moim odwołaniu

Transkrypt

moim odwołaniu
Warszawa 25.01.2011 r
Jan Kowalski
ul. Bylejaka 1/1
00-000 Warszawa
PKP SKM w Trójmieście
Punkt Przyjęć Reklamacji
ul. 3 Maja 67, 81-850 Sopot
ODWOŁANIE
Odwołuję się od wezwania do zapłaty nr 00000, ponieważ jest ono krzywdzące dla
mojej osoby i zostało wystawione jedynie na podstawie subiektywnego zdania kontrolera
biletów o numerze identyfikacyjnym 0000.
Aby przedstawić państwu moją rację, opiszę poniżej całe zajście.
18.01.2011 r. około godziny 3:00 w nocy razem z czwórką znajomych udałem się na
przystanek Gdańsk Żabianka. Na peronie chcieliśmy kupić bilety w automacie biletowym,
jednak kilka osób przed nami również to czyniło. W wyniku tego jedynie trójka znajomych
zdążyła kupić bilet, ja z koleżanką niestety musieliśmy wbiegać do nadjeżdżającego pociągu.
Wsiedliśmy do drugiego wagonu po czym natychmiast udaliśmy się do pierwszego, abyśmy z
koleżanką kupili bilet. Ponieważ 2 przystanki wcześniej - w Sopocie bardzo dużo
wracających z dyskotek osób wsiadło do pociągu, kolejka do konduktora była bardzo długa.
Na przystanku Gdańsk Zaspa wysiadł kolega – Janusz Kowalski, który widział, że
przesuwamy się razem z kolejką w stronę konduktora.
W między czasie, za naszymi plecami było widać kontrolerów którzy sprawdzają bilety,
między innymi naszym znajomym – Annie Kowalskiej oraz Jerzemu Kowalskiemu, którzy
czekali na nas w pierwszym wagonie – totalną głupotą byłoby w tym przypadku nie
kupowanie biletu, po który i tak juz od samego początku trasy czekaliśmy w kolejce.
Zaraz po ruszeniu z przystanku Gdańsk Wrzeszcz, na który wysiadło sporo osób kontroler
zapytał się ludzi stojących w kolejce do konduktora „kto stoi po bilety?”. Większość, jeśli nie
wszyscy się zgłosili - my również. Kontroler odparł „w takim razie poproszę legitymacje”.
Zebrał je od kilku osób. Dwóch kontrolerów miało ich w sumie około 10. My również
daliśmy bez problemu ponieważ myśleliśmy, że kontroler chce je skontrolować i pomóc w
sprzedaży biletów, aby każdy zdążył kupić. Od razu po wręczeniu legitymacji studenckiej
powiedziałem, że wysiadamy na przystanku Gdańsk Politechnika. Już miałem przygotowane
pieniądze na zapłacenie za bilet po czym kontroler zaczął wypisywać „druczek”. Zapytałem o
co chodzi i dlaczego, na co odparł „Kierownik pociągu pytał czy ktoś chce kupić bilet i nikt
mu nie odpowiedział”. Odparłem, że jak mam usłyszeć jak kierownik pociągu pyta ludzi na
samym początku kolejki, skoro ja stoję gdzieś 8 z kolei, panuje duży hałas spowodowany
jazdą pociągu oraz głośnymi rozmowami pijanych osób. Na nic zdały się moje tłumaczenia.
Zapytałem kontrolera co wypełnia i czy mogę to zobaczyć, ponieważ wtedy jeszcze nie byłem
pewien co to jest. Kiedy zorientowałem się że jest to wezwanie do zapłaty zapytałem się jak
mogę się do tego odwołać. Kontroler kazał mi i mojej koleżance Marcie Kowalskiej jechać z
nim do Gdańska Głównego w celu wyjaśnienia sprawy. Ponieważ była to godzina około 3:30
w nocy, zimno, oraz czekała nas jeszcze 20 minutowa piesza podróż do mojego
tymczasowego miejsca zamieszkania, które podane jest w adresie korespondencyjnym nie
zgodziłem się na ten szalony pomysł. Z Gdańska Głównego musiałbym albo wracać taksówką
- która narażałaby mnie na nie tak niskie koszty albo musielibyśmy jechać autobusem
nocnym, marznąć na przystanku możliwe że i do godziny oraz kupić bilety na ów autobus.
Poprosiłem o legitymację. Kontroler zdążył wszystko zanotować oraz zapytać o imię mojego
ojca i matki. Wysiadając, od razu odpowiedziałem, ponieważ nie chciałem robić kłopotów i
byłem przekonany o swojej niewinności. Nie zostałem poproszony o podpis ani o odebranie
wezwania do zapłaty.
Całe szczęście były ze mną osoby, które mogą potwierdzić, że mówię prawdę.
Dlatego też piszę powyższe odwołanie, gdyż nie zamierzam płacić tak dużej sumy za
to, że chciałem uczciwie kupić bilet. W wypadku kiedy chciałbym uniknąć zapłaty mógłbym
wysiąść na przystanku Gdańsk Wrzeszcz, na którym jeszcze nas nie skontrolowano, z którego
do domu mam jedynie 5 minut dłuższą drogę niż z Gdańsk Politechnika. Za uczciwość
natomiast zostałem wynagrodzony wezwaniem do zapłaty oraz nieprzyjemną konwersacją.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na „wezwanie do zapłaty”. Znajduje się na nim
mnóstwo błędów które świadczą tylko o tym, iż kontroler wypisywał mandat hurtowo i
według mnie chciał zapisać na swoim koncie jak najwięcej złapanych osób.
Po 1 jestem oburzony faktem iż na wezwaniu do zapłaty jest napisane w uwagach
organu kontrolnego „Przejazd bez ważnego biletu, miejsce siedzące”. Mam świadków którzy
mogą potwierdzić, iż cały czas stałem w kolejce po bilet.
Po 2 nie zgadza się trasa na której podróżowałem. Napisane jest „Sopot – Gdańsk
Główny” ja natomiast jechałem „Gdańsk Żabianka – Gdańsk Politechnika”. Kontroler nie
pytał skąd i dokąd jadę.
Po 3 w punkcie Miejsce ujawnienia jest zaznaczone „za Gdańsk Politechnika”.
Ponownie mam świadków, że wysiadałem na przystanku Gdańsk Politechnika a całe zajście
miało miejsce między Gdańsk Wrzeszcz a Gdańsk Politechnika, o czym wyżej wspomniałem.
Po 4 kontroler napisał, że nie miałem żadnych uwag, co jest kompletną nieprawdą.
Proszę o jak najszybsze i pozytywne rozpatrzenie mojego odwołania.
Z poważaniem
Jan Kowalski