Od etyki do polityki

Transkrypt

Od etyki do polityki
Od etyki do polityki
W historii filozofii zaobserwować można okresy wzmożonego zainteresowania problematyką etyczną. Od stoików umieszczających
etykę – w swoim sławnym porównaniu filozofii do jajka – w miejscu centralnym, przez Spinozę, dla którego „filozofia jest etyką,
o ile prowadzi od wyobcowania do wolności i szczęścia”, po współczesne, potoczne rozumienie etyki jako opisu zasad kierujących
postępowaniem w danej sytuacji (etyka medycyny, biznesu, pracy
itd.) definicje etyki były rozmaite. W ostatnich dwóch dekadach
problem z określeniem tego terminu nabrał nowego znaczenia
– i nie chodzi tylko o spory terminologiczne, jak w przypadku
ustalania dystynkcji między moralnością a etyką1. Można nawet
powiedzieć, że pod koniec XX wieku, po okresie różnego rodzaju
-izmów (od egzystencjalizmu i strukturalizmu po poststrukturalizm), nastąpił „powrót do etyki” – świadczą o tym prace zarówno
„klasyków” myśli dwudziestowiecznej (by wymienić ostatnie
dzieła Michela Foucaulta, dotyczące konstytuowania się podmiotu etycznego, czy późne prace Jacques’a Derridy), jak i wciąż
rosnąca liczba publikacji mających w tytule termin „etyka”. Mówi
się o „moralności bez etyki”, rozumiejąc przez to etykę jako
ideologiczną postawę narzuconą jednostce z zewnątrz w celu jej
ujarzmienia i dopasowania do wymogów wspólnoty, ale mówi się
także o konieczności wypracowania „etyki różnic”, „etyki Innego”
1
Na ten temat zob. np. E. Tugendhat, Wykłady o etyce, tłum. J. Sidorek,
Warszawa 2004, s. 29-31.
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 7
2006-08-21 18:56:37
Od etyki do polityki
czy wreszcie „nowej etyki” (dowodem tego jest ogromne zainteresowanie dziełem Emmanuela Lévinasa, a także aktualne prace
Alaine’a Badiou).
Wśród współczesnych autorów, którzy wpisują się w ten
„powrót do etyki”, próbując nakreślić swój oryginalny projekt
filozoficznego namysłu, Simon Critchley na pewno się wyróżnia.
Jako filozof średniego pokolenia, wyrosły w anglosaskiej tradycji
filozoficznej, ale skłaniający się raczej, jak sam przyznaje, ku tradycji kontynentalnej, nawiązuje do znanych i mniej znanych koncepcji dwudziestowiecznych, ze szczególnym uwzględnieniem
myśli francuskiej (przez kilka lat był dyrektorem programowym
w Collège International de Philosophie w Paryżu). W prezentowanej najnowszej książce (która w Polsce ma swoją „światową prapremierę”) Critchley daje zarys koncepcji podmiotu etycznego
wraz z jej możliwymi aplikacjami w obrębie teorii społecznej czy
politycznej. Właśnie te możliwe zastosowania – przełożenia dyskursu teoretycznego w obszar rozumu praktycznego – sprawiają,
iż celem książki Nieustające żądanie jest wypracowanie etyki jako
odpowiedzi na stan bezwładu panujący we współczesnej dyskusji
na temat demokracji, zaangażowania czy społecznej sprawiedliwości. Critchley taką etykę nazywa etyką polityczną. Owa etyka
polityczna zdaje się stanowić centrum współczesnego dyskursu
filozoficznego, który jest tyleż krytyką, komentarzem i interpretacją (a więc lekturą) kulturowego dziedzictwa, co praktyką,
praktykowaniem tego, co postronnym obserwatorom może się
wydawać „dyskursywną abstrakcją” – w tym sensie filozofia służyć
ma emancypacji filozofującego podmiotu, ma być tym, co zmienia go istotowo, nie może przeto ograniczać się do sporów czysto
akademickich, choć bez nich obejść się nie potrafi. Dlatego też
Critchley podchodzi raczej z dystansem do analitycznej szkoły
filozofowania dominującej nadal na Wyspach Brytyjskich2. W tym
2
W wywiadzie zatytułowanym Continental Philosophy and Emancipation
Critchley powiada, że zasadniczą cechą filozofii kontynentalnej ostatnich dwóch
stuleci jest poszukiwanie odpowiedzi na nihilizm, rozumiany jako zdewaluowanie wartości (prawdy, sprawiedliwości itd.). Dlatego też myśl kontynentalna
w odróżnieniu od brytyjskiej nacechowana jest różnego rodzaju projektami
emancypacyjnymi: „Według mnie podstawowa mapa pojęciowa tradycji konty-
8
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 8
2006-08-21 18:56:37
Derrida i Lévinas
przywracaniu filozofii jej starożytnego wzorca jako „pełni doświadczenia”3 sojuszników znajduje po drugiej stronie kanału La Manche. Właśnie we francuskiej debacie filozoficznej szczególne miejsce przypadło kwestii etyki, poczynając od Sartre’a i Lacana (co
prawda VII Seminarium poświęcone „etyce psychoanalizy” opublikowane zostało w 1986, ale wygłaszane było na przełomie 1959
i 1960 roku), przez krąg nouveaux philosophes, po wspomnianego
już Badiou. Critchley nawiązuje do nich, ale zapewne jego najważniejszym sojusznikiem pozostaje Emmanuel Lévinas. Gdy jednak porównamy pierwszą znaczącą książkę Critchleya The Ethics of
Deconstruction (opublikowaną w 1992 roku) z tą prezentowaną dzisiaj polskiemu czytelnikowi, to zauważymy wyraźne zmiany, jeśli
chodzi o traktowanie koncepcji Lévinasa. Na podstawie owego
procesu zmian zobaczyć można filozoficzną drogę, którą przebył
autor. Być może przyczyni się to do wyraźniejszego zarysowania
kontekstu, w którym osadzone jest Nieustające żądanie.
Derrida i Lévinas
W napisanej klarownym językiem pracy The Ethics of Deconstruction.
Derrida and Lévinas autor zajmuje się bardzo od siebie odległymi,
zdawać by się mogło, rejonami współczesnej filozofii – dekonstrukcją rozumianą jako szczególna metoda lektury tekstów filozoficznych, ale nie tylko filozoficznych, oraz dziedziną dociekań rozumu
praktycznego. Critchley podkreśla, że nie chodzi o dekonstrukcję
etyki, co byłoby zadaniem zrozumiałym i względnie łatwym, jako
że etyka, będąc odmianą dyskursu, zakorzeniona jest w jakiejś
nentalnej może być podsumowana przy użyciu trzech terminów: krytyka, praktyka
i emancypacja. I myślę, że tym, co łączy filozofów w kontynentalnej tradycji, jest
zaangażowanie w filozofię jako aktywność krytyczną w sensie Kantowskim, czyli
w krytykę zarówno dogmatycznej metafizyki, jak i krytykę istniejącej rzeczywistości społecznej i aktualnej praktyki. Celem filozofii w tradycji kontynentalnej
jest emancypacja jednostkowa i społeczna” (Continental Philosophy and Emancipation. In Conversation with S. Critchley, [w:] J. Baggini, J. Strangroom, New British
Philosophy, London–New York 2002 – tłum. M. Kropiwnicki).
3
Chodzi o wzorzec, wedle którego dyskurs filozoficzny jest efektem egzystencjalnego nastawienia, jest wyborem życiowym, który w nim ma się uprawomocnić, odzyskać „racje logiczne”. Na ten temat zob. P. Hadot, Czym jest filozofia
starożytna, tłum. P. Domański, Warszawa 2000.
9
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 9
2006-08-21 18:56:38
Od etyki do polityki
metafizycznej wykładni czy ontologicznej bazie, na co uwagę
zwrócił Heidegger4. Dekonstrukcja etyki dekonstruowałaby więc
ową podstawę, kierując się tropami, które podsuwał wielokrotnie
sam Derrida. Jednak etyka dekonstrukcji nie jest dekonstrukcją
etyki, a Critchley nie jest kontynuatorem metody autora Glas.
Cóż więc wspólnego może mieć etyka z dekonstrukcją? „Próbuję
odpowiedzieć na to pytanie, utrzymując, iż etyczny moment jest
istotny dla dekonstrukcyjnego odczytywania, a etyka jest celem
albo horyzontem, ku któremu zmierza dzieło Derridy. Oznacza to, że użyta w tej książce koncepcja etyki wyraźnie różnić się
będzie od tradycyjnej koncepcji etyki jako obszaru lub dziedziny
filozofii [...] Nie twierdzę, że jakaś etyka może być z dekonstrukcji wyprowadzona, tak jak skutek z przyczyny, nadbudowa z bazy
czy Druga Krytyka z Pierwszej (teza Kanta o prymacie rozumu
praktycznego). Chciałbym raczej pokazać, że wzorzec lektury
wypracowany w dekonstrukcji – w większości, ale nie wyłącznie
– tekstów filozoficznych ma strukturę etyczną, a dekonstrukcja
jest etyczna”5. Tak więc to nie rozumienie dekonstrukcji nastręcza trudności (co jest podstawowym źródłem nieporozumień
w sporach między zwolennikami i przeciwnikami Derridy), ale
rozumienie etyki. Przyjęta przez Critchleya perspektywa nie jest
perspektywą teoretyka (ani zresztą praktyka) dekonstrukcji, ale
kogoś zamyślonego nad etyką. I owo zamyślenie bezpośrednio
kieruje go ku dziełu Lévinasa. Dopiero za sprawą autora Całości
i nieskończoności przedsięwzięcie Derridy zyskuje właściwą sobie
rangę, systematycznie obniżaną przez wszelkiej maści zjadliwych
krytyków dekonstrukcji, widzących w niej „grę tekstami”, w której wszystko wolno i która jest wyrazem „antyhumanistycznej”
i nihilistycznej wizji filozofii6. „Sądzę, że jednym z najważniejszych
4
Por. M. Heidegger, List o „humanizmie”, tłum. J. Tischner, [w:] Znaki drogi,
tłum. zbiorowe, Warszawa 1995, s. 162-163.
5
S. Critchley, The Ethics of Deconstruction, Edinburgh 1992, s. 2.
6
Por. np. L. Ferry, A. Renault, La pensée 68, Paris 1985. Wymienić można
także całą serię prac z kręgu anglosaskiego, w którym Derrida, jak niegdyś Heidegger dla Koła Wiedeńskiego, był przysłowiowym chłopcem do bicia. Godny
odnotowania jest fakt, że praca magisterska Critchleya (a raczej jej angielski
odpowiednik) dotyczyła zestawienia Heideggera z Carnapem.
10
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 10
2006-08-21 18:56:38
Derrida i Lévinas
powodów, dla których dzieło Derridy nie jest odczytywane przez
głównych komentatorów jako etyczne żądanie (ethical demand),
jest ignorowanie czy nieznajomość nowej koncepcji etyki wypracowanej w myśli Lévinasa”7. Tak więc Lévinas, do którego sam
Derrida nawiązuje i którego interpretuje/dekonstruuje, nie tylko
dostarcza konceptualnej perspektywy określającej etyczny wymiar
dekonstrukcji, ale także stawia Derridiańską myśl w nowym
świetle. Przede wszystkim dekonstrukcja nie jest wykwitem pięknoduchostwa, nie jest też niezobowiązującą tekstualną grą – przeciwnie. Jednak aby określić ją pozytywnie, potrzeba czegoś spoza
jej horyzontu, a takim domykającym zewnętrzem będzie właśnie
Lévinasowskie ujęcie etyki, a szerzej cały jego projekt. Critchley
poświęci tej kwestii domknięcia centralne partie książki (rozdział
II i III), ale nie ona jest najważniejsza w określeniu filozoficznej
drogi autora The Ethics of Deconstruction, istotne jest naświetlenie
stanowiska Lévinasa.
Nawiązując do koncepcji Lévinasa, Critchley za centralny
motyw uznaje kwestię doświadczenia etycznego, poprzedzającego
zaistnienie etycznego podmiotu – motyw ten powraca na kartach
niniejszej książki w formie skróconej i wykraczającej poza stricte
Lévinasowskie dystynkcje. W The Ethics of Deconstruction koncepcja etyki wypracowana w myśli autora Całości i nieskończoności
prezentowana jest jako namysł kwestionujący nowożytną tradycję
filozofii refleksji, opartej na prymacie poznającego podmiotu, ego
cogito, samoświadomości. Lévinas kwestionuje ów prymat, mówiąc
o Innym, jako tym, kto poprzedza relację poznawczą podmiotu.
Etyka jest „zakwestionowaniem mojej spontaniczności przez obecność drugiego człowieka”, odgrywa więc podstawową rolę w przemyśleniu całej tradycji filozoficznej. Nie jest jedną z dziedzin filozofii ugruntowaną jakąś ontologiczną wykładnią, ale właściwym
początkiem filozoficznego dyskursu: „Zamiast ujmowania etyki
jako tradycyjnego i peryferyjnego elementu namysłu filozoficznego, wzniesionego na bazie ontologicznej czy logocentrycznej
metafizyki, Lévinas pojmuje ją jako »filozofię pierwszą«, która
rozbija ontologię czy logocentryzm. Skutkiem tego podstawowym
7
S. Critchley, op.cit., s. 3.
11
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 11
2006-08-21 18:56:38
Od etyki do polityki
pytaniem filozofii nie jest Hamletowskie »być albo nie być« ani też
Leibnizjańskie pytanie powtórzone przez Heideggera: »dlaczego
jest raczej coś niż nic?«, ale pytanie, jak »Bycie usprawiedliwia
siebie«”8. Praca Critchleya w dużej mierze polegać będzie na przeformułowaniu i rozwinięciu owego Lévinasowskiego postulatu
– co dokonywać się będzie także w prezentowanej książce. The
Ethics of Deconstruction nie tyle skupiona jest wokół tematu krytyki
metafizyki, obecnej i u Lévinasa, i u Derridy, ile zajmuje się jej
możliwymi konsekwencjami. Otóż krytyka metafizyki w wydaniu Derridy dokonuje się z wnętrza tej ostatniej – dekonstrukcja
opiera się na tekstach ową tradycję tworzących, natomiast Lévinas,
zdaniem Critchleya, ustanawia perspektywę zewnętrzną w tym
znaczeniu, że kwestionuje paradygmat semiologiczny. Lévinas nie
tylko daje nowe spojrzenie na krytykę metafizyki w swojej polemice z Derridą – dekonstrukcję wpisuje w nurt krytyki kantowskiej – ale również pokazuje, jak dekonstrukcja pracuje w ontologicznej tradycji Zachodu, w jaki sposób otwiera ją na dotychczas
traktowany marginalnie wymiar etyczny9.
Musimy wyraźnie uświadomić sobie, że dekonstrukcja jako
metoda lektury odróżnia się od wszelkich „symptomatologicznych” sposobów czytania, w których tekst zostaje sprowadzony
do swoich politycznych, społecznych, historycznych, religijnych
czy psychologicznych uwarunkowań (jak w marksizmie, hermeneutyce czy psychoanalizie). W samym akcie lektury dekonstrukcja ujawnia, albo raczej powinna ujawniać, nieredukowalną nadwyżkę tekstu, za którą czytelnik staje się odpowiedzialny. Critchley
bliski jest tutaj tzw. etyce czytania wypracowanej przez J. Hillisa
Millera, który artykułuje obecność etycznego momentu w samym
tekście – momentu, który ze strony czytelnika wymaga odpowiedzi i odpowiedzialności. Postulat jest taki, iż ów etyczny moment
nie może być wyjaśniony za sprawą społecznych czy historycznych sił na niego oddziałujących, a mimo to zmusza czytelnika
8
Ibidem, s. 9.
Zob. ibidem, s. 145-146. Na temat odczytania Derridy przez Lévinasa
i Lévinasa przez Derridę – zob. P. Pieniążek, U kresu obecności. Derrida i Lévinas,
[w:] Derridiana, red. B. Banasiak, Kraków 1994. Pieniążek umiejscawia jednak
dzieło Derridy w zupełnie innej perspektywie niż Critchley.
9
12
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 12
2006-08-21 18:56:38
Derrida i Lévinas
do działania – czyli kieruje go w sferę polityczną. Etyka wydaje
się więc odpowiedzią na konkretną sytuację lektury, która wymusza odpowiedzialność: „studiowanie literatury ma rozstrzygające
praktyczne konsekwencje dla naszego moralnego, społecznego
i politycznego życia”. W tym sensie dekonstrukcja nie jest swobodną grą, która może uczynić z tekstem wszystko w zależności
od inwencji dekonstruktora, przeciwnie – odsłania ona prawo,
któremu podlega sam tekst. Tak więc arbitralność dekonstrukcji, jej „niewierność” wobec tekstu nie ma nic wspólnego z nihilizmem; chodzi o strukturalne prawo rządzące tekstem czy ogólniej pismem. W Lévinasowskiej perspektywie Critchleya pytanie
o naturę owego prawa (czy jest to prawo z obszaru lingwistyki,
czy ontologii) oczywiście nie jest istotne: „Dla mnie paradygmatycznym momentem etycznym jest ten prerefleksyjny moment
pochodzący od drugiej osoby, która mnie kwestionuje i zmusza
do odpowiedzialności. Jest to konkretny kontekst etyki czy raczej
jest to kontekst, w którym etyka zrywa z kontekstem świata. Dlatego problemem jest nie tyle to, »czy istnieje etyczne czy strukturalne prawo tekstu«, ile to »jak etyczna relacja do drugiej osoby
jest wpisana w książkę, nie zdradzając jej nieredukowalności«
[...] Etyka jest przede wszystkim poszanowaniem konkretnej,
pojedynczej w swej swoistości drugiej osoby, osoby, która nie jest
przykładem prawa [...] ale raczej warunkiem możliwości doświadczenia prawa. Etyka zaczyna się jako relacja z inną osobą, która
mnie kwestionuje i wówczas, ale tylko wówczas, wzywa do uniwersalnego dyskursu rozumu i sprawiedliwości. Polityka zaczyna jako
etyka”10. I tu dochodzimy do centralnej argumentacji The Ethics of
Deconstruction, której logika pracuje także później.
Dekonstrukcja powołuje „etyczne żądanie” w tym znaczeniu,
że postawa odpowiedzialności wypracowana w dekonstrukcyjnej
lekturze staje się odpowiedzialnością i uznaniem odmienności,
inności czy różnicy, która nigdy nie może zostać zredukowana – za
to właśnie dekonstrukcja ponosi odpowiedzialność. Ale żeby tego
rodzaju postulat nie rozpłynął się w trywialnej frazeologii „tolerancji i poszanowania inności”, potrzebne jest przejście od etyki
10
S. Critchley, op. cit., s. 48.
13
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 13
2006-08-21 18:56:38
Od etyki do polityki
do polityki. Dekonstrukcja otwiera wymiar etyczny w znaczeniu Lévinasa, a więc etyka staje się dla niej nieprzekraczalnym
horyzontem, którego podejmuje się jedynie strzec, nie pretendując do żadnych rozstrzygnięć. I dlatego Critchley w ostatnim
rozdziale, nawiązującym do „politycznego milczenia Derridy”
(choćby w „sprawie” Heideggera czy Paula de Mana), powiada, iż
„całe dzieło Derridy kulminuje w pewnego rodzaju impasie politycznym [...] Dekonstrukcja nie jest w stanie stematyzować pytania politycznego jako pytania – a więc jako miejsca kontestacji,
antagonizmu, walki, konfliktu i niezgody na faktyczny czy empiryczny stan. Rygorystyczna nierozstrzygalność dekonstrukcyjnej
lektury nie jest w stanie wyjaśnić działania politycznego osądu,
politycznej krytyki i politycznych decyzji. Daleki od zajmowania
anty-Derridiańskiego stanowiska, postaram się dopisać polityczny
suplement [...] do dekonstrukcji, suplement, którego konkluzję
można sobie wyobrazić jako przyszłość dekonstrukcji”11. Innymi
słowy, dekonstrukcja jest – by użyć trafnego określenia Deleuze’a
w odniesieniu do fenomenologii – zbyt pokojowa. Potencjału
wywrotowego Critchley szuka znowu u Lévinasa – i znajduje.
Logika wywodu wygląda więc następująco: Lévinas zapośrednicza dzieło Derridy po dwakroć: jako krytykę metafizyki uczącą
odpowiedzialności za innego i jako propozycję polityczną.
Aby filozofia nie utknęła w jałowych teoretycznych sporach,
które nie mają przełożenia na doświadczenie filozofującego podmiotu, musi potrafić realizować konsekwencje, do których prowadzi. W przypadku dekonstrukcji, twierdzi Critchley, taka realizacja
zostaje zawieszona – etyczny wymóg pozostaje nierozstrzygalny,
„moment decyzji jest szaleństwem”12. Należy przeto ją uzupełnić
– dokonać przejścia od etyki, na którą się dekonstrukcja otwiera,
do polityki: „Jeśli filozofia zaczyna się od zdziwienia, to filozo11
Ibidem, s. 189-190.
Sformułowanie Derridy w jego znanej polemice z Foucaultem nabiera
w kontekście „etyki dekonstrukcji” bardzo konkretnego znaczenia: nie mogę
znaleźć ugruntowania dla swojej politycznej decyzji na żadnej ontologicznej
podstawie. Niemniej dekonstrukcja może być przydatna w analizie politycznej,
może pokazywać, w jaki sposób systemy polityczne opierają się na zbiorze nierozstrzygalnych założeń.
12
14
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 14
2006-08-21 18:56:38
Poza Lévinasa
fia polityczna – refleksyjna aktywność istot zamieszkujących polis
– zaczyna się od zdziwienia faktem ludzkiej różnorodności”13.
I właśnie owa filozofia polityczna ma być suplementem czy też
przyszłością dekonstrukcji. Critchley jest świadomy trudności
takiego projektu, czemu daje zresztą wyraz w samej książce (w
załączonych apendyksach). Specyficznym wyrazem tego jest też
obecna książka.
Poza Lévinasa
Okres dzielący The Ethics of Deconstruction od prezentowanej
książki wypełniony był publikacjami, w których Critchley zawiesił bezpośrednie nawiązania do etyki. Praca Very Little... Almost
Nothing poświęcona jest zainteresowaniom literackim autora.
Próbuje w niej prześledzić formy nihilizmu pojawiające się w literaturze i filozofii oraz metody radzenia sobie z nimi. Owe odpowiedzi na nihilizm zawsze okazywały się w ten czy inny sposób
niewystarczające nie dlatego, że były źle wykoncypowane czy niespójne. Przeciwnie – ich niedostateczność wynika z samej natury
nihilizmu unieważniającego ich sensowność. Dlatego też propozycja Critchleya polega na tym, żeby ową bezsensowność świata,
wyczerpanie najwyższych wartości zaakceptować, uznać i uczynić
środkiem pozwalającym przekształcić życie codzienne podmiotu.
Tym samym uznając porażkę wielkich metafizycznych odpowiedzi na problem egzystencji, miejsca człowieka w świecie, nie tyle
skazani jesteśmy na pesymistyczną czy tragiczną wizję wiecznie
przegrywających, ile raczej zostajemy przywołani do tego, co zwyczajne, potoczne i codzienne, choć nadal tajemnicze. Najlepszą
egzemplifikacją takiej postawy jest twórczość Samuela Becketta,
niewątpliwie jednego z ulubionych pisarzy Critchleya. W swej
interpretacji Beckettowskiej trylogii (Molloy, Malone umiera, Nienazywalne) stara się pokazać, że takie zwrócenie się ku codzienności
wywołuje nie rozpacz, lecz śmiech, że wyraża się nie w tragedii, ale
w komedii, jakkolwiek gorzkiej i kpiącej. I taka może być odpowiedź na nihilizm – dystans wypracowany dzięki humorowi.
13
S. Critchley, op. cit., s. 239.
15
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 15
2006-08-21 18:56:38
Od etyki do polityki
W opublikowanej w 2002 roku pracy On Humour Critchley
pośrednio rozwija tę koncepcję. Przedstawia w niej teorie humoru,
żartu i dowcipu, które wykształciły się w kulturze Zachodu. Nawiązuje zarówno do psychoanalitycznej teorii dowcipu, jak i praktycznej realizacji humoru w sztuce i literaturze. Główna oryginalna
teza książki zdaje się mówić, iż w centrum uniwersum śmiechu
tkwi pewien rodzaj melancholii, za śmiechem czai się czarne
słońce. Jednak melancholijne podszycie nie ma skłaniać ku autystycznemu przeglądaniu się we własnym bólu, przeciwnie – ma
otwierać dystans, którego żywiołem jest śmiech. Prawdziwy śmiech
jest zniesieniem fundującej go melancholii. „Oto czym dla mnie
jest śmiech: wydrwieniem posiadania i nieposiadania, przyjemności i cierpienia, wzniosłości i bólu ludzkiej postawy – taka jest istota
humoru. Oto jest risus purus, czysty śmiech, śmiech, który śmieje
się ze śmiechu [...] Ten śmiech nie przynosi nieszczęścia, ale raczej
godność i uwolnienie, jasność pocieszenia. Oto dlaczego zwierzęta
cierpiące na melancholię, którymi jesteśmy, jako istoty ludzkie
są najbardziej pocieszne. Uśmiechamy się i rozpoznajemy własną
śmieszność. Nasza marność jest naszą wielkością”14.
Te wnioski i ustalenia powracają także w prezentowanej książce.
Służą uzupełnieniu wypracowanej teorii doświadczenia etycznego.
W ten sposób także Critchley stara się złagodzić Lévinasowskie
nastawienie. Można nawet powiedzieć, że czas pomiędzy publikacją The Ethics of Deconstruction a publikacją Nieustającego żądania
w dużej części poświęcony był poszukiwaniu dróg wyjścia poza
perspektywę Lévinasowską. Oznacza to z jednej strony nawiązanie do myślicieli bardzo dalekich od stanowiska autora Inaczej niż
bycie, a z drugiej – rozwinięcie krytycznego do niego odniesienia.
Niemniej Lévinas ciągle gra pierwsze skrzypce w projekcie Nieustającego żądania. Na czym jednak on polega?
W The Ethics of Deconstruction chodziło o uzupełnienie czy
dopisanie politycznego ciągu dalszego do implikacji etycznych
stanowiska Derridy. Trudność polegała na tym, iż przejście
od dekonstrukcji do polityki wymagało rozwinięcia koncepcji filozofii politycznej. Na kartach Nieustającego żądania mamy do czy14
S. Critchley, On Humour, London–New York 2002, s. 112.
16
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 16
2006-08-21 18:56:38
Poza Lévinasa
nienia z konstrukcją teorii podmiotu etycznego, która nie opiera
się na teoriach istniejących, ale tworzona jest niejako od podstaw.
Podmiot konstytuuje się jako podmiot etyczny za sprawą etycznego żądania, które jest nieskończone, które w nieskończoność
ów podmiot pobudza (Critchley egzemplifikuje to w rozdziale 3,
odwołując się m.in. do Lévinasa i Lacana). W tym znaczeniu podmiot etyczny nie jest czymś gotowym albo, jak powiada Critchley,
autonomicznym, ale czymś, co się staje. Stawanie się podmiotu
etycznego pokazane jest tu na różnych planach, chociaż najistotniejsza kwestia polega na tym, aby w trakcie stawania się ocalić
emancypacyjne roszczenia podmiotu. Czy ten podmiot nękany
nieustającym żądaniem, w doświadczeniu etycznym skazany
na niedające się spełnić żądanie, żądanie w nieskończoność (za
sprawą Innego, jak u Lévinasa, czy za sprawą „spotkania z realnym”, jak u Lacana) może jeszcze uczestniczyć w innych relacjach, działać z innymi podmiotami w grupie, we wspólnocie itp.?
Odpowiedź Critchleya jest oczywiście twierdząca i tym bardziej
zasługuje na uwagę, iż to właśnie teoria podmiotu etycznego jest
warunkiem teorii politycznej, w której podmiot może artykułować swoje roszczenia, toczyć spory o warunki demokracji, sposoby zaangażowania w epoce globalnego kapitalizmu itp.
Critchley na początku książki powiada: „Filozofia nie zaczyna
się od zdziwienia, jak chce tego starożytna tradycja, lecz, jak sądzę,
raczej od nieokreślonego, choć bardzo przejmującego odczucia,
że pomimo niezwykłych starań nie spełniło się coś szczególnie
upragnionego. Filozofia zaczyna się od rozczarowania”. Jeśli
porównamy to z cytowanym powyżej zakończeniem The Ethics
of Deconstruction, to zauważyć możemy istotną zmianę w samym
pojmowaniu filozofii, której sercem ma być etyka. Z pewnością
przyczyniły się do tego warunki zewnętrzne, światowe, polityczne,
by wymienić 11 września, wojnę z terroryzmem czy interwencję
w Iraku. Niemniej chodzi też o sprawy bardziej podstawowe. Otóż
początek filozofowania, filozoficzna akcja, jeśli można tak powiedzieć, zaczyna się w momencie, gdy załamują się ustalone wykładnie świata proponowane przez religie i systemy polityczne. Dwa
główne „strumienie rozczarowania”, z których rodzi się filozofia,
to religia i polityka. Z nich także poczyna się nihilizm. Rozczaro17
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 17
2006-08-21 18:56:38
Od etyki do polityki
wanie religijne bierze się z konstatacji nieprzystawalności wiary
do świata, a rozczarowanie polityczne ze zwykłego doświadczenia
niesprawiedliwości. I właśnie to ostatnie jest tak dojmujące i poruszające. Critchley przede wszystkim temu doświadczeniu niesprawiedliwości poświęca uwagę. Niezgoda i gniew na panujący układ
sił stają się motorem myślenia, które zaczyna od rozczarowania
zastaną rzeczywistością. W tym sensie nie jest to myślenie kolekcjonujące i systematyzujące idee i koncepcje wypracowane wcześniej, nie jest to myślenie akademickie, choć nie brakuje mu precyzji i jasności. I raz jeszcze sprzymierzeńcem, ale już nie mistrzem
takiego myślenia okazuje się Lévinas, jego „anarchistyczne”
zakwestionowanie za sprawą etyki porządku politycznego.
Autor Nieustającego żądania zmierza od horyzontu wyznaczonego problemem nihilizmu ku kwestiom konkretnego działania
i zaangażowania. Sprawia to, iż książka ta, bardzo głęboka w perspektywie teoretycznej, zakreśla sferę problemów praktycznych.
Tym samym nie jest tylko książką o etyce, ale raczej o działaniu
doświadczenia etycznego, w ramach którego podmiot staje się
podmiotem etycznym.
Michał Gusin
WERSJA_przedmowa popr2a.indd 18
2006-08-21 18:56:38

Podobne dokumenty