Nowy stragan - Marian Miszalski

Transkrypt

Nowy stragan - Marian Miszalski
Marian Miszalski
Nowy stragan
14.10.2010.
Nowy stragan na jarmarku
*Jest ruch, jest przywódca - jest dobrze! *
Nowa oferta dla skłóconej lewicy?
*Gdy kondom gromi intelekt... * Tusk w Sejmie: bliżej
poselskich mas
W powieści Józefa Conrada-Korzeniowskiego „W oczach
Zachodu”, opisującej kulisy komunizmu w Europie Zachodniej, ściągnięty w trybie pilnym do
moskiewskiej centrali agent pyta od progu: „Jak się nazywa ruch, na czele którego mam teraz
stanąć?”... Przypomniała mi się ta scena w związku z kongresem założycielskim
„Nowoczesnej Polski”, zorganizowanym przez posła Palikota. Kilka tygodni temu
„Gazeta Polska” poinformowała, że Palikot podpisał w stanie wojennym deklarację
lojalności wraz ze zobowiązaniem, że zarówno jej treść, jak również swoje „inne kontakty z SB
zachowa w tajemnicy”. Wydawałoby się, że zaraz na wstępie uczestnicy kongresu zapytają
„ojca-założyciela” o treść owych „innych kontaktów z SB”, wiele ich było i
czego dotyczyły, czy mają związek z późniejszą karierą polityczną posła lub jego szybko zgromadzonym
„wypasionym” majątkiem. Ale - nikt nie zapytał! Więc jak - „Nowoczesna
Polska”, czy stary PRL w nowym, demokratycznm opakowaniu? Nomen omen, rychło zmieniono
nazwę: z „Nowoczesnej Polski” – na ledwo „Ruch Poparcia” Palikota,
RPP...( Hm. Czytaj wspak?) Miało więc być „nowocześnie” – a skończyło się na
zwykłym „poparciu swojego chłopa”...
Pytania tym bardziej zasadne, że program
nowej partii to w zasadzie program walki z obecnością wiary i religii katolickiej w przestrzeni publicznej,
zatem nic nowego ani - tym bardziej - „nowoczesnego”. Dla przyciągnięcia naiwnych
powtykano do programu kilka postulatów, ściągniętych z programu Unii Polityki Realnej (m.in.
zmniejszenie ilości posłów, zakaz finansowania partii z budżetu), ale trudno przecież uwierzyć, żeby PO z kimkolwiek w koalicji by nie była – postulaty te kiedykolwiek zrealizowała... Jak to śpiewała
kiedyś w kabarecie Krystyna Zachwatowicz: „Bo taka głupia to ja już nie jestem, no, może głupia,
ale taka to już nie”... Język Palikota („wypasione brzuchy biskupów”) przypominał
język bolszewickiego „Bezbożnika”(pisma dla ateistów i wolnomyślicieli) albo urbanowego
szmatławca, a reakcje zebranych na ten język bliskie były słynnym „Wielkiemu Leninowi urra!”...Jak to się ta historia powtarza jako farsa. Tak więc wkracza na scenę polityczną
„nowe ugrupowanie”. Lewica w Polsce ma problem, bo poza walką z Kościołem nie ma
niczego innego do zaproponowania. Kisi się we własnym sosie, koncentruje się na swarach i kłótniach o
„przywództwo na lewicy”. Od dawna już podejmowane są próby połączenia lewicy,
zawiązania „nowego historycznego sojuszu” (a to SLD z Unią Wolności, potem SLD z Partią
Demokratów, a to jednoczyć chce p.Borowski, a to p.Rosati...), ale jak dotąd wszystko rozbijało się albo
o zaszłości personalne (post-Puławy kontra post-Natolin, czyli spór „Żydów” i
„chamów” w nowej edycji), albo o pieniądze, których kwestia doprowadzała do szewskiej
pasji Kwaśniewskiego (kto ile wziął i gdzie schował szmal). Co do szmalu – zdaje się, że już
pogodzono się z proporcjami transformacyjnego „nadziału” między
„naszych” i „waszych”, ale kwestia zaszłości wciąż jest żywotna. Wiadomo:
historia nigdy się nie kończy, historia trwa zawsze... Tak więc pytanie: kto ma rządzić zjednoczoną
lewicą? – ciągle powraca. Czy w takiej zjednoczonej lewicy „Żydy” mają rządzić
„chamami”, czy odwrotnie? Jak dotąd wszelkie próby jednoczenia lewicy rozbijały się
głownie o tę kwestię. Ten trwający podział uniemożliwia Platformie Obywatelskiej wypchnięcie PSL z
koalicji i zastąpienie go „zjednoczoną lewicą”, co jest marzeniem starych komunistycznych
służb, tworzących dziś w Polsce nieformalny, pozakonstytucyjny ośrodek władzy. Wiele wskazuje, że
nowa partia Palikota wpisuje się w te zjednoczeniowe próby, proponując szyld, pod którym zmieściłaby
się i SLD, i SdPl i Partia Demokratów i kto tam jeszcze.. No tak, ale kto naprawdę rządziłby tym dużym
kramem ze starzyzną? Co innego szyld, a co innego ścisły zarząd, a jeszcze co innego, kto tym zarządem
naprawdę by rządził... To tylko słynny „totalniak” Kaczyński chce sam suwerennie kręcić
swoim PiS-em – co do „demokratów” z lewicy nie obejdzie się bez oficerów
prowadzących... Jak to zwykle bywa, gdy otwierają nowy sklep – nie brak chętnych, by obejrzeć
towar. Nowy kram polityczny „Nowoczesna Polska” czy tam „Ruch
Poparcia”, oferuje starą polityczną tandetę, lichy czerwony perkal zwany
„antyklerykalizmem”, w wielu miejscach mocno poprzecierany, spod którego prześwituje a
to „okrągły stół”, a to jego SB-ecka podszewka. W najlepszym przypadku –
„zawiść bezinteresowna”, podglebie wszelkiej lewicowości. Rodzi się pytanie, czy Ruch
Poparcia wyprowadzi z SLD dostatecznie wielu „młodych wykształconych z dużych miast”,
czy zatem wyciągnie dostatecznie wielu frajerów, żeby SLD uznał się za pokonanego w zażartej walce o
rolę przewodnią w jednoczeniu lewicy? Nie jest to wykluczone, gdyż na lewicy nie brakuje pożytecznych
idiotów w rozumieniu leninowskim. No a gdyby Palikotowi udało się to, co nie udało się najpierw
Kwaśniewskiemu, potem pp.Borowskiemu i Rosatiemu – to dopiero byłaby porażka
http://marianmiszalski.pl
Kreator PDF
Utworzono 8 March, 2017, 22:58
Marian Miszalski
tzw.intelektualnej lewicy: „gorzelniany” z kondomem w ręku pogromił subtelnych
cadyków marksizmu-gramscizmu! No ale właśnie: czy na lewicy, zjednoczonej na tak prymitywnym
patencie jak Ruch Poparcia Palikota, nie odżyłyby z czasem stare, „chamskie” priwyczki?
Czy aby prominenci lobby żydowskiego mają w tym „zjednoczeniu” szanse na kariery i
szmal?... Tymczasem nie wydaje się, by Ruch Poparcia zdołał powyprowadzać wielu chętnych z PO. To
już chyba więcej powyprowadzałaby policja... Mimo wszystko w takich „okolicznościach
przyrody” wyrychtowano premierowi Tuskowi gabinecik w Sejmie. Najwyraźniej przesiadując w
swej kancelarii nazbyt odrywał się od poselskiej masy, a odrywanie się przywódcy od mas nigdy dobrze
się nie kończy. Lepiej dmuchać na zimne: a nuż komuś strzeli jednak do łba przejść do Palikota? Podobno
posłowie PO będą teraz w Sejmie nosić dzwoneczki na szyi, żeby było wiadomo, gdzie są, z kim się
spotykają. „A gdzieżeś to bywał, miły baranie? We młynie, we młynie, we młynie,
panie”.
Marian Miszalski
http://marianmiszalski.pl
Kreator PDF
Utworzono 8 March, 2017, 22:58