Odp_prawne_2010_Siew..
Transkrypt
Odp_prawne_2010_Siew..
Pytania dotyczące zakresu dozwolonego użytku, prawa cytatu i plagiatu
Prawo rozróżnia dozwolony użytek osobisty (który w warunkach Wikipedii nie może być stosowany), oraz
rozmaite dozwolone użytki wychodzące poza zakres osobisty.
Czy Wikipedia może być uznana za instytucję naukową/dydaktyczną bądź archiwalną i w związku z tym
korzystać z zapisów o dozwolonym użytku, który wymienia te instytucje?
Należy najpierw ustalić jaki dokładnie podmiot miałby być uznany za instytucję naukową lub archiwum. Wikipedia jest szczególnym
serwisem internetowym prowadzonym przez fundację z siedzibą w USA (Fundację Wikimedia). Serwis ten pozwala każdemu na
umieszczanie w Wikipedii dowolnej treści. Można przyjąć, że takie umieszczenie wiąże się z udzieleniem każdemu
zainteresowanemu licencji na korzystanie z tych treści (CC-BY-SA 3.0). Można również przyjąć, że sama Fundacja (w zakresie, w
jakim nie publikuje ona w Wikipedii treści, do której przysługują jej prawa autorskie) działa na podobnej zasadzie jak każdy inny
serwis „Web 2.0”, którego działanie polega na udostępnianiu infrastruktury służącej do przechowywania i udostępniania treści. Takie
„usługi hostingowe” zdaniem niektórych prawników w ogóle nie wymagają wykazania uprawnień do udostępnianych treści, o ile
usługodawca spełni procedurę określoną w art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną („notice and takedown”). Jeżeli
taka interpretacja jest prawidłowa to zastanawianie się, czy Fundacja może być uznana za instytucję naukową lub archiwum traci
sens.
Jeżeli natomiast chodzi o poszczególnych użytkowników, którzy zamieszczają w Wikipedii różne treści, to stwierdzenie, że każdy z
nich z osobna mógłby mieć status instytucji naukowej lub archiwum jest mało prawdopodobne.
Pozostaje jeszcze jedna możliwość, a mianowicie próba uznania za „instytucję naukową” lub „archiwum” całego zbiorowiska
(społeczności) różnych podmiotów tworzących Wikipedię. Teoretycznie można bowiem twierdzić, że przepisy o dozwolonym użytku
mogą być przywoływane nie tylko przez podmioty praw, ale też określone jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej.
Funkcjonuje bowiem przekonanie, że przepisy te nie ustanawiają praw podmiotowych przynależnych określonym podmiotom, a
jedynie określone wyjątki, które mogą być przywoływane w obronie przed zarzutem naruszenia prawa autorskiego. Ale przypisanie
statusu „instytucji naukowej” lub „archiwum” zbiorowisku (społeczności) Wikipedii wydaje się dość odważną tezą. W praktyce
trudno byłoby przecież ustalić, gdzie taka „instytucja naukowa” lub „archiwum” się „zaczyna”, a gdzie „kończy”. Na przeszkodzie
stoi też zakaz rozszerzającego interpretowania wyjątków, jakim są przepisy o dozwolonym użytku. Przede wszystkim jednak, taka
interpretacja byłaby przynajmniej częściowo uzasadniona, gdyby właściwe przepisy nie odwoływały się bezpośrednio do statusu
określonego podmiotu (wymagając siłą rzeczy, aby był on określonym podmiotem, a nie przezroczystym z prawnego punktu widzenia
zbiorowiskiem, jednostką organizacyjną), a zamiast tego wskazywały raczej na cel lub sposób działania w ramach dozwolonego
użytku. Tymczasem, przepisy te posługują się wszystkimi tymi kryteriami jednocześnie.
Niezależnie jednak od powyższego, zakres dozwolonego użytku przyznany instytucjom naukowym i archiwom nie byłby
wystarczający dla działalności Wikipedii. Właściwe przepisy pr. aut. stanowią bowiem:
Art. 27 Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z
rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów
rozpowszechnionego utworu.
Art. 28 Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych,
2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony
własnych zbiorów,
3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali)
znajdujących się na terenie tych jednostek.
W art. 27 istotnym ograniczeniem jest kryterium celu (dydaktyka lub prowadzenie własnych badań). Trudno uznać, że w zakresie tego
celu mieści się udzielanie każdemu licencji na korzystanie z treści umieszczanych w Wikipedii w dowolny sposób (na wszystkich
znanych polach eksploatacji), a taką właśnie jest licencja CC-BY-SA 3.0
Zakres dozwolonego użytku archiwów określony w art. 28 jest na tyle wąski, że nawet gdyby Wikipedię można było uznać za
archiwum, to nie miałoby to specjalnego znaczenia. Pkt 1 tego przepisu dotyczy udostępniania egzemplarzy utworów, podczas gdy
przy korzystaniu z Wikipedii dochodzi do zwielokrotnienia utworu (z serwera Wikipedii na komputer użytkownika), względnie do
publicznego udostępnienia utworu tak, aby każdy mógł z niego korzystać w miejscu i czasie przez siebie wybranym. Pkt 2 zezwala
archiwom na tworzenie swoistej „kopii zapasowej” posiadanych przez nie egzemplarzy. On również nie odnosi się do sposobu
funkcjonowania Wikipedii. Pkt 3 pozwala z kolei na udostępnianie utworów, ale tylko za pośrednictwem terminali znajdujących się
na terenie archiwum. Nie można go odnieść do sytuacji użytkownika Wikipedii w sposób, który pozwoliłby Wikipedii prowadzić całą
swoją działalność w oparciu o ten przepis.
Czy sparafrazowany i wpleciony bez wyraźnego odgraniczenia fragment innego utworu do hasła w Wikipedii
może być uznany za cytat, jeśli ma podane źródło w formie przypisu?
Podanie źródła (oraz imienia i nazwiska twórcy) jest tylko jednym z warunków koniecznych do uznania cytatu za prawidłowy.
Kolejnym warunkiem koniecznym jest wyraźne oznaczenie cytatu. Wymóg ten nie jest ujęty wprost w przepisach, ale można go
wywodzić np. z art. 115 pr. aut., który penalizuje nie tylko przywłaszczanie sobie autorstwa, ale też wprowadzanie w błąd co do
autorstwa. Prawidłowe oznaczenie cytatu to oczywiście kwestia stopniowalna, uzależniona też od istniejących możliwości oraz
zwyczajów. W Polsce często toleruje się słabo wyróżnione cytaty (co nie jest praktyką godną pochwały), podczas gdy np. w USA są
one uznawane za plagiat.
Jak poprawnie zaznaczać przytaczane treści korzystając z prawa cytatu: 1. czy tylko zaznaczając cudzysłowem
i podając treść bez jakichkolwiek zmian? 2. czy powołanie się na fakt (przytoczenie informacji, faktu
naukowego bez zachowania w 100% formy od pierwotnego autora) naukowy, informację w formie cytacji lub
przypisu jest zgodne z prawem cytatu? 3. Czy podanie źródeł, bibliografii na końcu bez wyraźnego zaznaczenia
w tekście którego fragmentu dotyczy można odnosić do prawa cytatu czy już jako dzieło pochodne, inspirowane
itd.?
Ad 1 Przepisy nie wymagają posługiwania się cudzysłowem, aczkolwiek jest to zwyczajowo przyjęty sposób zaznaczania cytatów.
Wszelkie inne sposoby pozwalające wyraźnie odróżnić cytat są jednak też dopuszczalne. Zasadą jest zakaz dokonywania zmian, przy
czym działania takie jak tłumaczenie lub opuszczenie części treści (względnie inne dostosowanie – np. odmiana wyrazów) nie
powinny zostać uznane za naruszenie prawa. W praktyce jest to powszechne, przy czym w celu uniknięcia wprowadzenia w błąd
odbiorcy konieczne jest zaznaczenie wszelkich zmian (funkcjonują tu zwyczajowe formy – np. „tłumaczenie własne”, wielokropek
dla usuniętego tekstu, nawiasy kwadratowe dla tekstu zmienionego lub dodanego itd.).
Poza kwestią oznaczenia cytatu istotne jest też spełnienie dodatkowych warunków koniecznych dla skorzystania z tej formy
dozwolonego użytku, uregulowanych w art. 29 ust. 1, art. 34 i 35 pr. aut. Istotne jest m.in. to, że cytat musi być umieszczony w
samoistnym utworze (co ma związek m.in. z kwestią proporcji pomiędzy własną a cytowaną treścią) oraz musi istnieć uzasadnienie
cytatu (wyjaśnianie, analiza krytyczna, nauczanie lub prawa gatunku twórczości). Ponadto cytować można tylko „urywki
rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości”. Ustalenie zakresu znaczeniowego tych pojęć może rodzić trudności w
konkretnych przypadkach.
Ad 2 Prawo autorskie nie chroni idei, a tylko ich formę wyrażenia. Przytoczenie faktów z cudzego utworu „własnymi słowami” co do
zasady nie jest przedmiotem zainteresowania prawa autorskiego, chyba że stopień zależności obu utworów uzasadniałby postawienie
zarzutu nieprawidłowego cytatu lub skorzystania z opracowania bez zgody twórcy oryginału. Problematyczne jest zwłaszcza
wydobywanie faktów z różnego rodzaju krótkich form, które często ograniczają się do samego przytoczenia faktów. W takiej sytuacji
trudno ustalić, czy wykorzystywany przedmiot jest w ogóle chroniony prawem autorskim, a jeżeli tak, to czy wydobycie faktu to
jeszcze operacja na niechronionej treści, czy już wkroczenie w chronioną formę.
Niezależnie od oceny prawno-autorskiej zasady rzetelności naukowej wymagają podawania źródeł nawet w przypadku posługiwania
się niechronionymi przez prawo autorskie elementami. W tym sensie, że autor nie powinien wprowadzać w błąd co do źródła
pochodzenia określonej informacji (np. sugerować, że jest odkrywcą kulistości Ziemi itp.).
Ad 3 Samo podanie źródeł na końcu pracy nie wystarcza, jeżeli w samej pracy wykorzystywana jest chroniona prawem autorskim
forma tych źródeł w oryginale lub opracowaniu. Jeżeli np. w pracy zawarto fragmenty cudzych prac, to powinny one zostać wyraźnie
oznaczone (jak też należy spełnić pozostałe kryteria poprawnego cytowania). W przypadku dokonania opracowania należy uzyskać
zgodę twórcy oryginału na jego wykorzystanie. Jeżeli natomiast praca jest tylko inspirowana cudzymi pracami, to podanie źródeł na
końcu powinno być wystarczające. Granice pomiędzy cytatem, opracowaniem oraz utworem inspirowanym nie są niestety ostro
wyznaczone w przepisach prawa – takie wytyczenie a priori trudno sobie zresztą wyobrazić.
Ile tekstu można skopiować z innego źródła do hasła w Wikipedii aby nie było to uznane za plagiat?
Cudzych tekstów nie można kopiować w ogóle, chyba że nie są one objęte prawem autorskim albo do kopiowania dochodzi w ramach
dozwolonego użytku (np. cytowania). W odniesieniu do cytowania, to nie ma ustawowego taryfikatora (anegdoty o „trzech zdaniach”
itp. nie mają oparcia w przepisach prawa). W ramach korzystania z dozwolonego cytatu istotne jest jednak, aby pomiędzy cytowanym
i cytującym utworem zachodziły właściwe proporcje. Pomocna może być odpowiedź na pytanie, czy całość cytowanego tekstu jest
istotnie konieczna w celu wyjaśnienia hasła – czy nie da się tego zrobić własnymi słowami lub za pomocą mniejszego fragmentu.
Czy utwór będący w domenie publicznej może zostać skopiowany do Wikipedii bez podania autora?
Utwór w domenie publicznej to taki, który albo nigdy nie był objęty prawem autorskim, albo taki, do którego wygasły autorskie
prawa majątkowe. Ale brak lub wygaśnięcie tych praw nie oznacza, że utwór jest w ogóle nie chroniony. Na przykład, autorskie
prawa osobiste nie wygasają po śmierci twórcy. W polskim prawie funkcjonuje dość interesująca konstrukcja – prawa te istnieją
nadal, pomimo braku podmiotu tych praw. Uprawnieni do ich wykonywania są natomiast spadkobiercy oraz właściwa organizacja
zbiorowego zarządzania. Ponadto, plagiat (przestępstwo z art. 115 pr. aut.) jest ścigane z urzędu. W związku z tym przypisanie sobie
autorstwa cudzego utworu lub wprowadzenie w błąd co do tego autorstwa jest naruszeniem prawa autorskiego nawet jeżeli autorskie
prawa majątkowe wygasły.
Przedmioty, które albo w ogóle nie są utworami (z uwagi na brak wkładu twórczego), albo nigdy nie były chronione prawem
autorskim (np. Illiada) nie korzystają też z ochrony autorskich praw osobistych. W takiej sytuacji, podawanie autorstwa należy
oceniać przede wszystkim w kategoriach naukowej rzetelności, choć można sobie wyobrazić pociągnięcie do odpowiedzialności
osoby zatajającej lub wprowadzającej w błąd co do autorstwa takich przedmiotów na innej podstawie niż naruszenie praw autorskich.
Czy wolno publikować zrzut ekranu oprogramowania udostępnianego na wolnej licencji, ale działającego w
komercyjnym systemie operacyjnym, na którym widać m.in. fragmenty interfejsu tego systemu jednoznacznie
identyfikujące ten system (np: zrzut ekranowy Firefoxa z hasłem z Wikipedii, na którym widać pasek i belkę z
przyciskami z charakterystycznymi dla Windows Vista).
Z formalnego punktu widzenia takie działanie można by pewnie uznać za korzystanie z cudzego utworu. Ale oparcie na tym fakcie
poważnego roszczenia, którego dochodzenie miałoby sens w praktyce jest raczej mało prawdopodobne. Jeżeli jednak widoczne
elementy są znakami towarowymi, to producent ma większą motywację, aby upominać się o swoje prawa, ponieważ niekorzystanie
ze znaku może spowodować wygaśnięcie praw do niego.
W celu ustalenia poziomu ryzyka warto dokładnie przestudiować postanowienia licencji na oprogramowanie, którego zrzut ekranu ma
być wykorzystany. Licencja nie może oczywiście rozszerzyć monopolu autorskiego poza ustawowe granice, ale umieszczenie w
licencji daleko idących zastrzeżeń pozwala przypuszczać, że najprawdopodobniej producent na serio myśli o ich egzekwowaniu.
Jeżeli istotnie doszłoby do podniesienia roszczeń, to prawdopodobnie najlepszą (i jedyną) linią obrony byłoby powołanie się na
dozwolony cytat (art. 29 ust. 1, art. 34 i 35 pr. aut.). Polskie prawo autorskie wyraźnie pozwala stosować przepisy o cytacie do
programów komputerowych. Tu akurat dochodzi do „zacytowania” wyniku działania programu, co jest subtelną różnicą, ale kryteria
dopuszczalności cytowania są takie same. To, czy w konkretnych warunkach nie doszło do przekroczenia granic dozwolonego
cytowania zależy od oceny, czy zostały spełnione wszystkie wymagania zawarte w art. 29 ust. 1 (w sposób wyraźny, ale też i
wyinterpretowywany z tego przepisu). Np., czy zrzut ekranu służył do ilustracji jakiegoś wywodu, czy był do niego w odpowiedniej
proporcji, itd. Może to być problematyczne, jeżeli zrzut ekranu został umieszczony w repozytorium (np. Wikimedia Commons) jako
samodzielny obrazek, który dopiero następnie może być przez kogoś wykorzystany do ilustracji artykułu na Wikipedii. Jeżeli w ogóle
dopuścimy rozważania o cytowaniu, to o cytacie można mówić dopiero po wykorzystaniu takiego obrazka w artykule lub innym
utworze. W związku z tym, producent mógłby żądać co najmniej usunięcia obrazka z repozytorium (na marginesie warto zauważyć,
że budowa stron WWW zawsze polega na umieszczaniu obrazków jako odrębnych zasobów, identyfikowanych ich własnym URL
pozwalającym na bezpośredni dostęp do nich, z pominięciem utworów, w których taki obrazek został wykorzystany – jest to niestety
dodatkowy argument przeciwko zastosowaniu przepisów o cytowaniu).
Art. 29 ust. 1 stanowi: „Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub
drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.”
Dla porządku warto przytoczyć pozostałe ustępy artykułu 29, które wprowadzają pewną trudność w ustaleniu, czy za różnego rodzaju
dydaktyczne i naukowe korzystanie z cudzych utworów nie trzeba przypadkiem mimo wszystko płacić (tj., czy mieści się ono nadal w
ust. 1, czy też nie).
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w
podręcznikach i wypisach.
2^1. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów
w antologiach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2^1, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Z kolei art. 34 i 35 brzmią następująco:
Art. 34 Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz
źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba
że ustawa stanowi inaczej.
Art. 35 Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.
Sporo internetowych słowników angielsko-polskich używa nagrań wymowy ze słownika Merriam-Webster,
linkując ze swojej strony bezpośrednio do plików z nagraniami znajdującymi się na serwerze tej firmy. Czy
takie użycie wymaga zgody Merriam-Webster?
Poszczególne słowa nie stanowią utworów. Można ewentualnie zastanawiać się nad prawno-autorskim statusem niektórych słów:
nazw własnych, neologizmów, w których dopatrzylibyśmy się przejawu indywidualnej twórczości (np. prace Lema, Dukaja). Ale tu
wskazana jest szczególna ostrożność, m.in. z uwagi na szczególną trudność w ustaleniu granicy pomiędzy niechronioną treścią (ideą)
a chronioną formą, jaka wystąpiłaby w przypadku uznania słów za utwory.
Z nagraniem mogą być natomiast na pewno związane określone prawa pokrewne. Jeżeli wymawiane słowo nie jest utworem, to
wymawiający nie uzyskuje prawa pokrewnego do artystycznego wykonania, gdyż zgodnie z art. 85 pr. aut. takie powstają tylko po
wykonaniu utworu (lub dzieła sztuki ludowej). Ale producent nagrania nabywa prawa pokrewne do fonogramu, gdyż te przysługują
niezależnie od tego co jest nagrywane. Producent fonogramu ma w odniesieniu do niego pewne prawa wyłączne, m.in. pozwalające
mu na zakazanie publicznego udostępniania fonogramu tak aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie
wybranym.
Nie jest jednak jasne, czy linkowanie do pliku na serwerze producenta wkracza w te prawa wyłączne, np. czy stanowi publiczne
udostępnienie fonogramu. Linkowanie jest przecież co do zasady odpowiednikiem przypisu ze wskazaniem źródła, tyle tylko, że
zamiast mozolnej wyprawy do biblioteki lub księgarni link pozwala naszej przeglądarce internetowej uzyskać żądany zasób w ciągu
kilku sekund. A przypisy można (a nawet trzeba) umieszczać w ramach cytowania. Co do niektórych przypisów (zawierających samą
informację o źródle) można argumentować, że w ogóle nie wkraczają w prawa autorskie czyniąc użytek z niechronionej informacji o
utworze, a nie jego chronionej formy.
W Polsce został jednak wydany wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 20 lipca 2004r. (I ACa 564/04, TPP 2004/3-4/155), z
którego w największym skrócie wynika, że zamieszczenie linku jest rozpowszechnieniem (publicznym udostępnieniem) linkowanego
materiału. Sprawa dotyczyła rozpowszechniania wizerunku, a nie utworu, ale powołując się na to orzeczenie można argumentować,
w zasadzie na każdy link konieczna jest zgoda uprawnionego do linkowanego materiału. Taki argument jest w oczywisty sposób
sprzeczny z powszechną praktyką. Trudno też nie zauważyć, że o tym, czy linkowany materiał jest faktycznie dostępny decyduje nie
linkujący, ale sam uprawniony (a konkretnie ten, który dysponuje zasobem, do którego kieruje link).
Językoznawca Morris Swadesh (zm. 1967) opracował standardowy zbiór 207 słów (tzw. lista Swadesha), który
tłumaczony na wszelkie możliwe języki służy do porównywania metodami statystycznymi pokrewieństwa
języków między sobą. Ta lista Swadesha jest kopiowana dosłownie wszędzie, stosują ją i cytują setki prac
naukowych, a także Wikipedia i Wikisłownik. Czy w świetle prawa autorskiego każde użycie tej listy jest
złamaniem praw autorskich spadkobierców Morrisa Swadesha, czy też można domniemywać że została przez
autora umieszczona w domenie publicznej, gdyż tylko tak może ona służyć celom, jakie przed nią stawiał autor?
Listy (zbiory) mogą stanowić przedmiot prawa autorskiego, „nawet jeżeli zawierają nie chronione materiały, o ile przyjęty w nich
dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter” (art. 3 pr. aut.). Należy zatem przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy w
przedmiotowej liście można dopatrzeć się twórczego charakteru przejawiającego się w doborze, układzie lub zestawieniu słów. Być
może kryterium przyjęte do wyboru słów nie jest twórcze, ale wynika ściśle z przesłanek naukowych. Z drugiej jednak strony samo
oparcie listy o kryteria naukowe nie wyklucza, że inny badacz zaproponowałby listę o innej zawartości (pytanie, czy inna osoba
stworzyłaby istotnie podobny utwór jest często stosowane przez sądy przy ustalaniu, czy dany przedmiot jest utworem). Wobec tego
nie można z góry wykluczyć, że lista Swadesha jest chroniona prawem autorskim.
Pobieżna lektura informacji na temat listy (list?) Swadesha (np. http://en.wiktionary.org/wiki/Appendix:Swadesh_lists) wskazuje, że
Swadesh niekonieczne jest jedynym autorem tej listy. Może być też tak, że lista opracowana początkowo przez niego była następnie
uzupełniana przez kolejnych badaczy. Wydaje się zatem, że jeżeli nawet z listą związane są jakieś prawa wyłączne, to nie za bardzo
wiadomo do kogo miałyby one dokładnie należeć. Ale w celu wydania wiążącej opinii należałoby bardziej wnikliwie zbadać historię
tej listy.
Zbadanie tej historii pozwoliłoby w szczególności znaleźć odpowiedź na pytanie, czy jej autor lub autorzy świadomie zgodzili się na
jej swobodne dalsze i wtórne wykorzystanie, co być może pozwoliłoby postulować, że udzielili do niej swoistej dorozumianej wolnej
licencji. Konstrukcja polskich przepisów prawa autorskiego jest jednak taka, że takie postulaty należy wysuwać z bardzo dużą
ostrożnością – brak wyraźnej zgody twórcy oznacza, że zastosowanie znajduje szereg przepisów istotnie ograniczających dozwolony
zakres korzystania z utworu.
Na pewno nie jest możliwe przyjęcie, że uprawniony skutecznie zrzekł się praw autorskich (umieścił listę w domenie publicznej).
Polskie prawo nie przewiduje takiej możliwości, w związku z czym wszelkie (nawet wyraźne) oświadczenia o „umieszczeniu w
domenie publicznej” mogą w najlepszym wypadku stanowić udzielenie bardzo szerokiej licencji.
Czy łamie prawo osoba, która umieszcza np. w gazecie albo na stronie internetowej zdjęcie, które znajduje się
na Wikimedia Commons, podając jedynie podpis pod rysunkiem "Źródło: Wikipedia" (co de fakto nie jest
prawdą, bo zdjęcie nie pochodzi z Wikipedii, ale między innymi na niej jest użyte). Jeśli tak, co trzeba zrobić,
aby zgodnie z prawem umieścić takie zdjęcie np. w drukowanej gazecie. Czy trzeba podać autora, licencję i
tekst licencji?
Miejsce publikacji jest istotne, gdyż wpływa na możliwość powoływania się na określone przepisy o dozwolonym użytku (cytat,
przedruk). W omawianym przypadku powstaje bowiem pytanie, czy publikujący musi stosować się do postanowień licencji, czy też
może z utworu skorzystać opierając swoje działanie wyłącznie na przepisach o dozwolonym użytku i zawartych tam wymaganiach.
W licencjach CC znajduje się wyraźne postanowienie: „Żadne postanowienie niniejszej Licencji nie zmierza do ograniczenia,
wyłączenia lub zawężenia sposobów korzystania nieobjętych prawem autorskim lub uprawnień wynikających z ograniczeń lub
wyjątków od ochrony prawa autorskiego wynikających z przepisów prawa autorskiego lub innych znajdujących zastosowanie
przepisów.” Pozwala ono argumentować, że o ile korzystający zmieści się w wąskich granicach dozwolonego użytku, to nie musi w
ogóle przejmować się wymaganiami stawianymi w licencji.
Ale i przy korzystaniu z utworów w ramach dozwolonego użytku należy wymienić imię i nazwisko twórcy oraz źródło. Zgodnie z art.
34 pr. aut. „podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości.” Pozwala to np. prasie drukowanej ograniczać ilość
informacji. Argument braku miejsca odpada jednak przy publikacjach internetowych, gdzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby podawać
pełne informacje o twórcy i źródle. Podanie tych informacji nie może na pewno wprowadzać w błąd, co z kolei zagrożone jest nie
tylko odpowiedzialnością cywilną, ale i karną (art. 115 pr. aut.). Należy jednak pamiętać, że błędne informacje mogą wynikać z faktu,
że to samo zdjęcie zostało powielone na setkach stron, a użytkownik niekoniecznie ma możliwość wytropienia miejsca pierwszej
publikacji.
Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy (art. 35). Ponadto,
przepisy o dozwolonym użytku zawierają wiele innych niejasnych sformułowań. Z tego punktu widzenia użytkownik może jednak
woleć, aby jego działanie było oparte na bardziej pewnej podstawie – jak np. na treści licencji CC. Wtedy, katalog informacji, które
musi udostępniać zawarty jest w postanowieniach o „uznaniu autorstwa” - jest on nieco szerszy niż katalog z art. 34 pr. aut., gdyż
m.in. wymaga poinformowania o treści licencji.
Wymagania zawarte w postanowieniach licencji CC o uznaniu autorstwa stanowią niewątpliwie przejaw woli autora co do sposobu
poszanowania jego praw osobistych. Nawet jeżeli uznamy, że użytkownik może oprzeć swe działanie o przepisy o dozwolonym
użytku, to postanowienia te mogą być brane pod uwagę przy ocenie, czy nie doszło do przekroczenia granic tego użytku, albo czy nie
doszło do naruszenia praw osobistych.
Jak legalnie umieścić kawałek artykułu z Wikipedii w drukowanej gazecie? Czy sam podpis "źródło:
Wikipedia" wystarczy?
Odpowiedź została w udzielona pod wcześniejszym pytaniem. Decydujące są tu faktyczne możliwości redaktora.
Przy odrobinie wysiłku możliwe jest przekazanie całkiem sporej ilości informacji o utworze nawet na małej
przestrzeni. Biorąc pod uwagę stosunek przepisów o dozwolonym użytku do licencji CC nie jest pewne, czy
redaktor musi istotnie umieszczać wszystkie informacje wymagane w licencji, czy też tylko te, o których
wspomina art. 34 pr. aut.
Pytania o sposób działania wolnych licencji
Czy dzieło pochodne wobec dzieła udostępnionego na wolnej licencji cc-by-sa podlega tejże licencji, nawet
jeśli osoba, która wykonała dzieło pochodne nie ma tego świadomości?
Licencja CC-BY-SA, jak zresztą każda inna licencja (poza może tzw. licencjami ustawowymi) nie obowiązuje „automatycznie”, ale
dopiero wtedy, gdy zostanie skutecznie udzielona. Polska doktryna dyskutuje, czy licencja może zostać udzielona jednostronnie, czy
też do skutecznego udzielenia konieczne jest zawarcie umowy (złożenie oświadczeń obu stron). Inna sprawa, że do skutecznego
udzielenia licencji nie jest konieczne, aby do złożenia oświadczenia (oświadczeń) doszło w sposób wyraźny. Licencje niewyłączne (a
takimi są licencje CC) mogą być udzielane w sposób dorozumiany, poprzez takie zachowanie stron, które wskazuje na wolę
związania się określonymi postanowieniami.
Wobec tego, dany utwór „podlega” określonej licencji wtedy i tylko wtedy, gdy uprawniony do niego w sposób wyraźny lub
dorozumiany takiej licencji udzielił.
W przypadku licencji CC-BY-SA licencjobiorca jest zobowiązany do udostępnienia utworów zależnych na takiej samej licencji. Ściśle
biorąc, odpowiednie postanowienie brzmi: „Licencjobiorca może Rozpowszechniać lub Publicznie Wykonać Utwór Zależny jedynie
udzielając do niego licencji takiej samej jak ... niniejsza Licencja [względnie inne jej wersje lub tzw. Licencje Kompatybilne]”.
Rozpowszechnianie opracowania w oparciu o postanowienia inne niż wymienione w wyżej zacytowanym postanowieniu, w
przypadku gdy oryginał został udostępniony na licencji CC-BY-SA jest naruszeniem licencji oryginału. W przypadku braku
świadomości rozpowszechniającego co do objęcia oryginału licencją CC-BY-SA można się zastanawiać, czy istotnie narusza on
licencję. Wtedy bowiem można stawiać tezę, że osobie tej licencja nie została w ogóle skutecznie udzielona. Ale w takim przypadku
osoba ta najprawdopodobniej w ogóle nie dysponuje uprawnieniem do rozpowszechniania opracowania (korzystanie i rozporządzanie
opracowaniem zależy od zgody twórcy oryginału). Oznacza to, że takiej osobie można postawić zarzut naruszenia praw autorskich
twórcy oryginału.
Jednak ani naruszenie licencji CC-BY-SA, ani naruszenie praw autorskich twórcy oryginału nie powoduje automatycznie, że
opracowanie staje się dostępne na licencji CC-BY-SA. Do tego wymagana jest aktywność podmiotu uprawnionego do opracowania.
Czy ma to miejsce także w sytuacji, gdy wykorzystany do stworzenia dzieła zależnego utwór będący na
wolnej licencji (czytaj: pierwotny, źródłowy) jest tylko niewielkim fragmentem dzieła zależnego? Dla lepszego
zrozumienia pytania: Jeżeli artysta kończący malować obraz drukuje posiadające wysokie walory artystyczne i
estetyczne zdjęcie, udostępnione na wolnej licencji cc-by-sa i następnie montuje to zdjęcie w obraz (zajmuje
ono powiedzmy 5% obrazu) to czy obraz ten jako gotowy produkt, składający się z 95% (względem
powierzchni) pracy artysty i 5% ze zdjęcia, jest automatycznie objęty tą samą licencją (cc-by-sa) co zdjęcie?
Ustalenie, czy wykorzystanie cudzego utworu w nowym prowadzi do powstania opracowania, czy też do jakiejś innej kategorii
utworu (np. utworu inspirowanego, utworu zbiorowego, utworów połączonych w celu wspólnego rozpowszechniania, utworu
współautorskiego), czy też może stanowi dozwolony cytat jest niejednokrotnie bardzo trudne w praktyce. W podanym przykładzie
wykorzystania zdjęcia w obrazie można zastanawiać się co najmniej pomiędzy cytatem a opracowaniem. W przypadku powstania
sporu, taki obraz musiałby zostać oceniony przez sąd (który najpewniej powołałby biegłego), przy czym ocena miałaby znaczenie w
zasadzie tylko w tej konkretnej sprawie (choć na jej podstawie można by pokusić się o jakieś uogólnienia).
Niezależnie jednak od tego jak ocenimy konkretny stan faktyczny, nowy utwór nie staje się automatycznie objęty licencją CC-BY-SA.
Wymaga to aktywności podmiotu praw autorskich do tego utworu. Osoba taka może więc podjąć ryzyko i uznać, że utwór pierwotny
wykorzystuje np. jako cytat. Jednak w takiej sytuacji bierze na siebie ciężar wykazania, że spełniła wszystkie warunki zawarte w art.
29, 34 i 35 pr. aut. Przy niskiej skłonności do ryzyka oraz względnie wysokim prawdopodobieństwie dochodzenia roszczeń, osoba ta
może zabezpieczyć się publikując swój utwór na licencji CC-BY-SA. Jeżeli okaże się, że jej utwór jest istotnie opracowaniem, to nie
będzie jej można postawić zarzutu naruszenia licencji oryginału. A jeżeli utwór opracowaniem nie jest, to tym bardziej nie popełni
żadnego naruszenia. Sposób ten działa oczywiście tylko wtedy, gdy utwór oryginalny jest dostępny na CC-BY-SA lub inną wolną
licencją jeżeli taka inna licencja nie zawiera klauzul „copyleft”. Jeżeli nie jest objęty wolną licencją („wszystkie prawa zastrzeżone”)
to oczywiście jedyną obroną jest powoływanie się na dozwolony cytat lub uzyskanie wyraźnej licencji od uprawnionego.
Wątpliwości, czy wykorzystanie utworu na licencji „copyleftowej” „zaraża” ten utwór „copyleftem” doprowadziły w ramach ruchu
wolnego oprogramowania do wykształcenia się dość rozbudowanych praktyk obchodzenia (omijania, unikania) tego typu klauzul z
jednej strony, ale też i do zjawiska podwójnego licencjonowania z drugiej strony.
Inny przypadek (ale odwrotna sytuacja wobec powyższej): Załóżmy, że redaktor gazety do ilustracji artykułu
bierze zdjęcie dostępne na wolnej licencji (cc-by-sa), a następnie wykonuje twórczą pracę na zasadzie
graficznej obróbki, (jest to forma widocznego, przemyślanego przekształcenia). Czy taki utwór jest objęty
wolną licencją, tą samo co dzieło pierwotne? Zakładamy dodatkowo, że treść zdjęcia nie zmieniła się - nie
zostało ono przerobione w postać jakieś bezkształtnej plamy - jest rozpoznawalne.
Dokonanie twórczej ingerencji w cudzy utwór prowadzi do powstania opracowania. Oczywiście nie można udzielić ostatecznej
odpowiedzi nie widząc obu utworów i nie znając pozostałych faktów sprawy, a odpowiedzi wiążącej mógłby udzielić jedynie sąd przy
wsparciu biegłego.
Powtórzmy jednak jeszcze raz, że w takim przypadku opracowanie nie staje się automatycznie objęte wolną licencją. Twórca
opracowania jest jedynie zobowiązany do udzielenia licencji CC-BY-SA do niego, jeżeli je rozpowszechnia. Naruszenie tego
zobowiązania pozwala postawić mu zarzut naruszenia licencji, a być może nawet zarzut naruszenia praw autorskich twórcy oryginału.
Czy licencje wolnego i otwartego oprogramowania (a także wolnej treści, jak CC-BY-SA-3.0) są odwoływalne?
Pytam, gdyż w pracy Legal Implications of Open-Source Software prof. Davida McGowana z University of
Minnesota znalazłem taki oto fragment:
Then there is the question of the license term. The GNU GPL states no term for the rights it grants and limitations it imposes. Two
circuits have held that a license that states no term is terminable according to applicable state law. In each case that meant the
license was terminable at the licensor’s will.207 The Ninth Circuit concluded that a license that states no term has an implicit term of
35 years. The court based this odd holding on a provision in the Copyright Act that gives authors a five-year window (beginning in
the 35th year) to terminate a license agreement regardless of the license terms or state contract law. 208 The court’s statutory
interpretation was poor, and both the Seventh and Eleventh Circuits have rightly declined to follow the Ninth on this point. In light of
this authority, outside the Ninth Circuit rights holders may terminate the rights of GPL licensees pursuant to applicable state law,
which may mean termination at will in many cases.
207Korman v. HBC Florida, Inc., 182 F.3d 1291 (11th Cir. 1999); Walthal v. Rusk, 172 F.2d 481 (7th Cir. 1999).
208 Rano v. Sipa Express, Inc., 987 F.2d 580 (9th Cir. 1993); 17 U.S.C. §203(a)(3).
Z kolei prof. J. Barta i R. Markiewicz w swojej książce "Oprogramowanie open source w świetle prawa" (s. 113) uznają, że w świetle
polskiego prawa wypowiedzenie umowy licencyjnej lub też cofnięcie licencji byłoby po prostu sprzeczne z zasadami współżycia
społecznego i jako takie podlegałoby sankcji nieważności czynności prawnej (art. 58 §2 k.c.). Jak więc wygląda sytuacja? Czy
obywatel polski może wypowiedzieć umowę licencyjną taką jak GFDL czy CC-BY-SA-3.0, czy też nie? a jeśli tak, jakie konsekwencje
mogłoby to ze sobą nieść, szczególnie dla Fundacji Wikimedia, nie objętej przecież prawem polskim?
Stanowisko prof. Barty i Markiewicza jest prawidłowe, przy czym trzeba mieć świadomość, że argumenty o naruszeniu zasad
współżycia społecznego nie mają tak silnej mocy prawnej jak wyraźne przepisy prawa. Z tego punktu widzenia wykazanie naruszenia
tych zasad może być w konkretnej sprawie trudne, a wypowiadalność licencji udzielonych na czas nieoznaczony nie jest generalnie
sprzeczna z tymi zasadami (jest to możliwość wyraźnie uregulowana w przepisach, zgodna z naturą stosunków zawieranych na czas
nieoznaczony). Nie oznacza to jednak, że nie można konstruować argumentów powołujących się na istnienie szczególnych zasad
funkcjonujących w społeczności wolnej kultury itd. Ale wszystkie tego typu twierdzenia należy poprzeć przekonującymi dowodami.
Inna sprawa, że wypowiedzenie licencji na utwór umieszczony w Internecie może być bardzo trudne w praktyce. Można twierdzić, że
wymagałoby to odnalezienia wszystkich osób, które dysponują kopią utworu i skierowania do nich oświadczenia o wypowiedzeniu. Z
uwagi na niezastrzeżenie w licencjach CC terminu wypowiedzenia, w grę wchodziłby termin ustawowy (na rok naprzód, na koniec
roku kalendarzowego – art. 68 pr. aut.). Co istotne, zgodnie z licencją CC przekazanie utworu kolejnemu użytkownikowi oznacza, że
licencjodawca kieruje do takiego kolejnego użytkownika oświadczenie o udzieleniu licencji. Wypowiedzenie musiałoby zatem
dotrzeć do użytkownika zanim przekaże utwór dalej (a można twierdzić, że może on utwór dalej rozpowszechniać także w trakcie
okresu wypowiedzenia).
Możliwość wypowiadania licencji nie do końca zależy od tego, czy wypowiadający jest obywatelem polskim, ani od tego czy
adresatem wypowiedzenia jest podmiot zagraniczny. Wypowiadalność zależy od tego, jakiemu prawu podlega stosunek prawny.
Dopiero w celu ustalenia prawa właściwego może mieć znaczenie gdzie mają miejsce zamieszkania lub siedzibę strony tego stosunku
(tzw. łącznik w rozumieniu prawa prywatnego międzynarodowego). W polskim prawie prywatnym międzynarodowym nie ma jednak
jednoznacznej regulacji jaki łącznik należy stosować do umów licencyjnych (por. K. Grzybczyk, Prawo właściwe dla
autorskoprawnej umowy licencyjnej, Wolters Kluwer 2010). W pierwszym miejscu należy jednak ustalić przed sądem jakiego
państwa toczyłby się ewentualny spór o możliwość lub skuteczność wypowiedzenia. To bowiem przepisy prawa prywatnego
międzynarodowego tego państwa zostałyby zastosowane w celu ustalenia jakie prawo materialne reguluje kwestię wypowiadalności.
Mogłoby zatem dojść do sytuacji, w której obywatel polski wypowiadający licencję podlegałby w tym zakresie prawu innego
państwa, albo sytuacji w której Fundacja Wikimedia podlegałaby prawu polskiemu.
W rozwinięciu powyższego pytania – zgodnie z art. 68. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych „1.
Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, a licencję udzielono na czas nie oznaczony, twórca może ją wypowiedzieć z
zachowaniem terminów umownych, a w ich braku na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego. 2. Licencję
udzieloną na okres dłuższy niż pięć lat uważa się, po upływie tego terminu, za udzieloną na czas nie
oznaczony.” Czy oznacza to, że dzieła przekazane na wolnej licencji (np. teksty napisane do Wikipedii, czy
przesłane do niej grafiki) można „wycofać” poprzez wypowiedzenie licencji zgodnie z warunkami art. 68?
Teksty i grafiki przesłane na Wikipedię mogą być dowolnie modyfikowane; zgodnie z art. 58. twórca może
również wypowiedzieć umowę licencyjną jeżeli w utworze wprowadzono zmiany, którym autor mógłby słusznie
się sprzeciwić ( np. na Wikipedii mamy przypadki wojen edycyjnych, gdy autor teksty nie godzi się ze zmianami
wprowadzonymi przez innych, czasem analogiczna sytuacja dotyczy „poprawiania” grafik), czy można zatem
wypowiedzieć wolną licencję powołując się na ten artykuł (tzn. w utworze wprowadzono nieakceptowane przez
autora zmiany)?
Jak wynika z odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, takie wypowiedzenie jest generalnie możliwe, choć niewykluczone, że w
konkretnym przypadku można by było zarzucać mu nieskuteczność np. z uwagi na naruszenie zasad współżycia społecznego (ew.
nadużycie prawa). Dochodzą też trudności praktyczne – wypowiedzenie nie mogłoby być skierowane „do Wikipedii”, ale do
konkretnych licencjobiorców, czyli praktycznie do każdego kto odwiedził daną stronę Wikipedii.
Teksty
Jakie licencje spośród wymienionych tutaj są kompatybilne z używaną na Wikipedii CC-BY-SA 3.0? A
przynajmniej, czy można wykorzystać na Wikipedii tekst opublikowany na licencji GNU Lesser General Public
License (LGPL)?
Lista licencji uznanych przez Creative Commons za kompatybilne z CC-BY-SA znajduje się pod:
http://creativecommons.org/compatiblelicenses i na chwilę obecną jest pusta. Ponieważ lista ta została przywołana we wzorcu CCBY-SA 3.0, oznacza to, że udzielający tej licencji nie uznają żadnej licencji za kompatybilną z CC-BY-SA 3.0. Przy czym, chodzi tu o
wskazanie licencji, na której może opublikować swoje opracowanie licencjobiorca oryginału na licencji CC-BY-SA 3.0.
W przypadku, gdy oryginał (utwór źródłowy) objęty jest inną licencją (np. GNU LGPL), pytanie o możliwość publikacji jego samego
lub jego opracowania na innej licencji zależy od treści jego licencji (tu: GNU LGPL).
W Wikipedii możliwa jest co do zasady publikacja treści udostępnianych przez uprawnione osoby na wolnych licencjach innych niż
CC-BY-SA, o ile tylko licencje takie są kompatybilne z CC-BY-SA (m.in. pozwalają na „relicencjonowanie” na CC-BY-SA). To, że
pod wyżej wskazanym linkiem nie została wskazana żadna licencja sugeruje, że taka możliwość w praktyce nie istnieje. Wyjątkiem
wydają się być materiały na GNU FDL 1.3, która jest uznawana za licencję pozwalającą „relicencjonować” objęte nią utwory na CCBY-SA.
Odmienna praktyka funkcjonuje w odniesieniu do zdjęć i grafik umieszczanych w Wikimedia Commons – dopuszczono tam
umieszczanie materiałów na innych niż CC-BY-SA licencjach. Wynika to z dość upowszechnionego przekonania, że wykorzystanie
takiego zdjęcia lub grafiki w artykule (w celu jego ilustracji) nie prowadzi do opracowania zdjęcia (grafiki) i w związku z tym nie
dochodzi do „zarażenia” całego artykułu postanowieniami licencji zdjęcia (grafiki). Ale wtórne wykorzystanie artykułu na CC-BY-SA
zawierającego zdjęcia (grafiki) na innych wolnych licencjach wymaga spełnienia postanowień wszystkich tych licencji, a nie tylko
jednej z nich.
Warto pamiętać, że licencje wskazywane na stronach gnu.org (fsf.org) są licencjami przygotowanymi dla programów
komputerowych, a nie innych kategorii utworów (z wyłączeniem GNU FDL, opublikowanej dla dokumentacji, którą da się
zastosować do innych tekstów). Opublikowanie utworu innego niż program komputerowy na licencji takiej jak LGPL rodzi poważne
problemy interpretacyjne w odniesieniu do zakresu uprawnień i obowiązków licencjobiorcy.
Czy dosłowny i poprawnie oznakowany cytat użyty w Wikipedii jest automatycznie obejmowany licencją CCBY-SA tak jak reszta artykułu, w którym został użyty? Jak i czy można wykorzystać taki cytat poza Wikipedią?
Pod warunkiem spełnienia wymagań zawartych w art. 29 (oraz 34 i 35) pr. aut. (zakładając oczywiście, że prawem właściwym jest
prawo polskie) cytowanie jest możliwe zawsze i wszędzie. Taki cytat może zatem być wykorzystany poza Wikipedią.
Ale umieszczenie cytatu nie prowadzi do pozbawienia autora cytowanego utworu jego praw, ani nie prowadzi do uzyskania
uprawnienia do udzielania licencji w jego imieniu. Dalsi użytkownicy cytowanego fragmentu mogą z niego korzystać albo w oparciu
o przepisy o dozwolonym użytku, albo w oparciu o licencję jaką uzyskają od uprawnionego.
Czy przenosząc tekst na licencji CC-BY-SA do Wikipedii wystarczy informacja o autorze i źródle w opisie
zmian, czy koniecznie trzeba ją zamieścić w treści artykułu?
Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w par. 4c licencji (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/legalcode). Istotne jest
zwłaszcza sformułowanie „stosownie do możliwości używanego nośnika lub środka przekazu”, a także: „Oznaczenia wymagane na
podstawie niniejszego Paragrafu 4(c) mogą być wprowadzone w jakikolwiek rozsądny sposób, przy czym w przypadku Utworu
Zależnego lub Zbioru przynajmniej w tych wszystkich miejscach, gdzie uwidocznione są oznaczenia odnoszące się do twórców
pozostałych części lub wkładów w sposób przynajmniej tak samo widoczny jak te inne oznaczenia, o ile dokonano uwidocznienia
oznaczeń wszystkich twórców pozostałych części lub wkładów.”
Jeżeli w Wikipedii istnieje ustalona i w miarę jednolita praktyka umieszczania tego typu informacji, a nie można jej postawić zarzutu,
że prowadzi ona do ukrycia tych informacji lub że są one trudno dostępne itd., to taki sposób oznaczania powinien zostać uznany za
„stosowny” i „rozsądny”.
Czy jeśli dzieło, do którego wygasły prawa autorskie, zostało później opublikowane bez zmian (pomijając
formatowanie czy okładkę) przez kogoś innego z zastrzeżeniem "copyright" albo "wszelkie prawa zastrzeżone",
to czy można z takiej publikacji skopiować treść pierwotnego dzieła, argumentując że jest w domenie
publicznej?
Rozstrzygające są różnice pomiędzy znajdującym się w domenie publicznej oryginałem a publikowanym wydaniem. Redakcja utworu
może prowadzić do powstania jego opracowania. Jeżeli doszło do powstania opracowania, to oświadczenie „wszelkie prawa
zastrzeżone” ma sens, aczkolwiek brak informacji o tym, że mamy faktycznie do czynienia z opracowaniem, a nie oryginałem
należałoby oceniać w kategoriach wprowadzenia w błąd (z ewentualnymi konsekwencjami prawnymi).
Jeżeli natomiast publikowany utwór nie został w ogóle zmieniony w sposób twórczy, to zastrzeżenie praw autorskich jest
nieskuteczne. Takie oświadczenie można jednak rozumieć jako informację o prawach pokrewnych wydawcy. Mianowicie, zgodnie z
art. 99^1 i 99^2 pr. aut. wydawcy mogą przysługiwać prawa pokrewne do tzw. pierwszych wydań, wydań naukowych lub wydań
krytycznych utworów znajdujących się w domenie publicznej.
Art. 99^1 Wydawcy, który jako pierwszy w sposób zgodny z prawem opublikował lub w inny sposób rozpowszechnił utwór, którego
czas ochrony już wygasł, a jego egzemplarze nie były jeszcze publicznie udostępniane, przysługuje wyłączne prawo do
rozporządzania tym utworem i korzystania z niego na wszystkich polach eksploatacji przez okres dwudziestu pięciu lat od daty
pierwszej publikacji lub rozpowszechnienia.
Art. 99^2. Temu, kto po upływie czasu ochrony prawa autorskiego do utworu przygotował jego wydanie krytyczne lub naukowe, nie
będące utworem, przysługuje wyłączne prawo do rozporządzania takim wydaniem i korzystania z niego w zakresie, o którym mowa
w art. 50 pkt 1 i 2, przez okres trzydziestu lat od daty publikacji.
Problem w tym, że bardzo często nie ma łatwego dostępu do znajdujących się w domenie publicznej oryginałów, a tylko do ich w
miarę współczesnych wydań. W związku z tym nie ma prostej możliwości porównania obu wersji celem podjęcia próby ustalenia, czy
i jakie zmiany zostały wprowadzone. Z uwagi na te praktyczne przeszkody oraz istnienie wyżej zacytowanych przepisów nie jest
możliwe bezpieczne korzystanie ze znajdujących się w domenie publicznej utworów w oparciu o ich współczesne wydania.
Na szczęście, ochrona pierwszych wydań oraz wydań naukowych i krytycznych została wprowadzona w 2000 r. i jak się wydaje, nie
obowiązuje wstecz. Por. http://wiki.wolnepodreczniki.pl/Lektury:Domena_publiczna__przepisy_prawne#Wydania_.22nietw.C3.B3rcze.22
Słowniki i bazy danych
Czy można ze słownika udostępnionego na licencji GNU GPL pobrać dane i po przetworzeniu umieścić w
słowniku udostępnianym na licencji CC-BY-SA?
Licencja GNU GPL została przygotowana z myślą o programach komputerowych. Słowniki (a przynajmniej nie wszystkie i nie w
całości) nie są programami komputerowymi, w związku z czym opublikowanie słownika na GNU GPL rodzi poważne problemy
interpretacyjne. Trudno ustalić jaki jest zakres uprawnień i obowiązków licencjobiorcy.
Np. GNU GPL nie obejmuje w szczególności praw do baz danych, na które może powołać się producent słownika chcąc zakazać tzw.
„wtórnego wykorzystania” zawartych w nim danych. A do takiego wtórnego wykorzystania najprawdopodobniej dojdzie w wyniku
pobrania danych i ich przetworzenia.
Zakładając optymistycznie, że wybierając licencję GNU GPL licencjodawca chciał objąć wszystkie swoje prawa do słownika
szerokim zezwoleniem i klauzulą copyleft, należałoby przyjąć, że wtórne wykorzystanie jest możliwe, o ile przetworzone dane będą
również udostępnione na licencji GNU GPL. Z tym, że prowadzić to będzie to znowu do objęcia licencją GNU GPL przedmiotu, dla
którego ta licencja nie została przygotowana.
W takiej sytuacji najbezpieczniej skontaktować się z producentem lub twórcą słownika i wyjaśnić na co dokładnie chce on zezwolić i
pod jakimi warunkami.
Czy wolno maszynowo (za pomocą własnego programu) skopiować z objętego copyrightem słownika do
Wikisłownika dane, które nie noszą znamion pracy twórczej, np. liczbę kresek i standardowe kodowanie znaku
chińskiego z bazy Unihan, albo odmianę z jakiegoś słownika języka polskiego, gdy w regulaminie bądź umowie
licencyjnej nie ma klauzuli zabraniającej dostępu maszynowego? Czy wpływa na to klauzula "wszelkie prawa
zastrzeżone" która w niektórych słownikach (nie we wszystkich) jest umieszczona w stopce?
Takie działanie może stanowić naruszenie praw do bazy danych.
Czy można użyć danych ze słownika objętego "twardym copyrightem", do automatycznej weryfikacji danych z
innego słownika, na którego użycie na licencji CC-BY-SA mamy zgodę, a następnie te informacje z tego
drugiego słownika, które przeszły pozytywnie weryfikację, przenieść do słownika na licencji CC-BY-SA?
W celu udzielenia odpowiedzi konieczne byłoby uzyskanie więcej informacji na temat konkretnych okoliczności sprawy. Istotne jest
zwłaszcza na czym dokładnie polegałoby wykorzystanie słownika niedostępnego na wolnej licencji. Możliwe, że w określonych
wypadkach nie doszłoby do wkroczenia w prawa wyłączne (np. wykorzystanie informacji, a nie formy jej wyrażenia, jeżeli słownik
byłby objęty prawami autorskimi lub skorzystanie z nieistotnej części bazy danych, jeżeli słownik byłby objęty ochroną jako baza
danych – przy czym istnieją bazy danych chronione jednocześnie ustawą o ochronie bazy danych, jak i prawem autorskim).
Poza prawniczą analizą konkretnego stanu faktycznego istotna jest odpowiedź na pytanie o to, czy ewentualny uprawniony do
wykorzystanego słownika byłby w stanie w ogóle wykazać, że doszło do jego wykorzystania. Brak dowodów lub trudności
dowodowe mogą uniemożliwić lub utrudnić dochodzenie roszczeń. Ale tego typu problemy praktyczne nie wpływają oczywiście na
ocenę sytuacji z formalnego punktu widzenia – naruszenie praw wyłącznych jest w takiej sytuacji bardzo możliwe.
Czy poniższa zgoda autora pozwala na skopiowanie jakiejś części słownika ze strony www.lietpol.eu do
Wikisłownika? Jak dużej części i jakimi środkami?
Tak, potwierdzam, że wyniki tłumaczeń uzyskane dzięki wbudowanej na stronie www.lietpol.eu wyszukiwarce można uwzględnić w
Wikisłowniku na licencji CC-BY-SA-3.0. Dopuszczam wszystkie tryby korzystania z wyszukiwarki zgodne z przeznaczeniem (w tym i
wpisywanie fragmentu słowa w celu wyświetlenia tłumaczeń wszystkich haseł rozpoczynających się danym ciągiem znaków) Nie
zamierzam jednak przekazać całej treści bazy danych słownika www.lietpol.eu i oczywiście nie zezwalam na pozyskanie jej zawartości
w jakikolwiek inny sposób, np. poprzez ingerencję w kod źródłowy lub stworzenie robota automatycznie wyszukującego hasła na
stronie www.lietpol.eu.
Możliwe są różne interpretacje powyższego oświadczenia, zależnie od całokształtu okoliczności, w jakich zostało złożone. Istotnym
elementem jest wzmianka o „korzystaniu z wyszukiwarki zgodnie z przeznaczeniem”, wyraźne oświadczenie o braku zgody na
przekazanie całej bazy danych oraz braku zgody na pozyskanie zawartości w sposób automatyczny. Składający oświadczenie
najwyraźniej rozumie „korzystanie zgodnie z przeznaczeniem” jako korzystanie „ręczne”.
Oświadczenie to ma znaczenie z punktu widzenia art. 8 ust. 2 ustawy o ochronie baz danych, który stanowi „Nie jest dozwolone
powtarzające się i systematyczne pobieranie lub wtórne wykorzystanie sprzeczne z normalnym korzystaniem i powodujące
nieusprawiedliwione naruszenie słusznych interesów producenta.” Mianowicie, będzie miało znaczenie przy ustalaniu znaczenia
pojęcia „normalne korzystanie” oraz tego, czy doszło do „naruszenia słusznych interesów”. Generalnie jednak, nawet „ręczne”
„wydłubanie” całej lub istotnej części cudzej bazy danych stanowić będzie naruszenie prawa wyłącznego producenta.
Przepisy nie dają bardziej szczegółowych wytycznych co do sposobu ustalenia jak duża część jest już „istotna”. Art. 7 ust. 1 tej samej
ustawy stanowi jedynie: „Producent bazy danych udostępnionej publicznie w jakikolwiek sposób nie może zabronić użytkownikowi
korzystającemu zgodnie z prawem z takiej bazy danych, pobierania lub wtórnego wykorzystania w jakimkolwiek celu nieistotnej, co
do jakości lub ilości, części jej zawartości.”
Grafiki
Czy osoba która poprawia (retusz) zdjęcie zamieszczone na wolnej licencji X, może zmienić licencję na inną
wolną?
Jeżeli (1) poprawka ma charakter twórczy oraz (2) licencja oryginału nie zawiera klauzuli typu „copyleft” („share-alike”, „na tych
samych warunkach”), to doszło do powstania opracowania, którego twórca może swobodnie wybrać licencję, na której je udostępni
(wolne licencje zawierają zgodę na korzystanie i rozporządzanie opracowaniami – w tym sensie licencje CC z klauzulą ND nie są
wolne). Jeżeli natomiast doszło do innego rodzaju ingerencji w oryginał, to nie mamy do czynienia z nowym przedmiotem praw. O
udzieleniu licencji o postanowieniach innych niż dotychczasowe może zadecydować tylko uprawniony. Wolne licencje nie zawierają
bowiem zwykle zgody na sublicencjonowanie, która pozwoliłaby licencjobiorcy udostępnić utwór na postanowieniach wybranej
przez niego licencji (byłaby ona sublicencją).
Prawo do wizerunku i ochrona danych osobowych
Czy jeśli chcę opublikować zdjęcie mojego kolegi w Wikipedii/Wikimedia Commons to muszę go poprosić o
zgodę na ujawnienie jego wizerunku?
Ściśle rzecz ujmując, chodzi tu o zgodę na rozpowszechnianie wizerunku. Jest ona co do zasady potrzebna, chyba że mamy do
czynienia z określonym wyjątkiem. Reguluje to art. 81 pr. aut.
Art. 81.1 Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia
zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności
politycznych, społecznych, zawodowych,
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Warto też pamiętać, że zdjęcie może zawierać (i najprawdopodobniej zawiera) dane osobowe przedstawionych na nim osób.
Przetwarzanie (w tym publikowanie) danych osobowych wymaga wyraźnej zgody, chyba że administrator danych jest w stanie
powołać się na jeden z wyjątków od tego obowiązku (przy czym przy publikacji zdjęć w Internecie trudno zakładać, że którykolwiek
z tych wyjątków będzie miał zastosowanie). Nie jest jasne, czy art. 81 pr. aut. (jako przepis wcześniejszy i dotyczący innego rodzaju
przedmiotu ochrony) zawęża obowiązki publikującego w stosunku do obowiązków wynikających z ustawy o ochronie danych
osobowych (ustawa późniejsza).
Co istotne, w przypadku tzw. danych wrażliwych zgoda musi być wyrażona na piśmie, chyba że również mamy do czynienia z
określonymi wyjątkami (np. osoba ta sama podała określone dane do publicznej wiadomości).
Ustawy o ochronie danych osobowych nie stosuje się (z pewnymi wyjątkami) do „prasowej działalności dziennikarskiej”. Tu jednak
pojawia się wciąż nierozstrzygnięta wątpliwość, na ile publikowanie w Internecie może być za taką działalność uznane.
Czy na publikację zdjęcia grupowego trzeba uzyskać zgodę wszystkich fotografowanych? Jeśli nie, to od jakiej
liczby osób ujętych na zdjęciu nie trzeba prosić o pozwolenie? A może można tu przyjąć domniemanie, że skoro
osoby te świadomie pozują, to nie mają nic przeciw publikacji?
Zgoda nie może być domniemana z samego faktu pozowania. Z dużą ostrożnością można by pewnie próbować twierdzić, że doszło
do udzielenia zgody w sposób dorozumiany, jeżeli wykażemy dodatkowe okoliczności (np. świadomość, że fotografujący publikuje
większość robionych przez siebie zdjęć, pozowanie pomimo przekazania przez fotografującego informacji, że zdjęcie chce
opublikować). Ale takie stanowisko jest dość ryzykowne, zwłaszcza z uwagi na treść art. 81 ust. 1, który może być rozumiany jako
ograniczający możliwość rozpowszechniania wizerunku w braku wyraźnej zgody do sytuacji, w której osoby otrzymały zapłatę za
pozowanie. Ponadto, przepisy o ochronie danych osobowych wymagają uzyskania wyraźnej zgody (nie może być ona domniemana
ani dorozumiana).
Art. 81 ust. 2 pkt 2 pr. aut. pozwala nie uzyskiwać zgody w przypadku osób, które stanowią tylko „szczegół całości”. Ustalenie, czy
istotnie tak jest może być trudne z uwagi na rozwój technologii umożliwiających powiększanie obrazu, rozpoznawanie twarzy itp.
Celem przepisu było zapewne zwolnienie z obowiązku uzyskiwania zgody, jeżeli dana osoba i tak nie będzie na zdjęciu
rozpoznawalna. Jeżeli jednak może być rozpoznana (a środki techniczne coraz częściej na to pozwalają), to najprawdopodobniej
przepis ten nie znajdzie zastosowania. Autor zdjęcia może jednak przecież zawsze poddać zdjęcie obróbce prowadzącej do usunięcia
wszystkich lub większości danych pozwalających na rozpoznanie tej osoby. Takie postępowanie jest też praktycznie jedynym
sposobem na uniknięcie wątpliwości wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych.
Czy podanie daty urodzenia artysty na podstawie zewnętrznego źródła wymaga jego/jej zgody?
Data urodzenia jest daną osobową, a ustawa o ochronie danych osobowych nie różnicuje ochrony z uwagi na status osoby, której dane
dotyczą (osoba prywatna, publiczna). Ustawy (z pewnymi wyjątkami) nie stosuje się do prasowej działalności dziennikarskiej, z tym
że prawo prasowe zawierające definicje tych pojęć pochodzi sprzed upowszechnienia się Internetu. W związku z tym nie można
jednoznacznie stwierdzić, w jakim zakresie publikacje Internetowe to efekt prasowej działalności dziennikarskiej, a tym samym czy
nie stosuje się do nich ustawa o ochronie danych osobowych.
Ustawa o ochronie danych osobowych zawiera wyjątek pozwalający na przetwarzanie danych (w tym przez ich publikację), jeżeli już
wcześniej zostały one opublikowane przez osobę, której dane dotyczą. Wyjątek ten dotyczy w zasadzie tylko tzw. danych wrażliwych,
do których data urodzenia niekoniecznie się musi zaliczać. Niemniej jednak, można by argumentować, a fortiori, że jeżeli
przetwarzanie danych wrażliwych jest możliwe po ich publikacji przez samego zainteresowanego, to tym bardziej powinno to być
możliwe w odniesieniu do danych niewrażliwych. Oznaczałoby to jednak tylko tyle, że osoba podająca datę urodzenia artysty za
zewnętrznym źródłem musiałaby upewnić się, że źródło to publikuje tę datę za zgodą artysty.
W przypadku osób żyjących, publikacja danych o tych osobach może ponadto stanowić naruszenie ich dóbr osobistych. W Polsce z
prawa do prywatności (prywatność jest jednym z dóbr osobistych) korzystają też osoby publiczne, a orzecznictwo potwierdza tę
ochronę przyznając tzw. celebrytom zadośćuczynienia w przypadku rozmaitych publikacji prasowych na ich temat. W przypadku
zarzutu naruszenia dóbr osobistych, to publikujący musi obalić domniemanie bezprawności naruszenia wskazując np. na interes
społeczny, który realizuje publikacja. Informacja o dacie urodzenia może, ale nie musi realizować taki interes społeczny. Zgoda osoby
może w pewnych sytuacja także wyłączać bezprawność, co pozwoliłoby na publikację dat urodzenia ujawnionych przez samych
zainteresowanych (jak wyżej w odniesieniu do ochrony danych osobowych).
Publikację danych osób nieżyjących trzeba oceniać już tylko przez pryzmat ochrony dóbr osobistych osób bliskich zmarłego (ustawa
o ochronie danych osobowych dotyczy tylko żyjących osób). Nie można wykluczyć, że będzie to naruszenie prawa do czci po zmarłej
osobie, aczkolwiek byłyby to pewnie wyjątkowe przypadki.
Czy można w Wikipedii publikować zdjęcia osób medialnych/publicznych ("celebrytów") wykonane w
sytuacjach prywatnych (np: w trakcie zamkniętej imprezy, albo przez okno ich mieszkania) bez ich zgody?
Art. 81 ust. 2 pkt 1 wymaga związku wizerunku osoby powszechnie znanej z wykonywaną przez nią funkcją. Sytuacje prywatne
takiego związku raczej nie będą miały, choć można sobie taki związek wyobrazić (gdy np. osoba publiczna w ukryciu prowadzi
nielegalną działalność wpływającą na jej zdolność do pełnienia określonej funkcji publicznej – co akurat odnosiłoby się raczej do
przedstawicieli władzy, a w znacznie mniejszym stopniu do tzw. celebrytów).
Dodatkowe wątpliwości pojawiają się na gruncie już omówionych przepisów o ochronie danych osobowych (sytuacja prywatna
oznacza, że dane nie zostały opublikowane przez zainteresowanego) oraz o dobrach osobistych (taka publikacja musiałaby np.
realizować interes społeczny, co jednak musi wykazać publikujący).
Pozostałe pytania
Zgodność z prawem autorskich jakich krajów (stanów) trzeba sprawdzić, gdy twórca, z pochodzenia Anglik
wykonał dzieło w Belgii, Francuz umieścił je na serwerze w Finlandii, należącym do szwedzkiej firmy, skąd
Polak mieszkający w Niemczech je ściągnął i zastanawia się, czy ma prawo umieścić je w Wikipedii, należącej
do amerykańskiej fundacji z siedzibą w Kalifornii, oraz serwerami na Florydzie i w Holandii ?
Odpowiedź krótka: Praktycznie każde państwo ma swój własny system praw autorskich (chyba poza Afganistanem). Prawa te
oczywiście różnią się między sobą, ale można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że niezależnie od tego, jakie prawo jest
właściwe, konieczna jest wyraźna zgoda (licencja) podmiotu praw na działania takie jak umieszczanie utworów w Wikipedii.
Odpowiedź długa: Wskazanie prawa właściwego zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tego, do sądu jakiego państwa
należeć będzie rozstrzyganie sprawy. Istotne ponadto jest kto jest stronami sporu oraz czego dokładnie dotyczy sprawa. Ale nawet po
ustaleniu tych wszystkich okoliczności możemy mieć do czynienia z kilkoma konkurencyjnymi teoriami na temat właściwego prawa.
Poza tym, w jednej sprawie może dojść do zastosowania praw kilku państw, do oceny różnych elementów stosunku prawnego. W
największym skrócie, w przypadku sprawy o naruszenie praw autorskich najbardziej prawdopodobne wydaje się zastosowanie prawa
państwa, dla którego terytorium dochodzi się ochrony (arg. z art. 4 Konwencji berneńskiej oraz art. 8 Rozporządzenia Rzym II, za M.
Pazdan, Prawo prywatne międzynarodowe, LexisNexis 2009, s. 227 i s. 198). Prawo to posłuży m.in. do ustalenia zakresu ochrony i
przysługujących roszczeń. Nie wyklucza to jednak zastosowania praw innych państw w celu ustalenia innych elementów stosunku
prawnego, np. wchodzących w zakres tzw. statutu personalnego (czyli np. zdolność prawna osób).
Niezależnie od tego, niektórzy prawnicy postulują mimo wszystko branie pod uwagę przepisów prawa miejsca zamieszkania twórcy
lub pochodzenia utworu, jeżeli ich niezastosowanie miałoby prowadzić do ograniczenia ochrony.
Serwery na których znajduje się Wikipedia znajdują się w USA na terenie stanu Floryda oraz na terenie
Holandii [1], także Fundacja Wikimedia, organizacja zarządzająca między innymi Wikipedią nie ma swojej
siedziby na terenie Polski. Czy to oznacza, że Polskie sądy nie są sądami właściwymi do orzekania w sprawie
sporów o naruszenie praw autorskich na Wikipedii? Czy ewentualne spory sądowe powinny się toczyć przed
sądami amerykańskimi lub holenderskimi?
Generalną zasadą jest właściwość sąd miejsca zamieszkania (siedziby) pozwanego. Pozwanym z tytułu naruszeń praw autorskich w
Wikipedii nie zawsze będzie Fundacja Wikimedia (z uwagi na wyłączenie odpowiedzialności ISP może ona w ogóle nie być
legitymowana biernie). Pozwanym może być (i przede wszystkim powinien być) użytkownik, który umieścił w Wikipedii określony
utwór z naruszeniem prawa autorskiego. Jeżeli taki użytkownik ma miejsce zamieszkania w Polsce, to właściwe co do zasady będą
sądy polskie.
Istnieją przepisy pozwalające na pozywanie nie tylko przed sądami miejsca zamieszkania (siedziby) pozwanego (np. Konwencja
lugańska, Rozporządzenie 44/2001, ale też i przepisy polskiego kpc). W przypadku naruszenia praw autorskich, stanowiącego
przecież przykład deliktu, można pozywać przed sądy państwa, gdzie delikt nastąpił lub może nastąpić. Publikacja w Wikipedii (w
Internecie w ogóle) prowadzi zatem do narażenia się na bycie pozwanym praktycznie w każdym kraju na świecie. Trzeba jednak
pamiętać, że wyrok wydany w innym kraju należy następnie wyegzekwować, do czego może być już konieczne uznanie i wykonanie
tego wyroku w państwie miejsca zamieszkania (siedziby) pozwanego (z racji tego, że tu się on akurat znajduje lub tu znajduje się jego
majątek, z którego powód chce uzyskać odszkodowanie). Istnieją jednak przepisy o takim uznawaniu i wykonywaniu, zwłaszcza w
ramach organizacji takich jak Unia Europejska.
Wersja robocza, do użytku wewnętrznego Stowarzyszenia Wikimedia Polska,
Autor odpowiedzi: Krzysztof Siewicz,
Licencja: CC-BY-SA 3.0