Nr 12 (85) GRUDZIEŃ 2016

Transkrypt

Nr 12 (85) GRUDZIEŃ 2016
Nr 12 (85)
GRUDZIEŃ 2016
Nuras.info 12/2016
Od Redakcji
Okres bożonarodzeniowej krzątaniny, pogoni za najzgrabniejszym karpiem, najbardziej zieloną choinką i niepowtarzalnymi prezentami w niewiarygodnie okazyjnych cenach, skutecznie wyrywa nas z zimowego marazmu.
Choć pozbawiony śniegu, a zwłaszcza mrozu grudzień nie nastraja optymistycznie miłośników nurkowania podlodowego, z pewnością niespodzianki, które znajdziecie już wkrótce pod choinką przywrócą szerokie uśmiechy
na Waszych twarzach. Jeśli nie, no cóż, w przyszłym roku spróbujcie być jeszcze bardziej grzeczni… Nad noworoczną lampką szampana, w huku rozświetlających niebo fajer werków odpowiedzcie sobie na pytania, co się
udało, a nad czym warto jeszcze popracować w nadchodzącym roku. Gdy już dokonacie własnych podsumowań,
zapraszamy do udziału w kolejnej edycji plebiscytu Czytelników Magazynu Nuras.info i zachęcamy do wytypowania OSOBY oraz PRODUKTU, które w mijającym roku zasłużyły na szczególne wyróżnienie.
Tradycyjnie czekamy na Wasze propozycje w dwóch kategoriach:
• PRODUKT ROKU 2016 - sprzęt nurkowy wyróżniający się innowacyjnością, niezawodnością, jakością, nowatorski projekt szkoleniowy, wydawnictwo, itp.
• OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 – osoba cechująca się profesjonalizmem i doświadczeniem, która w mijającym roku wykazała się największą aktywnością i zaangażowaniem w rozwój branży nurkowej.
Nominacje można zgłaszać do 15 lutego 2017 r. pod adresem: [email protected]
Życzymy naszym Czytelnikom, Sympatykom i Współpracownikom ciepłej, rodzinnej atmosfery przy
wigilijnym stole, a także spełnienia najbardziej szalonych marzeń w nowym roku!
Spis treści
Rummu, cud podwodnego świata
4
Safari po Morzu Czerwonym
28
Ekspedycja wigierska
44
Freediving dla każdego
48
Kamieniołom „Koparki” – 2016
58
Tajemnicze połączenie!
64
Mój pierwszy raz… pod wodą i w jaskini
72
Strugalski o bezpieczeństwie nurkowania
82
Rok 2016 w nalofoty.pl
86
Minął 2016 i pierwszy rok...
94
Jezioro tajemnic
98
Redakcja
Nuras.info redaguje: Dariusz Smosarski [email protected], współpracują: Miłosz Dąbrowski, Agata Isajew, Michał Winek, Rudi
Stankiewicz, Adam Borkowski, Radosław Bizoń, Grzegorz Zieliński; Skład komputerowy i łamanie: Studio AVALON – Olsztyn
Za treść artykułów odpowiadają autorzy. Redakcja zastrzega sobie prawo adiustacji i skracania tekstów oraz zmiany tytułów. Nie
ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń. Przedruki i kopiowanie wyłącznie za zgodą zespołu redakcyjnego. Wszelkie prawa
zastrzeżone. Publikacja reklamy i tekstów sponsorowanych niekoniecznie oznacza poparcie dla produktu, firmy czy usługi.
Artykuły i zdjęcia można przesyłać przez naszą stronę www.nuras.info
Zdjęcie okładki: Jacek Biernacki
Nadsyłając materiały, celem zamieszczenia w wydawnictwie Nuras.info autor oświadcza, że zapoznał się
z regulaminem zamieszczonym na www.nuras.info i go akceptuje.
2
Nuras.info 12/2016
Rummu,
cud podwodnego świata
Rummu, Estonia. Egzotyczna nazwa, długi czas kompletnie poza moimi wyobrażeniami, że kiedykolwiek
wybiorę się w tę stronę Europy.
Wszystko zaczęło się od jakichś
zdjęć i chyba dwóch filmików. Obejrzałem filmiki, zdjęcia, ale nie wykonałem minimalnego choćby wysiłku,
by sprawdzić na mapie, gdzie to jest.
W stronę Rosji? Eeee, nie ma co kombinować – dziki wschód, pewnie daleko,
pewnie nie do ogarnięcia, żeby tam dojechać – co zakręt to czające się radiowozy
czyhające na turystów z zachodu i na gigantyczne łapówki, dziury w drogach wielkości krateru tunguskiego, bieda, dzicz i
bóg jeden raczy wiedzieć, co jeszcze. Jesz4
Nuras.info 12/2016
cze pewnie jakieś zabłąkane bojówki lokalnych wielbicieli starego porządku i wszyscy
pijani wszędzie.
Gdybym tak dalej myślał, nie doszłoby
do jednego z najfajniejszych wyjazdów, jakie miałem przyjemność zaliczyć wraz z
moimi przyjaciółmi z Klubu 4divers. W
końcu któregoś dnia kliknąłem na Google
Maps i sprawdziłem lokację, pooglądałem
trasę przejazdu, zbadałem możliwości noclegowe, zacząłem rozważać różne scena-
5
riusze nurkowe (długi czas ważnym elementem wtedy jeszcze mocno niepewnej
wyprawy było nurkowanie w estońskiej
części Bałtyku – foki, totalnie inne, niesamowite wraki z brzegu, itp.). Nagle zaczęło to nabierać kształtów rzeczywistych.
Nagle zdałem sobie sprawę, że nie jest to
praktycznie żaden niezwykły wyczyn. Drogi są proste, kraje przez które prowadzą
Nuras.info 12/2016
wcale nie straszą napadami na przejezdnych, nie jest to żaden dziki wschód. To jest
Estonia. Kraj, z którym praktycznie nic nie
mamy wspólnego. Jedna wielka niewiadoma. Pociągająca, przyzywająca, zapraszająca – odkryj mnie! To tylko tysiąc
kilometrów prostej jazdy prostą drogą – jechałem już dużo dalej, bo do Czarnogóry.
Czas przejazdu podawany przez nawigację
to prawie dwanaście godzin. Długo, ale da
się zrobić. Zaczęliśmy się oswajać z odległością, czasem przejazdu, a widoki spod
wody coraz bardziej nas kusiły. Słaliśmy
więc zapytania do lokalnych centrów nurkowych i baz noclegowych, kombinowaliśmy logistykę wyjazdu. Zaskoczyła nas
praktycznie każda odpowiedź. Generalnie
wszyscy namawiali nas na Bałtyk. Rummu
traktowano jako dodatek – maksymalnie
dzień, no może dwa dni nurkowania, a po-
6
tem warto przejechać na Bałtyk. Ceny organizacji pięciu dni nurkowań były dość poważne, jak na Europę przystało. W skrócie,
licząc wyjazd tygodniowy, cena wyprawy
byłaby niebez- piecznie blisko kosztów
przelotu do Egiptu, nurkowań tamże i spania w bardzo przyzwoitym hotelu. A tu jeszcze dojechać na miejsce trzeba! Zmroziły
mnie wstępnie wyliczone koszty, stanęło
więc na krótszym wyjeździe, na zbadaniu
Nuras.info 12/2016
samego Rummu. Termin wyznaczyliśmy na
długi weekend majowy. Wszystko zaczęło
się ładnie układać – znaleźliśmy sympatyczną bazę noclegową przy samym akwenie,
która gotowa była przygotować nam
wszystko na miejscu: nurkowania, noclegi,
wyżywienie. Kosztowo całkiem przyzwoicie, pomimo że Estonia przyjęła euro. Zostało tylko odliczanie dni do wyjazdu.
Nakreślony plan obejmował dwa dni
7
nurkowania w Rummu, jeden dzień „suchy” na Tallin i potem powrót do Polski.
Ekipa z Klubu 4divers zebrała się dość szybko. W zasadzie nie była to duża grupa, bo
obejmowała tylko trzy samochody, ale od-
Nuras.info 12/2016
powiadała nam ta liczba jako optymalna na
wypad eksploracyjny, po którym spodziewaliśmy się wszystkiego i dużo było dla nas
niewiadomych.
Bladym piątkowym świtem ruszyliśmy
spod mojego domu w Józefowie i rozpoczę-
liśmy długą podróż ku Rummu. Granicę
Polski mijaliśmy już w okolicach południa,
mając świadomość, że to jeszcze nie jest
nawet połowa drogi. Jechało się jednak póki co dobrze i nie natrafiliśmy na żaden
wzmożony ruch spowodowany długim
8
weekendem. Trasa nie dłużyła się, kilometry leciały. Z zaciekawieniem obserwowałem widoki zza szyby próbując odczytać z
nich, jak się wiedzie naszym sąsiadom. Litwa i Łotwa praktycznie się nie różnią między sobą. Przygnębiające widoki wsi, raczej
Nuras.info 12/2016
wciąż zacofanej, biedującej okrutnie, drogi
jednak wskazują na spore i niedawne inwestycje – asfalt świeży, równy i dobrej jakości, choć niestety praktycznie trzy czwarte
drogi pokonujemy zwykłą dwupasmówką z
ograniczeniem prędkości do dziewięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Krajobraz po
minięciu Suwałk się wygładza i praktycznie
do końca jedziemy po płaskim jak stół tere-
nie, sporadycznie zalesionym. Dopiero w
Estonii jakby lasów przybywa. Robi się już
ciemno, choć nie całkowicie. Jedziemy cały czas w lesie mijając rzadko zabudowania. Widzimy znaki informujące o łosiach
wychodzących na drogi. W końcu nawigacja każe zjechać nam z głównej drogi i kluczymy jeszcze gdzieś wokół zbiornika
Rummu, by wreszcie zobaczyć tablice kie-
10
rujące do domków, w których będziemy
spać. Zjeżdżamy z asfaltu w szutrową drogę. Porządną, zadbaną i równą, dookoła
nas piękny iglasty las, droga dojeżdża do
zbiornika, skręca gwałtownie i idzie jego
brzegiem. Czujemy rosnące napięcie, pomimo znużenia wielogodzinną jazdą. W
końcu docieramy do osady myśliwskich
domków nad Rummu. Proste, drewniane
chatki wyłaniają się w blasku samochodowych reflektorów. Wszystko skromne, surowe, bardzo pociągające. Już wcześniej
przez telefon zostałem poinformowany
przez miłą właścicielkę, że klucz znajdę
pod zadaszeniem składziku drewna do kominka, z boku naszego domku. Jest pierwsza w nocy, dookoła cicha, spokojna noc,
widzimy samochody jedynych współgości
– grupy Finów zajmujących największy domek. Rozpoznajemy nasz domek, odnajdujemy klucze i z coraz większą ekscytacją
zapoznajemy się z miejscem naszego wypoczynku. Domek myśliwski w stylu skandynawskim, z centralnie umieszczonym
kominkiem ogrzewającym cały dom. Mamy
maj, na zewnątrz zauważalny chłód (wciąż
zdarzają się przymrozki), w domku już było palone, jest ciepło i przytulnie. Po wej-
Nuras.info 12/2016
ściu od razu znajdujemy się w otwartej
kuchni z paleniskiem i długą drewnianą ławą. Na parterze jest jeszcze prysznic, fińska sauna (a jakże!), toaleta i pokój z
dwuosobowym łóżkiem. Wchodzimy po
fajnych, grubo ciosanych, drewnianych
schodach na pięterko, a raczej antresolę, z
której można obserwować wszystkich w
kuchni, bo nad nią jest otwarta przestrzeń.
Na antresoli znajduje się kolejnych sześć
pojedynczych łóżek i balkon. Wszystko ładne, nowe, cieszy oko. Jesteśmy bardzo pod-
11
ekscytowani całym tym otoczeniem, miejscem i faktem, że wreszcie jesteśmy tu, w
egzotycznym Rummu, że jutro (czyli już
dzisiaj, bo jest już dobrze po północy) będziemy nurkować w niesamowitym miejscu. Dzień więc jeszcze się nie kończy,
Nuras.info 12/2016
obowiązkowo wypijamy powitalne wino
radując się tym, że wszystko póki co wygląda przepysznie. Zauważamy, że pomimo
późnej pory, wcale nie jest tak ciemno.
W domku zastajemy mapkę akwenu,
prostą kserówkę z zaznaczonymi miejscami nurkowymi, z odręcznie opisanymi
punktami – tu jakieś wiertło, tu jakaś koparka, psia buda, stacja pomp, baraki, brama i
budynki. Z mapy wynika, że nie będziemy
się nudzić. Na dziś jednak wystarczy, czas
się zregenerować, wyspać.
Poranek jest słoneczny, domek skąpany
w porannych promieniach wygląda jeszcze
ładniej. Wychodzę na podwórko, a tam już
ciepło, słońce miło grzeje. Lubię Suwalszczyznę, chętnie tam bywam, pomimo że nigdy nie można tam liczyć na szczególnie
wysokie temperatury i tak też jest dalej na
północ. Teren jest już płaski, jednak przyroda dopiero się budzi do życia, choć w
Polsce centralnej mamy już eksplozję zieleni. Jest ciepło, zaskakująco ciepło – można łazić po słońcu w krótkim rękawku,
jednak w cieniu czuć chłód, a auta zdradzają oznaki kontaktu z nocnym mrozem. Pochłaniamy śniadanie i pakujemy się do aut.
Naszym celem jest miejsce po drugiej stro-
nie zbiornika, opisane na mapie jako „psia
buda”.
Zbiornik Rummu ma kształt litery L. W
krótszym ogonku, na jego końcu mieści się
nasza osada domków myśliwskich, stąd
można wynająć pływającą platformę, by z
niej wykonać komfortowo wszystkie nurko-
12
wania w każdym miejscu na jeziorze. Na
zakręcie znajduje się właśnie „psia buda”,
to jest w zasadzie jedyne miejsce, do którego możemy w łatwy sposób dojechać samochodami. Jeżeli będziemy poruszać się
nimi dalej wzdłuż dłuższego brzegu od zakrętu, po chwili dojedziemy do murów „sta-
Nuras.info 12/2016
rego więzienia” i na tym się skończy dostęp
do akwenu. Reszta tego brzegu graniczy z
więzieniem, teraz zajmowanym w dużej
części przez jakąś tajemniczą firmę, na tere-
nie której nie brakuje wojskowych samochodów. Na drugim końcu akwenu znajduje się, znana ze zdjęć i filmów, część
zbiornika z charakterystyczną górą, budyn-
13
kami wystającymi z wody. Do miejsc tych
nie będziemy w stanie dojechać samochodami. Jest tylko jedna leśna droga okrążająca mury więzienia i prowadząca do
Nuras.info 12/2016
przeciwległego brzegu, skąd można przeciąć akwen (niezbyt szeroki w tym miejscu),
dopłynąć do budynków i przy okazji zaliczyć jeden z najfajniejszych podwodnych
zabytków Rummu, czyli stary więzienny
mur z bramą. Droga ta jest wybitnie wybo-
ista i pełna głębokich dołów i kolein. Po
jednym niezbyt porządnym deszczu dodatkowo zamienia się w grzęzawisko. To nie
jest miejsce dla osobówek.
Ustawiamy auta nad stromym brzegiem
zbiornika i zaczynamy skręcać sprzęt.
14
Obok nas stoją dwaj estońscy przedstawiciele GUE. Zasięgam języka u nich. Rzeczywiście zaraz na dole jest owa psia buda i
stąd można popłynąć po poręczówce do
wiertła i do koparki. Te jednak, zdaniem panów, mogą być zbyt daleko, jak na nasze
Nuras.info 12/2016
pojedyncze butle. Decyduję się więc, że
pójdziemy po prostu wzdłuż brzegu pooglądać, co w Rummu piszczy. Sprzęt gotowy, dopinamy skafandry – wszyscy w
suchych. Słońce grzeje porządnie, więc z
radością znikamy pod taflą wody. Woda
jest przyjemnie chłodna, ale nie mrozi twarzy. Opadam szybko na dno, w tym miejscu jest jakieś sześć, siedem metrów. Jest i
psia buda. Reszta też opada na dno, niektórzy z impetem, jakby nie spodziewając się,
że dno pojawi się tak szybko. Widoczność
15
jest dobra, jasno jak w dzień, słonko ładnie
miga nam z góry. Sprawdzamy, czy wszystko jest ok i rozpoczynamy wycieczkę. Mam
wrażenie jakbym był na Zakrzówku, te same klimaty, tylko że płytko. Ryb praktycznie zero, roślinności póki co nie widać zbyt
dużo. Poza budą śladów działalności człowieka – przynajmniej w wybraną stronę
płynięcia – nie stwierdzamy. Jest fajnie, jest
Nuras.info 12/2016
komfortowo, ale brakuje atrakcji. Kończymy nurka z uczuciem niedosytu. Uznajemy
jednak, że to nurkowanie jest dla nas o tyle
ważne, że niektórzy mają okazję do prawidłowego wyważenia się (to był powód owego gruchnięcia o dno), sprawdzenia sprzętu
i „roznurkowania się”. Teraz jesteśmy gotowi na prawdziwe nurkowanie. Wracamy
prędko do bazy. Widzimy już czekającą
platformę. Lecę pogadać ze „skipperem”,
czy da nam kilka minutek, bo ludkowie są
głodni po pierwszym nurkowaniu i chcą się
chwilę zregenerować. Kierowca platformy
16
zdaje się słabo władać angielskim, ale się
dogadujemy. Widzę, że z ogromną radością
przyjmuje do wiadomości, że ma chwilę
wolnego.
Nuras.info 12/2016
Natychmiast wykorzystuje ją do położenia się spać na platformie. Wracam do ekipy, zmieniamy butle i zaczynamy nosić
sprzęt na platformę. Nasz „skipper” śpi dalej niestrudzenie. Platforma, trzeba to jasno
powiedzieć, jest znakomita, duża, spokojnie pomieści dwudziestu nurów z masą
szpeju, są wygodne miejsca do zeskoku z
dwóch stron, z jednej strony mocna drabinka do wychodzenia. Całość ogrodzona solidną barierką, napędzana mocnym
silnikiem Hondy. Rozrzucamy nasz szpej
po łajbie i dajemy znać naszemu zaspanemu kapitanowi, że chcemy płynąć. Dokąd?
17
Do bramy! Czyli obowiązkowego punktu
wycieczek nurków w Rummu. Platforma rusza dziarsko, a my podziwiamy spokojną taflę, bezchmurne niebo i widoki nas
otaczające. Po minięciu zakrętu i wpłynięciu na dłuższą część akwenu widzimy już
doskonale mury więzienne i budynki, które
są wizytówką Rummu. Wyglądamy zza barierek i odkrywamy, że pod nami jest las!
Nuras.info 12/2016
Drzewa doskonale widać w krystalicznie
czystej wodzie. Wpadamy w ogromną euforię, czujemy, że to będzie niesamowite nurkowanie.
Docieramy do podwodnej części muru,
kapitan kotwiczy platformę i natychmiast
zapada w sen. Wyraźnie prowadzi swoje
życie w innym systemie godzinowym. My
wskakujemy do wody i ruszamy wzdłuż
muru. Dość szybko natrafiamy na legendarną bramę, podziwiamy także stare lampy
oświetlające niegdyś obie strony muru. Czu-
19
jemy, że kiedyś nie było to zbyt gościnne i
przyjemne miejsce do życia. Docieramy do
brzegu, nie widzimy jednak stąd budynków, do których chcieliśmy dotrzeć. Wracamy kawałek przy murze, do miniętej liny
odchodzącej na zachód. Ruszamy przy
Nuras.info 12/2016
niej, by zaraz dopłynąć do pierwszego budynku. Opływamy go i odkrywamy pierwsze wejście. Czuję ogromną ekscytację – to
jest właśnie to, po co tu przyjechałem.
Wpływamy do środka, zaczynam się cieszyć jak dziecko. Przejrzystość wody jest
znakomita, nurkowania tutaj to czysta baj-
ka. Jesteśmy cały czas płytko, w tym miejscu akwen ma zwykle jakieś pięć metrów
głębokości, pomieszczenia są szerokie i łatwe w eksploracji, konstrukcje betonowe
nie budzą żadnego strachu, a dostęp do
otwartej przestrzeni jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Eksploracja kolejnych po-
20
mieszczeń nakręca mnie coraz bardziej…
Czuję, że właśnie odnalazłem swoje Złote
Runo – Złote Rummu. To jest coś totalnie
innego, połączenie adrenaliny związanej z
eksploracją opuszczonych przemysłowych
obiektów z nurkowaniem. Co rusz z różnych okien, szczelin i otworów wpada
oślepiające światło słońca. Jest po prostu
pięknie. Z rosnącym żalem zaczynam prowadzić grupę w stronę naszej platformy,
jeszcze kilka razy zmieniając stronę muru,
by niczego nie przeoczyć, by zobaczyć jak
najwięcej. Dokładnie w sześćdziesiątej minucie nurkowania docieramy do platformy,
wychodzimy z wody. Wszyscy są niesamowicie nakręceni, bardzo usatysfakcjonowani nurkowaniem. Właśnie o to chodziło. To
było to! Cała droga powrotna, cały wieczór
przeżywamy to nurkowanie wielokrotnie
rozbijając je na poszczególne opowieści z
różnych perspektyw, przeglądamy materiały filmowe i zdjęciowe. Radujemy się faktem, że kolejnego dnia popłyniemy znów w
to miejsce…
Tym razem z przewodnikiem, tym razem
w pełni świadomie, następnego ranka ruszamy platformą na nurkowiska. Przewodnik Rasmus szybko nakreśla nam opcje.
Nuras.info 12/2016
Warto odwiedzić Mur, pozaglądać do budynków, które pominęliśmy przy pierwszej
wycieczce, dla głębinolubnych jest Stacja
Pomp, ale to „oszałamiające” trzynaście
metrów. Są też baraki, czyli znajdujące się
centralnie na środku akwenu lekkie budynki z porzuconym sprzętem górniczym dookoła. Decydujemy się na wszystkie trzy
miejsca w ciągu jednego dnia. Długi nurek
przy Murze i głównych budynkach, potem
zmiana butli, następna Stacja Pomp na krótko i szybkie przepłynięcie nad Baraki, by na
tym zakończyć dzień nurkowy.
Po drodze Rasmus opowiada historię
miejsca, zasłyszaną już z paru źródeł, w zasadzie dość oczywistą, ale w ustach Rasmusa brzmi to jakoś dobitniej. Uzmysławiamy
sobie całą tę sytuację, kiedy w roku 1991
21
Estonia przestaje być częścią ZSRR, a kierujące więzieniem osoby nagle nie wiedzą co
zrobić. Bezwładna machina sterowana dotąd zgodnie z radzieckimi wytycznymi nagle nie wie, jak ma funkcjonować. Z opisu
Rasmusa wynika, że po prostu nie ma komu dalej nadzorować ośrodka. Nie wiadomo, czy w tym czasie w gułagu pracowali
jeszcze osadzeni, czy funkcjonowało już
Nuras.info 12/2016
tylko położone wyżej więzienie (ze sprawdzonych później źródeł wynika, że ośrodek
i tak już nie funkcjonował, nie prowadzono
wydobycia). Tak czy siak, nie ma komu pilnować maszyn w wyrobisku, nikogo więc
nie obchodzi, że nie pracują pompy osusza-
jące teren. Zanim ktokolwiek się zorientuje, teren wyrobiska zamienia się w jedną
wielką kałużę. Jeszcze może ktoś coś uratuje ze sprzętu, albo po prostu ukradnie, ale
nikt nie walczy z przybywającą wodą. W
ten sposób z ponurego gułagu miejsce prze-
22
obraża się w malownicze jezioro, z jednej
strony graniczące z gęstym, podmokłym lasem, z drugiej z miejscowością Rummu i
starymi zabudowaniami więziennymi.
Po wyrobisku pozostaje jeszcze jedna
charakterystyczna pamiątka – spiczasty kopiec wydobytego miału wapiennego, poorany głębokimi bruzdami, porośnięty już
niskimi krzakami i trawą – przez lokalnych
Nuras.info 12/2016
nazywana Górą Popiołu. Trudny do zdobycia, ale wart wysiłku wspinaczki szczyt, z
którego rozciąga się przepiękny widok na
całą okolicę.
Znikamy pod wodą, zaczynając znów od
Muru, płyniemy wzdłuż niego praktycznie
aż do brzegu, odbijamy w lewo i przez
chwilę płyniemy nie bardzo mając pojęcie
o celu tej wycieczki. W końcu zauważam
zarysy budynku. Słońce znowu dopisuje,
zatem z daleka widać wspaniałą grę światła
i cieni przecinających taflę wody. Budynek
jest przeogromny, to właśnie główny budynek górujący nad całą okolicą. Zaczynamy
24
zwiedzać jego dolne partie. Ogromne przestrzenie wewnątrz robią wrażenie, budynek
pozbawiony jest sufitów, to praktycznie sam
szkielet żelbetowy z fragmentami ścian.
Przy dnie liczne duże jeziora siarkowodoru. Zauważam płynącą nad sobą deskę z
wiosłem Ktoś zwiedza na desce ruiny, jestem ciekaw, jak wyglądamy z jego perspektywy. Z pewnością widzi bąble z
naszych automatów, pewnie doskonale też
Nuras.info 12/2016
widzi nasze sylwetki, woda w tym miejscu
jest niemal przezroczysta. Porzucamy duży
budynek, wracamy do tych, które już zwiedzaliśmy samodzielnie. Rasmus prowadzi
nas tylko ciut inną drogą. Dalej chłonę każdy centymetr tego miejsca, mając nieprzeciętną radochę z takiej formy zwiedzania
zabytków. Wracamy w stronę murów. Rasmus prowadzi nas na schody z barierkami.
Schody prowadzą do wyższych zabudo-
wań, do powierzchni wody. Jest to doskonała okazja do pozowanych zdjęć, grupa
zaczyna się wygłupiać ustawiając się do
wspólnej fotografii. Robię szybko kilka
zdjęć i ruszamy dalej, do wąskiego pomieszczenia, jakiejś formy ciasnego magazynku. Jest w nim ciemno, z każdej strony
szerokie półki zawalone jakimiś gratami.
Korytarz biegnie prosto, po chwili się urywa. Kieruję oczy ku górze, ku wąskiemu
25
świetlikowi, którym wypływamy po kolei.
Ostatni etap naszej wycieczki, teraz już tylko wzdłuż Muru do naszej platformy. Patrzę na komputer, znowu sześćdziesiąt
minut nurkowania. Jeszcze kilka minut poświęcamy na meandrowanie wśród zatopionego lasu. Widzę jednak, że nurkowie
już wymęczeni, zziębnięci i butle bliskie rezerwy. Kończę wycieczkę… cdn
Kuba Cieślak
Nuras.info 12/2016
26
Nuras.info 12/2016
Magazyn Nuras.info
pobierany jest średnio
w 65000 egz.,
nie może zabraknąć
w nim Twojej reklamy
klikn ij po s zczegó ły
Czy nie myślałeś
o wypromowaniu się na
łamach naszej gazety?
Magazyn Nuras.info nawiąże
współpracę z autorami artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii
W s z y s t k i e g o n a j l e p s ze g o
w Nowym Roku 2017.
Jeszcze więcej wyjazdów,
jeszcze ciekawszych nur kowań,
r e a l i z a c j i m a r ze ń !
podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w
świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany.
Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w
renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia
oraz danych kontaktowych. Na
Życzy
Jacek Biernacki
SDI Staff Instructor Trainer
TDI Trimix Instructor
27
artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem
http://nuras.info/.
Nuras.info 12/2016
Safari po Morzu Czerwonym
czyli nalofoty.pl podbija Egipt
Byłam w Egipcie ponad osiem lat
temu, zaraz na początku mojej przygody z nurkowaniem. Wówczas Morze Czerwone zrobiło na mnie
ogromne wrażenie. Przepiękne kolorowe rafy, mnóstwo rybek, czułam
się jak w akwarium. Wielu doświadczonych nurków mówiło wówczas, że
Egipt to podwodny raj i nigdzie indziej nie ma takiego bogactwa podwodnego świata i to dodatkowo w
tak przystępnej cenie.
raf nadal tkwiło w mojej pamięci. Szczególnie, że mój pierwszy pobyt tam zaczęłam
od chyba najfajniejszego safari, którego tra-
Postanowiłam sprawdzić to sama. Przez
osiem lat podróżowałam po różnych zakątkach naszego globu, nurkowałam w różnych miejscach, gdzie czasami jedno
nurkowanie kosztowało ponad 100 euro,
ale wspomnienie Egiptu i jego cudownych
28
sa biegła po najpiękniejszych rafach Morza
Czerwonego – Złoty Trójkąt – czyli Brothers
Islands, Dedalus i Elphistone Reef.
Nuras.info 12/2016
Przez wiele lat nie wracałam do Egiptu, a
kiedy postanowiłam namówić na wyjazd
Adama, który jako instruktor z 20-letnim
stażem nurkowym nigdy w Egipcie nie był,
niestety sytuacja w tym rejonie pogorszyła
się i trochę strach było tam latać. W listopadzie tego roku dostaliśmy zaproszenie – od
właściciela łodzi, z którym planujemy podjąć współpracę w przyszłości – na siedmiodniowe safari: Brothers Islands + North.
Celem było sprawdzenie łodzi, aktualnej sytuacji w Egipcie, ale przede wszystkim przekonanie Adama do Egiptu! Nie dość, że nie
przepada on za zbyt ciepłą wodą, to jeszcze kultura muzułmańska nie jest jego ulubioną. Po wielkich trudach, w końcu się
29
udało i zimnolubny nurek dał się namówić
na nurkowania w wodzie o temperaturze
26-30 stopni.
Poniżej jego pierwsze wrażenia z pobytu
w Egipcie:
„Wiele osób pyta mnie o wrażenia z
pierwszej wyprawy do Egiptu, z której właśnie wróciłem (tak, tak, mimo że nurkuję od
ponad 20 lat, nigdy nie byłem w Egipcie).
Po pierwsze – szybki, łatwy i przyjemny
przelot. Z Okęcia 4,5 godziny i byliśmy w
Marsa Alam (nie zdążyłem nawet kapci
Nuras.info 12/2016
zmienić). Tam już czekał na nas uśmiechnięty właściciel łodzi. Z lotniska 15 min
transfer busikiem, grubo zasłanym ocelotem, który sprawnie dowiózł nas do portu.
Ponieważ dotarliśmy dzień przed resztą
grupy, mieliśmy czas na wyjście do miasta
i zapoznanie się z miejscową kulturą. Spodziewałem się bardzo żywiołowego zachęcania kupców do swoich ofert, ale nie
odbiegało to znacząco od innych, podobnych miejsc na świecie. Co więcej, byliśmy
bardzo przyjemnie i miło przyjmowani:
herbatka, masaż..., a to tylko podczas zapoznawania się z ofertą. Pomimo że nie nastawiałem się na zakupy w tym dniu, udało mi
się usłyszeć ceny o połowę niższe od wyjściowych, i do tego zostałem ich najlepszym przyjacielem. W każdym sklepie
poznawaliśmy nowych egipskich przyjaciół, dających nam najlepsze ceny w mieście. Jak przeszliśmy przez kilkanaście
sklepów, mieliśmy już sporo nowych przyjaciół, którzy bezbłędnie zwracali się do
nas po imieniu. Ba, nawet kupcy, do któ-
30
rych jeszcze nie dotarliśmy już byli naszymi
przyjaciółmi! Nie tylko zwracali się do nas
po imieniu, ale znali całą naszą historię
opowiadaną na bazarku od czasu podejścia
do pierwszego sprzedawcy.
Nurkowanie zaczęliśmy oczywiście od
check dive na jednej z raf w okolicach Mar-
Nuras.info 12/2016
sa Alam. Nie spodziewałem się po tym nurkowaniu niczego więcej, jak tylko dopasowania balastu, ale ku mojemu zaskoczeniu,
po paru minutach spędzonych na piachu,
gdzie poszukiwaliśmy Dugonga, przepłynęliśmy na bardzo ładną rafkę z bogactwem
korali i ryb. Na łódź wyszliśmy po 1,5-godzinnym nurkowaniu. Późniejsze nurkowania były coraz ładniejsze z kulminacją na
Wyspach Braci, gdzie poza bogactwem kolorów, kształtów, faktury tutejszego życia,
również woda dorównywała całej reszcie
przejrzystością i błękitem. Niestety, nasza
podróż z Marsa Alam wiodła w kierunku
Hurghady. Im bardziej zbliżaliśmy się do
mety, tym życie stawało się uboższe, rafy
bardziej zniszczone, woda mniej przejrzysta. Nawet sławny wrak Thistlegorm tego
nie zmienił. Wiem, że bardzo podoba Wam
się ten wrak. Na mnie jednak on kompletnie
nie zrobił żadnego wrażenia. Wręcz przeciwnie, na zaplanowane cztery nurkowania
zrobiłem tam tylko dwa, dzienne i nocne.
W porównaniu do naszych bałtyckich wraków brakowało w nim tej otoczki mistycyzmu, wraku wyłaniającego się z bezkresnego mroku za sprawą naszych latarek,
odzianego gdzieniegdzie w złowieszcze
sieci. Bogatszy o te doświadczenia wiem,
że kolejne rejsy będę planował z ominięciem północnej części Morza Czerwonego
(nie dotyczy Dahab, bo mam nadzieję, że i
tam zawitam).
Bardzo liczna załoga naszej łodzi (12
osób) sprawiała, że wszystko działało per-
31
fekcyjnie. Każdy z członków załogi zwracał
się do nas po imieniu już od pierwszego
spotkania! Nam zapamiętanie imienia naszego przewodnika Hatima zajęło dwa dni.
Na łodzi w każdym miejscu czułem się traktowany wyjątkowo. Na stołówce, jeżeli zabrakło jakiejś potrawy na dokładkę, kucharz
Nuras.info 12/2016
puszczał do mnie oko i przygotowywał to
czego potrzebowałem. Przecież byłem jego
najlepszym przyjacielem! Poczułem to chyba najbardziej, gdy po kolacji zostałem za-
32
proszony na ich kolację na podłodze, gdzie
wszyscy jedliśmy z jednej miski. Dla mnie
było to duże wyróżnienie.
Priorytetem gospodarza i właściciela łodzi było nasze bezpieczeństwo. Nurkując z
łodzi byliśmy obserwowani z pontonów,
które krążyły patrolując teren i sprawdzając
czy kogoś nie zwiało (czasami prądy były
dość silne). Pod łodzią na 5 m wisiała butla
z powietrzem, gdyby komuś zabrakło gazu
pod koniec nurkowania – a przy tak pięknych rafach jest to bardzo prawdopodobne,
bo aż nie chce się z wody wychodzić.
Zatem reasumując, miałem przyjemność
spotkać się z bardzo miłymi Egipcjanami
zarówno na łodzi, jak i na lądzie oraz nurkować na pięknych rafach na południu. To
wszystko okraszone gorącym egipskim słońcem i ciepłą, błękitną wodą Morza Czerwonego.
Wniosek: będę częściej zaglądał do kraju Faraonów na safari, ale te południowe.
Zresztą już zaplanowaliśmy najbliższy wyjazd na luty 2017. Ekipa nalofoty.pl wraca
do podwodnego Egiptu na safari po jego
najpiękniejszych rafach – Brothers Islands,
Dedaluls, Elphistone. W planach mamy rekiny i to te najfajniejsze – młoty.”
Nuras.info 12/2016
Ja mogę dodać tylko, że rzeczywiście południowe rafy Morza Czerwonego nie mają
sobie równych. Ilość kolorów jakie przybiera tam podwodne życie nie mieści się chyba w żadnej skali, a bogactwo form i
kształtów, niesamowita ilość podwodnych
gatunków przyprawia o zawroty głowy. To
raj dla podwodnych fotografów i filmowców. Wszystko to, co gdzie indziej na świecie udaje się spotkać, tu po prostu jest, na
34
każdym nurkowaniu. Niestety też z przerażeniem obserwowałam rafy, kiedy zbliżaliśmy się do Hurghady, życia na nich coraz
mniej, sterczące kikuty martwych korali,
obraz raczej smutny i przerażający.
Nuras.info 12/2016
Co do samego Egiptu, czuliśmy się tam
bardzo bezpiecznie. Z Marsa Alam do Port
Ghalib, jak pisał Adam, to zaledwie 15 min
drogi. Zarówno w tym małym portowym
miasteczku, jak i w sporo większej Hurghadzie, którą też odwiedziliśmy, wszyscy byli dla nas bardzo życzliwi. Widać
drastyczny spadek turystyki, ale widać też,
35
że turyści zaczynają coraz śmielej do Egiptu powracać. Z Polski lecieliśmy pełnym samolotem. Sądząc po bagażach, co najmniej
50% turystów stanowili nurkowie. Na ra-
Nuras.info 12/2016
fach tłok trochę mniejszy, zamiast dwudziestu łodzi przy Małym czy Dużym Bracie stało tylko około 7-8. Pod wodą w związku z
tym jest spokojnie i bez przepychanek.
Na koniec jeszcze parę słów o tym, czym
jest SAFARI NURKOWE. Starzy wyjadacze
wiedzą, że to najlepsza forma nurkowego
wyjazdu, jeżeli chcemy nurkować dużo i w
36
fajnych miejscach. Jednak wielu świeżych
adeptów nurkowania nie wie dokładnie, z
czym to się je i co to w ogóle to SAFARI,
szczególnie że w ostatnich czasach wyjaz-
Nuras.info 12/2016
dy do Egiptu nie były aż tak popularne, a
przecież to właśnie Egipt jest kolebką tej formy turystyki nurkowej.
Podczas całego pobytu mieszkamy na łodzi. Zwykle jest to duża łódź klasy VIP
mieszcząca 20-28 osób oraz załogę. Po łodzi poruszamy się bez butów, więc w przypadku Pań nie ma co zabierać szpilek, na
cały wyjazd jedne japonki lub crocsy spokojnie wystarczą. Z garderobą też nie ma co
37
przesadzać, bo większość dnia spędzamy w
kostiumie kąpielowym. Do naszej dyspozycji są trzy pokłady, a na nich: dwuosobowe
kabiny z klimatyzacją i łazienką, do tego
duży salon ze sprzętem audio i barkiem z
Nuras.info 12/2016
ciepłymi i zimnymi napojami oraz przekąskami, jadalnia, w której serwowane są
śniadania, lunche i kolacje, dwa pokłady
słoneczne z wygodnymi siedzeniami, leża-
kami itp. oraz najważniejsza dla nas część
nurkowa, gdzie trzymamy sprzęt i przygotowujemy się do nurkowań. Dzień z życia
na safari jest dość monotonny: pobudka
38
6:00 – nurkowanie nr 1. Tak, tak, nic mi się
nie pomyliło, wstajemy o 6:00, ale naprawdę warto i uwierzcie, nikt nie marudzi. Po
wyjściu z wody czas na szybkie przebranie
Nuras.info 12/2016
i o 8:00 śniadanie, po śniadaniu czas na relaks, 11:00 nurkowanie nr 2, 14:00 lunch,
relaks po lunchu.16:00 – nurkowani nr 3,
relaks, 19:00-20.00 dla chętnych nurkowanie nocne, 21:00 kolacja, relaks lub zaba-
wa do rana i tak przez 5-6 dni. Pierwszego
i ostatniego dnia jesteśmy zwykle w porcie,
spacerujemy i robimy zakupy. Ostatniego
dnia jest czas na odsycenie się z azotu. W
Egipcie na łodziach, dla osób posiadają-
39
cych uprawnienia, jest dostępny darmowy
nitroks 28-32%, co przy tak intensywnych
nurkowaniach pozwala nam nasycać się
azotem w mniejszym stopniu i nie odczuwać tak zmęczenia. Zwiększa to też bezpie-
Nuras.info 12/2016
czeństwo naszych nurkowań. Dlatego każdej osobie, która nie posiada jeszcze szkolenia nitroksowego, bardzo je rekomenduję,
szczególnie przed wyjazdem na safari nur-
kowe. Na łodzi obsługa pomaga nam we
wszystkim, biją butle, ubierają nas w sprzęt,
zakładają płetwy, kiedy wychodzimy z wody czekają na nas ze świeżo przygotowany-
40
mi sokami (tak przynajmniej jest na łodzi, z
której my korzystamy). W zasadzie nie robimy nic poza nurkowaniem, jedzeniem, relaksem i spaniem. Jest czas na nadrobienie
Nuras.info 12/2016
zaległości w lekturach czy filmach. Jednym
słowem, safari nurkowe to idealny wypoczynek i intensywne nurkowania, czyli to,
czego nam potrzeba na wakacjach nurkowych! A w Egipcie dodatkowo wszystko to
dostajemy w bardzo przystępnej cenie, bo
za jakieś 5000-5700 zł/tydzień z przelotem,
w zależności od atrakcyjności trasy, opłat
parkowych i wysokości napiwku dla zało-
gi. W cenie jest zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, napoje bezalkoholowe ciepłe i zimne, owoce, przekąski, a co najważniejsze, pakiet 18-20 nurkowań. Biorąc
pod uwagę komfort egipskich łodzi, niskie
koszty przelotu i bogactwo podwodnego
życia, nigdzie indziej w takiej cenie tak korzystnego pakietu nurkowego nie otrzymamy.
41
Chcesz przeżyć taką przygodę, zapraszamy z nalofoty.pl w lutym do Egiptu – gwarantujemy wspaniałe nurkowania i
niezapomniane wrażenia i przede wszystkim relaks na słoneczku, podczas kiedy u
nas gościć będzie zimowa aura!
Agata Isajew „Gagatek” i Adam Borkowski „Jezus”
Zdjęcia z archiwum nalofoty.pl
Nuras.info 12/2016
42
Nuras.info 12/2016
Finał projektu (Wy)nurzeni.
Ekspedycja wigierska
05 grudnia 2016
Zachwyt, oniemienie, zdumienie,
oczarowanie, osłupienie, ekscytacja…
I tak mogłabym wymieniać długo, bo
tyle wielkich emocji przeżyliśmy w ten
niesamowity wieczór. Zanim cokolwiek
napiszę,
chciałam
podziękować
wszystkim znajomym i nieznajomym
za przybycie i wspieranie nas w ten
czarujący wieczór. Dziękujemy!!!
Dotarliśmy wcześniej, aby przygotować
scenę, zespół OTAKO miał czas na rozłożenie swoich sprzętów, a my na rozstawienie banerów i dopowiedzenie szczegółów.
Po półtoragodzinnej krzątaninie wszystko
było gotowe. Zaczęli pojawiać się pierwsi
goście. Niebawem okazało się, że napływają do nas lawinowo, w liczbie ponad 300!
fot. Katarzyna Sieńko
44
Nuras.info 12/2016
Powoli ogarniała nas trema i wpadaliśmy w
coraz większy szok. Zabrakło miejsca na
auli i trzeba było otworzyć antresolę. Przybyły tłumy znajomych twarzy, przyjaciół i
ludzi ciekawych samego wydarzenia oraz
władze miasta Suwałki. Dzięki Miłoszowi
sami możecie zobaczyć jak to wyglądało.
Brawo, Młody!
Po prezentacji filmu i koncercie OTAKO,
przyszedł czas na poczęstunek i rozmowy.
Okazało się, że film był fantastyczny, a niedosyt jaki pozostawił spowodował poruszenie i nieodparte chęci na jeszcze.
Oczywiście, będzie jeszcze! Druga część
pokazu odbędzie się w okresie letnim w
Muzeum Wigierskiego Parku Narodowego.
Tam dowiecie się więcej o naszych pięknych zbiornikach, tym razem od strony naukowej.
Wszystkich, którym nie udało się przyjechać, przyjść czy przylecieć, zapraszamy
na kolejny pokaz filmu oraz – miejmy nadzieję – koncert zespołu OTAKO na Targach Nurkowych Podwodna Przygoda w
fot.
45
Szymon Jasionowski
Nuras.info 12/2016
dniach 3-5 marca 2017 roku w EXPO XXI
w Warszawie. Do tej pory nie będzie możliwości zobaczenia filmu, więc zapraszamy!
Jeszcze raz dziękujemy dyrektorowi
WPN, przybyłym, sponsorom oraz wła-
dzom uczelni za pomoc, wsparcie i uznanie. Relacje możecie także przeczytać na
suwalskich portalach internetowych: suwalki.info,
Czy nie myślałeś o
wypromowaniu się na
łamach jakiejś gazety?
suwalki24.pl
Ewa Drucis
fot.
46
Szymon Jasionowski
Magazyn Nuras.info (wersja
elektroniczna) poszukuje autorów artykułów. Jeżeli znasz się
na fotografii podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz
zaistnieć w świecie napisz do
nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami
nie jest odpłatna. W zamian za
to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego
zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na artykuły czekamy do
20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/?wysylanie-artykulow,8.
Redakcja Magazynu
Nuras.info - kontak:
[email protected]
Nuras.info 12/2016
Freediving dla każdego
Już jako dziecko brodziłem w rzece i podglądałem ryby za pomocą
moich styropianowych okularów. Właściwie ciężko było cokolwiek zobaczyć, gdyż skutecznie przeszkadzały
mi w tym ich wściekle żółte szkiełka. Za to spędzałem tak dużo czasu w wodzie, że niemożliwością było,
abym nie nauczył się pływać. Oczywiście później zwiększałem swoje
umiejętności i dzięki Bogu pozbyłem
się felernych okularków. W wakacje
zrobiłem także pierwszą gwiazdkę
CMASu, jednak ciepłe miesiące powoli dobiegały końca, a chęć uprawiania sportów wodnych pozostała.
Z freedivingiem po raz pierwszy spotkałem się przypadkiem, gdy trafiłem na plakat
wywieszony przez AGH KRAB w Krakowie,
w zeszłym roku, we wrześniu. Zapisy odbywały się już bezpośrednio na zajęciach. Nie
trzeba było dwa razy powtarzać, że jest to
48
Nuras.info 12/2016
coś, czemu warto się przyjrzeć. Freediverzy
zawsze kojarzyli mi się z super umiejętnościami i nieograniczoną możliwością eksplorowania wodnych zakamarków.
Przychodząc na pierwszy trening byłem
w stanie przepłynąć jedną długość najpopularniejszych basenów, czyli 25 metrów.
Przychodziło mi to, delikatnie mówiąc, „z
niemałym trudem”. Debiut na Mistrzostwach Polski już kilka miesięcy później,
około czerwca, przyniósł mi wynik 130 metrów. Udało mi się też wytrzymać 5 minut i
5 sekund pod wodą w konkurencji statycznej. Oba wyniki były dla mnie ogromnym
zaskoczeniem, gdyż sam nie zdawałem sobie sprawy, jak szybko można się wzbić na
taki poziom.
Podczas zajęć na początku doskonali się
głównie technikę pływania, można powiedzieć, że właściwie uczymy się pływać od
49
nowa. Mając ograniczoną ilość powietrza,
każdy zbędny ruch nie tylko spala tlen, ale
też zwyczajnie generuje opór wody, uniemożliwiając nam zrobienie większego dystansu. Dlatego też kładzie się wielki nacisk
na minimalizację tego, co niepotrzebne
oraz poprawę sylwetki tak, aby była jak najbardziej aerodynamiczna.
Freediving, wbrew pozorom, nie jest do
końca taki „free”. Nawet w tej dyscyplinie
Nuras.info 12/2016
prawdziwa przyjemność czerpana z pływania zaczyna się od zdobycia odpowiedniego ekwipunku. Najważniejsze jest
obciążenie oraz pianka. Zarówno pas balastowy, jak i necka (obciążenie zakładane na
kark) można w łatwy sposób stworzyć z dętek rowerowych oraz ołowiu. Jeśli chodzi o
piankę, to na początek świetnie nadaje się
ta najtańsza triathlonowa. Śliski neopren daje nam potrzebny poślizg oraz nie krępuje
naszych ruchów. Dobrym pomysłem jest
też zakupienie płetw. Te powinny być dłuższe niż płetwy używane przy zwyczajnym
nurkowaniu, a to dlatego, że ruchy wykonywane nogami są znacznie wolniejsze.
Mniej siły poświęcamy na kopanie, choć
50
nadal zachowujemy stosunkowo dużą wydajność. Prawdopodobnie efektem ubocznym będą tu liczne skurcze, ale po
pierwszym miesiącu rozpływania wszystko
powinno wrócić do normy.
Mając nasze freedivingowe „ABC”, w
końcu możemy się całkowicie wyluzować
w wodzie. Mimo wolnych i niezbyt częstych ruchów, jest nam dostatecznie ciepło.
Nuras.info 12/2016
Dzięki piance opory naszego ciała nie są
duże (obędzie się nawet bez golenia nóg), a
co najważniejsze, ołów sprawia, że mamy
doskonale zbalansowaną pływalność – nie
toniemy i nie jesteśmy wyrzucani na powierzchnię. Możemy doświadczyć wodnej
51
nieważkości, płyniemy tylko po linii poziomej, nie tracąc energii na utrzymywanie się
pod wodą. Ten moment jest dla mnie jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń,
które możemy przeżyć pływając. Pozwala
maksymalnie się odprężyć i czerpać prawdziwą przyjemność z samego tylko przeby-
Nuras.info 12/2016
wania pod wodą. Oczywiście wcześniej
czy później znów trzeba się wynurzyć i nabrać powietrza. Na chwilkę jednak możemy zrozumieć postacie pierwszoplanowe z
filmu „Wielki Błękit”, które aż rwały się, by
pozostać w głębinach morza.
Na treningach w Krabie pływamy raz w
tygodniu, mając do dyspozycji basen Wisły,
który od połowy długości jest dosyć głęboki (3,5 m), przez co jest świetny do wszystkich podwodnych ćwiczeń. Trudniej za to
utrzymać tę samą odległość od dna robiąc
dystans. Oprócz typowego pływania na odległość kluczowa jest zdolność do relaksacji pod wodą, skupienie się na tym, co nas
52
otacza, oraz przyzwyczajenie organizmu
do akceptacji faktu, że nie oddychamy, ale
wcale nam to nie przeszkadza. Czasem bawimy się pod wodą, spacerujemy czy odliczamy w kółeczku, aby zająć umysł czymś
innym, niż tylko myśleniem o kończących
się zapasach powietrza.
Nuras.info 12/2016
53
Nuras.info 12/2016
Ważne jest również, aby znaleźć swoje
tempo pływania. Wpadamy troszkę w taki
dylemat: Płynąć szybciej, bo kończy się
nam tlen, czy zwolnić i tym samym dłużej
przebywać pod wodą, ale mniej go zużywać. Na szczęście takie kwestie zostają rozstrzygnięte naturalnie i po pewnym czasie
treningów przestajemy zaprzątać tym sobie
głowę. Ciało samo przystosowuje się do panujących warunków, a nam pozostaje tylko
korygowanie niedoskonałości.
Nieodłącznym elementem treningów jest
wzajemna asekuracja. Nie należy zapominać, że jest to bądź co bądź sport ekstremal-
54
ny. Jeśli jedna osoba jest pod wodą, to druga powinna ją obserwować i w razie czego
być gotowa do pomocy. Pływanie samodzielne absolutnie nie wchodzi w grę, ponieważ moment, w którym nasz organizm
próbuje oszczędzić tlen, odłączając nam
świadomość przychodzi kompletnie niespo-
Nuras.info 12/2016
dziewanie (wiem co mówię). Osoba, której
zdarzy się taki wypadek, przy odpowiedniej
pomocy praktycznie od razu dochodzi do
siebie. Niestety, jeśli takie wsparcie nie zostanie udzielone na czas, można się spodziewać najgorszego. Uczulam na
posiadanie zaufanego partnera, z którym
wcześniej przećwiczyliśmy warianty udzielania sobie pomocy.
Oprócz zajęć basenowych czy wypadów
nad jezioro częstą praktyką jest również
ćwiczenie bezdechu na powierzchni. Służą
do tego specjalne tabele O2 oraz CO2, które można wykonać choćby w ciepłym łó-
55
żku. Polegają one na wstrzymywaniu oddechu na pewien określony czas. Po upływie
tego czasu mamy chwilę na odpoczynek i
próbujemy wytrzymać troszkę dłużej. Powtarzamy ćwiczenie parę razy. Pozwala to
na znaczne wydłużenie czasu, jaki jesteśmy
w stanie wytrzymać pod wodą.
Nuras.info 12/2016
Dwa razy w roku w Polsce odbywają się
zawody przyciągające fanów tego sportu.
Jako że nasza kadra pływa na poziomie
światowym (znajduje się w niej nawet
mistrz świata potrafiący w płetwie przepłynąć 300 metrów) to poziom jest niezwykle
wysoki. W tegorocznej edycji wystąpiła
drużyna z naszego klubu. Najlepszy okazał
się Kamil Kloch, zajmując 11 miejsce. Reszta startów naszych zawodników również
nie obyła się bez emocji. Aby zaliczyć próbę, trzeba wykonać poprawnie procedurę,
czyli dowieść, że jest się świadomym i co
najważniejsze – wynurzyć się o własnych
siłach. Niestety, mnie oraz klubowemu koledze się to nie udało, co pokazuje, że nawet zawodnik, który ciężko przygotowywuje się do tego wydarzenia i zachowuje pewien poziom bezpieczeństwa jest narażony
na omdlenia. Na szczęście na każdym torze na basenie znajduje się dwóch ratowników dbających o zdrowie uczestników. Z
zawodów wracamy jak najbardziej zadowoleni oraz zmotywowani do dalszych treningów.
A o to Kamil w akcji:
https://www.youtube.com/watch?v=WIoqafxYr0M
Podsumowując, uważam, że freediving,
a przynajmniej ten basenowy, jest sportem
dla każdego fana pływania. Świetnie pozwala oderwać się od rutyny dnia codziennego. Nie trzeba mieć żadnych specjalnych
umiejętności czy bardzo drogiego sprzętu,
aby dać się porwać pięknu tego zajęcia.
Serdecznie polecam wszystkim nurkom,
a tych z okolic Krakowa zapraszam do Akademickiego Klubu Podwodnego KRAB na
wspólny trening.
Foto: Patrycja Radiowska-Polak,
Radek Kondrad Furmański
56
Nuras.info 12/2016
57
Nuras.info 12/2016
Kamieniołom „Koparki” – 2016
Co się tam wydarzyło?
Po wielu latach istnienia nurkowiska w zalanym kamieniołomie w Jaworznie- Szczakowej, znanego pod
nazwą „Koparki”, przyszedł czas na
zmiany. Dotychczasowy właściciel
utracił dzierżawę zbiornika i terenów
przyległych, a cały teren kupił od
miasta miejscowy biznesmen niezwiązany z nurkowaniem, ale z głową do inwestycji.
stały przetrzebione prądem. Ile w tym prawdy, nie wiem, ale faktycznie okres przejściowy od poprzednika do nowej infrastruktury
był dość ponury.
W 2016 roku tereny przylegające do zalewu zaczęły się intensywnie rozwijać. In-
Co się zatem dzieje?
Poprzedni dzierżawca bardzo nieprzychylnie ustosunkował się do decyzji lokalnych władz. Nic dziwnego, przecież tyle lat
inwestował w rozwój i infrastrukturę tego
miejsca. Niestety, przepisy są przepisami.
Okres dzierżawy dobiegł końca i znalazł się
inwestor, który zapłacił więcej. W efekcie
baza znacznie się zmieniła. Poprzedni właściciel wyciągnął ze zbiornika samolot An
12 i przewiózł go do kamieniołomu „Zakrzówek”. Wieść niesie, że nawet ryby zo58
westor postanowił udostępnić nurkom wiele dogodności, mamy więc już ciekawe
wiaty, miejsca do przebrania, toalety oraz
bazę nurkową powolutku rozpędzającą się
do miana znaczącej – z możliwością ładowania butli. Idzie cały czas ku lepszemu.
Nuras.info 12/2016
Trzymam kciuki, aby ta tendencja się zachowała!
A co pod wodą?
Samolot zniknął, ale zatopiono normalny statek, ku uciesze gawiedzi nurkowej. Ta
dodatkowa atrakcja dla nurków znajduje się
po lewej stronie zbiornika, na około 14 metrach. Wpływać do wnętrza nie wolno,
wszędzie na wlotach do wraku są przyczepione tabliczki „zakaz wpływania”. Zastanawiałem się jednak, co się stało z rybami?
Czy faktycznie zostały wybite i nic już tam
nie ma? Podczas wrześniowego wyjazdu
kamieniołom przywitał nas całkiem dobrą
przejrzystością wody, do około 10 metrów.
Koparki stoją na swoim miejscu. Jeśli chodzi zaś o ryby, standardowo widuje się okonie. Natomiast w północnej części
zbiornika, na prawo od platform nurkowych
sprawa ma się nieco inaczej. Jest tam za-
59
Nuras.info 12/2016
toczka, zbyt płytka, aby była główną atrakcją dla nurków i tam właśnie znajduje się
duża ilość ryb. Osobiście widziałem olbrzymie stado, prawdopodobnie boleni albo
czegoś o podobnym kształcie. Spotkałem
płocie, a także ogromnego karasia Koi
(chińska odmiana, biało-pomarańczowa),
wielkości dużego karpia! Właśnie tam możemy trafić na nieliczne w tym kamieniołomie rośliny podwodne. Nurkując na
„Koparkach”, chcąc uwiecznić nie tylko koparki, ale i wrak łodzi, warto popłynąć,
choć na chwilę, w tę płytką zatoczkę.
Nigdy nie miałem czasu obejść zbiornika
dookoła. Opłynąć, owszem, i w lewo, i w
prawo. Tymczasem okazuje się, że miasto
wspólnie z nowym inwestorem przeprowadziło dość gruntowną zmianę terenów przyległych. Powstał piękny park zdrojowy z
ławeczkami i infrastrukturą do spacerowania dla wszystkich pragnących wypoczyn-
fot. Jacek Biernacki
60
Nuras.info 12/2016
ku. Warto skusić się na ten około półgodzinny spacer.
Po lewej stronie kamieniołomu odnajdziemy inny zbiornik wodny. Dużo płytszy,
ale powierzchniowo całkiem duży. Nie nurkowałem tam, ale podobno jest w nim dużo raków, a z powierzchni widziałem sporo
roślin podwodnych. Przy świetle słonecz-
nym może się okazać, że i tam mogą być
całkiem sympatyczne nurkowania, niezbyt
głębokie, ale wizualnie piękne. Kamieniołom „Koparki” z całą pewnością odradza
się, jako miejsce nurkowe w Polsce. Obecny właściciel cały czas powolutku inwestuje, więc pojawiają się i chodniczki, i
fot. Jacek Biernacki
ławeczki, nawet leżanki widziałem. Brakuje jeszcze sklepiku czy jakiegoś baru. Nie
śmiem marzyć nawet o restauracji, ale kto
wie, w końcu nowy właściciel ma smykałkę
do interesów.
Dla przypomnienia. Zbiornik Jaworzno-Szczakowa powstał w intrygujących oko-
fot. Jacek Biernacki
61
Nuras.info 12/2016
licznościach. W 1997 roku Zakład Energetyczny odłączył kopalni prąd z powodu kilkuletnich zaległości płatniczych, a wody
gruntowe szybko zalały wyrobisko. W Kopalniach odkrywkowych nie wolno używać
sprzętu, który kumuluje spaliny, zatem
wszystkie pompy odprowadzające wody
gruntowe zasilane były prądem. Chwała za
niegospodarność. Może inni zarządcy po-
dobnych wyrobisk wpadną na taki pomysł.
Jeśli o mnie chodzi, to zanurkowałbym we
wszystkich możliwych kamienio- łomach
Polski.
W 2017 roku będzie, według moich obliczeń, XX-lecie zalania tego kamieniołomu.
Może warto tam zajrzeć, drogi Czytelniku,
jeśli jeszcze tam nie byłeś.
Rudi Stankiewicz
Safari nurkowe
w Chorwacji
Weekend majowy
29.04-6.05.2017
Luksusowa łódź
typu safari
Szczegóły i kontakt
www.bestdivers.pl
tel.601321557
Magazyn Nuras.info
pobierany jest średnio
w 65000 egz.,
nie może zabraknąć
w nim Twojej reklam y
kli kni j p o s zczegół y
62
Nuras.info 12/2016
63
Nuras.info 12/2016
Tajemnicze połączenie!
Zima za pasem, wolnego czasu
troszkę więcej, więc można go wykorzystać na to, by lepiej poznać własny sprzęt nurkowy. Każdy z nas
okres ten pożytkuje w inny sposób,
np. zaczynając od dopasowania nowych węży wraz ze zmianą kolorów,
dodania lub usunięcia karabinków,
wymiany manometrów, zaadaptowania
kasku i latarek, kończąc często na
zmianach konfiguracyjnych. Jednym
słowem, najczęściej to właśnie zimą
borykamy się z wyborami, ostateczną
decyzję opierając w głównej mierze
na własnych lub cudzych doświadczeniach.
Moja praktyka serwisowa nie jest duża, ale
na przełomie tych kilku lat zauważyłem, że
jest jedno połączenie, które spędza sen z powiek niejednej osobie nurkującej. Najdziwniejsze jest to, że połączenie to występuje w
każdej konfiguracji sprzętowej, począwszy
od pojedynczej butli, w której znajduje się jeden raz, podobnie jak w konfiguracji back
mount i aż dwa razy w konfiguracji sidemount. O butlach stage nie wspominam, bo traktuję je jako zestaw butli pojedynczej.
O czym mowa w tym układzie? Właśnie
o tajemniczym połączeniu węża HP z manometrem. Co w nim jest takiego, że niejednemu spać nie daje? Znawcy tematu
odpowiedzą, że nic. A jednak…
Często się uśmiecham, słysząc w słuchawce głos Klienta, który ze łzami w
oczach mówi:
– Panie, co pan mi za wąż HP sprzedał?
Jak go podłączyłem, to syczy i gaz leci, a na
starym działało bez zarzutu!
lub
– Człowieku, ten manometr od ciebie jest
do niczego, podłączyłem go do węża i gaz
mi wylatuje.
A czasem:
– Proszę pana, ten manometr po dokręceniu do HP nie kręci się wokół własnej osi!
64
Rozwiązanie uzyskuję zwykle po krótkiej
rozmowie z Klientem, który już po chwili
jest zadowolony z dwóch powodów – znalazł rozwiązanie swojej rozterki i poznał
budowę połączenia, z którego korzystał
przez kilka ładnych lat. Teraz wiem, że istnieje duża grupa nurków, którym budowa
tego złącza jest obca. Spotykają się z nim
dopiero w cztery oczy po kilku latach nurkowania, kiedy nadchodzi czas na zmiany
lub kiedy coś odmówi posłuszeństwa, a pod
wodą słychać tylko szmer uciekającego gazu.
Dzisiaj postaram się przybliżyć to ważne
połączenie, w którym zachodzą bardzo ciekawe przemiany gazowe. Będzie więc trochę budowy i odrobina fizyki.
Na pierwszy rzut oka każdy je zna, bo na
manometr patrzymy kilka razy przed, kilkanaście razy w trakcie i zawsze na końcu
nurkowania. Cel jest prosty – monitorowanie zużycia czynnika oddechowego.
Zacznijmy od początku:
Nuras.info 12/2016
gi, ponieważ uszczelniają połączenie oraz
powodują, że podczas obrotu wokół własnej osi metalowe elementy nie trą o siebie.
Z przykrością stwierdzam, że najczęściej
jest tak, że raz podłączony manometr nie
widzi serwisu i serwisanta przez kilka lat.
Niestety tylko serwisanci wiedzą, że nie
służy mu to najlepiej, ponieważ po pewnym czasie dochodzi do zapieczenia się
łącznika/ swiwela
Manometr gwint męski 7/16”,
Łącznik / swiwel (są różne nazwy), na
którym zamontowane są dwa oringi gumowe,
Wąż HP gwint damski 7/16”.
Dwie części w tym połączeniu są najważniejsze, a mianowicie dwa gumowe orin-
i przerwania nurkowania w najmniej oczekiwanym momencie. Brak corocznego ser65
wisu prowadzi do pęknięcia oringu na swiwelu / łączniku.
Swiwel działa jako pośrednik pomiędzy
wężem HP a manometrem. W jego wnętrzu
jest maleńki otwór, przez który czynnik oddechowy dociera wprost do wnętrza manometru. Znam dwa rodzaje swiweli różniące
się od siebie budową i rozmiarami. Jeden
jest w kształcie rurki o długości 21 mm, na
której końcach umiejscowione są oringi,
drugi o długości 17,3 mm z poprzecznym
pierścieniem.
Na końcach tego łącznika / swiwela, też
w specjalnych wycięciach, zamontowane
są oringi. Poprzeczny pierścień uniemożliwia przemieszczanie się swiwela pionowo
wzdłuż osi (ruch od węża HP w stronę manometru i odwrotnie, ruch od manometru w
stronę węża HP).
Długość łącznika ma wpływ na możliwość obrotu manometru wokół własnej osi.
Jeżeli w naszym połączeniu zamontujemy
zbyt długi swiwel, który po dokręceniu nakrętki węża HP do manometru nie pozostawi nam luzu, to zarówno wąż i manometr
będą od siebie zależne. Oznacza to, że nie
da się ruszyć manometrem łapiąc za wąż i
odwrotnie, nie da się ruszyć wężem łapiąc
Nuras.info 12/2016
za manometr – ich ruch wokół własnej osi
będzie niewykonalny! W tym przypadku
nasze połączenie jest złe, a możliwość ustawienia manometru do potrzeb osoby patrzącej na niego jest niemożliwe!
Prawidłowe połączenie to takie, kiedy po
dokręceniu ręką nakrętki damskiej węża HP
z gwintem męskim manometru możemy
niezależnie kręcić wokół osi. Trzymając
nieruchomo manometr kręcimy wężem HP
lub trzymając nieruchomo wąż HP kręcimy
manometrem. Tylko takie połączenie gwarantuje nam ustawienie manometru do naszych wzrokowych potrzeb i bezproblemowy kontakt pod wodą.
Wyciągnięty użyty, brudny łącznik wymieniamy na nowy – i to jest najprostsza z
66
Nuras.info 12/2016
metod – lub wymieniamy same oringi, a
łącznik myjemy w myjce ultradźwiękowej.
Jeżeli ktoś nią nie dysponuje, może się udać
do zakładu okulistycznego – każdy zakład
ją posiada i za grosze wykona usługę. Po
myciu musimy zwrócić szczególną uwagę,
czy otwór wewnątrz łącznika jest drożny,
czyli czy patrząc pod światło widzimy prześwit. Na tak sprawny łącznik montujemy
wcześniej nasmarowane oringi w woreczku strunowym, zalecam użycie smaru Christo Lube MCG 129.
Później łącznik montujemy w manometrze, następnie dokręcamy wąż HP.
67
Ważna informacja!!! Wąż z manometrem skręcamy z siłą niewiele większą niż
przykręcamy waż LP, BC czy HP do pierwszego stopnia automatu. Nie są tam potrzebne kowalskie siły, pomimo występowania często 300 bar i więcej. W bardzo
prosty sposób można to sprawdzić, dokręcając ręką sam manometr do węża do oporu i wypełniając obieg gazem (oczywiście
później należy dokręcić wąż kluczem z siłą, jak opisałem powyżej). Mały otwór dolotowy wysokiego ciśnienia powoduje
występowanie tam niedużych sił.
Wybierając manometr, kierujmy się jego
wysoką jakością, ale starajmy się kupić taki,
który ma gwint męski 7/16” o długości nie
większej niż 7,5 mm.
Pozwoli to zaoszczędzić pieniądze, bo
nie będziemy zmuszeni do kupienia odpowiednich węży, które kosztują najczęściej
trzy razy tyle co zwykłe, wszędzie dostępne
węże HP.
Wracając do naszego połączenia, dlaczego warto o nie corocznie dbać i jakie
przemiany gazowe w nim zachodzą. Okazuje się, że w tym styku mamy do czynienia
z przemianą adiabatyczną. Nie będę tutaj
rozpisywał wzorów i wykresów, bo nie o to
Nuras.info 12/2016
chodzi w tym artykule. Najważniejsze do
zapamiętania jest to, że przy napełnianiu
węży, kiedy na skutek gwałtownego otwarcia zaworu szybko wpuszczamy do środka
sprężony gaz, następuje gwałtowny wzrost
temperatury – związany właśnie z przemianą adiabatyczną. Nie następuje wtedy wymiana termiczna z otoczeniem, a zmianom
podlegają wszystkie parametry równania
stanu (P ciśnienie, V objętość, T temperatura).Tabelka poniżej przedstawia teoretyczną maksymalną temperaturę, do jakiej
może zostać nagrzany gaz o temperaturze
początkowej 20OC.
Wzrost ciśnienia Temperatura końcowa
7 bar 234OC 70 bar 706OC 140 bar 920OC
260 bar 1181OC 360 bar 1277OC
Jak widać z wykazu, nasze gumowe oringi na połączeniu HP z manometrem przy
szybkim otwarciu zaworu dostają niezły
ogień. Nie prowadzi on oczywiście do spalenia części gumowych, ale do pracy w dużych różnicach temperatur, a co za tym
idzie, do szybszego ich zużywania. Na skutek tych zmian wytrąca się wilgoć, która doskonale radzi sobie w tych warunkach,
powodując po czasie zapieczenie się łącznika z wężem HP lub manometrem.
68
Nuras.info 12/2016
Można w bardzo prosty sposób wydłużyć
pracę połączenia, a mianowicie dwa razy
do roku przesmarować lub wymienić zużyte oringi – nie potrzebujemy do tego serwisu. Sam zawór dolotowy zawsze otwieramy
jak najwolniej. W ten sposób zmniejsza się
temperaturę, która powstaje w układzie, a
mniejsza ilość ciepła może być szybciej
rozproszona i odebrana przez otoczenie.
Mam nadzieję, że w prosty sposób przybliżyłem budowę tego połączenia oraz pokazałem – jak i dlaczego należy wydłużyć
jego żywotność.
Niech nadchodzący 2017 rok będzie rokiem prostych serwisów niedawno odkrytego połączenia.
mariusz linke - mlinke
Czy nie myślałeś o
wypromowaniu się na
łamach jakiejś gazety?
Magazyn Nuras.info (wersja
elektroniczna) poszukuje autorów artykułów. Jeżeli znasz się
na fotografii podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz
zaistnieć w świecie napisz do
nas. Twój artykuł może być opublikowany. Współpraca z nami
nie jest odpłatna. W zamian za
to oferujemy Ci jednak promocję w renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego
zdjęcia oraz danych kontaktowych. Na artykuły czekamy do
20 każdego miesiąca pod adresem http://nuras.info/?wysylanie-artykulow,8.
Redakcja Magazynu
Nuras.info - kontak:
[email protected]
69
PEANUT 21
ASYMMETRIC
ASY
MMETRIC
MAŁY
MAŁ
YW
WOREK
OREK O NAJWIĘK
NAJWIĘKSZYCH
SZYCH NA R
RYNKU
YNKU MOŻLIWOŚCIACH!
MOŻLIWOŚCIA
ZASKOCZY
ZASK
OCZY CIĘ CO NAJMNIEJ 4 RAZY:
1.. SUPER OR
1
ORYGINALNYM
YGINALNYM WY
WYGLĄDEM
GLĄDEM
TO
ASYMETRYCZNY
WOREK
ŚWIECIE
T
O PIERWSZY
PIERWSZY AS
YMETRYCZNY W
OREK NA Ś
WIECIE
2.. WYTRZYMAŁOŚCIĄ
2
WYTRZYMAŁOŚCIĄ
DWIE
BARDZO
POWŁOKI
DBAJĄ
D
WIE B
ARDZO WYTRZYMAŁE PO
WŁOKI DB
AJĄ
TWOJE
BEZPIECZEŃSTWO
O TW
OJE BEZPIECZEŃS
TWO (ZEWNĘTRZNA TTO
O CORDURA 1000D)
1000D
3.. PROSTĄ
3
PROSTĄ REGULA
REGULACJĄ
CJĄ PŁYW
PŁ
PŁYWALNOŚCI
YWALNOŚCI
YW
ALNOŚCI
NAJWIĘKSZĄ
SWOJEJ
POJEMNOŚCIĄ
I NAJWIĘK
SZĄ W S
WOJEJ KLASIE PO
JEMNOŚCIĄ = 21L
4.
WORKA
4. BARDZO
BARDZO MAŁĄ WAGĄ
WAGĄ W
WA
ORKA – ZALEDWIE
ZALEDWIE 950G
TECLINE PEANUT 21 ASYMMETRIC
ASYMMETRIC ,
TO SERIA W
WORKÓW
ORKÓW O WY
WYJ
WYJĄTKOWYCH
JĄTKOWYCH CECHA
CECHACH:
CH:
Ş
Ş
Ş
Ş
Ş
Ş
Ş
A
A@QCYNý@SV@JNMSQNK@OýXV@KMNĖBH
@QCYNý@SV@JNMSQNK@OýXV@KMNĖBH
A@QCYNCTķ@ONIDLMNĖÂ@ķKHSQ®V
A
@QCYNCTķ@ONIDLMNĖÂ@ķKHSQ®V
RRTODQNQXFHM@KMXVXFKÀCŔSNOHDQVRYX
TODQNQXFHM@KMXVXFKÀCŔSNOHDQVRYX
@@RXLDSQXBYMXVNQDJM@ĖVHDBHD
RXLDSQXBYMXVNQDJM@ĖVHDBHD
A@QCYNL@ý@V@F@VNQJ@F
A
@QCYNL@ý@V@F@VNQJ@F
MHDYVXJý@VXSQYXL@ýNĖÂFV@Q@MSNV@M@
M
HDYVXJý@VXSQYXL@ýNĖÂFV@Q@MSNV@M@
OQYDY"NQCTQÔ#
O
QYDY"NQCTQÔ#
ATCNV@#
A
TCNV@#
CTķNLHDIRB@Y@FýNVÀ
C
TķNLHDIRB@Y@FýNVÀ
Ş
Ş
Ş
Ş
Ş
CTķNLHDIRB@M@TýNķDMHDVÔķX
C
TķNLHDIRB@M@TýNķDMHDVÔķX
VCNVNKMDIJNMƥFTQ@BIH
CNVNKMDIJNMƥFTQ@BIH
V
TSQYXLXV@MHDM@VDSBHÔķJHDFNROQYÔST
T
SQYXLXV@MHDM@VDSBHÔķJHDFNROQYÔST
M@ONVHDQYBGMHVNCXŔKHSQ®VVXONQMNĖBH
M
@ONVHDQYBGMHVNCXŔKHSQ®VVXONQMNĖBH
@@RXLDSQXBYMXJRYS@ýSONYV@K@IÀBXM@RYXAJH
RXLDSQXBYMXJRYS@ýSONYV@K@IÀBXM@RYXAJH
YYQYTSF@YTVRXST@BI@BG@V@QXIMXBG
QYTSF@YTVRXST@BI@BG@V@QXIMXBG
QQ®ķMDLNķKHVNĖBHJNMƥFTQ@BXIMD
®ķMDLNķKHVNĖBHJNMƥFTQ@BXIM
ODQEDJBXIM@JNMƥFTQ@BI@ONONýÀBYDMHT
O
DQEDJBXIM@JNMƥFTQ@BI@ONONý
@TSNL@SDL5("$LNMN
YY@TSNL@SDL5("$LNMN
9@KDķX "H
9@KDķX
"H M
M@
@ HHCD@KMXL
CD@KMXL RJNMƥFTQNV@MHT
RJNMƥFTQNV@MHT ROQYÔST
ROQYÔST 9@RSNRTI
9@RSNRTI IDCMÀ
IDCMÀ Y
Y VDQRIH
VDQRIH @@TSNL@ST
T S N L@ S T 5
5
(("$
" $ ,
,NMN
6NQDJ
/D@MTS
5
LNMN
ODQEDJBXIM@
CK@
MTQJ@
OýXV@IÀBDFN
6
N Q D J /
D @ M T S HH @@TSNL@S
T S N L @ S 5
(("$
" $ L
NM N SSN
N O
DQ EDJBXIM@ JJNMƥFTQ@BI@
NMƥFTQ@BI@ C
K@ M
TQJ@ O
ýXV@IÀ
ONIDCXMBYÀATSKÀ
YYONIDCXMBYÀATSKÀ
V2 ICE MONO + PEANUT 21 =
PERFEKCYJNA
PERFEKCY
PERFEK
CYJNA
CY
JNA K
KONFIGURACJA
KONFIGURA
ONFIGURACJ
ONFIGURA
CJA
(MMNV@BXIM@ATCNV@PEANUT
NV@BXIM@ATCNV@PEANUT 21
21
C@ID"HODýMÀRVNANCÔQTBGTFýNVÀ
C
@ID"HODýMÀRVNANCÔQTBGTFýNVÀ
HONYV@K@M@VXFNCMDTýNķDMHDVÔķX
NYV@K@M@VXFNCMDTýNķDMHDVÔķX
VJ@ķCDIJNMƥFTQ@BIH
J@ķCDIJNMƥFTQ@BIH
V
SERIA PEANUT 21
CERTYFIKAT CE CE1463 EN1809
BĄDŹ KOBIETĄ TAKŻE POD WODĄ!
/D@MTSVVDQRIH+@CHDRL@TOQYÀķY@OQNIDJSNV@MÀRODBI@KMHDCK@
JNAHDS9LHÔJBYNMDO@RXM@Q@LHDMMDNTMHJ@KMXLJQNITMHDTBH
RJ@IÀAHTRSTHC@IÀRHÔý@SVNTRS@VHÂCNJ@ķCDIJNAHDBDIRXKVDSJH
/@RAHNCQNVXTýNķXRHÔS@JķDAXMHDOQYDRYJ@CY@ÂVBY@RHDON
QTRY@MH@RHÔ"@ýXYDRS@VVXJNÿBYNMNOTQOTQNVÀMHBHÀHG@ESDL
ś+@CHDRŚ -HDYVXJýÀ VXSQYXL@ýNĖÂ Y@ODVMH@ LHÔJJ@ "NQCTQ@
#
Ş QDFTKNV@M@TOQYÀķSXOT
@KTLHMHNVX@C@OSDQCNLNBN
*NLENQS
V@MH@ATSKH
Ş HCD@KMDCNO@RNV@MHDCN
Ş ý@SVDVNARýTCYDJHDRYDMHD
JNAHDBDIRXKVDSJH
A@K@RSNVD
Ş A@QCYNOQNRS@NARýTF@
Ş VXFNCMDJK@LQXO@R®V
OýXV@KMNĖBH
LNBTIÀBXBGATSKÔ
Ş L@ýXQNYLH@Q@KDCTķ@
Ş DRSDSXBYMDVXJNÿBYDMHD
ONIDLMNĖÂKHSQ®V
CDS@KH
Ş KDJJ@@KTLHMHNV@OýXS@H
PRAWDZIWA PRZYGODA ZACZYNA
SIĘ WŁAŚNIE TU!
-TQJNV@MHDVQ@JNVDş@LNķDVXAHDQ@RYRHÔONCK®C#TķN
CNC@SJNVDFN VXONR@ķDMH@ /NSQYDATIDRY ROQYÔST ATCYÀBDFN
3VNID ADYV@QTMJNVD Y@TE@MHD *HDCX Y@ýNķXRY RVNIDFN QB
SHBŗ@ONBYTIDRYI@JAXAXýBYÔĖBHÀBHDAHD/QNRSDCNO@RNV@MHD
HMƦ@SNQS@LFCYHDRHÔFNRONCYHDV@RY@OQDBXYXIM@JNMSQNK@
OýXV@KMNĖBHONYVNKHBHADYOHDBYMHDYQD@KHYNV@ÂSV®IOK@MMTQ
JNV@MH@VJ@ķCXBGV@QTMJ@BGZastosuj dwa automaty V2 ICE
PRQRLNRQƩJXUDFMØ6(0,7(&+SU]\JRWRZDQÄQDQDMWUXGQLHMV]HZDUXQNL]P\ĚOÄROXG]LDFKWDNLFKMDNW\
Ş
Ş
Ş
Ş
KHSQ®VONIDLMNĖBH
TOQYÀķSXOT#(1YDMHDQCYD
VMXLHCQHMF@LH
ONKDQNV@M@MHDQCYDVM@
OýXS@YDRS@KHJV@RNNC
ONQMDI
MHDQCYDVMX@C@OSDQCN
J@ķCDFNQNCY@ITATSKHY
Ş
Ş
Ş
O@R@LHNVYLNBMHNMXBG
MHDQCYDVMXBGJK@LQ@BG
HCD@KM@JNMSQNK@
OýXV@KMNĖBH
VXRNJ@ONYXBI@M@ONVHDQ
YBGMHVNCX
"NQCTQ@#
WAGA CAŁEGO ZESTAWU TO ZALEDWIE 2940 G!!!
LUBISZ PODRÓŻOWAĆ?
DOPUSZCZALNY CIĘŻAR BAGAŻU TO JUŻ
NIE PROBLEM!
9@ý@CTIM@IKķDIRYÀVDQRIÔ/D@MTS@M@CMNV@KHYJHHMHDL@QSVRHÔ
ķDBNĖLTRHÔRS@MHDʖ
)DRSA@QCYNKDJJHHMHDYVXJKDVXSQYXL@ýXIDCMNBYDĖMHD
Ş
Ş
Ş
Ş
KDJJ@JNMRSQTJBI@
V@F@CVTONVýNJNVDFN
VNQJ@SNFQ
AQ@JYAXSDBYMXBGCNC@SJ®V
TKSQ@KDJJ@OýXS@MHD
VXL@F@IÀB@@C@OSDQ@
CV@O@RXRS@AHKMHD
LNBTIÀBDJ@ķCXSXOATSKH
KHSQ®VONIDLMNĖBH
Ş
Ş
PERFEKCYJNA
KONFIGURACJA
#XRSQXATSNQ2BTA@SDBG2OYNNTK+TAHDRYXÿRJ@,HDQYXM3DKE@W
VVVSDBKHMDBNLOK
Nuras.info 12/2016
Mój pierwszy raz… pod wodą i w jaskini
Swoją przygodę z nurkowaniem
zacząłem w sierpniu 1996 roku, nad
Jeziorem Białym Filipowskim, na
dwutygodniowym obozie CMAS organizowanym przez Szkołę Nurkowania
Irka
Kontnego.
O
kursie
powiedział mi kolega Romek Zbieniewski „Komandos”, którego znałem
z Klubu Kajakowego „Kajman”. Przed
obozem kilka razy byliśmy na wykładach i zajęciach basenowych. Pod
wodę chciałem zejść z czystej ciekawości, zobaczyć, jak to jest, w tym
tak obcym człowiekowi świecie…
Były to czasy ciągle jeszcze nieco „zmilitaryzowanego” podejścia do nurkowania,
gdzie poza umiejętnościami nurkowymi
przywiązywano wagę do sprawności w wodzie i ogólnie formy fizycznej. I słusznie.
Dzień zaczynał się od zaprawy biegowej i
rozpływki, z tego co pamiętam o 7 rano.
Potem była toaleta, śniadanie i zajęcia programowe: wykłady i ćwiczenia w wodzie,
czyli różnego rodzaju zabawy pływackie,
pokonywanie coraz większych dystansów
niezależnie od pogody, używanie samych
ścieżka do Galbanei
nóg lub samych rąk do poruszania się w
wodzie, oranie hektarów jeziora w ABC,
scyzoryki i bezdechy coraz głębsze i coraz
fot. Honzo
72
Nuras.info 12/2016
dłuższe itp. O nurkowaniu w sprzęcie nie
było jeszcze mowy, kilka przewidzianych
w programie nurkowań miało się odbyć w
drugiej części turnusu.
Pogoda podczas obozu była zmienna,
często świeciło słońce, ale czasem padał
deszcz i było dość chłodno. Nie przeszka-
dzało to jednak w realizacji kolejnych zajęć programowych. Mieszkaliśmy wraz z
kolegą Patem, z którym na ten obóz przyjechałem, w namiocie użyczonym przez
Przemka Pietrasa, gdyż nasze poncha, z
uwagi na aurę, się nie sprawdziły. Były to
czasy, gdy uczęszczaliśmy do szkoły śred-
Droga do Galbanei
fot. Honzo
73
niej, a więc zasoby finansowe mieliśmy
skromne. Dojechaliśmy autostopem, opłaciliśmy kurs, na wyżywienie już nie starczyło. Z tego powodu początkowo naszym
głównym posiłkiem były ryby łowione w jeziorze i ziemniaki wykopane na pobliskim
polu. Wszystko przyrządzaliśmy na ognisku.
W chwilach wolnych od zajęć nie nudziliśmy się – pomagaliśmy sprężarkowemu
Przemkowi Pietrasowi nosić butle do nabijania i wykonywać inne zlecone mu przez
szefostwo zadania, typu wykopanie dołów i
postawienie latryn, co w suwalskiej ziemi
bynajmniej nie było sprawą prostą… Jednak
wspólnymi siłami udało się to i szereg innych przedsięwzięć. Po kilku dniach zaczęliśmy jeździć z Przemkiem do pobliskiego
Filipowa „obozowym” trabantem combi po
obiady dla całego obozu – było to kilka
wielkich termosów z zupą i drugim daniem,
ciężkich i dużych. Przy okazji dostawaliśmy
porcje „na kuchni”, a więc mogliśmy zrezygnować z okoniowo-ziemniaczanej monodiety. Podobnie rzecz się miała z
przynoszonymi na śniadanie z pobliskiego
gospodarstwa zupami mlecznymi – my nosiliśmy te termosy i zawsze po rozdaniu zo-
Nuras.info 12/2016
stało na tyle, że i dla nas wystarczało. Warunki były ciężkie, ale byliśmy młodzi i dawaliśmy radę. Kolacja to zwykle były jakieś
kiełbaski przy ognisku wraz z gitarą i śpiewami.
Pozostały wolny czas zapamiętałem
głównie jako grę w kości, chyba w pokera
kościanego. To było hitem tego obozu i graliśmy w to non-stop.
Autor przed nurkowaniem
fot. archiwum autora
Opiekunem naszej grupy młodych adeptów sztuki nurkowania na stażu instruktorskim był Mariusz Beller „Mario” i to on
zajmował się tokiem naszego podwodniackiego szkolenia. Gdy wreszcie przyszła ta
chwila, mogliśmy zacząć schodzić pod wodę. Nasz sprzęt (obozowy) to były stare,
Kaskada wodospadów
sztywne i wkładane „na mydło” lub „na torebkę” pianki (pewnie Stomilu), chomąta
nurkowe (jackety to było wtedy coś extra,
było kilka prywatnych, ale gdzież tam nam
było o nich myśleć) i popularne zestawy
dwubutlowe 2x8 litrów. Na nogach mieliśmy płetwy kaloszowe ze zwykłą skarpetą,
fot. Andrzej Szerszeń
74
Nuras.info 12/2016
byliśmy bez rękawiczek. Nie pamiętam dokładnie ćwiczeń, jakie wykonywaliśmy pod
wodą, ich wspomnienie zatarł czas, pamiętam jednak, że woda była bardzo przejrzysta w porównaniu do tego, co oglądam w
polskich jeziorach obecnie. Największym
moim zmartwieniem wtedy były duże trud-
ności z przedmuchaniem się przy schodzeniu na głębokości przekraczające 5-6 metrów. Dmuchałem mocno, nieraz poszła
krew z nosa i potem wylewałem ją z maski
– było ciężko. Udawało mi się jednak schodzić na zadane głębokości i zrealizować
program. Choć myślałem, że nurkowanie to
Pszczółek w Galbanei
fot. Honzo
75
coś nie dla mnie, skoro jest aż tak źle… Problemy te nie ustały wraz z końcem kursu,
początkowo na nurkowaniach miałem trudności z przedmuchiwaniem się, aż pewnego dnia, podczas kolejnego nurkowania
przedmuchałem się z łatwością i tak jest do
dziś. W jakiś sposób udrożniły mi się trąbki
Eustachiusza i od tamtego czasu nie miewam większych trudności w tej materii.
Nuras.info 12/2016
Na owym obozie poznałem Janusza Solarza, który wiele lat później był moim instruktorem na kursie divemastera PADI, a
do dziś dnia jest moim przyjacielem. Janusz
na tym obozie był z żoną i córkami, które
wtedy nie uczestniczyły w obozie jako nurkowie, ale we wszystkich zajęciach pozaprogramowych jak najbardziej. Stanowiliśmy wraz ze wszystkimi wspomnianymi
osobami, a także z kilkoma jeszcze, jak Tony Halik i Sylwia M., zgraną ekipę.
Pamiętam, że pewnego rodzaju wydarzeniem obozowym była wizyta Grzegorza
Dominika „Banana”, którego wtedy poznałem. Byłem jednak zbyt młodym nurkiem,
by wypytywać o różne szczegóły głębokich
nurkowań, z których był znany.
Na zakończenie obozu otrzymaliśmy
książeczki płetwonurka CMAS z podbitymi
kwalifikacjami płetwonurka III stopnia, co
uprawniało do nurkowania do 10 m z bojką
pod nadzorem instruktora lub płetwonurka I
stopnia i do 30 m w grupie z instruktorem
lub płetwonurkiem I stopnia. I tak przez kilka lat nurkowałem sobie rekreacyjnie, zgodnie z posiadanymi uprawnieniami.
W 2002 lub 2003 roku na wieczorze kawalerskim kolegi poznałem Andrzeja Szer-
szenia „Pszczółka”. Pszczółek był instruktorem M-1 CMAS i zacząłem z nim jeździć
na wypady nurkowe, a z czasem zrobiłem
stopień P-2 i zacząłem mu pomagać w wyjazdach organizacyjnie i sprzętowo. Bardzo
dużo się od niego nauczyłem zarówno jeżeli chodzi o nurkowanie, jak i serwis
Zanurzenie
sprzętu, obsługę sprężarki itp. sprawy okołonurkowe. Pszczółek powoli zaczął mnie
wtajemniczać w nurkowania głębokie, solowe i techniczne, które wtedy wykonywał
jako nurek jaskiniowy. Wiele też o swych
nurkowaniach jaskiniowych opowiadał i
coraz bardziej czułem, że w tę stronę chcę
fot. Andrzej Szerszeń
76
Nuras.info 12/2016
podążać. Kusiła mnie m.in. przejrzysta woda w jaskiniach, gdyż w jeziorach wizura
nie przekraczała kilku metrów, a na wyjazdy zagraniczne, np. do Egiptu, nie mogłem
sobie pozwolić.
I tak w 2005 roku zaprosił mnie na prowadzone przez siebie Warsztaty Nurkowa-
nia Jaskiniowego GNJ, które ukończyłem
wraz z kilkoma osobami, m.in. Piotrem Dąbrowskim „Płetwą” i Jarkiem Kurem. Poza
Pszczółkiem Warsztaty prowadzili wtedy
Mirek Kopertowski, Rafał Górecki i Lucyna
Cieślik, z którymi potem szereg lat współpracowaliśmy speleonurkowo w ramach
Transport
fot. archiwum autora
77
GNJ. Nurkowania odbywały się w zalanym
kamieniołomie w Gębczycach na Dolnym
Śląsku, a wykłady i zajęcia powierzchniowe w pobliskim gospodarstwie agroturystycznym „Nietoperek”. Było to kilka dni,
podczas których nauczyłem się podstaw
nurkowania w jaskiniach w systemie francuskim i z tej wiedzy korzystam do dziś, zarówno podczas nurkowań, jak i szkolenia
podczas Warsztatów SPELEOnurkowania,
które prowadzę.
Moje pierwsze nurkowanie w przestrzeni
zamkniętej odbyło się wkrótce po Warsztatach, w zalanych partiach MRU. Do systemu podziemnych korytarzy wchodziliśmy
przez jakiegoś rodzaju otwór w pancernej
płycie o dość niewielkich rozmachach
(20x30cm), następnie zjeżdżaliśmy na linach szybem windy ok. 50 m w dół i już
nieopodal były zalane korytarze. Nurkowaliśmy z Mirkiem i Pszczółkiem – losowaliśmy kto w którym korytarzu. Pamiętam, że
mi przypadł ten najbardziej na lewo. Stopniowo schodził w dół, aż strop znalazł się
zupełnie pod wodą. Woda była bardzo
przejrzysta, ze stropu zwisały długie i cienkie „makarony” – takie formy naciekowe
powstające pod wodą w sztucznych obiek-
Nuras.info 12/2016
tach. Poręczowałem stabilizując poręczówkę na hakach po przewodach umieszczonych na ścianie, byłem zupełnie sam.
Dopłynąłem tak do końca korytarza, jakieś
90 m. Kończył się zamurowaną ścianą. Odwróciłem się i zacząłem zwijać poręczówkę. Spostrzegłem, że kręcę korbką, ale
bęben kołowrotka się nie kręci – poluzowały się śruby, czy coś w tym stylu. Zacząłem
więc zwijać poręczówkę na obudowę kołowrotka przy czym nieźle się umęczyłem
– w końcu to całe 90 metrów! Pierwsze nurkowanie pod stropem i już od razu sytuacja
Przed 3 syfonem
awaryjna… Nieźle się zaczyna, pomyślałem sobie. Potem okazało się, że miałem (i
mam do dziś, tylko już poprawiony) kołowrotek z pierwszej partii Alpinura, gdzie
otwór korbki był okrągły – po zluzowaniu
nakrętek korbka nie obracała ośki bębna…
fot. Honzo
78
Nuras.info 12/2016
Jesienią 2005 roku pojechaliśmy z
Pszczółkiem i Mirkiem do Rumunii, gdzie
miałem możliwość po raz pierwszy nurkować w naturalnej jaskini. Było to wywierzysko Izbucul Galbanei, które wtedy chłopcy
eksplorowali. Transport sprzętu górskimi
ścieżkami, biwakowanie w lesie, przenurkowanie kilku syfonów oddzielonych partiami
suchymi, niesamowite formacje naciekowe,
kaskady wodospadów, które trzeba było pokonać, przedzieranie się przez podziemne
korytarze i rzeki, łączenie technik nurko-
Nurek po wynurzeniu w Galbanei
fot. Honzo
wych z linowymi i cały ten niezwykły podziemny świat, niemożliwy do zobaczenia na
powierzchni – wszystko to bardzo mi się
spodobało i od razu złapałem bakcyla wypraw speleonurkowych. A do tego poznawanie zakamarków świata w roli jego odkrywcy
– to także było niezwykle kuszące!
W tej chwili mija 11 lat odkąd nurkuję w
jaskiniach i ciągle mi się to bardzo podoba.
Na przestrzeni tych lat stopniowo zacząłem
przechodzić z pomocy w eksploracjach do
samodzielnego odkrywania nowych podwodnych korytarzy. Uzbierało się tego już
ponad dwa kilometry. I ciągle jest to niezwykłą przygodą. Od 2009 roku, prowadząc Warsztaty Nurkowania Jaskiniowego,
a obecnie Warsztaty SPELEOnurkowania,
zacząłem także dzielić się z innymi wiedzą
nabytą podczas licznych wyjazdów speleonurkowych. Ze wszystkimi sytuacjami
awaryjnymi póki co sobie radzę, a do wielu nie dopuszczam, co jest w dużej mierze
wynikiem szkolenia i umiejętności, które
nabyłem od mojego mistrza i przyjaciela –
Pszczółka. Dzięki Ci, kolego!
Dominik Graczyk „Honzo”
SPELEOnurkowanie, Honzo Dive
79
RADOSNYCH ŚWIĄT
BOŻEGO NARODZENIA
ORAZ
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2016 ROKU
Nuras.info 12/2016
80
Nuras.info 12/2016
W p o p r z e d n i m n u m e r z e z o s t a ł a o p u b l i k o w a n a r el a c j a z „ P i e r w s z e j w i z y t y U m b e r t o
P e l i z z a r i e g o w Po l s c e ” , k t ó r a m i a ł a m i e j s c e 1 1 . l i s t o p a d a w P o z n a n i u . P o m i n i ę t a
z o s ta ł a i n f o r m a c ja o i ni c j at o r c e i o r ga n i z at o r z e s po t ka n i a - S z ko l e F r e e di v i ng i
P ł y w a n i a - F R E E B O D Y ( w w w . f re e b o d y . e u ) , k t ó re j z a ł o ż y c i e l k ą j e st A g n i e s z k a K a l s k a .
81
Nuras.info 12/2016
Strugalski o bezpieczeństwie nurkowania
Uwagi dla organizatora nurkowań, właściciela Centrum Nurkowego, ciąg dalszy
Gdy już masz dobrą, merytorycznie zredagowaną stronę pamiętaj,
że nie powinno się prowadzić z
klientami długotrwałych rozmów
przez telefon, bo zmęczony instruktor to niedobry instruktor.
Nie powinieneś tracić energii na takie
rozmowy. Grzecznie, lecz stanowczo powiedz, że zapraszasz do lektury informacji
znajdujących się na stronie. Pozwoli Ci to
uniknąć przyjeżdżania do bazy analfabetów strukturalnych, czyli osób, które co
prawda umieją czytać, ale nie są w stanie
zrozumieć przeczytanego tekstu. Takie osoby w konsekwencji nie zrozumieją również
przeczytanego podręcznika czy skryptu, i w
związku z tym są bardzo niebezpieczne
pod wodą. Usunięcie ich z bazy pozwoli
uniknąć wielu wypadków nurkowych! Właściwie jedyne rozmowy telefoniczne, jakie
powinieneś prowadzić, to odpowiadanie na
pytania czy strona jest aktualna. Takie pyta-
nie ma sens, ponieważ w internecie jest
wiele nieaktualnych stron, więc szanuj tych,
którzy takie pytanie zadają i grzecznie im
odpowiadaj. Podobnie postępuj z osobami,
które pytają o kwestie nietypowe, które nie
są wyjaśnione na stronie. Po krótkiej rozmowie bez trudu poznasz, kto przeczytał stronę i zadaje sensowne pytania, a kto nie
przeczytał, więc jest leniem albo analfabetą strukturalnym.
Uwaga! Istnieje jeszcze szczególne zjawisko polegające na tym, że niektóre osoby, chociaż umieją uważnie czytać i
rozumieją tekst, to jednak zadzwonią i tak,
tylko po to, żeby usłyszeć Twój głos. Chcą
usłyszeć głos kogoś, komu mają zaufać w
niebezpiecznym zajęciu. Ci ludzie również
zasługują na szacunek. Poznasz ich po
pewnym szczególnym tonie rozmowy. Oni
mają wszystkie informacje i rozumieją je,
nie są więc ani leniami, ani analfabetami
strukturalnymi. Chcą się tylko dowiedzieć,
jakim jesteś człowiekiem. Potrzebują prze82
kazu „przyjedź, jestem profesjonalistą i zaopiekuję się Tobą”. Nie należy traktować
ich surowo i trzeba umieć odróżnić tę
szczególną grupę od leni i analfabetów.
Bardzo dobrą metodą okazało się
umieszczenie na stronie informacji, że mój
telefon jest włączony codziennie, ale tylko
od 20.00 do 22.00. Dzięki temu od razu
wiem, kim jest człowiek, który dzwoni np.
o 17.00.
Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze przed
kursami zbierałem zaliczki od kandydatów
na kursy, prosiłem o wysyłanie pieniędzy na
mój domowy adres. Mieszkałem wtedy przy
ul. Andersena w Warszawie. Taki adres, starannie i wyraźnie podawałem wszystkim
podczas rozmów telefonicznych. Fakt, że
cześć osób wysyłało przekazy na ul. Andersa okazał się cennym źródłem informacji o
tych ludziach. Od razu wtedy wiedziałem
– i nigdy się nie pomyliłem – że są to osoby
niezorganizowane, niepotrafiące radzić sobie same ze sobą, niesłuchające uważnie,
Nuras.info 12/2016
roztargnione, niestaranne, czyli po prostu
niebezpieczne w nurkowaniu. Wielokrotnie
takie wcześniejsze ostrzeżenie pozwoliło
mi ostrożniej te osoby traktować i zapobiegło to wypadkowi.
Podobne do powyższych są przyczyny,
dla których nie powinno być długotrwałego gadania na kursie. Dlatego postanowiłem o rozmowach podczas kursu napisać
właśnie w tym miejscu.
Podczas zajęć teoretycznych zawsze najpierw powiedz: „jeśli komuś podczas wykładu czy filmu nasunie się pytanie, niech
chwilkę zaczeka, nie wyłączając w tym
czasie uwagi, a odpowiedź za moment padnie, bo wszystko jest powiedziane, tylko nie
wszystko na raz”. Nurkowanie jest zajęciem
dla ludzi cierpliwych. Niecierpliwi i nerwusy na pewno nie powinni nurkować. Jednak
ta wypowiedź dotrze tylko do ludzi myślących, natomiast do coachpatatos nie, dlatego tak ważna jest selekcja klientów na
wejściu. Zauważyłem, że filmy szkoleniowe są lepsze od wykładów na żywo, bo automatycznie eliminują pytaczy, co bardzo
podnosi jakość szkolenia.
Sporo szkody robią „pytacze wykładowi”. Pytacz pyta dlatego, że nieuważnie słu-
chał. Jest to oczywiście jego wina. Pobłażanie pytaczom przerywającym wykład jest
nieuczciwe wobec tych osób, które tego
wykładu uważnie słuchają, i dzięki temu
wszystko rozumieją, więc nie zadają pytań.
Odpowiadanie pytaczom marnuje czas innych osób i pogarsza ogólną jakość szkolenia.
Możliwość zadawania pytań podczas zajęć praktycznych również powinna być ściśle reglamentowana! Oczywiście nurkowie
czy kandydaci na nurków mogą zadawać
instruktorowi pytania, ale nie przez cały
czas, kiedy tylko przyjdzie im ochota, lecz
w ściśle określonych momentach. Całkowite uniemożliwienie zadawania pytań byłoby niebezpieczne. Właśnie od tego są
staranne omawiania ćwiczeń przed nurkowaniem, żeby podczas nich można było zadawać pytania. Nie może być tak, że
instruktor już ubiera się w swój sprzęt i zaraz będzie wchodził do wody, a w tym momencie przychodzi kursant i zadaje „tylko
jedno pytanko”. Taki człowiek często nie
rozumie, że swoim postępowaniem dekoncentruje instruktora, przeszkadza mu w
przygotowaniach i w ten sposób bardzo
często uruchamia lawinę zdarzeń, która
83
może skończyć się czyjąś śmiercią. A gdy
już wypadek nastąpi, taki zabójca nawet nie
wpadnie na pomysł, że jest zabójcą. On
przecież chciał zadać „tylko jedno pytanko”. Grzeczne, lecz stanowcze ustalenie,
kiedy można zadawać pytania, to absolutny
fundament do zbudowania bezpiecznej bazy nurkowej!
Po pewnym czasie konsekwentnego stosowania tych zasad zauważysz zjawisko,
które na własne potrzeby nazwałem autoselekcją klientów. Pozwoli ono unikać tych,
którzy traktują nurkowanie jak beztroską zabawę. To oni najczęściej lekceważą bezpieczeństwo, przychodzą na nurkowanie
pijani lub po marihuanie, nie słuchają na
wykładach i mają wszystko w nosie, a potem w ostatniej chwili zadają pytania, bo
zwyczajnie nie słuchali i nie wiedzą o co
chodzi.
A w sytuacji awaryjnej będą wisieć na
Tobie jak dziurawa kapota na gwoździu i
mieć pretensje, że nie jesteś cudotwórcą.
Dużo dobrego zrobiła książka o wypadkach nurkowych, którą napisałem. Zaraz po
jej wydaniu wróżono mi rychłe bankructwo, ponieważ ludzie przestaną do mnie
przyjeżdżać. Okazało się, że to bzdura.
Nuras.info 12/2016
Owszem, niektórzy przestali przyjeżdżać,
ale akurat ci, którzy i tak nie powinni nurkować, bo nie widzieli różnicy pomiędzy pójściem na nurkowanie a pójściem na tenisa.
Od kiedy zacząłem pisać książki, zauważyłem, że do mojej bazy zaczęli przyjeżdżać
wyłącznie wartościowi, ciekawi ludzie. To
się stało jakoś tak samo. Chyba jest tak, że
jeśli ktoś czyta książki, to automatycznie
oznacza to, że należy do nieco lepszej grupy społecznej, niż ten kto ich nie czyta.
Traktuj swoją pracę poważnie, nie podlizuj się klientom. Owszem, bądź grzeczny,
ale też stanowczy. Nie wahaj się wezwać
policji, gdy zauważysz, że Twój klient bierze narkotyki. Nie wahaj się mówić otwarcie, że nurkowanie jest niebezpieczne i
wszyscy muszą się postarać, żeby się udało.
Pamiętaj, że nie pracujesz w rozrywce.
Jesteś kapitanem statku, a nie wakacyjnym
błaznem dla bogatych turystów. Jeśli od razu twardo postawisz sprawę w ten sposób,
pozytywna autoselekcja Twoich klientów
jest pewna. Najgorszy, najbardziej niebezpieczny klient nie przyjedzie do Ciebie, pojedzie za to do innego organizatora –
głupszego i pozwalającego na wszystko.
Ten inny, głupszy organizator będzie się
przez pewien czas cieszył, że zarabia więcej niż Ty. Do dnia, w którym wydrapie mu
oczy matka czy żona zabitego nurka.
W komediowym serialu telewizyjnym
„Cienka niebieska linia”, o życiu i pracy
brytyjskich policjantów, jest scena, gdy
młody policjant próbuje zaimponować
pięknej koleżance i mówi: „A ja to kiedyś
uratowałem życie dwustu osobom”. „Jak to
było?” – pyta ona, wyraźnie zainteresowana. „W mojej wsi była zatruta studnia. Zabroniłem pić z niej wodę”. Publiczność, jak
84
to typowa publiczność w sitcomach, wybucha śmiechem. Tymczasem ten chłopak
akurat ma rację.
Rzadko kiedy sława i nagroda spotyka
tych, którzy robią dobrą robotę. Tymczasem
to oni tworzą cywilizację. Ci, którzy budują domy i wynajdują penicylinę, a nie ci,
którzy zdobywają Mount Everest i ścigają
się szybkimi samochodami.
Tomasz Strugalski
Powyższy tekst zawiera fragmenty bestsellerowej książki Tomasza Strugalskiego
„Wszyscy muszą wrócić – filozofia nurkowania”. Tę i pozostałe książki tego autora
można kupić tu: http://ksiegarnia.iknt.pl/search/search?query=strugalski
Autor jest instruktorem nurkowania, a także adwokatem, doktorem nauk prawnych,
prowadzi własną Kancelarię Adwokacką
www.adwokat.strugalski.pl. Jest zwolennikiem surowej, wysokiej odpowiedzialności
organizatorów sportu czy rekreacji za bezpieczeństwo uczestników. W czasach gdy
prowadził bazy nurkowe, w prowadzonych
przez niego bazach w Polsce i za granicą,
przez blisko 20 lat nigdy nie zdarzył się wypadek.
RADOSNYCH ŚWIĄT
BOŻEGO NARODZENIA
ORAZ
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2016 ROKU
Nuras.info 12/2016
Niech w nadchodzącym Nowym 2017 roku szczęście i pomyślność
nigdy Państwa nie opuszczą, a wiara codziennie dodaje sił i energii
do tworzenia i realizacji nowych pomysłów
Najserdeczniejsze
życzenia, spokojnych
i pełnych radości Świąt
Bożego Narodzenia,
a także wielu sukcesów
w nadchodzącym roku.
85
Nuras.info 12/2016
Rok 2016 w nalofoty.pl
czyli freediving, nurkowanie i podróżowanie
Mimo że Adam Borkowski vel Jezus na szkoleniowym rynku nurkowym funkcjonuje już od ponad 17 lat,
to rok 2016 był w zasadzie pierwszym rokiem naszej wspólnej działalności pod szyldem Dive & Travel
Center nalofoty.pl. Tym bardziej cieszymy się, że obdarzyliście nas takim zaufaniem i spędzaliście z nami
wspólnie Wasz wolny czas, czy to
wyjazdach weekendowych, czy na
dłuższych zagranicznych wyprawach,
czy na szkoleniach.
W 2016 roku główny nacisk położyliśmy
na szkolenia freedivingowe. Dotychczasowe warsztaty freedivingowe, prowadzone
przez Adama od ponad 12 lat, zastąpiliśmy
kursami PADI Basic Freediver i Freediver.
Poza zajęciami basenowymi, przeprowadziliśmy też pierwsze sesje feedivingowe na
86
Nuras.info 12/2016
wodach otwartych – na naszych popularnych wśród nurków Koparkach i Zakrzówku. Bardzo dziękujemy naszym free
kursantom za wspólnie spędzony czas i super atmosferę podczas zajęć oraz gratulujemy Wam pomyślnego ukończenia kursu i
nowej cudownej pasji. Mamy nadzieję, że
2017 rok będzie obfitował w jeszcze wię-
cej wyjazdów pod hasłem Free&Dive, i że
nasza freedivingowa rodzina będzie się stale powiększać, dlatego na pierwsze szkolenie freedivingowe zapraszamy już w
styczniu 2017 roku.
2016 rok w nalofoty.pl to także wiele
wspaniałych wyjazdów zagranicznych, o
których mogliście czytać na bieżąco w ko-
87
lejnych numerach Nuras.info. Rok zaczęliśmy od trzeciej już wyprawy do Meksyku,
podczas której nasza grupa uprawiała turystykę cavernową, a my z Adamem mogliśmy wcielać w życie zdobytą, na kursie Full
Cave w 2015 roku, wiedzę i penetrować
podwodne korytarze już nieco bardziej dogłębnie. Kolejnym, również częściowo ca-
Nuras.info 12/2016
ve’owym wyjazdem był dla nas wypad na
weekend majowy na Majorkę.
W czerwcu, jak co roku, udaliśmy się na
Lofoty do Norwegii, ale tym razem poza poszerzeniem wyprawy o wraki okolic Narwiku. Spędziliśmy też cztery dni w okolicach
Koła Polarnego, penetrując tamtejsze dwie,
cudowne, zalane jaskinie Plurę i Litjagę
oraz inne suche jaskinie. Ten punkt programu, ze względu na wyjątkową atrakcyjność, dla nurka na każdym poziomie
wyszkolenia oraz dla przynurków, wprowadzamy już na stałe do czerwcowej wyprawy na Lofoty.
Rok 2016 był też rokiem pod znakiem
Portugalii, po trzech latach wróciliśmy na
88
Azory, które znowu urzekły nas swoim pięknem. W końcu udało nam się tam spotkać
rekiny i wieloryby. Wprawa była na tyle
udana, że jeszcze przed powrotem zarezerwowaliśmy termin na 2017 rok. Wróciliśmy
też na wiecznie zieloną Maderę, która jest
idealnym miejscem na przedłużenie sobie
nurkowych wakacji w październiku.
Nuras.info 12/2016
Byliśmy też dwa razy w Austrii. Odwiedziliśmy oczywiście znaną i lubianą przez
nurków okolicę jeziora Attersee, zanurkowaliśmy w rzece Traun, w jeziorze Wolfgagsee, Gosausee. Odkryliśmy, nowe dla
nas, super ścianki w jeziorze Traunsee. Jednak najważniejsze było sprawdzenie odkry-
tych w 2015 roku nowych miejsc nurkowych w Tyrolu – trzy prywatne jeziora, z
bardzo ograniczonym, niestety płatnym dostępem, ale w 100% warte swojej ceny. W
jednym można spotkać waleczne sandacze,
a dwa kolejne to perełki na austriackiej mapie nurkowej, o wodzie tak przejrzystej, jak
89
legendarne Gruner See. Oczywiście wracamy tam w 2017 roku, musimy tylko jeszcze
ustalić najbardziej dogodną datę w naszym
napiętym już harmonogramie wyjazdów.
Kiedy myśleliśmy, że wyprawy 2016 zakończymy na październikowej Maderze,
zabierzemy się w końcu za remont wynaję-
Nuras.info 12/2016
tego na nasze centrum nurkowe lokalu i
spędzimy trochę czasu w domu, jak grom z
jasnego nieba spadł na nas listopadowy
Egipt. Dostaliśmy zaproszenie od właściciela łodzi, z którym nawiązaliśmy współpracę, aby przyjechać i sprawdzić wszystko na
miejscu, zanim zabierzemy tam pierwszą
naszą grupę. Tym razem były to dla nas
pierwsze od długiego czasu wakacje i mo-
gliśmy się spokojnie delektować zarówno
nurkowaniami, jak i słońcem. Ktoś o nas
dbał tak, jak my zwykle dbamy o naszych
klientów. Adam szalał pod wodą z kamerą
i wygrzewał się na słońcu jak jaszczurka,
oraz oswajał się z kulturą Egiptu. Oczywiście nie muszę pisać, że zakochał się w południowych rafach Morza Czerwonego i już
w lutym 2017 wracamy do Egiptu na Safari
90
Brother Island, Dedalus, Elphistone, a jesienią, lub być może w maju, chcemy odwiedzić po raz pierwszy Dahab.
Poza wyjazdami zagranicznymi, szkoleniami freedivingowymi staraliśmy się oczywiście nurkować prawie w każdy weekend
w Polsce oraz szkolić nowych nurków lub
doskonalić umiejętności tych bardziej zaawansowanych. Adam miał też pełne ręce
Nuras.info 12/2016
roboty przy serwisie Waszych, często bardzo zaniedbanych automatów. Nurkowie
pamiętajcie, że regularny serwis Waszego
sprzętu to przede wszystkim Wasze bezpieczeństwo pod wodą!
Rozwijaliśmy też trochę nietypowy sklep
ze sprzętem nurkowym. Nietypowy dlatego, że chcemy w nim skupić się na pomocy Wam w wyborze sprzętu nurkowego,
jego indywidualnym doborze. Nie buduje-
my więc kolejnego sklepu on-line, pomimo
że na naszej stronie internetowej jest taka
zakładka. Stawiamy na indywidualny kontakt z klientem i profesjonalne doradztwo,
tak żeby zakupiony sprzęt był rzeczywiście
tym, czego potrzebujecie.
No i najważniejsze – remont! Zaczęliśmy
go na początku listopada i mamy nadzieję,
że już na początku 2017 roku będziemy
mogli Was zaprosić do naszego małego, ale
91
przytulnego centrum nurkowego, które będzie miejscem do szkoleń oraz wspólnych
spotkań w centrum Warszawy.
Jeszcze raz dziękujemy naszym Klientom
i Przyjaciołom za ten wspólny 2016 rok, a
tych którzy chcieliby się do nas przyłączyć
w 2017 roku serdecznie zapraszamy!
Agata i Adam
nalofoty.pl
Nuras.info 12/2016
CENTRUM NURKOWE
CENTRUM NURKOWE
ul. Ligocka 61a
40-570 Katowice
Doskonale zaopatrzony salon sprzętu nurkowego,
bogata oferta nurkowań, wypożyczalnia sprzętu,
podróże, serwis, ubezpieczenia
Kursy nurkowe: tQPETUBXPXF
tTQFDKBMJTUZD[OF
tUFDIOJD[OF
tJOTUSVLUPSTLJF
tQJFSXT[BQPNPD
tel.: 32 253 66 05
tel. kom. Ania: 609 767 787
tel. kom. Paweł: 602 619 807
e-sklep: www.frogfish.pl
www.hydrozagadka.pl
e-mail: [email protected]
92
Nuras.info 12/2016
Aby przy
świątecznym stole
nie zabrakło światła i
ciepła rodzinnej
atmosfery,
a Nowy Rok niósł ze
sobą szczęście i
pomyślność.
www .d a l ek o bl i sk o .p l
Wesołych Świąt
Bożegonarodzenia
oraz szczęśliwego
Nowego Roku
życzy
Team
No Gravity
Z okazji nadchodzących
Świąt Bożego Narodzenia
życzę Wam wszystkim,
aby tak jak mnie
spełniały się Wam marzenia,
żebyście zdobyli swój ukochany, upragniony sprzęt
i abyście dzięki niemu
docierali pod wodą tam,
gdzie inaczej nigdy byście
nie dotarli.
No, i żebyście zawsze
zdrowo wracali!
Jacek „Fother” Klajn
93
Nuras.info 12/2016
Minął 2016 i pierwszy rok
„Szkoły Freedivingu i Pływania – FREEBODY”
Sukces to jedno ze słów, które
przychodzi mi w pierwszej kolejności,
by podsumować ten rok. Kolejne to
satysfakcja i pewność – dla dalszego
rozwoju szkoły i szkoleń freedivingu
w Polsce. By umotywować powyższe
słowa, w kilku zdaniach zaprezentujemy, czego dokonaliśmy w 2016 roku
w ramach działalności FREEBODY.
Przez okrągły rok prowadziliśmy szkolenia freedivingu na basenie w miastach całej
Polski – m.in. w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie.
W sezonie letnim szkoliliśmy na polskich
wodach otwartych, odwiedziliśmy: jez. Powidzkie, Honoratkę, Zakrzówek, Koparki w
Jaworznie, jez. Ińskie. Na zakończenie lata
Już na początku roku poprowadziliśmy
wspólnie z Mikiem Maricem (włoskim instruktorem freedivingu i pływania w monopłetwie) Warsztaty pływania w monopłetwie. Wspólnie wystąpiliśmy również
podczas Konferencji Szkoleniowej Trenerów i Instruktorów pływania w styczniu w
Katowicach oraz we wrześniu w Krakowie
celem prezentacji praktycznych ćwiczeń
oddechowych i pływania pod wodą przed
widownią najlepszych trenerów kraju.
94
poprowadziliśmy zajęcia dla uczestników
„Zlotu Freediverów” organizowanego przez
Stowarzyszenie Freediving Poland.
Współorganizowaliśmy szkolenie na kartę łowcy podwodnego i uczestniczyliśmy w
akcji sprzątania jez. Niesłysz Stowarzyszenia Spearfishing Poland.
Zorganizowaliśmy szkolenia wyjazdowe
Nuras.info 12/2016
na Wyspach Kanaryjskich, w Chorwacji,
Hiszpanii i we Włoszech, gdzie odkrywaliśmy błękitne głębiny na jednym oddechu
razem z naszymi uczniami.
Od 2016, poza szkoleniami „Apnea Academy”, można u nas ukończyć szkolenie
freedivingu oparte na programie „PADI Freediver” i takie szkolenia również przeprowadziliśmy.
11 listopada mieliśmy zaszczyt gościć
Umberto Pelizzariego, który na nasze zaproszenie przyjechał do Poznania, by podzielić się swoimi doświadczeniami, m.in. z
głębokości 150 m zdobytych na jednym oddechu jako pierwszy człowiek w historii.
Byliśmy również w zespole instruktorów
prowadzących międzynarodowe warsztaty
Umberto Pelizzariego na najgłębszym basenie świata w Y-40 w Padwie we Włoszech.
Prowadziliśmy specjalistyczne szkolenia
z pływania w monopłetwie, doskonalenia
techniki pływania, indywidualne spotkania
wprowadzające i doskonalące umiejętności
freedivingu dla polskich i zagranicznych
freediverów, warsztaty freedivingu dla nurków sprzętowych oraz osób lubiących pływać tylko rekreacyjnie.
95
Nuras.info 12/2016
Od strony sportowej – wspomagaliśmy
treningi pływaków olimpijskich z Rio i grona triathlonistów, ale sami też nie próżnowaliśmy. Nasza instruktorka Agnieszka
Kalska w kwietniu pobiła 5-letni rekord Polski w konkurencji DYN (pływanie w monopłetwie pod wodą na odległość) osiągając
205 m. Dalej, podczas Mistrzostw Świata
na basenie w Finlandii dwukrotnie awansowała do finałów. W grudniu debiutowała
też drużyna FREEBODY podczas „Barbórkowego Pucharu Śląska we Freedivingu”. W
skład zespołu wchodzili uczniowie naszej
szkoły, którzy regularnie podejmują treningi z nami w Poznaniu, a osiągnięte rezultaty podczas pierwszego występu, dają
prognozy na dalsze sukcesy drużyny podczas Mistrzostw Polski w przyszłym roku.
By dobrze rozpocząć 2017, tuż po Sylwestrze wybieramy się ponownie na najgłębszy basen świata do Włoch z grupą bardziej
doświadczonych freediverów, a harmonogram innych ciekawych szkoleń i wyjazdów można znaleźć na oficjalnej stronie
szkoły.
Agnieszka Kalska
Chcesz opisać
wyjątkowe
nurkowanie?
Chcesz się podzielić
ciekawymi informacjami?
Napisz do nas
[email protected]
96
Nuras.info 12/2016
All the best!
Rudi
Stankiewicz
Padi Staff no. 610805
www.bestdivers.pl
tel.601321557
PierszaPomocPrzedmedyczna.pl
TECHNICAL
HNICAL DIVING
DIVING EEQUIPMENT
QUIPME
RTTECLINE.COM.PL
2ECLINTEC
TE.ECCOM.STAGE
SPLTA\ SSCUBATECH.PL
GCUBAETESET
SCH.EPLT
Dystrybutor:
D
ystr ybutor : SScubatech
cubatech SSp.
p. z o.o.
o.o.
u
ul.
l. D
Derdowskiego
e r d ow s k i e g o 8
8,, SSzczecin
zc zecin Tel/fax
Tel /fax +48
+4 8 91
91 453
453 00
0 0 17
17
97
Nuras.info 12/2016
Jezioro tajemnic
Znalezisko z „Jeziora Tajemnic”
hitem w koszalińskim Muzeum!
W listopadzie 2016 r. brązowa bransoleta znad jeziora Drawsko jest Zabytkiem
98
Miesiąca. To bardzo nietypowe znalezisko
w tym regionie, dlatego zainteresowani
Nuras.info 12/2016
przyjeżdżają nawet ze Szczecina i Poznania.
Od 2015 r. Muzeum w Koszalinie na stałej wystawie archeologicznej „Pradzieje Pomorza” realizuje cykl „Zabytek miesiąca”.
W jego ramach prezentowane są najciekawsze eksponaty pozyskane w ostatnich
latach podczas regularnych badań wykopaliskowych lub jako tzw. znaleziska luźne.
Bransoletę przekazano naukowcom z
Koszalina w ramach współpracy w Akcji
„Jezioro Tajemnic”, nad którą Muzeum w
Koszalinie roztoczyło Patronat. Zabytek został wyeksponowany na oryginalnej podstawce z logotypem Akcji, stworzonej przez
firmę „Emen” z Drawska Pomorskiego, która również jest Partnerem Akcji i produkuje
gadżety z nią związane.
Artefakt liczący około 3200 lat odnaleziono niedawno w Czaplinku. Niezwykle
cenny eksponat Starosta Stanisław Kuczyński oficjalnie przekazał na ręce Dyrektora
koszalińskiego Muzeum Jerzego Buziałkowskiego 4 października 2016 r. podczas konferencji w Starostwie Powiatowym w
Drawsku Pomorskim. Przedmiot może być
częścią skarbu i przyczynić się do uruchomienia wykopalisk w okolicy jego znalezienia. Stan zachowania sugeruje, iż
pierwotnie znajdował się w środowisku
wodnym (jezioro, bagno) i mógł stanowić
element tzw. skarbu – a więc grupy przedmiotów wykonanych z brązu wrzucanych
do wody zapewne w dzisiaj dla nas niezrozumiałym obrzędzie religijnym. To rzadkość, ponieważ do tej pory takie wyroby
najczęściej występowały na terenie Meklemburgii oraz Brandenburgii.
– Zabytek wzbudza bardzo duże zainteresowanie. Wiem, że aby go obejrzeć, ludzie przyjeżdżają nawet ze Szczecina czy
Poznania – relacjonuje dr Łukasz Gładysiak
z koszalińskiego Studio Historycznego „Huzar”, także Partnera Akcji.
Muzeum w Koszalinie: http://www.muzeum.koszalin.pl/?q=node/1826
Firma „Emen”:http://emen.com.pl/
Studio Historyczne „Huzar”: http://shhuzar.wixsite.com/huzar2014
Fot. Archiwum Muzeum w Koszalinie.
Drony Akademii Morskiej
nad LO w Czaplinku!
Na początku listopada w Liceum Ogólnokształcącym w Czaplinku odbyło się spotkanie warsztatowe na temat wykorzystania
bezzałogowych aparatów latających. Wykładowcą z Akademii Morskiej ze Szczeci99
Nuras.info 12/2016
na, który poprowadził warsztaty, był dr inż.
Grzegorz Stępień.
Nieformalną jeszcze współpracę ze
szczecińską uczelnią udało się nawiązać
dzięki Akcji „Jezioro Tajemnic”, w którą zaangażowali się tamtejsi naukowcy i studenci. Przypomnijmy przy tym, że budynek
liceum to obiekt, w którym według miejskiej legendy mogła istnieć tajna jednostka
Kriegsmarine, a jednym z celów Akcji Eksploracyjno-Historycznej jest wyjaśnienie tej
sprawy.
Pan Grzegorz przybliżył dokładniej budowę oraz obsługę dronów. Uczniowie do-
wiedzieli się, na czym polega telemetria,
czyli dziedzina telekomunikacji związana z
wykonywaniem pomiarów. Ponadto poszerzyli wiedzę o pikselach, świetle widzialnym oraz magii naszych oczu, na których
przykładzie tworzy się kamery dla dronów.
100
Nuras.info 12/2016
nia na temat szczegółów technicznych. Na
bieżąco uczniowie obserwowali cały krajobraz z lotu ptaka na monitorze, a przy okazji zrobiono kilka zdjęć.
Podczas lekcji uczniowie LO zostali zapoznani z działaniem Akademii Morskiej,
bliżej poznali charakter Wydziału Geoinformatyki oraz dowiedzieli się kilku ciekawostek na temat studiów.
Kolejne warsztaty z Akademią już niebawem!
Oto jeden z imponujących filmów nakręconych dronami AM: https://www.youtube.com/watch?v=6haxQ-GEZb4&feature=y
outu.be
Ukazała się nowa mapa jeziora
Kolejnym wydarzeniem, ocenianym jako
najbardziej interesujące, było wyjście na
zewnątrz szkoły i spróbowanie wszystkiego
w praktyce. Młodzież odkryła jak steruje się
UAV oraz jak jego kamera zachowuje się
podczas ruchu. Można było zadawać pyta-
Z Wydawnictwa EKO-MAP otrzymaliśmy
informację o ukazaniu się nowej mapy
batymetrycznej (głębokościowej) jeziora
Drawsko. Mapa ukazała się już jakiś czas
temu i z pewnością będzie dobrze służyła
w najbliższym sezonie żeglarskim, który na
jeziorze Drawsko oficjalnie zaczyna się 1
maja, a nieoficjalnie – już w kwietniu. Być
może kolejna edycja mapy zawierać będzie
logo Akcji „Jezioro Tajemnic”. Oczywiście,
101
jeśli tylko otrzymamy informację, napiszemy o tym!
https://www.facebook.com/6457042088
36883/photos/a.646167368790567.10737
41826.645704208836883/116446085029
4547/?type=3&theater
„U-Boot z jeziora Drawsko”
Najbardziej poszukiwanym daniem w restauracji Stary Drahim jest „U-Boot z jeziora Drawsko”!
To oryginalne i zdrowe danie na bazie
ryb, o które rozpytują turyści w Starym
Drawsku. A później wracają z dziećmi, by
raczyć się nim ponownie. Bywało, że latem
ustawiała się godzinna kolejka!
Jak relacjonował Ryszard Swęd, właściciel restauracji, to prawdziwy hit, dlatego
czasem trudno nadążyć z produkcją. To
smakowite danie, typowo rybne, z nawiązaniem do jeziora i wody.
„Stary Drahim” – to przedsiębiorstwo turystyczne i restauracja pięknie położona
nad jeziorem Drawsko. Jest to jak dotąd jedyna na świecie restauracja serwująca „U-Booty z jeziora Drawsko”. Drugi raz z
rzędu zwyciężyła w plebiscycie na najpo-
Nuras.info 12/2016
pularniejszą restaurację regionu, organizowanym przez jednego z Patronów Akcji „Jezioro Tajemnic” – Głos Koszaliński.
Odpowiedzialna za przygotowanie tych
smakołyków Ewa Swęd zwyciężyła z kolei
w kategorii Najpopularniejszy Kucharz.
Restauracja zapewnia pełną obsługę gastronomiczną, której podstawą jest dobra
polska kuchnia. W menu znajdziemy
oprócz tradycyjnych dań kuchni polskiej –
dania z dziczyzny (dzik, jeleń, sarna), pyszne ryby z jeziora Drawsko (sielawa, sieja,
okoń, lin…), jak również własne pierogi czy
ciasta pieczone w restauracji. Firma organizuje także catering oraz imprezy okolicznościowe, w tym chrzciny, komunie, wesela,
bankiety, kolacje firmowe i inne przyjęcia
rodzinne i biznesowe. http://starydrahim.pl/
102
Film:https://www.youtube.com/watch?v=wOUEMTiXpsw&feature=youtu.be
To załoga torpedowca!
O znalezionym na strychu poniemieckiego domu zagadkowym zdjęciu przedstawiającym marynarzy wypowiedział się
ekspert z Miesięcznika „Odkrywca”. Informacje udało się zebrać dzięki symbolom
widocznym na kole ratunkowym.
– Moim zdaniem jest to pamiątkowe
zdjęcie załogi niemieckiego Torpedowca
T.149 z lat 20. XX wieku – opisuje fotografię Łukasz Orlicki, szef grupy poszukiwawczej „Odkrywcy”, jednego z Patronów
Medialnych Akcji „Jezioro Tajemnic”. – Być
może jest to zdjęcie z 1927 roku, gdy okręt
wycofano ze służby.
Zagadką pozostaje, z jakiego powodu
znalazło się ono na strychu złocienieckiego domu, w którym zamieszkiwać miał oficer służący w pobliskim, okrytym ponurą
sławą Ordensburgu (obecnie jednostka wojskowa Budowo). W tym miejscu znów powraca pytanie o przeznaczenie torped,
które wydobyto przed laty z jeziora Draw-
Nuras.info 12/2016
sko. Ciągle poszukujemy ich zdjęcia, co pozwoliłoby wyjaśnić czas produkcji i przeznaczenie tej broni.
Trudno powiedzieć, na ile powiązane są
te sprawy, jednak o możliwości prowadzenia ćwiczeń wojsk torpedowych na jeziorze Drawsko wspominał kilka miesięcy
temu mieszkaniec Czaplinka Romuald
Czapski, z czaplineckiej Izby Muzealnej.
Według opowieści pana Romualda, przeszkolonych ludzi przenoszono później do
Świnoujścia, gdzie zapoznawali się z kutrami torpedowymi, które tam stacjonowały.
Przypomnijmy także, że po publikacji na
początku br. informacji o odnalezieniu niewielkiego modelu torpedy, mieszkaniec
Czaplinka Maciej Zakrzewski ujawnił znalezisko w postaci odznaki przyznawanej załogom okrętów torpedowych Krigsmarine,
tzw. Schnellbootów, w drugiej wersji wprowadzonej w 1943 r. Odznaka została odkryta w starej poniemieckiej stodole w
Wiemy już, co to za formacja - zdjęcie znalezione w Złocieńcu
103
Czaplinku.
Na inny związek z Ordensburgiem wskazał też dr Łukasz Gładysiak z koszalińskiego Studia Historycznego „Huzar” (Partnera
Akcji) – podczas wojny Niemcy, w ramach
akcji propagandowej, mieli przywieźć miniaturowy okręt podwodny do Ordensburga, by prezentując najnowszą niemiecką
myśl techniczną budować morale młodego
narybku NSDAP. Później mogli przywieźć
go kilkanaście kilometrów dalej, nad jezioro Drawsko, by pokazać zastosowanie urządzenia w praktyce, tym bardziej że
„Ordensjunkrzy” stale ćwiczyli żeglarstwo
na tym liczącym prawie 2 tys. ha potężnym
akwenie.
Zdjęcie marynarzy otrzymaliśmy od Wiesława Piotrowskiego, pasjonata historii z
Drawska Pomorskiego. Skąd je wziął? Otóż
przed laty otrzymał je, wraz z wieloma innymi, od nieżyjącego już pana Szczotki.
Mieszkał on w Złocieńcu, w poniemieckim
domu przy ul. Czaplineckiej.
Pan Szczotka znalazł fotografię na strychu. Według informacji pana Piotrowskiego, w jego, a także sąsiednich i do dziś
istniejących domach, mieszkała niemiecka
kadra dowódcza z Budowa, dawnego Or-
Nuras.info 12/2016
densburga. Widać stamtąd doskonale pozostałe po tamtym hitlerowskim ośrodku dwie
wieże.
Od Redaktora „Odkrywcy” wiemy także,
że okręt którego załoga została uwieczniona na odnalezionym zdjęciu, jako S. 149
służył w marynarce cesarskiej od
27.07.1908 r., zaś po I wojnie światowej
służył w Reichsmarine, czyli powojennej
marynarce wojennej Niemiec. W 1916 lub
17 roku wszystkim torpedowcom typu S
zmieniono nazwę na T, stąd oficjalnie można go nazywać torpedowcem T.149. Okręt
w służbie pozostawał do chwili wprowadzenia sześciu nowych tego typu. Marynar-
ka musiała zgodnie z ograniczeniami traktatu wersalskiego część wycofać. Wyrok padł
na starsze okręty, w tym T.149. 16 maja
1927 roku został „zwrakowany” (zezłomowany).Torpedowce te należały do tzw.
Grosse Torpedobotte, czyli dużych torpedowców z załogą 77 ludzi i trzech oficerów. Okręt wyposażony był w cztery kotły
parowe opalane węglem. Brał udział w bitwie koło Östergarnu.
DANE OKRĘTU: http://www.wiadomosci24.katowice.pl/d/S_149
Obok: inne zdjęcie T.149 z lat 20., z okazji wejścia do portu w Świnoujściu. Fot.: Archiwum „Odkrywcy”.
Wnętrze Los Americanos
104
Los Americanos w Akcji
Akcja została wzmocniona następnym
sponsorem nagrody za wydobycie „U-Boota” z jeziora Drawsko, która wynosi obecnie aż 95 tys. zł! Pizzeria Los Americanos
położona w centrum Czaplinka zapowiada
także stworzenie specjalnych dań związanych tematycznie z „Jeziorem Tajemnic”!
Los Americanos to jedyna restauracja pizzeria w Czaplinku z amerykańskim jedzeniem, która już od wejścia zachwyca
aranżacją wnętrza.
– Pragnęliśmy stworzyć restaurację, jakiej
brakowało w naszym pięknym Czaplinku –
mówi właścicielka Izabela Zabrocka. – Re-
Nuras.info 12/2016
staurację, gdzie można zjeść pysznie i do
syta oraz poznawać nowe kulinarne smaki.
Z tych marzeń powstała w samym sercu
Czaplinka restauracja Los Americanos.
Klienci odkryją tam nowe, zaskakujące
smaki, pyszne dania i wyjątkową atmosferę, która sprzyja spotkaniom z przyjaciółmi
i rodziną. Rozmaite pizze, a także amerykańskie jedzenie i klimatyczny wystrój
wnętrz przenosi na ulice amerykańskich
metropolii i zabiera w podróż kulinarną daleko od codzienności.
Lokal oferuje także możliwość rezerwacji stolika lub dostarczenia dań na wynos.
Kuchnia pracuje codziennie od 11:00 do
22:00. Lokal znajdujący się przy ul. Ogrodowej 3czynny jest do ostatniego klienta.
Polecamy!
Dotychczasowymi sponsorami głównej
nagrody za odnalezienie i wydobycie wraku historycznego okrętu podwodnego z
okresu II wojny światowej lub wcześniejszego, przypuszczalnie spoczywającego na
dnie jeziora Drawsko, są: Powiat Drawski,
Gmina Czaplinek, Kabel Technik Polska sp.
z o.o., Hotel „Pałac Siemczyno” wraz z
Henrykowskim Stowarzyszeniem w Siemczynie, ECN–Systemy Nurkowe z Drawska
Pomorskiego, World Technix ze Złocieńca,
Centrum Reklamy Emen z Drawska Pomorskiego, supermarket Intermarché z Drawska
Pom., firma „Moto–Styl” z Czaplinka,
Przedsiębiorstwo Turystyczne wraz z Restauracją „Stary Drahim” w Starym Drawsku, Zakład Mięsny „Niedźwiedź” z Kalisza
Pomorskiego, Pomorski Bank Spółdzielczy
Świdwin, Diver Service s.c. ze Stargardu,
„Sławogród” z Czaplinka, Stowarzyszenie
„Wrakersi” z Łodzi, Muzeum Motoryzacji i
Techniki w Otrębusach pod Warszawą, Kusa Wojciech Usługi Gastronomiczne „Fast
Food” z Czaplinka, „Makibau” Piotr Makowski z Bytomia oraz Pizzeria Los Americanos z Czaplinka.
Strona internetowa Pizzerii Los Americanos: www.los-americanos.pl
Film: www.youtube.com
Ujawnianie sekretów
Siemczyna trwa
Pod koniec listopada program „Zanurzenie”(telewizja Adventure HD) prezentował
premierowy film o tajemnicach Pałacu
Siemczyno nad jeziorem Drawsko.
Osoby, które uczestniczyły w X Henrykowskich Spotkaniach Kulturalnych w
105
Prezentacja odcinka Zanurzenia.
fot. Robert A. Dydula
Siemczynie miały co podziwiać. Mieszkańcy powiatu drawskiego i nie tylko, gdyż goście przybyli także ze Szczecina, Koszalina,
Polic, Kołobrzegu, itd., zasmakowali szeroko pojmowanej kultury w Sali Kamiennej
przypałacowego folwarku.
W pierwszej części spotkania, które odbyło się 26 listopada br., autorzy i twórcy
programu „Zanurzenie” zaprezentowali
premierę realizacji filmowej pt. „Pałac
Siemczyno” traktującej o tym miejscu, jego
historii, architekturze, a także wciąż licznych zagadkach. Wyświetlono również film
o odkryciu latającej fortecy B-17 w jednym
ze szczecińskich jezior. Wszystko okraszono opowieściami z realizacji filmów, które
przedstawiła prowadząca Natalia Kasow-
Nuras.info 12/2016
ska. Jednocześnie przedstawiono publiczności wystawę 40 artystycznych zdjęć autorstwa znakomitego fotografika Adama
Myśkowa, którego fotografie ilustrują niektóre z artykułów Akcji „Jezioro Tajemnic”.
– Po przerwie kawowej drugą częścią
spotkania zawładnęła dynamiczna muzyka
i śpiew, zawierające głębokie przekazy społeczno-kulturowe w wykonaniu Zespołu
HELLESS. Mocne brzmienie, głębokie
dźwięki oblane kaskadami barwnych świa-
teł (użyczonych przez firmę Grucha-Band)
nikomu nie pozwoliły się nudzić – relacjonuje Robert A. Dyduła z Henrykowskiego
Stowarzyszenia w Siemczynie.
Zespół przedstawił jego założyciel, lider
i autor tekstów Less Hoduń, a całe wydarzenie prowadzone było przez Bogdana Andziaka, współwłaściciela „Pałacu”.
Mimo że była to ostatnia sobota listopada (licznie organizowane andrzejki), publiczność dopisała.
Kompleks turystyczny oraz konferencyjno – wypoczynkowy Hotel Pałac Siemczyno jest także sponsorem nagrody za
„U-Boota” z jeziora Drawsko oraz jednym z
najaktywniejszych partnerów Akcji Eksploracyjno – Historycznej „Jezioro Tajemnic”.
Program „Zanurzenie” natomiast to jeden z
jej Patronów Medialnych. Muzeum w Koszalinie również roztacza nad Akcją swój
życzliwy, merytoryczny Patronat.
Pałac Siemczyno już w 3D!
Prowadzący i artyści.
fot. Adam Myśków
106
To już czwarty model 3D opracowany
przez członków Koła Naukowego „Metiri”
z Akademii Morskiej ze Szczecina w ramach Akcji „Jezioro Tajemnic”.
– Był to pierwszy wyjazd naszego Koła
do Pałacu w Siemczynie i zdecydowanie
nie ostatni – podkreśla uczestniczka wyprawy Marta Machowska.
O stopniu skomplikowania prac, które
przeprowadzono w Siemczynie, świadczy
liczba ich uczestników. Byli tam studenci:
Klaudia Najdecka II GIK, Ilona Garczyńska
II GIK, Aleksander Pietrzak III GIK, Marta
Machowska III GIK, Piotr Koziarek III GIK,
Marek Demczyna III GIK, Emilia Chmiela-
Nuras.info 12/2016
rza III GIK, Agata Kępowicz III GIK, Roman
Hałaburda IV GIK, Monika Metynowska IV
GIK, Anita Adler (Szcześniak) IV GIK, Aneta Bochunewicz IV GIK oraz Krzysztof Górzyński III GIK.
Po kliknięciu w link należy chwilę zaczekać, aż program się załaduje. Po chwili model „Pałacu Siemczyno” będzie gotowy do
oglądania. Jak wyjaśnia dr Grzegorz Stępień, który opiekował się Kołem, powiększanie odbywa się scrollem myszki, a
obracanie 3D – trzymając lewy klawisz
myszki i poruszając nią.
Zapraszamy w wirtualną podróż po pełnym tajemnic i historycznych zagadek Pałacu Siemczyno, który jest kreatywnym
partnerem Akcji „Jezioro Tajemnic” i jednym ze sponsorów nagrody głównej za „U-Boota” z jeziora Drawsko.
Model 3D Pałacu w Siemczynie opublikowany na portalu SketchFab:
https://sketch fab.com/mo dels/0ca afe c76f9f4fb789ec7c9483d6e753
Nurkowie „Jeziora Tajemnic”
Są już pierwsi uczestnicy Akcji Eksploracyjno – Historycznej „Jezioro Tajemnic”,
którzy ukończyli kursy nurkowe zainspirowani Akcją. Kursy przeprowadziła Szkoła
Nurkowania ANDAtek na jeziorze Drawsko.
– Po przeprowadzeniu kursu i egzaminów wydałem certyfikaty nurkowe na
pierwszy stopień OWSD, czyli do 20 m głębokości – informuje Dariusz de Lorm.
Trzeba przyznać, że kursanci – Paulina i
Natalia Wiśniewskie, Stefan i Robert Patrzyńscy oraz Piotr Janicki (wszyscy uczestniczą w Akcji) – bardzo dobrze trafili. Pan
Szczegółowy przebieg prac i zastosowane techniki zostały drobiazgowo omówione
w
tym
artykule
AM:
www.ig.am.szczecin.pl
107
Nuras.info 12/2016
jemnością prezentujemy krótki film poglądowy powstały ze złożenia kilku, spośród
wielu fragmentów nakręconych przez ekipę AM. Natomiast równie unikalne zdjęcia
podwodne pochodzą ze zbiorów Szkoły
Nurkowania ANDAtek. Zapraszamy nad jezioro Drawsko!
www.youtube.com
Dariusz to najlepszy instruktor nurkowania
świata 2013 i 2014 r. i jednocześnie aktywny uczestnik „Jeziora Tajemnic”.
Gratulujemy!
Strona internetowa ANDAtek: https://pl-pl.facebook.com/ANDAtek.Polska/
„Jezioro Tajemnic” z lotu ptaka
Jezioro Drawsko z lotu ptaka. Fantastyczne ujęcia wykonane przez drony szczecińskiej Akademii Morskiej i podwodne –
autorstwa Szkoły Nurkowania ANDAtek.
Warto zobaczyć!
„Metiri” – Koło Naukowe Geodezji i Kartografii AM, podczas pobytu w Czaplinku
zrealizowało nie tylko prezentowane przez
nas modele 3D, ale także nakręciło mnóstwo doskonałych ujęć z lotu ptaka. Z przy-
W planach na 2017
Piknik Naukowy
„Jezioro Tajemnic”
Podczas październikowej konferencji
Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim oraz koszalińskiego Muzeum, oprócz
przekazania niezwykle cennych artefaktów
znalezionych w najbliższej okolicy jeziora
Drawsko, padły także zapowiedzi ważnych
wspólnych przedsięwzięć.
Powracamy do tematu za sprawą materiału wideo przygotowanego przez Magazyn Drawski – jednego z Patronów
Medialnych Akcji.
Najprawdopodobniej w wakacje 2017 r.,
wspólnie z koszalińskim Muzeum, które jest
jednym z Patronów Akcji, zostanie zorganizowana dwudniowa impreza plenerowa o
tytułowej nazwie.
108
– To będzie pierwsze takie przedsięwzięcie i jeśli się przyjmie, będziemy je kontynuować – deklaruje Starosta Drawski
Stanisław Kuczyński. – Dzięki organizacji
Pikniku Naukowego spróbujemy budować
tożsamość regionalną i identyfikację z ziemią drawską jej mieszkańców.
Głównym celem organizacji I Pikniku
Naukowego „Jezioro Tajemnic” jest wykreowanie dorocznej imprezy, która może na
stałe wpisać się w kalendarz kulturalny ziemi drawskiej. Formuła pikniku zapewni jak
najszerszy odbiór wśród dwóch głównych
grup: mieszkańców regionu oraz turystów
przebywających w okresie letnim na Pojezierzu Drawskim. Motywem przewodnim
imprezy byłoby jezioro Drawskie oraz jego
tajemnice, co tak naprawdę dałoby asumpt
do prezentacji całego regionu. W zamierzeniu organizatorów leży zaproszenie przedstawicieli różnorakich dziedzin nauki,
kultury, środowisk twórczych oraz służb publicznych, którzy poprzez pryzmat swojej
pracy i doświadczeń zaprezentowaliby jezioro jako wieloaspektowy byt ekologiczny,
kulturowy, historyczny czy turystyczny.
Planowany piknik posiadałby dwie główne części – panel plenerowy oraz panel dys-
Nuras.info 12/2016
kusyjny. Pierwszy z nich ma przybrać formę
pikniku, gdzie na poszczególnych stoiskach
prezentować się będą m.in. instytucje naukowe, środowiska twórcze i miłośnicy regionu. W ofercie mają znaleźć się liczne
warsztaty dotyczące szerokiego spektrum
wiedzy. Tym samym byłaby to najlepsza forma edukacji – eksperymenty, historia żywa,
zajęcia pobudzające kreatywność i pokazy.
Panel naukowy również będzie prowadzony w formie otwartej. W specjalnie
przygotowanym miejscu w obrębie pikniku
planowana jest seria spotkań z naukowcami, miłośnikami regionu oraz ludźmi kultury, którzy w ciekawy sposób prezentować
będą wyniki swoich badań na temat jeziora
Drawsko, Pojezierza Drawskiego, jak i w
szerszej perspektywie – Pomorza Środkowego. Spotkania te mają mieć charakter
dyskusji otwartej dla każdego. Uzupełnieniem pikniku byłaby szeroka oferta kulinarna oraz rozrywkowa.
Czy tego rodzaju impreza się przyjmie?
Prosimy o komentarze!
Film: www.youtube.com
O współpracy z Muzeum w Koszalinie
pisaliśmy m.in. tutaj: http://jeziorotajemnic.pl/skarb-sprzed-tysiecy-lat/
Model 3D Zamku Drahim
Miło nam zaprezentować pierwszy z modeli opracowanych po przyjeździe szczecińskiej Akademii Morskiej do Czaplinka
nad jezioro Drawsko.
Model Zamku Drahim opracowany na
wysokich ustawieniach w programie Agisoft
PhotoScan został wykonany zupełnie bezpłatnie przez „Metiri” – Koło Naukowe
Geodezji i Kartografii AM. Opracowano go
w czasie 26 godzin, na podstawie nalotu
bezzałogowcem DJI Phantom 3 PRO.
– Powiększanie odbywa się scrollem
myszki, a obracanie 3D trzymając lewy klawisz myszki i poruszając nią – wyjaśnia obsługę dr Grzegorz Stępień.
Zapraszamy w fascynującą podróż po
zamku w Starym Drawsku, który ma status
muzeum. Zamek Drahim jest partnerem Akcji „Jezioro Tajemnic” i jednym ze sponsorów nagrody głównej za „U-Boota” z
jeziora Drawsko.
Kolejne opracowania wkrótce!
https://sketch fab.com/mo dels/ad ce 157ba8424d7eaced754276e267c0
109
Odkrycie drugiej dłubanki
w jeziorze Drawsko
Przedstawiamy pierwszą pracę nadesłaną na konkurs „Odkryj Jezioro Tajemnic z
Bare”. Z dostarczonego materiału wynika,
że autor, Henryk Kilczewski z Koszalina,
Nuras.info 12/2016
natrafił na drugą już dłubankę w toni jeziora.
Oto nadesłana relacja:
“Latem odbywaliśmy kurs na płetwonurka P3. Jezioro Drawsko z jego wizurą i roślinnością to extra miejsce na kursy.
Wybraliśmy do ćwiczeń brzeg w Starym
Drawsku naprzeciw wyspy Bielawy. Plan
nurkowy obejmował ratownictwo. Schodziliśmy po stoku na 26 m i jeden z nas udawał
nieprzytomnego, a drugi pompując kamizelkę wynosił ofiarę na powierzchnię.
Wtem zobaczyłem potężny kształt na dnie.
Coś leżało na granicy widzialności…
Każdy nurek zna to uczucie, że zaraz wyłoni się z wody coś niebywałego. Ale trzeba było wykonać plan, a odkrycia zostawić
na potem.
Tydzień później znowu weszliśmy w wody jeziora. Kierunek wyspa. Po osiągnięciu
danej głębokości skręciliśmy w lewo i posuwaliśmy się po batymetrii. Po paru minutach JEST! Podłużny kształt długości około
110
czterech metrów. Czubaty z jednej strony, a
tępy z drugiej, leżał na pochyłości w mule.
Opłynęliśmy go wkoło, dotknęliśmy. Drewno! Włożyłem rękę, aby sprawdzić wysokość boku i dłoń wpadła w pustą przestrzeń. To forma przestrzenna, ciężka. Nie
ma mowy, żeby unieść ją bez specjalnych
boi. Wyglądała na dzieło rąk ludzkich. Nagle błysk! To dłubanka sprzed wieków. Zatonęła, leżała ukryta przed światem i teraz
ją odnaleźliśmy! Tak ją oglądaliśmy, aż
podniosły się osady i wizura zniknęła.
Zapamiętałem otwory na dziobie. Prawdopodobnie po sęku i prawie 10 cm grubość burty. Co było przyczyną zatonięcia,
możemy się domyślać. Sądząc po kierunku
ułożenia łodzi, ktoś płynął na wyspę i nie
Nuras.info 12/2016
dopłynął. A łódź ukryta w głębi, bezpiecznie przetrwała do dnia dzisiejszego.”
Dziękujemy za nadesłaną pracę i gratulujemy odkrycia! Autorem zdjęć jest Sławek
Hałka.
Laureatem konkursu na najlepszą relację
z nurkowania w jeziorze Drawsko został
Robert Bendig-Wielowiejski ze Szczecina.
Nagrodą jest suchy skafander firmy Bare
model Trilam Tech Dry. Sponsorem Nagrody jest firma ECN-Systemy Nurkowe, ul. J.
Sobieskiego 6, 78-500 Drawsko Pomorskie.
ECN Systemy Nurkowe: http://www.bare.pl/
Informacja o pierwszej dłubance znalazła się latem w głównym wydaniu „Informacji” w telewizji Polsat (czas: 19:30):
http://www.pol sat news.pl/wi deo -pro gram/20160819-wydarzenia-1850_6378037/
„Gdy wiosną zostałem zaproszony przez
Darka de Lorm na nurkowania w jeziorze
Drawsko, w celu przeprowadzenia poszukiwań zatopionego sprzętu Kriegsmarine,
nie byłem szczególnie zaskoczony. Przez
lata nurkowania zdarzyło mi się penetrować dna wielu zbiorników wodnych, po-
Militarne ślady historii
w „Jeziorze Tajemnic”
Przedstawiamy drugą pracę nadesłaną na
konkurs „Odkryj Jezioro Tajemnic z Bare”.
Autor, Jerzy Sadowski z Gliwic, natrafił pod
wodą na pozostałości militarne po II wojnie
światowej. Zostały one unieszkodliwione.
Oto relacja:
111
znawać wraki okrętów wojennych, nurkować w zalanych podziemiach fortyfikacji,
czy szukać zatopionych czołgów. Bez wahania postanowiłem przyjechać, tym bardziej że jeszcze nigdy w tym ogromnym i
ciekawym jeziorze nie nurkowałem. I niebawem wziąłem udział w kilku misjach Ak-
Nuras.info 12/2016
cji Eksploracyjno-Historycznej „Jezioro Tajemnic”...
Najciekawsze dla mnie było drugie spotkanie z wodami jeziora Drawsko, co miało miejsce w połowie sierpnia. Dzięki
okresowi wakacyjnemu zakwaterowanie
tym razem mieliśmy w bardzo sympatycz-
nym internacie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Czaplinku. Ten rozdział akcji
rozegrał się także w Czaplinku, gdyż wyznaczony „akwen operacyjny” rozciągał się
na południe od wejścia do zatoki Plaża
(punkt wejścia do wody miał współrzędne
53.569134 16.226679). Obszar dna, który
112
penetrowaliśmy, mieścił się w prostokącie
o wymiarach 150 x 50 m, a głębokość wynosiła od 5 do 12-13 m. Woda była ciepła,
o pięknym szmaragdowozielonym kolorze,
a widoczność wynosiła około 5-6 metrów.
Nurkowanie zaczęło się wzdłuż podwodnego kamiennego piargu, w towarzystwie ławicy wszędobylskiego narybku.
Nieco głębiej ciągnęły się podwodne łąki
ramienic i rogatek. Płynąc oddalaliśmy się
od brzegu schodząc w głąb toni, z której po
czasie wychylił się obły, ciemny kształt...
Przez chwilę serca biły mocniej, jednak to
tylko metalowa beczka. Wróciliśmy do
przeszukiwania naszego „akwenu”. Pod nami znowu przesuwało się piaszczyste dno,
niestety puste. Minęliśmy tylko kilka za-
Nuras.info 12/2016
mieszkujących je raków, które bojowo podnosiły szczypce na widok płynących nurków. Nieco dalej urozmaicenie wprowadziły gejzery „gotującego się” piasku – to
źródła wybijające z dna i zasilające jezioro
w czystą wodę.
Chwilę po kolejnym nawrocie, na dnie
ujrzeliśmy kolejny obły kształt, tym razem
nieduży i o gruszkowatej formie. Zboczyliśmy więc z kursu, aby przyjrzeć się dokładniej nowemu znalezisku. Znowu serca biły
nieco mocniej, ponieważ na piasku leżał
zardzewiały przedmiot, stanowiący charakterystyczne połączenie dwóch stożków...
113
Nie była to zatopiona boja, lecz głowica
granatnika przeciwpancernego Panzerfaust!
Czyli jednak znaleźliśmy coś militarnego!
Obok leżały fragmenty trzonu z lotkami. Jeden zabraliśmy jako świadectwo znaleziska, gdyż tym razem nie mieliśmy aparatu
fotograficznego. Jeszcze zarejestrowaliśmy
dokładnie głębokość i zatoczyliśmy szeroki
Nuras.info 12/2016
krąg, by ustalić oraz oznaczyć punkty orientacyjne. Sprawdziliśmy też ciśnienie gazu w
butlach, które spadało nieubłaganie. Niestety, czas wracać, więc kolejne odkrycia będą musiały poczekać.
Za udane nurkowanie dziękuję Piotrowi
Makowskiemu, mojemu partnerowi.”
PS Militarne znalezisko zostało później
podjęte z dna, wydobyte oraz przekazane
do likwidacji przez uczestniczących w akcji „Jezioro Tajemnic” saperów podwodnych, Adama Brzuskę oraz Radosława
Malinowskiego z firmy Diver-Service.
Dziękujemy za nadesłaną pracę!
Laureatem konkursu na najlepszą relację
z nurkowania w jeziorze Drawsko został
Robert Bendig-Wielowiejski ze Szczecina.
Nagrodą jest suchy skafander firmy Bare
model Trilam Tech Dry. Sponsorem Nagrody jest firma ECN-Systemy Nurkowe, ul. J.
Sobieskiego 6, 78-500 Drawsko Pomorskie.
ECN Systemy Nurkowe: http://www.bare.pl/
Od redakcji: Firma Diver-Service jest jednym ze sponsorów nagrody za „U-Boota” z
jeziora Drawsko. http://diversservice.pl/
114
Z okazji zbliżających się Świąt
Fundacja AQUARIUS
życzy
Czytelnikom Magazynu Nuras.info,
aby Bóg, którego narodziny
będziemy niedługo świętować,
miał nas w opiece i obdarzył pokorą.
Oby nigdy nie zabrakło nam oddechu,
a żywioł, który tak nas pociąga,
był zawsze łaskawy.
W nadchodzacym Nowym Roku
życzymy wszystkim
bezpiecznych nurkowań,
wspaniałej widoczności w czystych
i bogatych w życie zbiornikach,
niezapomnianych doznań i nowych
odkryć oraz przyjaźni i serdeczności
nad i pod wodą.
Nuras.info 12/2016
Magazyn Nuras.info
pobierany jest średnio
w 65000 egz.,
nie może zabraknąć
w nim Twojej reklamy
klikn ij po s zczegó ły
Czy nie myślałeś
o wypromowaniu się na
łamach naszej gazety?
Magazyn Nuras.info nawiąże
współpracę z autorami artykułów. Jeżeli znasz się na fotografii
podwodnej, nurkowaniu, sprzęcie nurkowym, szkoleniu płetwonurków i chcesz zaistnieć w
świecie napisz do nas. Twój artykuł może być opublikowany.
Współpraca z nami nie jest odpłatna. W zamian za to oferujemy Ci jednak promocję w
renomowanym magazynie, zamieszczenie Twojego zdjęcia
oraz danych kontaktowych. Na
artykuły czekamy do 20 każdego miesiąca pod adresem
http://nuras.info/.
115