nowe technologie
Transkrypt
nowe technologie
Wielka Kolekcja Dystrybucji Linux Mint, PCLinuxOS, Sabayon, Puppy Linux i wiele innych! LIPIEC 2011 – NUMER 7 (89) C E N A : 2 5 , 9 0 z ł ( 5 % VAT ) Nowe technologie Rozpoznawanie twarzy i sieci semantyczne & Android Spojrzenie w przyszłość NOWE TECHNOLOGIE Zbyt dużo buforów Czy tani RAM popsuje Internet? Apache Jena i nowa sieć semantyczna n Rewolucyjny system plików ZFS n Rozpoznawanie twarzy za pomocą digiKama n Sentinella Łatwe monitorowanie systemu Wielki pojedynek Androida z iOS-em HTC Incredible S kontra iPhone 4! Kupujemy PC z Linuksem : n o i t i d E y t i Commun n e p o d n free a alej j a d o p i z r e i pob d 10 najlepszych wyborów Samsung Galaxy Tab Test tabletu z Androidem Darktable Zmieniamy Linuksa w cyfrową ciemnię Najlepsze aplikacje dla Androida w w w . l i n u x - MAGAZINE . PL Numer 7 (89) Lipiec 2011 25,90 zł ISSN 1732-1263 INDEX 384100 Witamy Rozwijanie oprogramowania jako usługa Dla mamusi Zmiana w życiu maddoga sprawia, że na nowo przygląda się usługom serwisowym i zastanawia nad nowym modelem biznesowym dla programistów. Jon „maddog” Hall M oja mama, połówka słynnego duetu „Mom&POP(TM)”, zmarła 7 marca tego roku. Wielokrotnie pisałem w tym miejscu o swoich rodzicach i ich problemach różnymi urządzeniami technicznymi. Paradoksalnie ich najmłodszy syn jest całkowicie uzależniony od technologii. Kiedy czterdzieści lat temu ktoś pracował z komputerami, zazwyczaj miał tytuł zawodowy, a nierzadko nawet stopień naukowy w dziedzinie informatyki. Jeśli nie potrafił sobie poradzić ze swoim programem czy systemem, mógł poprosić o radę specjalistę siedzącego obok. Z czasem pojawiało się coraz więcej komputerów typu mainframe, wciąż jednak ludzie z odpowiednim wykształceniem instalowali oprogramowanie, konfigurowali sieci, wykonywali kopie zapasowe i generalnie dbali o sprzęt i oprogramowanie. Tak zwana pomoc komputerowa składała się z profesjonalnych informatyków. Następnie w okolicach 1977 roku Bill Gates i Steve Jobs umieścili mainframe na każdym biurku, oczekując, że wszyscy zadbają o swój sprzęt. To prawda, nazwano je komputerami osobistymi, zaś ich systemy operacyjne były stosunkowo proste w porównaniu z ówczesnymi maszynami typu mainframe, wciąż jednak trzeba było instalować oprogramowanie, wykonywać kopie zapasowe i konfigurować sieć. Z upływem czasu technologia stawała się coraz bardziej złożona, zaś pomoc komputerowa fizycznie zaczęła się oddalać, by ostatecznie przenieść się do innych krajów. Nie dało się już przyjść do kogoś z problemem, usiąść obok i spróbować wspólnie znaleźć rozwiązanie. Zamiast tego trzeba było odpowiadać na pytania typu: „Czy trzyma pan myszkę właściwie?” albo: „Kiedy ostatnio restartowała pani komputer?”. Owa „pomoc” stawała się coraz bardziej „scentralizowana” w imię „wydajności” (czytaj: zwiększenia zysków producenta). Gros dużych firm posiada własny dział pomocy komputerowej, nie mają jej natomiast małe firmy i poszczególne osoby. W większości państw to właśnie małe i średnie firmy odpowiadają za wytworzenie ogromnej części produktu krajowego brutto (jeszcze więcej, jeśli dodać rolnictwo) i to im brakuje profesjonalnej pomocy w tym zakresie. Pewien znajomy inżynier elektryk spędza zwykle trzy godziny tygodniowo, zajmując się trzema komputerami w swojej firmie. To prawda, że używane przez niego oprogramowanie jest dość zawww.linux-magazine.pl awansowane, nie zmienia to jednak faktu, że wolałby poświęcić ten czas bezpośrednio interesom. Przyjmuję więc, że przeciętny użytkownik spędza około piętnastu minut dziennie na tzw. działaniach pobocznych, co daje koszt około 5 dolarów. Tak więc miliard dwieście pięćdziesiąt milionów komputerów marnuje sześć i pół miliarda dolarów dziennie. Jeśli trzystu pracowników traci po piętnaście minut każdego dnia, to tak, jakby dziewięciu z nich w ogóle nie przyszło do pracy. Wiele osób wyobraża sobie, że problem rozwiążą chmury komputerowe. Ktoś inny będzie nam naprawiał programy, usuwał wirusy, wykonywał kopie zapasowe itd. Ale nawet jeśli system będzie działał idealnie, to jednak używane oprogramowanie nie zawsze będzie dopasowane do wykonywanej pracy. Konieczna może się okazać zmiana sposobu pracy, a to z kolei pociągnie za sobą spadek wydajności. Żyjemy w bardzo zróżnicowanym świecie. Obsługa pięciu (czy nawet pięćdziesięciu) języków to nie wszystko. Jak grupa kilkuset osób może spełnić oczekiwania i zaspokoić potrzeby miliardów? Wiele razy słyszałem od przedstawicieli korporacji, że dana funkcja czy zmiana w oprogramowaniu „nie służyła ich interesom biznesowym” – ignorując interes użytkownika. W przypadku zamkniętego oprogramowania użytkownik jest zasadniczo skazany na korzystanie z produktu – nie ma możliwości w żaden sposób go zmodyfikować czy wpłynąć na sposób jego funkcjonowania. Lekarstwo? Zaprzestanie masowej produkcji oprogramowania, do którego sprzedaje się usługi, i powrót do koncepcji sprzedaży usług rozwijania aplikacji. Usługą jest wówczas dopasowanie oprogramowania do potrzeb użytkownika. W ten sposób użytkownikowi przywrócona zostaje kontrola nad wykorzystywanym przez niego oprogramowaniem. n n n NUMER 89 LIPIEC 2011 3 Linux & Android Magazine Spis treści & Android Linux Magazine jest miesięcznikiem specjalistycznym wydawanym we współpracy z Linux New Media AG, Monachium, Niemcy. Nowe Technologie Wydawca Linux New Media Polska sp. z o.o. Redaktor Naczelny Artur Skura, [email protected] Programowanie i aplikacje: Oliver Frommel, [email protected] W tym miesiącu przyglądamy się kilku obiecującym nowym technologiom, w tym rozpoznawaniu twarzy i sieci semantycznej. Nowości i raporty: Ulrich Bantle, [email protected] Korespondenci i współpracownicy Zack Brown, Patricia Jung, James Pyles, Uli Bantle, Andreas Bohle, Jens-Christoph Brendel, Hans-Georg Eßer, Markus Feilner, Oliver Frommel, Marcel Hilzinger, Mathias Huber, Anika Kehrer, Kristian Kißling, Jan Kleinert, Peter Kreußel, Thomas Leichten stern, Jörg Luther, Nils Magnus 16 Apache Jena Sekretarz redakcji Joanna Romaniuk, [email protected] Skład tekstu i przygotowanie poligraficzne Tworzymy, przetwarzamy i analizujemy dane semantyczne za pomocą platformy Jena. Viktoria Nikołowa, [email protected] Projekt okładki Pinball, [email protected] Reklama www.linux-magazine.pl/advertise [email protected] tel.: 0691 440 903 22 ZFS Miedzynarodowa Hubert Wiest, [email protected] tel.: +852 633 30 382 (Hong Kong) Ten innowacyjny system plików integruje RAID i zarządzanie wolumenami. Corporate Management (Linux New Media AG) Hermann Plank, [email protected], Brian Osborn, [email protected] Prenumerata 26 J. Ewa Romaniuk, [email protected] [email protected] Rozpoznawanie twarzy Cena prenumeraty (12 numerów w roku zawierających CD-ROM lub DVD): Dla osób prywatnych roczna 195 zł półroczna 110 zł dwuletnia 330 zł Dla firm roczna 215 zł półroczna 125 zł dwuletnia 345 zł Prenumerata zagraniczna: roczna 320 zł półroczna 165 zł digiKam i Libface sprawiły, że rozpoznawanie twarzy możemy zaimplementować sobie sami – na własnym komputerze. Zamówienia i obsługa prenumeraty: tel. +48 22 742 14 55 faks +48 22 742 14 56 [email protected] Linux Magazine ul. Mangalia 4, 02-758 Warszawa www.linux-magazine.pl, [email protected] tel./fax +48 22 22 742 14 55 Wydawca dokłada wszelkich starań, aby publikowane w piśmie i na towarzyszących mu nośnikach informacje i oprogramowanie były poprawne i przydatne, jednakże Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za efekty wykorzystania ich, w tym nie gwarantuje poprawnego działania programów. Zawartość nosników CD-ROM i DVD jest sprawdzana oprogramowaniem antywirusowym przed rozpoczęciem procesu produkcji. Fizyczne uszkodzenia nośników należy zgłaszac do działu prenumeraty. Żaden z materiałów opublikowanych w Linux Magazine nie może być powielany w jakiejkolwiek formie bez zgody Wydawcy. Włascicielem znaku towarowego Linux jest Linus Torvalds. 6 Jądro Zack Brown opisuje najnowsze trendy w rozwoju jądra Linuksa. 8 nowośCi Najnowsze produkty dla programistów i administratorów. ISSN 1732-1263; Nakład 10000 egz. Druk: ArtDruk - Zakład Poligraficzny Kobyłka www.artdruk.com tel. +48 604 979 357 4 LIPIEC 2011 NUMER 89 10 nARZĘDZIA Wieści ze świata Linuksa. www.linux-magazine.pl W NUMERZE LIPIEC 2011 W NUMERZE 76 16 Apache Jena Dodajemy głębię znaczeń do naszej witryny za pomocą Apache jena i sieci semantycznej. 26 Android Darktable To poręczne narzędzie pozwala manipulować zdjęciami w formacie RAW. Rozpoznawanie twarzy KNOW-HOW Demon, który pomaga nam zwiększyć wydajność i niezawodność serwowanych usług. 46 Yahoo! Pipes Ta usługa pozwoli nam dotrzeć do ważnych informacji, bez zbędnych poszukiwań. 48 Administracja wieloma serwerami Cluster SSH, Nagios, OSSEC i Cron wyręczą nas z najbardziej nielubianych obowiązków. 50 Pytania i odpowiedzi Twórca Knoppiksa Klaus Knopper odpowiada na pytania dotyczące Linuksa. 53 OpenCL Wybór interesujących aplikacji na Androida. 37 Samsung Galaxy Tab Test jednego z najlepszych tabletów z Androidem. 40 HTC Incredible S kontra iPhone 4 Eksperymentujemy z rozpoznawaniem twarzy za pomocą zdjęć. 42 Keepalived 34 Aplikacje Androidowe 60 Blender: Animacja postaci Pokazujemy, jak zbudować i kontrolować szkielet postaci, by móc animować modele Blendera. 65 Charly: tcpflow i HugeURL Od śmieszności do wielkości – i odwrotnie. Podsumowujemy ruch sieciowy i tworzymy naprawdę dłuuugie URL-e! 66 Lekcje bezpieczeństwa: Nadmiar buforów Zbyt wiele buforów wywołuje opóźnienia i utrudnia wydajną pracę. 68 Sentinella To narzędzie zawiera wszystko, czego potrzebujemy do monitorowania systemu i przesyłania automatycznych powiadomień. Używamy procesora graficznego i OpenCL do przetwarzania równoległego. Wielki pojedynek smartfona z Androidem ze sztandarowym produktem Apple’a. LinuxUser 70 Hotot Wysyłamy komunikaty Twittera ze swojego netbooka. 72 Workspace: Śledzenie GPS i geokodowanie Open GPS Tracker, GPS Photo Correlator, Geotag i Prune. 76 Darktable Edycja plików RAW nigdy nie była prostsza. 80 Quassel Kontynuujemy IRC-owe pogawędki bez względu na system. 84 Wiersz poleceń: abcde To przydatne polecenie zripuje płyty CD do naszego ulubionego formatu. Wielka Kolekcja Dystrybucji! Na płycie między innymi: ● ● ● ● www.linux-magazine.pl Linux Mint „Debian” PCLinuxOS „Gnome” Sabayon Linux „E17” Puppy Linux ● ● ● Parted Magic Zenwalk Core IPFire NUMER 89 LIPIEC 2011 5 NOWOŚCI Jądro Najświeższe wieści, poglądy, Nowy opiekun chińskiej dokumentacji różnice zdań i ścieżki rozwoju w społeczności jądra Linuksa. Zack Brown Harry Wei ogłosił, że zaczął tłumaczyć dokumentację jądra na chiński i chciałby zostać oficjalnym opiekunem materiałów w tym języku. Wysłał łatkę, w której dodał się do pliku MAINTAINERS, a Randy Dunlap pomógł mu naprawić kilka drobnych problemów. Cong Wang zauważył, że Harry wskazał [email protected] jako oficjalną listę dyskusyjną, podczas gdy rozsądniej byłoby podać [email protected]. Harry stwierdził jednak, że lista zh-kernel.org jest martwa, na co Wolfram Sang odpowiedział propozycją włączenia do wpisu MAINTAINERS obu list, co znacznie uprościłoby sprawę. Tao Ma sprzeciwił się pomysłowi objęcia przez Harry’ego funkcji opiekuna chińskiej dokumentacji. Stwierdził, że przetłumaczonych przez niego materiałów jest zbyt mało, by uzasadniać taki krok. Jego zdaniem Harry powinien udowodnić, że ma odpowiednie kwalifikacje i czas, by przeglądać wpisy innych osób. Nie na tym jednak polega funkcja opiekuna. Harry odpisał, że nie jest pewien, czy sobie poradzi, ale będzie się starał wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafi. Następnie ponownie przesłał łatkę do pliku MAINTAINERS z wszystkimi sugerowanymi wcześniej poprawkami. Dokumentacja unifikującego systemu plików Miklos Szeredi opublikował łatkę dokumentującą unifikujący system plików. System taki składa się z dwóch nałożonych na siebie systemów plików, przedstawianych użytkownikowi jako jeden. Jeśli na przykład system A i system B zawierają katalogi /home/, w systemie unifikującym widoczny jest tylko jeden folder. Jeśli natomiast system A zawiera katalog / home/zbrown/, a system B – katalog /home/zacharyb/, w systemie unifikującym widać oba, zupełnie jak miałoby to miejsce w normalnym systemie plików. Problem pojawia się, gdy w obu systemach znajduje się plik o tej samej nazwie, na przykład /home/zbrown/nazwapliku.txt. Którą wersję przedstawić użytkownikowi? Przyjęte zostało rozwiązanie, zgodnie z którym jeden z systemów jest oznaczany jako „górny”, a drugi jako „dolny”. W razie konfliktów użytkownik widzi pliki z górnego systemu plików, a te z dolnego zostaną ukryte. W odpowiedzi na wpis Miklosa Randy Dunlap zaproponował kilka drobnych poprawek, po czym Miklos ponownie opublikował łatkę. Zack Brown Na listę mailingową jądra Linuksa składają się najważniejsze wydarzenia rozwoju Linuksa. Ruch jest ogromny, często sięga dziesięciu tysięcy wiadomości tygodniowo i bycie na bieżąco z całym rozwojem jądra to zadanie właściwie niewykonalne dla jednej osoby. Jednym z nielicznych śmiałków, którzy się tego podejmują, jest Zack Brown. 6 LIPIEC 2011 NUMER 89 www.linux-magazine.pl NOWOŚCI Jądro Aktualizacja kernel.org/doc Rob Landley zrobił przegląd obsługiwanych przez siebie stron: http://kernel.org/doc/. Twierdzi, że znalazł na to czas, gdyż teraz pracuje nad rozwojem jądra na pełnym etacie. Nowa strona zawiera wszystkie dokumenty, które udało mu się wydobyć z samego drzewa jądra, a także odnośniki do dokumentacji odpowiednich standardów, odnośniki do innych dokumentów jądra, nieznajdujących się w drzewie, oraz wiele innych linków, które wydały mu się istotne. Zachęca do komentowania i zgłaszania sugestii. Randy Dunlap wyraził swoją aprobatę, podobnie jak Américo Wang. Mariusz Kozlowski z zadowoleniem dodał, że może teraz wyrzucić z przeglądarki wiele związanych z jądrem zakładek. Rob podał kilka ciekawych informacji o sposobie generowania stron. Zwrócił uwagę, że program kompilujący dokumentację (make htmldocs) nie podlega żadnym testom regresyjnym, może więc czasem łamać regułę stanowiącą, że żadna proponowana łatka nie powinna blokować kompilacji. Dodał, że tego typu awarie pojawiały się w ostatnich wersjach -rc. Zwrócił również uwagę, że niektóre z jego stron opierają się na plikach 00-INDEX umieszczonych w katalogach dokumentacji. Część z nich jest nieaktualna i nie odzwierciedla rzeczywistej zawartości folderów. Zauważył, że lista plików .doc znajdujących się w katalogach, które nie zostały odnotowane w odpowiednich plikach 00-INDEX, jest „szalenie długa”. Chciał w ten sposób pokazać, że przeprowadzona przez niego reorganizacja wygląda dobrze, ale w rzeczywistości wymaga jeszcze sporo pracy. Obiecał, że w miarę możliwości będzie rozwiązywał istniejące problemy. Także Randy postanowił zająć się poprawkami i zachęcał wszystkich zainteresowanych do nadsyłania łatek. Bufferbloat Niektórzy spekulują, że nękający Internet problem opóźnień powodują bufory pamięci RAM, które bezmyślnie dodawano do różnych systemów obsługujących łączność internetową. Chodzi o to, że kiedy połączenie sieciowe jest zapychane, można je udrożnić poprzez buforowanie i wysyłanie zaległych danych w okresach mniejszego obciążenia. Rozwiązanie to jest tak przydatne, a układy RAM potrzebne do jego wdrożenia tak tanie, że projektanci urządzeń internetowych zaczęli je dodawać je praktycznie do każdego sprzętu, traktując jako domyślną metodę radzenia sobie z problemami opóźnień, a jednocześnie ignorując poważniejsze zagadnienia, takie jak kolejkowanie czy wysyłanie pakietów sieciowych w czasie dużego natężenia ruchu. W efekcie, gdy bufory się zapychają (a wraz z rosnącą popularnością Internetu zdarza się to coraz częściej), sprzęt, na którym opiera się cała Sieć, przestaje sobie radzić z kolejkowaniem i wysyłaniem pakietów. Jako że buforowanie było jedynym rozwiązaniem przyjętym przez projektantów sprzętu, problem zaczyna przybierać ogromną skalę. Bufory zwyczajnie się zatkały i nie są w stanie dalej udrażniać sieci. John W. Linville ogłosił ostatnio powstanie nowego drzewa git: git://git.infradead.org/debloat-testing.git, w którym mają się znaleźć łatki i algorytmy usiłujące sobie radzić ze zjawiskiem „bufferbloatu”. Teoretycznie problem zapychania buforów w sprzęcie sieciowym można rozwiązywać za pomocą oprogramowania, zarządzając kolejko- waniem i wysyłaniem pakietów do urządzeń, co powinno zapobiec wypełnianiu ich buforów. Pomocny może być także Linux. Wystarczy zmienić sposób, w jaki jądro obsługuje bufory swojego sprzętu. Na odezwę Johna odpowiedziało kilka osób, które rozpoczęły dyskusję o technicznych aspektach przedsięwzięcia. Jedną z przyczyn zapychania buforów może być fakt, że bezpośrednio odpowiedzialne za nie firmy nie chcą przyznać, że popełniły błąd, więc programistom open source trudno nawet dowieść, że problem istnieje, nie mówiąc o jego poprawnym zdiagnozowaniu. Jest jednak grupa ludzi przeświadczonych, że zjawisko to istnieje i wymaga przedsięwzięcia kroków naprawczych. Czyszczenie ath6kl Luis R. Rodriguez napisał, że w najbliższym czasie szykują się poważne porządki w sterowniku ath6kl, co może spowodować konflikty z resztą kodu. Luis i inni muszą w związku z tym dobrze skoordynować pracę. Zaproponował, by wszyscy zainteresowani zgłaszali swoje działania poprzez kanał IRC #ath6kl na freenode oraz wiki pod adresem http://wireless.kernel.org/en/users/Drivers/ath6kl, gdzie można informować o zadaniach do wykonania. Efekty pracy będą zbierane w drzewie git: git://git.kernel.org/ pub/scm/linux/kernel/git/gregkh/staging-2.6.git. Plan jest taki, www.linux-magazine.pl by wysyłać Gregowi Kroah-Hartmanowi łatki w pakietach po dwadzieścia, co według niego samego jest rozsądnym rozwiązaniem. Jako że cały kod znajduje się w sekcji staging jądra, Luis ma nadzieję uniknąć sytuacji, w której sterownik zostałby usunięty z powodu długotrwałej awarii. Trudno byłoby to osiągnąć, nie koordynując całego przedsięwzięcia, gdyż wszelkie próby porządkowania kodu z reguły pociągają za sobą przejściowe problemy. NUMER 89 LIPIEC 2011 7 NOWOŚCI Technologie, trendy NOWOŚCI Technologie, trendy Gnome 3.0 gotowy Mageia wyrusza na podbój To była długa droga, nie obyło się bez ofiar, ale stabilna wersja Gnome 3.0 została ukończona, co przyjęto z wielkim entuzjazmem. Jej przygotowanie zajęło trzy lata; to wyczekiwany krok milowy i pierwsza istotna zmiana numeracji od dziewięciu lat. Jakie nowości kryje „trójka”? Najważniejsza to oczywiście Gnome Shell – świeże podejście do interfejsu graficznego, które pozbywa się kilku standardowych metafor pulpitu, w tym panelu. Dobra wiadomość jest taka, że nowe środowisko jest ładne i proste w obsłudze; zła – to konieczność akceleracji sprzętowej, co uniemożliwia doznanie pełni wrażeń w Gnome 3.0 w przypadku starszych komputerów lub Linuksa na maszynie wirtualnej. Środowisko oferuje zintegrowaną funkcję komunikatora, grupowanie okien, wyszukiwanie na pulpicie oraz wiele innych rewelacyjnych narzędzi – których działanie zależy niestety od parametrów sprzętu. Nautilus, stary, niezawodny menedżer plików, został wzbogacony o kilka usprawnień, a zmodyfikowane ustawienia środowiska sprawiają, że jest ono znacznie prostsze w obsłudze. Co dalej? Już wrześniu tego roku ma się pojawić Gnome 3.2, zgodnie ze standardowym sześciomiesięcznym cyklem rozwoju. Debiut Gnome 3.0, wzbogaconego o Gnome Shella, to Fedora 15, openSUSE, Tumbleweed i wiele innych dystrybucji. Linux Mint ogłosił, że w następnej odsłonie pozostanie przy tradycyjnym panelu Gnome, a Ubuntu 11.04 domyślnie zawiera interfejs Unity – jednak można pobrać Gnome 3.0 poprzez PPA. Więcej informacji o Gnome na stronie: www.gnome. org. Dobrej społeczności nie da się powstrzymać, czego dowodem jest pierwsza wersja dystrybucji Mageia. To gałąź Mandrivy (niegdyś Mandrake’a), która powstała po masowych zwolnieniach w tej firmie. Społeczność Magei przetrwała wiele trudnych chwil, ale ciężka praca wydała owoce w postaci pierwszej wersji systemu. A co w niej znajdziemy? Oczywiście Firefoksa 4.0, jądro Linuksa 2.3.38, KDE 4.6.1, Gnome 2.32 i kilka innych zaktualizowanych pakietów. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu zespołu, wiele wysiłku kosztowała także lokalizacja systemu. W dużej mierze wygląda on jak Mandriva 2010.1 – gałąź jest relatywnie świeża, więc twórcy będą potrzebować czasu na przygotowanie własnej dystrybucji. Mageia 1 pojawiła się 1 czerwca. Chętni, by wypróbować nowy system lub przyłączyć się do prac nad projektem, mogą zajrzeć pod adres: www.mageia.org. 8 LIPIEC 2011 NUMER 89 Szaleństwo patentowe Google’a Wygląda na to, że Google nie chce być dłużej pomiatany przez patentowych oligarchów i zamierza zbudować własne portfolio patentów. Jak? Firma zaoferowała dziewięćset milionów dolarów za należący do Nortela zbiór praw do technologii, co plasuje ją w ścisłej czołówce aukcjonariuszy. Plan wykupienia patentów Nortela Google ogłosił 4 kwietnia (wiemy więc, że nie żartował). Skąd taka decyzja? Pierwszy wiceprezes i radca prawny, Kent Wal ker, powiedział: „Google to relatywnie młoda firma i choć mamy rosnącą liczbę patentów, nasi konkurenci, z uwagi na ich dłuższy staż, posiadają większe portfolia”. Innymi słowy, firmy takie jak Oracle miały całe dziesięciolecia, by skumulować ogromne zbiory patentów, co automatycznie stawia Google’a na gorszej pozycji. Wizja Google’a jako potężnego władcy patentów wygląda niepokojąco? Walker uspokaja: „Mamy nadzieję, że jeśli nam się uda, zniechęci to inne firmy do składania przeciwko Google’owi pozwów, ale też pomoże firmie, jej partnerom i społeczności open source – integralnie związanej z projektami takimi, jak Android czy Chrome – wprowadzać innowacje”. Nowy katalog nadrzędny Każde dziecko wie, że nierozsądnie jest drażnić lwa, sikać pod wiatr czy majstrować przy standardzie Hierarchii Systemu Plików (FHS). Standard ten określa nadrzędne i podrzędne katalogi, które powinny się znaleźć w standardowej dystrybucji Linuksa. Dzięki niemu programy wiedzą, gdzie instalować pliki binarne, gdzie zapisywać pliki konfiguracyjne i gdzie powinny się znaleźć wartości zmiennych. W najnowszej, piętnastej wersji Fedory, mamy zatem zmiany. 30 marca Lennart Poettering ogłosił, że w ramach aktualizacji systemd (nowego demona startowego dystrybucji) do katalogu głównego zostanie dodany nowy folder – /run. Dlaczego? Poettering uznał, że pozwoli to ostatecznie wyznaczyć miejsce, w którym działające aplikacje będą zapisywać swoje dane. Zmiana ta wydała się nagła, ale Poettering stwierdził, że nie. „W ciągu ostatnich tygodni kwestia ta była przedmiotem www.linux-magazine.pl NOWOŚCI Technologie, trendy dyskusji wśród kluczowych osób z obozów Debiana, SUSE, Ubuntu i Fedory (a także innych systemów), które starały się znaleźć rozwiązanie problemu nadużywania katalogu /dev, zanim rozpowszechni się on jeszcze bardziej. Było wiele różnych propozycji, ale wszyscy doszli w końcu do wniosku, że katalog /var/ run nie powinien znajdować się pod /var i że jedynie stworzenie kolejnego katalogu nadrzędnego pozwoli elegancko rozwiązać problem”. Więc, chociaż nie jest to obecnie standard, to takim standardem się stanie – niekoniecznie w ramach FHS-u. Poettering zauważył, że Debian już jakiś czas temu zgłosił propozycję dodania katalogu /run do FHS-u, ale została ona zignorowana. Wprowadzając taką zmianę w kilku dystrybucjach naraz, ich twórcy wyznaczyli dobrą praktykę, nawet jeśli nie jest ona oficjalna. Nowy katalog pojawił się najpierw w Fedorze 15, a potem w Ubuntu, openSUSE, Debianie i dystrybucjach dla firm. Mozilla rezygnuje z Gecko Większość nowości wprowadzonych w Firefoksie 4.0 było pozytywnych – nowe funkcje, jak Panorama, szybsze przeglądanie, obsługa formatu wideo WebM i wiele innych. Jednak, jak to zwykle bywa, nie wszystko jest takie różowe, gdyż nowa wersja wyznacza także kres silnika Gecko. Dla opartych na nim projektów oznacza to problemy z korzystaniem z Gecko w innych aplikacjach, które muszą wyświetlać strony internetowe i wykorzystują funkcje silnika. Nie znaczy to, że Mozilla zabrania korzystania z Gecko w innych projektach, po prostu nie jest on już przez nią rozwijany. Jeśli kolejne aktualizacje Firefoksa (lub pozostałych projektów Mozilli korzystających z tej funkcji) przestaną być kompatybilne z silnikiem, nie zostanie to uznane za błąd, który wymaga naprawy. Zmiana ma wpływ na projekty korzystające z Mozilla Gecko. Jednym z najistotniejszych, choć nie dla Linuksa, jest Camino – przeglądarka, która korzysta z Gecko w natywnym interfejsie Cocoa. Co czeka Camino i inne projekty? Programista Stuart Morgan powiedział: „Przyszłość jest niepewna. Jako całkowicie społecznościowy projekt otwartoźródłowy, nie mamy w Camino oficjalnych pracowników. Wszyscy programiści są wolontariuwww.linux-magazine.pl szami, którzy pracują w czasie wolnym, z potrzeby serca. Choć teoretycznie możliwe jest korzystanie z odnogi Gecko, nie mamy dość mocy przerobowych, by podjąć taki wysiłek na dłuższą metę. Bardziej realistyczne byłoby przeniesienie Camino do WebKita”. Morgan dodał, że port do WebKita także nie będzie łatwym przedsięwzięciem. Nie wiadomo, jaką decyzję podejmie Camino, ale wygląda na to, że WebKit stanie się domyślnym silnikiem renderującym dla projektów otwartoźródłowych. prawnej Canonicala, Amandy Brock. Strona to efekt ponad rocznych wysiłków. Zawiera zbiór przykładowych umów, ale też przewodnik po kontraktach o współpracy. Umowy robocze do 6 maja były poddawane publicznym konsultacjom, można również nad nimi dyskutować w czasie rzeczywistym na IRC-u oraz otwartej grupie dyskusyjnej. Strona www.harmonyagreements.org/ zawiera też instrukcje dotyczące zamieszczania komentarzy do tekstów. Nowa strona projektu Jeden zero dla Harmony Monotone’a Jedną z największych zalet projektów otwartoźródłowych jest ich różnorodność. Wiele wspaniałych aplikacji, mnóstwo możliwości dla użytkowników i programistów – biblioteki, narzędzia, programy, dystrybucje itp. Różnorodność ma jednak także swoje złe strony. Przykładem są umowy prawne i licencje open source. Wiele niejasności rodzą licencje i zasady przekazywania projektom i producentom praw przez programistów, którzy pomagają rozwijać otwartoźródłowe aplikacje. Producenci i projekty mają ten sam problem – konieczność wyważania otwartych drzwi, jeśli chodzi o umowy i licencje. Kwestia licencjonowania została już w dużej mierze rozwiązana, ale kwestia umów wciąż jest problemem. Canonical uruchomił więc stronę „Project Harmony”, gdzie znalazły się przykładowe umowy dla współpracowników i zasady wybierania standardowych kontraktów. Celem witryny jest „umożliwienie udostępniania kodu większej ilości ludzi poprzez zmniejszenie wysiłku i czasu, jaki trzeba poświęcić na przeglądanie umów o współpracy”. Projekt zwraca też jednak uwagę, że umowy takie nie są wymagane: „Fakt, że pracujemy nad ulepszeniem tego narzędzia, nie oznacza, że umowy uważamy za konieczny element wszystkich strategii prawnych wolnego i otwartego oprogramowania. Wiele udanych projektów FOSS decyduje się nie korzystać z umów o współpracy, jesteśmy ich gorącymi zwolennikami, podobnie jak licznych i mocnych strategii prawnych zbudowanych przy pomocy szerokiego spektrum narzędzi”. Inicjatywa „Project Harmony” powstała w maju 2010 roku za sprawą radczyni Świat rozproszonej kontroli wersji stał się właśnie odrobinę ciekawszy – oczywiście jeśli jakąkolwiek wagę przykładamy do numerów wydań. Projekt Monotone po ośmiu latach wypuścił wersję 1.0 swojego systemu. Narodził się 6 kwietnia 2003 roku, a ostateczne wydanie 1.0 pojawiło się 28 marca tego roku – około sześć miesięcy po odsłonie 0.99.1 z października 2010 roku. Nie słyszeliśmy nigdy o Monotonie? Był jedną z inspiracji, które skłoniły Linusa Torvaldsa do zaprojektowania Gita, choć ostatecznie nie wybrano go do zarządzania jądrem. Wolny rozproszony system kontroli wersji Monotone dostępny jest na licencji GNU GPL. W wersji 1.0 zmieniony został schemat bazy danych programu, jego dotychczasowi użytkownicy muszą więc przeprowadzić aktualizację. Z kolei nowym użytkownikom Monotone oferuje instrukcje konfiguracji świeżej bazy danych. Naprawia dziesiątki błędów i problemów nękających poprzednie wersje. Odsłonę 1.0 wzbogacono też o obsługę biblioteki kryptograficznej Botan 1.99 i katalog z dodatkami, zawierający skrypty i inne narzędzia działające z systemem. W skrócie: wersja 1.0 usuwa sporo drobnych błędów i dodaje wiele funkcji, które ułatwiają korzystanie z tego systemu kontroli wersji. Jeśli chcielibyśmy go wypróbować, kod źródłowy możemy znaleźć (oczywiście) pod adresem Monotone.ca, są tam też pakiety binarne dla Linuksa, instalator dla Windows, instalator dla Mac OS-a X oraz pakiet dla Solarisa. Więcej informacji o Monotonie zawiera podstrona: www.moNUMER 89 LIPIEC 2011 9 NOWOŚCI Technologie, trendy notone.ca/docs/, gdzie umieszczone są poradniki, zaawansowane metody korzystania z programu oraz stojące za nim koncepcje. wodnik dla programistów. Przyspieszony został też proces kompilacji i zwiększona wydajność. Program zawiera pakiety BSP (ang. Board Support Package) dla urządzeń takich jak Atheros RouterStationPro, Freescale MPC8315E, procesorów Intel Atom oraz Texas Instruments OMAP. Nowa wersja została wydana zaledwie po sześciu miesiącach od powstania grupy pod koniec 2010 roku. David Stewart, pracownik Yocto, twierdzi, że najważniejszą kwestią jest pogodzenie interesów społeczności open source z wymaganiami rynku. „Na pierwszym spotkaniu zarządu głównym tematem podnoszonym przez członków było zachowanie zgodności pomiędzy wersjami open source i komercyjną. Zaoszczędzi nam to wiele pracy, gdyż nie będziemy musieli wykonywać dwa razy tych samych czynności przy różnych systemach, tworząc niekończące się porty BSP – ogólnie rzecz biorąc, czynności, które nie przyniosą nam żadnej korzyści”. Grupa nadal będzie rozwijać Yocto. W jej skład wchodzą przedstawiciele wielu firm zainteresowanych wykorzystaniem Linuksa w systemach wbudowanych, takich jak Dell, Intel Mentor Graphics, OpenEmbedded eV, Timesys, Wind River czy Texas Instruments. Kolejne wersje będą się pojawiać co sześć miesięcy, a projekt jest otwarty na wkład ze strony społeczności Linuksa. Jeśli chcielibyśmy skorzystać z Yocto, przyczynić się do jego rozwoju lub po prostu dowiedzieć się więcej o projekcie, warto zajrzeć na stronę: www. yoctoproject.org. Premiera Banshee 2.0 Dobra wiadomość dla fanów muzyki i wideomaniaków. Projekt Banshee ogłosił, że po wielu miesiącach ciężkiej pracy gotowa jest wersja 2.0. Złożyły się na nią wspólne wysiłki trzydziestu sześciu programistów oraz dziesiątek współpracowników, którzy zgłaszali błędy, tłumaczyli i testowali aplikację. Banshee 2.0 zawiera wiele funkcji ułatwiających zarządzanie listami odtwarzania, w tym opcję „Odtwórz po” (ang. Play after), która umieszcza utwór w kolejce tuż po aktualnie odtwarzanej ścieżce. W aplikacji znalazły się też domyślnie dodatki Ubuntu One Music Store oraz SoundMenu, które wcześniej były projektami społecznościowymi. Program obsługuje już Cloud Playera, możemy więc przeglądać i pobierać utwory z Amazona, mimo iż informacje o odtwarzaczu pojawiły się zaledwie kilka dni przed premierą Banshee 2.0. Aktualna wersja oferuje też dostęp do Amazon MP3 Store oraz Amazon.ca, funkcję subskrypcji do Archive.org, podcasty i obsługę klawiszy multimedialnych. Banshee współpracuje z większą liczbą urządzeń, w tym z telefonami Huawei Ideos (Android), LG Ally, LG Optimus S, Nexus S, Xperia X10 mini pro, Sharp IS01 i IS03 oraz Sirius Alpha. Dla Linuksa dostępne są pakiety oraz kod źródłowy – projekt oferuje również instalatory dla Windows oraz Mac OS-a X. Więcej informacji na stronie Banshee: www.banshee.fm. Facebook stawia na open source Wiele osób narzeka na Facebooka i jego politykę, ale trudno krytykować pomysł firmy, która 7 kwietnia ogłosiła powstanie projektu Open Compute. Przedsięwzięcie ma na celu podzielenie się ze światem wiedzą zebraną przez Facebooka na temat zarządzania centrami danych. Firma od dwóch lat pracuje nad własnymi projektami serwerów i aplikacjami, które mają zmniejszyć zużycie energii i koszty obsługi. Efekty są podobno zachęcające: serwery Facebooka mają być o 38% wydajniejsze i 24% tańsze niż w stosunku do obecnej średniej (według danych EnergyStara przedstawionych amerykańskiemu Kongresowi w 2007 roku). Yocto Project w wersji 1.0 Linux Foundation ogłosiła powstanie wersji 1.0 projektu Yocto, a także stworzenie zarządu, który będzie kierował przedsięwzięciem. Czym jest Yocto? To projekt mający na celu standaryzację i uproszczenie rozwoju wbudowanych wersji Linuksa. Według podanych przez fundację informacji Yocto 1.0 zawiera jądro Linuksa 2.6.37, GCC 4.5.1, aktualizację X.org dla urządzeń wbudowanych, nowy zestaw narzędzi do programowania aplikacji i prze- 10 LIPIEC 2011 NUMER 89 W czym tkwi sekret? Wpis na Facebooku uchyla rąbka tajemnicy: „Zespół laboratorium elektronicznego w podziemiach naszej siedziby w Palo Alto w Kalifornii zaprojektował pierwsze centrum danych od zera. Kilka miesięcy później zaczęliśmy budować je w Prineville w stanie Oregon. Początkowo nad projektem pracowały trzy osoby, a rezultatem było stworzenie naszych własnych serwerów, źródeł mocy, szaf na sprzęt oraz systemów zasilania awaryjnego”. Projekt pozwolił firmie zastąpić standardowy system 480-voltowym, co obniżyło straty energii, umożliwiło zaprojektowanie serwerów zawierających mniejszą liczbę części niż tradycyjny sprzęt i przyniosło wiele innych korzyści. Nawet ciepło wydzielane przez urządzenia jest ponownie wykorzystywane do ogrzewania budynku i zmniejszania zużycia energii. Firmy chętne, by skorzystać z technologii Facebooka, znajdą na stronie OpenCompute.org specyfikacje i projekty serwerów oraz centrów danych. Choć nie muszą się sprawdzić w każdej firmie korzystającej z centrum danych, powinny wyjść na dobre całej branży, zmniejszając zużycie energii i wydatki większych systemów. Cóż można powiedzieć? Lubię to. Canonical zamyka ShipIt Ubuntu błyskawicznie zdominowało świat Linuksa, ulepszając Debiana i czyniąc go przyjaznym zwykłym śmiertelnikom – a także zasypując chętnych darmowymi płytami CD. Sponsorowany przez Canonicala program ShipIt pozwolił Linuksowi trafić pod strzechy, co wiązało się oczywiście ze sporymi wydatkami. Właśnie one sprawiły, że Gerry Carr ogłosił zamknięcie przedsięwzięcia wraz z premierą wersji 11.04 systemu. Oświadczenie to wbrew pozorom nie niesie za sobą zbyt poważnych konsekwencji. Od czasu pojawienia się Ubuntu wiele się zmieniło. Kiedy system stawiał pierwsze kroki, szybkie łącza były już coraz powszechniejsze, ale wiele osób nie miało możliwości wygodnego pobierania obrazów ISO. Co więcej, Ubuntu było jeszcze praktycznie nieznane, więc program rozsyłania płyt CD pozwolił spopularyzować dystrybucję i umieścić ją na milionach komputerów. Dziś sytuacja wygląda inaczej – szybkie łącza i BitTorrent stały się normą, więc pobranie Ubuntu to często www.linux-magazine.pl NOWOŚCI Technologie, trendy kwestia kilkudziesięciu minut. A jeśli zainstalowaliśmy już system na naszym komputerze, możemy z łatwością zaktualizować go do najnowszej wersji. Dobra wiadomość jest taka, że pomimo zamknięcia programu ShipIt Grupy Użytkowników Linuksa nadal będą dostawać darmowe CD. Canonical chce dalej współpracować z zespołami LoCo, by zapewnić hurtowe dostawy płyt. Natomiast użytkownicy indywidualni, którym nie chce się pobierać systemu, mogą nabyć go w sklepie. Nie jest on wprawdzie darmowy, ale kosztuje naprawdę niewiele, a Canonical może dzięki temu przeznaczyć fundusze z zarządzania programem ShipIt na inne projekty – jak choćby testy obecnie opracowywanego Ubuntu w chmurze. Więcej informacji znajduje się w poście Carra na blogu Canonicala: http://blog.canonical.com/?p=551. Mozilla Messaging wraca na łono Mozilli W 2007 roku Mozilla stworzyła dla Thunderbirda osobną jednostkę o nazwie Mozilla Messaging, która miała skupiać się na technologiach komunikacyjnych. Sądzono wtedy, że Thunderbird i inne tego typu projekty nie pasują do Firefoksa i za nim nie nadążają, w związku z czym lepiej stworzyć dla nich odrębną inicjatywę, by stały się bardziej samowystarczalne. Sytuacja uległa jednak zmianie; w międzyczasie Mozilla powołała do życia Mozilla Labs, które miały skupić się na nowych technologiach, zaś projekt Mozilla Messaging nie stworzył biznesplanu, który zapewniłby mu niezależność. To żadna niespodzianka, z uwagi na fakt, że klient poczty nie jest tym, za co użytkownicy zwykli płacić, i niełatwo zarabiać na nim w ten sam sposób, co Mozilla, która czerpie zyski z funkcji Google Search i relacji z innymi partnerami. Mimo wszystko ogłoszona na początku kwietnia informacja o włączeniu projektu Mozilla Messaging do Mozilla Labs była pewnym zaskoczeniem. Mitchell Baker, przewodniczący Mozilla Foundation, napisał na swoim blogu: „Mozilla od kilku lat poszukuje sposobów, by dać ludziom większą kontrolę nad komunikacją i kontaktami społecznymi w Sieci. Obecnie mamy dwa zespoły. Jeden z nich to Mozilla Messaging, odpowiedzialny za Thunderwww.linux-magazine.pl birda oraz komunikatory takie jak Raindrop czy F1. Drugi zespół pracuje w Mozilla Labs i zajmuje się tożsamością, kontaktami i tego typu kwestiami”. Baker stwierdził, że Mozilla łączy oba zespoły, by zwiększyć ich efektywność. Oznacza to, że projekt Thunderbird nie zostanie w najbliższej przyszłości zarzucony, a jego twórcy nawiążą ściślejszą współpracę z Mozilla Labs, co może oznaczać szybszą innowację w dziedzinie technologii komunikacyjnych Mozilli. Więcej informacji na blogu Bakera: http://blog.lizardwrangler.com/. Linux kończy 20 lat Nowych użytkowników Linuksa może zdziwić fakt, że system ten ma już prawie dwadzieścia lat. Ci zaś, którzy korzystają z niego od lat dziewięćdziesiątych, z powodu rocznicy mogą się poczuć staro. Jak by nie było, Linux Foundation ogłasza wszem i wobec, że minęły już dwie dekady od dnia, gdy nikomu nieznany informatyk, Linus Torvalds, opublikował stworzone „dla zabawy” jądro nowego systemu. By uczcić tę okazję, fundacja zleciła stworzenie filmu upamiętniającego powstanie Linuksa i zachęcała miłośników systemu do przesyłania klipów dokumentujących jego historię. Nagrania ma oceniać sam Linus Torvalds, a główna nagroda to wstęp na LinuxCon North America, LinuxCon Europe, SXSW 2012 lub LA Film Festival (w tym przelot i zakwaterowanie). Propozycje były przyjmowane do 2 lipca, miały składać hołd Linuksowi i pokazywać wkład systemu w przemysł komputerowy, biznes i kulturę w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Opóźnienia w publikacji kodu Honeycomba Android teoretycznie, przynajmniej w większości, jest oprogramowaniem otwartoźródłowym. W praktyce to projekt udostępniający swój kod. Google lubi się chwalić otwartością Androida, ale w rzeczywistości wielu użytkowników Linuksa i oprogramowania open source nie nazwałaby go „otwartym”. Między Google’em i jego partnerami a resztą społeczności nie zachodzi typowa dla wolnych projektów wymiana idei. Kod Androida koniec koń- cem trafia do innych projektów, przede wszystkim do CyanogenModa, ale osoby zainteresowane, które nie pracują dla jednego z członków Open Handset Alliance, nie mają praktycznie żadnych szans, aby wnieść swój wkład w ten system. Jakby tego było mało, Google ogłosił, że nie wypuści kodu Honeycomba (Androida 3.0), zgodnie z zapowiedziami, po oficjalnej premierze wersji 3.0 dla Xooma i innych tabletów. Powód? Google twierdzi, że chodzi o uniknięcie sytuacji, w której zewnętrzne firmy umieszczałyby 3.0 na swoich telefonach, gdyż Honeycomb nie jest do tego przystosowany. System został zaprojektowany dla tabletów, a Andy Rubin (przewodniczący grupy Androida w Google’u) stwierdził: „w kilku momentach poszliśmy na skróty”. A więc jeśli firmy zainstalują Honeycomba w telefonach, „może się to negatywnie odbić na wygodzie użytkowania”. To oczywiście możliwe – ale taki już urok oprogramowania open source. Po to właśnie wymyślono znaki firmowe. Google nie ma obowiązku zezwalać wszystkim sprzedawcom na instalowanie publicznej wersji Androida z jego znakiem firmowym. Firma mogłaby stworzyć zestaw wytycznych, które trzeba spełnić, by uzyskać prawo do korzystania z nazwy i marki Android. Tymczasem Google zazdrośnie strzeże swojego kodu. Dla społeczności Linuksa to duże rozczarowanie. Wielu użytkowników wspiera Androida z powodu jego linuksowych korzeni oraz polityki firmy, która jest znacznie bardziej otwarta niż Apple, jeśli chodzi o sprzęt i kod. Ten krok zaciera granicę pomiędzy Apple’em i Google’em – i to w negatywnym kierunku. Apple od dawna twierdzi, że jedynym sposobem tworzenia wysokiej jakości urządzeń jest objęcie całego procesu tajemnicą i utrzymywanie go pod ścisłą kontrolą. Nie wypuszczając kodu Honeycomba, Google zdaje się przyjmować filozofię Apple’a, co z pewnością nie zjedna mu wielu zwolenników w społeczności Linuksa, mimo pozycji głównego propagatora tego systemu na urządzeniach mobilnych. Tak, otwartość pociąga za sobą pewne konsekwencje, a rynek telefonów komórkowych wymaga gruntownych porządków, ale ten sposób rozwiązywania problemów z oprogramowaniem open source tylko pogorszy sprawę. Miejmy nadzieję, że to jedynie chwilowe zaćmienie, a nie nowa długofalowa strategia Google’a. NUMER 89 LIPIEC 2011 11 NOWOŚCI Narzędzia NARZĘDZIA Technologie, trendy i narzędzia Hercules ogłasza dostępność netbooków z Ubuntu Netbooki nie są już tak modne jak kilka lat temu, nie znaczy to jednak, że zniknęły w ogóle. Wiele osób (zwłaszcza tych o smukłych palcach) uwielbia podróżować z małym komputerkiem w plecaku, nie martwiąc się o jego wagę. A co lepszego może być na netbooku, jeśli nie Linux? Hercules nie jest obecnie znaną marką; dziś firma oferuje głównie kamery internetowe, głośniki i inne urządzenia. Herculesowy Netbook z Ubuntu zapowiada się jednak bardzo interesująco ze względu na niską cenę, zużycie energii i wagę. Jest bardzo cienki, ma ekran o przekątnej 10,1 cala i wygodną klawiaturę typu chiclet. Jego sercem jest procesor ARM Cortex A8 CPU taktowany 800MHz i 512MB RAM; system to Ubuntu Netbook Remix. Bateria wystarcza na około pięć godzin; obsługiwane są filmy HD (720p). Netbooki eCAFE dostępne są w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach europejskich, a także w Stanach Zjednoczonych. Sugerowana cena detaliczna waha się około 200 euro, czyli 800 złotych. Więcej informacji na witrynie Herculesa: http://www.hercules.com/. szą wydajność i nowy tryb gościa, dzięki któremu możemy użyczać innym swoją maszynę bez dostępu do Gmaila itp. Joli OS możemy pobrać w dwóch formach: jako windowsowy instalator, który pozwala zainstalować system obok Windows, i jako plik ISO, umożliwiający przekształcenie całej maszyny w pulpit Joli OS. Więcej informacji znajdziemy na witrynie Joli: http://www.jolicloud.com/. Mobilny Firefox 4.0 Slackware 13.37: nazwa Firefox 4.0 to wystrzał, który usłyszał cały świat – wkrótce po wydaniu pobrały go miliony osób, pozostawiając Internet Explorera 9 daleko w tyle. Jednak znacznie ważniejsze, choć mniej spektakularne, było udostępnienie przeglądarki Firefox 4.0 Mobile dla Androida. Wydanie to zawiera wiele przydatnych funkcji, jakich oczekiwalibyśmy od Firefoksa na pulpicie: przeglądanie z zakładkami, Firefox Sync, dzięki któremu możemy synchronizować zakładki i hasła między komputerami stacjonarnymi i urządzeniami przenośnymi, a także cały zestaw użytecznych wtyczek. To praktycznie wszystko, czego moglibyśmy chcieć na pulpicie, tyle że spakowane w malutkim interfejsie użytkownika, gotowym do uruchomienia na Androidzie i Nokii 900. Ze względu na politykę Apple’a prawdopodobnie szybko nie zobaczymy Firefoksa Mobile na iOS-ie. Chodzą jednak słuchy, że Mozilla pracuje nad wersją przeznaczoną dla Windows Mobile. Firefox 4.0 możemy pobrać z Android Market lub zainstalować ręcznie, przechodząc do witryny http://firefox.com/m i wykonując zawarte tam instrukcje. mówi sama za siebie Jolicloud: nowa nazwa, nowe wydanie Kiedy już zdołaliśmy przyzwyczaić się do nazwy Jolicloud, twórcy projektu postanowili ją zmienić. Nigdy nie słyszeliśmy o Jolicloud? W takim razie powinniśmy zapoznać się z Joli OS 1.2 – najnowszą wersją chmurowego systemu operacyjnego, który bazuje na Linuksie. Firma Jolicloud zmieniła nazwę, ponieważ jako usługę oferuje bazujący na chmurach pulpit, do którego dostęp możemy uzyskać przez przeglądarkę, i Joli OS – w pełni funkcjonalny system operacyjny nadający się do instalacji „nawet na dziesięcioletnim komputerze”, w roli w internetowej stacji roboczej. Joli OS został wyposażony w nową przeglądarkę plików umożliwiającą dostęp również do plików lokalnych, synchronizację między Joli OS i usługą Jolicloud, mającą więk- 12 NUMER 89 LIPIEC 2011 Na Slackware’a zawsze możemy liczyć. Wiemy, że co roku ukaże się fantastyczna, solidna dystrybucja Linuksa w stylu uniksowym, której używanie przywołuje wyjątkowy klimat. Patrick Volkerding nie zawiódł nas i tym razem – najnowszy Slackware nosi numer 13.37 (ang. leet, od elity). Jeżeli cieszy nas korzystanie z Linuksa, powinniśmy zainteresować się Slackwarem 13.37. Najstarsza wciąż rozwijana dystrybucja jest wierna swoim korzeniom i nadal korzysta z tego samego instalatora działającego w trybie tekstowym i systemu pakietów. W 13.37 znajdziemy KDE 4.5.5, Xfce 4.6, Linuksa 2.6.36, Firefoksa 4.0 i wiele więcej. Na koniec ciekawostka: zanim ukazał się 13.37, wydana została wersja 3.14159 26535897932384626433832795028841 9716 – aby uczcić Dzień Pi. Więcej informacji o Slackwarze znajdziemy na witrynie projektu: http://slackware.com/. Możemy albo pobrać je za darmo, albo zamówić zestaw płyt za 49,95 dolarów, wspierając w ten sposób rozwój projektu. www.linux-magazine.pl PŁYTA Płyta w tym miesiącu W tym miesiącu w „Linux & Android Magazine” niespodzianka: zestaw najbardziej interesujących niewielkich dystrybucji. Wielka Kolekcja Dystrybucji P sposób mamy gwarancję, że nasz system zawsze pozostaje aktualny i nie ma potrzeby instalowania nowych wydań. PCLinuxOS na płycie w wersji „Gnome 2010.12” również umożliwia tego rodzaju ciągłą aktualizację systemu, zaś narzędzie MyLiveCD pozwala stworzyć własną wersję systemów live na podstawie migawek istniejących instalacji PCLinuxOS. PuppyLinux to lekki system live, który po inicjalizacji całkowicie mieści się w pamięci RAM komputera. Dzięki temu możemy cieszyć się nigdzie indziej niespotykanym ultrakrótkim czasem reakcji. Kom- łyta wyposażona jest w menu startowe, które umożliwia wybór interesującej nas dystrybucji. Część z nich jest wersji live, możemy je więc uruchomić bezpośrednio z płyty; inne powinniśmy najpierw zainstalować na dysku twardym komputera. Z wykorzystaniem zamieszczonego na płycie systemu Linux Mint „Debian” możemy zbudować system, który nigdy się nie zestarzeje. Dystrybucja bazuje na testowej gałęzi Debiana; aktualizowana jest stale – kiedy tylko udostępnione zostają nowe wersje wybranych pakietów. W ten fort pracy jest bardzo duży, ponieważ uruchamiane programy nie muszą być ładowane z dysku. W zasadzie po uruchomieniu nic nie ładuje się z dysku, możemy więc wyjąć płytę z napędu, kiedy PuppyLinux jeszcze działa. Tabela 1: Lista dystrybucji Dystrybucja Opis Uruchamianie z płyty (wersja live) Linux Mint “Debian” 201101 [1] Najnowsza dystrybucja bazująca na gałęzi testing Debiana tak PCLinuxOS “Gnome” 2010.12 [2] Najnowsza dystrybucja ze specjalnymi narzędziami do tworzenia własnych płyt live CD tak Puppy Linux 5.2.5 [3] Lekka, ultraszybka dystrybucja mieszcząca się tak całkowicie w RAM-ie IPFire 2.9 [4] Dystrybucja zamieniająca starego peceta w zaporę sieciową Parted Magic 5.10 [5] Narzędzie do tworzenia, zarządzania i rozwią- tak zywania problemów z partycjami dyskowymi Zenwalk Core 7.0 [6] Minimalistyczna, lecz rozszerzalna dystrybucja nie bez serwera X i środowiska graficznego 14 NUMER 89 LIPIEC 2011 nie Info [1] Linux Mint: http://www.linuxmint. com [2] PCLinuxOS: http://www.pclinuxos. com [3] Puppy Linux: http://puppylinux.org [4] IPFire: http://www.ipfire.org [5] Parted Magic: http://partedmagic. com [6] Zenwalk: http://www.zenwalk.org [7] Sabayon Linux: http://www.sabayon. org www.linux-magazine.pl PŁYTA Płyta w tym miesiącu Bonusy Oprócz wymienionych wyżej dystrybucji, które są dostępne z poziomu menu startowego, na płycie znajdziemy kilka bonusów w postaci obrazów ISO w katalogu /iso-images: Tabela 2: Bonusowe dystrybucje Dystrybucja Opis Sabayon_Linux_5.5_x86_E17.iso [7] lupu-525.iso [3] Sabayon Linux ze środowiskiem graficznym Enlightenment w wersji 0.17 Sabayon Linux ze środowiskiem graficznym LXDE PuppyLinux 5.2.5 pmagic-5.10.iso [5] Parted Magic 5.10. Sabayon_Linux_5.5_x86_LXDE.iso [7] www.linux-magazine.pl Jak użyć bonusowych dystrybucji? Wystarczy wypalić je na płycie (pamiętajmy, żeby wypalić obrazy, a nie nagrać pliki ISO na płytę!) i zrestartować system. Inna możliwość to instalacja w systemie wirtualnym za pomocą programów takich, jak VMware Workstation czy VirtualBox. n n n NUMER 89 LIPIEC 2011 15 Temat numeru ZFS pod Linuksem Czy nowoczesny system plików ZFS jest gotowy na Linuksa? Montowanie Sunowski ZFS uważa się z najbardziej nowoczesny system plików. Jądro Linuksa nie umożliwia bezpośredniej obsługi ZFS, istnieją jednak alternatywne rozwiązania, zarówno w przestrzeni użytkownika, jak i jądrze. Hans-Peter Merkel i Markus Feilner W szystko zaczęło się od rutynowego śledztwa informatycznego. Otrzymaliśmy konfiskowany serwer z Solarisem; naszym zadaniem była analiza zgromadzonych na nim danych. Jedynym mniej spotykanym aspektem była obecność trzech dysków twardych korzystających z macierzy ZFS [1]. Instalacja nowych sterowników ZFS dla Linuksa w celu utworzenia kopii logicznej ostatecznie okazała się złożonym projektem, którego wyniki opisujemy w artykule. Sun zaprezentował ZFS po raz pierwszy w 2004 roku; do 2005 roku ten system plików był częścią deweloperskiej gałęzi Solarisa. Od samego początku zadziwiał zaawansowanymi funkcjami, naciskiem na integralność danych, obsługę migawek, model przechowywania danych z pulami i łatwą integrację z RAID. ZFS jest 128-bitowym systemem plików z obsługą sum kontrolnych i wieloma rozszerzeniami. Jego nazwa jest skrótem od Zetabyte File System, co odnosi się do ogromnych rozmiarów systemu plików i samych plików obsługiwanych przez ZFS (16 eksabajtów, czyli 16×260 bajtów). Ponieważ zestaw funkcji ZFS rozwijanego przez Suna w ramach Solarisa znacznie wykraczał poza typowy zakres funkcjonalności systemu plików, w środowisku linuksowym toczyła się długa dyskusja na temat zasadności tego typu architektury. System plików został udostępniony na warunkach licencji ZFS CDDL (ang. Common Development and Distribution License [2]), dlatego też w jądrze Linuksa nigdy nie pojawiła się kompletna implementacja. Aby móc z niego korzystać, trzeba uciekać się do specjalnych rozwiązań, łącznie z popularnym API FUSE (ang. Filesystem in USErspace), które pozwala zaimplementować ZFS w przestrzeni użytkownika, poza jądrem. Przykłady z artykułu dotyczą uzyskania dostępu do macierzy ZFS za pomocą rozwiązań z przestrzeni użytkownika i jądra w systemie z płytą główną AM3, dyskiem 500GB i trzema dyskami 1TB w macierzy RAID 5. Przetestowaliśmy następujące systemy operacyjne (każdy na partycji 80GB): • OpenSolaris Beta 201003, • FreeBSD 8.1, • Debian Squeeze, • Ubuntu 10.10 Desktop z ZFS-FUSE, • Ubuntu 10.04 Server LTS z zamkniętym sterownikiem jądra. ZFS na BSD Na FreeBSD polecenie zpool import nie zaimportuje automatycznie puli utworzonej w OpenSolarisie. Na Listingu 3 widzimy, że zebrało pewne informacje; choć zidentyfikowało pulę mybackups, istnieją pewne niezgodności związane z różnymi wersjami. Dlatego też ujrzymy komunikat, że pula jest uszkodzona, i nie uda nam się jej zaimportować mimo opcji --force (zpool import -f mybackups). Niestety, BSD nadal zawiera przestarzałą wersję ZFS, która nie potrafi odczytać tej puli. Tak więc będziemy potrzebowali nowej puli bazującej na starszej wersji. kFreeBSD [7] [8], które używa jądra FreeBSD w środowisku Debiana, pojawiło się już oficjalnie jako część projektu Debian. kFreeBSD pozwala uniknąć problemów z wydajnością spowodowanych sterownikami w przestrzeni użytkownika i pomaga użytkownikowi Linuksa czuć się jak w domu (pominąwszy nieco egzotycznie brzmiące nazwy urządzeń). 22 LIPIEC 2011 NUMER 89 W tym przypadku OpenSolaris tworzy MBR; wszystkie pozostałe systemy operacyjne – rekord startowy wolumenu na odpowiednich partycjach. Tworzymy macierz RAID Pierwszy krok to integracja trzech 1-terabajtowych dysków twardych w ich oryginalnym stanie. W tym celu używamy OpenSolarisa. Polecenie format w oknie terminala wyświetla informacje na temat partycji. Na Rysunku 1 widzimy nazwy dysków twardych. www.linux-magazine.pl Temat numeru ZFS pod Linuksem – rozwiązanie bazujące na FUSE dostępne dzięki projektowi Free ZFS FUSE [4]. W dalszej części artykułu opisujemy swoje doświadczenia związane z konfiguracją i testowaniem ZFS w Linuksie. Więcej informacji na temat BSD znajduje się w ramce ZFS z BSD. Użytkownicy Linuksa powinni zainteresować się projektem kFreeBSD, czyli jądrem FreeBSD zintegrowanym z repozytoriami Debiana. KQ Infotech Zamknięte sterowniki ZFS firmy KQ Infotech [3] to dobra alternatywa, jeśli zależy nam na wysokiej wydajności, którą zapewnia jądro Linuksa, i niewielkim wysiłku. Istnieją wersje dla Ubuntu 10.04 i 10.10. Wymagają one jądra 2.6.35-22-server (64-bit), które znajdziemy w obu repozytoriach. Sprawdziliśmy polecenie zpool import służące do importowania puli. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, Listing 1: zpool import za pomocą implementacji KQ Infotech 01 zpool import 02 pool: mybackups Następnie możemy wydać polecenie zpool, aby utworzyć system RAID (Rysunek 1): 03 id: 18344450410782017931 04 state: ONLINE 05 status: The pool was last accessed by another system. 06 action: The pool can be imported using its name or zpool create mybackups Raidz §§ 07 numeric identifier and the '-f' flag. c4t2d0 c4t3d0U c4t5d0 08 See: http://www.sun.com/msg/ZFS-8000-EY 09 config: Polecenie zpool status z Rysunku 2 sprawdza, czy macierz faktycznie została utworzona. Znajome polecenia mount i df –h udostępniają więcej informacji na temat punktu montowania i pojemności RAID. Domyślnie system tworzy katalog z nazwą puli dysku twardego w głównym katalogu; w razie konieczności możemy zmienić tę nazwę za pomocą opcji -m /katalog. Całkowita pojemność wynosi około 2TB, co jest prawidłową wartością dla trzech dysków 1-terabajtowych w macierzy RAID 5. Zanim będziemy mogli przetestować pulę za pomocą innych systemów operacyjnych, powinniśmy skopiować do niej dane. 10 11 mybackups ONLINE 12 Raidz1 ONLINE 13 sdb1 ONLINE 14 sdc1 ONLINE 15 sdd1 ONLINE ZFS a Linux Wypróbowaliśmy parę różnych konfiguracji ZFS pod Linuksem. Najpierw – zamknięte sterowniki KQ Infotech [3], następnie Rysunek 1: Tworzymy partycje na OpenSolarisie. Nazwy dysków są nieco inne, ponieważ systemy BSD operują na tzw. plasterkach (ang. slice), czyli partycjach wewnątrz partycji. www.linux-magazine.pl Rysunek 2: Z powodzeniem zamontowaliśmy pulę RAID utworzoną pod OpenSolarisem. Jej nazwa to mybackups; opcję RAID 5 ustawiło słowo kluczowe Raid z polecenia zpool create. NUMER 89 LIPIEC 2011 23 Temat numeru ZFS pod Linuksem otrzymaliśmy jednak cenną wskazówkę (Listing 1). Dodanie opcji --force spowodowało, że pula została pobrana, ale nie zamontowana. Producent potwierdził, że takie zachowanie jest domyślne: do uzyskania dostępu do plików potrzebne jest dodatkowe polecenie zfs mount mybackups. Kiedy po raz pierwszy próbowaliśmy zainstalować sterowniki KQ Infotech, komunikaty o błędach były frustrujące. Na szczęście obsługa techniczna (z Indii) w ciągu godziny rozwiązała problem, łącząc się przez SSH z maszyną w naszym laboratorium. Okazało się, że minimalna instalacja serwera z Ubuntu 10.04 oczekiwała Awka, podczas gdy oprogramowanie wymagało jego ulepszonej wersji (Gawk). Po zidentyfikowaniu przyczyny błędów reszta była prosta – Awk został usunięty, Gawk – zainstalowany, a dowiązania symboliczne do Awka – utworzone. Poprawiony został też skrypt instalacyjny, dzięki czemu w przyszłości inni użytkownicy nie powinni natrafić na tego rodzaju problemy. Decydując się na eksperymenty ze sterownikami KQ Infotech, pamiętajmy, że możemy mieć nowszą wersję jądra (na przykład linux-image-2.6.35-28-server). Jeśli nie usuniemy wszystkich jąder oprócz tego, które jest wymagane przez ZFS, wersja może się zmienić automatycznie po aktualizacji, co spowoduje problemy z ZFS. Aby tego uniknąć, powinniśmy pozbyć się wszystkich jąder, zostawiając sobie tylko jedno. Listing 2: zpool import za pomocą FUSE 01 zpool import 02 pool: mybackups 03 id: 18344450410782017931 Ubuntu z ZFS-FUSE Repozytoria Ubuntu 10.10 zawierają również ZFS-FUSE [5], czyli implementację ZFS w przestrzeni użytkownika. Co prawda rozwiązanie to jest wolne, ale łatwe w użyciu i stosunkowo bezproblemowe. Utworzoną w OpenSolarisie macierz RAID importujemy poleceniem zpool import (Listing 2). Wydajność Narzędzie do testów wydajnościowych Iozone [6] doskonale nadaje się do identyfikacji problemów z wydajnością. Program dostępny jest w postaci źródłowej, dzięki czemu mogliśmy go użyć na wszystkich testowanych platformach. Na Linuksie, BSD i OpenSolarisie wydaliśmy polecenie: iozone -r 4k -s 10g -i 0 -i 1 Utworzyło ono 10-gigabajtowy plik. Polecenia zapisu i odczytu korzystają z 4-kilobajtowego bloku. Zgodnie z podręcznikiem systemowym, plik musi być większy niż ilość dostępnej pamięci RAM (8GB), by zminimalizować wpływ buforowania na wyniki testu. Rezultaty widzimy na Rysunku 3; zwróćmy uwagę na ostatni blok z ext3 bez RAID, który posłużył jako punkt odniesienia. Jeżeli zależy nam na wydajności i planujemy korzystać z ZFS w środowisku produkcyjnym, nie ma alternatywy dla rozwiązania bazującego na jądrze, takiego jak KQ Infotech. (Apple również 04 state: ONLINE 05 status: The pool was last accessed by another system. 06 action: The pool can be imported using its name or numeric identifier and the ‘-f’ flag. 07 see: http://www.sun.com/msg/ZFS-8000-EY 08 config: 09 10 mybackups ONLINE 11 Raidz1-0 ONLINE 12 disk/by-id/ata-ST31000520AS_5VX058FP-part1 ONLINE 13 disk/by-id/ata-Hitachi_HDS721010KLA330_GTH000PAH2W4AH-part1 ONLINE 14 disk/by-id/ata-SAMSUNG_HD103UJ_S13PJDWS619757-part1 ONLINE Rysunek 3: Rezultaty testów ukazujące wartości zapisu, ponownego zapisu, odczytu i ponownego odczytu dla OpenSolarisa, sterowników KQ Infotech w przypadku Linuksa, FreeBSD, kFreeBSD i ext3. ZFS a informatyka śledcza i analiza powłamaniowa Implementacja ZFS, która automatycznie nie montuje puli, przydaje się informatykom śledczym. System tylko do odczytu uzyskamy za pomocą opcji -o ro: zpool import o ro -f mybackups # skróty MD5 wszystkich plików: find /mybackups -type f -print0 | xargs -0 md5sum > mybackups_md5 # lista wszystkich plików: Zpool zapamiętuje te ustawienia. Polecenie set jest używane do zdefiniowania innych ustawień; musimy jednak uruchomić Umount na puli: zfs umount mybackups find /mybackups -type f -print0 | xargs -0 ls -lisa > mybackups_ls # używamy Find i Xargs do wyszukania i skopiowania plików (w tym przypadku PDF-ów): find /mybackups -type f -iname “*.pdf” zfs set atime=off mybackups -print0 | xargs -0 cp -t /case/allpdfs zfs set exec=off mybackups --preserve zfs mount mybackups Parametr atime=off uniemożliwia zmiany czasu dostępu, zaś exec=off blokuje wykonywanie programów. Pliki historii zawierają wiele informacji użytecznych dla informatyków śledczych; w przypadku ZFS historię ujawniamy poleceniem zpool history -il mybackups. Możemy teraz przystąpić do analizy śledczej: 24 LIPIEC 2011 NUMER 89 www.linux-magazine.pl Temat numeru ZFS pod Linuksem korzysta ze sterowników ZFS w jądrze w swoich nowszych systemach z rodziny BSD; ich wydajność jest zbliżona do osiągów OpenSolarisa). Natomiast ZFS-FUSE nie stanowi rozsądnego rozwiązania. Wyniki testów są kiepskie, zwłaszcza przy zapisie. Implementacje kFreeBSD i FreeBSD mają jedną wadę: nie potrafią montować współczesnych wersji puli, co oznacza, że nie nadają się do analizy istniejących systemów. Choć administratorom zależy głównie na wydajności i zwykle sami tworzą pule, informatycy śledczy muszą zadbać o dostęp w trybie tylko do odczytu i zabezpieczenie przed zapisem w przypadku skonfiskowanych dysków, dlatego zazwyczaj pracują na obrazach. Sterowniki KQ Infotech świetnie się do tego nadają. Natomiast sterowniki FUSE nie obsługują montowania puli RAID w trybie tylko do odczytu i nie udało nam się odnaleźć puli testowej w obrazach. Lepiej zaczekać na wersję 4 Jeśli dotychczas nie zainstalowaliśmy systemu operacyjnego z obsługą ZFS, warto zaczekać na pojawienie się wersji 4. KQ Infotech wydaje się obecnie najlepszym wyborem zarówno dla informatyków śledczych, jak i administratorów systemów i sieci. Pominąwszy wartość ponownego zapisu, rozwiązanie bazujące na sterownikach jądra Linuksa naprawdę robi wrażenie i nie odbiega wydajnościowo od OpenSolarisa. n n n Listing 3: zpool import na FreeBSD Info 01 # zpool import [1] ZFS: http://www.oracle.com/us/products/servers-storage/solaris/034779.pdf [2] CDDL: http://hub.OpenSolaris.org/bin/download/Main/licensing/cddllicense.txt [3] Zamknięte sterowniki ZFS utworzone przez KQ Infotech: http://zfs-kqinfotech.com [4] ZFS z FUSE: http://zfs-fuse.net/ [5] ZFS-FUSE w Ubuntu: http://packages.ubuntu.com/source/maverick/zfs-fuse [6] Iozone: http://www.iozone.org [7] kFreeBSD: http://www.debian.org/ports/kfreebsd-gnu/ [8] Wiki Kfree-BSD: http://wiki.debian.org/Debian_GNU/kFreeBSD 02 pool: mybackups 03 id: 18344450410782017931 04 state: UNAVAIL 05 status: The pool was last accessed by another system. 06 action: The pool cannot be imported due to damaged devices or data. 07 08 mybackups UNAVAIL newer version 09 Raidz1 DEGRADED 10 ad14p1 ONLINE 11 ad16p1 ONLINE 12 dsk/c4t5d0s0 UNAVAIL cannot open r www.linux-magazine.pl e k l a m a NUMER 89 LIPIEC 2011 25 Android HTC Incredible S vs. iPhone 4 HTC Incredible S kontra iPhone 4 HTC Incredible S czy iPhone 4? Kiedy porównamy oba smartfony, wybór przestaje być trudny… W brew pozorom zakup nowego telefonu wcale nie należy do łatwych. Jest naprawdę wiele modeli, a każdy z podobnym zestawem funkcji. Dzisiejsze smartfony oferują to, o czym jedynie pomarzyć mogli właściciele komputerów. Zresztą nie tylko komputerów – wystarczy porównać parametry popularnych kompaktów sprzed pięciu lat z tymi, jakie znaleźć możemy w smartfonach z górnej półki. Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, które cechy telefonu faktycznie zasługują na swoją cenę, a które stanowią jedynie marketingowy dodatek. Dodatkowo sprawę komplikuje świadomość, że kupowany przez nas sprzęt wkrótce będzie przestarzały. iPhone 4 to wzorcowy przykład telefonu, który zawiera szereg bardzo dobrych rozwiązań, zarówno sprzętowych, jak i programowych. Z drugiej strony jest cała gama produk- 40 LIPIEC 2011 NUMER 89 tów różnych marek z systemem Android, z których gros okrzykiwanych jest mianem „zabójcy iPhone’a”, bardzo często nieco na wyrost. W niniejszym porównaniu, które w żadnej mierze nie pretenduje do miana obiektywnego, omawiamy wady i zalety smartfona z iOS-em i Androidem na przykładzie – iPhone’a 4 i HTC Incredible S. Pierwsze wrażenie Po wyjęciu z pudełka telefon HTC jest gotowy do pracy. Oczywiście jeśli chcemy z niego dzwonić, musimy umieścić w nim kartę SIM, to jednak jedyne ograniczenie. Nawet bez karty SIM możemy z powodzeniem używać smatfona w roli aparatu czy kamery, a nawet, w ograniczonym zakresie, jako GPS-a. W przypadku iPhone’a czeka nas kilka niespodzianek. Pierwszą jest konieczność „aktywacji” telefonu, do czego potrzebujemy odpowiedniej www.linux-magazine.pl Android HTC Incredible S vs. iPhone 4 karty SIM i programu iTunes. Chcąc nie chcąc, wszyscy użytkownicy iPhone’ów instalują iTunes, jest to bowiem jak dotąd jedyne oprogramowanie umożliwiające aktywację telefonu (a później również aktualizację firmware’u). Incredible S, który otrzymaliśmy do testów, wyposażony był w kartę pamięci Micro SD o pojemności 8MB (maksymalna obsługiwana pojemność to 32GB). Z kolei w przypadku iPhone’a od razu przy zakupie musimy wybrać, czy chcemy tańszy model o pojemności 16GB, czy droższy 32-gigabajtowy. A co w sytuacji, kiedy jesteśmy na wakacjach, a pamięć w telefonie jest już zapełniona filmami? Właściciel smartfona z Androidem wymienia kartę, natomiast użytkownik iPhone’a musi albo znaleźć komputer (najlepiej z iTunes…), albo kupić specjalne urządzenie umożliwiające wykonanie kopii zapasowej. Analogicznie w przypadku baterii. Użytkownicy telefonów Apple’a po prostu nie mogą wymienić baterii w swoim telefonie. Jeśli ulegnie ona uszkodzeniu, a telefon nie jest już na gwarancji, mają wielkiego pecha… Wyświetlacz Incredible S ma wyświetlacz o średnicy o 0,5’’ większej niż iPhone 4, jednak pod względem rozdzielczości przewagę zyskuje telefon Apple’a (640×960 wobec 480×800 HTC). Wrażenia estetyczne w obu przypadkach są bardzo podobne, zarówno przy codziennym użytkowaniu, jak i oglądaniu zdjęć czy filmów. Aparat i kamera Oba modele wyposażone są w dwa aparaty fotograficzne z opcją nagrywania filmów (główny – w rozdzielczości 720p). Incredible S wygrywa rozdzielczością – 8Mp w porównaniu z 5-megapikselowym aparatem Apple’a. Zdjęcia z obu telefonów wyglądają przyzwoicie, dla iPhone’a napisanych zostało jednak więcej aplikacji z wbudowanymi filtrami dającymi interesujące rezultaty. Wbrew pozorom jest to bardzo istotne, o czym z pewnością wiemy, jeśli długie wieczory spędzamy na eksperymentowaniu z różnymi ustawieniami aplikacji do obróbki zdjęć, próbując uzyskać optymalną konfigurację dla danej sceny. Aplikacjom z Android Market jeszcze trochę brakuje do bestsellerów z App Store. Drugi aparat w obu modelach nadaje się w zasadzie wyłącznie do telekonferencji – nie należy nim nagrywać filmów ani robić zdjęć, bo ich jakość jest bardzo niska. Dodatki Oba telefony wyposażone są w GPS. Incredible S dzięki nakładce HTC Sense może dodatwww.linux-magazine.pl kowo działać w trybie samochodowym, co na pewno docenimy, jeśli kiedykolwiek próbowaliśmy używać w podróży aplikacji Maps z iPhone’a. Zasadniczo korzystanie s GPS-a w obu przypadkach ma sens jedynie wtedy, gdy telefon podłączony jest do źródła zasilania, bądź chcemy szybko sprawdzić swoje położenie – geopozycjonowanie jest niezwykle bateriożerne. W iPhonie brakuje radia FM, w które wyposażony jest Incredible S. Trudno zrozumieć decyzję o pozbawieniu smartfona Apple’a radia. Być może to element polityki firmy – „jeśli muzyka, to tylko i wyłącznie z iTunes”. W HTC działa standardowe radio FM z RDS. Detale Często o ogólnym wrażeniu decydują detale. Jednym z nich są dzwonki. Dla niektórych może to być szokujące, ale Apple nie pozwala użytkownikom swoich telefonów mieć własnych dzwonków – trzeba używać melodii wbudowanych w telefon. W Incredible S możemy wgrać dowolny dzwonek w formacie WAV lub MP3. Druga sprawa to bateria. Incredible S wytrzymuje nieco dłużej, choć w przypadku obu telefonów przy intensywnym korzystaniu z aparatu i przeglądarki jest to jeden dzień, dla mniejszej intensywności – dwa. Dalej – obsługa Flasha. Apple postanowiło uniemożliwić uruchamianie aplikacji Flasha z wiadomych względów – oznaczałoby to brak zależności od AppStore, zwłaszcza jeśli chodzi o gry. Natomiast ani HTC, ani Google nie ma żadnego interesu, by blokować Flasha na Androidzie, stąd też na HTC Incredible S możemy do woli korzystać zarówno z aplikacji napisanych we Flashu, jak i z elementów stron WWW wymagających wtyczki Flasha. Inna kwestia związana z polityką Apple to łatwość korzystania z różnego rodzaju plików. Dzisiejsze smartfony to minikomputery umożliwiające wykonywanie wielu czynności, które zwykle przeprowadzamy na pecetach. Sęk w tym, że wymiana plików między komputerem a telefonem wygląda diametralnie różnie w przypadku Androida i iOS-a. Dotyczy to nie tylko obsługiwanych formatów, ale również łatwości w przesyłaniu plików. Tu iPhone zdecydowanie przegrywa ze względu na konieczność używania iTunes i znaczne ograniczenia w tym zakresie. croSD 8MB). Z kolei iPhone 4 16MB w sklepie iSource.pl to wydatek rzędu 2600 złotych (z białą obudową – 200 złotych więcej); wersja z 32MB pamięci kosztuje 3300 złotych (wersja z białą obudową tym razem jest droższa o 300 złotych…). Dziwi to tym bardziej, że karta pamięci Micro SD 32MB kosztuje dziś 100 do 200 złotych. Podsumowanie Oba telefony mają zbliżone parametry, przy czym Incredible S wysuwa się nieco na prowadzenie ze względu na lepszy aparat i dłuższy czas pracy na baterii. Gdy chodzi o stosunek możliwości do ceny, smartfon HTC bije iPhone’a na głowę. Jeżeli potrzebujemy dobrego telefonu z możliwością nagrywania filmów HD i wykonywania przyzwoitej jakości zdjęć, smartfon HTC jest doskonałym wyborem. nnn Cena HTC Incredible S kosztuje w sklepach poniżej 2000 złotych; na Allegro można kupić wersje sprowadzane przez niezależnych importerów nawet za 1500 złotych (wraz z kartą MiNUMER 89 LIPIEC 2011 41 Know-How Lekcje bezpieczeństwa: Przebuforowanie Czy tani RAM zniszczy Internet? Właściwa dawka Za rozlicznymi buforami kryje się nieprzyjemny sekret Internetu… Kurt Seifried T ym razem nie zajmujemy nowymi technologiami, lecz czymś jeszcze ciekawszym: nowym zjawiskiem, którego nikt nie oczekiwał. Nadmiar buforów nie jest niczym nowym, jednak dopiero niedawno został odkryty i zbadany; wciąż się z nim zmagamy i nieprędko sobie z nim poradzimy. Co więcej, jeśli będziemy go ignorować, Internet boleśnie „zwolni”, redukując dostępność usług. A dostępność jest kluczowym składnikiem triady AIC. poprawnie przez kilka sekund, by po chwili zwolnić. To dziwne: dane – a w zasadzie dużo danych – wciąż są przekazywane, ale powoli. Podobnie jak w przypadku wielu nowych zjawisk, reguły wywołujące problem są całkiem proste, jednak powstały wzorzec jest dość skomplikowany i trudny do zrozumienia. Dlaczego nadmiar buforów ma wpływ na opóźnienia Nawet jeśli się nam wydaje, że dane wciąż przechodzą, nadmiar buforów ma istotny wpływ na opóźnienia. Kubełki są pełne, ale o tym nie wiemy, więc nadal wysyłamy dane najszybciej, jak się da, w rezultacie gubią się one (bo kubełki są pełne). Jednak o tym też nie wiemy, zwłaszcza jeśli po drodze mamy kilka systemów Spojrzenie wstecz Sprzęt sieciowy zaczęto produkować w czasach, kiedy pamięć była droga, więc większość tego typu urządzeń miała stosunkowo niewielkie bufory. Dane przychodziły i od razu wychodziły. Jeśli nie mogły wyjść, zazwyczaj były gubione, zaś urządzenie wysłało (lub nie) nadawcy komunikat o przepełnieniu. Następnie pamięć staniała. Aby uczynić sieci szybszymi i stabilniejszymi, zaczęto dodawać do sprzętu sieciowego coraz więcej pamięci i buforów. Świetnie się to sprawdzało w sytuacjach, kiedy łącze było tymczasowo przepełnione: dane dało się kolejkować, a po rozładowaniu korka – przesłać dalej. Mechanizm ten działał tak dobrze, że dodawano pamięć i bufory na różnych poziomach sieci. System operacyjny ma bufory sieciowe, podobnie jak sterownik karty sieciowej, o samej karcie nie wspominając. Jeśli przeanalizujemy w ten sposób wszystkie komponenty między dwoma systemami, otrzymamy pokaźny zestaw buforów zachowujących się w rozmaite sposoby (niektóre gubią dane przy przepełnieniu, inne są tak duże, że prawie nigdy się nie zapełniają itd.). W rezultacie sieć przestaje działać płynnie, a zaczyna podrygiwać, pracując 66 LIPIEC 2011 NUMER 89 z kubełkami; wypełnienie kubełków w systemie w naszym pobliżu może nieco potrwać. Choć od dłuższego czasu sprzęt sieciowy jest wyposażany w duże bufory, problem pojawił się stosunkowo niedawno. Dlaczego? Ponieważ bardzo intensywnie korzystamy z sieci (wcześniej BitTorrent, obecnie strumieniowanie wideo online), przez co bufory zostają zapełnione. Drugi powód to fakt, że sprzedawcy i dostawcy udostępnili wiele urządzeń sieciowych z dużymi buforami, Kurt Seifried Kurt Seifried jest konsultantem specjalizującym się w Linuksie i sieciach od 1996 roku. Czasem zastanawia się, jak to możliwe, że technika działa w skali ogólnej, ale w pojedynczych przypadkach często zawodzi. www.linux-magazine.pl Know-How Lekcje bezpieczeństwa: Przebuforowanie zwłaszcza w sieciach bezprzewodowych, gdzie koszt ponownej transmisji jest wysoki (jeśli chodzi zarówno o sieć, jak i zużycie akumulatora na urządzeniu klienta). Dlaczego opóźnienia są istotne? Wiele usług wymaga, by opóźnienia mieściły się w dającym się określić przedziale; dla jeszcze większej liczby usług opóźnienia powinny być niewielkie. Przykładowo VoIP i konferencje wideo są mało użyteczne przy dużych opóźnieniach – nawet kilka zgubionych pakietów może mieć duży wpływ na jakość komunikacji. Podobnie w przypadku gier sieciowych: jeżeli próbujemy się obrócić, by w kogoś strzelić, ale jesteśmy o sto milisekund wolniejsi niż pozostali, gra przestaje być zabawna. Kiedy jesteśmy wolniejsi o sekundę, gra staje się niemożliwa. A przecież w przyszłości tego rodzaju interaktywne usługi będą coraz bardziej powszechne. Jeżeli opóźnienia między nami a systemami docelowymi są zbyt duże, pewne usługi po prostu nie będą działać. Pomiar opóźnień sieciowych Choć istnieje wiele metod pomiaru opóźnień sieciowych, na dłuższą metę najlepiej sprawdza się SmokePing [1], który obecnie jest na wyposażeniu większości dystrybucji. Nie będziemy się więc zajmować instalacją i konfiguracją; wystarczy jedynie wspomnieć, że domyślny czas odpytywania to trzysta sekund (pięć minut), czyli znacznie za wolno. Jeśli potrzebujemy więcej danych, powinniśmy ustawić czas odpytywania na piętnaście sekund z dziesięcioma pingami (w jednosekundowych odstępach). Smoke- Przepustowość kontra opóźnienia Przepustowość to całkowita zdolność przesyłania danych, określająca, ile kilobitów, megabitów, gigabitów itd. można przesłać na sekundę – średnio; oczywiście kluczowe znaczenie ma tu słowo „średnio”. Opóźnienie zaś to czas, który zabiera przesłanie informacji z punktu A do punktu B. Tak więc dane łącze może być „niezwykle szybkie” (na przykład 975) przy ogromnych opóźnieniach (dajmy na to dwie godziny Ping działa w tle jako demon i ma wygodny interfejs webowy, który ułatwia pracę z danymi. Odtwarzanie problemów Szczerze mówiąc, początkowo nieco wątpiłem w to, że bufory potrafią rzeczywiście zwolnić przeciążoną sieć. W przypadku sieci o przepustowości 50Mb przy pobieraniu i 3Mb przy wysyłaniu pingi do seifried.org wynosiły zwykle pięćdziesiąt milisekund; przy jednym wysyłaniu schodziły do jednej sekundy (podczas pobierania też występowały opóźnienia, ale nie tak duże). Używaliśmy przede wszystkim narzędzia Iperf [2], które znajduje się w niemal każdej dystrybucji Linuksa i mierzy wydajność sieci, wysyłając dużo danych najszybciej, jak się da. Za pomocą Iperf zapchanie sieci jest bardzo proste. Co ciekawe, domyślne ustawienie przesyłania danych co dziesięć sekund: iperf -c serwer (Rysunek 1A) miało wpływ na łącze, ale stosunkowo niewielki. Jednak kiedy Iperf działał przez sto dwadzieścia sekund: Rysunek 1: Wyniki testu SmokePing przy przesyłaniu danych przez dziesięć sekund (A) i sto dwadzieścia sekund (B). www.linux-magazine.pl i dwadzieścia minut), jeżeli zapisanie danych na dysku trwa godzinę, ich przesłanie – dwadzieścia minut, a odczytanie – kolejną godzinę. Niestety, dostawcy usług internetowych zwykle wspominają jedynie o przepustowości, ale nawet wtedy uciekają się do bezpiecznych sformułowań typu „aż do” lub po prostu kłamią. Niewielu dostawców mówi nam, jakie ma opóźnienia, zresztą wielu z nich nie potrafi tego dokładnie określić. iperf -c server -t 120 (Rysunek 1B), ruch sieciowy praktycznie zamarł, przy czym pingi w ciągu piętnastu sekund poszybowały z pięćdziesięciu milisekund do ponad tysiąca milisekund. Opóźnienia utrzymywały się aż do końca testu. Powtórzyliśmy go kilkukrotnie – za każdym razem wyniki były takie same. Jak naprawić opóźnienia Niestety, rozwiązanie problemu opóźnień w ogromnej mierze zależy od producentów i operatorów sprzętu sieciowego, zwłaszcza dostawców usług sieciowych. Jako klienci powinniśmy zacząć mierzyć opóźnienia sieciowe i narzekać, jeśli coś jest nie tak. Z kolei dostawcy powinni używać aktywnego zarządzania kolejkami [3] itp., a także zoptymalizować bufory w swoich sieciach – co może nie być proste, ponieważ jest ich za wiele. Zdecydowanie warto odwiedzić witrynę Bufferbloat [4], gdzie znajdziemy wiele projektów pozwalających oszacować problem i się z nim zmierzyć. Przystępne wyjaśnienie nadmiaru buforów znajdziemy w prezentacji [5]. n n n Info [1] SmokePing: http://oss.oetiker.ch/ smokeping/ [2] Iperf: http://sourceforge.net/projects/iperf/ [3] Aktywne zarządzanie kolejkami: http://en.wikipedia.org/wiki/Active_ Queue_Management [4] Bufferbloat: http://www.bufferbloat. net/ [5] Bufferbloat: ciemne bufory internetu: http://mirrors.bufferbloat.net/Talks/ BellLabs01192011/ NUMER 89 LIPIEC 2011 67 LinuxUser Workspace: GPS tracking i geotagowanie GPX. Jeśli posiadamy jakieś urządzenie z Androidem i wbudowanym modułem GPS, możemy je łatwo zmienić w GPS tracker za pomocą aplikacji zapisującej współrzędne GPS. Mamy też wybór wśród kilku aplikacji, które zapisują w zdjęciach dane z pliku GPX. Open GPS Tracker Łatwe geotagowanie i śledzenie GPS Śledź i taguj Śledzenie za pomocą GPS i geotagowanie są łatwe dzięki Open GPS Tracker i GPS Photo Correlator, Geotag lub Prune. Dmitri Popov C hociaż geotagowanie zdjęć, czyli kojarzenie ich z miejscami, w których zostały wykonane, staje się coraz bardziej powszechne, nie wszystkie aparaty wspierają tę funkcję natywnie. Na szczęście istnieją na to inne sposoby. Najpopularniejsza technika geotagowania poza aparatem fotograficznym często nazywana jest geokorelacją. Ten dość prosty proces polega na odczytaniu koordynatów GPS zapisanych w pliku GPX. By skorelować swoje zdjęcia, potrzebujemy dwóch rzeczy: sprzętu GPS, który potrafi nagrywać przebieg trasy w formacie GPX, i linuksowej aplikacji do geotagowania zdjęć za pomocą danych z pliku Dmitri Popov Dmitri Popov skończył filologię rosyjską i lingwistykę komputerową. Od wielu lat pisze wyłącznie na temat Linuksa i open source, zaś jego artykuły pojawiały się w wielu magazynach na całym świecie. 72 LIPIEC 2011 NUMER 89 Chociaż w serwisie Android Market możemy znaleźć wiele trackerów GPS, Open GPS Tracker [1] to najlepsza decyzja. To dość dojrzały, ale wciąż aktywnie rozwijany projekt open source, który oferuje podstawowe funkcje, jakich możemy oczekiwać od przyzwoitego programu rejestrującego trasę. Open GPS Tracker wykorzystuje tylko wbudowany odbiornik GPS, więc podczas pracy nie potrzebuje przesyłać żadnych danych. To oznacza, że możemy odkurzyć stare urządzenie z Androidem, wykorzystać je jako GPS tracker i spokojnie używać go za granicą, nie martwiąc się o opłaty roamingowe. Zanim zaczniemy używać Open GPS Tracker (lub dowolnej innej aplikacji GPS), powinniśmy zsynchronizować zegary w urządzeniu z Androidem i swoim aparacie cyfrowym. To bardzo ważne, bo aplikacje wykonujące geokorelację wykorzystują znaczniki czasu, by dopasować dokładne współrzędne graficzne wykonania każdego zdjęcia odczytane z pliku GPX. Synchronizacja czasu pomiędzy aparatem a urządzeniem z Androidem z dokładnością do sekundy może być trudna, ale nie musimy być aż tak precyzyjni. Większość aplikacji geokorelujących zdjęcia pozwala ustawić graniczną tolerancję różnicy czasu podczas dopasowywania. Nagrywanie tras GPS z pomocą Open GPS Tracker jest tak proste, jak tylko to możliwe: uruchamiamy aplikację, wciskamy przycisk Menu, klikamy Tracking, a następnie Start tracking. Nadajemy trasie nazwę (lub pozostawiamy domyślną) i klikamy OK. Od tej chwili Open GPS Tracker działa w tle, nagrywając trasę, podczas gdy my spokojnie robimy zdjęcia. Po skończeniu zatrzymujemy rejestrację drogi i przesyłamy nagraną trasę do komputera. W tym celu wciskamy Menu i klikamy Share track. Następnie wybieramy format GPX z listy Choose format of shared track i wskazujemy, jak aplikacja powinna udostępnić plik (Rysunek 2). Później możemy wybrać przesłanie pliku GPX e-mailem lub zapisanie go na kartę SD urządzenia. www.linux-magazine.pl LinuxUser Workspace: GPS tracking i geotagowanie GPS Photo Correlator Gdy plik GPX znajdzie się już na naszej maszynie, możemy przystąpić do tagowania zdjęć. Mamy do dyspozycji kilka działających w Linuksie przeznaczonych do tego aplikacji, w tym GPS Photo Correlator [2]. To lekkie narzędzie ma interfejs graficzny i tekstowy, co oznacza, że idealnie nadaje się do szybkiego tagowania zdjęć w środowisku graficznym, jak i do automatyzacji tego procesu w skryptach powłoki. Instalacja GPS Photo Correlator w Debianie lub pochodnych sprowadza się do: sudo apt-get install gpscorrelate gpscorrelate-gui Program ma kilka zależności (w tym libxml2, libgtrk2.0 i libexiv2), w innych dystrybucjach możemy go skompilować za pomocą zwyczajowej sekwencji make, make install. Graficzna wersja GPS Photo Correlator Rysunek 1: Open GPS Tracker zamienia urzączyni proces geokorelacji ekstremalnie ładzenie z Androidem w przyzwoity program twym (Rysunek 3). Najpierw używamy rejestrujący trasę. przycisku Add w sekcji Add Photos, by załadować do programu zdjęcia, którym chcemy przypisać koordynaty. W części GPS Data klikamy przycisk Choose i wybieramy plik GPX. GPS Photo Correlator oferuje wiele opcji do precyzyjnego określania parametrów dopasowania, w tym Max gap time i Photo Offset. Te opcje przydadzą nam się, gdy zechcemy ustawić parametry różnicy czasu między zdjęciami a plikiem GPX. Max gap time określa maksymalną różnicę znaczników czasu między punktem a zdjęciami, które będą do tego punktu dopasowane. Zaś opcja Photo Offset pozwala określić, ile sekund program musi dodać do znaczników czasu, które są zapisane w zdjęciach, by dopasować je do znaczników w pliku GPX. Ponadto, musimy też wybrać strefę czasową w polu Time Zone. Gdy to wykonamy, klikamy przycisk Correlate Photos, a program zajmie się resztą. Możemy też użyć programu z poziomu wiersza poleceń. Wersja konsolowa obsługuje wiele różnych opcji, ale w wariancie minimalnym musimy podać jedynie ścieżkę do pliku GPX (parametr -g) i strefę czasową (-z): Rysunek 2: Open GPS Tracker pozwala wyeksportować odczyty do pliku GPX. gpscorrelate -g Track201103051333.gpx -z +1 *.jpg Użycie wersji konsolowej pozwala łatwo zautomatyzować proces dopasowywania współrzędnych poprzez napisanie prostego skryptu powłoki lub integrację z bardziej skomplikowanymi skryptami przetwarzającymi zdjęcia. Geotag GPS Photo Correlator nadaje się do szybkiej geokorelacji, program Geotag [3] może się przydać w przypadku bardziej precyzyjnego dopasowywania. Geotag został napisany w Javie, więc by móc go uruchomić, musimy mieć zainstalowane środowisko uruchomieniowe dla tego języka. Aplikacja opiera się na exiftoolu, skrypcie Perla umożliwiającym zapis metadanych EXIF. Narzędzie jest dostępne w repozytoriach wielu dystrybucji Linuksa, więc możemy je zainstalować za pomocą menedżera pakietów swojej dystrybucji. W Ubuntu sprawdza się polecenie: www.linux-magazine.pl Rysunek 3: GPS Photo Correlator. NUMER 89 LIPIEC 2011 73 LinuxUser Workspace: GPS tracking i geotagowanie sudo apt-get install libimage-exiftool-perl Aby użyć Geotag z plikami RAW, powinniśmy zainstalować też program dcraw. W tym celu uruchamiamy Geotag, wybieramy File | Settings i przechodzimy do Settings | External programs | Exiftool | Exiftool path. Podajemy ścieżkę do exiftoola w polu Exiftool path (na przykład /usr/ bin/exiftool) i klikamy OK. Następnie ładujemy zdjęcia za pomocą polecenia File | Add image lub File | Add images from directory. Geotag może odczytać współrzędne bezpośrednio z odbiornika GPS (wybieramy File | Load tracks from GPS) lub z pliku GPX (File | Load tracks from file). Geotag używa zaawansowanego algorytmu dopasowywania zdjęć do współrzędnych z pliku GPX. Narzędzie potrafi nawet wykorzystać dostępne odczyty GPS do tagowania zdjęć wykonanych w chwili, gdy odbiornik GPS nie miał sygnału. Ponadto pozwala dodać współrzędne do dowolnego zdjęcia, gdy wskażemy miejsce jego wykonania na GoRysunek 4: Oznaczanie zdjęć z Geotag. ogle Maps. W tym celu klikamy prawym przyciskiem myszy na wybranym zdjęciu i wskazujemy Show on map | This image. To powoduje wyświetlenie zdjęcia jako znacznika na Google Maps w domyślnej przeglądarce internetowej (Rysunek 5). Przeciągamy marker, by dopasować miejsce wykonania zdjęcia, a Geotag automatycznie zapisuje poprawione koordynaty w zdjęciu. W podobny sposób możemy użyć aplikacji Google Earth, o ile jest ona zainstalowana w naszym komputerze. Skoro już jesteśmy przy Google Earth, Geotag pozwala wygenerować plik KML, którego możemy użyć do przeglądania zdjęć w Google Earth. Dla lepszego efektu możemy dodać poglądowe miniatury swoich zdjęć do pliku KML. W tym celu wybieramy File | Settings | Export | Google Earth i zaznaczamy pole Store thumbnails in the KMZ files. Ponadto, oprócz współrzędnych geograficznych, Geotag pozwala podać dla każdego zdjęcia nazwy lokalizacji, takie jak miasto, region i kraj. Program może również sam uzuRysunek 5: Geotag pozwala przeglądać zdjęcia i dodać do nich koordynaty pełnić te dane w oparciu o koordynaty. Klikamy prawym geograficzne przy użyciu Google Maps. przyciskiem myszy zdjęcie na liście i wybieramy Location names | find for all images, a Geotag wypełnia puste pole. Geotag pozwala dopisać współrzędne do zdjęć, nawet jeśli nie mamy odbiornika GPS ani żadnego urządzenia z Androidem i aplikacją zapisującą trasę, poprzez wpisanie koordynatów ręcznie. Ale jak odczytać dokładne współrzędne każdego zdjęcia? W tym celu przydaje się prosta sztuczka z Google Maps. Znajdujemy lokalizację, o którą chodzi, upewniamy się, że jest wycentrowana na ekranie, w pasku adresowym przeglądarki internetowej wpisujemy kod: javascript:void(prompt(‚‘,gApplication.getMap().getCenter())); Info i wciskamy [Enter]. Szerokość i długość geograficzne miejsca, które jest na środku ekranu, wyświetlą się w okienku dialogowym, które się pojawi. Polecenie Copy location pozwala wsadowo skopiować współrzędne z zaznaczonego aktualnie zdjęcia do innych zdjęć, co przydaje się, jeśli wykonaliśmy wiele fotografii w jednym miejscu. Geotag ma również inteligentne narzędzie zaznaczania (Edit | Select), jakiego możemy użyć do wskazywania zdjęć, które w ogóle nie mają wpisanych lub mają wpisane, ale niezapisane, koordynaty. To znacznie ułatwia tagowanie potrzebujących tego zdjęć, bez możliwości pomyłki i przypadkowej edycji innych fotografii. By zapisać podane współrzędne, klikamy prawym przyciskiem myszy dane zdjęcie i wybie- [1] Open GPS Tracker: http://code.google. com/p/open-gpstracker/ [2] GPS Photo Correlator: http://freefoote.dview.net/linux_gpscorr.html [3] Geotag: http://geotag.sourceforge. net/ [4] Prune: http://activityworkshop.net/software/prune/ 74 LIPIEC 2011 NUMER 89 www.linux-magazine.pl LinuxUser Workspace: GPS tracking i geotagowanie ramy z menu kontekstowego polecenie Save new locations. Prune Chociaż Prune [4] nie jest w istocie aplikacją służącą do geokorelacji zdjęć, pozwala na wykonanie tego i przeglądanie zdjęć na mapie. By skojarzyć zdjęcia ze współrzędnymi, otwieramy plik GPX, a następnie wywołujemy Photo | Add photos i wybieramy fotografie, które chcemy geotagować. Aby wykonać automatyczne dopasowanie, zaznaczamy polecenie Photo | Correlate photos. Jeśli to potrzebne, określamy przesunięcie czasu i klikamy przycisk OK. Prune pozwala także skorygować lokalizację na mapie ręcznie. Na liście Photos po lewej stronie wybieramy zdjęcie, wciskamy przycisk [Ctrl] i trzymając go, klikamy na mapie pożądany punkt. Następnie wybieramy polecenie Photos | Connect to point. By zapisać współrzędne do zdjęcia, używamy polecenia Photos | Save to Exif (program exiftools musi być obecny w systemie). Za poRysunek 6: Geotagowanie zdjęć za pomocą Prune. mocą Prune możemy wyeksportować trasę GPX wraz ze zdjęciami do pliku KMZ, który będziemy mogli prezentować w programie Google urządzeniu z Androidem Open GPS Tracker Earth. robi świetną robotę, nagrywając trasę w formacie GPX, a jedna z opisywanych aplikacji pozwala bardzo łatwo przypisać zdjęciom współrzędne GPS. Przyjemnego Nie musimy inwestować w dedykowany odbiornik GPS lub drogi aparat z wbudowanym tagowania! n n n modułem GPS, jeśli chcemy zapisywać w swoich zdjęciach koordynaty GPS. W zwykłym Podsumowanie „Linux Magazine” Community Edition free and open pobierz i podaj dalej P o b i e r z l u b s u b s k r y b u j i p o d a j d a l e j : http://linuxmagazine.pl/index.php/readers/Community Wydanie społecznościowe w wersji PDF (5MB)! Community Edition: LINUX MAGAZINE PRENUMERATA PRENUMERATA CENNIK PRENUMERATY „LINUX MAGAZINE” Prenumerata dwuletnia – 24 numery z DVD Student* 255,00 PLN Osoba prywatna 330,00 PLN Firma 345,00 PLN Zagranica – Europa** 620,00 PLN Zagranica – Świat*** 730,00 PLN Prenumerata półroczna – 6 numerów z DVD Student* 100,00 PLN Osoba prywatna 110,00 PLN Firma 125,00 PLN Zagranica – Europa** 165,00 PLN Zagranica – Świat*** 185,00 PLN Prenumerata roczna – 12 numerów z DVD Student* 160,00 PLN Osoba prywatna 195,00 PLN Firma 215,00 PLN Zagranica – Europa** 320,00 PLN Zagranica – Świat*** 375,00 PLN Prenumerata kwartalna – 3 numery z DVD Student* 62,00 PLN Osoba prywatna 65,00 PLN Firma 70,00 PLN Zagranica – Europa** 100,00 PLN Zagranica – Świat*** 125,00 PLN Koszty przesyłki pokrywa redakcja. * wymagane przesłanie faksem na numer 022 742 14 56 kopii zaświadczenia z uczelni ** czas dostawy - około 1 tygodnia *** czas dostawy - około 2 tygodni 202130000420010316 47870001 N e w M a n g a l i a M e d i a 4 , S p . 0 2 - 7 5 8 z o . o . W a r s z a w a Linux New Media Sp. z o.o. 2 0 2 1 3 0 0 0 0 4 2 0 0 1 0 3 1 6 4 7 8 7 0 0 0 1 Prenumerata Linux Magazine P r e n u m e r a t a 202130000420010316 L i n u x Mangalia 4, 02-758 Warszawa 47870001 N e w M a n g a l i a L i n u x M e d i a 4 , M a g a z i n e S p . 0 2 - 7 5 8 z o . o . W a r s z a w a Linux New Media Sp. z o.o. 2 0 2 1 3 0 0 0 0 4 2 0 0 1 0 3 1 6 4 7 8 7 0 0 0 1 Prenumerata Linux Magazine P r e n u m e r a t a Mangalia 4, 02-758 Warszawa 86 L i n u x L i n u x M a g a z i n e W NUMERZE PRENUMERATA Formularz zamówienia prenumeraty Prosimy o czytelne wypełnienie formularza i przesłanie go do nas w następujący sposób: faksem na numer +48 22 742 14 56 lub pocztą na adres: Linux Magazine, ul. Mangalia 4 02-758 Warszawa Można również wypełnić formularz zamówienia przez Internet dostępny pod adresem: http://linux-magazine.pl/Subs Zamawiam prenumeratę „Linux Magazine”: 26 prenumerata dwuletnia – 24 numery z DVD prenumerata roczna – 12 numerów z DVD prenumerata półroczna – 6 numerów z DVD prenumerata kwartalna – 3 numery z DVD 48 Początek prenumeraty „Linux Magazine” od numeru Dane niezbędne do wystawienia faktury Nazwa firmy Ulica Kod pocztowy Miasto numer NIP tel. kontaktowy e-mail kontaktowy Adres do wysyłki (jeśli jest inny niż adres faktury) Odbiorca Ulica kod pocztowy Miasto Dodatkowe uwagi Pytania dotyczące prenumeraty prosimy kierować na adres: [email protected]. Osoby prywatne prosimy o uregulowanie płatności na nasz rachunek. Dla firm - na podstawie danych powyższego formularza - wystawiamy i wysyłamy pocztą fakturę VAT. Istnieją dwa sposoby zapłaty za prenumeratę „Linux Magazine”: • płatność gotówką (za pomocą poniższego blankietu wpłaty) • przelew (w dowolnej formie) na nasze konto: Linux New Media Polska Sp. z o. o. ul. Mangalia 4 02-758 Warszawa 20 2130 0004 2001 0316 4787 0001 Volkswagen Bank Polska S.A. 87 w następnym numerze Numer 90 Sztuczki sprzętowe Numer 90/ Sierpień 2011 L inux obsługuje dziś praktycznie wszystkie popularne urządzenia. Mimo to czasem zdarza się, że dany sprzęt odmawia współpracy bądź sprawia problemy. Warto więc zapoznać się z narzędziami, które pomogą nam w pracy z urządzeniami i komponentami sprzętowymi. W 90 LIPIEC 2011 NUMER 89 Sergey Kandakov, 123RF kolumnie poświęconej Androidowi – kolejna część cyklu o programowaniu telefonów, przegląd najciekawszych aplikacji, a także test-niespodzianka. Zapraszamy! www.linux-magazine.pl