Mój pomys³ na
Transkrypt
Mój pomys³ na
Dzieñ Myœli Braterskiej Mój pomys³ na... KOMINEK Aby wprowadziæ uczestników kominka w odpowiedni nastrój i wyciszyæ, wejœcie do sali oœwietlone jest jedynie œwieczkami. S³ychaæ muzykê (Bratnie s³owo, Idziemy w jasn¹ lub inn¹ melodiê w podobnym nastroju). Przed sal¹ – w korytarzu, holu roz³o¿one s¹ i podœwietlone krótkie teksty o przyjaŸni i braterstwie. Uczestnicy kominka zajmuj¹ wybrane przez siebie miejsca. Rozpalamy ogieñ (œwiece) i rozpoczynamy kominek pieœni¹ (Ju¿ rozpali³o siê ognisko, P³onie ognisko lub inn¹ tradycyjnie œpiewan¹ w dru¿ynie przy tej okazji). Gawêda, czytanie wybranych tekstów przez osoby uczestnicz¹ce w kominku (przygotowuj¹ siê do tego wczeœniej). Ka¿dy tekst ma swój podk³ad muzyczny i ilustracjê w tle (slajdy). Po ka¿dym tekœcie œpiewamy dobran¹ do niego pieœñ. Pos³annictwem moim jest rozprzestrzenianie przyjaŸni i braterstwa na ca³ym œwiecie. Robert Baden-Powell W œwiecie pe³nym niepewnoœci i niepokoju nasz Ruch b³yszczy jak z³oty ³añcuch na ciemnym tle... Lady Olave Baden-Powell Przez braterstwo skautów do braterstwa narodów – oto dewiza poczynañ skautowych! Antoni Olbromski PrzyjaŸñ jest nie tylko owocem, którym mo¿emy siê cieszyæ, ale tak¿e okazj¹ do s³u¿by. przys³owie greckie Nie idŸ przede mn¹, bo mogê za tob¹ nie nad¹¿yæ. Nie idŸ za mn¹, bo nie umiem prowadziæ. IdŸ po prostu obok mnie i b¹dŸ moim przyjacielem. Albert Camus OPOWIEŒÆ PIERWSZA By³ sobie pewnego razu ch³opiec o z³ym charakterze. Jego ojciec da³ mu woreczek gwoŸdzi i kaza³ wbijaæ po jednym w p³ot, okalaj¹cy ogród, za ka¿dym razem, kiedy straci cierpliwoœæ i pok³óci siê z kimœ. Pierwszego dnia ch³opiec wbi³ w p³ot 37 gwoŸdzi. W nastêpnych tygodniach nauczy³ siê panowaæ nad sob¹ i liczba wbijanych gwoŸdzi mala³a z dnia na dzieñ: odkry³, ¿e ³atwiej jest panowaæ nad sob¹ ni¿ wbijaæ gwoŸdzie. Wreszcie nadszed³ dzieñ, w którym ch³opiec nie wbi³ w plot ¿adnego gwoŸdzia. Poszed³ wiêc do ojca i powiedzia³ mu o tym. Wtedy ojciec kaza³ mu wyci¹gaæ z p³otu jeden gwóŸdŸ ka¿dego dnia, kiedy nie straci cierpliwoœci i nie pok³óci siê z nikim. Mija³y dni i w koñcu ch³opiec móg³ powiedzieæ ojcu, ¿e wyci¹gn¹³ z p³otu wszystkie gwoŸdzie. Ojciec zaprowadzi³ ch³opca do p³otu i powiedzia³: „Synu, zachowa³eœ siê dobrze, ale spójrz, ile w p³ocie jest dziur. Ten p³ot nigdy ju¿ nie bêdzie taki, jak dawniej. Kiedy siê z kimœ k³ócisz i mówisz mu coœ brzydkiego, zostawiasz w nim ranê tak¹, jak te dziury w p³ocie. Mo¿esz wbiæ cz³owiekowi nó¿, a potem go wyci¹gn¹æ, ale rana pozostanie. Niewa¿ne, ile razy bêdziesz przeprasza³, rana pozostanie. Rana s³owna boli tak samo jak fizyczna. Przyjaciele s¹ rzadkimi klejnotami, sprawiaj¹, ¿e siê uœmiechasz i dodaj¹ ci otuchy. S¹ gotowi ciê wys³uchaæ, kiedy tego potrzebujesz, wspieraj¹ ciê i otwieraj¹ przed tob¹ swoje serca”. Wybacz przyjacielu wszystkie dziury, które pozostawi³em w twoim p³ocie... (W tle – pejza¿ i odg³os wbijanych gwoŸdzi). 16 OPOWIEŒÆ DRUGA W odleg³ej przesz³oœci ¿y³ bogaty i m³ody polityk, który wyruszy³ w podró¿ z misj¹ dyplomatyczn¹. Przekraczaj¹c wieczorem rzekê, us³ysza³ s³odkie tony lutni. Sam by³ zapalonym muzykiem, uj¹³ wiêc swój instrument i po krótkich poszukiwaniach odnalaz³ pasterza siedz¹cego na kamieniach starych ruin. W owych czasach arystokrata nie nawi¹zywa³ znajomoœci z ludŸmi z plebsu, ale miêdzy tymi dwoma narodzi³a siê przez muzykê jakaœ wiêŸ. Wspólna gra p³ynê³a g³adko i naturalnie, jak nurt rzeki. Raz do roku ambasador i pastuch odnawiali tê wiêŸ, która przerodzi³a siê w przyjaŸñ. Choæ w ci¹gu ca³ego roku grywali z innymi ludŸmi, ka¿dy z nich twierdzi³, ¿e tylko w przyjacielu odnalaz³ partnera doskonale go uzupe³niaj¹cego. Ambasador d³ugo usi³owa³ wydobyæ swego biednego przyjaciela z nêdzy, ale ten zawziêcie odmawia³. Nie chcia³ plamiæ przyjaŸni pieniêdzmi. Wiele lat póŸniej posiwia³y ambasador uda³ siê na miejsce spotkania, lecz nie znalaz³ tam swego przyjaciela. Próbowa³ graæ samotnie, lecz melodia brzmia³a smêtnie i cicho. Wreszcie nadszed³ ktoœ z wiadomoœci¹, ¿e pasterz zmar³ w czasie posuchy. Nowina pogr¹¿y³a ambasadora w depresji. Drêczy³a go œwiadomoœæ, ¿e móg³ pomóc przyjacielowi, a jednoczeœnie docenia³ zastrze¿enia tamtego. W smutku i rozpaczy ambasador po³ama³ sw¹ lutniê. „Gdy odszed³ mój przyjaciel, dla kogo mam teraz graæ?” Prawdziwa przyjaŸñ to rzadko spotykana harmonia. OPOWIEŒÆ CZWARTA O Bo¿e, oto dzieñ, w którym myœlimy jedne o drugich, od jednego kraju do drugiego, poprzez granice i kontynenty. Jesteœmy liczne, bardzo liczne i jesteœmy silne... Uczyñ nas jeszcze silniejszymi i liczniejszymi, uczciwszymi i zdecydowanymi pracowaæ dla Ciebie na tym œwiecie, który jest Twoim. Uczyñ, ¿eby mundur, który nosimy, nie by³ ubraniem wk³adanym z przyzwyczajenia lub dla wygody, ale przypomina³ nam, kim jesteœmy i kim chcemy byæ... Uczyñ, aby Prawo, któremu przyrzek³yœmy byæ pos³uszne, nie ogranicza³o siê tylko do s³ów, ale by³o wysi³kiem naszego ¿ycia, programem naszych dni. Uczyñ, aby przyrzeczenie pomaga³o nam ka¿dego ranka, kiedy idziemy naprzeciw nowego dnia, i by³o si³¹ ka¿dego wieczoru, kiedy zmêczone wykonan¹ prac¹, szczêœliwe lub smutne, przyjmujemy odpoczynek nocy. /Lao Tsy, „365 DNI Z TAO”/ (Zdjêcie druha S. Mirowskiego + pieœñ Idziemy w jasn¹). (Piosenka „Wo³osatek” Po³¹czy³a nas muzyka – druga zwrotka i refren). OPOWIEŒÆ TRZECIA Znowu siê zbli¿a Dzieñ Myœli Braterskiej i zastanawiam siê, jak wiele z was, skautek, pamiêta, co znaczy i czym jest ta data. Wiêkszoœæ wie zapewne, ¿e upamiêtnia ona urodziny za³o¿yciela skautingu i moje. W tym dniu wszystkie skautki na ca³ym œwiecie powinny myœleæ g³êboko i z wdziêcznoœci¹ o tym, czym jest dla nas nasz Ruch, oraz powinny zrobiæ coœ, co pomo¿e wype³niæ jego misjê. Nasze skrzydlate myœli przelatuj¹ od jednego kraju do drugiego, daleko, daleko, ponad siedmioma morzami. Wraz z powiêkszaniem siê naszych szeregów, uczucie przyjaŸni rozszerza siê. W pe³nym k³opotów œwiecie, w którym dzisiaj ¿yjemy, nasze myœli dobrej woli maj¹ nieocenion¹ wartoœæ. /O. Baden-Powell, Przes³anie Naczelnej Skautki Œwiata na DMB/ (W tle zdjêcie Olave i cicha muzyka). CZUWAJ | 02.2003 /„Ksiêga Jaszczurki”/ OPOWIEŒÆ PI¥TA Na pewno mamy wci¹¿ z kim dzieliæ siê chlebem. W ka¿dym widzimy bliŸniego. BliŸni to ka¿dy cz³owiek. W obliczu nakazu mi³oœci stoj¹cego obok przykazania braterstwa, wszyscy s¹ ró¿ni. Ale czy jesteœmy pewni, ¿e niektórzy w naszych oczach nie pozostaj¹ „równiejsi” lub „mniej równi”? Czy nie drêczy nas w odniesieniu do kogoœ bakcyl lekcewa¿enia, niechêci, nie¿yczliwoœci i wrogoœci? /S. Mirowski/ OPOWIEŒÆ SZÓSTA Nie p³acz, ¿e przyjaciel odszed³, bo zapomnia³eœ zamkn¹æ okno; oddali³ siê przyjaciel, lecz zosta³a przyjaŸñ; teraz dopiero mo¿esz odkryæ, ¿e przyjaŸñ nale¿y do natury ducha, nie posiadania. PrzyjaŸñ jest darem, do którego dojrzewamy ka¿dego dnia, dlatego dopuszcza powroty; wa¿ne, aby za kimœ, kto odszed³, nie zamykaæ okna, ale posadziæ kwiaty jako wyraz wiary w jego powrót. (W tle kwiaty, równie¿ na pod³odze kwiaty. Ka¿dy mo¿e podejœæ i w³o¿yæ – „zasadziæ” kwiat do wazonu w milczeniu lub wspominaj¹c jak¹œ osobê.) Zakoñczenie. Kr¹g, pieœñ Bratnie s³owo. (W tle zdjêcie Baden-Powella i cytat: Pos³annictwem moim jest rozprzestrzenianie przyjaŸni i braterstwa na ca³ym œwiecie. Robert Baden-Powell). AP COŒ INNEGO, COŒ NOWEGO SYGNA£ Myœleliœcie kiedyœ, by zorganizowaæ w Dniu Myœli Braterskiej coœ innego ni¿ powa¿ny kominek o braterstwie? Jeœli nie, pomyœlcie o tym. Mo¿e w tym roku harcerki i harcerze z waszych dru¿yn, zamiast siedzieæ bezczynnie i s³uchaæ gawêdy, spêdz¹ czas na bardziej aktywnym zg³êbieniu idei DMB? W Dniu Myœli Braterskiej wysy³ajmy do wszystkich ludzi Sygna³ Dobrej Myœli! Czy myœleliœcie kiedyœ o tym, jak rzadko siê uœmiechamy? Jak rzadko uœmiechaj¹ siê do siebie ludzie na ulicy? Mo¿e pamiêtacie jedn¹ z czêœci „Je¿ycjady” Ma³gorzaty Musierowicz, w której bohaterowie zak³adaj¹ grupê Eksperymentalnego Sygna³u Dobra? Kilkoro m³odych ludzi, chodz¹c po ulicach, uœmiecha siê do innych. Co robi¹ inni? Najpierw dziwnie siê przygl¹daj¹ i szukaj¹ wokó³ osoby, do której skierowany jest uœmiech. Potem jednak sami te¿ siê uœmiechaj¹, a gdy ju¿ uœmiech zagoœci na twarzach, ciê¿ko siê go pozbyæ, wiêc zostaje i zara¿a innych! Dlaczego nie naœladowaæ tego pomys³u? Mo¿e w³aœnie Dzieñ Myœli Braterskiej stanie siê okazj¹ do rozes³ania Sygna³u Dobrej Myœli? Sygna³u, który jest szybszy ni¿ s³owa i czyny. Uœmiechasz siê i od razu masz efekt. Ktoœ te¿ siê do ciebie uœmiecha. Proste, prawda? Wybierzmy siê wiêc w Dzieñ Myœli Braterskiej na spacer po miejskim deptaku. Uœmiechajmy siê do wszystkich. A ka¿demu, kto odwzajemni uœmiech, dajmy ma³y prezencik – kartonik z lilijk¹ – logiem ZHP i krótkim opisem, czym dla nas jest Dzieñ Myœli Braterskiej. Kto wie, mo¿e uœmiech ju¿ im zostanie i teraz oni bêd¹ wysy³aæ Sygna³ Dobrej Myœli? KK · Wiecie, czym jest braterstwo? „S³ownik jêzyka polskiego PWN” podaje tak¹ definicjê: „uczucia braterskie, przyjaŸñ, solidarnoœæ, kole¿eñstwo”. Skoro tak, to znaczy, ¿e jest to dzieñ dla naszych przyjació³ i kolegów! Zorganizujcie spotkanie z nimi lub wybierzcie siê razem na wycieczkê za miasto. · Dzieñ Myœli Braterskiej to dzieñ urodzin Olave i Roberta Baden-Powellów. Wyprawcie im urodziny, zaproœcie goœci: znajomych instruktorów, kolegów ze szko³y, rodziców. Niech to bêd¹ urodziny z rozmachem – takie z tortem i tañcami. Pewnie chcielibyœcie, aby wam ktoœ zorganizowa³ urodzinow¹ niespodziankê? Zróbcie wiêc j¹ wszystkim tym, których zaprosicie. · Zorganizujcie wspólnie z zaprzyjaŸnionymi dru¿ynami mecz halowej pi³ki no¿nej, siatkówki, koszykówki albo inny turniej sportowy. Tego dnia szczególnie zwróæcie uwagê na zasady fair play! Podkreœlcie, ¿e tak w³aœnie powinny odbywaæ siê ka¿de rozgrywki sportowe. · Zorganizujcie grê terenow¹, dziêki której harcerki i harcerze poznaj¹ specyfikê piêciu regionów skautowych. W pobliskim parku rozstawcie piêæ punktów kontrolnych, ka¿dy z nich bêdzie symbolem jednego z regionów. Na ka¿dym punkcie harcerki i harcerze wykonaj¹ zadania zwi¹zane z danym regionem. · Jeœli macie zupe³nie m³od¹ dru¿ynê, Dzieñ Myœli Braterskiej bêdzie dobrym momentem na zapoznanie harcerek i harcerzy z wiadomoœciami na temat rodziny skautowej. Na zbiórce mo¿ecie wykorzystaæ analogie do w³asnych rodzin. Harcerki i harcerze mieliby wykonaæ drzewo genealogiczne przyk³adowej rodziny, a nastêpnie „odkryæ”, ¿e skauting to te¿ rodzina, równie wielopokoleniowa, tak¿e zró¿nicowana i tylko jej cz³onkowie mówi¹ w ró¿nych jêzykach. · Pewnie robicie czasem zdjêcia? A mo¿e przegl¹daliœcie kiedyœ te, które znajduj¹ siê na stronie www.foto.zhp.org.pl? Jeœli macie zbiory wspania³ych fotografii, które pasuj¹ do has³a „Myœli dobrej woli” lub w³aœnie teraz przysz³o wam do g³owy, by zaj¹æ siê fotografowaniem, to koniecznie zg³oœcie siê do konkursu na najlepsz¹ fotografiê, organizowanego przez Wydzia³ Programowy GK ZHP. Szczegó³owe zasady konkursu znajdziecie na stronie www.program.zhp.org.pl. · Pamiêtajcie o przyjacio³ach, kolegach, znajomych, zaprzyjaŸnionych dru¿ynach – wyœlijcie im koniecznie kartkê, SMS-a, list, e-maila z ¿yczeniami i z³ot¹ myœl¹ wybran¹ specjalnie dla nich! KK ¿ynowi, aæ inni dru y wykorzyst lib odami og m ch e ob ór zwi¹zane z pozycje, kt je ro p yc d e e tra aw ciek s¹ jakieœ ych jeszcz Jeœli macie omys³y, któr odowiskach p œr e w ch no zy na as m P ww o GK ZH acie ca³kie jeœli od lat lub jeœli m rogramoweg l, Wydzia³u P Braterskiej li o d yœ m.zhp.org.p je M ra e a g ci ni D to przeœlij e www.pro ni e, ro ci st iœ al na ow je œcimy nie wyprób rg.pl. Zamie struktorom. [email protected] ³y innym in og adres prog om p ia en cz d ia doœw aby wasze CZUWAJ | 02.2003 Amicus certus in re incerta cernitur. (Przyjaciela pewnego poznaje siê w sytuacji niepewnej.) Cyceron Braterstwo jest tym, co wyró¿nia cz³owieka, zwierzêta znaj¹ tylko mi³oœæ. ¯eby znaleŸæ braci, muszê odwo³aæ siê do cz³owieka. Jean Giraudoux Jedyny sposób, aby samemu mieæ przyjació³, to samemu byæ przyjacielem. Ralph Waldo Emerson Kto szuka przyjaciela bez wad, pozostanie bez przyjaciela. przys³owie wschodnie Dwojgu jest lepiej ni¿ jednemu, poniewa¿ razem mog¹ pracowaæ skuteczniej. Jeœli jeden z nich upadnie, drugi mo¿e go podnieœæ. Pismo Œwiête, Ksiêga Koheleta 4,9-10a Czasami wystarcza jeden promieñ s³oñca. Jedno mi³e s³owo. Jedno pozdrowienie. Jedna pieszczota. Jeden uœmiech. Potrzeba tak ma³o, by uszczêœliwiæ tych, którzy znajduj¹ siê obok nas. A wiêc dlaczego tego nie robimy? Bruno Ferrero Powiedz mi, kto s¹ twoi przyjaciele, a powiem ci, kim jesteœ. Od tej zasady historia zna jeden wyj¹tek: Judasz, którego znajomoœciom nie mo¿na nic zarzuciæ. Ernest Hemingway Znaæ kogoœ tu czy tam, z kim ³¹czy nas niæ porozumienia mimo odleg³oœci lub niewypowiedzianych myœli – to mo¿e zmieniæ ziemiê w ogród. Johann Wolfgang Goethe 17 Dzieñ Myœli Braterskiej Mój pomys³ na... GAWÊD A WYŒCIG „Motyl siadaj¹c na kwiecie rozpoœciera skrzyd³a, bo wie, ¿e istot¹ jego bytu jest lot. Jednak nawet on – ma³y, bezbronny, niepewny – ma œwiadomoœæ, ¿e w istnieniu jest jedna, jedyna rzecz wa¿niejsza od lotu – inne motyle...” Historia, któr¹ chcia³abym wam opisaæ, wydarzy³a siê na jednym z obozów mojej dru¿yny. Tak naprawdê nie jest wa¿ne, gdzie i kiedy i kim by³y druhny, bior¹ce w niej udzia³. Wa¿ne jest, ¿e w drobnym u³amku sekundy przekona³yœmy siê, czym naprawdê jest braterstwo... Prawdziwa przyjaŸñ nie powinna nigdy ukrywaæ tego, co myœli. Leniwy wiatr ko³ysa³ lekko trzcinami, gêsto porastaj¹cymi piaszczyste nadbrze¿e jeziora. Jasne poranne s³onko nieœmia³o wychodzi³o zza horyzontu, nape³niaj¹c ca³y œwiat wol¹ ¿ycia i dzia³ania. Drobne listki buczyny, rosn¹cej nieopodal namiotu zastêpu „Endemity”, gra³y sw¹ codzienn¹ pobudkê. Chwilê póŸniej na ma³ej leœnej polanie zabrzmia³a piosenka witaj¹ca nowy dzieñ... œw. Hieronim Nawet cieñ przyjaciela starczy, aby uczyniæ cz³owieka szczêœliwym. Menander Prawdziwa przyjaŸñ jest jak roœlina: wzrasta powoli i musi znieœæ wiele przeciwnoœci, zanim nabêdzie praw do miana przyjaŸni. George Washington Wzajemny szacunek nadaje przyjaŸni trwa³oœæ. 18 phm. Katarzyny Krawczyk hm. Anny Poraj phm. Martyny Tochowicz Wykorzystano pomys³y na Dzieñ Myœli Braterskiej: John Henry Newman „Rano, kiedy budzê siê rano, gdy przychodzi spokojnie jasny dzieñ, mija sen...” To by³ jeden z ostatnich dni obozowych. Dziœ rozstrzygnie siê, który z zastêpów przez ca³y przysz³y rok nosiæ bêdzie w prawym rogu ko³nierzyka ma³y, w³asnorêcznie wyhaftowany emblemat szarotki – symbol naszej doskona³oœci. Rywalizacja by³a bardzo wyrównana, wszak to jedno z najwiêkszych wyró¿nieñ w dru¿ynie... O wynikach mog³a w znacznym stopniu przes¹dziæ odbywaj¹ca siê tego dnia olimpiada sportowa. Wszystkie dziewczêta wiedzia³y, ¿e musz¹ daæ z siebie wszystko... Wystartowa³a. Jeszcze chwilê temu sta³a skulona w pozycji startowej w wyczekiwaniu na sygna³, sygna³ do lotu. Drobne, rdzawe kamyczki ¿wiru delikatnie kaleczy³y jej d³onie, nie pozwalaj¹c na ca³kowite skupienie. Gdzieœ w oddali jakby s³ysza³a krzyki zgromadzonych harcerek, gdzieœ pad³o jej imiê skandowane chyba przez zastêpow¹, ale tak naprawdê czu³a siê tak, jakby jej to wcale nie dotyczy³o... Interesowa³a j¹ tylko wygrana. Wiedzia³a, ¿e „Z³ocienie” na ni¹ licz¹. DŸwiêk sygna³ówki przeszy³ powietrze. Ruszy³a. Bieg³a byle szybciej, byle dalej od reszty, byle bli¿ej czarnego napisu META. Z pocz¹tku wszystko sz³o dobrze, doping zastêpu niós³ j¹ jak na skrzyd³ach, nogi same prowadzi³y ku zwyciêstwu. W duchu zaczyna³a powoli widzieæ siebie na najwy¿szym stopniu podium, z drewnianym, pomalowanym ¿ó³t¹ farb¹ plakatow¹, ale jak¿e dla niej cennym, kr¹¿kiem na piersi, z bukietem polnych kwiatów. Gdzieœ w g³êbi duszy czu³a nieokie³znan¹ radoœæ, pozosta³e reprezentantki zosta³y daleko w tyle, wewnêtrzny triumf przepe³ni³ j¹, poch³on¹³... CZUWAJ | 02.2003 Nagle wszystko zawirowa³o. Zupe³nie niespodziewanie potknê³a siê i upad³a. Œwiat w jednej sekundzie stan¹³ w miejscu – koniec snu o szarotce, maleñkim bia³ym kwiatku, wszystko przepad³o... Czu³a ciep³o nagrzanego z³otymi promieniami s³oñca piasku przy swojej twarzy, nie potrafi³a podnieœæ g³owy, po policzku wolno, leniwie œcieka³a jedna jedyna maleñka ³za, niby zupe³nie przypadkowa, dla niej jednak by³a jak rozpalone ¿elazo... Reszta dziewcz¹t nie zwróci³a uwagi na jej upadek. Ich celem równie¿ by³a wygrana. Klêska rywalki zwiêksza³a ich szansê, szansê na laury, medal, kwiaty, szansê na poczucie siê choæ przez chwilê kimœ wa¿nym, jedynym, wybranym, szansê na bycie zwyciêzc¹, szansê na szarotkê... I wtedy sta³o siê coœ, co sprawi³o, ¿e rozentuzjazmowany t³um harcerek w jednej chwili zamilk³. Sylwia, zupe³nie niepozorna, nie rzucaj¹ca siê w oczy proporcowa „Siklawy”, przystanê³a przy le¿¹cej na bie¿ni kole¿ance. Przerwa³a bieg, uklêk³a i poda³a jej d³oñ. Wiedzia³a, ¿e to oznacza przegran¹, ale nie zastanawiaj¹c siê ani chwili, wyci¹gnê³a ma³¹, lekko dr¿¹c¹ rêkê. Rêkê, która tak naprawdê tonê³a w du¿ej, silnej d³oni le¿¹cej, ale która nios³a to, co w tym momencie by³o jej tak bardzo potrzebne: czyste, proste braterstwo... Jesteœmy harcerkami. Nie w pi¹tek na zbiórce, nie na biwaku, nie na obozie, nie wtedy, gdy zak³adamy mundur. Jesteœmy harcerkami tu i teraz, jesteœmy harcerkami wszêdzie tam, gdzie jesteœmy. Jesteœmy harcerkami ka¿dego dnia, w ka¿dej godzinie. Mamy Prawo, które mówi nam jak ¿yæ. Wiêkszoœæ z nas gdzieœ w œrodku sosnowego czy bukowego boru wypowiedzia³a kiedyœ rotê Przyrzeczenia. Pamiêtasz ten moment? Pamiêtasz szum drzew nisko pochylonych nad w¹sk¹, piaszczyst¹ dro¿yn¹, spokojny, bezpieczny trzask bierwion, dopalaj¹cych siê w ¿yciodajnym ognisku? Wilgotny smak nocnego lasu? A pamiêtasz s³owa, które wtedy wypowiedzia³aœ? „...nieœæ chêtn¹ pomoc bliŸnim...”, „byæ pos³uszn¹ Prawu Harcerskiemu”... Ile z nas by³oby staæ na taki gest? Ile z nas potrafi³oby poœwiêciæ coœ cennego dla drugiej z nas, nawet gdy chodzi tylko o bieg? Co dzieñ mijasz ludzi, którzy potrzebuj¹ w³aœnie twojej pomocy, twojej rêki, twojego uœmiechu. Czy zajêta w³asnymi sprawami, ci¹gle za czymœ goni¹c, spiesz¹c siê dostrzegasz ich? Ka¿da z nas ma w³asne marzenia, plany, cele. I dobrze! Tak powinno byæ. Ale dopiero w powi¹zaniu z drugim cz³owiekiem nabieraj¹ one wagi. W oderwaniu od niego s¹ niewa¿ne, bezbarwne, nijakie. Dopiero ludzie nadaj¹ sens marzeniom. Chwilê po zakoñczeniu biegu do Sylwii podesz³a jedna z harcerek i zapyta³a „dlaczego”? Nie potrafi³a zrozumieæ, jak mo¿na poœwiêciæ mo¿liwoœæ wygranej dla innej osoby. Przecie¿ to by³ tylko bieg, sport... Sylwia uœmiechnê³a siê i szepnê³a: „...a za brata uwa¿a ka¿dego innego harcerza”. MT