Nr 15 Waga: Mb
Transkrypt
Nr 15 Waga: Mb
SPIS TREŚCI WYDARZENIA KĄCIK WYKŁADOWCY GDYŃSKA YMCA I KOMENDA POLICJI W TROSCE O BEZPIECZEŃSTWO PAŃ Katarzyna Kwiecińska Świat Pana Jacentego Jolanta Smulkowska 4 WERNISAŻ PRAC NASZYCH STUDENTÓW Program „Artystyczna Jesień” na piątkę z plusem! Zbigniew Koziarz 5 ZARAZ, ZARAZ, JAK TO NAPISAĆ... Gabriela Kurpisz- Kasprzak Problemy wielojęzyczności Kazimierz Krzyżak 14-15 17 16 JAN PAWEŁ II SŁUCHACZE PISZĄ Film, który trzeba obejrzeć SłuchaczkaGUTW-u ARCHEOLODZY O GDYNI Kazimierz Krzyżak 6 OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA Barbara Porębska 7 „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Edward Bochnak 9 Twój! 10 ANEGDOTY PAPIESKIE Tsunami uderza bez ostrzeżenia? Katarzyna .Kwiecińska 8 Niestrudzony orędownik poprawnej polszczyzny Jolanta Derewicz 8 WIERSZEM PISANE 18 KARNAWAŁ 19 Zespół redakcyjny Agnieszka Gryzik, Dorota Kitowska, Gabriela Kurpisz-Kasprzak, Elżbieta Wierszko oraz współpracujący z zespołem słuchacze GUTW. GDYŃSKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU www.gdynia.ymca.pl/gutw , email: [email protected] tel.058 620 31 25 11 Najpiękniejsze str ofy z homilii papieskich – część I Gabriela Kurpisz-Kasprzak Do sosny polskiej 12-13 13 WYDARZENIA/"Do tańca i do różańca..." WYDARZENIA "Do tańca i do różańca..." Od Trzech Króli do Środy Popielcowej trwają zimowe zabawy taneczne, maskarady, bale maskowe, potańcówki... Kiedyś (dawno!) młode panny rozpoczynały w karnawale swoją towarzyską karierę, a szanujące tradycje dojrzałe kobiety tylko wspominały młodość. Dzisiaj zmieniła się rola szaujących tradycje dojrzałych kobiet - o czym można było przekonać się 19 i 2 stycznia w Miejskim Ośrodku Kultury w Małym Kacku Jak wiadomo, sztuka taneczna jest najbardziej bespośrednim wykładnikiem temperamentu człowieka, dlatego w rytm przebojów z różnych epok zadzierzyście ruszyliśmy w tany. Oto MY! A.D. 2006. Do przodu, do tyłu, obrót na trzy; nóżka prawa, nóżka lewa, pod – skok? Dobry humor każdy ma, gdy orkiestra skocznie gra! Aha!!! PS. Szanowni słuchacze Gdyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku! Młodość to nie jest jedynie okres między dzieciństwem a dojrzałocią, to przede wszystkim stan ducha i umysłu. A najlepszym ćwiczeniem zarówno dla ducha, jak i dla mózgu jest TANIEC – demoniczny, dziki, ekstatyczny albo zwyczajny, lekki, beztroski. Tańczmy nie tylko w karnawale i nie tylko na zajęciach choreoterapii! Elżbieta Wierszko WYDARZENIA/Gdyńska YMCA i komenda policji w trosce o bezpieczeństwo pań GDYŃSKA YMCA I KOMENDA POLICJI W TROSCE O BEZPIECZEŃSTWO PAŃ Wszystkim Paniom, które wzięły udział w organizowanym w „Gemini” DNIU KOBIET – paniom z pracowni szydełkowania, grupie choreoterapii pod kier. p. Teresy Antonowicz, autorkom pięknych prac florystycznych składam serdeczne podziękowania w imieniu Rady Słuchaczy Gdyńskiego Uniwersytetu TrzeciegoWieku. Ekspozycja prac szydełkowych. Katarzyna Kwiecińska Jeszcze ostatnie słówko na temat występu grupy choreoterapii. Wyczarowane bukiety pań z florystyki. Tańczy grupa p. Teresy Antonowicz. WYDARZENIA/Wernisaż prac naszych studentów WERNISAŻ PRAC NASZYCH STUDENTÓW Program „Artystyczna Jesień” na piątkę z plusem! 18 lutego br. o godzinie 12:00 otwarta została w Galerii Debiut w Gdyni Orłowie wystawa 168 prac rysunkowych i malarskich 60 studentów Gdyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku – uczestników zajęć warsztatowych, zorganizowanych już po raz drugi przez Fundację SENECTUS w Zespole Szkół Plastycznych w Orłowie pod nazwą „Artystyczna Jesień”. Wernisaż otworzyły panie Agnieszka Wróbel i Barbara Tomasik, przedstawicielki Fundacji SENECTUS. Władze miasta reprezentował wiceprezydent Gdyni a wśród oficjalnych gości zaproszonych na uroczystość przybyli dyrektorzy Zespołu Szkół Plastycznych w Orłowie i wykładowca szkoły, równocześnie prowadzący zajęcia – p.Tomasz Sójka. W wernisażu uczestniczyli zaproszeni goście, studenci, ich rodziny i znajomi. Prezentacji prac towarzyszyły przemówienia, podziękowania, gratulacje, kwiaty i pamiątkowe zdjęcia, a także domowe ciasteczka i lampka szampana. Program „Artystyczna Jesień” dofinansowany był z budżetu miasta Gdynia i realizowany przez Fundację SENECTUS w ramach Gdyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Studenci, uczestnicy tego programu, na cotygodniowych zajęciach pogłębiali swoją wiedzę teoretyczną z dziedziny rysunku i malarstwa, a praktycznie realizowali ją w trakcie zajęć warsztatowych w pracowniach plastycznych szkoły. Zajęcia i spotkania były także okazją do miłych kontaktów towarzyskich, wymiany poglądów na temat wykonanych prac i rozmowy o własnych predyspozycjach artystycznych. . Wspaniała atmosfera panująca w trakcie zajęć dawała ogromną satysfakcję wszystkim uczestnikom „Artystycznej Jesieni”. Za to wszystko jesteśmy ogromnie wdzięczni władzom Gdyni, Fundacji SENECTUS, dyrekcji Zespołu Szkół Plastycznych i władzom Gdyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Na emeryturze czas staje się przyjemniejszy, radośniejszy, po prostu łatwiej nam żyć. Zbigniew Koziarz – student GUTW uczestnik „Artystycznej Jesieni” I i II SŁUCHACZE PISZĄ/Archeolodzy o Gdyni SŁUCHACZE PISZĄ Archeolodzy o Gdyni Od 1950 r. jestem obywatelem Gdyni; z wyboru czuję się Kaszubem, ale od niedawna uzmysłowiłem sobie jak starą i piękną historią może poszczycić się Gdynia. Z grupą słuchaczy „Terapii przez sztukę” zwiedziliśmy słynny orłowski Domek Żeromskiego. To właśnie Stefan Żeromski powiedział o Gdyni, że nigdzie na świecie nie spotkał „tak pięknego zakątka, takiego połączenia morza, lasu i wzgórz”... Podzielam tę opinię i wszystkim staram się dowieść, że nie ma w Polsce drugiego tak pięknego miasta jak Gdynia, która ( wraz z portem) tak pięknie harmonizuje z morzem, wzgórzami, lasami i pobliskimi jeziorami. Mój szczególny zachwyt wzbudziła wystawa pn. „Archeolodzy o Gdyni”, którą można obejrzeć w Domku Żeromskiego. Słyszałem o archeologicznych odkryciach na terenie Gdyni,. nie przypuszczałem jednak, że są one aż tak imponujące. Chociaż pierwsza historyczna wzmianka o Gdyni Oksywiu pochodzi z roku 1210, to w trakcie budowy koszar dla Marynarki Wojennej na Oksywiu w 1924r. natrafiono na duże cmentarzysko szkieletowe i ciałopalne - najprawdopodobniej pochodzące z I lub II wieku p.n.e. W grobach tych znaleziono różne przedmioty z żelaza, elementy uzbrojenia, miecze, groty oszczepów, okucia tarcz, gliniane naczynia, bransolety srebrne i różne inne ozdoby stroju kobiecego. Ciekawego odkrycia (1872 r.) dokonał Gottfryd Ossowski, archeolog krakowski. Wspomnieć należy o zbiorze popielic z grobów kamiennych skrzynkowych. Tylko w ramach badań archeologicznych prowadzonych w latach 1982 –1984 na terenie Gdyni odkryto kilkaset stanowisk pochodzących z różnych okresów chronologicznych. W latach 1948 –1950 w związku z budową domów przy ul.J. Bema i J. Piłsudskiego grupa archeologów pod kierunkiem prof. Wincentego Ogonowskiego odkryła wiele stanowisk grobów skrzynkowych. Podobne znaleziono również w 1973 r . na terenie Akademii Marynarki Wojennej. W Gdyni Cisowej natrafiono na cmentarzysko kurhanowe liczące 34 groby a w nich na różne przedmioty z brązu wykonywane na całym Pomorzu. Groby skrzynkowe odkryto niemal w każdej gdyńskiej dzielnicy. Cmentarzysko w Gdyni Oksywiu jest przykładem zmian obrządku pogrzebowego na przestrzeni trzech wieków. Pod wpływem skandynawskich plemion Gotów dotychczasowe ciałopalenie zastąpiono pochówkiem szkieletowym. Profesor Józef Kostrzewski, charakteryzując cenne wykopaliska po raz pierwszy posłużył się w swoich rozważaniach terminem kultura oksywska. Jest on dzisiaj powszechnie używany. Już zupełnie na marginesie – jakże krótki był żywot ludzi w tamtym okresie. Średnia długość życia kobiet 26 – 27 lat, mężczyzn 36 – 56 lat. Zapewne nie wszyscy gdynianie wiedzą o wystawie w Domku Żeromskiego, a jest ona godna uwagi. Wzbogaca naszą wiedzę o prehistorii miasta w którym żyjemy. Już nasi przodkowie dostrzegali uroki Gdyni, tu się osiedlali, żyli i pozostawili trwały ślad w historii naszego miasta. Zachęcam więc Słuchaczy GUTW-u do obejrzenia tej wystawy. Naprawdę warto! Kazimierz Krzyżak, słuchacz GUTW -u SŁUCHACZE PISZĄ/Archeolodzy o Gdyni, Ocalić od zapomnienia (dokończenie ze .6) str PS. Uzupełnieniem wrażeń z tej wystawy może być tydzień później złożona wizyta naszej grupy w muzeum w Lęborku. u też T znajdują się eksponaty zaliczane do kultury oksywskiej. Tu dowiedzieliśmy się, że kultura oksywska w I w. p.n.e. rozwinęła się na całym terytorium zajmowanym przez kulturę pomorską i wyodrębniała się ona szczególnie stylem w ceramice i typami wyr obów żelaznych, zwłaszcza br oni. W dosyć bogatym w zbiory muzeum lęborskim między innymi zwiedziliśmy też wystawę pt. „Pradzieje Ziemi Słupskiej”, która jest przeglądem kultur archeologicznych istniejących na tym terenie od młodej epoki kamiennej–(V II w. p.n.e.), do wczesnegoedniowiecza śr włącznie. Muzeum w Lęborku naprawdę też warto odwiedzić. K.K. Ocalić od zapomnienia Reprezentuję słuchaczy przedmiotu: Historia Marynarki Polskiej. Wykłady prowadzi komandor Józef Wąsiewski. Na naszych spotkaniach uzupełniamy wiadomości z historii Marynarki Polskiej, jakże cenne dla każdego z nas. Józef Piłsudski mówił: „Ten, kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości”. Podzielamy ten pogląd. Znajomość ojczystych dziejów powinna być gruntowna. Na zajęciach poszerzyliśmy wiedzę o dziejach flotylli polskiej, historii marynarskich mundurów, dystynkcji, orłów, bander, herbów, sztandarów; także jak i dlaczego zachodziły zmiany form, kształtów, kolorów, symboliki, które ukształtowały współczesną Marynarkę Polską. Dowiedzieliśmy się o skromnych flotyllach – wiślanej i pińskiej, o roli jaką spełniały w czasie pierwszej wojny światowej wojny 1920 r., wreszcie o powstaniu i formowaniu się regularnej floty morskiej w okresie międzywojennym, kształtowaniu rodzimego ceremoniału i obyczaju morskiego. Wspominaliśmy drugą wojnę światową, burzliwe dzieje naszych okrętów i statków a przede wszystkim naszych marynarzy - ich losy bohaterskie i tragiczne. Rozmawialiśmy o powojennej odbudowie floty, dalszym wzbogacaniu obyczaju morskiego o nowe elementy, zmianach w detalach umundurowania i weksyliach. Dowiadywaliśmy się, jak niekiedy dziwne są meandry pamięci narodowej, kiedy poważne wydarzenia historyczne utrwalają się inaczej niż faktycznie przebiegały, lub też kiedy główne autorstwo wydarzenia przypisuje się osobie innej, niż autor rzeczywisty. Próbowaliśmy zaglądać do pamiętników głównych polityków Jałty i Teheranu, i do ówczesnej prasy o zasięgu międzynarodowym. Można tam znaleźć wiele przykładów niekompetencji, skrajnego egoizmu, cynicznego manipulowania obietnicami, osobistych chorych ambicji, a też przebiegłości, poczucia bezkarności i przyzwolenia na lekceważące żonglowanie losami narodów , w tym postanowienie o losie naszego narodu. Każdy wykład odsłaniał przed nami dramat czasów minionych, ślady wydarzeń i ludzi, którzy przeminęli, a także pozwalał na bezpośrednie oglądanie cudem uchowanych okruchów historii materialnej, tematycznie powiązanych z wykładem. Pan komandor Józef Wąsiewski – autor wielu unikalnych publikacji i opracowań historiycznych dysponuje ogromną skarbnicą eksponatów i dokumentów ilustrujących omawiane zagadnienia. Każdy wykład był dla nas świętem duchowym, bo nie tylko zdobywaliśmy ciekawe informacje, ale dotykaliśmy unikalnych pamiątek, podziwialiśmy wspaniałe szable, kordziki, kunsztowne hafty, szamerunki mundurowe i sztandarowe, kształty i rodzaje godeł, odznak, guzików i innych detali , jak i piękną formę archaicznego języka dokumentów pisanych, a nawet banknoty o nieprawdopodobnie wysokich nominałach emitowane po 1918 roku. I te piękne wzruszające opowieści! Nic dziwnego, że ani jeden wykład nie zamykał się w oznaczonym czasie 45 minut. Gubiliśmy poczucie realnego czasu, maksymalnie wykorzystując obecność naszego wykładowcy. Hasłem do zakończenia zajęć zwykle było kategoryczne żądanie zwolnienia sali potrzebnej do innych zajęć. Gorąco namawiam wszystkich, którym nie obce są słowa Józefa Piłsudskiego na temat świadomości narodowej, a więc i wiedzy historycznej, aby w nowym roku akademickim dołączyli do naszej grupy. Jestem pewna, że będzie to słusznie podjęta decyzja. Do zobaczenia w przyszłym roku akademickim! Barbara Porębska , słuchaczka Historii Marynarki Polskiej SŁUCHACZE PISZĄ/Tsunami uderza bez ostrzeżenia? Tsunami uderza bez ostrzeżenia? Résumé wykładu prof.. hab. dr Jerzego Cyberskiego Tsunami w języku japońskim oznacza falę powstającą przy wejściu do portu. Natomiast geofizycy nazwą tsunami określają falę morską, która powstaje w wyniku zjawisk sejsmicznych zachodzących na dnie mórz, oceanów. Fale tsunami tak jak fale powstałe przy drganiach skorupy ziemskiej rozchodzą się koliście od epicentrum drgań. Fale tsunami rozchodzą się bardzo szybko i im dalej od epicentrum trzęsienia tym większe następuje spiętrzenie mas wodnych. Powstała masa wód nie omija żadnych zagłębień lądu / zatoki, cieśniny/ - „wciska się” wszędzie, powodując ogromne straty. W zależności od tego jak zachowują się względem siebie płyty tektoniczne w momencie trzęsienia ziemi: wypiętrzenie lub zapadnięcie – tsunami może uderzać czołowo; zawsze jednak atakuje z ogromną siłą. Istnieje współzależność między głębokością oceanu a szybkością rozchodzenia się fal. Gdy epicentrum trzęsienia ziemi znajduje się na większych głębokościach – fala tsunami jest dłuższa i szybciej rozchodzi się po powierzchni oceanu. Fale tsunami powstałe po trzęsieniu ziemi w rejonie Sumatry dotarły w ciągu doby w okolice wybrzeża Indii. Obecnie, jedynym znanym sposobem ostrzeżenia o zagrożeniu tsunami jest umieszczanie na dnie oceanów specjalnych nadajników, które pod wpływem drgań skorupy ziemskiej wysyłają sygnały odbierane przez pływające odbiorniki na powierzchni oceanów. Następnie sygnały, poprzez satelity, są kierowane do stacji naziemnych. Ostrzeżenia z tych stacji mogą jedynie zmniejszyć skutki kataklizmu spowodowanego tsunami, niestety nie zmniejszają rozmiaru katastrofy. Spiętrzone masy wody na wysokość kilkudziesięciu metrów- pędzące z ogromną szybkością ku lądowi – zawsze powodują ogromne zniszczenia. Nie trwóżmy się - tsunami występuje głównie w zachodniej części Oceanu Spokojnego Katarzyna Kwiecińska , plażołazy Niestrudzony orędownik poprawnej polszczyz ny W sobotę 4 marca br. w Klubie Marynarki Wojennej Riwiera odbyła się kolejna Biesiada Literacka, której gościem był profesor Jerzy Bralczyk. O popularności Profesora, wybitnego polonisty, językoznawcy, wykładowcy retoryki w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i na Uniwersytecie Warszawskim, niech świadczy zapełniona do ostatniego miejsca sala klubu. Biesiada zbiegła się z podwójną okazją: 21 lutego świat obchodził Dzień Języka Ojczystego, a Senat RP ogłosił cały rok 2006 Rokiem Języka Polskiego. Zgromadzeni sympatycy Profesora, zarówno słuchacze audycji radiowych i telewizyjnych, jak również wierni czytelnicy Jego książek zadawali wiele pytań. Świadczyły one o dużym zainteresowaniu istotą i formami języka polskiego. Jednak przede wszystkim słychać było w nich prawdziwą troskę o czystość i poprawność naszej polszczyzny. Nie bez przyczyny wspomnieć należy o wynikach badań ogólnopolskich dotyczących języka polskiego: „Polacy wobec polszczyzny” /"Polityka” nr 8/2006./ . Co nas najbardziej razi ( odpowiedzi w proc. ): ! wulgaryzmy – 86,3 ! masowe zapożyczenia z języków obcych – 51,4 ! niechlujstwo wymowy – 44,7 ! ubóstwo słownictwa – 24,1 ! za dużo wyrazów mądrych – 23,7 ! za dużo wyrazów i wyrażeń potocznych - 14,4 Oczywiście w naszych postawach wobec języka i poprawności językowej różny jest stopień i rodzaj wiedzy o języku oraz stopień nasilenia emocji – silnego zaangażowania uczuciowego popartego przeświadczeniem, że to ja mam rację. Toteż erudycyjne, ale podane w sposób przystępny i z humorem odpowiedzi Profesora, które, ku uciesze słuchaczy, były faktycznie miniwykładami, trochę stępiły puryzm językowy u większości z nas. Zapewne wielu uczestnikom biesiady, mieszkańcom Wybrzeża, a szczególnie Gdyni, przyjemnie było usłyszeć opinię Profesora, iż odrodzenie się w Polsce w ostatnich latach kultur regionalnych, a przede wszystkim gwar i języków ( u nas języka kaszubskiego ), nie stanowi zubożenia lub zagrożenia dla polszczyzny. Przeciwnie jest ono wielkim bogactwem kulturowym, którego częścią jest język. Dla wielu słuchaczy spotkanie trwało zbyt krótko. A może, parafrazując jedno z wielu słów „prywatnych” Profesora, słowo „dość”/Jerzy Bralczyk. Mój język prywatny, Warszawa 2004, str. 96./ - powiemy: dośćkrótkie to było spotkanie, nie dośćnam było... Jolanta Derewicz , słuch. Polszczyzny pięknej i popranej JAN PAWEŁ II/Film, który trzeba obejrzeć JAN PAWEŁ II Film, który trzeba obejrzeć Miałam zaszczyt uczestniczyć w przedpremierowym pokazie filmu pt. "Jan Paweł II". Wrażenia swoje spisałam długo po zakończeniu filmu, bo bezpośrednio po nim nie mogłam tego zrobić. Po zakończonym seansie miałam tyle obserwacji, przemyśleń, jednak z czasem one zatarły się, uciekły i już nie jestem w stanie ich odtworzyć, tak jakbym chciała. Opiszę tylko te, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Podczas filmu na sali panowała prawie idealne cisza, przerywana od czasu do czasu kichnięciem lub chrząknięciem, nie było jedzenia, picia, szelestu opakowaniami, zapachu popcornu. Po skończonym seansie długo jeszcze wszyscy siedzieli na swoich miejscach w ciemności sali kinowej, w skupieniu, w odrętwieniu, myśląc na pewno o obejrzanym przed chwilą obrazie. Niektórzy czytali przelatujące z dużą szybkością napisy końcowe, inni udawali, że czytają.... Zahipnotyzowani wpatrywaliśmy się w ekran; jeszcze przed chwilą spoglądał na nas aktor tak bardzo podobny do naszego Papieża. W sali długo panowała cisza, nikt z obsługi nie zapalił świateł dopóki napisy nie dobiegły końca, dopóki nie wybrzmiały ostatnie dźwięki przyśpiewki góralskiej, śpiewanej podczas ostatniej papieskiej podróży do Ojczyzny. Powoli opuszczano salę kinową. Nieśmiało pojawiły się pierwsze słowa , mówiono szeptem, żeby nie zniszczyć, nie spłoszyć tego nastroju zadumy, tego wrażenia jakiego doznaliśmy po projekcji filmu o Papieżu .Aktor odtwarzający główną rolę miał, moim zdaniem, bardzo trudne zadanie, by wcielić się w tak ważną dla milionów ludzi na świecie postać i nie zawieść ich oczekiwań. Udało mu się oddać gesty, mimikę, sposób poruszania się Jana Pawła II w sposób idealny. Patrząc na ekran miałam wrażenie, że widzę naszego Rodaka. Film składa się z dwóch części, pierwsza zatytułowana Powołanie. W tej części występuje młody aktor, który wg zasłyszanych przeze mnie po filmie komentarzy, był troszeczkę gorzej dobrany niż aktor wcielający się w postać Papieża w drugiej części filmu, zatytułowanej Pontyfikat. Nie bardzo przypominał, szczególnie fizjonomią, młodego Karola z czasów spotkań, wycieczek z młodzieżą i pracy na uniwersytecie. Dowiedziałam się, że stworzono dwie wersje tego obrazu, polską i dla reszty świata. W polskiej wersji większy nacisk położony został na sprawy wiary Karola Wojtyły, przyszłego papieża, Jego drogę do Boga przez teatr i wojnę. Natomiast w drugiej wersji szerzej przedstawione są zdarzenia polityczne, przemiany w Polsce i na świecie, które miały miejsce za czasów pontyfikatu Papieża Polaka. Oczywiście nie sposób w ciągu 128 minut przedstawić całego życia Ojca Świętego, a w szczególności 26 lat Jego pontyfikatu. Gorąco polecam film o Papieżu łaskawej uwadze Studentów. Słuchaczka GUTW -u JAN PAWEŁ II/"Niech zstąpi Duch Twój!..." „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Jakże piękne i mądre słowa Ojca Świętego. Ile w nich powagi i doniosłości. Czy dzisiaj, kiedy Jana Pawła II już nie ma pośród nas, zdajemy sobie sprawę z głębi tej mądrości? J ej uniwersalności? Czy potrafimy w codziennym życiu realizować to, o czym mówił nasz ukochany pasterz? Jan Paweł II głosił słowo Boże i zachęcał wiernych do pięknego życia. Godnego życia człowieka przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku nieustannie targanego rozlicznymi problemami oraz uwikłanego w wojny i niepokoje; n apominał d o opamiętania, do zaprzestania zabijania w nie imię Boga, a nade wszystko kochania i s t o t n e . K i e d y bliźniego. Przemierzał tysiące bowiem przed oblicze Pana Wiekuistego kilometrów z nauką Kościoła, stając się wzywany jest ktoś tak niezwykły jak najwybitniejszym pielgrzymem stolicy Ojciec Święty, świat wstrzymuje oddech. Piotrowej. Współczesny świat w My z bezbrzeżnym smutkiem i głębokim szalonym pędzie przemian niekiedy żalem pochyliliśmy się nad trumną zapomina o duchowych przesłaniach naszego papieża i wypowiadaliśmy tysiące wielkiego Polaka, a judasze XXI wieku słów, obiecując zachować w umysłach jego próbują dezawuować lub pomniejszać ważkie myśli. Ze łzami w oczach znaczenie wartości nauk Ojca Świętego, żegnaliśmy wielkiego rodaka, który ponieważ to są słowa niewygodne, myśli zadziwił świat mądrością i przenikliwością obnażające iluzoryczną wartość życia bez rozumu. Dzisiaj, kiedy obchodzimy Boga i jego fundamentalnych prawd pierwszą rocznicę śmierci, zadajemy sobie wiary. pytanie: ile z tej mądrości pozostało w Ojciec Święty pochylał się nad naszych sercach i umysłach? Na ile nauka problemami codziennego życia, bolała go Jana Pawła II zdominowała nasze życie? bieda i nierówności w podziale dóbr Jakże często z zażenowaniem skłaniamy materialnych, był orędownikiem głowy, mając świadomość własnej poszanowania drugiego człowieka i jego marności, odejścia od słów i wskazań, wolności oraz prawa do pracy i prawa do które miały stać się natchnieniem do spokojnego życia. Jako największy działania wielu z nas, być siłą napędową i mocarz współczesnego świata, przed motorem szlachetnych poczynań. Czy tak którego majestatem korzyły się się stało? Czy naprawdę przejęliśmy się najwybitniejsze głowy i umysły, do życia słowami człowieka, który umiłował nas wiekuistego odchodził jako człowiek nade wszystko? Patrząc na codzienne życie skromny, nieposiadający materialnych można w to wątpić. Jan Paweł II godność wartości, pomimo że jego nauka jest życia cenił jak żadną inną wartość. Dla bezcenna, wręcz niemożliwa do niego zwykły człowiek był najważniejszą oszacowania, a wkład pracy w budowę istotą na ziemi. On naprawdę kochał ludzi, społeczeństwa szczęśliwego a przez to kochał Chrystusa, który przecież przeogromny. jest w każdym z nas. W smutny kwietniowy dzień, kiedy Jakże to smutna rocznica, a zarazem dobiegło końca ziemskie życie Jana piękna i wspaniała. Smutna, gdyż tak Pawła II, zamarły nasze serca; mieliśmy niezwykłego człowieka nie ma już wśród wrażenie, że zatrzymał się czas i nagle żywych, natomiast wspaniała, ponieważ wszystko stało się mniej ważne, jakby wskazuje nam drogę, którą należy zmierzać, aby osiągnąć zbawienie wieczne. Powinniśmy się cieszyć, że tak blisko zetknęliśmy się z wysłannikiem Boga, który zdominował współczesny świat, i bez wahania zabierał głos, gdy tylko zagrożona była godność maluczkiego. W dowód wdzięczności wznosimy pomniki ku czci wielkiego rodaka, zapalamy znicze jako symbol życia i pamięci. Jednak pochylając głowy i składając wiązanki kwiatów pamiętajmy, że wolność, którą t ak bardzo s ię c i e s z y m y, w d u ż y m stopniu zawdzięczamy właśnie O jcu Świętemu, ponieważ za jego przyczyną ugiął się okrutny s ąsiad i rozpadało się imperium zła. To właśnie w nim moralną pomoc i duchowe wsparcie mieli robotnicy , walcząc ze znienawidzonym systemem, a niezłomne działanie Jana Pawła II sprawiło, że zstąpił Duch Święty i zmienił oblicze ziemi, tej ziemi. Jeżeli jeszcze zmieni i nasze sumienia, a złość i nienawiść przemieni w prawdziwą miłość człowieka do człowieka, to będzie wielkie zwycięstwo naszego papieża. Na skwerze Kościuszki gościliśmy Jana Pawła II i słuchaliśmy słów ważkich i pięknych, które z uznaniem odnosiły się do pracy ludzi morza, do stoczniowców i do społeczeństwa Wybrzeża. I chociaż od tamtego dnia minęło już wiele lat, słowa, które wówczas powiedział, na zawsze zapadły nam w sercach. Nasze codzienne życie jest usłane wieloma trudnościami, z którymi nie zawsze umiemy sobie poradzić, ale właśnie w takich trudnych chwilach, kiedy wydaje się nam, że już nic i nikt nie jest w stanie nam pomóc, homilie Jana Pawła II niosą nam otuchę i nadzieję, w nich szukamy prawdy uniwersalnej, która pomaga się uporać z przeciwnościami losu. I za to wszystko jesteśmy wdzięczni Ojcu Świętemu, który choć nieobecny fizycznie, to jednak duchowo nieustannie przebywa razem z nami. Edward Bochnak , Polszczyzna piękna i poprawna JAN PAWEŁ II/Anegdoty papieskie ANEGDOTY PAPIESKIE Ruch to zdrowie Gdy Karol Wojtyła został Papieżem, od razu zdał sobie sprawę, że Jego nowe obowiązki będą wymagać nie lada sił, także fizycznych. W rezydencji Castel Gandolfo kazał zbudować basen. To wywołało w mediach krytykę, a Jana Pawła II zaczęto oskarżać o rozrzutność. Co na to odpowiedział? - Papież potrzebuje ruchu. Nowe konklawe będzie kosztować dużo więcej. Szklana klatka Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie. -Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... -Ja też niepokoję się o swoją świątobliwość - odpowiedział Papież. Wszyscy sobie poszli Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!" Podryw na księdza Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd pani wie? -zapytał zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz. Przeprosiny Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa! Z Wami dziecinnieję Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział. - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież . Mów mi wujaszku Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko: - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość. Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział - Mów mi wujaszku. Papieskie wagary Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać". Kurczę jest tańsze Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: Dlaczego?" - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty. Był też nauczycielem Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: - Stary, ty też na egzamin? Tak odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz - Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. - Dobrze, to daj indeks powiedział Ksiądz Profesor. Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał: - Daj indeks, jestem Wojtyła i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze... źródło: http://papiez.zhp.pl JAN PAWEŁ II/Najpiękniejsze strofy z homilii papieskich „Ogłaszam wam radość wielką: mamy Papieża! Najdostojniejszego i Najczcigodniejszego Karola, Świętego Rzymskiego Kościoła Kardynała Wojtyłę, który przybrał sobie imię Jana Pawła” Rzym, 16 października 1978 . r Najpiękniejsze str ofy z homilii papieskich – część I „A cóż powiedzieć do was, którzy tu przybyliście z mojego Krakowa, od stolicy Świętego Stanisława, którego byłem niegodnym następcą przez lat czternaście... Cóż powiedzieć? – Wszystko, co mógłbym powiedzieć, będzie blade w stosunku do tego, co czuje w tej chwili moje serce, a także w stosunku do tego, co czują wasze serca.” Rzym, 16 października 1978 . r „ I wołam, ja syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, (...) wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Amen.” Warszawa, 2 czerwca 1979 . r „Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nie raz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież.” Oświęcim, 7 czerwca 1979 . r „Przybywam do całej mojej Ojczyzny, umiłowanej Ojczyzny i do wszystkich Polaków. Od północy ku południowi i od wschodu na zachód. Pax vobis! Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja! Pokój Tobie!” Warszawa, 16 czerwca 1983 . r „ (...) każde prawdziwe dobro mojej Ojczyzny będę nadal uważał za moje dobro, tak jakbym nadal mieszkał na tej ziemi, a może nawet bardziej jeszcze z racji oddalenia. Z taką samą też siłą będę odczuwał nadal wszystko to, co mogłoby Polsce zagrażać, szkodzić, przynosić jej ujmę, co mogłoby oznaczać zastój czy załamanie.” „Gorąco pragnę, aby Polska miała zawsze właściwe sobie miejsce pośród narodów Europy, pomiędzy Wschodem a Zachodem. Gorąco pragnę, aby na nowo zaistniały warunki owej dobrej współpracy« z wszystkimi narodami zachodnimi na naszym kontynencie, jako też na kontynencie amerykańskim, przede wszystkim gdy chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, gdzie tyle milionów obywateli jest polskiego pochodzenia. Jestem głęboko przekonany, że takie warunki mogą zaistnieć. To także jest jedno z zadań dialogu — dialogu międzynarodowego — na rzecz pokoju we współczesnym świecie.” Warszawa, 17 czerwca 1983 .. r „Dziś patrzymy w Twoje oczy, o Matko! Powiedz Synowi! Powiedz Synowi o naszym trudnym »dziś« . Powiedz o naszym trudnym »dziś« temu Chrystusowi, którego przyszliśmy zaprosić w całą naszą przyszłość. Ta przyszłość zaczyna się »dziś« i zależy od tego, jakie będzie nasze »dziś«”. Częstochowa, 19 czerwca 1983 . r „Cały naród polski musi żyć we wzajemnym zaufaniu, a to zaufanie opiera się na prawdzie. Owszem, cały naród polski musi odzyskać to zaufanie w najszerszym kręgu swej społecznej egzystencji. Jest to sprawa zupełnie podstawowa. Nie zawaham się powiedzieć, że od tego właśnie — od tego przede wszystkim: od zaufania zbudowanego na prawdzie — zależy przyszłość Ojczyzny. Trzeba centymetr po centymetrze i dzień po dniu budować zaufanie — i odbudowywać zaufanie — i pogłębiać zaufanie!” Wrocław, 21 czerwca 1983 . r (Dokończenie na str . 13) (Dokończenie ze str . 12) „Każdy ma swoją osobową godność, ma prawa tej godności odpowiadające. W imię tej godności słusznie każdy i wszyscy dążą do tego, aby być nie tylko przedmiotem nadrzędnego działania władzy, instytucji życia państwowego — ale być podmiotem. A być podmiotem to znaczy uczestniczyć w stanowieniu o »pospolitej rzeczy« wszystkich Polaków.” Warszawa, 8 czerwca 1987 . r „Uniwersytecie! Alma Mater! Jesteś objęty tą miłością, którą Chrystus do końca umiłował. Jesteś objęty Eucharystią. Trwaj w tym zbawczym uścisku Odkupiciela świata. Służ Prawdzie! Jeśli służysz Prawdzie — służysz Wolności. Wyzwalaniu człowieka i narodu. Służysz Życiu!” Lublin, 9 czerwca 1987. r „Muszę jechać na Wawel. (...) to, co chcę powiedzieć, jest z innego kontekstu, mianowicie z Juliusza Słowackiego. Wiemy, że Juliusz Słowacki napisał te słowa, na które się nieraz różni powoływali: »Polsko, twoja zguba w Rzymie«. Jest to ten sam Juliusz Słowacki, który napisał wiersz o słowiańskim papieżu. I teraz ja, dzisiaj właśnie tu przybywszy do Krakowa, pomyślałem sobie: miał rację. Twoja zguba w Rzymie, zgubił się człowiek z Polski, z Krakowa i jest w Rzymie. Zgubił się! Bardzo przepraszam wieszcza narodowego za to, że ta k wypaczyłem jego myśli. Teraz pójdę go przeprosić w katedrze na Wawelu.” Kraków, 10 czerwca 1987. r Oprac. Gabriela Kurpisz- Kasprzak PS. Zamiast komentarza: A cóż napisać ... Cóż napisać...Cóż może maluczki wobec WIELKIEGO. G.K.-K. Pielgrzymka górali z Polski ofiar owała papieżowi Janowi Pawłowi II sosenkę. Drzewko zostało posadzone w 1985 r. w Ogrodzie aWtykańskim, niestety uschło. enTwiersz przywiózł do kraju prymas Józef Glemp. Do Sosny Polskiej Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną, Ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno, Od matki i sióstr oderwana rodu, Stoisz, sieroto, pośród cudzego ogrodu. Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku, Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku. I mnie także przeniosła pielgrzymka daleka. I mnie w cudzej ziemi czas życia ucieka. Czemuś-choć cię starania cudze otoczyły, Nie rozwinęła wzrostu-utraciła siły? Masz tu wcześniej i słońce, i rosy wiośniane. A przecież twe gałązki bledną pochylane. Więdniesz, usychasz, smutna wśród kwietnej płaszczyzny I nie ma dla ciebie życia, bo nie ma Ojczyzny. Drzewo wierne! Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty, A padniesz martwa-obca ziemia cię pogrzebie-Drzewo moje! Czy będę szczęśliwszy od ciebie? październik 1995. r- Jan Paweł II -Wspomnienia KĄCIK WYKŁADOWCY/Świat Pana Jancentego Świat Pana Jacentego Pan Jacenty Lubowiecki urodził się we Lwowie. Musiał przynieść ze sobą na świat dużą wrażliwość na piękno, o co właśnie we Lwowie, w tej mieszance tradycji Wschodu i Zachodu było trudno, ale też i coś w genach, wszak stryj Pana Jacentego także parał się malarstwem. Pan Jacenty mówi, że rysuje i maluje już ponad czterdzieści lat – widać więc, że to lubi, że ma jakąś wewnętrzną potrzebę utrwalania piękna czym się da: ołówkiem, kredką, pastelą, akwarelą, olejem, a także techniką trudniejszą jaką jest grafika. Nie upiększa świata ani go nie deformuje, to co widzi wystarcza mu do tworzenia prac spokojnych i wyważonych w swym wyrazie. Wrodzony talent poparty dużą pracowitością zaowocował wystawą indywidualną, której wernisaż odbył się 10 lutego br. Brawo Panie Jacenty! Tak trzymać! – Czego i wszystkim innym życzę. Prace można było podziwiać w klubie „Riwiera” w lutym tego roku. Jolanta Smulkowska , wykładowca „ Terapii przez sztukę” (w urodziny Gdyni!), w klubie „Riwiera”, gdzie władze klubowe powitały artystę bardzo serdecznie, dając do dyspozycji salę wystawową i drukując kolorową ulotkę o wystawie. Wśród wielu gości obecnych na wernisażu była rodzina Pana Jacentego, gospodarze klubu, przyjaciele a także koleżanki i koledzy, którzy już drugi rok razem z autorem prac uczęszczają na zajęcia plastyczne w Gdyńskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Wszyscy podziwialiśmy urokliwe kapliczki, zaułki, grupy ludzi w pejzażu, postacie kobiece, kwiaty wykonane pastelami, akwarelą i olejem. Pan Jacenty, wyjeżdżając nawet poza granice Polski zabiera ze sobą co najmniej szkicownik aby szybko zanotować ciekawy widok, a potem dopracować go spokojnie w domu. Wystawa, jaką widzieliśmy była pierwszą indywidualną wystawą autora. Pan Jacenty udowodnił zatem nam wszystkim, że na debiut nigdy nie jest za późno, szczególnie, gdy odkryje się w sobie to coś, co nazywamy darem Bożym, a poprzemy to pracą. KĄCIK WYKŁADOWCY/Świat Pana Jancentego Fragment wystawy Pana Jacentego Lubowieckiego Klub Riviera, luty 2006r . KĄCIK WYKŁADOWCY/Problemy wielojęzyczności Problemy wielojęzyczności Uczestnicy dosyć licznie obleganych na naszym gdyńskim uniwersytecie lektoratów języków obcych: angielskiego, francuskiego, niemieckiego, rosyjskiego, hiszpańskiego i szwedzkiego, zupełnie nieświadomie wpisują się w popieranie dążeń wielu państw, by ich języki były dominującymi w świecie. W taki sposób świadomie godzą się na dyskryminowanie własnego języka ojczystego. Czyż powinien upokarzać Polaków fakt, że nasza komunikacja językowa z mieszkańcami innych krajów w zasadzie rzadko odbywa się w naszym narodowym języku polskim . Jak to się dzieje, że to my ciągle musimy znać język naszych obcojęzycznych partnerów.. Znajomość jednego języka nie rozwiązuje przecież problemu i nie daje szans swobodnego porozumiewania się z innymi narodami. Nie sposób zaś opanować wszystkich, trudno nawet kilku, które dominują w świecie relatywnej partnerskiej komunikacji. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie mam nic przeciwko nauce języków obcych. Absolutnie nie, uważam, że należy się ich uczyć, tylko czy wyłącznie tych najbardziej eksponowanych... Wielojęzyczność jest odwiecznym problemem, z rozwiązaniem którego bezskutecznie usiłowali uporać się m.in.: Descartes, Leibnitz, Leonardo da Vinci, Nostradamus, Komensky, Jespersen i wielu, wielu innych. Na przestrzeni naszych dziejów mieliśmy już wiele różnych dominujących języków, jak: sumeryjski, babiloński, hebrajski, grecki, łaciński, francuski. Obecnie panuje moda na angielski, ale i ona zapewne minie. Jako pozostałość okresu kolonialnego w wielu państwach afrykańskich, Oceanii i Azji do dzisiaj pozostały dominujące języki urzędowe kolonizatorów. Coraz liczniejsze kraje wyzwalają się jednak z tej dominacji i wprowadzają jako obowiązujące języki urzędowe – własne narodowe. Taki proces przeprowadziły: Jemen, Kenia, Malezja, Somali, Lesotto, Brunei, Indie, Burundi, Rwanda, Algieria, Tunezja .Proces ten trwa nadal a tym samym dominacja szczególnie języka angielskiego... maleje. Dynamicznie rozwijające się obecnie kontakty różnych organizacji międzynarodowych a także międzyludzkie, skłaniają do następującej refleksji: Czas pomyśleć o jednym wspólnym języku... Posługiwanie się w ONZ aż sześcioma językami oficjalnymi (angielskim, francuskim, hiszpańskim, rosyjskim, chińskim i arabskim), a w UE aż ponad dwudziestoma stwarza ogromne trudności związane chociażby z koniecznością bieżących tłumaczeń na wszystkie te języki każdego wystąpienia delegatów i opracowywanych dokumentów. Rozwiązanie tego nabrzmiałego problemu światowego istnieje tylko na drodze powszechnego wprowadzenia do użytku obok narodowych tylko jednego łatwego i ładnego, uniwersalnego, partnerskiego, neutralnego, międzynarodowego języka przyjaźni – ESPERANTO. My Polacy takim rozwiązaniem powinniśmy być jak najbardziej zainteresowani. Nie mamy bowiem żadnych szans aby język polski zyskał rangę światowego, ale przecież esperanto narodziło się na polskiej ziemi – jego twórca L.Zamenhof urodził się w Białymstoku i działał w Warszawie – i to mogłoby przysporzyć Polsce wiele splendoru, uznania i popularności w świecie. Zupełnie nieracjonalne wydaje się dosyć powszechnie obserwowany obojętny a często nawet lekceważący stosunek Polaków do esperanta. Nie próbujemy zainteresować się tym ciekawym pięknym językiem. Popełniamy na pewno błąd. Czyż idea zbliżenia do siebie ludzi całego świata - bez względu na ich kolor skóry, wyznawane poglądy i religie – jednym wspólnym, łatwym i neutralnym językiem nie jest piękna? Czy wśród wielu rozsądnych i myślących przyszłościowo Polaków - taka idea może budzić wątpliwości, niechęć czy też lekceważenie? Na pewno zdecydowana większość zgodzi się ze mną, że jest to idea szlachetna i wspaniała, warta poświęcenia nieco uwagi dla pomyślnego jej zrealizowania. Na stronie internetowej – - opublikowana została kolejna zredagowana w Anglii - petycja skierowana do ONZ w sprawie powszechnego uznania esperanta jako drugiego obok narodowego języka obowiązującego na całym świecie. Pod tą petycją pod pozycją 2759 również i ja się podpisałem. W ciągu zaledwie kilku dni podpisało ją już ponad 3500 osób z różnych krajów świata. Gdynia znana jest w kraju z wielu cennych inicjatyw. Ośmielam się skromnie zaproponować Słuchaczom naszego uniwersytetu, mieszkańcom Gdyni, by wykazali więcej zrozumienia dla tej wspaniałej idei, idei autentycznej przyjaźni i zbratania wszystkich ludzi całego świata, jednym wspólnym łatwym i uniwersalnym językiem esperanto. Namawiam serdecznie - popierajmy wspólnie ideę upowszechnienia tego języka w świecie, przez jak najliczniejsze zaangażowanie się w naukę tego naprawdę pięknego i łatwego języka. Może w ten właśnie skromny sposób mielibyśmy okazję również i swoją maleńką cegiełkę dołożyć do tego jakże pożytecznego dzieła. A może w ten sposób przyczynilibyśmy się też do rozsławienia w świecie naszej pięknej Gdyni ? Kazimierz Krzyżak CIEKAWE MIEJSCA W INTERNECIE Esperanto dla wszystkich - lekcje p. Marii Niemir ov. http://www .esperanto.pl/page.php?tid=204000 Kurso de Esperanto 3.1, pr ogram komputerowy do samodzielnej nauki języka Esperanto. http://dobreprogramy .pl KĄCIK WYKŁADOWCY/Zaraz, zaraz,jak to napisać... ZARAZ, ZARAZ, JAK TO NAPISAĆ... Niby - obrażona, ot tak jak gdyby niby nic się nie stało, niby to odtak niechcenia, pewna niby - zmartwionanibynóżka szepnęła gruszce do niby - uszka: - Mam do męża pretensję, że dał mi za małą pensję. Niby że czy starbez trudu, tylko że nie kupię perfum, kremu i pudru. Polszczyzna piękna i poprawna Komentarz: W zdaniu pojawiły się połączenia wyrazowe z członem nibyniby-obrażona niby- zmartwiona niby – uszko W połączeniach wyrazowych z członem niby- stosujemy łącznik. W każdej regule są wyjątki: niby- w terminach przyrodniczych piszemy łącznie: nibynóżka, nibyjagoda, nibyliść, nibykłos, nibyłodyga, nibyokółek Z łącznikiem piszemy cząstkę niby- z nazwami własnymi pisanymi wielką literą: niby-Polak, niby–Eur opejczyk, niby-Azjata Niby to również partykuła oznaczająca wzorzec lub rodzaj porównania: Brat był dla niej niby ojciec . ( jak ojciec) Tańczyła leciutko niby motyl. ( jak motyl) Niby to też partykuła wprowadzająca pewien rodzaj niepewności, nieprawdziwości, udawania: Niby taki odważny, a nie pospieszył z pomocą. Niby zmęczony, a umówił się na partyjkę brydża. Niby że - spójnik że z partykułą niby piszemy rozdzielnie. Zdanie i komentarz przygotowała Gabriela Kurpisz- Kasprzak DOŁADUJ SWÓJ TELEFON W YMCA! Pragnąc poszerzyć swoją ofertę dla osób odwiedzających YMCA w Gdyni, Zarząd Ogniska postanowił, iż od 3 kwietnia, w sekretariacie w holu głównym, będzie istniała możliwość doładowania telefonu komórkowego na kartę (prepaid) dowolną kwotą i to niezależnie od tego, z usług jakiego operatora się korzysta. Oferta ta jest możliwa dzięki podpisaniu przez nas umowy na prowadzenie punktu doładowań komórek OLE! z olsztyńską firmą SPRINT. Serdecznie zapraszamy do korzystania z tej wygodnej i szybkiej formy uzupełniania konta telefonu, zarówno własnego jak i najbliższych. Zarząd Ogniska ZMCh "Polska YMCA" Ognisko w Gdyni WIERSZEM PISANE WIERSZEM PISANE Starość nadchodzi... Wiosenka ciąg dalszy wiersza z De Novo nr 14 Jadę na urlop. Prasuję spodnie, żeby wśród ludzi wyglądać godnie. Biorę walizkę, pędzę nad morze... Lecz tam miast śledzić dziewczyny hoże, zamiast podziwiać plażowe akty... ...Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu? Może dom spłonął? Strach we mnie godzi... Tak to jest kiedy starość nadchodzi. Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy zaoszczędziłem trochę pieniędzy. W dużej kopercie, zamkniętej klejem, dobrze ukryłem je przed złodziejem. I teraz...już od paru miesięcy nie mogę znaleźć moich tysięcy. Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi jak miło żyć, gdy starość nadchodzi. Pomimo moich najlepszych chęci nie zawsze mogę ufać pamięci. Więc by jej pomóc, a przez nią sobie, czasem na chustce węzełki robię. A potem jeden Bóg wiedzieć raczy Co który węzeł ma dla mnie znaczyć? Choć mi się nawet nieźle powodzi, Wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi. cdn. PTAKI Nie bójcie się ptaków, Chociaż odlatują, Nie bójcie się ptaków, Gdy przylatują! Kochajcie ptaki Bo o nas pamiętają! Kochajcie ptaki Bo do nas wracają. Idzie wiosna ulicą wietrzyk ciepły ozwiewa r jej włosy Zapach ziemi w powietrzu świeży nikła zieleń i bazie brzozy . Przebijśniegi kwitną szalone, chociaż obok śnieg jeszcze,leży Coraz chętniej przebywasz na dworze Coraz bardziej świat Ciebie nęci! Kolory wiosny wybuchną wkrótce, Dziś czujemy zapowiedź zmiany , Dłużej świeci nam w oknach słońce, Coraz bardziej światoześmiany r . Teresa M. Sabatowska Kochani! Wasz Uniwersytet działa również na odległość! Karolina Zaborowska – moja koleżanka po przeszczepie jest razem ze mną w warszawskim szpitalu i tak pięknie opowiada o swoich słuchaczach, morzu, plaży, że... W sali morze zaszumiało, Wszystko kolorów nabrało. Fala szumi, wiatr się śmieje, Słońce świeci i piach grzeje. Muszle biało połyskują I bieguski podskakują. Morze nasze ślady zmywa I tajemnicą okrywa. Ja to wszystko widzę i słyszę, siadam i wierszyk piszę. Marzę by mi Karolina, Ta wspaniała dziewczyna, Nie tylko opowiadała Ale to wszystko pokazała, Bym z plażołazami była i po plaży chodziła, Bursztyny złote zbierała, szumu fal słuchała, Zamki z piasku budowała, I święty spokój miała. Henryka Zubik (60 lat) !emerytka, !działam w Stowarzyszeniu „Życie po przeszczepie”. !Obecnie przebywam w szpitalu im. Dzieciątka Jezus w Warszawie, Oddział Transplantologii 1 B. Przesyłam pozdrowienia dla wszystkich pracowników i słuchaczy. Henryka Teresa M. Sabatowska Od redakcji: Pani Henryko, bardzo dziękujemy za miły wierszyk. Obie panie pozdrawiamy serdecznie i życzymy dużo zdrowia. Karolinko, „Polszczyzna piękna i poprawna” bardzo tęskni za Tobą! KARNAWAŁ Karnawał, mięsopust, nazwany u nas i zapustami - pożegnanie dni tłustych a witanie nowego pana, Żura, czczono śmiesznymi odezwami w imieniu śledzi i innych postnych „zabaw”. W ostatki, tj. w mięsopustną niedzielę, poniedziałek i wtorek do północy, szalano: jedna zabawa goniła drugą. Był to czas kuligów, maszkar, tańców. Wystawiano komedie z bogaczem – marnotrawcą (jak go diabli żywcem zabrali);młodzież obchodziła przebrana domy, śpiewała o dary. Z północą wtorkową, którą w Wielkopolsce podkoziołkiem obchodzono, ustawały muzyka i tańce, a żur i śledź obejmowały rządy i żegnano zapusty żartobliwym kazaniem. Udatny obrazek ostatków dał K. Miaskowski w wierszu pt. „Mięsopust polski’: najpierw suty obiad, przy odgłosie regałów, pomortu, puzanu albo bąka(dud), przy tym „tuzin szkła” na wiwaty i po kolei; wchodzą po parze panienki, tańczą między sobą i wywabiają młodzież męską od stołu. najpierw tańcują o wieńce, potem cenar z gonionym, aż wieczerzę podadzą, do której siadają przeplatani; gdy koniec wieczerzy, obrusy zdejmą, znowu taniec „pieszy” ponawiają aż panienka co śmielsza wiersze żartobliwe (z przytykami do obecnych) zaczyna, które chórem powtarzano. „Encyklopediataropolska” S Aleksandra Brucknera Przygotowa ła: Elżbieta Wierszko