Od pióra do samolotu

Transkrypt

Od pióra do samolotu
"Od pióra do samolotu"
Rozmowa arch. Beaty Goczoł z Marleną
Wolnik-Konieczny i Robertem Koniecznym
B.G.: Jesteście studentami Wydziału Architektury
Politechniki Śląskiej w Gliwicach. W tegorocznym
Wojewódzkim Przeglądzie Architektury uzyskaliście
wyróżnienie
Prezesa
Oddziału
Katowickiego
Stowarzyszenia Architektów Polskich za najlepszy debiut
studencki. W dotychczasowej, prowadzonej z wielką pasją
działalności studenckiej udało Wam się zdobyć wiele
nagród i wyróżnień w konkursach. Do najważniejszych
należą:
Wyróżnienie
w
międzynarodowym
konkursie
studenckim "THE BENEDICTUS AWARD" na rozbudowę
BAUHAUSU w Weimarze - 1994r. (Robert Konieczny w
zespole)
- III miejsce w międzynarodowym konkursie dla młodych
architektów na przeprojektowanie dwóch placów w
WERONIE i połączenie ich mostem nad rzeką Adygą 1995 r. Nagrodą był wyjazd na seminarium do NEW
JERSEY INSTITUTE
- Zakwalifikowanie się do II etapu eliminacji zespołów
ubiegających się o prawo reprezentowania Polski podczas
I OLIMPIADY SZTUK PIĘKNYCH - 1996r.
- Wyróżnienie w konkursie studenckim zorganizowanym
przez
FUNDACJĘ
ODBUDOWY
TEATRU
W
GLIWICACH - 1996r.
- Udział w 5-cio tygodniowym seminarium w New
JERSEY i III miejsce w zorganizowanym tam
międzynarodowym konkursie dotyczącym WYSPY
GUBERNATORA i jej przyszłego przeznaczenia - 1996r.
- Prezentacja nagrodzonego projektu w FRAU GALLERY
w Soho w nowym Yorku - WIII - XI 1996r.
Jakie były początki tych działań, czy zakładaliście, że osiągnięcie sukces?
M.: Na pewno nie. Robiąc nasz pierwszy konkurs nigdy nie myśleliśmy, że kiedyś
wylądujemy w Stanach. Ten wyjazd do Stanów Zjednoczonych stał się jedną z ciekawszych
przygód w naszym życiu.
B.G.: O czym myśleliście wybierając się w nieznane?
R.: Jechaliśmy z obawą i zapytaniem, jak wypadniemy w konfrontacji z innymi studentami
i wieloma architektami z dużym dorobkiem.
B.G.: Kto prowadził seminarium i jak wyglądały relacje między uczestnikami a
prowadzącymi?
M.: Seminarium prowadzone było przez 5-ciu architektów z Włoch, Japonii, Korei i
Stanów Zjednoczonych. Prowadzący różnili się tak bardzo jak kraje, z których pochodzili,
ich poglądy były czasami bardzo skrajne, co powodowało, że seminarium było bardzo
ciekawe, prezentowało bowiem różne kierunki myślenia. Uczestnicy stykając się z różnymi
"szkołami" mieli nie lada zadanie przekonać prowadzących do swojego pomysłu.
Różnorodność poglądów Jury powodowała, że musieliśmy być w 100% przekonani do tego,
co robimy, do słuszności naszej tezy.
R.: Nie mając mocnego pomysłu spokojnie można było oddać się zwiedzaniu Nowego
Yorku, co też początkowo czyniliśmy. Wspólnym mianownikiem wszystkich koncepcji
musiał być pomysł, na bazie którego projekt był budowany. Bez pomysłu, głębszej idei
projektowanie jest puste i do tego byli przekonani wszyscy, którzy uczestniczyli w
seminarium - to była nić, która nas łączyła. Ten pozorny banał jednak często jest
zapominany.
B.G.: Co było dla was największym zaskoczeniem w czasie trwania seminarium?
M.: Wiedza jaką dysponowali prowadzący i umiejętność wykorzystania jej w sposób
praktyczny. Dzięki temu dyskusje i wymiana poglądów były bardzo twórcze.
B.G.: Rozumiem, że w końcu wszyscy przedstawiali wyniki swojej pracy. Jak wyglądała ich
ocena? Czy była jakaś dyskusja?
R.:Tak, na zakończenie seminarium każdy zespół przedstawił swój projekt, a wszelkie
spory dotyczące prac zostały rozstrzygnięte w FUNDACJI VAN ALLENA, gdzie zaproszono
25 architektów Nowego Yorku w roli krytyków. Ich ocena i świeżość spojrzenia w dużym
stopniu wpłynęły na wyniki seminarium. Drugiego dnia zupełnie inne Jury dokonało
przeglądu prac zarówno seminaryjnych, jak i ogólnoświatowego konkursu dotyczącego
Wyspy Gubernatora i jej przyszłego przeznaczenia. Jury wyłoniło spośród kilkudziesięciu
prac czołówkę - zajęliśmy III miejsce w tym konkursie.
M.: Bardzo wartościowa była rozmowa pokonkursowa, kiedy mogliśmy skonfrontować
nasze opinie z oceną Jury. Mamy nadzieję, że doświadczenia wyniesione z seminarium w
połączeniu z udziałem w innych konkursach zaprocentują w przyszłości.
B.G.: Życzymy abyście równie duże sukcesy odnosili już w "prawdziwej" pracy zawodowej,
aby nie zabrakło wam tego zapału i wyobraźni, które w was z radością obserwujemy.
Dziękuję za rozmowę.