñcach sznurka naraz. Kolejne fazy wi¹zania pokazuje rys. 5 . Jak wiêc widaæ, droga do sukcesu prowadzi³a dwukierunkowo: nie próbowano naœladowaæ wiernie wi¹zania rêcznego: „na koby³kê”, na wêze³ p³aski, „tatrzañski” itp., poniewa¿ doprowadzi³oby to do nadmiernie skomplikowanego mechanizmu, lecz przyjêto najprostszy wêze³ i wtedy mo¿na by³o zaprojektowaæ stosunkowo prosty mechanizm wi¹¿¹cy. Oczywiœcie nie by³o to wcale ³atwe i bardzo wiele prób przeprowadzono, zanim uda³o siê uzyskaæ sprawnie dzia³aj¹cy sup³acz. Problemem by³ te¿ sznurek. Musia³ byæ mocny, odporny na operowanie mechaniczne. Wiele lat stosowano sznurek z w³ókna sizalu, który dziœ awansowa³ do roli tworzywa artystycznego, z którego robi siê ró¿nego typu plecionki, makramy itp. Do snopowi¹za³ek zastosowano sznurek polipropylenowy, ³atwy w produkcji, a zw³aszcza ³atwy do standaryzacji wymiarowo kszta³towej i wytrzyma³oœciowej. Sznurek do snopowi¹za³ek to tak¿e towar zas³u¿ony w krajowej historii kabaretowej. Obok „paska klinowego do kombajnów” i papieru toaletowego by³ symbolem „niemo¿noœci” w tzw. „minionym okresie”. Snopowi¹za³ki, jak ju¿ powiedziano – wychodz¹ z u¿ycia. Sam jednak mechanizm wi¹¿¹cy istnieje nadal i dobrze siê ma w prasach do s³omy, gdzie mo¿na go zobaczyæ podczas pracy i podziwiaæ wyobraŸniê i fantazjê jego konstruktorów. ! 2/2006 Australopitek i Homo habilis – cz³owiek pierwotny. cz. 23 TELEWIZJA CZWARTA W£ADZA... Piotr Kawalerowicz Jedn¹ z najbardziej ludzkich, spoœród wielu charakterystycznych dla cz³owieka cech, jest ciekawoœæ. W po³¹czeniu z uporem, pracowitoœci¹ i dociekliwoœci¹ czêsto by³a Ÿród³em odkryæ – zarówno tych popychaj¹cych cywilizacjê do przodu, jak i tych, które na lata pogr¹¿a³y j¹ w mrokach. Jaka jest historia wynalazków i odkryæ, sk¹d siê bra³y, kto i gdzie ich dokonywa³, jaki by³ ich dalszy los i wp³yw na cywilizacje? Homo sapiens – cz³owiek rozumny. Pierwsze wyraŸne przejawy tzw. kultury rolnej – uprawy, co poci¹ga za sob¹ pocz¹tki osiad³ego trybu ¿ycia (Mezopotamia, Azja Wschodnia, Meksyk, Peru). James Clerk Maxwell przewiduje istnienie fal elektromagnetycznych rozchodz¹cych siê z prêdkoœci¹ œwiat³a. Niemiec Paul Nipkow konstruuje urz¹dzenie zdolne dokonaæ mechaniczno-optycznej analizy i syntezy obrazu – tzw. tarczê Nipkowa. Opracowany przez Paula Nipkowa mechanizm dzia³a w oparciu o wykorzystanie wynalezionej w 1875 r. przez Ernesta von Siemensa pierwszej komórki fotoelektrycznej. Zasada tarczy Nipkowa ¯arówka Komórka fotoelektryczna TELEWIZJA M ŁODY TECHNIK 46 2/2006 Telewizor to urz¹dzenie, bez którego bardzo wiele osób nie wyobra¿a sobie codziennego ¿ycia, jest „obowi¹zkowym” wypoprzewody sa¿eniem niemal ka¿dego domu. Ten wynalaPrzedmiot Obraz przedmiotu zek XX w. sta³ siê narzêdziem i symbolem nona ekranie wej jakoœci dla cywilizacji, otwieraj¹c nowy Wiruj¹ce tarcze rozdzia³ w dziejach – erê audiowizualn¹, czasy spo³eczeñstwa globalnego. 12 XII Guglielmo Marconi, w³oski fizyk, przesy³a sygna³ radiowy Telewizja powsta³a na gruncie, który przez Atlantyk – dystans: 2100 mil. stworzy³o odkrycie fal radiowych i radia. OdkryW Petersburgu Rosjanin Borys Rosing opracowuje teoriê telewizji. cia W³ocha Guglielmo Marconiego, a szczególKonstruuje te¿ prototyp kineskopu, wykorzystuj¹cy mo¿liwoœci osnie jego sukcesy w przesy³aniu dŸwiêku na odcylatora katodowego. Zbudowany przez niego kineskop wyœwietla³ leg³oœæ drog¹ radiow¹ zainspirowa³y naukowobraz dziêki wi¹zce elektronów padaj¹cej na pokryty luminoforem ców do rozwa¿añ nad mo¿liwoœciami i sposoobraz. By³o to pierwsze urz¹dzenie potrafi¹ce dokonaæ syntezy obbem przesy³ania obrazu. Stawka w tej rywalirazu w odbiorniku. zacji by³a wysoka. Nieprzypadkowo przys³owie W³adymir K. Zworykin proponuje u¿ycie wi¹zki elektronów do analimówi: „jeden obraz wart tysi¹ca s³ów”. zy obrazu. Buduje w Petersburgu urz¹dzenie elektryczne do tranTelewizja jest Ÿród³em niewyczerpanej smisji obrazów (bez tarczy Nipkowa). wiedzy o œwiecie, dostarcza informacji, emocji, Spó³ka AT&T przesy³a ludzki g³os drog¹ radiow¹ przez Atlantyk, obrazów, mo¿e te¿ kreou¿ywaj¹c nadajnika z 3300 lampami elektronowymi. waæ w³asn¹ „rzeczywisSzkot John Baird przekazuje obraz na odleg³oœæ. Stworzone toœæ”. Sprawia, ¿e milioprzez niego urz¹dzenie elektromechaniczne wykorzystuje ny osób na ca³ym globie urz¹dzenie wynalezione przez Nipkowa. Pierwszym transmimog¹ wspó³uczestniczyæ towanym na odleg³oœæ obrazem s¹ nieruchome zarysy przedw wa¿nych wydarzemiotów. niach czy zobaczyæ to, co W³adymir Zworykin konstruuje pierwszy, niezbyt udany, normalnie by³oby dla eksperymentalny, kineskop barwny. nich nieosi¹galne. Dziêki J. Baird demonstruje system telewizji kolorowej w systemie olbrzymiej mocy oddziaelektromechanicz³ywania jest medium tak nym. potê¿nym, ¿e w krótkim W Wielkiej Brytanii czasie zdobywa pozycjê uruchomiona zostaje dominuj¹c¹ i nawet nazy- Kukła używana przez Bairda pierwsza eksperywana jest IV w³adz¹. mentalna stacja nado eksperymentów z tranMa³o kto jednak dawcza. Wykorzyssmisją obrazu. wie, ¿e do powstania tetuje siê w niej techlewizji przyczyni³ siê Ponologiê opracowan¹ Eksperci obserwujący jedną lak, psycholog i filozof Ju- z pierwszych transmisji TV przez Bairda. w 1929 r. 3 000 000 lat p.n.e. 2 000 000–1 500 000 lat p.n.e. 350 000-250 000 lat p.n.e. ok. 10 000 lat p.n.e. ok. 8 000 p.n.e. w IV tysi¹cleciu p.n.e. p.n.e. /n.e. V 1519 r. 1865 r. 1875 r. 1877 r. 1884 r. 1895 r. 1896 r. 1896 r. 1897 r. 1897 r. 1901 r. 1907 r. 1907 r. 1911 r. 1915 r. 1923 r. 1924 r. 1925 r. 1928 r. 1928 r. 1928 r. 1929 r. 1930 r. 1931 r. Pojawia siê: pismo, ko³o, ¿agiel, wytop metali z rud. Umiera Leonardo da Vinci, pozostawiaj¹c po sobie ok. 7000 stron notatek zawieraj¹cych pomys³y i wynalazki. Ernest von Siemens konstruuje pierwsz¹ fotokomórkê. Polak Julian Ochorowicz – filozof i psycholog – formuje zasady dzia³ania telewizji monochromatycznej w oparciu o dzia³anie fotokomórki. Rosjanin Aleksander Popow przedstawi³ po raz pierwszy przyrz¹d do wykrywania i rejestracji drgañ elektrycznych. Przewidzia³ tak¿e, ¿e w przysz³oœci urz¹dzenie mo¿e byæ „wykorzystane do przekazywania sygna³ów na odleg³oœæ za pomoc¹ szybkich drgañ elektrycznych”. Guglielmo Marconi, w³oski fizyk, buduje bezprzewodowy telegraf, dziêki któremu mo¿na odbieraæ i nadawaæ sygna³y radiowe na odleg³oœæ ponad jednej mili. Rosjanin Aleksandr S. Popow konstruuje antenê nadawczo-odbiorcz¹. Polak, Jan Szczepanik, nazywany polskim Edisonem z racji opracowania wielu ciekawych wynalazków, uzyska³ w Wielkiej Brytanii patent na „dalekowidz”. Niemiecki fizyk Ferdinand Braun prezentuje tzw. lampê Wkrótce powstaj¹ równie¿ inne rozwi¹Brauna, która umo¿liwi skonstruowanie kineskopu telezania. Piêæ lat póŸniej niemiecki fizyk wizyjnego. Karl Braun wynajduje pierwszy oscylator Rura Brauna katodowy. W urz¹dzeniu Brauna wiruj¹Kanadyjski naukowiec Reginald ce tarcze Nipkowa zastêpuje lampa pró¿A. Fessenden po niowa z promieniowaniem katodowym, raz pierwszy przekazuje drog¹ radiow¹ g³os. W Niemczech katoda zbudowano ekp³ytki odchylaj¹ce sperymentalny odbiornik telewiwi¹zka elektronów zyjny z lamp¹ ekran œwietlny Brauna. W³adymir K. Zworykin konstruuje w USA ikonoskop, czyli telewizyjn¹ lampê analizuj¹c¹ oraz kineskop, telewizyjn¹ lampê ekranow¹. John L. Baird (Wielka Brytania), Charles J. Kins (USA), Tarcza konstrukcji Johna Bairda z 30 soMax Dieckmann i August Karolus demonstruj¹ eksperyczewkami do analizy różnych fragmentów mentalny system nadawczy telewizji. obrazu. Pierwsze elektromechaniczne systemy telewizyjne, opracowane przez Szkota Johna Logie Bairda, rozpoczynaj¹ pracê w Anglii, ZSRR, Niemczech i Francji. Sygna³ telewizyjny zostaje przes³any przez Atlantyk. W USA rozpoczyna pracê pierwsza stacja telewizyjna nadaj¹ca wg „ramówki”. W. Zworykin buduje pierwsz¹ sprawn¹ kamerê telewiObraz kozyjn¹. biecej Pierwsze programy telewizyjne w USA, Niemczech twarzy i ZSRR. w przeka- 47 W USA zaczyna dzia³aæ pierwszy, czysto elektroniczny, zie o doksystem telewizji. ładności 30 linii. 2/2006 1934 r. Cz³owiek z Cromagnon. M ŁODY TECHNIK 1925 r. Homo erectus – cz³owiek wyprostowany. lian Ochorowicz. W 1877 r. stworzy³ on teoretyczne podstawy telewizji monochromatycznej, rozwa¿aj¹c mo¿liwoœci przekazywania obrazu z³o¿onego z maleñkich punkcików. Swoj¹ koncepcjê Ochorowicz opiera na wykorzystaniu wynalezionej nieco wczeœniej fotokomórki. Wkrótce sprawdza teoriê w praktyce. Przeprowadza pierwsze doœwiadczenia – konstruuje kamerê, która przekazuje prosty sygna³ (obraz) pêkiem kabli do ekranu zbudowanego z ¿arówek. W 1884 r. Niemiec Paul Nipkow konstruuje urz¹dzenie mog¹ce dokonaæ mechaniczno-optycznej analizy (i syntezy) obrazu telewizyjnego – tzw. tarczê Nipkowa. Mechanizm ten równie¿ dzia³a w oparciu o wykorzystanie komórki fotoelektrycznej. M ŁODY TECHNIK 48 2/2006 która regulowana jest przez elektromagnesy. Z gmachu hotelu „Prudential” w Warszawie rozpoczêto emisjê Nowa technologia stworzona przez Brauna eksperymentalnego programu telewizyjnego. Pokazano film fabularwywiera zasadniczy wp³yw na dalszy rozwój ny „Barbara Radziwi³³ówna”. W kraju jest 25 odbiorników telewizyjtelewizji. Poszukiwania najlepszego rozwi¹zanych krajowej produkcji. nia nabieraj¹ tempa, rozpoczyna siê rywaliTransmisje telewizyjne z olimzacja pomiêdzy konkurencyjpiady w Berlinie budz¹ sensacnymi rozwi¹zaniami: optojê w stolicy Niemiec. mechanicznym Nipkowa Wielka Brytania ze wzglêdów i elektronicznym Brauna. technicznych decyduje siê zreKolejnym naukowcem, zygnowaæ z systemu Bairda na który bardzo przyczyni³ siê rzecz Brauna, który odnosi pe³do rozwoju telewizji, by³ rone zwyciêstwo. syjski fizyk W³adymir ZworyAmerykañskie stacje CBS kin. Swoje badania rozpocz¹³ i NBC rozpoczynaj¹ nadawanie jeszcze w Rosji, by póŸniej, sta³ych, komercyjnych prograpo emigracji, kontynuowaæ je mów telewizyjnych. w USA. W Ameryce ZworySzwajcar Franz Fischer buduje kin skonstruowa³ ikonoskop prototyp projektora telewizyj– urz¹dzenie, które umo¿linego (do projekcji obrazów na John Logie Baird – wia elektroniczn¹ analizê ob- Fotografia reklamowa z 1936 r. szkocki pionier telewizji du¿ym, p³askim ekranie). razu. Dokonuje równie¿ pierStacja NBC prezentuje pieroraz projektor jego kon– para oglądająca telewizję. wszej transmisji obrazu telewszy dziennik telewizyjny, strukcji. wizyjnego na odleg³oœæ – drog¹ radiow¹. Dziêoparty na systemie sieciowym. ki mo¿liwoœci dalszego udoskonalania rozwi¹W USA przeprowadzono pierwsze próby rejestracji obrazu telewizanie Brauna–Zworykina zaczyna zyskiwaæ zyjnego. funkcjonaln¹ przewagê nad konkurentem. USA wprowadzaj¹ standard dla transmisji telewizyjnych NTSC. Pocz¹tkowo przesy³ano obraz nieruchoSystem ten ostatecznie wypiera mechaniczno-optyczn¹ technologiê my, ale ju¿ w 1928 r. Szkot John Baird po raz Bairda. System ten jest dziœ rozpowszechniony w USA. pierwszy dokonuje transmisji obrazu dynaNiemiec Edward Schuler z niemieckiej firmy Telefunken opatentowa³ micznego: przekazuj¹c na odleg³oœæ obraz posystem nagrywania obrazu telewizyjnego na taœmie magnetycznej. ruszaj¹cego siê cz³owieka. Niestety, urz¹dzeEuropejskie stacje radiowo-telewizyjne tworz¹ Eurowizjê. nie Bairda, z powodu mechanicznych ograniPierwsza transmisja telewizyjna w kolorze zawodów sportowych czeñ konstrukcji, nie nadaje siê do dalszego (USA). udoskonalania. Polski Doœwiadczalny Oœrodek Telewizyjny nadaje raz w tygodniu W latach 30 XX w. dokonano licznych regularne audycje telewizyjne. ulepszeñ kineskopu oraz kamery, dziêki czeWe Francji wprowadzono system barwnej transmisji telewizyjnej mu sygna³ telewizyjny SECAM. Przyjmuj¹ go jako standard tak¿e kraje obozu mo¿na swobodnie transocjalistycznego. smitowaæ drog¹ radoWiadomoœci lokalne, prognoza pogody i komunikaty w¹. Ju¿ w 1936 r. na dostêpne w lokalnych sieciach telewizji kablowej. Empire State Building Pierwsza bezpoœrednia transmisja miêdzynarodowa w Nowym Jorku z Pary¿a do Warszawy przez ³¹cza Eurowizji. umieszczono stacjê W Polsce program telewizyjny jest nadawany przez 7 z nadajnikiem Zworykidni w tygodniu. na, która od 1939 r. rePierwsza transmisja telewizyjna z USA do Europy za gularnie emituje progpoœrednictwem ramy. Wkrótce rozpopierwszego koczêto w USA masow¹ mercyjnego sateliprodukcjê telewizorów, ty „Telstar”. Poniea ich liczba w amerywa¿ satelita kr¹¿y Przenośny telewizor Philipsa z 1960 r. kañskich domach, oko³o po orbicie Ziemi, roku 1950, przekracza 1,5 mln! S¹ to g³ównie gdy znika za horyurz¹dzenia do odbioru programu czarno-biazontem, odbiorniki ³ego. Przekaz telewizyjny upowszechnia siê. trac¹ obraz. Wkrótce pokonuje barierê miêdzykontynentalTelewizja ameryn¹. Pierwsz¹ transmisjê telewizyjn¹ z USA do kañska przekazuje Europy, za poœrednictwem pierwszego komoment zamachu mercyjnego satelity Telstar, przeprowadzono na prezydenta w 1962 r. Granice dla komunikacji za pomoc¹ Johna F. KenneSatelita obrazu przestaj¹ istnieæ, a to, co telewizja pody’ego. Telstar 1. kazuje ludziom, zaczyna mieæ ogromny wp³yw na to, jak postrzegaj¹ œwiat. 1941 r. 1941 r. 1943 r. 1944 r. 1950 r. 1952 r. 1952 r. 1953 r. 1953 r. 1953 r. 1954 r. 1954 r. 1956 r. 1957 r. 1959 r. 1960 r. 1961 r. 1961 r. 1962 r. Do przygotowania kalendarium wykorzystano materia³y Ÿród³owe: „Nauka Technika i Wynalazki”, Raymond L. Francis, wyd. AMBER „Kronika Techniki” – Praca zbiorowa, wyd. WEP PWN Z przymru¿eniem oka 49 2/2006 Pierwszy obraz przesłany przez Atlantyk za pomocą satelity. Telewizja – jest to metoda przekazywania ruchomego obrazu oraz dŸwiêku na odleg³oœæ. W jednym miejscu za pomoc¹ kamery i mikrofonu rejestruje siê sygna³, który nastêpnie jest transmitowany do dowolnego miejsca w zasiêgu transmisji. Sygna³ odbierany jest przed odbiornik telewizyjny i przetwarzany na obraz i dŸwiêk. Telewizja to obok internetu wspó³czeœnie jeden z najpopularniejszych œrodków masowego komunikowania. M ŁODY TECHNIK 1962 r. 1963 r. Rozpoczêcie transmisji telewizji kolorowej w USA. Powstanie stowarzyszenia CCIR (Comitee Consultatif International des Radiocommunications). Ustalono wspólne parametry Dzieci oglądają telewizję – lata 50. transmisji telewizyjnych dla krajów Europy Zach. – 625 linii. Firma AMPEX (USA) konstruuje pierwszy, funkcjonalny aparat do rejestracji obrazów telewizyjnych. Zapisu dokonuj¹ wiruj¹ce g³owice. Niemiec Walter Bruch opracowuje system transmisji barwnych programów telewizyjnych PAL, o wiele doskonalszy ni¿ francuski SECAM i amerykañski NTSC; wiêkszoœæ krajów zachodniej Telewizor Fergusona z 1956 r. Europy przyjmuje ten system za obowi¹zuj¹cy (nie przyjmuje go jedynie Francja). Powstaje ogólnoœwiatowy system telewizyjny wykorzystuj¹cy mo¿liwoœci transmisji przy u¿yciu sztucznych satelitów ziemi. Telewizja Telepizza 1936 r. 1937 r. Warto poznaæ Telemaniak 1935 r. 1936 r. Pierwszy regularny program telewizyjny zaczyna nadawaæ stacja telewizyjna w Berlinie. W Polsce w Pañstwowym Instytucie Telekomunikacyjnym i w Polskim Radiu prowadzone s¹ pierwsze eksperymenty z transmisj¹ programów telewizyjnych. Na szczycie Empire State Building (USA) zainstalowano nadajnik Zworykina. W USA pojawia siê pierwszy standard obrazu – 525 linii i 30 obrazów (klatek) na sekundê. Autorem standardu jest Narodowa Telewizor HMV (His Master’s Voice Amerykañska Koz 1938 r. misja ds. Telewizji. Teleranek 1934 r. 1935 r. M ŁODY TECHNIK Globalna transmisja telewizyjna z olimpiady w Tokio. ZSRR u¿ywa satelitów do przekazywania programów telewizyjnych na obszarze kraju. Œwiat ogl¹da sensacyjn¹ transmisjê z l¹dowania pierwszych ludzi na Ksiê¿ycu; 21 VII o 3.56 czasu œrodkowoeuropejskiego astronauta Neil Amstrong, dowódca l¹downika „Eagle”, jako pierwszy cz³owiek dotyka stop¹ powierzchni Ksiê¿yca. TVP transmituje po raz pierwszy program w kolorze i przyjmuje system SECAM. W krajach obozu sowieckiego powstaje system telewizji satelitarnej, zrzeszonych w Interwizji: „Intersputnik”. W Wielkiej Brytanii prowadzi siê próby z wykorzystaniem interaktywnej ³¹cznoœci kablowej za pomoc¹ wideotekstu (CEEFAX). Nastaje epoka telewizji kablowej, która rozwija siê dynamicznie w USA. BBC przeprowadza próby z transmisj¹ teletekstu do odbiorników domowych. Dwie firmy japoñskie: Sony i JVC, konkuruj¹ ze sob¹ w zakresie systemów magnetowidowych. Pierwsza prezentuje system BETAMAX, a druga – VHS. Z czasem oka¿e siê, ¿e ten drugi zyska powszechn¹ akceptacjê. Zainstalowano pierwsz¹ antenê satelitarn¹ w Polsce. Ted Turner wprowadza ogólnoamerykañski system transmisji wiadomoœci za poœrednictwem satelity. Japoñska firma Matsushita opatentowa³a ciek³okrystaliczny ekran telewizyjny. Czarno-biały odbiornik Fergusona Amerykañska telewizja CNN (Cable News Network) Teda Turnera uruchamia 24-godzinny serwis informacyjny; z 21-calowym ekranem. jest to pocz¹tek dominacji tej sieci na œwiatowym rynku medialnym. Po³¹czenie funkcji kamery i wideodtwarzacza daje pocz¹tek nowemu urz¹dzeniu o nazwie camcorder. Współczesny Pierwsze przekazy telecamcorder wizyjne zawieraj¹ce Panasonic. dŸwiêk stereofoniczny. W USA i Japonii udane próby z telewizj¹ cyfrow¹. Telewizje na œwiecie przekazuj¹ wstrz¹saj¹ce obrazy masakry na placu Tiananmen w Pekinie. W Polsce powstaje pierwsza niezale¿na polska telewizja – wroc³awskie ECHO. Sieæ CNN transmituje na ¿ywo wydarzenia w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Mog¹ je ogl¹daæ, za poœrednictwem satelitów komunikacyjnych, widzowie na ca³ym œwiecie Telewizyjne sieci kablowe okazuj¹ siê najbardziej dochodowym przedsiêwziêciem w USA. Rozpoczyna nadawanie CANAL+, pierwsza kodowana Wnętrze tytelewizja w Polsce. powego teTelewizja BBC realizuje wielki lewizora projekt ogólnoœwiatowy, polez kineskogaj¹cy na pokazaniu momentu pem. nadejœcia Nowego Roku we wszystkich strefach czasowych; transmisja trwa przesz³o dobê. 50 Dwie niemieckie stacje telewizyjne ProSieben oraz Sat1 rozpoczê³y nadawanie swoich programów w technologii HDTV (high definition TV). 1964 r. 1965 r. 20/21 VII 1969 r. 1971 r. 1971 r. 1972 r. 1972 r. 1974 r. 1975 r. 1975 r. 1976 r. 1979 r. 1980 r. 1984 r. 1986 r. 1987 r. 1989 r. 1990 r. 1991 r. 1992 r. 1995 r. 1999/2000 r. X 2005 r. 2/2006 astro nomia C zarne dziury to doœæ dziwne obiekty. Przede wszystkim z socjologicznego punktu widzenia. Przegl¹daj¹c literaturê popularnonaukow¹, mo¿na przekonaæ siê, ¿e jest ich ca³e mnóstwo i to w kilku gatunkach. Popularyzatorzy dyskutuj¹cy ich w³asnoœci, w tym po³o¿enie, wielkoœæ i s¹siedztwo, wydaj¹ siê nie mieæ w¹tpliwoœci co do ich realnej egzystencji w kon- Poza tym ci naprawdê wybitni wprawdzie myl¹ siê równie czêsto jak my wszyscy, ale zwykle krótko pozostaj¹ w b³êdzie. Tym samym je¿eli przez wiele lat ci¹gle wyra¿aj¹ w¹tpliwoœci i na dodatek powtarza siê to w kolejnych pokoleniach (Mazur jest jak na profesora m³odym cz³owiekiem), to powody tych w¹tpliwoœci musz¹ byæ rzeczywiœcie powa¿ne. I s¹. woœæ podró¿y w czasie i wszystkie znane powszechnie ich konsekwencje. Mówi¹c prosto – rozpada siê przyczynowa struktura fizyki. Inn¹, ale w gruncie rzeczy bardzo blisko z tym zwi¹zan¹ konsekwencj¹ jest to, ¿e czarna dziura powinna byæ... nieskoñczenie ciê¿ka. £atwo to nawet zrozumieæ. Je¿eli masa*) czarnej dziury bêdzie zajmowaæ coraz to mniejsz¹ objê- Fascynujące CZARNE DZIURY! !! ! Przede wszystkim w pobli¿u czarnych dziur mog¹ istnieæ tzw. zamkniête krzywe czasopodobne. Pod tym nieco eufemistycznym terminem kryje siê po prostu mo¿li- ŁATWY E (energia cz¹stki) r _ 3 2 r 2r 3r Promieñ (odleg³oœæ od œrodka czarnej dziury) w promieniach czarnej dziury 51 2/2006 Wykres energii ciała na orbicie o promieniu r poruszającej się wokół czarnej dziury. Ciało na orbicie kołowej wokół czarnej dziury ma najmniejszą energię w odległości trzech promieni czarnej dziury. Orbity o mniejszym promieniu charakteryzują się większą energią. W odległości dwu promieni energia osiąga wartość mc 2, a w odległości półtora promienia osiąga formalnie wartość nieskończoną (to właśnie jest przyczyną wspomnianej nieskończonej masy). Oczywiście oznacza to, że takie orbity są niemożliwe. Jednak ciało dysponujące odpowiednio mocnym silnikiem może jeszcze opuścić ten rejon. Staje się to niemożliwe dopiero przy osiągnięciu odległości, którą uznajemy za promień czarnej dziury. Na koniec warto wspomnieć, że... pojęcie promienia jest tu mało sensowne. Bardziej realne jest mówienie o powierzchni i promień tu używany to po prostu wielkość r, dla której powierzchnia kulista otaczająca czarną dziurę ma wartość 4π r 2. M ŁODY TECHNIK kretnych miejscach naszego Wszechœwiata. Nie wydaj¹ siê te¿ mieæ w¹tpliwoœci, ¿e obiekty te s¹ fascynuj¹ce. Fascynacja czarnymi dziurami wydaje siê byæ doœæ rozpowszechniona i gdyby zrobiæ plebiscyt na najbardziej interesuj¹ce astronomiczne obiekty, wydaje siê pewne, ¿e wygra³yby w³aœnie czarne dziury. Równie¿ i w tym dziale mo¿na znaleŸæ kilka poœwiêconych im tekstów. Jednak nietrudno zauwa¿yæ, ¿e niew¹tpliwych dowodów ich istnienia brak. Mo¿na oczywiœcie broniæ siê, ¿e istnieje rzeczywiœcie wiele dowodów poœrednich, a ze wzglêdu na ich cechy charakterystyczne, przede wszystkim wch³anianie wszelkiego promieniowania, bezpoœrednie ich zobaczenie jest niemo¿liwe. Tym niemniej fakt pozostaje faktem. Dowody s¹ poœrednie i ma³o przekonuj¹ce. Pewien niepokój powinien wzbudziæ fakt, ¿e najwiêksi z wielkich, tacy jak Einstein, Eddington czy Feynman wyra¿ali w¹tpliwoœci, czy tego typu obiekty mog¹ egzystowaæ w realnym Wszechœwiecie. Wspó³czeœnie nie jest inaczej i ci¹gle pojawiaj¹ siê w¹tpliwoœci co do ich istnienia. Nie tak dawno powa¿ne argument przeciwko istnieniu czarnych dziur wysun¹³ pracuj¹cy w USA Polak, Pawe³ Mazur (w 2002 roku wraz z E. Mottol¹). Z zasady pogl¹dy, nawet b³êdne, wybitnych ludzi s¹ godne uwagi i warto poznaæ ich argumenty. toœæ, to w jej pobli¿u pole grawitacyjne bêdzie coraz wiêksze. Gdyby obliczyæ energiê tego pola, to oka¿e siê, ¿e jest ona nieskoñczona. A nieskoñczona energia oznacza nieskoñczon¹ masê, czyli dzieje siê coœ co najmniej niepokoj¹cego – zapadaj¹ca siê do czarnej dziury materia TEKST A może ich nie ma? Jerzy Kuczyński astro f [10 9 nomia lat] 6 5 4 3 2 1 1 2 3 4 5 6 7 M (masa s³oñca) Jak widać, czas życia gwiazdy, dość długi dla gwiazd o masach rzędu masy Słońca, szybko maleje ze wzrostem masy i praktycznie nie da się go odczytać z wykresu dla mas większych od kilku mas Słońca. Gwiazda o masie dziesięciu mas Słońca żyje zaledwie około 20 milionów lat (dwa promile czasu życia Słońca), a gwiazda o masie 15 mas Słońca zaledwie 10 milionów lat. Czas życia gwiazd masywniejszych jest odpowiednio krótszy. zwiêksza swoj¹ masê. Oczywiœcie teoretycy znaj¹ wiele sposobów unikniêcia tego typu problemów, jednak nie s¹ one na tyle przekonuj¹ce (dla innych teoretyków), by w¹tpliwoœci uznaæ za nieistotne. W pewien sposób obrazem desperacji w tej kwestii jest rozwi¹zanie zaproponowane przez Rogera Penrose’a. Otó¿ zaproponowa³ on, by uznaæ, ¿e powstaniu osobliwoœci, czyli tego, co naprawdê w czarnej dziurze jest trudne do akceptacji, zawsze towarzyszy powstanie horyzontu – powierzchni, pod któr¹ M ŁODY TECHNIK 52 2/2006 Jeżeli w układzie podwójnym znajdą się gwiazdy o różnych masach to gwiazda o mniejszych rozmiarach może „wyssać” materię z większego towarzysza. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w końcowym etapie ewolucji gwiazda rozdyma się i jej powierzchnia przybliża się do powierzchni towarzysza. Zwykle gwiazda masywniejsza (p. Rys 2) osiąga ten etap wcześniej i „czy chce, czy nie chce” musi podzielić się masą ze swym mniej masywnym towarzyszem. W ten sposób gwiazda o masie 40 mas Słońca może pozbyć się większości swojej masy i skończyć ewolucję jako gwiazda neutronowa, tak jak to zwykle bywa przypadku gwiazd o dużo mniejszej masie. ukry³yby siê wszystkie niemi³e w³asnoœci czarnych dziur, a pod któr¹ nie mo¿na by zajrzeæ. Tak jak ludzie maj¹ zwyczaj ukrywaæ nagoœæ pod ubraniem, tak horyzont przykry³by „nag¹ osobliwoœæ”. Ta, przyznajmy, doœæ desperacka**) hipoteza nosi nazwê „cenzury kosmicznej”. Nie inaczej jest z obserwacjami. Obok licznych obserwacji zdaj¹cych siê potwierdzaæ istnienie czarnych dziur pojawiaj¹ siê i takie, które wydaj¹ siê ich istnieniu przeczyæ. Jesieni¹ 2005 przyjêto do publikacji w „Astrophysical Journal Letters” (jedno z czo³owych czasopism astronomicznych, pracê skomentowano w jeszcze lepszym czasopiœmie „Science”) artyku³ o odkryciu gwiazdy neutronowej w bardzo m³odej gromadzie gwiazd o nazwie Westerlund 1. W gromadzie s¹ gwiazdy o masie przekraczaj¹cej 35 mas S³oñca, co sugeruje, ¿e czarne dziury mog¹ siê tworzyæ dopiero z gwiazd o masie przekraczaj¹cej 40 mas S³oñca. Warto przytoczyæ rozumowanie prowadz¹ce do tego wniosku. Otó¿ gromada gwiazd sk³ada siê z gwiazd w tym samym wieku – po prostu gwiazdy te utworzy³y siê w praktycznie tym samym momencie. Jednak tempo ewolucji ró¿nych gwiazd jest ró¿ne. Dok³adniej: im masywniejsza gwiazda, tym jej ¿ycie krótsze (rysunek 2). Tym samym wiek gromady mo¿na oszacowaæ, mierz¹c masê najmasywniejszej gwiazdy gromady – wiek gromady musi byæ wiêkszy od czasu ¿ycia gwiazdy bêd¹cej jej sk³adnikiem. Gwiazdy masywniejsze zd¹¿y³y ju¿ prze¿yæ swój czas i w gromadzie powinny byæ jedynie ich pozosta³oœci. Oczywiœcie pod warunkiem, ¿e takie gwiazdy by³y. To ostatnie mo¿na stwierdziæ ze statystyki (z grubsza wiadomo, jaki jest procent gwiazd o danej masie) lub z istnienia tych pozosta³oœci. Gwiazda neutronowa jest w³aœnie tak¹ pozosta³oœci¹, a jej wiek te¿ da siê z pewn¹ dok³adnoœci¹ oszacowaæ. Te oszacowania prowadz¹ do wniosku, ¿e gwiazda, której pozosta³oœci¹ jest stwierdzona gwiazda Zapadająca się do czarnej dziury materia zwiększa swoją masę do... nieskończoności!? Hm..., czy można to pojąć? neutronowa, ewoluowa³a w tempie odpowiadaj¹cym masie 40 mas S³oñca. Je¿eli przyj¹æ, ¿e powy¿sze rozumowanie jest prawdziwe, to trzeba siê zgodziæ, ¿e nawet gwiazdy o tak wielkiej masie mog¹ w wyniku ewolucji koñczyæ ¿ycie jako gwiazdy neutronowe. Niezbyt to mi³a wiadomoœæ dla zwolenników istnienia czarnych dziur, jako ¿e dotychczasowe dane o ewolucji gwiazd wskazywa³y, ¿e gwiazdy o masach przekraczaj¹cych 25 mas S³oñca nie maj¹ innej mo¿liwoœci, jak zostaæ czarnymi dziurami. Gdyby tê granicê przesun¹æ do 40 mas S³oñca, czarnych dziur by³oby oczywiœcie o wiele mniej. Dodatkowo je¿eli istnieje dotychczas nieznany mechanizm chroni¹cy przed powstaniem czarnej dziury w przypadku gwiazdy o masie 40 mas S³oñca, to mo¿e uniemo¿liwia on powstawanie czarnych dziur z gwiazd o masie 100 mas S³oñca. Poniewa¿ masywniejszych gwiazd w ogóle nie ma, to... nie by³oby i czarnych dziur powsta³ych z gwiazd. Niechêtni czarnym dziurom maj¹ powód do radoœci. Oczywiœcie jest sposób na wypl¹tanie siê z problemu. Je¿eli pocz¹tkowo gwiazda, z której powsta³a gwiazda neutronowa (tzw. progenitor), pozostawa³a w uk³adzie podwójnym z nieco l¿ejsz¹ gwiazd¹ to w fazie czerwonego olbrzyma ta nieco mniejsza gwiazda mog³a „wyssaæ” na tyle du¿o materii z progenitora, ¿e w momencie wybuchu supernowej progenitor mia³ mniej ni¿ 25 mas S³oñca i supernowa „legalnie” da³a pocz¹tek gwieŸdzie neutronowej. Tak wiêc zwolennicy czarnych dziur nie s¹ bez szans. Ale szanse te nie wygl¹daj¹ zbyt ró¿owo, bo nie uda³o siê znaleŸæ œladów owego towarzysza. Niew¹tpliwie jednak problem jest ciekawy, a kontrowersja w sprawie istnienia czarnych dziur nadal pozostaje bez definitywnego rozstrzygniêcia. ! *) Pierwotnie autor napisał słowo „materia”. Po napi- **) M.in. ze względu na to, że parametry istniejących rzeczywiście ciał zdają się sugerować, iż nagie osobliwości powinny istnieć, a tym samym nie widać mechanizmu, który mógłby być przyczyną „kosmicznej cenzury”. S³oñce: dzieñ do 16 godzina 11 16 11 18 20 Ksiê¿yc: dzieñ godzina 5 07.29 13 05.44 21 08.17 28 01.31 w gwiazdozbiorze Kozioro¿ca, w znaku Wodnika w gwiazdozbiorze Wodnika, w znaku Wodnika w gwiazdozbiorze Wodnika, w znaku Ryb pierwsza kwadra pe³nia ostatnia kwadra nów Ponadto: 6 Neptun w koniunkcji ze S³oñcem, 24 Merkury w maksymalnej elongacji wschodniej, 18° od S³oñca. Wszystkie momenty podano w czasie urzêdowym ASTROSERWIS – MARZEC S³oñce: dzieñ do 12 godzina 12 w gwiazdozbiorze Wodnika, w znaku Ryb 12 12 w gwiazdozbiorze Ryb, w znaku Ryb 20 19:25 w gwiazdozbiorze Ryb, w znaku Barana pocz¹tek astronomicznej wiosny Ksiê¿yc: dzieñ godzina 6 21.16 15 00.35 22 20.10 29 12.15 pierwsza kwadra pe³nia ostatnia kwadra nów Ponadto: 1 Uran w koniunkcji ze S³oñcem, 25 Wenus w maksymalnej elongacji zachodniej, 47° od S³oñca, 26 zmiana czasu na letni – wschodnioeuropejski, przesuwamy wskazówki z godz. 2.00 na 3.00, 29 ca³kowite zaæmienie S³oñca, w Polsce czêœciowe – do 61%. Wszystkie momenty podano w czasie urzêdowym M ŁODY TECHNIK saniu zauważył, że popełnił jeden z najpowszechniejszych a jednocześnie najbardziej przez siebie nieznoszonych błędów polegających na utożsamieniu masy z materią. Zgodnie z definicją Helmholtza „materią jest wszystko co istnieje”. Wprawdzie to nieco zbyt obszerna definicja i może powodować pewne kłopoty, np. jeżeli uznajemy, że czary istnieją, to zgodnie z tą definicją wypadałoby uznać, że są materialne. Jednak gdyby zgodzić się, że materią jest wszystko to, co niewątpliwie istnieje zgodnie z fizyką, to takie „rzeczy” jak pędy czy ładunki są materialne, nie będąc jednocześnie masą (energią). Materia to pojęcie nieco ogólniejsze od masy czy energii. W praktyce wszystkie ciała materialne jakąś energią się charakteryzują i to być może powoduje powszechność wspomnianego uogólnienia. Tak się dzieje w naszym Wszechświecie, bo w innych wszechświatach może (jeżeli istnieją) być inaczej. ASTROSERWIS – LUTY 53 2/2006 mate matyka Zbliża się czas, w którym większość dorosłych osób w naszym kraju musi zetknąć się z procentami. Mam na myśli rozliczenia podatkowe. Wypełnianie PIT nie jest już taką udręką, jak przez kilka pierwszych lat po wprowadzeniu powszechnego obowiązku podatkowego, wzorowanego na zwyczajach panujących w większości krajów o gospodarce rynkowej. Kłopoty wynikały z nieznajomości arytmetyki... po obu stronach drzwi z napisem „Urząd Skarbowy”. Błędy i dwuznaczności związane z procentami i statystyką są zresztą zawsze aktualnym tematem. Wystarczy uważnie posłuchać wypowiedzi publicznych, poczytać trochę gazet – i matematyk ma już temat na artykuł lub odczyt. Nie inaczej jest i teraz. war kosztuje 100 z³otych, to zaoszczêdzê 40 z³otych. Gdybym nie zobaczy³ tego drugiego sklepu, to istotnie wyda³bym 40 procent wiêcej. Ale zaoszczêdzi³em tylko 40 = 0,29 , nieca³e 30 procent. 140 Najlepiej zrozumieæ to wszystko, zamieniaj¹c „czterdzieœci” na „sto”. WyobraŸmy sobie, ¿e zobaczy³em towar dwukrotnie tañszy. Gdybym go nie zobaczy³, to rzeczywiœcie wyda³bym dwa razy wiêcej. Ale czy to znaczy, ¿e zaoszczêdzi³em 100 procent??? Zaoszczêdziæ 100 procent – to dostaæ towar za darmo! Na tym tle korzystnie wypad³a... pewna reklama pewnego banku. Olbrzymie billboardy g³osi³y: z³ó¿ u nas pieni¹dze, a mo¿esz dostaæ zni¿kê na mieszkanie ponad 100 procent! Ju¿ chcia³em napisaæ krytyczny artyku³ o nieznajomoœci procentów przez bankowców, ale przeczyta³em, co by³o napisane nieco drobniejszymi literami: „dostajesz odsetki i mo¿esz wygraæ mieszkanie za darmo!”. A wiêc to naprawdê by³a obni¿ka o ponad 100 procent! Wp³acaj¹c pieni¹dze, dostawa³o siê mieszkanie i coœ jeszcze. Ciekawe, czy bank dotrzyma³ obietnicy i ktoœ rzeczywiœcie otrzyma³ taki prezent... W¹tpiê. Wracajmy do matematyki i polityki. W¹tpiê, czy premier chcia³ œwiadomie zrobiæ lepsze wra¿enie, mówi¹c o 40 procentowych oszczêdnoœciach, gdy naprawdê s¹ znacznie mniejsze. Najprawdopodobniej nie zwróci³ uwagi na ró¿nicê miêdzy zaoszczêdzeniem 40 milionów z³otych a 40 procent. Tu czterdzieœci i tam czterdzieœci. Natomiast czêsto u¿ywanym chwytem propagandowym jest tendencyjne Michał Szurek sporz¹dzanie wykresów. „Pomagaj¹” nam w tym typowe programy obliczeniowe, z popularnym Excelem na czele. Oto przyk³ad, sztuczny, ale bliski prawdziwemu. W pewnym pañstwie, nazwijmy je Rurytani¹, waluta nazywa siê rura. Oto deficyt bud¿etowy pañstwa (w rurach). u¿ przed œwiêtami Bo¿ego Narodzenia w 2005 roku prze¿ywaliœmy negocjacje na temat bud¿etu Unii Europejskiej. W koñcu premier Kazimierz Marcinkiewicz og³osi³, ¿e osi¹gnêliœmy sukces. Oczywiœcie pewna czêœæ opozycji parlamentarnej oœwiadczy³a, ¿e to nie jest sukces, tylko zdrada narodowa i tak dalej. Ale od tych rozgrywek trzymamy siê jak najdalej. W wyst¹pieniu w Sejmie 28 grudnia premier powiedzia³ mniej wiêcej tak (cytujê doœæ dok³adnie): Gdybyœmy nie zawarli w Brukseli porozumienia 17 grudnia w sprawie bud¿etu Unii, nasze wydatki na budowê autostrad musia³yby byæ o 40 procent wy¿sze. Mo¿na powiedzieæ, ¿e zaoszczêdziliœmy 40 procent. Zanalizujmy ten fragment wypowiedzi. Rzeczywiœcie, je¿eliby premier powiedzia³ tak: Gdybyœmy nie zawarli w Brukseli porozumienia 17 grudnia w sprawie bud¿etu Unii, nasze wydatki na budowê autostrad musia³yby byæ 40 milionów z³otych Jak to skomentuje premier? „Deficyt w zasadzie wy¿sze, nie zwiêksza siê, w 2005 roku wyniós³ 124 miliony rur, to móg³by dokoñczyæ: a w 1999 prawie 122. To wzrost tylko o oko³o 2 procent”, ... a wiêc zaoszczêdziliœmy 40 milionów. (w rzeczywistoœci 2,21%, bo trzeba obliczyæ iloraz Z procentami jest inaczej – i nigdy nie doœæ t³u124600000 − 121900000 maczenia! Jeœli chcê kupiæ komuœ prezent za 140 z³o. tych, ale zobaczê, ¿e w s¹siednim sklepie ten sam to121900000 Procenty i wielkości średnie TEKST TRUDNY !!! M ŁODY TECHNIK 54 T ) 2/2006 Czy można zaoszczędzić ponad 100%? Politycy i banki to potrafią. Na to opozycja zrywa siê z ³aw: „Premier mówi, ¿e deficyt siê zwiêksza tylko nieznacznie. K³amie, jak zwykle. Prawdê mówimy tylko my, nasza partia!!”. Proszê, oto wykres”... i przewodnicz¹cy partii rzuca na œcianê wykres z Excela. Pokazuje, ¿e ostatni s³upek jest ponad dwa razy wy¿szy ni¿ pierwszy. Obraz zawsze robi wiêksze wra¿enie ni¿ liczby. Pos³owie s¹ pora¿eni i obrazem, i matematyk¹. Premier zostaje napiêtnowany jako oszust. (Czytelniku: zrób ten sam wykres. WeŸ kolumnê danych i w Excelu wybierz opcjê „wykres kolumnowy”). * * * 8 + 12,5 = 10,25 (litrów na 100 kilometrów). Ale oblicz2 my to inaczej, tak, jak siê to robi w USA. Tam podaje siê, ile mil przejadê na jednym galonie. Nie przeliczajmy litrów na galony, obliczmy jednak w miarach europejskich zu¿ycie sposobem amerykañskim. ¯ona na jednym litrze przejedzie 100 100 = 12,5 kilometra, ja = 8 kilometrów. 8 12,5 Œrednia tych liczb to 12,5 + 8 = 10,25 2 Naszymi samochodami przeje¿d¿amy œrednio 10,25 kilometra na litrze paliwa. To odpowiada zu¿yciu 100 400 = ≈ 9,756 litrów na 100 kilometrów. 10,25 41 To ile paliwa zu¿ywaj¹ œrednio nasze samochody???? Czy w USA jest inna matematyka? To w³aœnie jest trudne w statystyce: suche liczby prawie nic nie znacz¹. Nale¿y wyjaœniæ, jak zosta³y otrzymane. Jak¹ metodê obliczenia zastosowano. Pamiêtajmy o tym, s³uchaj¹c liczb w wyst¹pieniach polityków i czytaj¹c o nich w gazetach. ! M ŁODY TECHNIK Oto inny przyk³ad manipulacji danymi statystycznymi, aby uzyskaæ z góry za³o¿on¹ tezê. Omawiaj¹ to podrêczniki statystyki, ale nie przypuszcza³em, ¿eby ktoœ naprawdê da³ siê na to nabraæ. Tymczasem.... W artykule Wojciecha Staszewskiego „Kto siê boi czarnej wo³gi?” w „Gazecie Wyborczej” (dok³adniej: w dodatku sto³ecznym) z ostatniego numeru sylwestrowo/noworocznego czytamy: „Wydawa³oby siê, ¿e najniebezpieczniej jest po zmroku. Albo kiedy siecze deszcz. Nic bardziej mylnego. Otó¿ najniebezpieczniej jest w dzieñ i przy dobrej pogodzie – dwie trzecie wypadków i dwie trzecie ofiar. Wydawa³oby siê równie¿, ¿e najbardziej niebezpieczne s¹ ostre zakrêty. B³¹d! To na d³ugich prostych dochodzi do 60 procent wypadków, to tam ginie blisko 70 procent ofiar”. PójdŸmy za logik¹ autora tego tekstu. Autostrady powinny byæ krête, a gdy chcemy zmniejszyæ szanse wypadku, powinniœmy siê wybieraæ w podró¿ w mgle i marzn¹cej m¿awce! Czy¿ nie tak? Gdzie jest b³¹d? W tym samym miejscu, co przy argumentacji: kobiety s¹ lepszymi kierowcami ni¿ mê¿czyŸni, bo – jak pokazuj¹ statystyki – powoduj¹ znacznie mniej wypadków. Mniej wiêcej w tym samym miejscu, co przy argumentacji: jeŸdzimy coraz gorzej, bo liczba samochodów wzros³a dwukrotnie, a liczba wypadków trzykrotnie. Osobiœcie wierzê, ¿e kobiety je¿d¿¹ lepiej ni¿ mê¿czyŸni. Ale nie dlatego, ¿e mniej wypadków jest powodowanych przez kobiety. Panie powoduj¹ mniej wypadków po prostu dlatego, ¿e na drogach jest mniej kierowców kobiet ni¿ mê¿czyzn! A o co chodzi ze wzrostem liczby wypadków? Otó¿ je¿eli liczba samochodów wzrasta dwukrotnie, to – zak³adaj¹c losowoœæ zdarzenia – teoretyczne prawdopodobieñstwo kolizji blisko czterokrotnie. Je¿eli zatem przy dwukrotnym zwiêkszeniu liczby samochodów zdarza siê trzy razy wiêcej wypadków, to znaczy, ¿e jeŸdzimy lepiej, a nie gorzej! To nie jest do koñca tak – nie wiemy, na ile up- roszczony model prawdopodobieñstwa kolizji sprawdza siê w ¿yciu. A zatem: wypadków w nocy i w trudnych warunkach zdarza siê mniej dlatego, ¿e wtedy jest w ogóle mniejszy ruch. Zakrêty nie s¹ bardziej bezpieczne ni¿ prosta droga – tylko przypada na nie mniejsza czêœæ d³ugoœci dróg. Poza tym na zakrêtach jednak bardziej uwa¿amy. Statystyka jest nauk¹ trudn¹. Umiejêtne korzystanie z niej jest jeszcze trudniejsze. Nietrudno wykonaæ obliczenia. Trudno zrozumieæ, co one znacz¹. Na zakoñczenie jeszcze dwa przyk³ady pokazuj¹ce, ¿e w pojêciu wielkoœci œredniej kryje siê tak wiele pu³apek, ¿e... ka¿dego da siê oszukaæ. W latach osiemdziesi¹tych zarzucano dyrektorowi pewnej du¿ej firmy (pañstwowej – to istotne!), ¿e œrednia p³aca w jego zak³adzie jest za wysoka, co rzutuje na wzrost inflacji. Z kolei za³oga protestowa³a, ¿e zarobki s¹ za ma³e. Dyrektor wpad³ na prosty, acz genialny pomys³. Zrobi³ tak, ¿e wszyscy dostali podwy¿kê, a œrednia zmala³a. Jak to mo¿liwe? Przyj¹³ do pracy wiele nowych osób z bardzo nisk¹ pensj¹. Nawet gdy starzy pracownicy dostali znaczne podwy¿ki, œrednia i tak spad³a. Zauwa¿my, ¿e nikt nie prosi³ dyrektora o zmniejszenie bud¿etu na wynagrodzenia, tylko o spadek œredniej!! Drugi przyk³ad niech bêdzie zwi¹zany znów z motoryzacj¹. Moja ¿ona ma samochód, którego œrednie zu¿ycie paliwa jest równe 8 litrów na 100 kilometrów. Mój samochód jest ciê¿szy i wiêkszy – zu¿ywa przeciêtnie 12,5 litrów na 100 kilometrów. Jakie jest œrednie zu¿ycie paliwa przez samochody w naszej rodzinie? Zak³adamy, ¿e ja i ¿ona jeŸdzimy tyle samo. Pozornie wszystko jest jasne i proste: Jeœli jeŸdzimy tyle samo, to œrednie zu¿ycie jest œredni¹ arytmetyczn¹: 55 2/2006 chemia praktyczna N zaj¹kniêcia odpowie: a tak postawione pytanie profesjonalny chemik bez TEKST pH to wykładnik stężenia jonów wodorowych. Inaczej mówiąc, to ujemny logarytm dziesiętny z wartości liczbowej stężenia molowego jonów wodorowych, stąd pH=log [H+]. ŚREDNIO TRUDNY ! ! ! Tak wiêc definicja zosta³a podana. Ale zw³aszcza dla niezbyt zaawansowanych chemików, czy wszystko jest ju¿ jasne? Jak na realistów przysta³o, nie mamy z³udzeñ. Prawdopodobny jest nawet sprzeciw czêœci Czytelników, którzy mog¹ uwa¿aæ, ¿e takie teoretyczne i zawi³e definicje to nie jest temat do naszej „Chemii praktycznej”. Otó¿ bêdziemy polemizowaæ, poniewa¿ pH ma wielkie znaczenie praktyczne. Co wiêcej, niektórzy Czytelnicy w ankiecie naszego pisma prosili o poruszenie spraw zwi¹zanych ze zmian¹ barwy zwi¹zków chemicznych. A to w³aœnie o takich zmianach w przewa¿aj¹cej mierze decyduje w³aœnie pH. two zauwa¿ymy, ¿e barwa roztworu jest czerwonofioletowa. Je¿eli roztwór jest mêtny, to go trzeba koniecznie przes¹czyæ. Teraz zawartoœæ probówki dzielimy na 3 czêœci i nasze 3 probówki ustawiamy w stojaczku obok siebie tak, ¿eby barwê p³ynów by³o mo¿na wygodnie obserwowaæ pod œwiat³o. Zamiast obserwacji pod œwiat³o, za probówkami mo¿na umieœciæ kartkê bia³ego papieru. Takie proste rozwi¹zanie u³atwi nam znacznie obserwacjê barw roztworów. Teraz do probówki lewej dodajemy kilka kropli roztworu wodorotlenku sodu, NaOH albo wodorotlenku potasu KOH, 2 . Nie trzeba byæ specjalnie bystrym obserwatorem, ¿eby dostrzec zmianê jaka zasz³a w lewej probówce. Roztwór dotychczas czerwonofiletowy sta³ siê nagle trawiastozielony. Z kolei do probówki prawej dodajemy kilka kropli stê¿onego roztworu wêglanu sodu, czyli sody Na2CO3. I nast¹pi zmiana barwy p³ynu z czerwonofioletowej na zielon¹. Kontrast z poprzedni¹ barw¹ jest doskonale widoczny, bo w probówce œrodkowej, specjalnie dla porównania, pozostawiliœmy roztwór o barwie pierwotnej. Dla nikogo nie jest tajemnic¹, ¿e wodne roztwory, tak wodorotlenków sodu i potasu, jak i wodne roztwory sody, odznaczaj¹ siê odczynem alkalicznym. St¹d te¿ nasz pierwszy wniosek – zmiana barwy soku z czarnych jagód zachodzi po dodaniu roztworu o odczynie alkalicznym. Sporz¹dŸmy teraz rozcieñczony wodny roztwór kwasu solnego HCl i dodajmy go dos³ownie po kropli do probówki lewej. Ka¿dorazowo po dodaniu kropli kwasu zawartoœæ probówki mieszajmy przez potrz¹sanie. Chwilê odczekajmy i dodajmy kroplê nastêpn¹. Jeœli wystarczy nam cierpliwoœci, a jest ona przecie¿ Co to jest pH? Stefan Sękowski I st¹d zaraz pytanie: Czym to siê je? I szybka odpowiedŸ: Kto z nas nie pamiêta reklamy telewizyjnej pokazuj¹cej, jak to po jedzeniu krzywa pH opada, a po ¿uciu gumy unosi siê? 1 2 NaOH Na2CO3 Nie wdaj¹c siê w merytoryczn¹ ocenê tej reklamy, chwilowo powiemy tylko, ¿e wartoœæ pH charakteryzuje odczyn œrodowiska. A odczyn ten mo¿e byæ zasadowy, a poprzez obojêtny mo¿e przechodziæ do kwaœnego. M ŁODY TECHNIK 56 POTRZEBNY BÊDZIE SOK ¯eby teraz teoriê po³¹czyæ z praktyka, musimy siê postaraæ o 30–50 cm3 soku z czarnych jagód. Zreszt¹ mo¿e to byæ kompot czy marmolada, ale koniecznie z czarnych jagód. Niestety nie zast¹pi¹ go przetwory z ¿urawiny, porzeczek czy innego owocu. Do probówki z wod¹ dodajemy pó³ ³y¿eczki soku z czarnych jagód, ca³oœæ wstrz¹samy, ¿eby siê dobrze wymiesza³a i patrzymy na probówkê pod œwiat³o. £a- Zieleñ Zieleñ Sok z czarnych jagód 2/2006 Zmiany barwy soku z czarnych jagód pod wpływem działania zasad cech¹ prawdziwego eksperymentatora, to zauwa¿ymy, ¿e po dodaniu pewnej iloœci HCl któraœ jego kropla wywo³a nagle zmianê barwy. Jak¹ zmianê? – Oczywiœcie powrót do barwy poprzedniej, czyli czerwonofioletowej. Ten sam efekt otrzymamy, je¿eli do drugiej probówki, tej prawej, dodamy po kropli dowolny kwas, np. azotowy HNO3, siarkowy H2SO4, fosforowy H3PO4 czy octowy CH3COOH 3 . 3 HNO 3 HCl Barwa fioletowa Zmiany barwy soku z czarnych jagód pod wpływem działania kwasów Ka¿dy dowolny kwas przywraca roztworowi jego poprzedni¹ barwê. Œwiadkiem i wzorcem pierwotnej barwy jest roztwór w probówce œrodkowej. St¹d wniosek drugi. – Zmiany barwy soku z czarnych jagód wywo³ane roztworami o odczynie alkalicznym s¹ ca³kowicie neutralizowane przez dodanie odpowiedniej iloœci kwasu. HERBATA I BARWNIKI W laboratoriach, nawet tych amatorskich, s¹ powszechnie znane papierki lakmusowe i fenoloftaleinowe. S¹ to skomplikowane zwi¹zki organiczne, zmieniaj¹ce swoj¹ barwê zarówno pod dzia³aniem roztworów o odczynie alkalicznym, jak i roztworów o odczynie kwaœnym. I tak papierek lakmusowy w œrodowisku kwaœnym jest czerwony. Natomiast odczyn zasadowy zmienia barwê lakmusa na niebiesk¹, a fenoloftaleiny – na krwistoczerwon¹. Z kolei posiadacze ubrañ tañszych gatunków tzw. drelichowych o barwie szarozielonej, czyli khaki, wiedz¹ z doœwiadczenia, ¿e pod pachami i na ko³nierzu, a wiêc w miejscach zetkniêcia siê tkaniny z potem, który jak wiadomo ma odczyn kwaœny, pojawiaj¹ siê fioletoworó¿owe plamy. Równie¿ u¿ytkownikom ubrañ z tkanin barwy czerwonej nieobce jest zjawisko pojawienia siê plam o barwie niebieskiej. Na szczêœcie jednak tak w jednym, jak i w drugim przypadku upranie myd³em, którego wodne roztwory odznaczaj¹ siê odczynem alkalicznym, przywraca najczêœciej tkaninom ich w³aœciw¹, poprzedni¹ barwê. Poza wymienionymi ju¿ lakmusem i fenoloftalein¹ znamy jeszcze bardzo wiele innych zwi¹zków, które przy okreœlonym pH zmieniaj¹ swoj¹ barwê. W tym miejscu zapoznajmy siê z tablic¹ 1. Nasycaj¹c paski bibu³y odpowiedni¹ mieszanin¹ 2–4 takich zwi¹zków, wykonuje siê tzw. uniwersalne papierki wskaŸnikowe. Kilkakrotna zmiana ich barw umo¿liwia stwierdzenie, czy dany roztwór ma odczyn silnie alkaliczny, s³abo alkaliczny, obojêtny, s³abo lub silnie kwaœny. POWRACA PYTANIE – CO TO JEST pH? We wszystkich opisanych tu przypadkach, a wiêc soku z czarnych jagód, esencji herbacianej, lakmusu, fenoloftaleiny czy barwników stosowanych do tkanin, zmiany odczynu œrodowiska wywo³uj¹ zmiany barwy. Z zasady jednak to, czego dokona w zakresie zmiany barwy odczyn alkaliczny, niweczony jest przez odczyn kwaœny i odwrotnie. Dlaczego tak siê dzieje? Dlaczego i na jakiej podstawie mówimy, ¿e dany roztwór ma odczyn kwaœny, a inny alkaliczny? T³umaczenie, ¿e wszystkie wodne roztwory kwasów maj¹ odczyn kwaœny, a zasad – zasadowy, by³oby mas³em maœlanym. Argument, ¿e jedne barwi¹ papierek lakmusowy na czerwono, a inne na niebiesko, równie¿ niczego nie t³umaczy. Rzecz w tym, ¿e podstawow¹ przyczyn¹ takiego czy innego odczynu wodnych roztworów s¹ panuj¹ce w nich stê¿enia jonów wodorowych H+. Poniewa¿ stê¿enia tych jonów s¹ bardzo ma³e, bo wynosz¹ milionowe i jeszcze mniejsze u³amki, dla u³atwienia podaje siê je w postaci wyk³adników potêgi. I tak zamiast pisaæ 1/10000, mo¿emy zapisaæ: 10–4 . W przypadku stê¿enia jonów wodorowych wyk³adnik potêgi ma znak ujemny. W praktyce pos³ugujemy siê wartoœci¹ tego wyk³adnika bez znaku –. Wartoœæ tê oznaczamy pH (od ³aciñskiego – petentium He- M ŁODY TECHNIK Do czystej probówki nalejemy mocnego wodnego wyci¹gu z liœcia herbacianego, czyli mówi¹c po prostu – mocnej esencji. Tak jak i poprzednio, zawartoœæ podzielimy na 3 probówki, które umieœcimy w stojaczku i jako t³a u¿yjemy kartki bia³ego papieru. Probówka œrodkowa pos³u¿y nam jako œwiadek i wzorzec pierwotnej barwy esencji. Do probówki lewej i prawej dodajmy po 2-3 krople roztworu dowolnego kwasu, np. do jednej HCl, a do drugiej HNO3. Natychmiast po dodaniu kwasu barwa esencji zblednie i stanie siê mniej intensywna, a pierwotny kolor brunatnoczerwony przejdzie w ¿ó³ty. Teraz do probówki lewej i prawej dodamy, ale powoli, po kropli, do jednej wodny rozcieñczony roztwór KOH albo NaOH, a do drugiej – roztwór Na2CO3. Podobnie jak i w doœwiadczeniu poprzednim, odpowiednia dawka roztworu o odczynie alkalicznym powoduje zmianê barwy esencji – powraca jej kolor pierwotny, ¿ó³ty roztwór esencji znów staje siê br¹zowoczerwony. A wiêc i tym razem zmiany barwy wywo³ane przez dodanie kwasu zosta³y zneutralizowane odpowiedni¹ dawk¹ roztworu o odczynie alkalicznym. PAPIERKI 57 2/2006 chemia drogenia, czyli stê¿enia wodoru). I tak w roztworach silnie kwaœnych panuje du¿e stê¿enie jonów H+ od 10–1 do 10–3 mola/dm3. O roztworach takich mówimy, ¿e ich pH wynosi od 1 do 3. S³abe kwasy maj¹ pH od 4 do 6. Czysta woda o odczynie ca³kowicie obojêtnym ma stê¿enie jonów H+ równe 10–7 mola/dm3, czyli pH czystej wody wynosi 7 4 . W s³abych zasadach stê¿enie jonów wodorowych jest jeszcze mniejsze, od 10–8 do 10–10 mola, czyli ich pH wynosi 8–10. No i wreszcie przychodz¹ roztwory mocnych zasad. Ich wartoœæ zawarta jest w granicach 11–14. Dla utrwalenia w pamiêci tych dla ka¿dego chemika wa¿nych wartoœci, przyjrzyjmy siê uwa¿nie tabeli 1. O DYSOCJACJI Zacznijmy od definicji: Dysocjacja jonowa to rozpad cząsteczek albo kryształów jonowych na aniony i kationy w wyniku działania rozpuszczalnika, najczęściej wody. M ŁODY TECHNIK 58 A co powinniœmy wiedzieæ o dysocjacji kwasów i zasad? Czy wiemy, jak dysocjuj¹ kwasy? Kwasami nazywamy takie zwi¹zki, których cz¹steczki przy dysocjacji elektrolitycznej wytwarzaj¹ jony, dok³adniej kationy wodorowe H+. To wiedz¹ lepiej zaawansowani m³odzi chemicy i podaj¹ przyk³ady: Kwas solny HCl dysocjuj¹c daje jony kationy H+ i anion Cl –, siarkowy H2SO4 – jon 2H+ i SO42–. Oczywiœcie. Z kolei wszystkie wodorotlenki przy dysocjacji elektrolitycznej wytarzaj¹ jony ujemne, a wiêc aniony wodorotlenkowe OH –. praktyczna Tabela 1. Zmiany pH wskaŸników w granicach pH Zmiany barwy wskaźników w granicach 0 1 3 4 2 2 4 6 8 2 4 6 8 2 4 6 8 6 5 2 4 6 8 2 4 6 8 2 4 6 8 1. Kwas pikrynowy 1 b 2. Zieleń malachitowa 2 ¿ z 3. Kwaśna czerwień krezolowa 3 c ¿ 4. Fiolet metylowy 4 5. Czerwień p-metylowa 5 6. Benzenoazodwufenylamina 6 7. Purpura m-krezolowa 7 c i 8. Błękit tymolowy 8 c ¿ 9. Żółcień metanilowa 9 br 10. Tropcolina 00 10 c 11. Benzopurpuryna 4B 11 12. 2,6 Dwunitrofenol 12 b 13. 2,4 Dwunitrofenol (l) 13 b 14. Czerwień Kongo 14 c 15. Błękit Kongo 15 ¿ 16. Błękit bromo-fenolowy 16 c ¿ 17. Dwumetylo-amino-azo-benzen 17 ¿ c 18. Cztero-nitro-fenolo-sulfo-ftaleina 18 19. Oranż metylowy 19 ¿ 20. Czerwień alizarynowa S 20 z 21. Zieleń bromokrezolowa 21 2 4 6 8 9 10 11 12 13 14 7 8 2 4 6 8 2 4 6 8 2 4 6 8 2 4 6 8 2 4 6 8 ¿ f c ¿ r ¿ pr z z n ¿ z c¿ f ¿ ¿ c n ¿ o r n ¿ r n-z 22. Jodoeozyna 22 ¿ 23. Sól sodowa fluoresceiny 23 c 24. 2,5 Dwunitrofenol (g) 24 c 25. Czerwień metylowa 25 26. Lakmoid 26 27. Czerwień chlorofenolowa 27 28. p-Nitrofenol 28 29. Błękit bromotymolow 29 30. Azolitmina 30 31. Żółcień brylantowa 31 32. m-Nitrofenol 32 33. Czerwień fenolowa 33 ¿ 34. Kwas rozolowy 34 c ciemno-c 35. Czerwień obojętna 35 c p 36. Czerwień krezolowa 36 37. l-Naftoloftaleina 37 z ¿ n c c ¿ ¿ pr b ¿ ¿ n n c p ¿ ¿ b c c 38. Purpura metakrezolowa 38 39. Tropeolina 000 39 40. Czterobromo-fenoloftaleina 40 41. Błękit tymolowy 41 42. Fenoloftaleina 42 43. Tymoloftaleina 43 44. Żółcień alizarynowa R 44 45. Błękit alizarynowy S 45 z 46. Troppeolina 0 46 ¿ 47. 2:4:6 Trójnitko-fenylo-metylo-nitramina = Nitragina 48. Błękit krezylowy 47 48 2 4 6 8 2 4 6 8 z z c ¿ pr r ¿ b c z ¿ f n b cz n p ¿ n p b p n n 2/2006 Skróty do tabeli wskaŸników b - bezbarwny br - brunatny c - czerwony c¿ - czerwony-¿ó³ty f - fioletowy n - niebieski p - pomarañczowy br ¿ pr - purpurowy r - ró¿owy z - zielony ¿ - ¿ó³ty I znowu przyk³ady. Wodorotlenek sodu, NaOH, dysocjuj¹c daje jony kationy Na+ i aniony OH –, wodorotlenek wapnia Ca(OH)2 – daje jony Ca2+ i 2OH –, wodorotlenek litu, LiOH – daje jony Li+ i OH –. Tu trzeba przypomnieæ pewn¹ sprawê, na któr¹ nie zwróciliœmy jeszcze uwagi. Chodzi o to, jakie pH ma czysta woda? 7! Tak, oznacza to, ¿e stê¿enie jonów wodorowych H – w czystej wodzie wynosi 10 –7 mola/dm3: + – H2O ––– > H + OH . A wiêc oznacza to, ¿e na jeden miliard (1 000 000 000 = = 10 9) cz¹steczek H2O, dwie z nich s¹ zdysocjowane. Wynika z tego dalej, ¿e w 1 dm3 wody wartość pH 123456 jest zaledwie jedna 4 odczyn kwaśny dziesiêciomilionowa 1/10 000 000 gramów jonów H+, co odpowiada 10–7. St¹d w³aœnie pH wody wynosi 7. Po prostu w wodzie zupe³nie czystej jest okreœlone stê¿enie jonów H+. W miarê dysocjowania w wodzie substancji o odczynie alkalicznym pierwotne stê¿enie jonów H+ maleje, ale nigdy nie spada do zera. Konkretnie w przypadku roztworów mocnych zasad pH dochodzi do 14, czyli stê¿enie jonów wodorowych spada a¿ do 10–14. I tyle o pH ogólnie. pH GLEBY I CO Z TEGO WYNIKA roztworu wskaŸnika i ³opatki. Do wg³êbienia w porcelanowej p³ytce nak³ada siê ³opatk¹ ma³¹ porcjê badanej gleby. Teraz próbkê zalewamy roztworem z buteleczki z kroplomierzem. Po dok³adnym wymieszaniu i odczekaniu oko³o 5 minut, ustalamy barwê roztworu przez porównanie go z utrwalon¹ na p³ytce skal¹ barw. Ze skali tej odczytamy pH badanej gleby. Je¿eli nie mamy kwasomierza Heliga, musimy postaraæ siê o ksi¹¿eczkê z tzw. uniwersalnymi papierkami wskaŸnikowymi. Pozwalaj¹ one na okreœlenie kwasowoœci z dok³adnoœci¹ do 0,2 pH, co jest dla nas zupe³nie wystarczaj¹ce. Gdy ju¿ mamy papierki wskaŸniko7 8 9 10 11 12 13 14 15 we uniwersalne obojętny obojętny umieszczamy ma³¹ próbkê badanej gleby, wielkoœci jednego centymetra szeœciennego, w czystej probówce i zalewamy 2–3 cm3 destylowanej wody 5 . Ca³oœæ wstrz¹samy oko³o 5 minut i odstawiamy, ¿eby ciecz siê sklarowa³a. Teraz kroplê tej cieczy nanosimy bagietk¹ szklan¹ na koniec paska papierka wskaŸnikowego. Dalej nie trzeba ju¿ t³umaczyæ. Uzyskan¹ barwê porównujemy z zamieszczon¹ na ok³adce ksi¹¿eczki skal¹ i odczytujemy pH. Na podstawie statystyki gleb ziem polskich mamy prawo przypuszczaæ, ¿e odczyn oka¿e siê kwaœny. Rzecz jednak polega na tym, czy odczyn jest s³abo czy silnie kwaœny. Bo od tego ustalenia zale¿y przecie¿ M ŁODY TECHNIK Znajomoœæ pH gleby ma wielkie znaczenie nie tylko w du¿ych gospodar5b stwach rolnych, ale i w sadownictwie, Grudka ziemi ogrodnictwie czy niewielkich ogródkach. Dlatego ju¿ ka¿dy chemik amator powinien umieæ zbadaæ pH gleby. Bo przy racjonalnej jej uprawie, a przecie¿ tylko o takiej siê dzisiaj mówi, koniecznie trzeba znaæ stopieñ jej zasadowoœci lub kwasowoœci. Jak wykaza³y badania, ka¿da roœlina wymaga specyficznego dla siebie stê¿enia jonów wodorowych w glebie. Bo gleby o ró¿nym pH pokrywaj¹ siê ró¿n¹ roœlinnoœci¹. Typowymi przyk³adami Woda destylowana Papierek wskaŸnikowy gleb kwaœnych s¹ gleby leœne i ³¹kowe, 5a których pH dochodzi nawet do 4. Racjonalne nawo¿enie gleby, np. wapnem, Badanie pH gleby które jest przecie¿ substancj¹ zasadow¹, zwiêksza pH. Dziêki temu mo¿na uzyskaæ odpoœciœle iloœæ wapna, jak¹ trzeba rozsypaæ i przyoraæ, czy wiednie wartoœci pH po¿¹dane przez konkretne roœliny. te¿ przekopaæ, ¿eby glebê czêœciowo albo ca³kowicie Np. pH gleby uprawnej pod buraki powinno wynosiæ 7. odkwasiæ. W jaki sposób mo¿na oznaczyæ pH gleby? PrzeSprawa jest bardzo powa¿na, poniewa¿ ka¿da cie¿ nie bêdziemy przytykaæ do ziemi papierka lakmuroœlina uprawna, ¿eby wyda³a obfity plon, oprócz powsowego ani nie bêdziemy pokrapiali ziemi roztworem szechnie znanych czynników – s³oñce, temperatura, wilktóregoœ ze wskaŸników. gotnoœæ – musi mieæ jeszcze i odpowiednie pH. W tym Badania pH gleby mo¿emy wykonaæ dwojako: wzglêdzie potrzeby roœlin s¹ rozmaite, na przyk³ad: – albo specjalnie do tego celu przystosowanym kwasoKoniczyna czerwona, ¿yto, owies pH 5--6 mierzem Heliga, Buraki cukrowe, groch 6--7 – albo we w³asnym zakresie za pomoc¹ papierków Jêczmieñ, pszenica 6,5--7 wskaŸnikowych. Bobik, lucerna 7--8 Kwasomierz Heliga jest urz¹dzeniem ³atwym do Tytoñ 7--8,5 nabycia m.in. w sklepach ogrodniczych. Stanowi go zestaw sk³adaj¹cy siê z p³ytki porcelanowej, buteleczki Spotkamy siê znów za miesi¹c. ! 59 2/2006 klub wynalazców KLUB WYNALAZCÓW Przyjrzyjmy siê teraz, jak poradzili sobie z problemem nasi Czytelnicy. Ca³¹ seriê pomys³ów nades³a³ kolega Boles³aw WoŸniak (5 pkt.) z £odzi. Proponuje on umieœciæ we wnêtrzu poziomo ustawionego na- 2 S płytka ceramiczna Szko³a Wynalazców złapane opiłki Drugi pomys³ kolegi to pomiar oporu elektrycznego œcianki nas¹czonej uprzednio roztworem soli kuchennej 4 . Metoda mo¿e dotyczyæ wy³¹cznie naczyñ nieglazurowanych, poniewa¿ roztwór soli musi mieæ mo¿liwoœæ wnikn¹æ w gruboœæ œcianki. I tu jest problem! Nie wiemy, na jak¹ g³êbokoœæ wniknie roztwór soli, nie wiemy nic o odczynie chemicznym (pH) samej ceramiki itd. itp. Same problemy! Trzeci pomys³ wydaje siê najlepszy. Kolega proponuje umieœciæ naczynie w wiêkszym zbiorniku z wod¹ 5 i zarówno do naczynia, N 5 Zadaniem Waszym by³o: „Opracowaæ metodê nieniszcz¹cego pomiaru gruboœci œcianek naczynia ceramicznego, do których nie ma wygodnego dostêpu dla popularnych przyrz¹dów pomiarowych”. Samo sprecyzowanie tematu sugeruje, ¿e chodzi o amforê lub podobne zabytkowe naczynie, raczej nienadaj¹ce siê do badania niszcz¹cego. £atwo w takim przypadku o powtórzenie przygody m³odego chemika, którego poproszono o zbadanie, czy naszyjnik z pere³ jest prawdziwy, czy te¿ s¹ to per³y sztuczne. Chemik wrzuci³ per³y do kwasu solnego, per³y siê rozpuœci³y, a badacz oœwiadczy³: per³y BY£Y prawdziwe! Oczywiste, ¿e chodzi³o o badania nieniszcz¹ce. czynia magnes i ca³oœæ po³o¿yæ na warstwie opi³ków ¿elaznych 1 . Po zwa¿eniu opi³ków i porównaniu z wynikami uzyskanymi z pomiarów z u¿yciem wzorca gruboœci 2 mo¿na wnioskowaæ o gruboœci œcianki naczynia w miejscu pomiaru. Pomiar bêdzie jednak obarczony grubym b³êdem, poniewa¿ nie jest mo¿liwe ustawienie typowego magnesu tak, aby przywiera³ dok³adnie do wewnêtrznej powierzchni naczynia 3 . A przecie¿ pamiêtamy, ¿e si³y przyci¹gania zale¿¹ od kwadratu odleg³oœci magnesu od opi³ków! szczelina N poziom wody w amforze poziom wody w naczyniu jak i do zbiornika nalaæ wody tak, aby poziomy wody w badanym naczyniu i zbiorniku le¿a³y w jednej p³aszczyŸnie. Nastêpnie nale¿y wykonaæ zdjêcia lustra wody w naczyniu 3 i na zewn¹trz. Nak³adaj¹c na siebie obydwa zdjêcia, mo¿emy dok³adnie przeœS ledziæ gruboœæ œcianek naczynia na ca³ym obwodzie 1 nasączona roztworem soli ścianka M ŁODY TECHNIK 60 S N opiłki złapane przez magnes 2/2006 warstwa opiłków 4 w p³aszczyŸnie powierzchni wody. Trzeba oczywiœcie zaznaczyæ, ¿e zdjêcie wewnêtrznego lustra wykonaæ mo¿na jedynie endoskopem, a zewnêtrznego – zwyk³ym aparatem. W zwi¹zku z tym trzeba bêdzie umieœciæ na powierzchni wody coœ w rodzaju „³aty” w celu dopasowania skali obu zdjêæ 6 . No i jeszcze menisk! Nie wiadomo w jakim stopniu popsuje nam zabawê! Jacek Konieczny (3 pkt.) preferuje metody elektryczne i uwa¿a, ¿e zanurzenie naczynia do wanny wype³nionej elektrolitem i wlanie równie¿ do wnêtrza elektrolitu pozwoli utworzyæ coœ w rodzaju butelki lej- dejskiej. Mierz¹c pojemnoœæ utworzonego w ten sposób kondensatora, mo¿emy dojœæ do gruboœci œcianki. Mo¿emy, ale nie tak od razu. Pojemnoœæ kondensatora p³askiego wyra¿a siê wzorem: 6 kg/dziennie odpowietrzonego proszku. Oczywiœcie dobrze by³oby, ¿eby ten proszek podczas odpowietrzania nie zapyla³ ca³ego zak³adu! W sumie chodzi – jak zwykle – o koncepcjê: „jak to ugryŸæ”? Wszystkim ¿yczê dobrych pomys³ów i w miarê mo¿liwoœci korzystania z zasad pracy zawartych w TRIZ. Termin – do koñca marca br. Klub Wynalazców Powa¿ny problem szkoleniowy w duchu Altszullera brzmia³: „Opracowaæ metodê stabilizacji temperatury we wnêtrzu wirówki tak, aby niezale¿nie od termodynamiki zachodz¹cych w jej wnêtrzu procesów – utrzymywaæ j¹ na sta³ym poziomie”. proszek – jeœli to jest drobno zmielony py³ o ziarnistoœci np. ok. 60 m, to wierzchnie warstwy niejako „zaklejaj¹” dostêp do warstw g³êbszych i klops! Jak wiêc pokonaæ ten problem? Mo¿na, stosuj¹c metody TRIZ, do czego zachêcam. Zadanie Wasze mo¿na wiêc sformu³owaæ nastêpuj¹co: „Opracowaæ metodê deaeracji substancji proszkowych, prost¹, skuteczn¹ i tani¹”. Nie wspomnia³em tu o skali zadania, za³ó¿my wiêc, ¿e ma to byæ niewielki problem – ok. 50 G³ówne problemy tego zadania to: pomiar temperatury, daj¹cy w efekcie tzw. sygna³ steruj¹cy i uk³ad realizacji zadanej wartoœci temperatury. Tu mog¹ wchodziæ w grê dwa przeciwstawne przypadki: a) wnêtrze wirówki trzeba ogrzewaæ i ch³odziæ, w zale¿noœci od wyników pomiaru temperatury, b) wnêtrze wirówki wy³¹cznie dogrzewamy, licz¹c na ch³odzenie otaczaj¹cym powietrzem. Oczywiste, ¿e zawsze d¹¿ymy do uproszczeñ i staramy siê tak poprowadziæ proces, ¿eby wystarczy³o wy³¹cznie dogrzewanie, czyli wykres regulacji temperatury móg³by wygl¹daæ jak na rys. 7 . Je¿eli urz¹dzeniem jest wirówka, to problem sprowadza siê do rozwi¹zania problemu pomiaru i zasilania energi¹ ciepln¹ obiektu w ruchu. 7 T °C studzenie nagrzewanie T max Ranking bie¿¹cy Szko³y Wynalazców: 1. 2. 3. 4. 5. Boles³aw WoŸniak Marcin Kêpiñski Marysia Stok³osa Jacek Konieczny Pawe³ Pop³owski (9 (5 (4 (3 (3 T min pkt.) pkt.) pkt.) pkt.) pkt.) M ŁODY TECHNIK S ⋅ε 4πd czyli jest wprost proporcjonalna do powierzchni czynnej kondensatora i odwrotnie proporcjonalna do odleg³oœci ok³adek. Wyznaczenie tej powierzchni czynnej dla nieregularnej bry³y jest trudnym zadaniem, a od dok³adnoœci jej okreœlenia bêdzie zale¿a³a dok³adnoœæ okreœlenia gruboœci œcianek. A poza tym, co siê stanie, jak œcianki amfory nasi¹kn¹ elektrolitem? Obydwaj Koledzy otrzymuj¹ punkty i nagrody oraz gratulacje! C= A oto nowy problem: Z ró¿nych powodów zachodzi czasami potrzeba deaeracji (odpowietrzenia) substancji proszkowych lub proszkopodobnych. Zabieg k³opotliwy i jak dotychczas wykonywany ró¿nie. Najczêœciej za pomoc¹ pompy pró¿niowej, ale ta jest doœæ drogim urz¹dzeniem, poza tym wymaga sporo czasu, bo T (h) 61 2/2006 klub wynalazców Jacek Konieczny (3 pkt.) z Poznania podszed³ do zadania, korzystaj¹c z pomocy Altszullera! I bardzo dobrze! O to chodzi, ¿ebyœcie uwierzyli, ¿e Altszuller i jego TRIZ – to naprawdê du¿a sprawa! Jacek siêgn¹³ po tzw. Tabelê Efektów Fizycznych. W tej tabeli Jacek znalaz³ sposób na stabilizacjê temperatury z wykorzystaniem efektu przejœcia fazowego, m.in. przez wykorzystanie tzw. punktu Curie. Dla wyjaœnienia trzeba dodaæ, ¿e punkt Curie to taka temperatura, powy¿ej której ¿elazo przestaje byæ ferromagnetykiem, a staje siê paramagnetykiem i odwrotnie: odzyskuje swoje w³aœciwoœci magnetyczne poni¿ej temperatury Curie. Jacek proponuje wiêc wykorzystanie do podgrzewania wnêtrza wirówki ferromagnetycznego rdzenia z nawiniêt¹ cewk¹ 8 , wzbudzaj¹c¹ pr¹dy wirowe w rdzeniu, dopóki jest on ferromagnetykiem. Z chwil¹ przekroczenia punktu Curie cewka „nie wspó³pracuje” z paramagnetycznym rdzeniem i uk³ad stygnie, rdzeñ staje siê znów ferromagnetykiem, itd... rdzeń metalowy G generator prądu wysokiej częstotliwości wirówka M ŁODY TECHNIK 62 8 Dobre, rasowe rozwi¹zanie. Jacek nades³a³ jeszcze jedno rozwi¹zanie, oparte równie¿ na przejœciu fazowym, a mianowicie na topieniu i zastyganiu warstwy cyny. Grzegorz Tarnawa z Godziszki (5 pkt.) proponuje wykorzystanie innego zjawiska, a mianowicie zmiany wspó³czynnika przenikalnoœci magnetycznej rdzenia ferromagnetycznego pod wp³ywem temperatury. Istota tego pomys³u jest w zasadzie zbie¿na z pomys³em Jacka, ale tu nie chodzi wy³¹cznie o punkt Curie, a o ca³y przebieg krzywej zmiany przenikalnoœci, któr¹ mo¿na zmierzyæ i potraktowaæ jako „czynnik steruj¹cy”. Ogrzewanie realizowane by³oby za pomoc¹ cewki zasilanej pr¹dem o wysokiej czêstotliwoœci. Ca³y uk³ad by³by okresowo wy³¹czany dla dokonania pomiaru przenikalnoœci, po czym w zale¿noœci od wartoœci temperatury nastêpowa³oby grzanie lub ostyganie w temperaturze otoczenia. Wymienionym Kolegom gratulujê, obdzielam punktami i nagrodami. Ranking bie¿¹cy Klubu Wynalazców: 1. 2. 3. 4. Pawe³ Cieliñski Jacek Konieczny Grzegorz Tarnawa Jan Zimerman (5 (5 (5 (5 pkt.) pkt.) pkt.) pkt.) A oto nowe wyzwanie: Kolejne zadanie z serii „Altszulleropodobnych”. Jedn¹ z metod produkcji szk³a spienionego jest wsypywanie komponentów (zmielona st³uczka szklana, sadza, zmielony ¿u¿el) do stalowych form – skrzynek, które wraz z tym wsadem jad¹ przez ca³¹ d³ugoœæ ok. 70-metrowego pieca, gdzie w temperaturze ok. 900°C nastêpuje spienianie szk³a, po czym gotowe bloki pianki wyjmuje siê, a formy stygn¹ do ok. 500°C i wracaj¹ na pocz¹tek ca³ej tej drogi. Oznacza to, ¿e ciep³o skrzynek do formowania bloków pianki – jest bezpowrotnie tracone! To przecie¿ marnotrawstwo i ska¿enie œrodowiska niepotrzebnym grzaniem czegoœ, co i tak musi byæ nastêpnie ostudzone. Co z tym zrobiæ? I to jest w³aœnie Wasz problem! A zatem: „Opracowaæ energooszczêdn¹ metodê produkcji szk³a spienionego, w szczególnoœci niewymagaj¹c¹ grzania skrzynek formuj¹cych, które po wyjœciu z pieca musz¹ byæ ch³odzone”. Mam œwiadomoœæ, ¿e jest to wysoki poziom trudnoœci, ale nie tak znów do koñca! Przypomina znan¹ anegdotê o szlifierzu diamentów, który ba³ siê przeci¹æ du¿y diament na dwie czêœci i zleci³ to m³odemu praktykantowi. Zanim przera¿ony klient zd¹¿y³ zaprotestowaæ, praktykant zjawi³ siê z równo przeciêtym diamentem. W odpowiedzi na zaskoczenie klienta, mistrz odpowiedzia³: Widzi pan, on nie ma pojêcia o wartoœci tego diamentu i jemu rêka nie drgnê³a! Wy macie w³aœnie ten atut: œwie¿oœæ spojrzenia, brak rutyny i... kto wie, mo¿e pojawi siê patent! Wszystkim ¿yczê œmia³oœci decyzji i dobrych pomys³ów! Termin – do koñca marca br. Vademecum M³odego Wynalazcy Na marginesie pracy nad TRIZ powoli zaczê³a siê wy³aniaæ idea wa¿nego dzia³u TRIZ, mianowicie: Teoria Rozwoju Osobowoœci Twórczej (TROT). Nierozwi¹zywalnych zadañ nie ma – pisa³ Altszuller. Niemniej jednak, historia wynalazczoœci pe³na jest opisów sytuacji niemal identycznych co do istoty: „niemo¿liwe” „nie da siê”, „nikt tak nie robi”. Nie tylko komentowano w ten sposób poczynania wielu wynalazców, ale posuwano siê znacznie dalej. W latach dwudziestych ubieg³ego stulecia, gdy A. Bell rozpocz¹³ sprzeda¿ swoich telefonów, jedna z amerykañskich gazet domaga³a siê gromko: „¿eby policja po³o¿y³a kres temu wyci¹ganiu pieniêdzy z kieszeni naiwnych ludzi”. Gazeta oœwiadcza³a kategorycznie: „twierdzenie, ¿e ludzki g³os mo¿na pos³aæ po zwyk³ym metalowym drucie, jest w najwy¿szym stopniu niepowa¿ne”. Dlaczego tak siê dzieje? Sk¹d te ci¹g³e obawy przed czymœ nieznanym, czymœ, co jednak poddaje siê analizie i daje szansê oceny stopnia ryzyka? Mo¿na najproœciej odpowiedzieæ, ¿e przyczyn¹ jest zwyk³a niewiedza i niekompetencja. To jednak tylko czêœæ prawdy. Gdy August Piccard przygotowywa³ siê do podboju najwiêkszych g³êbin morskich i konstruowa³ swój batyskaf, ju¿ nie „szeregowi” in¿y- 2/2006 Swoje rozwiązania zadań możesz zamieszczać n a f o r u m w w w. m t . c o m . p l 2. Umiejêtnoœæ planowania drogi osi¹gniêcia za³o¿onego celu. 3. Wysoka zdolnoœæ do uporczywej, wytrwa³ej pracy. 4. Umiejêtnoœæ rozwi¹zywania twórczych zadañ, umiejêtnoœæ pokonywania sprzecznoœci technicznych, stoj¹cych na drodze do celu. 5. Gotowoœæ do wytrzymania nacisku otoczenia, obrony w³asnej idei, znoszenia nieuznawania i niezrozumienia. 6. Efektywnoœæ; na drodze do osi¹gniêcia za³o¿onego celu powinny pojawiaæ siê rozwi¹zania „cz¹stkowe”. Ka¿dy z ww. punktów wymaga oddzielnego omówienia i tak: „powa¿ny cel” powinien spe³niaæ kilka podstawowych kryteriów: 1. „Powa¿ny, godny cel” powinien byæ koniecznie nowy lub trudny do osi¹gniêcia, ewentualnie metody jego osi¹gniêcia powinny byæ nowe. 2. Cel powinien byæ ogólnie, spo³ecznie po¿yteczny, ukierunkowany na polepszenie ¿ycia. Ewentualnie powinien byæ po¿yteczny globalnie, a mo¿liwe cechy ujemne winny mieæ zasiêg lokalny. 3. Cel powinien byæ konkretny: nie ogólne „pobo¿ne ¿yczenia”, a jasno okreœlone zadanie, do rozwi¹zywania którego mo¿na przyst¹piæ choæby dziœ. 4. Jednoczeœnie cel nie mo¿e byæ zbyt w¹sko okreœlony: nale¿y braæ pod uwagê nadsystemy, nadnadsystemy, widzieæ je teraz i w przysz³oœci. 5. Wybrany cel mo¿na traktowaæ jak ekwiwalent ¿ycia osobistego. Wartoœæ celu, jego skalê i znaczenie mo¿na traktowaæ jako cenê za czêœæ w³asnego ¿ycia, niezbêdn¹ dla realizacji celu. 6. Powa¿ny, godny cel winien wyprzedzaæ swoj¹ epokê, a osi¹gniête rezultaty mog¹ sprawiaæ wra¿enie technicznej „herezji”. Ten „stopieñ heretycznoœci” (jeœli wolno tak siê wyraziæ) jest jednoczeœnie miar¹ dystansu nowego rozwi¹zania w stosunku do typowej rzeczywistoœci technologicznej. Dopóki idea „nowego” nie upowszechni siê i nie stanie siê w³asnoœci¹ ogó³u zarówno cel, jak i wyniki bêd¹ siê wydawa³y „herezj¹”. 7. W³aœnie dlatego na ogó³ w takich przypadkach konkurencja nie zagra¿a. Któ¿ odwa¿y³by siê spróbo- waæ naœladowaæ np. tak ryzykancki rekord jak Alaina Bombarda, który bez ¿ywnoœci, na gumowej ³ódce, w 65 dni przep³yn¹³ Atlantyk, ¿ywi¹c siê jedynie tym, czego mog³o mu dostarczyæ otoczenie: surowe ryby z oceanu i woda deszczowa do picia. 8. Powa¿ny, godny cel – to osobisty cel ¿ycia jednego cz³owieka lub niewielkiej grupy wspó³pracowników. Liczne zespo³y pojawiaj¹ siê na ogó³ póŸniej, gdy ju¿ widaæ zarysy rozwi¹zania i jego efektów i konieczna jest praca in¿ynierska. 9. Powa¿ny, godny cel winien byæ niezale¿ny od z³o¿onych systemów technicznych, dotacji, oprzyrz¹dowania. Przynajmniej na etapie zasadniczego rozpracowania. Warto tu wspomnieæ szopê z dziurawym dachem, w której Maria Curie-Sk³odowska wraz z mê¿em dokona³a swoich najwiêkszych odkryæ, mo¿na tu dodaæ „norê” na poddaszu, w której pracowa³ Ludwik Pasteur, gara¿, w którym Steve Jobs i Steve Wozniak zbudowali pierwszy komputer osobisty itd. 10. Powa¿ny, godny cel powinien zdecydowanie przekraczaæ mo¿liwoœci wynalazcy. Jego pokonywanie to „walka z samym sob¹”, której rezultaty s¹ dla wynalazcy czêsto wa¿niejsze ni¿ konkretne rezultaty osi¹gniêtego celu technicznego. Czytaj¹c powy¿sze uwagi Altszullera, od razu mo¿na dostrzec, ¿e mówi on tu o wynalazkach „wielkich” i „du¿ych”. Przek³adaj¹c to na jego klasyfikacjê stopni trudnoœci wynalazków (bêdzie o tym jeszcze mowa) – chodzi tu o wynalazki stopnia III i wy¿szego. Dla lepszego zrozumienia mo¿na pos³u¿yæ siê przyk³adem maszyny do szycia (por. MT 01/2006). Jej wynalazek – dzie³o ¿ycia kilku kolejnych wynalazców – to prawdziwy „powa¿ny i godny” cel. Opracowanie kolejnych wersji specjalistycznych jak: maszyna typu overlock, maszyny do haftowania, do podszywania zawiniêtych nogawek spodni, maszyny sterowane komputerowo i inne – to ju¿ tylko prace o charakterze in¿ynierskim, a wiêc I i II kategorii. Dalszy ci¹g TROT – za miesi¹c. Prezes Klubu Wynalazców Mgr in¿. Jan Boratyñski M ŁODY TECHNIK nierowie, ale wybitni specjaliœci budowy ³odzi podwodnych i batysfer uwa¿ali jego projekt za nierealny. Pierwsze próby z batyskafem (nazwanym FNRS-2) zosta³y przeprowadzone w 1948 roku i choæ konstrukcja nie w pe³ni zda³a egzamin, kilka nastêpnych lat prób i ulepszeñ przynios³y w efekcie sukces: 30 wrzeœnia 1953 roku August Piccard wraz z synem Jakubem zanurzyli siê w batyskafie „Trieste” na g³êbokoœæ oko³o 1500 m. Dalsze eksperymenty doprowadzi³y w 1960 roku do osi¹gniêcia dna Rowu Mariañskiego (10 912 m), a wiêc zaledwie o 119 metrów mniej, ni¿ wynosi g³êbokoœæ najg³êbszego ze znanych miejsc na dnie oceanów naszego globu. W ten sposób zosta³y zdobyte najwiêksze g³êbiny morskie. Henryk Altszuller oczywiœcie zna³ si³ê uprzedzeñ do wszystkiego co nowe i zrazu niezrozumia³e. Bardzo wczeœnie okaza³o siê, ¿e nie wystarczy nauczyæ siê zasad korzystania z instrumentów TRIZ. Trzeba jeszcze postaraæ siê wyrobiæ takie cechy charakteru i umys³u twórcy nowych idei, ¿eby to nowe rozwi¹zanie techniczne mog³o w pe³ni dojrzeæ. Oznacza to nie tylko pokonanie sprzecznoœci technicznych stoj¹cych na drodze do zrealizowania wypracowanej idei, ale tak¿e spor¹ porcjê roboty konstrukcyjnej, technologicznej i kalkulacyjnej. Wynalazek trzeba „ubraæ w ¿elazo”, doprowadziæ do sprawnoœci technicznej, uczyniæ go ³atwym technologicznie i – co wcale nie jest mniej wa¿ne – nadaæ mu estetyczn¹ postaæ. Nowoczesny twórca techniki, wynalazca, to cz³owiek zupe³nie innego typu ni¿ „szaleni wynalazcy” znani z ksi¹¿ek, filmów i anegdot. To przede wszystkim cz³owiek kompetentny w swojej dziedzinie wiedzy zawodowej, konsekwentny, niepozbawiony samokrytycyzmu, jednym s³owem: otwarta g³owa. Jak Altszuller widzi te g³ówne cechy wspó³czesnego wynalazcy? Uwa¿a on, ¿e istotnych jest szeœæ elementów: 1. Sprecyzowanie powa¿nego, godnego celu do osi¹gniêcia: spo³ecznie po¿¹danego, trudnego, jeszcze nierozwi¹zywanego lub rozwi¹zywanego bez powodzenia. 63 2/2006 foto grafia TEKST ŁATWY ! ! ! Zdjęcia ciekawych budynków, zabytków architektonicznych, pomników, mostów i innych elementów infrastruktury urbanistycznej stanowią przedmiot fotografii amatorskiej przeważnie z chęci zachowania wspomnień z podróży. ³u, g³ównie ze wzglêdu na jego popularnoœæ. Dlaczego czasami chcemy utrwaliæ widok budynku czy innego podobnego obiektu i siêgamy po aparat fotograficzny? Powodów mo¿e byæ kilka, ale g³ównych raczej dwa – np. chcemy pochwaliæ siê przyjacio³om i bliskim swoj¹ obecnoœci¹ w s³awnym miejscu i na dowód tego fotografujemy go, np. wie¿ê Big Ben w Londynie. Takie podejœcie jednak jest dla mnie doœæ dyskusyjne, gdy¿ w pobli¿u s³awnych pomników architektury zazwyczaj mo¿na nabyæ ich widokówki Architektura Sergiusz Mitin P rzyznam siê szczerze, ¿e motywy architektoniczne nie stanowi¹ dla mnie osobiœcie przedmiotu wielkiego zainteresowania ani pasji fotograficznej. Mimo to rozpoczynam seriê artyku³ów poœwiêconych tematyce „co i jak fotografowaæ”, w³aœnie od tego rozdzia- przygotowane specjalnie dla turystów i wykonane przez zawodowych fotografów za pomoc¹ wysokiej klasy sprzêtu fotograficznego. Ich jakoœæ z pewnoœci¹ bêdzie nieporównywalnie lepsza ni¿ zdjêæ wykonanych przez wycieczkowego fotografa tanim amatorskim aparatem, wiêc warto siê zastanowiæ, czy jest 2 Fotografując budynki lub pomniki, trudno całkowicie pozbyć się w kadrze nieba. Najlepsza „relacja oświetleniowa” dla tego rodzaju zdjęć to umiarkowanie oświetlone przez niezbyt wysoko znajdujące się nad horyzontem słońce elementy budynku i czyste błękitne niebo w tle, najlepiej przyozdobione fotogenicznymi chmurkami. Statua Wolności w łotewskim wydaniu, w Rydze. Sierpień, godziny okołopołudniowe. w ogóle jakikolwiek sens robienia takich zdjêæ. Drugim powodem jest to, ¿e podoba nam siê wygl¹d obiektu jako taki, bez wzglêdu na to, czym jest w rzeczywistoœci. Dla mnie ten powód zawsze by³ najwa¿niejszy. Co oczywiœcie wcale nie wyklucza fotografowania s³awnych budynków. Bez wzglêdu na to, co sk³oni³o nas, aby siêgn¹æ po aparat, warto pamiêtaæ o kilku elementach szczególnie wa¿nych dla tego rodzaju fotografii. WYBÓR MOTYWU 1 M ŁODY TECHNIK 64 2/2006 Zabawna historia przydarzyła mi się, kiedy w pogodny jesienny dzień kilka lat temu tak oto chodziłem bez określonego celu i zamiaru z aparatem w rękach po Paryżu i fotografowałem wszystko, co mi wpadło w oko. A w oko wpadł mi przesympatyczny pałac. Tyle że aby zgrać w kadrze budynek, rosnące przed nim w wazonach kwiaty i przepiękne jesienne niebo (a przy okazji „zgubić” niechlujnie postawione przed budynkiem kontenery na śmieci), musiałem ewidentnie położyć się na płasko na chodniku, do tego, jak się okazało, naprzeciwko pasów dla pieszych. Starsza pani, która dosłownie wdepnęła we mnie i o mało się nie przewróciła, z oburzeniem zapytała, co ja takiego w ogóle wyprawiam. Przeprosiłem i grzecznie odpowiedziałem, że fotografuję Luwr. Na co pani roześmiała się i powiedziała: „to nie Luwr, Luwr jest kilka przecznic dalej”. Ale i tak ten elegancki pałac spodobał mi się wzrokowo znacznie bardzie niż nadęty, pretensjonalny Luwr. Taki oto ze mnie znawca architektury… PRZEWODNIEGO Jak ju¿ wczeœniej ostrzega³em, nie warto staraæ siê „z³apaæ” w kadrze osoby na tle ca³ego budynku, najczêœciej w wyniku powstanie zdjêcie, na którym nie wyjdzie dobrze ani osoba, ani budynek. Jeœli ju¿ chcemy utrwaliæ widok swój lub kolegi przy pomniku architektonicznym, lepiej wybraæ jakiœ szczególnie ³adny, charakterystyczny jego fragment, zgrywaj¹c w kadrze z fotografowan¹ osob¹. Fotografowanie ciekawych elementów budynków w wielu przypadkach owocuje ciekawszymi zdjêciami ni¿ budynków ca³ych, lecz pozbawionych szczegó³ów z powodu zbyt ma³ego zbli¿enia. Przepiękny budynek Muzeum Historii w Bernie (Szwajcaria). Pochmurna pogoda i równomierne zachmurzenie pozbawiły zdjęcie nieba, zamieniając go w mdłą szarą pustkę. Niestety taka pogoda utrzymywała się podczas całego mego pobytu w Bernie i nic na to nie można było poradzić. Zwraca na siebie uwagę „zawalająca” się latarnia po prawej stronie kadru, mimo iż znajdujące się w lewej części kadru znaki drogowe są idealnie pionowe. Spowodowane to jest względnie małą (w stosunku do wymiarów budynku) odległością fotografowania, gdyż po prostu nie miałem możliwości odsunąć się dalej. Na upartego mógłbym „wypionować” podstępną latarnię w programie graficznym i tak prawdopodobnie bym zrobił, gdyby zdjęcie było przeznaczone do użytku komercyjnego, np. na kalendarz lub pocztówkę. Nie uznałem natomiast za słuszne zastosowanie dość złożonego zabiegu dla zdjęcia typowo wycieczkowego, do tego niezbyt udanego ze względu na pogodę i panujące warunki oświetleniowe. 3 POGODA Jej, jak wiadomo, zamówiæ nie mo¿emy, jaka jest w dniu wycieczki, taka jest. Fotografowanie w pe³nym s³oñcu czêsto owocuje zbyt ostrymi, kontrastowymi cieniami, czasami „wyci¹gaj¹cymi” ciekawe szczegó³y, a czasami wrêcz odkszta³caj¹cymi wygl¹d budynków. „Oszukiwanie” pomiaru œwiat³a aparatów popularnej klasy przez zbyt du¿e ró¿nice w oœwietleniu poszczególnych obszarów kadru równie¿ jest na porz¹dku dziennym w podobnych okolicznoœciach. U¿ycie lampy b³yskowej do rozjaœnienia cieni – o których pisa³em w poprzednich numerach – w przypadku fotografowania budynków najprawdopodobniej oka¿e siê nieskutecznym ze wzglêdu na ich wielkoœæ. Moc wbudowanej w aparat lampy na pewno jest niewystarczaj¹ca, by cokolwiek zmieniæ w roz³o¿eniu œwiat³a i cieni na zdjêciu na odleg³oœciach charakterystycznych dla fotografowania obiektów architekto- nicznych. Nawet z mocnej profesjonalnej lampy reporterskiej w takich przypadkach nie ma wiele po¿ytku, o czym mog³em siê wielokrotnie przekonaæ. Z kolei przy fotografowaniu w warunkach zachmurzenia, zamiast nieba na zdjêciach wyjdzie md³a szara „pustka”. P³askie, ma³o ciekawe œwiat³o pochodz¹ce od równomiernie zachmurzonego nieba pozbawia fotografowane obiekty gry œwiat³a i cieni, sp³aszcza ich wygl¹d i w³aœnie dlatego nazywa siê „p³askim”. Najlepsz¹ pogod¹ do fotografowania, nie tylko zreszt¹ architektury, jest wtedy, kiedy pojedyncze chmurki b³¹dz¹ po czystym s³onecznym albo leciutko przymglonym niebie. Kiedy taka chmurka przys³ania s³oñce, cienie nie znikaj¹ zupe³nie jak przy równomiernym zachmurzeniu, lecz staj¹ siê delikatne i rozmyte. Kontrastowoœæ oœwiet- 5 65 2/2006 Plac Czerwony i mury Kremla w Moskwie, listopad, godziny okołopołudniowe. Znajdujące się na godzinie 10 (patrz na cienie) słońce sprawiło, że mury są zbyt ciemne, pozbawione szczegółów. Niestety nic z tym nie można zrobić, bowiem w godzinach wcześniejszych, porannych, słońce znajdowałoby się we właściwej pozycji względem murów, jednak zbyt nisko i byłoby przysłonięte przez budynki po przeciwnej stronie placu. Latem, kiedy słońce o tej samej porze znajduje się wyżej nad horyzontem, ten problem by nie występował. Całkiem nieźle okazały się natomiast oświetlone budynki po przeciwnej stronie placu Czerwonego. Zrobiłem to zdjęcie, dosłownie odwracając się o około 100 stopni w prawo w porównaniu z poprzednim. Słońce w tym przypadku znajduje się na godzinie 8 (patrz na cienie ludzi!) i doskonale wyświetla szczegóły budynku. Skośne ujęcie zaś pozwala zmieścić w kadrze praktycznie cały budynek, uwydatniając jednocześnie jego szczegóły na przednim planie. M ŁODY TECHNIK 4 foto prostopadle na pionowe œciany budynków i dobrze je oœwietlaj¹. Z kolei poziome powierzchnie chodników s¹ oœwietlone skoœnie i co za tym idzie, mniej intensywnie, a nie o chodniki nam przecie¿ chodzi. Porada praktyczna: unikaj fotografowania budynków zarówno prosto pod s³oñce, jak i wówczas, kiedy s³oñce znajduje siê za twoimi plecami. W pierwszym przypadku szczegó³y Boczne wejście do Akademii Sztuk Pięknych w Rydze. Południowe sierpniowe słońce dobrze oświetliło elewację budynku, natomiast chodnik przed nim okazał się pogrążony w głębokim cieniu od znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy kamienic. Świecące prosto w elewację budynku słońce w dużym stopniu jednak spłaszczyło jego wygląd. Innym błędem tego zdjęcia jest zbyt wysoka pozycja obiektywu i zbyt niskie kadrowanie. Kucając i kadrując wyżej, można było pozbyć się zacienionej, absolutnie nieistotnej dla kompozycji części chodnika, pokazując natomiast piękny dach budynku, który w tym przypadku nie zmieścił się w kadrze. 6 lenia zmniejsza siê do poziomu, z którym bez k³opotu poradzi sobie automatyka nawet niedrogiego amatorskiego kompakta. PORA DNIA Najlepiej fotografowaæ budynki przy niezbyt wysoko znajduj¹cym siê nad horyzontem s³oñcu, czyli latem w godzinach porannych lub popo³udniowych. Promienie s³oñca padaj¹ wówczas niemal¿e M ŁODY TECHNIK 66 Niezbyt udana próba zrobienia ciekawego zdjęcia katedry Notre Dame w Paryżu. Oświetlenie różnych fragmentów budynku wrześniowym okołopołudniowym słońcem przy wyjątkowo pięknej, słonecznej pogodzie, okazało się zbyt kontrastowe. Przy innym, mniej kontrastowym oświetleniu zdjęcie wyglądałoby znaczniej ciekawiej. Sterczące na tle nieba rusztowanie po lewej stronie budynku w miarę łatwo usunąć w dość prostym nawet edytorze obrazu, o posługiwaniu się takimi porozmawiamy osobno. grafia plan zdjêciowy w postaci tarczy zegara z tob¹ w centrum, to s³oñce powinno siê znajdowaæ na godzinie 4-5 wzglêdem nas albo na godzinie 7-8. Pamiêtaj, ¿e s³oñce przesuwa siê o k¹t 15 stopni w ci¹gu godziny, to pomo¿e ci wyobraziæ sobie, jakie bêdzie oœwietlenie za jakiœ czas. PERSPEKTYWA Nie zawsze udaje siê odsun¹æ od fotografowanego obiektu architektonicznego na odleg³oœæ wystarczaj¹c¹, by zachowaæ poprawne jego odzwierciedlenie na zdjêciu. Fotografuj¹c zabytkowe budynki w ciasnych uliczkach starych miast, najczêœciej w³aœnie siê nie udaje. Wówczas wymuszone skrócenie ogniskowej obiektywu, by poszerzyæ pole widzenia, owocuje zazwyczaj „zawaleniem” siê pionowych krawêdzi budynków do œrodka kadru. 8 budynku zgin¹ w g³êbokich cieniach, w drugim zaœ zostan¹ wypalone w œwiat³ach. Najlepsze oœwietlenie uzyskasz, kiedy s³oñce znajduje siê od ciebie z ty³u zsuniête o oko³o 45 stopni w jedn¹ lub drug¹ stronê. Jeœli wyobraziæ sobie nasz 7 Jedynym sposobem na pozbycie się w kadrze reklam, niepowołanych osób, samochodów, znaków drogowych i innych elementów zakłócających jest wysokie kadrowanie, ścinając kadrem podłoże i dolne partie budynku. Jeśli pogoda nam dopisze i niebo będzie „fotogeniczne”, a nasz sprzęt i umiejętności pozwolą z tego skorzystać – zdjęcia mogą wyjść całkiem ciekawe. Oczywiście nie zastąpią one zdjęć pokazujących budynki w całości, w końcu taki a nie inny jest wygląd miasta (od piętra w górę – Paryż, na parterze – Singapur) też przekazuje jakiś koloryt dlań charakterystyczny. 2/2006 9 Nie radzi³bym jednak rozpaczliwie staraæ siê „wypionowaæ” krawêdzi, komponuj¹c kadr, a tym bardziej póŸniej obracaæ zdjêcia w programie graficznym w tym samym celu. Owszem, zaawansowane programy graficzne umo¿liwiaj¹ korygowanie perspektywy, jednak wykonanie tego zabiegu z wyczuciem i umiarem, tak by nie sp³aszczyæ ca³kowicie zdjêcia i nie pozbawiæ go przekazu przestrzeni, wymaga nie lada doœwiadczenia i umiejêtnoœci. W fotografii amatorskiej nie przejmowa³bym siê do przesady „pionem” tego, co w rzeczywistoœci powinno staæ pionowo. Sensownym jest sugerowanie siê „poziomem” chodnika i ogólnym wygl¹dem zdjêcia. ELEMENTY ZAK£ÓCAJ¥CE Fotografuj¹c najpiêkniejszy nawet budynek czy inny pomnik architektury, najprawdopodobniej nie uda ci siê pozbyæ z kadru przeró¿nych elementów zak³ócaj¹cych Wieża Domskiej Katedry w Rydze – mogłoby to być całkiem niezłe zdjęcie wycieczkowe. Słaba lampa błyskowa aparatu kompaktowego nie dała jednak rady odpowiednio doświetlić świadomie ujętych w kadrze gałęzi, przez co okazały się one znacznie ciemniejsze, niż chciałbym. odbiór zdjêcia. Do takich nale¿¹ rozci¹gniête nad ulicami przewody, latarnie, znaki drogowe, 10 stoj¹ce przed budynkami samochody, znajduPodróżując, niekoniecznie musimy fotografować j¹ce siê w polu widzejedynie światowo znane budynki czy zabytki arnia inne osoby itp. Podchitektoniczne. Takie oto wąskie balkoniki z fikuśczas wêdrówek z apara- nymi żeliwnymi kratami i kwiatami na balustratem w rêku po ciekadach są dla mnie symbolem Paryża w stopniu nie wych miejscach odwiemniejszym niż Łuk Tryumfalny czy Wieża Eiffla. dzanych miast, najbarW tym przypadku lepszy sprzęt i nieco inne ośdziej denerwowa³y wietlenie pozwoliły ująć odpowiednio zieleń po mnie jaskrawe, chwyta- prawej stronie kadru (porównaj z poprzednim j¹ce uwagê reklamy zdjęciem). i wywieszki sklepów, które przewa¿nie pasoznaku drogowego, osoby, która wa³y do eleganckiego wygl¹du przypadkowo znalaz³a siê kadrze budynków jak d¿em do kie³basy. czy wywieszki na budynku wymaO ile przewody wzglêdnie ³atwo mo¿na usun¹æ podczas póŸniejszej ga u¿ycia doœæ zaawansowanego edytora obrazu (programu graficzobróbki zdjêcia w prostym nawet nego) i nie lada umiejêtnoœci programie graficznym, o tyle z pozosta³ymi elementami zak³ócaj¹cy- w pos³ugiwaniu siê nim. W wielu przypadkach taka operacja w ogómi na amatorskich, wycieczkole nie jest mo¿liwa, usuniêcie sawych zdjêciach niestety musimy mochodu tym bardziej. ● siê pogodziæ. Usuniêcie nawet Porady praktyczne: M ŁODY TECHNIK ! Nie staraj się za wszelką cenę „złapać” w kadr całego budynku, tym bardziej zgrywając go ze stojącymi przed nim osobami, wybierz fragment, który naprawdę ci się podoba i najlepiej odzwierciedla koloryt i charakter fotografowanego obiektu. Nie staraj się sfotografować budynku na wprost, prostopadle do jego frontu. Ujęcie skośne pozwoli zmieścić w kadrze więcej, uwydatniając jednocześnie ciekawe jego szczegóły na przednim planie. ! Unikaj obecności w kadrze obszarów o dużej różnicy w oświetleniu, np. jasnej, wypalonej przez południowe słońce powierzchni chodnika i znajdujących się w cieniu fragmentów budynku. Jeśli widzisz, że oświetlenie obiektu, który wpadł ci w oko, nie jest korzystne w danym momencie – postaraj się wyobrazić sobie, jakie ono będzie, powiedzmy, za kilka godzin, kiedy słońce zmieni swoją pozycję i wysokość nad horyzontem. Budynek stoi w miejscu, zawsze przecież można doń powrócić w innych warunkach oświetlenia, rozważ taką możliwość. ! Komponując kadr, staraj się tak trzymać aparat, żeby „wypoziomować” to, co w naturze powinno być poziome, chociażby chodnik. Nie przejmuj się zachowaniem pionu latarni czy pionowych krawędzi budynków – wysoce prawdopodobnie, że i tak się nie uda. Jeśli w kadrze są ludzie, to najlepszym wskaźnikiem poprawności kadrowania jest ich naturalna pozycja. ! Jedyną metodą pozbycia się w kadrze samochodów, znaków drogowych, wywieszek sklepów lub przechodniów, jest fotografowanie górnych partii budynków, tak aby całkowicie obcinać kadrem podłoże i parter. 67 2/2006 Adam Łowicki Mechaniczny samograj Czasem w ciszy można usłyszeć melodyjkę o powtarzającym się motywie. Szukamy wzrokiem i... tak! To dźwięk pozytywki. Może być umieszczona w zapalniczce, breloczku albo w szkatułce na biżuterię. Pozytywka może być też w zabawce dla malutkich dzieci. Ciągnie się wtedy za sznurek, który nakręca sprężynę i rozlegają się cichutkie dźwięki, mające szansę zainteresować niemowlaka albo go uśpić. Gotowa pozytywka J eœli otworzymy obudowê graj¹cej zabawki, zobaczymy, ¿e zasadniczym jej elementem jest metalowy walec z wypustkami. Gdy walec siê obraca, wypustki zaczepiaj¹ o zêby metalowego grzebienia. Poniewa¿ ka¿dy z tych zêbów stroików ma inn¹ d³ugoœæ, wy- daje te¿ inny dŸwiêk. Gdy zêby s¹ odpowiednio zestrojone, us³yszymy melodyjkê. Jaka to melodia, zale¿y od uk³adu wypustek na walcu. Taki instrument muzyczny wymyœlono w XIX wieku. Jeœli wtedy go wymyœlono i zbudowano, tym bardziej teraz, w XXI wieku, jeœli macie ochotê i sprê¿ynê od starego budzika, mo¿emy to powtórzyæ. cze 31 œrub M5 z nakrêtkami oraz sprê¿yny od budzika lub jakiejœ nakrêcanej zabawki. Tu trzeba uwa¿aæ, bo teraz ju¿ nie produkuje siê takich zabawek i mo¿ecie rozkrêciæ coœ cennego, co nadawa³oby siê do muzeum zabawek. Jeœli chodzi o budzik, to te na baterie te¿ siê nie nadaj¹. Nie ma w nich sprê¿yny. Jeœli nie macie budzika bez baterii, najlepiej wybierzcie siê na wyprawê do zegarmistrza, który na pewno coœ tam dla was wyszuka. Podstawka pozytywki Zrobimy j¹ z kawa³ka sklejki o wymiarach 200 na 120 na 10 milimetrów. Brzegi sklejki nale¿y wyg³adziæ papierem œciernym, jak zreszt¹ wszystkie drewniane elementy pozytywki. Taka dba³oœæ niewiele kosztuje, a bêdzie dobrze œwiadczyæ o naszej pracy. No i podczas zabawy i demonstracji nie powbijaj¹ siê nam drzazgi w palce. MATERIA£Y DO ZROBIENIA POZYTYWKI S¥ £ATWO DOSTÊPNE Potrzebujemy kawa³ka sklejki, drewnianych listewek oraz puszki œredniej wielkoœci. Do tego jesz- Podstawa pozytywki M ŁODY TECHNIK Suport bêbna To dwie listewki o d³ugoœci 120 milimetrów, gruboœci 5 i szerokoœci 40. Do ka¿dej z nich z jednaj strony doklejone s¹ klocki 20 na 20 na 40 milimetrów. Zapewni¹ one prostopad³e ustawienie suportów do podstawy i sprawi¹, ¿e powierzchnia Fabryczna pozytywka umieszczona w breloczku 68 2/2006 Materiały do budowy pozytywki Kto zrobi taką pozytywkę, niech zamieści j e j z d j ę c i e n a f o r u m w w w. m t . c o m . p l wodu z pewnoœci¹ znacie. Pionowe linie pokazuj¹ osie symetrii sprê¿ynowych blaszek, a kó³ka symbolizuj¹ wystaj¹ce œruby. Jeœli znacie siê na muzyce, mo¿ecie od razu skomponowaæ sobie jak¹œ inn¹ melodyjkê. Bêben pozytywki Wykonamy go z puszki o œrednicy 70 milimetrów i wysokoœci 100 milimetrów. Ja znalaz³em tak¹ po groszku. Jedno z denek jest ca³kowicie usuniête. Zacz¹æ nale¿y od umycia puszki. Teraz ju¿ such¹ mo¿na okleiæ papierem, na którym mamy rozrysowane po³o¿enie gdzie sobie zaplanowaliœmy. Teraz najlepsze. We wszystkie otwory wk³adamy œruby M5 i zabezpieczamy je nakrêtkami. Poniewa¿ nie zawsze mog³em siêgn¹æ œrub¹ do otworu, w tej pracy pos³u¿y³em siê pêsetk¹. Wreszcie mamy naszego technoje¿a. Pozostaje jeszcze do zrobienia brakuj¹ce dno puszki. Musimy wyci¹æ je z kawa³ka blachy, bo oryginalne denko oka¿e siê za ma³e. Na pewno za ma³e. Jeœli mamy wstrêt do lutowania, nowe denko mo¿emy wyci¹æ z podwójnej tektury lub sklejki i wkleiæ klejem dwusk³adnikowym. Zreszt¹ blaszane denko te¿. Wa¿ne, ¿eby w obu denkach wywierciæ centralnie po jednym otworze o œrednicy takiej, jaki mamy drut przeznaczony na Suport walca – potrzebne są dwa takie elementy przyklejenia bêdzie odpowiednio wytrzyma³a do naszych zamiarów. W górnej czêœci suportów, na wysokoœci 70 milimetrów od podstawy, wywiercimy 3-milimetrowej œrednicy otwory na oœ korby. Dobrze by³oby te otwory wywierciæ równoczeœnie w obu listewkach, tak by by³y symetryczne i nasz bêben nie obraca³ siê w przysz³oœci koœlawo. Partytura To schemat miejsc na rozwiniêciu walca, gdzie powinny byæ wywiercone otwory. Przerysujcie za³¹czony rysunek w odpowiednim powiêkszeniu. D³ugoœæ rysunku ma byæ taka, jak d³ugoœæ obwodu naszej puszki. Wzór na obliczenie ob- wszystkich otworów. Do oklejania dobrze jest u¿yæ kleju w sprayu, który bardzo u³atwi pracê, ale mo¿na te¿ zrobiæ to zwyk³ym klejem do papieru. Pozwólmy mu wyschn¹æ. Nastêpnym etapem jest staranne napunktowanie zaznaczonych miejsc. Wiem, ¿e trudno. Mo¿na poradziæ sobie mocuj¹c œciskami stolarskimi pó³okr¹g³¹ listwê do sto³u, tak aby wystawa³a poza jego krawêdŸ kilka centymetrów wiêcej ni¿ wynosi wysokoœæ naszej puszki. Teraz nadziewaj¹c puszkê na listwê, mamy podk³adkê i mo¿emy z ³atwoœci¹ punktowaæ zamierzone otwory. Gdy to zrobimy, mo¿emy wzi¹æ siê do wiercenia. U¿y³em wiert³a 5,5 milimetra. £atwizna. Tylko nie próbujcie bez punktowania, bo wtedy zniszczycie oklejenie puszki, a otwory bêd¹ nie tam, korbê. Ju¿ pisa³em, sk¹d pozyskaæ piêkny, prosty, gruby niklowany drut do robótek rêcznych. Nie bêdê siê powtarza³, ¿e z tajemnych kobiecych szuflad. Do kompletu potrzebujemy jeszcze dwóch kr¹¿ków drewna o œrednicy 20 milimetrów z wywierconymi centralnie otworami o œrednicy drutu przeznaczonego na korbê. Maj¹ mieæ oko³o 10 milimetrów wysokoœci i trwale przykleimy je do denek, po obu stronach walca. Korba napêdowa Korba, jak ju¿ pisa³em, jest wygiêta precyzyjnie z drutu do robótek. Mój drut jest niestety tylko 2-milimetrowej œrednicy, ale powinien wystarczyæ, wy mo¿ecie wzi¹æ grubszy. Korbê nale¿y wygi¹æ tak jak na rysunku. Koniec drutu zabezpieczymy kr¹¿kami drewna i klejem, tak by korba nie obraca³a siê wzglêdem bêbna. 69 2/2006 Zębaty bęben Krążek drewna doklejany do walca M ŁODY TECHNIK Partytura pozytywki Walec z puszki na warsztacie Widok pozytywki z boku Grający grzebień ze stroików MONTA¯ GRAJ¥CEGO URZ¥DZENIA Korba z drutu do robótek Graj¹ce jêzyczki Wykonamy je w ten sposób, ¿e odetniemy od naszej, z trudem zdobytej sprê¿yny budzikowej szeœæ 50milimetrowych kawa³ków. Pojedynczy stroik Trapez. Potrzebne są dwa M ŁODY TECHNIK 70 Suport jêzyczków Suport zrobiony jest z listewki o gruboœci 5 milimetrów i d³ugoœci 120. Ma kszta³t trapezu o bokach 10 i 25 milimetrów. Potrzebujemy dwóch takich trapezów, bo miêdzy nimi tkwiæ bêd¹ stroiki. Podk³adka Podk³adka pod zestaw jêzyczków to klocek drewna o wymiarach 40 na 45, na 120 milimetrów. Monta¿ zaczniemy od przyklejenia suportów bêbna do podstawy. Teraz pomiêdzy ich ramionami wk³adamy kolcowaty bêben i wszystko przeszywamy korb¹. Trochê kleju dwusk³adnikowego z obu stron puszki powinno sprawiæ, ¿e korba nie bêdzie obraca³a siê wzglêdem bêbna tylko razem z nim. To wa¿ne. Szeœæ odcinków sprê¿yn rozmieszczamy i przyklejamy klejem wikolowym do jednej z trapezowych deszczu³ek. Wszystko smarujemy klejem i nakrywamy drugim trapezem. U¿y³em a¿ trzech œcisków stolarskich, by to siê nie roz³azi³o i niniejszym uzyskaliœmy kompletny suport z zamontowanymi jêzyczkami stroikami. Po wyschniêciu, tym razem dwoma wkrêtami do drewna mocujemy suport do podk³adki. Gdy szarpiemy poszczególne stroiki, us³yszymy ich cichy dŸwiêk. Pobudzaj¹c je kolejno, us³yszymy gamê szeœciu tonów. Im stroik jest d³u¿szy, tym dŸwiêk ni¿szy. Teraz musimy znaleŸæ takie miejsce na podstawce, gdzie wystaj¹ce z bêbna œruby bêd¹ delikatnie zaczepiaæ o jêzyczki stroików. Jeœli je znajdziemy, zaznaczmy po³o¿enie o³ówkiem, a nastêpnie przyklejmy na trwale do podstawy. To 2/2006 Podkładka pod stroiki jest to. Podczas powolnego krêcenia korb¹ œruby wprowadzaj¹ w dr¿enie hartowan¹ blachê sprê¿ynek, a dŸwiêki uk³adaj¹ siê w znan¹ melodyjkê. Mo¿emy byæ z siebie dumni. Pozytywka Gdy dostaniemy od kuzynów kartkê z ¿yczeniami, w której umieszczono elektroniczn¹, graj¹c¹ pozytywkê z Chin, mo¿na im siê zrewan¿owaæ. Zadzwoñmy do nich i trzymaj¹c s³uchawkê telefonu w pobli¿u naszej zabawki, powoli zakrêæmy korb¹. Z pewnoœci¹ bêd¹ zdumieni wasz¹ zaradnoœci¹ i zdolnoœciami. A mo¿e znaj¹c dŸwiêki, jakie wydaj¹ wasze stroiki, skomponujecie coœ samodzielnie i mo¿e nawet bêdzie to techno na instrument z XIX wieku. ! przegląd rynku Piła łańcuchowa to wspaniałe męskie narzędzie. Za jej pomocą można wykonać mnóstwo prac wokół domu czy w ogrodzie. A dla posiadacza kominka, któremu przydaje się każda ilość pociętego drzewa, taka piła to naprawdę ogromne ułatwienie. Pi³a spalinowa Jest o wiele bardziej ha³aœliwa i wydziela truj¹ce spaliny. Zwykle du¿ymi pi³ami spalinowymi pos³uguj¹ siê profesjonaliœci w g³ê- K a¿da pi³a ³añcuchowa sk³ada siê z nastêpuj¹cych podstawowych elementów: silnik, ³añcuch tn¹cy, hamulec bezpieczeñstwa, zbiornik oleju oraz uchwyt, za który to wszystko trzymamy. Silnik napêdzaj¹cy urz¹dzenie umieszczony jest w trwa³ej, kolorowej obudowie. Obudowa ma dwa uchwyty na rêce oraz os³onê z wy³¹cznikiem bezpieczeñstwa. Gdy ³añcuch poci¹gnie pi³ê w niekontrolowany sposób w stronê pi³owanego drzewa, os³ona odchyla siê i wy³¹cza napêd. Z przodu obudowy jest prowadnica. Na jej umieszczony jest tryb gwiazdkowy zazêbiaj¹cy Piła łańcuchowa siê z ³añcuchem. Po prowadnicy suwa siê ³añcuch z prêdkoœci¹ nawet do 10 metrów na sekundê. Pêtla ³añcucha ze specjalnymi hartowanymi ostrzami przecina drewno z ³atwoœci¹. Pi³y ³añcuchowe maj¹ ró¿ne d³ugoœci prowadnic. Zaczynaj¹ siê od 35 centymetrów, a mog¹ mieæ i pó³ metra d³ugoœci. Od tego zale¿y, jakiej œrednicy pnie bêdziemy mogli przecinaæ. Innym istotnym parametrem jest moc silnika. Produkowane s¹ pi³y elektryczne M ŁODY TECHNIK 72 Adam Łowicki i spalinowe. Wytwarzaniem pi³ ³añcuchowych, spalinowych i elektrycznych trudni siê wiele firm. Miêdzy innymi s¹ to Asgatec, Bosch, Einhell, Makita, Stihl czy Husqvarna. Pi³a elektryczna Ta jest cicha i wygodna, ma jednak swoje wady. Jeœli chcemy pos³ugiwaæ siê pi³¹ elektryczn¹, uœwiadomiæ sobie trzeba, ¿e musimy mieæ dostêp do gniazdka elektrycznego 230 V i ¿e pi³a bêdzie za sob¹ ci¹gn¹æ trochê k³opotliwy kabel elektryczny. Na nim tworz¹ siê sup³y, które trzeba pracowicie rozpl¹tywaæ. bokim lesie. Zakres mocy pilarek rozci¹ga siê od 1,3 kW do 6,4 kW (1,8 KM do 8,7 KM). Oczywiœcie my te¿ mo¿emy u¿ywaæ pi³ spalinowych w rozleg³ym ogrodzie, jeœli mamy tolerancyjnych na ha³as s¹siadów. Regulacja ³añcucha W obu rodzajach pi³ musimy zadbaæ o prawid³owe naci¹gniêcie ³añcucha. Poprawnie napiêty ³añcuch nie zwisa u do³u prowadnicy, ale daje siê przesuwaæ bez wysi³ku po górnej czêœci. Tak¹ próbê wykonujmy w rêkawicach ochronnych, bo ³añcuch jest naprawdê ostry i ³atwo siê skaleczyæ. Zwykle napinanie ³añcucha wykonuje siê za pomoc¹ œrubokrêta i specjalnego klucza. Obracaj¹c wkrêtakiem odpowiedni¹ œrubê regulacyjn¹, przesuwamy ko³o zêbate, na którym pracuje ³añcuch. Gdy ko³o zêbate odsuwamy od pocz¹tku prowadnicy ³añcuch naci¹ga siê, likwiduj¹c zbêdny luz. Podczas pracy ³añcuch bardzo siê rozgrzewa i wyd³u¿a, co mo¿e skoñczyæ siê spadniêciem z prowadnicy. W trakcie pracy trzeba co jakiœ czas sprawdzaæ jego napiêcie i regulowaæ. Gdy pracujemy na mrozie, a mamy przerwaæ pracê na czas wystarczaj¹cy na ca³kowite ostygniêcie i tym samym skrócenie siê ³añcucha, pamiêtajmy, by go poluzowaæ. Unikniemy 2/2006 wtedy mo¿liwego zerwania ³añcucha i uszkodzenia pi³y. W handlu s¹ te¿ pi³y oznaczone skrótem SDS, które nie wymagaj¹ ¿adnych narzêdzi do napinania ³añcucha. Smarowanie ³añcucha £añcuch powinien byæ przez ca³y czas pracy smarowany. W obudowie pi³y umieszczony jest zbior- nik na specjalny olej do pi³. Musimy pamiêtaæ, by uzupe³niaæ ten olej w miarê jego ubywania. Na zbiorniku umieszczono kreski oznaczaj¹ce minimalny i maksymalny jego poziom. Bezpieczeñstwo pracy Pi³ê musimy trzymaæ podczas pracy dwoma rêkami najlepiej w rêkawicach. Pracê nale¿y najpierw przemyœleæ i tak prowadziæ pi³ê, by unikn¹æ zakleszczenia siê prowadnicy w razie ciêtego drzewa. To bardzo k³opotliwa sytuacja. Nale¿y unikaæ te¿ ciêcia wierzchem prowadnicy, a tak¿e niekontrolowanego dotkniêFirma Symbol cia drzewa górn¹ kwadr¹ wierzcho³ka prowadnicy. Mo¿e wtedy nast¹piæ groŸne odrzucenie pi³y w stronê g³owy pi³uj¹cego. Radzê wk³adaæ kask, mimo ¿e pi³a ³añcuchowa nie jest dla miêczaków. Gdybyœmy chcieli œcinaæ suche drzewa w naszym sadzie, nale¿y przejœæ specjalne szkolenie. Przewracaj¹ce siê w sposób niekontrolowany, mog³yby przygnieœæ nas lub pobliskie przedmioty. Hamulec bezpieczeñstwa Pi³a oprócz wy³¹cznika ma te¿ specjalny hamulec bezpieczeñstwa zatrzymuj¹cy b³yskawicznie ³añcuch. Ta „b³yskawicznoœæ” jest Długość prowadnicy Moc silnika Cena Fevil Castelgarden Partner Woodshark Makita YD-KUO1-45A 351CCS 36CC DCS34 cm cm cm cm cm 1,45 1,2 1,8 1,8 1,8 kW kW kW kW kW 528 448 578 499 697 zł zł zł zł zł 30 35 30 40 cm cm cm cm 1,6 1,6 1,7 1,8 kW kW kW kW 375 388 597 299 zł zł zł zł Piły łańcuchowe elektryczne Black&Deker Al.-Ko Makita Talon GK 1630 KE1600 UC 3003A AC21111 73 2/2006 45 40 36 36 35 M ŁODY TECHNIK Piły łańcuchowe spalinowe umowna, bo mo¿e trwaæ i jedn¹ sekundê, co jest bardzo d³ugim czasem w takich wypadkach. Konieczne jest u¿ycie rêkawic i okularów podczas pracy. Okulary ochroni¹ oczy przed sypi¹cymi siê wokó³ i w górê trocinami. Instrukcje bezpieczeñstwa zalecaj¹ tak¿e u¿ycia os³on na uszy. Tak¹ os³onê zwykle w kolorze czerwonym mo¿na kupiæ w sklepie z narzêdziami za nieca³e 5 z³otych. Praca pi³¹ a zwierzêta domowe Dla bezpieczeñstwa podczas pracy pi³¹ nale¿y przywi¹zaæ gdzieœ dalej ciekawskiego psa. Wilczury, na przyk³ad, bardzo lubi¹ nosiæ œwie¿o odcinane polana kominkowe i gryŸæ je lub podrzucaæ. Ciekawski kundel mo¿e te¿ chcieæ spróbowaæ nosem, jak œlicznie pachnie olejem rozgrzany ³añcuch. Jeœli chcemy dalej mieæ w ca³oœci swoje ulubione zwierze, zadbajmy, by siê nie krêci³o w pobli¿u naszego domowego tartaku. Popisy mistrza ciêcia Gdy zdobêdziemy trochê praktyki, bêdziemy mogli sobie bez k³opotu wyci¹æ z du¿ego pnia wygodne krzese³ko na czterech równych nogach, by odpocz¹æ po trudach ciêcia. Na fotografii widoczny jest tak¿e, nikomu niepotrzebny, drewniany ³añcuch wyciêty z jednego kawa³ka drewna, przez mistrza pi³y spalinowej. Brawo, Jasiu. W sklepie jest ogromny wybór niedrogich pi³, obu rodzajów. Naprawdê pi³owy zawrót g³owy. ! jak pomyślał, tak Z TRAWY, zrobił Z BETONU,... Mia³em kiedyœ znajomego, który studiowa³ na MEL-u, czyli Wydziale Mechaniki i Energetyki Lotnictwa. Znam wielu ludzi, którzy studiowali na tym presti¿owym wydziale Politechniki Warszawskiej, dwa razy uda³o mi siê wybraæ „z wydzia³em” na obóz szybowcowy, a wspomnianego na pocz¹tku kolegê zna³em jeszcze z czasów liNa oryginalnym obrazku „Keep’em flying” na pierwszym planie były palmy i nos F4-U Corsaira, a nieco dalej dzielni saperzy układający lądowisko z kolejnych modułów PSP. Moim „obciążnikiem” maty Marston jest Hellcat. Dywan Marston z dodatkiem, czyli zwycięstwo gospodarki planowej Alvar Hansen TEKST ŁATWY ! ! ! M ŁODY TECHNIK 74 J ak mo¿na by³o napisaæ coœ ciekawego o tak nudnym samolocie jak F6F Hellcat? By³ silnie opancerzony, uzbrojony w 6 km 0,5 cala i móg³ przenosiæ tyle bomb, co Sztukas i niewiele mniej ni¿ Avenger. Mia³ dwukrotnie mocniejszy silnik ni¿ Zero, wa¿y³ dwa razy tyle, by³ szybszy, a jednoczeœnie równie zwrotny. Obliczony po wojnie stosunek zestrzeleñ do strat w³asnych w walkach powietrznych wynosi³ 18 do 1. Zaprojektowano go klasycznie, bez eksperymentów, które opóŸni³y pojawienie siê Corsaira. Wyprodukowano w masowych iloœciach (³¹cznie ponad 12000 sztuk) w nowo wybudowanych, ogromnych zak³adach produkcyjnych 2/2006 Wszystkie okładki TM są podobne. Numer, pod spodem tytuł i ramka z ostrzeżeniem o tajności tekstu. Wróg też, psiakość, piśmienny. Grummana. Jednym s³owem, dziecko nowoczesnej, lecz sprawdzonej technologii lotniczej i gospodarki wojennej potê¿nego pañstwa. Nuda straszna, nale¿a³o wiêc zacz¹æ inaczej, to znaczy potraktowaæ nudziarza jako kwiatek zdobi¹cy mniej atrakcyjny wizualnie temat g³ówny. cealnych. Przedmiotem mojej i ogólnej zazdroœci by³a posiadana przez niego instrukcja budowy lotnisk z czasów II wojny œwiatowej, opublikowana w serii amerykañskich podrêczników instrukta¿owych (Technical Manual) pod numerem TM 5-255. Ksi¹¿ka mia³a te¿ w³asny Na tym pozowanym zdjęciu z TM 5-255 saperzy ładują małą, holowaną równiarkę do C-47. Są gotowi na wszystko, ubrani w mundury polowe, mają pełny osprzęt i hełmy. Nic, tylko wysadzić ich gdzieś na polanie w dżungli i lądować po kilku dniach z formacją bombowców na gotowym lotnisku. No..., chyba że w tej dżungli będzie bardzo lało. Na innej ilustracji z tego samego podręcznika Curtiss C-46 Commando podnosi podmuchem śmigieł i kołami istną burzę błotną. tytu³ „Aviation Engineers”, co trzeba chyba t³umaczyæ jako „Saperzy lotniskowi” i rozpoczyna³a siê ilustracj¹ propagandow¹ podpisan¹ „Keep’em flying” czyli w dowolnym t³umaczeniu „Musz¹ lataæ”. Rozdzia³y u³o¿one by³y w porz¹dku „chronologicznym”, tj. od prawdziwego survivalu, czyli l¹dowania dzielnych saperów w jakimœ dzikim terenie, rozpoznania, w tym rodzaju gleby, kierunków œwiata i kierunku wiatrów, poprzez œcinanie roœlinnoœci na kierunkach podejœcia, ew. rozminowywanie zdobytych lotnisk, a¿ po stanowi¹c¹ wiêksz¹ czêœæ zawartoœci podrêcznika „zwyk³¹ lotniskow¹ budowlankê”, czyli spychacze, równiarki, walce, tabele d³ugoœci, szerokoœci i nacisków gruntowych dla pasów i dróg ko³owania dla wszystkich typów samolotów. Podrêcznik zosta³ wydany w kwietniu 1944 roku i zawiera³ ju¿ dane dla B-29, który to samolot, wraz z transportowym C-46 Commando, mia³ we wspomnianej materii najwiêksze wymagania. Problem l¹dowania ciê¿kich i nie tak ciê¿kich samolotów na lotniskach polowych nie by³ nowy. Typowe „pole wzlotów” z lat dwudziestych by³o tym w³aœnie, czyli wielkim, wyrównanym, okr¹g³awym w kszta³cie trawiastym po- lem. Si³a i kierunek wiatru by³y istotnymi sk³adowymi przy ówczesnych niewielkich prêdkoœF6F Hellcat firmy Italeri w skali 1/72 jaki jest, każdy widzi. Bardzo ciach lotu porządny, prosty, ma oddzielnie montowane klapy, a Italeri produi w zwi¹zku kuje go w 2 czy 3 różnych pudełkach i co najmniej 6 malowaz tym nale¿a³o niach. Wspominając o malowaniu, to widoczne na zdjęciu skutki zawsze startoużycia aerografu są zbyt dobre, by były moje. Waldek Pupar nie waæ i l¹dowaæ musiał jednak zniżać się do takich czynności jak surowe sklejanie dok³adnie pod czy montaż końcowy. Tyle umiałem sam. wiatr. Samoloty Wydzierane „do ¿ywego” pole traby³y ju¿ co prawda spore, ale jeszwy zosta³o zast¹pione przez betocze na tyle lekkie, by ich podwozia nowe pasy, u³o¿one najczêœciej „na z baloniastymi ko³ami nie wygniakrzy¿”, tak aby pokryæ ich kierunki ta³y pod³o¿a, zw³aszcza ¿e ka¿dy z najczêœciej wystêpuj¹cymi kierunz nich startowa³ po „innej” trawie, kami wiatrów. bo w innym kierunku, wiêc ta osLotniska wojskowe powtótatnia mia³a czas odrastaæ. Pole Morzy³y schemat lotnisk cywilnych, kotowskie, Hendon Aerodrome czy ale do rozwi¹zania pozosta³ jeszcze Flugfeld Tempelhof to tylko trzy problem tymczasowych lotnisk poprzyk³ady takich starych lotnisk, lowych. Anglicy i Francuzi eksperyprzy czym to ostatnie zachowa³o mentowali pocz¹tkowo z metalowyswój historyczny kszta³t, co mo¿na mi siatkami rozci¹ganymi na trazobaczyæ, ogl¹daj¹c choæby mapê wie, jednak wobec pacyfistycznych ulic Berlina. Problemy zaczê³y nanastrojów i braku finansowania rastaæ wraz ze wzrastaj¹c¹ mas¹ prace te nie przynios³y wielkich resamolotów, wzrostem ciœnienia zultatów i wybuch II wojny œwiatow coraz mniejszych, bo chowanych wej zasta³ si³y powietrzne wszysko³ach podwozia, a przede wszystkich walcz¹cych stron lataj¹ce tkim powiêkszaj¹cymi siê prêdkoœ„z betonu” lub „z trawy”. Do czasu ciami lotu, l¹dowania i wzrastaj¹c¹ pojawienia siê w Europie ameryw zwi¹zku z tym rol¹ hamulców. M ŁODY TECHNIK Ten sam wzór, tyle że 72 razy mniejszy. Pilot pochodzi z modelu szybowca desantowego „Hadrian” (Italeri) i nie ma żadnego związku z tym, jak naprawdę wyglądali piloci szybowcowi. Nadaje się za to znakomicie na faceta z myśliwców US Navy. 75 2/2006 „Dywanik PSP”, świeżo ułożony na wyrównanym i ubitym piasku. Samoloty przejeżdżające po takim lądowisku wzniecałyby z kolei regularnie burze piaskowe, ale mata Marston zwykle szybko przerastała trawą. jak pomyślał, tak zrobił Na poprzednim zdjęciu widać, jak z prostokątnej powierzchni PSP czeskiego Eduarda powstała sześciokątna podstawka „młodotechnicznego” JPTZ. Po pomalowaniu na dość jasny kolor podstawowy i odczekaniu dnia lub dwóch zalałem całość bardzo rozcieńczoną czernią i starłem większość po lekkim przeschnięciu. kañskich si³ powietrznych wraz z tytu³ow¹ mat¹ Marston rozmiêk³e l¹dowisko mog³o byæ jednym z decyduj¹cych czynników wojny powietrznej. W lipcu 1940 roku po zbombardowaniu przez Luftwaffe pasów g³ównych baz Anglicy zmuszeni zostali do latania z trawy obok i na rozproszonych lotniskach polowych i tylko piêknej i suchej pogodzie u schy³ku lata zawdziêczali zwyciêstwo w bitwie o Angliê. Wczesna wiosna 1945 roku by- ³a z kolei mokra i lataj¹ca z betonowych lotnisk Luftwaffe mog³a bezkarnie atakowaæ rosyjskie kolumny pancerne, poniewa¿ rosyjskie myœliwce sta³y po osie w b³ocie na polskich polach. M ŁODY TECHNIK 76 ...ZE STALI Amerykanie przygl¹dali siê doœæ d³ugo wojnie zza oceanu i o ile w technice wojsk l¹dowych uda³o siê im pope³niæ du¿o kardynalnych b³êdów, to w technice lotniczej radzili sobie znakomicie. Opisany powy¿ej problem adaptowania byle pola na lotnisko dla ciê¿kich bom- bowców rozwi¹zali, eksperymentuj¹c z kilkoma typami rozwijanych i rozk³adanych siatek i mat. Wykazali siê przy tym iœcie wielkoprzemys³owym gestem, bo kogó¿ to w wojennej Europie staæ by by³o na wybranie najciê¿szego, najbardziej „staloch³onnego” rozwi¹zania. Anglicy zbierali aluminiowe garnki ¿eby zrobiæ z nich samoloty, Niemcy rozbierali w tym celu wraki zestrzelonych bombowców oraz eksperymentowali z betonowymi pancerzami na poci¹gach przeciwlotniczych, a tymczasem za oceanem postanowiono wyk³adaæ ca³e, tymczasowe lotniska polowe p³ytami ze stali. Wypróbowana w czasie manewrów w okolicach Marston w Stanach modu³owa p³yta zosta³a jeszcze dopracowana, m.in. przet³oczono j¹ w szereg charakterystycznych dziur, dziêki czemu sta³a siê l¿ejsza, zyska³a na sztywnoœci, ³atwo odprowadza³a wodê do gruntu i umo¿liwia³a przerastanie traw¹. Ta ostatnia cecha, choæ k³opotliwa w razie demonta¿u (ostatnie ze zmartwieñ planistów), by³a bardzo pomocna w walce z kurzem, prawdziwym „cichym zabójc¹” silników lotniczych. Pojedyncza p³yta PSP (Pierced Steel Planking, czyli „stalowa wyk³adzina w dziurki”) mia³a wymiary 3,05 X 0,38 m i mog³a byæ przeniesiona przez jednego ¿o³nierza. P³yty ³¹czono ze sob¹, wsuwaj¹c wystaj¹ce wzd³u¿ d³u¿szej krawêdzi zaczepy w otwory w s¹siedniej p³ycie i uk³adano kolejno w zazêbiaj¹cy siê wzór, blokuj¹c je jeszcze przed rozsuwaniem specjalnymi, sprê¿ystymi „zawleczkami”. Tworzona w ten sposób powierzchnia by³a jednolita, bardzo wytrzyma³a i skutecznie rozk³ada³a naciski punktowe od podwozi samolotów, umo¿liwiaj¹c eksploatacjê l¹dowisk budowanych na relatywnie miêkkim czy podmok³ym gruncie. Na gruntach twardych mata Marston spe³nia³a z nadwy¿k¹ wymagania dla 2/2006 wspomnianych ju¿, najciê¿szych samolotów bombowych i transportowych, a ¿e dla u³o¿enia pasa o wymiarach 46 X 1520 metrów trzeba by³o 60 000 sztuk p³yt - ot, drobnostka. Wa¿y³o to razem te 2000 ton (2000 ton stali - ile¿ by to w Europie zrobili z tego czo³gów lub okrêtów), ale najistotniejszy w ca³ym pomyœle by³ modularny charakter konstrukcji, co sprawia³o, ¿e w sprzyjaj¹cych warunkach batalion saperów móg³ go³ymi rêkami zbudowaæ lotnisko polowe w 2-3 dni. Na tym lotnisku trzeciego dnia pod wieczór mog³y ju¿ l¹dowaæ nie tylko Pipery L-4 czy Dakoty, ale i B-17. Mog³y te¿ i l¹dowa³y Hellcaty. ! M ŁODY TECHNIK 77 2/2006 lat temu luty 1961 Gdy ruch uliczny się motoryzuje... Istnieją zjawiska, których skalę można ocenić dopiero na tle dłuższego okresu obserwacji. Do takich zjawisk należy właśnie rozwój komunikacji miejskiej. Roczny przyrost ruchu może być na pierwszy rzut oka niewi− lat temu luty 1976 Samochód wyścigowy na 6 kołach Samochód wyścigowy formuły I (moc maksymalna 500 KM, dopuszczalny ciężar 575 kG) stawia przed konstruktorem wiele sprzecznych zadań. M.in. dobrą przyczepność do toru osiąga się siłą aerodynamiczną skierowaną do dołu, za pomocą odpowiednich sta− teczników i kształtu omaskowania oraz zwiększenia szerokości samochodu. W rezultacie im lepsze „trzy− manie się” na zakrętach, tym większy opór aerody− namiczny wpływający ujemnie na osiągi samochodu. Derek Gardner, konstruktor firmy Tyrrell, zbudował prototyp samochodu wyścigowego, który ma mniejszy lat temu M ŁODY TECHNIK 90 doczny, ale już w ciągu 5 czy 10 lat następuje nieraz całkowita przemiana wyglądu ulic miejskich. Wzrasta obszar miasta, a wraz z nim i potrzeba posługiwania się środkami komunikacji masowej lub indywidualnej, wzrasta też średnia długość przejazdu ulicami miasta. Ze wzrostem liczby mieszkańców rośnie częstotliwość posługiwania się komunikacją. Oto przykład z nasze− go polskiego „podwórka” na prze− strzeni lat 1938−1955 tzw. „wskaź− nik ruchliwości”, czyli roczna liczba przejazdów na jednego mieszkańca wzrosła w Warszawie do 350%, a w Krakowie aż do 620%. od innych opór czołowy, mniejszą szerokość i średnice kół przednich, a przy tym odznacza się o wiele lepszą przyczepnością do toru, dzięki zespołowi 4 kół przed− nich zastępujących 2 koła. Konstruktor spodziewa się, że wprowadzone innowacje będą równoważne przy− rostowi mocy o około 10%. Próby trwają. luty 1991 Telefon bez drutu... ... staje się artykułem codziennego użytku. Jest nie− zbędny dla lekarzy, menedżerów, przedstawicieli firm, monterów, serwisantów itp. Dla osób zaś pry− watnych jest to kolejna możliwość rozszerzenia i uła− twienia możliwości komunikowania się. Koszty jednak tych aparatów oraz sieci stacji przesyłowych nie są wcale małe. Lecz czegóż nie robi się, by ułatwić sobie życie... 2/2006 Domowy upłynniacz gazu Poszukując ekologicznie bezpiecznych technologii, Sulzer był jedną z pierwszych firm, które zajęły się wykorzystaniem płynnego gazu jako paliwa somo− chodowego. Na licencji Sulzera The Fuel Maker Corp. oferuje sprężarki Sulthane, służące do upłynniania gazu. Te małe urządzenia pracować mogą bezpiecznie i wydajnie w garażu lub bezpośrednio w domu, pod− łączone do lokalnej sieci gazowej i służą do uzupeł− niania paliwa w samochodach napędzanych gazem płynnym. nia, które kombinować sobie można dowolnie, mają dla mięśni takie samo znaczenie, jak ćwiczenie i podnoszenie ciężarków. W sposób nadmieniony można używać mięśni szyi, głowy, nóg i tułowia, tak że organizm nasz wykonywa pewną pracę, jak przy rzeczywistej pracy fizycznej, czem taki człowiek umysłowo pracujący osiąga taki sam rezultat, jak robotnik swoją ciężką pracą. (...) 2 lutego 1906 SĘDZIWY TECHNIK Luty 1906 ZIARNO Środek przeciw bezsenności Wiadomo, że ludzie nie pracujący fizycznie, cierpią na bezsenność. Stąd i z ogólnie znanego faktu, że bezsenność szczególnie rozpowszechnioną bywa w sferach umysłowo pracujących i mało ruchu robiących, wnioskować można, że odpowiednia praca fizyczna jest w stanie wywołać sen. W organizmie ludzkim tworzą się ciągle jady (toxyny), które tylko praca fizyczna, przy pomocy skurczów i rozkurczów mięśni ciała usunąć potrafi. Gdy się więc nie pracuje fizycznie, nagromadzają się owe toxyny w wielkiej ilości w organizmie, drażnią ustrój nerwowy, przedewszystkiem mózg i tak niedopuszczają do snu. Gdy człowiek umysłowo pracujący ma dużo ruchu na świeżem powietrzu, jest w stanie prędzej zasnąć, niż inny, który mało albo wcale ruchu nie używa. Gdy ktoś wraca z ciężkiej roboty polnej i siada obok ciepłego pieca, to po upływie kilku minut zaśnie. Sen taki jest głębokim, orzeźwiającym i zdrowym. Podczas ciężkiej roboty tworzyły się w organizmie właśnie owe materje sen wywołujące. Dlatego to cieszą się pracujące klasy zdrowym i siłę przysparzającym snem. (...) Nawet gdy ktoś cały dzień siedzi przy biurku, może robić ruch, nie przerywając sobie swojej roboty. Gdy trzymamy ramię przez kilka minut tylko poziomo, to już tem dajemy pewną robotę naszym mięśniom, wnet bowiem ramię będzie tak zmęczone, że dłużej go trzymać nie zdołamy. Trzymajmy np. ramiona poziomo na dół, przyciskając je równocześnie do tułowia przez kilka tylko minut, tak, że każdy muskuł jest naprężony, albo naprężmy np. palce, gnąc równocześnie przedramię pod kątem ostrym do nadramienia, a zdziwimy się, jak będziemy czuli się zmęczeni przy tej tak spokojnej pracy fizycznej. Takie ćwicze- Nowy tunel przez Alpy Od chwili ukończenia tunelu symplońskiego wschodnie kantony szwajcarskie zajęły się myślą przekopania słynnej przełęczy „Splügen”, aby zyskać jeszcze jedno połączenie z Włochami. Po stronie włoskiej przyjęto tę myśl z zadowoleniem i utworzył się już komitet, do którego należą reprezentanci miast lombardzkich: Wenecyi, Medjolanu, Werony i t. p. Nowy tunel byłby ważną linią nietylko dla Szwajcarji wschodniej i Włoch północnych, lecz także dla Wirtembergji i Bawarji. 9 lutego 1906 Pustynia zamieniona w jezioro W pośrodku tej części pustyni amerykańskiej, która między rzeką Colorado a górami pobrzeżnemi leży, znajduje się znane zagłębienie Salton Sink, leżące poniżej poziomu morza i zapewne w czasach przedhistorycznych od zatoki dolno-kalifornijskiej odcięte. Na południu rozciąga się okolica, którą niedawno temu zapomocą nawodnienia z rzeki Colorado pod uprawę wzięto. Wodę sprowadzono do kanału, przed kilkoma laty przy nizkim stanie wody wykopanego. Zeszłego roku jednak woda w rzece wezbrała tak wysoko, że nowej sobie drogi wzdłuż linji kanałowej szukała. Obecnie uchodzi Colorado do Salton Sink, zamiast do zatoki dolno-kalifornijskiej. W tem zagłębiu podnosi się prawie o 1 cal dziennie i gdzie dawniej pustynia była, roztacza się morze lądowe na 80 milach angielskich długości, a 40 szerokości. Główny szlak kolei Southern Pacyfic idzie właśnie tem zagłębiem; stacja Salton leży 267 stóp pod poziomem morza. Nowe morze przekroczyło już szyny kolei i musiano zbudować całkiem nowy tor nad brzegiem wody. Usiłowano rzekę Colorado wyprzeć do dawnego łożyska, ale napróżno, i jak się zdaje, cała okolica zostanie zalana. W takim razie ubyłoby Kalifornji 400 mil kwadratowych pustyni, a uzyskałaby wielkie morze śródziemne. 16 lutego 1906 W przededniu wielkich odkryć Słynny wynalazca amerykański, Edisson, który ludzkość wzbogacił już tylu doniosłemi i pożytecznemi wyna- lazkami, zajęty jest obecnie doświadczeniami laboratoryjnemi, które w razie pomyślnego wyniku ich, wywołają przewrót olbrzymi w życiu świata całego. „Stoimy obecnie ¦ mówił Edisson do jednego z dziennikarzy amerykańskich ¦ w przededniu nowej, wielkiej epoki w dziejach świata. ¦ Rzeczą jest bardzo prawdopodobną, że w czasie niedługim wynalezione zostanie bezpośrednia otrzymanie siły elektrycznej. Zamiast wydobywania węgla z pod ziemi, naładowywania go w wagony i przewożenia na odległość setek mil, wkładania pod kotły, spalania i zamiany ciepłoty tej w parę a tej znowu w energię elektryczną ¦ ustawiać będziemy niebawem specjalne przyrządy w głębi pokładów węglowych, otrzymywać na miejscu energję elektryczną i przy pomocy drutów miedzianych przenosić ją na dowolne odległości. Zbyteczną rzeczą wówczas będzie przewożenie olbrzymich mas węgla. Możemy daleko szybciej przenieść przy pomocy drutów dowolną ilość energji elektrycznej, choćby o sile 10 tysięcy koni. (...)” 23 lutego 1906 TYGODNIK ILUSTROWANY Wyścig balonów Paryż miał r. z. niezwykłe widowisko. Z ogrodu Tuilleryjskiego wyruszyło 15 balonów, ubiegając się o wielką nagrodę francuskiego klubu aeronautycznego za najdalszą przestrzeń, przebytą w najkrótszym czasie. Pierwszą nagrodę otrzymał Jakób Faure na balonie „Kabyle” o 1,600 metr. kwadr. pojemności. Balon ten przebył przestrzeń 1,350 kilometrów w 18 godzin i wylądował na Węgrzech. Drugim był Hiszpan Duro na balonie „Cierzo”, który przebył 1,130 kilom., trzecim Francuz Boulenger na balonie „Eden”, wylądował w Saksonii. Wyruszaniu balonów z Paryża przypatrywały się tłumy. 3 lutego 1906 Grafologia w Japonii W Europie grafologia jest sztuką względnie nową. Datuje się ona od czasów księdza Michona, który był jej wynalazcą i propagatorem przed laty 50-ciu. Ale w Japonii uprawiano grafologię od czasów niepamiętnych. Doszli oni w kunszcie grafologicznym do takiej wprawy, że odgadują charakter człowieka z jednej jedynej napisanej przez niego kartki. Ale bo też sposób pisania Japończyków znacznie się różni od naszego. Mianowicie, nie używają oni twardych piór stalowych, lecz miękkich pędzelków, a to już wiele stanowi, bo najdelikatniejsze drgnienia dłoni uwydatniają się dobitniej przy takiem „malowaniu” liter i wyrazów. (...) Kreska wązka, krótka, ostra oznacza umysł jasny, zdecydowany. Kreska cienka i szybka, mniej lub więcej pozioma, jak kreska utworzona piórem, oznacza wesołość, żywość, słabą wolę. Kreska delikatna, powolnie narysowana – delikatność upodobań i uczuć, charakter nieco zmanierowany. (...) 3 lutego 1906 Nowy fortepian Profesor Zabłudowski z Berlina wymyślił instrument znacznej doniosłości dla dzieci, uczących się gry na fortepianie. Wynalazek jest nader prosty. P. Zabłudowski, nie zmieniając wielkości fortepianu ani siły jego tonów, stworzył poprostu małą klawiaturę, którą w każdej chwili można założyć, a która nie przeszkadza rozmiarami swymi w nauce dzieciom, poza tem niczem nie różniąc się od zwyczajnej. Poprostu zamiast klawiszy 22,5 milimetrowych są tam 20 milimetrowe, wskutek czego oktawa ma zamiast 19 centymetrów tylko 17 i przez to staje się dostępną dla dzieci. Skoro dziecko skończy grać, zdejmuje się małą klawiaturę, a nakłada zwyczajną, tak że w jednym instrumencie można właściwie posiadać dwa: dla dzieci i dla dorosłych. Jest to wynalazek bardzo praktyczny, znacznie praktyczniejszy, niż osobne małe skrzypce dla małych skrzypków. 17 lutego 1906 Nowa broń W Stanach Zjednoczonych odbywano próby z nową armatą o pociskach 3 funtowych. Wynik był świetny. Działo strzelało 300 razy na minutę. Jest to największa szybkość strzałów, jaką osiągnięto dotychczas. 17 lutego 1906 Alkoholizm u dzieci w Niemczech W Nordhausen, pisze Berl. Tageblatt, mieście, gdzie znajdują się liczne gorzelnie, zrobiono ankietę nad alkoholizmem u dzieci, chodzących już do szkoły. Rezultaty okazały się bardzo opłakane. W siódmej klasie pewnej szkoły ludowej z 49 dzieci 38 piło wino, 40 wódkę, a wszystkie piwo. W czwartej klasie z 28 dziewczynek 27 piło wino, 14 wódkę, 21 oświadczyło, że bardzo lubią piwo, 14 dawano piwo regularnie, „ponieważ dodaje sił”, jak mówili rodzice, 16 twierdziło, że już bywały lekko pijane. W pewnej wiosce koło Ortelsburga znaleziono u znacznej liczby uczniów flaszki z wódką, otrzymaną „na orzeźwienie” od rodziców. Niektóre dziewięcioletnie dzieci przynoszono rodzicom do domu jeszcze przed wykładami – pijane. Tak bywa w szkołach niemieckich... 17 lutego 1906 Zebrała Magda Michalska Game Zone W dzisiejszych czasach obserwujemy rozkwit gier sieciowych na niespotykaną dotychczas skalę. Gry, w których gracze, kierując poczynaniami swojego awatara (wirtualne alter ego), wiodą wirtualne życie w świecie, który istnieje tylko i wyłącznie na ekranach komputerów, powoli zaczynają dominować na rynku elektronicznej rozrywki. Przyjrzyjmy się ich początkom i historii. O grach MMORPG mo¿na by napisaæ ksi¹¿kê, dlatego z koniecznoœci artyku³ ten bêdzie doœæ pogl¹dowy i skupimy siê tu w g³ównej mierze na najwa¿niejszych i maj¹cych najwiêkszy wk³ad w rozwój gatunku tytu³ach. obraŸni oraz kartki papieru, o³ówka i zestawu koœci gracze wcielaj¹ siê w œmia³ków przemierzaj¹cych zapomniane lochy czy bezkresne krainy. W MUD-ach brak grafiki rekompensowany jest szczegó³owymi opisami miejsc, przedmiotów i wyda- MMORPG – jak to się zaczęło czyli TEKST ŁATWY ! ! ! M ŁODY TECHNIK 92 PREHISTORIA Protoplastami wspó³czesnych gier sieciowych s¹ tzw. MUD-y, czyli gry tekstowe, które narodzi³y siê w latach 70. Bardzo zbli¿one do klasycznych gier fabularnych (Role Playing), w których za pomoc¹ wy- Juliusz Konczalski rzeñ, w jakich bior¹ udzia³ gracze, wyœwietlanymi na ekranie monitora. Za pomoc¹ komend tekstowych (np. podnieœ, walcz, idŸ), decydujemy o tym, co robi nasza postaæ. Pocz¹tkowo, przed rozpowszechnie- niem siê sieci Internet, by móc bawiæ siê z graczami online, nale¿a³o po prostu wykupiæ konto u dostawcy sieci. Pierwszy komercyjny MUD to rok 1984 i pojawienie siê gry Islands of Kesmai, stworzonej przez Keltona Flinna i Johna Taylora. Za godzinê gry gracze p³acili 12$. Warto dodaæ, ¿e MUD-y do dziœ ciesz¹ siê zainteresowaniem wœród graczy (zw³aszcza tych starszych). W Polsce, najpopularniejszy (i prawdê mówi¹c chyba jedyny) MUD to Arkadia, osadzony w realiach fabularnej gry Warhammer Fantasy Role Play. Oczywiœcie gra jest ca³kowicie darmowa i po polsku, i by zagraæ, wystarczy zainstalowaæ pogram obs³uguj¹cy protokó³ Telnet, choæby o nazwie gMUD. PIERWSZE GRAFICZNE MMORPG-I Pierwsz¹ gr¹, która wprowadzi³a interfejs graficzny (choæ jeszcze dwuwymiarowy), by³a Habitat (znana póŸniej jako Club Caribe), wydana w 1988 roku przez studio Lucas Arts. Gra zaprojektowana na komputery Commodore C64, pozwala³a na jednoczesn¹ zabawê a¿ 16 graczy. Choæ dziœ, gdy w World of Warcraft gra parê tysiêcy osób jednoczeœnie na jednym serwerze, liczba 16 nie robi ¿adnego wra¿enia, w tamtych czasach by³ to prawdziwy prze³om. Trudno te¿ nazwaæ Habitat „prawdziw¹” gr¹. W istocie by³ to czat graficzny, w którym u¿ytkownicy mogli poruszaæ siê swoim awatarem po niewielkim, wirtualnym miasteczku, wymieniaæ przedmiotami, ale przede wszystkim w³aœnie rozmawiaæ. Przed nadejœciem najwiêkszej rewolucji na rynku tych pierwszych MMORPG-ów, czyli Ultimy Online, warto wspomnieæ o The Realm (1996), grze wydanej przez jednego z ówczesnych gigantów bran¿y gier, czyli firmê Sierra On-line (póŸniejsza nazwa Sierra Entertain- 2/2006 ment). Gra wykorzystywa³a ten sam interfejs graficzny, który zastosowano w seriach King’s Quest, Police Quest i oprócz wszystkich zastosowanych w Habitat elementów pozwala³a jeszcze na walkê (w systemie turowym). Œwiat gry oparto na fabularnej grze Dungeons & Dragons. ULTIMA ONLINE Prawdziwym wejœciem smoka by³o pojawienie siê w 1997 roku Ultimy Online stworzonej przez studio 3DO. Gry, która pierwsza w pe³ni zas³ugiwa³a na miano MMORPG, czyli masywnej gry sieciowej. Ca³a gama nowych rozwi¹zañ i mo¿liwoœci, setki graczy zamieszkuj¹cych wirtualny œwiat, a tak¿e zupe³nie nowa polityka cenowa (wprowadzono abonament miesiêczny w wysokoœci 10$) sprawi³y, ¿e program sta³ siê do dziœ wzorem dla wielu gier z tego gatunku. Przez wielu uwa¿anym za wzór wci¹¿ niedoœcigniony. W Ultimie Online gracze mogli wcielaæ siê w postaci m.in. magów, wojowników, z³odziei. Mogli trudniæ siê rzemios³em, wytwarzaæ przedmioty. Co jednak wa¿niejsze, mogli kupowaæ domy dla swoich postaci, zak³adaæ sklepy. Ogromna paleta mo¿liwoœci sprawia³a, ¿e gracz mia³ pe³n¹ swobodê co do wyboru stylu rozgrywki. Gra nie narzuca³a nic z góry, by³a w istocie taka, jak¹ chcieli j¹ widzieæ gracze. Prawdziwy wirtualny œwiat, w którym mo¿emy byæ albo kupcem albo wojownikiem, albo zwyk³ym z³odziejaszkiem. ROZKWIT I CZASY OBECNE M ŁODY TECHNIK Po premierze Ultimy Online producenci wiedzieli, ¿e jedyn¹ szans¹ na konkurowanie z dzieckiem 3DO jest przejœcie na powoli upowszechniaj¹cy siê interfejs trójwymiarowy. Dochodzimy w tym momencie do gier MMORPG, które do dziœ ciesz¹ siê ogromn¹ popularnoœci¹. Koreañska firma NCsoft wypuszcza w 1998 roku grê Lineage, która z liczb¹ blisko 4 milionów (!!!) graczy sta³a siê najwiêkszym komercyjnym sukcesem w bran¿y MMORPG. Dziœ World Of Warcraft wydany w 2004 roku przez Blizzard Entertainment jest najbli¿szy pobicia rekordu Lineage. Czy mu siê to uda? Prawdopodobnie tak, w tej chwili w Azeroth (œwiecie gry) ¿yje blisko 4 miliony wirtualnych herosów i ich liczba systematycznie roœnie. Jedno jest pewne, producenci dostrzegli w MMORPG now¹ ga³¹Ÿ bran¿y gier, która w niedalekiej przysz³oœci, w miarê upowszechniania siê dostêpu do Internetu wœród graczy, zdominuje rynek. Tak jak zdominowa³a rynek koreañski, gdzie ponad 70% spo³eczeñstwa ma dostêp do sta³ego ³¹cza internetowego. ! 93 2/2006 Game Zone PC Age of Empires 3 Juliusz Konczalski Trzecia odsłona jednej z najsłynniejszych serii strategicznych na PC. Tym razem przyjdzie nam toczyć bitwy w epoce wielkich odkryć i kolonialnych podbojów. Age Of Empires 3 to, jak jej poprzedniczki, strategia w czasie rzeczywistym, osadzona w realiach historycznych. O ile jednak w poprzednich czêœciach autorom uda³o siê w miarê wiernie odwzorowaæ M ŁODY TECHNIK 94 realia bojowe epok (staro¿ytnoœci w czêœci pierwszej i œredniowiecza w czêœci drugiej), o tyle tym razem dostajemy coœ na kszta³t Warcrafta 3. I mimo ¿e jednostki bojowe i realia s¹ historyczne, to strategiê walki najlepiej opisuje powiedzenie: „Kup¹, moœci panowie”. W okresie, w którym jak w ¿adnym innym liczy³ siê szyk wojsk i zachowanie formacji, autorzy zafundowali nam bitewny chaos. Wygrywa ten z graczy, który bêdzie mia³ liczniejsz¹ armiê. To nie wada oczywiœcie, wszak wiêkszoœæ RTS-ów bazuje na tym schemacie. Jednak wszyscy ci, którzy spodziewali siê podobnego do Age of Empires 2 stopnia realizmu, mog¹ czuæ siê zawiedzeni. Autorzy zafundowali nam tutaj zasadniczo dwa typy zabawy. Pierwszym jest kampania dla pojedynczego gracza, której osi¹ fabularn¹ staj¹ siê losy kilku pokoleñ rodziny Blacków od chwili, w której Morgan Black dop³yn¹³ do wybrze¿y Ameryki. Kampania jest liniowa i nie ma mowy o mo¿liwoœci wyboru strony konfliktu. By móc dowolnie decydowaæ, którym mocarstwem chcemy zagraæ, pozostaje nam drugi typ zabawy, czyli gra na losowo generowanych planszach z przeciwnikiem kierowanym przez komputer lub z innymi graczami za poœrednictwem Internetu. W obu wypadkach rozgrywka sprowadza siê do wybudowania bazy i zrównania z ziemi¹ bazy przeciwnika(ów). Nowoœci¹ jest mo¿liwoœæ otrzymywania dostaw z macierzystej metropolii. W grze bowiem, wydobywaj¹c surowce, wznosz¹c budowle czy wreszcie szkol¹c jednostki, otrzymujemy punkty doœwiadczenia, dziêki którym roœnie presti¿ rodzinnej metropolii. Z czasem uzyskujemy dostêp do specjalnych kart, które pozwalaj¹ nam na dokonywanie konkretnych zamówieñ (m.in. jedzenia, z³ota, surowców czy jednostek bojowych). Choæ grafika jest w pe³ni trójwymiarowa i mamy swobodê w obrocie kamery, wizualnie program nie robi a¿ takiego wra¿enia, jak na zdjêciach (no mo¿e woda, dziêki technologii pixel shader, prezentuje siê wyœmienicie). Rozgrywka jest przyjemna, ale, jak wspomnia³em, sztampowa i na d³u¿sz¹ metê nu¿¹ca. Na plus nale¿y policzyæ wspania³e polskie wydanie gry (oprócz instrukcji znajdziemy obszerny poradnik strategiczny). S³owem, warto zagraæ, choæ rewelacji nie ma co siê spodziewaæ. Ocena: 4+ /6 Dystrybutor: CD Projekt Na CD: Galeria 2/2006 Moto GP 3: W ostatnim czasie producenci gier komputerowych niespecjalnie rozpieszczali miłośników jednośladów mających PC. Z tym większą ciekawością zasiadłem do najmłodszego dziecka programistów z THQ. Ultimate Racing Technology Juliusz Konczalski P rzyznajê siê bez bicia, ¿e z poprzednimi czêœciami Moto GP nie mia³em ¿adnej stycznoœci, dlatego trudno jest mi powiedzieæ o zmianach, jakie niesie ze sob¹ trzecia ods³ona. Rozwiejê jednak ju¿ na pocz¹tku nadzieje, ¿e Moto GP to symulator z prawdziwego zdarzenia. Nic podobnego. Gra jest wybitnie zrêcznoœciowa. Autorzy oddali do naszej dyspozycji kilka trybów zabawy. Pojedynczy wyœcig na jednej z 16 i na tym polu mo¿emy poczuæ siê rozczarowani. Zastosowany tu ca³kowicie zrêcznoœciowy model jazdy, nie jest na tyle atrakcyjny, by przykuæ do monitora na d³u¿ej. Tak¿e trasy, na których przyjdzie nam siê œcigaæ, a¿ ra¿¹ monotoni¹. S³abego wra¿enia nie ratuje tak¿e patent z rozmywaniem obrazu przy du¿ych prêdkoœciach czy fajnie zrealizowane kraksy (ziarnisty obraz na wzór transmisji TV). Moto GP 3 rozczarowuje. Gra nie jest mo¿e a¿ tak s³aba, ale te¿ trudno nazwaæ j¹ liderem w swoim gatunku. Jeœli ktoœ lubi szybkie, sportowe motory, a jednoczeœnie nie przeszkadza mu ca³kowity brak realizmu i s³aba grafika, to byæ mo¿e bêdzie siê z Moto GP 3 dobrze bawi³. Ja jednak wolê poczekaæ na wyœcigi motorowe z prawdziwego zdarzenia. Ocena: 3 /6 Wydawca: CD Projekt Na CD: Galeria M ŁODY TECHNIK tras; tryb kariery, w którym po prostu wcielamy siê w rolê spragnionego trofeów motocyklisty; tryb szkolenia, czyli mo¿liwoœæ poznania tajników najbardziej efektywnego prowadzenia motoru; próby czasowe, czyli walka o ustanowienie najszybszych czasów dla danego toru. Do tego dorzuciæ nale¿y jeszcze mo¿liwoœæ wyboru klasy pojemnoœciowej motoru (Grand Prix, Extreme 600, 1000 i 1200) oraz rywalizacjê z ¿ywymi przeciwnikami (zarówno przez sieæ lokaln¹, jak i Internet) i zyskujemy ca³kiem obiecuj¹cy wachlarz mo¿liwoœci. Niestety, obiecuj¹cy tylko do momentu rozpoczêcia wyœcigu. Pierwsze, co rzuca siê w oczy, to oczywiœcie grafika, delikatnie mówi¹c – przeciêtna. Tor, zawodnicy i ich maszyny wygl¹daj¹ tak, jakby gra powsta³a dobre 2 lata temu. Niedoci¹gniêcia wizualne mo¿e nam czasem zrekompensowaæ wysoka grywalnoœæ, ale niestety 95 2/2006 Game Zone Mini− temat TEKST PRINCE OF PERSIA : DWA TRONY ŁATWY ! ! ! Trzecia, po Piaskach Czasu i Duszy Wojownika, ods³ona nowej wersji legendarnego tytu³u, na którym wychowa³o siê ju¿ pokolenie graczy (a teraz chowa kolejne). Tym razem dzielny Ksi¹¿e bêdzie musia³ walczyæ o odzyskanie w³adzy w targanej wojn¹ domow¹ Persji. Ciekawostk¹ niech bêdzie, ¿e ta zrêcznoœciowa gra wydana zostaje w dwóch wersjach jêzykowych – polskiej i angielskiej – do wyboru, do koloru. nowości LOGITECH G5 – mysz dla graczy K a¿dy, kto gra³ w Counter Strike’a czy sieciowego Battlefielda, wie doskonale o tym, jak wa¿nym elementem wyposa¿enia komputera jest dobra myszka. Przyjrzyjmy siê modelowi G5 Logitecha, zaprojektowanemu z myœl¹ w³aœnie o prawdziwych graczach. Dystrybutor: Cenega Poland SWAT 4: THE STETCHKOV SYNDICATE Czwarta ods³ona jednej z najlepszych taktycznych strzelanek na PC. Jak w poprzednich czêœciach naszym zadaniem bêdzie dowodzenie jednostk¹ specjaln¹ policji o nazwie SWAT. Chlebem zaœ powszednim m.in. odbijanie zak³adników czy zapobieganie zamachom bombowym. W grze prócz rozbudowanego trybu dla pojedynczego gracza autorzy przygotowali mo¿liwoœæ zabawy za poœrednictwem Internetu. Dystrybutor: CD Projekt M ŁODY TECHNIK 96 Na pierwszy rzut oka ta optyczna mysz prezentuje siê doœæ niepozornie. Ot, klasyczny dla modeli Logitecha ergonomiczny kszta³t, idealnie dopasowany do d³oni. Pewnym zaskoczeniem mo¿e byæ brak interfejsu PS/2. Urz¹dzenie bowiem pod³¹czamy do portu USB, który, jak twierdzi producent, zapewnia a¿ osiem razy wiêksz¹ szybkoœæ reakcji na ruchy ni¿ w konwencjonalnych myszach. Przyznam szczerze, ¿e trudno mi to zweryfikowaæ, bo poruszaj¹c swoim poczciwym i wys³u¿onym gryzoniem, mam wra¿enie, ¿e skubaniec te¿ b³yskawicznie reaguje na moje ruchy. Pozostaje mi zawierzyæ producentowi na s³owo. Specyfikacja techniczna myszy jest doœæ imponuj¹ca. Laserowy sensor o rozdzielczoœci 2000 dpi skanuj¹cy 6.4 megapiksela na sekundê zdaje siê obiecywaæ niesamowit¹ wrêcz precyzjê i komfort pracy. Urz¹dzenie wyposa¿ono w 6 w pe³ni programowalnych przycisków. Najwiêkszym jednak zaskoczeniem jest mo¿liwoœæ doci¹¿ania myszy, dziêki do³¹czonemu do zestawu kompletowi ciê¿arków. Po umieszczeniu ich w odpowiednim pojemniczku, pod myszk¹, mo¿emy zwiêkszyæ ciê¿ar gryzonia maksymalnie o 38 gramów. 2/2006 EMPIRE A jak mysz sprawowa³a siê w akcji? Na warsztat wzi¹³em strategiê Age of Empires 3, najpopularniejsz¹ grê sieciow¹ World of Warcraft, oraz oczywiœcie strzelankê Battlefield 2. EARTH: THE ART OF SUPREMACY Dodatek do Empire Earth (wymaga posiadania wersji podstawowej), jednej z najlepszych strategii czasu rzeczywistego ostatnich lat. Gracze ponownie bêd¹ mieli szansê pokierowania jedn¹ z kilku dostêpnych w grze cywilizacji i siêgniêcia po œwiatow¹ dominacjê, militarn¹ i gospodarcz¹. W ka¿dym z wymienionych tytu³ów gryzoñ Logitecha sprawowa³ siê wyœmienicie. Dodatkowe przyciski (umieszczone tu¿ pod kó³eczkiem i pod kciukiem) okazuj¹ siê niezwykle przydatne, zw³aszcza w World Of Warcraft, gdzie mo¿emy pod nimi zaprogramowaæ konkretne umiejêtnoœci postaci. Walka staje siê o wiele wygodniejsza, bo miast szukaæ ikon na pasku umiejêtnoœci, wystarczy klikn¹æ stosowny przycisk myszy. Dystrybutor: CD Projekt Powiem jednak szczerze, ¿e choæ wygoda i komfort pracy s¹ tutaj bezapelacyjnie na najwy¿szym poziomie, to jednak na dobr¹ sprawê przeciêtny gracz nie jest w stanie wykorzystaæ w pe³ni mo¿liwoœci myszy. Oczywiœcie gra siê trochê lepiej i przyjemniej, mysz reaguje bezb³êdnie GUN GTA na Dzikim Zachodzie – tak w skrócie mo¿na opisaæ tê grê. Wcielamy siê w postaæ rewolwerowca, Coltona Wrighta, który szuka zemsty na mordercach swojego ojca. Warto wspomnieæ o œwietnej grafice oraz klimacie spaghetti westernów. Autorzy chwal¹ siê tak¿e pe³n¹ swobod¹ w kolejnoœci wykonywania misji dostêpnych w grze. Dla wszystkich mi³oœników Dzikiego Zachodu rzecz obowi¹zkowa. M ŁODY TECHNIK i œlizga siê bez oporów, ale czy warto jest wydaæ blisko 300 z³otych na mysz? Ró¿nica, w stosunku do tanich myszek, choæ zauwa¿alna, nie usprawiedliwia jeszcze a¿ dziesiêciokrotnego przebicia w cenie. Przed zakupem wskazana chwila namys³u. Logitech G 5 Producent: Logitech Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia 97 2/2006