Nr 2 Czerwiec 2006 ISSN 1895-7331

Transkrypt

Nr 2 Czerwiec 2006 ISSN 1895-7331
Nr 2
Czerwiec 2006
ISSN 1895-7331
Szanowni Czytelnicy!
Okres wiosenno-letni to czas, w którym przyroda Warmii i Mazur najpe³niej ukazuje
nam swoje bogactwo. Du¿a lesistoœæ regionu, a przede wszystkim ogromna powierzchnia
jezior, stawów, oczek wodnych i otaczajacych je mokrade³ sprawia, ¿e przez wiêkszoœæ Polaków Warmia i Mazury postrzegane s¹ jako rezerwuar nieska¿onej przyrody i znakomite
miejsce do wypoczynku. Przemierzaj¹c Warmiê i Mazury podczas wakacyjnych wêdrówek,
nie nale¿y ograniczaæ kontaktu z przyrod¹ do obserwacji zielono-niebieskich plam mapy.
Przystañmy, przyjrzyjmy siê jej elementom sk³adowym – roœlinom, zwierzêtom i zespo³om,
które tworz¹. Na podró¿ po Puszczy Boreckiej – jednym z piêkniejszych leœnych kompleksów
regionu zabierze nas Andrzej Sulej, który zwróci nasz¹ uwagê na rzadkie i objête ochron¹
gatunki roœlin, które znalaz³y tu znakomite miejsce do bytowania. Nawet niezbyt spostrzegawczy obserwator przyrody mo¿e nad brzegami wód ujrzeæ œlady dzia³alnoœci bobrów –
zazwyczaj s¹ to zgryzy bobrowe, tamy lub ¿eremia. Rzadziej udaje siê zaobserwowaæ samego bobra, który jest zwierzêciem doœæ p³ochliwym. Czy by³o tak zawsze? Z artyku³u Paw³a
i Lucyny Janiszewskich dowiadujemy siê, ¿e ju¿ w XIX wieku zabito ostatnie bobry na Warmii i Mazurach, a ich obecne wystêpowanie zawdziêczamy staraniom przyrodników, którzy
wprowadzili bobry na ich stare siedziby.
Niech nas jednak nie usypia szum wiatru w koronach drzew i plusk fali w trzcinowiskach. Nieska¿ona przyroda nie jest nam dana na zawsze. Cz³owiek, choæby najbardziej siê
stara³, to poprzez swoj¹ gospodarkê zmienia œrodowisko. Nie wszystkim zwierzêtom i roœlinom to przekszta³cone przez cz³owieka œrodowisko odpowiada. Niekiedy nale¿y poprzez
aktywn¹ ochronê pomóc zagro¿onym gatunkom w przetrwaniu. Artyku³ Zbigniewa Zagrodzkiego wprowadza nas w problematykê ochrony bociana bia³ego wokó³ rezerwatu „Jezioro
Dru¿no”. Byæ mo¿e dziêki takim dzia³aniom wiêkszoœæ bocianów bia³ych bêdzie mia³a polski rodowód.
Mam nadziejê, ¿e oprócz rekomendowanych powy¿ej artyku³ów, ka¿dy z Szanownych
Czytelników znajdzie w tym numerze „Natury” coœ dla siebie. Dziêki uprzejmoœci Pana
Ryszarda Czerwiñskiego – znakomitego i znanego fotografika, mogliœmy stworzyæ na stronach 20–21 galeriê fotograficzn¹.
Na koniec nieco zawstydzaj¹ca Redakcjê informacja. Otó¿ ju¿ w pierwszym numerze
„Natury”, wdar³ siê na jej ³amy niesforny chochlik drukarski i oprócz pomniejszych figli,
zmieni³ imiê Pani Aliny Rodziewicz na Alicjê i nazwisko Pani Ewy Stajudy na Stajuga, za co
Szanowne Panie najmocniej przepraszam.
Na ok³adce: Czerwoñczyk dukacik (fot. A. S. Jadwiszczak)
Andrzej S. Jadwiszczak
Kwartalnik „Natura – Przyroda Warmii i Mazur” wydawany jest przez Wydawnictwo Mantis
i Towarzystwo Mi³oœników Przyrody Warmii i Mazur „Natura”.
Czasopismo finansowane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej
w Olsztynie
Redakcja: Andrzej S. Jadwiszczak (Redaktor Naczelny) tel. (89) 523 84 14, kom. 602 587 136, Marian Szymkiewicz
(Zastêpca Redaktora Naczelnego) tel. (89) 533 47 80.
Rada Programowa: Marian Szymkiewicz (Przewodnicz¹cy), Zygmunt Gawron, Alicja Nowak, Alina Rodziewicz, Krzysztof
S³owiñski, Alicja Szarzyñska, Marian Tomoñ, Lucjan Wo³os.
Adres Redakcji: Muzeum Przyrody w Olsztynie, ul. Metalowa 8, 10-603 Olsztyn, e-mail: [email protected]
Materia³ów niezamówionych Redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do dokonywania skrótów w nadsy³anych materia³ach.
FLORA
Roœliny chronione Puszczy Boreckiej
i jej najbli¿szych okolic
Andrzej Sulej
Puszcza Borecka jest stosunkowo niewielkim kompleksem leœnym po³o¿onym we wschodniej czêœci Pojezierza
Mazurskiego na pograniczu Krainy Wielkich Jezior, Pojezierza E³ckiego i Mazur Garbatych. Jej powierzchnia leœna wynosi oko³o 170 km2 i podzielona jest administracyjnie miêdzy dwa Nadleœnictwa: Borki i Czerwony Dwór.
Spoœród innych puszcz regionu wyró¿nia siê bardzo urozmaicon¹ rzeŸb¹ terenu, pod³o¿em glebowym oraz hydrografi¹, ukszta³towanymi w toku dzia³alnoœci l¹dolodu
skandynawskiego. Wystêpuj¹ tu liczne wzgórza morenowe oddzielone obni¿eniami, którymi w okresie wiosennym
sp³ywaj¹ wody. Czêsto te¿ spotyka siê bezodp³ywowe
niecki, w których woda stagnuje w okresie ca³ego roku.
Pagórki, o znacznym nachyleniu stoków, osi¹gaj¹ czasem
kilkudziesiêciometrowe przewy¿szenia. Zbudowane s¹ one
najczêœciej z glin zwa³owych, ale te¿ z piasków i ¿wirów.
We zachodniej czêœci puszczy spotykane s¹ sp³aszczone
wzgórza kemowe zbudowane z i³ów i ciê¿kich glin, które
na swoich krañcach porozcinane s¹ g³êbokimi w¹wozami.
Sieæ wodn¹ tworz¹ okresowo p³yn¹ce strumienie, bagna
i jeziora. Najwiêksze z nich skupiaj¹ siê w po³udniowowschodniej czêœci. S¹ to jeziora: £aŸno, Szwa³k Wielki
i Ma³y, Pilw¹g i Litygajno. Ze strumieni sp³ywaj¹cych
w ich kierunku bierze swój pocz¹tek wyp³ywaj¹ca z jeziora Litygajno rzeka E³k, która w górnym biegu nosi nazwê
£aŸna Struga. Poza skupieniem wiêkszych jezior na obszarze puszczy i w jej s¹siedztwie rozrzuconych jest kilka
mniejszych oczek polodowcowych.
Puszczañskie gleby wytworzone zosta³y w wiêkszoœci
z glin zwa³owych. S¹ to ¿yzne gleby brunatne zasobne
w wêglan wapnia, o odczynie zbli¿onym do obojêtnego
lub lekko kwaœnym. Jedynie w pó³nocno-wschodniej czêœci
Pióropusznik strusi.
dominuj¹ l¿ejsze gleby wytworzone z piasków, a co za tym
idzie przewa¿aj¹ siedliska borowe. W obni¿eniach terenowych pospolicie spotyka siê gleby bagienne i torfowe.
Omawiany obszar znajduje siê w strefie przejœciowej
miêdzy klimatem morskim a kontynentalnym. Warunki termiczne s¹ surowe. Œrednia temperatura roczna nie przekracza 6,5oC. Œrednie temperatury najcieplejszego miesi¹ca – lipca zbli¿aj¹ siê do 18oC, zaœ w styczniu, który jest
miesi¹cem najzimniejszym, spadaj¹ poni¿ej –5oC. Bardzo
du¿e s¹ amplitudy: od –33oC do 35oC, co jest wskaŸnikiem
kontynentalizmu. Poziom opadów, mierzony w okresie wielolecia, wynosi oko³o 600 mm. Okres wegetacyjny jest krótki, gdy¿ nie przekracza 200 dni. Pokrywa œniegowa nierzadko pojawia siê ju¿ w listopadzie i zalega do pierwszych dni kwietnia.
Wed³ug podzia³u geobotanicznego kraju Puszcza Borecka w³¹czona zosta³a do Dzia³u Pó³nocnego MazurskoBia³oruskiego, Krainy Mazurskiej, Podkrainy Wschodniomazurskiej. Cech¹ charakterystyczn¹ obszaru jest powszechne wystêpowanie we florze gatunków borealnych
– przechodz¹cych z pó³nocy kontynentu i górskich. Znacz¹ce zró¿nicowanie morfologiczne, glebowe i hydrograficzne oraz warunki klimatyczne doprowadzi³y do wykszta³cenia siê tutaj wielu interesuj¹cych zbiorowisk roœlinnych. Odnotowano a¿ 26 zespo³ów leœnych. Niektóre
z nich s¹ rzadkie w skali kraju i Europy, st¹d te¿ Puszcza
Borecka w³¹czona zosta³a do Europejskiej Sieci Ekologicznej NATURA 2000 (zarówno jako obszar siedliskowy,
jak i ptasi). W siedliskach najwa¿niejsz¹ rolê odgrywaj¹
gr¹dy i mieszane lasy œwierkowe.
Dominuj¹cym gatunkiem drzewiastym jest œwierk (Picea abies), którego udzia³ w drzewostanach wynosi oko³o
fot. Andrzej Sulej Czosnek niedŸwiedzi.
fot. Andrzej Sulej
1
30%. Inne znacz¹ce iloœciowo gatunki to: d¹b szypu³kowy
(Quercus robur), brzozy: brodawkowata (Betula pendula)
i omszona (Betula pubescens), olsza czarna (Alnus glutinosa) oraz sosna (Pinus sylvestris).
Wykaz gatunków chronionych sporz¹dzono w oparciu
o aktualnie obowi¹zuj¹ce ROZPORZ¥DZENIE MINISTRA ŒRODOWISKA z dnia 9 lipca 2004 roku w sprawie gatunków dziko wystêpuj¹cych roœlin objêtych
ochron¹.
Iloœæ gatunków roœlin naczyniowych podlegaj¹cych
ochronie prawnej odnalezionych na terenie Puszczy Boreckiej jest imponuj¹ca i obejmuje 69 taksonów. Stwierdzono obecnoœæ 53 gatunków objêtych ochron¹ œcis³¹ i 16
czêœciow¹. Niektóre z nich s¹ pospolicie spotykane na ca³ym obszarze, inne wystêpuj¹ w znacznym rozproszeniu,
a jeszcze inne znane s¹ z tylko pojedynczych stanowisk.
Rozpoznanie miejsc wystêpowania wielu z nich wci¹¿ jeszcze jest s³abe i wymaga³oby podjêcia wysi³ku, zw³aszcza
w celu objêcia opiek¹ tych, które nale¿¹ do gin¹cych we
florze regionu i kraju.
Podczas prezentacji roœlin chronionych Puszczy Boreckiej wiêcej miejsca w opisie zostanie poœwiêcone wybranym ciekawszym gatunkom z tego obszaru; inne zostan¹
jedynie wspomniane.
Przegl¹d rozpocznijmy od paprotników. Reprezentuje
je 7 gatunków: 4 wid³aki, 1 skrzyp i 2 gatunki paproci.
Pospolicie spotkaæ tu mo¿na wid³aka ja³owcowatego (Lycopodium annotinum) i nieco rzadziej górski gatunek
Bagnica torfowa.
2
wid³ak wroniec (Huperzia selago). Wid³ak ja³owcowaty
roœnie obficie w wilgotnych borach œwierkowych, czêsty
jest te¿ na kêpach w olsach oraz w umiarkowanie wilgotnych borach i lasach mieszanych. Wid³ak wroniec spotykany jest czêsto w pobli¿u stanowisk wid³aka ja³owcowatego. Roœnie w zwartych kêpkach i kêpach zajmuj¹cych
czasem do 1 m2 powierzchni. Wid³aki: goŸdzisty (Lycopodium clavatum) i sp³aszczony (Diphasiastrum complanatum) s¹ rzadkie, z uwagi na znikomy udzia³ suchych siedlisk borowych w puszczy.
Paprotka zwyczajna (Polypodium vulgare) spotykana
jest w du¿ym rozproszeniu na ca³ym obszarze, najczêœciej
w cienistych miejscach na omsza³ych g³azach, którym nierzadko nadaje osobliwego wygl¹du.
Pióropusznik strusi (Matteucia struthiopteris) ma swoje stanowiska w zespo³ach ³êgów olszowo gwiazdnicowych
po³o¿onych wzd³u¿ leœnych strumieni. Najobficiej roœnie
nad Czarn¹ Strug¹ w okolicach Czerwonego Dworu, gdzie
swego czasu planowano nawet utworzenie rezerwatu dla
jego ochrony. Jest to bardzo okaza³a i dekoracyjna paproæ.
Szczególnie efektownie wygl¹da póŸn¹ wiosn¹ i na pocz¹tku lata, kiedy rozwijaj¹ siê jej liœcie, tworz¹ce zielone
kielichy ze stercz¹cymi w œrodku, innej barwy i kszta³tu,
liœæmi zarodnionoœnymi.
Chronione nagozal¹¿kowe reprezentuje w Puszczy Boreckiej cis (Taxus baccata). Wystêpuje on tutaj na granicy
swego naturalnego zasiêgu. Jest to gatunek bardzo rzadki.
Ma tylko kilka stanowisk. Dwa egzemplarze osi¹gnê³y doœæ
znaczne rozmiary (obwód pnia 115 i 85 cm) i uznane zosta³y za pomniki przyrody. Inne s¹ na ogó³ niewielkie, st¹d
wymagaj¹ szczególnej troski leœników, zw³aszcza podczas
wykonywania prac leœnych w ich pobli¿u, jako ¿e roœlina
ta znalaz³a siê w Polskiej Czerwonej Ksiêdze w kategorii
nara¿onych na wyginiêcie.
Najwiêcej roœlin chronionych, wystêpuj¹cych na obszarze puszczy, zwi¹zanych jest z terenami wilgotnymi. Bardzo interesuj¹ce gatunki spotkaæ mo¿na na podmok³ych
torfiastych ³¹kach, które utrzymywane s¹ przez leœników
doœæ licznie w ca³ym kompleksie dla potrzeb gospodarki
³owieckiej. W czerwcu i lipcu zakwita tu wielosi³ b³êkitny
(Polemonium coeruleum). Jest to gatunek borealny spotykany tylko w pó³nocno-wschodniej czêœci kraju i na Pomorzu Gdañskim. Roœliny s¹ doœæ okaza³e (do 1. metra wy-
fot. Andrzej Sulej Bagno zwyczajne.
fot. Andrzej Sulej
sokoœci) i bardzo dekoracyjne. W po³udniowo-wschodniej
czêœci omawianego obszaru, gdzie nadrzeczne trzêœlicowe
³¹ki porastaj¹ turzyce i zio³oroœla, spotkaæ mo¿na bardzo
rzadkiego mieczyka dachówkowatego (Gladiolus imbricatus) i kosaæca syberyjskiego (Iris sibirica).
W centralnej czêœci puszczy na niewielkiej zarastaj¹cej malinami i olch¹, nie koszonej ³¹ce odnaleziono kilka
egzemplarzy rzadkiej w kraju goryczki w¹skolistnej (Gentiana pneumonanthe). Jest to gatunek zwi¹zany, podobnie
jak dwa poprzednie, ze zmiennowilgotnymi ³¹kami trzêœlicowymi. Chc¹c zabezpieczyæ to stanowisko nale¿a³oby
raz w roku, jesieni¹ ³¹kê skosiæ i usun¹æ podsuszone roœliny, zachowuj¹c istniej¹ce stosunki wodne.
Torfiaste ³¹ki s¹ siedliskiem dla kilku gatunków roœlin
z rodziny storczykowatych (Orchidaceae). Najpospolitszym z nich jest kuku³ka krwista (Dactylorhiza incarnata). Zdecydowanie rzadziej wystêpuj¹ kuku³ki: plamista
(Dactylorhiza maculata) i szerokolistna (Dactylorhiza
majalis). Bardzo rzadki jest kruszczyk b³otny (Epipactis
palustris). Czasem na obrze¿ach ³¹k pojawiaj¹ siê te¿ podkolany: bia³y (Platanthera bifolia) i znacznie czêstszy zielonawy (Platanthera chlorantha).
W wilgotnych lasach liœciastych w po³owie czerwca zakwita kuku³ka Fuchsa (Dactylorhiza fuchsii). Roœliny te
osi¹gaj¹ wysokoœæ 80 centymetrów. Na szczycie ³odygi wyrastaj¹ licznokwiatowe walcowate lub sto¿kowatego kszta³tu kwiatostany. Kwiaty najczêœciej s¹ fioletowo-ró¿owe,
ale zmiennoœæ barwna jest tu znaczna: od osobników czysto bia³ych do ciemnofioletowych. Cech¹ charakterystyczn¹
tego storczyka jest wyraŸny ciemny rysunek na war¿ce
z wyd³u¿on¹ œrodkow¹ ³atk¹. Na powierzchni kilku oddzia³ów leœnych leœnictwa Lipowo wystêpuje on pospolicie
w du¿ych iloœciach: setek, a mo¿e i tysiêcy egzemplarzy.
Oprócz podkolana zielonawego jest to zatem najliczniejszy reprezentant rodziny storczykowatych w Puszczy Boreckiej. Podkolan zielonawy wyrasta zarówno w wilgotnych, jak i umiarkowanie suchych siedliskach lasów liœciastych. Preferuje gleby zasobne w wêglan wapnia. Czêsto
roœnie przy drogach. Zwraca uwagê delikatn¹ budow¹ bia³o-zielonych kwiatów, zaopatrzonych w d³ug¹ ostrogê.
W porze wieczornej i nocnej roztaczaj¹ one bardzo intensywny i przyjemny aromat, wabi¹c motyle, które przenosz¹ py³ek na s¹siednie kwiaty.
We³nianka delikatna.
Z lasami ³êgowymi i olszowymi zwi¹zana jest listera
jajowata (Listera ovata). Roœlina ta sw¹ nazwê zawdziêcza dwom jajowatego kszta³tu liœciom, które naprzeciwlegle wyrastaj¹ u do³u ³odygi. Spotyka siê j¹ bardzo rzadko,
podobnie jak listerê sercowat¹ (Listera cordata). Ta druga
roœnie tylko w borealnych œwierczynach na torfie. Oprócz
¿³obika koralowego (Corallorhiza trifida), który równie¿
notowany by³ na podobnych siedliskach, jest najmniejszym
przedstawicielem storczykowatych w Puszczy Boreckiej.
Doœæ pospolicie w cienistych gr¹dach w towarzystwie grabów spotykany jest gnieŸnik leœny (Neottia nidus-avis). Jest
to bezzieleniowa roœlina, której ¿ó³tawo-br¹zowe pêdy
z kwiatostanem na szczycie pojawiaj¹ siê stosunkowo
wczeœnie. Wyrastaj¹ najczêœciej po kilka sztuk w jednym
miejscu. Pod ziemi¹ gnieŸnik kryje miêsiste k³¹cze pokryte gêsto spl¹tanymi korzeniami, przypominaj¹ce gniazdo
– st¹d jego nazwa. Jest roœlin¹ saprofityczn¹, która z pomoc¹ grzybów wykorzystuje substancje zawarte w obumieraj¹cych szcz¹tkach roœlin. W zbli¿onych siedliskach na i³owych glebach roœnie kruszczyk blady (Epipactis purpurata). Ma on kilka zaledwie stanowisk w Puszczy Boreckiej,
jednak tam gdzie wystêpuje, spotkaæ mo¿na najczêœciej
kilkadziesi¹t, a czasem i ponad sto wyrastaj¹cych pêdów.
Maj¹ one charakterystyczne czerwono-fioletowe zabarwienie w pocz¹tkowym okresie rozwoju. Kwiaty s¹ raczej niepozorne, zielonkawe, purpurowo nabieg³e. Naj³atwiej spotkaæ mo¿na ten gatunek na wspomnianych kemowych wzgórzach u szczytów i na stokach cienistych w¹wozów.
fot. Andrzej Sulej Turzyca bagienna.
fot. Andrzej Sulej
3
Suche, nas³onecznione zbocza puszczañskich pagórków
i przydro¿y zasiedla czasem kruszczyk rdzawoczerwony
(Epipactis atrorubens). Podobnie jak dwa poprzednie gatunki preferuje gleby bogate w wêglan wapnia. Rodzaj Epipactis reprezentuje te¿ kruszczyk szerokolistny (Epipactis
helleborine).
W suchych borach na pó³nocnym wschodzie puszczy
rzadko spotkaæ mo¿na tajê¿ê jednostronn¹ (Goodyera repens). Jest to niewielka roœlina z niepozornymi bia³ymi
kwiatami rozwijaj¹cymi siê w lipcu i sierpniu. Jej liœcie s¹
odporne na niskie temperatury i zachowuj¹ siê na pêdzie
czasem przez ca³¹ zimê.
Profesor Benon Polakowski podaje te¿ z tego obszaru
gó³kê wonn¹ (Gymnadenia odoratissima).
W przesz³oœci na terenie Puszczy Boreckiej notowane
by³y tak¿e inne gatunki z rodziny storczykowatych: wyblin jednolistny (Malaxis monophyllos), storzan bezlistny
(Epipogium aphyllum), kuku³ka Traunsteinera (Dactylorhiza traunsteineri), storczyk samiczy (Orchis morio) i lipiennik Loesela (Liparis loeseli). Wspó³czeœnie nie potwierdzono ich wystêpowania.
Bardzo niewielkie powierzchnie na terenie puszczy zajmuj¹ torfowiska wysokie i przejœciowe. Wszêdzie jednak
tam gdzie s¹, spotyka siê interesuj¹c¹ florê. Wœród kêp
mchów torfowców odnajdziemy ca³¹ gamê roœlin podlegaj¹cych w Polsce ochronie prawnej. Najbardziej chyba
znan¹ jest maleñka rosiczka okr¹g³olistna (Drosera rotundifolia). S³ynie ona przede wszystkim ze swych zdolnoœci
do chwytania niewielkich owadów, które zwabia czerwonej barwy kleist¹ wydzielin¹, znajduj¹c¹ siê na wypustkach ³opatkowatych liœci. W jej towarzystwie rosn¹ czêsto:
Kuku³ka krwista.
4
bagnica torfowa (Scheuchzeria palustris), turzyca bagienna (Carex limosa) oraz ¿ycicowa (Carex loliacea) – gatunek borealny. Bardzo rzadka jest turzyca strunowa (Carex
chordorrhiza). Na torfowiskach przejœciowych w siedlisku boru bagiennego wystêpuj¹: ba¿yna czarna (Empetrum
nigrum), bagno zwyczajne (Ledum palustre) oraz w nieckach wype³nionych wod¹ p³ywacz drobny (Utricularia
minor) i poœredni (Utricularia intermedia). Na jednym
z torfowisk po³o¿onych w pobli¿u puszczy, przy brzegu
niewielkiego zarastaj¹cego jeziorka dystroficznego, na ple
odnaleziono gin¹c¹ w Polsce we³niankê delikatn¹ (Eriophorum gracile). Roœnie ona tam w towarzystwie mchów
torfowców (Sphagnum), turzycy bagiennej oraz bobrka trójlistkowego (Menyanthes trifoliata). W wodach tego jeziorka rosn¹ te¿ grzybienie pó³nocne (Nymphaea candida) i gr¹¿el ¿ó³ty (Nuphar lutea). Grzybienie pó³nocne – borealn¹
osobliwoœæ florystyczn¹ Puszczy Boreckiej – spotkaæ te¿
mo¿na w jeziorze Dubinek oraz Pilw¹g. W tym pierwszym
dominuj¹ nawet wœród roœlinnoœci litoralnej. Gdzie indziej,
np. wzd³u¿ brzegów leniwie p³yn¹cej £aŸnej Strugi rosn¹
grzybienie bia³e (Nymphaea alba). W spokojnych zatokach
puszczañskich jezior spotyka siê doœæ czêsto p³ywacza zwyczajnego (Utricularia vulgaris). Wszystkie p³ywacze s¹ roœlinami pozbawionymi korzeni. Ich ³odygi i liœcie podzielone na nitkowate odcinki, zaopatrzone s¹ w pêcherzyki,
w które roœliny te chwytaj¹ drobne zwierzêta planktonowe,
uzupe³niaj¹c w ten sposób bilans sk³adników od¿ywczych.
Na obrze¿ach puszczy, w starorzeczu rzeczki Mazurki,
odnaleziono stanowisko kotewki orzecha wodnego (Trapa natans), który to gatunek od dawna nie by³ notowany
w tej czêœci kraju.
Wiele interesuj¹cych przedstawicieli naszej flory, podlegaj¹cych ochronie prawnej, zasiedla podmok³e lasy. W niskich, dobrze wykszta³conych gr¹dach, spotyka siê objêty
ochron¹ czêœciow¹ czosnek niedŸwiedzi (Allium ursinum).
Roœlina ta roœnie ³anowo pokrywaj¹c czasem wiele arów
powierzchni. Miejsca jej wystêpowania ³atwo jest zlokalizowaæ nawet wtedy, gdy nie widaæ pêdów i liœci (póŸne
lato, jesieñ), za spraw¹ intensywnego zapachu, który wyczuwalny jest szczególnie w dni o podwy¿szonej wilgotnoœci powietrza. Czosnek niedŸwiedzi bardzo czêsto roœnie
w ujœciowych odcinkach leœnych potoków, na dnie w¹wozów. Czasem spotkamy tam te¿ rzadki w kraju, najokazalszy z naszych dzwonków – dzwonek szerokolistny (Campanula latifolia). Roœlina ta kwitnie krótko w czerwcu i na
fot. Andrzej Sulej Kuku³ka plamista.
fot. Andrzej Sulej
pocz¹tku lipca. Zwracaj¹ uwagê jej okaza³e kilkucentymetrowej d³ugoœci fioletowe kwiaty. Jest to gatunek charakterystyczny dla zboczowych lasów klonowo-lipowych.
£atwo go odnaleŸæ na po³udnie od jeziora Wolisko, gdzie
doœæ obficie porasta przydro¿ne skarpy.
Jednym z cenniejszych gatunków, zwi¹zanych z wilgotnymi lasami ³êgowymi i olszowymi, wystêpuj¹cym
(choæ nie podawanym dotychczas) w Puszczy Boreckiej
jest fio³ek torfowy (Viola epipsila). Ta niewielka roœlina
o dwóch liœciach i niedu¿ych fioletowych kwiatach, nale¿y do najbardziej obecnie zagro¿onych w Polsce. W Polskiej Czerwonej Ksiêdze Roœlin ma status krytycznie zagro¿onej (CR). Na terenie puszczy zlokalizowano dotychczas dwa jej stanowiska.
Na terenie rezerwatu Borki odnotowano wystêpowanie pn¹cza – bluszczu pospolitego (Hedera helix).
Na kilku stanowiskach spotkamy p³o¿¹ce pêdy krzewinki – barwinka pospolitego (Vinca minor).
W suchych oraz umiarkowanie wilgotnych lasach spotkamy inne gatunki chronione. W pobliskich borach sosnowych Lasów Jakunowskich i Pi³ackich Wzgórz wiosn¹
zakwitaj¹ sasanki: ³¹kowa (Pulsatilla pratensis) i otwarta
(Pulsatilla patens). Ta druga wyró¿nia siê piêknymi liliowo ró¿owymi du¿ymi kwiatami, st¹d te¿ jest nara¿ona na
zrywanie i stanowiska jej nikn¹ doœæ szybko w ca³ej Polsce. W podobnym siedlisku suchych borów roœnie pomocnik baldaszkowy (Chimaphila umbellata), spotykany te¿
w pó³nocno-wschodnich rejonach Puszczy Boreckiej. Nieco wilgotniejsze widne lasy œwierkowo-sosnowe i mieszane s¹ siedliskiem orlika pospolitego (Aquilegia vulgaris).
W borach mieszanych z trzcinnikiem spotyka siê jedn¹
z najpiêkniejszych roœlin polskich lasów – liliê z³otog³ów
(Lilium martagon). Jej pojedyncze okazy osi¹gaj¹ wysokoœæ 1,5 metra. Na szczycie pêdu rozwija siê kilka lub kilkanaœcie kwiatów z charakterystycznie wywiniêtymi ró¿owymi p³atkami i du¿ymi prêcikami. Nale¿y do bardzo
rzadkich elementów puszczañskiej flory, a w wiêkszych
iloœciach spotkaæ j¹ mo¿na jedynie w okolicach Czerwonego Dworu. Lilii towarzyszy czêsto inny chroniony gatunek – naparstnica zwyczajna (Digitalis grandiflora). Preferuje ona ciep³e, dobrze nas³onecznione miejsca: zrêby,
przydro¿a i zaroœla.
Do nas³onecznionych miejsc przywi¹zany jest te¿ inny
gatunek – centuria pospolita (Centaurium erythraea).
Spotkaæ j¹ mo¿na w trawiastych miejscach i zaroœlach
Podkolan zielonkawy.
raczej na skraju lasu, ale wystêpuje rzadko. W niektóre lata
zakwita wrêcz masowo w danym miejscu, ale za rok dwa
z trudem mo¿na tam spotkaæ pojedyncze kwitn¹ce okazy.
Na œródleœnych ¿wirowniach i suchych piaszczystych
otwartych miejscach, ugorach wyrastaj¹ kocanki piaskowe (Helichrysum arenaria). S¹ to niewielkie roœliny o sinozielonych filcowatych pêdach i liœciach, które zakwitaj¹
w œrodku lata. Pomarañczowo-¿ó³te koszyczki zebrane s¹
w skupione kwiatostany na szczycie ³odygi.
W miejscach trawiastych, na polanach, przydro¿ach,
w zaroœlach niezbyt czêsto spotkaæ mo¿na chronion¹ czêœciowo pierwiosnkê lekarsk¹ (Primula officinalis).
Dawniej notowano tak¿e wystêpowanie w puszczy zawilca wielkokwiatowego (Anemone sylvestris), trudno jednak stwierdziæ, czy roœlina ta zachowa³a do dzisiaj swoje
stanowiska.
Widne lasy i ich skraje, zw³aszcza we wschodniej czêœci kompleksu leœnego, s¹ siedliskiem jeszcze jednej rzadkiej w kraju roœliny – rzepiku szczeciniastego (Agrimonia
pilosa). Gatunek ten wyró¿nia roœlinnoœæ o charakterze borealnym i wystêpuje tylko w pó³nocno-wschodniej Polsce.
Florê tego typu reprezentuje te¿ w Puszczy Boreckiej aromatyczna trawa turówka leœna (Hierochloë australis). Spotyka siê j¹ rzadko w gr¹dach. Oprócz niej wystêpuje tu te¿
s³ynna ¿ubrówka, czyli turówka wonna (Hierochloë odorata) (jak¿e by inaczej, skoro w puszczy ¿yj¹ ¿ubry).
Kilka gatunków z listy roœlin chronionych wystêpuje
pospolicie na ca³ym obszarze. Nale¿¹ do nich: przylaszczka pospolita (Hepatica nobilis), kopytnik pospolity (Asarum europaeum), marzanka wonna (Galium odoratum)
i konwalia majowa (Convallaria majalis). Pospolicie rosn¹
fot. Andrzej Sulej Wawrzynek wilcze³yko.
fot. Andrzej Sulej
5
te¿ krzewy: objêty ochron¹ œcis³¹ wawrzynek wilcze³yko
(Daphne mezereum) i czêœciowo chronione: kruszyna pospolita (Frangula alnus), kalina koralowa (Viburnum opulus) oraz porzeczka czarna (Ribes nigrum).
Wielk¹ ciekawostk¹ i zagadk¹ przyrodnicz¹ jest wystêpowanie na jednym ze wzgórz w pobli¿u wsi Lipowo
k³okoczki po³udniowej (Staphylea pinnata). Co prawda rosn¹ w tym miejscu jeszcze inne krzewy, niew¹tpliwie sadzone rêk¹ cz³owieka, ale na wzgórzu tym by³o niegdyœ
grodzisko. Badania archeologiczne wykaza³y, ¿e przez kilka
wieków zamieszkiwali tam ludzie, przy czym najstarsze
ich œlady pochodz¹ z wczesnej epoki ¿elaza, czyli sprzed
2,5 tysi¹ca lat. K³okoczka po³udniowa u wielu ludów dawnych kultur by³a krzewem magicznym. Jej nasiona zamkniête s¹ w owocach – skórzastych torebkach i wysuszone mog¹ s³u¿yæ za grzechotki. Wiadomo, ¿e krzew ten
mo¿e rosn¹æ tylko w nas³onecznionych miejscach, gdzie
w pod³o¿u wystêpuje gruba warstwa próchnicznej gleby.
Takie warunki spe³nione s¹ na tym stanowisku, a owa warstwa próchniczna wytworzona zosta³a przez dawnych
mieszkañców wzgórza. K³okoczka ma siê tam dobrze –
kwitnie, owocuje rozradza siê, tym nie mniej czêœæ jej
okazów znik³a w ostatnich latach wraz z obsuwaj¹c¹ siê
ziemi¹, bowiem do niedawna pobierano stamt¹d ¿wir. Na
pewno nale¿a³oby zadbaæ o pe³n¹ ochronê tego miejsca
i rosn¹cych tam roœlin, gdy¿ jest to wielka osobliwoœæ
przyrodnicza, a zarazem jedyne stanowisko k³okoczki
Naparstnica zwyczajna
6
po³udniowej w pó³nocnej Polsce.
Z wielk¹ pewnoœci¹ mo¿na przypuszczaæ, ¿e na obszarze Puszczy Boreckiej rosn¹ jeszcze inne gatunki roœlin
podlegaj¹cych w Polsce ochronie prawnej. Wskazuj¹ na
to ich zasiêgi i mapy rozmieszczenia. Odszukanie ich jest
pewnie tylko kwesti¹ czasu i mo¿liwoœci przyrodników.
Podsumowuj¹c, nale¿y stwierdziæ, ¿e obszar Puszczy
Boreckiej wci¹¿ jeszcze stwarza bardzo dobre warunki
dla bytowania licznych gatunków roœlin objêtych w Polsce ochron¹ prawn¹. Bêd¹ one istnia³y dopóty, dopóki zachowany zostanie naturalny, puszczañski charakter lasu.
O tym, czy tak bêdzie, zdecyduj¹ w g³ównej mierze leœnicy. Zadaniem naukowców i przyrodników jest wspieranie wszelkich dzia³añ s³u¿¹cych promowaniu zrównowa¿onej gospodarki leœnej, uwzglêdniaj¹cej problemy
ochrony przyrody w lasach. Dla zabezpieczenia istniej¹cych stanowisk niektórych rzadkich i cennych gatunków
wskazane by³oby ju¿ dziœ wprowadzenie ochrony czynnej oraz dodatkowej formy, na przyk³ad w postaci pomnika przyrody lub rezerwatu. Ca³y te¿ czas pozostaje otwartym pytanie: czy i kiedy Puszcza Borecka, jako unikalny
pod wzglêdem przyrodniczym w skali kraju kompleks
leœny, doczeka siê nale¿nej jej ochrony w postaci parku
krajobrazowego?
fot. Andrzej Sulej Lilia z³otog³ów
fot. Andrzej Sulej
FAUNA
Bóbr na Warmii i Mazurach
Pawe³ Janiszewski i Lucyna Janiszewska
Historia
Na Warmii i Mazurach bobry zosta³y niemal zupe³nie
wytêpione ju¿ w koñcu XVIII w. Prawo leœne dla Prus
Wschodnich z 1775 r. nie przewidywa³o czasu ochronnego dla bobrów, traktuj¹c je na równi ze zwierzêtami drapie¿nymi i szkodliwymi. Pojedyncze stanowiska bobrów
istnia³y jeszcze w 1796 r. na Drwêcy i Osie, w 1800 r. na
jez. Retlowskim ko³o Mi³om³yna, a do 1721 r. spotykano
bobry na Pas³êce i Wêgorapie. W 1800 r. zinwentaryzowano jeszcze dwa ¿eremia na jeziorze Ruda Woda ko³o
Ma³dyt, z których tylko jedno by³o zamieszka³e przez bobry. Na pocz¹tku XIX w. meldowano o ich obecnoœci w Puszczy Rominckiej. W 1809 r. ubito bobra na Pregole (prawdopodobnie ostatniego w tym rejonie). Literatura odnotowa³a tak¿e dwa przypadki zabicia bobrów w 1829 i 1830 r.
nad Nogatem pod Elbl¹giem.
W 1928 r. stan bobrów na ziemiach polskich oszacowany zosta³ na zaledwie 235 sztuk. W Polsce miêdzywojennej
resztki gin¹cych bobrów wziêto pod ochronê, w 1919 r.
rozporz¹dzeniem Ministra Wyznañ Religijnych i Oœwiecenia Publicznego, a nastêpnie w 1934 r. Ustaw¹ o Ochronie Przyrody. Ustawa ta by³a aktem prawnym obowi¹zuj¹cym do 1949 r., to jest do chwili ukazania siê nowej Ustawy reprezentuj¹cej wówczas najbardziej postêpowe kierunki w ochronie przyrody. Po zakoñczeniu II Wojny Œwiatowej nie zapomniano o bobrach w Polsce. Zas³uguje to na
szczególne podkreœlenie, bowiem w tym okresie kraj nasz
sta³ przed ogromem zadañ i potrzeb, a mimo to na sprawê
tak marginaln¹, jak reaklimatyzacja bobrów znalaz³y siê
decyzje i œrodki. Starania naszych przyrodników przynios³y efekty i ju¿ w 1948 i 1949 r. sprowadzono pierwsze
bobry z Worone¿a, ze Zwi¹zku Radzieckiego. Bobry te
wypuszczono na uprzednio przygotowanych i ogrodzonych
terenach w uroczysku Radosna w Nadleœnictwie Oliwa
i w starych fortach Osowca nad Biebrz¹. Potwierdzono tak¿e
obecnoœæ ponad 50 sztuk zwierz¹t w dolinie rzeki Pas³êki.
W 1950 r. znaleziono bobry na Czarnej Hañczy, a w 1958
na rzece HwoŸna w rejonie Bia³owieskiego Parku Narodowego. Dla ochrony bobrów utworzono w 1958 r. dwa
rezerwaty w œrodkowym biegu Pas³êki: Kudypy i E³dyty
Wielkie, a w 1965 r. trzeci rezerwat, w dolnym biegu Pas³êki – Dêbiny. Z powodu naturalnego przemieszczania siê
bobrów wzd³u¿ rzeki poza granice objête ochron¹ rezerwatow¹ w miejsce trzech jednostek utworzono w 1970 roku
jeden rezerwat pod nazw¹ „Ostoja bobrów na rzece Pas³êce”. W roku 1959, decyzj¹ Ministra Leœnictwa, powo³ano tak¿e pierwszy na SuwalszczyŸnie rezerwat bobrowy
na Czarnej Hañczy, pod nazw¹ „Ostoja bobrów – Stary
Folwark”.
Od 1968 r. zaczêto zauwa¿aæ tak¿e zgryzy bobrowe
Bóbr.
fot. Pawe³ Janiszewski
w pó³nocnym krañcu Krainy Wielkich Jezior Mazurskich.
Z tego miejsca zwierzêta zaczê³y siê rozprzestrzeniaæ tak
intensywnie, ¿e po kilkunastu latach ich stanowiska znajdowano na obszarze o powierzchni oko³o 60 km2 w gminach Srokowo, Barciany i Wêgorzewo. Nie ma w¹tpliwoœci, ¿e pierwsze bobry na teren przywêdrowa³y z dorzecza
Prego³y i tym samym powsta³o drugie, poza Pas³êk¹, powierzchniowo du¿e i doœæ zwarte centrum wystêpowania
bobrów.
Stopniowo powstawa³y nowe stanowiska bobrów na
Warmii i Mazurach, jednak tempo wzrostu liczebnoœci bobra nie by³o zadowalaj¹ce, a temu gatunkowi ca³y czas grozi³o wyginiêcie. Z tego te¿ powodu wprowadzono w roku
1974 program „Aktywnej ochrony bobra europejskiego
w Polsce”. Program ten zak³ada³ m.in.: wzmo¿on¹ ochronê istniej¹cych stanowisk bobrowych, sztuczne rozprzestrzenienie bobrów w miejscach do tego sposobnych czy
wprowadzenie w miejscach nara¿onych na penetracjê ludzk¹ (np. szlaki turystyczne) osobników wyhodowanych na
fermie, które w m³odym wieku przeby³y adaptacje z cz³owiekiem. Dzia³ania te przynios³y wielki sukces w ochronie bobra, gdy¿ pod koniec XX wieku jego liczebnoœæ szacowana by³a na oko³o 20 tysiêcy osobników.
Obecnie, wed³ug ró¿nych Ÿróde³ w Polsce ¿yje 22–25
tysiêcy zwierz¹t, które coraz czêœciej, szczególnie w niektórych rejonach, nazywane s¹ szkodnikami. Warto zaznaczyæ, ¿e oko³o 50% ca³ej krajowej populacji bobrów (czyli
ponad 10 tys.) wystêpuje w pó³nocno-wschodniej Polsce –
w województwach: warmiñsko-mazurskim i podlaskim.
Stan obecny
W chwili obecnej bóbr wystêpuje na trenie ca³ego województwa warmiñsko-mazurskiego, jednak jego rozmieszczenie nie jest równomierne. Najwiêksze jego zagêszczenie obserwuje siê w pó³nocno-wschodnich i po³udniowo-
7
Tama bobrowa.
fot. Pawe³ Janiszewski
wschodnich rejonach województwa. S¹ to tereny, na które
bobry przywêdrowa³y do nas zza pó³nocnej granicy Pañstwa lub z terenów Suwalszczyzny. Zachodnie gminy województwa nie s¹ jeszcze tak intensywnie „zabobrzone”,
jak te wy¿ej wspomniane, jednak nale¿y siê spodziewaæ,
¿e przy stale wzrastaj¹cej populacji i tam zagêszczenie
bobrów w najbli¿szych latach wzroœnie.
Bobry ¿yj¹ w dwojakiego rodzaju stanowiskach. Pierwsze z nich to ¿eremia, budowane z ga³êzi i konarów uszczelnianych darni¹ i mu³em, natomiast drugie, to podziemne
nory. Na Warmii i Mazurach nory stanowi¹ zdecydowan¹
wiêkszoœæ bobrzych schronieñ, gdy¿ a¿ ponad 65%. Rodzaj budowli zale¿y od rodzaju strefy brzegowej zbiornika
wodnego, nad którym osiedlaj¹ siê zwierzêta. Je¿eli brzeg
jest odpowiednio twardy i stromy (najczêœciej rzeki) – bobry kopi¹ nory. Natomiast w przypadku nabrze¿y p³askich
i podmok³ych (np. jeziora lub bagna) stawiaj¹ one wspomniane wy¿ej ¿eremia, które mog¹ dochodziæ do ponad 3 m
wysokoœci i 5 m œrednicy. To zró¿nicowanie zajmowanych
siedzib przez bobry odpowiada siedliskom, nad którymi
one bytuj¹. W województwie warmiñsko-mazurskim prawie 40% rodzin bobrzych umiejscowi³o siê nad rzekami i tyle
samo nad rowami i innymi ciekami wodnymi; nad jeziorami ¿yje oko³o 17% zwierz¹t.
Dawniej uwa¿ano, ¿e bobry wymagaj¹ kilku czynników, aby dobrze czuæ siê w okreœlonym stanowisku i przebywaæ tam przez kilka lat. Do najwa¿niejszych z nich zaliczono: czyst¹ wodê, leœn¹ ciszê i spokój – czyli, jak najrzadszy kontakt z cz³owiekiem. Czy jest to aktualne przy
tak du¿ym zagêszczeniu jak na naszych terenach? Obecnie wygl¹da to nieco inaczej. W licznych gminach przy
ma³ym zagêszczeniu ludnoœci odnotowano tak¿e mniejsze
zagêszczenie bobrów, przyk³adem mog¹ byæ: Stawiguda,
Piecki, I³awa. Natomiast liczne stanowiska wystêpowa³y
w gminach, w których gêstoœæ zaludnienia by³a wysoka
i przekracza³a 30 osób/km2, np.: Miko³ajki, Nidzica czy Reszel. Coraz czêœciej spotyka siê stanowiska po³o¿one przy
ruchliwych szosach, torach kolejowych, a nawet w œrodku
du¿ych miast. Obserwacje dowodz¹, ¿e proces synantropizacji u bobrów postêpuje bardzo szybko. Podobna sytuacja
wystêpujê w przypadku lesistoœci. Wystêpowanie zwierz¹t
odnotowano zarówno przy ma³ym udziale lasów (np. 8,1%
w gminie Barciany), jak i zdecydowanie wiêkszym (oko³o
33,3% w Górowie I³aweckim). A co z czystymi wodami?
Spoœród rzek najwiêksze zagêszczenie stanowisk (99 sztuk)
odnotowano na £ynie. Wody tej rzeki do miejscowoœci
8
¯eremie.
fot. Pawe³ Janiszewski
Kurki odpowiadaj¹ II klasie czystoœci, a na odcinku powy¿ej Olsztyna – III klasie. Na odcinku od Olsztyna do granic
pañstwa stwierdza siê wody pozaklasowe. Na rzece Elmie
odnotowano wystêpowanie 60 stanowisk bobrowych, mimo,
¿e wody tej rzeki, wed³ug oceny, nie odpowiadaj¹ normom
ogólnym. Wszystkie te powy¿ej przedstawione dane wskazuj¹, ¿e przy du¿ym nasyceniu populacji bobry s¹ zdolne
do tolerowania skrajnych warunków egzystencji: od rowów
melioracyjnych i cieków o niewielkim przep³ywie, prowadz¹cym wody pozaklasowe do Ÿródliskowych odcinków
rzek i potoków z wodami najwy¿szej jakoœci.
Bobrowe „plusy i minusy”
Bobry przekszta³caj¹ œrodowisko dostosowuj¹c je do
swoich potrzeb. W ten sposób zmieniaj¹ strukturê i dynamikê ekosystemu wodnego oraz zwiêkszaj¹ ró¿norodnoœæ
biologiczn¹ na poziomie siedliskowym i krajobrazowym.
Sw¹ dzia³alnoœci¹ bobry wp³ywaj¹ na powstawanie obszarów podmok³ych, które w ostatnim dziesiêcioleciu gwa³townie zanika³y. Obecnoœæ tych zwierz¹t w œrodowisku
wp³ywa na poprawê jakoœci wody wyp³ywaj¹cej ze stawów bobrowych. Tamy bobrowe dzia³aj¹ na zasadzie urz¹dzeñ filtruj¹cych, które mechanicznie oczyszczaj¹ wodê.
Do pozytywnych skutków ich dzia³alnoœci mo¿emy równie¿ zaliczyæ: zapobieganie powodziom szczególnie w okresie roztopów wiosennych oraz ulewnych deszczy, podnoszenie poziomu wód gruntowych, co wp³ywa tak¿e na rozwój roœlinnoœci przybrze¿nej i wodnej oraz regulowanie
przep³ywu wody.
Zmiany bêd¹ce nastêpstwem dzia³alnoœci budowlanej
i ¿erowiskowej bobrów prowadz¹ najczêœciej do zró¿nicowania w sk³adzie i liczebnoœci wielu gatunków zwierz¹t. W ten sposób bobry wzbogacaj¹ ró¿norodnoœæ biologiczn¹ œrodowiska. Zwiêkszona temperatura wody (wolny
przep³yw) wp³ywa na wiêksz¹ intensywnoœæ rozwoju bezkrêgowców i zmianê sk³adu gatunkowego z rzecznych na
stawowe. Œciête i obumar³e drzewa s¹ doskona³ym miejscem
do bytowania dla wielu form bezkrêgowców np.: pajêczaków, owadów i œlimaków. Œrodowisko stawów bobrowych
jest szczególnie korzystnym miejscem do rozrodu i bytowania p³azów, niektórych gatunków gadów, takich jak zaskroniec, ¿ó³w b³otny oraz dla narybku ryb ³ososiowatych.
Stawy bobrowe wp³ywaj¹ równie¿ na zwiêkszenie ró¿norodnoœci gatunkowej i liczebnoœci ptactwa. Stwarzaj¹ bowiem dogodne miejsca lêgowe dla wielu ptaków wodnob³otnych. Ekosystem stawów bobrowych jest atrakcyjnym
miejscem dla wielu ssaków, jak: karczownik ziemnowodny, pi¿mak, norka i wydra. W czynnych norach bobrowych
przebywaj¹ liczne ropuchy szare i ¿aby.
Dzia³alnoœæ bobrów ma równie¿ swoje negatywne skutki, szczególnie wtedy, gdy swoj¹ obecnoœci¹ wkracza na
tereny gospodarowane przez cz³owieka. Do negatywnych
dzia³añ tych zwierz¹t nale¿y zaliczyæ przede wszystkim:
podtapianie gruntów rolnych, œcinanie drzew, blokowanie
przepustów i rowów melioracyjnych, niszczenie grobli, czy
œcinanie drzew i zjadanie p³odów rolnych. W rejonach Polski, gdzie zagêszczenie tych zwierz¹t jest du¿o mniejsze
szkody te nie stanowi¹ powa¿nego problemu. Na terenie
pó³nocno-wschodniej Polski jest to jednak problem bardzo powa¿ny, gdy¿ odszkodowania wyp³acane rolnikom
siêgaj¹ (w skali województwa warmiñsko-mazurskiego)
oko³o 200 tysiêcy z³ rocznie.
Jednym ze sposobów zapobiegania oraz zmniejszania
szkód wyrz¹dzonych przez bobry jest regulacja ich liczebnoœci poprzez od³ów poszczególnych zwierz¹t lub ich ca³ych rodzin (za pomoc¹ sieci) i przesiedlenie ich na tereny,
na których istnieje zapotrzebowanie na od³owione bobry
lub tez szkody wyrz¹dzone przez ten gatunek bêd¹ akceptowane. Jak wczeœniej wspomniano, akcja tego typu jest ju¿
prowadzona od ponad 30 lat i powoli koñcz¹ siê „bia³e
plamy na bobrzej mapie” Polski. Skutecznoœæ wy¿ej wymienionych sposobów ograniczania populacji mo¿e byæ niska na terenach zasobnych w zwierzêta, gdy¿ w nied³ugim
czasie dochodzi do ponownego zasiedlania wolnych stanowisk przez wêdruj¹ce bobry. Próbowano tak¿e odstrza³u
redukcyjnego bobrów. Sposób ten okaza³ siê jednak trudny do zrealizowania na szersz¹ skalê i nie przyniós³ skutecznych efektów.
Kolejnym sposobem zapobiegania szkodom wynikaj¹cych z dzia³alnoœci tego gatunku jest stosowanie odpowiednich zabiegów i urz¹dzeñ, do których nale¿y zak³adanie
na tamach bobrowych i przepustach zatamowanych przez te
zwierzêta specjalnych rur z PCV (tzw. syfonów). Maj¹ one
na w celu utrzymanie przep³ywu i prawid³owego poziomu
wody. Jest to sposób stosunkowo prosty i ma³o pracoch³onny.
Przy odpowiednim za³o¿eniu syfonu lub zespo³u syfonów
mo¿na odpowiednio regulowaæ poziom wody przed tam¹
bobrow¹, tak aby zwierzêta nie powodowa³y zalewania
terenu. Po¿¹dany efekt mo¿e byæ d³ugoterminowy, wymaga
to jednak sta³ego nadzorowania i kontrolowania zamontowanych urz¹dzeñ. Pewn¹ negatywn¹ stron¹ tej metody jest
fakt, ¿e spadek poziomu wody postêpuje powoli. W przy-
Tama z urz¹dzeniem przelewowym.
fot. Pawe³ Janiszewski
Zgryzy bobrowe.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
padku wymaganego szybkiego spuszczenia stawu bobrowego stosuje siê mechaniczne usuwanie tam bobrowych.
Metoda ta co prawda przynosi bardzo szybko zamierzony
cel, lecz jest bardziej pracoch³onna i w d³u¿szym czasie ma³o
skuteczna. Bobry s¹ zwierzêtami upartymi i bêd¹ stara³y
siê odbudowaæ zniszczon¹ przegrodê, wykorzystuj¹c do tego
celu najczêœciej nowy materia³ – intensyfikuj¹c tym samym
œcinanie drzew w okolicy cieku wodnego. Warto wiêc dobrze
zastanowiæ jaka metoda bêdzie skuteczniejsza, trwalsza
i bardziej d³ugotrwa³a, a w konsekwencji ekonomiczniejsza.
Bobry na terenie województwa warmiñsko-mazurskiego sta³y siê nieod³¹cznym elementem tutejszej fauny. Niektórych mo¿e zadziwiaæ, innych przera¿aæ, sposób w jaki
dostosowuj¹ siê do zajmowanych stanowisk. Nale¿y jednak próbowaæ zrozumieæ te zwierzêta i staraæ siê wspó³egzystowaæ z tym ocalonym gatunkiem, pamiêtaj¹c jednoczeœnie, ¿e:
„Jak masz bobra – to sprawa dobra”
Tama z urz¹dzeniem przelewowym.
fot. Pawe³ Janiszewski
9
Czy Krwiopijca potrafi kochaæ?
Joanna M. Kalinowska i Bogdan Browarski
Nawet najmniejszy organizm posiada okreœlony cel
¿ycia: jak najwiêcej osobników potomnych musi prze¿yæ
i wydaæ potomstwo. Wiêcej czy lepiej? To dylemat ka¿dego rodzica. W przyrodzie znane s¹ tylko dwa sposoby rozwi¹zania tego problemu. Jednym z nich jest produkcja jak
najwiêkszej liczby potomstwa. Straty rekompensuje iloœæ.
Drugi sposób opiera siê na opiece nad nielicznym potomstwem. Rozwi¹zanie to daje pewnoœæ, i¿ m³ode osi¹gn¹
wiek, w którym same wydadz¹ na œwiat kolejne pokolenie. Troska rodzicielska jest inwestycj¹, jak¹ ponosi rodzic, aby przewy¿szyæ w sukcesie rozrodczym inne osobniki tej samej populacji, oraz zdobyæ przewagê nad konkurentami nale¿¹cymi do innych gatunków.
Pospolite wodne bezkrêgowce – pijawki, specyficznie
realizuj¹ ten cel. Ma³o kto wie, jakie trudnoœci musz¹ pokonaæ te zwierzêta, a wszystko po to, aby gatunek móg³
trwaæ. Przechodz¹c brzegiem zbiornika wodnego wnikliwy obserwator zauwa¿y br¹zowe sakiewki przymocowane do roœlinnoœci, kamieni, a czasem do œmieci zanurzonych wodzie. Znaleziony skarb to kokony pijawek.
Czy paso¿ytniczego krwiopijcê staæ przy tym na odrobinê romantyzmu?
Pijawka lekarska.
10
Pijawki budz¹ nienajlepsze skojarzenia, wszyscy dostajemy dreszczy na sam¹ myœl, o przysysaj¹cym siê w mêtnej wodzie krwiopijcy. Nawet sennik straszy: „œniæ pijawkê – kontakt z lichwiarzem mieæ bêdziesz”. Dwie przyssawki, 34 segmenty cia³a i oczy, których u³o¿enie jest cech¹ systematyczn¹. Tak, w prosty sposób, mo¿na opisaæ
nasze bohaterki. Znajduj¹ siê wœród nich paso¿yty bezkrêgowców i krêgowców oraz typowi drapie¿cy. W polskiej
faunie znanych jest oko³o 34 gatunków pijawek. Wystêpuj¹ one w strefie przybrze¿nej wód wolnop³yn¹cych i stoj¹cych. W Polsce ochron¹ gatunkow¹ objêto tylko jeden gatunek: pijawkê lekarsk¹ (Hirudo medicinalis). Populacja
tego gatunku odradza siê obecnie po okresie intensywnej
eksploatacji w celach leczniczych. Tereny Warmii i Mazur
obfituj¹ w drobne, zaroœniête zbiorniki i cieki wodne bêd¹ce typowym siedliskiem pijawki lekarskiej. Piêtno z³ej
s³awy ci¹gnie siê za gatunkiem, który jest czêsto mylony
z pijawk¹ lekarsk¹. Nies³usznie pos¹dzana o przysysanie
siê do nozdrzy koni pijawka koñska w rzeczywistoœci jest
drapie¿nikiem poluj¹cym na drobne bezkrêgowce, natomiast jej europejska kuzynka – Limantis nilotica, która
w Polsce nie wystêpuje, potrafi wpe³zaæ do nozdrzy pij¹cego
fot. Bogdan Browarski
Kokon Erpobdella octoculata.
fot. Bogdan Browarski Kopuluj¹ce pijawki lekarskie.
wodê byd³a. To ona odpowiada za nies³uszne oskar¿enia
pijawki koñskiej o podobne praktyki.
15 jezior, 3 rzeki, sieæ oczek i mniejszych cieków wodnych znajduj¹cych siê w Olsztynie to znakomite miejsce
dla ¿ycia wodnych bezkrêgowców. Powierzchnia oœmiu
najwiêkszych jezior olsztyñskich wynosi oko³o 738 ha. Zatem bliskie spotkanie z bezkrêgowcem chêtnym skosztowaæ odrobinê krwi jest w Olsztynie bardzo prawdopodobne.
Pijawki s¹ hermafrodytami, dysponuj¹cymi zarówno
uk³adem rozrodczym mêskim jak i ¿eñskim. Ka¿dy z uk³adów uchodzi oddzielnym otworem zwanym gonoporem.
U zwierz¹t tych wystêpuje zjawisko protandrii polegaj¹ce
na wczeœniejszym dojrzewaniu plemników. Termin, w jakim przystêpuj¹ do „godów” jest ró¿ny u poszczególnych
gatunków. Zazwyczaj ci¹gnie siê on od wczesnej wiosny
do jesieni. W naturze trudno przy³apaæ pijawki oddaj¹ce
siê mi³osnemu aktowi, poniewa¿ wszystko odzieje siê pod
os³on¹ nocy. W warunkach laboratoryjnych mo¿na ³atwo
je sprowokowaæ, kopuluj¹ po ka¿dej zmianie warunków
hodowli. Wystarczy zatem zmieniæ wodê w akwarium, podnieœæ temperaturê, czy te¿ zwyczajnie je nakarmiæ. Dobrym
sposobem jest te¿ kilkudniowe odosobnienie, wtedy na
efekty nie trzeba d³ugo czekaæ. Zap³odnieniu ulêgaj¹ albo
oba osobniki uczestnicz¹ce w godach albo tylko jeden z nich.
Mi³osne uœciski pijawek trwaj¹ od kilku minut do kilku
godzin. U niektórych gatunków kopulacja z niewielkimi
przerwami mo¿e przed³u¿aæ siê do dwóch tygodni. Cia³a
osobników popularnej rybiej pijawki (Piscicola geometra)
w czasie aktu kopulacyjnego tworz¹ literê X. Zwierzêta
przytwierdzaj¹ siê tylnymi przyssawkami do ga³êzi lub
kamieni, a ich przednie odcinki zostaj¹ oplecione wokó³
cia³a partnera. Czasem zbli¿enie odbywa siê na nieœwiadomej niczego rybie. „Kochankowie” s¹ bardzo wytrwali,
w mi³osnym uœcisku pozostaj¹ nawet 6 godzin. Tajemnicza pijawka ¿eruj¹ca w nozdrzach ptaków – Theromyzon
tessulatum, robi wiele by zainteresowaæ partnera. Zaloty
tych zwierz¹t przypominaj¹ taniec godowy. W czasie gry
wstêpnej pijawki delikatnie muskaj¹ siê przednimi przyssawkami. Zawsze jedna z nich gra jakby rolê dominuj¹cego „samca” próbuj¹cego zdobyæ drugiego osobnika, który pe³ni rolê „samicy”. Partnerzy zbli¿aj¹ siê i oddalaj¹,
z zaciekawieniem dotykaj¹ siê przednimi przyssawkami.
fot. Bogdan Browarski
Cia³a ich s¹ w ci¹g³ym ruchu, wij¹ siê i oplataj¹ wokó³
siebie w tañcu godowym. Kulminacyjnym momentem tego
spektaklu jest zap³odnienie jednego z partnerów. Niektóre
z pijawek wykorzystuj¹ do tego celu specjalny organ kopulacyjny – pr¹cie, wnikaj¹ce do pochwy podczas kopulacji.
U gatunków, które nie posiadaj¹ organu kopulacyjnego, zap³odnienie odbywa siê za pomoc¹, tzw. spermatoforów. S¹ to pakiety plemników zamkniête w chitynowych
otoczkach. Wielkoœæ, kszta³t oraz miejsce sk³adania spermatoforów zale¿y od gatunku pijawki. Zazwyczaj maj¹ one
postaæ dwóch rurek po³¹czonych p³ytk¹, co uwarunkowane jest kszta³tem zatoki nasiennej w której powstaj¹. U paso¿ytuj¹cej na rybach Piscicola geometra, spermatofory
przyczepiane s¹ na polu kopulacyjnym, znajduj¹cym siê
w pobli¿u ¿eñskiego otworu p³ciowego. Natomiast liœciokszta³tne pijawki z rodziny Glossiphoniidae przytwierdzaj¹
pakiety plemników w dowolnym miejscu cia³a partnera.
U drapie¿nych pijawek Erpobdelidae, chêtnie poluj¹cych
na wodne sk¹poszczety (Tubifex) w akcie kopulacyjnym
dominuj¹c¹ rolê pe³ni jeden z osobników. Ca³e zajœcie
przedstawia siê nastêpuj¹co: partner pe³ni¹cy rolê „samca” przyciska gonopor mêski (otwór p³ciowy) do drugiego
partnera i za pomoc¹ miêœni przyczepia spermatofor. Podczas tego procesu sperma jednego zwierzêcia powoli przelewa siê przez przebit¹ skórê drugiego do wnêtrza jego cia³a. Nastêpnie plemniki docieraj¹ do jajników, gdzie dokonuj¹ swego dzie³a, a ich nadmiar zostaje usuniêty. U Piscicolidae i niektórych Glossiphoniidae w transporcie nasienia pomaga specjalna tkanka kieruj¹ca, która doprowadza
plemniki do celu. Zap³odnienie to proces, który pozostawia po sobie niekiedy bardzo du¿e rany, koñcz¹ce siê nieraz œmierci¹ zap³odnionego osobnika. Kilka lub kilkanaœcie dni póŸniej pijawki szukaj¹ miejsca na z³o¿enie kokonów. Pijawka lekarska sk³ada kokony nawet 9 miesiêcy po
zap³odnieniu. Podwodne roœliny lub przedmioty zanurzone w wodzie s¹ miejscami chêtnie wybieranymi przez pijawki zdecydowane na z³o¿enie jaj. Przyjœcie na œwiat m³odych osobników pijawki lekarskiej do pocz¹tku XIX w.
by³o osnute tajemnic¹. S¹dzono, ¿e gatunek ten „rodzi”
¿ywe m³ode. Nikt nie móg³ znaleŸæ jej kokonów. Jak to
mo¿liwe, skoro maj¹ one prawie 3 cm d³ugoœci? Przyczyna jest banalnie prosta, poszukiwano ich w niew³aœciwym
11
i nieprzezroczysty. Trzy tygodnie póŸniej na œwiat
przychodz¹ m³ode osobniki, zdolne do samodzielnego ¿ycia.
U wiêkszoœci gatunków pijawek rodzice nie interesuj¹ siê dalszymi losami swego potomstwa. Jedynym zabezpieczeniem dla rozwijaj¹cych siê zarodków s¹ odpowiednio grube i mocne œcianki kokonu. Rozmiar, kszta³t, urzeŸbienie oraz substancja,
z której wykonany jest kokon s¹ specyficzne dla
gatunku. Na podstawie jego budowy mo¿na zidentyfikowaæ twórcê.
Najbardziej skomplikowane zachowania zwi¹zane z opiek¹ nad potomstwem zaobserwowano
u pijawek z rodziny Glossiphoniidae. Zwierzêta te
sk³adaj¹ jaja w miêkkich, sprê¿ystych jakby pergaminowych os³onkach. Gruczo³y siode³ka s¹ u nich
s³abiej rozwiniête i prawdopodobnie, dlatego obdarzone s¹ one silnym „instynktem macierzyñskim”.
Erpobdella octooculata.
fot. Bogdan Browarski Potrafi¹ troskliwie pielêgnowaæ swoje potomstwo
do momentu a¿ stanie siê samodzielne. Oliwkowo
miejscu. Pijawka lekarska, podobnie jak pijawka koñska,
zielonkawa, pokryta drobnymi pomarañczowymi plamkana czas sk³adania jaj opuszcza wodê. Precyzyjnymi ruchami pijawka Theromyzon tessulatum sk³ada w cienkoœcienmi cia³a grzebie ziemn¹ norkê zakoñczon¹ komor¹. Z wpranych kokonach do 40 jaj, które przytwierdza do brzusznej
w¹ in¿yniera robót tunelowych wyg³adza œcianki komory
strony cia³a. Od tej chwili „piastunka” nosi je ze sob¹ wszêza pomoc¹ przedniej przyssawki. Nastêpnie wycofuje siê,
dzie. Po opuszczeniu os³on jajowych m³ode osobniki potak ¿e w komorze zostaje tylko przednia czêœæ. Okolica
zostaj¹ przyczepione do cia³a rodzica przez okres 2 miesiode³kowa wydziela ciecz, której zwierzê ruchami cia³a
siêcy. Osobnik obarczony takimi pasa¿erami wygl¹da jak
nadaje konsystencjê piany. Wydzielina ta tworzy pierœcieñ,
zapaso¿ycony. Pijawka nosi i pielêgnuje potomstwo a¿ stado którego sk³adane s¹ jaja. Otwory w pierœcieniu zasklenie siê ono zdolne do samodzielnego zdobywania pokarmu.
piaj¹ siê po wycofaniu siê z niego pijawki. Zaraz po utwoDoros³e ¿ycie m³odzie¿y rozpoczyna siê czyhaniem w strerzeniu kokon jest miêkki, po pewnym czasie twardnieje
fie przybrze¿nej jeziora na nieostro¿n¹ kaczkê lub perkoi ciemnieje. Pianowa otoczka chroni rozwijaj¹ce siê jaja.
za. Od tej chwili ptaki stan¹ siê posiadaczami uci¹¿liwych
Jeœli przeszkodzimy pijawce w kszta³towaniu kokonu, los
lokatorów syc¹cych siê ich krwi¹.
przysz³ego pokolenia jest przes¹dzony. Œmieræ m³odych
Pokrewne gatunki przytwierdzaj¹ kokony do pod³o¿a,
embrionów nastêpuje na skutek utraty wody. Pijawka lelecz nie porzucaj¹ ich. Strzeg¹ zawziêcie i wachluj¹cymi
karska podczas jednego sezonu sk³ada od 5 do 8 kokonów.
ruchami cia³a zapewniaj¹ rozwijaj¹cym siê embrionom staZwierzê to potrafi dziêki silnej muskulaturze wytrwale
³y przep³yw natlenionej wody. Jak pisa³ kwiecistym
wêdrowaæ. Kokony znajdowano nawet w odleg³oœci 100 m
przedwojennym jêzykiem Micha³ Gedroyæ: „I nie tylko, ¿e
od zbiornika wodnego. Z podobn¹ starannoœci¹ jak pijawjest j¹ trudno nawet przemoc¹ spêdziæ z pielêgnowanego
ka lekarska swój kokon sk³ada pospolita w naszych wopotomstwa, to jeszcze w takich wypadkach, kiedy j¹ si³¹
dach Erpobdella octoculata. Pijawka ta precyzyjnie wybiera miejsce z³o¿enia jaj. Zazwyczaj s¹ to
gnij¹ce roœliny lub inne przedmioty zanurzone w wodzie. Zwierzê jest przez ca³y czas niespokojne, g³adzi wybrane miejsce przedni¹ przyssawk¹ przez
oko³o 3 minuty. Zabiegi te maj¹ na celu przygotowanie pod³o¿a do mocniejszego przytwierdzenia
kokonu. Nastêpnie dooko³a zwierzêcia tworzy siê
pierœcieñ z substancji wydzielonej przez gruczo³y
siode³ka. W pierœcieniu sk³adne s¹ bia³kowe substancje od¿ywcze i jaja. Teraz pijawka niczym
sprawna tkaczka wycofuje swoje cia³o skrêcaj¹c
przy tym w³ókienka substancji tworz¹cej kokon.
Splecione pasma w³ókien tworz¹ koreczki zamykaj¹ce ca³¹ mistern¹ konstrukcjê. Œwie¿o utworzony
kokon przypomina kszta³tem cytrynê barwy ¿ó³tobia³awej. Kolejne 10 minut Erpobdella octoculata
poœwiêca na napowietrzanie jaj wachluj¹cymi ruchami cia³a. Po kilku godzinach kokon staje siê twardy
Erpobdella octooculata.
12
fot. Bogdan Browarski
Helobdella stagnalis, na stronie grzbietowej widoczna tarczka,
na brzusznej jaja.
fot. Bogdan Browarski
oderwiemy, stara siê zaj¹æ poprzednie po³o¿enie nad swojem potomstwem. Bardzo czêsto urz¹dza³em sobie tak¹
próbê, i¿ w akwaryum, w którem mia³em wiêksz¹ iloœæ
pijawek ze z³o¿onemi jajami, usuwa³em wszystkie pijawki
sponad jaj i gdy na drugi dzieñ przychodzi³em, wszystkie
prawie miejsca by³y z powrotem pozajmywane. (...) sk³onny jestem przypuœciæ, i¿ mamy tu do czynienia z czynnoœciami psychicznemi, z wysoko dosyæ rozwiniêtymi instynktami pieczo³owitoœci rodzicielskiej.” Najwiêkszym
zagro¿eniem dla m³odego pokolenia s¹ œlimaki, drapie¿ne
owady wodne i... inne pijawki. Rodzice nie zjadaj¹ wprawdzie w³asnych kokonów, ale chêtnie zrobi¹ to inne osobniki, które nie z³o¿y³y jeszcze jaj. Doros³e pijawki pilnuj¹ce
jaj z³o¿onych w kokonach potrafi¹ skutecznie ich broniæ.
W³asnym cia³em os³aniaj¹ jaja przed niebezpieczeñstwami czyhaj¹cymi ze strony drapie¿ców. Zdesperowany rodzic potrafi stoczyæ walkê z du¿o wiêkszym od siebie wodnym œlimakiem. Bardzo czêsto w momencie zagro¿enia
zwierzêta umiejêtnie zaginaj¹ boki cia³a, dziêki czemu
tworzy siê specjalna komora chroni¹ca m³ode. Niektórzy
badacze s¹dz¹, ¿e pomiêdzy rodzicem a potomstwem istnieje rodzaj ³o¿yska, przez które m³ode s¹ od¿ywiane. M³odociane pijawki pozbawione opieki rodzicielskiej rzadko
udaje siê utrzymaæ przy ¿yciu, nawet w sterylnych warunkach laboratoryjnych. Najwiêksz¹ wiêŸ rodzicielsk¹ zaobserwowano u mierz¹cej zaledwie nieca³e 20 mm d³ugoœci
Helobdella stagnalis. Jej mleczno¿ó³te cia³o na grzbietowej
stronie zdobi br¹zowa tarczka, czêsto zamieszkiwana przez
pierwotniaki – wirczyki. Pijawka ta jest zdolna pokonaæ
wszelkie przeciwnoœci by wychowaæ potomstwo. Ju¿ od
momentu z³o¿enia jaj, które przytwierdza do brzusznej strony, pieczo³owicie wachluje wodê bokami cia³a. Wszystko
po to, aby rozwijaj¹ce siê embriony mia³y jak najlepsze
warunki tlenowe. Podczas spotkañ ze œlimakami zwierzê
zwija brzegi cia³a tworz¹c rodzaj ochronnej torby dla m³odych. Jej poœwiêcenie jest wielkie, do tego stopnia, ¿e w okresie trwania opieki rodzicielskiej nie pobiera pokarmu. „Piastunka” poluje i zdobywa pokarm, sama jednak nie uszczknie ani kêsa ze zdobyczy. Jej ofiar¹ mo¿e byæ trzy razy wiêkszy od niej samej sk¹poszczet (Tubifex). W warunkach
Glossiphonia complanata.
fot. Bogdan Browarski
laboratoryjnych niemieccy naukowcy zaobserwowali przebieg procesu karmienia u tego gatunku. Doros³y osobnik
chêtnie rzuca³ siê na zdobycz, ale tylko po to, aby j¹ przytrzymaæ ryjkiem i ofiarowaæ potomstwu. U m³odych pijawek przewód pokarmowy przeœwieca przez pow³oki cia³a.
£atwo, wiêc sprawdziæ, kto jad³, a kto nie. W czasie eksperymentów obserwowano, ¿e tylko m³ode korzysta³y ze zdobyczy, poniewa¿ ich przewody by³y wype³nione pokarmem.
Okres macierzyñski trwa do trzech tygodni. W tym czasie
m³ode rosn¹ bardzo szybko i osi¹gn¹wszy 1/3 d³ugoœci cia³a
doros³ej pijawki porzucaj¹ „opiekunkê”. Ka¿de z nich wyposa¿one jest ju¿ w charakterystyczne znamiê – tarczkê na
stronie grzbietowej. Chitynowa p³ytka jest dla pijawki tym
samym, czym dla nas pêpek, znakiem przypominaj¹cym
nasz¹ wieŸ z rodzicem w okresie embrionalnym.
Prymitywne z naszego punktu widzenia pierœcienice
wyró¿niaj¹ siê wieloma ciekawymi sposobami na zapewnienie potomstwu jak najlepszego startu. Wiêkszoœæ sk³ada jaja w ochronnych kapsu³kach z twardej chityny. Niektóre produkuj¹ ich jak najwiêcej licz¹c, ¿e w ruletce ¿ycia, choæ niewielki procent zaowocuje w nastêpnym pokoleniu. Najwiêksze Hirudinea zamieszkuj¹ce polskie
zbiorniki wodne uciekaj¹ z wody, aby ochroniæ jaja. S¹ te¿
w koñcu pijawki, które opiekuj¹ siê m³odymi w sposób
najbardziej wyrafinowany, karmi¹ je i nosz¹ na sobie. Procesy ewolucyjne wywieraj¹ swoisty nacisk na powstawanie coraz bardziej skomplikowanych zachowañ zwi¹zanych
z opiek¹ potomstwa. Czu³y opiekun pozwala, bowiem omin¹æ potomkom najbardziej niebezpieczny okres w ich ¿yciu.
M³ode pijawki dorastaj¹ i burzliwe dzieje podwodnych
mi³oœci i szaleñstw mog¹ zacz¹æ siê po raz kolejny...
13
Racze sentymenty
Tadeusz Markos
Pewnego dnia przeczyta³em broszurê „Restytucja raka
szlachetnego w wodach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego im. Czes³awa £aszka”. Przegl¹daj¹c czasopisma
Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego „Gawron” natrafi³em tak¿e na artyku³ poœwiêcony tym zbrojnym zwierzêtom. Przypomnia³em te¿ sobie, ¿e czyta³em ju¿ kilka artyku³ów, w których poruszany by³ temat raków. Wiêkszoœæ
z nich to artyku³y poœwiecone biologii i sytuacji raka w naszym kraju. Niektóre jednak, dziêki sensacyjnoœci zawartej w nich treœci, zupe³nie dezinformowa³y czytelnika o sytuacji raków w polskich wodach.
Temat raków jest mi bardzo bliski. Dzieciñstwo i wczesn¹ m³odoœæ spêdzi³em nad górnym biegiem rzeki Œwider
– wówczas jedn¹ z czystszych rzek œrodkowej Polski. Rzeka
obfitowa³a w raki. Obecnie, jako pracownik Zespo³u Parków Krajobrazowych Pojezierza I³awskiego i Wzgórz Dylewskich, zajmujê siê edukacj¹ i problem raków jest mi
znów bardzo bliski.
Za ka¿dym razem, kiedy czytam b¹dŸ mówiê o rakach,
wracaj¹ wspomnienia.
Ju¿ w szkole podstawowej mia³em pierwsze osi¹gniêcia w po³owach. Najwiêksze jednak osobniki by³y w zakolach rzecznych na g³êbokiej wodzie, miêdzy korzeniami
rosn¹cych nad wod¹ olch. Niebezpiecznie by³o po nie siêgaæ. Wiedzieli o tym rodzice i niechêtnie patrzyli na przyniesione racze ³upy. Czêsto raczyliœmy siê zatem rakami
gotuj¹c je na ognisku. Nikt nie myœla³ wtedy o okrucieñstwie zwi¹zanym z wrzucaniem ¿ywych osobników do
wrz¹tku. By³o to coœ zupe³nie naturalnego tak jak zabicie
z³owionej ryby. Tak przygotowuje siê raki, ich wiêkszych
krewniaków – homary, zupe³nie ma³e krewetki i inne skorupiaki. Pamiêtam jeszcze jeden szczegó³, ale jak¿e istotny przy eksploatacji ³owiska. Pozyskiwaliœmy raki du¿e
wyci¹gaj¹c je delikatnie za szczypce, nigdy jednak nie mieliœmy pewnoœci jakiej p³ci raka schwycimy. Wszyscy twierdzili, ¿e samice pomimo mniejszych rozmiarów znacznie
mocniej szczypi¹. Nikt jednak do koñca w to nie wierzy³,
14
nikt te¿ nie od³awia³ samic nosz¹cych pêki jaj pod odw³okiem. Przypominali nam o tym starsi koledzy, my natomiast
uczulaliœmy m³odszych, nawet pod groŸb¹ kar cielesnych.
Przyroda w wydaniu praktycznym by³a doskona³ym elementem edukacyjnym. Œrodowisko raka by³o œrodowiskiem
¿ycia œliza, niewielkiej, wyd³u¿onej, walcowatej rybki.
W³aœnie w pobli¿u raczych nor i w ich opuszczonych wnêtrzach chwytaliœmy œlizy, by³o ich tam naprawdê du¿o.
Ubarwienie, a w zasadzie rysunek plam i odcienie barwne
wrêcz wyró¿nia³y ka¿dego ze z³owionych osobników. Wypuszczaliœmy je jako nieprzydatne i jak¿e piêkne ryby. Po
regulacji rzeki i wyginiêciu raka znikn¹³ te¿ œliz. Spotykaliœmy go póŸniej tylko przy betonowych upustach stawów
rybnych. Rzeka obfitowa³a w naniesione przez rw¹cy nurt
rzeczny ³achy piachu. Tam z kolei ³apa³o siê k³uj¹ce kozy.
Nikt nie zastanawia³ siê jaki to gatunek tej ryby, natomiast
znaliœmy doskonale jej biologiê poznan¹ g³ównie z obserwacji.
Kiedy po³owy raków nie by³y ju¿ tylko dobr¹, szczeniêc¹ zabaw¹, a elitarnym po³owem w celach konsumpcyjnych, zmieni³a siê technika po³owu. Raki po³awiane by³y
w nocy na tak zwane „talerze”. Na d³ugich kijach przywi¹zany by³ sznur, na koñcu którego umieszczona by³a obrêcz
z siatk¹. Na œrodku siatki znajdowa³y siê troki, do których
przywi¹zywa³o siê kawa³ek bia³ego miêsa. Raki znajduj¹ce siê na talerzu by³y wyci¹gane z wody. Zabiera³o siê tylko du¿e osobniki. Je¿eli nawet nie by³o du¿ych raków,
ma³ym i samicom oddawa³o siê wolnoœæ.
Pamiêtam wygl¹d i smak gotowanych raków. Ju¿ wtedy wiedzia³em, ¿e s¹ ró¿ne raki. Czarne, ¿yj¹ce w rzece
i zielonkawe, które ³owione by³y w czystych, zamkniêtych
zbiornikach wodnych. By³y to stare wyrobiska po torfie,
trudno dostêpne, i o ile wiem ju¿ obecnie nie istniej¹ce.
Dowiedzia³em siê nieco póŸniej, ¿e rzeczne raki to raki
szlachetne, preferuj¹ce czyste, dobrze natlenione wody,
natomiast raki z wyrobisk po torfie, to raki jeziorowe. Obydwa gatunki s¹ rakami rodzimymi i znacznie ró¿ni¹ siê od
siebie, naj³atwiej jednak mo¿na je rozpoznaæ po szczypcach, które po zamkniêciu u raka szlachetnego pozostawiaj¹ widoczn¹ szczelinê, natomiast u raka b³otnego s¹ zdecydowanie wê¿sze i d³u¿sze. Krawêdzie szczypiec tego raka
stykaj¹ siê ze sob¹, mo¿e dlatego nazywany jest potocznie
krawcem.
Niestety, z czasów mojej m³odoœci pamiêtam równie¿
tragediê racz¹ na bardzo d³ugim odcinku rzeki, z któr¹ tak
bardzo by³em zwi¹zany. Raki s¹ aktywne noc¹. Pierwsze
wyruszaj¹ na poszukiwanie pokarmu o zmierzchu, ostatnie powracaj¹ do swoich kryjówek o œwicie. Wiedza ta by³a
mi dobrze znana, dlatego bardzo zdziwi³ mnie widok raków pe³zaj¹cych na p³yciznach w ci¹gu dnia. Jednego z nich
znalaz³em nawet na brzegu. Moje zdziwienie by³o tym
wiêksze, ¿e znajdowa³em raki tu¿ po wylince le¿¹ce na
otwartej przestrzeni dna rzeki. Wiedza zwi¹zana z przeczytan¹ literatur¹ i nabyta w trakcie obserwacji sugerowa³a, ¿e dzieje siê coœ niedobrego. Raki zawsze mia³y na pancerzach paso¿yty, niektóre bia³e larwy przewierca³y wrêcz
pancerz zwierzêcia. Nie pasowa³o mi to jednak do osobników po wylince o czystym, œwie¿ym pancerzu. W górnym
przez naukowców, g³ówna przyczyna zagro¿enia raków
w ich naturalnym œrodowisku. Natomiast w jaki sposób
raki z kontynentu amerykañskiego, a w szczególnoœci rak
amerykañski – prêgowany, maj¹ wp³yw na zanikanie raków rodzimych z terenu Europy?
OdpowiedŸ nie jest prosta. Jest jednak kilka bardzo
oczywistych elementów takiego stanu rzeczy. Zarówno
grzyb wywo³uj¹cy „d¿umê racz¹”, jak i rak amerykañski
pochodz¹ z tego samego kontynentu. Obydwa organizmy
ewoluowa³y we wzajemnej zale¿noœci, dlatego ich relacja
ma bardziej ³agodny przebieg. Rak prêgowany rzadziej zapada na t¹ wyniszczaj¹c¹ chorobê, mo¿na powiedzieæ, ¿e
jest na ni¹ bardziej odporny. Mo¿e byæ jednak jej nosicielem, a pojawiaj¹c siê w ró¿nych, coraz to nowych zbiornikach wodnych by³ i jest nadal zagro¿eniem dla populacji
raków rodzimych. Jak zatem siê rozprzestrzenia, skoro nierozerwalnie zwi¹zany jest z œrodowiskiem wodnym a pojawia siê nawet w ma³ych, oddalonych od siebie, œródleœnych zbiornikach wodnych?
OdpowiedŸ jest zwyczajna, wrêcz lakoniczna – to my
ludzie przyczyniamy siê do jego ekspansji wierz¹c, ¿e skoro
biegu rzeki, przy jej niewielkim dop³ywie znajdowa³a siê
fabryka konserw i mro¿onek. Ca³¹ win¹ obarczono tego,
jak siê wszystkim wydawa³o, truciciela. Wszystko skoñczy³o siê w ci¹gu trzech lat i pozosta³o tylko wspomnienie
po rakach.
Dzisiaj wiem, ¿e g³ówn¹ przyczyn¹ wyginiêcia raka
szlachetnego na rzece Œwider by³a d¿uma racza, choroba,
która zdziesi¹tkowa³a populacjê raków w Europie. Oczywiœcie przyspieszyæ zag³adê gatunku mog³o wiele czynników, chocia¿by wspomniana fabryka. Przecie¿ pocz¹tek
epidemii mog³y daæ raki z terenu zmienionego regulacj¹
dop³ywu rzeki Œwider.
Literatura obecnie podaje, ¿e g³ównym zagro¿eniem dla
rodzimych gatunków raków jest:
– zanieczyszczenie wód,
– œmiertelna choroba raków – „d¿uma racza”, któr¹ wywo³uje grzyb Aphanomyces astaci,
– rozprzestrzenianie siê w naszych wodach raków amerykañskich, g³ównie raka prêgowanego.
Raki w œwiadomoœci ludzi by³y uwa¿ane za wskaŸniki
czystoœci wód, dlatego nikt nie w¹tpi, ¿e zanieczyszczenia
œrodowiska wodnego s¹ niekorzystne dla raków.
Zagro¿enie „d¿um¹ racz¹” to pewnik potwierdzony
jest wskaŸnikiem czystoœci wody to bêdzie te¿ wyznacznikiem czystoœci danego zaraczonego przez nas jeziora. Dochodzi tu jeszcze jeden problem – niewiedza. Dla wiêkszoœci z nas rak to rak i koniec. Nic bardziej myl¹cego,
gdy¿ wskaŸnikiem zdrowia danego œrodowiska wodnego
mog¹ byæ tylko raki rodzime (opisane wy¿ej). Rak prêgowany, posiadaj¹cy wyraŸne prêgi na segmentach odw³oka
jest bardziej odporny na zanieczyszczenia wody, czego nie
mo¿na powiedzieæ o naszych rodzimych rakach – szlachetnym i jeziorowym.
Na terenie Parku Krajobrazowego Pojezierza I³awskiego
niepodzielnie króluje rak amerykañski prêgowany. Z jednego z artyku³ów poœwieconych rakom, który ukaza³ siê
w popularnym czasopiœmie dla akwarystów dowiadujemy
siê, ¿e w niektórych jeziorach mazurskich, ¿yje (i dobrze
mu siê powodzi) inny amerykañski przybysz – rak sygna³owy, wiêkszy i z punktu widzenia konsumpcji, bardziej
atrakcyjny.
Przyk³ad raków amerykañskich, jest kolejnym dowodem na to, ¿e wprowadzanie obcych gatunków fauny do
zestawu gatunków rodzimych, bytuj¹cych w okreœlonym
ekosystemie jest bardzo niebezpieczne.
15
Tajemniczy mieszkaniec dziupli
Andrzej S. Jadwiszczak
W ostatnich latach zmienia siê nastawienie spo³eczeñstwa do starych próchniej¹cych drzew. Coraz
czêœciej uœwiadamiamy sobie, ¿e stare drzewa z dziuplami pe³nymi próchna to nie tylko oznaka zaniedbania i braku ludzkiej gospodarnoœci ale siedlisko
¿ycia wielu gatunków zwierz¹t, czêsto zagro¿onych
wyginiêciem. Najbardziej znanym gatunkiem próchnojada jest pachnica dêbowa (Osmoderma eremita), która zosta³a objêta ochron¹ gatunkow¹ i dziêki
temu zwraca na siebie szczególn¹ uwagê przyrodników. Jej skromn¹ i mniej znan¹ kuzynk¹ jest wepa
marmurkowa (Protaetia lugubris), gatunek szeroko rozsiedlony, eurosyberyjski, choæ w Polsce doœæ
rzadko spotykany. Do czasu ukazania siê w 1983 r.
„Katalogu fauny Polski” cz. 23 t. 9, formalnie znane by³o tylko jedno stanowisko tego gatunku w okolicach Ostródy, na szeroko wówczas okreœlanym Pojezierzu Mazurskim. W ostatnich latach odnalezio- Wepa marmurkowa.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
no na Warmii i Mazurach wiele miejsc bytowania
wepy marmurkowej, szczególnie podczas poszukiwañ i ind³ych liœci i ga³¹zek. Kuliste, bia³awe jaja sk³adane s¹ powentaryzowania stanowisk pachnicy dêbowej. Osobiœcie
jedynczo, bezpoœrednio w wilgotne próchno. Pêdrakowastwierdzi³em wystêpowanie tego gatunku w okolicach
te larwy najchêtniej po¿eraj¹ bia³e próchno, choæ nie garGutkowa k/Olsztyna i w Œwiêtej Lipce.
dz¹ i rozk³adaj¹cymi siê liœæmi drzew liœciastych, a nawet
Doros³e chrz¹szcze pojawiaj¹ siê wiosn¹ – od po³owy
resztkami martwych owadów. W przypadku wyczerpania
maja i ¿yj¹ do wczesnej jesieni. W prowadzonej przeze
siê rozdrobnionych sk³adników pokarmowych w substramnie hodowli, przy temperaturze w okresie zimy bliskiej
cie, w którym przebywa larwa, potrafi ona przejœæ do ¿e0 0C, czêœæ osobników przetrwa³a do nastêpnej wiosny.
rowania na grubszych ga³êziach czy pieñkach we wczeW odró¿nieniu od pachnicy dêbowej, wepy chêtnie lataj¹
snym stadium rozk³adu, wygryzaj¹c w nich komory. Larw poszukiwaniu pokarmu i nowych miejsc gdzie samica
wa trzeciego stadium pod koniec ¿erowana buduje z matemo¿e z³o¿yæ jaja. Doros³e osobniki od¿ywiaj¹ sie sokiem
ria³u, który ma do dyspozycji – próchno, fragmenty liœci,
wyp³ywaj¹cym z drzew, owocami – szczególnie lekko ferpiasek lub w³asne odchody – jajowate kokolity, w których
mentuj¹cymi, a tak¿e odwiedzaj¹ kwiaty.
dokonuje przepoczwarczenia. Kokolity mog¹ byæ niekieSamica do z³o¿enia jaj wybiera miejsca zasobne w próchdy mocowane do ga³¹zek lub wiêkszych kawa³ków próchno drzew liœciastych, zw³aszcza dêbowe. Mog¹ to byæ nie
na. Larwy wepy w odró¿nieniu od wielu pokrewnych gatylko dziuple ale tak¿e le¿¹ce i murszej¹ce k³ody lub tylko
tunków, je¿eli tylko maj¹ wystarczaj¹c¹ iloœæ pokarmu, nie
miejsca, gdzie nagromadzi³o siê próchno lub mursz z opawykazuj¹ sk³onnosci do kanibalizmu. W hodowli w 2–3
litrach mieszanki – próchno, rozk³adaj¹ce siê liœcie,
drobne ga³¹zki dêbowe, mo¿na trzymaæ razem nawet kilkanaœcie wyroœniêtych larw. Pe³ny rozwój
wepy marmurkowej trwa do dwóch lat, jednak¿e
opieraj¹c sie na obserwacjach z hodowli, mo¿na zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e w latach o stosunkowo
ciep³ej i krótkiej zimie czas rozwoju larw wepy mo¿e
ulec skróceniu do roku.
Wepa marmurkowa, mimo ¿e jest rzadko spotykana w naturze, ze wzglêdu na swoj¹ elastycznoœæ
w doborze miejsc lêgowych, nie jest zagro¿ona wyginiêciem. Aby cieszyæ siê widokiem tego piêknego chrz¹szcza wystarczy pozostawiæ mu pewn¹ iloœæ
dziuplastych drzew czy te¿ le¿¹cych i próchniej¹cych pni drzew liœciastych, w których bêdzie móg³
przejœæ swój rozwój.
Larwa wepy marmurkowej
16
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
MIGRACJE ROŒLIN I ZWIERZ¥T
Niechciani wêdrowcy
Lech Pietrzak
Jednym ze znaków nadejœcia dwudziestego pierwszego stulecia sta³y siê wielkie i gwa³towne demonstracje alterglobalistów. Krzycz¹ce t³umy dobitnie unaoczni³y milionom ludzi, ¿e „globalna wioska” w któr¹ zamienia siê
nasz Œwiat, wcale nie jest tak przyjazna i sielankowa jak
co niektórzy sk³onni byliby uwa¿aæ. Owszem, postêpuj¹ca globalizacja ma swoje zalety, chodzi jednak o to, aby
owe plusy nie przes³oni³y nam minusów. Niew¹tpliwym
zaœ minusem rzeczonego procesu jest monotonia kulturowa, bowiem nic tak nie cieszy zmys³ów jak lokalny koloryt. Nie jedziemy wszak w tropiki na drugim koñcu œwiata
po to by upajaæ siê tymi samymi trunkami, które kupujemy
codziennie w sklepie za rogiem, w dodatku serwowanymi
w takich samych naczyniach, z takimi samymi emblematami, przez podobnie ubrane kelnerki. Przecie¿ nawet nie
by³oby czym siê pochwaliæ przed s¹siadem, który dok³adnie to samo je, pije i ogl¹da nie ruszaj¹c siê z domu. Pocieszyæ siê mo¿na jedynie tym, ¿e zwierz¹tka i roœlinki, które
mijamy na wakacyjnych spacerach s¹siad zobaczyæ mo¿e
tylko w ogrodzie botanicznym lub zoologicznym. Jednak
chwila refleksji mo¿e zgromadziæ czarne chmury i nad tym
przekonaniem. Czy rzeczywiœcie globalizacja nie grozi
przyrodzie? Czy aby z czasem nie oka¿e siê, ¿e podró¿u-
Osoka aloesowata.
j¹c po rozmaitych krajach spotkamy nie tylko te same, krzycz¹ce do nas ze sklepowych witryn reklamy ale tak¿e takie
same drzewa, te same gatunki kwiatów nad którymi wszêdzie lata³y bêd¹ te same gatunki owadów? Brrrr..., okropnoœæ. Na razie na szczêœcie to tylko fikcja, ale czy aby nie
ma w niej choæby cienia rzeczywistoœci? Aby rozstrzygn¹æ
t¹ kwestiê trzeba sobie jednak zadaæ inne pytanie.
Dlaczego przyroda jest tak ró¿norodna?
W ogromnym uproszczeniu niezmierzone bogactwo gatunków wyjaœniæ mo¿na ró¿norodnymi warunkami œrodowiska. Organizmy ró¿ni¹ siê miêdzy sob¹ poniewa¿ ¿yj¹
w ró¿nych warunkach, do których staraj¹ siê jak najlepiej
dopasowaæ. Nie da siê tymczasem optymalnie przystosowaæ do przeciwstawnych warunków œrodowiska – adaptacja do wysokiej wilgotnoœci wi¹¿e siê ze spadkiem przystosowania do œrodowisk suchych. Z tego powodu trudno
wyobraziæ sobie by niedŸwiedzie polarne zaanektowa³y
Saharê a feneki przenios³y siê nagle do Arktyki – nie poradz¹ sobie w nowych warunkach. Mo¿emy wiêc przyj¹æ, ¿e
tak d³ugo jak d³ugo nie zamienimy Ziemi w jednorodn¹
asfaltow¹ pustyniê bêd¹ istnia³y ró¿norodne siedliska,
fot. Lech Pietrzak Tatarak.
fot. Lech Pietrzak
17
na wakacje. K³opot polega na tym, ¿e my z wakacji
wracamy a gapowicze ju¿ raczej nie. Rozwój transportu sprawi³ wiêc, ¿e pojawi³y siê drogi u³atwiaj¹ce przemieszczanie siê organizmów miêdzy obszarami, które przez tysi¹ce lat pozostawa³y w izolacji.
Co gorsza pojawianie siê gatunków w nowych
miejscach wcale nie musi byæ przypadkowe. Cz³owiek z premedytacj¹ wprowadza nowe gatunki do
swojego otoczenia w celach gospodarczych lub estetycznych. Przyk³adów nie trzeba daleko szukaæ,
wystarczy wyjœæ na ulicê i przyjrzeæ siê kwitn¹cym
piêknie magnoliom, kasztanowcom, œwierkom syberyjskim czy spaceruj¹cym w ogrodach pawiom.
Nie s¹ to przecie¿ nasze rodzime gatunki. Sprowadziliœmy je z innych regionów i dok³adamy wszelkich starañ by siê u nas zaaklimatyzowa³y, bowiem
¿ycie tych organizmów w nowym œrodowisku wcaNiecierpek drobnokwiatowy.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak le nie jest ³atwe.
To ¿e jakiœ gatunek dotar³ w nowe miejsce, wcaw których bêd¹ ¿y³y ró¿ne gatunki. Nigdy te¿ nie zniknie
le nie oznacza, ¿e siê w nim zadomowi. Musz¹ mu przezró¿nicowanie na zimne bieguny i gor¹ce zwrotniki. Tak
cie¿ odpowiadaæ warunki klimatyczne, dobrze by³oby te¿
wiêc totalna przyrodnicza globalizacja raczej nam nie grozi.
gdyby znalaz³ dla siebie woln¹ niszê ekologiczn¹. AutoCzy jednak mo¿e dojœæ do unifikacji przyrodniczej rechtoni bowiem wcale nie zamierzaj¹ przygl¹daæ siê z za³ogionów o podobnym klimacie? Przecie¿ podobne warunki
¿onymi rêkami, jak panoszy im siê pod bokiem obcy przymo¿emy znaleŸæ na kontynencie europejskim i amerykañbysz. Poniewa¿ wystêpuj¹ na tym terenie od d³u¿szego ju¿
skim, tymczasem przyroda tych regionów znacznie siê ró¿czasu, s¹ z regu³y lepiej przystosowani do panuj¹cych tu
ni. Dlaczego? O wystêpowaniu organizmów decyduj¹ nie
warunków i ³atwo radz¹ sobie z konkurencj¹. Sytuacja przytylko warunki klimatyczne lecz tak¿e ca³e mnóstwo innych
bysza nie jest wiêc godna pozazdroszczenia. WyobraŸmy
czynników, jak choæby obecnoœæ innych gatunków czy hisobie ¿e znajdujemy siê w nowym, nieznanym œrodowistoria regionu. Wydaje siê jednak, ¿e w wielu przypadkach
sku. Nie wiemy jak najlepiej zdobywaæ pokarm, nie znajedyne co stoi gatunkom na przeszkodzie to ich zdolnoœci
my tutejszych drapie¿ników i nie wiemy jak ich unikaæ.
do przemieszczania siê. Mo¿na wiêc przyj¹æ, ¿e szereg gaJeden fa³szywy krok mo¿e kosztowaæ nas ¿ycie a w dodattunków europejskich nie wystêpuje w Ameryce tylko dlaku konkurenci radz¹ sobie lepiej. Dlatego wiêkszoœæ intego, ¿e nie mo¿e tam dotrzeæ. Byæ mo¿e wiêc gdyby zlitrodukcji koñczy siê niepowodzeniem. Co jakiœ czas jedkwidowaæ bariery dziel¹ce oba kontynenty ich przyroda
nak udaj¹ siê i w œrodowisku pojawiaj¹ siê nowe gatunki.
sta³aby siê znacznie bardziej podobna? Jest to wysoce prawdopodobne. Ktoœ powie zaraz – ha, jak na razie nikt nie
Có¿ spowodowaæ mo¿e przybysz w nowym œrodowisku?
planuje zasypaæ Atlantyku, wiêc nie ma czym siê przejmowaæ. Prawda wygl¹da jednak inaczej.
Wielu ludzi nie widzi nic zdro¿nego we wzbogacaniu
swego otoczenia w nowe organizmy. Ekscytuje ich wrêcz
mo¿liwoœæ ³owienia w s¹siedniej rzeczce piranii, podziCz³owiek znosi bariery geograficzne
Dziœ trudno jest nam doceniæ wyczyny jakich dokonywali dawni podró¿nicy i odkrywcy. Udaj¹c siê
do Ameryki nie musimy mierzyæ siê z wielotygodniowym rejsem, na jaki skazany by³ Kolumb. Jedyn¹ uci¹¿liwoœci¹ jest dla nas niewygodne siedzenie na pok³adzie samolotu. Rozwój transportu w ostatnich dziesiêcioleciach ogromnie zmieni³ nasze ¿ycie. Ludzie podró¿uj¹ dzisiaj masowo, bardzo szybko i na wielkie odleg³oœci. Bogaci ludzie mog¹ zafundowaæ sobie nawet wycieczkê w kosmos.
Naiwnoœci¹ by³oby przy tym myœlenie, ¿e w podró¿e wyruszamy sami. W ³adowniach naszych statków, torbach, ubraniach, w glebie na naszych butach, wszêdzie czaj¹ siê wiêksze i mniejsze organizmy, które podró¿uj¹ razem z nami. Wielu z tych
gapowiczów nigdy nie dotar³oby o w³asnych si³ach
do miejsc, do których nieœwiadomie zabieramy je
18
Ekspansja naw³oci kanadyjskiej.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
zwykle gwa³towny charakter. Szczególnie spektakularne s¹ te, które dotycz¹ izolowanych obszarów
o specyficznej i cennej przyrodzie (np. Australia,
Hawaje).
Modelowym wrêcz przyk³adem s¹ króliki, które
opanowa³y Australiê. Te sympatyczne gryzonie
sprowadzone zosta³y do Australii z Europy w 1859
r. Australijczycy z zadowoleniem stwierdzili, ¿e introdukcja by³a udana. Gdyby tylko nieszczêœni wiedzieli co nast¹pi póŸniej... Po dwudziestu latach
populacja królików by³a bardzo liczna, jednak zwierzaki wcale nie zamierza³y zwalniaæ. Z czasem sta³y siê prawdziw¹ plag¹ niszcz¹c¹ pastwiska. Królików by³o ca³e mnóstwo, ich zwalczaniem trudnili
siê specjalni ³owcy królików, a Australia sta³a siê
czo³owym eksporterem króliczego miêsa. Pomimo
prób zahamowania ich rozwoju, króliki mno¿y³y siê
Synogarlica turecka.
fot. Krzysztof Lewandowski i mno¿y³y. Sytuacja stawa³a siê beznadziejna i dopiero sprowadzenie na pocz¹tku lat piêædziesi¹tych
wiania koala na ga³êziach kasztanowców czy aligatorów
wirusa myksomatozy umo¿liwi³o zahamowanie króliczej
w przydro¿nym stawku. Pomijaj¹c absurdalnoœæ podobnych
plagi.
wizji spróbujmy odpowiedzieæ na pytanie, jakie skutki
Biedni Australijczycy (choæ sami s¹ sobie winni) przemo¿e poci¹gn¹æ za sob¹ wprowadzenie nowego gatunku?
¿ywali i prze¿ywaj¹ ca³e mnóstwo podobnych inwazji. DoCzêsto zdarza siê, ¿e nastêpuje masowy rozwój wpropad³y ich p³ywaj¹ce salwinie, pustynne opuncje, lisy, jelewadzonego gatunku, tzw. gradacje. Gatunki plastyczne ekonie, dziki, ropuchy... Prze¿yli tak¹ traumê, ¿e w tej chwili
logicznie, radz¹ce sobie dobrze w ró¿nych warunkach œroka¿dy podró¿uj¹cy do Australii cz³owiek napotka na liczdowiska mog¹ ³atwo zaadaptowaæ siê w nowym miejscu.
ne przepisy maj¹ce uchroniæ ten niewielki kontynent przed
Mo¿e siê zdarzyæ, ¿e bêd¹ bardziej konkurencyjne od gakolejnymi przybyszami.
tunków rodzimych i zaczn¹ je po prostu wypieraæ. W doInnym nie mniej ciekawym i przygnêbiaj¹cym przyk³adatku dojœæ mo¿e tzw. uwolnienia populacji przybysza od
dem jest afrykañskie Jezioro Wiktorii. W ci¹gu ponad
czynników ograniczaj¹cych liczebnoœæ. Je¿eli w nowym
dwunastu tysiêcy lat ewolucji wykszta³ci³ siê w nim jeœrodowisku nie ma œmiertelnych chorób i groŸnych draden z najwspanialszych ekosystemów s³odkowodnych
pie¿ników, to „nowi” czuj¹ siê jak w raju. W dodatku czêœwiata. Naukowcy mogli obserwowaæ niezwyk³y, pasjosto sami przenosz¹ choroby, na które s¹ odporni, podczas
nuj¹cy i unikatowy œwiat setek gatunków pielêgnic. Niegdy gatunki rodzime nie. Rozwijaj¹ siê masowo, zaczynastety pielêgnice s³abo nadawa³y siê na patelniê. Jednoraj¹ nadmiernie eksploatowaæ swoj¹ bazê pokarmow¹, co
zowe wpuszczenie do jeziora w latach piêædziesi¹tych okowp³ywa na inne powi¹zane z ni¹ gatunki i tak skutki wpronia nilowego ca³kowicie zmieni³o jezioro. W latach osiemwadzenie nowych gatunków rozchodz¹ siê niczym fale po
dziesi¹tych okoñ nilowy stanowi³ ponad 80% masy ³owioca³ym ekosystemie. Zanim nowy gatunek wpisze siê w nowe
nych ryb. Miejsce bogatych zespo³ów pielêgnic zajê³y, obok
œrodowisko – pojawi¹ siê od¿ywiaj¹cy siê nim drapie¿cy
okoni nilowych, s³odkowodne krewetki, sardynki i tilapie
i skuteczniejsi konkurenci, ekosystem ulega z regu³y „roznilowe. Jeden z najbogatszych ekosystemów œwiata zosta³
chwianiu” i ubywaj¹ lub mocno ograniczaj¹ swoje
wystêpowanie gatunki rodzime. Szczególnie groŸne mog¹ okazaæ siê nowe drapie¿niki i paso¿yty.
Nieprzemyœlane introdukcje niejednokrotnie prowadzi³y do ogromnych problemów i strat finansowych. Nawet dla najbardziej zatwardzia³ych ignorantów w sprawach ochrony przyrody oczywistym
jest, ¿e nowe gatunki nios¹ ze sob¹ spore niebezpieczeñstwo. Z przyrodniczego punktu introdukcje obcych gatunków to jedno z najwiêkszych zagro¿eñ
naturalnych ekosystemów we wspó³czesnym œwiecie.
Inni ju¿ to prze¿yli
Podanie przyk³adów ilustruj¹cych przedstawione wy¿ej rozwa¿ania nie sprawia wiêkszej trudnoœci. Inwazje obcych gatunków dokonywa³y siê i dokonuj¹ na ca³ym œwiecie, przybieraj¹c czêsto nie-
Racicznica.
fot. Lech Pietrzak
19
Co brzmi w trzcinie?
Pisklêta ³yski
Kokoszka wodna
Nurogêœ
B¹k
B¹k
Perkozy dwuczube
Rzekotka drzewna
Perkoz dwuczuby
W obiektywie
Ryszarda Czerwiñskiego
zniszczony... Owe dramatyczne zdarzenia opisuje
Tijs Goldschmidt w ksi¹¿ce „Wymarzone jezioro
Darwina”.
W 2003 r. œwiatowe media obieg³a pó³¿artobliwa
informacja o „¿abach wo³ach” panosz¹cych siê na
po³udniu Francji. Owe ¿aby to du¿e i niezwykle ¿ar³oczne gatunki z kontynentu amerykañskiego, które
najprawdopodobniej wydosta³y siê z przydomowego ogródka.
Niemal ka¿dy s³ysza³ o inwazjach gatunków w ró¿nych czêœciach Œwiata. Mog¹ to byæ afrykañskie
„pszczo³y zabójcy” opanowuj¹cy Amerykê, œlimaki
i ropuchy trzebi¹ce faunê Hawajów czy szkodniki
przeniesione w glebie doniczek i niszcz¹ce drzewa
na wschodnim wybrze¿u USA. Zawsze traktujemy
to jako ciekawostki z szerokiego œwiata. Nie zdajemy sobie czêsto sprawy, ¿e równie¿ my jesteœmy
œwiadkami nie mniej spektakularnych „najazdów” Stonka ziemniaczana.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
nowych gatunków.
W Polsce pod koniec XIX w. naturalnie wystêpowa³y
dwa gatunki raków: szlachetny i b³otny. W drugiej po³owie XIX w. polskie raki wyniszczane by³y przez zawleNasze polskie inwazje
czon¹ z Ameryki grzybicê – d¿umê racz¹. Raki pozyskiTakim najeŸdŸc¹ znanym niemal ka¿demu doros³emu
wano gospodarczo, epidemia przynosi³a wiêc straty finanPolakowi jest stonka ziemniaczana. Jest to amerykañski
sowe. Postanowiono wiêc sprowadziæ nowy gatunek raka.
chrz¹szcz, który w naturze ¿erowa³ na roœlinach psiankoW 1890 r z Ameryki Pó³nocnej sprowadzono 100 osobniwatych (do tej rodziny nale¿¹ ziemniaki). Kiedy uprawa
ków raka prêgowatego i wpuszczono do stawu pod Dêbziemniaków rozpowszechni³a siê, stonki zaczê³y ¿erowaæ
nem Lubuskim (dziœ zachodniopomorskie). Introdukcja
g³ównie na tej roœlinie, natomiast rozwój transportu u³aokaza³a siê gospodarczym niewypa³em, jednak w ci¹gu stu
twi³ ich ekspansjê. W Europie pojawi³a siê po raz pierwlat z jednego stanowiska raki prêgowate rozprzestrzeni³y
szy w drugiej po³owie XIX w. Wtedy te¿ pierwszy raz sposiê w Polsce i Europie. Dziœ jest to najczêœciej spotykany
tkano j¹ na terenie dzisiejszej Polski. Pierwsza inwazja stongatunek raka w Polsce.
ki zosta³a zahamowana, jednak po I Wojnie Œwiatowej poWraz z ekspansj¹ raków prêgowatych zanika³y populajawi³a siê ponownie. Do Polski przywêdrowa³a po 1945 r.
cje naszych rodzimych raków: b³otnych i szlachetnych.
i natychmiast zosta³a okrzykniêta imperialistyczn¹ pi¹t¹ koWinny temu nie jest tylko rak prêgowaty (przyczyni³ siê
lumn¹.
te¿ choæby wêgorz i opryski lasów), nie bez znaczenia by³
Bardzo dramatyczny przebieg mia³a inwazja raków prêjednak pewnie fakt, ¿e raki prêgowate to roznosiciele d¿ugowatych. Wiele osób kojarzy raki z czystymi wodami, jedmy raczej, na któr¹ same s¹ odporne.
nak ma³o kto wie, ¿e spogl¹daj¹c na krocz¹cego po dnie
Wypatruj¹c raków z pewnoœci¹ natkniemy siê na inneraka widzi z regu³y przybysza z Ameryki, którego znaleŸæ
go przybysza – ma³¿a racicznicê. Jest to niewielkie zwiemo¿na tak¿e w Odrze w Szczecinie (tamtejszej wody jako
rzê, które masowo „oblepia” podwodne przedmioty. Znajczystej bynajmniej okreœliæ nie mo¿na).
dziemy je na wyci¹gniêtych z wody puszkach, s³oikach, kijach. To ich muszle rani¹ nam stopy na dzikich pla¿ach. Racicznice przyby³y do nas z obszaru
pontokaspijskiego (M. Czarne, M. Azowskie, M.
Kaspijskie). Do Europy i Ameryki dosta³y siê w po³owie XX w. na kad³ubach ³odzi i statków. W polskich zbiornikach racicznice nie spotka³y naturalnych wrogów, wiêc rozwinê³y siê masowo, przysparzaj¹c nam przy okazji niema³ych problemów. Przyczyn¹ tych problemów by³a planktonowa larwa racicznicy (nasze rodzime gatunki takowej nie posiadaj¹), która osiedla³a siê w instalacjach doprowadzaj¹cych wodê do zak³adów przemys³owych.
Rozwijaj¹ce siê z nich ma³¿e zatyka³y rury, martwe
odrywa³y siê od pod³o¿a i dostawa³y do wnêtrza instalacji powoduj¹c liczne awarie. Obecnie gatunek
ten wpisa³ siê ju¿ na trwa³e w nasze ekosystemy,
¿ywi¹ siê nim inne zwierzêta i trudno wyobraziæ
Norka amerykañska.
fot. Ireneusz Dziugie³ sobie jego brak.
22
maryny powoduj¹ oparzenia, które s¹ szczególnie
dotkliwe w po³¹czeniu z dzia³aniem s³oñca. Poparzenia prowadziæ mog¹ do bielactwa i blizn, które
usun¹æ mo¿na tylko chirurgicznie. Szybko zaprzestano hodowli tej roœliny, jednak by³o ju¿ za póŸno,
barszcz wymkn¹³ siê spod kontroli i rozprzestrzeni³
w ca³ej Polsce. Dwa lata temu olsztyñskie gazety
pisa³y o niebezpiecznych „krzakach Barszczu”, w których dzieci bawi³y siê w chowanego.
Takich nabytków mo¿emy w swoim otoczeniu
znaleŸæ znacznie wiêcej. Wystêpuj¹cy na brzegach
naszych wód tatarak to równie¿ gatunek, który przyby³ do nas z odleg³ych krain. Ta specyficznie pachn¹ca roœlina sprowadzona zosta³a do Polski w XVI
wieku. Hodowano go jako roœlinê lecznicz¹ i stosowano jako afrodyzjak. Do dziœ tatarak wystêpuje w œrodowiskach poddanych antropopresji.
Ró¿a pomarszczona.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
Osoka aloesowata, przypominaj¹ca hodowane
w domach aloesy, pochodzi z Ameryki. Ta atrakcyjnie wyOdg³osy sierpówek to nieod³¹czny element naszych
gl¹daj¹ca roœlina jest bardzo ekspansywna i przyczynia siê
miast. Nie sposób sobie wyobraziæ wiosennego poranku
do zarastania zbiorników wodnych. Z kontynentu amerybez tego charakterystycznego pohukiwania. Ju¿ ich nazwa
kañskiego pochodz¹ te¿ tak znane gatunki jak strza³ka
– synogarlice tureckie, nasuwa nam przypuszczenie, ¿e nie
wodna czy moczarka kanadyjska.
s¹ to nasze rodzime gatunki. Rzeczywiœcie tak jest, choæ
wbrew temu co sugeruje nazwa, ptaki te pochodz¹ z Indii.
S¹ to ptaki zwi¹zane z osiedlami ludzkimi i w Polsce po
I co z tym zrobiæ?
raz pierwszy pojawi³y siê w 1940 r. Dlatego rozmyœlaj¹c
Widz¹c problem nale¿a³oby siê z nim zmierzyæ. Có¿
o tym, jak ¿yli nasi przodkowie usuñmy ze swoich wywiêc mo¿emy zrobiæ by powstrzymaæ inwazje obcych gaobra¿eñ g³osy wszêdobylskich sierpówek, bo nasi pradziatunków? Prawdê mówi¹c ca³kowite wyeliminowanie zadowie mieli niewielkie szanse by je us³yszeæ.
gro¿enia jest niemo¿liwe, a niechciane introdukcje s¹ raczej
Nasze œwie¿e i g³oœne nabytki to norki amerykañskie.
nieuniknione. Ka¿dy z nas mo¿e jednak przyczyniæ siê do
Te niezwykle skuteczne drapie¿niki zasiedli³y nasz kontyzahamowania tego niezwykle groŸnego procesu. Nie wynent uciekaj¹c z hodowli. Okaza³o siê, ¿e w nowym œrodomaga to od nas jakichœ specjalnych dzia³añ, wrêcz przewisku nie maj¹ skutecznych wrogów, a ofiary nie umiej¹
ciwnie wskazane jest powstrzymanie siê od nadmiernej
siê przed nimi broniæ. Rozpocz¹³ siê tryumfalny marsz noaktywnoœci.
rek amerykañskich przez Europê. Wypar³y norki europejPodstawow¹ zasad¹ jest nie podejmowanie pochopnych
skie, które w tej chwili s¹ na granicy wyginiêcia, niemal
decyzji o hodowli egzotycznych gatunków. Zanim kupiwytêpi³y pi¿maki (notabene te¿ przybyszów z Ameryki),
my pupila zastanówmy siê jak du¿y roœnie, czy jego akzagra¿aj¹ lêgom ptaków, kunom, tchórzom i wydrom. Jak
tywnoœæ nie bêdzie nam przeszkadza³a i czy rzeczywiœcie
to mo¿liwe, ¿e jeden gatunek zagra¿a tylu rodzimym? Norchcemy go mieæ. Zaoszczêdzi to nam póŸniejszych rozczaka amerykañska to urodzony morderca, który w jedn¹ noc
rowañ. Je¿eli jednak zdarzy nam siê niezbyt szczêœliwy
potrafi wybiæ wszystkie ptaki w kurniku i atakowaæ znacznie wiêksze od siebie zwierzêta. Nie boi siê przy
tym zbytnio ludzi, potrafi np. podebraæ wêdkarzom
ryby. Norka jest naszym wielkim problemem, niestety najgorsze mo¿e byæ dopiero przed nami. Z zachodu kraju p³yn¹ informacje o inwazji szopów
praczy, które s¹ jeszcze skuteczniejsze ni¿ norki...
Bardzo g³oœno by³o te¿ o innym obcym gatunku
– barszczu Sosnowskiego. Ta wielka roœlina (najwiêksza roœlina zielna spotykana w Polsce, osi¹ga
4 m) pochodzi z Kaukazu. W latach piêædziesi¹tych
w ZSRR badano mo¿liwoœci wykorzystania go jako
paszy dla zwierz¹t, a nastêpnie hodowano go w ko³chozach na terenie ca³ego kraju. Do Polski trafi³
w latach siedemdziesi¹tych. Na pocz¹tku nieŸle rokowa³ – dawa³ dobre zbiory, nie zachwaszcza³ siê.
Barszcz Sosnowskiego hodowano w naszych PGRach, jednak szybko ujawni³ swój czarny charakter.
Okaza³o siê, ¿e wydzielane przez niego zwi¹zki ku- Robinia.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
23
skazujemy je na œmieræ (czy sobie zas³u¿y³y?) albo
stwarzamy zagro¿enie dla œrodowiska i gospodarki.
Kolejna z³ota zasada. Je¿eli nie mo¿emy wytrzymaæ bez towarzystwa egzotycznego gatunku, nie
przywozimy go z zagranicy. Nie doœæ, ¿e jest to nielegalne, to w zwyk³ej doniczce ziemi przywiezionej
z innego kontynentu mo¿emy przywlec szkodniki
powoduj¹ce ogromne szkody.
Bojkotujmy przygodnych handlarzy zwierz¹t.
Nie doœæ, ¿e przewo¿¹ zwierzêta w strasznych warunkach, to nie sprzedane osobniki po prostu wypuszczaj¹ do œrodowiska.
I na koniec bynajmniej nie najmniej wa¿na uwaga. Z zasady unikajmy przenoszenia organizmów
miêdzy œrodowiskami. To z tego powodu nie mo¿emy skutecznie walczyæ o zachowanie naszych rodzimych gatunków raków.
Wszystkim zainteresowanym tematyk¹ inwazji
Czeremcha amerykañska.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
gatunkowych polecam stronê internetow¹ Instytutu
Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, gdzie znajduje siê
zakup, pod ¿adnym pozorem nie wolno wypuszczaæ hodobaza danych poœwiêcona gatunkom obcym w Polsce
wanych zwierz¹t do naturalnego œrodowiska! Oddajmy je
(www.iop.krakow.pl/ias). Przyznaæ trzeba, ¿e lista robi
za darmo do sklepu zoologicznego. Wypuszczaj¹c niechcianaprawdê imponuj¹ce i przygnêbiaj¹ce wra¿enie.
ne zwierzêta i roœliny (!) stwarzamy dwie alternatywy: albo
Strojnica w³oska
Andrzej S. Jadwiszczak
Strojnica w³oska, zwana tak¿e strojnic¹ baldaszkówk¹, jest jednym z ³adniej ubarwionych pluskwiaków ró¿noskrzyd³ych spotykanych w Polsce. Dla m³odszych obserwatorów przyrody jest ona naturalnym i czêsto spotykanym sk³adnikiem fauny polskiej, jednak¿e jeszcze kilkadziesi¹t lat temu, strojnica w³oska wystêpowa³a tylko
na nielicznych stanowiskach w po³udniowej Polsce. Strojnica jest bardzo dobrym przyk³adem naturalnej ekspansji
gatunków z basenu Morza Œródziemnego na pó³noc. Na
pocz¹tku lat siedemdziesi¹tych gatunek ten jeszcze nie
wystêpowa³ w centralnej Polsce (okolice £odzi). Na wybrze¿e w okolice Gdañska dotar³ ju¿ w drugiej po³owie
lat siedemdziesi¹tych. Du¿¹ przyjemnoœæ sprawi³o mi w po³owie lat osiemdziesi¹tych spotkanie i mo¿liwoœæ sfotografowania licznych reprezentantów tego gatunku w Puszczy Bia³owieskiej. Obecnie strojnica w³oska wystêpuje
w ca³ej Polsce, czêsto w bardzo liczebnych populacjach.
Pluskwiak ten preferuje stanowiska ciep³e i dobrze nas³onecznione. Doros³e osobniki strojnicy w³oskiej zimuj¹ w œció³ce i pojawiaj¹ siê na roœlinach wiosn¹. Rozwój
trwa krótko i nowe pokolenie strojnic pojawia siê ju¿ w lipcu. Roœlinami ¿ywicielskimi, zarówno larw jak i postaci
dojrza³ych, s¹ ró¿ne gatunki baldaszkowatych – marchew
zwyczajna, pasternak zwyczajny i inne.
Strojnica w³oska.
24
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
PARKI KRAJOBRAZOWE I REZERWATY PRZYRODY
Przyrodnicze atrakcje regionu elbl¹skiego – rezerwat
przyrody „Jezioro Dru¿no”
Zygmunt Gawron
Na po³udnie od Elbl¹ga, w odleg³oœci zaledwie kilku
kilometrów od miasta „usadowi³a” siê prawdziwa, przyrodnicza per³a. Bêd¹ce osobliwoœci¹ hydrograficzn¹ (i to
na europejsk¹ skalê) jezioro Dru¿no jest najwiêkszym naturalnym zbiornikiem wód powierzchniowych na ¯u³awach Wiœlanych.
Na pocz¹tek kilka s³ów o pochodzeniu i historii jeziora. Otó¿ Dru¿no, pozosta³oœæ dawnej zatoki morskiej, zawdziêcza swoje powstanie naturalnym procesom tworzenia siê delty Wis³y, trwaj¹cym przez ostatnie kilka tysiêcy
lat. I Wis³a, i Nogat – jej g³ówne ramiê ujœciowe – nios¹c
du¿e iloœci osadów pozostawia³y je w tym miejscu tworz¹c i rozbudowuj¹c nachodz¹ce na siebie sto¿ki nap³ywowe. W œredniowieczu, to znaczy mniej wiêcej od XIV wieku
kolejne, ogromne porcje osadów przynoszonych przez
Nogat zaczê³y stopniowo odcinaæ po³udniow¹ czêœæ zatoki, daj¹c w ten sposób pocz¹tek dzisiejszemu jezioru.
Jezioro Dru¿no.
Jezioro Dru¿no – po³¹czone z Zalewem Wiœlanym rzek¹ Elbl¹g – znajduje siê pod silnym wp³ywem tego akwenu. Wiej¹ce doœæ czêsto, zw³aszcza w cieplejszej po³owie roku, pó³nocne, pó³nocno – zachodnie i pó³nocno –
wschodnie wiatry wpychaj¹ w koryto rzeki i dalej do jeziora masy s³onawych wód z Zalewu. To zjawisko, nazywane „cofk¹”, powoduje zmiany fizycznych i chemicznych w³aœciwoœci wód jeziornych i – co szczególnie wa¿ne dla ¿yj¹cych tu ludzi – powodowaæ mo¿e wzrost zagro¿enia powodzi¹ na depresyjnych na ogó³ terenach po³o¿onych wokó³ Dru¿na.
Dru¿no to rozleg³y akwen o powierzchni wahaj¹cej
siê – w zale¿noœci od stanu wody w jeziorze – od dwunastu do niemal trzydziestu kilometrów kwadratowych. Jest
ono tak¿e bardzo p³ytkie: œrednia g³êbokoœci tylko nieznacznie przekracza jeden metr. Dno jeziora pokryte jest
grub¹, osi¹gaj¹c¹ miejscami nawet osiem metrów war-
fot. Zygmunt Gawron
25
na ¿er i – jeœli wody ca³kowicie nie zamarzn¹ –
zimuj¹cymi daje to imponuj¹c¹ liczbê ponad dwustu gatunków. Wielotysiêczne kolonie lêgowe tworz¹ mewy œmieszki, w gromadach licz¹cych setki
osobników gnie¿d¿¹ siê rybitwy: zwyczajna, czarna i bia³ow¹sa. Licznie gniazduj¹ perkozy dwuczube, krzy¿ówki, krakwy, ³yski, liczna jest populacja
lêgowa gêsi gêgawy. Drapie¿niki reprezentowane
s¹ g³ównie przez b³otniaka stawowego i myszo³owa. Znacz¹c¹ grupê stanowi¹ ptaki nielêgowe, regularnie ¿eruj¹ce na jeziorze i terenach doñ przyleg³ych albo masowo tu nocuj¹ce. Obfitoœæ pokarmu œci¹ga w ten rejon z odleg³ych nawet miejsc
lêgowych czaple siwe, kormorany czarne, bieliki,
pustu³ki czy pospolite na tym obszarze bociany
bia³e.
Niektóre ptaki gromadz¹ siê w rezerwacie na
Jezioro Dru¿no.
fot. Zygmunt Gawron okres pierzenia: najliczniej zbieraj¹ siê kaczki i gêsi.
P³askonosy na tak zwanych pierzowiskach zbiestw¹ osadów dennych.
raj¹ siê w stadach licz¹cych do kilkuset osobników. PodJezioro i jego najbli¿sze otoczenie zachwycaj¹ bogacczas wêdrówek pojawiaj¹ siê siewkowate, blaszkodziotwem œwiata roœlinnego z bujn¹ roœlinnoœci¹ wodn¹ i babe, chruœciele, wróblowate i ptaki drapie¿ne. W czasie
gienn¹. Liczne zwierzêta, w szczególnoœci ptaki, znajdukulminacji przelotów obserwuje siê na jeziorze i terenach
j¹ tu wyj¹tkowo sprzyjaj¹ce warunki do ¿ycia. To w³adoñ przylegaj¹cych stada licz¹ce nawet po kilka tysiêcy
œnie te cenne cechy spowodowa³y, ¿e Dru¿no od roku 1966
gêsi – g³ównie bia³oczelnej i gêgawy, wiosn¹ i jesieni¹
objête zosta³o ochron¹ rezerwatow¹, a jako g³ówny cel
wokó³ Dru¿na zbieraj¹ siê wielkie gromady ¿urawi. W ³autworzenia rezerwatu uznano zachowanie miejsc lêgogodne zimy na wodach jeziora przebywaj¹ w du¿ych stawych ptactwa wodno-b³otnego oraz ochronê piêknych
dach ³abêdzie nieme i krzykliwe, gêsi gêgawy, krzy¿ówkrajobrazów.
ki i g³owienki.
Rozci¹gaj¹cy siê na powierzchni 3.022 hektarów reUnikatowy charakter fauny i flory zadecydowa³y, ¿e
zerwat przyrody „Jezioro Dru¿no” to jeden z najwiêkjezioro Dru¿no w 2004 roku zosta³o – w ramach unijnego
szych rezerwatów ornitologicznych œrodkowej Europy.
programu NATURA 2000 – w³¹czone do europejskiej sieZajmuje on po³udniowo-wschodni¹ czêœæ ¯u³aw Wiœlaci Obszarów Specjalnej Ochrony, wyznaczonych dla
nych wyraŸnie skontrastowanych krajobrazowo z wyraochrony zagro¿onych gatunków ptaków. Bêd¹cy ostoj¹
staj¹c¹ tu¿ – tu¿ Wysoczyzn¹ Elbl¹sk¹. Rezerwat obejptaków rezerwat zaliczono do obszarów wodno-b³otnych
muje jezioro, a tak¿e przylegaj¹ce doñ podmok³e grunty,
o randze miêdzynarodowej w Palearktyce Zachodniej i z koñ³êgi wierzbowe i olsy. Bardzo p³ytkie, ¿yzne wody zaracem 2005 roku oficjalnie wpisano na listê Konwencji rastaj¹ nieustannie bujn¹ roœlinnoœci¹, a ogromne potyfikowanej w 1971 roku w irañskim mieœcie Ramsar.
wierzchnie zajmuj¹ szuwary trzcinowo-turzycowe, nie
Konwencja uzna³a mokrad³a, a tak¿e gatunki fauny i flory
spotykane na innych jeziorach Polski i Europy. Du¿¹ czêœæ
¿yj¹ce w tym œrodowisku za dziedzictwo pierwotnej przytafli wodnej pokrywa roœlinnoœæ o liœciach p³ywaj¹cych
rody, wymagaj¹ce skutecznej ochrony w skali globalnej.
(wœród nich gr¹¿el ¿ó³ty, grzybieñ bia³y i rzadki grzybieñTrzeba pamiêtaæ, ¿e zachowanie obszarów wodno-b³otnych
czyk wodny, który tworzy zwarte, kilkudziesiêcioarowe nawet p³aty): s¹ to unikalne w skali kraju
i Europy zespo³y roœlinne. Sk³ad, a tak¿e stan zachowania flory i zbiorowisk roœlinnych sprawia,
¿e rezerwat przyrody „Jezioro Dru¿no” jest jednym
z najcenniejszych obiektów przyrodniczych w kraju.
Bogata i interesuj¹ca jest fauna rezerwatu. Z chronionych ssaków spotkamy tu miêdzy innymi: cztery gatunki nietoperzy, gronostaja i wszêdobylsk¹
wydrê maj¹c¹ – dziêki obfitoœci ryb w jeziorze –
doskona³e warunki bytowania. Jednak przede
wszystkim zaroœniête wody jeziora to prawdziwy
raj dla ptactwa wodno-b³otnego, które przez ca³y
rok (z wyj¹tkiem srogich zim) przebywa tu w ogromnych iloœciach. Na Dru¿nie stwierdzono wystêpowanie ponad stu gatunków ptaków lêgowych.
£¹cznie z ptakami przelotnymi, zatrzymuj¹cymi siê
fot. Zygmunt Gawron
26
ma ogromny wp³yw na mo¿liwoœci przetrwania wielu roœlin i zwierz¹t, którym w przeciwnym razie zagra¿a wyginiêcie. Jak wielkie s¹ to zagro¿enia niech œwiadczy fakt,
¿e w dwudziestym wieku na œwiecie znik³a lub zosta³a
istotny sposób przekszta³cona ponad po³owa mokrade³.
Sta³o siê to za przyczyn¹ eksploatacyjnego, niekiedy
wrêcz rabunkowego gospodarowania zasobami przyrody
i powszechnego traktowania mokrade³ jako nieu¿ytki.
Warto wspomnieæ, ¿e sygnatariuszami Konwencji
Ramsarskiej jest dziœ sto piêædziesi¹t krajów, które w³¹czy³y swoje najcenniejsze przyrodniczo mokrad³a do „spisu obszarów wodno-b³otnych o miêdzynarodowym znaczeniu”, zobowi¹zuj¹c siê tym samym do ich ochrony i „powiêkszania liczebnoœci ptactwa wodnego na odpowiednich obszarach wodno-b³otnych”. W Polsce Konwencja
obejmuje trzynaœcie obszarów wodno-b³otnych o ³¹cznej
powierzchni 125.760 hektarów. Wart podkreœliæ, ¿e cztery spoœród nich: rezerwaty przyrody: „Jezioro £uknajno”,
„Jezioro Karaœ”, „Jezioro Siedmiu Wysp” i „Jezioro Dru¿no” znajduj¹ siê w województwie
warmiñsko-mazurskim.
Dru¿no od zawsze by³o magnesem
przyci¹gaj¹cym w swoje s¹siedztwo
ludzi. To w³aœnie na pó³nocnowschodnim brzegu jeziora, w okolicach Janowa, w latach osiemdziesi¹tych ubieg³ego stulecia Marek Jagodziñski – elbl¹ski archeolog – odkry³,
a nastêpnie przez wiele lat bada³ pozosta³oœci wczesnoœredniowiecznej
osady pruskiej, któr¹ dziœ z ca³¹ pewnoœci¹ uto¿samiaæ mo¿na z legendarnym Truso. To w³aœnie tutaj krzy¿owa³y siê liczne handlowe trakty, a mieszkañcy osady zajmowali siê handlem.
„Trusowianie” ¿yli zreszt¹ nie tylko
z handlu, ale równie¿ wytwarzali ró¿ne przedmioty z ¿elaza, br¹zu i bursztynu. W osadzie Truso upatrywano –
oczywiœcie w czasach nam wspó³czesnych – „protoplastê” dzisiejszego Elbl¹ga. Kilka lat temu zrodzi³ siê pomys³ na umo¿liwienie chêtnym swoistej podró¿y w czasie. Otó¿ w odleg³oœci oko³o dwóch kilometrów na
pó³nocny zachód od miejsca, gdzie
jeszcze niedawno trwa³y prace wykopaliskowe i badawcze, przewidziano
stworzenie repliki osady Truso – wioski sztuki i rzemios³a, z czynnymi
warsztatami rzemieœlniczymi, tchn¹cej atmosfer¹ dawnych czasów. By³aby to zapewne kolejna, ju¿ nie tylko turystyczna, ale i historyczna
atrakcja regionu.
Dziêki swoim niepowtarzalnym
walorom – i przyrodniczym, i krajofot. Zygmunt Gawron brazowym – jezioro Dru¿no stanowi
o turystycznej atrakcyjnoœci elbl¹skiej ziemi. Ciekawym œwiata turystom zdecydowanie
przybli¿a go uruchomiony jeszcze w po³owie dziewiêtnastego stulecia Kana³ Elbl¹ski (czasami nies³usznie zwany Elbl¹sko-Ostródzkim czy nawet Ostródzko-Elbl¹skim), wodny szlak maj¹cy swój pocz¹tek w Elbl¹gu,
przecinaj¹cy jezioro. Pasa¿erowie niewielkich stateczków
wycieczkowych i za³ogi turystycznych ³odzi mog¹ rozkoszowaæ siê bliskim kontaktem z bogat¹, dzik¹ jeszcze
przyrod¹ i piêknymi krajobrazami: tu i ówdzie na powierzchni wody pojawiaj¹ siê ogromne skupiska roœlinnoœci wodnej w formie „p³ywaj¹cych wysp”, nad g³owami przelatuj¹ stada rozkrzyczanych ptaków. Na pó³nocnym horyzoncie dostrze¿emy góruj¹c¹ na ¯u³awami Wysoczyznê Elbl¹sk¹ z charakterystyczn¹, ceglan¹ wie¿¹
koœcio³a w Przezmarku. Swoimi najwy¿szymi budowlami – zw³aszcza katedr¹ Œwiêtego Miko³aja – tak¿e Elbl¹g „przegl¹da” siê w wodach jeziora Dru¿no.
fot. Zygmunt Gawron
27
Walory krajobrazowe oraz przyrodnicze Susza i okolic
Krzysztof S³owiñski
Wstêp
Susz i jego okolice po³o¿one s¹ w granicach mezoregionu Pojezierze I³awskie. Warunki krajobrazowe i przyrodnicze Pojezierze zawdziêcza procesom zwi¹zanym z pobytem na tym terenie l¹dolodu skandynawskiego z okresu
zlodowacenia ba³tyckiego. Formy terenowe pochodzenia
lodowcowego przemieszane s¹ z formami powsta³ymi po
wycofaniu siê lodowca. Na Pojezierzu I³awskim dominuje wiêc morena denna falista z ci¹gami pagórków moreny czo³owej.
Pojezierze I³awskie obfituje w lasy, które nieraz pokrywaj¹ rozleg³e obszary, jak Lasy Kwidzyñskie k. Prabut lub
Lasy I³awskie. S¹ to lasy mieszane, g³ównie bukowo-dêbowo-grabowe z domieszka lipy i klonu. Na glebach wilgotnych przewa¿a olsza i jesion. Obszary sandrowe (piaszczyste) pokryte s¹ lasami iglastymi, zazwyczaj sosnowymi z domieszk¹ œwierka.
Znacz¹cym elementem krajobrazu Pojezierza I³awskiego s¹ jeziora eutroficzne w ró¿nych stadiach zarastania
oraz tereny bagienne i stale podmok³e u¿ytki zielone,
powsta³e w miejscu dawnych zaroœniêtych zbiorników
wodnych. Do jezior eutroficznych nale¿y zaliczyæ jeziora:
Gostyczyñskie Dêby.
28
Gaudy k. Kamieñca, Goryñskie, Sowica, Liwieniec k. Prabut, Gra¿ymowskie, Januszewskie itp. W zespo³ach roœlinnoœci wodnej jezior wystêpuje masowo trzcina, oczeret jeziorny, pa³ka wodna, a ponadto rdestnice, grzybienie bia³e, gr¹¿ele ¿ó³te lub moczarka kanadyjska. Du¿o jest rzêsy
i ¿abiœcieku.
Jeziorom towarzysz¹ torfowiska poroœniête zazwyczaj
roœlinnoœci¹ nale¿¹c¹ do zespo³u turzycowego, krzewami
olszy, wierzby lub brzozy omszonej. Torfowiska wykorzystywane s¹ jako ³¹ki koœne. W zachodniej czêœci Pojezierza I³awskiego spotkaæ mo¿na roœliny ciep³olubne oraz grupy roœlin pontyjskich (kserotermicznych), które wystêpuj¹
w okolicy Kwidzyna.
Krajobraz Pojezierza I³awskiego uzupe³niaj¹ pola
uprawne i zespo³y roœlinnoœci synantropijnej, znacz¹ce powierzchniowo w centralnej i po³udniowej czêœci gminy
Susz.
System obszarów chronionych Susza i okolic
1. Rezerwaty przyrody
– Gaudy – utworzony w 1957 r. (powierzchnia ogólna
fot. Krzysztof S³owiñski Pomniki Przyrody na Grodzisku w Suszu.
fot. Krzysztof S³owiñski
jeziora Burgale (Bronowskiego) oraz kompleks leœny
przylegaj¹cy od zachodu do bagna Bronowskiego.
4. Obszar Chronionego Krajobrazu Pojezierza
I³awskiego – otulina Parku Krajobrazowego
Pojezierza I³awskiego
Z obszarami tymi powi¹zanych jest w Suszu i okolicach 13 jezior, a wœród nich: Gaudy, Januszewskie, Czerwica, Kawka, Fabianka – trudno dostêpne i inne – jezioro Suskie, Burgale, Merynos, Kolmowo – z mo¿liwoœci¹ wykorzystania przez pla¿owiczów i do uprawiania sportów wodnych.
5. NATURA 2000
Europejska Sieæ Ekologiczna – NATURA 2000
– pokrywa siê w gminie Susz z granicami Parku Krajobrazowego. Opiera siê na dyrektywie ptasiej chrofot. Krzysztof S³owiñski
ni¹cej miejsca rozrodu, odpoczynku, od¿ywiania
wielu gatunków ptaków znajduj¹cych siê na liœcie
332 ha w tym 152 ha zajmuje jezioro Gaudy) – chroni miejDyrektywy
Ptasiej m.in. kropiatka, zielonka, derkacz, lesca lêgowe ptaków wodno b³otnych oraz przylegaj¹ce do
lek,
podró¿niczek.
jeziora zespo³y roœlinnoœci torfowiskowej,
– Czerwica – utworzony w 1957 r. (powierzchnia
ogólna 12 ha) – chroni koloniê lêgow¹ kormoranów,
– Jasne – powo³any w 1988 r. (powierzchnia ogólna
106 ha w tym powierzchnia jezior 13 ha) – chroni unikalne
w skali kraju jezioro oligotroficzne z przylegaj¹cymi torfowiskami oraz dystroficzne jezioro Luba.
2. Park Krajobrazowy Pojezierza I³awskiego
Park powsta³ w 1993 roku na powierzchni 25.045 ha
chroni walory przyrodnicze, historyczne i kulturowe Pojezierza I³awskiego g³ównie jeziora Jeziorak i jezior przyleg³ych oraz kompleksu lasów i³awskich ci¹gn¹cych siê od
Starego Dzierzgonia poprzez Susz po I³awê. Gmina Susz
zajmuje na wschodzie i pó³nocy 21% powierzchni Parku
(5.345 ha) i 23% jego otuliny (4.174 ha).
3. Obszar Chronionego Krajobrazu Rzeki Liwy
Liwa na odcinku od Ÿród³a w rejonie wsi Piotrkowo do
miejscowoœci Fabianki p³ynie przez tereny leœne stanowi¹ce
siedlisko boru mieszanego lub wilgotnego. Nurt rzeki na tym odcinku jest niewielki o ma³ym spadku
i dlatego koryto Liwy nie ma tu wyraŸnie wykszta³conej doliny, przypominaj¹c swym charakterem raczej rów melioracyjny. Dorzecze rzeki Liwy od Ÿród³a do wsi Kamieniec jest czêœci¹ Parku Krajobrazowego Pojezierza I³awskiego. Od wsi Kamieniec
Liwa toczy swe wody przez tereny stale podmok³ych
³¹k (w rejonie wsi Bronowo) i wpada do Bagna Bronowskiego. Na teren tego bagna sp³ywaj¹ te¿ inne
cieki wodne, bêd¹ce dop³ywami Liwy, jak Rów Suski, Ba³oszycki czy Karolewski. Bagno Bronowskie
jest wêz³em hydrograficznym dorzecza Liwy i wymaga ochrony prawnej z uwagi na pe³nion¹ funkcje
zbiornika retencyjnego gruntowo-wodnego, wa¿nego dla gospodarki rolnej okolic Bronowa, Ró¿nowa, Susza, Nipkowa. Funkcjê tê wspomagaj¹ wody
6. Ochrona strefowa ptaków drapie¿nych
Ochrone strefow¹ ptaków drapie¿nych prowadzi siê niemal w ca³oœci na terenie Nadleœnictwa Susz i czêœci Nadleœnictwa I³awa. Obejmuje kilkadziesi¹t stref, gdzie znajduj¹ siê gniazda bielika, rybo³owa, orlika krzykliwego, kani
czarnej i rudej, trzmielojada, bociana czarnego i innych.
Pomniki przyrody
S¹ to g³ównie drzewa pojedyncze lub grupy drzew porastaj¹ce kurhany, rozstaje dróg, dawne osady. Najokazalsze to d¹b w Brusinach, nad jeziorem Burgale, D¹b Doliñski, Aleja Lipowa k. Czerwicy, Dêby Gostyczyñskie, grupy drzew w Parku Miejskim w Suszu i wiele innych. Osobnym walorem przyrodniczo-krajobrazowym s¹ zadrzewione aleje œródpolne, czêsto wyznaczaj¹ce dawny podzia³
maj¹tków. S¹ trwale wpisane w krajobraz kulturowy Susza i okolic.
Goœciniec Pomezania.
fot. Krzysztof S³owiñski
29
Jezioro Merynos
fot. Krzysztof S³owiñski
Œwiat zwierz¹t
uk³adów ekologicznych oraz wzglêdnej stabilnoœci.
Olbrzymiej ró¿norodnoœci siedlisk zawdziêczamy boSzata roœlinna
gactwo fauny. Na tych obszarach stwierdzono wystêpowanie 187 gatunków krêgowców. Wœród 11 gatunków p³aPod wzglêdem florystycznym obszar charakteryzuje siê
zów (wszystkie chronione) spotkaæ mo¿emy ropuchê szar¹
wysok¹ ró¿norodnoœci¹. G³ównym sk³adnikiem s¹ zbioroi zielon¹, traszkê grzebieniast¹ i zwyczajn¹, kumaka niwiska leœne i uprawy rolne, mniejszy jest udzia³ roœlinnozinnego, rzekotkê drzewn¹, grzebiuszkê. Gatunki chroœci wodnej i bagienno-torfowiskowej, znaczny ³¹kowej
nionych gadów to ¿mija zygzakowata, zaskroniec, padai synantropijnej.
lec, jaszczurka zwinka i ¿yworódka, z odnotowanych 135
Stwierdzono wystêpowanie 790 gatunków roœlin kwiagatunków ptaków 116 jest chronionych ponadto stwiertowych, co stanowi 35% flory Polski. Znajduj¹ siê tu 32
dzono 32 gatunki ssaków w tym 5 chronionych. Wœród
gatunki roœlin kwiatowych podlegaj¹cych ochronie ca³kolicznych gatunków chronionych wystêpuje wiele zwiewitej i 13 chronionych czêœciowo. Wœród 66 zespo³ów rorz¹t zagro¿onych w swoim istnieniu zarówno w skali kraœlinnych s¹ zespo³y uzale¿nione od wysokiego poziomu
ju, jak i na terenie ca³ej Europy, a nawet œwiata. Du¿a
wód gruntowych. S¹ to ³êgi i gr¹dy, cenne w skali europejczêœæ tych gatunków znajduje siê w wykazie Polskiej
skiej, a coraz rzadsze na terenie Polski. To równie¿ olsy,
Czerwonej Ksiêdze Zwierz¹t. Do gatunków ptaków zabory bagienne, ³ozowiska, torfowiska i bagna, które niegro¿onych globalnie nale¿¹ podgorza³ka, derkacz
i bielik. Inne, cenne gatunki rzadkie zagro¿one w Polsce czy w Europie to m.in. b¹k, b¹czek, orlik krzykliwy, kania czarna i ruda, rybo³ów, ¿uraw, kropiatka, zielonka, samotnik, dziêcio³ œredni i zielonosiwy, mucho³ówka bia³oszyja i ma³a, podró¿niczek. Ró¿norodnoœæ i ¿yznoœæ siedlisk odzwierciedla siê w bogatym zestawie drapie¿ników. Stwierdzono tu po 11 gatunków (³¹cznie 22) drapie¿nych
ptaków i ssaków. Ca³y zespó³ du¿ych drapie¿ników ró¿nych gatunków wymaga dla swego istnienia du¿ego zró¿nicowania biocenotycznego, gdy¿
wykorzystuje szerokie spektrum organizmów jako
swoje ofiary, pocz¹wszy od du¿ych owadów, poprzez ryby, p³azy, gady, drobne ssaki na ptakach
skoñczywszy. W zwi¹zku z tym wystêpowanie tak
licznego, zarówno pod wzglêdem gatunkowym, jak
i iloœciowym, ugrupowania drapie¿ników œwiadczy o du¿ym zró¿nicowaniu i skomplikowaniu Siedmiopalecznik b³otny.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
30
31
zwykle wzbogacaj¹ bioró¿norodnoœæ tego obszaru. W krajobrazie rolniczym i wokó³ niektórych jezior podobn¹ rolê
spe³niaj¹ ³ozowiska. Kres naturalnego zasiêgu wystêpowania osi¹ga tutaj ¿yzna buczyna pomorska.
Ponadto wystêpuje tu 27 gatunków roœlin rzadkich i gin¹cych takich jak: olsza szara, wierzba rokita, ba¿yna czarna, ¿urawina okr¹g³olistna. Wzajemne przenikanie siê ró¿nych zbiorowisk roœlinnych zasadniczo wp³ywa na istnienie bogatego i ró¿norodnego œwiata roœlinnego.
Turystyka
Z bogactwem przyrodniczym i krajobrazowym zwi¹zane s¹ mo¿liwoœci uprawiania turystyki i aktywnego wypoczynku w Suszu i okolicach, czy uprawianie ró¿norodnych hobby.
Zarówno na terenie Parku Krajobrazowego jak i reszty
obszaru gminy Susz przebiega kilka oznakowanych tras
pieszych, rowerowych, konnych i kajakowych.
Szlaki piesze.
Szlak zielony „Napoleoñski” z I³awy poprzez – jezioro
Silm – Kamionka – Szymbark zamek (12km) – Piotrkowo
– jezioro Czerwica (rezerwat) – Kamieniec (41,3 km). Na
trasie tego szlaku mo¿emy odwiedziæ miejsca zwi¹zane
z pobytem Napoleona Bonaparte. Kolejna atrakcj¹ jest mo¿liwoœæ obserwowania z platformy widokowej rezerwatu
ornitologicznego „Czerwica”. Jest to kolonia lêgowa kor-
Rzeka Liwa w Gostyczynie.
morana czarnego oraz towarzysz¹cej mu czapli siwej. Bez
trudu dojrzymy szybuj¹ce lub siedz¹ce na najwy¿szych
czubkach drzew bieliki.
Szlak niebieski – trasa: I³awa PKP – Sarnówek – Zatoka Wid³¹g – Ro¿ek – Siemiany. Szlak przebiega wzd³u¿
zachodniego brzegu jeziora Jeziorak. Wêdruj¹c tym szlakiem poznamy piêkno i urok Lasów I³awskich. W Siemianach z osady Jeziorno mo¿emy udaæ siê przyrodnicz¹ œcie¿k¹ edukacyjn¹ na spacer wokó³ jeziora Jasne. Tam pamiêtajmy o przestrzeganiu zakazu k¹pieli.
Równie¿ z Siemian kieruj¹c siê w stronê Januszewa mo¿emy udaæ siê pieszo lub rowerem do Szwalewa po³o¿onego nad piêknym jeziorem Urowiec.
Bazê noclegow¹ w tej okolicy zapewniaj¹ liczne motele, hotele, zajazdy, pensjonaty, domki letniskowe, campingi i pola namiotowe oraz gospodarstwa agroturystyczne.
Mo¿na w nich wypo¿yczyæ jachty, kajaki, ³odzie wios³owe, rowery wodne, deski surfingowe, rowery, a w gospodarstwach agroturystycznych skorzystaæ z oferty nauki
i jazdy konnej, przeja¿d¿kach bryczk¹.
Szlak niebieski wiedzie nas z Susza do Prabut i Kwidzyna przez Karolewo, Gra¿ymowo krêtymi piaszczystymi œcie¿kami poprzez lasy bukowe i sosnowe skrajem wiêkszych i mniejszych jezior.
Z Susza mo¿emy siê udaæ przez Bronowo, Obrzynowo
do Jakubowa na pla¿e nad jeziorem Dzierzgoñ lub w samym Bronowie na pla¿ê nad jeziorem Burgale.
fot. Krzysztof S³owiñski Droga Jerzwa³d Stary Dzierzgoñ.
fot. Krzysztof S³owiñski
gaj¹ stosownych zezwoleñ na po³ów
z Zak³adu Rybackiego w I³awie i Sztumie lub PZW.
Wschodni¹ i zachodni¹ czêœæ gminy Susz i okolic pokrywaj¹ du¿e kompleksy leœne, a g³ówny kompleks ci¹gnie siê na przestrzeni kilkudziesiêciu
kilometrów od Starego Dzierzgonia do
I³awy na zachód od Jezioraka. Ostêpy
leœne i ostoje zwierzyny s¹ miejscem
bytowania wiêkszoœci naszych gatunków zwierz¹t ³ownych. Rykowiska
rozpoczynaj¹ siê we wrzeœniu, jesieni¹ ptactwo wodne gromadzi siê na
przelotach, a zim¹ mo¿emy trafiæ na
watahy dzików i stada jeleni.
Baza turystyczna Susza i okolic
S¹siedztwo I³awy, oœrodków pobytowych nad Jeziorakiem rekompensuGrzebiuszka.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak je niewielk¹ jeszcze ofertê noclegow¹
Susza. Nigdzie w okolicy nie poczujemy tchnienia historii jak mieszkaj¹c w odrestaurowanym
Szlaki rowerowe biegn¹ utwardzonymi szutrowymi dropa³acu w Ba³oszycach, w piêknych wnêtrzach i parku przygami i odcinkami dróg asfaltowych o ma³ym natê¿eniu rupa³acowym, nigdzie nie poczujemy takiego „nieba w gêchu innych pojazdów. I tak mo¿emy siê udaæ z Susza przez
bie” jak w Goœciñcu „Pomezania” w Ro¿nowie.
Micha³owo do Olbrachtówka, a st¹d poprzez Gostyczyn –
I wreszcie, mieszkaj¹c w odbudowanej czêœci Zespo³u
Fabianki (rzeka Liwa, pomnik przyrody Dêby GostyczyñPa³acowego, zadumaæ siê na chwilê o trudnych i tragiczskie, jezioro Kawka) do Jerzwa³du (siedziba Zespo³u Parnych losach tych ziem patrz¹c na ruiny pa³acu w Kamieñcu.
ków Krajobrazowych, Park Wiejski, Ogród Dydaktyczny,
A ludzie? Ludzie s¹ tu goœcinni, ¿yczliwi, skorzy do
Muzeum Przyrody, dom gdzie tworzy³ i mieszka³ Zbigniew
rozmów przy p³ocie na wsi, na ³awce w Parku Miejskim
Nienacki) lub do Siemian. Z Jerzwa³du brukow¹ drog¹ do
w Suszu, w miejscu starego grodziska – Zapraszamy.
Kamieñca przez B¹dze i Dolinê i z powrotem do Susza.
Z Siemian przez Szwalewo, Januszewo (lub Piotrkowo)
równie¿ z powrotem do Susza. Mo¿emy siê potrudziæ d³u¿sz¹ tras¹ (ok. 60 km) – z Susza do Olbrachtówka – Rudniki – Kamieniec – B¹dze – Jerzwa³d – Siemiany – Solniki
(œcie¿ka edukacyjna przyrodniczo - historyczna) – rezerwat Czerwica – Januszewo do Susza.
Pojezierze I³awskie to olbrzymia
oferta dla wodniaków, ¿eglarzy, kajakarzy, surfingowców. Jezioro Jeziorak
trwale wpisane jest w kalendarz imprez ¿eglarskich, a dla szukaj¹cych
prze¿yæ i ciszy proponujemy sp³yw
kajakowy rzek¹ Liw¹ z Gostyczyna
lub Kamieñca przez Bronowo – Prabuty – jezioro Dzierzgoñ – rezerwat
Liwieniec – Szadowo – Brokowo do
Kwidzyna, a nawet dalej do Nogatu
i Wis³y w Bia³ej Górze.
Dobra jakoœæ wód wiêkszoœci
zbiorników wodnych i rzek zapewnia
dogodne warunki do uprawiania wêdkarstwa. Ponoæ najbardziej obfite ³owiska to jeziora: Miejskie w Suszu,
Burgale, Dzierzgoñ, Merynos, Kolmowo, Jeziorak, Urowiec, Kocia³ek, P³askie, Rucewo Ma³e i Wielkie, Witoszewskie i Ewingi. Wszystkie wyma- Jaszczurka zwinka.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
32
OCHRONA PRZYRODY
Czynna ochrona bociana bia³ego wokó³ rezerwatu
„Jezioro Dru¿no”
Zbigniew Zagrodzki
Ekstensywna gospodarka i obfitoœæ ¿erowisk podmok³ych terenów wokó³ Dru¿na stwarza doskona³e warunki
do bytowania i rozrodu bociana bia³ego. Na obszarze ok.
8 tys. ha, gdzie gniazduje 77 par bocianów, Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbl¹skiej, sprawuj¹cy pieczê nad rezerwatem „Jezioro Dru¿no”, rozpocz¹³ wiosn¹ 2005 roku
realizacjê kompleksowego programu czynnej ochrony bociana bia³ego.
Program, wspierany finansowo przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, sk³ada³ siê z dwóch projektów.
W pierwszym etapie objêto opiek¹ 24 zagro¿one stanowiska lêgowe tego gatunku.
Prace, wykonywane przez wyspecjalizowan¹ firmê
w lutym i marcu, polega³y na budowie i monta¿u specjalnych platform gniazdowych. Ka¿d¹ platformê wykoñczono wieñcem wiklinowym tak, aby ca³oœæ przypomina³a zacz¹tek prawdziwego gniazda bocianiego. Instalacja platform odbywa³a siê przy u¿yciu specjalistycznego sprzêtu
do prac na wysokoœci: podnoœnik koszowy, dŸwig, drabiny, uprzê¿e, liny i sprzêt alpinistyczny. Przed monta¿em
platform typowano miejsca, w których bêd¹ instalowane
platformy i ustalano ich lokalizacjê z w³aœcicielami posesji. Stare wielkie i ciê¿kie gniazda, pod którymi pêkaty
wiêŸby dachowe, a nawet œciany budynków, przenoszono
na specjalne wolnostoj¹ce s³upy z platformami.
Gniazda wybudowane przez boæki na czynnych kominach grzewczych (konfliktowe i uci¹¿liwe dla ludzi) równie¿ przek³adano na s³upy wolnostoj¹ce, ustawiane blisko
budynków tak, aby bociany mog³y je zasiedliæ.
Ze wzglêdu na podmok³y teren i wysoki poziom wód
gruntowych, wiêkszoœæ prac wykonywano w okresie zimowym przy silnych mrozach. Wówczas ciê¿ki sprzêt samochodowy (podnoœnik i dŸwig) móg³
dojechaæ pod samo gniazdo. W miejscach gdzie
dojazd samochodów by³ niemo¿liwy, akcje ratowania gniazd odbywa³y siê przy pomocy drabin i metod alpinistycznych.
Rzadkie i zanikaj¹ce w naszym krajobrazie
gniazda usytuowane na drzewach pielêgnowano
przycinaj¹c ga³êzie i odrosty. Umo¿liwia to w okresie lêgowym dogodny i bezpieczny dolot do bocieñca. Przekrzywione i du¿e gniazda umieszczone na
drzewach o zmursza³ych podstawach lub spróchnia³ych konarach (zagro¿one z³amaniem lub oberwaniem) obni¿ano o kilka metrów, instaluj¹c na tych
samych drzewach drewniane platformy. Ka¿d¹ platformê wymoszczono starannie materia³em ze stare-
go zrzuconego gniazda (ga³êzie, drobne patyczki, mursz
i ziemia). W ka¿dym przypadku ze starych gniazd wyrzucano syntetyczne materia³y w postaci toreb foliowych, ¿y³ek i sznurków od snopowi¹za³ek. Sznurki stanowi¹ najwiêksze i najczêstsze zagro¿enie zw³aszcza dla m³odych
bocianów, które ³atwo w nie siê zapl¹tuj¹.
Ochrona zagro¿onych stanowisk lêgowych zlokalizowanych na dachach budynków polega³a na zdejmowaniu
du¿ych i konfliktowych gniazd ze starych, s³abych i prowizorycznych podstaw, jak drewniane ko³a od wozów,
metalowe lub drewniane brony. Nastêpnie w miarê mo¿liwoœci zmieniano popêkane g¹siory i dachówki, na których
spoczywa³o gniazdo bocianie. W tych miejscach zak³adano specjalne drewniane konstrukcje krzy¿akowe z platformami zakoñczonymi wieñcem wiklinowym imituj¹cym
zacz¹tek bocianiego gniazda. Ca³oœæ tych zabiegów wykonywano przy u¿yciu podnoœnika koszowego, który osadza³ gotow¹ konstrukcjê na szczycie dachu.
W sumie podczas realizacji projektu postawiono 10 s³upów wolnostoj¹cych, zamontowano 4 konstrukcje na dachach, 3 platformy na drzewach i 2 platformy metalowodrewniane na nieczynnych s³upach energetycznych. Przeprowadzono ciêcia pielêgnacyjne przy 5 gniazdach bocianich na drzewach. Skutecznoœæ zasiedlania „naprawionych”
gniazd siêga prawie stu procent, a jednym z efektów ekologicznych tych dzia³añ jest zmniejszenie strat w lêgach.
Akcja ratowania zagro¿onych gniazd spotka³a siê z du¿ym
poparciem i zaanga¿owaniem ze strony ludnoœci lokalnej,
która chêtnie pomaga³a w trakcie wykonywania prac.
W drugim etapie przyst¹piono do wychwycenia i wyeliminowania potencjalnych zagro¿eñ wywo³ywanych
fot. Zbigniew Zagrodzki
33
przez napowietrzne linie elektroenergetyczne œredniego napiêcia i podjêcia dzia³añ na rzecz ochrony bocianów oraz
innych du¿ych ptaków przed skutkami siadania i nalotu na
elementy tych linii.
Dla bocianów i innych du¿ych ptaków najniebezpieczniejsze jest œrednie napiêcie (15–20 kV). Tutaj ginie ich
najwiêcej – na od³¹cznikach, stacjach transformatorowych,
s³upach przelotowych i innych. Ptak siedz¹cy na konstrukcji
s³upa jest uziemiony – wystarczy aby dotkn¹³ dziobem,
skrzyd³em lub nawet strzykn¹³ ka³em na liniê lub inne urz¹dzenie pod napiêciem, a wtedy zostaje natychmiast pora¿ony pr¹dem i ginie. Nalatuj¹c na przewody ptaki czêsto
prze¿ywaj¹, doznaj¹ szoku i s¹ sparali¿owane. Jednak najczêœciej na skutek uszkodzenia organów wewnêtrznych
umieraj¹ po kilku dniach. Ptaki, które dozna³y z³amañ,
wymagaj¹ opieki weterynaryjnej i pozostaj¹ na zawsze pod
opiek¹ cz³owieka.
Najwiêksze doœwiadczenie w zabezpieczaniu linii napowietrznych posiadaj¹ Holendrzy i Niemcy, którzy montuj¹ na liniach napowietrznych ró¿nego rodzaju os³ony na
izolatory, kule i spirale odstraszaj¹ce ptaki.
Realizacja projektu ochrony bociana nad Dru¿nem sta³a siê mo¿liwa dziêki podjêciu wspó³pracy przez wszystkich jego uczestników: Park Krajobrazowy Wysoczyzny
Elbl¹skiej, wspomniany ju¿ wczeœniej Wojewódzki Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, Koncern Energetyczny ENERGA SA – Elbl¹skie Za-
fot. Ryszard Czerwiñski
34
k³ady Energetyczne oraz firma CICONIA – ochrona gniazd
bocianich.
W ramach tego projektu po raz pierwszy w Polsce zamontowano na s³upowych stacjach transformatorowych
typu STS 15/0,4 kV specjalne podesty ochronne, zapewniaj¹ce bezpieczeñstwo siadaj¹cym w tych miejscach ptakom. Wspólnie z energetykami wytypowano na pocz¹tek
30 najbardziej konfliktowych stacji, znajduj¹cych siê w pobli¿u gniazd bocianich lub na trasach przelotu ptaków. Niektóre z nich ju¿ wczeœniej zarejestrowano jako miejsca
pora¿eñ ptaków. Jednak brak systematycznego monitoringu dotycz¹cego œmiertelnoœci ptaków na skutek kolizji
z napowietrznymi liniami energetycznymi jest przyczyn¹
znacznego zani¿ania danych. Najczêœciej zdarza siê, ¿e ptak
gin¹cy na urz¹dzeniach pod napiêciem krótkotrwale wy³¹cza liniê, a jego zw³oki spadaj¹ na ziemiê. Linia zostaje
ponownie za³¹czona, a szcz¹tki ptaka w krótkim czasie podejmuj¹ drapie¿niki.
Bezpieczny podest ochronny powsta³ wg projektu ornitologa – P. Marioli Sokólskiej-Po³utrenko – zgodnie z zaleceniami Biura Projektów Energetycznych Energolinia sp.
z o.o. Poznañ. Podest uzyska³ atest Zak³adu Wysokich Napiêæ Instytutu Energetyki w Warszawie.
Podest ochronny przypomina w¹sk¹ ³aweczkê, s³u¿¹c¹
ptakom jako bezpieczne miejsce odpoczynku czy wypatrywania zdobyczy. Sk³ada siê z elementów noœnych, wykonanych z tworzyw dielektrycznych (poliamidów, w³ókna epoksydowego) i impregnowanego drewnianego dr¹¿ka. Konstrukcja ta jest stosunkowo niedroga i bardzo ³atwa w monta¿u. Instalacja podestu na szczycie stacji transformatorowej czy s³upie przelotowym z od³¹cznikami, powy¿ej œmiertelnie niebezpiecznych urz¹dzeñ pod napiêciem, uniemo¿liwia ptakom kontakt z przy³¹czami.
Podesty ochronne zainstalowano na terenie czterech
gmin: Elbl¹g, Gronowo Elbl¹skie, Markusy i Rychliki.
Monta¿ przeprowadzi³y brygady energetyków z Elbl¹ga
i Pas³êka metod¹ alpinistyczn¹ lub przy u¿yciu podnoœnika koszowego. Wszystkie podesty zak³adano po uprzednim od³¹czeniu pr¹du od stacji transformatorowej. Instalacji dokonano przed wylotem m³odych bocianów z gniazd.
Przy okazji osadzano specjalne kopu³ki ochronne na izolatory w dolnej czêœci stacji, gdzie ginie najwiêcej drobnych
ptaków.
Pierwszymi zaobserwowanymi ptakami, siadaj¹cymi na
podestach, by³y pustu³ki, myszo³owy, szpaki i go³êbie. M³odego boæka, który unikn¹³ pora¿enia pr¹dem, widziano na
podeœcie, nieopodal gniazda, w miejscowoœci Raczki Elbl¹skie.
Istotnym efektem ekologicznym powy¿szych dzia³añ
jest zmniejszenie œmiertelnoœci bocianów oraz ptaków drapie¿nych na liniach napowietrznych, co pozwoli zachowaæ
stabilnoœæ lokalnych populacji tych ptaków, a nawet spowodowaæ ich wzrost.
Natomiast z punktu widzenia energetyki podesty montowane na urz¹dzeniach energetycznych znacznie zmniejszaj¹ awaryjnoœæ sieci.
W przysz³oœci Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbl¹skiej zamierza kontynuowaæ realizacjê projektu w pó³nocno-wschodniej czêœci Dru¿na oraz na terenie parku krajo-
Podsumowaniem zrealizowanego w 2005 roku
programu ochrony bociana na terenach przyleg³ych
do rezerwatu przyrody Jezioro Dru¿no by³o zorganizowane dnia 25. paŸdziernika w malowniczo po³o¿onym naddru¿eñskim gimnazjum w miejscowoœci Stankowo seminarium poœwiêcone temu zagadnieniu, z udzia³em naukowców z Uniwersytetu
Gdañskiego, przedstawicieli instytucji i stowarzyszeñ zajmuj¹cych siê ochron¹ przyrody, elbl¹skich
energetyków oraz wykonawców projektu.
Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbl¹skiej przyk³ada równie¿ du¿¹ wagê do wymiaru edukacyjnego omawianego zadania. Po zakoñczeniu I etapu
zorganizowano 31. maja w gimnazjum w Stankowie obchody „Dnia Bociana” dla uczniów wszystfot. Zbigniew Zagrodzki kich gimnazjów powiatu elbl¹skiego. Program imprezy wype³ni³y: bogato ilustrowana prelekcja na
brazowego i jego otuliny, gdzie równie¿ znajduj¹ siê du¿e
temat ¿ycia i ochrony bociana, weso³y konkurs „z ¿ycia
skupiska i ¿erowiska bocianów i innych du¿ych ptaków.
bociana”, sprawozdanie uczniów – tzw. opiekunów gniazd.
Ochrona starych drzew na terenie parków
krajobrazowych
Maciej Rodziewicz
Okaza³e, stare drzewa s¹ bardzo wa¿nym sk³adnikiem
naszej przyrody. Gospodarka leœna, traktuj¹ca drzewa jako
surowiec, planowo usuwa je nawet w po³owie biologicznej d³ugoœci ¿ycia. Taki jest ekonomiczny punkt widzenia.
Natomiast z przyrodniczego punktu widzenia brak w lesie
starych, obumieraj¹cych i ju¿ martwych drzew jest bardzo
niekorzystny. Z martwym drewnem w lesie naturalnym
zwi¹zanych jest a¿ 50% gatunków ró¿nych organizmów!
Dlatego zarówno leœnicy jak i nasz Zespó³ Parków Krajobrazowych podejmuj¹ dzia³ania, które pozwalaj¹ przynajmniej w pewnym stopniu na zachowanie starych drzew.
W 2001 r. na obszarze 4 parków krajobrazowych naszego województwa tj. Parku Krajobrazowego Pojezierza
I³awskiego, Parku Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich,
Mazurskiego Parku Krajobrazowego i Welskiego Parku
Krajobrazowego, we wspó³pracy z leœnikami by³ realizowany projekt pn. „Ochrona drzew dziuplastych – wa¿nego
sk³adnika w utrzymaniu bioró¿norodnoœci ekosystemów leœnych parków krajobrazowych województwa warmiñskomazurskiego”. W ramach projektu lokalizowaliœmy drzewa dziuplaste w drzewostanach, które wkrótce mia³y byæ
wyciête. Drzewa znakowaliœmy i o lokalizacji informowaliœmy S³u¿by Leœne, które w ramach swoich planów ochrony zobowi¹za³y siê do pozostawiania takich drzew w lesie. Na obszarze wszystkich 4 parków zlokalizowano ³¹cznie 5.660 drzew dziuplastych na powierzchni 6.647 ha drzewostanów. Oznacza to, ¿e w wiêkszoœci drzewa te bêd¹
chronione przed wyciêciem, w zwi¹zku z czym zostan¹ zachowane naturalne schronienia – dziuple dla ptaków, nietoperzy i innych zwierz¹t. W m³odszych drzewostanach,
gdzie nie ma naturalnych dziupli, ³¹cznie w czterech parkach rozwieszono 2000 budek - schronieñ dla nietoperzy.
Przeprowadzona kontrola budek na terenie Mazurskiego
Parku Krajobrazowego i Parku Krajobrazowego Pojezierza I³awskiego wykaza³a, ¿e ju¿ w pierwszym roku by³y
one wykorzystywane przez takie gatunki nietoperzy jak:
karlik wiêkszy, mroczek poz³ocisty i gacek brunatny. Bardzo cenn¹ obserwacj¹ by³o stwierdzenie na terenie MPK
mroczka poz³ocistego, gatunku wpisanego do Polskiej
Czerwonej Ksiêgi Zwierz¹t. Oprócz prac terenowych prowadzono równie¿ dzia³ania edukacyjne ukierunkowane na
m³odzie¿ i nauczycieli, aby uœwiadomiæ im wa¿noœæ martwych i dziuplastych drzew w lesie oraz rolê i odpowiedzialnoœæ jak¹ leœnicy, gospodarze polskich lasów, ponosz¹ wobec przysz³ych pokoleñ, zwi¹zan¹ z zachowaniem
ca³ej przyrodniczej z³o¿onoœci lasu. W tym celu przygotowano broszury i konspekty ze scenariuszami dla nauczycieli, które by³y rozprowadzane na zorganizowanych w tym
celu specjalnych warsztatach.
Innym projektem równie¿ ukierunkowanym na ochronê starych drzew by³ realizowany przez nasz Zespó³ Parków Krajobrazowych w Jerzwa³dzie w 2004 i 2005 projekt pn.:”Ochrona starych alei œródpolnych na terenie Parku Krajobrazowego Pojezierza I³awskiego jako siedlisk gin¹cych owadów oraz wa¿nego elementu krajobrazu kszta³tuj¹cego mikroklimat”.
Œródpolne aleje starych drzew s¹ nierozerwalnie wpisane w krajobraz Parku Krajobrazowego Pojezierza I³awskiego i jego otuliny. Tworz¹ sieæ zadrzewieñ urozmaicaDziêcio³ du¿y.
fot. Maciej Rodziewicz
35
Nocek rudy.
fot. Maciej Rodziewicz
j¹c krajobraz rolniczy i wywieraj¹c pozytywny wp³yw na
mikroklimat. S¹ jednym z wa¿niejszych walorów przyrodniczo-krajobrazowych Parku. Drzewa w alejach s¹ stare, maj¹ liczne dziuple i w zwi¹zku z tym maj¹ bardzo
du¿e znacznie dla owadów od¿ywiaj¹cych siê próchnem.
Miêdzy innymi ze starymi drzewami w alejach jest nierozerwalnie zwi¹zany rzadki i gin¹cy w Polsce i Europie
chrz¹szcz o nazwie pachnica dêbowa. Wg œwiatowej Czerwonej Listy Zagro¿onych Gatunków owad ten stoi wobec wysokiego ryzyka wymarcia w œrednio d³ugim okresie czasu, spowodowanego zanikaniem odpowiednich siedlisk. Jesieni¹ 2004 r. zrealizowany zosta³ pierwszy etap,
w którym posadzono ok. 8.000 drzewek, g³ównie lipy
drobnolistnej, poza tym klona zwyczajnego, jawora, dêbu
Szerszeñ.
fot. Maciej Rodziewicz
szypu³kowego, brzozy brodawkowatej, graba i buka. Drugi etap, realizowany wiosn¹ 2005 r., polega³ na oczyszczaniu czêœci alei z odroœli w celu polepszenia warunków siedliskowych dla chrz¹szczy próchnojadów oraz dosadzeniu ok. 1.000 drzewek w ramach poprawek po zimie oraz dodatkowo w nowych alejach. £¹cznie zosta³o
wysadzonych 9.000 drzewek.
Realizacja powy¿szych projektów by³a mo¿liwa dziêki
dofinansowaniu przez Fundacjê Ekofundusz, Wojewódzki
Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie, Program Ma³ych Dotacji GEF oraz dziêki wspó³pracy z Lasami Pañstwowymi, Urzêdem Pracy w I³awie
i z urzêdami gmin Zalewa, I³awy i Susza.
Uwalniamy p³azy
Marian Szymkiewicz
Kiedy wiosn¹ 1991 r. znajomi stali
siê w³aœcicielami starego, wiejskiego
domu w niedu¿ej wsi k. Olsztyna,
by³em jednym z pierwszych, którym
z dum¹ pokazywali nowy nabytek.
Podpiwniczony dom otoczony jest
du¿ym ogrodem, do którego przylega
staw z podmok³ym olsem. Zwiedzanie
budynku rozpoczêliœmy od piwnic,
gdzie jak siê wkrótce okaza³o czeka³a
nas du¿a, przyrodnicza niespodzianka.
Oprócz ceglastych sklepieñ oraz œcian
wykonanych z kamienia polnego dostrzegliœmy poruszaj¹ce siê wolno
drobne zwierzêta wielkoœci jaszczurek.
By³y to traszki. Dopiero w œwietle
przyniesionej latarki okaza³o siê jak
wiele tych zwierz¹t zimowa³o w piwnicy, staj¹c siê jednoczeœnie wiêŸniami swojego zimowiska. Poniewa¿
by³a to po³owa kwietnia, czyli okres,
36
Traszka zwyczajna.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
w którym na dobre rozpoczynaj¹ siê
gody traszek, postanowiliœmy je oswobodziæ przenosz¹c w s¹siedztwo stawu. Podczas wybierania p³azów okaza³o siê, ¿e wiele z nich przebywa³o
tak¿e w szczelinach glinianych spoin
³¹cz¹cych kamienie w œcianach, w których na widok œwiat³a wiêkszoœæ ponownie szybko siê ukry³a. Ju¿ pierwsze zebrane okazy pokaza³y, ¿e wystêpowa³y tu dwa gatunki: mniejsze
i skromniej ubarwione traszki zwyczajne oraz znacznie wiêksze i obecnie rzadkie traszki grzebieniaste. Nasz
pierwszy zbiór by³ bardzo obfity, uda³o siê oswobodziæ prawie 160 traszek
obu gatunków, ponadto 3 kumaki nizinne, 2 ropuchy szare oraz 2 ¿aby
trawne. Dwie kolejne wizyty pozwoli³y daæ wolnoœæ kolejnym 80 traszkom. Od tej pory ka¿dego roku wiosn¹ kilkakrotnie odwiedzaliœmy piw- ¯aba.
nicê ratuj¹c przeciêtnie od 250 do 300 p³azów. Dominowa³y traszki grzebieniaste – niektóre doros³e okazy mia³y
nawet do15 cm d³ugoœci, sporo te¿ by³o osobników m³odych nale¿¹cych do obu gatunków. W ci¹gu tych lat liczba
gatunków p³azów, które stwierdziliœmy w piwnicy, wzros³a do 9, a oprócz wymienionych wczeœniej by³y tu tak¿e
ropucha paskówka i grzebiuszki ziemne. Rekord liczebnoœci uratowanych p³azów pad³ wiosn¹ b.r. Podczas trzech
wizyt oswobodziliœmy ok. 450 osobników i jak co roku
by³y to g³ównie traszki grzebieniaste i zwyczajne, ale równie¿ 8 kumaków nizinnych, 2 ¿aby wodne oraz ropucha
szara. W czasie ostatniej kontroli, ju¿ w maju, po raz pierwszy w piwnicznej pu³apce pojawili siê przedstawiciele gadów – dwa padalce.
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
Na podstawie tylko tego przypadku mo¿emy sobie
wyobraziæ jak wiele p³azów na Warmii i Mazurach ginie
w naszych piwnicach. Osad i domów po³o¿onych w bliskim s¹siedztwie stawów, oczek wodnych i jezior s¹ u nas
tysi¹ce, dlatego te¿ gor¹co namawiam czytelników „Natury” do zagl¹dania z latark¹ do w³asnej piwnicy oraz do
piwnic przyjació³ lub rodziny. Z pewnoœci¹ wizyta taka
pozwoli na uratowanie wielu zwierz¹t. Nasza „piwniczna akcja” mia³a walor nie tylko humanitarny, ale i naukowy, odkryte zosta³o bogate stanowisko traszki grzebieniastej – gatunku w Polsce zanikaj¹cego i rzadkiego, który znalaz³ siê w „Polskiej czerwonej ksiêdze zwierz¹t”,
ponadto mo¿na by³o bli¿ej poznaæ kilka innych, interesuj¹cych gatunków.
Wiosenne sprz¹tanie Warmii i Mazur
Szczytno, 25–29. 04. 2006
Lucjan Wo³os
Po raz szósty Wojewódzki Fundusz Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie zainicjowa³ w 2006
roku akcjê wiosennego sprz¹tania Warmii i Mazur. Sukcesy piêciu dotychczasowych dorocznych akcji i jak zazwyczaj chwytliwe has³o bie¿¹cej edycji, sk³oni³y samorz¹d
szczycieñski do rozszerzenia dzia³añ. W krótkim czasie,
bo zaledwie kilku dni, do niezwyk³ego sprz¹tania miasta
zmobilizowanych zosta³o 1.260 (o prawie 400 wiêcej ni¿
w roku ubieg³ym) osób, przede wszystkim dzieci i m³odzie¿y szkolnej, ale tak¿e reprezentuj¹cych rozmaite instytucje (dzia³kowcy, cz³onkowie Ko³a Wêdkarskiego
„Sum”, a nawet urzêdnicy). Sprz¹tano nie tylko zapomniane,
g³ównie po minionej zimie, œmieci na terenie: osiedli, lasu
miejskiego, parków i skwerów, wzd³u¿ torów kolejowych
i ogrodów dzia³kowych, ale tak¿e na cmentarzach, tereny
przemys³owe i zadrzewionych.
Szczególn¹ uwagê wolontariusze poœwiêcili jeziorom
zlokalizowanym w centrum miasta, które po latach zaniedbañ objête zosta³y w 2005 roku wielkim projektem inwestycyjnym zwi¹zanym z ich rekultywacj¹ i przywróceniem
funkcji turystycznych i rekreacyjnych. Strefê przybrze¿n¹
po raz kolejny oczyœcili stra¿acy Pañstwowej Powiatowej
Stra¿y Po¿arnej i wêdkarze. Oni to wraz z m³odzie¿¹ sprz¹tnêli równie¿ same brzegi jezior. Po raz pierwszy zmobili-
37
fot. Albert Kilimann
zowali siê równie¿ urzêdnicy samorz¹dowi, którzy na
wspólny apel burmistrza, starosty i wójta wyruszyli oczyœciæ lustro i brzegi jeziorka przy ul.. ¯eromskiego. Podczas akcji zebrano ca³e mnóstwo odpadów: stare opony,
lodówki, telewizory oraz wszystko to, co bezmyœlni mieszkañcy Szczytna uwa¿aj¹ za im niepotrzebne ofiarowuj¹c
we wspania³ym geœcie naszemu œrodowisku. Ogromne iloœci opakowañ, szmat, butelek oraz szczególnie uci¹¿liwych
woreczków foliowych, to odpady, które nie zebrane rozk³adaæ siê bêd¹ nawet setki lat! Znajdowano nawet ca³e
worki wype³nione œmieciami, które wrzucone bezpoœrednio do jeziora powoli, systematycznie wypuszcza³y do niego swoj¹ zawartoœæ.
W sumie zebranych zosta³a tak pokaŸna iloœæ odpadów,
¿e zape³ni³a ona 471 worków (poj. 60 l), które zosta³y zakupione przez Urz¹d Miejski. Wszystkie te nieczystoœci
zosta³y przewiezione dziêki uprzejmoœci Zak³adu Us³ug
Komunalnych do Stacji Segregacji, gdzie w ramach prowadzonej od 2004 roku w ca³ym mieœcie selektywnej zbiórki odpadów, skrupulatnie oddzielono surowce wtórne.
Wœród m³odzie¿y szkolnej (SP 2, 3, 6, Gimnazjum nr 1,2,
Zespó³ Szkó³ Nr 1), po raz kolejny na szczególne podziêkowania zas³u¿y³y dzieci i m³odzie¿ ze Specjalnego Oœrodka Szkolno-Wychowawczego. Wszystkie szko³y uhonorowano pami¹tkowymi dyplomami, a uczestnicz¹ce w akcji
dzieci i ich opiekunowie, korzystaj¹c z ³adnej pogody i przysmaków zaserwowanych przez sponsorów, mile spêdzili
czas przy ognisku urz¹dzonym nad czystym brzegiem jeziora.
Zarówno tegoroczna akcja, jak i wszystkie poprzednie
udowodni³y, ¿e w Szczytnie troska o czyste œrodowisko to
nie jest tylko jednorazowy zryw na rzucone has³o. Zakorzenione w œwiadomoœci m³odych mieszkañców nawyki
udzielaj¹ siê coraz czêœciej doros³ym, którzy zawstydzeni
zaanga¿owaniem i efektami pracy swoich latoroœli zaczynaj¹ siê schylaæ po papierek, a poruszone sumienie odwodzi ich od wyrzucania za siebie niepotrzebnych rzeczy.
„Proszê mi wierzyæ, ¿e to jedna z najlepiej przygotowanych akcji w naszym regionie. Samorz¹d szczycieñski
co roku zaskakuje nowymi pomys³ami, a zaanga¿owanie
dzieci i m³odzie¿y ze Szczytna w sprz¹tanie Warmii i Mazur, realizacjê programu ekozespo³ów, w ogóle w sprawy
ekologii to wspania³y przyk³ad, z którego powinni korzystaæ inni” – powiedzia³a Alicja Szarzyñska, kierownik Olsztyñskiego Centrum Edukacji Ekologicznej.
EDUKACJA PRZYRODNICZA
„Nad Wigrami” – nowa wystawa w Muzeum Przyrody
w Olsztynie
El¿bieta Szymkiewicz
Od 20. kwietnia 2006 r. w Muzeum Przyrody w Olsztynie prezentowana jest nowa ekspozycja czasowa pt. „Nad
Wigrami”. Celem wystawy jest przybli¿enie zwiedzaj¹cym
dzia³alnoœci Wigierskiego Parku Narodowego, a poœrednio tak¿e problematyki parków narodowych bêd¹cych
w Europie, a do niedawna tak¿e w Polsce, najwy¿sz¹ form¹ ochrony przyrody. Niestety, ostatnia nowelizacja Ustawy o Ochronie Przyrody bardzo mocno zdegradowa³a dotychczasow¹ pozycjê parków narodowych w polskim systemie ochrony przyrody. W województwie warmiñskomazurskim nie ma parku narodowego, dlatego tematyka ta
jest wœród mieszkañców Warmii i Mazur ma³o znana. Prezentowana wystawa jest dobr¹ okazj¹ do poznania parku
narodowego, który po³o¿ony jest stosunkowo blisko granic naszego regionu. Niedu¿¹, ale za to bardzo interesuj¹c¹ wystawê w ca³oœci zorganizowali pracownicy Wigier-
38
skiego Parku Narodowego.
Po³o¿ony w pobli¿u Suwa³k Wigierski Park Narodowy
zosta³ powo³any z dniem 1. stycznia 1989 r. Powierzchnia
Parku wynosi 15.113 ha, w tym 1.343 ha objêtych jest
ochron¹ œcis³¹. Swymi granicami Park obejmuje jezioro
Wigry, otaczaj¹ce lasy stanowi¹ce pó³nocn¹ czêœæ Puszczy Augustowskiej, fragment doliny Czarnej Hañczy, liczne torfowiska i tereny rolnicze. Szczególn¹ cech¹ Wigierskiego Parku Narodowego jest bogactwo wód, a zw³aszcza jezior. G³ównym zbiornikiem jest jezioro Wigry – jedno z najwiêkszych i najcenniejszych pod wzglêdem przyrodniczym jezior Polski. Jego powierzchnia wynosi 2.118
ha, a maksymalna g³êbokoœæ a¿ 75 m. Ploso jeziora urozmaica 14 wysp o ³¹cznej powierzchni 68 ha. Oprócz j. Wigry w granicach Parku znajduje siê 45 innych zbiorników,
w tym 11 tzw. „sucharów” – niewielkich, œródleœnych
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
jeziorek otoczonych pasem torfowisk wysokich lub przejœciowych. W szacie roœlinnej Parku dominuj¹ lasy, które
zajmuj¹ 9.751 ha. Wyró¿niono 16 zespo³ów leœnych, wœród
których najwiêksz¹ powierzchniê zajmuj¹ leszczynowoœwierkowy las mieszany oraz trzcinnikowo-œwierkowy
i trzcinnikowo-sosnowy bór mieszany. Dotychczas wykryto
obecnoœæ ok. 800 gatunków roœlin naczyniowych, jest
wœród nich wiele gatunków chronionych, w tym zagro¿onych i gin¹cych umieszczonych w „Polskiej czerwonej ksiêdze roœlin”, jak np. brzoza niska, skalnica torfowiskowa,
fio³ek b³otny, storczyki – obuwik pospolity, w¹tlik b³otny
i wiele innych. Równie¿ bardzo bogaty jest œwiat zwierz¹t.
Wody Parku zamieszkuje 25 gat. ryb, wystêpuje tu 12 gat.
p³azów, 5 gat. gadów, dotychczas obserwowano 205 gat.
ptaków i 48 gat. ssaków, w tym miêdzy innymi: bobra, zaj¹ca bielaka, ³osia, wilka i rysia. Symbolem Wigierskiego
Parku Narodowego jest bóbr zasiedlaj¹cy brzegi jezior,
Czarnej Hañczy i licznych strumieni. Populacjê tego gryzonia na terenie Parku ocenia siê na ok. 250 osobników.
Bardzo bogata, obfituj¹ca w wiele rzadkoœci i reliktów jest
fauna zwierz¹t bezkrêgowych.
Omawiany teren bogaty jest tak¿e w zabytki kultury
materialnej. Najbardziej znanym jest uwieczniany na licznych ilustracjach i zdjêciach zespó³ poklasztorny na pó³wyspie Wigierskim.
Do g³ównych zadañ s³u¿b Wigierskiego Parku Narodowego nale¿y ochrona tego wielkiego dziedzictwa, poczynaj¹c od form geomorfologicznych, wód, lasów, œwiata roœlin i zwierz¹t, a koñcz¹c na krajobrazie i zabytkach
kultury materialnej. Pracownicy Wigierskiego Parku Narodowego od lat realizuj¹ wiele projektów zwi¹zanych,
miêdzy innymi, z ochron¹ rzadkich gatunków roœlin, ryb
i rodzimych raków, p³azów, gin¹cych owadów, a zw³aszcza os i pszczó³ samotnic, czy ochron¹ tradycyjnej, regionalnej architektury. Na realizacjê tych projektów Park zdobywa œrodki z wielu krajowych i miêdzynarodowych fundacji, a korzysta z nich nie tylko przyroda, ale tak¿e miejscowa spo³ecznoœæ i licznie odwiedzaj¹cy park turyœci.
Warto zaznaczyæ, ¿e w skali roku Wigierski Park Narodowy odwiedza ok. 100 tys. turystów.
Korzystaj¹c z goœcinnych ³amów „Natury” chcielibyœmy
serdecznie podziêkowaæ Dyrekcji i pracownikom Wigier-
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
skiego Parku Narodowego za zorganizowanie tej ciekawej
wystawy w Olsztynie i ¿yczyæ dalszych osi¹gniêæ na rzecz
ochrony przyrody jeziora Wigry i jego okolic, a wszystkich zainteresowanych tym piêknym zak¹tkiem Polski zapraszamy na ekspozycjê do Muzeum Przyrody.
Muzeum Przyrody w Olsztynie
Oddzia³ Muzeum Warmii i Mazur
ul. Metalowa 8
10-603 Olsztyn
tel. (089) 533-47 80
e-mail: [email protected]
fot. Andrzej S. Jadwiszczak
39
Profesjonalni amatorzy
Lech Pietrzak
Amator poœwiêca siê obserwacji przyrody dla w³asnej
przyjemnoœci. Nie zmusza go do tego szef, chêæ kariery
ani koniecznoœæ zarobku, pracuje czêsto z pasj¹ i zapa³em.
Z czasem jednak sama praca nie wystarcza. Chcia³oby siê,
by jej owoce zosta³y jakoœ dostrze¿one, aby inni mogli je
oceniæ i wykorzystaæ. Pojawia siê jednak w¹tpliwoœæ – czy
dane gromadzone przez amatorów, zbierane czêsto z pominiêciem ¿elaznych regu³ metodycznych, mo¿na wykorzystaæ w profesjonalnych badaniach?
Oczywiœcie! Rzesze amatorów dostarczaj¹ badaczom
nowych mo¿liwoœci. Dostrzegli to ju¿ dawno astronomowie – ka¿dy na swoim komputerze mo¿e poszukiwaæ nowych komet i gwiazd. Amatorzy gromadz¹ mnóstwo cennych informacji w ornitologii, chiropterologii czy koleopterologii, które póŸniej mog¹ byæ wykorzystywane w specjalistycznych opracowaniach. Na wspó³pracy korzystaj¹ wszyscy – specjaliœci otrzymuj¹ mnóstwo danych, których nigdy nie byliby w stanie zebraæ sami, amatorzy
zyskuj¹ natomiast cel i przekonanie, ¿e robi¹ coœ wa¿nego i u¿ytecznego. W tej komfortowej sytuacji znajduj¹
siê jednak badacze atrakcyjnych organizmów. Ptaki,
chrz¹szcze czy motyle od zawsze wzbudza³y du¿e zainteresowanie wielu osób. Jednak czy mo¿liwe jest aby
stworzyæ ruch amatorów skoczogonków lub planktonu?
Organizmy nie tak piêkne, trudne do rozpoznania a i sprzêt
badawczy nie jest ³atwo dostêpny. Warto chyba jednak
próbowaæ, bowiem wystarczy niewielka pomoc specjalisty, by i w takich dziedzinach wzbudziæ zainteresowanie
i zapa³ badaczy – amatorów.
Za przyk³ad pos³u¿yæ nam mo¿e program prowadzony
przeze mnie w Gimnazjum nr 3
w Olsztynie. Gimnazjaliœci obserwuj¹ przyrodê wybranych
zbiorników wodnych w centrum Olsztyna. Pod okiem specjalisty poznaj¹ spotykane tam
roœliny i zwierzêta. Ich dzia³ania nie ograniczaj¹ siê jednak
tylko do nauki. Zebrane informacje przekazane zostan¹ specjalistom w celu dalszego wykorzystania. Przyczyni¹ siê do
lepszego poznania przyrody terenów zurbanizowanych – tematu wzbudzaj¹cego rosn¹ce
zainteresowanie naukowców na
œwiecie. Doœæ szybko przekonaliœmy siê, ¿e wiele par oczu
mo¿e znaleŸæ coœ ciekawego,
jak samca œwistuna (niemal nie
stwierdzany w Olsztynie!), pijawkê lekarsk¹ czy traszki. Zebrane bezkrêgowce dopiero
czekaj¹ na oznaczenie, wiêc
40
pewnie znajdzie siê jeszcze coœ interesuj¹cego. Obserwacje umieszczane s¹ na stronie internetowej (http://lechpietrzak.inter.net.pl), aby ka¿dy Olsztynianin móg³ zapoznaæ
siê z przyrod¹ swojego otoczenia i spróbowaæ jej obserwacji. Na podstawie dokonanych obserwacji wykonane
zostanie opracowanie dla Miejskiego Zarz¹du Dróg Mostów i Zieleni oraz Wydzia³u Ochrony Œrodowiska Urzêdu
Miasta, w którym uwzglêdnione zostan¹ ciekawe, rzadkie
i chronione gatunki oraz wskazania jak pielêgnowaæ stawy, by zachowaæ ich przyrodê.
Staramy siê wiêc ³¹czyæ przyjemnoœæ, edukacjê, naukê
i ochronê przyrody w jednym, tak aby korzyœci odnios³o
jak najwiêksze grono. Warto by o podobnych dzia³aniach
pomyœleli nauczyciele, którzy czêsto szukaj¹ ciekawych
pomys³ów na dodatkowe zajêcia. Ka¿dy pisa³ pracê magistersk¹ i ma z pewnoœci¹ kontakt ze swoj¹ uczelni¹, choæby przez swojego dawnego promotora. Spróbujmy siê przypomnieæ, a mo¿e uzyskamy ciekawy pomys³ i szerzej wykorzystamy efekty naszej pracy. Zapraszam do odwiedzania naszej strony internetowej:
http://lechpietrzak.inter.net.pl
Projekt finansowany jest przez: Fundacjê „Wspieranie
i Promocja Przedsiêbiorczoœci na Warmii i Mazurach”,
Olsztyñskie Centrum Edukacji Ekologicznej przy Warmiñsko-Mazurskim Oœrodku Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie oraz Stowarzyszenie Edukacyjne „M³odzie¿ Przysz³oœci¹ Regionu”.
fot. Lech Pietrzak
Konkurs entomologiczny
1
2
3
4
5
6
Na zdjêciach znajduj¹ siê chrz¹szcze doœæ czêsto spotykane na Warmii i Mazurach. Osoby, które prawid³owo odgadn¹ nazwy chrz¹szczy i przyœl¹ je do 1. IX 2006 na adres Wydawnictwa Mantis, wezm¹ udzia³
w losowaniu ksi¹¿ki autorstwa Andrzeja Samka – „Atlas muszli œlimaków morskich”.
WYDAWNICTWO MANTIS
ul. S³owicza 11
11-041 Olsztyn
SPIS TREŒCI
A. Sulej – Roœliny chronione Puszczy Boreckiej i jej najbli¿szych okolic .......................................... 1
P. Janiszewski i L. Janiszewska – Bóbr na Warmii i Mazurach ......................................................... 7
J. M. Kalinowska i B. Browarski – Czy Krwiopijca potrafi kochaæ? .............................................. 10
T. Markos – Racze sentymenty .......................................................................................................... 14
A. S. Jadwiszczak – Tajemniczy mieszkaniec dziupli ...................................................................... 16
L. Pietrzak – Niechciani wêdrowcy ................................................................................................... 17
A. S. Jadwiszczak – Strojnica w³oska ............................................................................................... 24
Z. Gawron – Przyrodnicze atrakcje regionu elbl¹skiego rezerwat przyrody „Jezioro Dru¿no” ....... 25
K. S³owiñski – Walory krajobrazowe oraz przyrodnicze Susza i okolic ........................................... 28
Z. Zagrodzki – Czynna ochrona bociana bia³ego wokó³ rezerwatu „Jezioro Dru¿no” ...................... 33
M. Rodziewicz – Ochrona starych drzew na terenie parków krajobrazowych ................................. 35
M. Szymkiewicz – Uwalniamy p³azy ............................................................................................... 36
L. Wo³os – Wiosenne sprz¹tanie Warmii i Mazur – Szczytno 25–29. 04. 2006 ................................ 37
E. Szymkiewicz – „Nad Wigrami” – nowa wystawa w Muzeum Przyrody w Olsztynie ................... 38
L. Pietrzak – Profesjonalni amatorzy ................................................................................................ 40
GALERIA. Co brzmi w trzcinie? W obiektywie Ryszarda Czerwiñskiego .......................... 20–21

Podobne dokumenty