Nr 15 Waga: Mb

Transkrypt

Nr 15 Waga: Mb
SPIS TREŚCI
WYDARZENIA
KĄCIK WYKŁADOWCY
GDYŃSKA YMCA I KOMENDA
POLICJI W TROSCE O BEZPIECZEŃSTWO
PAŃ
Katarzyna Kwiecińska
Świat Pana Jacentego
Jolanta Smulkowska
4
WERNISAŻ PRAC NASZYCH STUDENTÓW
Program „Artystyczna Jesień”
na piątkę z plusem!
Zbigniew Koziarz
5
ZARAZ, ZARAZ, JAK TO NAPISAĆ...
Gabriela Kurpisz- Kasprzak
Problemy wielojęzyczności
Kazimierz Krzyżak
14-15
17
16
JAN PAWEŁ II
SŁUCHACZE PISZĄ
Film, który trzeba obejrzeć
SłuchaczkaGUTW-u
ARCHEOLODZY O GDYNI
Kazimierz Krzyżak
6
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Barbara Porębska
7
„Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch
I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi."
Edward Bochnak
9
Twój!
10
ANEGDOTY PAPIESKIE
Tsunami uderza bez ostrzeżenia?
Katarzyna .Kwiecińska
8
Niestrudzony orędownik poprawnej polszczyzny
Jolanta Derewicz
8
WIERSZEM PISANE
18
KARNAWAŁ
19
Zespół redakcyjny
Agnieszka Gryzik, Dorota Kitowska, Gabriela Kurpisz-Kasprzak,
Elżbieta Wierszko oraz współpracujący z zespołem słuchacze
GUTW.
GDYŃSKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
www.gdynia.ymca.pl/gutw , email: [email protected]
tel.058 620 31 25
11
Najpiękniejsze str ofy z homilii papieskich – część I
Gabriela Kurpisz-Kasprzak
Do sosny polskiej
12-13
13
WYDARZENIA/"Do tańca i do różańca..."
WYDARZENIA
"Do tańca i do różańca..."
Od Trzech Króli do Środy Popielcowej trwają zimowe zabawy taneczne, maskarady, bale maskowe, potańcówki...
Kiedyś (dawno!) młode panny rozpoczynały w karnawale swoją towarzyską karierę, a szanujące tradycje dojrzałe kobiety tylko
wspominały młodość.
Dzisiaj zmieniła się rola szaujących tradycje dojrzałych kobiet - o czym można było przekonać się 19 i 2 stycznia w Miejskim Ośrodku
Kultury w Małym Kacku
Jak wiadomo, sztuka taneczna jest najbardziej bespośrednim wykładnikiem temperamentu człowieka, dlatego w rytm przebojów z
różnych epok zadzierzyście ruszyliśmy w tany.
Oto MY! A.D. 2006.
Do przodu, do tyłu, obrót na trzy;
nóżka prawa, nóżka lewa, pod – skok?
Dobry humor każdy ma, gdy orkiestra skocznie gra! Aha!!!
PS. Szanowni słuchacze Gdyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku!
Młodość to nie jest jedynie okres między dzieciństwem a dojrzałocią, to przede wszystkim stan ducha i umysłu. A
najlepszym ćwiczeniem zarówno dla ducha, jak i dla mózgu jest TANIEC – demoniczny, dziki, ekstatyczny albo
zwyczajny, lekki, beztroski. Tańczmy nie tylko w karnawale i nie tylko na zajęciach choreoterapii!
Elżbieta Wierszko
WYDARZENIA/Gdyńska YMCA i komenda policji w trosce o bezpieczeństwo pań
GDYŃSKA YMCA I KOMENDA
POLICJI W TROSCE O
BEZPIECZEŃSTWO PAŃ
Wszystkim Paniom, które wzięły udział w organizowanym w
„Gemini” DNIU KOBIET – paniom z pracowni szydełkowania,
grupie choreoterapii pod kier. p. Teresy Antonowicz, autorkom
pięknych prac florystycznych składam serdeczne podziękowania
w imieniu Rady Słuchaczy
Gdyńskiego Uniwersytetu
TrzeciegoWieku.
Ekspozycja prac szydełkowych.
Katarzyna Kwiecińska
Jeszcze ostatnie słówko na temat występu grupy choreoterapii.
Wyczarowane bukiety pań z florystyki.
Tańczy grupa p. Teresy Antonowicz.
WYDARZENIA/Wernisaż prac naszych studentów
WERNISAŻ PRAC
NASZYCH STUDENTÓW
Program
„Artystyczna Jesień”
na piątkę z plusem!
18 lutego br. o godzinie 12:00 otwarta została w
Galerii Debiut w Gdyni Orłowie wystawa 168 prac
rysunkowych i malarskich 60 studentów Gdyńskiego
Uniwersytetu Trzeciego Wieku – uczestników zajęć
warsztatowych, zorganizowanych już po raz drugi
przez Fundację SENECTUS w Zespole Szkół
Plastycznych w Orłowie pod nazwą „Artystyczna
Jesień”.
Wernisaż otworzyły panie Agnieszka Wróbel i
Barbara Tomasik, przedstawicielki Fundacji
SENECTUS. Władze miasta reprezentował
wiceprezydent Gdyni a wśród oficjalnych gości
zaproszonych na uroczystość przybyli dyrektorzy
Zespołu Szkół Plastycznych w Orłowie i wykładowca
szkoły, równocześnie prowadzący zajęcia – p.Tomasz
Sójka.
W wernisażu uczestniczyli zaproszeni goście,
studenci, ich rodziny i znajomi. Prezentacji prac
towarzyszyły przemówienia, podziękowania,
gratulacje, kwiaty i pamiątkowe zdjęcia, a także
domowe ciasteczka i lampka szampana.
Program „Artystyczna Jesień” dofinansowany był z
budżetu miasta Gdynia i realizowany przez Fundację
SENECTUS w ramach Gdyńskiego Uniwersytetu
Trzeciego Wieku. Studenci, uczestnicy tego
programu, na cotygodniowych zajęciach pogłębiali
swoją wiedzę teoretyczną z dziedziny rysunku i
malarstwa, a praktycznie realizowali ją w trakcie
zajęć warsztatowych w pracowniach plastycznych
szkoły. Zajęcia i spotkania były także okazją do
miłych kontaktów towarzyskich, wymiany poglądów
na temat wykonanych prac i rozmowy o własnych
predyspozycjach artystycznych.
. Wspaniała atmosfera panująca w trakcie zajęć
dawała ogromną satysfakcję wszystkim uczestnikom
„Artystycznej Jesieni”.
Za to wszystko jesteśmy ogromnie wdzięczni
władzom Gdyni, Fundacji SENECTUS, dyrekcji
Zespołu Szkół Plastycznych i władzom Gdyńskiego
Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Na emeryturze czas
staje się przyjemniejszy, radośniejszy, po prostu
łatwiej nam żyć.
Zbigniew Koziarz
– student GUTW
uczestnik „Artystycznej Jesieni” I i II
SŁUCHACZE PISZĄ/Archeolodzy o Gdyni
SŁUCHACZE PISZĄ
Archeolodzy o Gdyni
Od 1950 r. jestem obywatelem Gdyni; z wyboru
czuję się Kaszubem, ale od niedawna
uzmysłowiłem sobie jak starą i piękną historią
może poszczycić się Gdynia.
Z grupą słuchaczy „Terapii przez sztukę”
zwiedziliśmy słynny orłowski
Domek
Żeromskiego. To właśnie Stefan Żeromski
powiedział o Gdyni, że nigdzie na świecie nie
spotkał
„tak pięknego zakątka, takiego
połączenia morza, lasu i wzgórz”...
Podzielam tę opinię i wszystkim staram się
dowieść, że nie ma w Polsce drugiego tak
pięknego miasta jak Gdynia, która ( wraz z
portem) tak pięknie harmonizuje z morzem,
wzgórzami, lasami i pobliskimi jeziorami.
Mój szczególny zachwyt wzbudziła wystawa
pn. „Archeolodzy o Gdyni”, którą można
obejrzeć w Domku Żeromskiego. Słyszałem
o archeologicznych odkryciach na terenie
Gdyni,. nie przypuszczałem jednak, że są one aż
tak imponujące.
Chociaż pierwsza historyczna wzmianka o
Gdyni Oksywiu pochodzi z roku 1210, to w trakcie budowy koszar
dla Marynarki Wojennej na Oksywiu w 1924r. natrafiono na duże
cmentarzysko szkieletowe i ciałopalne - najprawdopodobniej
pochodzące z I lub II wieku p.n.e. W grobach tych znaleziono
różne przedmioty z
żelaza, elementy uzbrojenia, miecze, groty oszczepów, okucia
tarcz, gliniane naczynia, bransolety srebrne i różne inne ozdoby
stroju kobiecego.
Ciekawego odkrycia (1872 r.) dokonał Gottfryd Ossowski,
archeolog krakowski. Wspomnieć należy o zbiorze popielic z
grobów kamiennych skrzynkowych. Tylko w ramach badań
archeologicznych prowadzonych w latach 1982 –1984 na terenie
Gdyni odkryto kilkaset stanowisk pochodzących z różnych
okresów chronologicznych. W latach 1948 –1950 w związku z
budową domów przy ul.J. Bema i J. Piłsudskiego grupa
archeologów pod kierunkiem prof. Wincentego Ogonowskiego
odkryła wiele stanowisk grobów skrzynkowych. Podobne znaleziono również w 1973 r . na terenie Akademii Marynarki
Wojennej.
W Gdyni Cisowej natrafiono na cmentarzysko kurhanowe liczące
34 groby a w nich na różne przedmioty z brązu wykonywane na
całym Pomorzu. Groby skrzynkowe odkryto niemal w każdej
gdyńskiej dzielnicy. Cmentarzysko w Gdyni Oksywiu jest
przykładem zmian obrządku pogrzebowego na
przestrzeni trzech wieków.
Pod wpływem
skandynawskich plemion Gotów dotychczasowe
ciałopalenie zastąpiono
pochówkiem
szkieletowym.
Profesor Józef Kostrzewski, charakteryzując
cenne wykopaliska po raz pierwszy posłużył się
w swoich rozważaniach terminem kultura
oksywska. Jest on
dzisiaj
powszechnie
używany.
Już zupełnie na marginesie – jakże krótki był
żywot ludzi w tamtym okresie. Średnia długość
życia kobiet 26 – 27 lat, mężczyzn 36 – 56 lat.
Zapewne nie wszyscy gdynianie wiedzą o
wystawie w Domku Żeromskiego, a jest ona
godna uwagi. Wzbogaca naszą wiedzę o
prehistorii miasta w którym żyjemy. Już nasi
przodkowie dostrzegali uroki Gdyni, tu się
osiedlali, żyli i pozostawili trwały ślad w historii
naszego miasta.
Zachęcam więc
Słuchaczy GUTW-u do
obejrzenia tej wystawy. Naprawdę warto!
Kazimierz Krzyżak,
słuchacz GUTW
-u
SŁUCHACZE PISZĄ/Archeolodzy o Gdyni, Ocalić od zapomnienia
(dokończenie ze .6)
str
PS. Uzupełnieniem wrażeń z tej wystawy
może być tydzień później złożona wizyta
naszej grupy w muzeum w Lęborku.
u też
T
znajdują się eksponaty zaliczane do
kultury oksywskiej. Tu dowiedzieliśmy
się, że kultura oksywska w I w. p.n.e.
rozwinęła się na całym terytorium
zajmowanym przez kulturę pomorską i
wyodrębniała się ona szczególnie stylem
w ceramice i typami wyr
obów żelaznych,
zwłaszcza br
oni.
W dosyć bogatym w zbiory muzeum
lęborskim między innymi zwiedziliśmy też
wystawę pt. „Pradzieje Ziemi
Słupskiej”, która jest przeglądem kultur
archeologicznych istniejących na tym
terenie od młodej epoki kamiennej–(V
II
w. p.n.e.), do wczesnegoedniowiecza
śr
włącznie.
Muzeum w Lęborku naprawdę też warto
odwiedzić.
K.K.
Ocalić od zapomnienia
Reprezentuję słuchaczy przedmiotu: Historia Marynarki Polskiej.
Wykłady prowadzi komandor Józef Wąsiewski.
Na naszych spotkaniach uzupełniamy wiadomości z historii
Marynarki Polskiej, jakże cenne dla każdego z nas.
Józef Piłsudski mówił: „Ten, kto nie szanuje i nie ceni swojej
przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie
ma prawa do przyszłości”. Podzielamy ten pogląd.
Znajomość ojczystych dziejów powinna być gruntowna. Na
zajęciach poszerzyliśmy wiedzę o dziejach flotylli polskiej,
historii marynarskich mundurów, dystynkcji, orłów, bander,
herbów, sztandarów; także jak i dlaczego zachodziły zmiany form,
kształtów, kolorów, symboliki, które ukształtowały współczesną
Marynarkę Polską.
Dowiedzieliśmy się o skromnych flotyllach – wiślanej i pińskiej, o
roli jaką spełniały w czasie pierwszej wojny światowej wojny
1920 r., wreszcie o powstaniu i formowaniu się regularnej floty
morskiej w okresie międzywojennym, kształtowaniu rodzimego
ceremoniału i obyczaju morskiego. Wspominaliśmy drugą wojnę
światową, burzliwe dzieje naszych okrętów i statków a przede
wszystkim naszych marynarzy - ich losy bohaterskie i tragiczne.
Rozmawialiśmy o powojennej odbudowie floty, dalszym
wzbogacaniu obyczaju morskiego o nowe elementy, zmianach w
detalach umundurowania i weksyliach. Dowiadywaliśmy się, jak
niekiedy dziwne są meandry pamięci narodowej, kiedy poważne
wydarzenia historyczne utrwalają się inaczej niż faktycznie
przebiegały, lub też kiedy główne autorstwo wydarzenia
przypisuje się osobie innej, niż autor rzeczywisty. Próbowaliśmy
zaglądać do pamiętników głównych polityków Jałty i Teheranu, i
do ówczesnej prasy o zasięgu międzynarodowym. Można tam
znaleźć wiele przykładów niekompetencji, skrajnego egoizmu,
cynicznego manipulowania obietnicami, osobistych chorych
ambicji, a też przebiegłości, poczucia bezkarności i przyzwolenia
na lekceważące żonglowanie losami narodów , w tym
postanowienie o losie naszego narodu.
Każdy wykład odsłaniał przed nami dramat czasów minionych,
ślady wydarzeń i ludzi, którzy przeminęli, a także pozwalał na
bezpośrednie oglądanie cudem uchowanych okruchów historii
materialnej, tematycznie powiązanych z wykładem. Pan
komandor Józef Wąsiewski – autor wielu unikalnych publikacji i
opracowań historiycznych dysponuje ogromną skarbnicą
eksponatów i dokumentów ilustrujących omawiane zagadnienia.
Każdy wykład był dla nas świętem duchowym, bo nie tylko
zdobywaliśmy ciekawe informacje, ale dotykaliśmy unikalnych
pamiątek, podziwialiśmy wspaniałe szable, kordziki, kunsztowne
hafty, szamerunki mundurowe i sztandarowe, kształty i rodzaje
godeł, odznak, guzików i innych detali , jak i piękną formę
archaicznego języka dokumentów pisanych, a nawet banknoty o
nieprawdopodobnie wysokich nominałach emitowane po 1918
roku.
I te piękne wzruszające opowieści! Nic dziwnego, że ani jeden
wykład nie zamykał się w oznaczonym czasie 45 minut. Gubiliśmy
poczucie realnego czasu, maksymalnie wykorzystując obecność
naszego wykładowcy. Hasłem do zakończenia zajęć zwykle było
kategoryczne żądanie zwolnienia sali potrzebnej do innych zajęć.
Gorąco namawiam wszystkich, którym nie obce są słowa Józefa
Piłsudskiego na temat świadomości narodowej, a więc i wiedzy
historycznej, aby w nowym roku akademickim dołączyli do naszej
grupy. Jestem pewna, że będzie to słusznie podjęta decyzja.
Do zobaczenia w przyszłym roku akademickim!
Barbara Porębska
, słuchaczka Historii Marynarki Polskiej
SŁUCHACZE PISZĄ/Tsunami uderza bez ostrzeżenia?
Tsunami uderza bez ostrzeżenia?
Résumé wykładu prof.. hab.
dr Jerzego Cyberskiego
Tsunami w języku japońskim oznacza falę powstającą
przy wejściu do portu. Natomiast geofizycy nazwą
tsunami określają falę morską, która powstaje w wyniku
zjawisk sejsmicznych zachodzących na dnie mórz,
oceanów.
Fale tsunami tak jak fale powstałe przy drganiach
skorupy ziemskiej rozchodzą się koliście od epicentrum
drgań. Fale tsunami rozchodzą się bardzo szybko i im
dalej od epicentrum trzęsienia tym większe następuje
spiętrzenie mas wodnych. Powstała masa wód nie omija
żadnych zagłębień lądu / zatoki, cieśniny/ - „wciska się”
wszędzie, powodując ogromne straty.
W zależności od tego jak zachowują się względem siebie płyty tektoniczne w momencie trzęsienia ziemi: wypiętrzenie lub zapadnięcie –
tsunami może uderzać czołowo; zawsze jednak atakuje z ogromną siłą.
Istnieje współzależność między głębokością oceanu a szybkością rozchodzenia się fal.
Gdy epicentrum trzęsienia ziemi znajduje się na większych głębokościach – fala tsunami jest dłuższa i szybciej rozchodzi się po
powierzchni oceanu. Fale tsunami powstałe po trzęsieniu ziemi w rejonie Sumatry dotarły w ciągu doby w okolice wybrzeża Indii.
Obecnie, jedynym znanym sposobem ostrzeżenia o zagrożeniu tsunami jest umieszczanie na dnie oceanów specjalnych nadajników,
które pod wpływem drgań skorupy ziemskiej wysyłają sygnały odbierane przez pływające odbiorniki na powierzchni oceanów.
Następnie sygnały, poprzez satelity, są kierowane do stacji naziemnych. Ostrzeżenia z tych stacji mogą jedynie zmniejszyć skutki
kataklizmu spowodowanego tsunami, niestety nie zmniejszają rozmiaru katastrofy. Spiętrzone masy wody na wysokość kilkudziesięciu
metrów- pędzące z ogromną szybkością ku lądowi – zawsze powodują ogromne zniszczenia. Nie trwóżmy się - tsunami występuje
głównie w zachodniej części Oceanu Spokojnego
Katarzyna Kwiecińska
, plażołazy
Niestrudzony orędownik poprawnej polszczyz
ny
W sobotę 4 marca br. w Klubie Marynarki Wojennej Riwiera odbyła się kolejna Biesiada Literacka, której gościem był profesor Jerzy
Bralczyk. O popularności Profesora, wybitnego polonisty, językoznawcy, wykładowcy retoryki w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej
i na Uniwersytecie Warszawskim, niech świadczy zapełniona do ostatniego miejsca sala klubu. Biesiada zbiegła się z podwójną okazją: 21
lutego świat obchodził Dzień Języka Ojczystego, a Senat RP ogłosił cały rok 2006 Rokiem Języka Polskiego. Zgromadzeni sympatycy
Profesora, zarówno słuchacze audycji radiowych i telewizyjnych, jak również wierni czytelnicy Jego książek zadawali wiele pytań.
Świadczyły one o dużym zainteresowaniu istotą i formami języka polskiego. Jednak przede wszystkim słychać było w nich prawdziwą
troskę o czystość i poprawność naszej polszczyzny. Nie bez przyczyny wspomnieć należy o wynikach badań ogólnopolskich dotyczących
języka polskiego: „Polacy wobec polszczyzny” /"Polityka” nr 8/2006./
. Co nas najbardziej razi ( odpowiedzi w proc. ):
! wulgaryzmy – 86,3
! masowe zapożyczenia z języków obcych – 51,4
! niechlujstwo wymowy – 44,7
! ubóstwo słownictwa – 24,1
! za dużo wyrazów mądrych – 23,7
! za dużo wyrazów i wyrażeń potocznych - 14,4
Oczywiście w naszych postawach wobec języka i poprawności językowej różny jest stopień i rodzaj wiedzy o języku oraz stopień
nasilenia emocji – silnego zaangażowania uczuciowego popartego przeświadczeniem, że to ja mam rację.
Toteż erudycyjne, ale podane w sposób przystępny i z humorem odpowiedzi Profesora, które, ku uciesze słuchaczy, były faktycznie
miniwykładami, trochę stępiły puryzm językowy u większości z nas. Zapewne wielu uczestnikom biesiady, mieszkańcom Wybrzeża, a
szczególnie Gdyni, przyjemnie było usłyszeć opinię Profesora, iż odrodzenie się w Polsce w ostatnich latach kultur regionalnych, a przede
wszystkim gwar i języków ( u nas języka kaszubskiego ), nie stanowi zubożenia lub zagrożenia dla polszczyzny. Przeciwnie jest ono
wielkim bogactwem kulturowym, którego częścią jest język.
Dla wielu słuchaczy spotkanie trwało zbyt krótko. A może, parafrazując jedno z wielu słów „prywatnych” Profesora, słowo „dość”/Jerzy
Bralczyk. Mój język prywatny, Warszawa 2004, str. 96./ - powiemy: dośćkrótkie to było spotkanie, nie dośćnam było...
Jolanta Derewicz
, słuch. Polszczyzny pięknej i popranej
JAN PAWEŁ II/Film, który trzeba obejrzeć
JAN PAWEŁ II
Film, który trzeba obejrzeć
Miałam zaszczyt uczestniczyć w przedpremierowym pokazie
filmu pt. "Jan Paweł II". Wrażenia swoje spisałam długo po
zakończeniu filmu, bo bezpośrednio po nim nie mogłam tego
zrobić. Po zakończonym seansie miałam tyle obserwacji,
przemyśleń, jednak z czasem one zatarły się, uciekły i już nie
jestem w stanie ich odtworzyć, tak jakbym chciała. Opiszę tylko
te, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Podczas filmu na
sali panowała prawie idealne cisza, przerywana od czasu do
czasu kichnięciem lub chrząknięciem, nie było jedzenia, picia,
szelestu opakowaniami, zapachu popcornu. Po skończonym
seansie długo jeszcze wszyscy siedzieli na swoich miejscach w
ciemności sali kinowej, w skupieniu, w odrętwieniu, myśląc na
pewno o obejrzanym przed chwilą obrazie. Niektórzy czytali
przelatujące z dużą szybkością napisy końcowe, inni udawali,
że czytają....
Zahipnotyzowani wpatrywaliśmy się w ekran; jeszcze przed
chwilą spoglądał na nas aktor tak bardzo podobny do naszego
Papieża. W sali długo panowała cisza, nikt z obsługi nie zapalił
świateł dopóki napisy nie dobiegły końca, dopóki nie
wybrzmiały ostatnie dźwięki przyśpiewki góralskiej, śpiewanej
podczas ostatniej papieskiej podróży do Ojczyzny. Powoli
opuszczano salę kinową.
Nieśmiało pojawiły się pierwsze słowa , mówiono szeptem,
żeby nie zniszczyć, nie spłoszyć tego nastroju zadumy, tego
wrażenia jakiego doznaliśmy po projekcji filmu o Papieżu
.Aktor odtwarzający główną rolę miał, moim zdaniem, bardzo
trudne zadanie, by wcielić się w tak ważną dla milionów ludzi na
świecie postać i nie zawieść ich oczekiwań. Udało mu się oddać
gesty, mimikę, sposób poruszania się Jana Pawła II w sposób
idealny.
Patrząc na ekran miałam wrażenie, że widzę naszego Rodaka.
Film składa się z dwóch części, pierwsza zatytułowana Powołanie. W tej części występuje młody aktor, który wg
zasłyszanych przeze mnie po filmie komentarzy, był troszeczkę
gorzej dobrany niż aktor wcielający się w postać Papieża w drugiej
części filmu, zatytułowanej Pontyfikat. Nie bardzo przypominał,
szczególnie fizjonomią, młodego Karola z czasów spotkań,
wycieczek z młodzieżą i pracy na uniwersytecie.
Dowiedziałam się, że stworzono dwie wersje tego obrazu, polską i
dla reszty świata. W polskiej wersji większy nacisk położony
został na sprawy wiary Karola Wojtyły, przyszłego papieża, Jego
drogę do Boga przez teatr i wojnę. Natomiast w drugiej wersji
szerzej przedstawione są zdarzenia polityczne, przemiany w
Polsce i na świecie, które miały miejsce za czasów pontyfikatu
Papieża Polaka.
Oczywiście nie sposób w ciągu 128 minut przedstawić całego
życia Ojca Świętego, a w szczególności 26 lat Jego pontyfikatu.
Gorąco polecam film o Papieżu łaskawej uwadze Studentów.
Słuchaczka GUTW
-u
JAN PAWEŁ II/"Niech zstąpi Duch Twój!..."
„Niech zstąpi Duch
Twój!
Niech zstąpi Duch
Twój! I odnowi oblicze ziemi.
Tej ziemi."
Jakże piękne i mądre słowa Ojca
Świętego. Ile w nich powagi i
doniosłości. Czy dzisiaj,
kiedy Jana Pawła II już nie
ma pośród nas, zdajemy
sobie sprawę z głębi tej
mądrości? J
ej
uniwersalności?
Czy
potrafimy w codziennym
życiu realizować to, o
czym mówił nasz
ukochany pasterz?
Jan Paweł II głosił
słowo
Boże
i
zachęcał wiernych do
pięknego życia.
Godnego
życia
człowieka przełomu
dwudziestego
i
dwudziestego
pierwszego wieku
nieustannie targanego
rozlicznymi problemami
oraz uwikłanego w wojny i
niepokoje; n apominał d o
opamiętania, do zaprzestania zabijania w nie
imię Boga, a nade wszystko kochania i s t o t n e . K i e d y
bliźniego.
Przemierzał
tysiące
bowiem przed oblicze Pana Wiekuistego
kilometrów z nauką Kościoła, stając się
wzywany jest ktoś tak niezwykły jak
najwybitniejszym pielgrzymem stolicy Ojciec Święty, świat wstrzymuje oddech.
Piotrowej. Współczesny
świat w My z bezbrzeżnym smutkiem i głębokim
szalonym pędzie przemian niekiedy
żalem pochyliliśmy się nad trumną
zapomina o duchowych przesłaniach naszego papieża i wypowiadaliśmy tysiące
wielkiego Polaka, a judasze XXI wieku słów, obiecując zachować w umysłach jego
próbują dezawuować lub pomniejszać ważkie myśli. Ze łzami w oczach
znaczenie wartości nauk Ojca Świętego, żegnaliśmy wielkiego rodaka, który
ponieważ to są słowa niewygodne, myśli zadziwił świat mądrością i przenikliwością
obnażające iluzoryczną wartość życia bez rozumu. Dzisiaj, kiedy obchodzimy
Boga i jego fundamentalnych prawd pierwszą rocznicę śmierci, zadajemy sobie
wiary.
pytanie: ile z tej mądrości pozostało w
Ojciec Święty pochylał się nad
naszych sercach i umysłach? Na ile nauka
problemami codziennego życia, bolała go Jana Pawła II zdominowała nasze życie?
bieda i nierówności w podziale dóbr
Jakże często z zażenowaniem skłaniamy
materialnych,
był orędownikiem
głowy, mając świadomość własnej
poszanowania drugiego człowieka i jego
marności, odejścia od słów i wskazań,
wolności oraz prawa do pracy i prawa do które miały stać się natchnieniem do
spokojnego życia. Jako największy
działania wielu z nas, być siłą napędową i
mocarz współczesnego świata, przed motorem szlachetnych poczynań. Czy tak
którego majestatem
korzyły się
się stało? Czy naprawdę przejęliśmy się
najwybitniejsze głowy i umysły, do życia słowami człowieka, który umiłował nas
wiekuistego odchodził jako człowiek nade wszystko? Patrząc na codzienne życie
skromny, nieposiadający materialnych można w to wątpić. Jan Paweł II godność
wartości, pomimo że jego nauka jest życia cenił jak żadną inną wartość. Dla
bezcenna, wręcz niemożliwa do
niego zwykły człowiek był najważniejszą
oszacowania, a wkład pracy w budowę istotą na ziemi. On naprawdę kochał ludzi,
społeczeństwa
szczęśliwego
a przez to kochał Chrystusa, który przecież
przeogromny.
jest w każdym z nas.
W smutny kwietniowy dzień, kiedy
Jakże to smutna rocznica, a zarazem
dobiegło końca ziemskie życie Jana piękna i wspaniała. Smutna, gdyż tak
Pawła II, zamarły nasze serca; mieliśmy niezwykłego człowieka nie ma już wśród
wrażenie, że zatrzymał się czas i nagle żywych, natomiast wspaniała, ponieważ
wszystko stało się mniej ważne, jakby wskazuje nam drogę, którą należy
zmierzać, aby osiągnąć zbawienie wieczne.
Powinniśmy się cieszyć, że tak blisko
zetknęliśmy się z wysłannikiem Boga,
który zdominował współczesny świat,
i bez wahania zabierał głos, gdy
tylko zagrożona była godność
maluczkiego. W dowód
wdzięczności wznosimy pomniki
ku czci wielkiego rodaka,
zapalamy znicze jako symbol
życia i pamięci. Jednak
pochylając głowy i składając
wiązanki
kwiatów
pamiętajmy, że wolność,
którą t ak bardzo s ię
c i e s z y m y, w d u ż y m
stopniu zawdzięczamy
właśnie O
jcu
Świętemu, ponieważ za
jego przyczyną ugiął się
okrutny s ąsiad i
rozpadało się imperium
zła. To właśnie w nim
moralną pomoc i duchowe
wsparcie mieli robotnicy ,
walcząc
ze znienawidzonym
systemem, a niezłomne działanie Jana
Pawła II sprawiło, że zstąpił Duch Święty i
zmienił oblicze ziemi, tej ziemi. Jeżeli
jeszcze zmieni i nasze sumienia, a złość i
nienawiść przemieni w prawdziwą miłość
człowieka do człowieka, to będzie wielkie
zwycięstwo naszego papieża.
Na skwerze Kościuszki gościliśmy Jana
Pawła II i słuchaliśmy słów ważkich i
pięknych, które z uznaniem odnosiły się do
pracy ludzi morza, do stoczniowców i do
społeczeństwa Wybrzeża. I chociaż od
tamtego dnia minęło już wiele lat, słowa,
które wówczas powiedział, na zawsze
zapadły nam w sercach. Nasze codzienne
życie jest usłane wieloma trudnościami, z
którymi nie zawsze umiemy sobie poradzić,
ale właśnie w takich trudnych chwilach,
kiedy wydaje się nam, że już nic i nikt nie jest
w stanie nam pomóc, homilie Jana Pawła II
niosą nam otuchę i nadzieję, w nich szukamy
prawdy uniwersalnej, która pomaga się
uporać z przeciwnościami losu. I za to
wszystko jesteśmy wdzięczni
Ojcu
Świętemu, który choć nieobecny fizycznie, to
jednak duchowo nieustannie przebywa razem
z nami.
Edward Bochnak
,
Polszczyzna piękna i poprawna
JAN PAWEŁ II/Anegdoty papieskie
ANEGDOTY PAPIESKIE
Ruch to zdrowie
Gdy Karol Wojtyła został Papieżem, od razu zdał sobie sprawę, że Jego nowe obowiązki będą wymagać nie lada sił, także fizycznych. W
rezydencji Castel Gandolfo kazał zbudować basen. To wywołało w mediach krytykę, a Jana Pawła II zaczęto oskarżać o rozrzutność. Co na to
odpowiedział? - Papież potrzebuje ruchu. Nowe konklawe będzie kosztować dużo więcej.
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z
Janem Pawłem II w Krakowie. -Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... -Ja
też niepokoję się o swoją świątobliwość - odpowiedział Papież.
Wszyscy sobie poszli Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież
wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie
wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta
uśmiechnęła się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd pani wie? -zapytał zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już
dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ proszę pani, ja
jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na
księdza to pierwszy raz.
Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do
pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
Z Wami dziecinnieję
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja
już jestem stary - powiedział. - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował
Papież .
Mów mi wujaszku
Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając
kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko: - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość. Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z
kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział - Mów mi wujaszku.
Papieskie wagary Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z
radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
Kurczę jest tańsze
Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy
siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: Dlaczego?"
- Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.
Był też nauczycielem
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów,
poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na
wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie
wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie
widział na oczy: - Stary, ty też na egzamin? Tak odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie
uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów.
Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz - Profesor, to nie
wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na
ani jednym wykładzie? Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar
przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. - Dobrze, to daj indeks powiedział Ksiądz Profesor. Co ty, żarty
sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał: - Daj indeks, jestem Wojtyła i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze
4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na
zawsze...
źródło: http://papiez.zhp.pl
JAN PAWEŁ II/Najpiękniejsze strofy z homilii papieskich
„Ogłaszam wam radość wielką: mamy Papieża!
Najdostojniejszego i Najczcigodniejszego Karola,
Świętego Rzymskiego Kościoła Kardynała
Wojtyłę,
który przybrał sobie imię Jana Pawła”
Rzym, 16 października 1978
. r
Najpiękniejsze str
ofy z homilii papieskich – część I
„A cóż powiedzieć do was, którzy tu przybyliście z mojego Krakowa, od stolicy Świętego Stanisława, którego byłem niegodnym
następcą przez lat czternaście... Cóż powiedzieć? – Wszystko, co mógłbym powiedzieć, będzie blade w stosunku do tego, co czuje w tej
chwili moje serce, a także w stosunku do tego, co czują wasze serca.”
Rzym, 16 października 1978
. r
„ I wołam, ja syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, (...) wołam wraz z wami
wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Amen.”
Warszawa, 2 czerwca 1979
. r
„Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nie raz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci
Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem
tutaj nie przybyć jako papież.”
Oświęcim, 7 czerwca 1979
. r
„Przybywam do całej mojej Ojczyzny, umiłowanej Ojczyzny i do wszystkich Polaków. Od północy ku południowi i od wschodu na
zachód. Pax vobis! Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja! Pokój Tobie!”
Warszawa, 16 czerwca 1983
. r
„ (...) każde prawdziwe dobro mojej Ojczyzny będę nadal uważał za moje dobro, tak jakbym nadal mieszkał na tej ziemi, a może nawet
bardziej jeszcze z racji oddalenia. Z taką samą też siłą będę odczuwał nadal wszystko to, co mogłoby Polsce zagrażać, szkodzić, przynosić
jej ujmę, co mogłoby oznaczać zastój czy załamanie.”
„Gorąco pragnę, aby Polska miała zawsze właściwe sobie miejsce pośród narodów Europy, pomiędzy Wschodem a Zachodem. Gorąco
pragnę, aby na nowo zaistniały warunki owej dobrej współpracy« z wszystkimi narodami zachodnimi na naszym kontynencie, jako też na
kontynencie amerykańskim, przede wszystkim gdy chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, gdzie tyle milionów obywateli jest
polskiego pochodzenia. Jestem głęboko przekonany, że takie warunki mogą zaistnieć. To także jest jedno z zadań dialogu — dialogu
międzynarodowego — na rzecz pokoju we współczesnym świecie.”
Warszawa, 17 czerwca 1983
.. r
„Dziś patrzymy w Twoje oczy, o Matko! Powiedz Synowi!
Powiedz Synowi o naszym trudnym »dziś« . Powiedz o naszym trudnym »dziś« temu Chrystusowi, którego przyszliśmy zaprosić w całą
naszą przyszłość. Ta przyszłość zaczyna się »dziś« i zależy od tego, jakie będzie nasze »dziś«”.
Częstochowa, 19 czerwca 1983
. r
„Cały naród polski musi żyć we wzajemnym zaufaniu, a to zaufanie opiera się na prawdzie. Owszem, cały naród polski musi odzyskać to
zaufanie w najszerszym kręgu swej społecznej egzystencji. Jest to sprawa zupełnie podstawowa. Nie zawaham się powiedzieć, że od tego
właśnie — od tego przede wszystkim: od zaufania zbudowanego na prawdzie — zależy przyszłość Ojczyzny. Trzeba centymetr po
centymetrze i dzień po dniu budować zaufanie — i odbudowywać zaufanie — i pogłębiać zaufanie!”
Wrocław, 21 czerwca 1983
. r
(Dokończenie na str
. 13)
(Dokończenie ze str
. 12)
„Każdy ma swoją osobową godność, ma prawa tej godności odpowiadające. W imię tej godności słusznie każdy i wszyscy dążą do tego,
aby być nie tylko przedmiotem nadrzędnego działania władzy, instytucji życia państwowego — ale być podmiotem. A być podmiotem to
znaczy uczestniczyć w stanowieniu o »pospolitej rzeczy« wszystkich Polaków.”
Warszawa, 8 czerwca 1987
. r
„Uniwersytecie! Alma Mater! Jesteś objęty tą miłością, którą Chrystus do końca umiłował. Jesteś objęty Eucharystią.
Trwaj w tym zbawczym uścisku Odkupiciela świata.
Służ Prawdzie!
Jeśli służysz Prawdzie — służysz Wolności. Wyzwalaniu człowieka i narodu. Służysz Życiu!”
Lublin, 9 czerwca 1987. r
„Muszę jechać na Wawel. (...) to, co chcę powiedzieć, jest z innego kontekstu, mianowicie z Juliusza Słowackiego. Wiemy, że Juliusz
Słowacki napisał te słowa, na które się nieraz różni powoływali: »Polsko, twoja zguba w Rzymie«. Jest to ten sam Juliusz Słowacki, który
napisał wiersz o słowiańskim papieżu. I teraz ja, dzisiaj właśnie tu przybywszy do Krakowa, pomyślałem sobie: miał rację. Twoja zguba
w Rzymie, zgubił się człowiek z Polski, z Krakowa i jest w Rzymie. Zgubił się! Bardzo przepraszam wieszcza narodowego za to, że ta k
wypaczyłem jego myśli. Teraz pójdę go przeprosić w katedrze na Wawelu.”
Kraków, 10 czerwca 1987. r
Oprac. Gabriela Kurpisz- Kasprzak
PS. Zamiast komentarza: A cóż napisać ... Cóż napisać...Cóż może maluczki wobec WIELKIEGO.
G.K.-K.
Pielgrzymka górali z Polski ofiar
owała papieżowi Janowi Pawłowi II sosenkę. Drzewko zostało posadzone w
1985 r. w Ogrodzie aWtykańskim, niestety uschło.
enTwiersz przywiózł do kraju prymas Józef Glemp.
Do Sosny Polskiej
Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną,
Ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno,
Od matki i sióstr oderwana rodu,
Stoisz, sieroto, pośród cudzego ogrodu.
Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku,
Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku.
I mnie także przeniosła pielgrzymka daleka.
I mnie w cudzej ziemi czas życia ucieka.
Czemuś-choć cię starania cudze otoczyły,
Nie rozwinęła wzrostu-utraciła siły?
Masz tu wcześniej i słońce, i rosy wiośniane.
A przecież twe gałązki bledną pochylane.
Więdniesz, usychasz,
smutna wśród kwietnej płaszczyzny
I nie ma dla ciebie życia,
bo nie ma Ojczyzny. Drzewo wierne!
Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty Jeszcze
trochę jesiennej i zimowej słoty,
A padniesz martwa-obca ziemia cię
pogrzebie-Drzewo moje!
Czy będę szczęśliwszy od ciebie?
październik 1995. r- Jan Paweł II -Wspomnienia
KĄCIK WYKŁADOWCY/Świat Pana Jancentego
Świat Pana Jacentego
Pan Jacenty Lubowiecki urodził się we Lwowie. Musiał
przynieść ze sobą na świat dużą wrażliwość na piękno, o co
właśnie we Lwowie, w tej mieszance tradycji Wschodu i
Zachodu było trudno, ale też i coś w genach, wszak stryj Pana
Jacentego także parał się malarstwem. Pan Jacenty mówi, że
rysuje i maluje już ponad czterdzieści lat – widać więc, że to lubi,
że ma jakąś wewnętrzną potrzebę utrwalania piękna czym się
da: ołówkiem, kredką, pastelą, akwarelą, olejem, a także
techniką trudniejszą jaką jest grafika. Nie upiększa świata ani go
nie deformuje, to co widzi wystarcza mu do tworzenia prac
spokojnych i wyważonych w swym wyrazie.
Wrodzony talent poparty dużą pracowitością zaowocował
wystawą indywidualną, której wernisaż odbył się 10 lutego br.
Brawo Panie Jacenty! Tak trzymać! – Czego i wszystkim innym
życzę.
Prace można było podziwiać w klubie „Riwiera” w lutym tego
roku.
Jolanta Smulkowska
, wykładowca „ Terapii przez sztukę”
(w urodziny Gdyni!), w klubie „Riwiera”, gdzie władze
klubowe powitały artystę bardzo serdecznie, dając do
dyspozycji salę wystawową i drukując kolorową ulotkę o
wystawie.
Wśród wielu gości obecnych na wernisażu była rodzina Pana
Jacentego, gospodarze klubu, przyjaciele a także koleżanki i
koledzy, którzy już drugi rok razem z autorem prac uczęszczają
na zajęcia plastyczne w Gdyńskim Uniwersytecie Trzeciego
Wieku.
Wszyscy podziwialiśmy urokliwe kapliczki, zaułki, grupy ludzi
w pejzażu, postacie kobiece, kwiaty wykonane pastelami,
akwarelą i olejem. Pan Jacenty, wyjeżdżając nawet poza granice
Polski zabiera ze sobą co najmniej szkicownik aby szybko
zanotować ciekawy widok, a potem dopracować go spokojnie w
domu.
Wystawa, jaką widzieliśmy była pierwszą indywidualną
wystawą autora.
Pan Jacenty udowodnił zatem nam wszystkim, że na debiut
nigdy nie jest za późno, szczególnie, gdy odkryje się w sobie to
coś, co nazywamy darem Bożym, a poprzemy to pracą.
KĄCIK WYKŁADOWCY/Świat Pana Jancentego
Fragment
wystawy Pana
Jacentego
Lubowieckiego
Klub Riviera,
luty 2006r
.
KĄCIK WYKŁADOWCY/Problemy wielojęzyczności
Problemy wielojęzyczności
Uczestnicy dosyć licznie obleganych na naszym gdyńskim
uniwersytecie
lektoratów języków obcych: angielskiego,
francuskiego, niemieckiego, rosyjskiego, hiszpańskiego i
szwedzkiego, zupełnie nieświadomie wpisują się w popieranie
dążeń wielu państw, by ich języki były dominującymi w świecie.
W taki sposób świadomie godzą się na dyskryminowanie
własnego języka ojczystego. Czyż powinien upokarzać Polaków
fakt, że nasza komunikacja językowa z mieszkańcami innych
krajów w zasadzie rzadko odbywa się w naszym narodowym
języku polskim . Jak to się dzieje, że to my ciągle musimy znać
język naszych obcojęzycznych partnerów..
Znajomość jednego języka nie rozwiązuje przecież problemu i nie
daje szans swobodnego porozumiewania się z innymi narodami.
Nie sposób zaś opanować wszystkich, trudno nawet kilku, które
dominują w świecie relatywnej partnerskiej komunikacji.
Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie mam nic przeciwko nauce
języków obcych. Absolutnie nie, uważam, że należy się ich uczyć,
tylko czy wyłącznie tych najbardziej eksponowanych...
Wielojęzyczność jest odwiecznym problemem, z rozwiązaniem
którego bezskutecznie usiłowali uporać się m.in.: Descartes,
Leibnitz, Leonardo da Vinci, Nostradamus, Komensky, Jespersen i
wielu, wielu innych.
Na przestrzeni naszych dziejów mieliśmy już wiele różnych
dominujących języków, jak: sumeryjski, babiloński, hebrajski,
grecki, łaciński, francuski. Obecnie panuje moda na angielski, ale i
ona zapewne minie.
Jako pozostałość okresu kolonialnego w wielu państwach
afrykańskich, Oceanii i Azji do dzisiaj pozostały dominujące
języki urzędowe kolonizatorów. Coraz liczniejsze kraje
wyzwalają się jednak z tej dominacji i wprowadzają jako
obowiązujące języki urzędowe – własne narodowe. Taki proces
przeprowadziły: Jemen, Kenia, Malezja, Somali, Lesotto, Brunei,
Indie, Burundi, Rwanda, Algieria, Tunezja .Proces ten trwa nadal a
tym samym dominacja szczególnie języka angielskiego... maleje.
Dynamicznie rozwijające się obecnie
kontakty różnych
organizacji międzynarodowych a także międzyludzkie, skłaniają
do następującej refleksji: Czas pomyśleć o jednym wspólnym
języku...
Posługiwanie się w ONZ aż sześcioma językami oficjalnymi
(angielskim, francuskim, hiszpańskim, rosyjskim, chińskim i
arabskim), a w UE aż ponad dwudziestoma stwarza ogromne
trudności związane chociażby
z koniecznością bieżących
tłumaczeń na wszystkie te języki każdego wystąpienia delegatów
i opracowywanych dokumentów.
Rozwiązanie tego nabrzmiałego problemu światowego istnieje
tylko na drodze powszechnego wprowadzenia do użytku obok
narodowych tylko jednego łatwego i ładnego, uniwersalnego,
partnerskiego, neutralnego, międzynarodowego języka przyjaźni
– ESPERANTO.
My Polacy takim rozwiązaniem powinniśmy być jak najbardziej
zainteresowani. Nie mamy bowiem żadnych szans aby język
polski zyskał rangę światowego, ale przecież esperanto narodziło
się na polskiej ziemi – jego twórca L.Zamenhof urodził się w
Białymstoku i działał w Warszawie – i to mogłoby przysporzyć
Polsce wiele splendoru, uznania i popularności w świecie.
Zupełnie nieracjonalne wydaje się dosyć powszechnie
obserwowany obojętny a często nawet lekceważący stosunek
Polaków do esperanta. Nie próbujemy zainteresować się tym
ciekawym pięknym językiem. Popełniamy na pewno błąd.
Czyż idea zbliżenia do siebie ludzi całego świata - bez względu na
ich kolor skóry, wyznawane poglądy i religie – jednym wspólnym,
łatwym i neutralnym językiem nie jest piękna? Czy wśród wielu
rozsądnych i myślących przyszłościowo Polaków - taka idea może
budzić wątpliwości, niechęć czy też lekceważenie? Na pewno
zdecydowana większość zgodzi się ze mną, że jest to idea
szlachetna i wspaniała, warta poświęcenia nieco uwagi dla
pomyślnego jej zrealizowania.
Na stronie internetowej – - opublikowana została kolejna zredagowana w Anglii - petycja skierowana do ONZ w sprawie
powszechnego uznania esperanta jako drugiego obok narodowego
języka obowiązującego na całym świecie. Pod tą petycją pod
pozycją 2759 również i ja się podpisałem. W ciągu zaledwie kilku
dni podpisało ją już ponad 3500 osób z różnych krajów świata.
Gdynia znana jest w kraju z wielu cennych inicjatyw. Ośmielam się
skromnie zaproponować Słuchaczom naszego uniwersytetu,
mieszkańcom Gdyni, by wykazali więcej zrozumienia dla tej
wspaniałej idei, idei autentycznej przyjaźni i zbratania wszystkich
ludzi całego świata, jednym wspólnym łatwym i uniwersalnym
językiem esperanto.
Namawiam serdecznie - popierajmy wspólnie
ideę
upowszechnienia tego języka w świecie, przez jak najliczniejsze
zaangażowanie się w naukę tego naprawdę pięknego i łatwego
języka. Może w ten właśnie skromny sposób mielibyśmy okazję
również i swoją maleńką cegiełkę dołożyć do tego jakże
pożytecznego dzieła. A może w ten sposób przyczynilibyśmy się
też do rozsławienia w świecie naszej pięknej Gdyni ?
Kazimierz Krzyżak
CIEKAWE MIEJSCA W INTERNECIE
Esperanto dla wszystkich - lekcje p. Marii Niemir
ov.
http://www
.esperanto.pl/page.php?tid=204000
Kurso de Esperanto 3.1, pr
ogram komputerowy do
samodzielnej nauki języka Esperanto.
http://dobreprogramy
.pl
KĄCIK WYKŁADOWCY/Zaraz, zaraz,jak to napisać...
ZARAZ, ZARAZ, JAK TO NAPISAĆ...
Niby - obrażona, ot tak jak gdyby niby nic się nie stało, niby to
odtak
niechcenia,
pewna niby - zmartwionanibynóżka szepnęła gruszce do niby - uszka:
- Mam do
męża pretensję, że dał mi za małą pensję. Niby że
czy
starbez trudu, tylko że nie
kupię perfum, kremu i pudru.
Polszczyzna piękna i poprawna
Komentarz:
W zdaniu pojawiły się połączenia wyrazowe z członem nibyniby-obrażona
niby- zmartwiona
niby – uszko
W połączeniach wyrazowych z członem niby- stosujemy łącznik.
W każdej regule są wyjątki: niby- w terminach przyrodniczych piszemy łącznie:
nibynóżka, nibyjagoda, nibyliść, nibykłos, nibyłodyga, nibyokółek
Z łącznikiem piszemy cząstkę niby- z nazwami własnymi pisanymi wielką literą:
niby-Polak, niby–Eur
opejczyk, niby-Azjata
Niby to również partykuła oznaczająca wzorzec lub rodzaj porównania:
Brat był dla niej niby ojciec
. ( jak ojciec)
Tańczyła leciutko niby motyl. ( jak motyl)
Niby to też partykuła wprowadzająca pewien rodzaj niepewności, nieprawdziwości, udawania:
Niby taki odważny, a nie pospieszył z pomocą.
Niby zmęczony, a umówił się na partyjkę brydża.
Niby że - spójnik że z partykułą niby piszemy rozdzielnie.
Zdanie i komentarz przygotowała Gabriela Kurpisz- Kasprzak
DOŁADUJ SWÓJ TELEFON W YMCA!
Pragnąc poszerzyć swoją ofertę dla osób odwiedzających YMCA w Gdyni,
Zarząd Ogniska postanowił, iż od 3 kwietnia, w sekretariacie w holu głównym,
będzie istniała możliwość doładowania telefonu komórkowego na kartę (prepaid) dowolną kwotą i to niezależnie od tego, z usług jakiego operatora się
korzysta.
Oferta ta jest możliwa dzięki podpisaniu przez nas umowy na prowadzenie
punktu doładowań komórek OLE! z olsztyńską firmą SPRINT.
Serdecznie zapraszamy do korzystania z tej wygodnej i szybkiej formy uzupełniania konta telefonu,
zarówno własnego jak i najbliższych.
Zarząd Ogniska
ZMCh "Polska YMCA" Ognisko w Gdyni
WIERSZEM PISANE
WIERSZEM PISANE
Starość nadchodzi...
Wiosenka
ciąg dalszy wiersza z De Novo nr 14
Jadę na urlop. Prasuję spodnie,
żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
Biorę walizkę, pędzę nad morze...
Lecz tam miast śledzić dziewczyny hoże,
zamiast podziwiać plażowe akty...
...Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
Może dom spłonął? Strach we mnie godzi...
Tak to jest kiedy starość nadchodzi.
Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
W dużej kopercie, zamkniętej klejem,
dobrze ukryłem je przed złodziejem.
I teraz...już od paru miesięcy
nie mogę znaleźć moich tysięcy.
Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi
jak miło żyć, gdy starość nadchodzi.
Pomimo moich najlepszych chęci
nie zawsze mogę ufać pamięci.
Więc by jej pomóc, a przez nią sobie,
czasem na chustce węzełki robię.
A potem jeden Bóg wiedzieć raczy
Co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
Choć mi się nawet nieźle powodzi,
Wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi.
cdn.
PTAKI
Nie bójcie się ptaków,
Chociaż odlatują,
Nie bójcie się ptaków,
Gdy przylatują!
Kochajcie ptaki
Bo o nas pamiętają!
Kochajcie ptaki
Bo do nas wracają.
Idzie wiosna ulicą
wietrzyk ciepły ozwiewa
r
jej włosy
Zapach ziemi w powietrzu świeży
nikła zieleń i bazie brzozy
.
Przebijśniegi kwitną szalone,
chociaż obok śnieg jeszcze,leży
Coraz chętniej przebywasz na dworze
Coraz bardziej świat Ciebie nęci!
Kolory wiosny wybuchną wkrótce,
Dziś czujemy zapowiedź zmiany
,
Dłużej świeci nam w oknach słońce,
Coraz bardziej światoześmiany
r
.
Teresa M. Sabatowska
Kochani!
Wasz Uniwersytet działa również na odległość!
Karolina Zaborowska – moja koleżanka po przeszczepie jest razem
ze mną w warszawskim szpitalu i tak pięknie opowiada o swoich
słuchaczach, morzu, plaży, że...
W sali morze zaszumiało,
Wszystko kolorów nabrało.
Fala szumi, wiatr się śmieje,
Słońce świeci i piach grzeje.
Muszle biało połyskują
I bieguski podskakują.
Morze nasze ślady zmywa
I tajemnicą okrywa.
Ja to wszystko widzę i słyszę,
siadam i wierszyk piszę.
Marzę by mi Karolina,
Ta wspaniała dziewczyna,
Nie tylko opowiadała
Ale to wszystko pokazała,
Bym z plażołazami była i po plaży chodziła,
Bursztyny złote zbierała, szumu fal słuchała,
Zamki z piasku budowała,
I święty spokój miała.
Henryka Zubik (60 lat)
!emerytka,
!działam w Stowarzyszeniu „Życie po przeszczepie”.
!Obecnie przebywam w szpitalu im. Dzieciątka Jezus w Warszawie,
Oddział Transplantologii 1 B.
Przesyłam pozdrowienia dla wszystkich pracowników i słuchaczy.
Henryka
Teresa M. Sabatowska
Od redakcji: Pani Henryko, bardzo dziękujemy za miły wierszyk.
Obie panie pozdrawiamy serdecznie i życzymy dużo zdrowia.
Karolinko, „Polszczyzna piękna i poprawna” bardzo tęskni za Tobą!
KARNAWAŁ
Karnawał, mięsopust,
nazwany u nas i zapustami
- pożegnanie dni tłustych a witanie nowego pana, Żura, czczono
śmiesznymi odezwami w imieniu śledzi i innych postnych „zabaw”.
W ostatki, tj. w mięsopustną niedzielę, poniedziałek i wtorek do
północy, szalano: jedna zabawa goniła drugą.
Był to czas kuligów, maszkar, tańców. Wystawiano komedie z
bogaczem – marnotrawcą (jak go diabli żywcem zabrali);młodzież
obchodziła przebrana domy, śpiewała o dary.
Z północą wtorkową, którą w Wielkopolsce podkoziołkiem
obchodzono, ustawały muzyka i tańce, a żur i śledź obejmowały rządy i
żegnano zapusty żartobliwym kazaniem.
Udatny obrazek ostatków dał K. Miaskowski w wierszu pt. „Mięsopust
polski’: najpierw suty obiad, przy odgłosie regałów, pomortu, puzanu
albo bąka(dud), przy tym „tuzin szkła” na wiwaty i po kolei; wchodzą
po parze panienki, tańczą między sobą i wywabiają młodzież męską od
stołu.
najpierw tańcują o wieńce, potem cenar z gonionym, aż wieczerzę
podadzą, do której siadają przeplatani; gdy koniec wieczerzy, obrusy
zdejmą, znowu taniec „pieszy” ponawiają aż panienka co śmielsza
wiersze żartobliwe (z przytykami do obecnych) zaczyna, które chórem
powtarzano.
„Encyklopediataropolska”
S
Aleksandra Brucknera
Przygotowa
ła: Elżbieta Wierszko