modlitwa za dziennikarzy katolickich Odp:modlitwa za dziennikarzy
Transkrypt
modlitwa za dziennikarzy katolickich Odp:modlitwa za dziennikarzy
modlitwa za dziennikarzy katolickich Autor: mamamoher - 2007/01/24 07:14 _____________________________________ dzi¶ 24 stycznia - dzieñ patrona dziennikarzy Sw.Franciszek Salezy prorok mi³o¶ci, patron dziennikarzy katolickich El¿bieta Adamczyk Franciszek Salezy, ¶wiêty i doktor Ko¶cio³a, ¿yj±cy we Francji w latach 1567-1622, w Polsce znany jest chyba najbardziej jako patron dziennikarzy i pisarzy katolickich. Jego wspomnienie przypada w kalendarzu liturgicznym 24 stycznia. We Francji cieszy siê od wieków du¿± popularno¶ci±. Biskup Genewy, wspó³za³o¿yciel zakonu wizytek i teolog, którego duchowo¶æ zainspirowa³a powstanie licznych zgromadzeñ zakonnych i stowarzyszeñ ¿ycia apostolskiego zwanych salezjañskimi pozostawi³ du¿± spu¶ciznê pisarsk±. Najbardziej znanymi dzie³ami, t³umaczonymi równie¿ na jêzyk polski s±: Filotea, czyli Wprowadzenie do ¿ycia duchowego oraz Teotimo, czyli Traktat o mi³o¶ci Boga. Przeznaczeniem jego dzie³ by³o prowadzenie do Boga ludzi ¶wieckich. ¦w. Franciszek Salezy nazywany bywa we Francji bardzo czêsto Prorokiem Mi³o¶ci. Czym sobie zas³u¿y³ na takie okre¶lenie? Pe³na odpowied¼ wymaga³aby wywodu obszerniejszego ni¿ kilka zdañ, mo¿liwych do umieszczenia w obecnym tek¶cie. Zachêt± dla wszystkich, którzy zechc± byæ mo¿e poznaæ bli¿ej duchowo¶æ ¶w. Franciszka niech bêdzie jedynie my¶l przytoczona za o. André Ravierem, jezuit±, ¿e punktem centralnym w salezjañskiej teologii mi³o¶ci jest problem wolno¶ci ludzkiego serca. ¦w. Franciszek Salezy nazywa serce o¶rodkiem najg³êbszej ludzkiej wiêzi z Bogiem, sob± samym i bli¼nimi. Te wiêzi mog± byæ dobre lub z³e, w zale¿no¶ci od tego czy ich przedmiot jest dobry czy z³y, duchowy czy cielesny. W ka¿dym przypadku to z serca cz³owieka p³ynie owa si³a ¿yciowa, która anga¿uje go ca³ego i d±¿y ponad wszystko do zjednoczenia. Ostatecznym przeznaczeniem cz³owieka jest zjednoczenie z Bogiem w wieczno¶ci, a najwa¿niejszym danym mu przykazaniem jest mi³owaæ Boga ca³ym umys³em, dusz± i cia³em. Czy jest to osi±galne dla natury ludzkiej ska¿onej grzechem? ¦w. Franciszek Salezy twierdzi, ¿e tak. Trzeba jednak, by mi³o¶æ, znana ludzkiemu sercu np. w macierzyñstwie, czy ma³¿eñstwie oczyszczona zosta³a przez ³askê, by cz³owiek pozwoli³ Duchowi ¦wiêtemu odnowiæ siê i przemieniæ na obraz i podobieñstwo Boga. Wówczas serce, które dokona³o wyboru Boga jako jedynego Pana zdolne bêdzie mi³owaæ Go we wszystkich i wszystkim dla Niego, gdy¿ jak naucza³ Jezus jedno jest przykazanie mi³o¶ci. Tak w wielkim skrócie obja¶niæ mo¿na powód okre¶lenia ¶w. Franciszka Salezego Prorokiem lub Doktorem Mi³o¶ci. Dlaczego jednak przypisano mu patronat nad pras± katolick±? Tu sprawa wydaje siê prostsza, choæ nie mniej ciekawa. Otó¿, w rok po ¶wiêceniach kap³añskich 27-letni Franciszek Salezy otrzyma³ od biskupa zadanie ponownego przywrócenia dla Ko¶cio³a katolickiego licznych mieszkañców kantonu Chablais, którzy pozostaj±c poddanymi katolickiego ksiêcia Sabaudii ulegli wp³ywom kaznodziejów kalwiñskich i porzucili wiarê rzymsk±. Zadanie by³o tak trudne, ¿e poprzednikom m³odego kap³ana nie uda³o siê go wype³niæ. Pocz±tkowo i jego starania nie odnosi³y skutku, nikt go nie chcia³ s³uchaæ, a¿ do czasu, gdy za namow± Pana de Charmoisy zacz±³ pisaæ traktaty w formie krótkich artyku³ów obja¶niaj±cych prawdy wiary chrze¶cijañskiej w ¶wietle Pisma ¦wiêtego. Teksty by³y wolne od polemizowania lecz przepe³nione pastersk± mi³o¶ci± i zatroskaniem o dusze sobie powierzone. Pierwszym by³ List do Panów z Thonon datowany 25 stycznia 1595 r., w dniu Nawrócenia ¶w. Paw³a. Autor wyja¶ni³ w nim adresatom zasadê i cel nowej formy, w jakiej zapragn±³ g³osiæ im S³owo Bo¿e. Odt±d prawie, co tydzieñ mieszkañcy okolicy znajdowali pod swoimi drzwiami drukowane homilie, napisane jêzykiem ¿ywym i obrazowym, podejmuj±ce konkretne tematy i jasno przedstawiaj±ce problem. By³o to wiêc prekursorskie wykorzystanie prasy w ewangelizacji, które pozostaje do dzi¶ dla mediów katolickich wzorem i wskazówk±, tym bardziej, ¿e dzie³o ¶w. Franciszka odnios³o spektakularny sukces i wiele zaginionych owieczek powróci³o na ³ono Ko¶cio³a. Autor pism, w uznaniu za zas³ugi zosta³ wy¶wiêcony na biskupa Genewy. Zgodnie ze zwyczajem w wielu diecezjach francuskich w dniu wspomnienia ¶w. Franciszka Salezego dziennikarze katoliccy gromadz± siê wraz z biskupami miejsca na modlitwie, refleksji nad spu¶cizn± duchow± Patrona i poszukiwaniu w niej inspiracji do dalszej pracy. Pomódlmy sie dzisiaj za dziennikarzy Mo¿e kto¶ z Was, pisz±cych na tym forum zostanie dziennikarzem? Niech Matka Bo¿a Wspomo¿enie Wiernych, której obraz czcimy w naszym Ko¶ciele, opiekuje siê naszym forum. ============================================================================ Odp:modlitwa za dziennikarzy katolickich Autor: Miecz - 2007/01/24 15:17 _____________________________________ Z wielk± przyjemno¶cia przy³±czam sie:) ============================================================================ Odp:modlitwa za dziennikarzy katolickich Autor: Miecz - 2007/01/24 15:23 _____________________________________ <h2>Forum.oPio.pl</h2> <h1>!!! UWAGA !!! </h1> <h3>Chwilowo niezarejestrowani Joomlaboard u¿ytkownicyForum mog±Component tylko czytaæversion: posty, by 1.1.3 pisaæ Stable nale¿y siê zalogowaæ.</h3> Generated: <p>(Forum 4 March, jest 2017, niemoderowane 04:51 i dostêpne dla go My¶lê, ¿e przyda siê te¿ a nawet mo¿e bardziej za niekatolickich - wrêcz za niewierz±cych. ============================================================================ Odp:modlitwa za dziennikarzy katolickich Autor: mamamoher - 2007/01/26 21:50 _____________________________________ Dziêkujê Panu, przesylam ciekaw± wypowied¿ na temat ostatnich wydarzeñ w Warszawie Jakobiñski duch na prawicy w odpowiedzi prof. Jackowi Bartyzelowi Przyznajê, ¿e odczuwam g³êboki dyskomfort podejmuj±c siê publicznej polemiki z prof. Jackiem Bartyzelem, jednym z moich mistrzów intelektualnych. Ale có¿, amicus Plato, sed magis amica veritas. W o¶wiadczeniu KK w £odzi znalaz³y siê bowiem rzeczy oczywiste, ale te¿ rzeczy, które istotnie wypaczaj± w³a¶ciw± perspektywê, w której powinno siê postrzegaæ wydarzenia ostatnich dni. Papie¿ Benedykt XVI, przed którym zatajono fakt wspó³pracy w przesz³o¶ci arcybiskupa Wielgusa ze s³u¿bami specjalnymi PRL atakowi i do pozostawienia arcybiskupa, zosta³ przymuszony do podjêcia okre¶lonej decyzji naciskami w³adz polskich. W sprawie lustracji Ko¶cio³a nie ma pytania czy grzech jest grzechem. Jest natomiast pytanie: czy ma byæ publicznie ujawniany i roztrz±sany? Jest pytanie: czy politycy i dziennikarze mog± narzucaæ Ko¶cio³owi sposób postêpowania z by³ymi agentami? Jakim prawem? Czy od karania winnych s± dzia³aj±cy w sposób dyskretny prze³o¿eni kap³ana, czy te¿ telewizje i gazety? A je¿eli prze³o¿eni chc± sprawy lustracyjne zostawiæ sumieniu tych kap³anów, je¶li nie chc± mieæ s³u¿bowo wiedzy na temat ich przesz³o¶ci, to czy nale¿y ich do tego zmuszaæ? Kto ma oceniaæ szczero¶æ ¿alu za grzechy? Dziennikarze i sonda¿e? Jakie grzechy maj± uniemo¿liwiaæ obejmowanie diecezji? Czy powiedzenie nieprawdy jest takim grzechem? Czy takim grzechem jest wspó³praca z wywiadem? Kto ma o tym decydowaæ? Czy konserwatysta mo¿e negowaæ wolno¶æ Ko¶cio³a i ¿±daæ realizacji postulatów odno¶nie jego oczyszczenia? To prawda, grzech musi byæ zawsze i bezwarunkowo potêpiony. Ale potêpiony w katechizmie, w nauczaniu moralnym, nie za¶ na oczach gawiedzi w konkretnym cz³owieku. Mam pe³n± ¶wiadomo¶æ, ¿e przeciwstawianie siê dzisiaj na "prawicy" terrorowi antykomunistycznego szanta¿u moralnego wywo³uje siê wyrazy oburzenia. Terror ten ma w Polsce d³ug± tradycjê, podobne reakcje wzbudza³y niegdy¶ tezy krakowskich Stañczyków, a pó¼niej przyjêcie przez Romana Dmowskiego prorosyjskiego wektora polityki. Poniewa¿ jednak nie ma innej drogi do odbudowy polskiej prawicy jak na gruzach mêtnej rewolucji moralnej i postsolidarno¶ciowej antypolityki, konieczne jest ci±g³e podwa¿anie dogmatów "ideologii antykomunizmu". My¶lenie konserwatywne musi bowiem chroniæ przed emocjonaln± histeri± krucjaty organizowanej w imiê walki z przesz³o¶ci±. Nie dla ideologii antykomunizmu Istotn± cech± tej doktryny jest w³a¶nie instrumentalizacja moralno¶ci. Moralno¶æ staje siê tu narzêdziem publicznego potêpiania cz³owieka. Grzech przestaje byæ z³em indywidualnym, a staje siê z³em spo³ecznym. Nastêpuje przesuniêcie winy z wymiaru osobistego na p³aszczyznê mediów i masowych emocji. Konfesjona³ i sumienie maj± zostaæ zast±pione spo³eczn± anatem±. Grzech bowiem ma staæ siê jawny, a z³e wybory moralne przekszta³ciæ siê w przestêpstwa. W pañstwie ma dominowaæ hipermoralistyczny dyskurs. Stacje telewizyjne staj± siê no¶nikiem prawdy i moralno¶ci. Celem antykomunistów jest bowiem zapewnienie ludowi historycznego "reality show". ¦wietnie wpisuje siê to zreszt± w kulturê ¶wiata postmodernistycznego, w ramach którego realizowana jest ju¿ dzisiaj nowa "polityka behawioralna". Pañstwo wraz z us³u¿nymi mediami jest Wielkim Psychoterapeut±, Ko¶ció³ za¶ jest pacjentem, poddanym leczeniu z upiorów przesz³o¶ci, oczyszczany z przestarza³ej sk³onno¶ci do dyskrecji, do niespiesznego, refleksyjnego dzia³ania, a wszystko to w celu zapewnienia szczê¶cia obywatela, który odczuje je zapewne z powodu upokorzenia grzesznego biskupa. Nic tak przecie¿ nie cieszy jak nakryty w ¶wietle jupiterów biskuphipokryta. Ka¿dy mo¿e odczuæ swoj± moraln± wy¿szo¶æ, ka¿dy mo¿e staæ siê sêdzi± i wykrzyczeæ swoje oburzenie. Niestety obawiam siê tylko, ¿e doktrynerstwo musi zupe³nie wypaczyæ wewnêtrzny kompas moralny, ¿eby w tym zgie³ku dostrzegaæ moralno¶æ i ducha ewangelicznej sprawiedliwo¶ci. Ewangelia dostarcza zreszt± przyk³adu ¶rodowiska, które moralistyczny dyskurs uczyni³o podstaw± swojej publicznej aktywno¶ci. Byli to faryzeusze. Dlaczego ¶rodowiska postsolidarno¶ciowe chc± upolityczniaæ moralno¶æ? Dlaczego chc± narzuciæ w³asn± wizjê polityki historycznej Ko¶cio³owi? Odpowied¼ jest prosta. Politycy z tego krêgu, niezdolni do nadania jakiegokolwiek sensu ¿yciu spo³ecznemu, d±¿± do zapanowania nad sfer± spo³ecznych emocji. Chc± aby media sta³y siê publicznymi konfesjona³ami IV RP. Grzech i ludzka s³abo¶æ urastaj± w sposób irracjonalny do monstrualnych rozmiarów. Arcybiskup Wielgus urasta do roli demona, którego zniszczenie ma staæ siê fundamentem <h2>Forum.oPio.pl</h2> <h1>!!! UWAGA !!! </h1> <h3>Chwilowo niezarejestrowani Joomlaboard u¿ytkownicyForum mog±Component tylko czytaæversion: posty, by 1.1.3 pisaæ Stable nale¿y siê zalogowaæ.</h3> Generated: <p>(Forum 4 March, jest 2017, niemoderowane 04:51 i dostêpne dla go nowego pañstwa i spo³eczeñstwa, jak to bez ogródek stwierdzaj± premier Kaczyñski i publicy¶ci w rodzaju Rybiñskiego. Atakuj±ce arcybiskupa media staj± siê s³ugami prawdy, o¶wiecon± elit±, uzurpuj±c± sobie prawo do decydowania o tym, komu mo¿na przebaczyæ i kto ma obejmowaæ funkcje arcybiskupie. Solidarni z postaw± wiêkszo¶ci Episkopatu s³uchacze Radia Maryja to mot³och. Godnym najwy¿szej pogardy ciê¿kim grzechem staje siê podyktowane emocjami g³o¶ne wyra¿enie wsparcia dla bêd±cego obiektem agresji biskupa, który w mediach staje siê symbolem z³a i nikczemno¶ci. Tak, reakcja tych ludzi w ¶wi±tyni by³a niestosowna, ale ich bezlitosne potêpienie jest jak stawianie zarzutów zarzynanemu za to, ¿e krzyczy. Oczywi¶cie zgie³k i krzyk mediów konserwatystom antykomunistom nie przeszkadza. Jak bardzo trzeba byæ za¶lepionym, aby chrze¶cijanin i konserwatysta znalaz³ siê w kamienuj±cym t³umie. S±czona latami na prawicy i narzucona przestrzeni publicznej solidarno¶ciowa wizja historii, wizja fa³szywa i manichejska, wypaczy³a zdolno¶æ do racjonalnej analizy rzeczywisto¶ci, zdolno¶æ do intelektualnej dystynkcji i dostrzegania niuansów. Wypaczy³a zdolno¶æ do postrzegania spraw w ich w³a¶ciwym wymiarze. Stworzono dwa rodzaje moralno¶ci. Moralno¶æ zwyk³± i moralno¶æ specjaln±, historyczn±. W tej pierwszej s³abo¶ci i grzechy mog± siê zdarzaæ, podobnie jak dopuszcza siê odpuszczenie grzechów. W drugiej grzechy staj± siê publiczne, b³agania o przebaczenie maj± byæ publiczne i pokuta ma byæ publiczna. Wspó³praca agenturalna nie jest tu grzechem, jest zbrodni±. A kto mo¿e przebaczaæ? Bynajmniej nie wspó³bracia biskupi i wspó³pracownicy z KUL. Ci akurat, jak widaæ z ich wypowiedzi, w wiêkszo¶ci przebaczyli lub zapewne przynajmniej nie chc± znale¼æ siê chórze "obszczekiwaczy" i oskar¿ycieli. Propagatorzy rewolucji moralnej w Ko¶ciele uwa¿aj±, ¿e przebaczaæ ma Lud Bo¿y, którego zdanie wyra¿aæ maj± sonda¿e, a pomagaæ mu w tym maj± tabloidy. O tak, gdyby arcybiskup wyp³aka³ siê w talk-show byæ mo¿e móg³by liczyæ na odwrócenie sonda¿owych trendów. Od KPP do wspó³czesno¶ci A ko¶cielna dyskrecja, rozwaga, roztropno¶æ. Wszystko to ma byæ po¶wiêcone na o³tarzu rewolucji moralnej. Na o³tarzu lustracji narzuconej Ko¶cio³owi przez butnych i wierz±cych w swe historyczne moralne pos³annictwo polityków oraz aroganckich dziennikarzy. Kiedy tworzy siê w³asne antykomunistyczne dogmaty, mo¿na relatywizowaæ ju¿ wszystko. Mo¿na zrehabilitowaæ gallikanizm, wychwalaj±c prezydenta uzurpuj±cego sobie prawo do decydowania o obsadzie stolicy arcybiskupiej i podejmuj±cego interwencje, nie w obronie prawdy doktrynalnej czy racji stanu, ale w imiê obrony w³asnych racji politycznych. Biskup katolicki mo¿e byæ odwo³ywany przez kampanie prasowe, przez wypowiadaj±cy siê w sonda¿ach Lud Bo¿y, przez który zapewne przemawia Duch ¦w. Najwa¿niejsza staje siê misja, misja permanentnej rewolucji. Tak oto duch rewolucyjny, obecny w marksizmie KPP, PPR i PZPR, który przeniós³ siê pó¼niej do grup trockistowskich skupionych wokó³ Kuronia, poprzez radykalizm solidarno¶ciowy, w koñcu na pocz±tku XXI wieku znalaz³ siê w niektórych ¶rodowiskach konserwatywnych. Nikt tam nawet nie kryje, ¿e lustracja ma mieæ cele praktyczne. Nie ona ma byæ wyrazem sprawiedliwo¶ci dziejowej. Tak oto antykomunizm sta³ siê now± wiar±, ze swoimi dogmatami, których podwa¿anie to "relatywizm". Punkt omega procesu dziejowego to spo³eczeñstwo oczyszczone, uzdrowione, wyleczone, NOWE SPO£ECZEÑSTWO. Spo³eczeñstwo w stanie emocjonalnego i historycznego "dobrostanu", u¿ywaj±c jêzyka F. Furediego, opisuj±cego spo³eczeñstwa postmodernistyczne. Spo³eczeñstwo zbawione, uwolnione od upiorów przesz³o¶ci. T± now± utopiê, to uzdrawianie w praktyce ogl±dali¶my w ostatnim czasie. Tak ma wygl±daæ nowa moralno¶æ. Pytam wiêc "konserwatystów": od kiedy to pañstwo ma zajmowaæ siê s±dami moralnymi nad obywatelami? Od kiedy to chrze¶cijañstwo ma opieraæ siê na publicznym wyznawaniu grzechów? Klasyczna my¶l polityczna mówi, ¿e wspólnota ma byæ nakierowana ku cnocie, nie za¶, ¿e ma do cnoty przymuszaæ. Nawi±zuj±c do kwestii prawdy i moralno¶ci w przypadku lustracji arcybiskupa Wielgusa. Wszyscy wzywaj±cy do prawdy, jako naczelnego wskazania w odniesieniu do lustracji Ko¶cio³a, zapewne nie zdaj± sobie sprawy, ¿e myl± dwie zasadniczo ró¿ne p³aszczyzny. Pojêcie prawdy odnosi siê do p³aszczyzny poznania rozumowego, czyli do p³aszczyzny intelektualnej. Poznawaæ prawdê mo¿emy w obszarze naukowym, w dziedzinie takiego poznania jest ona warto¶ci± najwy¿sz±. Natomiast to, czego domagaj± lustratorzy Ko¶cio³a odnosi siê do zupe³nie innej p³aszczyzny, czyli do upubliczniania i oceniania (oczywi¶cie negatywnego i skutkuj±cego w za³o¿eniu anatem± spo³eczn±) osobistych grzechów innych ludzi. Dziêki takim zabiegom mo¿na znajdowaæ w bardzo komfortowej sytuacji, w której niemoralne dzia³ania przejawiaj±ce siê publicznym wyjawianiem prywatnych grzechów i obrzucanie b³otem bli¼niego nazywane s± d±¿eniem do prawdy. Mo¿na opluwaæ, oskar¿aæ i odczuwaæ zadowolenie z poczucia dobrze spe³nionego obowi±zku. Obowi±zku wobec ojczyzny, a jak¿e. Z tej perspektywy tak¿e chrze¶cijañska cnota roztropno¶ci staje siê nic nie znacz±c± barier± na drodze do "prawdy". Historia jako narzêdzie potêpienia Oczywi¶cie mo¿na argumentowaæ, ¿e przecie¿ historia, jako nauka opiera siê w du¿ej mierze w³a¶nie na ocenie postaw osób publicznych i w tym aspekcie musi ona d±¿yæ do prawdy. Ale w³a¶nie dlatego historia wymaga dystansu czasowego od wydarzeñ historycznych, tylko bowiem takie podej¶cie jest zgodne z regu³ami warsztatu historyka. Historia nie ma byæ narzêdziem piêtnowania ludzi, ale narzêdziem poznania. Dlatego konserwatysta w swej ocenie historycznej postaw kap³anów poczeka 50 lat, natomiast instrumentalizuj±cy moralno¶æ i pojêcie prawdy radyka³ potrzebuje ofiar na dzisiaj. Ocena historyczna dokonana za lat 50 bêdzie oparta takich samych zasadach etycznych, jak ocena dokonywana dzisiaj, ale wolna bêdzie ona od emocjonalnego i oskar¿ycielskiego tonu. Bêdzie ona te¿ w pe³ni <h2>Forum.oPio.pl</h2> <h1>!!! UWAGA !!! </h1> <h3>Chwilowo niezarejestrowani Joomlaboard u¿ytkownicyForum mog±Component tylko czytaæversion: posty, by 1.1.3 pisaæ Stable nale¿y siê zalogowaæ.</h3> Generated: <p>(Forum 4 March, jest 2017, niemoderowane 04:51 i dostêpne dla go zgodna z duchem chrze¶cijañskiej roztropno¶ci, odleg³a historia nie bêdzie bowiem niszczyæ autorytetu Ko¶cio³a. Wbrew temu bowiem co g³osz± dzisiaj samozwañczy moralizatorzy i sêdziowie, w sprawie arcybiskupa Wielgusa na gruncie prawdy stoj± ci, którzy widz± tê sprawê we w³a¶ciwym wymiarze, demaskuj±c przy tym mechanizmy ¶wiadomej i nie¶wiadomej destrukcji Ko¶cio³a, nie za¶ ci, którzy w sprawach oceny sumienia arcybiskupa i szczero¶ci jego ¿alu za grzechy chc± zaj±æ miejsce Pana Boga. W ostatnich dniach dzia³alno¶æ fanatyków u w³adzy, rozszerzaj±ca negatywne spo³eczne emocje wype³nia³a szaleñstwem przestrzeñ publiczn±. Wydawa³o siê, ¿e wydarzenia te, ¿e sposób dzia³ania kap³anów nowej utopii, spowoduje w wielu ¶rodowiskach otrze¼wienie, spowoduje pêkniêcie antykomunistycznego ketmana. Wydawa³o siê ¿e nast±pi opamiêtanie, ¿e zachwieje siê fa³szywa wiara. W wielu ¶rodowiskach istotnie nast±pi³ powrót do rozs±dnego my¶lenia Takie uzdrowienie z oparów antykomunistycznego doktrynerstwa widaæ ju¿ w Episkopacie. Niestety, okaza³o siê równie¿, ¿e w przypadku niektórych konserwatystów przebudzi³ siê duch jakobiñski po³±czony z utrat± resztek zdrowego rozs±dku. "Nakrêcaj±ce" siê od dawna neokomunistycznymi strachami ¶rodowiska konserwatywne w PiS zatraci³y ju¿ dawno wszelk± miarê, przy³±czaj±c siê do watach ¶wiadomych i nie¶wiadomych destruktorów ¿ycia spo³ecznego, pañstwa, narodu i Ko¶cio³a. Ale co w¶ród tych heroldów nowej rewolucji robi Pan Panie Profesorze?! Tadeusz Matuszkiewicz Tytu³ g³ówny i ¶ródtytu³y od redakcji MP Tekst uka¿e siê w numerze 4 My¶li Polskiej (28.01.2007) ============================================================================ <h2>Forum.oPio.pl</h2> <h1>!!! UWAGA !!! </h1> <h3>Chwilowo niezarejestrowani Joomlaboard u¿ytkownicyForum mog±Component tylko czytaæversion: posty, by 1.1.3 pisaæ Stable nale¿y siê zalogowaæ.</h3> Generated: <p>(Forum 4 March, jest 2017, niemoderowane 04:51 i dostêpne dla go