Oferta Pdf

Transkrypt

Oferta Pdf
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”
Wspomnienia Wacława Małka
Moje spotkanie ze Zwoleniem po raz pierwszy odbyło się w dniu 15 sierpnia 1956r. W tym dniu przybyłem,
skierowany przez Oddział Oświaty Rolniczej WRN w Kielcach, do Państwowego Technikum Rolniczego jako
nauczyciel przedmiotów humanistycznych. Spośród innych szkół rolniczych wybrałem Zwoleń i to z dwóch
powodów. Jako wykształcony humanista – filolog, który dużo wiedział o związkach Jana Kochanowskiego –
największego Poety Renesansu z Ziemią Zwoleńską – Sycyną, Czarnolasem, Zwoleniem oraz jako „świeżo
upieczony” małżonek Krystyny Małek, która już wówczas uczyła w szkole podstawowej koło Radomia.
Ówczesny dyrektor Technikum Rolniczego – Aleksander Chmielewski - przyjął mnie bardzo serdecznie. Z
przekazanych mu dokumentów wynikało, że byłem bardzo dobrze przygotowany merytorycznie. Ukończyłem
Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny – kierunek filologia polska. Byłem młodym 24-letnim magistrem
języka polskiego ze znajomością również nauk pomocniczych, jak historia, kulturoznawstwo, pedagogika z
psychologią. Dyrektor szkoły przydzielił mi obowiązki na rok szkolny 1956 – 1957: pełny etat z zakresu języka
polskiego oraz dodatkowo godziny historii, bibliotekę szkolną wraz z działem pracy świetlicowo – czytelniczej i
wychowawstwo klasy. Pracy było bardzo dużo, zapału nie brakowało, tylko nie miałem gdzie mieszkać.
Przydzielone mieszkanie było remontowane. Przygarnęli mnie do siebie na kilka noclegów Państwo Alina i
Walenty Pakułowie – młodzi wychowawcy internatu. Walenty Pakuła był wtedy kierownikiem internatu i
wspaniałym opiekunem drużyny harcerskiej. Wówczas nie było należytej bazy internatowej, istniał jedynie
drewniany barak z 1954r., w którym mieszkało około setki dziewcząt. Chłopcy mieszkali początkowo w dwóch
dużych salach w budynku szkolnym. Nauka własna młodzieży odbywała się w godzinach popołudniowych, w
klasach lekcyjnych szkoły z 1925r.
W pierwszych dniach września 1956r. zakończono remont mieszkania. Wówczas sprowadziłem moją rodzinę:
żonę Krystynę z dwu i półmiesięczną córką Teresą. Żona podjęła pracę w szkole jako wychowawczyni internatu
dopiero 1 września 1958r. i przepracowała w nim 30 lat. Jak już wspomniałem – prócz lekcji prowadziłem
również zajęcia świetlicowo – czytelnicze, kronikę szkolną i bibliotekę, którą przejąłem od dotychczasowej
polonistki Teodozji Bolesławskiej. Była to szczególna biblioteka utworzona po wojnie z resztek książek, które w
czasie okupacji przetrzymali czytelnicy biblioteki Ludowej Szkoły Rolniczej Męskiej powstałej w 1925r.
Biblioteka była utworzona w 1927r. przez zasłużonego dla Zwolenia nauczyciela i działacza społecznego –
Stanisława Podrygałłę, wydawcę pisma „Głos Młodej Wsi”. W czasie okupacji hitlerowcy spalili tę bibliotekę, a
szczątki zakopali obok szkoły. W latach 50 – 60 powstały znaczące dla środowiska zwoleńskiego zespoły:
zespół teatralny prowadzony przez Michała Orlickiego, a później przez Wacława Małka, chór szkolny, który
przez kilka lat prowadził Stanisław Marzec. Chór był wówczas członkiem Związku Teatrów i Chórów Ludowych
w Kielcach. Działała orkiestra szkolna prowadzona przez kilka lat przez kapelmistrza Zenona Mazura ze
Zwolenia, a później przez wychowawcę internatu Kazimierza Bachorczyka. Rok 1956 był pierwszym rokiem
mojej pracy w szkole, ale był to również rok przełomu w życiu naszego Narodu i Państwa. Wśród niektórych
grup społecznych Zwolenia, nieprzyjaznych kierunkowi politycznemu reprezentowanemu przez szkołę, zrodził
się pomysł zlikwidowania „Rolniczówki”. Chciano w ten sposób zlikwidować dorobek pokoleń, bogatą tradycję
ludowa i lewicową związaną z przedwojennym „Belwederem” i powojenną „Rolniczówką”, bo tak niektórzy
nazywali naszą szkołę. Te zakusy likwidacyjne zostały odrzucone przez oświatowe władze centralne w czerwcu
1957r. Było to zwycięstwo dyrekcji szkoły, Rady Pedagogicznej i władz naszego miasta i powiatu.
Po odejściu ze szkoły dyrektora Aleksandra Chmielewskiego, nowym dyrektorem Technikum Rolniczego
został od 1 września 1957r. mgr inż. Jan Starzyk – dotychczasowy nauczyciel, a od 1958r. poseł na sejm
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej ze Zwolenia. On to w 1958r. przekazał, za zgodą władz, działkę gruntu
szkolnego pod budowę dzisiejszej Lecznicy Weterynaryjnej, za grunty orne na Niwkach i łąki pod Linowem i
Jedlanką, przekazane szkolnemu gospodarstwu przez Miejską Radę Narodową. To dyrektor – Jan Starzyk
przejął w 1958r. 15 ha gruntów ornych i łąk od POM w Strykowicach. W ten sposób gospodarstwo szkolne,
które stanowiło warsztat dydaktyczny dla uczniów – rolników powiększyło się do 75 ha. Nasz dyrektor Starzyk
uzyskał również poparcie Powiatowej Rady Narodowej i jej przewodniczącego Mariana Cholewy, który
przekazał szkole mieszkania dla 3 rodzin nauczycielskich. Rodziny przeszły do mieszkań w mieście, a budynek
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”
B, w którym mieszkali później jeszcze inni nauczyciele, zamieniliśmy po remoncie na internat dla chłopców, a
następnie na Zasadniczą Szkołę Rolniczą. Uzyskaliśmy w ten sposób na cele dydaktyczne dwie duże sale w
szkole, w których dotąd mieszkali chłopcy. W ten sposób umocniliśmy bazę gospodarstwa pomocniczego i
szkoły. Był to mocny argument dla władz, które wówczas żądały powiększenia gospodarstwa.
W latach 1956 - 1958 nastąpił niewielki spadek zainteresowania młodzieży kształceniem rolniczym. Wtedy
to powstał pomysł zbliżenia szkolnego koła Związku Młodzieży Wiejskiej, którym się opiekowałem, ze
środowiskami wsi powiatów zwoleńskiego i kozienickiego poprzez wspólne odwiedziny młodzieży. Dyrektor
Starzyk polecił nauczycielom odświeżać i upowszechniać wiedzę o szkole. Mnie przypadł obowiązek, jako
nauczycielowi języka polskiego i historii, zbierania i upowszechniania wiadomości o historii i współczesności
szkoły. W ten sposób powstała w 1958r. „Mała monografia naszej szkoły”, która do końca lat 60-tych wisiała
przy wejściu do głównego budynku szkoły. Cieszyłem się, że żyją jeszcze niektórzy jej nauczyciele i uczniowie
sprzed 1939r. i powojenni, których poznawałem i rozmawiałem o naszej szkole. Byli to nauczyciele: Stanisław
Podrygałło, Stanisław Ropelewski, Franciszek Legacki, Piotr Sznajder, Feliks Jackowski, Wacław Zacharkiewicz i
uczniowie: Franciszek Stępień, Marian Jargot, Paweł Kwaśnik, Józef Skorek, Stefan Szczepaniak i inni.
Przeczytałem wówczas kilka numerów pisma redagowanego przez Stanisława Podrygałłę w latach 30-tych –
„Głos Młodej Wsi”. Dzięki tym informacjom dowiedziałem się, że idea utworzenia szkoły w Zwoleniu powstała
jeszcze w latach 1917 – 1918. Poznałem zasługi wielu mieszkańców powiatu kozienickiego, między innymi
Mariana Jagmina i miasta Zwolenia, posła Stefana Sołtyka, wójta Zagożdżona i innych. Zdumienie wzbudził we
mnie projekt tej szkoły rolniczej wybudowanej we wrześniu 1925r. Był to projekt indywidualny architekta
powiatowego w Kozienicach, inż. Bogowolskiego. Budynki zaprojektowano na wzór polskiego budownictwa
dawnych dworków. Wybudowano również wszystkie budynki dla 45 – hektarowego gospodarstwa, nauczycieli
i warsztatów rzemieślniczych. Architekt nie zapomniał również o ogrodzeniu, pięknych ścieżkach spacerowych
dla zwiedzających obiekt, nasadzeniach drzew owocowych, ozdobnych i kwiatów, np. świerki polskie i graby,
które rosną do dziś. Zgodnie z projektem i Ustawą Sejmu Ustawodawczego z dnia 9 lipca 1920r. o zakładaniu
szkół rolniczych, była to Ludowa Szkoła Rolnicza Męska, zwana przez ówczesnych światłych zwoleniaków
naszym „Belwederem”. Szkoła wraz z otoczeniem tworzyły piękny widok pałacowy dla przejeżdżających drogą
główną Radom – Puławy.
Dyrektor – poseł Jan Starzyk w grudniu 1958r. otrzymał w Sejmie, w Komisji Rolnictwa stałą pracę, dlatego
zrezygnował z dniem 31 grudnia 1958r. z obowiązków dyrektora Technikum Rolniczego. Prezydium WRN –
Wydział Rolnictwa i Leśnictwa – Oddział Oświaty Rolniczej w Kielcach powołał mnie z dniem 1 stycznia 1959r.
na stanowisko dyrektora Państwowego Technikum Rolniczego w Zwoleniu. Przyjmując obowiązki dyrektora
wiedziałem, że muszę pokonać wiele trudności. Brak było mieszkań dla nauczycieli i pracowników
gospodarstwa, internatu dla młodzieży. W latach 60-tych 90% uczącej się młodzieży chciało mieszkać w
internacie ze względu na trudne warunki dojazdu do szkoły i możliwość otrzymania stypendium. Potrzebna
była sala gimnastyczna, bo młodzież w czasie zimy odbywała zajęcia sportowe na korytarzu w istniejącym
baraku. Mimo tego, nasi uczniowie przygotowywani przez nauczyciela WF Zdzisława Dybusa, otrzymywali
pierwsze miejsca w powiecie, województwie i kraju, m.in. w tenisie stołowym. Reorganizacji wymagało
również szkolne gospodarstwo, którym wówczas kierował Józef Skorek – dawny absolwent szkoły, a po nim
Leopold Hryniewicz. Gospodarstwo wtedy liczyło 75 ha, rozrzuconych w promieniu 5 km. Od 1956r. było na
własnym rozrachunku. Remontu wymagały po wojnie i 35 latach użytkowania budynki gospodarskie: obora,
chlewnia, stajnia, stodoła i magazyny. Już w 1959r. opracowałem „Plan dydaktyczno – gospodarczy na
lata1960 – 1975”. Przy opracowaniu tego planu znaczącą pomoc uzyskałem od pracowników Wyższej Szkoły
Rolniczej w Lublinie oraz członków Rady Pedagogicznej i Rady Gospodarczej. Robiło się ciasno w szkole.
Dlatego ten plan rozszerzyliśmy o budowę w II połowie lat 70-tych nowej szkoły. Plan ten po wielu zabiegach
został przyjęty przez Oddział Oświaty Rolniczej WRN w Kielcach i zatwierdzony przez Ministerstwo Rolnictwa,
gdyż wówczas inwestycje finansowano z budżetu centralnego. Akceptacji Ministerstwa nie wymagano przy
kapitalnych remontach. Dlatego w ramach remontów wybudowaliśmy w latach 1959 – 1960 od podstaw, na
dotychczasowym planie – po rozbiórce drewnianych budynków – nową murowaną oborę, chlewnię i stajnię.
Wyposażyliśmy je w małą mechanizację użytkową. W latach następnych wykonano remont stodoły i
magazynów wraz ze zmianą zadaszenia. Na istniejącym budynku mieszkalnym dla 3 rodzin pracowników
gospodarstwa, nadbudowano piętro dla następnych 3 rodzin, a później doprowadzono centralne ogrzewanie i
urządzono łazienki.
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”
W latach 1961 – 1964 decyzją Oddziału Oświaty Rolniczej utworzono u nas, jedyne w województwie
kieleckim, Technikum 4 – letnie, a później 3 – letnie dla absolwentów modnych wówczas Szkół Przysposobienia
Rolniczego. Przez kilka lat, po zakończeniu roku szkolnego, szkoła organizowała dla młodzieży bezpłatne obozy
wędrowne, rowerowe i wycieczki z udziałem nauczycieli, m.in. Walentego Pakuły, Zdzisława Dybusa, Krystyny i
Wacława Małków, Henryka Gregorczyka i Kazimierza Bachorczyka. Lata 60-te przyniosły szereg korzystnych
dla szkoły zmian. 12 października 1963r. oddaliśmy do użytku nowy internat na 160 miejsc, w latach
następnych pracownię mechanizacji z garażami, cielętnik i okólniki dla bydła. W całym szkolnym obiekcie, we
wszystkich budynkach i pomieszczeniach podłączyliśmy centralne ogrzewanie z kotłowni nowego internatu.
Wokół szkoły i gospodarstwa wybudowano nowe ogrodzenie. Podwórko i drogi wewnętrzne wyłożono trylinką i
płytami chodnikowymi. Urządzono rabaty, zieleńce i boiska sportowe. Obserwowałem wówczas duże
zaangażowanie uczniów i Rady Pedagogicznej, do której w różnych latach mojego dyrektorowania należeli:
Maria i Jan Starzyk, Alina i Walenty Pakuła, Maria Kuklińska, Teofil Stypiński, Leonard Kosikowski, Józef
Kinastowski, Leokadia Skorek, Eugeniusz Bieniek, Krystyna i Wacław Małek, Henryk Gregorczyk, Zdzisław
Dybus, Józef Byzdra, Maria i Longin Wawrzonek, Edward Szewczyk, Jan Zalewski, Maria Kraska, Kazimierz
Bachorczyk, Mieczysława i Władysław Wojcieszek, Irena Kosikowska, Jadwiga Kubicka, Janina Polak, Edward
Łapacz, Honorata i Eugeniusz Wiman, Maria i Jan Iwanejko, Arkadiusz Cygański. Za tę mozolną i ciężką pracę w
dniu 16 września 1966r. Technikum Rolnicze otrzymało „Honorową Odznakę Tysiąclecia Państwa Polskiego”, a
dyrektor szkoły odznakę „Za Zasługi dla Województwa Kieleckiego” i „Srebrny Krzyż Zasługi”. W 1964r.
utworzyliśmy cieszący się dużym powodzeniem, Wydział Kształcenia Korespondencyjnego (zaocznego) o 3 –
letnim okresie nauczania, którego kierownikiem został Walenty Pakuła – nauczyciel biologii - były kierownik
internatu. Obowiązki kierownika internatu przejął od niego w 1962r. Władysław Wojcieszek, który sprawował je
do 1971r. W tym okresie w internacie mieszkało przeciętnie 170 wychowanków, a wychowawcami byli:
Krystyna Małek, Mieczysława Wojcieszek, Kazimierz Bachorczyk, który prowadził również orkiestrę
młodzieżową. Po odejściu M.i W. Wojcieszków i K. Bachorczyka, kierownikiem internatu w latach 1971 – 1972
był Eugeniusz Wilman, a wychowawcami - Krystyna Małek, Honorata Wilman i Jan Iwanejko, który prowadził
również zespół muzyczny. Po odejściu Państwa Wilmanów, od 1 września 1972r. obowiązki kierownika
internatu powierzono dotychczasowej wychowawczyni – Krystynie Małek. Pełniła je do odejścia na emeryturę,
do roku 1985.
W 1965r. w XX-lecie PRL przed wejściem do budynku głównego szkoły, odsłonięto ufundowaną przez szkołę
i Związek Bojowników o Wolność i Demokrację tablicę, ku czci mieszkańców Zwolenia, okolic, naszych
dawnych uczniów pomordowanych przez hitlerowców w latach 1939 – 1945. W czasie okupacji w naszej szkole
mieścił się sztab SS. Tu w istniejących do dnia dzisiejszego murowanych komórkach był areszt śledczy. Tu
katowano i mordowano Polaków. Ta tablica powstała dlatego, że podczas rozbudowy szkoły w latach 60 –tych,
odkryto w ziemi szczątki około 14 szkieletów ludzkich, które umieściliśmy w trumnach przekazanych nam
przez władze miejskie. Tablica ta istnieje do dziś, a w chwilach ważnych dla naszej Ojczyzny, młodzież i dorośli
składają pod nią kwiaty i zapalają znicze. To co się działo w „Rolniczówce” podczas niemieckiej okupacji
słyszałem od wielu mi bliskich osób: Państwa Władysławy i Franciszka Stępniów – długoletnich woźnych i
opiekunów szkoły, Mariana Jargota – naszego sąsiada, Feliksa Jackowskiego – nauczyciela i wielu innych. W
1967r. podjąłem decyzję o nadaniu szkole imienia i sztandaru. Poparła mnie Rada Pedagogiczna i Komitet
Rodzicielski. Naszą decyzję zatwierdziło również Ministerstwo Rolnictwa. 22 września 1968r. odbyła się bardzo
ważna uroczystość dla całej społeczności szkolnej i środowiska zwoleńskiego. Pisała o tym prasa, m. in.
„Słowo Ludu”. W tym dniu szkoła otrzymała sztandar ufundowany przez Komitet Rodzicielski z napisami:
„Technikum Rolnicze im. Bohaterów Walki z Faszyzmem w Zwoleniu” oraz „Tobie Polsko Służyć Będziemy”.
Imię szkoły stanowi dowód pamięci złożony mieszkańcom Zwolenia i okolic oraz dawnym uczniom
zamordowanym przez faszystów na terenie szkoły, a także ich rodzinom. To imię jest również hołdem
złożonym Stefanowi Sołtykowi, jednemu z inicjatorów budowy szkoły, który po pobycie w obozach
koncentracyjnych (m. in. Dachau) zmarł i został pochowany w jednej ze zbiorowych mogił na terenie Niemiec.
W tych naszych uroczystościach brała udział m. in. żona pierwszego przedwojennego dyrektora Ludowej
Szkoły Rolniczej Męskiej – Kazimierza Dzierzbickiego oraz dwóch nauczycieli z lat 30-tych – Franciszek Lepacki
i Piotr Sznajder. W szkole w latach 60-tych i 70-tych przebywał również Stanisław Podrygałło i jego córka –
wizytator Departamentu Oświaty Rolniczej – Pani Barcikowska. Bardzo dużo informacji o Ludowej Szkole
Rolniczej Męskiej w Zwoleniu uzyskałem od jej nauczyciela – Stanisława Ropelewskiego. Byłem z nim w latach
60-tych na ogólnopolskim kursie dla dyrektorów szkół rolniczych w Centrum Szkolenia Kadr Kierowniczych w
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”
Pszczelinie. W roku 1967 spotkało mnie bardzo miłe wyróżnienie. Kuratorium Okręgu Szkolnego Kieleckiego
powołało mnie na członka Wojewódzkiej Rady Postępu Pedagogicznego i powierzyło mi opiekę nad szkołami, a
w latach 70-tych, już z inicjatywy Kuratorium Oświaty i Wychowania w Radomiu, przez 2 lata, byłem
metodykiem języka polskiego w szkołach średnich.
W końcu lat 60-tych kształciło się w naszym Technikum, łącznie z Zasadniczą Szkołą Rolniczą i Wydziałem
Zaocznym, około 600 uczniów. W roku szkolnym 1971-1972 przyjąłem z Liceum Ogólnokształcącego
Zasadniczą Szkołę Rolniczą z 4 klasami (120 uczniów) i nauczycielami: Wandą Mleczko, Hanną Gregorczyk,
Zofią Pyszczak i Grażyną Jackowską. Było ciasno. Coraz częściej marzyliśmy o nowej szkole. W 1971r. udało mi
się oddać do użytku budynek mieszkalny dla 12 rodzin nauczycielskich. Dla tych rodzin wybudowaliśmy w
czynie społecznym, przy poparciu szkoły, garaże i komórki gospodarcze. W 1972r. nastąpiła zmiana
wykonawcy inwestycji prowadzonych u nas przez RPB Radom na DBRol. Kielce. Gdzieś utkwiła wówczas i
przeleżała przez lata nowa, gotowa dokumentacja na budowę sali gimnastycznej. Budowę sali gimnastycznej
zakończono i wyposażono dopiero w latach 90-tych za dyrektorów: Marię Warzonek i Zbigniewa Buczmę.
W II połowie 1972r. szkoła przejęła zniszczony obiekt po Spółdzielni Produkcyjnej w Sycynie, gdzie miała
powstać, po likwidacji gospodarstwa w siedzibie szkoły, nowa baza dla potrzeb szkolenia praktycznego
młodzieży. Skończyły się nasze marzenia o budowie nowej szkoły, bo środki finansowe przeznaczone dla
Zwolenia przez Wydział Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego w Radomiu – „utopiono w Sycynie”. Jak do tego
doszło, wszyscy o tym wiedzą. Od 1 marca 1972r. do 31 sierpnia 1979r. byłem nauczycielem, wychowawcą
internatu, prowadziłem bibliotekę i zajęcia pozalekcyjne. W końcu lat 70-tych ukończyłem zaocznie, w
Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Piotrkowie Trybunalskim, Podyplomowe Studium z zakresu współczesnej
literatury i języka polskiego. W latach 1972 - 1979 prowadziłem z młodzieżą Teatr Poezji. Uczyłem ją recytacji
poezji i sztuki teatralnej. Młodzież uczestniczyła w powiatowych i wojewódzkich konkursach recytatorskich
organizowanych przez Towarzystwo Kultury Teatralnej, którego byliśmy członkiem i Miejsko – Gminny Ośrodek
Kultury w Zwoleniu. W roku 1972 byłem współorganizatorem „Klubu Relaks” w piwnicy internatu oraz
wydawcą dwutygodnika „W obiektywie”, obrazującego życie młodzieży w internacie, szkole i gospodarstwie. W
tych latach działał również przy internacie Klub Miłośników Teatru Telewizji, który skupiał przeciętnie 40 osób.
Oprócz dyskusji po spektaklach teatru TV, odbywały się „Biesiady Literackie” z zakresu teorii i historii
literatury, poetyki oraz historii teatru. Za tę pracę nasz Klub Teatru TV otrzymał w 1975r. po wizytacji władz
oświatowych, jako jedyny w województwie, Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki oraz Dyplom Uznania. Dnia 1
września 1979r. odszedłem z Technikum Rolniczego, za porozumieniem stron do Miejsko – Gminnego Ośrodka
Kultury w Zwoleniu na stanowisko dyrektora i głównego instruktora kulturalno – oświatowego. Cała moja
rodzina związana jest ze szkołą rolniczą. Ja pracowałem w niej 23 lata, żona 30 lat, córka Teresa 30 lat jako
nauczyciel – bibliotekarz, a syn Krzysztof jest absolwentem tej szkoły przez 4 lata był wychowawcą w
internacie. Mieszkamy do dziś na terenie szkoły, na ziemi ofiarowanej Zwoleniowi przez Wielkiego Patriotę –
XVII-wiecznego Starostę Bernarda Bogusza.
Cieszę się, że nasi współcześni starostowie – Jerzy Koziński, Waldemar Urbański, Arkadiusz Sulima oraz
dyrektor szkoły Arosław Jakóbik, nie zapomnieli o historii szkoły rolniczej noszącej od 1 września 2002r. nazwę
Zespół Szkół Rolniczo – Technicznych im. Bohaterów Walki z Faszyzmem nadaną przez ówczesnego starostę
Zwolenia Jerzego Kozińskiego, dyrektora szkoły Zbigniewa Buczmę i Radę Pedagogiczną. Szkoła nasza, której
początek dał piękny „Belweder” z 1925r., obchodzi w 2015r. – 90 rocznicę urodzin. Mądre te nasze zwoleńskie
władze. Najpierw w latach 2013 – 2014 wybudowały nowoczesną szkołę – pałac wraz z pełnowymiarową halą
sportową dla 700 uczniów, a w roku 2015, 4 lipca, planują zorganizować Zjazd Absolwentów. Decyzja jest
wspaniała. Naszą szkołę ukończyło, w ciągu 90 lat, parę tysięcy absolwentów. Obliczyłem, że tylko podczas
mojej dyrektorskiej pracy w ciągu 13 lat, podpisałem ok. 650 dyplomów ukończenia szkoły. Z niektórymi
absolwentami utrzymuję kontakty do dziś. Zaproponowałem dyrektorowi szkoły - Arosławowi Jakóbikowi i
staroście zwoleńskiemu – Waldemarowi Urbańskiemu, aby wcześniej umieścić między nową szkołą i halą
sportową, od strony ulicy Sienkiewicza – potężny głaz granitowy, podarowany szkole w końcu lat 80-tych
przez władze Zwolenia i Towarzystwo Miłośników Miasta Zwolenia im. Jana Kochanowskiego. Na tym pomniku
przyrody można wykuć rok otwarcia szkoły i uroczyście odsłonić go podczas Zjazdu Absolwentów.
Wacław Małek
90 LAT NASZEGO „BELWEDERU”