Monitoring mediów

Transkrypt

Monitoring mediów
GAZETA FINANSOWA
2016-11-18
Patriotyzm nie tylko od święta
Wydaje się, że do lamusa odchodzi powszechne
przekonanie, że wszystko to, co produkowane nad
Wisłą to obciach i tandeta. Polskie okna i drzwi, krzesła
i fotele, pociągi, autobusy, a przede wszystkim żywność.
W wielu dziedzinach handlu metka „Made in Poland" jest
synonimem wysokiej jakości.
Polskie znaczy dobre
Tomasz Starzyk
specjalista ds. public relations
w Bisnode Polska
Bez dwóch zdań patriotyzm, nie
tylko ten gospodarczy jest w mo­
dzie. Już sześciu na dziesięciu Po­
laków twierdzi, że polskość marki
zachęca ich do zakupu produktu
- wynika z najnowszego raportu
przygotowanego przez agencję ba­
dawczą Open Research. Potwier­
dzeniem tego jest sklepowa półka.
Duże sieci handlowe podobnie jak
i sami producenci coraz bardziej
dbają o uwypuklenie i podkreślenie
polskości sprzedawanego produktu.
Nic dziwnego, bowiem właśnie to
od dłuższego czasu stanowi koło za­
machowe polskiego handlu.
W już przywoływanym raporcie
Open Research czytamy, że ponad
połowa z nas chce wiedzieć, skąd
pochodzi produkt, za który pła­
cimy w kasie. Aż 50 proc. polskich
konsumentów swój patriotyzm ma­
nifestuje podczas zakupów w skle­
pach z artykułami spożywczymi.
Chcemy kupować polskie jabłka,
gruszki i marchew. Płyn do mycia na­
czyń, polskie wędliny i nabiał. Żyw­
ność produkowana nad Wisłą ma już
świetną renomę w świecie. Europę
podbijają polskie jabłka, Oknoplast
ma 25 proc. włoskiego rynku okien,
90 proc. polskich mebli wysyłamy
za granicę. W ciągu dwóch lat pol­
ski eksport wzrósł 3,5 krotnie - do
144 mld euro. Doceniają ją także Po­
lacy. Dlatego też rodowód polskich
produktów coraz bardziej akcento­
wany jest na samym opakowaniu lub
półce sklepowej. Przywiązanie Pola­
ków do polskich produktów wiąże
się z rosnącą ich świadomością, co do
tego, że kupowanie polskich produk­
tów ma bardzo duży wpływ na sze­
reg czynników w naszej gospodarce.
Bowiem kupując polski produkt, zy­
skuje przede wszystkim polski produ­
cent. To wiąże się m.in. z rosnącym
jego przychodem i zyskiem, a co za
tym idzie wzrostem zatrudnienia
i większym wynagrodzeniem. Zrozu­
mieli to już lata temu Niemcy, Fran­
cuzi a na pewno Amerykanie, którzy
mając dokonać wyboru między pro­
duktem rodzimym, a tym pocho­
dzącym z innego kraju przeważnie
wybierają produkt własny. Nawet
kosztem wyższej ceny i godząc sią na
niższą jakość.
whisky" i „francuskiego koniaku".
Produkty te są dumą narodową kra­
jów, które je produkują. Prawo do
używania nazw jest prawnie zastrze­
żone. Polska jest pierwszym produ­
centem wódki w UE i czwartym na
świecie, po Rosji, USA i Ukrainie.
Ponad 90 proc. polskiego przemy­
słu spirytusowego stanowi produk­
cja i dystrybucja wódek, a podatek
akcyzowy i VAT gwarantuje rocznie
miliardowe wpływy do budżetu pań­
stwa. Stowarzyszenie Polska Wódka,
nie ukrywa skąd pochodzi alkohol,
nie ukrywa marki „Made in Po­
land", co podkreśla ich wysoką ja­
kość i gwarantuje smak.
Produkt dumą narodową
W większości przypadków na tym
polega ich przysłowiowy patrio­
tyzm konsumencki. Sztandarowym
przykładem jest branża motoryza­
cyjna. Francuzi jeżdżą swoimi Ci­
troenami i Peugeotami. Niemcy
przede wszystkim Yolkswagenami
i Oplami. Polacy kochają polską
wódkę. Aktor Hugh Laurie, znany
z roli „Dr House" powiedział nie­
dawno, że rosyjska wódka świetnie
nadaje się do czyszczenia piekar­
nika, ale do picia musi być wódka
polska. Nasz rodzimy alkohol docze­
kał się ustawowej definicji. Na skle­
powej półce stanie obok „szkockiej
Obcojęzyczna nazwa
- polski produkt?
Niezależnie od chęci, dużym kło­
potem jest rozpoznanie na sklepo­
wej półce tego co polskie. Wszystko
przez obcobrzmiące i tym samym
mylące nazwy poszczególnych ma­
rek. Z badań konsumenckich prze­
prowadzonych przez GfK Polonia
cztery lata temu wynika, że Polacy
bardzo często postrzegają marki z za­
granicznym kapitałem jako polskie.
I odwrotnie. Przykładem jest Wedel,
który w przypadku 60 proc. bada­
nych uznany został za markę polską.
Na zagraniczny kapitał tej firmy ze
100 proc. pewnością wskazało zaled­
wie 4 proc. pytanych. Paradoks wizerunkowy widać także na przykładzie
krajowej marki odzieżowej Reserved,
którą jako polską wskazał zaledwie
co dziesiąty ankietowany. Podobne
przykłady można mnożyć. Big Star,
Gino Rossi, Inglot, Diverse, Witt­
chen, Monnari, Black Red White,
Tao Tao, Top Secret, czy Mokate.
Wszystkie te firmy łączy fakt, że zo­
stały założone w Polsce oraz obco­
języczna nazwa. To jednak tylko
wierzchołek góry, bo takich przykła­
dów rodzimych biznesów jest znacz­
nie więcej. Głównym powodem jest
fakt, że w dalszym ciągu niemal po­
łowa Polaków wyżej ceni zachodnie
firmy. Wydaje się, że jedynie słuszną
receptą na efektywne promowanie
polskich marek jest edukowanie spo­
łeczeństwa. Konsumentów i produ­
centów. Z całą pewnością powinno
głośno mówić się o tym, że wybie­
rając rodzime produkty, wpływamy
między innymi na rozwój polskich
firm, udoskonalanie i tworzenie no­
wych wyrobów oraz na powstawanie
w naszym kraju nowych miejsc pracy.
To, co dawno już zostało dostrzeżone
przez sieci handlowe, które coraz
większą wagę przywiązują do akcen­
towania polskości coraz częściej do­
ciera do polskich konsumentów.