Narracja sobie a muzom
Transkrypt
Narracja sobie a muzom
PISMO PG 29 Narracja sobie a muzom P laton w Fajdrosie ustami Tamuza mówi tak: Ten wynalazek niepamiêæ w duszach ludzkich posieje, bo cz³owiek, który siê tego wyuczy, przestanie æwiczyæ pamiêæ; zaufa pismu i bêdzie sobie przypomina³ wszystko z zewn¹trz, a nie z w³asnego wnêtrza, z samego siebie. Ja za z niepokojem przypominam sobie pewne zdarzenia, które przytrafia³y mi siê ostatnio. Najpierw latem dowiadczy³em serii podobnych doznañ, zawsze w zat³oczeniu, jak np. ruchliwe przejcia przez jezdniê lub masowe imprezy. Otó¿ w tych sytuacjach otrzymywa³em niepostrze¿enie kuksañce pod ¿ebro... Na ogó³ staram siê unikaæ t³oku, a podobnie bolesne doznania zostawiaj¹ce siñce po bokach pamiêtam sprzed kilkunastu lat z Moskwy, gdzie tym sposobem tamtejsza ludnoæ zdobywa³a miejsca w rodkach transportu publicznego i torowa³a sobie przejcie w t³umie... Nie przypuszcza³em, ¿e podobne dó³ od Jakowej Doliny. O tej porze w miecie jest sporo ludzi, a tu chodnikiem jedzie, ale gdzie tam pêdzi z rozwianym w³osem rowerzystka. Ujrza³em j¹, gdy mnie minê³a, zahaczaj¹c kierownic¹ o kieszeñ kurtki. Tkanina stawi³a opór, rower straci³ impet i zatrzyma³ siê kilka kroków przede mn¹. Sprawdza³em stan swojej odzie¿y i, spodziewaj¹c siê przeprosin, ju¿ przywdziewa³em umiech, gdy owa Walkiria, obracaj¹c g³owê w moj¹ stronê ze spojrzeniem Gorgony, wrzasnê³a: k...a maæ! Po czym odepchnê³a siê chwacko i ruszy³a z kopyta, siej¹c pop³och wród przechodniów. Wszystko to przypomina mi zdarzenia sprzed lat; otó¿ miewa³y wówczas miejsce przypadki gwa³townego popchniêcia w t³oku... Sprawcy pozostawali nieznani, a ludzie mówili, ¿e by³y to wybryki cz³onków jakiej z³owieszczej sekty... Nie czyta³em o tym w gazetach, mo¿e dlatego, ¿e ju¿ od lat preferujê zabawy uliczne czytanki dla ubogich, dotr¹ do mojego supereuropejskiego Trójmiasta. Kolejne zdarzenie mia³o miejsce pewnego jesiennego wieczoru; gdy niem³ode ju¿ panie zmierza³y do domów po nabo¿eñstwie ró¿añcowym, z przeciwnej strony nadbiega³y dwie dziewczyny, dziwnie lekko ubrane jak na tê porê. Niby wymachuj¹c w podskokach rêkami jak siê póniej zorientowa³em targa³y owe kobiety za w³osy. Nim siê która obejrza³a, ju¿ nie by³o za kim... Stawa³y os³upia³e, wypatruj¹c w mroku mo¿e nietoperza, czy jakiej kole¿anki-z³onicy. O, jeszcze tu mnie boli... co to by³o? Czy widzia³a pani co podobnego... Ledwie na ni¹ spojrza³am, a ju¿ mnie szarpnê³a, smarkula jedna! Gdy przystan¹³em, nie by³o ju¿ ladu po podlotkach, jedynie wzburzone kobiety rozprawia³y o tym niespodziewanym ataku, podejrzliwie rozgl¹daj¹c siê dooko³a... W kilka dni póniej oko³o jedenastej przed po³udniem szed³em Grunwaldzk¹ w czyli prasê darmow¹ zero ryzyka finansowego, chocia¿ zawsze pewne ryzyko infekcji memetycznej [patrz: Pismo PG 7 (92) / 03, str. 51]. W padziernikowym numerze takiego w³anie pisemka, wyranie adresowanego do m³odego konsumenta kultury, trafi³em na nieswoiste wyrazy: ambient, cia³oæ, clubbing, did¿ejka, dizajner, kumatoæ, luzacki i olewacki (etos), na maksa (co byæ powinno), nurt cyberpunku, protoflipper, przypasiæ (co komu), rapowany (tekst), VJ-eka, wyrapowany (teatr), zajebisty (film), zin. S¹ tam tak¿e frazy dotycz¹ce zapewne muzyki, czy jak kto woli sygna³ów akustycznych: l element rzeb dwiêkowych wspó³tworzonych przez strzêpki abstrakcyjnej elektroniki; l jazzowe smaki, elektronika, echa post rocka i obrze¿a poszukuj¹cego hip hopu w porywaj¹cym, instrumentalnym miksie; kosmiczny feeling krautrocka i psychodelii; l kwintesencja psychodelicznego, zatêch³ego, stoj¹cego w opozycji do mainstreamu, amerykañskiego, hiphopowego undergroundu; l wibruj¹ce dwiêkowe przestrzenie liryczne. Inne za zdania wiadcz¹ o g³êbszym namyle autorów: l Niespe³nienie ¿yciowe, brak akceptacji ze strony kobiet, a szczególnie lêk przed utrat¹ rodków do ¿ycia, to motywy nader aktualne w dzisiejszych czasach. l Obecnie funkcja przekazu informacyjnego podporz¹dkowana polityce i biznesowi sta³a siê globaln¹ aren¹ dla cierania siê pogl¹dów, faktów, wyobra¿eñ i interesów. Dysponowanie informacj¹ docieraj¹c¹ do milionów jest potê¿n¹ broni¹. l Mo¿e my ju¿ nie chcemy nowych wiatów, mo¿e po tym, co siê sta³o z radosn¹ kolorowank¹, któr¹ nam ofiarowano wraz z wolnoci¹, mamy stracha, ¿e znów zamiast piêknego obrazka wyjdzie potwór z najgorszego snu Samuraja Jacka? l Wszystko, co zostaje skutecznie po¿arte, skonsumowane i wyplute przez zachód trafia do nas jako nowoæ! Niew¹tpliwie jest to jêzyk m³odych i ich sprawy. Ale czy¿by tylko ich? Brytyjscy nauczyciele ubolewaj¹ nad trudnociami w ocenianiu wypracowañ, czyli esejów, w których tamtejsze nastolatki, wyra¿aj¹c swoje myli w jêzyku pisanym, pos³uguj¹ siê wyra¿eniami SMS-owymi. Zatem wiat m³odzie¿y staje siê nieuchronnie wiatem nauczycieli, chocia¿ w innym kontekcie. Wytwory techniki informacyjnej i komunikacyjnej (Information and Communication Technology l Nr 9/2003 30 PISMO PG warte w s³owach i obrazach, czynnociach lub eksponatach. Narracja lekcyjna, czyli to, co mówi nauczyciel, jest jego/jej opowieci¹ opisem jemu/jej znanego fragmentu rzeczywistoci, a porednio tak¿e opisem miejsca, które on/ona w wiecie zajmuje. Komunikat lekcyjny staje siê zbiorem symboli, a powinnoci¹ nauczyciela jest spowodowanie u studentów takiej a nie innej ich interpretacji. Dwa s¹ warunki powodzenia strategii dydaktycznej: pozyskanie przyzwolenia odbiorców komunikatu na jego przyjêcie oraz uznanie dekodowanych informacji za zgodne z ich w³asnym kodem znaczeñ. Owo uzgadnianie, czyli ICT) kszta³tuj¹ dzisiaj ca³e spo³ecznoci, szczególnie intensywnie wp³ywaj¹c na najm³odszych. W procesie komunikowania zbêdny staje siê bezporedni kontakt osobisty, a owa nieidentyfikowalnoæ interlokutora sprzyja nabywaniu dziwacznych czasem nawyków i powstawaniu takich¿ wzorców zachowania. Gry komputerowe i symulatory rzeczywistoci wirtualnej umo¿liwiaj¹ natychmiastowe i wielokrotne prze¿ywanie wra¿eñ i emocji w nierealnym wiecie, konkuruj¹c z mniej rozrywkow¹, mniej b³yskotliw¹ i niedynamiczn¹ rzeczywistoci¹ realn¹. Skutki tego mo¿na zaobserwowaæ podczas zajêæ na semestrach pocz¹tkowych. Wydaje siê, ¿e na uczelniê trafiaj¹ osoby zdecydowanie nieprzygotowane do podjêcia powinnoci studenta; pozyskanie ich zainteresowania i skupienie uwagi na toku zajêæ wymaga coraz silniejszych i zmiennych bodców zewnêtrznych. Owo zderzenie m³odzie¿owej subkultury o rozmaitych rodowodach z kultur¹ uczelni akademickiej rodzi problemy w³aciwe komunikacji miêdzykulturowej. Remedium w tej nowej sytuacji edukacyjnej, zaobserwowanej ju¿ przy koñcu 80. lat w USA, mia³y staæ siê interaktywne metody nauczania [patrz: Pismo PG nr 8 (93)/03, str. 28]. Innego sposobu wspomagania procesu dydaktycznego upatrywano w intensywnym wykorzystywaniu rodków technicznych. Rzutnik pisma, komputer z dostêpem do Internetu i projektor multimedialny sta³y siê nieodzownym wyposa¿eniem sal lekcyjnych w nowoczesnych instytucjach kszta³cenia. Czarne tablice wraz z kred¹ Nr 9/2003 szkoln¹, zast¹pione bia³ymi panelami i zestawem kolorowych pisaków, nabra³y wartoci eksponatu muzealnego. Jednak¿e niektórzy entuzjaci postêpu bezkrytycznie ulegaj¹ pokusie hipermedialnej aran¿acji zajêæ, konkuruj¹c nieomal z kinem akcji i niejako przystaj¹c na redukcjê roli nauczyciela do g³osu zza ekranu. Sprzyja to dehumanizacji procesu dydaktycznego, który przybieraj¹c cechy elektronicznego kszta³cenia na odleg³oæ oddala siê od tradycji bezporedniej relacji mistrz-uczeñ, tego najwa¿niejszego atutu ¿ywego, niewirtualnego uniwersytetu. Tymczasem wspó³czesna, poprawna politycznie komunikacja lekcyjna zak³ada upodmiotowienie ucznia oraz partnerstwo jego i nauczyciela, w ramach którego wspólnie tworz¹ oni treci jednoznaczne dla obu stron. Owe treci s¹ za- proces interpretacji znaczeñ przebiega w realnym rodowisku, zatem komunikowanie dokonuje siê w kontekcie otoczenia fizycznego (owietlenie, temperatura, jakoæ powietrza, wyposa¿enie techniczne i ergonomiczny komfort sali lekcyjnej itp.), spo³ecznego (zwyczaje i wzorce ró¿norodnych zachowañ sytuacyjnych, np. wyk³ad, seminarium, spotkanie towarzyskie, koncert, dyskoteka, relaks itd.) oraz interpersonalnego (bezporedni kontakt osobisty, np. relacje typu mistrz-uczeñ, miêdzypokoleniowe, pracownicze, rodzinne, intymne itd.). Aby dynamiczny w swej istocie proces komunikowania poddaæ analizie, trzeba go unieruchomiæ niby stop-klatkê, co pozwala na wyodrêbnienie trzech jego postaci: l jednokierunkowego przekazu informacji od nadawcy do odbiorcy, gdy nadawca nie oczekuje reakcji lub nie otrzymuje odpowiedzi; PISMO PG interakcyjnej wymiany informacji pomiêdzy nadawc¹ i odbiorc¹; l interaktywnej pêtli transmisji, gdy nadawca i odbiorca wspó³dzia³aj¹; tutaj ka¿dy przebieg informacji jest nieco inny, a znaczenia mog¹ ulegaæ kolejnym modyfikacjom. Wypada zauwa¿yæ, i¿ rzeczywisty kontakt komunikacyjny przebiega wielofazowo, rozmywaj¹c niejako owe postaci kanoniczne, a sama interpretacja znaczeñ zale¿y od aparatu poznawczego, ukszta³towanych ju¿ mentalnych struktur wiedzy oraz od jakoci i iloci tkwi¹cych w nich informacji. Ale obserwuj¹c sytuacje codzienne, mo¿na zauwa¿yæ osobliw¹ postaæ komunikacji, czyli l gry komunikacyjne, które podejmujemy z mam¹-karmicielk¹ ju¿ w pierwszych chwilach naszego istnienia, z biegiem czasu wci¹gaj¹c w nie coraz to nowych partnerów. W latach dzieciêcych s¹ to wyliczanki i zgadywanki, wymagaj¹ce znajomoci prawid³owych odzywek. Kto pamiêta zabawê w pomidora: Kto ty jeste? Pomidor. Co tu masz? Pomidor itd. Innym przyk³adem jest has³o i odzew; niezapomniane uczelniane studium wojskowe trwa nadal ¿artach-zapytaniach, np. Co ¿o³nierz ma pod ³ó¿kiem? Z czego sk³ada siê dzida bojowa ogólnowojskowa? Co to jest góra i w jaki sposób? Natomiast z ¿ycia cywilnego pochodz¹ takie sekwencje, jak np. Czym ró¿ni siê koñ od koniaku? Czy kota siê pierze? Innym przyk³adem zagadek s¹ dowcipy seryjne, jak przyk³adowo te o blondynkach, np. dlaczego rzeczona, wsiadaj¹c do tramwaju, kasuje dwa bilety? A ja zapytujê: co to jest kreatywna autowideodokumentacja? Otó¿ jest to amatorski filmik VHS wyprodukowany 19 maja 2003 r. w Technikum Budowlanym w Toruniu, szeroko upo- wszechniony we wrzeniu przez publiczne i prywatne rodki masowej informacji. Niestety, twórcy, komunikuj¹c wiatu zewnêtrznemu tajemnicê pewnej lekcji jêzyka angielskiego, nie znaleli zrozumienia dla tego eksperymentu komunikacyjnego, ani uznania dla siebie. Do gier komunikacyjnych zaliczyæ mo¿na równie¿ sprawdziany wiedzy. A propos, na pomys³ oceny, czyli przypisywania wartoci liczbowej ludzkiej myli, czy szerzej myleniu, wpad³ prawdopodobnie w 1792 r. niejaki William Farish, profesor in¿ynierii w Cambridge. Dzisiaj niektórzy egzaminatorzy z luboci¹ stosuj¹ test wyboru surogat komunikacji. Umo¿liwia on wykazanie zgodnoci znaczeñ za spraw¹ przypadku, co nagradzane jest stosown¹ ocen¹, nawet bardzo dobr¹. Rezultat owego testu staje siê wiêc ocen¹ zasobu informacji posiadanych przez egzaminowanego, jego stanu wiedzy, a nawet o zgrozo prawid³owoci jego rozumowania! Podobnie budziæ w¹tpliwoci mog¹ interpretacje wyników badañ opinii publicznej, a tak¿e formu³owanie opinii o rzeczywistym nauczycielu na podstawie anonimowego kwestionariusza ocen wystawianych mu przez mniej lub bardziej wirtualnych, bo nieidentyfikowalnych studentów, o których nawet nie wiadomo, czy rzetelnie a nawet, czy w ogóle uczestniczyli w ocenianych przez siebie zajêciach. Zagadnienia komunikacji miêdzyludzkiej w procesie dydaktycznym dotykaj¹ fundamentalnego dylematu moralnego: czy przekazywaæ informacje, czy nauczaæ sposobów rozumowania? Kunsztowne wyposa¿anie ucznia w narzêdzia warsztatu poznawczego oraz konstruowanie struktur systemów wiedzy jest dla jednych powinnoci¹ i wyzwaniem, inni za traktuj¹ to zgo³a inaczej. A przecie¿ politechniczna edukacja akademicka, to nie wy³¹cznie znawstwo za- 31 wodowe, ale to tak¿e pomoc m³odemu cz³owiekowi w jego uk³adaniu siê z ¿yciem w warunkach niepewnoci losu i lêku przed jutrem, to wychowywanie do demokratycznego uczestnictwa i wartoci etycznych sprawdzalnych w praktyce, to w ostatecznym rozrachunku edukacja spo³eczno-kulturalna, uwalniaj¹ca twórczy potencja³ cz³owieka dzia³aj¹cego dla dobra rzeczywistych spo³ecznoci. Jak temu celowi s³u¿¹ stosowane strategie i narracje lekcyjne? A Tamuz w Fajdrosie s³owami Platona dalej przepowiada: Uczniom swoim dasz tylko pozór m¹droci, a nie m¹droæ prawdziw¹. Posiêd¹ bowiem wielkie oczytanie bez nauki i bêdzie siê im zdawa³o, ¿e wiele umiej¹, a po wiêkszej czêci nie bêd¹ umieli nic i tylko obcowaæ z nimi bêdzie trudno; to bêd¹ mêdrcy z pozoru, a nie ludzie m¹drzy naprawdê. PS. Ilustracje przedstawiaj¹ tzw. walki malowid³a uliczne widoczne na obiektach budowlanych w Gdañsku-Wrzeszczu; dokumentacjê sporz¹dzono 29 padziernika 2003 r. (fot. autor) Waldemar Affelt Wydzia³ In¿ynierii L¹dowej Z t Ak i p oe z ji Wró¿by Z chmur wywró¿ê sobie mi³oæ a z rêki pogodê z piany morskiej czu³e s³owa z ust twoich przygodê z fal ró¿owe poca³unki w godzinie radosnej z woni kwiatów ukojenie z bicia serca wiosnê noc¹ wiat³o gwiazd b³yszcz¹cych na nieba b³êkicie z szumu wiatru ¿ar uczucia z ciep³a d³oni ciszê z drzew zieleni dobre ¿ycie z umiechu nadziejê z ptaków piewu s³odycz chwili gdy dla mnie siê miejesz z p³atków ró¿y serca drgnienie z oczu barwn¹ têczê z ziarnka piasku wielk¹ radoæ Maria Piszcz Wydzia³ Chemiczny Nr 9/2003 32 PISMO PG Dbajmy o jêzyk ! Nie zawsze na przedostatniej sylabie, czyli o akcencie A kcent (przycisk) wyrazowy w jêzyku polskim jest w zasadzie sta³y i w wyrazach rodzimych pada na przedostatni¹ sylabê (akcent paroksytoniczny). Pod tym wzglêdem polszczyzna ró¿ni siê od wielu innych jêzyków, na przyk³ad angielskiego czy rosyjskiego, w których akcent mo¿e padaæ na ró¿ne sylaby. Co wiêcej, z³e akcentowanie w tych jêzykach mo¿e naraziæ nas na miesznoæ lub niezrozumienie. Osoby znaj¹ce jêzyk rosyjski wiedz¹ na przyk³ad, ¿e wyraz rosyjski pisat mo¿na wymówiæ dwojako: jeli akcentowana jest druga sylaba (pisat), wtedy znaczy on pisaæ, gdy natomiast po³o¿ymy akcent na pierwszej (pisat), wtedy Rosjanin us³yszy siusiaæ. Odstêpstwo od akcentu paroksytonicznego w jêzyku polskim polega na tym, ¿e pewne wyrazy akcentowane s¹ na ostatniej, trzeciej od koñca lub czwartej od koñca sylabie (zg³osce). Przyk³adem pierwszej grupy mog¹ byæ z³o¿enia niektórych wyrazów jednosylabowych z poprzedzaj¹cymi je cz³onami: arcy-, eks-, wice-. Oto przyk³ady (sylaby akcentowane zosta³y podkrelone): arcyleñ, eks-m¹¿ (albo eksm¹¿) i wiceszef. Akcent na ostatni¹ sylabê pada te¿ w niektórych wyrazach obcych, jak np. savoir-vivre czy a propos. Z wyrazów rodzimych taki akcent ma tylko wyraz akurat. Ponadto czêsto akcentowana jest ostatnia sylaba w skrótowcach: pekape (PKP), esemes (SMS) czy peerel (PRL). Akcent wyrazowy na trzeci¹ sylabê od koñca pada w nastêpuj¹cych grupach wyrazów: a) formy pierwszej i drugiej osoby liczby mnogiej czasu przesz³ego np. widzielimy, widzielicie, bieglimy, bieglicie, a tak¿e nie- Nr 9/2003 które inne wyrazy z koñcówkami -my, -cie np. abymy, skoromy, któregocie; b) formy trybu warunkowego w pierwszej, drugiej i trzeciej osobie liczby pojedynczej oraz w trzeciej osobie liczby mnogiej: wymyli³bym, zdoby³by, poszed³by, byliby; c) liczebniki z koñcówkami -sta lub -set: czterysta, czterystu, szeciuset, osiemset, dziewiêæset, dziewiêciuset, kilkaset; d) wyrazy zapo¿yczone zakoñczone na -ika, -yka: politechnika, polityka, matematyka, Ameryka (przy odmianie przez przypadki akcent ten zachowuje siê, jeli w danym przypadku jest tyle samo sylab, co w mianowniku w przeciwnym razie akcentowana jest przedostatnia sylaba, na przyk³ad: politechnikami); e) wyrazy pochodzenia obcego zakoñczone na -ik, -yk w tych formach przypadkowych, w których liczba sylab sylab jest taka sama jak w dope³niaczu liczby pojedynczej a zatem we wszystkich oprócz mianownika (np. statystyk) i celownika liczby pojedynczej (Meksykowi) oraz narzêdnika liczby mnogiej (informatykami); a oto kilka przyk³adów: o statystyku, w Meksyku, informatykiem, romantycy, muzyków (zasada ta nie dotyczy jednak wyrazów rodzimych, zatem nale¿y akcentowaæ: prawnika, prawnicy, przemytnik, przemytnicy); f) niektóre inne wyrazy zapo¿yczone, np.: leksykon, ryzyko, opera (w znaczeniu utwór sceniczny lub budynek, w którym wystawiane s¹ opery), uniwersytet, technikum, optimum, minimum, maksimum, rezerwuar, repertuar. Akcent wyrazowy na czwart¹ sylabê od koñca pada w formach pierwszej i drugiej osoby liczby mnogiej trybu przypuszczaj¹cego: chcielibymy, pisa³ybycie, robilibymy, robilibycie itp. Oprócz tego w niektórych wyrazach wystêpuje tzw. akcent chwiejny, czyli nieustabilizowany, gdy¿ przycisk mo¿e w nich padaæ na trzecich sylabach od koñca lub na przedostatniej, jak w nastêpuj¹cych przyk³adach: festiwal albo festiwal, ocean a. ocean, Jerozolima a. Jerozolima, komitet a. komitet, prezydent a. prezydent. Dwie formy akcentowania wystêpuj¹ równie¿ w wyrazach: rzeczpospolita, okolica, analiza, ale jêzykoznawcy zalecaj¹ warianty: rzeczpospolita, okolica, analiza; dotyczy to zw³aszcza oficjalnej nazwy naszego pañstwa Rzeczpospolita Polska. Niepoprawne jest jednak akcentowanie na trzeciej zg³osce od koñca dowolnie wybranych wyrazów obcych, jak równie¿ wyrazów rodzimych, takich jak: nauka, stolica czy rocznica. Nale¿y zatem akcentowaæ: ekipa, muzeum, liceum, atmosfera, biblioteka, prezydium, kamera. Szczególnie rozpowszechnione jest niepoprawne akcentowanie wyrazu nauka, co dotyczy tak¿e, niestety, profesorów, rektorów, a nawet ministrów edukacji narodowej. Przypomnijmy zatem, ¿e jest to s³owo rodzime i ma trzy sylaby: na-u-ka. Poniewa¿ zbli¿a siê Nowy Rok, przypomnijmy te¿, ¿e poprawn¹ form¹ jest: rok dwa tysi¹ce czwarty (a nie dwutysiêczny czwarty). Stefan Zabieglik Wydzia³ Zarz¹dzania i Ekonomii PISMO PG Podró¿e w przestrzeni i w czasie Magia, magowie i czarownice O powieci o dawnych rytua³ach, ceremoniach i o magii do dzi wzbudzaj¹ zainteresowanie, a nawet emocje. Najwa¿niejszym elementem ka¿dej magii zawsze jest osoba, która czyni t¹ magiê, wypowiada zaklêcia, odprawia rytua³y, zwracaj¹c siê o pomoc do si³ przyrody, duchów przodków czy duchów zwierz¹t. Trudno nam dzi zaakceptowaæ te praktyki, a nawet spróbowaæ je zrozumieæ. Zapatrzeni w najnowsze osi¹gniêcia techniki odrzucamy naukê o ludzkim duchu, czy o ludzkim umyle. Nie oznacza to jednak, ¿e pewne zjawiska, których nie rozumiemy i nie akceptujemy, nie istniej¹. Wszystkie kultury wywodz¹ siê z pierwotnych tradycji plemiennych, przepojonych magi¹. Przez ca³e tysi¹clecia podlega³y one ró¿nym wp³ywom i ulega³y zmianom. Najdawniejsze praktyki magiczne maj¹ korzenie w magii czarowników i szamanów. Pomimo zrozumia³ych ró¿nic, uwarunkowanych praktykami religijnymi, ró¿nicami geograficznymi i przyrodniczymi, szamanizm mia³ pewne cechy wspólne: by³ nierozerwalnie powi¹zany z magi¹; szamani u¿ywali wiêtych rolin, kontaktowali siê z ró¿nymi totemicznymi zwierzêtami; nawi¹zywali te¿ ³¹cznoæ pomiêdzy wiatem ¿ywych i umar³ych. Do dzi fascynuj¹ nas tajemnicze monumentalne budowle ery megalitycznej, które mo¿emy podziwiaæ w Anglii i w Irlandii, zagadkowe kamienne krêgi. Trudno nam zrozumieæ magiê i mistykê tamtych obrzêdów, np. obrzêdów pochówkowych Celtów. Dziêki licznym badaniom tego okresu wiadomo ju¿, ¿e w epoce megalitu pojawi³a siê czczona powszechnie postaæ Wielkiej Matki, która mia³a moc przywracania umar³ych do ¿ycia. Si³a tej magii musia³a byæ naprawdê ogromna. Potwierdzaj¹ to mity z tego najdawniejszego okresu. Pierwsze czarownice i szamanki by³y znachorkami, które leczy³y, szuka³y rolin leczniczych; przekazywa³y te¿ swoj¹ wiedzê z pokolenia na pokolenie. Z czasem, gdy plemiona ³owców zaczê³y siê ³¹czyæ, matriarchat straci³ sw¹ si³ê i miejsce znachorki zaj¹³ czarownik. Nie tylko leczy³ by³ równie¿ przywódc¹ duchowym, przywo³ywa³ duchy i wró¿y³. Czarownik, zaklinacz, wieszczek lub szaman, aby nabraæ uzdrawiaj¹cych i wró¿ebnych mocy musi osi¹gn¹æ umijêtnoæ 33 ni, wró¿bici i astrologowie prowadzili obserwacje nieba, stosowali liczne zaklêcia, modlili siê do bogini leków i trucizn. wejcia w trans, zyskaæ poczucie wewnêtrznego naznaczenia, stan zwiêkszenia osobowoci, a niekiedy jasnowidztwa. Dopiero wtedy widzi zarówno duchy, jak i duszê, potrafi usun¹æ skutki chorób gnêbi¹cych cia³a i umys³y. Ró¿ni siê od psychoterapeuty i psychiatry tym, ¿e g³êboko wierzy w ponadludzk¹ moc, nadan¹ mu przez Boga lub si³y natury (J. Ni¿nikiewicz, Tajemnice staro¿ytnej medycyny i magii). Przyk³adem dzia³ania tych potê¿nych si³ psychicznych mog¹ byæ przypadki mierci zadanej, spowodowanej przez czarowników (np. w Afryce czy w Australii). Po rozpadzie spo³eczeñstw pierwotnych rolê czarownika przej¹³ szaman. Postaæ szamana kojarzy siê z rytualnym nakryciem g³owy, zakrywaj¹cym oczy, poniewa¿ duszê mo¿na dostrzec wzrokiem wewnêtrznym i dowiadczeniem pozazmys³owym; z rytualnym strojem, grzechotkami, tarczami, obrzêdowymi maskami, ³ukiem, bêbnami, zio³ami, dymem, którym szaman okadza tego, komu ma pomóc. Szaman czêsto wykonuje magiczny taniec, wiruje w rytm taktu, wybijanego na bêbenku, wpada w trans. Dokonuje ceremonii oczyszczenia. Piêknie opisuje te zjawiska Claude Levi-Strauss w Antropologii strukturalnej: w ten sposób nast¹pi przejcie od banalnej rzeczywistoci do mitu, od wiata fizycznego do fizjologicznego, od wiata zewnêtrznego do wewnêtrznego. I mitowi rozgrywaj¹cemu siê wewnêtrznie, pod os³on¹ stanu patologicznego i za pomoc¹ stosownych metod, bêdzie dyktowa³ warunki szaman. Egipt. Chyba najbardziej tajemnicza i skomplikowana wydaje siê nam dzi magia egipska. Powsta³a ona na bazie wierzeñ wspólnot plemiennych i totemizmu. Staro¿ytni Egipcjanie nazywali swoj¹ ziemiê Kemet (Czarny L¹d), co Arabowie przekazali jako Al-Kimiyya (alchemia). Egipscy bogowie wywodzili siê od zwierz¹t-totemów. Najwa¿niejszym bóstwem by³ Horus, o g³owie soko³a. Innymi znanymi magicznymi symbolami by³y kobra i sêp. Jednak dopiero potê¿ny bóg s³oñca Ra jest kojarzony z pocz¹tkami praktyk magicznych i ze wszystkimi póniejszymi systemami ezoterycznymi. Egipcjanie wierzyli w ¿ycie po mierci, dlatego wznosili monumentalne grobowce dla swoich w³adców, mumifikowali te¿ cia³a faraonów, dostojników i wiêtych zwierz¹t. Magiczne zaklêcia i kl¹twy, stosowane podczas ceremonii pogrzebowych, by³y legalne pomaga³y ¿ywym i umar³ym. By³a te¿ stosowana czarna magia, okrelana przez znawców tematu jako niska magia, która mia³a sprowadzaæ mieræ i nieszczêcia na tego, dla kogo by³a przeznaczona i odprawiana. Egipt by³ uznawany bardzo d³ugo za krainê cudów, do której przyje¿d¿ali liczni staro¿ytni wêdrowcy, by zdobyæ tu nauki. Zachowa³y siê wiadectwa, ¿e takie podró¿e odbyli Hipokrates, Solon, Herodot, Pitagoras, Tales, Anaksymander i wielu innych. Zachowa³o siê te¿ wiele papirusów i zapisów w piramidach, wiadcz¹cych o wysokim poziomie medycyny. I tu, podobnie jak w Mezopotamii, by³a ona wydzielona z praktyk magicznych. Lekarze jednak stosowali specjalne zaklêcia, które Mezopotamia, kolebka naszej cywilizacji, po³o¿ona w dorzeczu Eufratu i Tygrysu, by³a zamieszka³a ju¿ oko³o 10 000 lat p.n.e. Najstarsz¹ cywilizacjê stworzyli Sumerowie. Ich spadkobiercami byli Babiloñczycy i Chaldejczycy. Dawni szamani zostali zast¹pieni przez lekarzy, wró¿bitów, zaklinaczy i pisarzy. Wszyscy oni musieli sk³adaæ przysiêgê s³u¿bow¹ na wiernoæ. Mo¿emy te¿ nawet mówiæ o rozwoju nauk medycznych. Leczenie, bêd¹ce niegdy domen¹ czarowników i szamanów, zaczyna³o byæ traktowane jako zawód. Czêsto lekarze odsy³ali chorych do egzorcystów czy wró¿bitów, gdy nie umieli leczyæ choroby. Magowie, kap³a- Autografia hetyckiego tekstu magicznego wg M. Popko Magia i wró¿biarstwo u Hetytów Nr 9/2003 34 PISMO PG wyg³aszali w obecnoci chorego. Papirusy medyczne zawiera³y kompendium wiedzy dla setek pokoleñ lekarzy. Nauk¹ i magi¹ zajmowali siê kap³ani znali wiele zaklêæ i formu³ magicznych. Powszechnie stosowano amulety, figurki uzdrawiaj¹ce i zapobiegaj¹ce chorobom. Jednym z najbardziej czczonych wi¹t by³y misteria Izydy, które ³¹czono z narodzinami s³oñca. Uwa¿a siê, ¿e egipska magia jest najstarsza na wiecie, a samych Egipcjan przez tysi¹clecia uwa¿ano za naród czarowników. Magiê uwa¿ano za sztukê królewsk¹. Jej patronem by³ Imenhotep. Praktykowanie magii by³o wiêc zgodne z prawem, karano tylko tych, którzy stosowali czarna magiê. Przyk³adem mo¿e byæ proces kap³anów, którzy chcieli rzuciæ czary na Ramzeza III, korzystaj¹c z magicznych papirusów, przechowywanych w wi¹tyniach. Przez d³ugie wieki liczni czarownicy, magowie, wtajemniczeni kap³ani i astrologowie zajmowali siê magi¹. ¯ydzi. Magia by³a wszechobecna w codziennym ¿yciu, mimo ¿e by³a surowo têpiona przez kap³anów, a potem przez rabinów. Stosowano j¹ najczêciej w sytuacji zagro¿enia noszono amulety ochronne, odprawiano egzorcyzmy, z których wiele przejêto od Babiloñczyków. Praktykowanie magii uwa¿ano za zbrodniê, a kar¹ przewidzian¹ dla winnych by³o ukamienowanie. ¯ydzi znali równie¿ magiê egipsk¹. Ciekawym dokumentem jest Testament Salomona, który zawiera opisy zaklêæ stosowanych przy uwalnianiu ludzi z opêtania. Rozpowszechnione by³y kaba³a, wró¿by, magia i numerologia. ¯ydowska kaba³a prawdopodobnie wywodzi siê z magii egipskiej. Wywar³a ona ogromny wp³yw na wiele póniejszych systemów okultystycznych. Kaba³a oznacza po hebrajsku tradycjê. Mo¿na powiedzieæ, ¿e jest ¿ydowskim mistycyzmem, poszukiwaniem miejsca cz³owieka, prób¹ zrozumienia jego duszy, poszukiwaniem boskoci. Jednoczenie s¹ to mistyczne i magiczne praktyki, dostêpne tylko dla nielicznych wybrañców. Wieki póniej, zosta³a ona opisana po raz pierwszy w znany nam dzi sposób przez Izaaka lepego (oko³o 1160 1263). Dziêki nieustannym wêdrówkom ¯ydów trafi³a ona do wszystkich prawie krajów starego kontynentu. Grecja. Samo s³owo magia ma pochodzenie greckie, ale rdzeñ s³owa magush pochodzi od perskiego s³owa, okreNr 9/2003 laj¹cego wiedzê magów. Magami by³y osoby zajmuj¹ce siê wiedz¹ tajemn¹, wtajemniczeni kap³ani, którzy czcili wiêty ogieñ boga Mitry, astrologowie, dokonuj¹cy wiêtych obrzêdów i rytua³ów. Przyci¹gali oni pomoc si³ nadprzyrodzonych do osób, które jej potrzebowa³y. Pliniusz w Historii naturalnej wymienia trzy szko³y magii. Za najstarsz¹ uwa¿a on szko³ê persk¹, w której ogromn¹ rolê odgrywa³ kult Mitry i nauki Zoroastra. Drug¹ szko³¹ by³a szko³a ¿ydowska, m³odsza od perskiej o tysi¹c lat, która ukszta³towa³a siê pod wp³ywem tradycji egipsko-¿ydowskiej. Trzeci¹ by³a szko³a cypryjska. W staro¿ytnej Grecji patronk¹ magii by³a Hekate, która mia³a ogromn¹ moc. Magowie byli w stanie zmusiæ demony, by s³u¿y³y ludziom rad¹. Wywo³ywano duchy i podporz¹dkowywano je woli maga. Powszechne by³y te¿ wiara w amulety, moc spisywanych zaklêæ, oraz wiara w przedmioty magiczne. Za najs³ynniejsz¹ czarodziejkê staro¿ytnoci uwa¿ano Medeê. W VI w. p.n.e. za centrum nauk magicznych uwa¿ano miasto Hypate, w którym mieszka³y s³ynne w ca³ej Helladzie kobiety-czarodziejki. Zachowa³o siê do dzi oko³o 150 greckich dokumentów magicznych, z których kilkanacie by³o podrêcznikami magii. Zachowa³y siê równie¿ liczne tabliczki defixiones, na których wygrawerowano magiczne formu³ki i zaklêcia ochronne, oraz figurki kotossoi, które przek³uwano i pêtano drutem, a potem umieszczano piewaj¹c odpowiednio ponur¹ inkantacjê na cmentarzach. Wró¿ono te¿ na podstawie zachowania siê zwierz¹t, badano wnêtrznoci zwierz¹t ofiarnych, analizowano unosz¹cy siê dym, wodê, sny, a równie¿ wywo³ywano duchy. O wielu tych praktykach, z dystansem i humorem, opowiada Lukian w Mi³oniku rzeczy fa³szywych. Echa skomplikowanych rytua³ów magicznych mo¿na by³o odnaleæ w misteriach eleuzejskich, które by³y pierwszym stopniem wtajemniczenia lekarzy. By³y te¿ misteria mierci i zmartwychwstania, maj¹ce prawdopodobnie rodowód staroegipski, misteria terapeutyczne w wi¹tyniach Asklepiosa, gdzie kap³anom towarzyszy³y w terapii wytresowane wê¿e i psy. Hipokrates by³ prze³omow¹ postaci¹ dla medycyny. By³ cz³owiekiem niezwyk³ym. Jego g³ówn¹ zas³ug¹ by³o uwolnienie medycyny od wp³ywów teurgiczno-magiczno-wi¹tynnych i ustawienie jej na podstawach racjonalnych (Ni¿ni- kiewicz). Ale tradycja przypisywa³a samemu Hipokratesowi magiê. Mówiono na przyk³ad, ¿e w stoj¹cym na jego grobie ulu pszczo³y produkowa³y miód uzdrawiaj¹cy wszelkie choroby. W staro¿ytnej Grecji pojawili siê te¿ aptekarze, którzy sprowadzali leki z ca³ego ówczesnego wiata. Przywo¿ono je z Egiptu lub z Chin, wêdruj¹c s³ynnym jedwabnym szlakiem. Jednoczenie jednak, ró¿ne wiedmy i znachorki zbiera³y zio³a, z których przygotowywa³y napoje mi³osne, kosmetyki, leki, czy rodki poronne. Rzym. W antycznym Rzymie fascynacja magi¹ i nienawiæ do niej by³y wyj¹tkowo silne. Stare walczy³o z nowym. W najdawniejszym okresie by³ rozpowszechniony ju¿ kult Westy, bogini ogniska domowego, oraz dobrych duchów przodków. Ogromn¹ popularnoci¹ cieszy³y siê te¿ wyrocznie, podobnie jak w Grecji, gdzie najs³ynniejsz¹ by³a wyrocznia w Delfach. Wyrocznie w Kume, w pobli¿u Wezuwiusza, by³y znane w ca³ym pañstwie rzymskim., np. Wyrocznia Zmar³ych. Przepowiedni udziela³a tam Sybilla. By³a to s³ynna wyrocznia, która s³u¿y³a pañstwu przez stulecia, a zbiór tych przepowiedni Carmina Marciana przechowywano na Kapitolu, w wi¹tyni Jowisza. Niestety, sp³on¹³ w 83 r. p.n.e. Póniej, ju¿ w epoce katolickiej, wykorzystywano równie¿ proroctwa Etrusków. Tacyt w swoich Kronikach, opowiada jak cesarz Klaudiusz broni³ tradycji i sztuki wró¿biarskiej. wi¹tynie w Kume przez tysi¹c lat przyci¹ga³y pielgrzymów, którzy chcieli poznaæ przysz³oæ. Ta pogañska wyrocznia wietnie funkcjonowa³a w czasach chrzecijañskich. Odprawiano wiele skomplikowanych magicznych rytua³ów, podczas któ- Drzeworyty rolin z dzie³a Falimirza O zio³ach i mocy ich wg Encyklopedii wiedzy o ksi¹¿ce PISMO PG rych odurzeni narkotykiem pielgrzymi przechodzili przez tajemne pomieszczenia i korytarze, by w koñcu us³yszeæ przepowiednie. Magia i astrologia mia³y ogromne wp³ywy w Rzymie, a prorocy i wieszcze cieszyli siê ogromnym powodzeniem. Czêsto te¿ pomagano magii, u¿ywaj¹c wolno dzia³aj¹cych trucizn. Powszechnie stosowano amulety i kwadraty magiczne. Spisywano równie¿ wiele zaklêæ ochronnych na tabliczkach defixiones. Popularnymi wiêtami by³y Lemuria, podczas których b³agano z³e duchy, by pozosta³y w podziemiach i nie nêka³y ludzi. W Prawie 12 tablic, pochodz¹cym z oko³o 450 r. p.n.e. po raz pierwszy wspomniano o magii. Magia by³a w antycznym Rzymie, tak jak medycyna i sztuka, czêci¹ ¿ycia codziennego. Wyj¹tkiem by³y czasy Tyberiusza, który kaza³ przegnaæ wszystkich czarowników i wró¿biarzy. Niew¹tpliwie ciekaw¹ postaci¹ by³ Apolloniusz z Tyany, uwa¿any za cudotwórcê, okrelany przez historyków mianem maga egipskiego, czego nie prostowa³, twierdz¹c, ¿e jest w stanie uciszaæ morze, zatrzymywaæ burze, zapobiegaæ huraganowym wiatrom (Ni¿nikiewicz). Spadkobiercami magii chaldejskiej, egipskiej, neoplatonistów i kabalistów stali siê ró¿okrzy¿owcy, którzy byli tajnym stowarzyszeniem okultystycznym, za³o¿onym w XIV w. przez Christiana Rosenkreuza. Cz³onkowie tego stowarzyszenia mogli stosowaæ magiê nieodp³atnie, by pomagaæ chorym. Ich spadkobiercy dzia³aj¹ zreszt¹ do dzi, staraj¹c siê poznaæ sekrety natury i nauki. Du¿e znaczenie mia³y i maj¹ do dzi magiczne karty tarota. Trudno powiedzieæ, czy pochodzi³y z Indii, czy przywiezione zosta³y przez Marco Polo z Chin. Do Europy trafi³y ju¿ w XIII wieku i przez wiele stuleci by³y u¿ywane jako karty do gry. Dopiero w po³owie XVIII w. odkryto ich magiê i zaczêto u¿ywaæ do celów tajemnych. Tradycyjne talie nawi¹zuj¹ do XIV-wiecznych wzorów weneckich lub piemonckich. Warto tu jeszcze wspomnieæ o tarocie indiañskim i kaszmirskim tarocie astrologicznym. Znawcy tematu twierdz¹, ¿e kart nie wolno nikomu po¿yczaæ, a nawet nie wolno ich pozwoliæ dotkn¹æ. Powinny te¿ byæ traktowane z szacunkiem. Karty te symbolizuj¹ ró¿ne elementy ludzkiego dowiadczenia, pomagaj¹ 35 podj¹æ w³aciwe decyzje ¿yciowe. Wiedza przekazywana przez karty tarota by³a wykorzystywana od bardzo dawna w tzw. wysokiej magii. Warto wspomnieæ te¿ o starej magii celtyckiej, s³owiañskiej, germañskiej, nie mówi¹c ju¿ o tradycjach takich, jak staroindyjska, chiñska, indiañska, tradycje afrykañskie i wiele innych. W tak krótkiej formie jest to jednak niemo¿liwe. Dzi zauwa¿a siê renesans zainteresowania magi¹. Wicca to wspó³czesna magia, której korzenie siêgaj¹ celtyckiej tradycji. Najwa¿niejsz¹ zasad¹ wicca jest rede, które w krótkiej formie brzmi: Czyñ, co zechcesz, byleby nikogo nie krzywdzi³, natomiast wersja rozbudowana zaczyna siê od takich oto wskazówek: Przestrzegaj prawa, pe³en mi³oci i ufnoci. ¯yj i daj ¿yæ, bierz i dawaj. Krel magiczny kr¹g, by odstraszyæ niepo¿¹dane moce... (A. Devine, Magia z czterech stron wiata). Wiccanie praktykuj¹ swoj¹ magiê w samotnoci albo w klasycznych gardneriañskich zgromadzeniach, które skupiaj¹ po 13 cz³onków, sporód których wyznacza siê najwy¿szego kap³ana i kap³ankê. Zajmuj¹ siê tylko bia³¹ magi¹, nie potrzebuj¹c ¿adnego wtajemniczenia. Przedmiotem ich zainteresowañ s¹ ró¿ne zaklêcia, takie jak zaklêcia mi³osne, przyci¹gania, uwodzenia, odpêdzania, zaklêcia pieniê¿ne, magiczne ¿yczenia. Nieobca jest im krystalomancja, gdy¿ wró¿¹c z luster, wody, wiec, czy z dymu mog¹ poznaæ przysz³oæ i przesz³oæ. S¹ znawcami rytua³ów magicznych, otwarcia krêgu, równowagi i koncentracji, rytua³ów ochronnych i rytua³ów oczyszczania. Znaj¹ uk³ady i znaczenie run, a w swojej magii stosuj¹ ró¿ne zio³a, kadzid³a i zapachy, kamienie szlachetne i numerologiê. Inaczej sprawa wygl¹da z czarownicami. Przez ca³e wieki cieszy³y siê bardzo z³¹ s³aw¹. Wiele z nich straci³o ¿ycie za uprawianie magii szacuje siê, ¿e oko³o 6 milionów czarownic spalono na stosach. A. Devine (Zaklêcia, rytua³y, wró¿by, ksiêga cieni) daje wskazówki, jak zostaæ czarownic¹: Staj¹c siê czarownic¹, nie trzeba odrzucaæ dotychczasowego ¿ycia i nie oddziela siê swojego ¿ycia duchowego od ¿ycia codziennego a raczej d¹¿y siê do stosowania zasad sztuki we wszystkim, co siê robi na co dzieñ. A co robiæ, by zostaæ czarownic¹? Nale- Fragment pracy M. Cooleya Wiedmy ¿y nauczyæ siê medytacji, wewnêtrznego wyciszania, trzeba pozostaæ na bie¿¹co z naturalnym rytmem naszego wiata, poznaæ fazy ksiê¿yca, równonoce, ksiê¿ycowy zodiak. Bardzo wa¿ny jest te¿ kontakt z natur¹. Nale¿y równie¿ nabyæ stosowne akcesoria, prowadziæ grimuar, czyli ksiêgê cieni, oraz braæ udzia³ w sabatach Samhain, Yule, Imbolc, Ostara, Beltane, Litha, Lammas i Mabon. Wówczas adept sztuki wiedzy tajemnej ma pewne szanse, by powtórzyæ niewiarygodny wyczyn pewnej zaradnej czarownicy, nijakiej Leny Skanind z Norwegii. Jak donios³a prasa (Onet.pl Wiadomoci z dnia 24.10.2003 r.) Norweska czarownica, maj¹ca problemy z utrzymaniem siê ze swojej dzia³alnoci, otrzyma³a pañstwow¹ zapomogê. Pieni¹dze maj¹ jej pomóc w produkcji i sprzeda¿y eliksirów dla zagubionych dusz i niepewnych swojej potencji narzeczonych staj¹cych na lubnym kobiercu. Lena wie, ¿e dla czarownic sprzedawanie swoich us³ug, to pewne tabu. Oddajmy jej g³os: Jestem zwyk³¹ czarownic¹ z oryginalnym pomys³em na biznes [...] chcê jedynie wnieæ trochê magii w ¿ycie zwyk³ych ludzi. W koñcu magia jest wszêdzie, tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawê. Niewiarygodne? Ale prawdziwe! I to nie za siedmioma górami, siedmioma morzami i siedmioma lasami, jak to drzewiej bywa³o. Iwona Alaaie Biblioteka G³ówna Nr 9/2003 36 PISMO PG Po¿yteczne po¿ary lasu P o¿ary lasów kojarzone s¹ zwykle ze stratami materialnymi, zwi¹zanymi z ubytkiem surowca w postaci drewna oraz z kosztami gaszenia pal¹cych siê drzewostanów. Jednak gdy nieco g³êbiej wnikniemy w owo zagadnienie, to okazuje siê, ¿e po¿ary s¹ odwiecznym naturalnym czynnikiem, maj¹cym istotny wp³yw na sukcesjê ekologiczn¹ lenych ekosystemów (chodzi o po¿ary wywo³ane si³ami przyrody, np. uderzeniem pioruna, a nie o bezmylne podpalenia lasów gospodarczych). W Ameryce Pó³nocnej wiele gatunków przystosowa³o siê do okresowych po¿arów, np. sosna Banksa (Pinus banksiana), u której szyszki otwieraj¹ siê wy³¹cznie dziêki wysokiej temperaturze wywo³anej obecnoci¹ ognia; st¹d drzewo to otrzyma³o inn¹ potoczn¹ nazwê sosna ogniowa. Sosnê tê mo¿na sporadycznie napotkaæ m.in. w Lasach Oliwskich oraz wypatrzyæ w ogrodzie botanicznym Wydzia³u Farmacji Akademii Medycznej w Gdañsku, mieszcz¹cym siê przy ul. Genera³a Józefa Hallera. Lene pogorzeliska oraz miejsca po ogniskach s¹ siedliskami kilkunastu w¹sko wyspecjalizowanych organizmów, niezwykle interesuj¹cych pod wzglêdem ekologicznym. Egzystuj¹ tam przyk³adowo: w¹trobowiec porostnica wielokszta³tna (Marchantia polymorpha) oraz szereg antrakofilnych (wêglolubnych) gatunków wielkoowocnikowych grzybów. Wród nich s¹ taksony nale¿¹ce do klasy workowców (Ascomycetes), m.in. kustrzebka fioletowawa (Peziza violacea) i garstnica wypaleniskowa (Geopyxis carbo- Sosna Banksa (Pinus banksiana) z³amana przez wiatr ga³¹ z szyszkami, W¹wóz Karoliny w Lasach Oliwskich, 1.05.2003 r. Nr 9/2003 W¹trobowiec porostnica wielokszta³tna (Marchantia polymorpha), wyros³y w miejscu wypalania ga³êzi, Dolina Wê¿owa, oddz. 110a len. Renuszewo, 23.08. 2003 r. Garstnica wypaleniskowa (Geopyxis carbonaria), Dolina Wê¿owa, 23.08. 2003 r. naria). Klasê podstawczaków reprezentuj¹ m.in. ³uskwiak wypaleniskowy (Pholiota carbonaria), popielatek czarniawy (Tephrocybe atrata) i szaroblaszek zgliszczowy (Faerberia carbonaria), rzadki przedstawiciel rzêdu ¿agwiowców. Z wyj¹tkiem ostatniego taksonu, wszystkie wymienione powy¿ej grzyby zosta³y stwierdzone w Lasach Oliwskich (Trójmiejski Park Krajobrazowy), w miejscach wypalania ga³êzi i pniaków przede wszystkim w monokulturach z dojrza³ymi drzewostanami wierkowymi lub w drzewostanach liciastych zawieraj¹cych domieszkê wierka pospolitego. Dot¹d nie zaobserwowano tu pospolitego workowca Pyronema confluens, tworz¹cego na zgliszczach ró¿owoczerwone kobierce, sk³adaj¹ce siê z wielu niewielkich miseczek. Myl¹ca mo¿e byæ nazwa grzyba: zgliszczak pospolity (Ustulina deusta). Gatunek jedynie wygl¹dem przypomina zwêglony substrat, lecz nie jest zwi¹zany z pogorzeliskami. Tworzy cienkie, mocno sp³aszczone najpierw popielate, póniej czarne podk³adki na murszej¹cych pniakach nale¿¹cych do drzew liciastych. Wród antrakofilnych grzybów Lasów Oliwskich najczêciej napotkamy garstnicê wypaleniskow¹, zaliczan¹ do gatunków nieczêsto wystêpuj¹cych w kraju. Jej m³ode pomarañczowobr¹zowe owocniki wpierw maj¹ kszta³t czarkowaty, a nastêpnie talerzykowaty. Brzeg owocnika otoczony jest bia³¹ obwódk¹, co przydaje mu walorów estetycznych. Kustrzebka fioletowawa przybiera kolor, który zawarty jest w jej nazwie, polskiej i ³aciñskiej ale tylko w pocz¹tkowym okresie jej rozwoju, kiedy to ma kszta³t miseczki; póniej ów kolor zmienia siê na br¹zowawy. Gatunkiem, który preferuje wypaleniska, jest przyczepka falista (Rhizina undulata). W m³odoci jej owocnik jest wypuk³y, g³adki, kasztanowobr¹zowy, otoczony bia³a obwódk¹. Nastêpnie, zgodnie z nazw¹ gatunkow¹, owocnik ulega zmarszczeniu, pofa³dowaniu. Przytwierdzony jest do pod³o¿a sznurami grzybni rizoktonami, które przypominaj¹ korzenie; st¹d synonimiczna nazwa rodzaju grzyba korzenica. W Polsce przyczepka niszczy siewki i m³ode egzemplarze drzew w wieku 25 lat. Dlatego podrêczniki fitopatologii lenej odradzaj¹ wypalania drewna w miejscach zak³adania nowych kultur drzew iglastych, przede wszystkim sosny pospolitej, a tak¿e wierka i modrzewia. Ciekawe, ¿e egzotyczna Kustrzebka fioletowawa (Peziza violacea), oddz. 124 len. Matemblewo, 28.08.2003 r. PISMO PG daglezja zielona, czêsto sadzona w Lasach Oliwskich, jest odporna na dzia³anie tego patogenu. W anglojêzycznym pimiennictwie fitopatologicznym funkcjonuje termin: Rhizina root disease (w wolnym t³umaczeniu: choroba upraw wywo³ana przez przyczepkê). W Wielkiej Brytanii patogen atakuje drzewostany starsze, 20-30 letnie, zw³aszcza te z udzia³em wierka sitkajskiego (Picea sitchensis), sprowadzonego tam z Ameryki Pó³nocnej. Odnotowano wyj¹tkowe przypadki paso¿ytowania przyczepki na drzewach liciastych. Czy wypalanie odpadów drewna na terenie Lasów Oliwskich jest szkodliwe, czy te¿ po¿yteczne? Na tak postawione pytanie trudno odpowiedzieæ jednoznacznie. O ile dzia³alnoæ ta dotyczy niewielkiego obszaru (i nie przeistacza siê w wielkopowierzchniowe po¿ary), to mo¿na j¹ uznaæ za sprzyjaj¹c¹ rozwojowi lasu. Bez obecnoci miejsc po ogniskach, egzystencja wymienionych powy¿ej antrakofilnych gatunków grzybów by³aby niemo¿liwa. Zauwa¿ono, ¿e w trakcie palenia ognisk czêsto dochodzi do niszczenia p³ytko zag³êbionych w pod³o¿u korzeni wierków. Nierzadko, wskutek bliskoci drzew, dochodzi do tzw. oparzeliny kory i pojawia siê martwica w ¿ywej czêci drzewa. Niebawem miejsca te ulegaj¹ infekcjom przez paso¿ytnicze grzybowe ksylobionty, np. w przypadku buka jest nim hubiak pospolity lub pniarek obrze¿ony*. Zjawisko paso¿ytnictwa grzybów na drzewach mo¿e cieszyæ przyrodnika, bo lene rodowisko jest wówczas bli¿sze naturalnemu, ale na pewno le jest oceniane przez gospodarza lasu. Dla niego to ewidentna strata surowca drzewnego, a zatem i mniejszy zysk z hodowli drzew. W Lasach Oliwskich straty w uprawach spowodowane przez przyczepkê falist¹ s¹ symboliczne, co wynika m. in. ze sk³adu gatunkowego drzewostanów: dominuje tu przede wszystkim buk pospolity. Pozosta³e gatunki saprobiontycznych grzybów pozytywnie oddzia³ywaj¹ na lene uprawy i przy okazji wzbogacaj¹ okoliczn¹ mikobiotê. Jest to równoznaczne z powiêkszeniem siê lokalnej ró¿norodnoci biologicznej. Niepokoj¹cym zjawiskiem w Lasach Oliwskich jest permanentne pozostawianie przez robotników lenych nie- 37 M³ode owocniki przyczepki falistej (Rhizina undulata), Dolina Wê¿owa, 23.08.2003 r. dogaszonych ognisk. Taki proceder mia³ m. in. miejsce w sierpniu 2003 roku dwukrotnie: w oddz. 130d i 124b lenictwa Matemblewo. Ca³e szczêcie, ¿e wyst¹pi³y obfite opady deszczu, które oddali³y mo¿liwoæ wyst¹pienia po¿aru lasu, przede wszystkim ció³ki, na wiêkszym obszarze**. Zamieszczone w niniejszym artykule zdjêcia owocników antrakofilnych grzybów zosta³y wykonane na obszarze dwóch lenictw: Matemblewo i Renuszewo, gdzie od kilku lat prowadzone s¹ intensywne zabiegi trzebie¿y oraz zrywki drewna. Antrakofilny gatunek kustrzebki (Peziza praetervisa), oddz. 144 len. Matemblewo, 18.08.2003 r. Marcin S. Wilga Wydzia³ Mechaniczny Pomorskie Ko³o Terenowe Klubu Przyrodników Fot.: autor * Postaram siê kiedy opisaæ na ³amach Pisma PG historiê naturaln¹ pewnego buka, który uleg³ dzia³aniu ognia; mam kilka interesuj¹cych fotografii zwi¹zanych z tym zamieraj¹cym przez lata drzewem. ** Pracuj¹c spo³ecznie w Stra¿y Ochrony Przyrody, latem 1994 roku bra³em udzia³ w akcji gaszenia p³on¹cego torfowiska w rejonie Matarni (otulina TPK). Przekona³em siê, jak skomplikowane jest to zadanie i doceni³em wówczas pracê stra¿aków ich trud i powiêcenie oraz profesjonalizm. £uskwiak wypaleniskowy (Pholiota carbonaria), oddz. 130 len. Matemblewo, 25.08.2003 r. Nr 9/2003 38 PISMO PG Z kalendarza JM Rektora Padziernik 2003 " 15 padziernika. Ratusz Staromiej- " " " " l l l " " " ski w Gdañsku. Na zaproszenie Marsza³ka Województwa Pomorskiego Jana Koz³owskiego Rektor wzi¹³ udzia³ w Pierwszym Regionalnym Forum Strategii Innowacyjnoci dla Województwa Pomorskiego. 17 padziernika. Rektor przyj¹³ w swoim gabinecie niemieckiego profesora Wolfganga G. Deurera wraz z rodzin¹, autora ksi¹¿ki Gdañsk i jego kocio³y. 17 padziernika. Dwór Artusa w Gdañsku. Prezentacja polskiego przek³adu ksi¹¿ki prof. Wolfganga G. Deurera pt. Gdañsk i jego kocio³y. 17 padziernika. Polska Filharmonia Kameralna w Sopocie przy Operze Lenej. Uroczyste jubileuszowe spotkanie z okazji 10-lecia dzia³alnoci Wojewódzkiego Funduszu Ochrony rodowiska i Gospodarki Wodnej w Gdañsku. 20 padziernika. Uroczyste oddanie do eksploatacji superkomputera (klastra komputerowego) o najwiêkszej mocy obliczeniowej w Polsce i jednego z najwiêkszych w Europie. W spotkaniu m.in. udzia³ wziêli: Stacy Smith wiceprezydent INTEL Corporation z USA Wojciech Szewka podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji Andrzej Widerszpil prezes firmy OPTIMUS. 24-26 padziernika. Politechnika wiêtokrzyska w Kielcach. Konferencja Rektorów Polskich Uczelni Technicznych (KRPUT). 27 padziernika. Sala 300 w Gmachu G³ównym Politechniki Gdañskiej. Otwarcie firmy symulacyjnej na Politechnice Gdañskiej. 28 padziernika. Audytorium Katedry Wysokich Napiêæ i Aparatów w Gdañsku-Wrzeszczu. Uroczystoæ nadania audytorium Katedry Wyso- Nr 9/2003 " " l l l " " " kich Napiêæ i Aparatów Elektrycznych imienia Profesora Tadeusza Lipskiego. 28 padziernika. Ratusz Staromiejski w Gdañsku. Spotkanie z prof. Edmundem Kotarskim Laureatem Nagrody Heweliusza za rok 2002. 29 padziernika. Rektor przyj¹³ w swoim gabinecie prezesa firmy Intel pana Marka Harrisa szefa europejskich programów edukacyjnych Intela. W spotkaniu wziêli udzia³ równie¿: Leszek Pankiewicz prezes Intel Technology Poland prof. Andrzej Stepnowski prorektor ds. nauki PG prof. Henryk Krawczyk dziekan Wydzia³u ETI PG 29 padziernika. Dwór Artusa w Gdañsku. Na zaproszenie Rady Miasta Gdañska Rektor wzi¹³ udzia³ w uroczystym wrêczeniu Gdañskiej Nagrody im. Ericha Brosta partnerstwu hanzeatyckich miast Gdañska i Bremy. 30 padziernika Sala posiedzeñ w Nowym Ratuszu w Gdañsku. Sesja Rady Miasta Gdañska, na której zosta³a podjêta uchwa³a w sprawie ustanowienia roku 2005 Rokiem Politechniki Gdañskiej. 30 padziernika. Sala kolegialna w Gmachu G³ównym Politechniki Gdañskiej. Rektor przyj¹³ delegacjê z Rouen z Prezydentem Górnej Normandii na czele. " l l l l " " " " " Listopad 2003 " 4 listopada. Sala Bia³a Ratusza G³ównomiejskiego w Gdañsku. Kolacja z okazji wizyty w Polsce pana Francisco Campsa Ortiza, premiera Autonomicznego Rz¹du Walencji. " 5 listopada. Sala Senatu Politechniki Gdañskiej. Rektor przyj¹³ delegacjê firmy Telecom z Karlskrony w Szwecji. " 9 listopada. Dwór Artusa w Gdañ- " sku. Debata nt.: Prawda historii balast czy szansa? 11 listopada. Uroczystoci zwi¹zane z 85. rocznic¹ odzyskania przez Polskê niepodleg³oci: sk³adanie wi¹zanek pod tablic¹ J. Pi³sudskiego sk³adanie wieñców pod pomnikiem Jana III Sobieskiego przemarsz do Bazyliki Mariackiej msza w. w Bazylice Mariackiej koncelebrowana przez Metropolitê Gdañskiego ks. abp Tadeusza Goc³owskiego. 13 listopada. Rektor przyj¹³ w swoim gabinecie profesora Wielanda Ramma z Kaiserslautern (Niemcy). 19 listopada. Intel Technology Poland w Gdañsku. Rektor wzi¹³ udzia³ w spotkaniu na zaproszenie prezesa Intel Technology Leszka Pankiewicza. 21-22 listopada. Politechnika Gdañska. Polskie Forum Akademicko-Gospodarcze na temat Wartoæ cz³owieka lojalnego. Etyka w biznesie, nauce i edukacji. 22 listopada. Auditorium Novum Politechniki Gdañskiej. Koncert Flamenco organizowany przez Konsula Honorowego Hiszpanii w Gdañsku Macieja Dobrzynieckiego oraz Rektora PG profesora Janusza Rachonia. 24 listopada. Sala Kongresowa Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdañsku. Uroczystoæ nadania godnoci doktora honoris causa profesorowi Januszowi Czerwiñskiemu oraz Kazimierzowi Górskiemu. 25 listopada. Biurowiec Elbrewery Co. Ltd. w Elbl¹gu. Posiedzenie Rady Rektorów Województwa Pomorskiego z przedstawicielami w³adz samorz¹dowych województwa pomorskiego i warmiñsko-mazurskiego oraz cz³onkami Polskiego Klubu Ekobiznesu. Piotr Markowski Rektorat