nowym numerem mcb
Transkrypt
nowym numerem mcb
Luty 2014, nr 6/73 „O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbuj zdefiniować kształt gruszki.” A.Sapkowski Kalendarium 3 lutego – Maturzyści nadal żyją wspomnieniami ze studniówki, oglądają fotorelacje i filmiki obszernie dostępne w świnoujskich mediach, które wyjątkowo chętnie publikowały zdjęcia przepięknych maturzystek i przystojnych maturzystów. Piękna oprawa, muzyka do białego rana i wspólna zabawa – takie wspomnienia zostaną w naszej pamięci. W tym numerze o studniówce przeczytamy również w artykule Darii. Zapraszamy!!! 5 lutego – Odbyły się spotkania z przedstawicielami wyższych uczelni zorganizowane z myślą o tegorocznych maturzystach. Zawitali u nas reprezentanci Uniwersytetu Szczecińskiego i Akademii Morskiej. Były informacje o warunkach studiowania, akademikach i stypendiach. 6 lutego – Nasi reprezentanci w Miejskim Chórze Logos wzięli udział w Koncercie Laureatów w sali teatralnej MDK-u wraz z Zespołem Wokalnym CODA i Dziecięcym Zespołem Wokalnym DIN-DON . 11 lutego – Ogłoszono wyniki II etapu Ogólnopolskiej Olimpiady Języka Angielskiego, który odbył się 16 stycznia. W naszej szkole wygrała go Aleksandra Gostomczyk z klasy IIIe, zdobywając 65 punktów na 70 możliwych. Zakwalifikowała się tym samym do etapu centralnego, który odbędzie się w Łodzi. Do Łodzi pojadą również: Marta Miroszewska, Wojciech Nowicki (po 62 punkty) oraz Dominika Kurzawa (60 punktów). 14 lutego – Dzień Zakochanych, dzień dla wszystkich kochających, całuśnych, przytulających się (a takich w szkole nie brakuje☺). Samorząd Uczniowski stanął na wysokości zadania, były pocztówki z amorkami, kwiaty, życzenia i dużo, dużo miłości. Ostatni dzień przed feriami minął w przyjemnej i słodkiej atmosferze☺. 14 lutego – minął termin zgłaszania swoich kandydatur do Szkolnego Konkursu Recytatorskiego, który odbędzie się 4 marca. Swoje umiejętności można zaprezentować w czterech kategoriach (recytacja, poezja śpiewana, teatr jednego aktora, wywiedzione ze słowa). 17 lutego – 2 marca – Upragnione ferie w końcu nadeszły!!! Musieliśmy na nie czekać najdłużej w Polsce ( razem województwami: mazowieckim, dolnośląskim, opolskim), jednak opłacało się. Choć zima nie dopisała, to mogliśmy uprawiać sporty wiosenne, cieszyć się lutowym słońcem lub nawet… pozjeżdżać na mokrym śniegu. Każdy bawił się wedle własnych upodobań i możliwości. Nie zazdrościmy jednak maturzystom. Powrót po feriach uświadamia im, że zostało 1,5 miesiąca do wystawienia ocen, dwa miesiące do końca ich roku szkolnego i do matur!!! Redaktorzy tego numeru: Daria Kawalec, Zuzanna Krawczyk, Oliwia Bar, Helena Wojtycza, Joanna Nowicka, Rafał Wojciechowicz, Maciej Michalski, Michał Kuc, Olga Bagrowska, (dag); Zdjęcia i grafika: p. Dagmara Kubiak-Rosiak, Lidia Sokołowska, Rafał Wojciechowicz i Ilona Dmochowska oraz www.sxc.hu//photos Strona 2 Opiekunowie numeru: p. Joanna Szafrańska, p. Katarzyna Dudeńko, p. Dagmara Kubiak-Rosiak Spis treści Peeska, czyli od Redakcji – s.3 Za 100 dni matura, czyli co nieco o studniówce – s.4 Mieszko w sieci – s.5 Dzień z życia ucznia – s.6 Dla kogo się odchudzamy? – s. 8 Walentynki na świecie i w Mieszku – s.9 Kropla krwi – s.11 „Krzyk” – s.12 Anime wg Sairento – s. 13 Chwała Ci, nasza Ojczyzno – s.15 Ukraina, a kto następny? – s.16 Migawkowo – s.17 Peeska, czyli od redakcji p.s.1 Świat przez ponad dwa tygodnie żył gorączkowo igrzyskami w Soczi. Niewątpliwie dla nas były bardzo udane, nasi sportowcy przywieźli bowiem z nich aż sześć medali, w tym cztery złote. Mazurka Dąbrowskiego usłyszeliśmy za sprawą Kamila Stocha (dwukrotnie), Justyny Kowalczyk i Zbigniewa Bródki. I choć od wielu tygodni świat krytykował sposób organizowania tych igrzysk przez Putina, to na koniec nie szczędził pochwał. Zarzucić można wiele: najdroższa impreza w historii, brak poszanowania dla ludzi, którym zabierano domy pod budowę obiektów sportowych, niszczenie przyrody i w końcu ta temperatura… iście wiosenna jak na zimowe igrzyska. Jednak okazały się również najlepsze. „Perfekcyjna organizacja zawodów, dyskretna, ale skuteczna ochrona, znakomicie przygotowane obiekty, bardzo dobre warunki zakwaterowania dla uczestników, nawet piękna wiosenna pogoda – pod tym względem niczego nie można było organizatorom zarzucić” – czytamy w artykule Wojciecha Filipiaka w „Angorze” (z 2 marca). Cóż, Internet swoje wie, do dzisiaj można znaleźć zdjęcia wc z dwoma nieoddzielonymi sedesami czy kontakt pod sufitem… p.s.2 Maturzystom jeszcze nie dziękujemy. Czeka ich intensywne 1,5 miesiąca pracy do zakończenia roku, potem jeszcze więcej do matury. Marzec i kwiecień wydają się najgorsze – mnóstwo sprawdzianów, zaliczeń, lektur, nadganiania materiału czy po prostu zbierania ocen (niektórzy bowiem na żadną notę nie zasłużyli przez 1,5 miesiąca przed feriami). Nie można zapominać o przygotowaniach do matur pisemnych i ustnych. Ale potem… najdłuższe wakacje w życiu… I tego już zazdrościmy ☺ Klik Strona Nasz e-mail : [email protected] 3 Chcesz zadać nam pytanie, skomentować jakiś artykuł, wypowiedzieć się? Napisz do nas! Za sto dni matura!!! Strona A jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości, przedstawiam tu opinie uczestników studniówki: „Bardzo mi się podobało, muszę przyznać, że jak nigdy, przetańczyłem całą noc w gronie moich znajomych z klasy i właściwie całej szkoły. Zabawa trwała do godziny szóstej, ale z takimi ludźmi bawiłbym się drugie tyle!” - Mateusz „Studniówka w szkole była naprawdę niezłym pomysłem. Nigdy nie sądziłam, że uczniowie mogą tak dobrze bawić się wraz z nauczycielami.” – Justyna „Nie sądziłam, że tak dobrze będę bawiła się bez mojego chłopaka! Wieczór spędzony tylko w gronie klasy był jednak był świetną okazją do integracji i wspólnej zabawy.” – Ola 4 Odwieczny spór w murach Mieszka zaczyna się zwykle wraz z początkiem roku szkolnego. Niewinne głosy sprzeciwu rodzą się już we wrześniu, by na przełomie października i listopada przybrać mocno na sile. Dodam jeszcze, że rozgrywa się on zwykle pomiędzy uczniami klas trzecich oraz rodzicami, a niezmiennymi tradycjami szkoły. Czy już wiecie, o czym mowa? Oczywiście, ten temat to studniówka, a konkretnie, gdzie się ona odbędzie. Choć zapewne dla większej części uczniów nie ma to specjalnego znaczenia, to w każdym roczniku znajdzie się kilka osób próbujących rozpoczynać ową walkę z wiatrakami. Uwierzcie starszym kolegom na słowo, naprawdę nie warto. Studniówka w szkole ma swój niepowtarzalny klimat, którego nie odnajdziecie w nawet najdroższym lokalu, a czas spędzony bez osób towarzyszących i zabawa tylko w gronie swojej klasy będzie wspaniałym i niezapomnianym przeżyciem. Jeśli chodzi o plusy tego rozwiązania, to warto rozpocząć od spraw materialnych, bo nie oszukując nikogo, studniówka w szkole jest najtańszą opcją, a jeśli przeanalizujemy budżet rodziców maturzysty i pieniądze pochłaniane chociażby na korepetycje, dodatkowe zajęcia, czy nawet prezenty na osiemnastki, łatwo określić, że staramy się wybierać korzystnie i umiarkowanie tanio. Studniówka w szkole wiąże się również z bezpieczeństwem, bo mamy pewność, że nikt z poza osób zaproszonych nie będzie miał tam wstępu. Tradycja naszej szkoły jest zakorzeniona daleko w przeszłości, więc skoro tylu absolwentów tak dobrze wspomina ową studniówkową zabawę na sali gimnastycznej, to skąd biorą się jeszcze jakiekolwiek wątpliwości? O przepiękne dekoracje, zawsze wykonane z pełnym zaangażowaniem i pasją zadba pani Monika Wawrzyniak oraz młodsi koledzy. Zobaczyć zupełnie inną odsłonę szkoły ma się okazję tylko raz, właśnie na studniówce, więc szkoda zaprzepaścić taką okazję. Pozytywnym aspektem całego przedsięwzięcia jest też fakt, że uczniowie mają tu wiele do powiedzenia. Począwszy od wyboru tematu wystroju sali, przez menu uzgadnianie wraz z komitetem, na muzyce kończąc. Taka suwerenność nie byłaby możliwa w jakimkolwiek lokalu, gdzie na wszystkie możliwe imprezy okolicznościowe wykorzystywane są te same ozdoby i szwedzki stół. Zresztą jeszcze trafi się ogrom okazji, kiedy to z takich ofert będziecie mieli okazję skorzystać, więc czy nie lepiej stawiać na niepowtarzalność? Drugi spór toczy się o osoby towarzyszące. Oczywiście, miło jest spędzić czas z osobą nam bliską, ale z założenia, takich okazji będzie jeszcze wiele. Tę jedyną, wyjątkową noc warto spędzić na tańcach, rozmowach i rozrywce w gronie swoich znajomych z klasy i szkoły, bo już po stu dniach czeka was najważniejszy egzamin, a później rozproszenie po cały kraju, a może nawet świecie, w celu znalezienia i ukończenia wymarzonych studiów, a następnie znalezienia pracy. Dobrym pomysłem jest się zintegrować i po latach miło wspominać spędzony razem czas. „Chciałam mieć studniówkę w szkole i nie żałuję, bo wielu znajomych i starsze rodzeństwo mówiło, że to niezapomniana impreza. Mnie pozostaje tylko się z nimi zgodzić.” – Ala „Na początku miałem pewne obiekcje, co do wystroju sali i miejsca zabawy, ale kiedy zgasły światła i zabrzmiała muzyka, zrozumiałem, że atmosfera, która panuje wśród nas jest niepowtarzalna. Uczniowie ze wszystkich klas mieli ze sobą kontakt, mogli wspólnie tańczyć i rozmawiać, co było dużym plusem. Bardzo podobały mi się występy klas, bo uczniowie mogli zaprezentować swoje talenty oraz poczucie humoru;).” – Damian W zasadzie to, czy studniówka odbędzie się na sali gimnastycznej naszego liceum, czy w lokalu naprawdę nie ma większego znaczenia. Chodzi tu przede wszystkim o dobrą zabawę w gronie uczniów i nauczycieli oraz niezapomnianą atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu. Dlatego nie warto zmieniać szkolnej tradycji, bo nas wyróżnia i jest jedną z fajniejszych rzeczy, jakimi możemy się pochwalić:). Daria Mieszko w sieci – już od roku! Strona Kilka dni temu przeprowadziłam krótką sondę wśród uczniów. Pierwsze pytanie dotyczyło najbardziej przydatnych informacji znajdujących się na stronie „Mieszko w sieci” i każda ankietowana osoba odpowiedziała, że są to zastępstwa. Dla mnie również są one ważne, gdyż nie zawsze w szkole możemy zauważyć plan na następny dzień lub po prostu o tym zapomnimy. 5 Pewnie każdy z Was wie, że nasza szkoła na Facebooku ma swoją stronę, którą prowadzi samorząd uczniowski. Już od roku dodawane są tam różne ważne informacje dotyczące życia szkoły. Drugie pytanie mówiło o zmianach, jakie uczniowie chcieliby, aby nastąpiły na stronie. Najczęściej zarzucane było późne dodawanie informacji o zastępstwach. Faktycznie często zdarza się, iż są one dodawane dopiero wieczorem. Nie każdy zagląda na ten portal o takich godzinach, więc publikowanie postów wcześniej sprawiłoby, że większa ilość ludzi zobaczyłaby je. Kilka osób chciałoby, aby na stronę zostało dodawane więcej zdjęć z imprez szkolnych, wyjazdów, konkursów czy też innych ciekawych wydarzeń. Mieszko w sieci 477 osób lubi to · 2 osoby o tym mówią · Liczba odwiedzających 9 Oficjalna strona Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Integracyjnymi im. Mieszka I w Świnoujściu prowadzona przez Radę Samorządu Uczniowskiego Myślę, że nasze uwagi są godne przemyślenia i zrealizowania. Niemniej jednak, dziękujemy za trud, który sporo osób wkłada w to, aby strona funkcjonowała na bieżąco i sprawnie. Są to m.in. nauczyciele, którzy tworzą zamieszczane notatki i informacje oraz samorząd uczniowski, który dodaje owe posty. Ta inicjatywa w dużej mierze ułatwia życie nam – uczniom, gdyż często dowiadujemy się pewnych rzeczy dopiero przez Facebooka. Jeszcze raz dziękujemy za zaangażowanie. Zetka Strona Dzień powszedni, w życiu większości uczniów na świecie rozpoczyna się podobnie. Brutalne wyrwanie ze snu przez budzik bądź członka rodziny i pospieszne przygotowania przed opuszczeniem miłego i bezpiecznego domu na rzecz szkoły, która teoretycznie powinna być naszym drugim domem (i jest, o ile tylko za kryterium czy coś jest czy nie jest domem przyjmiemy ilość spędzanego tam czasu). Dalej możemy się spodziewać szybkiego marszu w rześkim (np. przy – 10 stopniach) powietrzu, z rzadka uatrakcyjnianego przez przelotny opad atmosferyczny (osobiście najbardziej lubię śnieg. Zwłaszcza taki po kolana, sypiący się w oczy z prędkością dalece zbyt wysoką by uznać ją za komfortową) czy inne atrakcje, pokroju wściekłych psów, samochodów czy - w przypadku szczęśliwców mieszkających po drugiej stronie – karetki pogotowia uczynnie skłaniającej prom do odpłynięcia minutę wcześniej, co wyzwalać musi wręcz euforyczne doznania w pozostałych przed nim „ludziów” pracy i nauki. Dalej zaczynają dziać się zdarzenia daleko bardziej interesujące, choćby lekcja fizyki (sen przetykany unikaniem metalowych ciężarków czy innych pocisków miotanych), angielskiego (sen przetykany zdawkowymi „Yes”, „No”), niemieckiego (analogicznie jak wcześniej, acz w języku innym), matematyki (sen przetykany niespodziankami pokroju zadanka przy tablicy), bądź historii (tu jest najmilej, można tylko spać i siedzieć cicho). Niestety, i ta okazja do odpoczynku brutalnie kończy się świdrującym dźwiękiem po 45 minutach, aby dać miejsce okazji do odrobienia zadań domowych czy nauki (nie łudźcie się belfrowie, nikt tego w domu nie robi). Później jeszcze jedna bądź dwie fazy snu (zależnie od 6 Dzień z życia ucznia… stopnia zmęczenia), po czym ustępują one okazjom do uskuteczniania kontaktów towarzyskich. W pewnym sensie przełomem jest długa przerwa, dająca możliwość spokojnego spoczęcia w bufecie by przehulać złotówki na napoje (niestety niewyskokowe) bądź żywność. Niektórzy korzystają z okazji, by opuścić mury szkoły i odetchnąć świeżym powietrzem w okolicach tejże. Po czym znów to samo co wcześniej, długo, do bólu i nudno. Szczęśliwie w okolicach godziny 14 lub 15 można już do końca dnia opuścić ściany więzienia placówki oświatowej, niestety często po to, by udać się na zajęcia uzupełniające stan wiedzy na potrzeby nadchodzących testów, sprawdzianów czy kartkówek (tak ze czterech, co by nudno nie było). Dopiero późnym popołudniem większość szkolnej braci ma szanse odpocząć po jakże męczącym dniu, czy to we własnym domu, czy to na świeżym powietrzu, czy w jakikolwiek inny (oczywiście, godny ucznia) sposób. M.Michalski Ps. Mniej spania na lekcjach może skutkować mniejszym zapotrzebowaniem na korki. A poza tym – narkolepsję się leczy, co prawda tylko objawowo, ale zawsze to coś;) Klik Strona W powietrzu rozchodzi się zapach łososia przyrządzanego na ostro, z dużą ilością przypraw, czuć również pieczone jabłka oraz nieco przegotowaną zupę - krem z brokułów. Na zegarze wybiła 15.00. Już czas na obiad (i na narzekanie). -Ech… z tych jabłek znowu wyszła breja…a ta zupa to totalna klapa... ale uświadamiając sobie, iż jest to ostatni większy posiłek w ciągu dnia, bierzemy byka za rogi i dzielnie rozprawiamy się nawet z łososiem. Nadchodzi wieczór. Najchętniej położyłybyśmy się na kanapie przed telewizorem, włączyły ulubiony serial i wyciszyły telefon, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Jednak zdając sobie sprawę, że wszystko pójdzie na marne, gdy teraz sobie odpuścimy, bierzemy się w garść i maszerujemy na fitness. Dieta cud, godziny spędzone na siłowni...pora zadać sobie pytanie:, „dla kogo aż tak się katujemy”? Są różne przyczyny tego zjawiska. Gdy mamy stałego partnera, chcemy mu się podobać. Za wszelką cenę pragniemy, żeby się nas nie wstydził i mógł się nami chwalić. Może to też być po prostu chęć kupienia mniejszego rozmiaru albo zobaczenia opadniętych szczęk naszych zazdrosnych koleżanek z pracy lub ze szkoły na nasz widok. Mógł to być też zakład o to, że schudniemy daną ilość kilogramów w ustalonym przedziale czasowym. Jeszcze inni robią to, bo im kazał lekarz - dla zdrowia. Przyczyną rozpoczęcia zdrowego stylu życia może również być chociażby jakieś ważne wydarzenie w nadchodzącym czasie, na którym chcemy wyglądać olśniewająco i rzucić wszystkich dosłownie na kolana, np. bal sylwestrowy, spotkanie z dawnym przyjacielem, randka, studniówka czy też jakieś niezwykle ważne spotkanie biznesowe. Tak więc powodów do schudnięcia jest mnóstwo i z dnia na dzień będzie jeszcze więcej. Jednak czy nie powinniśmy zadbać o siebie przede wszystkim z myślą o sobie? Dieta odchudzająca to nie jednorazowe rozwiązanie, które stosujemy, by zmieścić się w wymarzoną sukienkę, garnitur lub z powodu zbliżających się wakacji. Odchudzanie, powinno być przemyślaną i dobrze zaplanowaną zmianą nawyków żywieniowych. Krótkie i drastyczne sposoby odchudzania powodują najczęściej efekt jojo. Dla długotrwałego efektu potrzeba trochę więcej wysiłku oraz zachowania właściwej równowagi między jedzeniem, a spalaniem (więcej ruchu!). Warto, by przyświecał nam cel „zdrowie i piękna sylwetka", 7 Dla kogo chudniemy? a nie okrutna „tortura" dla organizmu. Rozpoczynamy dietę, często drakońską, bo mamy cel. Po miesiącu wyglądamy olśniewająco. Co robi mózg? Mówi: „Akcja stop. Cel został osiągnięty.” I rodzi się efekt JOJO. A wystarczyłoby podejść do sprawy z odrobiną wyobraźni. Skoro uważam, że jestem za gruba, to schudnę dla siebie! Bo gdy ważę mniej, wyglądam o wiele lepiej, czuję się wspaniale i jestem szczęśliwa! Do mózgu dociera informacja, że trzeba utrzymać doskonałą wagę przez całe życie. I co się dzieje? Zmienia się nasza świadomość. Mózg sam steruje naszym łaknieniem, zmienia swój stosunek do jedzenia – skoro nie ma potrzeby wyrzeczeń, nie ma potrzeby magazynowania. Jest to działanie długoterminowe, za to bez efektu jo-jo. Jak odchudzić się szybko i skutecznie? To hasło przewodnie jednego z tysiąca artykułów, książek czy reklam. Każdy z nas chciałby móc nie myśleć o grubszych udach, nie pamiętać o wciąganiu brzucha. Właściwe odchudzanie nie zamyka się jednak w stwierdzeniu „dieta cud". Małe znaczenie ma tu również szybkość. Właściwe odchudzanie to długofalowy proces, polegający na zmianie stylu życia i odżywiania. W dzisiejszych czasach, w dobie epidemii otyłości tak naprawdę każda motywacja jest dobra, żeby w końcu wziąć się za siebie, ale trzeba pamiętać, że nie powinniśmy robić tego dla kogoś lub czegoś, tylko dla siebie, a z odpowiednią motywacją wszystko stanie się łatwiejsze. Oliwia2 Domowy trening Podaj dalej!! Strona Pojechała Chodakowską – powiedziałabym. Jednak i autorce tego artykułu, i trenerce chodzi o zmianę naszego podejścia do życia i jedzenia. Dieta nie może być torturą, wyrzeczeniami, ale naszym codziennym jadłospisem, w którym nie zabraknie warzyw, owoców, ale też słodyczy i drobnych przyjemności. Chodzi o racjonalne i zbilansowane planowanie menu. Idzie WIOSNA, więc zamieńmy nasze wałeczki na brzuchu na zdrowe i uśmiechnięte ciało, które wciśnie się w dżinsy o rozmiar mniejsze. Rower, rolki, bieganie, fitness, zumba czy ćwiczenia z płyty – cokolwiek, byśmy czuli się szczęśliwsi i zdrowsi. Bo – jak motywuje znana trenerka – „nic bez nas się nie wydarzy”. ☺ KLIK 8 Za każdym razem kiedy wychodzisz z pokoju zrób: 20 pajacyków Następnie: 1. 20 przysiadów 2. 20 pompek na ścianie 3. Po 20 wypadów 4. 30 odwrotnych brzuszków Źródło: https://www.facebook.com/chodakowskaewa Strona Walentynki – święto, które wszyscy dobrze znamy. Przypada ono na 14 dzień lutego, a obchodzono je od czasów średniowiecza w południowej i zachodniej Europie. Święto to w wielu krajach przybiera różne formy i jest celebrowane w trochę odmienny sposób. Walentynki w Stanach Zjednoczonych nabrały dość komercyjnego charakteru. Kartki walentynkowe wysyła się wszystkim – znajomym, rodzinie, przyjaciołom bez względu na wiek i płeć. Ukochane osoby obdarowują się bombonierkami w kształcie serca i bukietami róż. W szkołach są prowadzone specjalne lekcje walentynkowe, a cały kraj obiega zjawisko kiczu walentynkowego. Na szybach sklepów przyklejane są sercowe ozdoby, w kwiaciarniach można kupić balony w kształcie serca, stacje radiowe nadają piosenki miłosne, stacje telewizyjne wypuszczają komedie romantyczne i romanse na ekrany, a kina przygotowują repertuary dla par. Miłość, miłość, miłość. Zwyczajem w Malezji jest zabawa walentynkowa o nazwie „więźniowie miłości”. Zakochani zostają zakuci w kajdanki na tydzień i najbardziej wytrwałe pary otrzymują nagrody pieniężne. W Chinach podczas dnia Walentego odbywa się najwięcej ślubnych ceremonii. Tradycją jest wrzucanie do jezior, rzek i mórz przez niezamężne Chinki mandarynek bądź pomarańczy z ich danymi kontaktowymi w nadziei na znalezienie drugiej połówki. Podobno uliczni sprzedawcy owoców wyławiają owoce z wody i sprzedają je na targach, dzięki czemu każdy może kupić owoc z danymi panny poszukującej męża;) Japończycy świętują Walentynki w dość odmienny sposób. Kobiety tego dnia obdarowują mężczyzn czekoladkami. Znajomi, koledzy z pracy i szefowie dostają giri-choco (giri znaczy obowiązek), przyjaciele i przyjaciółki otrzymują tomo-choco, a ukochani zostają obdarowywani honmei-choco, czyli czekoladkami wykonanymi własnoręcznie przez ukochaną. Natomiast 14 marca podczas tak zwanego Dnia Białego kobiety zostają obdarowane prezentami od mężczyzn, które z reguł powinny być droższe niż te otrzymane w Walentynki. W Korei Południowej dzień walentynek jest nazywany Białym Dniem i dzień ten obchodzi się identycznie jak japońskie walentynki. Miesiąc później – 15 marca obdarowywane są kobiety, głównie biżuterią i dzień ten zwany jest Dniem Czerwonym. 14 kwietnia obchodzony jest Dzień Czarny i jest to święto singli. Według tradycji osoby samotne spotykają się razem by zjeść kluski z sosem z czarnej fasoli (jjajangmyeon), wypić kieliszek soju i polamentować nad swoim panieńskim i kawalerskim życiem. W Hiszpanii w Dzień Zakochanych pary obdarowują się...sprzętem elektronicznym! Kobiety dostają zwykle sprzęt AGD, a mężczyźni RTV. Francuzi w Walentynki obowiązkowo zapraszają swoją lubą do teatru i na romantyczną kolację. Zamiast kartek ukochani prezentują sobie bukiety róż. Walentynki stały się we Francji świętem narodowym. Meksykańskie Walentynki zwane są El Dia del Amor i la Amistad, czyli dzień miłości i przyjaźni. W przeciwieństwie do innych stron świata jest to dzień, w którym miłość i oddanie nie okazuje się tylko ukochanym, ale przede wszystkim bliskim i przyjaciołom. Często organizowane są imprezy dla najbliższych, by wspólnie celebrować święto. We Włoszech 14 lutego króluje czerwień. Obchodzony jest tam zwyczaj polegający na kupowaniu czerwonej odzieży, zazwyczaj bielizny dla drugiej połówki. W niedzielę poprzedzającą Dzień Zakochanych odbywa się Święto Zaręczyn. Właśnie wtedy zakochani z całego świata przybywają nad grób Walentego ślubując sobie miłość i wierność. Istnieje również przesąd, który mówi, iż pierwszy mężczyzna zobaczony przez kobietę niezamężną w dniu Walentego zostanie jej mężem w ciągu roku. Austriaccy nowożeńcy w dniu 14 lutego przejeżdżają się dorożką po głównych ulicach, w którym wzięli ślub. Władze owego miasta przygotowują dla nich prezent w postaci pewnej sumy pieniędzy. W Skandynawii owo święto też posiada swoją tradycję. W Danii i Norwegii znane jest, jako Valentinsdag. W tym dniu Duńczycy obdarowują się kartkami. Niegdyś występowały one 9 WALENTYNKI NA ŚWIECIE w formie przezroczystej i tylko trzymając je przy świetle można było zobaczyć na nich podobiznę kochanka wręczającego prezent swojej ukochanej. Obecnie, mieszkańcy Danii wręczają sobie nawzajem przebiśniegi. Mężczyźni niekiedy przesyłają kobietom kartki nazywane gaekkebrev, w których piszą zabawne rymowanki i podpisują się jedynie kropkami ilością odpowiadającą liczbie liter ich imienia. Jeśli adresatka odgadnie imię nadawcy, jest nagradzana dodatkowym czekoladowym jajkiem podczas Wielkanocy. Z kolei, Szwedzi nazywają ten dzień Alla hjartans dag, czyli świętem wszystkich serc i obchodzą to święto podobnie jak reszta świata. Finowie celebrują Ystavanpaiva, czyli dzień przyjaciół wręczając upominki swoim najbliższym. W Szkocji święto to obchodzą głównie dzieci, które na zajęciach szkolnych wymyślają walentynkowe wierszyki, a następnie podsyłają je anonimowo do znajomych i rodziny. Organizowane są też specjalne przyjęcia dla singli. Każdy przy wejściu pisze swoje imię na karteczce i wrzuca do jednego z dwóch pojemników, po jednym dla płci. Następnie każda osoba losuje karteczkę. W ten sposób powstają pary, które obdarowują się życzeniami i małymi upominkami. Podobno na takich imprezach spotkało się wiele szkockich par. Niemcy zabierają swoją drugą połówkę do restauracji, a przecież każdy wie, że „przez żołądek do serca”. Innym zwyczajem jest wymyślanie krótkich rymowanek, na których zaszyfrowane jest imię nadawcy. Nagrodą za odgadnięcie zwykle są okolicznościowe prezenty. W naszym kraju święto to nie ma żadnej wymyślnej tradycji, głównie z powodu wprowadzenia go dopiero w 90. latach XX wieku. Dużą popularnością cieszą się kwiaty, słodycze i drobne upominki. WALENTYNKI W MIESZKU Walentynki minęły spokojnie. Osoby, które ubrały się na czerwono bądź różowo były niepytane. Uczniowie chętnie korzystali z tego przywileju, dzięki czemu można było zauważyć u wielu uczniów czerwone zdobienia. Atmosfera w szkole była miła, a na półpiętrze Samorząd Uczniowski sprzedawał różyczki i okazyjne kartki. Co jakiś czas na korytarzach można było zobaczyć całującą się parę lub pana dającego róże bądź kartkę ukochanej. Osoby, które otrzymały taki prezent z pewnością były zachwycone. Uczniowie należący do Samorządu odwiedzali nauczycielki podczas lekcji i dawali im róże;) Nie należy też zapomnieć o miniprzedsiębiorstwie MemoriesFactory będącym pod opieką pani Lidii Sokołowskiej. Uczniowie należący do niego sprzedawali na półpiętrze dość oryginalne spinacze biurowe tuż obok kwiatów i kartek Samorządu. Aktualnie Fot. (dag) Dawid Wrzałek piszący walentynkę dla swojej ukochanej, miniprzedsiębiorstwo zajmuje się tworzeniem ksiąg Alicji Ziontkowskiej. pamiątkowych dla absolwentów, aczkolwiek spinacze wciąż można nabyć. Oto niektóre z nich: Strona 10 HELEN97 Kropla krwi Marleny Po raz kolejny do finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy włączyli się honorowi dawcy krwi, oddając łącznie 80 litrów tego życiodajnego płynu. Wszyscy, którzy w styczniu oddali krew, wzięli udział w akcji „Kropla dla życia WOŚP” i w losowaniu symbolicznych upominków. Nagrodzeni zostali: Wiesław Szablewski, Sławomir Piwiński, Piotr Jerzak, Mateusz Rusakiewicz, Paweł Czuchrowski i Przemysław Szczepkowski. Oprócz nich uhonorowano najmłodszego krwiodawcę: Marlenę Laskowską, uczennicę klasy IIIC, która na akcję trafiła przypadkiem, ale przyjście do punktu krwiodawstwa miała zaplanowane. Tego dnia bowiem miał odbyć się sprawdzian, a krwiodawca ma zwolnienie na cały dzień;) - Jednak i tak wróciłam do szkoły, niestety, matura zobowiązuje. Krew chciałam oddawać od dawna, już jako mała dziewczynka postanowiłam, że kiedy skończę 18 lat, to to zrobię. Niestety, tak wszystko się ułożyło, że krew oddałam dopiero pod koniec stycznia, mając urodziny w październiku. I muszę przyznać, że jestem na siebie zła, iż nie zrobiłam tego wcześniej, bo to niesamowite przeżycie – podkreśla Marlena. Krew oddać może każdy, kto ma ukończone 18 lat i posiada dokument ze zdjęciem (dowód, prawo jazdy). Wstępnie wypełnia się formularz, czy chorujemy na określone przypadłości. Po przejściu rozmowy z panią doktor, mamy robioną morfologię, po której – jeśli wynik jest pozytywny – możemy oddać krew. Sama donacja (oddanie 450 ml krwi) trwa ok. 10 minut, wszelkie formalności – ok. 2 godzin (za pierwszym razem). - Nie ma co się bać. Cała ekipa pracująca w punkcie krwiodawstwa jest niesamowicie miła. Panie pielęgniarki są uśmiechnięte i strasznie pogodne. Na wejściu proponują kawkę, herbatkę. Pani przyjmująca krew jest strasznie troskliwa i zabawna. A oddawanie krwi jest bezbolesne, a im mniej zestresowani jesteśmy, tym szybciej wszystko przebiega. Najwspanialsza jest ta świadomość, że nasza krew może uratować komuś życie. To jak nałóg, jeżeli oddasz raz, to chcesz to przeżycie powtarzać i powtarzać – zapewnia młoda krwiodawczyni. Strona Tekst i fot. (dag) 11 W Świnoujściu krew można oddać w punkcie krwiodawstwa na ul. Mieszka I (2 piętro). Trzeba być wypoczętym, po lekkim śniadaniu, dzień wcześniej pić dużo wody niegazowanej, ale nie spożywać alkoholu. Mężczyźni mogą oddawać krew co dwa miesiące, kobiety – co trzy. Teatr „Krzyk” Pewnie każdy z was zauważył któregoś dnia pięcioosobową grupkę na szkolnym korytarzu, która zachowywała się dość oryginalnie, np. śpiewała w bufecie podczas długiej przerwy. Większość z pewnością rozpoznała panią Anetę Kruk założycielkę „O!środka działań teatralnych” w Świnoujściu. Resztę zespołu stanowili aktorzy z Teatru „Krzyk”, który został stworzony w 2002r. w Maszewie przez Marka Kościołka. Mężczyzna ten jest byłym aktorem Teatru Brama i absolwentem „Akademii w Gardzienicach”. Prócz niego warto także przedstawić pozostałych aktorów: Mateusza Zadalę, Anie Giniewską oraz Marcina Pławskiego. Teatr ten cechuje żywiołowość, szczerość, czasami uważana przez niektórych za kontrowersyjną, ponieważ porusza on współczesne problemy. Stawia także na interakcję z widzem, na poszerzanie zainteresowania sztuką, teatrem, zarażanie swoją pasją innych, przekazywanie pozytywnej energii. „Krzyk” wystawił także wiele spektakli, które można obejrzeć w Internecie, np.: „Osad”, „Eksploracja”, „Wydech”. Całe zgromadzenie teatralne odwiedzało większość szkół w naszym mieście, by zaprosić na zajęcia teatralne, które odbywają się 4 razy w tygodniu. Warsztaty są głównie nastawione na ruch, poprzez różne zabawy zmuszające do aktywności fizycznej. Człowiek uczy się szybkiej reakcji, kontrolowania swoich ruchów, słuchania własnej intuicji oraz improwizacji. Poza tym osoba stawiająca pierwsze kroki w teatrze pracuje nad pokonaniem wstydu i kontrolowaniem własnych emocji, wymyślaniem etiud na dany temat. Ważną rzeczą jest także współpraca w grupie, umiejętność dzielenia się pomysłami i stworzenia czegoś wspólnymi siłami. Niektórzy mogli ocenić nasze nabyte umiejętności podczas podsumowania pracy, które zostało wystawione na deskach w MDK w połowie grudnia ubiegłego roku. Przygotowaliśmy ok. 30-minutowy spektakl przedstawiający różne etapy życia, przeplataliśmy humor ze smutkiem, ukazywaliśmy swoje cechy, zainteresowania. Pomimo wielowątkowości wszystko zgrało się w spójną całość. Mogliśmy pokazać widzowi własne uczucia na swój sposób, poprzez taniec, śpiew, poezję. Oczywiście, nie obyło się bez wpadek, chociaż uważam, że dodało to tylko uroku całemu przedstawieniu. Udało nam się zdobyć wiele pochwał, szczególnie od rodzin, ale również od innych mieszkańców naszego miasta. Podsumowanie pracy przyciągnęło na zajęcia wiele nowych utalentowanych osób, chętnych do współpracy. Obok zajęć w naszym mieście organizowane są różne warsztaty na terenie Polski i za granicą, gdzie wiele teatrów łączy się i prowadzi zróżnicowane zajęcia. Osobiście polecam uczestniczenie w takich spotkaniach, potrafią rozwinąć człowieka duchowo. Zajęcia odbywają się we wtorki i środy o 17:00 w MDK, wystarczy wygodny strój i pozytywne nastawienie☺ ☺ Strona A.N. 12 Więcej informacji na: http://www.krzyk.art.pl/ ANIME według SAIRENTO Strona 13 Kulturą Japonii (głównie anime, mangą i samurajami) interesuję się od około dziesięciu lat. Wszystko rozpoczęło się od samurajów, ale przejdźmy do anime i mangi. Zaczynało się to skromnie od anime oglądanego na stacji telewizyjnej (może ktoś zna „Shaman King") i pożyczenia od kolegi pierwszych tomików. Na początku tak się tym nie interesowałem i nawet na około rok przestałem cokolwiek z tego oglądać, ale będąc chorym podczas roku szkolnego, obejrzałem z ciekawości jedno anime i po nim już zaczęła się fascynacja tą częścią kultury Japonii. Anime można podzielić – jak filmy – na np. dramaty, komedie, horrory etc. i tak ze swojego doświadczenia muszę przyznać, że na niektórych anime uroniłem łzę ( np. Angel Beats, Clannad, Grobowiec Świetlików). Z takich tytułów, które zmuszają do refleksji lub wzruszają, bierze się moja fascynacja. Nie jest tak, jak uważają osoby, które nigdy nie oglądały anime, że to chińskie bajeczki. Potrafią w niektórych przypadkach wstrząsnąć bardziej niż „normalne" filmy. Przy tym wszystkim ludzie interesujący się mangą to sympatyczne osoby o podobnych zainteresowaniach, które można spotkać wszędzie i nie są to osoby, jak to przedstawiają media, zdemoralizowane, a z wielką chęcią pomocy innym. Warto przy tym dodać, że można się ze wszystkimi spotkać na konwentach, gdzie jest wiele atrakcji (możemy pojechać na Pyrkon, wystarczy się skontaktować). Z drugiej strony trzeba uważać na zainteresowanie anime i mangą, bo łatwo popaść w nałóg kupowania przedmiotów z tym związanych, a jest tego od groma (można je znaleźć na np. yatta.pl) i zanim się spostrzeżemy, nie mamy zaoszczędzonych pieniędzy (heh). Sam się o tym przekonałem, ale umiem kupować rzeczy z umiarkowaniem. Z anime mogę polecić – swoim skromnym zdaniem – Angel Beats, Shinsekai Yori, Hakuouki, Date a Live. Są to dobre anime, jeśli chce się zacząć lub jeśli się nie oglądało, a jest się w temacie. Wymienię też mangi, które według mnie są najlepsze w Polsce, a uważam za takie: Pandora Hearts, Opowieści Panny Młodej, Chobbits. Rysowaniem nie zajmuję się bardzo długo i nadal doskonalę swoją kreskę, szukam swojego stylu. Może nie jestem w tym bardzo dobry, ale sprawia mi to wielką przyjemność. Ogólnie nie biorę udziału w jakichś wielkich konkursach, tylko tych mniej znanych, w których nie ma tak naprawdę drugiej nagrody. Z chęcią też wysyłam swoje prace do wydawnictw, które wybierają te zamieszczane na tylnych stronach mang. Mam nadzieję, że kiedyś dorównam swoim wyobrażeniom. Mój pseudonim artystyczny to Sairento, więc pod nim mnie znajdziecie. Czasami lubię też pisać jakieś opowiadania, ale raczej nie dokańczam ich i zostają urwane w połowie. Oczywiście, za tym idzie też fantastyka, ale tutaj już jestem mniejszym fanem. W większości ciekawi mnie lekka fantastyka i dark fantasy, że tak to ujmę. Jest to miła odmiana od anime i mangi. Z tytułów książkowych, jakie bym polecił, to trylogię „Wojny Świata Wynurzonego" i dwie inne trylogie z tego uniwersum, trylogię „Nocnego Anioła" oraz książki z serii „Próba Stali i Krwi", a z filmów to najbardziej „Władcę Pierścieni". Strona 14 Tekst i rysunki: Rafał Wojciechowicz "Chwała Ci, nasza wolna Ojczyzno!" Czy ktoś spodziewał się, że Ukraina, państwo całkowicie zależne od Rosji, będące marionetką w rękach Putina spróbuje odłączyć się od sterującej nią głowy i zacząć żyć godnie? Dlaczego doszło do wyjścia ludzi na ulicę, do strzałów, do śmierci ludzi chcących wolności? W jaki sposób chronić tego, czego już dokonano? Kiedy w listopadzie doszły nas informacje o prounijnych działaniach w Kijowie część uznała to za powtórkę z Pomarańczowej Rewolucji, inni za przelotne problemy i histerię, a jeszcze inni za początek czegoś wielkiego. Widzimy dwa obozy. Z jednej strony ludzie w akcie desperacji rzucają się naprzeciw wyniszczającemu ich systemowi. Pełni wiary i ducha reprezentując wzruszającą postawę, bliską Polakom końca lat 80-tych ubiegłego wieku. Z drugiej strony władza, omni modo próbująca utrzymać swoje wyniszczające rządy. Początkowo słyszalne były raczej głosy pozytywne na temat całej sytuacji, mówiono, że z pomocą UE Ukraina zdoła wyrwać się z rąk bezwzględnego tyrana. Jednak wraz z rozwojem sytuacji zaczęły one ucichać a ich miejsce zajęły niepewne szepty, jakoby zbliżało się ogromne zagrożenie. I stało się! Kiedy 1. marca Rosja wypowiedziała wojnę, Ukrainie wszyscy zamarli. Zapewnia się, że Ukraina jest bezpieczna, że ma wsparcie Unii Europejskiej. Można zapytać, dlaczego walka toczy się o państwo, przyznajmy to, niezbyt liczące się na scenie politycznej? Otóż jest to wierzchołek góry lodowej. Putin nie pozwoli na działanie, które mogłoby osłabić jego pozycję w świecie polityki. Kiedy kraje, które są w takiej samej sytuacji jak Ukraina, zauważą, że można żyć inaczej, bez oddechu wszechmocnej Rosji na karku, ruszą śladem poprzedników. To największe zagrożenie, jakie czyha na prezydenta jednego z większych państw świata. A on nie pozwoli na wyrwanie sobie z rąk sporej części imperium, które de facto do niego należy. Kolejny raz przekonujemy się, że zasady, jakimi rządzi się otaczający nas świat są bardzo niezrozumiałe i niesprawiedliwe. Ci, którym zaufano, powierzono swoje losy, w bestialski sposób to wykorzystują. Nic nie zmieni się dopóty, dopóki politycy nie zaczną działać w imieniu i dla dobra tych, którzy ich wybrali. W kontekście Ukrainy rozbieżność między priorytetami ludzkimi, a dążeniami do realizacji swoich chorych planów za wszelką cenę jest zbyt duża, by można było powiedzieć o polityce. Teraz możemy jedynie dyskutować o władzy i nic nie znaczących dla niej obywatelach. Strona 15 Olga B. Ukraina, a kto następny? Co z tą Ukrainą? Zadaję sobie to pytanie od początku protestów na Ukrainie. Po kilku miesiącach protestów na Kijowskim Majdanie doszło do obalenia prorosyjskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza. Sceptycznie podszedłem do tego faktu, z prostej przyczyny – byłem pewien, że Rosja tak tego nie zostawi. Wcześniej Władimirowi Putinowi ręce wiązała olimpiada w Soczi. Jak udało mi się przewidzieć, Rosja zareagowała tak samo jak w przypadku Gruzji i niestety, nie pomyliłem się. Putin przeszedł do ofensywy dokładnie dzień po zakończeniu igrzysk w Soczi. Dzień dzisiejszy. Dziś mamy 02.03.2014, dzień ten będzie zapamiętany jako czas, w którym zachód ośmieszył się jak chyba nigdy wcześniej. Sytuacja wyglądała następująco: Krym został zajęty przez Rosję praktycznie bez wystrzału i to w rekordowym czasie ok. 48h. Trzeba też wspomnieć, że bez wypowiedzenia wojny, ale nie dziwi mnie to, Rosja po prostu ma dużą praktykę w tego typu działaniach, sami to przecież odczuliśmy. A co tam na zachodzie? To, co zawsze, czyli zachód gada bez sensu, nie podejmuje przy tym żadnych twardych decyzji i traci czas. NATO oczywiście potępia wszystko to, co robi Rosja, ale co z tego, skoro po 5h rozmów sojusz nie wypracował żadnej strategii ws. Ukrainy. Oprócz nic nieznaczących słów potępiania sekretarz generalny nie powiedział nic konkretnego. Na jutro jest planowe kolejne spotkanie w ramach NATO i być może na tym posiedzeniu sojusz dojdzie do niezwykle wybitnego odkrycia, że Ukraina leży w Europie, bo nie jestem pewien, czy przez dzisiejsze 5h to stwierdzono. Podobnie żałośnie zachowuje się gigant na glinianych nogach, jakim jest USA. Prezydent Obama rozmawia telefonicznie z panem Putinem, wyraża wielkie zaniepokojenie, coś tam wspomina o sankcjach, a tak naprawę to nic nie robi. Scenariusz wydarzeń Nie łudźmy się, zachód nie pomoże Ukrainie. Dziś padł Krym, jutro pora na Donieck, Charków i Odessę, a następnie pacyfikacja Kijowa. Dojdzie do obalenia rządu, którego Rosja nie uznaje i być może ponowne wprowadzenie Wiktora Janukowycza na urząd prezydenta. Z tego wszystkiego najmocniej stracimy też my, Polacy, za to, że tak bohatersko i bratersko bronimy Ukraińców. Rosja podziękuje nam jakimś embargiem handlowym, być może wzrostem cen gazu. Cóż, taki los jedynego, który nie odwraca wzroku. Strona (zdj. ze strony www.wiadomości.wp.pl) 16 Indywidualny