nowe technologie

Transkrypt

nowe technologie
Wielka Kolekcja Dystrybucji
Linux Mint, PCLinuxOS, Sabayon,
Puppy Linux i wiele innych!
LIPIEC 2011 – NUMER 7 (89)
C E N A : 2 5 , 9 0 z ł ( 5 % VAT )
Nowe
technologie
Rozpoznawanie twarzy
i sieci semantyczne
& Android
Spojrzenie w przyszłość
NOWE TECHNOLOGIE
Zbyt dużo
buforów
Czy tani RAM
popsuje Internet?
Apache Jena i nowa sieć
semantyczna
n Rewolucyjny system
plików ZFS
n Rozpoznawanie twarzy
za pomocą digiKama
n
Sentinella
Łatwe monitorowanie systemu
Wielki pojedynek Androida z iOS-em
HTC Incredible S kontra iPhone 4!
Kupujemy PC z Linuksem
:
n
o
i
t
i
d
E
y
t
i
Commun
n
e
p
o
d
n
free a
alej
j
a
d
o
p
i
z
r
e
i
pob
d
10 najlepszych wyborów
Samsung Galaxy Tab
Test tabletu z Androidem
Darktable
Zmieniamy Linuksa
w cyfrową ciemnię
Najlepsze aplikacje
dla Androida
w w w . l i n u x - MAGAZINE . PL
Numer 7 (89) Lipiec 2011 25,90 zł
ISSN 1732-1263 INDEX 384100
Witamy
Rozwijanie oprogramowania jako usługa
Dla mamusi
Zmiana w życiu maddoga sprawia, że na nowo przygląda się usługom serwisowym
i zastanawia nad nowym modelem biznesowym dla programistów. Jon „maddog” Hall
M
oja mama, połówka słynnego duetu „Mom&POP(TM)”, zmarła 7 marca tego roku.
Wielokrotnie pisałem w tym miejscu o swoich rodzicach i ich problemach różnymi
urządzeniami technicznymi. Paradoksalnie ich najmłodszy syn jest całkowicie uzależniony od technologii.
Kiedy czterdzieści lat temu ktoś pracował z komputerami, zazwyczaj miał tytuł zawodowy, a nierzadko
nawet stopień naukowy w dziedzinie informatyki. Jeśli
nie potrafił sobie poradzić ze swoim programem czy
systemem, mógł poprosić o radę specjalistę siedzącego
obok. Z czasem pojawiało się coraz więcej komputerów
typu mainframe, wciąż jednak ludzie z odpowiednim
wykształceniem instalowali oprogramowanie, konfigurowali sieci, wykonywali kopie zapasowe i generalnie
dbali o sprzęt i oprogramowanie. Tak zwana pomoc
komputerowa składała się z profesjonalnych informatyków.
Następnie w okolicach 1977 roku Bill Gates i Steve
Jobs umieścili mainframe na każdym biurku, oczekując,
że wszyscy zadbają o swój sprzęt. To prawda, nazwano
je komputerami osobistymi, zaś ich systemy operacyjne były stosunkowo proste w porównaniu z ówczesnymi maszynami typu mainframe, wciąż jednak
trzeba było instalować oprogramowanie, wykonywać
kopie zapasowe i konfigurować sieć. Z upływem czasu
technologia stawała się coraz bardziej złożona, zaś
pomoc komputerowa fizycznie zaczęła się oddalać, by
ostatecznie przenieść się do innych krajów.
Nie dało się już przyjść do kogoś z problemem,
usiąść obok i spróbować wspólnie znaleźć rozwiązanie.
Zamiast tego trzeba było odpowiadać na pytania typu:
„Czy trzyma pan myszkę właściwie?” albo: „Kiedy
ostatnio restartowała pani komputer?”. Owa „pomoc”
stawała się coraz bardziej „scentralizowana” w imię
„wydajności” (czytaj: zwiększenia zysków producenta).
Gros dużych firm posiada własny dział pomocy komputerowej, nie mają jej natomiast małe firmy i poszczególne osoby. W większości państw to właśnie małe
i średnie firmy odpowiadają za wytworzenie ogromnej
części produktu krajowego brutto (jeszcze więcej, jeśli
dodać rolnictwo) i to im brakuje profesjonalnej pomocy w tym zakresie. Pewien znajomy inżynier elektryk spędza zwykle trzy godziny tygodniowo, zajmując
się trzema komputerami w swojej firmie. To prawda, że
używane przez niego oprogramowanie jest dość zawww.linux-magazine.pl
awansowane, nie zmienia to jednak faktu, że wolałby
poświęcić ten czas bezpośrednio interesom.
Przyjmuję więc, że przeciętny użytkownik spędza
około piętnastu minut dziennie na tzw. działaniach pobocznych, co daje koszt około 5 dolarów. Tak więc miliard dwieście pięćdziesiąt milionów komputerów
marnuje sześć i pół miliarda dolarów dziennie. Jeśli
trzystu pracowników traci po piętnaście minut każdego dnia, to tak, jakby dziewięciu z nich w ogóle nie
przyszło do pracy.
Wiele osób wyobraża sobie, że problem rozwiążą
chmury komputerowe. Ktoś inny będzie nam naprawiał programy, usuwał wirusy, wykonywał kopie zapasowe itd. Ale nawet jeśli system będzie działał idealnie,
to jednak używane oprogramowanie nie zawsze będzie
dopasowane do wykonywanej pracy. Konieczna może
się okazać zmiana sposobu pracy, a to z kolei pociągnie
za sobą spadek wydajności.
Żyjemy w bardzo zróżnicowanym świecie. Obsługa
pięciu (czy nawet pięćdziesięciu) języków to nie
wszystko. Jak grupa kilkuset osób może spełnić oczekiwania i zaspokoić potrzeby miliardów? Wiele razy słyszałem od przedstawicieli korporacji, że dana funkcja
czy zmiana w oprogramowaniu „nie służyła ich interesom biznesowym” – ignorując interes użytkownika. W przypadku zamkniętego
oprogramowania użytkownik jest zasadniczo skazany na korzystanie
z produktu – nie ma możliwości
w żaden sposób go zmodyfikować czy
wpłynąć na sposób jego funkcjonowania.
Lekarstwo? Zaprzestanie masowej
produkcji oprogramowania, do którego
sprzedaje się usługi, i powrót do koncepcji sprzedaży usług rozwijania aplikacji. Usługą jest
wówczas dopasowanie
oprogramowania do
potrzeb użytkownika. W ten sposób
użytkownikowi
przywrócona zostaje kontrola nad
wykorzystywanym
przez niego oprogramowaniem. n n n
NUMER 89 LIPIEC 2011
3
Linux & Android Magazine
Spis treści
& Android
Linux Magazine jest miesięcznikiem specjalistycznym wydawanym we
współpracy z Linux New Media AG, Monachium, Niemcy.
Nowe Technologie
Wydawca Linux New Media Polska sp. z o.o.
Redaktor Naczelny
Artur Skura, [email protected]
Programowanie i aplikacje:
Oliver Frommel, [email protected]
W tym miesiącu przyglądamy się kilku obiecującym
nowym technologiom, w tym rozpoznawaniu twarzy i sieci
semantycznej.
Nowości i raporty:
Ulrich Bantle, [email protected]
Korespondenci i współpracownicy
Zack Brown, Patricia Jung, James Pyles,
Uli Bantle, Andreas Bohle, Jens-Christoph Brendel,
Hans-Georg Eßer, Markus Feilner, Oliver Frommel,
Marcel Hilzinger, Mathias Huber, Anika Kehrer,
Kristian Kißling, Jan Kleinert, Peter Kreußel,
Thomas Leichten stern, Jörg Luther, Nils Magnus
16
Apache
Jena
Sekretarz redakcji
Joanna Romaniuk, [email protected]
Skład tekstu i przygotowanie poligraficzne
Tworzymy, przetwarzamy
i analizujemy dane
semantyczne za pomocą
platformy Jena.
Viktoria Nikołowa, [email protected]
Projekt okładki
Pinball, [email protected]
Reklama
www.linux-magazine.pl/advertise
[email protected]
tel.: 0691 440 903
22
ZFS
Miedzynarodowa
Hubert Wiest, [email protected]
tel.: +852 633 30 382 (Hong Kong)
Ten innowacyjny system
plików integruje RAID i zarządzanie
wolumenami.
Corporate Management (Linux New Media AG)
Hermann Plank, [email protected],
Brian Osborn, [email protected]
Prenumerata
26
J. Ewa Romaniuk, [email protected]
[email protected]
Rozpoznawanie
twarzy
Cena prenumeraty
(12 numerów w roku zawierających
CD-ROM lub DVD):
Dla osób prywatnych roczna 195 zł
półroczna 110 zł
dwuletnia 330 zł
Dla firm roczna 215 zł
półroczna 125 zł
dwuletnia 345 zł
Prenumerata zagraniczna: roczna 320 zł
półroczna 165 zł
digiKam i Libface sprawiły, że
rozpoznawanie twarzy możemy
zaimplementować sobie sami – na
własnym komputerze.
Zamówienia i obsługa prenumeraty:
tel. +48 22 742 14 55
faks +48 22 742 14 56
[email protected]
Linux Magazine
ul. Mangalia 4, 02-758 Warszawa
www.linux-magazine.pl, [email protected]
tel./fax +48 22 22 742 14 55
Wydawca dokłada wszelkich starań, aby publikowane w piśmie
i na towarzyszących mu nośnikach informacje i oprogramowanie były
poprawne i przydatne, jednakże Wydawca nie ponosi odpowiedzialności
za efekty wykorzystania ich, w tym nie gwarantuje poprawnego działania
programów.
Zawartość nosników CD-ROM i DVD jest sprawdzana oprogramowaniem
antywirusowym przed rozpoczęciem procesu produkcji. Fizyczne uszkodzenia
nośników należy zgłaszac do działu prenumeraty.
Żaden z materiałów opublikowanych w Linux Magazine nie może być
powielany w jakiejkolwiek formie bez zgody Wydawcy. Włascicielem znaku
towarowego Linux jest Linus Torvalds.
6 Jądro
Zack Brown opisuje najnowsze trendy w rozwoju jądra Linuksa.
8 nowośCi
Najnowsze produkty dla programistów i administratorów.
ISSN 1732-1263; Nakład 10000 egz.
Druk:
ArtDruk - Zakład Poligraficzny
Kobyłka
www.artdruk.com
tel. +48 604 979 357
4
LIPIEC 2011 NUMER 89
10 nARZĘDZIA
Wieści ze świata Linuksa.
www.linux-magazine.pl
W NUMERZE
LIPIEC 2011
W NUMERZE
76
16
Apache Jena
Dodajemy głębię znaczeń
do naszej witryny za
pomocą Apache jena i sieci
semantycznej.
26
Android
Darktable
To poręczne narzędzie
pozwala manipulować
zdjęciami w formacie
RAW.
Rozpoznawanie
twarzy
KNOW-HOW
Demon, który pomaga
nam zwiększyć wydajność
i niezawodność serwowanych
usług.
46 Yahoo! Pipes
Ta usługa pozwoli nam dotrzeć do
ważnych informacji, bez zbędnych
poszukiwań.
48 Administracja wieloma
serwerami
Cluster SSH, Nagios, OSSEC
i Cron wyręczą nas z najbardziej
nielubianych obowiązków.
50 Pytania i odpowiedzi
Twórca Knoppiksa Klaus Knopper
odpowiada na pytania dotyczące
Linuksa.
53 OpenCL
Wybór interesujących aplikacji na
Androida.
37 Samsung Galaxy Tab
Test jednego z najlepszych tabletów
z Androidem.
40 HTC
Incredible S
kontra iPhone 4
Eksperymentujemy
z rozpoznawaniem twarzy za
pomocą zdjęć.
42 Keepalived
34 Aplikacje Androidowe
60 Blender: Animacja
postaci
Pokazujemy, jak zbudować
i kontrolować szkielet postaci, by
móc animować modele Blendera.
65 Charly: tcpflow
i HugeURL
Od śmieszności do wielkości –
i odwrotnie. Podsumowujemy ruch
sieciowy i tworzymy naprawdę
dłuuugie URL-e!
66 Lekcje bezpieczeństwa:
Nadmiar buforów
Zbyt wiele buforów wywołuje
opóźnienia i utrudnia wydajną pracę.
68 Sentinella
To narzędzie zawiera wszystko,
czego potrzebujemy do
monitorowania systemu i przesyłania
automatycznych powiadomień.
Używamy procesora graficznego
i OpenCL do przetwarzania
równoległego.
Wielki pojedynek
smartfona
z Androidem ze
sztandarowym
produktem Apple’a.
LinuxUser
70 Hotot
Wysyłamy komunikaty Twittera ze swojego
netbooka.
72 Workspace: Śledzenie GPS
i geokodowanie
Open GPS Tracker, GPS Photo Correlator,
Geotag i Prune.
76 Darktable
Edycja plików RAW nigdy nie była prostsza.
80 Quassel
Kontynuujemy IRC-owe pogawędki bez
względu na system.
84 Wiersz poleceń: abcde
To przydatne polecenie zripuje płyty CD do
naszego ulubionego formatu.
Wielka Kolekcja
Dystrybucji!
Na płycie między innymi:
●
●
●
●
www.linux-magazine.pl
Linux Mint „Debian”
PCLinuxOS „Gnome”
Sabayon Linux „E17”
Puppy Linux
●
●
●
Parted Magic
Zenwalk Core
IPFire
NUMER 89 LIPIEC 2011
5
NOWOŚCI
Jądro
Najświeższe wieści, poglądy,
Nowy opiekun chińskiej
dokumentacji
różnice zdań i ścieżki rozwoju w społeczności jądra
Linuksa. Zack Brown
Harry Wei ogłosił, że zaczął tłumaczyć dokumentację jądra na chiński i chciałby zostać oficjalnym opiekunem materiałów w tym języku. Wysłał łatkę, w której dodał się do
pliku MAINTAINERS, a Randy Dunlap pomógł mu naprawić kilka drobnych problemów.
Cong Wang zauważył, że Harry wskazał [email protected]
jako oficjalną listę dyskusyjną, podczas gdy rozsądniej byłoby podać [email protected]. Harry stwierdził jednak, że lista zh-kernel.org jest martwa, na co Wolfram
Sang odpowiedział propozycją włączenia do wpisu MAINTAINERS obu list, co znacznie
uprościłoby sprawę.
Tao Ma sprzeciwił się pomysłowi objęcia przez Harry’ego funkcji opiekuna chińskiej
dokumentacji. Stwierdził, że przetłumaczonych przez niego materiałów jest zbyt mało,
by uzasadniać taki krok. Jego zdaniem Harry powinien udowodnić, że ma odpowiednie
kwalifikacje i czas, by przeglądać wpisy innych osób.
Nie na tym jednak polega funkcja opiekuna. Harry odpisał, że nie jest pewien, czy
sobie poradzi, ale będzie się starał wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafi. Następnie ponownie przesłał łatkę do pliku MAINTAINERS z wszystkimi sugerowanymi
wcześniej poprawkami.
Dokumentacja unifikującego
systemu plików
Miklos Szeredi opublikował łatkę dokumentującą unifikujący system plików. System taki składa się z dwóch nałożonych na siebie systemów plików, przedstawianych użytkownikowi jako jeden.
Jeśli na przykład system A i system B zawierają katalogi /home/, w systemie unifikującym widoczny jest tylko jeden folder. Jeśli natomiast system A zawiera katalog /
home/zbrown/, a system B – katalog /home/zacharyb/, w systemie unifikującym
widać oba, zupełnie jak miałoby to miejsce w normalnym systemie plików.
Problem pojawia się, gdy w obu systemach znajduje się plik o tej samej nazwie, na
przykład /home/zbrown/nazwapliku.txt. Którą wersję przedstawić użytkownikowi?
Przyjęte zostało rozwiązanie, zgodnie z którym jeden z systemów jest oznaczany
jako „górny”, a drugi jako „dolny”. W razie konfliktów użytkownik widzi pliki z górnego systemu plików, a te z dolnego zostaną ukryte.
W odpowiedzi na wpis Miklosa Randy Dunlap zaproponował kilka drobnych poprawek, po czym Miklos ponownie opublikował łatkę.
Zack Brown
Na listę mailingową jądra Linuksa składają
się najważniejsze wydarzenia rozwoju Linuksa. Ruch jest ogromny, często sięga
dziesięciu tysięcy wiadomości tygodniowo
i bycie na bieżąco z całym rozwojem jądra
to zadanie właściwie niewykonalne dla jednej osoby. Jednym z nielicznych śmiałków,
którzy się tego podejmują, jest Zack
Brown.
6
LIPIEC 2011 NUMER 89
www.linux-magazine.pl
NOWOŚCI
Jądro
Aktualizacja kernel.org/doc
Rob Landley zrobił przegląd obsługiwanych przez siebie stron:
http://kernel.org/doc/. Twierdzi, że znalazł na to czas, gdyż teraz
pracuje nad rozwojem jądra na pełnym etacie. Nowa strona zawiera wszystkie dokumenty, które udało mu się wydobyć z samego drzewa jądra, a także odnośniki do dokumentacji odpowiednich standardów, odnośniki do innych dokumentów jądra,
nieznajdujących się w drzewie, oraz wiele innych linków, które
wydały mu się istotne. Zachęca do komentowania i zgłaszania sugestii.
Randy Dunlap wyraził swoją aprobatę, podobnie jak Américo
Wang. Mariusz Kozlowski z zadowoleniem dodał, że może teraz
wyrzucić z przeglądarki wiele związanych z jądrem zakładek.
Rob podał kilka ciekawych informacji o sposobie generowania
stron. Zwrócił uwagę, że program kompilujący dokumentację
(make htmldocs) nie podlega żadnym testom regresyjnym, może
więc czasem łamać regułę stanowiącą, że żadna proponowana
łatka nie powinna blokować kompilacji. Dodał, że tego typu awarie pojawiały się w ostatnich wersjach -rc.
Zwrócił również uwagę, że niektóre z jego stron opierają się na
plikach 00-INDEX umieszczonych w katalogach dokumentacji.
Część z nich jest nieaktualna i nie odzwierciedla rzeczywistej zawartości folderów. Zauważył, że lista plików .doc znajdujących się
w katalogach, które nie zostały odnotowane w odpowiednich plikach 00-INDEX, jest „szalenie długa”.
Chciał w ten sposób pokazać, że przeprowadzona przez niego
reorganizacja wygląda dobrze, ale w rzeczywistości wymaga
jeszcze sporo pracy. Obiecał, że w miarę możliwości będzie rozwiązywał istniejące problemy. Także Randy postanowił zająć się
poprawkami i zachęcał wszystkich zainteresowanych do nadsyłania łatek.
Bufferbloat
Niektórzy spekulują, że nękający Internet problem opóźnień powodują bufory pamięci RAM, które bezmyślnie dodawano do różnych systemów obsługujących łączność internetową.
Chodzi o to, że kiedy połączenie sieciowe jest zapychane, można je udrożnić poprzez buforowanie i wysyłanie
zaległych danych w okresach mniejszego obciążenia. Rozwiązanie to jest
tak przydatne, a układy RAM potrzebne
do jego wdrożenia tak tanie, że projektanci urządzeń internetowych zaczęli je
dodawać je praktycznie do każdego
sprzętu, traktując jako domyślną metodę radzenia sobie z problemami opóźnień, a jednocześnie ignorując poważniejsze zagadnienia, takie jak kolejkowanie czy wysyłanie pakietów sieciowych w czasie dużego natężenia ruchu.
W efekcie, gdy bufory się zapychają
(a wraz z rosnącą popularnością Internetu zdarza się to coraz częściej),
sprzęt, na którym opiera się cała Sieć,
przestaje sobie radzić z kolejkowaniem
i wysyłaniem pakietów. Jako że buforowanie było jedynym rozwiązaniem
przyjętym przez projektantów sprzętu,
problem zaczyna przybierać ogromną
skalę. Bufory zwyczajnie się zatkały
i nie są w stanie dalej udrażniać sieci.
John W. Linville ogłosił ostatnio powstanie nowego drzewa git: git://git.infradead.org/debloat-testing.git, w którym mają się znaleźć łatki i algorytmy
usiłujące sobie radzić ze zjawiskiem
„bufferbloatu”. Teoretycznie problem
zapychania buforów w sprzęcie sieciowym można rozwiązywać za pomocą
oprogramowania, zarządzając kolejko-
waniem i wysyłaniem pakietów do
urządzeń, co powinno zapobiec wypełnianiu ich buforów.
Pomocny może być także Linux. Wystarczy zmienić sposób, w jaki jądro obsługuje bufory swojego sprzętu. Na odezwę Johna odpowiedziało kilka osób,
które rozpoczęły dyskusję o technicznych aspektach przedsięwzięcia.
Jedną z przyczyn zapychania buforów może być fakt, że bezpośrednio odpowiedzialne za nie firmy nie chcą
przyznać, że popełniły błąd, więc programistom open source trudno nawet
dowieść, że problem istnieje, nie mówiąc o jego poprawnym zdiagnozowaniu. Jest jednak grupa ludzi przeświadczonych, że zjawisko to istnieje i wymaga przedsięwzięcia kroków naprawczych.
Czyszczenie ath6kl
Luis R. Rodriguez napisał, że w najbliższym czasie szykują się
poważne porządki w sterowniku ath6kl, co może spowodować
konflikty z resztą kodu. Luis i inni muszą w związku z tym dobrze
skoordynować pracę. Zaproponował, by wszyscy zainteresowani
zgłaszali swoje działania poprzez kanał IRC #ath6kl na freenode
oraz wiki pod adresem http://wireless.kernel.org/en/users/Drivers/ath6kl, gdzie można informować o zadaniach do wykonania.
Efekty pracy będą zbierane w drzewie git: git://git.kernel.org/
pub/scm/linux/kernel/git/gregkh/staging-2.6.git. Plan jest taki,
www.linux-magazine.pl
by wysyłać Gregowi Kroah-Hartmanowi łatki w pakietach po
dwadzieścia, co według niego samego jest rozsądnym rozwiązaniem.
Jako że cały kod znajduje się w sekcji staging jądra, Luis ma nadzieję uniknąć sytuacji, w której sterownik zostałby usunięty
z powodu długotrwałej awarii. Trudno byłoby to osiągnąć, nie
koordynując całego przedsięwzięcia, gdyż wszelkie próby porządkowania kodu z reguły pociągają za sobą przejściowe problemy.
NUMER 89 LIPIEC 2011
7
NOWOŚCI
Technologie, trendy
NOWOŚCI
Technologie, trendy
Gnome 3.0 gotowy
Mageia wyrusza na podbój
To była długa droga, nie obyło się bez
ofiar, ale stabilna wersja Gnome 3.0 została ukończona, co przyjęto z wielkim entuzjazmem. Jej przygotowanie zajęło trzy
lata; to wyczekiwany krok milowy i pierwsza istotna zmiana numeracji od dziewięciu lat.
Jakie nowości kryje „trójka”? Najważniejsza to oczywiście Gnome Shell –
świeże podejście do interfejsu graficznego, które pozbywa się kilku standardowych metafor pulpitu, w tym panelu.
Dobra wiadomość jest taka, że nowe środowisko jest ładne i proste w obsłudze;
zła – to konieczność akceleracji sprzętowej, co uniemożliwia doznanie pełni wrażeń w Gnome 3.0 w przypadku starszych
komputerów lub Linuksa na maszynie
wirtualnej.
Środowisko oferuje zintegrowaną funkcję komunikatora, grupowanie okien, wyszukiwanie na pulpicie oraz wiele innych
rewelacyjnych narzędzi – których działanie zależy niestety od parametrów
sprzętu. Nautilus, stary, niezawodny menedżer plików, został wzbogacony o kilka
usprawnień, a zmodyfikowane ustawienia
środowiska sprawiają, że jest ono znacznie prostsze w obsłudze.
Co dalej? Już wrześniu tego roku ma się
pojawić Gnome 3.2, zgodnie ze standardowym sześciomiesięcznym cyklem rozwoju. Debiut Gnome 3.0, wzbogaconego
o Gnome Shella, to Fedora 15, openSUSE,
Tumbleweed i wiele innych dystrybucji.
Linux Mint ogłosił, że w następnej odsłonie pozostanie przy tradycyjnym panelu
Gnome, a Ubuntu 11.04 domyślnie zawiera interfejs Unity – jednak można pobrać Gnome 3.0 poprzez PPA. Więcej informacji o Gnome na stronie: www.gnome.
org.
Dobrej społeczności nie da się powstrzymać, czego dowodem jest pierwsza
wersja dystrybucji Mageia. To gałąź Mandrivy (niegdyś Mandrake’a), która powstała po masowych zwolnieniach w tej
firmie. Społeczność Magei przetrwała
wiele trudnych chwil, ale ciężka praca wydała owoce w postaci pierwszej wersji systemu.
A co w niej znajdziemy? Oczywiście Firefoksa 4.0, jądro Linuksa 2.3.38, KDE
4.6.1, Gnome 2.32 i kilka innych zaktualizowanych pakietów. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu zespołu, wiele wysiłku kosztowała także lokalizacja systemu. W dużej mierze wygląda on jak
Mandriva 2010.1 – gałąź jest relatywnie
świeża, więc twórcy będą potrzebować
czasu na przygotowanie własnej dystrybucji.
Mageia 1 pojawiła się 1 czerwca. Chętni,
by wypróbować nowy system lub przyłączyć się do prac nad projektem, mogą zajrzeć pod adres: www.mageia.org.
8
LIPIEC 2011 NUMER 89
Szaleństwo patentowe
Google’a
Wygląda na to, że Google nie chce być
dłużej pomiatany przez patentowych oligarchów i zamierza zbudować własne
portfolio patentów. Jak? Firma zaoferowała dziewięćset milionów dolarów za
należący do Nortela zbiór praw do technologii, co plasuje ją w ścisłej czołówce aukcjonariuszy.
Plan wykupienia patentów Nortela Google ogłosił 4 kwietnia (wiemy więc, że
nie żartował). Skąd taka decyzja? Pierwszy wiceprezes i radca prawny, Kent Wal
ker, powiedział: „Google to relatywnie
młoda firma i choć mamy rosnącą liczbę
patentów, nasi konkurenci, z uwagi na ich
dłuższy staż, posiadają większe portfolia”.
Innymi słowy, firmy takie jak Oracle miały
całe dziesięciolecia, by skumulować
ogromne zbiory patentów, co automatycznie stawia Google’a na gorszej pozycji.
Wizja Google’a jako potężnego władcy
patentów wygląda niepokojąco? Walker
uspokaja: „Mamy nadzieję, że jeśli nam się
uda, zniechęci to inne firmy do składania
przeciwko Google’owi pozwów, ale też pomoże firmie, jej partnerom i społeczności
open source – integralnie związanej z projektami takimi, jak Android czy Chrome –
wprowadzać innowacje”.
Nowy katalog nadrzędny
Każde dziecko wie, że nierozsądnie jest
drażnić lwa, sikać pod wiatr czy majstrować przy standardzie Hierarchii Systemu
Plików (FHS). Standard ten określa nadrzędne i podrzędne katalogi, które powinny się znaleźć w standardowej dystrybucji Linuksa. Dzięki niemu programy
wiedzą, gdzie instalować pliki binarne,
gdzie zapisywać pliki konfiguracyjne
i gdzie powinny się znaleźć wartości
zmiennych. W najnowszej, piętnastej wersji Fedory, mamy zatem zmiany.
30 marca Lennart Poettering ogłosił, że
w ramach aktualizacji systemd (nowego
demona startowego dystrybucji) do katalogu głównego zostanie dodany nowy folder – /run. Dlaczego? Poettering uznał, że
pozwoli to ostatecznie wyznaczyć miejsce,
w którym działające aplikacje będą zapisywać swoje dane.
Zmiana ta wydała się nagła, ale Poettering stwierdził, że nie. „W ciągu ostatnich tygodni kwestia ta była przedmiotem
www.linux-magazine.pl
NOWOŚCI
Technologie, trendy
dyskusji wśród kluczowych osób z obozów Debiana, SUSE, Ubuntu i Fedory
(a także innych systemów), które starały
się znaleźć rozwiązanie problemu nadużywania katalogu /dev, zanim rozpowszechni się on jeszcze bardziej. Było
wiele różnych propozycji, ale wszyscy doszli w końcu do wniosku, że katalog /var/
run nie powinien znajdować się pod /var
i że jedynie stworzenie kolejnego katalogu
nadrzędnego pozwoli elegancko rozwiązać problem”.
Więc, chociaż nie jest to obecnie standard, to takim standardem się stanie – niekoniecznie w ramach FHS-u. Poettering zauważył, że Debian już jakiś czas temu zgłosił propozycję dodania katalogu /run do
FHS-u, ale została ona zignorowana. Wprowadzając taką zmianę w kilku dystrybucjach naraz, ich twórcy wyznaczyli dobrą
praktykę, nawet jeśli nie jest ona oficjalna.
Nowy katalog pojawił się najpierw w Fedorze 15, a potem w Ubuntu, openSUSE, Debianie i dystrybucjach dla firm.
Mozilla rezygnuje z Gecko
Większość nowości wprowadzonych
w Firefoksie 4.0 było pozytywnych – nowe
funkcje, jak Panorama, szybsze przeglądanie, obsługa formatu wideo WebM i wiele
innych. Jednak, jak to zwykle bywa, nie
wszystko jest takie różowe, gdyż nowa
wersja wyznacza także kres silnika Gecko.
Dla opartych na nim projektów oznacza to
problemy z korzystaniem z Gecko w innych aplikacjach, które muszą wyświetlać
strony internetowe i wykorzystują funkcje
silnika.
Nie znaczy to, że Mozilla zabrania korzystania z Gecko w innych projektach, po
prostu nie jest on już przez nią rozwijany.
Jeśli kolejne aktualizacje Firefoksa (lub
pozostałych projektów Mozilli korzystających z tej funkcji) przestaną być kompatybilne z silnikiem, nie zostanie to uznane za
błąd, który wymaga naprawy.
Zmiana ma wpływ na projekty korzystające z Mozilla Gecko. Jednym z najistotniejszych, choć nie dla Linuksa, jest Camino – przeglądarka, która korzysta
z Gecko w natywnym interfejsie Cocoa. Co
czeka Camino i inne projekty? Programista Stuart Morgan powiedział: „Przyszłość
jest niepewna. Jako całkowicie społecznościowy projekt otwartoźródłowy, nie
mamy w Camino oficjalnych pracowników. Wszyscy programiści są wolontariuwww.linux-magazine.pl
szami, którzy pracują w czasie wolnym,
z potrzeby serca. Choć teoretycznie możliwe jest korzystanie z odnogi Gecko, nie
mamy dość mocy przerobowych, by podjąć taki wysiłek na dłuższą metę. Bardziej
realistyczne byłoby przeniesienie Camino
do WebKita”.
Morgan dodał, że port do WebKita także
nie będzie łatwym przedsięwzięciem. Nie
wiadomo, jaką decyzję podejmie Camino,
ale wygląda na to, że WebKit stanie się domyślnym silnikiem renderującym dla projektów otwartoźródłowych.
prawnej Canonicala, Amandy Brock.
Strona to efekt ponad rocznych wysiłków.
Zawiera zbiór przykładowych umów, ale
też przewodnik po kontraktach o współpracy.
Umowy robocze do 6 maja były poddawane publicznym konsultacjom, można
również nad nimi dyskutować w czasie
rzeczywistym na IRC-u oraz otwartej grupie dyskusyjnej. Strona www.harmonyagreements.org/ zawiera też instrukcje
dotyczące zamieszczania komentarzy do
tekstów.
Nowa strona projektu
Jeden zero dla
Harmony
Monotone’a
Jedną z największych zalet projektów
otwartoźródłowych jest ich różnorodność.
Wiele wspaniałych aplikacji, mnóstwo
możliwości dla użytkowników i programistów – biblioteki, narzędzia, programy,
dystrybucje itp. Różnorodność ma jednak
także swoje złe strony. Przykładem są
umowy prawne i licencje open source.
Wiele niejasności rodzą licencje i zasady
przekazywania projektom i producentom
praw przez programistów, którzy pomagają rozwijać otwartoźródłowe aplikacje.
Producenci i projekty mają ten sam
problem – konieczność wyważania otwartych drzwi, jeśli chodzi o umowy i licencje.
Kwestia licencjonowania została już
w dużej mierze rozwiązana, ale kwestia
umów wciąż jest problemem. Canonical
uruchomił więc stronę „Project Harmony”,
gdzie znalazły się przykładowe umowy
dla współpracowników i zasady wybierania standardowych kontraktów. Celem witryny jest „umożliwienie udostępniania
kodu większej ilości ludzi poprzez zmniejszenie wysiłku i czasu, jaki trzeba poświęcić na przeglądanie umów o współpracy”.
Projekt zwraca też jednak uwagę, że
umowy takie nie są wymagane: „Fakt, że
pracujemy nad ulepszeniem tego narzędzia, nie oznacza, że umowy uważamy za
konieczny element wszystkich strategii
prawnych wolnego i otwartego oprogramowania. Wiele udanych projektów FOSS
decyduje się nie korzystać z umów
o współpracy, jesteśmy ich gorącymi zwolennikami, podobnie jak licznych i mocnych
strategii prawnych zbudowanych przy pomocy szerokiego spektrum narzędzi”.
Inicjatywa „Project Harmony” powstała
w maju 2010 roku za sprawą radczyni
Świat rozproszonej kontroli wersji stał
się właśnie odrobinę ciekawszy – oczywiście jeśli jakąkolwiek wagę przykładamy
do numerów wydań. Projekt Monotone po
ośmiu latach wypuścił wersję 1.0 swojego
systemu. Narodził się 6 kwietnia 2003
roku, a ostateczne wydanie 1.0 pojawiło
się 28 marca tego roku – około sześć miesięcy po odsłonie 0.99.1 z października
2010 roku.
Nie słyszeliśmy nigdy o Monotonie? Był
jedną z inspiracji, które skłoniły Linusa
Torvaldsa do zaprojektowania Gita, choć
ostatecznie nie wybrano go do zarządzania jądrem. Wolny rozproszony system
kontroli wersji Monotone dostępny jest na
licencji GNU GPL.
W wersji 1.0 zmieniony został schemat
bazy danych programu, jego dotychczasowi użytkownicy muszą więc przeprowadzić aktualizację. Z kolei nowym użytkownikom Monotone oferuje instrukcje konfiguracji świeżej bazy danych. Naprawia
dziesiątki błędów i problemów nękających poprzednie wersje. Odsłonę 1.0
wzbogacono też o obsługę biblioteki kryptograficznej Botan 1.99 i katalog z dodatkami, zawierający skrypty i inne narzędzia
działające z systemem.
W skrócie: wersja 1.0 usuwa sporo
drobnych błędów i dodaje wiele funkcji,
które ułatwiają korzystanie z tego systemu kontroli wersji.
Jeśli chcielibyśmy go wypróbować, kod
źródłowy możemy znaleźć (oczywiście)
pod adresem Monotone.ca, są tam też pakiety binarne dla Linuksa, instalator dla
Windows, instalator dla Mac OS-a X oraz
pakiet dla Solarisa. Więcej informacji
o Monotonie zawiera podstrona: www.moNUMER 89 LIPIEC 2011
9
NOWOŚCI
Technologie, trendy
notone.ca/docs/, gdzie umieszczone są poradniki, zaawansowane metody korzystania z programu oraz stojące za nim koncepcje.
wodnik dla programistów. Przyspieszony
został też proces kompilacji i zwiększona
wydajność. Program zawiera pakiety BSP
(ang. Board Support Package) dla urządzeń takich jak Atheros RouterStationPro,
Freescale MPC8315E, procesorów Intel
Atom oraz Texas Instruments OMAP.
Nowa wersja została wydana zaledwie
po sześciu miesiącach od powstania grupy
pod koniec 2010 roku. David Stewart, pracownik Yocto, twierdzi, że najważniejszą
kwestią jest pogodzenie interesów społeczności open source z wymaganiami
rynku. „Na pierwszym spotkaniu zarządu
głównym tematem podnoszonym przez
członków było zachowanie zgodności pomiędzy wersjami open source i komercyjną. Zaoszczędzi nam to wiele pracy, gdyż
nie będziemy musieli wykonywać dwa razy
tych samych czynności przy różnych systemach, tworząc niekończące się porty BSP –
ogólnie rzecz biorąc, czynności, które nie
przyniosą nam żadnej korzyści”.
Grupa nadal będzie rozwijać Yocto.
W jej skład wchodzą przedstawiciele
wielu firm zainteresowanych wykorzystaniem Linuksa w systemach wbudowanych,
takich jak Dell, Intel Mentor Graphics,
OpenEmbedded eV, Timesys, Wind River
czy Texas Instruments. Kolejne wersje
będą się pojawiać co sześć miesięcy, a projekt jest otwarty na wkład ze strony społeczności Linuksa. Jeśli chcielibyśmy skorzystać z Yocto, przyczynić się do jego rozwoju lub po prostu dowiedzieć się więcej
o projekcie, warto zajrzeć na stronę: www.
yoctoproject.org.
Premiera Banshee 2.0
Dobra wiadomość dla fanów muzyki
i wideomaniaków. Projekt Banshee ogłosił, że po wielu miesiącach ciężkiej pracy
gotowa jest wersja 2.0. Złożyły się na nią
wspólne wysiłki trzydziestu sześciu programistów oraz dziesiątek współpracowników, którzy zgłaszali błędy, tłumaczyli
i testowali aplikację.
Banshee 2.0 zawiera wiele funkcji ułatwiających zarządzanie listami odtwarzania, w tym opcję „Odtwórz po” (ang. Play
after), która umieszcza utwór w kolejce
tuż po aktualnie odtwarzanej ścieżce.
W aplikacji znalazły się też domyślnie dodatki Ubuntu One Music Store oraz SoundMenu, które wcześniej były projektami
społecznościowymi.
Program obsługuje już Cloud Playera,
możemy więc przeglądać i pobierać
utwory z Amazona, mimo iż informacje
o odtwarzaczu pojawiły się zaledwie kilka
dni przed premierą Banshee 2.0.
Aktualna wersja oferuje też dostęp do
Amazon MP3 Store oraz Amazon.ca, funkcję subskrypcji do Archive.org, podcasty
i obsługę klawiszy multimedialnych. Banshee współpracuje z większą liczbą urządzeń, w tym z telefonami Huawei Ideos
(Android), LG Ally, LG Optimus S, Nexus S,
Xperia X10 mini pro, Sharp IS01 i IS03
oraz Sirius Alpha.
Dla Linuksa dostępne są pakiety oraz
kod źródłowy – projekt oferuje również
instalatory dla Windows oraz Mac OS-a X.
Więcej informacji na stronie Banshee:
www.banshee.fm.
Facebook stawia na open
source
Wiele osób narzeka na Facebooka i jego
politykę, ale trudno krytykować pomysł
firmy, która 7 kwietnia ogłosiła powstanie
projektu Open Compute.
Przedsięwzięcie ma na celu podzielenie
się ze światem wiedzą zebraną przez Facebooka na temat zarządzania centrami
danych. Firma od dwóch lat pracuje nad
własnymi projektami serwerów i aplikacjami, które mają zmniejszyć zużycie energii i koszty obsługi. Efekty są podobno zachęcające: serwery Facebooka mają być
o 38% wydajniejsze i 24% tańsze niż w stosunku do obecnej średniej (według danych
EnergyStara przedstawionych amerykańskiemu Kongresowi w 2007 roku).
Yocto Project w wersji 1.0
Linux Foundation ogłosiła powstanie
wersji 1.0 projektu Yocto, a także stworzenie zarządu, który będzie kierował przedsięwzięciem. Czym jest Yocto? To projekt
mający na celu standaryzację i uproszczenie rozwoju wbudowanych wersji Linuksa.
Według podanych przez fundację informacji Yocto 1.0 zawiera jądro Linuksa
2.6.37, GCC 4.5.1, aktualizację X.org dla
urządzeń wbudowanych, nowy zestaw narzędzi do programowania aplikacji i prze-
10
LIPIEC 2011 NUMER 89
W czym tkwi sekret? Wpis na Facebooku uchyla rąbka tajemnicy: „Zespół laboratorium elektronicznego w podziemiach
naszej siedziby w Palo Alto w Kalifornii
zaprojektował pierwsze centrum danych
od zera. Kilka miesięcy później zaczęliśmy
budować je w Prineville w stanie Oregon.
Początkowo nad projektem pracowały
trzy osoby, a rezultatem było stworzenie
naszych własnych serwerów, źródeł mocy,
szaf na sprzęt oraz systemów zasilania
awaryjnego”.
Projekt pozwolił firmie zastąpić standardowy system 480-voltowym, co obniżyło
straty energii, umożliwiło zaprojektowanie
serwerów zawierających mniejszą liczbę
części niż tradycyjny sprzęt i przyniosło
wiele innych korzyści. Nawet ciepło wydzielane przez urządzenia jest ponownie
wykorzystywane do ogrzewania budynku
i zmniejszania zużycia energii.
Firmy chętne, by skorzystać z technologii Facebooka, znajdą na stronie OpenCompute.org specyfikacje i projekty serwerów oraz centrów danych. Choć nie
muszą się sprawdzić w każdej firmie korzystającej z centrum danych, powinny
wyjść na dobre całej branży, zmniejszając
zużycie energii i wydatki większych systemów. Cóż można powiedzieć? Lubię to.
Canonical zamyka ShipIt
Ubuntu błyskawicznie zdominowało
świat Linuksa, ulepszając Debiana i czyniąc go przyjaznym zwykłym śmiertelnikom – a także zasypując chętnych darmowymi płytami CD. Sponsorowany przez
Canonicala program ShipIt pozwolił Linuksowi trafić pod strzechy, co wiązało się
oczywiście ze sporymi wydatkami. Właśnie one sprawiły, że Gerry Carr ogłosił zamknięcie przedsięwzięcia wraz z premierą wersji 11.04 systemu.
Oświadczenie to wbrew pozorom nie
niesie za sobą zbyt poważnych konsekwencji. Od czasu pojawienia się Ubuntu
wiele się zmieniło. Kiedy system stawiał
pierwsze kroki, szybkie łącza były już
coraz powszechniejsze, ale wiele osób nie
miało możliwości wygodnego pobierania
obrazów ISO. Co więcej, Ubuntu było jeszcze praktycznie nieznane, więc program
rozsyłania płyt CD pozwolił spopularyzować dystrybucję i umieścić ją na milionach
komputerów. Dziś sytuacja wygląda inaczej – szybkie łącza i BitTorrent stały się
normą, więc pobranie Ubuntu to często
www.linux-magazine.pl
NOWOŚCI
Technologie, trendy
kwestia kilkudziesięciu minut. A jeśli zainstalowaliśmy już system na naszym komputerze, możemy z łatwością zaktualizować go do najnowszej wersji.
Dobra wiadomość jest taka, że pomimo
zamknięcia programu ShipIt Grupy Użytkowników Linuksa nadal będą dostawać
darmowe CD. Canonical chce dalej współpracować z zespołami LoCo, by zapewnić
hurtowe dostawy płyt. Natomiast użytkownicy indywidualni, którym nie chce
się pobierać systemu, mogą nabyć go
w sklepie. Nie jest on wprawdzie darmowy, ale kosztuje naprawdę niewiele,
a Canonical może dzięki temu przeznaczyć
fundusze z zarządzania programem ShipIt
na inne projekty – jak choćby testy obecnie opracowywanego Ubuntu w chmurze.
Więcej informacji znajduje się w poście
Carra na blogu Canonicala: http://blog.canonical.com/?p=551.
Mozilla Messaging wraca
na łono Mozilli
W 2007 roku Mozilla stworzyła dla
Thunderbirda osobną jednostkę o nazwie
Mozilla Messaging, która miała skupiać się
na technologiach komunikacyjnych. Sądzono wtedy, że Thunderbird i inne tego
typu projekty nie pasują do Firefoksa i za
nim nie nadążają, w związku z czym lepiej
stworzyć dla nich odrębną inicjatywę, by
stały się bardziej samowystarczalne. Sytuacja uległa jednak zmianie; w międzyczasie Mozilla powołała do życia Mozilla
Labs, które miały skupić się na nowych
technologiach, zaś projekt Mozilla Messaging nie stworzył biznesplanu, który zapewniłby mu niezależność. To żadna niespodzianka, z uwagi na fakt, że klient
poczty nie jest tym, za co użytkownicy
zwykli płacić, i niełatwo zarabiać na nim
w ten sam sposób, co Mozilla, która czerpie zyski z funkcji Google Search i relacji
z innymi partnerami.
Mimo wszystko ogłoszona na początku
kwietnia informacja o włączeniu projektu
Mozilla Messaging do Mozilla Labs była
pewnym zaskoczeniem. Mitchell Baker,
przewodniczący Mozilla Foundation, napisał na swoim blogu: „Mozilla od kilku lat
poszukuje sposobów, by dać ludziom
większą kontrolę nad komunikacją i kontaktami społecznymi w Sieci. Obecnie
mamy dwa zespoły. Jeden z nich to Mozilla
Messaging, odpowiedzialny za Thunderwww.linux-magazine.pl
birda oraz komunikatory takie jak Raindrop czy F1. Drugi zespół pracuje w Mozilla Labs i zajmuje się tożsamością, kontaktami i tego typu kwestiami”.
Baker stwierdził, że Mozilla łączy oba
zespoły, by zwiększyć ich efektywność.
Oznacza to, że projekt Thunderbird nie
zostanie w najbliższej przyszłości zarzucony, a jego twórcy nawiążą ściślejszą
współpracę z Mozilla Labs, co może oznaczać szybszą innowację w dziedzinie technologii komunikacyjnych Mozilli. Więcej
informacji na blogu Bakera: http://blog.lizardwrangler.com/.
Linux kończy 20 lat
Nowych użytkowników Linuksa może
zdziwić fakt, że system ten ma już prawie
dwadzieścia lat. Ci zaś, którzy korzystają
z niego od lat dziewięćdziesiątych, z powodu rocznicy mogą się poczuć staro. Jak
by nie było, Linux Foundation ogłasza
wszem i wobec, że minęły już dwie dekady
od dnia, gdy nikomu nieznany informatyk,
Linus Torvalds, opublikował stworzone
„dla zabawy” jądro nowego systemu.
By uczcić tę okazję, fundacja zleciła
stworzenie filmu upamiętniającego powstanie Linuksa i zachęcała miłośników
systemu do przesyłania klipów dokumentujących jego historię. Nagrania ma oceniać
sam Linus Torvalds, a główna nagroda to
wstęp na LinuxCon North America, LinuxCon Europe, SXSW 2012 lub LA Film Festival (w tym przelot i zakwaterowanie).
Propozycje były przyjmowane do 2
lipca, miały składać hołd Linuksowi i pokazywać wkład systemu w przemysł komputerowy, biznes i kulturę w ciągu ostatnich dwudziestu lat.
Opóźnienia w publikacji
kodu Honeycomba
Android teoretycznie, przynajmniej
w większości, jest oprogramowaniem otwartoźródłowym. W praktyce to projekt
udostępniający swój kod. Google lubi się
chwalić otwartością Androida, ale w rzeczywistości wielu użytkowników Linuksa
i oprogramowania open source nie nazwałaby go „otwartym”. Między Google’em
i jego partnerami a resztą społeczności nie
zachodzi typowa dla wolnych projektów
wymiana idei. Kod Androida koniec koń-
cem trafia do innych projektów, przede
wszystkim do CyanogenModa, ale osoby
zainteresowane, które nie pracują dla jednego z członków Open Handset Alliance,
nie mają praktycznie żadnych szans, aby
wnieść swój wkład w ten system.
Jakby tego było mało, Google ogłosił, że
nie wypuści kodu Honeycomba (Androida
3.0), zgodnie z zapowiedziami, po oficjalnej premierze wersji 3.0 dla Xooma i innych tabletów. Powód? Google twierdzi, że
chodzi o uniknięcie sytuacji, w której zewnętrzne firmy umieszczałyby 3.0 na
swoich telefonach, gdyż Honeycomb nie
jest do tego przystosowany. System został
zaprojektowany dla tabletów, a Andy
Rubin (przewodniczący grupy Androida
w Google’u) stwierdził: „w kilku momentach poszliśmy na skróty”. A więc jeśli
firmy zainstalują Honeycomba w telefonach, „może się to negatywnie odbić na
wygodzie użytkowania”.
To oczywiście możliwe – ale taki już
urok oprogramowania open source. Po to
właśnie wymyślono znaki firmowe. Google nie ma obowiązku zezwalać wszystkim sprzedawcom na instalowanie publicznej wersji Androida z jego znakiem firmowym. Firma mogłaby stworzyć zestaw
wytycznych, które trzeba spełnić, by uzyskać prawo do korzystania z nazwy
i marki Android.
Tymczasem Google zazdrośnie strzeże
swojego kodu. Dla społeczności Linuksa to
duże rozczarowanie. Wielu użytkowników
wspiera Androida z powodu jego linuksowych korzeni oraz polityki firmy, która jest
znacznie bardziej otwarta niż Apple, jeśli
chodzi o sprzęt i kod. Ten krok zaciera granicę pomiędzy Apple’em i Google’em – i to
w negatywnym kierunku. Apple od dawna
twierdzi, że jedynym sposobem tworzenia
wysokiej jakości urządzeń jest objęcie całego procesu tajemnicą i utrzymywanie go
pod ścisłą kontrolą. Nie wypuszczając kodu
Honeycomba, Google zdaje się przyjmować
filozofię Apple’a, co z pewnością nie zjedna
mu wielu zwolenników w społeczności Linuksa, mimo pozycji głównego propagatora tego systemu na urządzeniach mobilnych.
Tak, otwartość pociąga za sobą pewne
konsekwencje, a rynek telefonów komórkowych wymaga gruntownych porządków, ale ten sposób rozwiązywania problemów z oprogramowaniem open source
tylko pogorszy sprawę. Miejmy nadzieję,
że to jedynie chwilowe zaćmienie, a nie
nowa długofalowa strategia Google’a.
NUMER 89 LIPIEC 2011
11
NOWOŚCI
Narzędzia
NARZĘDZIA
Technologie, trendy i narzędzia
Hercules ogłasza dostępność netbooków z Ubuntu
Netbooki nie są już tak modne jak kilka lat temu, nie znaczy to jednak, że zniknęły
w ogóle. Wiele osób (zwłaszcza tych o smukłych palcach) uwielbia podróżować
z małym komputerkiem w plecaku, nie martwiąc się o jego wagę. A co lepszego może
być na netbooku, jeśli nie Linux?
Hercules nie jest obecnie znaną marką; dziś firma oferuje głównie kamery internetowe, głośniki i inne urządzenia. Herculesowy Netbook z Ubuntu zapowiada się jednak
bardzo interesująco ze względu na niską cenę, zużycie energii i wagę. Jest bardzo cienki,
ma ekran o przekątnej 10,1 cala i wygodną klawiaturę typu chiclet. Jego sercem jest procesor ARM Cortex A8 CPU taktowany 800MHz i 512MB RAM; system to Ubuntu Netbook
Remix. Bateria wystarcza na około pięć godzin; obsługiwane są filmy HD (720p).
Netbooki eCAFE dostępne są w Wielkiej Brytanii i wielu innych krajach europejskich,
a także w Stanach Zjednoczonych. Sugerowana cena detaliczna waha się około 200 euro,
czyli 800 złotych. Więcej informacji na witrynie Herculesa: http://www.hercules.com/.
szą wydajność i nowy tryb gościa, dzięki
któremu możemy użyczać innym swoją
maszynę bez dostępu do Gmaila itp.
Joli OS możemy pobrać w dwóch formach: jako windowsowy instalator, który
pozwala zainstalować system obok Windows, i jako plik ISO, umożliwiający przekształcenie całej maszyny w pulpit Joli OS.
Więcej informacji znajdziemy na witrynie
Joli: http://www.jolicloud.com/.
Mobilny Firefox 4.0
Slackware 13.37: nazwa
Firefox 4.0 to wystrzał, który usłyszał cały świat – wkrótce po wydaniu pobrały go miliony osób, pozostawiając Internet Explorera 9 daleko w tyle. Jednak znacznie ważniejsze, choć mniej spektakularne, było udostępnienie przeglądarki Firefox 4.0 Mobile dla
Androida.
Wydanie to zawiera wiele przydatnych funkcji, jakich oczekiwalibyśmy od Firefoksa
na pulpicie: przeglądanie z zakładkami, Firefox Sync, dzięki któremu możemy synchronizować zakładki i hasła między komputerami stacjonarnymi i urządzeniami przenośnymi, a także cały zestaw użytecznych wtyczek. To praktycznie wszystko, czego moglibyśmy chcieć na pulpicie, tyle że spakowane w malutkim interfejsie użytkownika, gotowym do uruchomienia na Androidzie i Nokii 900.
Ze względu na politykę Apple’a prawdopodobnie szybko nie zobaczymy Firefoksa
Mobile na iOS-ie. Chodzą jednak słuchy, że Mozilla pracuje nad wersją przeznaczoną dla
Windows Mobile. Firefox 4.0 możemy pobrać z Android Market lub zainstalować ręcznie, przechodząc do witryny http://firefox.com/m i wykonując zawarte tam instrukcje.
mówi sama za siebie
Jolicloud: nowa nazwa, nowe wydanie
Kiedy już zdołaliśmy przyzwyczaić się do nazwy Jolicloud, twórcy projektu postanowili ją zmienić. Nigdy nie słyszeliśmy o Jolicloud? W takim razie powinniśmy zapoznać
się z Joli OS 1.2 – najnowszą wersją chmurowego systemu operacyjnego, który bazuje na
Linuksie.
Firma Jolicloud zmieniła nazwę, ponieważ jako usługę oferuje bazujący na chmurach
pulpit, do którego dostęp możemy uzyskać przez przeglądarkę, i Joli OS – w pełni funkcjonalny system operacyjny nadający się do instalacji „nawet na dziesięcioletnim komputerze”, w roli w internetowej stacji roboczej.
Joli OS został wyposażony w nową przeglądarkę plików umożliwiającą dostęp również do plików lokalnych, synchronizację między Joli OS i usługą Jolicloud, mającą więk-
12
NUMER 89 LIPIEC 2011
Na Slackware’a zawsze możemy liczyć.
Wiemy, że co roku ukaże się fantastyczna,
solidna dystrybucja Linuksa w stylu uniksowym, której używanie przywołuje wyjątkowy klimat.
Patrick Volkerding nie zawiódł nas
i tym razem – najnowszy Slackware nosi
numer 13.37 (ang. leet, od elity).
Jeżeli cieszy nas korzystanie z Linuksa,
powinniśmy zainteresować się Slackwarem 13.37. Najstarsza wciąż rozwijana
dystrybucja jest wierna swoim korzeniom
i nadal korzysta z tego samego instalatora
działającego w trybie tekstowym i systemu pakietów. W 13.37 znajdziemy KDE
4.5.5, Xfce 4.6, Linuksa 2.6.36, Firefoksa
4.0 i wiele więcej.
Na koniec ciekawostka: zanim ukazał
się 13.37, wydana została wersja 3.14159
26535897932384626433832795028841
9716 – aby uczcić Dzień Pi. Więcej informacji o Slackwarze znajdziemy na witrynie projektu: http://slackware.com/. Możemy albo pobrać je za darmo, albo zamówić zestaw płyt za 49,95 dolarów, wspierając w ten sposób rozwój projektu.
www.linux-magazine.pl
PŁYTA
Płyta w tym miesiącu
W tym miesiącu w „Linux & Android Magazine” niespodzianka: zestaw najbardziej interesujących
niewielkich dystrybucji.
Wielka
Kolekcja
Dystrybucji
P
sposób mamy gwarancję, że nasz system
zawsze pozostaje aktualny i nie ma potrzeby instalowania nowych wydań.
PCLinuxOS na płycie w wersji „Gnome
2010.12” również umożliwia tego rodzaju
ciągłą aktualizację systemu, zaś narzędzie
MyLiveCD pozwala stworzyć własną wersję systemów live na podstawie migawek
istniejących instalacji PCLinuxOS.
PuppyLinux to lekki system live, który
po inicjalizacji całkowicie mieści się w pamięci RAM komputera. Dzięki temu możemy cieszyć się nigdzie indziej niespotykanym ultrakrótkim czasem reakcji. Kom-
łyta wyposażona jest w menu startowe, które umożliwia wybór interesującej nas dystrybucji. Część z nich
jest wersji live, możemy je więc uruchomić bezpośrednio z płyty; inne powinniśmy najpierw zainstalować na dysku
twardym komputera.
Z wykorzystaniem zamieszczonego na
płycie systemu Linux Mint „Debian” możemy zbudować system, który nigdy się
nie zestarzeje. Dystrybucja bazuje na testowej gałęzi Debiana; aktualizowana jest
stale – kiedy tylko udostępnione zostają
nowe wersje wybranych pakietów. W ten
fort pracy jest bardzo duży, ponieważ uruchamiane programy nie muszą być ładowane z dysku. W zasadzie po uruchomieniu nic nie ładuje się z dysku, możemy
więc wyjąć płytę z napędu, kiedy PuppyLinux jeszcze działa.
Tabela 1: Lista dystrybucji
Dystrybucja
Opis
Uruchamianie z
płyty (wersja live)
Linux Mint “Debian”
201101 [1]
Najnowsza dystrybucja bazująca na gałęzi
testing Debiana
tak
PCLinuxOS “Gnome”
2010.12 [2]
Najnowsza dystrybucja ze specjalnymi narzędziami do tworzenia własnych płyt live CD
tak
Puppy Linux 5.2.5 [3]
Lekka, ultraszybka dystrybucja mieszcząca się tak
całkowicie w RAM-ie
IPFire 2.9 [4]
Dystrybucja zamieniająca starego peceta
w zaporę sieciową
Parted Magic 5.10 [5]
Narzędzie do tworzenia, zarządzania i rozwią- tak
zywania problemów z partycjami dyskowymi
Zenwalk Core 7.0 [6]
Minimalistyczna, lecz rozszerzalna dystrybucja nie
bez serwera X i środowiska graficznego
14
NUMER 89 LIPIEC 2011
nie
Info
[1] Linux Mint: http://www.linuxmint.
com
[2] PCLinuxOS: http://www.pclinuxos.
com
[3] Puppy Linux: http://puppylinux.org
[4] IPFire: http://www.ipfire.org
[5] Parted Magic: http://partedmagic.
com
[6] Zenwalk: http://www.zenwalk.org
[7] Sabayon Linux: http://www.sabayon.
org
www.linux-magazine.pl
PŁYTA
Płyta w tym miesiącu
Bonusy
Oprócz wymienionych wyżej dystrybucji, które są dostępne z poziomu menu startowego, na płycie znajdziemy kilka bonusów w postaci obrazów
ISO w katalogu /iso-images:
Tabela 2: Bonusowe dystrybucje
Dystrybucja
Opis
Sabayon_Linux_5.5_x86_E17.iso [7]
lupu-525.iso [3]
Sabayon Linux ze środowiskiem graficznym
Enlightenment w wersji 0.17
Sabayon Linux ze środowiskiem graficznym
LXDE
PuppyLinux 5.2.5
pmagic-5.10.iso [5]
Parted Magic 5.10.
Sabayon_Linux_5.5_x86_LXDE.iso [7]
www.linux-magazine.pl
Jak użyć bonusowych dystrybucji? Wystarczy wypalić je na płycie (pamiętajmy,
żeby wypalić obrazy, a nie nagrać pliki
ISO na płytę!) i zrestartować system.
Inna możliwość to instalacja w systemie
wirtualnym za pomocą programów takich, jak VMware Workstation czy VirtualBox. n n n
NUMER 89 LIPIEC 2011
15
Temat numeru
ZFS pod Linuksem
Czy nowoczesny system plików ZFS jest gotowy na Linuksa?
Montowanie
Sunowski ZFS uważa się z najbardziej nowoczesny system plików. Jądro
Linuksa nie umożliwia bezpośredniej obsługi ZFS, istnieją jednak
alternatywne rozwiązania, zarówno w przestrzeni użytkownika, jak i jądrze.
Hans-Peter Merkel i Markus Feilner
W
szystko zaczęło się od rutynowego śledztwa informatycznego.
Otrzymaliśmy konfiskowany serwer z Solarisem; naszym zadaniem
była analiza zgromadzonych na nim danych. Jedynym mniej spotykanym aspektem była obecność trzech dysków twardych korzystających
z macierzy ZFS [1]. Instalacja nowych sterowników ZFS dla Linuksa w celu utworzenia kopii logicznej ostatecznie okazała się złożonym projektem, którego wyniki opisujemy w artykule.
Sun zaprezentował ZFS po raz pierwszy w 2004 roku; do 2005 roku ten system plików był częścią deweloperskiej gałęzi Solarisa. Od samego początku zadziwiał zaawansowanymi funkcjami, naciskiem na integralność danych, obsługę migawek, model przechowywania danych z pulami i łatwą integrację z RAID.
ZFS jest 128-bitowym systemem plików z obsługą sum kontrolnych i wieloma rozszerzeniami. Jego nazwa jest skrótem od Zetabyte File System, co odnosi się do ogromnych
rozmiarów systemu plików i samych plików obsługiwanych przez ZFS (16 eksabajtów,
czyli 16×260 bajtów). Ponieważ zestaw funkcji ZFS rozwijanego przez Suna w ramach
Solarisa znacznie wykraczał poza typowy zakres funkcjonalności systemu plików,
w środowisku linuksowym toczyła się długa dyskusja na temat zasadności tego typu architektury.
System plików został udostępniony na warunkach licencji ZFS CDDL (ang. Common
Development and Distribution License [2]), dlatego też w jądrze Linuksa nigdy nie pojawiła się kompletna implementacja. Aby móc z niego korzystać, trzeba uciekać się do
specjalnych rozwiązań, łącznie z popularnym API FUSE (ang. Filesystem in USErspace),
które pozwala zaimplementować ZFS w przestrzeni użytkownika, poza jądrem.
Przykłady z artykułu dotyczą uzyskania dostępu do macierzy ZFS za pomocą rozwiązań z przestrzeni użytkownika i jądra w systemie z płytą główną AM3, dyskiem 500GB
i trzema dyskami 1TB w macierzy RAID 5. Przetestowaliśmy następujące systemy operacyjne (każdy na partycji 80GB):
• OpenSolaris Beta 201003,
• FreeBSD 8.1,
• Debian Squeeze,
• Ubuntu 10.10 Desktop z ZFS-FUSE,
• Ubuntu 10.04 Server LTS z zamkniętym sterownikiem jądra.
ZFS na BSD
Na FreeBSD polecenie zpool import nie zaimportuje automatycznie puli utworzonej
w OpenSolarisie. Na Listingu 3 widzimy, że
zebrało pewne informacje; choć zidentyfikowało pulę mybackups, istnieją pewne
niezgodności związane z różnymi wersjami. Dlatego też ujrzymy komunikat, że
pula jest uszkodzona, i nie uda nam się jej
zaimportować mimo opcji --force (zpool
import -f mybackups).
Niestety, BSD nadal zawiera przestarzałą
wersję ZFS, która nie potrafi odczytać tej
puli. Tak więc będziemy potrzebowali
nowej puli bazującej na starszej wersji.
kFreeBSD [7] [8], które używa jądra FreeBSD w środowisku Debiana, pojawiło się
już oficjalnie jako część projektu Debian.
kFreeBSD pozwala uniknąć problemów
z wydajnością spowodowanych sterownikami w przestrzeni użytkownika i pomaga
użytkownikowi Linuksa czuć się jak
w domu (pominąwszy nieco egzotycznie
brzmiące nazwy urządzeń).
22
LIPIEC 2011 NUMER 89
W tym przypadku OpenSolaris tworzy MBR; wszystkie pozostałe systemy operacyjne
– rekord startowy wolumenu na odpowiednich partycjach.
Tworzymy macierz RAID
Pierwszy krok to integracja trzech 1-terabajtowych dysków twardych w ich oryginalnym stanie. W tym celu używamy OpenSolarisa. Polecenie format w oknie terminala wyświetla informacje na temat partycji. Na Rysunku 1 widzimy nazwy dysków
twardych.
www.linux-magazine.pl
Temat numeru
ZFS pod Linuksem
– rozwiązanie bazujące na FUSE dostępne dzięki projektowi Free ZFS FUSE [4]. W dalszej części artykułu opisujemy swoje doświadczenia
związane z konfiguracją i testowaniem ZFS
w Linuksie. Więcej informacji na temat BSD
znajduje się w ramce ZFS z BSD. Użytkownicy
Linuksa powinni zainteresować się projektem
kFreeBSD, czyli jądrem FreeBSD zintegrowanym
z repozytoriami Debiana.
KQ Infotech
Zamknięte sterowniki ZFS firmy KQ Infotech [3] to
dobra alternatywa, jeśli zależy nam na wysokiej wydajności, którą zapewnia jądro Linuksa, i niewielkim
wysiłku. Istnieją wersje dla Ubuntu 10.04 i 10.10. Wymagają one jądra 2.6.35-22-server (64-bit), które znajdziemy
w obu repozytoriach.
Sprawdziliśmy polecenie zpool import służące do importowania puli. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem,
Listing 1: zpool import za pomocą
implementacji KQ Infotech
01 zpool import
02 pool: mybackups
Następnie możemy wydać polecenie
zpool, aby utworzyć system RAID (Rysunek 1):
03 id: 18344450410782017931
04 state: ONLINE
05 status: The pool was last accessed by another system.
06 action: The pool can be imported using its name or
zpool create mybackups Raidz §§
07 numeric identifier and the '-f' flag.
c4t2d0 c4t3d0U c4t5d0
08 See: http://www.sun.com/msg/ZFS-8000-EY
09 config:
Polecenie zpool status z Rysunku 2 sprawdza, czy macierz faktycznie została utworzona. Znajome polecenia mount i df –h udostępniają więcej informacji na temat punktu montowania i pojemności RAID. Domyślnie system tworzy katalog z nazwą puli
dysku twardego w głównym katalogu; w razie konieczności możemy zmienić tę nazwę za pomocą opcji -m /katalog.
Całkowita pojemność wynosi około 2TB, co jest prawidłową
wartością dla trzech dysków 1-terabajtowych w macierzy RAID
5. Zanim będziemy mogli przetestować pulę za pomocą innych
systemów operacyjnych, powinniśmy skopiować do niej dane.
10
11 mybackups ONLINE
12 Raidz1 ONLINE
13 sdb1 ONLINE
14 sdc1 ONLINE
15 sdd1 ONLINE
ZFS a Linux
Wypróbowaliśmy parę różnych konfiguracji ZFS pod Linuksem. Najpierw – zamknięte sterowniki KQ Infotech [3], następnie
Rysunek 1: Tworzymy partycje na OpenSolarisie. Nazwy dysków są
nieco inne, ponieważ systemy BSD operują na tzw. plasterkach (ang.
slice), czyli partycjach wewnątrz partycji.
www.linux-magazine.pl
Rysunek 2: Z powodzeniem zamontowaliśmy pulę RAID utworzoną
pod OpenSolarisem. Jej nazwa to mybackups; opcję RAID 5 ustawiło
słowo kluczowe Raid z polecenia zpool create.
NUMER 89 LIPIEC 2011
23
Temat numeru
ZFS pod Linuksem
otrzymaliśmy jednak cenną wskazówkę (Listing 1). Dodanie
opcji --force spowodowało, że pula została pobrana, ale nie zamontowana. Producent potwierdził, że takie zachowanie jest domyślne: do uzyskania dostępu do plików potrzebne jest dodatkowe polecenie zfs mount mybackups.
Kiedy po raz pierwszy próbowaliśmy zainstalować sterowniki
KQ Infotech, komunikaty o błędach były frustrujące. Na szczęście
obsługa techniczna (z Indii) w ciągu godziny rozwiązała problem, łącząc się przez SSH z maszyną w naszym laboratorium.
Okazało się, że minimalna instalacja serwera z Ubuntu 10.04
oczekiwała Awka, podczas gdy oprogramowanie wymagało jego
ulepszonej wersji (Gawk). Po zidentyfikowaniu przyczyny błędów reszta była prosta – Awk został usunięty, Gawk – zainstalowany, a dowiązania symboliczne do Awka – utworzone. Poprawiony został też skrypt instalacyjny, dzięki czemu w przyszłości
inni użytkownicy nie powinni natrafić na tego rodzaju problemy.
Decydując się na eksperymenty ze sterownikami KQ Infotech,
pamiętajmy, że możemy mieć nowszą wersję jądra (na przykład
linux-image-2.6.35-28-server). Jeśli nie usuniemy wszystkich
jąder oprócz tego, które jest wymagane przez ZFS, wersja może
się zmienić automatycznie po aktualizacji, co spowoduje problemy z ZFS. Aby tego uniknąć, powinniśmy pozbyć się wszystkich jąder, zostawiając sobie tylko jedno.
Listing 2: zpool import za pomocą FUSE
01 zpool import
02 pool: mybackups
03 id: 18344450410782017931
Ubuntu z ZFS-FUSE
Repozytoria Ubuntu 10.10 zawierają również ZFS-FUSE [5],
czyli implementację ZFS w przestrzeni użytkownika. Co prawda
rozwiązanie to jest wolne, ale łatwe w użyciu i stosunkowo bezproblemowe.
Utworzoną w OpenSolarisie macierz RAID importujemy poleceniem zpool import (Listing 2).
Wydajność
Narzędzie do testów wydajnościowych Iozone [6] doskonale
nadaje się do identyfikacji problemów z wydajnością. Program
dostępny jest w postaci źródłowej, dzięki czemu mogliśmy go
użyć na wszystkich testowanych platformach. Na Linuksie, BSD
i OpenSolarisie wydaliśmy polecenie:
iozone -r 4k -s 10g -i 0 -i 1
Utworzyło ono 10-gigabajtowy plik. Polecenia zapisu i odczytu
korzystają z 4-kilobajtowego bloku. Zgodnie z podręcznikiem systemowym, plik musi być większy niż ilość dostępnej pamięci RAM
(8GB), by zminimalizować wpływ buforowania na wyniki testu.
Rezultaty widzimy na Rysunku 3; zwróćmy uwagę na ostatni blok
z ext3 bez RAID, który posłużył jako punkt odniesienia.
Jeżeli zależy nam na wydajności i planujemy korzystać z ZFS
w środowisku produkcyjnym, nie ma alternatywy dla rozwiązania bazującego na jądrze, takiego jak KQ Infotech. (Apple również
04 state: ONLINE
05 status: The pool was last accessed by another system.
06 action: The pool can be imported using its name or numeric identifier and the ‘-f’ flag.
07 see: http://www.sun.com/msg/ZFS-8000-EY
08 config:
09
10 mybackups ONLINE
11 Raidz1-0 ONLINE
12 disk/by-id/ata-ST31000520AS_5VX058FP-part1 ONLINE
13 disk/by-id/ata-Hitachi_HDS721010KLA330_GTH000PAH2W4AH-part1 ONLINE
14 disk/by-id/ata-SAMSUNG_HD103UJ_S13PJDWS619757-part1 ONLINE
Rysunek 3: Rezultaty testów ukazujące wartości zapisu, ponownego
zapisu, odczytu i ponownego odczytu dla OpenSolarisa, sterowników
KQ Infotech w przypadku Linuksa, FreeBSD, kFreeBSD i ext3.
ZFS a informatyka śledcza i analiza powłamaniowa
Implementacja ZFS, która automatycznie nie montuje puli, przydaje
się informatykom śledczym. System tylko do odczytu uzyskamy za pomocą opcji -o ro:
zpool import o ro -f mybackups
# skróty MD5 wszystkich plików:
find /mybackups -type f -print0 | xargs
-0 md5sum > mybackups_md5
# lista wszystkich plików:
Zpool zapamiętuje te ustawienia. Polecenie set jest używane do zdefiniowania innych ustawień; musimy jednak uruchomić Umount na
puli:
zfs umount mybackups
find /mybackups -type f -print0 | xargs
-0 ls -lisa > mybackups_ls
# używamy Find i Xargs do wyszukania i skopiowania plików (w tym przypadku PDF-ów):
find /mybackups -type f -iname “*.pdf”
zfs set atime=off mybackups
-print0 | xargs -0 cp -t /case/allpdfs
zfs set exec=off mybackups
--preserve
zfs mount mybackups
Parametr atime=off uniemożliwia zmiany czasu dostępu, zaś exec=off
blokuje wykonywanie programów.
Pliki historii zawierają wiele informacji użytecznych dla informatyków śledczych; w przypadku ZFS historię ujawniamy poleceniem
zpool history -il mybackups.
Możemy teraz przystąpić do analizy śledczej:
24
LIPIEC 2011 NUMER 89
www.linux-magazine.pl
Temat numeru
ZFS pod Linuksem
korzysta ze sterowników ZFS w jądrze w swoich nowszych systemach z rodziny BSD; ich wydajność jest zbliżona do osiągów
OpenSolarisa).
Natomiast ZFS-FUSE nie stanowi rozsądnego rozwiązania. Wyniki testów są kiepskie, zwłaszcza przy zapisie. Implementacje
kFreeBSD i FreeBSD mają jedną wadę: nie potrafią montować
współczesnych wersji puli, co oznacza, że nie nadają się do analizy istniejących systemów.
Choć administratorom zależy głównie na wydajności i zwykle
sami tworzą pule, informatycy śledczy muszą zadbać o dostęp
w trybie tylko do odczytu i zabezpieczenie przed zapisem
w przypadku skonfiskowanych dysków, dlatego zazwyczaj pracują na obrazach. Sterowniki KQ Infotech świetnie się do tego nadają. Natomiast sterowniki FUSE nie obsługują montowania puli
RAID w trybie tylko do odczytu i nie udało nam się odnaleźć puli
testowej w obrazach.
Lepiej zaczekać na wersję 4
Jeśli dotychczas nie zainstalowaliśmy systemu operacyjnego
z obsługą ZFS, warto zaczekać na pojawienie się wersji 4. KQ Infotech wydaje się obecnie najlepszym wyborem zarówno dla informatyków śledczych, jak i administratorów systemów i sieci.
Pominąwszy wartość ponownego zapisu, rozwiązanie bazujące
na sterownikach jądra Linuksa naprawdę robi wrażenie i nie odbiega wydajnościowo od OpenSolarisa. n n n
Listing 3: zpool import na FreeBSD
Info
01 # zpool import
[1] ZFS: http://www.oracle.com/us/products/servers-storage/solaris/034779.pdf
[2] CDDL: http://hub.OpenSolaris.org/bin/download/Main/licensing/cddllicense.txt
[3] Zamknięte sterowniki ZFS utworzone przez KQ Infotech:
http://zfs-kqinfotech.com
[4] ZFS z FUSE: http://zfs-fuse.net/
[5] ZFS-FUSE w Ubuntu: http://packages.ubuntu.com/source/maverick/zfs-fuse
[6] Iozone: http://www.iozone.org
[7] kFreeBSD: http://www.debian.org/ports/kfreebsd-gnu/
[8] Wiki Kfree-BSD: http://wiki.debian.org/Debian_GNU/kFreeBSD
02 pool: mybackups
03 id: 18344450410782017931
04 state: UNAVAIL
05 status: The pool was last accessed by another system.
06 action: The pool cannot be imported due to damaged devices or data.
07
08 mybackups UNAVAIL newer version
09 Raidz1 DEGRADED
10 ad14p1 ONLINE
11 ad16p1 ONLINE
12 dsk/c4t5d0s0 UNAVAIL cannot open
r
www.linux-magazine.pl
e
k
l
a
m
a
NUMER 89 LIPIEC 2011
25
Android
HTC Incredible S vs. iPhone 4
HTC Incredible S
kontra iPhone 4
HTC Incredible S czy iPhone 4? Kiedy porównamy oba smartfony, wybór przestaje być
trudny…
W
brew pozorom zakup nowego telefonu wcale nie należy do łatwych.
Jest naprawdę wiele modeli,
a każdy z podobnym zestawem
funkcji. Dzisiejsze smartfony oferują to,
o czym jedynie pomarzyć mogli właściciele
komputerów. Zresztą nie tylko komputerów –
wystarczy porównać parametry popularnych
kompaktów sprzed pięciu lat z tymi, jakie znaleźć możemy w smartfonach z górnej półki.
Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, które
cechy telefonu faktycznie zasługują na swoją
cenę, a które stanowią jedynie marketingowy
dodatek. Dodatkowo sprawę komplikuje świadomość, że kupowany przez nas sprzęt
wkrótce będzie przestarzały.
iPhone 4 to wzorcowy przykład telefonu,
który zawiera szereg bardzo dobrych rozwiązań, zarówno sprzętowych, jak i programowych. Z drugiej strony jest cała gama produk-
40
LIPIEC 2011 NUMER 89
tów różnych marek z systemem Android,
z których gros okrzykiwanych jest mianem
„zabójcy iPhone’a”, bardzo często nieco na wyrost. W niniejszym porównaniu, które w żadnej mierze nie pretenduje do miana obiektywnego, omawiamy wady i zalety smartfona z iOS-em i Androidem na przykładzie – iPhone’a 4
i HTC Incredible S.
Pierwsze wrażenie
Po wyjęciu z pudełka telefon HTC jest gotowy do pracy. Oczywiście jeśli chcemy z niego
dzwonić, musimy umieścić w nim kartę SIM,
to jednak jedyne ograniczenie. Nawet bez
karty SIM możemy z powodzeniem używać
smatfona w roli aparatu czy kamery, a nawet,
w ograniczonym zakresie, jako GPS-a. W przypadku iPhone’a czeka nas kilka niespodzianek.
Pierwszą jest konieczność „aktywacji” telefonu, do czego potrzebujemy odpowiedniej
www.linux-magazine.pl
Android
HTC Incredible S vs. iPhone 4
karty SIM i programu iTunes. Chcąc nie chcąc,
wszyscy użytkownicy iPhone’ów instalują iTunes, jest to bowiem jak dotąd jedyne oprogramowanie umożliwiające aktywację telefonu
(a później również aktualizację firmware’u).
Incredible S, który otrzymaliśmy do testów,
wyposażony był w kartę pamięci Micro SD
o pojemności 8MB (maksymalna obsługiwana
pojemność to 32GB). Z kolei w przypadku
iPhone’a od razu przy zakupie musimy wybrać, czy chcemy tańszy model o pojemności
16GB, czy droższy 32-gigabajtowy. A co w sytuacji, kiedy jesteśmy na wakacjach, a pamięć
w telefonie jest już zapełniona filmami? Właściciel smartfona z Androidem wymienia
kartę, natomiast użytkownik iPhone’a musi
albo znaleźć komputer (najlepiej z iTunes…),
albo kupić specjalne urządzenie umożliwiające wykonanie kopii zapasowej.
Analogicznie w przypadku baterii. Użytkownicy telefonów Apple’a po prostu nie mogą
wymienić baterii w swoim telefonie. Jeśli ulegnie ona uszkodzeniu, a telefon nie jest już na
gwarancji, mają wielkiego pecha…
Wyświetlacz
Incredible S ma wyświetlacz o średnicy
o 0,5’’ większej niż iPhone 4, jednak pod
względem rozdzielczości przewagę zyskuje telefon Apple’a (640×960 wobec 480×800 HTC).
Wrażenia estetyczne w obu przypadkach są
bardzo podobne, zarówno przy codziennym
użytkowaniu, jak i oglądaniu zdjęć czy filmów.
Aparat i kamera
Oba modele wyposażone są w dwa aparaty
fotograficzne z opcją nagrywania filmów
(główny – w rozdzielczości 720p). Incredible S
wygrywa rozdzielczością – 8Mp w porównaniu z 5-megapikselowym aparatem Apple’a.
Zdjęcia z obu telefonów wyglądają przyzwoicie, dla iPhone’a napisanych zostało jednak
więcej aplikacji z wbudowanymi filtrami dającymi interesujące rezultaty. Wbrew pozorom
jest to bardzo istotne, o czym z pewnością
wiemy, jeśli długie wieczory spędzamy na eksperymentowaniu z różnymi ustawieniami
aplikacji do obróbki zdjęć, próbując uzyskać
optymalną konfigurację dla danej sceny. Aplikacjom z Android Market jeszcze trochę brakuje do bestsellerów z App Store.
Drugi aparat w obu modelach nadaje się
w zasadzie wyłącznie do telekonferencji – nie
należy nim nagrywać filmów ani robić zdjęć,
bo ich jakość jest bardzo niska.
Dodatki
Oba telefony wyposażone są w GPS. Incredible S dzięki nakładce HTC Sense może dodatwww.linux-magazine.pl
kowo działać w trybie samochodowym, co na
pewno docenimy, jeśli kiedykolwiek próbowaliśmy używać w podróży aplikacji Maps
z iPhone’a. Zasadniczo korzystanie s
GPS-a w obu przypadkach ma sens jedynie
wtedy, gdy telefon podłączony jest do źródła
zasilania, bądź chcemy szybko sprawdzić
swoje położenie – geopozycjonowanie jest
niezwykle bateriożerne.
W iPhonie brakuje radia FM, w które wyposażony jest Incredible S. Trudno zrozumieć decyzję o pozbawieniu smartfona Apple’a radia.
Być może to element polityki firmy – „jeśli muzyka, to tylko i wyłącznie z iTunes”. W HTC
działa standardowe radio FM z RDS.
Detale
Często o ogólnym wrażeniu decydują detale.
Jednym z nich są dzwonki. Dla niektórych
może to być szokujące, ale Apple nie pozwala
użytkownikom swoich telefonów mieć własnych dzwonków – trzeba używać melodii
wbudowanych w telefon. W Incredible S możemy wgrać dowolny dzwonek w formacie
WAV lub MP3.
Druga sprawa to bateria. Incredible S wytrzymuje nieco dłużej, choć w przypadku obu
telefonów przy intensywnym korzystaniu
z aparatu i przeglądarki jest to jeden dzień, dla
mniejszej intensywności – dwa.
Dalej – obsługa Flasha. Apple postanowiło
uniemożliwić uruchamianie aplikacji Flasha
z wiadomych względów – oznaczałoby to brak
zależności od AppStore, zwłaszcza jeśli chodzi
o gry. Natomiast ani HTC, ani Google nie ma
żadnego interesu, by blokować Flasha na Androidzie, stąd też na HTC Incredible S możemy
do woli korzystać zarówno z aplikacji napisanych we Flashu, jak i z elementów stron WWW
wymagających wtyczki Flasha.
Inna kwestia związana z polityką Apple to
łatwość korzystania z różnego rodzaju plików.
Dzisiejsze smartfony to minikomputery umożliwiające wykonywanie wielu czynności, które
zwykle przeprowadzamy na pecetach. Sęk
w tym, że wymiana plików między komputerem a telefonem wygląda diametralnie różnie
w przypadku Androida i iOS-a. Dotyczy to nie
tylko obsługiwanych formatów, ale również łatwości w przesyłaniu plików. Tu iPhone zdecydowanie przegrywa ze względu na konieczność używania iTunes i znaczne ograniczenia
w tym zakresie.
croSD 8MB). Z kolei iPhone 4
16MB w sklepie iSource.pl to
wydatek rzędu 2600 złotych
(z białą obudową – 200 złotych
więcej); wersja z 32MB pamięci
kosztuje 3300 złotych (wersja
z białą obudową tym razem jest
droższa o 300 złotych…). Dziwi
to tym bardziej, że karta pamięci
Micro SD 32MB kosztuje dziś
100 do 200 złotych.
Podsumowanie
Oba telefony mają zbliżone
parametry, przy czym Incredible
S wysuwa się nieco na prowadzenie ze względu na lepszy
aparat i dłuższy czas pracy na
baterii. Gdy chodzi o stosunek
możliwości do ceny, smartfon
HTC bije iPhone’a na głowę. Jeżeli potrzebujemy dobrego telefonu z możliwością nagrywania
filmów HD i wykonywania przyzwoitej jakości zdjęć, smartfon
HTC jest doskonałym wyborem.
nnn
Cena
HTC Incredible S kosztuje w sklepach poniżej 2000 złotych; na Allegro można kupić wersje sprowadzane przez niezależnych importerów nawet za 1500 złotych (wraz z kartą MiNUMER 89 LIPIEC 2011
41
Know-How
Lekcje bezpieczeństwa: Przebuforowanie
Czy tani RAM zniszczy Internet?
Właściwa
dawka
Za rozlicznymi buforami kryje się nieprzyjemny sekret
Internetu… Kurt Seifried
T
ym razem nie zajmujemy nowymi
technologiami, lecz czymś jeszcze
ciekawszym: nowym zjawiskiem,
którego nikt nie oczekiwał. Nadmiar buforów nie jest niczym nowym, jednak dopiero niedawno został odkryty
i zbadany; wciąż się z nim zmagamy i nieprędko sobie z nim poradzimy. Co więcej,
jeśli będziemy go ignorować, Internet boleśnie „zwolni”, redukując dostępność
usług. A dostępność jest kluczowym
składnikiem triady AIC.
poprawnie przez kilka sekund, by po
chwili zwolnić. To dziwne: dane – a w zasadzie dużo danych – wciąż są przekazywane, ale powoli. Podobnie jak w przypadku wielu nowych zjawisk, reguły wywołujące problem są całkiem proste, jednak powstały wzorzec jest dość skomplikowany i trudny do zrozumienia.
Dlaczego nadmiar
buforów ma wpływ na
opóźnienia
Nawet jeśli się nam wydaje, że dane
wciąż przechodzą, nadmiar buforów ma
istotny wpływ na opóźnienia. Kubełki są
pełne, ale o tym nie wiemy, więc nadal
wysyłamy dane najszybciej, jak się da,
w rezultacie gubią się one (bo kubełki są pełne). Jednak o tym też
nie wiemy, zwłaszcza jeśli po
drodze mamy kilka systemów
Spojrzenie wstecz
Sprzęt sieciowy zaczęto produkować
w czasach, kiedy pamięć była droga, więc
większość tego typu urządzeń miała stosunkowo niewielkie bufory. Dane przychodziły i od razu wychodziły. Jeśli nie
mogły wyjść, zazwyczaj były gubione, zaś
urządzenie wysłało (lub nie) nadawcy komunikat o przepełnieniu.
Następnie pamięć staniała. Aby uczynić
sieci szybszymi i stabilniejszymi, zaczęto
dodawać do sprzętu sieciowego coraz
więcej pamięci i buforów. Świetnie się to
sprawdzało w sytuacjach, kiedy łącze było
tymczasowo przepełnione: dane dało się
kolejkować, a po rozładowaniu korka –
przesłać dalej. Mechanizm ten działał tak
dobrze, że dodawano pamięć i bufory na
różnych poziomach sieci. System operacyjny ma bufory sieciowe, podobnie jak
sterownik karty sieciowej, o samej karcie
nie wspominając. Jeśli przeanalizujemy
w ten sposób wszystkie komponenty między dwoma systemami, otrzymamy pokaźny zestaw buforów zachowujących się
w rozmaite sposoby (niektóre gubią dane
przy przepełnieniu, inne są tak duże, że
prawie nigdy się nie zapełniają itd.).
W rezultacie sieć przestaje działać
płynnie, a zaczyna podrygiwać, pracując
66
LIPIEC 2011 NUMER 89
z kubełkami; wypełnienie kubełków
w systemie w naszym pobliżu może nieco
potrwać.
Choć od dłuższego czasu sprzęt sieciowy jest wyposażany w duże bufory,
problem pojawił się stosunkowo niedawno. Dlaczego? Ponieważ bardzo intensywnie korzystamy z sieci (wcześniej BitTorrent, obecnie strumieniowanie wideo
online), przez co bufory zostają zapełnione. Drugi powód to fakt, że sprzedawcy i dostawcy udostępnili wiele urządzeń sieciowych z dużymi buforami,
Kurt Seifried
Kurt Seifried jest konsultantem specjalizującym się w Linuksie i sieciach
od 1996 roku. Czasem zastanawia
się, jak to możliwe, że technika
działa w skali ogólnej, ale w pojedynczych przypadkach często zawodzi.
www.linux-magazine.pl
Know-How
Lekcje bezpieczeństwa: Przebuforowanie
zwłaszcza w sieciach bezprzewodowych,
gdzie koszt ponownej transmisji jest wysoki (jeśli chodzi zarówno o sieć, jak i zużycie akumulatora na urządzeniu klienta).
Dlaczego opóźnienia są
istotne?
Wiele usług wymaga, by opóźnienia
mieściły się w dającym się określić przedziale; dla jeszcze większej liczby usług
opóźnienia powinny być niewielkie. Przykładowo VoIP i konferencje wideo są
mało użyteczne przy dużych opóźnieniach – nawet kilka zgubionych pakietów
może mieć duży wpływ na jakość komunikacji. Podobnie w przypadku gier sieciowych: jeżeli próbujemy się obrócić, by
w kogoś strzelić, ale jesteśmy o sto milisekund wolniejsi niż pozostali, gra przestaje
być zabawna. Kiedy jesteśmy wolniejsi
o sekundę, gra staje się niemożliwa.
A przecież w przyszłości tego rodzaju interaktywne usługi będą coraz bardziej powszechne. Jeżeli opóźnienia między nami
a systemami docelowymi są zbyt duże,
pewne usługi po prostu nie będą działać.
Pomiar opóźnień
sieciowych
Choć istnieje wiele metod pomiaru
opóźnień sieciowych, na dłuższą metę
najlepiej sprawdza się SmokePing [1],
który obecnie jest na wyposażeniu większości dystrybucji. Nie będziemy się więc
zajmować instalacją i konfiguracją; wystarczy jedynie wspomnieć, że domyślny czas odpytywania to trzysta
sekund (pięć minut), czyli znacznie za wolno. Jeśli potrzebujemy
więcej danych, powinniśmy
ustawić czas odpytywania na
piętnaście sekund z dziesięcioma pingami (w jednosekundowych odstępach). Smoke-
Przepustowość kontra opóźnienia
Przepustowość to całkowita zdolność przesyłania danych, określająca, ile kilobitów, megabitów, gigabitów itd. można przesłać na
sekundę – średnio; oczywiście kluczowe znaczenie ma tu słowo „średnio”. Opóźnienie
zaś to czas, który zabiera przesłanie informacji z punktu A do punktu B.
Tak więc dane łącze może być „niezwykle
szybkie” (na przykład 975) przy ogromnych
opóźnieniach (dajmy na to dwie godziny
Ping działa w tle jako demon i ma wygodny interfejs webowy, który ułatwia
pracę z danymi.
Odtwarzanie
problemów
Szczerze mówiąc, początkowo nieco
wątpiłem w to, że bufory potrafią rzeczywiście zwolnić przeciążoną sieć. W przypadku sieci o przepustowości 50Mb przy
pobieraniu i 3Mb przy wysyłaniu pingi do
seifried.org wynosiły zwykle pięćdziesiąt
milisekund; przy jednym wysyłaniu schodziły do jednej sekundy (podczas pobierania też występowały opóźnienia, ale nie
tak duże). Używaliśmy przede wszystkim
narzędzia Iperf [2], które znajduje się
w niemal każdej dystrybucji Linuksa
i mierzy wydajność sieci, wysyłając dużo
danych najszybciej, jak się da. Za pomocą
Iperf zapchanie sieci jest bardzo proste.
Co ciekawe, domyślne ustawienie przesyłania danych co dziesięć sekund:
iperf -c serwer
(Rysunek 1A) miało wpływ na łącze, ale
stosunkowo niewielki. Jednak kiedy Iperf
działał przez sto dwadzieścia sekund:
Rysunek 1: Wyniki testu SmokePing przy przesyłaniu danych przez dziesięć
sekund (A) i sto dwadzieścia sekund (B).
www.linux-magazine.pl
i dwadzieścia minut), jeżeli zapisanie danych na dysku trwa godzinę, ich przesłanie –
dwadzieścia minut, a odczytanie – kolejną
godzinę. Niestety, dostawcy usług internetowych zwykle wspominają jedynie o przepustowości, ale nawet wtedy uciekają się do
bezpiecznych sformułowań typu „aż do” lub
po prostu kłamią. Niewielu dostawców mówi
nam, jakie ma opóźnienia, zresztą wielu
z nich nie potrafi tego dokładnie określić.
iperf -c server -t 120
(Rysunek 1B), ruch sieciowy praktycznie zamarł, przy czym pingi w ciągu piętnastu sekund poszybowały z pięćdziesięciu milisekund do ponad tysiąca milisekund. Opóźnienia utrzymywały się aż do
końca testu. Powtórzyliśmy go kilkukrotnie – za każdym razem wyniki były takie
same.
Jak naprawić opóźnienia
Niestety, rozwiązanie problemu opóźnień w ogromnej mierze zależy od producentów i operatorów sprzętu sieciowego,
zwłaszcza dostawców usług sieciowych.
Jako klienci powinniśmy zacząć mierzyć
opóźnienia sieciowe i narzekać, jeśli coś
jest nie tak. Z kolei dostawcy powinni używać aktywnego zarządzania kolejkami [3]
itp., a także zoptymalizować bufory
w swoich sieciach – co może nie być proste, ponieważ jest ich za wiele. Zdecydowanie warto odwiedzić witrynę Bufferbloat [4], gdzie znajdziemy wiele projektów pozwalających oszacować problem
i się z nim zmierzyć. Przystępne wyjaśnienie nadmiaru buforów znajdziemy w prezentacji [5]. n n n
Info
[1] SmokePing: http://oss.oetiker.ch/
smokeping/
[2] Iperf: http://sourceforge.net/projects/iperf/
[3] Aktywne zarządzanie kolejkami:
http://en.wikipedia.org/wiki/Active_
Queue_Management
[4] Bufferbloat: http://www.bufferbloat.
net/
[5] Bufferbloat: ciemne bufory internetu:
http://mirrors.bufferbloat.net/Talks/
BellLabs01192011/
NUMER 89 LIPIEC 2011
67
LinuxUser
Workspace: GPS tracking i geotagowanie
GPX. Jeśli posiadamy jakieś urządzenie
z Androidem i wbudowanym modułem
GPS, możemy je łatwo zmienić w GPS
tracker za pomocą aplikacji zapisującej
współrzędne GPS. Mamy też wybór wśród
kilku aplikacji, które zapisują w zdjęciach
dane z pliku GPX.
Open GPS Tracker
Łatwe geotagowanie i śledzenie GPS
Śledź i taguj
Śledzenie za pomocą GPS i geotagowanie są łatwe dzięki
Open GPS Tracker i GPS Photo Correlator, Geotag lub Prune.
Dmitri Popov
C
hociaż geotagowanie zdjęć, czyli
kojarzenie ich z miejscami, w których zostały wykonane, staje się
coraz bardziej powszechne, nie
wszystkie aparaty wspierają tę funkcję
natywnie. Na szczęście istnieją na to inne
sposoby. Najpopularniejsza technika geotagowania poza aparatem fotograficznym
często nazywana jest geokorelacją. Ten
dość prosty proces polega na odczytaniu
koordynatów GPS zapisanych w pliku
GPX. By skorelować swoje zdjęcia, potrzebujemy dwóch rzeczy: sprzętu GPS, który
potrafi nagrywać przebieg trasy w formacie GPX, i linuksowej aplikacji do geotagowania zdjęć za pomocą danych z pliku
Dmitri Popov
Dmitri Popov skończył filologię rosyjską
i lingwistykę komputerową. Od wielu lat
pisze wyłącznie na temat Linuksa i open source, zaś jego artykuły pojawiały się
w wielu magazynach na całym świecie.
72
LIPIEC 2011 NUMER 89
Chociaż w serwisie Android Market
możemy znaleźć wiele trackerów GPS,
Open GPS Tracker [1] to najlepsza decyzja. To dość dojrzały, ale wciąż aktywnie
rozwijany projekt open source, który oferuje podstawowe funkcje, jakich możemy
oczekiwać od przyzwoitego programu rejestrującego trasę. Open GPS Tracker wykorzystuje tylko wbudowany odbiornik
GPS, więc podczas pracy nie potrzebuje
przesyłać żadnych danych. To oznacza, że
możemy odkurzyć stare urządzenie z Androidem, wykorzystać je jako GPS tracker
i spokojnie używać go za granicą, nie martwiąc się o opłaty roamingowe.
Zanim zaczniemy używać Open GPS
Tracker (lub dowolnej innej aplikacji
GPS), powinniśmy zsynchronizować zegary w urządzeniu z Androidem i swoim
aparacie cyfrowym. To bardzo ważne, bo
aplikacje wykonujące geokorelację wykorzystują znaczniki czasu, by dopasować
dokładne współrzędne graficzne wykonania każdego zdjęcia odczytane z pliku
GPX. Synchronizacja czasu pomiędzy aparatem a urządzeniem z Androidem z dokładnością do sekundy może być trudna,
ale nie musimy być aż tak precyzyjni.
Większość aplikacji geokorelujących zdjęcia pozwala ustawić graniczną tolerancję
różnicy czasu podczas dopasowywania.
Nagrywanie tras GPS z pomocą Open
GPS Tracker jest tak proste, jak tylko to
możliwe: uruchamiamy aplikację, wciskamy przycisk Menu, klikamy Tracking,
a następnie Start tracking. Nadajemy trasie nazwę (lub pozostawiamy domyślną)
i klikamy OK. Od tej chwili Open GPS Tracker działa w tle, nagrywając trasę, podczas gdy my spokojnie robimy zdjęcia. Po
skończeniu zatrzymujemy rejestrację
drogi i przesyłamy nagraną trasę do komputera. W tym celu wciskamy Menu i klikamy Share track. Następnie wybieramy
format GPX z listy Choose format of shared
track i wskazujemy, jak aplikacja powinna
udostępnić plik (Rysunek 2). Później możemy wybrać przesłanie pliku GPX e-mailem lub zapisanie go na kartę SD urządzenia.
www.linux-magazine.pl
LinuxUser
Workspace: GPS tracking i geotagowanie
GPS Photo Correlator
Gdy plik GPX znajdzie się już na naszej
maszynie, możemy przystąpić do tagowania zdjęć. Mamy do dyspozycji kilka działających w Linuksie przeznaczonych do
tego aplikacji, w tym GPS Photo Correlator [2]. To lekkie narzędzie ma interfejs
graficzny i tekstowy, co oznacza, że idealnie nadaje się do szybkiego tagowania
zdjęć w środowisku graficznym, jak i do
automatyzacji tego procesu w skryptach
powłoki. Instalacja GPS Photo Correlator
w Debianie lub pochodnych sprowadza
się do:
sudo apt-get install gpscorrelate
gpscorrelate-gui
Program ma kilka zależności (w tym libxml2, libgtrk2.0 i libexiv2), w innych
dystrybucjach możemy go skompilować
za pomocą zwyczajowej sekwencji make,
make install.
Graficzna wersja GPS Photo Correlator
Rysunek 1: Open GPS Tracker zamienia urzączyni proces geokorelacji ekstremalnie ładzenie z Androidem w przyzwoity program
twym (Rysunek 3). Najpierw używamy
rejestrujący trasę.
przycisku Add w sekcji Add Photos, by załadować do programu zdjęcia, którym chcemy przypisać koordynaty. W części GPS Data
klikamy przycisk Choose i wybieramy plik GPX. GPS Photo Correlator oferuje wiele opcji
do precyzyjnego określania parametrów dopasowania, w tym Max gap time i Photo Offset. Te opcje przydadzą nam się, gdy zechcemy ustawić parametry różnicy czasu między
zdjęciami a plikiem GPX. Max gap time określa maksymalną różnicę znaczników czasu
między punktem a zdjęciami, które będą do tego punktu dopasowane. Zaś opcja Photo
Offset pozwala określić, ile sekund program musi dodać do znaczników czasu, które są
zapisane w zdjęciach, by dopasować je do znaczników w pliku GPX. Ponadto, musimy
też wybrać strefę czasową w polu Time Zone. Gdy to wykonamy, klikamy przycisk Correlate Photos, a program zajmie się resztą.
Możemy też użyć programu z poziomu wiersza poleceń. Wersja konsolowa obsługuje
wiele różnych opcji, ale w wariancie minimalnym musimy podać jedynie ścieżkę do
pliku GPX (parametr -g) i strefę czasową (-z):
Rysunek 2: Open GPS Tracker pozwala
wyeksportować odczyty do pliku GPX.
gpscorrelate -g Track201103051333.gpx -z +1 *.jpg
Użycie wersji konsolowej pozwala łatwo zautomatyzować proces dopasowywania współrzędnych poprzez napisanie prostego skryptu powłoki lub integrację z bardziej
skomplikowanymi skryptami przetwarzającymi zdjęcia.
Geotag
GPS Photo Correlator nadaje się do szybkiej geokorelacji,
program Geotag [3] może się przydać w przypadku bardziej precyzyjnego dopasowywania. Geotag został napisany w Javie, więc by móc go uruchomić, musimy mieć zainstalowane środowisko uruchomieniowe dla tego języka.
Aplikacja opiera się na exiftoolu, skrypcie Perla umożliwiającym zapis metadanych EXIF. Narzędzie jest dostępne
w repozytoriach wielu dystrybucji Linuksa, więc możemy
je zainstalować za pomocą menedżera pakietów swojej
dystrybucji. W Ubuntu sprawdza się polecenie:
www.linux-magazine.pl
Rysunek 3: GPS Photo Correlator.
NUMER 89 LIPIEC 2011
73
LinuxUser
Workspace: GPS tracking i geotagowanie
sudo apt-get install libimage-exiftool-perl
Aby użyć Geotag z plikami RAW, powinniśmy zainstalować też program dcraw. W tym celu uruchamiamy Geotag,
wybieramy File | Settings i przechodzimy do Settings |
External programs | Exiftool | Exiftool path. Podajemy
ścieżkę do exiftoola w polu Exiftool path (na przykład /usr/
bin/exiftool) i klikamy OK. Następnie ładujemy zdjęcia za
pomocą polecenia File | Add image lub File | Add images
from directory. Geotag może odczytać współrzędne bezpośrednio z odbiornika GPS (wybieramy File | Load tracks
from GPS) lub z pliku GPX (File | Load tracks from file).
Geotag używa zaawansowanego algorytmu dopasowywania zdjęć do współrzędnych z pliku GPX. Narzędzie potrafi nawet wykorzystać dostępne odczyty GPS do tagowania zdjęć wykonanych w chwili, gdy odbiornik GPS nie miał
sygnału. Ponadto pozwala dodać współrzędne do dowolnego zdjęcia, gdy wskażemy miejsce jego wykonania na GoRysunek 4: Oznaczanie zdjęć z Geotag.
ogle Maps. W tym celu klikamy prawym przyciskiem myszy
na wybranym zdjęciu i wskazujemy Show on map | This
image. To powoduje wyświetlenie zdjęcia jako znacznika
na Google Maps w domyślnej przeglądarce internetowej
(Rysunek 5). Przeciągamy marker, by dopasować miejsce
wykonania zdjęcia, a Geotag automatycznie zapisuje poprawione koordynaty w zdjęciu. W podobny sposób możemy użyć aplikacji Google Earth, o ile jest ona zainstalowana w naszym komputerze.
Skoro już jesteśmy przy Google Earth, Geotag pozwala
wygenerować plik KML, którego możemy użyć do przeglądania zdjęć w Google Earth. Dla lepszego efektu możemy
dodać poglądowe miniatury swoich zdjęć do pliku KML.
W tym celu wybieramy File | Settings | Export | Google
Earth i zaznaczamy pole Store thumbnails in the KMZ files.
Ponadto, oprócz współrzędnych geograficznych, Geotag
pozwala podać dla każdego zdjęcia nazwy lokalizacji, takie
jak miasto, region i kraj. Program może również sam uzuRysunek 5: Geotag pozwala przeglądać zdjęcia i dodać do nich koordynaty
pełnić te dane w oparciu o koordynaty. Klikamy prawym
geograficzne przy użyciu Google Maps.
przyciskiem myszy zdjęcie na liście i wybieramy Location
names | find for all images, a Geotag wypełnia puste pole.
Geotag pozwala dopisać współrzędne do zdjęć, nawet jeśli nie mamy odbiornika GPS
ani żadnego urządzenia z Androidem i aplikacją zapisującą trasę, poprzez wpisanie koordynatów ręcznie. Ale jak odczytać dokładne współrzędne każdego zdjęcia? W tym
celu przydaje się prosta sztuczka z Google Maps. Znajdujemy lokalizację, o którą chodzi,
upewniamy się, że jest wycentrowana na ekranie, w pasku adresowym przeglądarki internetowej wpisujemy kod:
javascript:void(prompt(‚‘,gApplication.getMap().getCenter()));
Info
i wciskamy [Enter].
Szerokość i długość geograficzne miejsca, które jest na środku ekranu, wyświetlą się
w okienku dialogowym, które się pojawi.
Polecenie Copy location pozwala wsadowo skopiować współrzędne z zaznaczonego
aktualnie zdjęcia do innych zdjęć, co przydaje się, jeśli wykonaliśmy wiele fotografii
w jednym miejscu. Geotag ma również inteligentne narzędzie zaznaczania (Edit | Select), jakiego możemy użyć do wskazywania zdjęć, które w ogóle nie mają wpisanych lub
mają wpisane, ale niezapisane, koordynaty. To znacznie ułatwia tagowanie potrzebujących tego zdjęć, bez możliwości pomyłki i przypadkowej edycji innych fotografii. By zapisać podane współrzędne, klikamy prawym przyciskiem myszy dane zdjęcie i wybie-
[1] Open GPS Tracker: http://code.google.
com/p/open-gpstracker/
[2] GPS Photo Correlator: http://freefoote.dview.net/linux_gpscorr.html
[3] Geotag: http://geotag.sourceforge.
net/
[4] Prune: http://activityworkshop.net/software/prune/
74
LIPIEC 2011 NUMER 89
www.linux-magazine.pl
LinuxUser
Workspace: GPS tracking i geotagowanie
ramy z menu kontekstowego polecenie Save new locations.
Prune
Chociaż Prune [4] nie jest w istocie aplikacją służącą do geokorelacji zdjęć, pozwala na wykonanie
tego i przeglądanie zdjęć na mapie. By skojarzyć
zdjęcia ze współrzędnymi, otwieramy plik GPX,
a następnie wywołujemy Photo | Add photos i wybieramy fotografie, które chcemy geotagować. Aby
wykonać automatyczne dopasowanie, zaznaczamy
polecenie Photo | Correlate photos. Jeśli to potrzebne, określamy przesunięcie czasu i klikamy
przycisk OK. Prune pozwala także skorygować lokalizację na mapie ręcznie. Na liście Photos po lewej
stronie wybieramy zdjęcie, wciskamy przycisk
[Ctrl] i trzymając go, klikamy na mapie pożądany
punkt. Następnie wybieramy polecenie Photos |
Connect to point. By zapisać współrzędne do zdjęcia, używamy polecenia Photos | Save to Exif (program exiftools musi być obecny w systemie). Za poRysunek 6: Geotagowanie zdjęć za pomocą Prune.
mocą Prune możemy wyeksportować trasę GPX
wraz ze zdjęciami do pliku KMZ, który będziemy mogli prezentować w programie Google
urządzeniu z Androidem Open GPS Tracker
Earth.
robi świetną robotę, nagrywając trasę
w formacie GPX, a jedna z opisywanych
aplikacji pozwala bardzo łatwo przypisać
zdjęciom współrzędne GPS. Przyjemnego
Nie musimy inwestować w dedykowany odbiornik GPS lub drogi aparat z wbudowanym
tagowania! n n n
modułem GPS, jeśli chcemy zapisywać w swoich zdjęciach koordynaty GPS. W zwykłym
Podsumowanie
„Linux Magazine” Community Edition
free and open
pobierz i podaj dalej
P o b i e r z
l u b
s u b s k r y b u j
i
p o d a j
d a l e j :
http://linuxmagazine.pl/index.php/readers/Community
Wydanie społecznościowe w wersji PDF (5MB)!
Community Edition:
LINUX MAGAZINE
PRENUMERATA
PRENUMERATA
CENNIK PRENUMERATY „LINUX MAGAZINE”
Prenumerata dwuletnia – 24 numery z DVD
Student* 255,00 PLN
Osoba prywatna 330,00 PLN
Firma 345,00 PLN
Zagranica – Europa** 620,00 PLN
Zagranica – Świat*** 730,00 PLN
Prenumerata półroczna – 6 numerów z DVD
Student* 100,00 PLN
Osoba prywatna 110,00 PLN
Firma 125,00 PLN
Zagranica – Europa** 165,00 PLN
Zagranica – Świat*** 185,00 PLN
Prenumerata roczna – 12 numerów z DVD
Student* 160,00 PLN
Osoba prywatna 195,00 PLN
Firma 215,00 PLN
Zagranica – Europa** 320,00 PLN
Zagranica – Świat*** 375,00 PLN
Prenumerata kwartalna – 3 numery z DVD
Student* 62,00 PLN
Osoba prywatna 65,00 PLN
Firma 70,00 PLN
Zagranica – Europa** 100,00 PLN
Zagranica – Świat*** 125,00 PLN
Koszty przesyłki pokrywa redakcja.
* wymagane przesłanie faksem na numer 022 742 14 56 kopii zaświadczenia z uczelni
** czas dostawy - około 1 tygodnia
*** czas dostawy - około 2 tygodni
202130000420010316
47870001
N e w
M a n g a l i a
M e d i a
4 ,
S p .
0 2 - 7 5 8
z
o . o .
W a r s z a w a
Linux New Media Sp. z o.o.
2 0 2 1 3 0 0 0 0 4 2 0 0 1 0 3 1 6 4 7 8 7 0 0 0 1
Prenumerata Linux Magazine
P r e n u m e r a t a
202130000420010316
L i n u x
Mangalia 4, 02-758 Warszawa
47870001
N e w
M a n g a l i a
L i n u x
M e d i a
4 ,
M a g a z i n e
S p .
0 2 - 7 5 8
z
o . o .
W a r s z a w a
Linux New Media Sp. z o.o.
2 0 2 1 3 0 0 0 0 4 2 0 0 1 0 3 1 6 4 7 8 7 0 0 0 1
Prenumerata Linux Magazine
P r e n u m e r a t a
Mangalia 4, 02-758 Warszawa
86
L i n u x
L i n u x
M a g a z i n e
W NUMERZE
PRENUMERATA
Formularz zamówienia prenumeraty
Prosimy o czytelne wypełnienie formularza i przesłanie go do nas w następujący sposób:
faksem na numer +48 22 742 14 56
lub pocztą na adres:
Linux Magazine, ul. Mangalia 4
02-758 Warszawa
Można również wypełnić formularz zamówienia
przez Internet dostępny pod adresem:
http://linux-magazine.pl/Subs
Zamawiam prenumeratę „Linux Magazine”:
26
prenumerata dwuletnia – 24 numery z DVD
prenumerata roczna – 12 numerów z DVD
prenumerata półroczna – 6 numerów z DVD
prenumerata kwartalna – 3 numery z DVD
48
Początek prenumeraty „Linux Magazine” od numeru
Dane niezbędne do wystawienia faktury
Nazwa firmy
Ulica
Kod pocztowy
Miasto
numer NIP
tel. kontaktowy
e-mail kontaktowy
Adres do wysyłki (jeśli jest inny niż adres faktury)
Odbiorca
Ulica
kod pocztowy
Miasto
Dodatkowe uwagi
Pytania dotyczące prenumeraty prosimy kierować na adres: [email protected].
Osoby prywatne prosimy o uregulowanie płatności na nasz rachunek.
Dla firm - na podstawie danych powyższego formularza - wystawiamy i wysyłamy pocztą fakturę VAT.
Istnieją dwa sposoby zapłaty za prenumeratę „Linux Magazine”:
• płatność gotówką (za pomocą poniższego blankietu wpłaty)
• przelew (w dowolnej formie) na nasze konto:
Linux New Media Polska Sp. z o. o.
ul. Mangalia 4
02-758 Warszawa
20 2130 0004 2001 0316 4787 0001 Volkswagen Bank Polska S.A.
87
w następnym numerze
Numer 90
Sztuczki
sprzętowe
Numer 90/ Sierpień 2011
L
inux obsługuje dziś praktycznie wszystkie
popularne urządzenia. Mimo to czasem
zdarza się, że dany sprzęt odmawia
współpracy bądź sprawia problemy. Warto
więc zapoznać się z narzędziami, które
pomogą nam w pracy z urządzeniami
i komponentami sprzętowymi.
W
90
LIPIEC 2011 NUMER 89
Sergey Kandakov, 123RF
kolumnie poświęconej Androidowi –
kolejna część cyklu o programowaniu
telefonów, przegląd najciekawszych
aplikacji, a także test-niespodzianka.
Zapraszamy!
www.linux-magazine.pl