Karl Jaspers w Bazylei - Filo

Transkrypt

Karl Jaspers w Bazylei - Filo
Filo–Sofija
Nr 1 (3), 2003, s. 161-166
ISSN 1642-3267
Miros³aw ¯elazny
Karl Jaspers w Bazylei
Karl Jaspers zarówno, gdy idzie o wyznawane pogl¹dy, jak i koleje ¿ycia
w ka¿dym aspekcie mo¿e uchodziæ za postaæ niestereotypow¹. Wielki niemiecki
patriota, a zarazem nieustêpliwy opozycjonista, gdy idzie o krytykê ducha niemieckiego (zw³aszcza w aspekcie krytyki polityki pruskiej). Jedyny wielki filozof
niemiecki, który bêd¹c w opozycji wobec hitleryzmu ca³y okres nazizmu oraz
wojny prze¿y³ w III Rzeszy. Autorytet moralny rodz¹cej siê Republiki Federalnej,
który w momencie, gdy jego kraj zaczyna objawiaæ symptomy odrodzenia politycznego i gospodarczego, emigruje do Bazylei i przyjmuje szwajcarskie obywatelstwo. Mimo to do koñca ¿ycia nie przestaje zabieraæ g³osu w sprawach istotnych
dla ducha niemieckoœci, w ostatnich zaœ latach zdradza szczególne zainteresowania
filozofi¹ polityczn¹.
Ka¿da próba powi¹zania zdumiewaj¹cej biografii Jaspersa z g³oszonymi
przez filozofa pogl¹dami politycznymi i filozoficznymi, prowadz¹ca w efekcie
do próby wyjaœnienia przyczyn jego niezwyk³ych decyzji podejmowanych w ró¿nych okresach ¿ycia, wymaga³aby niew¹tpliwie gruntowniejszych studiów. Wci¹¿
pozostaje otwartym pytanie, w jakim zakresie decyzje Jaspersa motywowane by³y
wzglêdami osobistymi (zwi¹zek ma³¿eñski z osob¹ ¿ydowskiego pochodzenia,
specyficzne wychowanie w domu rodzinnym, rozczarowanie postaw¹ kolegów
z uniwersytetu), w jakim zaœ mo¿na je uznaæ za próbê konsekwentnej realizacji
okreœlonego programu politycznego zakoñczonej pora¿k¹. Niniejszy krótki
artyku³ w ¿adnym wypadku nie mo¿e stanowiæ próby rozwi¹zania tych niezwykle
z³o¿onych kwestii. Chcia³bym raczej, a¿eby by³ on prób¹ przypomnienia kilku
niezwykle istotnych faktów oraz specyficznej wypowiedzi „ze znakiem prywatnym”.
Karl Jaspers urodzi³ siê w 1883 r. w Oldenburgu jako potomek bogatej
rodziny kupieckiej. Z rodzinnego domu wyniós³ wiêc wychowanie w duchu
Zelazny.p65
161
2004-03-04, 17:35
162
MIROS£AW ¯ELAZNY
poszanowania tradycyjnych, liberalnych wartoœci mieszczañstwa zachodniego.
Podobnie jak wielu póŸniejszych polityków Republiki Federalnej, zw³aszcza
z krêgu Adenauera, zawsze odznacza³ siê niechêci¹ w stosunku do idei niemieckoœci kojarzonej z duchem pruskim.
Jak to wielokrotnie deklarowa³ w swoich póŸniejszych rozprawach politycznych, pierwsza wojna œwiatowa, która wywo³a³a g³êboki kryzys pañstwowoœci
niemieckiej, nie by³a dla niego wydarzeniem szokuj¹cym, raczej w œwietle analizy
historii najnowszej mo¿na by³oby uznaæ j¹ za nieuniknion¹ konsekwencjê niemieckiego militaryzmu. Wypowiadaj¹c siê na temat racji moralnych, które ostatecznie
nale¿a³o zbilansowaæ po zakoñczonych dzia³aniach wojskowych, Jaspers z g³êbok¹ gorycz¹ stwierdza, ¿e ostatecznie polityka niemiecka musi tu byæ oceniona
negatywnie.
Jednym z podstawowych za³o¿eñ ustroju demokratycznego (filozofowie
zwracali na to uwagê od dawna, najdobitniej bodaj Kant w rozprawie Zum ewigen
Frieden) jest cywilna kontrola nad wojskiem. Powód jest prosty. W wojsku nie
mo¿e byæ demokracji, ostateczne decyzje zawsze dokonuj¹ siê moc¹ rozkazu
prze³o¿onego. Zbyt silna rola struktur wojskowych w pañstwie zawsze grozi,
¿e cywilnemu obywatelowi zostanie bezprawnie odebrana czêœæ jego wolnoœci
w imiê praw i idea³ów, które w sposób zasadny obowi¹zywaæ mog¹ tylko w wojsku.
Oczywiœcie istota ka¿dej pañstwowoœci polega na tym, ¿e obywatel rezygnuje z czêœci swej wolnoœci po to, a¿eby mog³a istnieæ wspólnota. System demokratyczny wymaga jednak, by by³a to czêœæ mo¿liwie najmniejsza w stosunku do
zwyk³ego obywatela. W ka¿dym pañstwie istniej¹ bowiem struktury spo³eczne,
do których przynale¿¹ obywatele dobrowolnie lub pod przymusem pozbawieni
wiêkszej czêœci swej osobistej wolnoœci, ani¿eli ogó³. Do struktur takich nale¿y
wojsko. Zarówno zawodowy wojskowy, jaki i poborowy ¿o³nierz jest zobowi¹zany
do daleko wiêkszego pos³uszeñstwa wobec zwierzchniej w³adzy ani¿eli ma to
miejsce w ¿yciu cywilnym. Jest te¿ zobowi¹zany do tajemnicy wojskowej i w
znacznym stopniu podlega ograniczeniu, gdy idzie o prawo do wypowiadania
swych w³asnych pogl¹dów.
Mo¿na wiêc powiedzieæ, ¿e w obrêbie spo³eczeñstwa obywatelskiego istnienie takich instytucji jak wojsko lub aparat przymusu stanowi z³o konieczne.
Z³o, gdy¿ zadaniem demokracji jest obrona wolnoœci ka¿dego obywatela, zw³aszcza
w tak elementarnej kwestii jak swoboda wypowiedzi (bez niej ka¿de spo³eczeñstwo ³atwo mo¿e siê staæ spo³eczeñstwem rz¹dzonym przez przemoc lub
z¿eranym przez korupcjê). Konieczne, bowiem jak powtarza Jaspers za Kantem,
je¿eli obywatele tworz¹cy spo³ecznoœæ nie chc¹ zrezygnowaæ z czêœci swej wolnoœci wymaganej dla dobra wspólnoty, a istnienie spo³ecznoœci staje pod znakiem
zapytania, wolnoœæ ta musi im byæ zabrana si³¹. Jest to bardzo z³e rozwi¹zanie,
ale ka¿de inne mo¿e okazaæ siê jeszcze gorsze.
Mistrz Jaspersa, Immanuel Kant, w swej filozofii polityki u¿ywa³ specyficznego terminu „polska wolnoœæ”. Oznacza³ on mentalnoœæ spo³eczeñstwa,
Zelazny.p65
162
2004-03-04, 17:35
163
KARL JASPERS W BAZYLEI
w którym ka¿dy dba o swoj¹ w³asn¹ wolnoœæ, od¿egnuj¹c siê od wszelkich wyrzeczeñ na korzyœæ wspólnoty. Rodowód tego terminu jest oczywisty. Królewiecki
filozof mia³ na myœli, jako szczególny przyk³ad, osiemnastowieczne spo³eczeñstwo polskie. Z drugiej strony wiemy, ¿e mimo ponawianych deklaracji
nie by³ on entuzjast¹ zmilitaryzowanego ustroju pruskiego i ¿e sam popada³ w konflikty z cenzur¹. O oficjalnej krytyce mentalnoœci pruskiej jako mentalnoœci militarystycznej w przypadku Kanta nie mog³o jeszcze byæ mowy. Nie bez racji mo¿na
jednak za³o¿yæ, ¿e w¹tek ten powróci w³aœnie w myœli jednego z jego najwybitniejszych nastêpców, Karla Jaspersa.
Jaspers podobnie jak Kant, ale w obliczu niewspó³miernie bardziej bolesnych doœwiadczeñ ¿yciowych, po klêsce Niemiec 1918 r., z gorycz¹ musi uznaæ
wy¿szoœæ demokracji francuskiej nad zmilitaryzowan¹ pseudodemokracj¹ prusk¹.
Uzasadniaj¹c tê bolesn¹ tezê, przypomina o dwóch, byæ mo¿e prze³omowych
dla biegu pierwszej wojny œwiatowej, faktach. Pierwszy z nich to próba buntu
podjêtego na froncie francuskim w 1916 r. przez pacyficznie nastawionych ¿o³nierzy. Clemenceau, sprawuj¹cy wówczas funkcjê prezydenta Francji, w obliczu
zagro¿enia uda³ siê na front w ubraniu cywilnym. Rebeliê uda³o siê uœmierzyæ.
Drugi fakt dotyczy wydarzeñ, które rozegra³y siê po drugiej stronie frontu, w Niemczech 28 paŸdziernika 1918 r. Niemcy w³aœciwie przegra³y ju¿ wojnê na l¹dzie,
honoru kraju mia³a jednak broniæ flota staczaj¹c decyduj¹ca bitwê. Sfrustrowani
marynarze odmówili walki. Po powrocie okrêtów do portu w³adze wojskowe
wyda³y rozkaz aresztowania szeœciuset z nich. Faktycznie sta³o siê to iskr¹ rzucon¹
na beczkê prochu, wywo³uj¹c rebeliê wojskow¹ w ca³ych Niemczech, a nastêpnie
rewolucjê.
Obydwa przytoczone przez Jaspersa przyk³ady znakomicie ukazuj¹, jak
ró¿ny jest sposób reagowania na zjawisko za³amania siê umowy spo³ecznej w spo³ecznoœciach demokratycznych i niedemokratycznych. Clemenceau zrozumia³,
¿e skala buntu ¿o³nierzy na froncie przekroczy³a ju¿ wymiar, w którym mo¿na by
mówiæ o rebelii pewnej grupy powo³anej do specjalnych zadañ. ¯o³nierze stali
siê dla niego z powrotem zwyk³ymi obywatelami, z którymi fakt szczególnej roli,
jak¹ odgrywaj¹ w spo³eczeñstwie musia³ byæ negocjowany na nowo. W Niemczech
z kolei struktury wojskowe traktowane by³y jako specyficzna elita spo³eczeñstwa.
W konsekwencji fakt, i¿ ¿o³nierzowi przyznaje siê mniej wolnoœci osobistej
ani¿eli normalnemu obywatelowi, uznawany by³ nie za wyj¹tek od obowi¹zuj¹cej
regu³y, lecz raczej jako wzór do naœladownictwa. Gdy zabrak³o narzêdzi przymusu
okaza³o siê, ¿e nie istniej¹ ju¿ ¿adne racje, do których mo¿na by³oby siê odwo³aæ.
Stoj¹c przed pytaniem o konsekwencje polityczne i historyczne pierwszej
wojny œwiatowej udziela Jaspers doœæ ambiwalentnej odpowiedzi. Z jednej strony
zgadza siê, i¿ warunki traktatu wersalskiego, faktycznie neguj¹ce autonomiê polityczn¹ Niemiec, stanowi³y bardzo istotn¹ przeszkodê na drodze przysz³ej budowy
demokratycznego systemu rz¹dów. Z drugiej, nie mo¿e przeboleæ, ¿e mimo
wszelkich okropnoœci wojennych i wspomnianego kryzysu rewolucyjnego, nasta-
Zelazny.p65
163
2004-03-04, 17:35
164
MIROS£AW ¯ELAZNY
wienie militarystyczne w mentalnoœci niemieckiej nie zosta³o jednak przezwyciê¿one.
Szczególnie bolesne wydawa³o mu siê uzale¿nienie uniwersytetów od doraŸnych interesów nacjonalistycznych Niemiec. Filozof wielokrotnie podkreœla³,
¿e instytucje uniwersytetów, podobnie jak koœcio³ów realizuj¹ interesy ponadnarodowe. Nauka nie mo¿e byæ œrodkiem propagandy, choæ jej zadaniem jest badanie
i interpretowanie wszelkich, nawet najbardziej kontrowersyjnych faktów. W 1924 r.
na uniwersytecie w Heidelbergu, tradycyjnie zwi¹zanym z nazwiskiem Jaspersa,
prowadzi³ wyk³ady privatdozent Emil Julius Gumbel. W trakcie publicznych
wyst¹pieñ wielokrotnie podkreœla³ on, ¿e patetyczne g³oszenie chwa³y ¿o³nierzy
poleg³ych na frontach wojny nale¿a³oby uznaæ za odwracanie uwagi od faktu
jednego z najwiêkszych mordów w historii ludzkoœci. Nacjonalistyczni koledzy
profesorowie wysunêli zarzut, ¿e tego typu wypowiedzi obra¿aj¹ honor poleg³ych
Niemców i dlatego Gumbla nale¿a³oby pozbawiæ praw nauczania. Powo³ano
trzyosobow¹ komisjê dyscyplinarn¹, w sk³ad której wchodzi³ miêdzy innymi
Jaspers. Jako jedyny z ca³ej trójki odrzuci³ on wniosek o potêpieniu privatdozenta,
twierdz¹c, ¿e w tym wypadku obowi¹zuje zasada wolnoœci wypowiedzi na uniwersytecie.
Nie oznacza to oczywiœcie, ¿e autor Filozofii tym samym odmawia³ chwa³y
¿o³nierzom, którzy z³o¿yli swe ¿ycie na frontach wojny, ani te¿ zw³aszcza, ¿e by³by
sk³onny zaakceptowaæ postanowienia traktatu wersalskiego w jego obecnej formie.
Uwa¿a³ jedynie, i¿ instytucja uniwersytetu powinna zagwarantowaæ wyk³adowcy
wolnoœæ wypowiedzi we wszystkich kwestiach, które nie stanowi¹ naruszenia
prawa. Kolegialne cia³a naukowców powinny dbaæ o to, a¿eby w trakcie zajêæ
uniwersyteckich nie by³y g³oszone treœci jawnie fa³szywe, a¿eby rzeczywistej
nauki nie zast¹piæ hochsztaplerk¹, przede wszystkim zaœ, a¿eby nauka nie sta³a siê
narzêdziem propagandy politycznej i ideologicznej.
Dziesiêæ lat póŸniej sam Jaspers w zmieniaj¹cych siê niemieckich realiach
politycznych z gorycz¹ doœwiadczy, ¿e historia jak gdyby cofnê³a siê. Na nowo
rozkwita kult pañstwa militarystycznego, tyle, ¿e jego narodowosocjalistyczna
forma przeroœnie wszelkie wyobra¿enia z czasów tradycyjnej pañstwowoœci
pruskiej. Ze znacjonalizowanych uniwersytetów usuniêci zostan¹ profesorowie
o niewygodnych pogl¹dach, zw³aszcza zaœ o kwestionowanym ¿ydowskim pochodzeniu. Sam Jaspers, zarówno ze wzglêdu na swoje przekonania, jak i ma³¿eñstwo
z osob¹ pochodzenia ¿ydowskiego, odsuniêty zostanie od nauczania i wys³any na
przedwczesn¹ emeryturê. Jak g³osi tradycja, tylko dziêki osobistym kontaktom
uda³o mu siê unikn¹æ zsy³ki do obozu koncentracyjnego.
Po 1945 r. ocala³y filozof zostaje powszechnie uznany za najwiêkszy autorytet moralny spoœród tych, którym uda³o siê prze¿yæ w III Rzeszy. Podejmuje
wyk³ady na uniwersytecie, wspó³pracuje z amerykañskimi w³adzami okupacyjnymi, rozwa¿ana jest nawet jego kandydatura, gdy idzie o obsadzanie stanowisk
ministerialnych w rz¹dzie Adenauera. Niestety, jak deklaruje w swych rozprawach,
Zelazny.p65
164
2004-03-04, 17:35
165
KARL JASPERS W BAZYLEI
sytuacja polityczna zaczyna znów mu przypominaæ okres Republiki Weimarskiej.
Z jednej strony spo³eczeñstwo niemieckie, przynajmniej na zewn¹trz, zdecydowanie odrzuca miniony system rz¹dów, oficjalnie uznaje siê nawet wy¿szoœæ demokracji typu anglosaskiego nad rodz¹cym siê z gruzów systemem politycznym
Niemiec. Z drugiej strony, gdy stawia siê pytanie o problem winy, poczucie dumy
narodowej, wyboru pomiêdzy samokrytyk¹ a patriotyzmem, dylematy okazuj¹ siê
¿enuj¹ce. Doœwiadczy³a tego chocia¿by Marlena Dietrich, przez wielu obywateli
Republiki Federalnej schizofrenicznie uznana za zdrajczyniê. Obywatele ci byli
oczywiœcie, chyba nawet w swym w³asnym przekonaniu, osobami, które przezwyciê¿y³y przesz³oœæ nacjonalistyczn¹. Wiêkszoœæ z nich rozbicie hitleryzmu
ostatecznie uzna³a za dobre. Nie byli jednak w stanie pogodziæ siê z myœl¹, ¿e z
obcym, choæ demokratycznym pañstwem uwalniaj¹cym ich od zmory, móg³
wspó³pracowaæ ich wspó³ziomek. Mimo woli ustawili siê wiêc oni na pozycji oczekiwania, ¿e demokracja i wolnoœæ przyjad¹ nad Ren na amerykañskich czo³gach.
Jaspers w perspektywie zarysowanych sporów jawi siê jako postaæ szczególnie k³opotliwa. Ryzykuj¹c ¿yciem swoim i swojej ¿ony, pozosta³ w Niemczech, choæ jeszcze przed 1939 r. móg³ spokojnie wyemigrowaæ. ¯aden przeciwnik
hitleryzmu nie móg³ mu nic zarzuciæ w kwestii wspó³pracy z w³adzami nacjonalistycznymi, ale te¿ ¿aden niemiecki patriota, nawet narodowy socjalista, nie móg³by
stwierdziæ, ¿e w jakikolwiek sposób sprzeciwi³ siê pañstwowoœci niemieckiej.
Pozosta³ niewygodnym krytykiem, autorytetem moralnym, którego w nowych
realiach trudno by³o zaakceptowaæ, ale z którym – z „Kasandr¹ z Bazylei”, jak
pisa³o siê w latach szeœædziesi¹tych – te¿ nie sposób by³o podj¹æ dyskusji.
Przydomek ten nawi¹zuje do zdumiewaj¹cej decyzji podjêtej przez filozofa w ostatnich latach ¿ycia, gdy postanowi³, rezygnuj¹c ze swej posady na uniwersytecie
w Heidelbergu, przenieœæ siê do Szwajcarii i przyj¹æ szwajcarskie obywatelstwo.
Jakie by³y powody tej decyzji? Byæ mo¿e w du¿ej czêœci osobiste. K³uj¹cy w oczy
autorytet moralny ze sw¹ ¿on¹ ¯ydówk¹ (jedn¹ z niewielu, które w Niemczech
prze¿y³y wojnê) musia³ czuæ siê w realiach Republiki Federalnej postaci¹ wyobcowan¹. Z drugiej strony sama emigracja mo¿e byæ uznana za wyraz swoistej
kapitulacji osobistej na gruncie g³oszenia politycznych idea³ów. Stary filozof,
raz ju¿ dotkniêty bolesnymi doœwiadczeniami w okresie Republiki Weimarskiej,
znów dostrzega w niemieckim ¿yciu politycznym tê sam¹ bolesn¹ antynomiê
pomiêdzy wyznawaniem ogólnoludzkich wartoœci demokratycznych a koniecznoœci¹ patriotycznego lojalizmu i nie wierzy, a¿eby naród niemiecki tym razem
by³ w stanie przyznaæ siê do swej winy (jako jeden z nielicznych, egzystencjalista,
jest wyznawc¹ teorii moralnej, w ramach której mo¿na mówiæ o zgodzie narodów).
Dla wyznawcy tradycyjnej Kantowskiej filozofii polityki polityczny organizm tworzony przez Szwajcariê musia³ siê jawiæ jako szczególnie atrakcyjny.
Ma³y kraj, w któryn ró¿ni obywatele tej samej ma³ej spo³ecznoœci nale¿¹ do tak
odmiennych kultur, mówi¹ ró¿nymi jêzykami, a mimo to stanowi¹ pañstwow¹
jednoœæ tak w historii Europy, jak i œwiata, móg³ siê jawiæ jako ewenement.
Zelazny.p65
165
2004-03-04, 17:35
166
Jaspers, zas³u¿ony europejski bojownik o wartoœci liberalne móg³ tu przyjechaæ
na zas³u¿on¹ emeryturê. Trafi³ do spo³ecznoœci bliskiej jego idea³om, spo³ecznoœci
gdzie dominuj¹ wartoœci demokratyczne, zaœ armia funkcjonuje nieomal na zasadzie Kantowskiego dobrowolnego zrzeszenia obywateli. Wielki myœliciel niewiele mia³ tu jednak do roboty. Wyg³asza³ oczywiœcie wyk³ady, publikowa³ nowe
teksty, popularyzowa³ sw¹ filozofiê w nagraniach radiowych i telewizyjnych,
¿y³ w demokratycznym luksusowym raju, lecz jego zainteresowania polityczne
wci¹¿ koncentrowa³y siê na problemach ojczyzny, w której nie potrafi³ znaleŸæ
sobie miejsca, na dostatniej gospodarczo, lecz rozrywanej przez antynomie polityczne i moralne Republice Federalnej Niemiec.
Zelazny.p65
166
2004-03-04, 17:35