nowym numerem MCB
Transkrypt
nowym numerem MCB
Kwiecień 2015 nr 7/83 Zielono nam w głowie i fiołki w niej kwitną, Na klombach mych myśli sadzone za młodu, Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną I które mi świeci bez trosk i zachodu. K.Wierzyński Kalendarium 11.04 – oj, działo się w szkole, działo – i to w dodatku w sobotę Jak co roku gościliśmy gimnazjalistów i staraliśmy się ich zachęcić do przyjścia do naszej szkoły. Tym razem mieli okazję zarówno obejrzeć eksperymenty (z chemii czy fizyki np.) czy spektakle (koła teatralnego i grupy francuskiej), ale i wziąć udział w zajęciach (matematyka i biologia), a poza tym jak zwykle otrzymali numer specjalny naszej szkolnej gazetki 20.04 – Nie wiadomo kiedy, ale dla klas trzecich rok szkolny w zasadzie niemal minął;) W tym dniu pożegnali się z nimi koledzy z młodszych roczników, wręczając im z tej okazji Oskarowe co nieco Mieszki. Jak zawsze było przy tej okazji wesoło, a żywiołową radość wzbudziły zdjęcia nominowanych wyciągnięte z archiwum – nie do uwierzenia jak się niektórzy pozmieniali przez te niecałe 3 lata 22.04 – uczniowie klas pierwszych zmierzyli się w turnieju na temat OZE (odnawialne źródła energii – dla niewtajemniczonych), profesjonalnie przygotowanym przez p.V.Piórską i jej klasę – 2b. Dziewczyny prowadzące konkurs były świetne w swojej roli i umiejętnie panowały nad turniejowymi emocjami uczestników 23.04 – RSU, wsparte w stopniu nie do przecenienia przez dziewczęta z klasy 2a, przeprowadziło kiermasz charytatywny. Zebrane fundusze zostały przeznaczone na ratowanie życia małego Oskarka Gąsiorowskiego. 24.03 – „To już jest koniec, nie ma już nic, Jesteśmy wolni, możemy iść…” można by zaśpiewać wraz z Elektrycznymi Gitarami, ale nie do końca. Co prawda nasi trzecioklasiści już mogą powiedzieć, że zakończyli naukę w liceum, ale jak by nie było, jeszcze przed nimi maturalne zmagania – więc i nie raz, nie dwa pojawią się na szkolnych korytarzach i w salach Gratulujemy wszystkim, zwłaszcza wyróżnionym świadectwem z biało-czerwonym paskiem, osiągniętych wyników i życzymy sukcesów na maturze 28.04 - Wśród klas pierwszych RSU przeprowadziło ankietę konkursową o symbolach narodowych. Wyniki zostały przedstawione na apelu z okazji święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja. 30.04 – odbył się uroczysty apel z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja, przygotowany przez uczniów klasy 1c, która jednocześnie zajęła I miejsce w szkolnym konkursie o symbolach narodowych. Gratulujemy. A zaraz potem rozpoczęły się wielkie przygotowania do matur – czyli noszenie krzesełek i stolików Strona Opiekunowie numeru: p. Katarzyna Dudeńko, p. Joanna Szafrańska, 2 Redaktorzy tego numeru: Dominika Łukaszuk, Kimberly Sas, Szymon Szafrański, Weronika Dobrowolska, Piotr Wardziukiewicz Gościnnie: Jakub Milewski Zdjęcia i grafika: Rys. Ilona Dmochowska; fot. pp. M.Drążyk, K.Dudeńko, J.Szafrańska http://photoshohelp.blogspot.com Spis treści Peeska, czyli od Redakcji - s. 3 Mieszki 2015 – rozdane – s. 4 O maturze co nieco – s. 5 - s. 5 Okiem studenta – s.6 Prawidłowe odżywianie cz. II – s. 8 Recenzje - s. 9 Biwak - s.11 Młodzi literaci na start - s. 12 Kącik kulinarny… – s. 13 Migawkowo z życia szkoły – s. 14 Peeska, czyli od Redakcji Ps.1. Kwiecień plecień itd… co prawda na szczęście aura nie szaleje za mocno i przynajmniej u nas nie straszy już śniegiem, ale naprzemienne zestawienie wiosenno-letnich niemal dni z cokolwiek jesiennymi klimatami niekiedy też potrafi dać w kość;) Ps. 2. W kraju zaczyna się wyścig o prezydencki fotel, obietnice cudownego życia po wyborze tego, a nie innego kandydata sypią się z każdej strony, a u nas z kolei też wyścig – trzecioklasiści walczą gdzie się da o lepsze oceny, a w przypadkach skrajnych po prostu o pozytywne oceny;) I niby kwiecień mamy, ale jakoś wszyscy już myślami są w maju – wizja matur straszy, niektórych nawet w sennych koszmarach… mamy jednak nadzieję, że w realnym wymiarze nie będzie tak strasznie Klik Chcesz zadać nam pytanie, skomentować jakiś artykuł, wypowiedzieć się? Napisz do nas! Strona 3 Nasz e-mail: [email protected] Mieszki 2015 – rozdane W poniedziałek, 20 kwietnia br. w naszej szkole odbyła się uroczysta gala " Mieszki 2015 ". Gala ta co roku uhonorowuje w wielu kategoriach uczniów, którzy wyróżnili się swoim umysłem, umiejętnościami, a także tych, którzy się odróżnili od reszty uczniów swoim charakterem, wyglądem, zachowaniem w stosunku do innych i innymi cechami osobowości. Tegoroczną galę poprowadziła klasa 2c, która zadbała o właściwą i przyjemną atmosferę całego spotkania. Pomiędzy wręczaniem nagród w poszczególnych kategoriach czas nam umilały występy wokalne, m.in. także Blanki Borowiec, zdobywczyni nagrody w kategorii Artysta, który okazał się jak zwykle perfekcyjny. Występy artystyczne były jednak dopiero po I części spotkania, kiedy nauczyciele od przedmiotów takich jak fizyka, języki obce, wychowanie fizyczne, biologia, wychowanie fizyczne oraz opiekunowie szkolnej gazetki i koła teatralnego wręczyli nagrody za osiągnięcia w dziedzinach nauki, sportu oraz sztuki. Wiele kategorii, wielu zwycięzców. Podczas gali zostały rozdano nagrody w takich kategoriach jak: Artysta, Altruista, Miss i Mister, Najlepszy kierowca, Najlepsi przyjaciele, Najlepszy sportowiec. Takie gale pokazują, że nawet najmniejsze dobre uczynki potrafią być dostrzeżone oraz że warto się starać być wyróżnionym, bo jest to pewnego rodzaju pamiątka na całe życie. Zwycięzcom i nominowanym w poszczególnych kategoriach serdecznie, wraz z całą redakcją gazetki MCB, gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów. P.W. Ps. Dla przypomnienia – w 10 kategoriach zwycięzcami zostali: Indywidualista – Michał Odorczuk Intelektualista – Dominika Kurzawa – czyli Intelektualistka;) Altruista – Mateusz Szczerski Optymista – Piotr Panfiluk Artysta – Blanka Borowiec Sportowiec – Aleksandra Hołda Miss – Eliza Cichowicz Mister – Cezary Czajkowski Przyjaciele – Michał Cichowicz i Piotr Tomasiewicz Mistrz Kierownicy – Kamil Hałkowski. Dziewczęta z klasy 2c, która była organizatorem spotkania, przygotowały również niespodziankę w postaci kategorii 11, której nikt się nie spodziewał – a mianowicie wręczyły statuetkę Klik 4 Dżentelmena… Michałowi Odorczukowi :) Strona O maturze małe co nieco. D.Ł. Strona Matury rozpoczynają się już 4 maja! My oczywiście za wszystkich maturzystów trzymamy kciuku i życzymy połamania długopisów. 5 Do matury coraz bliżej... A my sprawdziliśmy jak z przygotowaniami na kilkanaście dni przed egzaminem dojrzałości radzą sobie nasi maturzyści. Trwają ostatnie przypomnienia, ale jak twierdzą maturzyści bez paniki... To też czas na odpoczynek i relaks, bo wiele przecież zależy od pozytywnego myślenia. „Staramy się nie myśleć o tym i czasami gdzieś wyjść, żeby się zrelaksować.” – powiedzieli uczniowie z 3a. Maturzyści żartują, że się nie denerwują, ale oczywiście obawy mają. Jednak jak zgodnie twierdzą przygotowani są w miarę dobrze. A co robią aby matura wypadła jak najlepiej? Najbardziej popularne i skuteczne według uczniów jest: rozwiązywanie testów, wielokrotne powtarzanie materiału, systematyczna nauka. Nie warto zarywać nocy na naukę - wysypianie się to jeden z najbardziej skutecznych sposobów przygotowania do egzaminów. Według badań młodzi mężczyźni szczególnie cenią naukę w ciszy, natomiast kobiety - korzystanie z notatek. Uleganie pokusom odkładania nauki "na później" nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. W konsekwencji pojawia się niepotrzebny stres, którego opanowywanie zostało uznane za ważną umiejętność, ale chyba nie warto akurat ćwiczyć jej przy tej okazji?;) Skuteczna dla wielu uczących się jest systematyczność. Dobrze jest wyznaczyć sobie konkretny termin początku przygotowań i konsekwentnie się go trzymać. Proponujemy kilka rad dla tegorocznych maturzystów, które mogą pomóc w skutecznych przygotowaniach do egzaminu dojrzałości: Przy powtórkach materiału, czy to przekrojowych, czy całościowych, dobrze jest stosować skojarzenia. Można skorzystać z filmów, jakie oferuje Internet. Dla przykładu w serwisie www.videonauka.pl maturzyści mogą obejrzeć filmy nagrywane przez nauczycieli, które omawiają dokładnie wszystkie zagadnienia maturalne, nie tylko z języka polskiego, ale także innych przedmiotów. Wiele osób uzupełnia wiedzę, korzystając z tzw. bryków. Niezwykle istotne jest to, żeby wybierać pozycje dobre, najlepiej te sprawdzone i polecone przez nauczyciela. Gdy do matury zostanie kilka ostatnich dni, to pozostaje już zapewnić sobie pewien komfort psychiczny - dobra rozrywka, kino. I wysypiać się, bo dobry sen to jeden z ważniejszych obowiązków maturzysty. W dzień egzaminu trzeba założyć czerwoną bieliznę (dziewczęta oczywiście), która gwarantuje zdanie matury (ciekawe, że o kolorze bielizny męskiej nikt nic nie mówi) ;) Maturzyści wiedzą też, że nie należy dziękować, kiedy ktoś życzy "powodzenia" i co ważne - maturę najlepiej napisać pożyczonym długopisem. Strona Będąc absolwentem zacnego liceum im. Mieszka I, a obecnie studentem biologii na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, chciałbym rzec, że od pewnego czasu zacząłem mimowolnie porównywać te dwa miejsca. Pobyt w szkole licealnej uważam za całkowicie udany, gdyż właśnie dzięki niemu poznałem naprawdę sporo istotnych elementów naukowych, związanych z moim teraźniejszym kierunkiem na studiach - mam na myśli przede wszystkim część materiału wchłanianego przeze mnie na świetnie prowadzonych lekcjach biologii i chemii. Poza tym "Mieszko" odegrał(o) rolę lokalizacji, w której zdobyłem do tej pory najwięcej najciekawszych znajomości zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Miałem zaszczyt poznać wspaniałych ludzi i utworzyć z nimi koleżeńskie relacje, niezapomniane i zasługujące na dożywotnie pielęgnowanie. Jednakże, pomimo dwóch wymienionych powyżej czynników powodujących moją sympatię do "Mieszka" oraz wielu miłych wspomnień z okresu szkolnego, nie odczuwam tak wielkiej nostalgii. Ten etap życia nie mógł trwać wiecznie. Zakończył się, aby dać szansę na rozpoczęcie kolejnego. Szczerze mówiąc, niespotykanie... mnie to cieszy, albowiem człowiek nie powinien tkwić w jednym punkcie przez długi czas, ale - zgodnie z samorozwojem i rozszerzającą się ciekawością świata - iść dalej i przemierzać następne jego etapy. Tak oto trafiłem na studia i myślę, że dokonałem doprawdy trafnego wyboru kierunku i placówki, a także samego miasta będącego przepięknym i klimatycznym miejscem, wprost idealnym dla wszelkiego rodzaju studentów. Poleciłbym Wrocław każdemu absolwentowi liceum, gdybym miał okazję któregokolwiek spotkać na swojej drodze. Wracając do sedna sprawy... wraz z wtargnięciem na wyższy poziom kształcenia pojawiły się refleksje porównujące liceum i studia. Różnic jest masa, aczkolwiek chciałbym zwrócić uwagę na najważniejszą z nich (być może będącą wyłącznie moim odczuciem): "STUDIA są o wiele bardziej interesujące i o wiele bardziej satysfakcjonujące (cokolwiek to znaczy w moim przypadku...) niż SZKOŁA!" Mimo pojawiających się tu i ówdzie problemów z wykładowcami, zarządcami uczelni oraz kolokwiami i egzaminami, stwierdzenie to jest nad wyraz szczere i prawdziwe. Aby zapobiec ewentualnym nieporozumieniom, dodaję, że nie ma na celu zniesławienia w żaden sposób jakichkolwiek szkół. Argumenty mojej tezy dotyczącej studiów? Studia stawiają więcej intrygujących, wymagających poważnych decyzji wyzwań. Czynią młodego człowieka bardziej samodzielnym (pomijając liczne wyjątki wśród niesamodzielnych i leniwych studentów). Musi sam poszukiwać niezbędnych informacji i je kumulować w pamięci w sposób zrozumiany, by w przyszłości mógł wykorzystać w praktyce to, co nabył. Studia przygotowują człowieka do pracy we właściwym, wymarzonym zawodzie, pokazując, co ma umieć. Starają się dostarczyć wiedzy z zakresu konkretnych przedmiotów naukowych, zwłaszcza tych, które poszczególna osoba - w zgodzie ze swoją pasją i wyborem - powinna lubić (na Wydziale Biologii i Hodowli Zwierząt mamy takie rzeczy jak zoologia bezkręgowców, botanika systematyczna, zachowanie się zwierząt, biochemia itd.) Owszem, czasem zdarzają się mniej emocjonujące przedmioty typu "do zaliczenia i zapomnienia", ale to kwestia gustu ("smaku poznania"). Czas studiów to w większości przypadków okres przetrwania (np. zdobywania pokarmu, oszczędzania) z daleka od domu - na stancjach lub w akademikach. Akurat mnie los rzucił do tej drugiej opcji i powiem wprost: "ze względu na komplikacje w postaci brudu i nieznośnych sąsiadów/współlokatorów ciężko było się przyzwyczaić, ale w końcu to zrobiłem (chociaż nie ukrywam, że czasami nadal mam ochotę udusić jednego obcokrajowca z wymiany za jego niesmaczne zachowania)". Przygody akademickie (choć brutalne) mogą być wzięte pod 6 Okiem studenta… uwagę jako czynnik czyniący ze studiów ciekawsze miejsce niż szkoła. Satysfakcja po przeżyciu pierwszego miesiąca w takim akademiku jak mój - murowana! Nie można zapomnieć o najistotniejszym: o tym, że studia pozwalają na zawiązanie jeszcze większej liczby fascynujących znajomości i dają zdecydowanie większą możliwość różnorodnego działania w różnych sferach... rzecz jasna, tego rozsądnego działania... a przynajmniej w moim wypadku. J.Milewski O stresie Matura tuż za rogiem. Mimo wszelkich konkursów, olimpiad, czy zwykłych sprawdzianów stres chyba nigdy nie był tak duży. Ale warto postawić sobie pytanie: dlaczego? Stres to zjawisko jak najbardziej naturalne. Może być on motywujący, jednak znacznie częściej przeszkadza. To, w jaki sposób traktujemy egzamin maturalny wpływa na odczuwany przez nas poziom stresu. Istnieje na szczęście wiele sposobów, aby nad nim zapanować: Przede wszystkim, zadbaj o sen. Nikt nie jest w stanie skupić się, kiedy powieki same opadają mu ze zmęczenia. Staraj się nie myśleć o dobrym wyniku, tylko o tym, jak go osiągnąć. Jeśli stresujesz się już na długo przed egzaminem skup się na wyciszeniu i uspokojeniu emocji, np. poprzez uprawianie sportu, spacery czy spotkania z przyjaciółmi. Przy powtarzaniu materiału staraj się wyobrazić sobie dane zdarzenie - ucząc się dat ważnych wydarzeń wyobraź sobie ich okoliczności. np. czy to była zima, co poprzedziło dane zdarzenie i co było po nim. Przy pisaniu matury najpierw zajmij się zdaniami, do których odpowiedzi jesteś pewien, a te, przy których masz wątpliwości zostaw na koniec. Strona D.Ł 7 Wiele zależy także od odpowiedzi na pytania: „po co tak naprawdę zdaję maturę?” i „co by się stało, gdybym nie zdał matury tak dobrze, jak chcę ją zdać?”. Bądź optymistą. Myśląc optymistycznie podejmujemy więcej wysiłków, by poradzić sobie z kłopotami i jesteśmy bardziej wytrwali w dążeniu do celu, mimo pojawiających się trudności. Przede wszystkim jednak, pamiętaj, że matura to nie koniec świata, to dopiero początek, a w życiu czekać będzie jeszcze o wiele więcej sytuacji, przy których pisanie matury to tak naprawdę nic takiego. Powodzenia! Prawidłowe odżywianie – cz. II Prawidłowe żywienie człowieka polega na systematycznym dostarczaniu organizmowi i potrzebnych składników odżywczych w postaci należycie zaplanowanych i prawidłowo przyrządzonych posiłków. Strona DIETA ŁATWO STRAWNA: Żywienie prawidłowe polega na dostarczeniu człowiekowi wszystkich składników pokarmowych w takiej ilości, aby zapewnić mu pełnię zdrowia, uzyskanie najbardziej pożądanego rozwoju i zdrowego potomstwa. Dieta zaś jest czynnikiem leczniczym i działa przez zasadniczą zmianę zawartości jakiegoś składnika pokarmowego. Może być zatem zatem dieta łatwo wysokobiałkowa i niskobiałkowa, nisko tłuszczowa, nisko węglowodanowa ,niskokaloryczna itp. Przy takim pojmowaniu leczenia dietetycznego dieta łatwo strawna zdaje się nie mieć racji bytu,a przecież jest tak często zalecana przez lekarzy. Otóż, tak żywienie prawidłowe, jak i każda dieta mogą sprawiać zasadę łatwo strawności ; oznacza to spożywanie pokarmów oszczędzających przewód pokarmowy, przygotowanych w sposób ułatwiający ich trawienie i wchłanianie. Lekarz zalecający dietę łatwo strawną ma na myśli prawidłowe żywienie, spełniające wymóg łatwo strawności. Ustrój człowieka stanowi skomplikowaną maszynę metaboliczną, w której zachodzą procesy przemiany materii. Są to reakcje prowadzące do odbudowy zużytych związków chemicznych i tkanek ustroju (tzn. anabolizm) oraz kierunek przemian prowadzących do rozkładu substancji wysoko cząsteczkowych z wytworzeniem energii i końcowych produktów rozpadu, które są wydalane (tzw. katabolizm). W ustroju zdrowego, dorosłego człowieka oba te kierunki przemian są w stanie równowagi, natomiast w rosnącym ustroju dziecka lub w przypadku rekonwalescenta, który musi odbudować zniszczone chorobą tkanki, przeważają procesy anaboliczne. U człowieka chorego, gorączkującego, unieruchomionego w łóżku przeważają procesy kataboliczne, a więc rozpad tkanek nad ich odbudową, i dlatego ludzie chorzy chudną. Utrata wagi ciała jest czasem jednym, jakże niepokojącym objawem choroby. W diecie lekko strawnej wskazane jest unikanie potraw silnie pobudzonych motorykę żołądka i jelit oraz wydzielanie soków trawiennych, np. potraw zawierających bardzo dużo błonnika, ostrych przypraw, potraw smażonych, mocnych wywarów mięsnych, potraw tłustych itp. Zasady diety łatwo strawnej to nie tylko dobór odpowiednich produktów spożywanych i właściwie ich przygotowanie, ale także przestrzeganie następujących zasad: 1.Należy spożywać 4-5 niewielkich posiłków dziennie. 2.Posiłki powinny być podawane regularnie o tej samej godzinie. 3.Kolacja nie powinna być spożyta później niż 2 godziny przed spoczynkiem nocnym. 4.Należy jeść powoli, żuć dokładnie, nie połykać dużych kęsów. 5.Należy unikać przemęczenia przed posiłkiem, odpoczywać po jedzeniu. W.D. 8 POTRZEBY ORGANIZMU W DUŻYM SKRÓCIE MOŻNA UWARUNKOWAĆ: Budową nowych i odbudową zużytych tkanek ustroju. Koniecznością dostarczenia energii niezbędnej do utrzymania życia i wykonywania pracy. Ochroną przed infekcjami. Regulowaniem procesów żywnościowych organizmu. RECENZJE Dmitry Glukhovski, „Czas Zmierzchu” "Gdyż nieszczęście świata w tym, że chory jest Bóg jego, stąd i świat choruje. W gorączce jest Pan i jego dzieło gorączkuje. Umiera Bóg i stworzony przez niego świat umiera.” Strona Dmitrij Aleksiejewicz, niewyróżniający się z tłumu rozwodnik niedługo skończy czterdzieści lat. Z zawodu jest tłumaczem, a ilość zleceń akurat starcza mu na bardzo skromne życie. Nie ma zamiaru zmieniać samotnego i pełnego dziwacznych nawyków trybu życia, jednak pewnego dnia w jego ręce wpada szesnastowieczny pamiętnik konkwistadora hiszpańskiego. I mimo że od dawna nie miał styczności z tymże językiem, postanawia podjąć się zadania (głównie dlatego, że nie ma za co opłacić rachunków), co na zawsze zmieni jego życie. Obsesyjnie tłumaczy kolejne części wyprawy w głąb Jukatanu, w poszukiwaniu manuskryptu Majów, w którym podobno spisano losy całego świata. Na ziemi występują coraz częstsze trzęsienia ziemi, Azję zalewają tsunami, Ameryka nawiedzana jest przez huragany, cała ziemia drży i cywilizacja chyli się ku upadkowi. Odcięty od świata tłumacz w końcu odkrywa zależność pomiędzy katastrofami żywiołowymi, a swoim nowym, nietypowym zleceniem. Uczestniczy w coraz większej ilości trudnych do wytłumaczenia wydarzeń, ponadto zatrważająco szybko giną ludzie uwikłani w sprawę hiszpańskiego dziennika. Znikają wszelkie bariery pomiędzy przeszłością i przyszłością, a także światem realnym i fantastycznym. Dmitrij zaczyna rozumieć, że nic nie jest takie, jakie mu się wydaje, a jego wiedza jest jednocześnie także wyrokiem. Jego wzrok i umysł zostają poddane próbie, aż w końcu nie wie czy otaczający go świat w ogóle istnieje. Opowieść o zwykłym życiu przeciętnego mieszkańca Moskwy przeplata się z historią wyprawy hiszpańskich konkwistadorów i choć początkowo bohater nie robi nic, prócz spania i tłumaczenia, bardzo łatwo możemy utożsamić się z jego emocjami i zaangażować w tekst o Majach. Jest to możliwe dzięki doskonałym opisom Glukhovskiego, który skupia się na sferze emocjonalnej Dmitrija i głęboko wnika w jego psychikę. „Czas Zmierzchu” to powieść fantasy z elementami horroru, jednak nie znajdziemy w niej zbyt wiele zaskakujących zwrotów akcji, napięcie budowane jest raczej powoli, a odpowiednio dawkowane fragmenty szesnastowiecznego dziennika cały czas utrzymują czytelnika w napięciu i ciekawości. Jest to historia o Moskwie, Majach, przemijaniu, śmierci i o tym, że wszystko czeka koniec. Nawet świat. 9 Po kilkudziesięciu minutach winda wciąż jechała w górę, zacierając powoli granicę pomiędzy światem fantastycznym, a realnym. Na pełnej niedopałków klatce schodowej znajdowały się drzwi z plastikową tabliczką, na której widniał napis „Bóg”. Dmitrij Aleksiejewicz zapukał, nie wiedząc, że będzie musiał spróbować rozstrzygnąć problem sensu życia jednostki w świecie, na który nie ma wpływu. Olbrzymy, wróżki, gadający pies, czyli fantasy American Style. USA - czasy współczesne. Sielanka, wolność, kapitalizm. Raj dla ludzi! Okazuje się, że nie tylko… Irlandzki druid Siodhachan Ó Suileabhàine ( na szczęście dla czytelników, zazwyczaj używa imienia Atticus) upatruje w tym kraju, szansę na ucieczkę przed swym największym wrogiem – celtyckim bogiem Aengusem Ógiem, który nawiasem mówiąc, chce go dopaść już od paru setek lat. Przedmiotem ich scysji jest pradawny miecz o wielkiej mocy, który Atticus sobie, niby legalnie, przywłaszczył. Przez to bohater naraził się na przekleństwo panteonu gaelickich bogów, ma również zatargi z wróżkami, olbrzymami i innymi poczwarami. Ponad to, w tym świecie wszystkie wytwory chorej ludzkiej wyobraźni ucieleśniają się w postaciach wilkołaków, wampirów, a zwłaszcza wszystkich bogów wszystkich mitologii. Młodzieniec ( choć żyje już 21 wieków) będzie musiał stawić czoło im wszystkim… Czy wyjdzie z tego cało, mając do pomocy jedynie mówiącego psa Oberona - sympatycznego stworzenia o wielkim sercu, aczkolwiek z rozumem 3-latka??? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, sięgnijcie po książkę pt. ”Na psa urok” autorstwa Kevina Hearne’a. Pozycja wyśmienita. Szybka akcja, dużo pojedynków, magiczne sztuczki (czasami aż przerażające), a wszystko w scenerii jankeskiego życia. Jedynym, ale bardzo dużym minusem jest ogrom nazw pochodzenia irlandzkiego oraz imion nieznanych bogów, które na dodatek nie są objaśnione. Dlatego też osobom, które nigdy nie miały styczności z mitologiami innymi niż grecka, zalecam osobiście zapoznanie się z podstawowymi pojęciami mitologi Celtów i jej najważniejszymi bogami. Inaczej zrozumienie zdania w stylu: – ,, Morrigan, powiedz Flideis,że ścigają mnie Firbolgowie i Tuatha De Dannan”- będzie niemożliwe. Jest to wszakże jedyna niedogodność, którą w pełni zrekompensuje wciągająca fabuła. Zapewniam, że nie można się oderwać od tej książki ani na sekundę! Życzę wszystkim miłego czytania! Strona 10 Kimberly Sas Biwak Pierwszy biwak jest przygodą, do której należy się starannie przygotować, aby miło wspominać spędzony na nim czas. Najczęściej wybieraną porą roku na biwak jest lato, ze względu na sprzyjające warunki pogodowe, które mimo wszystko potrafią zaskoczyć w najmniej spodziewanych momentach. Biwakować powinniśmy w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach, jednak jeśli postanowimy spędzić ten czas w lesie, pamiętajmy o odpowiedniej izolacji ogniska od otoczenia oraz o nie niszczeniu przyrody znajdującej się wokół nas. Mimo, iż w Polsce lata zazwyczaj są upalne, bierzmy pod uwagę, że nocą temperatura spada do kilkunastu stopni, co oznacza konieczność zaopatrzenia się w śpiwór. Pozwoli on nam komfortowo wypocząć oraz dodać dużo energii na następny dzień, oczywiście nie musi to być wydatek rzędu kilkuset złotych i na polskie lato zdecydowanie wystarczy przeciętny produkt z „sieciówki” za 30 złotych. Warto również zaopatrzyć się w namiot, jednak nie jest to konieczne, ponieważ śpiwór zapewni nam odpowiednio dużo ciepła, a noc „pod chmurką” przy palącym się ognisku i gwieździstym niebie z pewnością zapadnie nam w pamięć na dłużej. Jedzenie jest podstawową rzeczą, jednak jedyne o czym powinniśmy pamiętać kompletując naszą polową kuchnię to produkty, które zawierają dużo wartości odżywczych, pomagających nam zyskać wiele sił na biwakowanie oraz dobrą zabawę. Świetnie sprawdzą się tradycyjne kiełbaski, szaszłyki lub filety z kurczaka. Koniecznym wyposażeniem, które zabierzemy w teren jest przede wszystkim coś, co pomoże nam rozpalić ogień. Bez znaczenia jest czy są to zapałki, zapalniczka, a może krzesiwo. Latarka oraz kilka zapasowych baterii ułatwi nam funkcjonowanie wokół obozu, gdy zapadnie mrok. Ważnym elementem jest również apteczka pierwszej pomocy, dzięki której opatrzymy wszystkie mniej poważne urazy. Dobrze jest również wziąć nóż do pomocy z ogniskiem oraz podstawową obróbką żywności. Biwakowanie latem nie sprawia większych trudności, a kłopoty pojawiają się, gdy decydujemy się na noc przy ognisku porą jesienną lub zimową. Noce potrafią być wtedy bardzo zimne, co wiąże się z dodatkowymi kosztami, jakie musimy ponieść kupując porządny śpiwór, ciepłe ubranie oraz wiele innych przydatnych elementów mogących pomóc nam komfortowo spędzić mroźną noc. Mimo wszystko również biwak zimą może być świetną zabawą, jeśli zostanie on odpowiednio zaplanowany. Pamiętajmy by na biwak zabrać ze sobą dobry humor oraz grupkę przyjaciół, z którą spędzimy kolejną, wartą zapamiętania przygodę. Strona 11 Ranger MŁODZI LITERACI NA START Rozdział II Strona *** Po niespełna dziesięciu minutach jazdy dotarłem pod szkołę. Skierowałem się na parking, gdzie w cieniu pobliskiego lasu zaparkowałem mój samochód. Jako, że dzień zapowiadał się wyjątkowo ładny, jak na tę okolicę, zazwyczaj deszczową i pochmurną, istniało spore prawdopodobieństwo, że moje audi nieprzyjemnie się nagrzeje. Gdy wyszedłem z auta dostrzegłem, że na parkingu stoi już kilka samochodów. Dosyć stare i zdezelowane. Na sam ich widok głupio się poczułem, że przyjechałem takim samochodem. Miałem nadzieję, że to tylko kilka wyjątków, i że inni przyjadą lepszymi samochodami. Znowu istniało spore prawdopodobieństwo, że już pierwszego dnia będę odmieńcem lub gorzej, szpanerem. Dobrze, że zaparkowałem w cieniu. Po głowie chodziły mi myśli, właściwie nadzieja, że nikt nie zauważy mojej audicy. Rozkojarzony udałem się do budynku dyrekcji. Stał od lat w tym samym miejscu. Dyrekcja jest budynkiem dosyć pokaźnych rozmiarów, wymurowanym z czerwonej cegły. Budynek jest ponad stuletni, a towarzyszące mi uczucie, że jestem starszy od tak starego budynku dołowało mnie. *** Gdy przekroczyłem próg wielkiego dębowego portalu uderzyło mnie jaskrawe światło wydobywające się ze świetlówek rozciągających się na całej długości sufitu. Samo wnętrze dyrekcji wyglądało na niedawno zmodernizowane. Przeszedłem przez hall, dosyć jasny, w kolorach lawendy, na którego końcu napotkałem długi dębowy kontuar. Siedziała za nim niska starsza pani w wieku około pięćdziesięciu lat. Jej siwe włosy przypominają trochę śnieżną pokrywę, zwartą w swojej strukturze przez tony lakieru, jakie na nie zużyła. Sądząc po miejscu, na którym siedzi, jest szkolną sekretarką lub księgową. Zlustrowała mnie od góry do dołu z tak niewyraźną i obojętną miną, że można by mieć podejrzenia, iż nie posiada żadnych emocji. Gdy skończyła oględziny powiedziała do mnie: 12 Od kiedy skończyłem osiemnaście lat nie starzeję się. Do końca nie wiem, jaka jest tego przyczyna, ale jedno wiem na pewno - wiele lat życia jeszcze przede mną. Skąd ta pewność? Stąd, że w tym roku, w grudniu kończę dwieście lat. Sporo, ale dużo można się nauczyć przez tyle lat. Jednak nie mogę się w pełni wykazać w żadnym z zamieszkałych przeze mnie miejsc, aby nie zapisać się wyraźnie w historii danego otoczenia. Przykre, ale jeśli nie chcę być przedmiotem badań, to nie mam innego wyboru. Mój wiek oraz to, że się nie starzeję jest przyczyną moich przeprowadzek. Przez lata mojej wieczności zdobyłem znaczny majątek, co pozwala mi na realizację moich planów dotyczących ukrywania nieśmiertelności. Moim uzależnieniem jest kupowanie szybkich aut, oraz rzeczy z najwyższej półki. Jest to jakby dopełnienie mojej osoby. Jestem dosyć charakterystyczny. Samego siebie mogę opisać tak: wysoki ( około 185 cm wzrostu) brunet o średniej długości włosach, blada skóra, jak z porcelany oraz oczy - właśnie - nieokreślone. Kolor moich oczu zależy od mojego aktualnego nastroju. Im bardziej jestem spokojny, tym moje oczy są jaśniejsze, lecz gdy się denerwuję, robią się ciemnoszare lub czarne. Kiedyś przez tę, jakże osobliwą, cechę byłem wyzywany od dziwadeł, ale w dzisiejszych czasach nowe technologie okulistyczne pozwalają mi maskować rzeczywisty kolor oczu. Odpowiedź to soczewki kolorowe. Rozwiązują cały problem. Mam jednak inny, przez co moja odmienność mnie najmniej martwi. Martwi mnie to, że rozpozna mnie ktoś z moich dawnych szkolnych lat. W końcu teraz mogą być nauczycielami w tej szkole lub krewnymi obecnych uczniów. - Sekretariat jeszcze nieczynny. Proszę przyjść po godzinie dziewiątej, wtedy jest czynny dla interesantów. - powiedziała to w monotonny sposób, jakby była to stała kwestia, wpisana w jej stanowisko tak mocno, że wymawia ją niczym robot. - Nazywam się Jasper Trance, jestem nowym uczniem. Kontaktowałem się ze szkołą telefonicznie. Przyszedłem odebrać plan lekcji dla mojego rocznika. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam tak wcześnie. Chciałem załatwić formalności przed rozpoczęciem zajęć. - Rzeczywiście - odpowiedziała już znacznie milszym tonem. - Oto twój plan, klasa biologicznochemiczna - powiedziała wręczając mi skoroszyt z planem lekcji. - Dziękuje - odparłem z uśmiechem. - W teczce masz kartę do podpisów dla nauczycieli. Niech każdy podpisze się tobie na karcie po skończonych zajęciach. - powiedziała, po czym dodała - Powodzenia i miłego pierwszego dnia w szkole. - Serdecznie dziękuje. - odpowiedziałem, po czym odwróciłem się i powoli skierowałem w stronę drzwi. Po prostu zawał... W drzwiach wejściowych minąłem się z kimś, kto, gdyby zwrócił na mnie uwagę, na pewno by mnie rozpoznał. Całe szczęście, że ów jegomość był zajęty rozmową z jakąś nieznaną mi osobą. Mało brakowało. Wiem już, kogo będę starał się unikać za wszelką cenę. Osoba ta to niejaki Mitchell Mess. Był moim przyjacielem, gdy chodziłem do szkoły. Zawsze sobie pomagaliśmy, bo poniekąd tylko on mnie lubił. Ciekawe czy by się zorientował, gdyby mnie zobaczył? Tylko teraz nasuwa się pytanie: kim on w tej szkole jest? Wiedziałem, że prędzej czy później się dowiem, tylko w jakich okolicznościach zostawało dla mnie tajemnicą. Pominąłem resztę moich rozmyślań, bo uznałem, że i tak nic tym nie zmienię. Postanowiłem się uspokoić, a potem skierowałem się w stronę klasy matematycznej, w której miałem mieć pierwszą lekcje dzisiaj. Cdn. P.Wardziukiewicz Kącik kulinarny … Remedium na wiosenne znużenie i spadek formy wcale nie trzeba szukać w aptece. Z myślą o poprawieniu koncentracji warto sięgnąć, na przykład, po jogurtowo-owocowe koktajle. Obecny w jogurcie wapń odpowiada za utrzymanie prawidłowego przekaźnictwa nerwowego, a także sprawne funkcjonowanie mózgu. Witaminy B2 i B12 pomagają zmniejszyć uczucie zmęczenia, zaś jod reguluje pracę układu nerwowego. Strona Składniki: 250 g truskawek, 250 ml jogurtu naturalnego, 1-2 łyżeczki miodu, 125 ml skruszonego lodu. Przygotowanie: Owoce wrzucić do blendera lub rozdrobnić mikserem. Dodać skruszony lód. Ponownie zmiksować. Jogurt zmiksować z lodem i miodem. Wlać jogurt, a na wierzch koktajl z truskawek, tworząc warstwę, można delikatnie zamieszać. Kubek z koktajlem udekorować przekrojonym kawałkiem truskawki. Pycha….:) 13 Koktajl truskawkowo-miodowy Klik Strona 14 MIGAWKOWO Z ŻYCIA SZKOŁY Strona 15 Strona 16 Strona 17 Strona 18