NASZA DIECEZJA
Transkrypt
NASZA DIECEZJA
Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 21 NASZA DIECEZJA KRAKÓW Pomóc cz∏owiekowi I mieszkanki jest, ˝eby jak najwi´cej czasu sp´dza∏a ze swymi dzieçmi i dobrze spe∏nia∏a obowiàzki macierzyƒskie. ˚ycie w domu toczy si´ wed∏ug okreÊlonego regulaminu: wspólne posi∏ki, prace i odpoczynek. Mieszkanki same dbajà o porzàdek w swoim otoczeniu, piorà i sprzàtajà, jeÊli któraÊ z nich pracuje, inne opiekujà si´ jej dzieckiem. Jedne uczà si´ od drugich. „Chodzi nam o to, ˝eby si´ wykszta∏ci∏a forma samopomocy, ˝eby by∏y gotowe pomagaç sobie nawzajem – mówi siostra prze∏o˝ona. – Staramy si´ podkreÊlaç te˝ chwile radoÊci, uczyç je Êwi´towania, bo nieraz w ich domach nie by∏o to praktykowane. UroczyÊcie obchodzimy imieniny, urodziny, Êwi´ta. Odbywajà si´ chrzciny urodzonych dzieci, na które matki zapraszajà swoje rodziny”. Do wadowickiego domu przybywajà cz´sto kobiety, u których – choç nie deklarujà si´ jako niewierzàce – ˝ycie duchowe jest bardzo zaniedbane. Tote˝ siostry starajà si´ si´, ˝eby sp´dzony tu czas nie by∏ tylko przeczekaniem trudnego okresu, ale tak˝e okazjà do naprawienia zerwanych wi´zi z Panem Bogiem. Raz w tygodniu ks. Jakub Gil, proboszcz bazyliki w Wadowicach, odprawia w kaplicy domowej Msz´ Êw., a ojcowie karmelici prowadzà katechezy dla matek. Korzystajà one z tego tym de´ Domu Samotnej Matki im. Emilii Wojty∏owej w Wadowicach, jakà jest ratowanie ˝ycia dziecka i pomoc jego matce, najlepiej wyra˝a ofiarowana przez kard. Franciszka Macharskiego drewniana rzeêba Matki Bo˝ej trzymajàcej niemowl´. Mo˝na je wyjàç z ràk Matki Bo˝ej i zabraç ze sobà. Szczególnie jest wymowna dla przychodzàcych tu kobiet w cià˝y; po urodzeniu dziecka przewa˝nie zabierajà je do domu, ale mogà te˝ dziecko zostawiç, aby oddaç je do adopcji. Dom Samotnej Matki w Wadowicach powsta∏ z inicjatywy ks. kard. Franciszka Macharskiego. Od chwili otwarcia, 13 maja 1994 roku, opiek´ w nim pe∏nià siostry albertynki. Podlega pod Wydzia∏ Duszpasterstwa Rodzin krakowskiej Kurii, która go finansuje. „To ˝e powsta∏ w Wadowicach i nosi imi´ matki Papie˝a Emilii Wojty∏owej, jest wyrazem wdzi´cznoÊci dla Ojca Âwi´tego za jego trosk´ o godnoÊç i obron´ ˝ycia, godnoÊç macierzyƒstwa i los samotnych matek” – mówi s. Katarzyna Habrat, obecna prze∏o˝ona domu. Nie tylko z nazwy Najpi´kniejsze chwile W dziesi´cioletniej historii domu prowadzàce go albertynki by∏y Êwiadkami wielu ró˝nych zdarzeƒ. Po urodzeniu dziecka najcz´Êciej matka po pewnym czasie wraca z nim do domu. Zdarza si´ te˝, ˝e m∏ode dziewczyny przychodzà tu ju˝ z decyzjà o oddaniu dziecka do adopcji. Wtedy po porodzie na krótko wracajà do domu samotnej matki, a dziecko szeÊç tygodni przebywa w szpitalu, aby naturalna matka mia∏a czas na utwierdzenie si´ w swojej decyzji. Ma∏gorzata Baran, po∏o˝na z wadowickiego domu, wspomina po˝egnanie dziewczyny z dziec- kiem i wielki bukiet kwiatów od nowych rodziców z podzi´kowaniem za to, ˝e im je urodzi∏a. Ale pami´ta te˝ inne wydarzenia. Na przyk∏ad zachowanie dziewczyny, która przez ca∏à cià˝´ twierdzi∏a, ˝e nie chce dziecka. „Kiedy wróci∏a tu po porodzie – opowiada pani Ma∏gorzata – by∏a w bardzo z∏ym stanie psychicznym, a my nie wiedzia∏yÊmy, czego chce. Dopiero po rozmowie okaza∏o si´, ˝e ona bez tego dziecka nie potrafi ˝yç. Wstrzàsnà∏ mnà widok jej bólu. Ba∏am si´, ˝e wpadnie w jakàÊ psychoz´. Spakowa∏yÊmy szybko ciuszki i pojecha∏yÊmy po dziecko do szpitala. Dopiero wtedy si´ uspokoi∏a. I w∏aÊnie dla takich momentów warto tu byç” – mówi pani Ma∏gorzata. W domu najbardziej cieszà si´, gdy udaje si´ naprawiç zerwane wi´zi. JakaÊ dziewczyna, wyrzucona przez rodziców, bo dowiedzieli si´, ˝e b´dzie mieç dziecko, trafia do domu samotnej matki. Gdy ju˝ opadnà emocje, a po porodzie rodzice przyjadà i zobaczà swojego wnuka czy wnuczk´, wtedy najcz´Êciej pozwalajà jej na powrót do rodziny. „A gdy jeszcze po jakimÊ czasie przychodzi wiadomoÊç, ˝e ona wychodzi za mà˝ i zak∏ada normalnà rodzin´, to jest jedna z najpi´kniejszych chwil dla nas – dokoƒczenie na str. 22 W Domu Samotnej Matki w Wadowicach przebywa pi´tnaÊcioro dzieci, z których najstarsze ma 12 lat fot. ks. Ireneusz Okarmus S. Katarzyna jest ju˝ trzecià prze∏o˝onà wadowickiego domu. Kiedy dziesi´ç miesi´cy temu obejmowa∏a t´ funkcj´, zasta∏a kilka matek i gromadk´ dzieci potrzebujàcych pomocy, ciep∏a i rodzinnej atmosfery. Od poczàtku, wraz z s. Antoninà, która oprócz pracy w kuchni zajmuje si´ podzia∏em zaj´ç domowych oraz uczy przebywajàce tu matki praktycznych zaj´ç, w tym gotowania, i s. Bo˝ys∏awà, piel´gniarkà sprawujàcà opiek´ medycznà, starajà si´, ˝eby by∏ to dom nie tylko z nazwy, choç jak przyznajà, wcale nie jest to ∏atwe. Jego mieszkanki, pochodzàce z ró˝nych Êrodowisk, ró˝nià si´ mi´dzy sobà tak˝e pod wzgl´dem wieku, kultury, a niekiedy wyznawanego Êwiatopoglàdu, wi´c zdarza si´, ˝e niekiedy dochodzi do ró˝nych spi´ç. „Nieraz trzeba wchodziç w ich relacje, ale lepiej jest, gdy same si´ dogadajà. Przez to uczà si´, widzà swoje s∏aboÊci, a my pomagamy im wyciàgaç z tego wnioski” – mówi s. Katarzyna. Podstawowym zadaniem ka˝dej ch´tniej, ˝e udzia∏ jest dobrowolny, a pozytywne skutki doÊç szybko odczuwajà w swoim porzàdkowanym ˝yciu. Matki korzystajà tak˝e z pomocy psychologa oraz z porad prawnych. Obecnie przebywa tu dziesi´ç matek i pi´tnaÊcioro dzieci w ró˝nym wieku – sà cztery niemowl´ta, najstarsze dziecko ma 12 lat. WÊród kobiet sà m´˝atki i kobiety samotne, przewa˝nie m∏ode panny z dzieckiem, cz´sto bardzo poranione, które prze˝y∏y w swoim ˝yciu ró˝ne trudne sytuacje. Brakuje im poczucia bezpieczeƒstwa, zaufania, stabilizacji; czujà si´ skrzywdzone i wykorzystane. 26/543 21 Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 22 KRAKÓW dokoƒczenie ze str. 21 Pomóc cz∏owiekowi mówi pani Ma∏gorzata. – I te radosne chwile pozwalajà nam trwaç”. Ma∏gorzata Baran pracuje od poczàtku istnienia domu. Opiekuje si´ noworodkami oraz pomaga matkom przy piel´gnacji, uczy jak kàpaç, udziela porad na temat karmienia piersià. Nieraz widzia∏a, jak karmiàca kobieta zmienia si´, uczy si´ czu∏oÊci. Cz´sto odkrywa, ˝e nie prze˝y∏a nigdy dotàd czegoÊ takiego. Chocia˝ zdarza si´ te˝, ˝e po jakimÊ czasie brakuje im si∏. Zadaniem po∏o˝nej jest dopilnowaç szczepieƒ, wizyt u lekarza, ˝eby dziecko by∏o czyste, a pierwszy okres po porodzie przebiega∏ prawid∏owo. Potem matka sama si´ wciàga, a macierzyƒstwo jà ubogaca. Pani Ma∏gorzata mówi, ˝e najlepiej pracuje si´ z dziewczynami m∏odymi, sà ch´tniejsze do nauki i ∏atwiej stajà si´ matkami. Jak pogotowie ratunkowe Siostra Emilia Dudka by∏a pierwszà prze∏o˝onà domu w Wa- dowicach. Kiedy tu przysz∏a, by∏o ju˝ w nim pi´ç matek w cià˝y, opiekowa∏y si´ nimi siostry Otylia i Marta. Bardzo szybko zape∏ni∏ si´ ca∏y dom. Wnet okaza∏o si´, ˝e za∏o˝enie przyjmowania tylko kobiet w cià˝y, z prawem pobytu po urodzeniu dziecka do trzech miesi´cy, jest nierealne. „Przychodzi∏y kobiety maltretowane w rodzinie, z przemocy. Trudno ich by∏o nie przyjàç, kiedy na ich terenie nie by∏o innego domu. Nieraz przywozi∏a je policja lub kierowa∏a opieka spo∏eczna albo parafie. Dom traktowa∏am jak pogotowie ratunkowe dla potrzebujàcych, a nie tylko dla kobiet w cià˝y” – wspomina s. Emilia. Nie da∏o si´ te˝ przestrzegaç trzymiesi´cznego terminu, bo za∏atwienie alimentów, pracy lub mieszkania wymaga∏o d∏u˝szego czasu. W ciàgu 10 lat z pomocy wadowickiego domu skorzysta∏o ok. 250 kobiet i ok. 350 dzieci. Odchodzàc stàd, podtrzymujà wi´ê z domem. Widaç to przy okazji Êwiàt – piszà, mieszkajàce bli˝ej odwiedzajà. „Staramy si´ im w dalszym ciàgu pomagaç” – mówi s. Katarzyna. 12 maja odby∏a si´ uroczystoÊç z okazji 10. rocznicy powstania domu. „MieliÊmy goÊci, Ksi´dza Kardyna∏a i ksi´˝y z parafii. Ksiàdz Kardyna∏ by∏ zawsze ˝yczliwy, serdeczny i zatroskany o przysz∏oÊç matek” – wspomina siostra prze∏o˝ona. Siostry albertynki uwa˝ajà, ˝e takich domów powinno byç wi´- cej, bo do Wadowic telefonuje wiele osób z pytaniami o warunki przyj´cia. M∏ode dziewczyny, gdy rodziny odmówi∏y im pomocy, same szukajà wyjÊcia. „Gdyby tego zabezpieczenia nie by∏o, to wi´kszoÊç dzieci nie przysz∏aby na Êwiat”. Rozpoczynajàc prac´ w tym domu, albertynki nie mia∏y recepty na jego prowadzenie. Celem by∏o pomóc cz∏owiekowi – kobiecie i dziecku. Wed∏ug zasady s. Emilii, ˝eby pochylajàc si´ nad biedà ludzkà, dawaç z siebie wszystko. Reszt´ zostawiç Panu Bogu. Siostry wiedzà, ˝e przychodzàce tu kobiety nie zazna∏y w swoim ˝yciu mi∏oÊci. A o ofiarowanej do domu przez Ksi´dza Kardyna∏a figurze Matki Bo˝ej z niemowl´ciem mówià matkom, ˝e to ich dziecko trzyma Ona w ramionach. ANNA OSUCHOWA DOM SAMOTNEJ MATKI – NIEOCENIONA POMOC Ks. Stanis∏aw Mika, dyrektor Wydzia∏u Duszpasterstwa Rodzin Gdy powstawa∏y domy samotnej matki, chodzi∏o przede wszystkim o ratowanie ˝ycia dzieci nienarodzonych. Po uratowaniu dziecka pojawi∏y si´ problemy z jego wychowywaniem, wspieraniem matki, a tak˝e wprowadzeniem jej razem z dzieckiem, czy dzieçmi, na powrót w ˝ycie spo∏eczeƒstwa. Z doÊwiadczenia osób, które zajmujà si´ pomaganiem, wynika, ˝e z biedy rodzi si´ bieda; z braku mi∏oÊci brak mi∏oÊci. Przezwyci´˝enie tego kr´gu jest zasadniczym celem pomocy. ˚eby samotnà matk´ wspomóc, trzeba nauczyç jà podstawowych umiej´tnoÊci oraz radzenia sobie w ˝yciu, aby nie sta∏a si´ klientem oÊrodka pomocy spo∏ecznej na zasadzie: „nale˝y mi si´, bo jestem biedna”. Wesprzeç jà w poszukiwaniu pracy, mieszkania, w rozwiàzywaniu problemów rodzinnych. 22 /27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY Irena Kornelak, doradca ˝ycia rodzinnego Pierwsze trzy miesiàce cià˝y to najtrudniejszy okres dla kobiety, poniewa˝ prze˝ywa ona wielki l´k o siebie, o dziecko, o to, ˝e sobie nie poradzi. Czasem jest to depresja, która mo˝e nawet doprowadziç do pozbawienia ˝ycia swojego dziecka. Podanie jej r´ki w tym momencie jest bardzo wa˝ne. Mo˝e to byç umieszczenie w domu samotnej matki, gdzie spotka osoby ˝yczliwe i grup´ wsparcia, która mówi: nie jesteÊ sama, poradzisz sobie. Jest to nieoceniona pomoc. Z domu korzystajà tak˝e kobiety, które muszà uciekaç przed swoim m´˝em, rodzinà. Siostry albertynki pomagajà im w takich sytuacjach i po pewnym czasie wracajà do domu. Czyli jest to te˝ miejsce, gdzie mo˝na leczyç zranienia ma∏˝eƒskie, rodzinne, przetrwaç trudny czas kryzysu. s. Katarzyna Habrat, prze∏o˝ona domu w Wadowicach Staramy si´, ˝eby kobiety przebywajàce w domu samotnej matki czu∏y si´ jego gospodyniami. Wa˝ne jest, ˝eby je zaktywizowaç, zmobilizowaç, daç im nadziej´, ˝eby uwierzy∏y w siebie, chcia∏y ˝yç. Jest to trudne, poniewa˝ majà du˝o problemów: brak mo˝liwoÊci powrotu do domu, oparcia w m´˝u czy rodzinie, dlatego sà zniech´cone i trzeba im przywróciç ch´ç do ˝ycia. Przewa˝nie trafiajà tu m∏ode dziewczyny z dzieckiem, poniewa˝ ojciec dziecka zawiód∏, a one nie znalaz∏y oparcia równie˝ we w∏asnych rodzinach. Problemem jest, jak im pomóc, ˝eby tu przetrwa∏y kryzys, a potem wróci∏y do Êwiata. Wprawdzie nie sà jak dawniej pi´tnowane, ale trudna sytuacja gospodarcza utrudnia im znalezienie miejsca w spo∏eczeƒstwie. A dodatkowym obcià˝eniem jest ma∏e dziecko. s. Emilia Dudka, pierwsza prze∏o˝ona domu w Wadowicach MyÊl´, ˝e takie oÊrodki sà potrzebne, bo nieraz trzeba wziàç matk´ z jej domu, ˝eby nauczy∏a si´ opieki nad dzieckiem oraz innych podstawowych umiej´tnoÊci. Wiele spoÊród przebywajàcych tu kobiet nigdy nie zazna∏o ciep∏a, nikt nigdy nie sk∏ada∏ im ˝yczeƒ imieninowych, nie ∏ama∏ si´ op∏atkiem w wigilijny wieczór. Sà tutaj dzieci, które wczeÊniej nie s∏ysza∏y o Êwi´tym Miko∏aju, nie widzia∏y tortu urodzinowego, w ich domach nie odbywa∏y si´ rodzinne uroczystoÊci, nie obdarowywano si´ podarkami. Kobiety te po powrocie do swego Êrodowiska, pomimo ˝e b´dà w nim powtarzaç si´ niezdrowe sytuacje, majà szans´ ju˝ lepiej egzystowaç i zapewniç dzieciom lepszà pomoc. Nauczone przyk∏adem mogà budowaç nowy sposób ˝ycia, coraz lepszà atmosfer´ rodzinnà. Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 23 KRAKÓW Dobrzy jak chleb sobot´, 12 czerwca br., do koÊcio∏a Ecce Homo w Krakowie pielgrzymowali cz∏onkowie Towarzystwa Pomocy im. Êw. Brata Alberta. By∏a to ju˝ szósta pielgrzymka Towarzystwa. Przyjecha∏o oko∏o tysiàca osób z 33 kó∏ z ca∏ej Polski. Od rana, pomimo deszczu, w koÊciele ss. albertynek gromadzili si´ przedstawiciele kó∏ z ró˝nych cz´Êci kraju. „Przychodzimy tutaj, aby pokazaç, ˝e dobro jest wi´ksze od z∏a, ˝e nie dajemy z∏u zwyci´˝aç, ale z∏o dobrem zwyci´˝amy” – mówi∏ w homilii bp Gerard Kusz. „Dzi´kuj´ Wam, ˝e w Towarzystwie im. Êw. Brata Alberta czynicie dobro wielkie i widoczne! Jaka by to by∏a strata dla ojczyzny, gdyby was nie by∏o. Przychodzimy tu, do Êw. Brata Alberta, który jest dla nas wzorem w mi∏oÊci do Boga i cz∏owieka. On by∏ zapatrzony w oblicze um´czonego Chrystusa Pana i wcià˝ przypomina nam, ˝e ka˝de dobre dzie∏o musi byç oparte o krzy˝, i tylko z takiego dzie∏a zrodzi si´ dobry owoc. Âw. Brat Albert opar∏ swoje ogrzewalnie o krzy˝ Chrystusa! ” – powiedzia∏ Ksiàdz Biskup. Towarzystwo Pomocy im. Êw. Brata Alberta powsta∏o w listopadzie 1981 roku we Wroc∏awiu. „W∏adze paƒstwowe nie chcia∏y si´ zgodziç na brata Alberta w nazwie, wi´c poczàtkowo by∏o Towarzystwo im. Adama Chmielowskiego” – wspomina br. Jerzy Marsza∏kowicz, jeden z twórców tego dzie∏a. – „I z czasem, jak z ziarnka gorczycznego, rozrasta∏o si´ ono na ca∏y kraj”. Obecnie Towarzystwo ma 56 kó∏ w ca∏ej Polsce i prowadzi 86 placówek. Sà to schroniska dla bezdomnych W m´˝czyzn i kobiet, ogrzewalnie oraz sto∏ówki. Ko∏o ze Stalowej Woli prowadzi równie˝ ochronk´ dla dzieci. Odpowiadajàc na lokalne potrzeby, poszczególne ogniwa Towarzystwa pomagajà biednym, bezdomnym, chorym. Od grudnia do marca w ¸odzi jeêdzi∏ autobus, z którego rozdawano obiady dla 250 osób. Ko∏o Êwidnickie, oprócz schroniska dla pi´çdziesi´ciu m´˝czyzn, prowadzi kuchni´, która codziennie ˝ywi dwieÊcie osób. Jednym z najm∏odszych jest ko∏o katowickie: „Na razie mamy jednà ogrzewalni´ w pobli˝u dworca kolejowego. Staramy si´ docieraç przede wszystkim do bezdomnych z dworca. ZorganizowaliÊmy wieczerz´ wigilijnà i Êniadanie wielkanocne dla ponad stu osób” – opowiada W∏adys∏awa Sowa. To tylko niewielki fragment tego wielkiego dzie∏a, w które zaanga˝owane jest coraz wi´cej osób. „My dajemy, pomagamy, opiekujemy si´ dlatego, ˝e mi∏oÊç Bo˝a rozlana jest w sercach naszych” – powiedzia∏ ks. bp Gerard. Osoby zaanga˝owane w dzia∏alnoÊç Towarzystwa sà wolontariuszami. „To sà ludzie najlepsi z najlepszych. Oni uczyli mnie postawy albertyƒskiej – pochylania si´ nad cz∏owiekiem” – powiedzia∏ ks. pra∏at Bronis∏aw ˚o∏nierczyk z PrzemyÊla. PAWE¸ MIGAS Kontakt z Towarzystwem Pomocy im. Êw. Brata Alberta: Zarzàd G∏ówny: pl. Solny 14a, 50-062 Wroc∏aw, tel./fax (071) 344-37-35, (071) 341-04-19 Ko∏o krakowskie: ul. Bo˝ego Cia∏a 21, 31-055 Kraków tel. (012) 430-64-72 KRAKOWSKIM TARGIEM Uwagi niemodne magania uczniów z regulaminem szkolnym sà chyba tak dawne, jak i sama szko∏a. Gdy szko∏a zmusza∏a do noszenia mundurków, wielu uczniów stara∏o si´ ten przepis obejÊç. Szko∏a nakazywa∏a nosiç tarcze identyfikacyjne, uczniowie starali si´ ich pozbyç. Szko∏a regulowa∏a d∏ugoÊç w∏osów (wymagajàc przewa˝nie krótkich), uczniowie zaÊ chcieli nosiç takie w∏osy, jakie im si´ podoba∏y. Jeszcze na poczàtku lat 70. regulaminy szkó∏ podstawowych i Êrednich regulowa∏y tak˝e przebywanie uczniów poza szko∏à. Np. w krakowskim „Nowodworku” uczniowie klas I i II mogli przebywaç w mieÊcie „bez opieki domowej” wy∏àcznie do godz. 21, zaÊ uczniowie klas wy˝szych do godz. 22. Obecnie wi´kszoÊç tych wymagaƒ zarzucono. Skutki tak poj´tej demokratyzacji nie okaza∏y si´ byç b∏ogos∏awionymi. Mundurki, tarcze oraz brak ostentacji w wyglàdzie zewn´trznym by∏y wbrew pozorom demokratyczne, zrównywa∏y bowiem na terenie szkolnym syna ministra z synem podleg∏ego mu drobnego urz´dnika. Spór o szkolnà zewn´trznoÊç uczniów rozgorza∏ niedawno na nowo. Maturzysta z krakowskiego X LO przyszed∏ na rozdanie Êwiadectw maturalnych z wymyÊlnà, prowokacyjnà fryzurà, tzw. dredami, pomalowanymi ˝ó∏tà farbà. Dyrekcja szko∏y oraz wychowawczyni wyprosi∏y go z auli za nieodpowiedni wyglàd. Dyplom otrzyma∏ w osobnej sali. Maturzysta pop´dzi∏ do redakcji „Gazety Wyborczej”, która pou˝ala∏a si´ nad nim na ∏amach, wybrzydzajàc na logicznà reakcj´ w∏adz X LO. Mog´ zrozumieç ucznia, któremu wedle jego mniemania dzia∏a si´ krzywda. Trudniej mi jednak zrozumieç u˝alanie si´ nad nim „Gazety Wyborczej” oraz ma∏opolskiej kurator oÊwiaty, która uzna∏a reakcj´ dyrekcji X LO i wychowawcy za „niepedagogicznà i ostro przesadzonà”. Szko∏a ma prawo ustanawiaç swój regulamin, zaÊ uczeƒ powinien go przestrzegaç. Obecnie na terenie Krakowa jest tak du˝o rozmaitych szkó∏ Êrednich, i˝ maturzysta z dredami bez trudu znalaz∏by takà, która tolerowa∏aby jego wyglàd. Skoro wybra∏ jednak t´ a nie innà szko∏´, powinien przestrzegaç jej regulaminu, do czasu otrzymania dyplomu maturalnego w∏àcznie. Po tym terminie móg∏ ju˝ chodziç po ulicy choçby na g∏owie. Bardzo wysoka Êrednia ocen tego ucznia oraz jego aktywnoÊç spo∏eczna nak∏ada∏a przy tym na niego wi´kszà odpowiedzialnoÊç, nie dajàc mu ˝adnej taryfy ulgowej. Z BOGDAN GANCARZ W TYM TYGODNIU ZAPRASZAMY na wystaw´ pt. „Marc Chagall – sceny biblijne. Grafika” Od 26 czerwca do 25 lipca 2004 w Muzeum Ksià˝àt Czartoryskich – Oddzia∏ Muzeum Narodowego w Krakowie, ul. Pijarska 8, czynna b´dzie wystawa prezentujàca 72 grafiki o tematyce biblijnej Marca Chagalla (1887–1985), artysty zaliczanego do najznakomitszych twórców XX stulecia. Wszystkie zgromadzone prace – litografie i akwaforty z lat 1939– 1979 – zosta∏y wypo˝yczone ze zbiorów Muzeum Marca Chagalla w Witebsku, rodzinnym mieÊcie artysty. Marc Chagall (1887–1985) uprawia∏ wiele dyscyplin sztuki – malowa∏ olejno, gwaszem, akwarelà i tuszem, rysowa∏, tworzy∏ w ró˝nych technikach graficznych, wykonywa∏ monotypie, na du˝à skal´ projektowa∏ grafik´ u˝ytkowà (m.in. ilustracje ksià˝kowe, plakaty), mozaiki, witra˝e i gobeliny, zajmowa∏ si´ równie˝ scenografià teatralnà. Grafikà zainteresowa∏ si´ na poczàtku lat 20. ubieg∏ego wieku i do koƒca swego ˝ycia zrealizowa∏ (g∏ównie w technice litografii i akwaforty) oko∏o 2000 prac, g∏ównie oryginalne ilustracje. Niezwykle wa˝nà dlaƒ inspiracjà by∏a Biblia i zwiàzane z nià motywy. Urzeczony by∏ Biblià od m∏odoÊci – uznawa∏ jà za niewyczerpane êród∏o uniwersalnej poezji. Z inicjatywy i donacji artysty powsta∏o w 1973 roku w Nicei Muzeum Narodowe Przes∏ania Biblijnego Marca Chagalla, gromadzàce zarówno jego dzie∏a malarskie, jak i graficzne. Prac´ nad pierwszà serià graficznych interpretacji scen biblijnych artysta rozpoczà∏ po powrocie z podró˝y do Palestyny w 1931 roku. Ostatni cykl zwiàzanych z Biblià grafik powsta∏ z koƒcem lat 70. Chagall nie ogranicza∏ swoich wizji biblijnych do historii tragicznych, nie epatowa∏ dramatycznoÊcià scen, przedstawieniami grzechów, nieszcz´Êç czy ofiar. Przekazywa∏ raczej pogodne wyznanie wiary w Boga, z którym cz∏owiek mo˝e wejÊç w osobisty niemal kontakt, i który daje nadziej´ na wyjÊcie z opresji. G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/ 23 Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 24 KRAKÓW W KRAKOWSKIM KOÂCIELE UROCZYSTOÂå NAJÂWI¢TSZEGO CIA¸A I KRWI CHRYSTUSA W KRAKOWIE Naukowy jubileusz bp. Tadeusza Pieronka Pod Bo˝ym sklepieniem 8 czerwca w rektoracie PAT-u odby∏a si´ uroczystoÊç z okazji 40-lecia pracy naukowej bp. Tadeusza Pieronka. Uczestniczyli przedstawiciele studentów, biskupi: Kazimierz Nycz, Kazimierz Górny i Wac∏aw Âwierzawski, dziewi´ciu rektorów krakowskich szkó∏ wy˝szych oraz ks. kard. Franciszek Macharski, który wr´czy∏ Ksi´dzu Biskupowi jubileuszowà ksi´g´ „Lex Tua in corde meo”. Od 11 do 13 czerwca odbywa∏y si´ w Nowym Targu uroczystoÊci z okazji 100-lecia Liceum Ogólnokszta∏càcego im. Seweryna Goszczyƒskiego. Ojciec Âwi´ty Jan Pawe∏ II przes∏a∏ list na jubileusz szko∏y. WÊród absolwentów liceum jest m. in. sekretarz Papie˝a abp Stanis∏aw Dziwisz, a tak˝e abp Józef Weso∏owski, nuncjusz apostolski w Kazachstanie, który odprawi∏ Msz´ Êw. na rozpocz´cie uroczystoÊci, podczas której poÊwi´cony zosta∏ nowy sztandar szko∏y oraz tablica pamiàtkowa. Z okazji jubileuszu w kilku punktach miasta otwarte zosta∏y tak˝e wystawy prac absolwentów. Dominikaƒskie przedstawienie W dwóch krakowskich teatrach – Starym i J. S∏owackiego pokazany zosta∏ musical przygotowany przez krakowskich dominikanów. Libretto na podstawie Ksi´gi Ozeasza napisa∏ brat Adam Szustak. Muzyk´ skomponowali m∏odzi krakowscy kompozytorzy, twórcy wspó∏czesnej muzyki liturgicznej: Piotr Pa∏ka, Pawe∏ B´benek, Hubert Kowalski oraz dominikanin brat Dawid Kusz. W spektaklu wystàpili aktorzy sceniczni, Êpiewacy soliÊci, chór, orkiestra wraz z sekcjà muzycznà, a tak˝e 15-osobowa grupa baletowa z Krakowskiej Akademii Taƒca. Dochód z przedstawienia w ca∏oÊci zasili fundusz stypendialny Êw. Jacka, wspomagajàcy ubogich studentów oraz m∏odzie˝. Rekolekcje Szko∏a Patrzenia Od 10 do17 lipca w Êwiàtyniach Krakowa odbywaç si´ b´dà rekolekcje prowadzone przez kap∏anów, artystów, ludzi nauki. W programie przewidziano wydarzenia kulturalne, w´drówki do niezwyk∏ych miejsc ze Êwi´tymi, niecodzienne spotkania. Tematyka dni: RadoÊç i wyrzeczenie – Êw. Franciszek; Nauka i wiara – Êw. Jadwiga Królowa; Pi´kno i mi∏osierdzie – Êw. Brat Albert; Modlitwa i praca – Êw. Benedykt; Mi∏oÊç i Ojczyzna – Êw. Stanis∏aw BM; Pokora i màdroÊç – Êw. Siostra Faustyna. Organizatorzy zapewniajà noclegi w pokojach 3-osobowych; 3 posi∏ki dziennie, opiek´ duszpasterza, bilety MPK i wst´pu do zwiedzanych obiektów. Koszt uczestnictwa wynosi 750 z∏. Zg∏oszenia i informacje: Katolickie Centrum Kultury, 31-007 Kraków, ul. WiÊlna 12, tel./fax (012) 430-20-15; e-mail: [email protected]. 24 /27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY fot. Grzegorz Kozakiewicz Âwi´to nowotarskiej szko∏y roczystoÊç ku czci Bo˝ego Cia∏a w Krakowie, z procesjà Królewskim Traktem na krakowski Rynek, która wyrusza z wawelskiego wzgórza zawsze przy uroczystych tonach dzwonu Zygmunta, ma swój niepowtarzalny koloryt i nastrój. Tworzy go wylegajàcy w tym dniu na ulice ca∏y odÊwi´tny Kraków, ze swojà barwnà tradycjà i historià, aby w jak najlepszej oprawie oddaç czeÊç Chrystusowi w NajÊwi´tszym Sakramencie oraz publicznie zamanifestowaç swoje przywiàzanie do wiary. Temat wiary, ludzkich wyborów oraz ciàgle aktualne poszukiwanie odpowiedzi na dramaty wspó∏czesnoÊci przewija∏y si´ w rozwa˝aniach kard. Franciszka Macharskiego przy kolejnych o∏tarzach na trasie procesji oraz w przywo∏ywanych s∏owach papieskiego nauczania sprzed 25 lat. Ju˝ na poczàtku Mszy Êw. na Wawelu Metropolita krakowski przypomnia∏, ˝e sprawuje jà w 25. rocznic´ Mszy Êw., odprawionej przez Ojca Âwi´tego na krakowskich B∏oniach w czasie jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. WczeÊniej w atmosfer´ uroczystoÊci wprowadzi∏y zgromadzonych na dziedziƒcu wawelskim fragmenty papieskich wspomnieƒ dotyczàce dawnych obchodów Bo˝ego Cia∏a w Krakowie, zawarte w ksià˝ce pt. „Wstaƒcie, chodêmy!”. Do myÊli zawartych w homilii Jana Paw∏a II, wyg∏oszonej na krakowskich B∏oniach 10 czerwca 1979 roku, nawiàzywa∏y tak˝e symboliczne przedstawienia sakramentów: chrztu, Eucharystii i bierzmowania w dekoracji poszczególnych o∏tarzy, które, zgodnie z tradycjà, przygotowali harcerze i Rodziny Katyƒskie, klerycy z krakowskiego seminarium duchownego, siostry Êw. Jadwigi i Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz parafia Mariacka. „25 lat temu nasze B∏onia sta∏y si´ jak galilejska Góra B∏ogos∏awieƒstw i jak jerozolimski Wieczernik, wieczernik Eucharystii, wieczernik lekcji mi∏oÊci. Wieczernik mocy Ducha Âwi´tego. Teraz tu jest Góra B∏ogos∏awieƒstw. Tu jest wieczernik Eucharystii i tu jest wieczernik Ducha Âwi´tego. Pod tym Bo˝ym sklepieniem, jak U serce Krakowa” – mówi∏ Metropolita krakowski. Przywo∏a∏ s∏owa Papie˝a mówiàce, ˝e „cz∏owiek jest istotà rozumnà i wolnà. Jest Êwiadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Mo˝e i powinien osobistym wysi∏kiem myÊli docieraç do prawdy. Ca∏y proces ÊwiadomoÊci i wyborów cz∏owieka zwiàzany jest z ˝ywà tradycjà jego w∏asnego narodu, w której poprzez ca∏e pokolenia odzywajà si´ ˝ywym echem s∏owa Chrystusa, Êwiadectwo Ewangelii, kultura chrzeÊcijaƒska, obyczaj zrodzony z wiary, nadziei i mi∏oÊci. Czy mo˝na odepchnàç to wszystko? Czy mo˝na powiedzieç nie? Czy mo˝na odrzuciç Chrystusa i wszystko to, co on wniós∏ w dzieje cz∏owieka? Mo˝na. Cz∏owiek jest wolny. Mo˝e powiedzieç Bogu: nie. Powiedzieç Chrystusowi: nie. Ale pytanie zasadnicze: czy wolno i w imi´ czego wolno? ”. Ksiàdz Kardyna∏ mówi∏, ˝e Jan Pawe∏ II powraca i przynosi odpowiedzi na sprawy i dramaty wspó∏czesnoÊci. Po to w∏aÊnie przyjecha∏ 25 lat temu i by∏ stale obecny przez ca∏e minione çwierçwiecze, aby w tym dramacie by∏o wiadomo, skàd czerpaç si∏y, ˝eby si´ nie poddaç, jakà drog´ wybraç, jakà drog´ proponowaç innym. Bardzo aktualnie zabrzmia∏o przypomniane wezwanie Papie˝a do mocy w wierze: „Musicie byç mocni tà mocà, którà daje wiara. Musicie byç mocni mocà wiary. Musicie byç wierni, dziÊ tej mocy wiernoÊci bardziej wam potrzeba ni˝ w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie byç mocni mocà nadziei, która przynosi pe∏nà radoÊç ˝ycia i nie pozwala zasmucaç Ducha Âwi´tego. Musicie byç mocni mocà mi∏oÊci, która jest pot´˝niejsza ni˝ Êmierç (...). Musicie byç mocni, drodzy bracia i siostry, mocà tej wiary, nadziei i mi∏oÊci Êwiadomej, dojrza∏ej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmowaç wielki dialog z cz∏owiekiem i ze Êwiatem na naszym etapie dziejów... ”. Szczególnie zabrzmia∏y przypomniane przez Ksi´dza Kardyna∏a przy o∏tarzu przed bazylikà Mariackà s∏owa po˝egnania Ojca Âwi´tego z Krakowem i jego przejmujàca proÊba o zachowanie wiary, nadziei i mi∏oÊci, niepoddawanie si´ zwàtpieniu i zniech´ceniu, o trwanie w wolnoÊci i wiernoÊci najwi´kszej Mi∏oÊci, która wyra˝a si´ przez krzy˝. Tak˝e tutaj, zgodnie z tradycjà, Metropolita krakowski podzi´kowa∏ uczestnikom procesji. S∏owa serdecznej wdzi´cznoÊci za wieloletnià pos∏ug´ biskupià w archidiecezji krakowskiej skierowa∏ do ks. bpa Kazimierza Nycza, którego Ojciec Âwi´ty mianowa∏ ordynariuszem diecezji koszaliƒsko-ko∏obrzeskiej. ANNA OSUCHOWA Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 25 KRAKÓW Z KRAKOWA I MA¸OPOLSKI Zdj´cia: Adam Wojnar Zmar∏ prof. Roman Ciesielski Przez ca∏e popo∏udnie ludzie przynosili kwiaty, z których u∏o˝ono wielki krzy˝ Apel wolnoÊci „C dze pojawia∏y si´ nasze myÊli, refleksje i wspomnienia, ale tak˝e radoÊci i troski zwiàzane z trudami odzyskanej wolnoÊci – powiedzia∏ Adam PiaÊnik, prezes Fundacji Ziemi Krakowskiej, która zorganizowa∏a uroczystoÊci jubileuszowe w Krakowie. W nietypowy sposób rocznic´ pielgrzymki uczcili biegacze. Pomimo fatalnej pogody blisko osiemdziesiàt osób wzi´∏o udzia∏ w Kwietnym Biegu z Wadowic, przez Tyniec, na krakowskie B∏onia. Tam, na scenie przy Skale Papieskiej, koncertowa∏y zespo∏y z ró˝nych regionów Polski po∏udniowej. Po wyst´pach „Kowalnia” z Pogórza, „Lubania”, „Skalnych” i chóru „Gorce” z Podhala, organizatorzy postanowili, ˝e z powodu z∏ej pogody dalsza cz´Êç koncertu i wspólna modlitwa w intencji Jana Paw∏a II odb´dà si´ w koÊciele ÊÊ. Piotra i Paw∏a. O dwudziestej zaczà∏ si´ koncert chóru i orkiestry KWK „Staszic”. Âlàzacy zagrali i zaÊpiewali przepi´knà „Msz´ Górniczà”, skomponowanà przez Andrzeja Marko. Po koncercie, przy dêwi´kach hejna∏u mariackiego, ojcowie paulini wnieÊli obraz MB Cz´stochowskiej. Zgromadzeni odÊpiewali Bogurodzic´ i Apel Jasnogórski, poprzedzony odegraniem Intrady Starokrólewskiej. Spotkanie zakoƒczy∏ wspólny Ró˝aniec w intencji Ojca Âwi´tego. „Apel wolnoÊci” – jak to wydarzenie nazwali jego organizatorzy – by∏ wyjàtkowy przede wszystkim dlatego, ˝e zosta∏ zorganizowany jako oddolna inicjatywa spo∏eczna. „Wyrazimy w ten sposób radoÊç, wdzi´cznoÊç i pami´ç o tamtych dniach i podkreÊlimy rol´, jakà nasz Wielki Rodak, Jego ÂwiàtobliwoÊç Jan Pawe∏ II odegra∏ w odzyskaniu przez Polaków wolnoÊci i suwerennoÊci” – napisali w specjalnie wydanym oÊwiadczeniu organizatorzy: Fundacja Ziemi Krakowskiej im. Jana Sroczyƒskiego i Stowarzyszenie Obywatelska Polska. PAWE¸ MIGAS Pamiàtkowa ksi´ga zostanie przekazana Ojcu Âwi´temu zekamy jak wtedy. I jak zawsze. A chocia˝ t´sknimy za kolejnà okazjà, by wo∏aç do Ciebie »zostaƒ z nami«, wiemy te˝, ˝e Ty, Ojcze Âwi´ty, zawsze jesteÊ z nami” – zapewniali w przyrzeczeniu obywatelskim, skierowanym do Jana Paw∏a II, uczestnicy obchodów 25. rocznicy I Pielgrzymki Ojca Âwi´tego do Ojczyzny, zgromadzeni 10 czerwca br. na krakowskich B∏oniach. Przez ca∏e popo∏udnie pod Ska∏´ Papieskà przynoszono kwiaty, które u∏o˝ono w kszta∏cie olbrzymiego krzy˝a. By∏o to pi´kne nawiàzanie do wydarzeƒ sprzed dwudziestu pi´ciu lat, gdy na spotkanie na B∏oniach ludzie przynieÊli nie flagi narodowe czy papieskie, lecz kwiaty. Wy∏o˝ono te˝ Ksi´g´ Pamiàtkowà, ufundowanà przez Fundacj´ Ziemi Krakowskiej im. Jana Sroczyƒskiego, w której uczestnicy spotkania wpisywali swoje myÊli i refleksje towarzyszàce temu wydarzeniu. Ksi´ga ta zostanie przekazana Ojcu Âwi´temu, a jej kopie pozostanà w kurii metropolitalnej, Bibliotece Jagielloƒskiej oraz w siedzibie Fundacji. Swoje pozdrowienia i wspomnienia z tamtego czasu wpisywali nie tylko mieszkaƒcy Ma∏opolski i Krakowa, ale tak˝e turyÊci z ca∏ej Polski. Pojawi∏y si´ te˝ wpisy z Ukrainy i Niemiec. – Chcemy, aby w ksi´- W Krakowie w wieku 80. lat zmar∏ nagle prof. Roman Ciesielski. W czasie wojny ˝o∏nierz Armii Krajowej, po wojnie zosta∏ in˝ynierem budownictwa. By∏ wieloletnim profesorem Politechniki Krakowskiej, cz∏onkiem wielu towarzystw naukowych. W latach 80. aktywnie zaanga˝owa∏ si´ w dzia∏alnoÊç NSZZ „SolidarnoÊç”. W latach 1989–1991 by∏ solidarnoÊciowym senatorem z Krakowa. Do koƒca ˝ycia nie ukrywa∏ swych prawicowych poglàdów. Zaanga˝owanie w dzia∏alnoÊç naukowà i spo∏ecznà ∏àczy∏ z g∏´bokà wiarà w Boga. W latach m∏odoÊci wraz ze swym bratem, S∏ugà Bo˝ym Jerzym Ciesielskim, by∏ zwiàzany z grupà duszpasterstwa akademickiego skupionà wokó∏ Karola Wojty∏y. Zwolennik has∏a: „W zdrowym ciele zdrowy duch”, prof. Ciesielski by∏ w m∏odoÊci czynnym koszykarzem, a do koƒca ˝ycia pozosta∏ zapalonym kibicem „Cracovii”. Upami´tnià Ambro˝ego Grabowskiego Rada Miasta Krakowa na wniosek Towarzystwa Mi∏oÊników Historii i Zabytków Krakowa upami´tni Ambro˝ego Grabowskiego. Tablica pamiàtkowa, przypominajàca zas∏ugi tego XIX-wiecznego ksi´garza i mi∏oÊnika przesz∏oÊci Krakowa, zawiÊnie albo na Êcianie kamienicy przy ul. Karmelickiej 13, gdzie Grabowski mieszka∏, albo przy Rynku G∏ównym 13, gdzie mia∏ swà ksi´garni´. Maszerowali po Rynku W sobot´ 12 czerwca mia∏a miejsce siódma edycja imprezy sportowej „Na Rynek marsz!”, organizowanej przez mistrza chodu sportowego Roberta Korzeniowskiego. W trakcie imprezy odby∏y si´ marsze chodziarzy wyczynowców (w kategorii kobiet zwyci´˝y∏a Melania Seeger z Niemiec, zaÊ w kategorii m´˝czyzn Hiszpan Francisco Fernandez, który wyprzedzi∏ Roberta Korzeniowskiego), zawody chodziarskie dla dzieci oraz masowy marsz wokó∏ Plant. Spory o Reagana Cz´Êç krakowskich radnych zaproponowa∏a, aby nowohucki plac Centralny przemianowaç na plac Reagana. Propozycja wywo∏a∏a spory. Zmianie nazwy przeciwni sà nie tylko radni lewicy, lecz tak˝e nowohucki radny Ligi Polskich Rodzin, który uzna∏, ˝e dotychczasowa nazwa placu jest nazwà historycznà, zaÊ prezydenta Reagana mo˝na uhonorowaç w inny sposób. Nie jest to jedyny obecny spór o patrona krakowskich ulic. Radni oraz organizacje spo∏eczne spierajà si´ np. o przywrócenie ul. Zbigniewa Skolickiego. Skolicki by∏ w latach 1959–1969 przewodniczàcym Prezydium Rady Miasta Krakowa. W trakcie jego kadencji w Krakowie zrealizowano wiele inwestycji budowlanych. Protestujàcy uwa˝ajà jednak, ˝e by∏o to tylko wykonywanie obowiàzków, wi´c nie zas∏uguje na wyró˝nienie. G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/ 25 Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 26 KRAKÓW PO 25 LATACH SPOTKANIA JANA PAW¸A II Z GÓRALAMI W NOWYM TARGU Zwiastunom z gór, stopom ich czeÊç... lisko 100 powozów konnych wyruszy∏o w orszaku z Ludêmierza na nowotarskie lotnisko. Banderi´ prowadzi∏ najwa˝niejszy zaprz´g z figurà Matki Boskiej Ludêmierskiej Królowej Podhala. Tak 6 czerwca rozpocz´∏y si´ obchody 25-lecia pobytu Jana Paw∏a II na nowotarskim lotnisku. Po drodze orszak z Gaêdzinà Podhala pozdrawia∏o wielu nowotar˝an, zw∏aszcza ˝e widok taki nie zdarza si´ codziennie. Cz´Êç z nich przy∏àczy∏a si´ póêniej do kawalkady, odprowadzajàc na lotnisko figur´ Maryi. Oprócz górali na uroczystoÊciach byli obecni przedstawiciele z ca∏ej Ma∏opolski, mi´dzy innymi grupy z Chrzanowa, OÊwi´cimia, Lisiej Góry, Krakowa. – MogliÊmy nie tylko przypomnieç sobie tamte chwile, ale przede wszystkim na nowo przemyÊleç nauk´, jakà wówczas skierowa∏ do nas Jan Pawe∏ II – mówi∏ burmistrz Nowego Targu Marek Fryêlewicz. kich s∏u˝b, które od kilkunastu dni pracowa∏y, abyÊmy mogli si´ tu spotkaç. Szczególne podzi´kowanie dla górali z banderii konnej za tak pi´kne wesele urzàdzone dla Matki Boskiej – mówi∏. B Zaczerpnàç ze skarbu Uroczystej Mszy Êwi´tej, upami´tniajàcej wydarzenia na nowotarskim lotnisku sprzed 25 lat, przewodniczy∏ kard. Franciszek Macharski. „Dzisiaj, kiedy jesteÊmy tutaj, dotykamy tak prostej sprawy: ˝e mijajà pokolenia; ludzie doroÊli, poszli w Êwiat. (...). Co wezmà z tego skarbu, któryÊmy wtedy otrzymali i przyj´li, skarbu wolnoÊci? Co si´ z nim sta∏o? Co z tego wynik∏o? Co im dajemy? KoÊcio∏owi i narodowi na nowe wieki? ” – pyta∏ Metropolita krakowski. Wed∏ug prezesa nowotarskiego oddzia∏u Zwiàzku Podhalan Marii Staszel, „jednà z form odpowiedzi na nauk´ Papie˝a jest prowadzona przez organizacj´ dzia∏alnoÊç kulturalna i oÊwiatowa”. – Wspó∏pracujemy z podhalaƒskimi szko∏ami, wiele dzieci i m∏odzie˝y nale˝y do zespo∏ów góralskich, w których piel´gnujemy te najcenniejsze i pi´kne wartoÊci zawarte w kulturze góralskiej – mówi∏a M. Staszel. W 1979 r. salwatorianin o. Kazimierz Kubat uczestniczy∏ w spotkaniu z Papie˝em jako student ostatniego roku seminarium. Obecnie pracuje w Afryce. PodkreÊla, ˝e dziÊ trzeba przypomnieç sobie s∏owa, jakie wówczas skie- 26 /27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY fot. Jan G∏àbiƒski Wiàzanka kwiatowa z samolotu Przed Mszà Êwi´tà wprowadzono uroczyÊcie figur´ Matki Bo˝ej Ludêmierskiej rowa∏ do nas Ojciec Âwi´ty – „rodzina Bogiem silna”. – Z perspektywy kontynentu, na którym pracuj´, widaç jasno, ˝e wiara tamtych ludzi jest silna i twarda, bo rozwija si´ w rodzinie – podstawowej komórce spo∏eczeƒstwa – powiedzia∏. Autentyczna radoÊç Obecny na uroczystoÊciach nuncjusz apostolski w Kazachstanie abp Józef Weso∏owski zauwa˝y∏ „autentycznà radoÊç i wzruszenie pielgrzymów. Ludzie jak tu si´ modlà, czynià to z ca∏ego serca”. Wielu mieszkaƒców przyby∏o na lotnisko w strojach góralskich. Przedstawiciele ró˝nych stanów spo∏ecznoÊci podhalaƒskiej w procesji z darami nieÊli w darze Ojcu Âwi´temu prace konkursowe uczniów nowotarskich szkó∏ na temat „Jan Pawe∏ II na Podhalu we wspomnieniach mojej rodziny”. Natomiast m∏odzie˝, która przyj´∏a w tym roku sakrament bierzmowania, ofiarowa∏a pamiàtkowy krzy˝ jako drogowskaz powo∏ania do dawania dojrza∏ego Êwiadectwa swej wiary poprzez nauk´ Jana Paw∏a II oraz umocnienia Duchem Âwi´tym. Cz∏onkowie Ruchu Âwiat∏o–˚ycie dzi´kowali za pok∏adanà w nich nadziej´. Akcja Katolicka z∏o˝y∏a ofiar´ na Dom Samotnej Matki jako podzi´kowanie za nieustannà trosk´ Papie˝a o ka˝de dziecko. Natomiast w∏adze samorzàdowe Nowego Targu i Bukowiny ofiarowa∏y ksià˝k´ ówczesnego organisty Józefa Grzybka „Jan Pawe∏ II na Podhalu w 1979 r. ”. Dzi´kujemy Ci, Gaêdzino Podhala! Specjalne podzi´kowania do wszystkich organizatorów uroczystoÊci i przyby∏ych pielgrzymów skierowa∏ na zakoƒczenie Mszy Êw. dziekan nowotarski i kustosz sanktuarium w Ludêmierzu ks. Tadeusz Juchas: „Bardzo dzi´kuj´ za udzia∏ w tej ofierze. To spotkanie mog∏o si´ odbyç, poniewa˝ bardzo du˝o ludzi zaanga˝owa∏o si´ w to, ˝eby powiedzieç Êwiatu, ˝e Podhale pami´ta, dzi´kuje i chce s∏owa Jana Paw∏a II nosiç ˝ywo w swoim sercu. – S∏owa wdzi´cznoÊci kieruj´ do wszyst- Zgodnie z zapowiedziami, po zakoƒczonej liturgii w niebo wzbi∏ si´ ˝ó∏ty samolot, z którego po chwili wyrzucone zosta∏y bukiety kwiatów na pamiàtk´ wiàzanki, którà Ojciec Âwi´ty otrzyma∏ na po˝egnanie ju˝ w drzwiach helikoptera 25 lat temu. Nast´pnie przez g∏ówny szpaler przesz∏o stado owiec, sk∏adajàce si´ z 84 sztuk – dla uczczenia niedawnych urodzin Papie˝a. Znaczna cz´Êç pielgrzymów, w tym m∏odzi ludzie, pozosta∏a na p∏ycie nowotarskiego lotniska, aby pos∏uchaç jeszcze koncertu zespo∏u „Siewcy z Lednicy”. Niestety, w repertuarze grupy nie znalaz∏a si´ piosenka oazowa, którà m∏odzi górale 25 lat temu przywitali Jana Paw∏a II na nowotarskim lotnisku. „Zwiastunom z gór, stopom ich czeÊç, bo niosà nam radosnà wieÊç – t´ wieÊç. Pokoju dar wÊród ˝ycia dróg, przychodzi ju˝, w∏adaç Bóg – Królem Bóg”. JAN G¸ÑBI¡SKI Czuwali na Ska∏ce czerwca wieczorem w koÊciele na Ska∏ce rozpocz´∏o si´ nocne czuwanie z okazji 25. rocznicy pobytu Ojca Âwi´tego Jana Paw∏a II w tym miejscu. W koÊciele Ojców Paulinów zgromadzili si´ przedstawiciele krakowskiego Êwiata nauki, kultury i sztuki oraz duszpasterstw akademickich. By∏y Êwiadectwa osób sprzed 25 lat, bioràcych udzia∏ w tym wydarzeniu, oraz uroczysta Msza Êw. z apelem przy krzy˝u papieskim na dziedziƒcu ska∏ecznym. W wyg∏oszonej homilii przeor Ska∏ki o. Andrzej Napiórkowski powiedzia∏ m.in.: „Dokona∏o si´ wówczas, w 1979 r., wielkie przejÊcie Ducha Bo˝ego przez naszà Ojczyzn´. Nikt z nas nie sàdzi∏ – boÊmy ludzie ma∏ej wiary – ˝e tak szybko doÊwiadczymy pierwszych 8 owoców jego modlitwy! Zstàpi∏ Duch Âwi´ty i odnowi∏ oblicze naszej ziemi i przyniós∏ s∏odki dar wolnoÊci. Stajemy dziÊ na modlitwie na szczególnym miejscu. Jego wyjàtkowoÊç wyra˝a si´ z jednej strony w tym, ˝e to tutaj w XI wieku zbrodnia w∏adcy ods∏oni∏a wiernoÊç Stanis∏awa a˝ do krwi przelania. To dok∏adnie w tym samym miejscu sta∏ Jan Pawe∏ II, równo 25 lat temu. To wówczas na ich obu wo∏anie pot´˝ne dzia∏anie Ducha Âwi´tego umocni∏o nas do Êwiadectwa wiary. Zrodzony z tego solidarnoÊciowy zryw przyniós∏ wolnoÊç od komunistycznego zniewolenia i upodlenia tak poszczególnej osobie, jak i ca∏emu Narodowi. Dlatego dzisiaj Êpiewamy ze Stanis∏awem i Janem Paw∏em II wielkie Te Deum”. Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 27 KRAKÓW JAK POMÓC LAUREATOM SZKOLNYCH OLIMPIAD? PrzypowieÊç o gubionych talentach aureaci olimpiad przedmiotowych sà dumà szko∏y. Z ich sukcesów liceum buduje swój presti˝. Od pi´ciu lat olimpijczyków zacz´∏y dostrzegaç tak˝e w∏adze Ma∏opolski, honorujàc ich specjalnymi nagrodami. Sukces w olimpiadzie to tak˝e sukces osobisty, powód do dumy, u∏atwienia w dost´pie do wybranego kierunku studiów. Tu jednak historia statystycznego olimpijczyka si´ urywa. Ta sytuacja ma si´ zmieniç dzi´ki powo∏anej w∏aÊnie Ma∏opolskie Fundacji Stypendialnej „Sapere Auso”. Jak sportowcy z NRD Spartaƒskie metody i zimny wychów dawno wysz∏y z mody. DziÊ wiele szkó∏ Êrednich stara si´ stworzyç zdolnym uczniom optymalne warunki do sukcesu w konkursach przedmiotowych, uk∏adajàc indywidualne programy nauczania z dyscyplin nieolimpijskich i pozwalajàc skupiç si´ jedynie na studiowaniu wybranej specjalizacji. W ten sposób olimpijczyków hoduje si´ troch´ jak sportowców z by∏ej NRD, zaprzeczajàc samej idei równego wspó∏zawodnictwa. – To nie jest regu∏a. Moim zdaniem polski system oÊwiatowy raczej tnie po skrzyd∏ach, czyli nastawiony jest na uczniów przeci´tnych – mówi prof. Miros∏aw Handke, by∏y minister edukacji i... laureat olimpiad chemicznych. Co by si´ w szkole nie dzia∏o, stres i tak nie zostanie oszcz´dzony olimpijczykom w trakcie samego konkursu. – W∏aÊnie umiej´tnoÊç radzenia sobie ze stresem wspominam jako najwa˝niejszà zdobycz olimpiad, bo uwa˝am, ˝e szko∏a z za∏o˝enia po prostu nie mo˝e byç bezstresowa – podkreÊla Andrzej Nowak, kiedyÊ laureat, dziÊ historyk, redaktor naczelny dwumiesi´cznika „Arcana”. Innà zalet´ swoich zmagaƒ olimpijskich dostrzega z perspektywy czasu Wojciech Bonowicz, publicysta „Znaku”. – Szko∏a nie uczy∏a jak si´ samemu uczyç i zresztà nadal tego nie robi. To moim zdaniem jej najwi´ksza wada. Mnie uda∏o si´, w∏aÊnie dzi´ki przygotowaniom do olimpiady, nauczyç w∏aÊnie „uczenia si´” – wyznaje Bonowicz. W nagrod´... pi´ç lat karencji Do czego szko∏om potrzebni sà olimpijczycy – wiadomo, do staty- fot. ARC L Pierwsi laureaci stypendium „Sapere Auso” styk i rankingów. Uczelnie tez wolà od najlepszego Êwiadectwa maturalnego dyplom, zdobyty w konkretnej dziedzinie przez kandydata do indeksu. Tu jednak koƒczy si´ lista instytucji sprzyjajàcych „kujonom”. – Nie umiemy dbaç o przysz∏e elity – przyznaje Jerzy Lackowski, by∏y ma∏opolski kurator oÊwiaty. – Kiedy w radzie miasta Krakowa próbowa∏em przeforsowaç nagrody dla najzdolniejszych uczniów, pada∏y argumenty, ˝e pieniàdze spowodujà waÊnie w Êrodowiskach szkolnych, ˝e wi´cej b´dzie zawiedzionych ni˝ zadowolonych, ˝e trzeba by wtedy wprowadziç okres karencji, na przyk∏ad pi´cioletni, ˝eby ci sami dwa razy nie zostali nagrodzeni... Tak jakby bycie nieprzeci´tnym uchodzi∏o za rzecz wstydliwà. W przypadku prymusów analogia sportowa jest wi´c jak najbardziej uzasadniona. Potrzebni sà by podnieÊç presti˝ klubu czy reprezentacji, ale dobrze widziane jest by nie oczekiwali z tego tytu∏u jakichÊ specjalnych profitów. – Wygra∏em dwie olimpiady, z j´zyka polskiego i historii, w epoce „póênego jaruzelitu”, czyli w 1987 roku. Pami´tam, ˝e nagroda pieni´˝na, którà wtedy otrzyma∏em, starczy∏a mi, ˝eby zaprosiç dziewczyn´ na kaw´ – wspomina z rozrzewnieniem Jakub Polit, dziÊ adiunkt w Instytucie Historii UJ. Odwaga màdroÊci Stypendia „Sapere Auso” to pomys∏ na wsparcie tych olimpijczyków, którym satysfakcja nie wystarcza do dalszego rozwijania swoich talentów. Fundacja dopiero ruszy∏a, wi´c system stypendialny objà∏ zaledwie 42 studentów (2,5 tysiàca) i 11 doktorantów (3,5 tysiàca), ale deklaracje ze strony powa˝nych sponsorów dajà nadziej´ na wi´kszà skal´ pomocy. – Szczególnà wag´ przywiàzujemy do stypendiów pomostowych, dla tych utalentowanych absolwentów, którzy ju˝ dostali si´ na studia, ale jeszcze nie zostali obj´ci innà pomocà – mówi Janusz Sepio∏, marsza∏ek Ma∏opolski. Nazwa stypendium („temu, który odwa˝y∏ si´ byç màdrym”) tak˝e wydaje si´ trafiona. Wiadomo, ˝e olimpijczykom nie jest w ˝yciu ∏atwo… Rzecz w tym, ˝e na ucieraniu nosa prymusom w doros∏ym ˝yciu tracà wszyscy. – Co z tych zdolnych uczniów ma spo∏eczeƒstwo? Dlaczego nie wykorzystuje si´ w∏aÊciwie ich talentów i umiej´tnoÊci? Oni na tym tracà najmniej, zawsze sobie jakoÊ poradzà. Ale kto zrekompensuje spo∏eczeƒstwu straty spowodowane tym, ˝e to nie najlepsi z najlepszych robià kariery i odpowiadajà za ró˝ne sprawy w paƒstwie? – pyta prof. Krzysztof Pa∏ecki, socjolog z Uniwersytetu Jagielloƒskiego. Prymus – produkt uboczny Andrzej Martynuska, dyrektor Wojewódzkiego Urz´du Pracy w Krakowie, potwierdza fakt, ˝e nie ma bezpoÊredniego zwiàzku mi´dzy sukcesem edukacyjnym a póêniejszà karierà zawodowà. – Wiedza zdobyta w szkole jest po prostu ma∏o przydatna. Tak przynajmniej uwa˝a wi´kszoÊç pracodawców. Dlatego nie interesujà ich dyplomy i laury za wybitne osiàgni´cia szkolne, lecz konkretne umiej´tnoÊci kandydata. I nie ma w tym nic z t´pienia jednostek wybitnych – zapewnia dyrektor Martynuska. A jednak na rynku pracy prymusi sà czymÊ w rodzaju „produktu ubocznego” systemu. ˚yjà jakby w innym Êwiecie, majà inne hierarchie wa˝noÊci, s∏abe ∏okcie i wielkie skrupu∏y. Z takim przygotowaniem mogà co najwy˝ej uzyskaç naukowy azyl na wy˝szej uczelni. Wybitny fizyk prof. Kacper Zalewski (oczywiÊcie te˝ z przesz∏oÊcià olimpijskà) uwa˝a, ˝e w∏aÊnie szko∏y wy˝sze sà jedynym miejscem, gdzie talentów si´ w Polsce nie gubi. Nie ze wzgl´du na odpowiednio dro˝ne Êcie˝ki awansu, lecz specyfik´ Êrodowiska naukowego. – Gdy zaczyna∏em prac´ na Uniwersytecie Jagielloƒskim, powiedziano mi: niech si´ pan nie martwi, my co prawda niewiele p∏acimy, ale jesteÊmy sympatyczni. I tak by∏o rzeczywiÊcie – wspomina profesor Zalewski. Uczyç si´ warto Satysfakcja przede wszystkim. Znajdowanie przyjemnoÊci w tym, co si´ robi, mo˝liwoÊç rozwijania swojej pasji, poszerzania horyzontów – to sà objawy uzale˝nienia, w które laureaci konkursów popadli, odnoszàc szkolny sukces. I tego „narkotyku” szukajà w doros∏ym ˝yciu. – Startujàc w olimpiadach nigdy nie myÊleliÊmy o zdobyciu indeksu, uczyliÊmy si´ dla siebie – zapewnia Wojciech Bonowicz. – Nikt z nas nie mia∏ wàtpliwoÊci, ˝e Êciganie si´ o szkolny sukces to czysty sport, nie oczekiwaliÊmy, ˝e coÊ nam si´ za to od ˝ycia nale˝y – dodaje Andrzej Nowak. Z drugiej jednak strony dawni prymusi sà oburzeni, gdy zarzuca im si´ oderwanie od rzeczywistoÊci. Uwa˝ajà, ˝e – wbrew obiegowym opiniom – uczyç si´ warto, tak˝e z czysto praktycznego punktu widzenia. – I to wszystkiego, bo wszystko si´ kiedyÊ przydaje, jak s∏usznie g∏osi Êredniowieczna maksyma. Nigdy nie wiadomo, co przyjdzie ci w ˝yciu robiç – przestrzega Bonowicz. PIOTR LEGUTKO G OÂå N IEDZIELNY /27 czerwca 2004/ 27 Krakow - 26 21/6/04 7:36 Page 28 PANORAMA PARAFII Okiem Proboszcza RABA NI˚NA – PW. ÂW. JÓZEFA RZEMIEÂLNIKA Jak jedna rodzina aba Ni˝na nale˝a∏a kiedyÊ do parafii Jana Chrzciciela w Olszówce. Po II wojnie Êwiatowej w dworku znajdujàcym si´ na terenie Raby Ni˝nej ksi´˝a michalici prowadzili zak∏ad wychowawczy dla ch∏opców. Tam te˝ czynna by∏a kaplica, do której ucz´szczali na Msze Êwi´te mieszkaƒcy tej miejscowoÊci. W roku 1955 ówczesne w∏adze paƒstwowe nakaza∏y michalitom opuÊciç Rab´ Ni˝nà. Po likwidacji zak∏adu wychowawczego kaplica by∏a w zarzàdzie sióstr ze Zgromadzenia Rodziny Maryi mieszkajàcych w Mszanie Dolnej. W 1957 roku przybyli do Raby Ni˝nej ojcowie franciszkanie, którzy pe∏nili rol´ kapelanów sióstr i jednoczeÊnie sprawowali opiek´ duszpasterskà nad miejscowà ludnoÊcià, odprawiajàc w kaplicy Msze Êwi´te tygodniu i w niedziel´. 1 maja 1957 r. po raz pierwszy obchodzono w kaplicy odpust ku czci Êwi´tego Józefa RzemieÊlnika. Jeszcze przed 1962 rokiem utworzono w Rabie Ni˝nej oÊrodek duszpasterski, który zosta∏ powierzony ojcom franciszkanom. Niewielka dworska kaplica nie mog∏a jednak w pe∏ni zaspokoiç potrzeb duszpasterskich, tym bardziej ˝e nie by∏o mo˝liwoÊci jej rozbudowy. W tej sytuacji mieszkaƒcy Raby wystàpili w roku 1968 do w∏adz paƒstwowych o pozwolenie na budow´ koÊcio∏a. Budowniczym koÊcio∏a by∏ franciszkanin ojciec Henryk Bobowski. Chocia˝ ju˝ w 1970 roku niewielki koÊció∏ zosta∏ oddany do u˝ytku, to jednak a˝ do roku 1978 trwa∏y prace wykoƒczeniowe i wyposa˝anie wn´trza. W tym samym roku rozpocz´to budow´ plebanii, którà ukoƒczono po czterech latach. 24 wrzeÊnia 1982 roku dekretem ks. kard. Franciszka Macharskiego zosta∏a erygowana parafia w Rabie Ni˝nej. DziÊ liczy ona oko∏o 1000 mieszkaƒców i rozciàga si´ na d∏ugoÊci pi´ciu kilometrów wzd∏u˝ drogi ∏àczàcej Mszan´ Dolnà z Rabkà. – Odleg∏oÊci do koÊcio∏a odgrywajà niebagatelnà rol´. Z najdalszych zakàtków parafii ludzie majà bli˝ej do sàsiednich koÊcio∏ów ni˝ do nas, a na dodatek przy naszym koÊciele nie ma parkingu – mówi ks. Marian Krzystek, proboszcz parafii, który w Rabie Ni˝nej jest od 10 lat, a dok∏adnie od 4 lipca 1994 roku. W tym czasie w parafii dokona∏y si´ wa˝ne wydarzenia. Przede wszystkim zosta∏a rozbudowana Êwiàtynia. Ju˝ w li- Ks. Marian Krzystek Pochodzi z Trzebini. Âwi´cenia kap∏aƒskie przyjà∏ 15 maja 1978 r. w Katedrze na Wawelu. Jako wikariusz pracowa∏ w Niegowici (1978–80), K´tach Podlesiu (1980–1981), Andrychowie – par. Êw. Macieja (1981–86). W latach 1986–88 by∏ notariuszem w sàdzie koÊcielnym w kurii metropolitalnej w Krakowie. W latach 1988–94 by∏ wikariuszem w parafii Dobrego Pasterza w Krakowie. 4 lipca 1994 r. objà∏ parafi´ w Rabie Wy˝nej. „Kiedy wszed∏em po raz pierwszy do koÊcio∏a, to od razu pomyÊla∏em, ˝e trzeba b´dzie go powi´kszyç. Wtedy jeszcze nie wiedzia∏em, ˝e ludzie chcà tego samego i jest to ich pragnieniem. Po dziesi´ciu latach znam swoich parafian i traktuj´ ich jako rodzin´. Mam mocnà wi´ê uczuciowà z nimi, prze˝ywam wszystko, co dzieje si´ u nich, radoÊci, ale przede wszystkim nieszcz´Êcia. Prze˝ywam tak mocno, jakby si´ to dzia∏o w mojej rodzinie. Parafia tego typu tworzy jednà rodzin´ i to jest pozytywna strona takich niewielkich wspólnot, choç z drugiej strony trzeba podkreÊliç, ˝e nie brakuje problemów zwiàzanych z jej utrzymaniem”. Interesuje si´ sportem, lubi pielgrzymowaç do miejsc kultu – „Wtedy mog´ doÊwiadczaç powszechnoÊci KoÊcio∏a”. Na obrazku prymicyjnym napisa∏ s∏owa: „ Prowadê mnie Panie wed∏ug Twych pouczeƒ” – i jest to has∏o, które przyÊwieca mu w ca∏ym ˝yciu kap∏aƒskim. KRAKÓW krakó[email protected] Adres redakcji: Kraków, ul. WiÊlna 12, 30–960 Kraków 1 Skr. poczt. 543, tel./fax (12) 429-67-31 Redagujà: Anna Osuchowa – dyrektor oddzia∏u, Bogdan Gancarz, ks. Ireneusz Okarmus. 28 /27 czerwca 2004/ G OÂå N IEDZIELNY Zdj´cia: ks. Ireneusz Okarmus R stopadzie 1994 roku utworzony zosta∏ komitet rozbudowy koÊcio∏a. 1 maja 1995 roku poÊwi´cono teren pod rozbudow´, a w tydzieƒ póêniej ruszy∏y pierwsze prace budowlane. Ludzie przystàpili do pracy z wielkà ochotà i zapa∏em, a wielu ofiarowa∏o nawet materia∏ budowlany na Êwiàtyni´. 15 paêdziernika 1996 roku ks. kard. Franciszek Macharski dokona∏ uroczystego poÊwi´cenia rozbudowanej Êwiàtyni. Dobudowane zosta∏o prezbiterium i wie˝a, dzi´ki czemu powierzchnia u˝ytkowa zosta∏a powi´kszona dwukrotnie i teraz w pe∏ni zaspokaja potrzeby wspólnoty parafialnej. – Teraz trzeba budowaç Êwiàtyni´ duchowà, czyli wspólnot´ ludzi, a to zak∏ada tworzenie i skupianie ludzi w ró˝nych grupach – stwierdza ks. Krzystek. – Moi parafianie to ludzie pobo˝ni, którzy prawie w 60 procentach ucz´szczajà do naszej Êwiàtyni na niedzielne Msze Êwi´te – dodaje ks. proboszcz. Chocia˝ jest to niewielka wspólnota, to dzia∏a tutaj kilka grup parafialnych. Jest rada duszpasterska liczàca 15 osób, siedem ró˝ ró˝aƒcowych (w tym jedna m∏odzie˝owa i jedna dzieci´ca), ministranci, schola, grupa karmelitaƒska (15 osób), której cz∏onkowie na znak przynale˝noÊci do Matki Bo˝ej zobowiàzali si´ do noszenia szkaplerza. W parafii jest pi´kny zwyczaj, ˝e w Êwi´to Zwiastowania wszyscy rodzice dzieci pierwszokomunijnych podejmujà si´ duchowej adopcji dziecka pocz´tego i modlà si´ w tej intencji przez dziewi´ç miesi´cy, a˝ do Êwiàt Bo˝ego Narodzenia. Ks. proboszcz boleje natomiast, ˝e ministranci, gdy tylko skoƒczà gimnazjum, to ju˝ rezygnujà ze s∏u˝enia przy o∏tarzu, i to najcz´Êciej z powodu fa∏szywego wstydu przed kolegami. Przy parafii dzia∏a tak˝e grupa teatralna, skupiajàca m∏odzie˝ gimnazjalnà i ze szkó∏ Êrednich. Czynnikiem integrujàcym parafian i ks. proboszcza z parafianami sà pielgrzymki. Co roku z Raby Ni˝nej wyruszajà pielgrzymki autokarowe do ¸agiewnik, Cz´stochowy, Kalwarii. JeÊli chodzi o sprawy gospodarcze dotyczàce parafii, to w najbli˝szym czasie ks. proboszcz planuje wybudowanie parkingu oraz zagospodarowanie i ogrodzenie nowej cz´Êci cmentarza. KS. I. O. ZAPRASZAMY DO KOÂCIO¸A Strona internetowa: www. strony. wp. pl/parafiarabanizna Adres: Parafia Êw. Józefa RzemieÊlnika, Raba Ni˝na 203, 34-730 Mszana Dolna, tel. (018) 33-16-048. Msze Êwi´te w niedziele i Êwi´ta: 8.00, 11.00 (Suma), 16.00. W dzieƒ powszedni: poniedzia∏ek, wtorek, czwartek – 7.00; Êroda, piàtek, sobota – 18.00. Kancelaria parafialna: czynna codziennie po Mszy Êwi´tej, z wyjàtkiem niedziel, Êwiàt oraz pierwszych piàtków miesiàca. Odpust: 1 maja ku czci Êw. Józefa RzemieÊlnika.