nowym numerem MCB

Transkrypt

nowym numerem MCB
Kwiecień 2015 nr 7/83
Zielono nam w głowie i fiołki w niej kwitną,
Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną
I które mi świeci bez trosk i zachodu.
K.Wierzyński
Kalendarium
11.04 – oj, działo się w szkole, działo – i to w dodatku w sobotę  Jak co roku gościliśmy
gimnazjalistów i staraliśmy się ich zachęcić do przyjścia do naszej szkoły. Tym razem mieli okazję
zarówno obejrzeć eksperymenty (z chemii czy fizyki np.) czy spektakle (koła teatralnego i grupy
francuskiej), ale i wziąć udział w zajęciach (matematyka i biologia), a poza tym jak zwykle otrzymali
numer specjalny naszej szkolnej gazetki
20.04 – Nie wiadomo kiedy, ale dla klas trzecich rok szkolny w zasadzie niemal minął;) W tym dniu
pożegnali się z nimi koledzy z młodszych roczników, wręczając im z tej okazji Oskarowe co nieco
Mieszki. Jak zawsze było przy tej okazji wesoło, a żywiołową radość wzbudziły zdjęcia nominowanych
wyciągnięte z archiwum – nie do uwierzenia jak się niektórzy pozmieniali przez te niecałe 3 lata 
22.04 – uczniowie klas pierwszych zmierzyli się w turnieju na temat OZE (odnawialne źródła energii –
dla niewtajemniczonych), profesjonalnie przygotowanym przez p.V.Piórską i jej klasę – 2b.
Dziewczyny prowadzące konkurs były świetne w swojej roli i umiejętnie panowały nad turniejowymi
emocjami uczestników 
23.04 – RSU, wsparte w stopniu nie do przecenienia przez dziewczęta z klasy 2a, przeprowadziło
kiermasz charytatywny. Zebrane fundusze zostały przeznaczone na ratowanie życia małego Oskarka
Gąsiorowskiego.
24.03 – „To już jest koniec, nie ma już nic, Jesteśmy wolni, możemy iść…” można by zaśpiewać wraz
z Elektrycznymi Gitarami, ale nie do końca. Co prawda nasi trzecioklasiści już mogą powiedzieć, że
zakończyli naukę w liceum, ale jak by nie było, jeszcze przed nimi maturalne zmagania – więc i nie
raz, nie dwa pojawią się na szkolnych korytarzach i w salach Gratulujemy wszystkim, zwłaszcza
wyróżnionym świadectwem z biało-czerwonym paskiem, osiągniętych wyników i życzymy sukcesów
na maturze
28.04 - Wśród klas pierwszych RSU przeprowadziło ankietę konkursową o symbolach narodowych.
Wyniki zostały przedstawione na apelu z okazji święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
30.04 – odbył się uroczysty apel z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja, przygotowany przez
uczniów klasy 1c, która jednocześnie zajęła I miejsce w szkolnym konkursie o symbolach narodowych.
Gratulujemy. A zaraz potem rozpoczęły się wielkie przygotowania do matur – czyli noszenie
krzesełek i stolików
Strona
Opiekunowie numeru:
p. Katarzyna Dudeńko, p. Joanna Szafrańska,
2
Redaktorzy tego numeru:
Dominika Łukaszuk, Kimberly Sas, Szymon Szafrański, Weronika Dobrowolska, Piotr Wardziukiewicz
Gościnnie: Jakub Milewski
Zdjęcia i grafika:
Rys. Ilona Dmochowska; fot. pp. M.Drążyk, K.Dudeńko, J.Szafrańska
http://photoshohelp.blogspot.com
Spis treści
Peeska, czyli od Redakcji - s. 3
Mieszki 2015 – rozdane – s. 4
O maturze co nieco – s. 5 - s. 5
Okiem studenta – s.6
Prawidłowe odżywianie cz. II – s. 8
Recenzje - s. 9
Biwak - s.11
Młodzi literaci na start - s. 12
Kącik kulinarny… – s. 13
Migawkowo z życia szkoły – s. 14
Peeska, czyli od Redakcji
Ps.1.
Kwiecień plecień itd… co prawda na szczęście aura nie szaleje za mocno i przynajmniej u nas
nie straszy już śniegiem, ale naprzemienne zestawienie wiosenno-letnich niemal dni
z cokolwiek jesiennymi klimatami niekiedy też potrafi dać w kość;)
Ps. 2.
W kraju zaczyna się wyścig o prezydencki fotel, obietnice cudownego życia po wyborze tego,
a nie innego kandydata sypią się z każdej strony, a u nas z kolei też wyścig – trzecioklasiści
walczą gdzie się da o lepsze oceny, a w przypadkach skrajnych po prostu o pozytywne
oceny;) I niby kwiecień mamy, ale jakoś wszyscy już myślami są w maju – wizja matur straszy,
niektórych nawet w sennych koszmarach… mamy jednak nadzieję, że w realnym wymiarze
nie będzie tak strasznie
Klik
Chcesz zadać nam pytanie, skomentować jakiś artykuł, wypowiedzieć się?
Napisz do nas!
Strona
3
Nasz e-mail:
[email protected]
Mieszki 2015 – rozdane
W poniedziałek, 20 kwietnia br. w naszej szkole odbyła się uroczysta gala " Mieszki 2015 ".
Gala ta co roku uhonorowuje w wielu kategoriach uczniów, którzy wyróżnili się swoim umysłem,
umiejętnościami, a także tych, którzy się odróżnili od reszty uczniów swoim charakterem, wyglądem,
zachowaniem w stosunku do innych i innymi cechami osobowości.
Tegoroczną galę poprowadziła klasa 2c, która zadbała o właściwą i przyjemną atmosferę całego
spotkania.
Pomiędzy wręczaniem nagród w poszczególnych kategoriach czas nam umilały występy
wokalne, m.in. także Blanki Borowiec, zdobywczyni nagrody w kategorii Artysta, który okazał się jak
zwykle perfekcyjny.
Występy artystyczne były jednak dopiero po I części spotkania, kiedy nauczyciele od przedmiotów
takich jak fizyka, języki obce, wychowanie fizyczne, biologia, wychowanie fizyczne oraz opiekunowie
szkolnej gazetki i koła teatralnego wręczyli nagrody za osiągnięcia w dziedzinach nauki, sportu oraz
sztuki.
Wiele kategorii, wielu zwycięzców. Podczas gali zostały rozdano nagrody w takich kategoriach
jak: Artysta, Altruista, Miss i Mister, Najlepszy kierowca, Najlepsi przyjaciele, Najlepszy sportowiec.
Takie gale pokazują, że nawet najmniejsze dobre uczynki potrafią być dostrzeżone oraz że warto się
starać być wyróżnionym, bo jest to pewnego rodzaju pamiątka na całe życie. Zwycięzcom
i nominowanym w poszczególnych kategoriach serdecznie, wraz z całą redakcją gazetki MCB,
gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.
P.W.
Ps.
Dla przypomnienia – w 10 kategoriach zwycięzcami zostali:










Indywidualista – Michał Odorczuk
Intelektualista – Dominika Kurzawa – czyli Intelektualistka;)
Altruista – Mateusz Szczerski
Optymista – Piotr Panfiluk
Artysta – Blanka Borowiec
Sportowiec – Aleksandra Hołda
Miss – Eliza Cichowicz
Mister – Cezary Czajkowski
Przyjaciele – Michał Cichowicz i Piotr Tomasiewicz
Mistrz Kierownicy – Kamil Hałkowski.
Dziewczęta z klasy 2c, która była organizatorem spotkania, przygotowały również niespodziankę
w postaci kategorii 11, której nikt się nie spodziewał – a mianowicie wręczyły statuetkę
Klik
4
Dżentelmena… Michałowi Odorczukowi :)
Strona

O maturze małe co nieco.
D.Ł.
Strona
Matury rozpoczynają się już 4 maja!
My oczywiście za wszystkich maturzystów trzymamy kciuku i życzymy połamania długopisów.
5
Do matury coraz bliżej... A my sprawdziliśmy jak z przygotowaniami na kilkanaście dni przed
egzaminem dojrzałości radzą sobie nasi maturzyści. Trwają ostatnie przypomnienia, ale jak twierdzą
maturzyści bez paniki... To też czas na odpoczynek i relaks, bo wiele przecież zależy od pozytywnego
myślenia. „Staramy się nie myśleć o tym i czasami gdzieś wyjść, żeby się zrelaksować.” – powiedzieli
uczniowie z 3a. Maturzyści żartują, że się nie denerwują, ale oczywiście obawy mają. Jednak jak
zgodnie twierdzą przygotowani są w miarę dobrze.
A co robią aby matura wypadła jak najlepiej? Najbardziej popularne i skuteczne według
uczniów jest: rozwiązywanie testów, wielokrotne powtarzanie materiału, systematyczna nauka.
Nie warto zarywać nocy na naukę - wysypianie się to jeden z najbardziej skutecznych sposobów
przygotowania do egzaminów. Według badań młodzi mężczyźni szczególnie cenią naukę w ciszy,
natomiast kobiety - korzystanie z notatek.
Uleganie pokusom odkładania nauki "na później" nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.
W konsekwencji pojawia się niepotrzebny stres, którego opanowywanie zostało uznane za ważną
umiejętność, ale chyba nie warto akurat ćwiczyć jej przy tej okazji?;)
Skuteczna dla wielu uczących się jest systematyczność. Dobrze jest wyznaczyć sobie
konkretny termin początku przygotowań i konsekwentnie się go trzymać.
Proponujemy kilka rad dla tegorocznych maturzystów, które mogą pomóc w skutecznych
przygotowaniach do egzaminu dojrzałości:
 Przy powtórkach materiału, czy to przekrojowych, czy całościowych, dobrze jest
stosować skojarzenia.
 Można skorzystać z filmów, jakie oferuje Internet. Dla przykładu w serwisie
www.videonauka.pl maturzyści mogą obejrzeć filmy nagrywane przez nauczycieli,
które omawiają dokładnie wszystkie zagadnienia maturalne, nie tylko z języka
polskiego, ale także innych przedmiotów.
 Wiele osób uzupełnia wiedzę, korzystając z tzw. bryków. Niezwykle istotne jest to,
żeby wybierać pozycje dobre, najlepiej te sprawdzone i polecone przez nauczyciela.
 Gdy do matury zostanie kilka ostatnich dni, to pozostaje już zapewnić sobie pewien
komfort psychiczny - dobra rozrywka, kino.
 I wysypiać się, bo dobry sen to jeden z ważniejszych obowiązków maturzysty.
 W dzień egzaminu trzeba założyć czerwoną bieliznę (dziewczęta oczywiście), która
gwarantuje zdanie matury (ciekawe, że o kolorze bielizny męskiej nikt nic nie mówi) ;)
 Maturzyści wiedzą też, że nie należy dziękować, kiedy ktoś życzy "powodzenia" i co
ważne - maturę najlepiej napisać pożyczonym długopisem.
Strona
Będąc absolwentem zacnego liceum im. Mieszka I, a obecnie studentem biologii na
Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, chciałbym rzec, że od pewnego czasu zacząłem
mimowolnie porównywać te dwa miejsca.
Pobyt w szkole licealnej uważam za całkowicie udany, gdyż właśnie dzięki niemu poznałem
naprawdę sporo istotnych elementów naukowych, związanych z moim teraźniejszym kierunkiem na
studiach - mam na myśli przede wszystkim część materiału wchłanianego przeze mnie na świetnie
prowadzonych lekcjach biologii i chemii. Poza tym "Mieszko" odegrał(o) rolę lokalizacji, w której
zdobyłem do tej pory najwięcej najciekawszych znajomości zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli.
Miałem zaszczyt poznać wspaniałych ludzi i utworzyć z nimi koleżeńskie relacje, niezapomniane
i zasługujące na dożywotnie pielęgnowanie.
Jednakże, pomimo dwóch wymienionych powyżej czynników powodujących moją sympatię
do "Mieszka" oraz wielu miłych wspomnień z okresu szkolnego, nie odczuwam tak wielkiej nostalgii.
Ten etap życia nie mógł trwać wiecznie. Zakończył się, aby dać szansę na rozpoczęcie kolejnego.
Szczerze mówiąc, niespotykanie... mnie to cieszy, albowiem człowiek nie powinien tkwić
w jednym punkcie przez długi czas, ale - zgodnie z samorozwojem i rozszerzającą się ciekawością
świata - iść dalej i przemierzać następne jego etapy.
Tak oto trafiłem na studia i myślę, że dokonałem doprawdy trafnego wyboru kierunku
i placówki, a także samego miasta będącego przepięknym i klimatycznym miejscem, wprost idealnym
dla wszelkiego rodzaju studentów. Poleciłbym Wrocław każdemu absolwentowi liceum, gdybym miał
okazję któregokolwiek spotkać na swojej drodze.
Wracając do sedna sprawy... wraz z wtargnięciem na wyższy poziom kształcenia pojawiły się
refleksje porównujące liceum i studia. Różnic jest masa, aczkolwiek chciałbym zwrócić uwagę na
najważniejszą z nich (być może będącą wyłącznie moim odczuciem): "STUDIA są o wiele bardziej
interesujące i o wiele bardziej satysfakcjonujące (cokolwiek to znaczy w moim przypadku...) niż
SZKOŁA!"
Mimo pojawiających się tu i ówdzie problemów z wykładowcami, zarządcami uczelni oraz kolokwiami
i egzaminami, stwierdzenie to jest nad wyraz szczere i prawdziwe. Aby zapobiec ewentualnym
nieporozumieniom, dodaję, że nie ma na celu zniesławienia w żaden sposób jakichkolwiek szkół.
Argumenty mojej tezy dotyczącej studiów?
 Studia stawiają więcej intrygujących, wymagających poważnych decyzji wyzwań.
 Czynią młodego człowieka bardziej samodzielnym (pomijając liczne wyjątki wśród
niesamodzielnych i leniwych studentów). Musi sam poszukiwać niezbędnych informacji i je
kumulować w pamięci w sposób zrozumiany, by w przyszłości mógł wykorzystać w praktyce
to, co nabył.
 Studia przygotowują człowieka do pracy we właściwym, wymarzonym zawodzie, pokazując,
co ma umieć. Starają się dostarczyć wiedzy z zakresu konkretnych przedmiotów naukowych,
zwłaszcza tych, które poszczególna osoba - w zgodzie ze swoją pasją i wyborem - powinna
lubić (na Wydziale Biologii i Hodowli Zwierząt mamy takie rzeczy jak zoologia bezkręgowców,
botanika systematyczna, zachowanie się zwierząt, biochemia itd.) Owszem, czasem zdarzają
się mniej emocjonujące przedmioty typu "do zaliczenia i zapomnienia", ale to kwestia gustu
("smaku poznania").
 Czas studiów to w większości przypadków okres przetrwania (np. zdobywania pokarmu,
oszczędzania) z daleka od domu - na stancjach lub w akademikach. Akurat mnie los rzucił do
tej drugiej opcji i powiem wprost: "ze względu na komplikacje w postaci brudu i nieznośnych
sąsiadów/współlokatorów ciężko było się przyzwyczaić, ale w końcu to zrobiłem (chociaż nie
ukrywam, że czasami nadal mam ochotę udusić jednego obcokrajowca z wymiany za jego
niesmaczne zachowania)". Przygody akademickie (choć brutalne) mogą być wzięte pod
6
Okiem studenta…
uwagę jako czynnik czyniący ze studiów ciekawsze miejsce niż szkoła. Satysfakcja po
przeżyciu pierwszego miesiąca w takim akademiku jak mój - murowana!
 Nie można zapomnieć o najistotniejszym: o tym, że studia pozwalają na zawiązanie jeszcze
większej liczby fascynujących znajomości i dają zdecydowanie większą możliwość
różnorodnego działania w różnych sferach... rzecz jasna, tego rozsądnego działania...
a przynajmniej w moim wypadku.
J.Milewski
O stresie
Matura tuż za rogiem. Mimo wszelkich konkursów, olimpiad, czy zwykłych sprawdzianów stres
chyba nigdy nie był tak duży. Ale warto postawić sobie pytanie: dlaczego? Stres to zjawisko jak
najbardziej naturalne. Może być on motywujący, jednak znacznie częściej przeszkadza. To, w jaki
sposób traktujemy egzamin maturalny wpływa na odczuwany przez nas poziom stresu. Istnieje na
szczęście wiele sposobów, aby nad nim zapanować:
 Przede wszystkim, zadbaj o sen. Nikt nie jest w stanie skupić się, kiedy powieki same opadają
mu ze zmęczenia.
 Staraj się nie myśleć o dobrym wyniku, tylko o tym, jak go osiągnąć.
 Jeśli stresujesz się już na długo przed egzaminem skup się na wyciszeniu i uspokojeniu emocji,
np. poprzez uprawianie sportu, spacery czy spotkania z przyjaciółmi.
 Przy powtarzaniu materiału staraj się wyobrazić sobie dane zdarzenie - ucząc się dat ważnych
wydarzeń wyobraź sobie ich okoliczności. np. czy to była zima, co poprzedziło dane zdarzenie
i co było po nim.
 Przy pisaniu matury najpierw zajmij się zdaniami, do których odpowiedzi jesteś pewien, a te,
przy których masz wątpliwości zostaw na koniec.
Strona
D.Ł
7
Wiele zależy także od odpowiedzi na pytania: „po co tak naprawdę zdaję maturę?” i „co by się stało,
gdybym nie zdał matury tak dobrze, jak chcę ją zdać?”.
Bądź optymistą. Myśląc optymistycznie podejmujemy więcej wysiłków, by poradzić sobie z kłopotami
i jesteśmy bardziej wytrwali w dążeniu do celu, mimo pojawiających się trudności.
Przede wszystkim jednak, pamiętaj, że matura to nie koniec świata, to dopiero początek, a w życiu
czekać będzie jeszcze o wiele więcej sytuacji, przy których pisanie matury to tak naprawdę nic
takiego. Powodzenia!
Prawidłowe odżywianie – cz. II
Prawidłowe żywienie człowieka polega na systematycznym dostarczaniu organizmowi
i potrzebnych składników odżywczych w postaci należycie zaplanowanych i prawidłowo
przyrządzonych posiłków.
Strona
DIETA ŁATWO STRAWNA:
Żywienie prawidłowe polega na dostarczeniu człowiekowi wszystkich
składników pokarmowych w takiej ilości, aby zapewnić mu pełnię
zdrowia, uzyskanie najbardziej pożądanego rozwoju i zdrowego
potomstwa. Dieta zaś jest czynnikiem leczniczym i działa przez zasadniczą
zmianę zawartości jakiegoś składnika pokarmowego. Może być zatem
zatem dieta łatwo wysokobiałkowa i niskobiałkowa, nisko tłuszczowa,
nisko węglowodanowa ,niskokaloryczna itp. Przy takim pojmowaniu
leczenia dietetycznego dieta łatwo strawna zdaje się nie mieć racji bytu,a
przecież jest tak często zalecana przez lekarzy. Otóż, tak żywienie
prawidłowe, jak i każda dieta mogą sprawiać zasadę łatwo strawności ;
oznacza to spożywanie pokarmów oszczędzających przewód pokarmowy,
przygotowanych w sposób ułatwiający ich trawienie i wchłanianie. Lekarz
zalecający dietę łatwo strawną ma na myśli prawidłowe żywienie,
spełniające wymóg łatwo strawności.
Ustrój człowieka stanowi skomplikowaną maszynę metaboliczną, w której zachodzą procesy
przemiany materii. Są to reakcje prowadzące do odbudowy zużytych związków chemicznych i tkanek
ustroju (tzn. anabolizm) oraz kierunek przemian prowadzących do rozkładu substancji wysoko
cząsteczkowych z wytworzeniem energii i końcowych produktów rozpadu, które są wydalane (tzw.
katabolizm). W ustroju zdrowego, dorosłego człowieka oba te kierunki przemian są w stanie
równowagi, natomiast w rosnącym ustroju dziecka lub w przypadku rekonwalescenta, który musi
odbudować zniszczone chorobą tkanki, przeważają procesy anaboliczne. U człowieka chorego,
gorączkującego, unieruchomionego w łóżku przeważają procesy kataboliczne, a więc rozpad tkanek
nad ich odbudową, i dlatego ludzie chorzy chudną. Utrata wagi ciała jest czasem jednym, jakże
niepokojącym objawem choroby.
W diecie lekko strawnej wskazane jest unikanie potraw silnie pobudzonych
motorykę żołądka i jelit oraz wydzielanie soków trawiennych, np. potraw
zawierających bardzo dużo błonnika, ostrych przypraw, potraw smażonych,
mocnych wywarów mięsnych, potraw tłustych itp.
Zasady diety łatwo strawnej to nie tylko dobór odpowiednich produktów
spożywanych i właściwie ich przygotowanie, ale także przestrzeganie
następujących zasad:
1.Należy spożywać 4-5 niewielkich posiłków dziennie.
2.Posiłki powinny być podawane regularnie o tej samej godzinie.
3.Kolacja nie powinna być spożyta później niż 2 godziny przed spoczynkiem nocnym.
4.Należy jeść powoli, żuć dokładnie, nie połykać dużych kęsów.
5.Należy unikać przemęczenia przed posiłkiem, odpoczywać po jedzeniu.
W.D.
8
POTRZEBY ORGANIZMU W DUŻYM SKRÓCIE MOŻNA
UWARUNKOWAĆ:
Budową nowych i odbudową zużytych tkanek ustroju.
Koniecznością dostarczenia energii niezbędnej do utrzymania
życia i wykonywania pracy.
Ochroną przed infekcjami.
Regulowaniem procesów żywnościowych organizmu.
RECENZJE
Dmitry Glukhovski, „Czas Zmierzchu”
"Gdyż nieszczęście świata w tym, że chory jest
Bóg jego, stąd i świat choruje. W gorączce jest Pan
i jego dzieło gorączkuje. Umiera Bóg i stworzony przez
niego świat umiera.”
Strona
Dmitrij Aleksiejewicz, niewyróżniający się z tłumu
rozwodnik niedługo skończy czterdzieści lat. Z zawodu
jest tłumaczem, a ilość zleceń akurat starcza mu na
bardzo skromne życie. Nie ma zamiaru zmieniać
samotnego i pełnego dziwacznych nawyków trybu
życia, jednak pewnego dnia w jego ręce wpada
szesnastowieczny
pamiętnik
konkwistadora
hiszpańskiego. I mimo że od dawna nie miał
styczności z tymże językiem, postanawia podjąć się
zadania (głównie dlatego, że nie ma za co opłacić rachunków), co na zawsze zmieni jego życie.
Obsesyjnie tłumaczy kolejne części wyprawy w głąb Jukatanu, w poszukiwaniu manuskryptu Majów,
w którym podobno spisano losy całego świata.
Na ziemi występują coraz częstsze trzęsienia ziemi, Azję zalewają tsunami, Ameryka nawiedzana jest
przez huragany, cała ziemia drży i cywilizacja chyli się ku upadkowi. Odcięty od świata tłumacz
w końcu odkrywa zależność pomiędzy katastrofami żywiołowymi, a swoim nowym, nietypowym
zleceniem. Uczestniczy w coraz większej ilości trudnych do wytłumaczenia wydarzeń, ponadto
zatrważająco szybko giną ludzie uwikłani w sprawę hiszpańskiego dziennika. Znikają wszelkie bariery
pomiędzy przeszłością i przyszłością, a także światem realnym i fantastycznym. Dmitrij zaczyna
rozumieć, że nic nie jest takie, jakie mu się wydaje, a jego wiedza jest jednocześnie także wyrokiem.
Jego wzrok i umysł zostają poddane próbie, aż w końcu nie wie czy otaczający go świat w ogóle
istnieje.
Opowieść o zwykłym życiu przeciętnego mieszkańca Moskwy przeplata się z historią wyprawy
hiszpańskich konkwistadorów i choć początkowo bohater nie robi nic, prócz spania i tłumaczenia,
bardzo łatwo możemy utożsamić się z jego emocjami i zaangażować w tekst o Majach. Jest to
możliwe dzięki doskonałym opisom Glukhovskiego, który skupia się na sferze emocjonalnej Dmitrija
i głęboko wnika w jego psychikę.
„Czas Zmierzchu” to powieść fantasy z elementami horroru, jednak nie znajdziemy w niej zbyt wiele
zaskakujących zwrotów akcji, napięcie budowane jest raczej powoli, a odpowiednio dawkowane
fragmenty szesnastowiecznego dziennika cały czas utrzymują czytelnika w napięciu i ciekawości. Jest
to historia o Moskwie, Majach, przemijaniu, śmierci i o tym, że wszystko czeka koniec. Nawet świat.
9
Po kilkudziesięciu minutach winda wciąż jechała
w górę, zacierając powoli granicę pomiędzy światem
fantastycznym, a realnym. Na pełnej niedopałków
klatce schodowej znajdowały się drzwi z plastikową
tabliczką, na której widniał napis „Bóg”. Dmitrij
Aleksiejewicz zapukał, nie wiedząc, że będzie musiał
spróbować rozstrzygnąć problem sensu życia
jednostki w świecie, na który nie ma wpływu.
Olbrzymy, wróżki, gadający pies, czyli fantasy American Style.
USA - czasy współczesne. Sielanka,
wolność, kapitalizm. Raj dla ludzi! Okazuje się, że
nie
tylko…
Irlandzki
druid
Siodhachan
Ó Suileabhàine ( na szczęście dla czytelników,
zazwyczaj używa imienia Atticus) upatruje w tym
kraju, szansę na ucieczkę przed swym
największym wrogiem – celtyckim bogiem
Aengusem Ógiem, który nawiasem mówiąc, chce
go dopaść już od paru setek lat.
Przedmiotem ich scysji jest pradawny miecz
o wielkiej mocy, który Atticus sobie, niby legalnie,
przywłaszczył. Przez to bohater naraził się na
przekleństwo panteonu gaelickich bogów, ma
również zatargi z wróżkami, olbrzymami i innymi
poczwarami. Ponad to, w tym świecie wszystkie
wytwory chorej ludzkiej wyobraźni ucieleśniają się
w postaciach wilkołaków, wampirów, a zwłaszcza
wszystkich
bogów
wszystkich
mitologii.
Młodzieniec ( choć żyje już 21 wieków) będzie
musiał stawić czoło im wszystkim…
Czy wyjdzie z tego cało, mając do pomocy jedynie
mówiącego psa Oberona - sympatycznego
stworzenia o wielkim sercu, aczkolwiek
z rozumem 3-latka???
Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, sięgnijcie po
książkę pt. ”Na psa urok” autorstwa Kevina Hearne’a. Pozycja wyśmienita. Szybka akcja, dużo
pojedynków, magiczne sztuczki (czasami aż przerażające), a wszystko w scenerii jankeskiego życia.
Jedynym, ale bardzo dużym minusem jest ogrom nazw pochodzenia irlandzkiego oraz imion
nieznanych bogów, które na dodatek nie są objaśnione. Dlatego też osobom, które nigdy nie miały
styczności z mitologiami innymi niż grecka, zalecam osobiście zapoznanie się z podstawowymi
pojęciami mitologi Celtów i jej najważniejszymi bogami. Inaczej zrozumienie zdania w stylu: – ,,
Morrigan, powiedz Flideis,że ścigają mnie Firbolgowie i Tuatha De Dannan”- będzie niemożliwe. Jest
to wszakże jedyna niedogodność, którą w pełni zrekompensuje wciągająca fabuła. Zapewniam, że nie
można się oderwać od tej książki ani na sekundę!
Życzę wszystkim miłego czytania!
Strona
10
Kimberly Sas
Biwak
Pierwszy biwak jest przygodą, do
której należy się starannie przygotować,
aby miło wspominać spędzony na nim czas.
Najczęściej wybieraną porą roku na biwak
jest lato, ze względu na sprzyjające warunki
pogodowe, które mimo wszystko potrafią
zaskoczyć w najmniej spodziewanych
momentach.
Biwakować
powinniśmy
w specjalnie wyznaczonych do tego
miejscach, jednak jeśli postanowimy
spędzić ten czas w lesie, pamiętajmy
o odpowiedniej izolacji ogniska od
otoczenia oraz o nie niszczeniu przyrody
znajdującej się wokół nas.
Mimo, iż w Polsce lata zazwyczaj są
upalne, bierzmy pod uwagę, że nocą temperatura spada do kilkunastu stopni, co oznacza
konieczność zaopatrzenia się w śpiwór. Pozwoli on nam komfortowo wypocząć oraz dodać dużo
energii na następny dzień, oczywiście nie musi to być wydatek rzędu kilkuset złotych i na polskie lato
zdecydowanie wystarczy przeciętny produkt z „sieciówki” za 30 złotych.
Warto również zaopatrzyć się w namiot, jednak nie jest to konieczne, ponieważ śpiwór
zapewni nam odpowiednio dużo ciepła, a noc „pod chmurką” przy palącym się ognisku
i gwieździstym niebie z pewnością zapadnie nam w pamięć na dłużej.
Jedzenie jest podstawową rzeczą, jednak jedyne o czym powinniśmy pamiętać kompletując
naszą polową kuchnię to produkty, które zawierają dużo wartości odżywczych, pomagających nam
zyskać wiele sił na biwakowanie oraz dobrą zabawę. Świetnie sprawdzą się tradycyjne kiełbaski,
szaszłyki lub filety z kurczaka.
Koniecznym wyposażeniem, które zabierzemy w teren jest przede wszystkim coś, co pomoże
nam rozpalić ogień. Bez znaczenia jest czy są to zapałki, zapalniczka, a może krzesiwo.
Latarka oraz kilka zapasowych baterii ułatwi nam funkcjonowanie wokół obozu, gdy zapadnie
mrok. Ważnym elementem jest również apteczka pierwszej pomocy, dzięki której opatrzymy
wszystkie mniej poważne urazy. Dobrze jest również wziąć nóż do pomocy z ogniskiem oraz
podstawową obróbką żywności.
Biwakowanie latem nie sprawia większych trudności, a kłopoty pojawiają się, gdy
decydujemy się na noc przy ognisku porą jesienną lub zimową. Noce potrafią być wtedy bardzo
zimne, co wiąże się z dodatkowymi kosztami, jakie musimy ponieść kupując porządny śpiwór, ciepłe
ubranie oraz wiele innych przydatnych elementów mogących pomóc nam komfortowo spędzić
mroźną noc. Mimo wszystko również biwak zimą może być świetną zabawą, jeśli zostanie on
odpowiednio zaplanowany.
Pamiętajmy by na biwak zabrać ze sobą dobry humor oraz grupkę przyjaciół, z którą spędzimy
kolejną, wartą zapamiętania przygodę.
Strona
11
Ranger
MŁODZI LITERACI NA START
Rozdział II
Strona
***
Po niespełna dziesięciu minutach jazdy dotarłem pod szkołę. Skierowałem się na parking,
gdzie w cieniu pobliskiego lasu zaparkowałem mój samochód. Jako, że dzień zapowiadał się
wyjątkowo ładny, jak na tę okolicę, zazwyczaj deszczową i pochmurną, istniało spore
prawdopodobieństwo, że moje audi nieprzyjemnie się nagrzeje. Gdy wyszedłem z auta dostrzegłem,
że na parkingu stoi już kilka samochodów. Dosyć stare i zdezelowane. Na sam ich widok głupio się
poczułem, że przyjechałem takim samochodem. Miałem nadzieję, że to tylko kilka wyjątków, i że inni
przyjadą lepszymi samochodami. Znowu istniało spore prawdopodobieństwo, że już pierwszego dnia
będę odmieńcem lub gorzej, szpanerem. Dobrze, że zaparkowałem w cieniu. Po głowie chodziły mi
myśli, właściwie nadzieja, że nikt nie zauważy mojej audicy. Rozkojarzony udałem się do budynku
dyrekcji. Stał od lat w tym samym miejscu.
Dyrekcja jest budynkiem dosyć pokaźnych rozmiarów, wymurowanym z czerwonej cegły.
Budynek jest ponad stuletni, a towarzyszące mi uczucie, że jestem starszy od tak starego budynku
dołowało mnie.
***
Gdy przekroczyłem próg wielkiego dębowego portalu uderzyło mnie jaskrawe światło
wydobywające się ze świetlówek rozciągających się na całej długości sufitu. Samo wnętrze dyrekcji
wyglądało na niedawno zmodernizowane. Przeszedłem przez hall, dosyć jasny, w kolorach lawendy,
na którego końcu napotkałem długi dębowy kontuar. Siedziała za nim niska starsza pani w wieku
około pięćdziesięciu lat. Jej siwe włosy przypominają trochę śnieżną pokrywę, zwartą w swojej
strukturze przez tony lakieru, jakie na nie zużyła. Sądząc po miejscu, na którym siedzi, jest szkolną
sekretarką lub księgową. Zlustrowała mnie od góry do dołu z tak niewyraźną i obojętną miną, że
można by mieć podejrzenia, iż nie posiada żadnych emocji. Gdy skończyła oględziny powiedziała do
mnie:
12
Od kiedy skończyłem osiemnaście lat nie starzeję się. Do końca nie wiem, jaka jest tego
przyczyna, ale jedno wiem na pewno - wiele lat życia jeszcze przede mną. Skąd ta pewność? Stąd, że
w tym roku, w grudniu kończę dwieście lat. Sporo, ale dużo można się nauczyć przez tyle lat. Jednak
nie mogę się w pełni wykazać w żadnym z zamieszkałych przeze mnie miejsc, aby nie zapisać się
wyraźnie w historii danego otoczenia. Przykre, ale jeśli nie chcę być przedmiotem badań, to nie mam
innego wyboru. Mój wiek oraz to, że się nie starzeję jest przyczyną moich przeprowadzek.
Przez lata mojej wieczności zdobyłem znaczny majątek, co pozwala mi na realizację moich
planów dotyczących ukrywania nieśmiertelności. Moim uzależnieniem jest kupowanie szybkich aut,
oraz rzeczy z najwyższej półki. Jest to jakby dopełnienie mojej osoby. Jestem dosyć
charakterystyczny. Samego siebie mogę opisać tak: wysoki ( około 185 cm wzrostu) brunet o średniej
długości włosach, blada skóra, jak z porcelany oraz oczy - właśnie - nieokreślone. Kolor moich oczu
zależy od mojego aktualnego nastroju. Im bardziej jestem spokojny, tym moje oczy są jaśniejsze, lecz
gdy się denerwuję, robią się ciemnoszare lub czarne.
Kiedyś przez tę, jakże osobliwą, cechę byłem wyzywany od dziwadeł, ale w dzisiejszych
czasach nowe technologie okulistyczne pozwalają mi maskować rzeczywisty kolor oczu. Odpowiedź
to soczewki kolorowe. Rozwiązują cały problem. Mam jednak inny, przez co moja odmienność mnie
najmniej martwi. Martwi mnie to, że rozpozna mnie ktoś z moich dawnych szkolnych lat. W końcu
teraz mogą być nauczycielami w tej szkole lub krewnymi obecnych uczniów.
- Sekretariat jeszcze nieczynny. Proszę przyjść po godzinie dziewiątej, wtedy jest czynny dla
interesantów. - powiedziała to w monotonny sposób, jakby była to stała kwestia, wpisana w jej
stanowisko tak mocno, że wymawia ją niczym robot.
- Nazywam się Jasper Trance, jestem nowym uczniem. Kontaktowałem się ze szkołą telefonicznie.
Przyszedłem odebrać plan lekcji dla mojego rocznika. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam tak
wcześnie. Chciałem załatwić formalności przed rozpoczęciem zajęć.
- Rzeczywiście - odpowiedziała już znacznie milszym tonem. - Oto twój plan, klasa biologicznochemiczna - powiedziała wręczając mi skoroszyt z planem lekcji.
- Dziękuje - odparłem z uśmiechem.
- W teczce masz kartę do podpisów dla nauczycieli. Niech każdy podpisze się tobie na karcie po
skończonych zajęciach. - powiedziała, po czym dodała - Powodzenia i miłego pierwszego dnia
w szkole.
- Serdecznie dziękuje. - odpowiedziałem, po czym odwróciłem się i powoli skierowałem w stronę
drzwi.
Po prostu zawał...
W drzwiach wejściowych minąłem się z kimś, kto, gdyby zwrócił na mnie uwagę, na pewno by
mnie rozpoznał. Całe szczęście, że ów jegomość był zajęty rozmową z jakąś nieznaną mi osobą. Mało
brakowało. Wiem już, kogo będę starał się unikać za wszelką cenę. Osoba ta to niejaki Mitchell Mess.
Był moim przyjacielem, gdy chodziłem do szkoły. Zawsze sobie pomagaliśmy, bo poniekąd tylko on
mnie lubił. Ciekawe czy by się zorientował, gdyby mnie zobaczył? Tylko teraz nasuwa się pytanie: kim
on w tej szkole jest? Wiedziałem, że prędzej czy później się dowiem, tylko w jakich okolicznościach
zostawało dla mnie tajemnicą. Pominąłem resztę moich rozmyślań, bo uznałem, że i tak nic tym nie
zmienię. Postanowiłem się uspokoić, a potem skierowałem się w stronę klasy matematycznej,
w której miałem mieć pierwszą lekcje dzisiaj.
Cdn.
P.Wardziukiewicz
Kącik kulinarny …
Remedium na wiosenne znużenie i spadek formy wcale nie trzeba szukać
w aptece. Z myślą o poprawieniu koncentracji warto sięgnąć, na przykład, po
jogurtowo-owocowe koktajle. Obecny w jogurcie wapń odpowiada za
utrzymanie prawidłowego przekaźnictwa nerwowego, a także sprawne
funkcjonowanie mózgu. Witaminy B2 i B12 pomagają zmniejszyć uczucie
zmęczenia, zaś jod reguluje pracę układu nerwowego.
Strona
Składniki: 250 g truskawek, 250 ml jogurtu naturalnego, 1-2
łyżeczki miodu, 125 ml skruszonego lodu.
Przygotowanie: Owoce wrzucić do blendera lub rozdrobnić
mikserem. Dodać skruszony lód. Ponownie zmiksować.
Jogurt zmiksować z lodem i miodem. Wlać jogurt, a na
wierzch koktajl z truskawek, tworząc warstwę, można
delikatnie zamieszać. Kubek z koktajlem udekorować
przekrojonym kawałkiem truskawki. Pycha….:)
13
Koktajl truskawkowo-miodowy
Klik
Strona
14
MIGAWKOWO Z ŻYCIA SZKOŁY
Strona
15
Strona
16
Strona
17
Strona
18

Podobne dokumenty