NASZA DIECEZJA

Transkrypt

NASZA DIECEZJA
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 21
NASZA DIECEZJA
KRAKÓW
Pomóc cz∏owiekowi
I
mieszkanki jest, ˝eby jak najwi´cej
czasu sp´dza∏a ze swymi dzieçmi
i dobrze spe∏nia∏a obowiàzki macierzyƒskie. ˚ycie w domu toczy
si´ wed∏ug okreÊlonego regulaminu: wspólne posi∏ki, prace i odpoczynek. Mieszkanki same dbajà
o porzàdek w swoim otoczeniu,
piorà i sprzàtajà, jeÊli któraÊ z nich
pracuje, inne opiekujà si´ jej dzieckiem. Jedne uczà si´ od drugich.
„Chodzi nam o to, ˝eby si´ wykszta∏ci∏a forma samopomocy, ˝eby by∏y gotowe pomagaç sobie nawzajem – mówi siostra prze∏o˝ona.
– Staramy si´ podkreÊlaç te˝ chwile radoÊci, uczyç je Êwi´towania,
bo nieraz w ich domach nie by∏o to
praktykowane. UroczyÊcie obchodzimy imieniny, urodziny, Êwi´ta.
Odbywajà si´ chrzciny urodzonych dzieci, na które matki zapraszajà swoje rodziny”.
Do wadowickiego domu przybywajà cz´sto kobiety, u których
– choç nie deklarujà si´ jako niewierzàce – ˝ycie duchowe jest bardzo zaniedbane. Tote˝ siostry starajà si´ si´, ˝eby sp´dzony tu czas
nie by∏ tylko przeczekaniem trudnego okresu, ale tak˝e okazjà do
naprawienia zerwanych wi´zi
z Panem Bogiem. Raz w tygodniu
ks. Jakub Gil, proboszcz bazyliki
w Wadowicach, odprawia w kaplicy domowej Msz´ Êw., a ojcowie
karmelici prowadzà katechezy dla
matek. Korzystajà one z tego tym
de´ Domu Samotnej Matki
im.
Emilii
Wojty∏owej
w Wadowicach, jakà jest ratowanie ˝ycia dziecka i pomoc
jego matce, najlepiej wyra˝a
ofiarowana przez kard. Franciszka Macharskiego drewniana
rzeêba Matki Bo˝ej trzymajàcej
niemowl´. Mo˝na je wyjàç z ràk
Matki Bo˝ej i zabraç ze sobà.
Szczególnie jest wymowna dla
przychodzàcych tu kobiet w cià˝y; po urodzeniu dziecka przewa˝nie zabierajà je do domu, ale
mogà te˝ dziecko zostawiç, aby
oddaç je do adopcji.
Dom Samotnej Matki w Wadowicach powsta∏ z inicjatywy ks.
kard. Franciszka Macharskiego.
Od chwili otwarcia, 13 maja 1994
roku, opiek´ w nim pe∏nià siostry
albertynki. Podlega pod Wydzia∏
Duszpasterstwa Rodzin krakowskiej Kurii, która go finansuje. „To
˝e powsta∏ w Wadowicach i nosi
imi´ matki Papie˝a Emilii Wojty∏owej, jest wyrazem wdzi´cznoÊci
dla Ojca Âwi´tego za jego trosk´
o godnoÊç i obron´ ˝ycia, godnoÊç
macierzyƒstwa i los samotnych
matek” – mówi s. Katarzyna Habrat, obecna prze∏o˝ona domu.
Nie tylko z nazwy
Najpi´kniejsze chwile
W dziesi´cioletniej historii domu prowadzàce go albertynki by∏y
Êwiadkami wielu ró˝nych zdarzeƒ.
Po urodzeniu dziecka najcz´Êciej
matka po pewnym czasie wraca
z nim do domu. Zdarza si´ te˝, ˝e
m∏ode dziewczyny przychodzà tu
ju˝ z decyzjà o oddaniu dziecka do
adopcji. Wtedy po porodzie na
krótko wracajà do domu samotnej
matki, a dziecko szeÊç tygodni
przebywa w szpitalu, aby naturalna matka mia∏a czas na utwierdzenie si´ w swojej decyzji.
Ma∏gorzata Baran, po∏o˝na
z wadowickiego domu, wspomina
po˝egnanie dziewczyny z dziec-
kiem i wielki bukiet kwiatów od
nowych rodziców z podzi´kowaniem za to, ˝e im je urodzi∏a. Ale
pami´ta te˝ inne wydarzenia. Na
przyk∏ad zachowanie dziewczyny,
która przez ca∏à cià˝´ twierdzi∏a,
˝e nie chce dziecka. „Kiedy wróci∏a tu po porodzie – opowiada pani
Ma∏gorzata – by∏a w bardzo z∏ym
stanie psychicznym, a my nie
wiedzia∏yÊmy, czego chce. Dopiero po rozmowie okaza∏o si´, ˝e
ona bez tego dziecka nie potrafi
˝yç. Wstrzàsnà∏ mnà widok jej bólu. Ba∏am si´, ˝e wpadnie w jakàÊ
psychoz´. Spakowa∏yÊmy szybko
ciuszki i pojecha∏yÊmy po dziecko
do szpitala. Dopiero wtedy si´
uspokoi∏a. I w∏aÊnie dla takich momentów warto tu byç” – mówi pani Ma∏gorzata.
W domu najbardziej cieszà si´,
gdy udaje si´ naprawiç zerwane
wi´zi. JakaÊ dziewczyna, wyrzucona przez rodziców, bo dowiedzieli
si´, ˝e b´dzie mieç dziecko, trafia
do domu samotnej matki. Gdy ju˝
opadnà emocje, a po porodzie
rodzice przyjadà i zobaczà swojego wnuka czy wnuczk´, wtedy najcz´Êciej pozwalajà jej na powrót do
rodziny. „A gdy jeszcze po jakimÊ
czasie przychodzi wiadomoÊç, ˝e
ona wychodzi za mà˝ i zak∏ada
normalnà rodzin´, to jest jedna
z najpi´kniejszych chwil dla nas –
dokoƒczenie na str. 22
W Domu Samotnej Matki w Wadowicach przebywa pi´tnaÊcioro dzieci, z których najstarsze ma 12 lat
fot. ks. Ireneusz Okarmus
S. Katarzyna jest ju˝ trzecià
prze∏o˝onà wadowickiego domu.
Kiedy dziesi´ç miesi´cy temu
obejmowa∏a t´ funkcj´, zasta∏a kilka matek i gromadk´ dzieci potrzebujàcych pomocy, ciep∏a i rodzinnej atmosfery. Od poczàtku, wraz
z s. Antoninà, która oprócz pracy
w kuchni zajmuje si´ podzia∏em
zaj´ç domowych oraz uczy przebywajàce tu matki praktycznych zaj´ç, w tym gotowania, i s. Bo˝ys∏awà, piel´gniarkà sprawujàcà opiek´ medycznà, starajà si´, ˝eby by∏
to dom nie tylko z nazwy, choç jak
przyznajà, wcale nie jest to ∏atwe.
Jego mieszkanki, pochodzàce
z ró˝nych Êrodowisk, ró˝nià si´
mi´dzy sobà tak˝e pod wzgl´dem
wieku, kultury, a niekiedy wyznawanego Êwiatopoglàdu, wi´c zdarza si´, ˝e niekiedy dochodzi do
ró˝nych spi´ç. „Nieraz trzeba
wchodziç w ich relacje, ale lepiej
jest, gdy same si´ dogadajà. Przez
to uczà si´, widzà swoje s∏aboÊci,
a my pomagamy im wyciàgaç z tego wnioski” – mówi s. Katarzyna.
Podstawowym zadaniem ka˝dej
ch´tniej, ˝e udzia∏ jest dobrowolny, a pozytywne skutki doÊç szybko odczuwajà w swoim porzàdkowanym ˝yciu. Matki korzystajà
tak˝e z pomocy psychologa oraz
z porad prawnych.
Obecnie przebywa tu dziesi´ç
matek i pi´tnaÊcioro dzieci w ró˝nym wieku – sà cztery niemowl´ta,
najstarsze dziecko ma 12 lat. WÊród
kobiet sà m´˝atki i kobiety samotne,
przewa˝nie m∏ode panny z dzieckiem, cz´sto bardzo poranione, które prze˝y∏y w swoim ˝yciu ró˝ne
trudne sytuacje. Brakuje im poczucia bezpieczeƒstwa, zaufania, stabilizacji; czujà si´ skrzywdzone i wykorzystane.
26/543
21
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 22
KRAKÓW
dokoƒczenie ze str. 21
Pomóc cz∏owiekowi
mówi pani Ma∏gorzata. – I te radosne chwile pozwalajà nam trwaç”.
Ma∏gorzata Baran pracuje od poczàtku istnienia domu. Opiekuje si´
noworodkami oraz pomaga matkom
przy piel´gnacji, uczy jak kàpaç,
udziela porad na temat karmienia piersià. Nieraz widzia∏a, jak karmiàca kobieta zmienia si´, uczy si´ czu∏oÊci.
Cz´sto odkrywa, ˝e nie prze˝y∏a nigdy
dotàd czegoÊ takiego. Chocia˝ zdarza
si´ te˝, ˝e po jakimÊ czasie brakuje im
si∏. Zadaniem po∏o˝nej jest dopilnowaç
szczepieƒ, wizyt u lekarza, ˝eby dziecko by∏o czyste, a pierwszy okres po
porodzie przebiega∏ prawid∏owo. Potem matka sama si´ wciàga, a macierzyƒstwo jà ubogaca. Pani Ma∏gorzata
mówi, ˝e najlepiej pracuje si´ z dziewczynami m∏odymi, sà ch´tniejsze do
nauki i ∏atwiej stajà si´ matkami.
Jak pogotowie ratunkowe
Siostra Emilia Dudka by∏a
pierwszà prze∏o˝onà domu w Wa-
dowicach. Kiedy tu przysz∏a, by∏o
ju˝ w nim pi´ç matek w cià˝y,
opiekowa∏y si´ nimi siostry
Otylia i Marta. Bardzo szybko
zape∏ni∏ si´ ca∏y dom. Wnet
okaza∏o si´, ˝e za∏o˝enie przyjmowania tylko kobiet w cià˝y,
z prawem pobytu po urodzeniu
dziecka do trzech miesi´cy, jest
nierealne. „Przychodzi∏y kobiety
maltretowane w rodzinie, z przemocy. Trudno ich by∏o nie przyjàç, kiedy na ich terenie nie by∏o
innego domu. Nieraz przywozi∏a
je policja lub kierowa∏a opieka
spo∏eczna albo parafie. Dom traktowa∏am jak pogotowie ratunkowe dla potrzebujàcych, a nie tylko
dla kobiet w cià˝y” – wspomina s.
Emilia. Nie da∏o si´ te˝ przestrzegaç trzymiesi´cznego terminu, bo
za∏atwienie alimentów, pracy lub
mieszkania wymaga∏o d∏u˝szego
czasu.
W ciàgu 10 lat z pomocy wadowickiego domu skorzysta∏o ok.
250 kobiet i ok. 350 dzieci. Odchodzàc stàd, podtrzymujà wi´ê
z domem. Widaç to przy okazji
Êwiàt – piszà, mieszkajàce bli˝ej
odwiedzajà. „Staramy si´ im
w dalszym ciàgu pomagaç” – mówi s. Katarzyna.
12 maja odby∏a si´ uroczystoÊç
z okazji 10. rocznicy powstania domu. „MieliÊmy goÊci, Ksi´dza Kardyna∏a i ksi´˝y z parafii. Ksiàdz Kardyna∏ by∏ zawsze ˝yczliwy, serdeczny i zatroskany o przysz∏oÊç matek”
– wspomina siostra prze∏o˝ona.
Siostry albertynki uwa˝ajà, ˝e
takich domów powinno byç wi´-
cej, bo do Wadowic telefonuje
wiele osób z pytaniami o warunki
przyj´cia. M∏ode dziewczyny, gdy rodziny odmówi∏y
im pomocy, same szukajà
wyjÊcia. „Gdyby tego zabezpieczenia nie by∏o, to
wi´kszoÊç dzieci nie przysz∏aby na Êwiat”.
Rozpoczynajàc prac´ w tym
domu, albertynki nie mia∏y recepty na jego prowadzenie. Celem by∏o pomóc cz∏owiekowi – kobiecie
i dziecku. Wed∏ug zasady s. Emilii, ˝eby pochylajàc si´ nad biedà
ludzkà, dawaç z siebie wszystko.
Reszt´ zostawiç Panu Bogu.
Siostry wiedzà, ˝e przychodzàce
tu kobiety nie zazna∏y w swoim ˝yciu mi∏oÊci. A o ofiarowanej do domu przez Ksi´dza Kardyna∏a figurze Matki Bo˝ej z niemowl´ciem
mówià matkom, ˝e to ich dziecko
trzyma Ona w ramionach.
ANNA OSUCHOWA
DOM SAMOTNEJ MATKI – NIEOCENIONA POMOC
Ks. Stanis∏aw Mika,
dyrektor Wydzia∏u
Duszpasterstwa
Rodzin
Gdy powstawa∏y domy samotnej matki, chodzi∏o przede
wszystkim o ratowanie ˝ycia
dzieci nienarodzonych. Po uratowaniu dziecka pojawi∏y si´
problemy z jego wychowywaniem, wspieraniem matki,
a tak˝e wprowadzeniem jej razem z dzieckiem, czy dzieçmi,
na powrót w ˝ycie spo∏eczeƒstwa. Z doÊwiadczenia osób,
które zajmujà si´ pomaganiem, wynika, ˝e z biedy rodzi
si´ bieda; z braku mi∏oÊci brak
mi∏oÊci. Przezwyci´˝enie tego
kr´gu jest zasadniczym celem
pomocy. ˚eby samotnà matk´
wspomóc, trzeba nauczyç jà
podstawowych umiej´tnoÊci
oraz radzenia sobie w ˝yciu,
aby nie sta∏a si´ klientem
oÊrodka pomocy spo∏ecznej na
zasadzie: „nale˝y mi si´, bo jestem biedna”. Wesprzeç jà
w poszukiwaniu pracy, mieszkania, w rozwiàzywaniu problemów rodzinnych.
22
/27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY
Irena Kornelak,
doradca ˝ycia
rodzinnego
Pierwsze trzy miesiàce cià˝y to najtrudniejszy okres dla
kobiety, poniewa˝ prze˝ywa
ona wielki l´k o siebie, o
dziecko, o to, ˝e sobie nie poradzi. Czasem jest to depresja,
która mo˝e nawet doprowadziç do pozbawienia ˝ycia
swojego dziecka. Podanie jej
r´ki w tym momencie jest bardzo wa˝ne. Mo˝e to byç
umieszczenie w domu samotnej matki, gdzie spotka osoby
˝yczliwe i grup´ wsparcia,
która mówi: nie jesteÊ sama,
poradzisz sobie. Jest to nieoceniona pomoc. Z domu korzystajà tak˝e kobiety, które
muszà uciekaç przed swoim
m´˝em, rodzinà. Siostry albertynki pomagajà im w takich sytuacjach i po pewnym
czasie wracajà do domu. Czyli jest to te˝ miejsce, gdzie
mo˝na leczyç zranienia ma∏˝eƒskie, rodzinne, przetrwaç
trudny czas kryzysu.
s. Katarzyna Habrat,
prze∏o˝ona domu
w Wadowicach
Staramy si´, ˝eby kobiety
przebywajàce w domu samotnej matki czu∏y si´ jego gospodyniami. Wa˝ne jest, ˝eby je
zaktywizowaç, zmobilizowaç,
daç im nadziej´, ˝eby uwierzy∏y w siebie, chcia∏y ˝yç. Jest to
trudne, poniewa˝ majà du˝o
problemów: brak mo˝liwoÊci
powrotu do domu, oparcia
w m´˝u czy rodzinie, dlatego
sà zniech´cone i trzeba im
przywróciç ch´ç do ˝ycia.
Przewa˝nie trafiajà tu m∏ode
dziewczyny z dzieckiem, poniewa˝ ojciec dziecka zawiód∏,
a one nie znalaz∏y oparcia równie˝ we w∏asnych rodzinach.
Problemem jest, jak im pomóc,
˝eby tu przetrwa∏y kryzys,
a potem wróci∏y do Êwiata.
Wprawdzie nie sà jak dawniej
pi´tnowane, ale trudna sytuacja gospodarcza utrudnia im
znalezienie miejsca w spo∏eczeƒstwie. A dodatkowym obcià˝eniem jest ma∏e dziecko.
s. Emilia Dudka,
pierwsza prze∏o˝ona
domu
w Wadowicach
MyÊl´, ˝e takie oÊrodki sà
potrzebne, bo nieraz trzeba
wziàç matk´ z jej domu, ˝eby
nauczy∏a si´ opieki nad dzieckiem oraz innych podstawowych umiej´tnoÊci. Wiele spoÊród przebywajàcych tu kobiet
nigdy nie zazna∏o ciep∏a, nikt
nigdy nie sk∏ada∏ im ˝yczeƒ
imieninowych, nie ∏ama∏ si´
op∏atkiem w wigilijny wieczór.
Sà tutaj dzieci, które wczeÊniej
nie s∏ysza∏y o Êwi´tym Miko∏aju, nie widzia∏y tortu urodzinowego, w ich domach nie odbywa∏y si´ rodzinne uroczystoÊci, nie obdarowywano si´
podarkami. Kobiety te po powrocie do swego Êrodowiska,
pomimo ˝e b´dà w nim powtarzaç si´ niezdrowe sytuacje,
majà szans´ ju˝ lepiej egzystowaç i zapewniç dzieciom lepszà pomoc. Nauczone przyk∏adem mogà budowaç nowy
sposób ˝ycia, coraz lepszà atmosfer´ rodzinnà.
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 23
KRAKÓW
Dobrzy jak chleb
sobot´, 12 czerwca br.,
do koÊcio∏a Ecce Homo
w Krakowie pielgrzymowali cz∏onkowie Towarzystwa
Pomocy im. Êw. Brata Alberta.
By∏a to ju˝ szósta pielgrzymka
Towarzystwa. Przyjecha∏o oko∏o
tysiàca osób z 33 kó∏ z ca∏ej Polski. Od rana, pomimo deszczu,
w koÊciele ss. albertynek gromadzili si´ przedstawiciele kó∏
z ró˝nych cz´Êci kraju. „Przychodzimy tutaj, aby pokazaç, ˝e dobro jest wi´ksze od z∏a, ˝e nie dajemy z∏u zwyci´˝aç, ale z∏o dobrem zwyci´˝amy” – mówi∏
w homilii bp Gerard Kusz.
„Dzi´kuj´ Wam, ˝e w Towarzystwie im. Êw. Brata Alberta czynicie dobro wielkie i widoczne!
Jaka by to by∏a strata dla ojczyzny, gdyby was nie by∏o. Przychodzimy tu, do Êw. Brata Alberta, który jest dla nas wzorem
w mi∏oÊci do Boga i cz∏owieka.
On by∏ zapatrzony w oblicze
um´czonego Chrystusa Pana
i wcià˝ przypomina nam, ˝e ka˝de dobre dzie∏o musi byç oparte
o krzy˝, i tylko z takiego dzie∏a
zrodzi si´ dobry owoc. Âw. Brat
Albert opar∏ swoje ogrzewalnie
o krzy˝ Chrystusa! ” – powiedzia∏ Ksiàdz Biskup.
Towarzystwo Pomocy im.
Êw. Brata Alberta powsta∏o w listopadzie 1981 roku we Wroc∏awiu. „W∏adze paƒstwowe nie
chcia∏y si´ zgodziç na brata Alberta w nazwie, wi´c poczàtkowo by∏o Towarzystwo im. Adama Chmielowskiego” – wspomina br. Jerzy Marsza∏kowicz,
jeden z twórców tego dzie∏a. –
„I z czasem, jak z ziarnka gorczycznego, rozrasta∏o si´ ono na
ca∏y kraj”. Obecnie Towarzystwo ma 56 kó∏ w ca∏ej Polsce
i prowadzi 86 placówek. Sà to
schroniska dla bezdomnych
W
m´˝czyzn i kobiet, ogrzewalnie
oraz sto∏ówki. Ko∏o ze Stalowej
Woli prowadzi równie˝ ochronk´ dla dzieci. Odpowiadajàc na
lokalne potrzeby, poszczególne
ogniwa Towarzystwa pomagajà
biednym, bezdomnym, chorym.
Od grudnia do marca w ¸odzi
jeêdzi∏ autobus, z którego rozdawano obiady dla 250 osób. Ko∏o
Êwidnickie, oprócz schroniska
dla pi´çdziesi´ciu m´˝czyzn,
prowadzi kuchni´, która codziennie ˝ywi dwieÊcie osób.
Jednym z najm∏odszych jest ko∏o katowickie: „Na razie mamy
jednà ogrzewalni´ w pobli˝u
dworca kolejowego. Staramy si´
docieraç przede wszystkim do
bezdomnych z dworca. ZorganizowaliÊmy wieczerz´ wigilijnà
i Êniadanie wielkanocne dla ponad stu osób” – opowiada W∏adys∏awa Sowa. To tylko niewielki fragment tego wielkiego
dzie∏a, w które zaanga˝owane
jest coraz wi´cej osób. „My dajemy, pomagamy, opiekujemy
si´ dlatego, ˝e mi∏oÊç Bo˝a rozlana jest w sercach naszych” –
powiedzia∏ ks. bp Gerard.
Osoby zaanga˝owane w dzia∏alnoÊç Towarzystwa sà wolontariuszami. „To sà ludzie najlepsi z najlepszych. Oni uczyli
mnie postawy albertyƒskiej –
pochylania si´ nad cz∏owiekiem” – powiedzia∏ ks. pra∏at
Bronis∏aw ˚o∏nierczyk z PrzemyÊla.
PAWE¸ MIGAS
Kontakt z Towarzystwem Pomocy
im. Êw. Brata Alberta:
Zarzàd G∏ówny: pl. Solny 14a,
50-062 Wroc∏aw, tel./fax (071)
344-37-35, (071) 341-04-19
Ko∏o krakowskie: ul. Bo˝ego
Cia∏a 21, 31-055 Kraków tel.
(012) 430-64-72
KRAKOWSKIM TARGIEM
Uwagi niemodne
magania uczniów z regulaminem szkolnym sà chyba tak
dawne, jak i sama szko∏a. Gdy szko∏a zmusza∏a do noszenia mundurków, wielu uczniów stara∏o si´ ten przepis
obejÊç. Szko∏a nakazywa∏a nosiç tarcze identyfikacyjne,
uczniowie starali si´ ich pozbyç. Szko∏a regulowa∏a d∏ugoÊç
w∏osów (wymagajàc przewa˝nie krótkich), uczniowie zaÊ
chcieli nosiç takie w∏osy, jakie im si´ podoba∏y. Jeszcze na
poczàtku lat 70. regulaminy szkó∏ podstawowych i Êrednich
regulowa∏y tak˝e przebywanie uczniów poza szko∏à. Np.
w krakowskim „Nowodworku” uczniowie klas I i II mogli
przebywaç w mieÊcie „bez opieki domowej” wy∏àcznie do
godz. 21, zaÊ uczniowie klas wy˝szych do godz. 22.
Obecnie wi´kszoÊç tych wymagaƒ zarzucono. Skutki tak
poj´tej demokratyzacji nie okaza∏y si´ byç b∏ogos∏awionymi.
Mundurki, tarcze oraz brak ostentacji w wyglàdzie zewn´trznym by∏y wbrew pozorom demokratyczne, zrównywa∏y bowiem na terenie szkolnym syna ministra z synem podleg∏ego
mu drobnego urz´dnika.
Spór o szkolnà zewn´trznoÊç uczniów rozgorza∏ niedawno
na nowo. Maturzysta z krakowskiego X LO przyszed∏ na rozdanie Êwiadectw maturalnych z wymyÊlnà, prowokacyjnà fryzurà, tzw. dredami, pomalowanymi ˝ó∏tà farbà. Dyrekcja
szko∏y oraz wychowawczyni wyprosi∏y go z auli za nieodpowiedni wyglàd. Dyplom otrzyma∏ w osobnej sali. Maturzysta
pop´dzi∏ do redakcji „Gazety Wyborczej”, która pou˝ala∏a si´
nad nim na ∏amach, wybrzydzajàc na logicznà reakcj´ w∏adz
X LO.
Mog´ zrozumieç ucznia, któremu wedle jego mniemania
dzia∏a si´ krzywda. Trudniej mi jednak zrozumieç u˝alanie si´
nad nim „Gazety Wyborczej” oraz ma∏opolskiej kurator
oÊwiaty, która uzna∏a reakcj´ dyrekcji X LO i wychowawcy za
„niepedagogicznà i ostro przesadzonà”. Szko∏a ma prawo
ustanawiaç swój regulamin, zaÊ uczeƒ powinien go przestrzegaç. Obecnie na terenie Krakowa jest tak du˝o rozmaitych
szkó∏ Êrednich, i˝ maturzysta z dredami bez trudu znalaz∏by
takà, która tolerowa∏aby jego wyglàd. Skoro wybra∏ jednak t´
a nie innà szko∏´, powinien przestrzegaç jej regulaminu, do
czasu otrzymania dyplomu maturalnego w∏àcznie. Po tym terminie móg∏ ju˝ chodziç po ulicy choçby na g∏owie. Bardzo
wysoka Êrednia ocen tego ucznia oraz jego aktywnoÊç spo∏eczna nak∏ada∏a przy tym na niego wi´kszà odpowiedzialnoÊç, nie dajàc mu ˝adnej taryfy ulgowej.
Z
BOGDAN GANCARZ
W TYM TYGODNIU ZAPRASZAMY
na wystaw´ pt.
„Marc Chagall – sceny
biblijne. Grafika”
Od 26 czerwca do 25 lipca
2004 w Muzeum Ksià˝àt Czartoryskich – Oddzia∏ Muzeum Narodowego w Krakowie, ul. Pijarska
8, czynna b´dzie wystawa prezentujàca 72 grafiki o tematyce biblijnej Marca Chagalla (1887–1985),
artysty zaliczanego do najznakomitszych twórców XX stulecia.
Wszystkie zgromadzone prace –
litografie i akwaforty z lat 1939–
1979 – zosta∏y wypo˝yczone ze
zbiorów Muzeum Marca Chagalla
w Witebsku, rodzinnym mieÊcie
artysty.
Marc Chagall (1887–1985)
uprawia∏ wiele dyscyplin sztuki –
malowa∏ olejno, gwaszem, akwarelà i tuszem, rysowa∏, tworzy∏
w ró˝nych technikach graficznych, wykonywa∏ monotypie, na
du˝à skal´ projektowa∏ grafik´
u˝ytkowà (m.in. ilustracje ksià˝kowe, plakaty), mozaiki, witra˝e
i gobeliny, zajmowa∏ si´ równie˝
scenografià teatralnà. Grafikà zainteresowa∏ si´ na poczàtku lat 20.
ubieg∏ego wieku i do koƒca swego
˝ycia zrealizowa∏ (g∏ównie w technice litografii i akwaforty) oko∏o
2000 prac, g∏ównie oryginalne ilustracje. Niezwykle wa˝nà dlaƒ inspiracjà by∏a Biblia i zwiàzane
z nià motywy. Urzeczony by∏ Biblià od m∏odoÊci – uznawa∏ jà za
niewyczerpane êród∏o uniwersalnej poezji.
Z inicjatywy i donacji artysty
powsta∏o w 1973 roku w Nicei
Muzeum Narodowe Przes∏ania Biblijnego Marca Chagalla, gromadzàce zarówno jego dzie∏a malarskie, jak i graficzne. Prac´ nad
pierwszà serià graficznych interpretacji scen biblijnych artysta
rozpoczà∏ po powrocie z podró˝y
do Palestyny w 1931 roku. Ostatni
cykl zwiàzanych z Biblià grafik
powsta∏ z koƒcem lat 70. Chagall
nie ogranicza∏ swoich wizji biblijnych do historii tragicznych, nie
epatowa∏ dramatycznoÊcià scen,
przedstawieniami grzechów, nieszcz´Êç czy ofiar. Przekazywa∏ raczej pogodne wyznanie wiary
w Boga, z którym cz∏owiek mo˝e
wejÊç w osobisty niemal kontakt,
i który daje nadziej´ na wyjÊcie
z opresji.
G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/
23
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 24
KRAKÓW
W KRAKOWSKIM KOÂCIELE
UROCZYSTOÂå NAJÂWI¢TSZEGO CIA¸A I KRWI
CHRYSTUSA W KRAKOWIE
Naukowy jubileusz
bp. Tadeusza Pieronka
Pod Bo˝ym sklepieniem
8 czerwca w rektoracie PAT-u odby∏a si´
uroczystoÊç z okazji 40-lecia pracy naukowej
bp. Tadeusza Pieronka. Uczestniczyli przedstawiciele studentów, biskupi: Kazimierz Nycz,
Kazimierz Górny i Wac∏aw Âwierzawski,
dziewi´ciu rektorów krakowskich szkó∏ wy˝szych oraz ks. kard. Franciszek Macharski, który wr´czy∏ Ksi´dzu Biskupowi jubileuszowà
ksi´g´ „Lex Tua in corde meo”.
Od 11 do 13 czerwca odbywa∏y si´ w Nowym Targu uroczystoÊci z okazji 100-lecia Liceum Ogólnokszta∏càcego im. Seweryna Goszczyƒskiego. Ojciec Âwi´ty Jan Pawe∏ II przes∏a∏
list na jubileusz szko∏y. WÊród absolwentów liceum jest m. in. sekretarz Papie˝a abp Stanis∏aw Dziwisz, a tak˝e abp Józef Weso∏owski,
nuncjusz apostolski w Kazachstanie, który odprawi∏ Msz´ Êw. na rozpocz´cie uroczystoÊci,
podczas której poÊwi´cony zosta∏ nowy sztandar szko∏y oraz tablica pamiàtkowa. Z okazji jubileuszu w kilku punktach miasta otwarte zosta∏y tak˝e wystawy prac absolwentów.
Dominikaƒskie
przedstawienie
W dwóch krakowskich teatrach – Starym i
J. S∏owackiego pokazany zosta∏ musical przygotowany przez krakowskich dominikanów.
Libretto na podstawie Ksi´gi Ozeasza napisa∏
brat Adam Szustak. Muzyk´ skomponowali
m∏odzi krakowscy kompozytorzy, twórcy
wspó∏czesnej muzyki liturgicznej: Piotr Pa∏ka,
Pawe∏ B´benek, Hubert Kowalski oraz dominikanin brat Dawid Kusz. W spektaklu wystàpili
aktorzy sceniczni, Êpiewacy soliÊci, chór, orkiestra wraz z sekcjà muzycznà, a tak˝e 15-osobowa grupa baletowa z Krakowskiej Akademii
Taƒca. Dochód z przedstawienia w ca∏oÊci zasili fundusz stypendialny Êw. Jacka, wspomagajàcy ubogich studentów oraz m∏odzie˝.
Rekolekcje Szko∏a Patrzenia
Od 10 do17 lipca w Êwiàtyniach Krakowa
odbywaç si´ b´dà rekolekcje prowadzone
przez kap∏anów, artystów, ludzi nauki. W programie przewidziano wydarzenia kulturalne,
w´drówki do niezwyk∏ych miejsc ze Êwi´tymi,
niecodzienne spotkania. Tematyka dni: RadoÊç
i wyrzeczenie – Êw. Franciszek; Nauka i wiara
– Êw. Jadwiga Królowa; Pi´kno i mi∏osierdzie
– Êw. Brat Albert; Modlitwa i praca – Êw. Benedykt; Mi∏oÊç i Ojczyzna – Êw. Stanis∏aw
BM; Pokora i màdroÊç – Êw. Siostra Faustyna.
Organizatorzy zapewniajà noclegi w pokojach 3-osobowych; 3 posi∏ki dziennie, opiek´
duszpasterza, bilety MPK i wst´pu do zwiedzanych obiektów. Koszt uczestnictwa wynosi
750 z∏. Zg∏oszenia i informacje: Katolickie
Centrum Kultury, 31-007 Kraków, ul. WiÊlna 12,
tel./fax (012) 430-20-15; e-mail: [email protected].
24
/27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY
fot. Grzegorz Kozakiewicz
Âwi´to nowotarskiej szko∏y
roczystoÊç ku czci Bo˝ego Cia∏a w Krakowie, z procesjà Królewskim Traktem
na krakowski Rynek, która wyrusza z wawelskiego wzgórza zawsze przy uroczystych tonach dzwonu Zygmunta, ma swój niepowtarzalny koloryt i nastrój. Tworzy go wylegajàcy
w tym dniu na ulice ca∏y odÊwi´tny Kraków, ze
swojà barwnà tradycjà i historià, aby w jak najlepszej oprawie oddaç czeÊç Chrystusowi w NajÊwi´tszym Sakramencie oraz publicznie zamanifestowaç swoje przywiàzanie do wiary.
Temat wiary, ludzkich wyborów oraz ciàgle
aktualne poszukiwanie odpowiedzi na dramaty
wspó∏czesnoÊci przewija∏y si´ w rozwa˝aniach
kard. Franciszka Macharskiego przy kolejnych
o∏tarzach na trasie procesji oraz w przywo∏ywanych s∏owach papieskiego nauczania sprzed 25
lat. Ju˝ na poczàtku Mszy Êw. na Wawelu Metropolita krakowski przypomnia∏, ˝e sprawuje jà
w 25. rocznic´ Mszy Êw., odprawionej przez Ojca Âwi´tego na krakowskich B∏oniach w czasie
jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. WczeÊniej w atmosfer´ uroczystoÊci wprowadzi∏y
zgromadzonych na dziedziƒcu wawelskim fragmenty papieskich wspomnieƒ dotyczàce dawnych obchodów Bo˝ego Cia∏a w Krakowie, zawarte w ksià˝ce pt. „Wstaƒcie, chodêmy!”. Do
myÊli zawartych w homilii Jana Paw∏a II, wyg∏oszonej na krakowskich B∏oniach 10 czerwca
1979 roku, nawiàzywa∏y tak˝e symboliczne
przedstawienia sakramentów: chrztu, Eucharystii i bierzmowania w dekoracji poszczególnych
o∏tarzy, które, zgodnie z tradycjà, przygotowali
harcerze i Rodziny Katyƒskie, klerycy z krakowskiego seminarium duchownego, siostry Êw. Jadwigi i Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz
parafia Mariacka.
„25 lat temu nasze B∏onia sta∏y si´ jak galilejska Góra B∏ogos∏awieƒstw i jak jerozolimski
Wieczernik, wieczernik Eucharystii, wieczernik
lekcji mi∏oÊci. Wieczernik mocy Ducha Âwi´tego. Teraz tu jest Góra B∏ogos∏awieƒstw. Tu jest
wieczernik Eucharystii i tu jest wieczernik Ducha Âwi´tego. Pod tym Bo˝ym sklepieniem, jak
U
serce Krakowa” – mówi∏
Metropolita krakowski.
Przywo∏a∏ s∏owa Papie˝a
mówiàce, ˝e „cz∏owiek
jest istotà rozumnà i wolnà. Jest Êwiadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Mo˝e i powinien
osobistym wysi∏kiem myÊli docieraç do prawdy.
Ca∏y proces ÊwiadomoÊci
i wyborów cz∏owieka
zwiàzany jest z ˝ywà tradycjà jego w∏asnego narodu, w której poprzez
ca∏e pokolenia odzywajà
si´ ˝ywym echem s∏owa
Chrystusa, Êwiadectwo
Ewangelii, kultura chrzeÊcijaƒska, obyczaj zrodzony z wiary, nadziei
i mi∏oÊci. Czy mo˝na
odepchnàç to wszystko? Czy mo˝na powiedzieç
nie? Czy mo˝na odrzuciç Chrystusa i wszystko
to, co on wniós∏ w dzieje cz∏owieka? Mo˝na.
Cz∏owiek jest wolny. Mo˝e powiedzieç Bogu:
nie. Powiedzieç Chrystusowi: nie. Ale pytanie
zasadnicze: czy wolno i w imi´ czego wolno? ”.
Ksiàdz Kardyna∏ mówi∏, ˝e Jan Pawe∏ II powraca i przynosi odpowiedzi na sprawy i dramaty wspó∏czesnoÊci. Po to w∏aÊnie przyjecha∏
25 lat temu i by∏ stale obecny przez ca∏e minione çwierçwiecze, aby w tym dramacie by∏o
wiadomo, skàd czerpaç si∏y, ˝eby si´ nie poddaç, jakà drog´ wybraç, jakà drog´ proponowaç
innym. Bardzo aktualnie zabrzmia∏o przypomniane wezwanie Papie˝a do mocy w wierze:
„Musicie byç mocni tà mocà, którà daje wiara.
Musicie byç mocni mocà wiary. Musicie byç
wierni, dziÊ tej mocy wiernoÊci bardziej wam
potrzeba ni˝ w jakiejkolwiek epoce dziejów.
Musicie byç mocni mocà nadziei, która przynosi pe∏nà radoÊç ˝ycia i nie pozwala zasmucaç
Ducha Âwi´tego. Musicie byç mocni mocà mi∏oÊci, która jest pot´˝niejsza ni˝ Êmierç (...).
Musicie byç mocni, drodzy bracia i siostry, mocà tej wiary, nadziei i mi∏oÊci Êwiadomej, dojrza∏ej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmowaç wielki dialog z cz∏owiekiem i ze
Êwiatem na naszym etapie dziejów... ”.
Szczególnie zabrzmia∏y przypomniane przez
Ksi´dza Kardyna∏a przy o∏tarzu przed bazylikà
Mariackà s∏owa po˝egnania Ojca Âwi´tego
z Krakowem i jego przejmujàca proÊba o zachowanie wiary, nadziei i mi∏oÊci, niepoddawanie
si´ zwàtpieniu i zniech´ceniu, o trwanie w wolnoÊci i wiernoÊci najwi´kszej Mi∏oÊci, która wyra˝a si´ przez krzy˝.
Tak˝e tutaj, zgodnie z tradycjà, Metropolita
krakowski podzi´kowa∏ uczestnikom procesji.
S∏owa serdecznej wdzi´cznoÊci za wieloletnià
pos∏ug´ biskupià w archidiecezji krakowskiej
skierowa∏ do ks. bpa Kazimierza Nycza, którego
Ojciec Âwi´ty mianowa∏ ordynariuszem diecezji
koszaliƒsko-ko∏obrzeskiej.
ANNA OSUCHOWA
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 25
KRAKÓW
Z KRAKOWA I MA¸OPOLSKI
Zdj´cia: Adam Wojnar
Zmar∏ prof. Roman Ciesielski
Przez ca∏e popo∏udnie ludzie przynosili kwiaty, z których u∏o˝ono wielki krzy˝
Apel wolnoÊci
„C
dze pojawia∏y si´ nasze myÊli, refleksje
i wspomnienia, ale tak˝e radoÊci i troski
zwiàzane z trudami odzyskanej wolnoÊci –
powiedzia∏ Adam PiaÊnik, prezes Fundacji
Ziemi Krakowskiej, która zorganizowa∏a uroczystoÊci jubileuszowe w Krakowie.
W nietypowy sposób rocznic´ pielgrzymki
uczcili biegacze. Pomimo fatalnej pogody blisko osiemdziesiàt osób wzi´∏o udzia∏
w Kwietnym Biegu z Wadowic, przez Tyniec, na krakowskie B∏onia. Tam, na scenie
przy Skale Papieskiej, koncertowa∏y zespo∏y
z ró˝nych regionów Polski po∏udniowej. Po
wyst´pach „Kowalnia” z Pogórza, „Lubania”,
„Skalnych” i chóru „Gorce” z Podhala, organizatorzy postanowili, ˝e z powodu z∏ej pogody dalsza cz´Êç koncertu i wspólna modlitwa
w intencji Jana Paw∏a II odb´dà si´ w koÊciele ÊÊ. Piotra i Paw∏a.
O dwudziestej zaczà∏ si´ koncert chóru i orkiestry KWK „Staszic”. Âlàzacy zagrali i zaÊpiewali przepi´knà „Msz´ Górniczà”, skomponowanà przez Andrzeja Marko. Po koncercie, przy dêwi´kach hejna∏u mariackiego, ojcowie paulini wnieÊli obraz MB Cz´stochowskiej. Zgromadzeni odÊpiewali Bogurodzic´
i Apel Jasnogórski, poprzedzony odegraniem
Intrady Starokrólewskiej. Spotkanie zakoƒczy∏
wspólny Ró˝aniec w intencji Ojca Âwi´tego.
„Apel wolnoÊci” – jak to
wydarzenie nazwali jego organizatorzy – by∏ wyjàtkowy
przede wszystkim dlatego, ˝e
zosta∏ zorganizowany jako
oddolna inicjatywa spo∏eczna. „Wyrazimy w ten sposób
radoÊç, wdzi´cznoÊç i pami´ç
o tamtych dniach i podkreÊlimy rol´, jakà nasz Wielki Rodak, Jego ÂwiàtobliwoÊç Jan
Pawe∏ II odegra∏ w odzyskaniu przez Polaków wolnoÊci
i suwerennoÊci” – napisali
w
specjalnie
wydanym
oÊwiadczeniu organizatorzy:
Fundacja Ziemi Krakowskiej
im. Jana Sroczyƒskiego i Stowarzyszenie
Obywatelska
Polska.
PAWE¸ MIGAS
Pamiàtkowa ksi´ga zostanie przekazana Ojcu Âwi´temu
zekamy jak wtedy. I jak zawsze.
A chocia˝ t´sknimy za kolejnà
okazjà, by wo∏aç do Ciebie »zostaƒ
z nami«, wiemy te˝, ˝e Ty, Ojcze Âwi´ty,
zawsze jesteÊ z nami” – zapewniali w przyrzeczeniu obywatelskim, skierowanym do
Jana Paw∏a II, uczestnicy obchodów 25.
rocznicy I Pielgrzymki Ojca Âwi´tego do
Ojczyzny, zgromadzeni 10 czerwca br. na
krakowskich B∏oniach.
Przez ca∏e popo∏udnie pod Ska∏´ Papieskà
przynoszono kwiaty, które u∏o˝ono w
kszta∏cie olbrzymiego krzy˝a. By∏o to pi´kne
nawiàzanie do wydarzeƒ sprzed dwudziestu
pi´ciu lat, gdy na spotkanie na B∏oniach ludzie przynieÊli nie flagi narodowe czy papieskie, lecz kwiaty. Wy∏o˝ono te˝ Ksi´g´ Pamiàtkowà, ufundowanà przez Fundacj´ Ziemi
Krakowskiej im. Jana Sroczyƒskiego, w której uczestnicy spotkania wpisywali swoje myÊli i refleksje towarzyszàce temu wydarzeniu.
Ksi´ga ta zostanie przekazana Ojcu Âwi´temu, a jej kopie pozostanà w kurii metropolitalnej, Bibliotece Jagielloƒskiej oraz w siedzibie Fundacji. Swoje pozdrowienia i wspomnienia z tamtego czasu wpisywali nie tylko
mieszkaƒcy Ma∏opolski i Krakowa, ale tak˝e
turyÊci z ca∏ej Polski. Pojawi∏y si´ te˝ wpisy
z Ukrainy i Niemiec. – Chcemy, aby w ksi´-
W Krakowie w wieku 80. lat zmar∏ nagle
prof. Roman Ciesielski. W czasie wojny ˝o∏nierz Armii Krajowej, po wojnie zosta∏ in˝ynierem budownictwa. By∏ wieloletnim profesorem Politechniki Krakowskiej, cz∏onkiem
wielu towarzystw naukowych. W latach 80.
aktywnie zaanga˝owa∏ si´ w dzia∏alnoÊç NSZZ
„SolidarnoÊç”. W latach 1989–1991 by∏ solidarnoÊciowym senatorem z Krakowa. Do koƒca ˝ycia nie ukrywa∏ swych prawicowych poglàdów. Zaanga˝owanie w dzia∏alnoÊç naukowà i spo∏ecznà ∏àczy∏ z g∏´bokà wiarà w Boga.
W latach m∏odoÊci wraz ze swym bratem,
S∏ugà Bo˝ym Jerzym Ciesielskim, by∏ zwiàzany z grupà duszpasterstwa akademickiego skupionà wokó∏ Karola Wojty∏y. Zwolennik has∏a:
„W zdrowym ciele zdrowy duch”, prof. Ciesielski by∏ w m∏odoÊci czynnym koszykarzem,
a do koƒca ˝ycia pozosta∏ zapalonym kibicem
„Cracovii”.
Upami´tnià
Ambro˝ego Grabowskiego
Rada Miasta Krakowa na wniosek Towarzystwa Mi∏oÊników Historii i Zabytków Krakowa upami´tni Ambro˝ego Grabowskiego.
Tablica pamiàtkowa, przypominajàca zas∏ugi
tego XIX-wiecznego ksi´garza i mi∏oÊnika
przesz∏oÊci Krakowa, zawiÊnie albo na Êcianie
kamienicy przy ul. Karmelickiej 13, gdzie Grabowski mieszka∏, albo przy Rynku G∏ównym 13,
gdzie mia∏ swà ksi´garni´.
Maszerowali po Rynku
W sobot´ 12 czerwca mia∏a miejsce siódma
edycja imprezy sportowej „Na Rynek marsz!”,
organizowanej przez mistrza chodu sportowego Roberta Korzeniowskiego. W trakcie imprezy odby∏y si´ marsze chodziarzy wyczynowców (w kategorii kobiet zwyci´˝y∏a Melania Seeger z Niemiec, zaÊ w kategorii m´˝czyzn Hiszpan Francisco Fernandez, który wyprzedzi∏ Roberta Korzeniowskiego), zawody
chodziarskie dla dzieci oraz masowy marsz
wokó∏ Plant.
Spory o Reagana
Cz´Êç krakowskich radnych zaproponowa∏a, aby nowohucki plac Centralny przemianowaç na plac Reagana. Propozycja wywo∏a∏a
spory. Zmianie nazwy przeciwni sà nie tylko
radni lewicy, lecz tak˝e nowohucki radny Ligi
Polskich Rodzin, który uzna∏, ˝e dotychczasowa nazwa placu jest nazwà historycznà, zaÊ
prezydenta Reagana mo˝na uhonorowaç w inny sposób.
Nie jest to jedyny obecny spór o patrona
krakowskich ulic. Radni oraz organizacje spo∏eczne spierajà si´ np. o przywrócenie ul. Zbigniewa Skolickiego. Skolicki by∏ w latach
1959–1969 przewodniczàcym Prezydium Rady Miasta Krakowa. W trakcie jego kadencji
w Krakowie zrealizowano wiele inwestycji budowlanych. Protestujàcy uwa˝ajà jednak, ˝e
by∏o to tylko wykonywanie obowiàzków, wi´c
nie zas∏uguje na wyró˝nienie.
G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/
25
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 26
KRAKÓW
PO 25 LATACH SPOTKANIA JANA PAW¸A II Z GÓRALAMI W NOWYM TARGU
Zwiastunom z gór, stopom ich czeÊç...
lisko 100 powozów konnych
wyruszy∏o
w
orszaku
z Ludêmierza na nowotarskie lotnisko. Banderi´ prowadzi∏
najwa˝niejszy zaprz´g z figurà
Matki Boskiej Ludêmierskiej Królowej Podhala.
Tak 6 czerwca rozpocz´∏y si´
obchody 25-lecia pobytu Jana
Paw∏a II na nowotarskim lotnisku.
Po drodze orszak z Gaêdzinà Podhala pozdrawia∏o wielu nowotar˝an, zw∏aszcza ˝e widok taki nie
zdarza si´ codziennie. Cz´Êç z nich
przy∏àczy∏a si´ póêniej do kawalkady, odprowadzajàc na lotnisko
figur´ Maryi. Oprócz górali na
uroczystoÊciach byli obecni przedstawiciele z ca∏ej Ma∏opolski, mi´dzy innymi grupy z Chrzanowa,
OÊwi´cimia, Lisiej Góry, Krakowa. – MogliÊmy nie tylko przypomnieç sobie tamte chwile, ale
przede wszystkim na nowo przemyÊleç nauk´, jakà wówczas skierowa∏ do nas Jan Pawe∏ II – mówi∏
burmistrz Nowego Targu Marek
Fryêlewicz.
kich s∏u˝b, które od kilkunastu
dni pracowa∏y, abyÊmy mogli
si´ tu spotkaç. Szczególne podzi´kowanie dla górali z banderii konnej za tak pi´kne wesele
urzàdzone dla Matki Boskiej –
mówi∏.
B
Zaczerpnàç ze skarbu
Uroczystej Mszy Êwi´tej,
upami´tniajàcej wydarzenia na
nowotarskim lotnisku sprzed 25
lat, przewodniczy∏ kard. Franciszek Macharski. „Dzisiaj, kiedy
jesteÊmy tutaj, dotykamy tak
prostej sprawy: ˝e mijajà pokolenia; ludzie doroÊli, poszli
w Êwiat. (...). Co wezmà z tego
skarbu, któryÊmy wtedy otrzymali i przyj´li, skarbu wolnoÊci?
Co si´ z nim sta∏o? Co z tego
wynik∏o? Co im dajemy? KoÊcio∏owi i narodowi na nowe
wieki? ” – pyta∏ Metropolita krakowski.
Wed∏ug prezesa nowotarskiego oddzia∏u Zwiàzku Podhalan
Marii Staszel, „jednà z form odpowiedzi na nauk´ Papie˝a jest
prowadzona przez organizacj´
dzia∏alnoÊç kulturalna i oÊwiatowa”. – Wspó∏pracujemy z podhalaƒskimi szko∏ami, wiele
dzieci i m∏odzie˝y nale˝y do zespo∏ów góralskich, w których
piel´gnujemy te najcenniejsze
i pi´kne wartoÊci zawarte w kulturze góralskiej – mówi∏a M.
Staszel.
W 1979 r. salwatorianin o. Kazimierz Kubat uczestniczy∏ w spotkaniu z Papie˝em jako student
ostatniego roku seminarium.
Obecnie pracuje w Afryce. PodkreÊla, ˝e dziÊ trzeba przypomnieç
sobie s∏owa, jakie wówczas skie-
26
/27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY
fot. Jan G∏àbiƒski
Wiàzanka kwiatowa
z samolotu
Przed Mszà Êwi´tà wprowadzono uroczyÊcie figur´ Matki Bo˝ej
Ludêmierskiej
rowa∏ do nas Ojciec Âwi´ty – „rodzina Bogiem silna”. – Z perspektywy kontynentu, na którym pracuj´, widaç jasno, ˝e wiara tamtych ludzi jest silna i twarda, bo
rozwija si´ w rodzinie – podstawowej komórce spo∏eczeƒstwa – powiedzia∏.
Autentyczna radoÊç
Obecny na uroczystoÊciach
nuncjusz apostolski w Kazachstanie abp Józef Weso∏owski zauwa˝y∏ „autentycznà radoÊç i wzruszenie pielgrzymów. Ludzie jak tu si´
modlà, czynià to z ca∏ego serca”.
Wielu mieszkaƒców przyby∏o
na lotnisko w strojach góralskich.
Przedstawiciele ró˝nych stanów
spo∏ecznoÊci
podhalaƒskiej
w procesji z darami nieÊli w darze Ojcu Âwi´temu prace konkursowe uczniów nowotarskich
szkó∏ na temat „Jan Pawe∏ II na
Podhalu we wspomnieniach mojej rodziny”. Natomiast m∏odzie˝, która przyj´∏a w tym roku
sakrament bierzmowania, ofiarowa∏a pamiàtkowy krzy˝ jako drogowskaz powo∏ania do dawania
dojrza∏ego Êwiadectwa swej wiary poprzez nauk´ Jana Paw∏a II
oraz umocnienia Duchem Âwi´tym. Cz∏onkowie Ruchu Âwiat∏o–˚ycie dzi´kowali za pok∏adanà w nich nadziej´. Akcja Katolicka z∏o˝y∏a ofiar´ na Dom Samotnej Matki jako podzi´kowanie za nieustannà trosk´ Papie˝a
o ka˝de dziecko. Natomiast w∏adze samorzàdowe Nowego Targu
i Bukowiny ofiarowa∏y ksià˝k´
ówczesnego organisty Józefa
Grzybka „Jan Pawe∏ II na Podhalu w 1979 r. ”.
Dzi´kujemy Ci,
Gaêdzino Podhala!
Specjalne podzi´kowania do
wszystkich organizatorów uroczystoÊci i przyby∏ych pielgrzymów skierowa∏ na zakoƒczenie
Mszy Êw. dziekan nowotarski
i kustosz sanktuarium w Ludêmierzu ks. Tadeusz Juchas:
„Bardzo dzi´kuj´ za udzia∏ w tej
ofierze. To spotkanie mog∏o si´
odbyç, poniewa˝ bardzo du˝o
ludzi zaanga˝owa∏o si´ w to, ˝eby powiedzieç Êwiatu, ˝e Podhale pami´ta, dzi´kuje i chce s∏owa Jana Paw∏a II nosiç ˝ywo
w swoim sercu. – S∏owa
wdzi´cznoÊci kieruj´ do wszyst-
Zgodnie z zapowiedziami, po
zakoƒczonej liturgii w niebo
wzbi∏ si´ ˝ó∏ty samolot, z którego po chwili wyrzucone zosta∏y
bukiety kwiatów na pamiàtk´
wiàzanki, którà Ojciec Âwi´ty
otrzyma∏ na po˝egnanie ju˝
w drzwiach helikoptera 25 lat temu. Nast´pnie przez g∏ówny
szpaler przesz∏o stado owiec,
sk∏adajàce si´ z 84 sztuk – dla
uczczenia niedawnych urodzin
Papie˝a.
Znaczna cz´Êç pielgrzymów,
w tym m∏odzi ludzie, pozosta∏a
na p∏ycie nowotarskiego lotniska, aby pos∏uchaç jeszcze koncertu zespo∏u „Siewcy z Lednicy”. Niestety, w repertuarze grupy nie znalaz∏a si´ piosenka oazowa, którà m∏odzi górale 25 lat
temu przywitali Jana Paw∏a II na
nowotarskim lotnisku. „Zwiastunom z gór, stopom ich czeÊç,
bo niosà nam radosnà wieÊç – t´
wieÊç. Pokoju dar wÊród ˝ycia
dróg, przychodzi ju˝, w∏adaç
Bóg – Królem Bóg”.
JAN G¸ÑBI¡SKI
Czuwali na Ska∏ce
czerwca wieczorem w koÊciele na Ska∏ce rozpocz´∏o si´
nocne czuwanie z okazji 25.
rocznicy pobytu Ojca Âwi´tego Jana Paw∏a II w tym miejscu. W koÊciele Ojców Paulinów zgromadzili si´ przedstawiciele krakowskiego Êwiata nauki, kultury i sztuki oraz duszpasterstw akademickich. By∏y Êwiadectwa osób
sprzed 25 lat, bioràcych udzia∏
w tym wydarzeniu, oraz uroczysta
Msza Êw. z apelem przy krzy˝u
papieskim na dziedziƒcu ska∏ecznym. W wyg∏oszonej homilii przeor Ska∏ki o. Andrzej Napiórkowski
powiedzia∏ m.in.: „Dokona∏o si´
wówczas, w 1979 r., wielkie przejÊcie Ducha Bo˝ego przez naszà
Ojczyzn´. Nikt z nas nie sàdzi∏ –
boÊmy ludzie ma∏ej wiary – ˝e tak
szybko doÊwiadczymy pierwszych
8
owoców jego modlitwy! Zstàpi∏
Duch Âwi´ty i odnowi∏ oblicze naszej ziemi i przyniós∏ s∏odki dar
wolnoÊci. Stajemy dziÊ na modlitwie na szczególnym miejscu. Jego wyjàtkowoÊç wyra˝a si´ z jednej strony w tym, ˝e to tutaj w XI
wieku zbrodnia w∏adcy ods∏oni∏a
wiernoÊç Stanis∏awa a˝ do krwi
przelania. To dok∏adnie w tym samym miejscu sta∏ Jan Pawe∏ II,
równo 25 lat temu. To wówczas na
ich obu wo∏anie pot´˝ne dzia∏anie
Ducha Âwi´tego umocni∏o nas do
Êwiadectwa wiary. Zrodzony z tego solidarnoÊciowy zryw przyniós∏ wolnoÊç od komunistycznego zniewolenia i upodlenia tak poszczególnej osobie, jak i ca∏emu
Narodowi. Dlatego dzisiaj Êpiewamy ze Stanis∏awem i Janem Paw∏em II wielkie Te Deum”.
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 27
KRAKÓW
JAK POMÓC LAUREATOM SZKOLNYCH OLIMPIAD?
PrzypowieÊç o gubionych talentach
aureaci olimpiad przedmiotowych sà dumà szko∏y.
Z ich sukcesów liceum buduje swój presti˝. Od pi´ciu lat olimpijczyków zacz´∏y dostrzegaç tak˝e w∏adze Ma∏opolski, honorujàc
ich specjalnymi nagrodami. Sukces w olimpiadzie to tak˝e sukces
osobisty, powód do dumy, u∏atwienia w dost´pie do wybranego
kierunku studiów. Tu jednak historia statystycznego olimpijczyka
si´ urywa. Ta sytuacja ma si´
zmieniç dzi´ki powo∏anej w∏aÊnie
Ma∏opolskie Fundacji Stypendialnej „Sapere Auso”.
Jak sportowcy z NRD
Spartaƒskie metody i zimny wychów dawno wysz∏y z mody. DziÊ
wiele szkó∏ Êrednich stara si´ stworzyç zdolnym uczniom optymalne
warunki do sukcesu w konkursach
przedmiotowych, uk∏adajàc indywidualne programy nauczania
z dyscyplin nieolimpijskich i pozwalajàc skupiç si´ jedynie na studiowaniu wybranej specjalizacji.
W ten sposób olimpijczyków hoduje si´ troch´ jak sportowców z by∏ej
NRD, zaprzeczajàc samej idei równego wspó∏zawodnictwa.
– To nie jest regu∏a. Moim zdaniem polski system oÊwiatowy raczej tnie po skrzyd∏ach, czyli nastawiony jest na uczniów przeci´tnych
– mówi prof. Miros∏aw Handke, by∏y minister edukacji i... laureat olimpiad chemicznych. Co by si´
w szkole nie dzia∏o, stres i tak nie
zostanie oszcz´dzony olimpijczykom w trakcie samego konkursu. –
W∏aÊnie umiej´tnoÊç radzenia sobie
ze stresem wspominam jako najwa˝niejszà zdobycz olimpiad, bo
uwa˝am, ˝e szko∏a z za∏o˝enia po
prostu nie mo˝e byç bezstresowa –
podkreÊla Andrzej Nowak, kiedyÊ
laureat, dziÊ historyk, redaktor naczelny dwumiesi´cznika „Arcana”.
Innà zalet´ swoich zmagaƒ
olimpijskich dostrzega z perspektywy czasu Wojciech Bonowicz,
publicysta „Znaku”. – Szko∏a nie
uczy∏a jak si´ samemu uczyç
i zresztà nadal tego nie robi. To
moim zdaniem jej najwi´ksza wada. Mnie uda∏o si´, w∏aÊnie dzi´ki
przygotowaniom do olimpiady,
nauczyç w∏aÊnie „uczenia si´” –
wyznaje Bonowicz.
W nagrod´...
pi´ç lat karencji
Do czego szko∏om potrzebni sà
olimpijczycy – wiadomo, do staty-
fot. ARC
L
Pierwsi laureaci stypendium „Sapere Auso”
styk i rankingów. Uczelnie tez wolà od najlepszego Êwiadectwa maturalnego dyplom, zdobyty w konkretnej dziedzinie przez kandydata
do indeksu. Tu jednak koƒczy si´
lista instytucji sprzyjajàcych „kujonom”.
– Nie umiemy dbaç o przysz∏e
elity – przyznaje Jerzy Lackowski,
by∏y ma∏opolski kurator oÊwiaty. –
Kiedy w radzie miasta Krakowa
próbowa∏em przeforsowaç nagrody dla najzdolniejszych uczniów,
pada∏y argumenty, ˝e pieniàdze
spowodujà waÊnie w Êrodowiskach szkolnych, ˝e wi´cej b´dzie
zawiedzionych ni˝ zadowolonych,
˝e trzeba by wtedy wprowadziç
okres karencji, na przyk∏ad pi´cioletni, ˝eby ci sami dwa razy nie zostali nagrodzeni... Tak jakby bycie
nieprzeci´tnym uchodzi∏o za rzecz
wstydliwà.
W przypadku prymusów analogia sportowa jest wi´c jak najbardziej uzasadniona. Potrzebni sà by
podnieÊç presti˝ klubu czy reprezentacji, ale dobrze widziane jest
by nie oczekiwali z tego tytu∏u jakichÊ specjalnych profitów. – Wygra∏em dwie olimpiady, z j´zyka
polskiego i historii, w epoce „póênego jaruzelitu”, czyli w 1987 roku. Pami´tam, ˝e nagroda pieni´˝na, którà wtedy otrzyma∏em, starczy∏a mi, ˝eby zaprosiç dziewczyn´ na kaw´ – wspomina z rozrzewnieniem Jakub Polit, dziÊ
adiunkt w Instytucie Historii UJ.
Odwaga màdroÊci
Stypendia „Sapere Auso” to
pomys∏ na wsparcie tych olimpijczyków, którym satysfakcja nie
wystarcza do dalszego rozwijania
swoich talentów. Fundacja dopiero ruszy∏a, wi´c system stypendialny objà∏ zaledwie 42 studentów (2,5 tysiàca) i 11 doktorantów (3,5 tysiàca), ale deklaracje
ze strony powa˝nych sponsorów
dajà nadziej´ na wi´kszà skal´
pomocy. – Szczególnà wag´
przywiàzujemy do stypendiów
pomostowych, dla tych utalentowanych absolwentów, którzy ju˝
dostali si´ na studia, ale jeszcze
nie zostali obj´ci innà pomocà –
mówi Janusz Sepio∏, marsza∏ek
Ma∏opolski. Nazwa stypendium
(„temu, który odwa˝y∏ si´ byç
màdrym”) tak˝e wydaje si´ trafiona. Wiadomo, ˝e olimpijczykom nie jest w ˝yciu ∏atwo…
Rzecz w tym, ˝e na ucieraniu nosa prymusom w doros∏ym ˝yciu
tracà wszyscy. – Co z tych zdolnych uczniów ma spo∏eczeƒstwo? Dlaczego nie wykorzystuje
si´ w∏aÊciwie ich talentów
i umiej´tnoÊci? Oni na tym tracà
najmniej, zawsze sobie jakoÊ poradzà. Ale kto zrekompensuje
spo∏eczeƒstwu straty spowodowane tym, ˝e to nie najlepsi z najlepszych robià kariery i odpowiadajà za ró˝ne sprawy w paƒstwie? – pyta prof. Krzysztof Pa∏ecki, socjolog z Uniwersytetu
Jagielloƒskiego.
Prymus
– produkt uboczny
Andrzej Martynuska, dyrektor
Wojewódzkiego Urz´du Pracy
w Krakowie, potwierdza fakt, ˝e
nie ma bezpoÊredniego zwiàzku
mi´dzy sukcesem edukacyjnym
a póêniejszà karierà zawodowà. –
Wiedza zdobyta w szkole jest po
prostu ma∏o przydatna. Tak przynajmniej uwa˝a wi´kszoÊç pracodawców. Dlatego nie interesujà
ich dyplomy i laury za wybitne
osiàgni´cia szkolne, lecz konkretne umiej´tnoÊci kandydata. I nie
ma w tym nic z t´pienia jednostek
wybitnych – zapewnia dyrektor
Martynuska.
A jednak na rynku pracy prymusi sà czymÊ w rodzaju „produktu ubocznego” systemu. ˚yjà jakby w innym Êwiecie, majà inne
hierarchie wa˝noÊci, s∏abe ∏okcie
i wielkie skrupu∏y. Z takim przygotowaniem mogà co najwy˝ej
uzyskaç naukowy azyl na wy˝szej
uczelni.
Wybitny fizyk prof. Kacper Zalewski (oczywiÊcie te˝ z przesz∏oÊcià olimpijskà) uwa˝a, ˝e w∏aÊnie
szko∏y wy˝sze sà jedynym miejscem, gdzie talentów si´ w Polsce
nie gubi. Nie ze wzgl´du na odpowiednio dro˝ne Êcie˝ki awansu,
lecz specyfik´ Êrodowiska naukowego. – Gdy zaczyna∏em prac´ na
Uniwersytecie Jagielloƒskim, powiedziano mi: niech si´ pan nie
martwi, my co prawda niewiele
p∏acimy, ale jesteÊmy sympatyczni. I tak by∏o rzeczywiÊcie – wspomina profesor Zalewski.
Uczyç si´ warto
Satysfakcja przede wszystkim.
Znajdowanie
przyjemnoÊci
w tym, co si´ robi, mo˝liwoÊç
rozwijania swojej pasji, poszerzania horyzontów – to sà objawy
uzale˝nienia, w które laureaci
konkursów popadli, odnoszàc
szkolny sukces. I tego „narkotyku” szukajà w doros∏ym ˝yciu. –
Startujàc w olimpiadach nigdy
nie myÊleliÊmy o zdobyciu indeksu, uczyliÊmy si´ dla siebie – zapewnia Wojciech Bonowicz. –
Nikt z nas nie mia∏ wàtpliwoÊci,
˝e Êciganie si´ o szkolny sukces
to czysty sport, nie oczekiwaliÊmy, ˝e coÊ nam si´ za to od ˝ycia nale˝y – dodaje Andrzej Nowak. Z drugiej jednak strony
dawni prymusi sà oburzeni, gdy
zarzuca im si´ oderwanie od rzeczywistoÊci. Uwa˝ajà, ˝e –
wbrew obiegowym opiniom –
uczyç si´ warto, tak˝e z czysto
praktycznego punktu widzenia. –
I to wszystkiego, bo wszystko si´
kiedyÊ przydaje, jak s∏usznie g∏osi Êredniowieczna maksyma. Nigdy nie wiadomo, co przyjdzie ci
w ˝yciu robiç – przestrzega Bonowicz.
PIOTR LEGUTKO
G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/
27
Krakow - 26
21/6/04
7:36
Page 28
PANORAMA PARAFII
Okiem Proboszcza
RABA NI˚NA – PW. ÂW. JÓZEFA RZEMIEÂLNIKA
Jak jedna rodzina
aba Ni˝na nale˝a∏a kiedyÊ
do parafii Jana Chrzciciela
w Olszówce. Po II wojnie
Êwiatowej w dworku znajdujàcym
si´ na terenie Raby Ni˝nej ksi´˝a
michalici prowadzili zak∏ad wychowawczy dla ch∏opców. Tam
te˝ czynna by∏a kaplica, do której
ucz´szczali na Msze Êwi´te mieszkaƒcy tej miejscowoÊci.
W roku 1955 ówczesne w∏adze
paƒstwowe nakaza∏y michalitom
opuÊciç Rab´ Ni˝nà. Po likwidacji
zak∏adu wychowawczego kaplica
by∏a w zarzàdzie sióstr ze Zgromadzenia Rodziny Maryi mieszkajàcych w Mszanie Dolnej. W 1957
roku przybyli do Raby Ni˝nej ojcowie franciszkanie, którzy pe∏nili
rol´ kapelanów sióstr i jednoczeÊnie sprawowali opiek´ duszpasterskà nad miejscowà ludnoÊcià,
odprawiajàc w kaplicy Msze Êwi´te tygodniu i w niedziel´. 1 maja
1957 r. po raz pierwszy obchodzono w kaplicy odpust ku czci Êwi´tego Józefa RzemieÊlnika. Jeszcze
przed 1962 rokiem utworzono
w Rabie Ni˝nej oÊrodek duszpasterski, który zosta∏ powierzony
ojcom franciszkanom. Niewielka
dworska kaplica nie mog∏a jednak
w pe∏ni zaspokoiç potrzeb duszpasterskich, tym bardziej ˝e nie by∏o
mo˝liwoÊci jej rozbudowy. W tej
sytuacji mieszkaƒcy Raby wystàpili w roku 1968 do w∏adz paƒstwowych o pozwolenie na budow´ koÊcio∏a. Budowniczym koÊcio∏a by∏ franciszkanin ojciec
Henryk Bobowski. Chocia˝ ju˝
w 1970 roku niewielki koÊció∏ zosta∏ oddany do u˝ytku, to jednak a˝
do roku 1978 trwa∏y prace wykoƒczeniowe i wyposa˝anie wn´trza.
W tym samym roku rozpocz´to
budow´ plebanii, którà ukoƒczono
po czterech latach.
24 wrzeÊnia 1982 roku dekretem ks. kard. Franciszka Macharskiego zosta∏a erygowana parafia
w Rabie Ni˝nej. DziÊ liczy ona
oko∏o 1000 mieszkaƒców i rozciàga si´ na d∏ugoÊci pi´ciu kilometrów wzd∏u˝ drogi ∏àczàcej
Mszan´ Dolnà z Rabkà. – Odleg∏oÊci do koÊcio∏a odgrywajà niebagatelnà rol´. Z najdalszych zakàtków parafii ludzie majà bli˝ej
do sàsiednich koÊcio∏ów ni˝ do
nas, a na dodatek przy naszym
koÊciele nie ma parkingu – mówi
ks. Marian Krzystek, proboszcz
parafii, który w Rabie Ni˝nej jest
od 10 lat, a dok∏adnie od 4 lipca
1994 roku. W tym czasie w parafii dokona∏y si´ wa˝ne wydarzenia. Przede wszystkim zosta∏a
rozbudowana Êwiàtynia. Ju˝ w li-
Ks. Marian Krzystek
Pochodzi z Trzebini. Âwi´cenia kap∏aƒskie przyjà∏ 15 maja
1978 r. w Katedrze na Wawelu.
Jako wikariusz pracowa∏ w Niegowici (1978–80), K´tach Podlesiu (1980–1981), Andrychowie – par. Êw. Macieja
(1981–86). W latach 1986–88
by∏ notariuszem w sàdzie koÊcielnym w kurii metropolitalnej
w Krakowie. W latach 1988–94
by∏ wikariuszem w parafii Dobrego Pasterza w Krakowie.
4 lipca 1994 r. objà∏ parafi´
w Rabie Wy˝nej. „Kiedy wszed∏em po raz pierwszy do koÊcio∏a, to od razu pomyÊla∏em, ˝e
trzeba b´dzie go powi´kszyç.
Wtedy jeszcze nie wiedzia∏em,
˝e ludzie chcà tego samego i jest
to ich pragnieniem. Po dziesi´ciu
latach znam swoich parafian
i traktuj´ ich jako rodzin´. Mam
mocnà wi´ê uczuciowà z nimi,
prze˝ywam wszystko, co dzieje
si´ u nich, radoÊci, ale przede
wszystkim nieszcz´Êcia. Prze˝ywam tak mocno, jakby si´ to
dzia∏o w mojej rodzinie. Parafia
tego typu tworzy jednà rodzin´
i to jest pozytywna strona takich
niewielkich wspólnot, choç
z drugiej strony trzeba podkreÊliç, ˝e nie brakuje problemów
zwiàzanych z jej utrzymaniem”.
Interesuje si´ sportem, lubi pielgrzymowaç do miejsc kultu –
„Wtedy mog´ doÊwiadczaç powszechnoÊci KoÊcio∏a”.
Na obrazku prymicyjnym
napisa∏ s∏owa: „ Prowadê mnie
Panie wed∏ug Twych pouczeƒ”
– i jest to has∏o, które przyÊwieca mu w ca∏ym ˝yciu kap∏aƒskim.
KRAKÓW
krakó[email protected]
Adres redakcji:
Kraków, ul. WiÊlna 12, 30–960 Kraków 1
Skr. poczt. 543, tel./fax (12) 429-67-31
Redagujà:
Anna Osuchowa – dyrektor oddzia∏u,
Bogdan Gancarz, ks. Ireneusz Okarmus.
28
/27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY
Zdj´cia: ks. Ireneusz Okarmus
R
stopadzie 1994 roku utworzony
zosta∏ komitet rozbudowy koÊcio∏a. 1 maja 1995 roku poÊwi´cono teren pod rozbudow´,
a w tydzieƒ póêniej ruszy∏y
pierwsze prace budowlane. Ludzie przystàpili do pracy z wielkà
ochotà i zapa∏em, a wielu ofiarowa∏o nawet materia∏ budowlany
na Êwiàtyni´. 15 paêdziernika
1996 roku ks. kard. Franciszek
Macharski dokona∏ uroczystego
poÊwi´cenia rozbudowanej Êwiàtyni. Dobudowane zosta∏o prezbiterium i wie˝a, dzi´ki czemu
powierzchnia u˝ytkowa zosta∏a
powi´kszona dwukrotnie i teraz
w pe∏ni zaspokaja potrzeby
wspólnoty parafialnej.
– Teraz trzeba budowaç Êwiàtyni´ duchowà, czyli wspólnot´ ludzi, a to zak∏ada tworzenie i skupianie ludzi w ró˝nych grupach –
stwierdza ks. Krzystek. – Moi parafianie to ludzie pobo˝ni, którzy
prawie w 60 procentach ucz´szczajà do naszej Êwiàtyni na niedzielne Msze Êwi´te – dodaje ks.
proboszcz. Chocia˝ jest to niewielka wspólnota, to dzia∏a tutaj kilka
grup parafialnych. Jest rada duszpasterska liczàca 15 osób, siedem
ró˝ ró˝aƒcowych (w tym jedna
m∏odzie˝owa i jedna dzieci´ca),
ministranci, schola, grupa karmelitaƒska (15 osób), której cz∏onkowie na znak przynale˝noÊci do
Matki Bo˝ej zobowiàzali si´ do
noszenia szkaplerza. W parafii jest
pi´kny zwyczaj, ˝e w Êwi´to
Zwiastowania wszyscy rodzice
dzieci pierwszokomunijnych podejmujà si´ duchowej adopcji
dziecka pocz´tego i modlà si´
w tej intencji przez dziewi´ç miesi´cy, a˝ do Êwiàt Bo˝ego Narodzenia. Ks. proboszcz boleje
natomiast, ˝e ministranci, gdy tylko skoƒczà gimnazjum, to ju˝ rezygnujà ze s∏u˝enia przy o∏tarzu,
i to najcz´Êciej z powodu fa∏szywego wstydu przed kolegami.
Przy parafii dzia∏a tak˝e grupa teatralna, skupiajàca m∏odzie˝ gimnazjalnà i ze szkó∏ Êrednich. Czynnikiem integrujàcym parafian i ks.
proboszcza z parafianami sà pielgrzymki. Co roku z Raby Ni˝nej
wyruszajà pielgrzymki autokarowe do ¸agiewnik, Cz´stochowy,
Kalwarii.
JeÊli chodzi o sprawy gospodarcze dotyczàce parafii, to w najbli˝szym czasie ks. proboszcz planuje
wybudowanie parkingu oraz zagospodarowanie i ogrodzenie nowej
cz´Êci cmentarza.
KS. I. O.
ZAPRASZAMY DO KOÂCIO¸A
Strona internetowa: www. strony. wp. pl/parafiarabanizna
Adres: Parafia Êw. Józefa RzemieÊlnika, Raba Ni˝na 203, 34-730
Mszana Dolna, tel. (018) 33-16-048.
Msze Êwi´te w niedziele i Êwi´ta: 8.00, 11.00 (Suma), 16.00.
W dzieƒ powszedni: poniedzia∏ek, wtorek, czwartek – 7.00; Êroda,
piàtek, sobota – 18.00.
Kancelaria parafialna: czynna codziennie po Mszy Êwi´tej, z wyjàtkiem niedziel, Êwiàt oraz pierwszych piàtków miesiàca.
Odpust: 1 maja ku czci Êw. Józefa RzemieÊlnika.