Nr 12 (85) GRUDZIEŃ 2016
Transkrypt
Nr 12 (85) GRUDZIEŃ 2016
Nr 12 (85) GRUDZIEŃ 2016 Nuras.info 12/2016 Od Redakcji Okres bożonarodzeniowej krzątaniny, pogoni za najzgrabniejszym karpiem, najbardziej zieloną choinką i niepowtarzalnymi prezentami w niewiarygodnie okazyjnych cenach, skutecznie wyrywa nas z zimowego marazmu. Choć pozbawiony śniegu, a zwłaszcza mrozu grudzień nie nastraja optymistycznie miłośników nurkowania podlodowego, z pewnością niespodzianki, które znajdziecie już wkrótce pod choinką przywrócą szerokie uśmiechy na Waszych twarzach. Jeśli nie, no cóż, w przyszłym roku spróbujcie być jeszcze bardziej grzeczni… Nad noworoczną lampką szampana, w huku rozświetlających niebo fajer werków odpowiedzcie sobie na pytania, co się udało, a nad czym warto jeszcze popracować w nadchodzącym roku. Gdy już dokonacie własnych podsumowań, zapraszamy do udziału w kolejnej edycji plebiscytu Czytelników Magazynu Nuras.info i zachęcamy do wytypowania OSOBY oraz PRODUKTU, które w mijającym roku zasłużyły na szczególne wyróżnienie. Tradycyjnie czekamy na Wasze propozycje w dwóch kategoriach: • PRODUKT ROKU 2016 - sprzęt nurkowy wyróżniający się innowacyjnością, niezawodnością, jakością, nowatorski projekt szkoleniowy, wydawnictwo, itp. • OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 – osoba cechująca się profesjonalizmem i doświadczeniem, która w mijającym roku wykazała się największą aktywnością i zaangażowaniem w rozwój branży nurkowej. Nominacje można zgłaszać do 15 lutego 2017 r. pod adresem: [email protected] Życzymy naszym Czytelnikom, Sympatykom i Współpracownikom ciepłej, rodzinnej atmosfery przy wigilijnym stole, a także spełnienia najbardziej szalonych marzeń w nowym roku! Spis treści Rummu, cud podwodnego świata 4 Safari po Morzu Czerwonym 28 Ekspedycja wigierska 44 Freediving dla każdego 48 Kamieniołom „Koparki” – 2016 58 Tajemnicze połączenie! 64 Mój pierwszy raz… pod wodą i w jaskini 72 Strugalski o bezpieczeństwie nurkowania 82 Rok 2016 w nalofoty.pl 86 Minął 2016 i pierwszy rok... 94 Jezioro tajemnic 98 Redakcja Nuras.info redaguje: Dariusz Smosarski [email protected], współpracują: Miłosz Dąbrowski, Agata Isajew, Michał Winek, Rudi Stankiewicz, Adam Borkowski, Radosław Bizoń, Grzegorz Zieliński; Skład komputerowy i łamanie: Studio AVALON – Olsztyn Za treść artykułów odpowiadają autorzy. Redakcja zastrzega sobie prawo adiustacji i skracania tekstów oraz zmiany tytułów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń. Przedruki i kopiowanie wyłącznie za zgodą zespołu redakcyjnego. Wszelkie prawa zastrzeżone. Publikacja reklamy i tekstów sponsorowanych niekoniecznie oznacza poparcie dla produktu, firmy czy usługi. Artykuły i zdjęcia można przesyłać przez naszą stronę www.nuras.info Zdjęcie okładki: Jacek Biernacki Nadsyłając materiały, celem zamieszczenia w wydawnictwie Nuras.info autor oświadcza, że zapoznał się z regulaminem zamieszczonym na www.nuras.info i go akceptuje. 2 Nuras.info 12/2016 Rummu, cud podwodnego świata Rummu, Estonia. Egzotyczna nazwa, długi czas kompletnie poza moimi wyobrażeniami, że kiedykolwiek wybiorę się w tę stronę Europy. Wszystko zaczęło się od jakichś zdjęć i chyba dwóch filmików. Obejrzałem filmiki, zdjęcia, ale nie wykonałem minimalnego choćby wysiłku, by sprawdzić na mapie, gdzie to jest. W stronę Rosji? Eeee, nie ma co kombinować – dziki wschód, pewnie daleko, pewnie nie do ogarnięcia, żeby tam dojechać – co zakręt to czające się radiowozy czyhające na turystów z zachodu i na gigantyczne łapówki, dziury w drogach wielkości krateru tunguskiego, bieda, dzicz i bóg jeden raczy wiedzieć, co jeszcze. Jesz4 Nuras.info 12/2016 cze pewnie jakieś zabłąkane bojówki lokalnych wielbicieli starego porządku i wszyscy pijani wszędzie. Gdybym tak dalej myślał, nie doszłoby do jednego z najfajniejszych wyjazdów, jakie miałem przyjemność zaliczyć wraz z moimi przyjaciółmi z Klubu 4divers. W końcu któregoś dnia kliknąłem na Google Maps i sprawdziłem lokację, pooglądałem trasę przejazdu, zbadałem możliwości noclegowe, zacząłem rozważać różne scena- 5 riusze nurkowe (długi czas ważnym elementem wtedy jeszcze mocno niepewnej wyprawy było nurkowanie w estońskiej części Bałtyku – foki, totalnie inne, niesamowite wraki z brzegu, itp.). Nagle zaczęło to nabierać kształtów rzeczywistych. Nagle zdałem sobie sprawę, że nie jest to praktycznie żaden niezwykły wyczyn. Drogi są proste, kraje przez które prowadzą Nuras.info 12/2016 wcale nie straszą napadami na przejezdnych, nie jest to żaden dziki wschód. To jest Estonia. Kraj, z którym praktycznie nic nie mamy wspólnego. Jedna wielka niewiadoma. Pociągająca, przyzywająca, zapraszająca – odkryj mnie! To tylko tysiąc kilometrów prostej jazdy prostą drogą – jechałem już dużo dalej, bo do Czarnogóry. Czas przejazdu podawany przez nawigację to prawie dwanaście godzin. Długo, ale da się zrobić. Zaczęliśmy się oswajać z odległością, czasem przejazdu, a widoki spod wody coraz bardziej nas kusiły. Słaliśmy więc zapytania do lokalnych centrów nurkowych i baz noclegowych, kombinowaliśmy logistykę wyjazdu. Zaskoczyła nas praktycznie każda odpowiedź. Generalnie wszyscy namawiali nas na Bałtyk. Rummu traktowano jako dodatek – maksymalnie dzień, no może dwa dni nurkowania, a po- 6 tem warto przejechać na Bałtyk. Ceny organizacji pięciu dni nurkowań były dość poważne, jak na Europę przystało. W skrócie, licząc wyjazd tygodniowy, cena wyprawy byłaby niebez- piecznie blisko kosztów przelotu do Egiptu, nurkowań tamże i spania w bardzo przyzwoitym hotelu. A tu jeszcze dojechać na miejsce trzeba! Zmroziły mnie wstępnie wyliczone koszty, stanęło więc na krótszym wyjeździe, na zbadaniu Nuras.info 12/2016 samego Rummu. Termin wyznaczyliśmy na długi weekend majowy. Wszystko zaczęło się ładnie układać – znaleźliśmy sympatyczną bazę noclegową przy samym akwenie, która gotowa była przygotować nam wszystko na miejscu: nurkowania, noclegi, wyżywienie. Kosztowo całkiem przyzwoicie, pomimo że Estonia przyjęła euro. Zostało tylko odliczanie dni do wyjazdu. Nakreślony plan obejmował dwa dni 7 nurkowania w Rummu, jeden dzień „suchy” na Tallin i potem powrót do Polski. Ekipa z Klubu 4divers zebrała się dość szybko. W zasadzie nie była to duża grupa, bo obejmowała tylko trzy samochody, ale od- Nuras.info 12/2016 powiadała nam ta liczba jako optymalna na wypad eksploracyjny, po którym spodziewaliśmy się wszystkiego i dużo było dla nas niewiadomych. Bladym piątkowym świtem ruszyliśmy spod mojego domu w Józefowie i rozpoczę- liśmy długą podróż ku Rummu. Granicę Polski mijaliśmy już w okolicach południa, mając świadomość, że to jeszcze nie jest nawet połowa drogi. Jechało się jednak póki co dobrze i nie natrafiliśmy na żaden wzmożony ruch spowodowany długim 8 weekendem. Trasa nie dłużyła się, kilometry leciały. Z zaciekawieniem obserwowałem widoki zza szyby próbując odczytać z nich, jak się wiedzie naszym sąsiadom. Litwa i Łotwa praktycznie się nie różnią między sobą. Przygnębiające widoki wsi, raczej Nuras.info 12/2016 wciąż zacofanej, biedującej okrutnie, drogi jednak wskazują na spore i niedawne inwestycje – asfalt świeży, równy i dobrej jakości, choć niestety praktycznie trzy czwarte drogi pokonujemy zwykłą dwupasmówką z ograniczeniem prędkości do dziewięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Krajobraz po minięciu Suwałk się wygładza i praktycznie do końca jedziemy po płaskim jak stół tere- nie, sporadycznie zalesionym. Dopiero w Estonii jakby lasów przybywa. Robi się już ciemno, choć nie całkowicie. Jedziemy cały czas w lesie mijając rzadko zabudowania. Widzimy znaki informujące o łosiach wychodzących na drogi. W końcu nawigacja każe zjechać nam z głównej drogi i kluczymy jeszcze gdzieś wokół zbiornika Rummu, by wreszcie zobaczyć tablice kie- 10 rujące do domków, w których będziemy spać. Zjeżdżamy z asfaltu w szutrową drogę. Porządną, zadbaną i równą, dookoła nas piękny iglasty las, droga dojeżdża do zbiornika, skręca gwałtownie i idzie jego brzegiem. Czujemy rosnące napięcie, pomimo znużenia wielogodzinną jazdą. W końcu docieramy do osady myśliwskich domków nad Rummu. Proste, drewniane chatki wyłaniają się w blasku samochodowych reflektorów. Wszystko skromne, surowe, bardzo pociągające. Już wcześniej przez telefon zostałem poinformowany przez miłą właścicielkę, że klucz znajdę pod zadaszeniem składziku drewna do kominka, z boku naszego domku. Jest pierwsza w nocy, dookoła cicha, spokojna noc, widzimy samochody jedynych współgości – grupy Finów zajmujących największy domek. Rozpoznajemy nasz domek, odnajdujemy klucze i z coraz większą ekscytacją zapoznajemy się z miejscem naszego wypoczynku. Domek myśliwski w stylu skandynawskim, z centralnie umieszczonym kominkiem ogrzewającym cały dom. Mamy maj, na zewnątrz zauważalny chłód (wciąż zdarzają się przymrozki), w domku już było palone, jest ciepło i przytulnie. Po wej- Nuras.info 12/2016 ściu od razu znajdujemy się w otwartej kuchni z paleniskiem i długą drewnianą ławą. Na parterze jest jeszcze prysznic, fińska sauna (a jakże!), toaleta i pokój z dwuosobowym łóżkiem. Wchodzimy po fajnych, grubo ciosanych, drewnianych schodach na pięterko, a raczej antresolę, z której można obserwować wszystkich w kuchni, bo nad nią jest otwarta przestrzeń. Na antresoli znajduje się kolejnych sześć pojedynczych łóżek i balkon. Wszystko ładne, nowe, cieszy oko. Jesteśmy bardzo pod- 11 ekscytowani całym tym otoczeniem, miejscem i faktem, że wreszcie jesteśmy tu, w egzotycznym Rummu, że jutro (czyli już dzisiaj, bo jest już dobrze po północy) będziemy nurkować w niesamowitym miejscu. Dzień więc jeszcze się nie kończy, Nuras.info 12/2016 obowiązkowo wypijamy powitalne wino radując się tym, że wszystko póki co wygląda przepysznie. Zauważamy, że pomimo późnej pory, wcale nie jest tak ciemno. W domku zastajemy mapkę akwenu, prostą kserówkę z zaznaczonymi miejscami nurkowymi, z odręcznie opisanymi punktami – tu jakieś wiertło, tu jakaś koparka, psia buda, stacja pomp, baraki, brama i budynki. Z mapy wynika, że nie będziemy się nudzić. Na dziś jednak wystarczy, czas się zregenerować, wyspać. Poranek jest słoneczny, domek skąpany w porannych promieniach wygląda jeszcze ładniej. Wychodzę na podwórko, a tam już ciepło, słońce miło grzeje. Lubię Suwalszczyznę, chętnie tam bywam, pomimo że nigdy nie można tam liczyć na szczególnie wysokie temperatury i tak też jest dalej na północ. Teren jest już płaski, jednak przyroda dopiero się budzi do życia, choć w Polsce centralnej mamy już eksplozję zieleni. Jest ciepło, zaskakująco ciepło – można łazić po słońcu w krótkim rękawku, jednak w cieniu czuć chłód, a auta zdradzają oznaki kontaktu z nocnym mrozem. Pochłaniamy śniadanie i pakujemy się do aut. Naszym celem jest miejsce po drugiej stro- nie zbiornika, opisane na mapie jako „psia buda”. Zbiornik Rummu ma kształt litery L. W krótszym ogonku, na jego końcu mieści się nasza osada domków myśliwskich, stąd można wynająć pływającą platformę, by z niej wykonać komfortowo wszystkie nurko- 12 wania w każdym miejscu na jeziorze. Na zakręcie znajduje się właśnie „psia buda”, to jest w zasadzie jedyne miejsce, do którego możemy w łatwy sposób dojechać samochodami. Jeżeli będziemy poruszać się nimi dalej wzdłuż dłuższego brzegu od zakrętu, po chwili dojedziemy do murów „sta- Nuras.info 12/2016 rego więzienia” i na tym się skończy dostęp do akwenu. Reszta tego brzegu graniczy z więzieniem, teraz zajmowanym w dużej części przez jakąś tajemniczą firmę, na tere- nie której nie brakuje wojskowych samochodów. Na drugim końcu akwenu znajduje się, znana ze zdjęć i filmów, część zbiornika z charakterystyczną górą, budyn- 13 kami wystającymi z wody. Do miejsc tych nie będziemy w stanie dojechać samochodami. Jest tylko jedna leśna droga okrążająca mury więzienia i prowadząca do Nuras.info 12/2016 przeciwległego brzegu, skąd można przeciąć akwen (niezbyt szeroki w tym miejscu), dopłynąć do budynków i przy okazji zaliczyć jeden z najfajniejszych podwodnych zabytków Rummu, czyli stary więzienny mur z bramą. Droga ta jest wybitnie wybo- ista i pełna głębokich dołów i kolein. Po jednym niezbyt porządnym deszczu dodatkowo zamienia się w grzęzawisko. To nie jest miejsce dla osobówek. Ustawiamy auta nad stromym brzegiem zbiornika i zaczynamy skręcać sprzęt. 14 Obok nas stoją dwaj estońscy przedstawiciele GUE. Zasięgam języka u nich. Rzeczywiście zaraz na dole jest owa psia buda i stąd można popłynąć po poręczówce do wiertła i do koparki. Te jednak, zdaniem panów, mogą być zbyt daleko, jak na nasze Nuras.info 12/2016 pojedyncze butle. Decyduję się więc, że pójdziemy po prostu wzdłuż brzegu pooglądać, co w Rummu piszczy. Sprzęt gotowy, dopinamy skafandry – wszyscy w suchych. Słońce grzeje porządnie, więc z radością znikamy pod taflą wody. Woda jest przyjemnie chłodna, ale nie mrozi twarzy. Opadam szybko na dno, w tym miejscu jest jakieś sześć, siedem metrów. Jest i psia buda. Reszta też opada na dno, niektórzy z impetem, jakby nie spodziewając się, że dno pojawi się tak szybko. Widoczność 15 jest dobra, jasno jak w dzień, słonko ładnie miga nam z góry. Sprawdzamy, czy wszystko jest ok i rozpoczynamy wycieczkę. Mam wrażenie jakbym był na Zakrzówku, te same klimaty, tylko że płytko. Ryb praktycznie zero, roślinności póki co nie widać zbyt dużo. Poza budą śladów działalności człowieka – przynajmniej w wybraną stronę płynięcia – nie stwierdzamy. Jest fajnie, jest Nuras.info 12/2016 komfortowo, ale brakuje atrakcji. Kończymy nurka z uczuciem niedosytu. Uznajemy jednak, że to nurkowanie jest dla nas o tyle ważne, że niektórzy mają okazję do prawidłowego wyważenia się (to był powód owego gruchnięcia o dno), sprawdzenia sprzętu i „roznurkowania się”. Teraz jesteśmy gotowi na prawdziwe nurkowanie. Wracamy prędko do bazy. Widzimy już czekającą platformę. Lecę pogadać ze „skipperem”, czy da nam kilka minutek, bo ludkowie są głodni po pierwszym nurkowaniu i chcą się chwilę zregenerować. Kierowca platformy 16 zdaje się słabo władać angielskim, ale się dogadujemy. Widzę, że z ogromną radością przyjmuje do wiadomości, że ma chwilę wolnego. Nuras.info 12/2016 Natychmiast wykorzystuje ją do położenia się spać na platformie. Wracam do ekipy, zmieniamy butle i zaczynamy nosić sprzęt na platformę. Nasz „skipper” śpi dalej niestrudzenie. Platforma, trzeba to jasno powiedzieć, jest znakomita, duża, spokojnie pomieści dwudziestu nurów z masą szpeju, są wygodne miejsca do zeskoku z dwóch stron, z jednej strony mocna drabinka do wychodzenia. Całość ogrodzona solidną barierką, napędzana mocnym silnikiem Hondy. Rozrzucamy nasz szpej po łajbie i dajemy znać naszemu zaspanemu kapitanowi, że chcemy płynąć. Dokąd? 17 Do bramy! Czyli obowiązkowego punktu wycieczek nurków w Rummu. Platforma rusza dziarsko, a my podziwiamy spokojną taflę, bezchmurne niebo i widoki nas otaczające. Po minięciu zakrętu i wpłynięciu na dłuższą część akwenu widzimy już doskonale mury więzienne i budynki, które są wizytówką Rummu. Wyglądamy zza barierek i odkrywamy, że pod nami jest las! Nuras.info 12/2016 Drzewa doskonale widać w krystalicznie czystej wodzie. Wpadamy w ogromną euforię, czujemy, że to będzie niesamowite nurkowanie. Docieramy do podwodnej części muru, kapitan kotwiczy platformę i natychmiast zapada w sen. Wyraźnie prowadzi swoje życie w innym systemie godzinowym. My wskakujemy do wody i ruszamy wzdłuż muru. Dość szybko natrafiamy na legendarną bramę, podziwiamy także stare lampy oświetlające niegdyś obie strony muru. Czu- 19 jemy, że kiedyś nie było to zbyt gościnne i przyjemne miejsce do życia. Docieramy do brzegu, nie widzimy jednak stąd budynków, do których chcieliśmy dotrzeć. Wracamy kawałek przy murze, do miniętej liny odchodzącej na zachód. Ruszamy przy Nuras.info 12/2016 niej, by zaraz dopłynąć do pierwszego budynku. Opływamy go i odkrywamy pierwsze wejście. Czuję ogromną ekscytację – to jest właśnie to, po co tu przyjechałem. Wpływamy do środka, zaczynam się cieszyć jak dziecko. Przejrzystość wody jest znakomita, nurkowania tutaj to czysta baj- ka. Jesteśmy cały czas płytko, w tym miejscu akwen ma zwykle jakieś pięć metrów głębokości, pomieszczenia są szerokie i łatwe w eksploracji, konstrukcje betonowe nie budzą żadnego strachu, a dostęp do otwartej przestrzeni jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Eksploracja kolejnych po- 20 mieszczeń nakręca mnie coraz bardziej… Czuję, że właśnie odnalazłem swoje Złote Runo – Złote Rummu. To jest coś totalnie innego, połączenie adrenaliny związanej z eksploracją opuszczonych przemysłowych obiektów z nurkowaniem. Co rusz z różnych okien, szczelin i otworów wpada oślepiające światło słońca. Jest po prostu pięknie. Z rosnącym żalem zaczynam prowadzić grupę w stronę naszej platformy, jeszcze kilka razy zmieniając stronę muru, by niczego nie przeoczyć, by zobaczyć jak najwięcej. Dokładnie w sześćdziesiątej minucie nurkowania docieramy do platformy, wychodzimy z wody. Wszyscy są niesamowicie nakręceni, bardzo usatysfakcjonowani nurkowaniem. Właśnie o to chodziło. To było to! Cała droga powrotna, cały wieczór przeżywamy to nurkowanie wielokrotnie rozbijając je na poszczególne opowieści z różnych perspektyw, przeglądamy materiały filmowe i zdjęciowe. Radujemy się faktem, że kolejnego dnia popłyniemy znów w to miejsce… Tym razem z przewodnikiem, tym razem w pełni świadomie, następnego ranka ruszamy platformą na nurkowiska. Przewodnik Rasmus szybko nakreśla nam opcje. Nuras.info 12/2016 Warto odwiedzić Mur, pozaglądać do budynków, które pominęliśmy przy pierwszej wycieczce, dla głębinolubnych jest Stacja Pomp, ale to „oszałamiające” trzynaście metrów. Są też baraki, czyli znajdujące się centralnie na środku akwenu lekkie budynki z porzuconym sprzętem górniczym dookoła. Decydujemy się na wszystkie trzy miejsca w ciągu jednego dnia. Długi nurek przy Murze i głównych budynkach, potem zmiana butli, następna Stacja Pomp na krótko i szybkie przepłynięcie nad Baraki, by na tym zakończyć dzień nurkowy. Po drodze Rasmus opowiada historię miejsca, zasłyszaną już z paru źródeł, w zasadzie dość oczywistą, ale w ustach Rasmusa brzmi to jakoś dobitniej. Uzmysławiamy sobie całą tę sytuację, kiedy w roku 1991 21 Estonia przestaje być częścią ZSRR, a kierujące więzieniem osoby nagle nie wiedzą co zrobić. Bezwładna machina sterowana dotąd zgodnie z radzieckimi wytycznymi nagle nie wie, jak ma funkcjonować. Z opisu Rasmusa wynika, że po prostu nie ma komu dalej nadzorować ośrodka. Nie wiadomo, czy w tym czasie w gułagu pracowali jeszcze osadzeni, czy funkcjonowało już Nuras.info 12/2016 tylko położone wyżej więzienie (ze sprawdzonych później źródeł wynika, że ośrodek i tak już nie funkcjonował, nie prowadzono wydobycia). Tak czy siak, nie ma komu pilnować maszyn w wyrobisku, nikogo więc nie obchodzi, że nie pracują pompy osusza- jące teren. Zanim ktokolwiek się zorientuje, teren wyrobiska zamienia się w jedną wielką kałużę. Jeszcze może ktoś coś uratuje ze sprzętu, albo po prostu ukradnie, ale nikt nie walczy z przybywającą wodą. W ten sposób z ponurego gułagu miejsce prze- 22 obraża się w malownicze jezioro, z jednej strony graniczące z gęstym, podmokłym lasem, z drugiej z miejscowością Rummu i starymi zabudowaniami więziennymi. Po wyrobisku pozostaje jeszcze jedna charakterystyczna pamiątka – spiczasty kopiec wydobytego miału wapiennego, poorany głębokimi bruzdami, porośnięty już niskimi krzakami i trawą – przez lokalnych Nuras.info 12/2016 nazywana Górą Popiołu. Trudny do zdobycia, ale wart wysiłku wspinaczki szczyt, z którego rozciąga się przepiękny widok na całą okolicę. Znikamy pod wodą, zaczynając znów od Muru, płyniemy wzdłuż niego praktycznie aż do brzegu, odbijamy w lewo i przez chwilę płyniemy nie bardzo mając pojęcie o celu tej wycieczki. W końcu zauważam zarysy budynku. Słońce znowu dopisuje, zatem z daleka widać wspaniałą grę światła i cieni przecinających taflę wody. Budynek jest przeogromny, to właśnie główny budynek górujący nad całą okolicą. Zaczynamy 24 zwiedzać jego dolne partie. Ogromne przestrzenie wewnątrz robią wrażenie, budynek pozbawiony jest sufitów, to praktycznie sam szkielet żelbetowy z fragmentami ścian. Przy dnie liczne duże jeziora siarkowodoru. Zauważam płynącą nad sobą deskę z wiosłem Ktoś zwiedza na desce ruiny, jestem ciekaw, jak wyglądamy z jego perspektywy. Z pewnością widzi bąble z naszych automatów, pewnie doskonale też Nuras.info 12/2016 widzi nasze sylwetki, woda w tym miejscu jest niemal przezroczysta. Porzucamy duży budynek, wracamy do tych, które już zwiedzaliśmy samodzielnie. Rasmus prowadzi nas tylko ciut inną drogą. Dalej chłonę każdy centymetr tego miejsca, mając nieprzeciętną radochę z takiej formy zwiedzania zabytków. Wracamy w stronę murów. Rasmus prowadzi nas na schody z barierkami. Schody prowadzą do wyższych zabudo- wań, do powierzchni wody. Jest to doskonała okazja do pozowanych zdjęć, grupa zaczyna się wygłupiać ustawiając się do wspólnej fotografii. Robię szybko kilka zdjęć i ruszamy dalej, do wąskiego pomieszczenia, jakiejś formy ciasnego magazynku. Jest w nim ciemno, z każdej strony szerokie półki zawalone jakimiś gratami. Korytarz biegnie prosto, po chwili się urywa. Kieruję oczy ku górze, ku wąskiemu 25 świetlikowi, którym wypływamy po kolei. Ostatni etap naszej wycieczki, teraz już tylko wzdłuż Muru do naszej platformy. Patrzę na komputer, znowu sześćdziesiąt minut nurkowania. Jeszcze kilka minut poświęcamy na meandrowanie wśród zatopionego lasu. Widzę jednak, że nurkowie już wymęczeni, zziębnięci i butle bliskie rezerwy. Kończę wycieczkę… cdn Kuba Cieślak Nuras.info 12/2016 26 Nuras.info 12/2016 Magazyn Nuras.info pobierany jest średnio w 65000 egz., nie może zabraknąć w nim Twojej reklamy klikn ij po s zczegó ły Czy nie myślałeś o wypromowaniu się na łamach naszej gazety? Magazyn Nuras.info nawiąże współpracę z autorami artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii W s z y s t k i e g o n a j l e p s ze g o w Nowym Roku 2017. Jeszcze więcej wyjazdów, jeszcze ciekawszych nur kowań, r e a l i z a c j i m a r ze ń ! podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na Życzy Jacek Biernacki SDI Staff Instructor Trainer TDI Trimix Instructor 27 artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/. Nuras.info 12/2016 Safari po Morzu Czerwonym czyli nalofoty.pl podbija Egipt Byłam w Egipcie ponad osiem lat temu, zaraz na początku mojej przygody z nurkowaniem. Wówczas Morze Czerwone zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przepiękne kolorowe rafy, mnóstwo rybek, czułam się jak w akwarium. Wielu doświadczonych nurków mówiło wówczas, że Egipt to podwodny raj i nigdzie indziej nie ma takiego bogactwa podwodnego świata i to dodatkowo w tak przystępnej cenie. raf nadal tkwiło w mojej pamięci. Szczególnie, że mój pierwszy pobyt tam zaczęłam od chyba najfajniejszego safari, którego tra- Postanowiłam sprawdzić to sama. Przez osiem lat podróżowałam po różnych zakątkach naszego globu, nurkowałam w różnych miejscach, gdzie czasami jedno nurkowanie kosztowało ponad 100 euro, ale wspomnienie Egiptu i jego cudownych 28 sa biegła po najpiękniejszych rafach Morza Czerwonego – Złoty Trójkąt – czyli Brothers Islands, Dedalus i Elphistone Reef. Nuras.info 12/2016 Przez wiele lat nie wracałam do Egiptu, a kiedy postanowiłam namówić na wyjazd Adama, który jako instruktor z 20-letnim stażem nurkowym nigdy w Egipcie nie był, niestety sytuacja w tym rejonie pogorszyła się i trochę strach było tam latać. W listopadzie tego roku dostaliśmy zaproszenie – od właściciela łodzi, z którym planujemy podjąć współpracę w przyszłości – na siedmiodniowe safari: Brothers Islands + North. Celem było sprawdzenie łodzi, aktualnej sytuacji w Egipcie, ale przede wszystkim przekonanie Adama do Egiptu! Nie dość, że nie przepada on za zbyt ciepłą wodą, to jeszcze kultura muzułmańska nie jest jego ulubioną. Po wielkich trudach, w końcu się 29 udało i zimnolubny nurek dał się namówić na nurkowania w wodzie o temperaturze 26-30 stopni. Poniżej jego pierwsze wrażenia z pobytu w Egipcie: „Wiele osób pyta mnie o wrażenia z pierwszej wyprawy do Egiptu, z której właśnie wróciłem (tak, tak, mimo że nurkuję od ponad 20 lat, nigdy nie byłem w Egipcie). Po pierwsze – szybki, łatwy i przyjemny przelot. Z Okęcia 4,5 godziny i byliśmy w Marsa Alam (nie zdążyłem nawet kapci Nuras.info 12/2016 zmienić). Tam już czekał na nas uśmiechnięty właściciel łodzi. Z lotniska 15 min transfer busikiem, grubo zasłanym ocelotem, który sprawnie dowiózł nas do portu. Ponieważ dotarliśmy dzień przed resztą grupy, mieliśmy czas na wyjście do miasta i zapoznanie się z miejscową kulturą. Spodziewałem się bardzo żywiołowego zachęcania kupców do swoich ofert, ale nie odbiegało to znacząco od innych, podobnych miejsc na świecie. Co więcej, byliśmy bardzo przyjemnie i miło przyjmowani: herbatka, masaż..., a to tylko podczas zapoznawania się z ofertą. Pomimo że nie nastawiałem się na zakupy w tym dniu, udało mi się usłyszeć ceny o połowę niższe od wyjściowych, i do tego zostałem ich najlepszym przyjacielem. W każdym sklepie poznawaliśmy nowych egipskich przyjaciół, dających nam najlepsze ceny w mieście. Jak przeszliśmy przez kilkanaście sklepów, mieliśmy już sporo nowych przyjaciół, którzy bezbłędnie zwracali się do nas po imieniu. Ba, nawet kupcy, do któ- 30 rych jeszcze nie dotarliśmy już byli naszymi przyjaciółmi! Nie tylko zwracali się do nas po imieniu, ale znali całą naszą historię opowiadaną na bazarku od czasu podejścia do pierwszego sprzedawcy. Nurkowanie zaczęliśmy oczywiście od check dive na jednej z raf w okolicach Mar- Nuras.info 12/2016 sa Alam. Nie spodziewałem się po tym nurkowaniu niczego więcej, jak tylko dopasowania balastu, ale ku mojemu zaskoczeniu, po paru minutach spędzonych na piachu, gdzie poszukiwaliśmy Dugonga, przepłynęliśmy na bardzo ładną rafkę z bogactwem korali i ryb. Na łódź wyszliśmy po 1,5-godzinnym nurkowaniu. Późniejsze nurkowania były coraz ładniejsze z kulminacją na Wyspach Braci, gdzie poza bogactwem kolorów, kształtów, faktury tutejszego życia, również woda dorównywała całej reszcie przejrzystością i błękitem. Niestety, nasza podróż z Marsa Alam wiodła w kierunku Hurghady. Im bardziej zbliżaliśmy się do mety, tym życie stawało się uboższe, rafy bardziej zniszczone, woda mniej przejrzysta. Nawet sławny wrak Thistlegorm tego nie zmienił. Wiem, że bardzo podoba Wam się ten wrak. Na mnie jednak on kompletnie nie zrobił żadnego wrażenia. Wręcz przeciwnie, na zaplanowane cztery nurkowania zrobiłem tam tylko dwa, dzienne i nocne. W porównaniu do naszych bałtyckich wraków brakowało w nim tej otoczki mistycyzmu, wraku wyłaniającego się z bezkresnego mroku za sprawą naszych latarek, odzianego gdzieniegdzie w złowieszcze sieci. Bogatszy o te doświadczenia wiem, że kolejne rejsy będę planował z ominięciem północnej części Morza Czerwonego (nie dotyczy Dahab, bo mam nadzieję, że i tam zawitam). Bardzo liczna załoga naszej łodzi (12 osób) sprawiała, że wszystko działało per- 31 fekcyjnie. Każdy z członków załogi zwracał się do nas po imieniu już od pierwszego spotkania! Nam zapamiętanie imienia naszego przewodnika Hatima zajęło dwa dni. Na łodzi w każdym miejscu czułem się traktowany wyjątkowo. Na stołówce, jeżeli zabrakło jakiejś potrawy na dokładkę, kucharz Nuras.info 12/2016 puszczał do mnie oko i przygotowywał to czego potrzebowałem. Przecież byłem jego najlepszym przyjacielem! Poczułem to chyba najbardziej, gdy po kolacji zostałem za- 32 proszony na ich kolację na podłodze, gdzie wszyscy jedliśmy z jednej miski. Dla mnie było to duże wyróżnienie. Priorytetem gospodarza i właściciela łodzi było nasze bezpieczeństwo. Nurkując z łodzi byliśmy obserwowani z pontonów, które krążyły patrolując teren i sprawdzając czy kogoś nie zwiało (czasami prądy były dość silne). Pod łodzią na 5 m wisiała butla z powietrzem, gdyby komuś zabrakło gazu pod koniec nurkowania – a przy tak pięknych rafach jest to bardzo prawdopodobne, bo aż nie chce się z wody wychodzić. Zatem reasumując, miałem przyjemność spotkać się z bardzo miłymi Egipcjanami zarówno na łodzi, jak i na lądzie oraz nurkować na pięknych rafach na południu. To wszystko okraszone gorącym egipskim słońcem i ciepłą, błękitną wodą Morza Czerwonego. Wniosek: będę częściej zaglądał do kraju Faraonów na safari, ale te południowe. Zresztą już zaplanowaliśmy najbliższy wyjazd na luty 2017. Ekipa nalofoty.pl wraca do podwodnego Egiptu na safari po jego najpiękniejszych rafach – Brothers Islands, Dedaluls, Elphistone. W planach mamy rekiny i to te najfajniejsze – młoty.” Nuras.info 12/2016 Ja mogę dodać tylko, że rzeczywiście południowe rafy Morza Czerwonego nie mają sobie równych. Ilość kolorów jakie przybiera tam podwodne życie nie mieści się chyba w żadnej skali, a bogactwo form i kształtów, niesamowita ilość podwodnych gatunków przyprawia o zawroty głowy. To raj dla podwodnych fotografów i filmowców. Wszystko to, co gdzie indziej na świecie udaje się spotkać, tu po prostu jest, na 34 każdym nurkowaniu. Niestety też z przerażeniem obserwowałam rafy, kiedy zbliżaliśmy się do Hurghady, życia na nich coraz mniej, sterczące kikuty martwych korali, obraz raczej smutny i przerażający. Nuras.info 12/2016 Co do samego Egiptu, czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie. Z Marsa Alam do Port Ghalib, jak pisał Adam, to zaledwie 15 min drogi. Zarówno w tym małym portowym miasteczku, jak i w sporo większej Hurghadzie, którą też odwiedziliśmy, wszyscy byli dla nas bardzo życzliwi. Widać drastyczny spadek turystyki, ale widać też, 35 że turyści zaczynają coraz śmielej do Egiptu powracać. Z Polski lecieliśmy pełnym samolotem. Sądząc po bagażach, co najmniej 50% turystów stanowili nurkowie. Na ra- Nuras.info 12/2016 fach tłok trochę mniejszy, zamiast dwudziestu łodzi przy Małym czy Dużym Bracie stało tylko około 7-8. Pod wodą w związku z tym jest spokojnie i bez przepychanek. Na koniec jeszcze parę słów o tym, czym jest SAFARI NURKOWE. Starzy wyjadacze wiedzą, że to najlepsza forma nurkowego wyjazdu, jeżeli chcemy nurkować dużo i w 36 fajnych miejscach. Jednak wielu świeżych adeptów nurkowania nie wie dokładnie, z czym to się je i co to w ogóle to SAFARI, szczególnie że w ostatnich czasach wyjaz- Nuras.info 12/2016 dy do Egiptu nie były aż tak popularne, a przecież to właśnie Egipt jest kolebką tej formy turystyki nurkowej. Podczas całego pobytu mieszkamy na łodzi. Zwykle jest to duża łódź klasy VIP mieszcząca 20-28 osób oraz załogę. Po łodzi poruszamy się bez butów, więc w przypadku Pań nie ma co zabierać szpilek, na cały wyjazd jedne japonki lub crocsy spokojnie wystarczą. Z garderobą też nie ma co 37 przesadzać, bo większość dnia spędzamy w kostiumie kąpielowym. Do naszej dyspozycji są trzy pokłady, a na nich: dwuosobowe kabiny z klimatyzacją i łazienką, do tego duży salon ze sprzętem audio i barkiem z Nuras.info 12/2016 ciepłymi i zimnymi napojami oraz przekąskami, jadalnia, w której serwowane są śniadania, lunche i kolacje, dwa pokłady słoneczne z wygodnymi siedzeniami, leża- kami itp. oraz najważniejsza dla nas część nurkowa, gdzie trzymamy sprzęt i przygotowujemy się do nurkowań. Dzień z życia na safari jest dość monotonny: pobudka 38 6:00 – nurkowanie nr 1. Tak, tak, nic mi się nie pomyliło, wstajemy o 6:00, ale naprawdę warto i uwierzcie, nikt nie marudzi. Po wyjściu z wody czas na szybkie przebranie Nuras.info 12/2016 i o 8:00 śniadanie, po śniadaniu czas na relaks, 11:00 nurkowanie nr 2, 14:00 lunch, relaks po lunchu.16:00 – nurkowani nr 3, relaks, 19:00-20.00 dla chętnych nurkowanie nocne, 21:00 kolacja, relaks lub zaba- wa do rana i tak przez 5-6 dni. Pierwszego i ostatniego dnia jesteśmy zwykle w porcie, spacerujemy i robimy zakupy. Ostatniego dnia jest czas na odsycenie się z azotu. W Egipcie na łodziach, dla osób posiadają- 39 cych uprawnienia, jest dostępny darmowy nitroks 28-32%, co przy tak intensywnych nurkowaniach pozwala nam nasycać się azotem w mniejszym stopniu i nie odczuwać tak zmęczenia. Zwiększa to też bezpie- Nuras.info 12/2016 czeństwo naszych nurkowań. Dlatego każdej osobie, która nie posiada jeszcze szkolenia nitroksowego, bardzo je rekomenduję, szczególnie przed wyjazdem na safari nur- kowe. Na łodzi obsługa pomaga nam we wszystkim, biją butle, ubierają nas w sprzęt, zakładają płetwy, kiedy wychodzimy z wody czekają na nas ze świeżo przygotowany- 40 mi sokami (tak przynajmniej jest na łodzi, z której my korzystamy). W zasadzie nie robimy nic poza nurkowaniem, jedzeniem, relaksem i spaniem. Jest czas na nadrobienie Nuras.info 12/2016 zaległości w lekturach czy filmach. Jednym słowem, safari nurkowe to idealny wypoczynek i intensywne nurkowania, czyli to, czego nam potrzeba na wakacjach nurkowych! A w Egipcie dodatkowo wszystko to dostajemy w bardzo przystępnej cenie, bo za jakieś 5000-5700 zł/tydzień z przelotem, w zależności od atrakcyjności trasy, opłat parkowych i wysokości napiwku dla zało- gi. W cenie jest zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, napoje bezalkoholowe ciepłe i zimne, owoce, przekąski, a co najważniejsze, pakiet 18-20 nurkowań. Biorąc pod uwagę komfort egipskich łodzi, niskie koszty przelotu i bogactwo podwodnego życia, nigdzie indziej w takiej cenie tak korzystnego pakietu nurkowego nie otrzymamy. 41 Chcesz przeżyć taką przygodę, zapraszamy z nalofoty.pl w lutym do Egiptu – gwarantujemy wspaniałe nurkowania i niezapomniane wrażenia i przede wszystkim relaks na słoneczku, podczas kiedy u nas gościć będzie zimowa aura! Agata Isajew „Gagatek” i Adam Borkowski „Jezus” Zdjęcia z archiwum nalofoty.pl Nuras.info 12/2016 42 Nuras.info 12/2016 Finał projektu (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska 05 grudnia 2016 Zachwyt, oniemienie, zdumienie, oczarowanie, osłupienie, ekscytacja… I tak mogłabym wymieniać długo, bo tyle wielkich emocji przeżyliśmy w ten niesamowity wieczór. Zanim cokolwiek napiszę, chciałam podziękować wszystkim znajomym i nieznajomym za przybycie i wspieranie nas w ten czarujący wieczór. Dziękujemy!!! Dotarliśmy wcześniej, aby przygotować scenę, zespół OTAKO miał czas na rozłożenie swoich sprzętów, a my na rozstawienie banerów i dopowiedzenie szczegółów. Po półtoragodzinnej krzątaninie wszystko było gotowe. Zaczęli pojawiać się pierwsi goście. Niebawem okazało się, że napływają do nas lawinowo, w liczbie ponad 300! fot. Katarzyna Sieńko 44 Nuras.info 12/2016 Powoli ogarniała nas trema i wpadaliśmy w coraz większy szok. Zabrakło miejsca na auli i trzeba było otworzyć antresolę. Przybyły tłumy znajomych twarzy, przyjaciół i ludzi ciekawych samego wydarzenia oraz władze miasta Suwałki. Dzięki Miłoszowi sami możecie zobaczyć jak to wyglądało. Brawo, Młody! Po prezentacji filmu i koncercie OTAKO, przyszedł czas na poczęstunek i rozmowy. Okazało się, że film był fantastyczny, a niedosyt jaki pozostawił spowodował poruszenie i nieodparte chęci na jeszcze. Oczywiście, będzie jeszcze! Druga część pokazu odbędzie się w okresie letnim w Muzeum Wigierskiego Parku Narodowego. Tam dowiecie się więcej o naszych pięknych zbiornikach, tym razem od strony naukowej. Wszystkich, którym nie udało się przyjechać, przyjść czy przylecieć, zapraszamy na kolejny pokaz filmu oraz – miejmy nadzieję – koncert zespołu OTAKO na Targach Nurkowych Podwodna Przygoda w fot. 45 Szymon Jasionowski Nuras.info 12/2016 dniach 3-5 marca 2017 roku w EXPO XXI w Warszawie. Do tej pory nie będzie możliwości zobaczenia filmu, więc zapraszamy! Jeszcze raz dziękujemy dyrektorowi WPN, przybyłym, sponsorom oraz wła- dzom uczelni za pomoc, wsparcie i uznanie. Relacje możecie także przeczytać na suwalskich portalach internetowych: suwalki.info, Czy nie myślałeś o wypromowaniu się na łamach jakiejś gazety? suwalki24.pl Ewa Drucis fot. 46 Szymon Jasionowski Magazyn Nuras.info (wersja elektroniczna) poszukuje autorów artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/?wysylanie-artykulow,8. Redakcja Magazynu Nuras.info - kontak: [email protected] Nuras.info 12/2016 Freediving dla każdego Już jako dziecko brodziłem w rzece i podglądałem ryby za pomocą moich styropianowych okularów. Właściwie ciężko było cokolwiek zobaczyć, gdyż skutecznie przeszkadzały mi w tym ich wściekle żółte szkiełka. Za to spędzałem tak dużo czasu w wodzie, że niemożliwością było, abym nie nauczył się pływać. Oczywiście później zwiększałem swoje umiejętności i dzięki Bogu pozbyłem się felernych okularków. W wakacje zrobiłem także pierwszą gwiazdkę CMASu, jednak ciepłe miesiące powoli dobiegały końca, a chęć uprawiania sportów wodnych pozostała. Z freedivingiem po raz pierwszy spotkałem się przypadkiem, gdy trafiłem na plakat wywieszony przez AGH KRAB w Krakowie, w zeszłym roku, we wrześniu. Zapisy odbywały się już bezpośrednio na zajęciach. Nie trzeba było dwa razy powtarzać, że jest to 48 Nuras.info 12/2016 coś, czemu warto się przyjrzeć. Freediverzy zawsze kojarzyli mi się z super umiejętnościami i nieograniczoną możliwością eksplorowania wodnych zakamarków. Przychodząc na pierwszy trening byłem w stanie przepłynąć jedną długość najpopularniejszych basenów, czyli 25 metrów. Przychodziło mi to, delikatnie mówiąc, „z niemałym trudem”. Debiut na Mistrzostwach Polski już kilka miesięcy później, około czerwca, przyniósł mi wynik 130 metrów. Udało mi się też wytrzymać 5 minut i 5 sekund pod wodą w konkurencji statycznej. Oba wyniki były dla mnie ogromnym zaskoczeniem, gdyż sam nie zdawałem sobie sprawy, jak szybko można się wzbić na taki poziom. Podczas zajęć na początku doskonali się głównie technikę pływania, można powiedzieć, że właściwie uczymy się pływać od 49 nowa. Mając ograniczoną ilość powietrza, każdy zbędny ruch nie tylko spala tlen, ale też zwyczajnie generuje opór wody, uniemożliwiając nam zrobienie większego dystansu. Dlatego też kładzie się wielki nacisk na minimalizację tego, co niepotrzebne oraz poprawę sylwetki tak, aby była jak najbardziej aerodynamiczna. Freediving, wbrew pozorom, nie jest do końca taki „free”. Nawet w tej dyscyplinie Nuras.info 12/2016 prawdziwa przyjemność czerpana z pływania zaczyna się od zdobycia odpowiedniego ekwipunku. Najważniejsze jest obciążenie oraz pianka. Zarówno pas balastowy, jak i necka (obciążenie zakładane na kark) można w łatwy sposób stworzyć z dętek rowerowych oraz ołowiu. Jeśli chodzi o piankę, to na początek świetnie nadaje się ta najtańsza triathlonowa. Śliski neopren daje nam potrzebny poślizg oraz nie krępuje naszych ruchów. Dobrym pomysłem jest też zakupienie płetw. Te powinny być dłuższe niż płetwy używane przy zwyczajnym nurkowaniu, a to dlatego, że ruchy wykonywane nogami są znacznie wolniejsze. Mniej siły poświęcamy na kopanie, choć 50 nadal zachowujemy stosunkowo dużą wydajność. Prawdopodobnie efektem ubocznym będą tu liczne skurcze, ale po pierwszym miesiącu rozpływania wszystko powinno wrócić do normy. Mając nasze freedivingowe „ABC”, w końcu możemy się całkowicie wyluzować w wodzie. Mimo wolnych i niezbyt częstych ruchów, jest nam dostatecznie ciepło. Nuras.info 12/2016 Dzięki piance opory naszego ciała nie są duże (obędzie się nawet bez golenia nóg), a co najważniejsze, ołów sprawia, że mamy doskonale zbalansowaną pływalność – nie toniemy i nie jesteśmy wyrzucani na powierzchnię. Możemy doświadczyć wodnej 51 nieważkości, płyniemy tylko po linii poziomej, nie tracąc energii na utrzymywanie się pod wodą. Ten moment jest dla mnie jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń, które możemy przeżyć pływając. Pozwala maksymalnie się odprężyć i czerpać prawdziwą przyjemność z samego tylko przeby- Nuras.info 12/2016 wania pod wodą. Oczywiście wcześniej czy później znów trzeba się wynurzyć i nabrać powietrza. Na chwilkę jednak możemy zrozumieć postacie pierwszoplanowe z filmu „Wielki Błękit”, które aż rwały się, by pozostać w głębinach morza. Na treningach w Krabie pływamy raz w tygodniu, mając do dyspozycji basen Wisły, który od połowy długości jest dosyć głęboki (3,5 m), przez co jest świetny do wszystkich podwodnych ćwiczeń. Trudniej za to utrzymać tę samą odległość od dna robiąc dystans. Oprócz typowego pływania na odległość kluczowa jest zdolność do relaksacji pod wodą, skupienie się na tym, co nas 52 otacza, oraz przyzwyczajenie organizmu do akceptacji faktu, że nie oddychamy, ale wcale nam to nie przeszkadza. Czasem bawimy się pod wodą, spacerujemy czy odliczamy w kółeczku, aby zająć umysł czymś innym, niż tylko myśleniem o kończących się zapasach powietrza. Nuras.info 12/2016 53 Nuras.info 12/2016 Ważne jest również, aby znaleźć swoje tempo pływania. Wpadamy troszkę w taki dylemat: Płynąć szybciej, bo kończy się nam tlen, czy zwolnić i tym samym dłużej przebywać pod wodą, ale mniej go zużywać. Na szczęście takie kwestie zostają rozstrzygnięte naturalnie i po pewnym czasie treningów przestajemy zaprzątać tym sobie głowę. Ciało samo przystosowuje się do panujących warunków, a nam pozostaje tylko korygowanie niedoskonałości. Nieodłącznym elementem treningów jest wzajemna asekuracja. Nie należy zapominać, że jest to bądź co bądź sport ekstremal- 54 ny. Jeśli jedna osoba jest pod wodą, to druga powinna ją obserwować i w razie czego być gotowa do pomocy. Pływanie samodzielne absolutnie nie wchodzi w grę, ponieważ moment, w którym nasz organizm próbuje oszczędzić tlen, odłączając nam świadomość przychodzi kompletnie niespo- Nuras.info 12/2016 dziewanie (wiem co mówię). Osoba, której zdarzy się taki wypadek, przy odpowiedniej pomocy praktycznie od razu dochodzi do siebie. Niestety, jeśli takie wsparcie nie zostanie udzielone na czas, można się spodziewać najgorszego. Uczulam na posiadanie zaufanego partnera, z którym wcześniej przećwiczyliśmy warianty udzielania sobie pomocy. Oprócz zajęć basenowych czy wypadów nad jezioro częstą praktyką jest również ćwiczenie bezdechu na powierzchni. Służą do tego specjalne tabele O2 oraz CO2, które można wykonać choćby w ciepłym łó- 55 żku. Polegają one na wstrzymywaniu oddechu na pewien określony czas. Po upływie tego czasu mamy chwilę na odpoczynek i próbujemy wytrzymać troszkę dłużej. Powtarzamy ćwiczenie parę razy. Pozwala to na znaczne wydłużenie czasu, jaki jesteśmy w stanie wytrzymać pod wodą. Nuras.info 12/2016 Dwa razy w roku w Polsce odbywają się zawody przyciągające fanów tego sportu. Jako że nasza kadra pływa na poziomie światowym (znajduje się w niej nawet mistrz świata potrafiący w płetwie przepłynąć 300 metrów) to poziom jest niezwykle wysoki. W tegorocznej edycji wystąpiła drużyna z naszego klubu. Najlepszy okazał się Kamil Kloch, zajmując 11 miejsce. Reszta startów naszych zawodników również nie obyła się bez emocji. Aby zaliczyć próbę, trzeba wykonać poprawnie procedurę, czyli dowieść, że jest się świadomym i co najważniejsze – wynurzyć się o własnych siłach. Niestety, mnie oraz klubowemu koledze się to nie udało, co pokazuje, że nawet zawodnik, który ciężko przygotowywuje się do tego wydarzenia i zachowuje pewien poziom bezpieczeństwa jest narażony na omdlenia. Na szczęście na każdym torze na basenie znajduje się dwóch ratowników dbających o zdrowie uczestników. Z zawodów wracamy jak najbardziej zadowoleni oraz zmotywowani do dalszych treningów. A o to Kamil w akcji: https://www.youtube.com/watch?v=WIoqafxYr0M Podsumowując, uważam, że freediving, a przynajmniej ten basenowy, jest sportem dla każdego fana pływania. Świetnie pozwala oderwać się od rutyny dnia codziennego. Nie trzeba mieć żadnych specjalnych umiejętności czy bardzo drogiego sprzętu, aby dać się porwać pięknu tego zajęcia. Serdecznie polecam wszystkim nurkom, a tych z okolic Krakowa zapraszam do Akademickiego Klubu Podwodnego KRAB na wspólny trening. Foto: Patrycja Radiowska-Polak, Radek Kondrad Furmański 56 Nuras.info 12/2016 57 Nuras.info 12/2016 Kamieniołom „Koparki” – 2016 Co się tam wydarzyło? Po wielu latach istnienia nurkowiska w zalanym kamieniołomie w Jaworznie- Szczakowej, znanego pod nazwą „Koparki”, przyszedł czas na zmiany. Dotychczasowy właściciel utracił dzierżawę zbiornika i terenów przyległych, a cały teren kupił od miasta miejscowy biznesmen niezwiązany z nurkowaniem, ale z głową do inwestycji. stały przetrzebione prądem. Ile w tym prawdy, nie wiem, ale faktycznie okres przejściowy od poprzednika do nowej infrastruktury był dość ponury. W 2016 roku tereny przylegające do zalewu zaczęły się intensywnie rozwijać. In- Co się zatem dzieje? Poprzedni dzierżawca bardzo nieprzychylnie ustosunkował się do decyzji lokalnych władz. Nic dziwnego, przecież tyle lat inwestował w rozwój i infrastrukturę tego miejsca. Niestety, przepisy są przepisami. Okres dzierżawy dobiegł końca i znalazł się inwestor, który zapłacił więcej. W efekcie baza znacznie się zmieniła. Poprzedni właściciel wyciągnął ze zbiornika samolot An 12 i przewiózł go do kamieniołomu „Zakrzówek”. Wieść niesie, że nawet ryby zo58 westor postanowił udostępnić nurkom wiele dogodności, mamy więc już ciekawe wiaty, miejsca do przebrania, toalety oraz bazę nurkową powolutku rozpędzającą się do miana znaczącej – z możliwością ładowania butli. Idzie cały czas ku lepszemu. Nuras.info 12/2016 Trzymam kciuki, aby ta tendencja się zachowała! A co pod wodą? Samolot zniknął, ale zatopiono normalny statek, ku uciesze gawiedzi nurkowej. Ta dodatkowa atrakcja dla nurków znajduje się po lewej stronie zbiornika, na około 14 metrach. Wpływać do wnętrza nie wolno, wszędzie na wlotach do wraku są przyczepione tabliczki „zakaz wpływania”. Zastanawiałem się jednak, co się stało z rybami? Czy faktycznie zostały wybite i nic już tam nie ma? Podczas wrześniowego wyjazdu kamieniołom przywitał nas całkiem dobrą przejrzystością wody, do około 10 metrów. Koparki stoją na swoim miejscu. Jeśli chodzi zaś o ryby, standardowo widuje się okonie. Natomiast w północnej części zbiornika, na prawo od platform nurkowych sprawa ma się nieco inaczej. Jest tam za- 59 Nuras.info 12/2016 toczka, zbyt płytka, aby była główną atrakcją dla nurków i tam właśnie znajduje się duża ilość ryb. Osobiście widziałem olbrzymie stado, prawdopodobnie boleni albo czegoś o podobnym kształcie. Spotkałem płocie, a także ogromnego karasia Koi (chińska odmiana, biało-pomarańczowa), wielkości dużego karpia! Właśnie tam możemy trafić na nieliczne w tym kamieniołomie rośliny podwodne. Nurkując na „Koparkach”, chcąc uwiecznić nie tylko koparki, ale i wrak łodzi, warto popłynąć, choć na chwilę, w tę płytką zatoczkę. Nigdy nie miałem czasu obejść zbiornika dookoła. Opłynąć, owszem, i w lewo, i w prawo. Tymczasem okazuje się, że miasto wspólnie z nowym inwestorem przeprowadziło dość gruntowną zmianę terenów przyległych. Powstał piękny park zdrojowy z ławeczkami i infrastrukturą do spacerowania dla wszystkich pragnących wypoczyn- fot. Jacek Biernacki 60 Nuras.info 12/2016 ku. Warto skusić się na ten około półgodzinny spacer. Po lewej stronie kamieniołomu odnajdziemy inny zbiornik wodny. Dużo płytszy, ale powierzchniowo całkiem duży. Nie nurkowałem tam, ale podobno jest w nim dużo raków, a z powierzchni widziałem sporo roślin podwodnych. Przy świetle słonecz- nym może się okazać, że i tam mogą być całkiem sympatyczne nurkowania, niezbyt głębokie, ale wizualnie piękne. Kamieniołom „Koparki” z całą pewnością odradza się, jako miejsce nurkowe w Polsce. Obecny właściciel cały czas powolutku inwestuje, więc pojawiają się i chodniczki, i fot. Jacek Biernacki ławeczki, nawet leżanki widziałem. Brakuje jeszcze sklepiku czy jakiegoś baru. Nie śmiem marzyć nawet o restauracji, ale kto wie, w końcu nowy właściciel ma smykałkę do interesów. Dla przypomnienia. Zbiornik Jaworzno-Szczakowa powstał w intrygujących oko- fot. Jacek Biernacki 61 Nuras.info 12/2016 licznościach. W 1997 roku Zakład Energetyczny odłączył kopalni prąd z powodu kilkuletnich zaległości płatniczych, a wody gruntowe szybko zalały wyrobisko. W Kopalniach odkrywkowych nie wolno używać sprzętu, który kumuluje spaliny, zatem wszystkie pompy odprowadzające wody gruntowe zasilane były prądem. Chwała za niegospodarność. Może inni zarządcy po- dobnych wyrobisk wpadną na taki pomysł. Jeśli o mnie chodzi, to zanurkowałbym we wszystkich możliwych kamienio- łomach Polski. W 2017 roku będzie, według moich obliczeń, XX-lecie zalania tego kamieniołomu. Może warto tam zajrzeć, drogi Czytelniku, jeśli jeszcze tam nie byłeś. Rudi Stankiewicz Safari nurkowe w Chorwacji Weekend majowy 29.04-6.05.2017 Luksusowa łódź typu safari Szczegóły i kontakt www.bestdivers.pl tel.601321557 Magazyn Nuras.info pobierany jest średnio w 65000 egz., nie może zabraknąć w nim Twojej reklam y kli kni j p o s zczegół y 62 Nuras.info 12/2016 63 Nuras.info 12/2016 Tajemnicze połączenie! Zima za pasem, wolnego czasu troszkę więcej, więc można go wykorzystać na to, by lepiej poznać własny sprzęt nurkowy. Każdy z nas okres ten pożytkuje w inny sposób, np. zaczynając od dopasowania nowych węży wraz ze zmianą kolorów, dodania lub usunięcia karabinków, wymiany manometrów, zaadaptowania kasku i latarek, kończąc często na zmianach konfiguracyjnych. Jednym słowem, najczęściej to właśnie zimą borykamy się z wyborami, ostateczną decyzję opierając w głównej mierze na własnych lub cudzych doświadczeniach. Moja praktyka serwisowa nie jest duża, ale na przełomie tych kilku lat zauważyłem, że jest jedno połączenie, które spędza sen z powiek niejednej osobie nurkującej. Najdziwniejsze jest to, że połączenie to występuje w każdej konfiguracji sprzętowej, począwszy od pojedynczej butli, w której znajduje się jeden raz, podobnie jak w konfiguracji back mount i aż dwa razy w konfiguracji sidemount. O butlach stage nie wspominam, bo traktuję je jako zestaw butli pojedynczej. O czym mowa w tym układzie? Właśnie o tajemniczym połączeniu węża HP z manometrem. Co w nim jest takiego, że niejednemu spać nie daje? Znawcy tematu odpowiedzą, że nic. A jednak… Często się uśmiecham, słysząc w słuchawce głos Klienta, który ze łzami w oczach mówi: – Panie, co pan mi za wąż HP sprzedał? Jak go podłączyłem, to syczy i gaz leci, a na starym działało bez zarzutu! lub – Człowieku, ten manometr od ciebie jest do niczego, podłączyłem go do węża i gaz mi wylatuje. A czasem: – Proszę pana, ten manometr po dokręceniu do HP nie kręci się wokół własnej osi! 64 Rozwiązanie uzyskuję zwykle po krótkiej rozmowie z Klientem, który już po chwili jest zadowolony z dwóch powodów – znalazł rozwiązanie swojej rozterki i poznał budowę połączenia, z którego korzystał przez kilka ładnych lat. Teraz wiem, że istnieje duża grupa nurków, którym budowa tego złącza jest obca. Spotykają się z nim dopiero w cztery oczy po kilku latach nurkowania, kiedy nadchodzi czas na zmiany lub kiedy coś odmówi posłuszeństwa, a pod wodą słychać tylko szmer uciekającego gazu. Dzisiaj postaram się przybliżyć to ważne połączenie, w którym zachodzą bardzo ciekawe przemiany gazowe. Będzie więc trochę budowy i odrobina fizyki. Na pierwszy rzut oka każdy je zna, bo na manometr patrzymy kilka razy przed, kilkanaście razy w trakcie i zawsze na końcu nurkowania. Cel jest prosty – monitorowanie zużycia czynnika oddechowego. Zacznijmy od początku: Nuras.info 12/2016 gi, ponieważ uszczelniają połączenie oraz powodują, że podczas obrotu wokół własnej osi metalowe elementy nie trą o siebie. Z przykrością stwierdzam, że najczęściej jest tak, że raz podłączony manometr nie widzi serwisu i serwisanta przez kilka lat. Niestety tylko serwisanci wiedzą, że nie służy mu to najlepiej, ponieważ po pewnym czasie dochodzi do zapieczenia się łącznika/ swiwela Manometr gwint męski 7/16”, Łącznik / swiwel (są różne nazwy), na którym zamontowane są dwa oringi gumowe, Wąż HP gwint damski 7/16”. Dwie części w tym połączeniu są najważniejsze, a mianowicie dwa gumowe orin- i przerwania nurkowania w najmniej oczekiwanym momencie. Brak corocznego ser65 wisu prowadzi do pęknięcia oringu na swiwelu / łączniku. Swiwel działa jako pośrednik pomiędzy wężem HP a manometrem. W jego wnętrzu jest maleńki otwór, przez który czynnik oddechowy dociera wprost do wnętrza manometru. Znam dwa rodzaje swiweli różniące się od siebie budową i rozmiarami. Jeden jest w kształcie rurki o długości 21 mm, na której końcach umiejscowione są oringi, drugi o długości 17,3 mm z poprzecznym pierścieniem. Na końcach tego łącznika / swiwela, też w specjalnych wycięciach, zamontowane są oringi. Poprzeczny pierścień uniemożliwia przemieszczanie się swiwela pionowo wzdłuż osi (ruch od węża HP w stronę manometru i odwrotnie, ruch od manometru w stronę węża HP). Długość łącznika ma wpływ na możliwość obrotu manometru wokół własnej osi. Jeżeli w naszym połączeniu zamontujemy zbyt długi swiwel, który po dokręceniu nakrętki węża HP do manometru nie pozostawi nam luzu, to zarówno wąż i manometr będą od siebie zależne. Oznacza to, że nie da się ruszyć manometrem łapiąc za wąż i odwrotnie, nie da się ruszyć wężem łapiąc Nuras.info 12/2016 za manometr – ich ruch wokół własnej osi będzie niewykonalny! W tym przypadku nasze połączenie jest złe, a możliwość ustawienia manometru do potrzeb osoby patrzącej na niego jest niemożliwe! Prawidłowe połączenie to takie, kiedy po dokręceniu ręką nakrętki damskiej węża HP z gwintem męskim manometru możemy niezależnie kręcić wokół osi. Trzymając nieruchomo manometr kręcimy wężem HP lub trzymając nieruchomo wąż HP kręcimy manometrem. Tylko takie połączenie gwarantuje nam ustawienie manometru do naszych wzrokowych potrzeb i bezproblemowy kontakt pod wodą. Wyciągnięty użyty, brudny łącznik wymieniamy na nowy – i to jest najprostsza z 66 Nuras.info 12/2016 metod – lub wymieniamy same oringi, a łącznik myjemy w myjce ultradźwiękowej. Jeżeli ktoś nią nie dysponuje, może się udać do zakładu okulistycznego – każdy zakład ją posiada i za grosze wykona usługę. Po myciu musimy zwrócić szczególną uwagę, czy otwór wewnątrz łącznika jest drożny, czyli czy patrząc pod światło widzimy prześwit. Na tak sprawny łącznik montujemy wcześniej nasmarowane oringi w woreczku strunowym, zalecam użycie smaru Christo Lube MCG 129. Później łącznik montujemy w manometrze, następnie dokręcamy wąż HP. 67 Ważna informacja!!! Wąż z manometrem skręcamy z siłą niewiele większą niż przykręcamy waż LP, BC czy HP do pierwszego stopnia automatu. Nie są tam potrzebne kowalskie siły, pomimo występowania często 300 bar i więcej. W bardzo prosty sposób można to sprawdzić, dokręcając ręką sam manometr do węża do oporu i wypełniając obieg gazem (oczywiście później należy dokręcić wąż kluczem z siłą, jak opisałem powyżej). Mały otwór dolotowy wysokiego ciśnienia powoduje występowanie tam niedużych sił. Wybierając manometr, kierujmy się jego wysoką jakością, ale starajmy się kupić taki, który ma gwint męski 7/16” o długości nie większej niż 7,5 mm. Pozwoli to zaoszczędzić pieniądze, bo nie będziemy zmuszeni do kupienia odpowiednich węży, które kosztują najczęściej trzy razy tyle co zwykłe, wszędzie dostępne węże HP. Wracając do naszego połączenia, dlaczego warto o nie corocznie dbać i jakie przemiany gazowe w nim zachodzą. Okazuje się, że w tym styku mamy do czynienia z przemianą adiabatyczną. Nie będę tutaj rozpisywał wzorów i wykresów, bo nie o to Nuras.info 12/2016 chodzi w tym artykule. Najważniejsze do zapamiętania jest to, że przy napełnianiu węży, kiedy na skutek gwałtownego otwarcia zaworu szybko wpuszczamy do środka sprężony gaz, następuje gwałtowny wzrost temperatury – związany właśnie z przemianą adiabatyczną. Nie następuje wtedy wymiana termiczna z otoczeniem, a zmianom podlegają wszystkie parametry równania stanu (P ciśnienie, V objętość, T temperatura).Tabelka poniżej przedstawia teoretyczną maksymalną temperaturę, do jakiej może zostać nagrzany gaz o temperaturze początkowej 20OC. Wzrost ciśnienia Temperatura końcowa 7 bar 234OC 70 bar 706OC 140 bar 920OC 260 bar 1181OC 360 bar 1277OC Jak widać z wykazu, nasze gumowe oringi na połączeniu HP z manometrem przy szybkim otwarciu zaworu dostają niezły ogień. Nie prowadzi on oczywiście do spalenia części gumowych, ale do pracy w dużych różnicach temperatur, a co za tym idzie, do szybszego ich zużywania. Na skutek tych zmian wytrąca się wilgoć, która doskonale radzi sobie w tych warunkach, powodując po czasie zapieczenie się łącznika z wężem HP lub manometrem. 68 Nuras.info 12/2016 Można w bardzo prosty sposób wydłużyć pracę połączenia, a mianowicie dwa razy do roku przesmarować lub wymienić zużyte oringi – nie potrzebujemy do tego serwisu. Sam zawór dolotowy zawsze otwieramy jak najwolniej. W ten sposób zmniejsza się temperaturę, która powstaje w układzie, a mniejsza ilość ciepła może być szybciej rozproszona i odebrana przez otoczenie. Mam nadzieję, że w prosty sposób przybliżyłem budowę tego połączenia oraz pokazałem – jak i dlaczego należy wydłużyć jego żywotność. Niech nadchodzący 2017 rok będzie rokiem prostych serwisów niedawno odkrytego połączenia. mariusz linke - mlinke Czy nie myślałeś o wypromowaniu się na łamach jakiejś gazety? Magazyn Nuras.info (wersja elektroniczna) poszukuje autorów artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/?wysylanie-artykulow,8. Redakcja Magazynu Nuras.info - kontak: [email protected] 69 PEANUT 21 ASYMMETRIC ASY MMETRIC MAŁY MAŁ YW WOREK OREK O NAJWIĘK NAJWIĘKSZYCH SZYCH NA R RYNKU YNKU MOŻLIWOŚCIACH! MOŻLIWOŚCIA ZASKOCZY ZASK OCZY CIĘ CO NAJMNIEJ 4 RAZY: 1.. SUPER OR 1 ORYGINALNYM YGINALNYM WY WYGLĄDEM GLĄDEM TO ASYMETRYCZNY WOREK ŚWIECIE T O PIERWSZY PIERWSZY AS YMETRYCZNY W OREK NA Ś WIECIE 2.. WYTRZYMAŁOŚCIĄ 2 WYTRZYMAŁOŚCIĄ DWIE BARDZO POWŁOKI DBAJĄ D WIE B ARDZO WYTRZYMAŁE PO WŁOKI DB AJĄ TWOJE BEZPIECZEŃSTWO O TW OJE BEZPIECZEŃS TWO (ZEWNĘTRZNA TTO O CORDURA 1000D) 1000D 3.. PROSTĄ 3 PROSTĄ REGULA REGULACJĄ CJĄ PŁYW PŁ PŁYWALNOŚCI YWALNOŚCI YW ALNOŚCI NAJWIĘKSZĄ SWOJEJ POJEMNOŚCIĄ I NAJWIĘK SZĄ W S WOJEJ KLASIE PO JEMNOŚCIĄ = 21L 4. WORKA 4. BARDZO BARDZO MAŁĄ WAGĄ WAGĄ W WA ORKA – ZALEDWIE ZALEDWIE 950G TECLINE PEANUT 21 ASYMMETRIC ASYMMETRIC , TO SERIA W WORKÓW ORKÓW O WY WYJ WYJĄTKOWYCH JĄTKOWYCH CECHA CECHACH: CH: Ş Ş Ş Ş Ş Ş Ş A A@QCYNý@SV@JNMSQNK@OýXV@KMNĖBH @QCYNý@SV@JNMSQNK@OýXV@KMNĖBH A@QCYNCTķ@ONIDLMNĖÂ@ķKHSQ®V A @QCYNCTķ@ONIDLMNĖÂ@ķKHSQ®V RRTODQNQXFHM@KMXVXFKÀCŔSNOHDQVRYX TODQNQXFHM@KMXVXFKÀCŔSNOHDQVRYX @@RXLDSQXBYMXVNQDJM@ĖVHDBHD RXLDSQXBYMXVNQDJM@ĖVHDBHD A@QCYNL@ý@V@F@VNQJ@F A @QCYNL@ý@V@F@VNQJ@F MHDYVXJý@VXSQYXL@ýNĖÂFV@Q@MSNV@M@ M HDYVXJý@VXSQYXL@ýNĖÂFV@Q@MSNV@M@ OQYDY"NQCTQÔ# O QYDY"NQCTQÔ# ATCNV@# A TCNV@# CTķNLHDIRB@Y@FýNVÀ C TķNLHDIRB@Y@FýNVÀ Ş Ş Ş Ş Ş CTķNLHDIRB@M@TýNķDMHDVÔķX C TķNLHDIRB@M@TýNķDMHDVÔķX VCNVNKMDIJNMƥFTQ@BIH CNVNKMDIJNMƥFTQ@BIH V TSQYXLXV@MHDM@VDSBHÔķJHDFNROQYÔST T SQYXLXV@MHDM@VDSBHÔķJHDFNROQYÔST M@ONVHDQYBGMHVNCXŔKHSQ®VVXONQMNĖBH M @ONVHDQYBGMHVNCXŔKHSQ®VVXONQMNĖBH @@RXLDSQXBYMXJRYS@ýSONYV@K@IÀBXM@RYXAJH RXLDSQXBYMXJRYS@ýSONYV@K@IÀBXM@RYXAJH YYQYTSF@YTVRXST@BI@BG@V@QXIMXBG QYTSF@YTVRXST@BI@BG@V@QXIMXBG QQ®ķMDLNķKHVNĖBHJNMƥFTQ@BXIMD ®ķMDLNķKHVNĖBHJNMƥFTQ@BXIM ODQEDJBXIM@JNMƥFTQ@BI@ONONýÀBYDMHT O DQEDJBXIM@JNMƥFTQ@BI@ONONý @TSNL@SDL5("$LNMN YY@TSNL@SDL5("$LNMN 9@KDķX "H 9@KDķX "H M M@ @ HHCD@KMXL CD@KMXL RJNMƥFTQNV@MHT RJNMƥFTQNV@MHT ROQYÔST ROQYÔST 9@RSNRTI 9@RSNRTI IDCMÀ IDCMÀ Y Y VDQRIH VDQRIH @@TSNL@ST T S N L@ S T 5 5 (("$ " $ , ,NMN 6NQDJ /D@MTS 5 LNMN ODQEDJBXIM@ CK@ MTQJ@ OýXV@IÀBDFN 6 N Q D J / D @ M T S HH @@TSNL@S T S N L @ S 5 (("$ " $ L NM N SSN N O DQ EDJBXIM@ JJNMƥFTQ@BI@ NMƥFTQ@BI@ C K@ M TQJ@ O ýXV@IÀ ONIDCXMBYÀATSKÀ YYONIDCXMBYÀATSKÀ V2 ICE MONO + PEANUT 21 = PERFEKCYJNA PERFEKCY PERFEK CYJNA CY JNA K KONFIGURACJA KONFIGURA ONFIGURACJ ONFIGURA CJA (MMNV@BXIM@ATCNV@PEANUT NV@BXIM@ATCNV@PEANUT 21 21 C@ID"HODýMÀRVNANCÔQTBGTFýNVÀ C @ID"HODýMÀRVNANCÔQTBGTFýNVÀ HONYV@K@M@VXFNCMDTýNķDMHDVÔķX NYV@K@M@VXFNCMDTýNķDMHDVÔķX VJ@ķCDIJNMƥFTQ@BIH J@ķCDIJNMƥFTQ@BIH V SERIA PEANUT 21 CERTYFIKAT CE CE1463 EN1809 BĄDŹ KOBIETĄ TAKŻE POD WODĄ! /D@MTSVVDQRIH+@CHDRL@TOQYÀķY@OQNIDJSNV@MÀRODBI@KMHDCK@ JNAHDS9LHÔJBYNMDO@RXM@Q@LHDMMDNTMHJ@KMXLJQNITMHDTBH RJ@IÀAHTRSTHC@IÀRHÔý@SVNTRS@VHÂCNJ@ķCDIJNAHDBDIRXKVDSJH /@RAHNCQNVXTýNķXRHÔS@JķDAXMHDOQYDRYJ@CY@ÂVBY@RHDON QTRY@MH@RHÔ"@ýXYDRS@VVXJNÿBYNMNOTQOTQNVÀMHBHÀHG@ESDL ś+@CHDRŚ -HDYVXJýÀ VXSQYXL@ýNĖ Y@ODVMH@ LHÔJJ@ "NQCTQ@ # Ş QDFTKNV@M@TOQYÀķSXOT @KTLHMHNVX@C@OSDQCNLNBN *NLENQS V@MH@ATSKH Ş HCD@KMDCNO@RNV@MHDCN Ş ý@SVDVNARýTCYDJHDRYDMHD JNAHDBDIRXKVDSJH A@K@RSNVD Ş A@QCYNOQNRS@NARýTF@ Ş VXFNCMDJK@LQXO@R®V OýXV@KMNĖBH LNBTIÀBXBGATSKÔ Ş L@ýXQNYLH@Q@KDCTķ@ Ş DRSDSXBYMDVXJNÿBYDMHD ONIDLMNĖÂKHSQ®V CDS@KH Ş KDJJ@@KTLHMHNV@OýXS@H PRAWDZIWA PRZYGODA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE TU! -TQJNV@MHDVQ@JNVDş@LNķDVXAHDQ@RYRHÔONCK®C#TķN CNC@SJNVDFN VXONR@ķDMH@ /NSQYDATIDRY ROQYÔST ATCYÀBDFN 3VNID ADYV@QTMJNVD Y@TE@MHD *HDCX Y@ýNķXRY RVNIDFN QB SHBŗ@ONBYTIDRYI@JAXAXýBYÔĖBHÀBHDAHD/QNRSDCNO@RNV@MHD HMƦ@SNQS@LFCYHDRHÔFNRONCYHDV@RY@OQDBXYXIM@JNMSQNK@ OýXV@KMNĖBHONYVNKHBHADYOHDBYMHDYQD@KHYNV@ÂSV®IOK@MMTQ JNV@MH@VJ@ķCXBGV@QTMJ@BGZastosuj dwa automaty V2 ICE PRQRLNRQƩJXUDFMØ6(0,7(&+SU]\JRWRZDQÄQDQDMWUXGQLHMV]HZDUXQNL]P\ĚOÄROXG]LDFKWDNLFKMDNW\ Ş Ş Ş Ş KHSQ®VONIDLMNĖBH TOQYÀķSXOT#(1YDMHDQCYD VMXLHCQHMF@LH ONKDQNV@M@MHDQCYDVM@ OýXS@YDRS@KHJV@RNNC ONQMDI MHDQCYDVMX@C@OSDQCN J@ķCDFNQNCY@ITATSKHY Ş Ş Ş O@R@LHNVYLNBMHNMXBG MHDQCYDVMXBGJK@LQ@BG HCD@KM@JNMSQNK@ OýXV@KMNĖBH VXRNJ@ONYXBI@M@ONVHDQ YBGMHVNCX "NQCTQ@# WAGA CAŁEGO ZESTAWU TO ZALEDWIE 2940 G!!! LUBISZ PODRÓŻOWAĆ? DOPUSZCZALNY CIĘŻAR BAGAŻU TO JUŻ NIE PROBLEM! 9@ý@CTIM@IKķDIRYÀVDQRIÔ/D@MTS@M@CMNV@KHYJHHMHDL@QSVRHÔ ķDBNĖLTRHÔRS@MHDʖ )DRSA@QCYNKDJJHHMHDYVXJKDVXSQYXL@ýXIDCMNBYDĖMHD Ş Ş Ş Ş KDJJ@JNMRSQTJBI@ V@F@CVTONVýNJNVDFN VNQJ@SNFQ AQ@JYAXSDBYMXBGCNC@SJ®V TKSQ@KDJJ@OýXS@MHD VXL@F@IÀB@@C@OSDQ@ CV@O@RXRS@AHKMHD LNBTIÀBDJ@ķCXSXOATSKH KHSQ®VONIDLMNĖBH Ş Ş PERFEKCYJNA KONFIGURACJA #XRSQXATSNQ2BTA@SDBG2OYNNTK+TAHDRYXÿRJ@,HDQYXM3DKE@W VVVSDBKHMDBNLOK Nuras.info 12/2016 Mój pierwszy raz… pod wodą i w jaskini Swoją przygodę z nurkowaniem zacząłem w sierpniu 1996 roku, nad Jeziorem Białym Filipowskim, na dwutygodniowym obozie CMAS organizowanym przez Szkołę Nurkowania Irka Kontnego. O kursie powiedział mi kolega Romek Zbieniewski „Komandos”, którego znałem z Klubu Kajakowego „Kajman”. Przed obozem kilka razy byliśmy na wykładach i zajęciach basenowych. Pod wodę chciałem zejść z czystej ciekawości, zobaczyć, jak to jest, w tym tak obcym człowiekowi świecie… Były to czasy ciągle jeszcze nieco „zmilitaryzowanego” podejścia do nurkowania, gdzie poza umiejętnościami nurkowymi przywiązywano wagę do sprawności w wodzie i ogólnie formy fizycznej. I słusznie. Dzień zaczynał się od zaprawy biegowej i rozpływki, z tego co pamiętam o 7 rano. Potem była toaleta, śniadanie i zajęcia programowe: wykłady i ćwiczenia w wodzie, czyli różnego rodzaju zabawy pływackie, pokonywanie coraz większych dystansów niezależnie od pogody, używanie samych ścieżka do Galbanei nóg lub samych rąk do poruszania się w wodzie, oranie hektarów jeziora w ABC, scyzoryki i bezdechy coraz głębsze i coraz fot. Honzo 72 Nuras.info 12/2016 dłuższe itp. O nurkowaniu w sprzęcie nie było jeszcze mowy, kilka przewidzianych w programie nurkowań miało się odbyć w drugiej części turnusu. Pogoda podczas obozu była zmienna, często świeciło słońce, ale czasem padał deszcz i było dość chłodno. Nie przeszka- dzało to jednak w realizacji kolejnych zajęć programowych. Mieszkaliśmy wraz z kolegą Patem, z którym na ten obóz przyjechałem, w namiocie użyczonym przez Przemka Pietrasa, gdyż nasze poncha, z uwagi na aurę, się nie sprawdziły. Były to czasy, gdy uczęszczaliśmy do szkoły śred- Droga do Galbanei fot. Honzo 73 niej, a więc zasoby finansowe mieliśmy skromne. Dojechaliśmy autostopem, opłaciliśmy kurs, na wyżywienie już nie starczyło. Z tego powodu początkowo naszym głównym posiłkiem były ryby łowione w jeziorze i ziemniaki wykopane na pobliskim polu. Wszystko przyrządzaliśmy na ognisku. W chwilach wolnych od zajęć nie nudziliśmy się – pomagaliśmy sprężarkowemu Przemkowi Pietrasowi nosić butle do nabijania i wykonywać inne zlecone mu przez szefostwo zadania, typu wykopanie dołów i postawienie latryn, co w suwalskiej ziemi bynajmniej nie było sprawą prostą… Jednak wspólnymi siłami udało się to i szereg innych przedsięwzięć. Po kilku dniach zaczęliśmy jeździć z Przemkiem do pobliskiego Filipowa „obozowym” trabantem combi po obiady dla całego obozu – było to kilka wielkich termosów z zupą i drugim daniem, ciężkich i dużych. Przy okazji dostawaliśmy porcje „na kuchni”, a więc mogliśmy zrezygnować z okoniowo-ziemniaczanej monodiety. Podobnie rzecz się miała z przynoszonymi na śniadanie z pobliskiego gospodarstwa zupami mlecznymi – my nosiliśmy te termosy i zawsze po rozdaniu zo- Nuras.info 12/2016 stało na tyle, że i dla nas wystarczało. Warunki były ciężkie, ale byliśmy młodzi i dawaliśmy radę. Kolacja to zwykle były jakieś kiełbaski przy ognisku wraz z gitarą i śpiewami. Pozostały wolny czas zapamiętałem głównie jako grę w kości, chyba w pokera kościanego. To było hitem tego obozu i graliśmy w to non-stop. Autor przed nurkowaniem fot. archiwum autora Opiekunem naszej grupy młodych adeptów sztuki nurkowania na stażu instruktorskim był Mariusz Beller „Mario” i to on zajmował się tokiem naszego podwodniackiego szkolenia. Gdy wreszcie przyszła ta chwila, mogliśmy zacząć schodzić pod wodę. Nasz sprzęt (obozowy) to były stare, Kaskada wodospadów sztywne i wkładane „na mydło” lub „na torebkę” pianki (pewnie Stomilu), chomąta nurkowe (jackety to było wtedy coś extra, było kilka prywatnych, ale gdzież tam nam było o nich myśleć) i popularne zestawy dwubutlowe 2x8 litrów. Na nogach mieliśmy płetwy kaloszowe ze zwykłą skarpetą, fot. Andrzej Szerszeń 74 Nuras.info 12/2016 byliśmy bez rękawiczek. Nie pamiętam dokładnie ćwiczeń, jakie wykonywaliśmy pod wodą, ich wspomnienie zatarł czas, pamiętam jednak, że woda była bardzo przejrzysta w porównaniu do tego, co oglądam w polskich jeziorach obecnie. Największym moim zmartwieniem wtedy były duże trud- ności z przedmuchaniem się przy schodzeniu na głębokości przekraczające 5-6 metrów. Dmuchałem mocno, nieraz poszła krew z nosa i potem wylewałem ją z maski – było ciężko. Udawało mi się jednak schodzić na zadane głębokości i zrealizować program. Choć myślałem, że nurkowanie to Pszczółek w Galbanei fot. Honzo 75 coś nie dla mnie, skoro jest aż tak źle… Problemy te nie ustały wraz z końcem kursu, początkowo na nurkowaniach miałem trudności z przedmuchiwaniem się, aż pewnego dnia, podczas kolejnego nurkowania przedmuchałem się z łatwością i tak jest do dziś. W jakiś sposób udrożniły mi się trąbki Eustachiusza i od tamtego czasu nie miewam większych trudności w tej materii. Nuras.info 12/2016 Na owym obozie poznałem Janusza Solarza, który wiele lat później był moim instruktorem na kursie divemastera PADI, a do dziś dnia jest moim przyjacielem. Janusz na tym obozie był z żoną i córkami, które wtedy nie uczestniczyły w obozie jako nurkowie, ale we wszystkich zajęciach pozaprogramowych jak najbardziej. Stanowiliśmy wraz ze wszystkimi wspomnianymi osobami, a także z kilkoma jeszcze, jak Tony Halik i Sylwia M., zgraną ekipę. Pamiętam, że pewnego rodzaju wydarzeniem obozowym była wizyta Grzegorza Dominika „Banana”, którego wtedy poznałem. Byłem jednak zbyt młodym nurkiem, by wypytywać o różne szczegóły głębokich nurkowań, z których był znany. Na zakończenie obozu otrzymaliśmy książeczki płetwonurka CMAS z podbitymi kwalifikacjami płetwonurka III stopnia, co uprawniało do nurkowania do 10 m z bojką pod nadzorem instruktora lub płetwonurka I stopnia i do 30 m w grupie z instruktorem lub płetwonurkiem I stopnia. I tak przez kilka lat nurkowałem sobie rekreacyjnie, zgodnie z posiadanymi uprawnieniami. W 2002 lub 2003 roku na wieczorze kawalerskim kolegi poznałem Andrzeja Szer- szenia „Pszczółka”. Pszczółek był instruktorem M-1 CMAS i zacząłem z nim jeździć na wypady nurkowe, a z czasem zrobiłem stopień P-2 i zacząłem mu pomagać w wyjazdach organizacyjnie i sprzętowo. Bardzo dużo się od niego nauczyłem zarówno jeżeli chodzi o nurkowanie, jak i serwis Zanurzenie sprzętu, obsługę sprężarki itp. sprawy okołonurkowe. Pszczółek powoli zaczął mnie wtajemniczać w nurkowania głębokie, solowe i techniczne, które wtedy wykonywał jako nurek jaskiniowy. Wiele też o swych nurkowaniach jaskiniowych opowiadał i coraz bardziej czułem, że w tę stronę chcę fot. Andrzej Szerszeń 76 Nuras.info 12/2016 podążać. Kusiła mnie m.in. przejrzysta woda w jaskiniach, gdyż w jeziorach wizura nie przekraczała kilku metrów, a na wyjazdy zagraniczne, np. do Egiptu, nie mogłem sobie pozwolić. I tak w 2005 roku zaprosił mnie na prowadzone przez siebie Warsztaty Nurkowa- nia Jaskiniowego GNJ, które ukończyłem wraz z kilkoma osobami, m.in. Piotrem Dąbrowskim „Płetwą” i Jarkiem Kurem. Poza Pszczółkiem Warsztaty prowadzili wtedy Mirek Kopertowski, Rafał Górecki i Lucyna Cieślik, z którymi potem szereg lat współpracowaliśmy speleonurkowo w ramach Transport fot. archiwum autora 77 GNJ. Nurkowania odbywały się w zalanym kamieniołomie w Gębczycach na Dolnym Śląsku, a wykłady i zajęcia powierzchniowe w pobliskim gospodarstwie agroturystycznym „Nietoperek”. Było to kilka dni, podczas których nauczyłem się podstaw nurkowania w jaskiniach w systemie francuskim i z tej wiedzy korzystam do dziś, zarówno podczas nurkowań, jak i szkolenia podczas Warsztatów SPELEOnurkowania, które prowadzę. Moje pierwsze nurkowanie w przestrzeni zamkniętej odbyło się wkrótce po Warsztatach, w zalanych partiach MRU. Do systemu podziemnych korytarzy wchodziliśmy przez jakiegoś rodzaju otwór w pancernej płycie o dość niewielkich rozmachach (20x30cm), następnie zjeżdżaliśmy na linach szybem windy ok. 50 m w dół i już nieopodal były zalane korytarze. Nurkowaliśmy z Mirkiem i Pszczółkiem – losowaliśmy kto w którym korytarzu. Pamiętam, że mi przypadł ten najbardziej na lewo. Stopniowo schodził w dół, aż strop znalazł się zupełnie pod wodą. Woda była bardzo przejrzysta, ze stropu zwisały długie i cienkie „makarony” – takie formy naciekowe powstające pod wodą w sztucznych obiek- Nuras.info 12/2016 tach. Poręczowałem stabilizując poręczówkę na hakach po przewodach umieszczonych na ścianie, byłem zupełnie sam. Dopłynąłem tak do końca korytarza, jakieś 90 m. Kończył się zamurowaną ścianą. Odwróciłem się i zacząłem zwijać poręczówkę. Spostrzegłem, że kręcę korbką, ale bęben kołowrotka się nie kręci – poluzowały się śruby, czy coś w tym stylu. Zacząłem więc zwijać poręczówkę na obudowę kołowrotka przy czym nieźle się umęczyłem – w końcu to całe 90 metrów! Pierwsze nurkowanie pod stropem i już od razu sytuacja Przed 3 syfonem awaryjna… Nieźle się zaczyna, pomyślałem sobie. Potem okazało się, że miałem (i mam do dziś, tylko już poprawiony) kołowrotek z pierwszej partii Alpinura, gdzie otwór korbki był okrągły – po zluzowaniu nakrętek korbka nie obracała ośki bębna… fot. Honzo 78 Nuras.info 12/2016 Jesienią 2005 roku pojechaliśmy z Pszczółkiem i Mirkiem do Rumunii, gdzie miałem możliwość po raz pierwszy nurkować w naturalnej jaskini. Było to wywierzysko Izbucul Galbanei, które wtedy chłopcy eksplorowali. Transport sprzętu górskimi ścieżkami, biwakowanie w lesie, przenurkowanie kilku syfonów oddzielonych partiami suchymi, niesamowite formacje naciekowe, kaskady wodospadów, które trzeba było pokonać, przedzieranie się przez podziemne korytarze i rzeki, łączenie technik nurko- Nurek po wynurzeniu w Galbanei fot. Honzo wych z linowymi i cały ten niezwykły podziemny świat, niemożliwy do zobaczenia na powierzchni – wszystko to bardzo mi się spodobało i od razu złapałem bakcyla wypraw speleonurkowych. A do tego poznawanie zakamarków świata w roli jego odkrywcy – to także było niezwykle kuszące! W tej chwili mija 11 lat odkąd nurkuję w jaskiniach i ciągle mi się to bardzo podoba. Na przestrzeni tych lat stopniowo zacząłem przechodzić z pomocy w eksploracjach do samodzielnego odkrywania nowych podwodnych korytarzy. Uzbierało się tego już ponad dwa kilometry. I ciągle jest to niezwykłą przygodą. Od 2009 roku, prowadząc Warsztaty Nurkowania Jaskiniowego, a obecnie Warsztaty SPELEOnurkowania, zacząłem także dzielić się z innymi wiedzą nabytą podczas licznych wyjazdów speleonurkowych. Ze wszystkimi sytuacjami awaryjnymi póki co sobie radzę, a do wielu nie dopuszczam, co jest w dużej mierze wynikiem szkolenia i umiejętności, które nabyłem od mojego mistrza i przyjaciela – Pszczółka. Dzięki Ci, kolego! Dominik Graczyk „Honzo” SPELEOnurkowanie, Honzo Dive 79 RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2016 ROKU Nuras.info 12/2016 80 Nuras.info 12/2016 W p o p r z e d n i m n u m e r z e z o s t a ł a o p u b l i k o w a n a r el a c j a z „ P i e r w s z e j w i z y t y U m b e r t o P e l i z z a r i e g o w Po l s c e ” , k t ó r a m i a ł a m i e j s c e 1 1 . l i s t o p a d a w P o z n a n i u . P o m i n i ę t a z o s ta ł a i n f o r m a c ja o i ni c j at o r c e i o r ga n i z at o r z e s po t ka n i a - S z ko l e F r e e di v i ng i P ł y w a n i a - F R E E B O D Y ( w w w . f re e b o d y . e u ) , k t ó re j z a ł o ż y c i e l k ą j e st A g n i e s z k a K a l s k a . 81 Nuras.info 12/2016 Strugalski o bezpieczeństwie nurkowania Uwagi dla organizatora nurkowań, właściciela Centrum Nurkowego, ciąg dalszy Gdy już masz dobrą, merytorycznie zredagowaną stronę pamiętaj, że nie powinno się prowadzić z klientami długotrwałych rozmów przez telefon, bo zmęczony instruktor to niedobry instruktor. Nie powinieneś tracić energii na takie rozmowy. Grzecznie, lecz stanowczo powiedz, że zapraszasz do lektury informacji znajdujących się na stronie. Pozwoli Ci to uniknąć przyjeżdżania do bazy analfabetów strukturalnych, czyli osób, które co prawda umieją czytać, ale nie są w stanie zrozumieć przeczytanego tekstu. Takie osoby w konsekwencji nie zrozumieją również przeczytanego podręcznika czy skryptu, i w związku z tym są bardzo niebezpieczne pod wodą. Usunięcie ich z bazy pozwoli uniknąć wielu wypadków nurkowych! Właściwie jedyne rozmowy telefoniczne, jakie powinieneś prowadzić, to odpowiadanie na pytania czy strona jest aktualna. Takie pyta- nie ma sens, ponieważ w internecie jest wiele nieaktualnych stron, więc szanuj tych, którzy takie pytanie zadają i grzecznie im odpowiadaj. Podobnie postępuj z osobami, które pytają o kwestie nietypowe, które nie są wyjaśnione na stronie. Po krótkiej rozmowie bez trudu poznasz, kto przeczytał stronę i zadaje sensowne pytania, a kto nie przeczytał, więc jest leniem albo analfabetą strukturalnym. Uwaga! Istnieje jeszcze szczególne zjawisko polegające na tym, że niektóre osoby, chociaż umieją uważnie czytać i rozumieją tekst, to jednak zadzwonią i tak, tylko po to, żeby usłyszeć Twój głos. Chcą usłyszeć głos kogoś, komu mają zaufać w niebezpiecznym zajęciu. Ci ludzie również zasługują na szacunek. Poznasz ich po pewnym szczególnym tonie rozmowy. Oni mają wszystkie informacje i rozumieją je, nie są więc ani leniami, ani analfabetami strukturalnymi. Chcą się tylko dowiedzieć, jakim jesteś człowiekiem. Potrzebują prze82 kazu „przyjedź, jestem profesjonalistą i zaopiekuję się Tobą”. Nie należy traktować ich surowo i trzeba umieć odróżnić tę szczególną grupę od leni i analfabetów. Bardzo dobrą metodą okazało się umieszczenie na stronie informacji, że mój telefon jest włączony codziennie, ale tylko od 20.00 do 22.00. Dzięki temu od razu wiem, kim jest człowiek, który dzwoni np. o 17.00. Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze przed kursami zbierałem zaliczki od kandydatów na kursy, prosiłem o wysyłanie pieniędzy na mój domowy adres. Mieszkałem wtedy przy ul. Andersena w Warszawie. Taki adres, starannie i wyraźnie podawałem wszystkim podczas rozmów telefonicznych. Fakt, że cześć osób wysyłało przekazy na ul. Andersa okazał się cennym źródłem informacji o tych ludziach. Od razu wtedy wiedziałem – i nigdy się nie pomyliłem – że są to osoby niezorganizowane, niepotrafiące radzić sobie same ze sobą, niesłuchające uważnie, Nuras.info 12/2016 roztargnione, niestaranne, czyli po prostu niebezpieczne w nurkowaniu. Wielokrotnie takie wcześniejsze ostrzeżenie pozwoliło mi ostrożniej te osoby traktować i zapobiegło to wypadkowi. Podobne do powyższych są przyczyny, dla których nie powinno być długotrwałego gadania na kursie. Dlatego postanowiłem o rozmowach podczas kursu napisać właśnie w tym miejscu. Podczas zajęć teoretycznych zawsze najpierw powiedz: „jeśli komuś podczas wykładu czy filmu nasunie się pytanie, niech chwilkę zaczeka, nie wyłączając w tym czasie uwagi, a odpowiedź za moment padnie, bo wszystko jest powiedziane, tylko nie wszystko na raz”. Nurkowanie jest zajęciem dla ludzi cierpliwych. Niecierpliwi i nerwusy na pewno nie powinni nurkować. Jednak ta wypowiedź dotrze tylko do ludzi myślących, natomiast do coachpatatos nie, dlatego tak ważna jest selekcja klientów na wejściu. Zauważyłem, że filmy szkoleniowe są lepsze od wykładów na żywo, bo automatycznie eliminują pytaczy, co bardzo podnosi jakość szkolenia. Sporo szkody robią „pytacze wykładowi”. Pytacz pyta dlatego, że nieuważnie słu- chał. Jest to oczywiście jego wina. Pobłażanie pytaczom przerywającym wykład jest nieuczciwe wobec tych osób, które tego wykładu uważnie słuchają, i dzięki temu wszystko rozumieją, więc nie zadają pytań. Odpowiadanie pytaczom marnuje czas innych osób i pogarsza ogólną jakość szkolenia. Możliwość zadawania pytań podczas zajęć praktycznych również powinna być ściśle reglamentowana! Oczywiście nurkowie czy kandydaci na nurków mogą zadawać instruktorowi pytania, ale nie przez cały czas, kiedy tylko przyjdzie im ochota, lecz w ściśle określonych momentach. Całkowite uniemożliwienie zadawania pytań byłoby niebezpieczne. Właśnie od tego są staranne omawiania ćwiczeń przed nurkowaniem, żeby podczas nich można było zadawać pytania. Nie może być tak, że instruktor już ubiera się w swój sprzęt i zaraz będzie wchodził do wody, a w tym momencie przychodzi kursant i zadaje „tylko jedno pytanko”. Taki człowiek często nie rozumie, że swoim postępowaniem dekoncentruje instruktora, przeszkadza mu w przygotowaniach i w ten sposób bardzo często uruchamia lawinę zdarzeń, która 83 może skończyć się czyjąś śmiercią. A gdy już wypadek nastąpi, taki zabójca nawet nie wpadnie na pomysł, że jest zabójcą. On przecież chciał zadać „tylko jedno pytanko”. Grzeczne, lecz stanowcze ustalenie, kiedy można zadawać pytania, to absolutny fundament do zbudowania bezpiecznej bazy nurkowej! Po pewnym czasie konsekwentnego stosowania tych zasad zauważysz zjawisko, które na własne potrzeby nazwałem autoselekcją klientów. Pozwoli ono unikać tych, którzy traktują nurkowanie jak beztroską zabawę. To oni najczęściej lekceważą bezpieczeństwo, przychodzą na nurkowanie pijani lub po marihuanie, nie słuchają na wykładach i mają wszystko w nosie, a potem w ostatniej chwili zadają pytania, bo zwyczajnie nie słuchali i nie wiedzą o co chodzi. A w sytuacji awaryjnej będą wisieć na Tobie jak dziurawa kapota na gwoździu i mieć pretensje, że nie jesteś cudotwórcą. Dużo dobrego zrobiła książka o wypadkach nurkowych, którą napisałem. Zaraz po jej wydaniu wróżono mi rychłe bankructwo, ponieważ ludzie przestaną do mnie przyjeżdżać. Okazało się, że to bzdura. Nuras.info 12/2016 Owszem, niektórzy przestali przyjeżdżać, ale akurat ci, którzy i tak nie powinni nurkować, bo nie widzieli różnicy pomiędzy pójściem na nurkowanie a pójściem na tenisa. Od kiedy zacząłem pisać książki, zauważyłem, że do mojej bazy zaczęli przyjeżdżać wyłącznie wartościowi, ciekawi ludzie. To się stało jakoś tak samo. Chyba jest tak, że jeśli ktoś czyta książki, to automatycznie oznacza to, że należy do nieco lepszej grupy społecznej, niż ten kto ich nie czyta. Traktuj swoją pracę poważnie, nie podlizuj się klientom. Owszem, bądź grzeczny, ale też stanowczy. Nie wahaj się wezwać policji, gdy zauważysz, że Twój klient bierze narkotyki. Nie wahaj się mówić otwarcie, że nurkowanie jest niebezpieczne i wszyscy muszą się postarać, żeby się udało. Pamiętaj, że nie pracujesz w rozrywce. Jesteś kapitanem statku, a nie wakacyjnym błaznem dla bogatych turystów. Jeśli od razu twardo postawisz sprawę w ten sposób, pozytywna autoselekcja Twoich klientów jest pewna. Najgorszy, najbardziej niebezpieczny klient nie przyjedzie do Ciebie, pojedzie za to do innego organizatora – głupszego i pozwalającego na wszystko. Ten inny, głupszy organizator będzie się przez pewien czas cieszył, że zarabia więcej niż Ty. Do dnia, w którym wydrapie mu oczy matka czy żona zabitego nurka. W komediowym serialu telewizyjnym „Cienka niebieska linia”, o życiu i pracy brytyjskich policjantów, jest scena, gdy młody policjant próbuje zaimponować pięknej koleżance i mówi: „A ja to kiedyś uratowałem życie dwustu osobom”. „Jak to było?” – pyta ona, wyraźnie zainteresowana. „W mojej wsi była zatruta studnia. Zabroniłem pić z niej wodę”. Publiczność, jak 84 to typowa publiczność w sitcomach, wybucha śmiechem. Tymczasem ten chłopak akurat ma rację. Rzadko kiedy sława i nagroda spotyka tych, którzy robią dobrą robotę. Tymczasem to oni tworzą cywilizację. Ci, którzy budują domy i wynajdują penicylinę, a nie ci, którzy zdobywają Mount Everest i ścigają się szybkimi samochodami. Tomasz Strugalski Powyższy tekst zawiera fragmenty bestsellerowej książki Tomasza Strugalskiego „Wszyscy muszą wrócić – filozofia nurkowania”. Tę i pozostałe książki tego autora można kupić tu: http://ksiegarnia.iknt.pl/search/search?query=strugalski Autor jest instruktorem nurkowania, a także adwokatem, doktorem nauk prawnych, prowadzi własną Kancelarię Adwokacką www.adwokat.strugalski.pl. Jest zwolennikiem surowej, wysokiej odpowiedzialności organizatorów sportu czy rekreacji za bezpieczeństwo uczestników. W czasach gdy prowadził bazy nurkowe, w prowadzonych przez niego bazach w Polsce i za granicą, przez blisko 20 lat nigdy nie zdarzył się wypadek. RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2016 ROKU Nuras.info 12/2016 Niech w nadchodzącym Nowym 2017 roku szczęście i pomyślność nigdy Państwa nie opuszczą, a wiara codziennie dodaje sił i energii do tworzenia i realizacji nowych pomysłów Najserdeczniejsze życzenia, spokojnych i pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia, a także wielu sukcesów w nadchodzącym roku. 85 Nuras.info 12/2016 Rok 2016 w nalofoty.pl czyli freediving, nurkowanie i podróżowanie Mimo że Adam Borkowski vel Jezus na szkoleniowym rynku nurkowym funkcjonuje już od ponad 17 lat, to rok 2016 był w zasadzie pierwszym rokiem naszej wspólnej działalności pod szyldem Dive & Travel Center nalofoty.pl. Tym bardziej cieszymy się, że obdarzyliście nas takim zaufaniem i spędzaliście z nami wspólnie Wasz wolny czas, czy to wyjazdach weekendowych, czy na dłuższych zagranicznych wyprawach, czy na szkoleniach. W 2016 roku główny nacisk położyliśmy na szkolenia freedivingowe. Dotychczasowe warsztaty freedivingowe, prowadzone przez Adama od ponad 12 lat, zastąpiliśmy kursami PADI Basic Freediver i Freediver. Poza zajęciami basenowymi, przeprowadziliśmy też pierwsze sesje feedivingowe na 86 Nuras.info 12/2016 wodach otwartych – na naszych popularnych wśród nurków Koparkach i Zakrzówku. Bardzo dziękujemy naszym free kursantom za wspólnie spędzony czas i super atmosferę podczas zajęć oraz gratulujemy Wam pomyślnego ukończenia kursu i nowej cudownej pasji. Mamy nadzieję, że 2017 rok będzie obfitował w jeszcze wię- cej wyjazdów pod hasłem Free&Dive, i że nasza freedivingowa rodzina będzie się stale powiększać, dlatego na pierwsze szkolenie freedivingowe zapraszamy już w styczniu 2017 roku. 2016 rok w nalofoty.pl to także wiele wspaniałych wyjazdów zagranicznych, o których mogliście czytać na bieżąco w ko- 87 lejnych numerach Nuras.info. Rok zaczęliśmy od trzeciej już wyprawy do Meksyku, podczas której nasza grupa uprawiała turystykę cavernową, a my z Adamem mogliśmy wcielać w życie zdobytą, na kursie Full Cave w 2015 roku, wiedzę i penetrować podwodne korytarze już nieco bardziej dogłębnie. Kolejnym, również częściowo ca- Nuras.info 12/2016 ve’owym wyjazdem był dla nas wypad na weekend majowy na Majorkę. W czerwcu, jak co roku, udaliśmy się na Lofoty do Norwegii, ale tym razem poza poszerzeniem wyprawy o wraki okolic Narwiku. Spędziliśmy też cztery dni w okolicach Koła Polarnego, penetrując tamtejsze dwie, cudowne, zalane jaskinie Plurę i Litjagę oraz inne suche jaskinie. Ten punkt programu, ze względu na wyjątkową atrakcyjność, dla nurka na każdym poziomie wyszkolenia oraz dla przynurków, wprowadzamy już na stałe do czerwcowej wyprawy na Lofoty. Rok 2016 był też rokiem pod znakiem Portugalii, po trzech latach wróciliśmy na 88 Azory, które znowu urzekły nas swoim pięknem. W końcu udało nam się tam spotkać rekiny i wieloryby. Wprawa była na tyle udana, że jeszcze przed powrotem zarezerwowaliśmy termin na 2017 rok. Wróciliśmy też na wiecznie zieloną Maderę, która jest idealnym miejscem na przedłużenie sobie nurkowych wakacji w październiku. Nuras.info 12/2016 Byliśmy też dwa razy w Austrii. Odwiedziliśmy oczywiście znaną i lubianą przez nurków okolicę jeziora Attersee, zanurkowaliśmy w rzece Traun, w jeziorze Wolfgagsee, Gosausee. Odkryliśmy, nowe dla nas, super ścianki w jeziorze Traunsee. Jednak najważniejsze było sprawdzenie odkry- tych w 2015 roku nowych miejsc nurkowych w Tyrolu – trzy prywatne jeziora, z bardzo ograniczonym, niestety płatnym dostępem, ale w 100% warte swojej ceny. W jednym można spotkać waleczne sandacze, a dwa kolejne to perełki na austriackiej mapie nurkowej, o wodzie tak przejrzystej, jak 89 legendarne Gruner See. Oczywiście wracamy tam w 2017 roku, musimy tylko jeszcze ustalić najbardziej dogodną datę w naszym napiętym już harmonogramie wyjazdów. Kiedy myśleliśmy, że wyprawy 2016 zakończymy na październikowej Maderze, zabierzemy się w końcu za remont wynaję- Nuras.info 12/2016 tego na nasze centrum nurkowe lokalu i spędzimy trochę czasu w domu, jak grom z jasnego nieba spadł na nas listopadowy Egipt. Dostaliśmy zaproszenie od właściciela łodzi, z którym nawiązaliśmy współpracę, aby przyjechać i sprawdzić wszystko na miejscu, zanim zabierzemy tam pierwszą naszą grupę. Tym razem były to dla nas pierwsze od długiego czasu wakacje i mo- gliśmy się spokojnie delektować zarówno nurkowaniami, jak i słońcem. Ktoś o nas dbał tak, jak my zwykle dbamy o naszych klientów. Adam szalał pod wodą z kamerą i wygrzewał się na słońcu jak jaszczurka, oraz oswajał się z kulturą Egiptu. Oczywiście nie muszę pisać, że zakochał się w południowych rafach Morza Czerwonego i już w lutym 2017 wracamy do Egiptu na Safari 90 Brother Island, Dedalus, Elphistone, a jesienią, lub być może w maju, chcemy odwiedzić po raz pierwszy Dahab. Poza wyjazdami zagranicznymi, szkoleniami freedivingowymi staraliśmy się oczywiście nurkować prawie w każdy weekend w Polsce oraz szkolić nowych nurków lub doskonalić umiejętności tych bardziej zaawansowanych. Adam miał też pełne ręce Nuras.info 12/2016 roboty przy serwisie Waszych, często bardzo zaniedbanych automatów. Nurkowie pamiętajcie, że regularny serwis Waszego sprzętu to przede wszystkim Wasze bezpieczeństwo pod wodą! Rozwijaliśmy też trochę nietypowy sklep ze sprzętem nurkowym. Nietypowy dlatego, że chcemy w nim skupić się na pomocy Wam w wyborze sprzętu nurkowego, jego indywidualnym doborze. Nie buduje- my więc kolejnego sklepu on-line, pomimo że na naszej stronie internetowej jest taka zakładka. Stawiamy na indywidualny kontakt z klientem i profesjonalne doradztwo, tak żeby zakupiony sprzęt był rzeczywiście tym, czego potrzebujecie. No i najważniejsze – remont! Zaczęliśmy go na początku listopada i mamy nadzieję, że już na początku 2017 roku będziemy mogli Was zaprosić do naszego małego, ale 91 przytulnego centrum nurkowego, które będzie miejscem do szkoleń oraz wspólnych spotkań w centrum Warszawy. Jeszcze raz dziękujemy naszym Klientom i Przyjaciołom za ten wspólny 2016 rok, a tych którzy chcieliby się do nas przyłączyć w 2017 roku serdecznie zapraszamy! Agata i Adam nalofoty.pl Nuras.info 12/2016 CENTRUM NURKOWE CENTRUM NURKOWE ul. Ligocka 61a 40-570 Katowice Doskonale zaopatrzony salon sprzętu nurkowego, bogata oferta nurkowań, wypożyczalnia sprzętu, podróże, serwis, ubezpieczenia Kursy nurkowe: tQPETUBXPXF tTQFDKBMJTUZD[OF tUFDIOJD[OF tJOTUSVLUPSTLJF tQJFSXT[BQPNPD tel.: 32 253 66 05 tel. kom. Ania: 609 767 787 tel. kom. Paweł: 602 619 807 e-sklep: www.frogfish.pl www.hydrozagadka.pl e-mail: [email protected] 92 Nuras.info 12/2016 Aby przy świątecznym stole nie zabrakło światła i ciepła rodzinnej atmosfery, a Nowy Rok niósł ze sobą szczęście i pomyślność. www .d a l ek o bl i sk o .p l Wesołych Świąt Bożegonarodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku życzy Team No Gravity Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkim, aby tak jak mnie spełniały się Wam marzenia, żebyście zdobyli swój ukochany, upragniony sprzęt i abyście dzięki niemu docierali pod wodą tam, gdzie inaczej nigdy byście nie dotarli. No, i żebyście zawsze zdrowo wracali! Jacek „Fother” Klajn 93 Nuras.info 12/2016 Minął 2016 i pierwszy rok „Szkoły Freedivingu i Pływania – FREEBODY” Sukces to jedno ze słów, które przychodzi mi w pierwszej kolejności, by podsumować ten rok. Kolejne to satysfakcja i pewność – dla dalszego rozwoju szkoły i szkoleń freedivingu w Polsce. By umotywować powyższe słowa, w kilku zdaniach zaprezentujemy, czego dokonaliśmy w 2016 roku w ramach działalności FREEBODY. Przez okrągły rok prowadziliśmy szkolenia freedivingu na basenie w miastach całej Polski – m.in. w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie. W sezonie letnim szkoliliśmy na polskich wodach otwartych, odwiedziliśmy: jez. Powidzkie, Honoratkę, Zakrzówek, Koparki w Jaworznie, jez. Ińskie. Na zakończenie lata Już na początku roku poprowadziliśmy wspólnie z Mikiem Maricem (włoskim instruktorem freedivingu i pływania w monopłetwie) Warsztaty pływania w monopłetwie. Wspólnie wystąpiliśmy również podczas Konferencji Szkoleniowej Trenerów i Instruktorów pływania w styczniu w Katowicach oraz we wrześniu w Krakowie celem prezentacji praktycznych ćwiczeń oddechowych i pływania pod wodą przed widownią najlepszych trenerów kraju. 94 poprowadziliśmy zajęcia dla uczestników „Zlotu Freediverów” organizowanego przez Stowarzyszenie Freediving Poland. Współorganizowaliśmy szkolenie na kartę łowcy podwodnego i uczestniczyliśmy w akcji sprzątania jez. Niesłysz Stowarzyszenia Spearfishing Poland. Zorganizowaliśmy szkolenia wyjazdowe Nuras.info 12/2016 na Wyspach Kanaryjskich, w Chorwacji, Hiszpanii i we Włoszech, gdzie odkrywaliśmy błękitne głębiny na jednym oddechu razem z naszymi uczniami. Od 2016, poza szkoleniami „Apnea Academy”, można u nas ukończyć szkolenie freedivingu oparte na programie „PADI Freediver” i takie szkolenia również przeprowadziliśmy. 11 listopada mieliśmy zaszczyt gościć Umberto Pelizzariego, który na nasze zaproszenie przyjechał do Poznania, by podzielić się swoimi doświadczeniami, m.in. z głębokości 150 m zdobytych na jednym oddechu jako pierwszy człowiek w historii. Byliśmy również w zespole instruktorów prowadzących międzynarodowe warsztaty Umberto Pelizzariego na najgłębszym basenie świata w Y-40 w Padwie we Włoszech. Prowadziliśmy specjalistyczne szkolenia z pływania w monopłetwie, doskonalenia techniki pływania, indywidualne spotkania wprowadzające i doskonalące umiejętności freedivingu dla polskich i zagranicznych freediverów, warsztaty freedivingu dla nurków sprzętowych oraz osób lubiących pływać tylko rekreacyjnie. 95 Nuras.info 12/2016 Od strony sportowej – wspomagaliśmy treningi pływaków olimpijskich z Rio i grona triathlonistów, ale sami też nie próżnowaliśmy. Nasza instruktorka Agnieszka Kalska w kwietniu pobiła 5-letni rekord Polski w konkurencji DYN (pływanie w monopłetwie pod wodą na odległość) osiągając 205 m. Dalej, podczas Mistrzostw Świata na basenie w Finlandii dwukrotnie awansowała do finałów. W grudniu debiutowała też drużyna FREEBODY podczas „Barbórkowego Pucharu Śląska we Freedivingu”. W skład zespołu wchodzili uczniowie naszej szkoły, którzy regularnie podejmują treningi z nami w Poznaniu, a osiągnięte rezultaty podczas pierwszego występu, dają prognozy na dalsze sukcesy drużyny podczas Mistrzostw Polski w przyszłym roku. By dobrze rozpocząć 2017, tuż po Sylwestrze wybieramy się ponownie na najgłębszy basen świata do Włoch z grupą bardziej doświadczonych freediverów, a harmonogram innych ciekawych szkoleń i wyjazdów można znaleźć na oficjalnej stronie szkoły. Agnieszka Kalska Chcesz opisać wyjątkowe nurkowanie? Chcesz się podzielić ciekawymi informacjami? Napisz do nas [email protected] 96 Nuras.info 12/2016 All the best! Rudi Stankiewicz Padi Staff no. 610805 www.bestdivers.pl tel.601321557 PierszaPomocPrzedmedyczna.pl TECHNICAL HNICAL DIVING DIVING EEQUIPMENT QUIPME RTTECLINE.COM.PL 2ECLINTEC TE.ECCOM.STAGE SPLTA\ SSCUBATECH.PL GCUBAETESET SCH.EPLT Dystrybutor: D ystr ybutor : SScubatech cubatech SSp. p. z o.o. o.o. u ul. l. D Derdowskiego e r d ow s k i e g o 8 8,, SSzczecin zc zecin Tel/fax Tel /fax +48 +4 8 91 91 453 453 00 0 0 17 17 97 Nuras.info 12/2016 Jezioro tajemnic Znalezisko z „Jeziora Tajemnic” hitem w koszalińskim Muzeum! W listopadzie 2016 r. brązowa bransoleta znad jeziora Drawsko jest Zabytkiem 98 Miesiąca. To bardzo nietypowe znalezisko w tym regionie, dlatego zainteresowani Nuras.info 12/2016 przyjeżdżają nawet ze Szczecina i Poznania. Od 2015 r. Muzeum w Koszalinie na stałej wystawie archeologicznej „Pradzieje Pomorza” realizuje cykl „Zabytek miesiąca”. W jego ramach prezentowane są najciekawsze eksponaty pozyskane w ostatnich latach podczas regularnych badań wykopaliskowych lub jako tzw. znaleziska luźne. Bransoletę przekazano naukowcom z Koszalina w ramach współpracy w Akcji „Jezioro Tajemnic”, nad którą Muzeum w Koszalinie roztoczyło Patronat. Zabytek został wyeksponowany na oryginalnej podstawce z logotypem Akcji, stworzonej przez firmę „Emen” z Drawska Pomorskiego, która również jest Partnerem Akcji i produkuje gadżety z nią związane. Artefakt liczący około 3200 lat odnaleziono niedawno w Czaplinku. Niezwykle cenny eksponat Starosta Stanisław Kuczyński oficjalnie przekazał na ręce Dyrektora koszalińskiego Muzeum Jerzego Buziałkowskiego 4 października 2016 r. podczas konferencji w Starostwie Powiatowym w Drawsku Pomorskim. Przedmiot może być częścią skarbu i przyczynić się do uruchomienia wykopalisk w okolicy jego znalezienia. Stan zachowania sugeruje, iż pierwotnie znajdował się w środowisku wodnym (jezioro, bagno) i mógł stanowić element tzw. skarbu – a więc grupy przedmiotów wykonanych z brązu wrzucanych do wody zapewne w dzisiaj dla nas niezrozumiałym obrzędzie religijnym. To rzadkość, ponieważ do tej pory takie wyroby najczęściej występowały na terenie Meklemburgii oraz Brandenburgii. – Zabytek wzbudza bardzo duże zainteresowanie. Wiem, że aby go obejrzeć, ludzie przyjeżdżają nawet ze Szczecina czy Poznania – relacjonuje dr Łukasz Gładysiak z koszalińskiego Studio Historycznego „Huzar”, także Partnera Akcji. Muzeum w Koszalinie: http://www.muzeum.koszalin.pl/?q=node/1826 Firma „Emen”:http://emen.com.pl/ Studio Historyczne „Huzar”: http://shhuzar.wixsite.com/huzar2014 Fot. Archiwum Muzeum w Koszalinie. Drony Akademii Morskiej nad LO w Czaplinku! Na początku listopada w Liceum Ogólnokształcącym w Czaplinku odbyło się spotkanie warsztatowe na temat wykorzystania bezzałogowych aparatów latających. Wykładowcą z Akademii Morskiej ze Szczeci99 Nuras.info 12/2016 na, który poprowadził warsztaty, był dr inż. Grzegorz Stępień. Nieformalną jeszcze współpracę ze szczecińską uczelnią udało się nawiązać dzięki Akcji „Jezioro Tajemnic”, w którą zaangażowali się tamtejsi naukowcy i studenci. Przypomnijmy przy tym, że budynek liceum to obiekt, w którym według miejskiej legendy mogła istnieć tajna jednostka Kriegsmarine, a jednym z celów Akcji Eksploracyjno-Historycznej jest wyjaśnienie tej sprawy. Pan Grzegorz przybliżył dokładniej budowę oraz obsługę dronów. Uczniowie do- wiedzieli się, na czym polega telemetria, czyli dziedzina telekomunikacji związana z wykonywaniem pomiarów. Ponadto poszerzyli wiedzę o pikselach, świetle widzialnym oraz magii naszych oczu, na których przykładzie tworzy się kamery dla dronów. 100 Nuras.info 12/2016 nia na temat szczegółów technicznych. Na bieżąco uczniowie obserwowali cały krajobraz z lotu ptaka na monitorze, a przy okazji zrobiono kilka zdjęć. Podczas lekcji uczniowie LO zostali zapoznani z działaniem Akademii Morskiej, bliżej poznali charakter Wydziału Geoinformatyki oraz dowiedzieli się kilku ciekawostek na temat studiów. Kolejne warsztaty z Akademią już niebawem! Oto jeden z imponujących filmów nakręconych dronami AM: https://www.youtube.com/watch?v=6haxQ-GEZb4&feature=y outu.be Ukazała się nowa mapa jeziora Kolejnym wydarzeniem, ocenianym jako najbardziej interesujące, było wyjście na zewnątrz szkoły i spróbowanie wszystkiego w praktyce. Młodzież odkryła jak steruje się UAV oraz jak jego kamera zachowuje się podczas ruchu. Można było zadawać pyta- Z Wydawnictwa EKO-MAP otrzymaliśmy informację o ukazaniu się nowej mapy batymetrycznej (głębokościowej) jeziora Drawsko. Mapa ukazała się już jakiś czas temu i z pewnością będzie dobrze służyła w najbliższym sezonie żeglarskim, który na jeziorze Drawsko oficjalnie zaczyna się 1 maja, a nieoficjalnie – już w kwietniu. Być może kolejna edycja mapy zawierać będzie logo Akcji „Jezioro Tajemnic”. Oczywiście, 101 jeśli tylko otrzymamy informację, napiszemy o tym! https://www.facebook.com/6457042088 36883/photos/a.646167368790567.10737 41826.645704208836883/116446085029 4547/?type=3&theater „U-Boot z jeziora Drawsko” Najbardziej poszukiwanym daniem w restauracji Stary Drahim jest „U-Boot z jeziora Drawsko”! To oryginalne i zdrowe danie na bazie ryb, o które rozpytują turyści w Starym Drawsku. A później wracają z dziećmi, by raczyć się nim ponownie. Bywało, że latem ustawiała się godzinna kolejka! Jak relacjonował Ryszard Swęd, właściciel restauracji, to prawdziwy hit, dlatego czasem trudno nadążyć z produkcją. To smakowite danie, typowo rybne, z nawiązaniem do jeziora i wody. „Stary Drahim” – to przedsiębiorstwo turystyczne i restauracja pięknie położona nad jeziorem Drawsko. Jest to jak dotąd jedyna na świecie restauracja serwująca „U-Booty z jeziora Drawsko”. Drugi raz z rzędu zwyciężyła w plebiscycie na najpo- Nuras.info 12/2016 pularniejszą restaurację regionu, organizowanym przez jednego z Patronów Akcji „Jezioro Tajemnic” – Głos Koszaliński. Odpowiedzialna za przygotowanie tych smakołyków Ewa Swęd zwyciężyła z kolei w kategorii Najpopularniejszy Kucharz. Restauracja zapewnia pełną obsługę gastronomiczną, której podstawą jest dobra polska kuchnia. W menu znajdziemy oprócz tradycyjnych dań kuchni polskiej – dania z dziczyzny (dzik, jeleń, sarna), pyszne ryby z jeziora Drawsko (sielawa, sieja, okoń, lin…), jak również własne pierogi czy ciasta pieczone w restauracji. Firma organizuje także catering oraz imprezy okolicznościowe, w tym chrzciny, komunie, wesela, bankiety, kolacje firmowe i inne przyjęcia rodzinne i biznesowe. http://starydrahim.pl/ 102 Film:https://www.youtube.com/watch?v=wOUEMTiXpsw&feature=youtu.be To załoga torpedowca! O znalezionym na strychu poniemieckiego domu zagadkowym zdjęciu przedstawiającym marynarzy wypowiedział się ekspert z Miesięcznika „Odkrywca”. Informacje udało się zebrać dzięki symbolom widocznym na kole ratunkowym. – Moim zdaniem jest to pamiątkowe zdjęcie załogi niemieckiego Torpedowca T.149 z lat 20. XX wieku – opisuje fotografię Łukasz Orlicki, szef grupy poszukiwawczej „Odkrywcy”, jednego z Patronów Medialnych Akcji „Jezioro Tajemnic”. – Być może jest to zdjęcie z 1927 roku, gdy okręt wycofano ze służby. Zagadką pozostaje, z jakiego powodu znalazło się ono na strychu złocienieckiego domu, w którym zamieszkiwać miał oficer służący w pobliskim, okrytym ponurą sławą Ordensburgu (obecnie jednostka wojskowa Budowo). W tym miejscu znów powraca pytanie o przeznaczenie torped, które wydobyto przed laty z jeziora Draw- Nuras.info 12/2016 sko. Ciągle poszukujemy ich zdjęcia, co pozwoliłoby wyjaśnić czas produkcji i przeznaczenie tej broni. Trudno powiedzieć, na ile powiązane są te sprawy, jednak o możliwości prowadzenia ćwiczeń wojsk torpedowych na jeziorze Drawsko wspominał kilka miesięcy temu mieszkaniec Czaplinka Romuald Czapski, z czaplineckiej Izby Muzealnej. Według opowieści pana Romualda, przeszkolonych ludzi przenoszono później do Świnoujścia, gdzie zapoznawali się z kutrami torpedowymi, które tam stacjonowały. Przypomnijmy także, że po publikacji na początku br. informacji o odnalezieniu niewielkiego modelu torpedy, mieszkaniec Czaplinka Maciej Zakrzewski ujawnił znalezisko w postaci odznaki przyznawanej załogom okrętów torpedowych Krigsmarine, tzw. Schnellbootów, w drugiej wersji wprowadzonej w 1943 r. Odznaka została odkryta w starej poniemieckiej stodole w Wiemy już, co to za formacja - zdjęcie znalezione w Złocieńcu 103 Czaplinku. Na inny związek z Ordensburgiem wskazał też dr Łukasz Gładysiak z koszalińskiego Studia Historycznego „Huzar” (Partnera Akcji) – podczas wojny Niemcy, w ramach akcji propagandowej, mieli przywieźć miniaturowy okręt podwodny do Ordensburga, by prezentując najnowszą niemiecką myśl techniczną budować morale młodego narybku NSDAP. Później mogli przywieźć go kilkanaście kilometrów dalej, nad jezioro Drawsko, by pokazać zastosowanie urządzenia w praktyce, tym bardziej że „Ordensjunkrzy” stale ćwiczyli żeglarstwo na tym liczącym prawie 2 tys. ha potężnym akwenie. Zdjęcie marynarzy otrzymaliśmy od Wiesława Piotrowskiego, pasjonata historii z Drawska Pomorskiego. Skąd je wziął? Otóż przed laty otrzymał je, wraz z wieloma innymi, od nieżyjącego już pana Szczotki. Mieszkał on w Złocieńcu, w poniemieckim domu przy ul. Czaplineckiej. Pan Szczotka znalazł fotografię na strychu. Według informacji pana Piotrowskiego, w jego, a także sąsiednich i do dziś istniejących domach, mieszkała niemiecka kadra dowódcza z Budowa, dawnego Or- Nuras.info 12/2016 densburga. Widać stamtąd doskonale pozostałe po tamtym hitlerowskim ośrodku dwie wieże. Od Redaktora „Odkrywcy” wiemy także, że okręt którego załoga została uwieczniona na odnalezionym zdjęciu, jako S. 149 służył w marynarce cesarskiej od 27.07.1908 r., zaś po I wojnie światowej służył w Reichsmarine, czyli powojennej marynarce wojennej Niemiec. W 1916 lub 17 roku wszystkim torpedowcom typu S zmieniono nazwę na T, stąd oficjalnie można go nazywać torpedowcem T.149. Okręt w służbie pozostawał do chwili wprowadzenia sześciu nowych tego typu. Marynar- ka musiała zgodnie z ograniczeniami traktatu wersalskiego część wycofać. Wyrok padł na starsze okręty, w tym T.149. 16 maja 1927 roku został „zwrakowany” (zezłomowany).Torpedowce te należały do tzw. Grosse Torpedobotte, czyli dużych torpedowców z załogą 77 ludzi i trzech oficerów. Okręt wyposażony był w cztery kotły parowe opalane węglem. Brał udział w bitwie koło Östergarnu. DANE OKRĘTU: http://www.wiadomosci24.katowice.pl/d/S_149 Obok: inne zdjęcie T.149 z lat 20., z okazji wejścia do portu w Świnoujściu. Fot.: Archiwum „Odkrywcy”. Wnętrze Los Americanos 104 Los Americanos w Akcji Akcja została wzmocniona następnym sponsorem nagrody za wydobycie „U-Boota” z jeziora Drawsko, która wynosi obecnie aż 95 tys. zł! Pizzeria Los Americanos położona w centrum Czaplinka zapowiada także stworzenie specjalnych dań związanych tematycznie z „Jeziorem Tajemnic”! Los Americanos to jedyna restauracja pizzeria w Czaplinku z amerykańskim jedzeniem, która już od wejścia zachwyca aranżacją wnętrza. – Pragnęliśmy stworzyć restaurację, jakiej brakowało w naszym pięknym Czaplinku – mówi właścicielka Izabela Zabrocka. – Re- Nuras.info 12/2016 staurację, gdzie można zjeść pysznie i do syta oraz poznawać nowe kulinarne smaki. Z tych marzeń powstała w samym sercu Czaplinka restauracja Los Americanos. Klienci odkryją tam nowe, zaskakujące smaki, pyszne dania i wyjątkową atmosferę, która sprzyja spotkaniom z przyjaciółmi i rodziną. Rozmaite pizze, a także amerykańskie jedzenie i klimatyczny wystrój wnętrz przenosi na ulice amerykańskich metropolii i zabiera w podróż kulinarną daleko od codzienności. Lokal oferuje także możliwość rezerwacji stolika lub dostarczenia dań na wynos. Kuchnia pracuje codziennie od 11:00 do 22:00. Lokal znajdujący się przy ul. Ogrodowej 3czynny jest do ostatniego klienta. Polecamy! Dotychczasowymi sponsorami głównej nagrody za odnalezienie i wydobycie wraku historycznego okrętu podwodnego z okresu II wojny światowej lub wcześniejszego, przypuszczalnie spoczywającego na dnie jeziora Drawsko, są: Powiat Drawski, Gmina Czaplinek, Kabel Technik Polska sp. z o.o., Hotel „Pałac Siemczyno” wraz z Henrykowskim Stowarzyszeniem w Siemczynie, ECN–Systemy Nurkowe z Drawska Pomorskiego, World Technix ze Złocieńca, Centrum Reklamy Emen z Drawska Pomorskiego, supermarket Intermarché z Drawska Pom., firma „Moto–Styl” z Czaplinka, Przedsiębiorstwo Turystyczne wraz z Restauracją „Stary Drahim” w Starym Drawsku, Zakład Mięsny „Niedźwiedź” z Kalisza Pomorskiego, Pomorski Bank Spółdzielczy Świdwin, Diver Service s.c. ze Stargardu, „Sławogród” z Czaplinka, Stowarzyszenie „Wrakersi” z Łodzi, Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach pod Warszawą, Kusa Wojciech Usługi Gastronomiczne „Fast Food” z Czaplinka, „Makibau” Piotr Makowski z Bytomia oraz Pizzeria Los Americanos z Czaplinka. Strona internetowa Pizzerii Los Americanos: www.los-americanos.pl Film: www.youtube.com Ujawnianie sekretów Siemczyna trwa Pod koniec listopada program „Zanurzenie”(telewizja Adventure HD) prezentował premierowy film o tajemnicach Pałacu Siemczyno nad jeziorem Drawsko. Osoby, które uczestniczyły w X Henrykowskich Spotkaniach Kulturalnych w 105 Prezentacja odcinka Zanurzenia. fot. Robert A. Dydula Siemczynie miały co podziwiać. Mieszkańcy powiatu drawskiego i nie tylko, gdyż goście przybyli także ze Szczecina, Koszalina, Polic, Kołobrzegu, itd., zasmakowali szeroko pojmowanej kultury w Sali Kamiennej przypałacowego folwarku. W pierwszej części spotkania, które odbyło się 26 listopada br., autorzy i twórcy programu „Zanurzenie” zaprezentowali premierę realizacji filmowej pt. „Pałac Siemczyno” traktującej o tym miejscu, jego historii, architekturze, a także wciąż licznych zagadkach. Wyświetlono również film o odkryciu latającej fortecy B-17 w jednym ze szczecińskich jezior. Wszystko okraszono opowieściami z realizacji filmów, które przedstawiła prowadząca Natalia Kasow- Nuras.info 12/2016 ska. Jednocześnie przedstawiono publiczności wystawę 40 artystycznych zdjęć autorstwa znakomitego fotografika Adama Myśkowa, którego fotografie ilustrują niektóre z artykułów Akcji „Jezioro Tajemnic”. – Po przerwie kawowej drugą częścią spotkania zawładnęła dynamiczna muzyka i śpiew, zawierające głębokie przekazy społeczno-kulturowe w wykonaniu Zespołu HELLESS. Mocne brzmienie, głębokie dźwięki oblane kaskadami barwnych świa- teł (użyczonych przez firmę Grucha-Band) nikomu nie pozwoliły się nudzić – relacjonuje Robert A. Dyduła z Henrykowskiego Stowarzyszenia w Siemczynie. Zespół przedstawił jego założyciel, lider i autor tekstów Less Hoduń, a całe wydarzenie prowadzone było przez Bogdana Andziaka, współwłaściciela „Pałacu”. Mimo że była to ostatnia sobota listopada (licznie organizowane andrzejki), publiczność dopisała. Kompleks turystyczny oraz konferencyjno – wypoczynkowy Hotel Pałac Siemczyno jest także sponsorem nagrody za „U-Boota” z jeziora Drawsko oraz jednym z najaktywniejszych partnerów Akcji Eksploracyjno – Historycznej „Jezioro Tajemnic”. Program „Zanurzenie” natomiast to jeden z jej Patronów Medialnych. Muzeum w Koszalinie również roztacza nad Akcją swój życzliwy, merytoryczny Patronat. Pałac Siemczyno już w 3D! Prowadzący i artyści. fot. Adam Myśków 106 To już czwarty model 3D opracowany przez członków Koła Naukowego „Metiri” z Akademii Morskiej ze Szczecina w ramach Akcji „Jezioro Tajemnic”. – Był to pierwszy wyjazd naszego Koła do Pałacu w Siemczynie i zdecydowanie nie ostatni – podkreśla uczestniczka wyprawy Marta Machowska. O stopniu skomplikowania prac, które przeprowadzono w Siemczynie, świadczy liczba ich uczestników. Byli tam studenci: Klaudia Najdecka II GIK, Ilona Garczyńska II GIK, Aleksander Pietrzak III GIK, Marta Machowska III GIK, Piotr Koziarek III GIK, Marek Demczyna III GIK, Emilia Chmiela- Nuras.info 12/2016 rza III GIK, Agata Kępowicz III GIK, Roman Hałaburda IV GIK, Monika Metynowska IV GIK, Anita Adler (Szcześniak) IV GIK, Aneta Bochunewicz IV GIK oraz Krzysztof Górzyński III GIK. Po kliknięciu w link należy chwilę zaczekać, aż program się załaduje. Po chwili model „Pałacu Siemczyno” będzie gotowy do oglądania. Jak wyjaśnia dr Grzegorz Stępień, który opiekował się Kołem, powiększanie odbywa się scrollem myszki, a obracanie 3D – trzymając lewy klawisz myszki i poruszając nią. Zapraszamy w wirtualną podróż po pełnym tajemnic i historycznych zagadek Pałacu Siemczyno, który jest kreatywnym partnerem Akcji „Jezioro Tajemnic” i jednym ze sponsorów nagrody głównej za „U-Boota” z jeziora Drawsko. Model 3D Pałacu w Siemczynie opublikowany na portalu SketchFab: https://sketch fab.com/mo dels/0ca afe c76f9f4fb789ec7c9483d6e753 Nurkowie „Jeziora Tajemnic” Są już pierwsi uczestnicy Akcji Eksploracyjno – Historycznej „Jezioro Tajemnic”, którzy ukończyli kursy nurkowe zainspirowani Akcją. Kursy przeprowadziła Szkoła Nurkowania ANDAtek na jeziorze Drawsko. – Po przeprowadzeniu kursu i egzaminów wydałem certyfikaty nurkowe na pierwszy stopień OWSD, czyli do 20 m głębokości – informuje Dariusz de Lorm. Trzeba przyznać, że kursanci – Paulina i Natalia Wiśniewskie, Stefan i Robert Patrzyńscy oraz Piotr Janicki (wszyscy uczestniczą w Akcji) – bardzo dobrze trafili. Pan Szczegółowy przebieg prac i zastosowane techniki zostały drobiazgowo omówione w tym artykule AM: www.ig.am.szczecin.pl 107 Nuras.info 12/2016 jemnością prezentujemy krótki film poglądowy powstały ze złożenia kilku, spośród wielu fragmentów nakręconych przez ekipę AM. Natomiast równie unikalne zdjęcia podwodne pochodzą ze zbiorów Szkoły Nurkowania ANDAtek. Zapraszamy nad jezioro Drawsko! www.youtube.com Dariusz to najlepszy instruktor nurkowania świata 2013 i 2014 r. i jednocześnie aktywny uczestnik „Jeziora Tajemnic”. Gratulujemy! Strona internetowa ANDAtek: https://pl-pl.facebook.com/ANDAtek.Polska/ „Jezioro Tajemnic” z lotu ptaka Jezioro Drawsko z lotu ptaka. Fantastyczne ujęcia wykonane przez drony szczecińskiej Akademii Morskiej i podwodne – autorstwa Szkoły Nurkowania ANDAtek. Warto zobaczyć! „Metiri” – Koło Naukowe Geodezji i Kartografii AM, podczas pobytu w Czaplinku zrealizowało nie tylko prezentowane przez nas modele 3D, ale także nakręciło mnóstwo doskonałych ujęć z lotu ptaka. Z przy- W planach na 2017 Piknik Naukowy „Jezioro Tajemnic” Podczas październikowej konferencji Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim oraz koszalińskiego Muzeum, oprócz przekazania niezwykle cennych artefaktów znalezionych w najbliższej okolicy jeziora Drawsko, padły także zapowiedzi ważnych wspólnych przedsięwzięć. Powracamy do tematu za sprawą materiału wideo przygotowanego przez Magazyn Drawski – jednego z Patronów Medialnych Akcji. Najprawdopodobniej w wakacje 2017 r., wspólnie z koszalińskim Muzeum, które jest jednym z Patronów Akcji, zostanie zorganizowana dwudniowa impreza plenerowa o tytułowej nazwie. 108 – To będzie pierwsze takie przedsięwzięcie i jeśli się przyjmie, będziemy je kontynuować – deklaruje Starosta Drawski Stanisław Kuczyński. – Dzięki organizacji Pikniku Naukowego spróbujemy budować tożsamość regionalną i identyfikację z ziemią drawską jej mieszkańców. Głównym celem organizacji I Pikniku Naukowego „Jezioro Tajemnic” jest wykreowanie dorocznej imprezy, która może na stałe wpisać się w kalendarz kulturalny ziemi drawskiej. Formuła pikniku zapewni jak najszerszy odbiór wśród dwóch głównych grup: mieszkańców regionu oraz turystów przebywających w okresie letnim na Pojezierzu Drawskim. Motywem przewodnim imprezy byłoby jezioro Drawskie oraz jego tajemnice, co tak naprawdę dałoby asumpt do prezentacji całego regionu. W zamierzeniu organizatorów leży zaproszenie przedstawicieli różnorakich dziedzin nauki, kultury, środowisk twórczych oraz służb publicznych, którzy poprzez pryzmat swojej pracy i doświadczeń zaprezentowaliby jezioro jako wieloaspektowy byt ekologiczny, kulturowy, historyczny czy turystyczny. Planowany piknik posiadałby dwie główne części – panel plenerowy oraz panel dys- Nuras.info 12/2016 kusyjny. Pierwszy z nich ma przybrać formę pikniku, gdzie na poszczególnych stoiskach prezentować się będą m.in. instytucje naukowe, środowiska twórcze i miłośnicy regionu. W ofercie mają znaleźć się liczne warsztaty dotyczące szerokiego spektrum wiedzy. Tym samym byłaby to najlepsza forma edukacji – eksperymenty, historia żywa, zajęcia pobudzające kreatywność i pokazy. Panel naukowy również będzie prowadzony w formie otwartej. W specjalnie przygotowanym miejscu w obrębie pikniku planowana jest seria spotkań z naukowcami, miłośnikami regionu oraz ludźmi kultury, którzy w ciekawy sposób prezentować będą wyniki swoich badań na temat jeziora Drawsko, Pojezierza Drawskiego, jak i w szerszej perspektywie – Pomorza Środkowego. Spotkania te mają mieć charakter dyskusji otwartej dla każdego. Uzupełnieniem pikniku byłaby szeroka oferta kulinarna oraz rozrywkowa. Czy tego rodzaju impreza się przyjmie? Prosimy o komentarze! Film: www.youtube.com O współpracy z Muzeum w Koszalinie pisaliśmy m.in. tutaj: http://jeziorotajemnic.pl/skarb-sprzed-tysiecy-lat/ Model 3D Zamku Drahim Miło nam zaprezentować pierwszy z modeli opracowanych po przyjeździe szczecińskiej Akademii Morskiej do Czaplinka nad jezioro Drawsko. Model Zamku Drahim opracowany na wysokich ustawieniach w programie Agisoft PhotoScan został wykonany zupełnie bezpłatnie przez „Metiri” – Koło Naukowe Geodezji i Kartografii AM. Opracowano go w czasie 26 godzin, na podstawie nalotu bezzałogowcem DJI Phantom 3 PRO. – Powiększanie odbywa się scrollem myszki, a obracanie 3D trzymając lewy klawisz myszki i poruszając nią – wyjaśnia obsługę dr Grzegorz Stępień. Zapraszamy w fascynującą podróż po zamku w Starym Drawsku, który ma status muzeum. Zamek Drahim jest partnerem Akcji „Jezioro Tajemnic” i jednym ze sponsorów nagrody głównej za „U-Boota” z jeziora Drawsko. Kolejne opracowania wkrótce! https://sketch fab.com/mo dels/ad ce 157ba8424d7eaced754276e267c0 109 Odkrycie drugiej dłubanki w jeziorze Drawsko Przedstawiamy pierwszą pracę nadesłaną na konkurs „Odkryj Jezioro Tajemnic z Bare”. Z dostarczonego materiału wynika, że autor, Henryk Kilczewski z Koszalina, Nuras.info 12/2016 natrafił na drugą już dłubankę w toni jeziora. Oto nadesłana relacja: “Latem odbywaliśmy kurs na płetwonurka P3. Jezioro Drawsko z jego wizurą i roślinnością to extra miejsce na kursy. Wybraliśmy do ćwiczeń brzeg w Starym Drawsku naprzeciw wyspy Bielawy. Plan nurkowy obejmował ratownictwo. Schodziliśmy po stoku na 26 m i jeden z nas udawał nieprzytomnego, a drugi pompując kamizelkę wynosił ofiarę na powierzchnię. Wtem zobaczyłem potężny kształt na dnie. Coś leżało na granicy widzialności… Każdy nurek zna to uczucie, że zaraz wyłoni się z wody coś niebywałego. Ale trzeba było wykonać plan, a odkrycia zostawić na potem. Tydzień później znowu weszliśmy w wody jeziora. Kierunek wyspa. Po osiągnięciu danej głębokości skręciliśmy w lewo i posuwaliśmy się po batymetrii. Po paru minutach JEST! Podłużny kształt długości około 110 czterech metrów. Czubaty z jednej strony, a tępy z drugiej, leżał na pochyłości w mule. Opłynęliśmy go wkoło, dotknęliśmy. Drewno! Włożyłem rękę, aby sprawdzić wysokość boku i dłoń wpadła w pustą przestrzeń. To forma przestrzenna, ciężka. Nie ma mowy, żeby unieść ją bez specjalnych boi. Wyglądała na dzieło rąk ludzkich. Nagle błysk! To dłubanka sprzed wieków. Zatonęła, leżała ukryta przed światem i teraz ją odnaleźliśmy! Tak ją oglądaliśmy, aż podniosły się osady i wizura zniknęła. Zapamiętałem otwory na dziobie. Prawdopodobnie po sęku i prawie 10 cm grubość burty. Co było przyczyną zatonięcia, możemy się domyślać. Sądząc po kierunku ułożenia łodzi, ktoś płynął na wyspę i nie Nuras.info 12/2016 dopłynął. A łódź ukryta w głębi, bezpiecznie przetrwała do dnia dzisiejszego.” Dziękujemy za nadesłaną pracę i gratulujemy odkrycia! Autorem zdjęć jest Sławek Hałka. Laureatem konkursu na najlepszą relację z nurkowania w jeziorze Drawsko został Robert Bendig-Wielowiejski ze Szczecina. Nagrodą jest suchy skafander firmy Bare model Trilam Tech Dry. Sponsorem Nagrody jest firma ECN-Systemy Nurkowe, ul. J. Sobieskiego 6, 78-500 Drawsko Pomorskie. ECN Systemy Nurkowe: http://www.bare.pl/ Informacja o pierwszej dłubance znalazła się latem w głównym wydaniu „Informacji” w telewizji Polsat (czas: 19:30): http://www.pol sat news.pl/wi deo -pro gram/20160819-wydarzenia-1850_6378037/ „Gdy wiosną zostałem zaproszony przez Darka de Lorm na nurkowania w jeziorze Drawsko, w celu przeprowadzenia poszukiwań zatopionego sprzętu Kriegsmarine, nie byłem szczególnie zaskoczony. Przez lata nurkowania zdarzyło mi się penetrować dna wielu zbiorników wodnych, po- Militarne ślady historii w „Jeziorze Tajemnic” Przedstawiamy drugą pracę nadesłaną na konkurs „Odkryj Jezioro Tajemnic z Bare”. Autor, Jerzy Sadowski z Gliwic, natrafił pod wodą na pozostałości militarne po II wojnie światowej. Zostały one unieszkodliwione. Oto relacja: 111 znawać wraki okrętów wojennych, nurkować w zalanych podziemiach fortyfikacji, czy szukać zatopionych czołgów. Bez wahania postanowiłem przyjechać, tym bardziej że jeszcze nigdy w tym ogromnym i ciekawym jeziorze nie nurkowałem. I niebawem wziąłem udział w kilku misjach Ak- Nuras.info 12/2016 cji Eksploracyjno-Historycznej „Jezioro Tajemnic”... Najciekawsze dla mnie było drugie spotkanie z wodami jeziora Drawsko, co miało miejsce w połowie sierpnia. Dzięki okresowi wakacyjnemu zakwaterowanie tym razem mieliśmy w bardzo sympatycz- nym internacie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Czaplinku. Ten rozdział akcji rozegrał się także w Czaplinku, gdyż wyznaczony „akwen operacyjny” rozciągał się na południe od wejścia do zatoki Plaża (punkt wejścia do wody miał współrzędne 53.569134 16.226679). Obszar dna, który 112 penetrowaliśmy, mieścił się w prostokącie o wymiarach 150 x 50 m, a głębokość wynosiła od 5 do 12-13 m. Woda była ciepła, o pięknym szmaragdowozielonym kolorze, a widoczność wynosiła około 5-6 metrów. Nurkowanie zaczęło się wzdłuż podwodnego kamiennego piargu, w towarzystwie ławicy wszędobylskiego narybku. Nieco głębiej ciągnęły się podwodne łąki ramienic i rogatek. Płynąc oddalaliśmy się od brzegu schodząc w głąb toni, z której po czasie wychylił się obły, ciemny kształt... Przez chwilę serca biły mocniej, jednak to tylko metalowa beczka. Wróciliśmy do przeszukiwania naszego „akwenu”. Pod nami znowu przesuwało się piaszczyste dno, niestety puste. Minęliśmy tylko kilka za- Nuras.info 12/2016 mieszkujących je raków, które bojowo podnosiły szczypce na widok płynących nurków. Nieco dalej urozmaicenie wprowadziły gejzery „gotującego się” piasku – to źródła wybijające z dna i zasilające jezioro w czystą wodę. Chwilę po kolejnym nawrocie, na dnie ujrzeliśmy kolejny obły kształt, tym razem nieduży i o gruszkowatej formie. Zboczyliśmy więc z kursu, aby przyjrzeć się dokładniej nowemu znalezisku. Znowu serca biły nieco mocniej, ponieważ na piasku leżał zardzewiały przedmiot, stanowiący charakterystyczne połączenie dwóch stożków... 113 Nie była to zatopiona boja, lecz głowica granatnika przeciwpancernego Panzerfaust! Czyli jednak znaleźliśmy coś militarnego! Obok leżały fragmenty trzonu z lotkami. Jeden zabraliśmy jako świadectwo znaleziska, gdyż tym razem nie mieliśmy aparatu fotograficznego. Jeszcze zarejestrowaliśmy dokładnie głębokość i zatoczyliśmy szeroki Nuras.info 12/2016 krąg, by ustalić oraz oznaczyć punkty orientacyjne. Sprawdziliśmy też ciśnienie gazu w butlach, które spadało nieubłaganie. Niestety, czas wracać, więc kolejne odkrycia będą musiały poczekać. Za udane nurkowanie dziękuję Piotrowi Makowskiemu, mojemu partnerowi.” PS Militarne znalezisko zostało później podjęte z dna, wydobyte oraz przekazane do likwidacji przez uczestniczących w akcji „Jezioro Tajemnic” saperów podwodnych, Adama Brzuskę oraz Radosława Malinowskiego z firmy Diver-Service. Dziękujemy za nadesłaną pracę! Laureatem konkursu na najlepszą relację z nurkowania w jeziorze Drawsko został Robert Bendig-Wielowiejski ze Szczecina. Nagrodą jest suchy skafander firmy Bare model Trilam Tech Dry. Sponsorem Nagrody jest firma ECN-Systemy Nurkowe, ul. J. Sobieskiego 6, 78-500 Drawsko Pomorskie. ECN Systemy Nurkowe: http://www.bare.pl/ Od redakcji: Firma Diver-Service jest jednym ze sponsorów nagrody za „U-Boota” z jeziora Drawsko. http://diversservice.pl/ 114 Z okazji zbliżających się Świąt Fundacja AQUARIUS życzy Czytelnikom Magazynu Nuras.info, aby Bóg, którego narodziny będziemy niedługo świętować, miał nas w opiece i obdarzył pokorą. Oby nigdy nie zabrakło nam oddechu, a żywioł, który tak nas pociąga, był zawsze łaskawy. W nadchodzacym Nowym Roku życzymy wszystkim bezpiecznych nurkowań, wspaniałej widoczności w czystych i bogatych w życie zbiornikach, niezapomnianych doznań i nowych odkryć oraz przyjaźni i serdeczności nad i pod wodą. Nuras.info 12/2016 Magazyn Nuras.info pobierany jest średnio w 65000 egz., nie może zabraknąć w nim Twojej reklamy klikn ij po s zczegó ły Czy nie myślałeś o wypromowaniu się na łamach naszej gazety? Magazyn Nuras.info nawiąże współpracę z autorami artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/. 115