Nr 12 - Home.pl
Transkrypt
Nr 12 - Home.pl
DWUTYGODNIK
tOMEC
poim
TREŚĆ NUMERU
OSIEDZENIE
PAŃSTWOWEJ
ADV ŁOWIECKIEJ
2
I ERWSZE^ _ E B i m i : — P O L O M
P ANIELI
WacUw Lesińskł
3
•ONIEMIECKI
Edward Drosik
4
POL W I E K U Z E STRZELBĄ
Jerzy Olszewski
N I E U C H WYTNĘ
NIEBEZPIE
CZEŃSTWO
St. Dziuba. St. Strawiński
OD K R Z E M I E N I A DO S Z T U t-ERA
Ludwik Lellto
OGÓLNOKRAJOWE F I E L D TRIALSY W K R A K O W I E
Tacjana Wicher
I.ENDARZYK
MYŚLIWSKI
W I E C K I E CZYNY SPOlECZNE
Fcrukarz
Fot. Zdeiiek Holećek
ORGAN
NR 12 (1231)
POLSKIEGO
ZWIĄZKU
15 CZERWCA 1964
ŁOWIECKIEGO
CENA ZŁ 2.
POSIEDZENIE
PAŃSTWOWEJ RADY ŁOWIECKIEJ
P B P ! | l E R W S Z E w r o k u b i e ż ą c y m po' siedzenie P a ń s t w o w e j Rady Ł o wieckiej o d b y ł o sią w d n i u 2
• w i M czerwca br. w Warszawie, pod
przewód nictweim
Ministra
Leśnictwa i
Przemyshi Drzewnego, mgra inż. Roma
na Gesinga. O p r ó c z c z ł o n k ó w Rady w obradach w z i ą ł u d z i a ł p r z e w o d n i c z ą c y Sej
mowej K o m i s j i L e ś n i c t w a , poseł mgr inż.
Józef Macichowski.
Posiedzenie o t w o r z y ł Minister
Lieinictwa i P D , d o k o n u j ą c k r ó t k i e g o bilansu
osiąignięć i b r a k ó w p o l s k i ^ o ł o w i e c t w a
w okresie dwudziestolecia w ł a d z y l u d o
w e j . M ó w i ą c o osiągnięciacłi,
Minister
p o d k r e ś l i ł d u ż ą r o l ę Polskiego Z w i ą z k u
Łowieckiego, j a k o inicjatora zmian w
kierunku
demokratyzacji i podniesienia
poziomu ł o w i e c t w a , natomiast do niedo
ciągnięć zaliczył przede wszystkim brak
gruntownych podstaw naukowych, k t ó r e
by w y t y c z a ł y d r o g ę p r a k t y c e ł o w i e c k i e j .
Vf n a w i ą z a n i u do p o r z ą d k u obrad M i n l roKą 1 wniłoiiWą 'aysłńjsję,' w r a ż a j ą c n a
dzielę, że u m o ż l i w i ona znalezienie n a j
w ł a ś c i w s z y c h r o z w i ą z a ń aktualnych p r o
b l e m ó w naszego ł o w i e c t w a .
Sprawozdanie z działalności P R Ł za
okres od 18 czerwca 1963 r. do 31 maja
br. złożył Generalny Inspektor Ł o w i e c t
wa,
generał
broni
Zygmunt
Berling.
W okresie t y m . niezależnie od pracy w
komisjach fachowych. odbj-Iy się trzy
posiedzenia Prezydium Rady z u d z i a ł e m
przewodniczących
komisji, na
których
rozpatrywano
realizację
planu
pracy
i w a ż n i e j s z e zagadnienia bieżące. Między
i n n y m i wprowadzono normy karmowe dla
drobnej zwierzyny i zabezpieczono p r z y
dział n i e z b ę d n e j ilości paszy na okres
zimowy, spowodowano rozpoczęcie b a d a ń
nad stosowanymi w rolnictwie ś r o d k a m i
owadobójczymi i chwastobójczymi
oraz
przeprowadzenie praktycznych d o ś w i a d
czeń i p r ó b z r ó ż n y m i t y p a m i u r z ą d z e ń
zabezpieczających z w i e r z y n ę przed skut
kami mechanizacji prac rolnych. Pozy
tywny wynik przyniosło również wystą
pienie Prezydium Rady o wprowadzenie
ł o w i e c t w a j a k o przedmiotu nauczania w
wyższych s z k o ł a c h
rolniczych. Ponadto
komisje fachowe r o z p a t r y w a ł y i opinio
w a ł y projekty w a ż n i e j s z y c h a k t ó w nor
matywnych.
Z kolei Rada w y s ł u c h a ł a sprawozdania
Ł wykonania p o s t a n o w i e ń o k ó l n i k a z dnia
18 grudnia 1963 r., w sprawie k o r e k t y
granic o b w p d ó w
łowieckich, i pisma
o k ó l n e g o z dpia 5 marca 1964 r., w. spra
wie t r y b u i zasad ponownego w y d z i e r ż a
wiania o b w o d ó w łowieckich w 1964 r.
W dyskusji c z ł o n k o w i e Rady przytoczyli
szereg p r z y k ł a d ó w nieprzestrzegania prze
pisów pisma o k ó l n i e Ministra L e ś n i c t w a
i PD z dnia 5 marca 1964 r. przez terenowe
w ł a d z e administracji p a ń s t w o w e j . S t w i e r
dzono, że w b r e w t e r m i n o m podanym we
wspomnianym
p i ś m i e o k ó l n y m , nigdzie
nie p r z y s t ą p i o n o jeszcze do zawierania
u m ó w z k o ł a m i , wskutek niedostarcze
nia przez resort l e ś n i c t w a nowego wzoru
u m o w y d z i e r ż a w n e j , co stwarza w tere
nie niezdrowa a t m o s f e r ę .
Postulowano
r ó w n i e ż uregulowanie z a r z ą d z e n i e m M i
nistra liczby o ś r o d k ó w hodowlanych w
k r a j u , stosownie do aktualnych potrzeb
gospodarki łowieckiej i b a d a ń
nauko
"
wych.
Dotychczasowe starania w t y m k i e r u n k u
nie przyniosły r e z u l t a t ó w , g d y ż l e g i t y m o
wanie d o s t a w c ó w m i a ł o rzekomo powo
d o w a ć spadek o b r o t ó w p l a c ó w e k skupu.
W n a w i ą z a n i u do p o l o w a ń dewizowych
Minister Gesing z a a p e l o w a ł do przedsta
w i c i e l i Polskiego Z w i ą z k u Ł o w i e c k i e g o o
spowodowanie, aby kola ł o w i e c k i e dyspo
nujące większym odstrzałem jeleni-byk ó w p r z e z n a c z y ł y p e w n ą ich liczbę do od
s t r z a ł u przez m y ś l i w y c h zagranicznych.
Zainteresowane koła z d o b ę d ą w ten spo
sób p o w a ż n e ś r o d k i finansowe, a resort
l e ś n i c t w a będzie mógł z r e z y g n o w a ć z pew
nej ilości o b w o d ó w dewizowych i prze
z n a c z y ć je do w y d z i e r ż a w i e n i a .
Naczelnik Samodzielnego W y d z i a ł u Ł o
wiectwa M L i PD, mgr inż. W i k t o r L i p
ko, w y j a ś n i ł , że ustalenie ostatecznego
tekstu nowej umowy d z i e r ż a w n e j uległo
znacznemu opóźnieniu w fazie uzgadnia
nia p r o j e k t u z zainteresowanymi resorta
m i , natomiast
zarządzenie
cflireślające
liczbę o ś r o d k ó w hodowlanych u k a ż e się
po z a k o ń c z e n i u akcji w y d z i e r ż a w i a n i a ł o
wisk.
W osobnym punkcie p o r z ą d k u dzienne
P a ń s t w o w a Rada Ł o w i e c k a z zadowo
go P a ń s t w o w a Rada Ł o w i e c k a d o k o n a ł a
leniem przyjęła do w i a d o m o ś c i i n f o r m a
analizy przyczyn o g r a n i c z a j ą c y c h p r z y
cję o utworzeniu w e w n ę t r z n e g o funduszu
rost pogłowia drobnej zwierzyny. Za n a j hodowlanego
PZŁ. który
w
bardzo —"iaiiiii>isze czynmlŁi ham~u5ąc*-FOzwój i l o
szczęśliwy s p o s ó b w i ą ż e interes
ściowy zajęcy, IcuFopetw, S^Ti^cściowo t a k
dariri l o w i e c ł n e i z interesem ^ p a p o d a r t i
że b a ż a n t ó w uznano: wzrost mechanizacji
wszystkich prac polowych, c h e m i z a c j ę
r " p r a w i d ł o w ą decyzję
Naczelnej Rady
ś r o d o w i s k a polnego, zanik osłon n a t u r a l
Łowieckiej p r z e z n a c z a j ą c ą cały ten f u n
nych w ł o w i s k a c h polnych, u r b a n i z a c j ę
dusz na o c h r o n ę łowisk. W dyskusji
i r o z b u d o w ę w s i i osiedli, ogromny wzrost
z w r ó c o n o u w a g ę na konieczność szkolenia
motoryzacji oraz brak gruntownego roze
strażników
łowieckich,
którzy
muszą
znania w stanie z d r o w o t n y m drobnej
m i e ć odpowiednie kwalifikacje fachowe,
zwierzyny. W celu zmniejszenia strat po
a ż e b y mogli p r a w i d ł o w o w y k o n y w a ć swo
wodowanych przez te czynniki sugero
je o b o w i ą z k i . Ż y w ą w y m i a n ę z d a ń w y w o
wano:
łał wniosek, aby pewien o k r e ś l o n y p r o
cent funduszu hodowlanego p r z e z n a c z y ć
— j a k najszybsze wprowadzenie do pow
na finansowanie łowieckich b a d a ń nauko
szechnego u ż y t k u u r z ą d z e ń w y p ł a s z a
w y c h . W k o n k l u z j i sugerowano, że należy
j ą c y c h przy p r a c u j ą c y c h w polu m a
o p r a c o w a ć pod egidą Z a k ł a d u Ekologii
szynach rolniczych,
Polskiej A k a d e m i i Nauk p a ń s t w o w y plan
— s t a ł e rozwijanie przez koła ł o w i e c k i e
ł o w i e c k i c h b a d a ń naukowych, k t ó r y po
akcji w y l ę g u k u r o p a t w i b a ż a n t ó w z
winien b y ć finansowany z r ó ż n y c h źródeł,
jaj p o c h o d z ą c y c h z gniazd wykoszo
między innymi również z wewnętrznego
nych lub z a g r o ż o n y c h zniszczeniem,
funduszu hodowlanego P Z Ł . ale nie w
— propagowanie na lamach prasy r o l n i
o k r e ś l o n y m z góry procencie, lecz stosow
czej i poprzez kółka rolnicze p r a w i d ł o
nie do planowanego zakresu rzeczowego
wego dawkowania i w ł a ś c i w e g o stoso
badań.
wania ś r o d k ó w chemicznych,
— mobilizowanie kół ł o w i e c k i c h do za
N a s t ę p n i e Rada z a p o z n a ł a się z planem
krzewiania i zadrzewiania ś r ó d p o l n y c h
z w i ę k s z e n i a w p ł y w ó w dewizowych z go
nieużytków
oraz
stosowania
osłon
spodarki łowieckiej w roku
gospodar
przejściowych,
czym 1964/65. C z ł o n k o w i e Rady, zabiera
— rozpoczęcie w porozumieniu z Polskim
j ą c y głos w dyskusji, uznali za jak n a j
Z w i ą z k i e m M o t o r o w y m szeroko zakro
bardziej słuszne d ą ż e n i e do maksymalne
jonej akcji propagandowej w celu po
go z w i ę k s z e n i a wpljrwów dewizowych z
wstrzymania k i e r o w c ó w p o j a z d ó w m e
ł o w i e c t w a , zgłosili jednak szereg zastrze
chanicznych od wyniszczania zwierzy
żeń do przytoczonych w opracowaniu
ny, a w szczególnie j a s k r a w y c h p r z y
liczb, u w a ż a j ą c je za z a w y ż o n e . Postulo
padkach stosowanie sankcji karno-ad
wano p o d w y ż s z e n i e cen skupu dziczyzny
ministracyjnych,
i s k ó r w celu stworzenia odpowiednich
— rozszerzenie b a d a ń nad z d r o w o t n o ś c i ą
b o d ź c ó w materialnych dla kól ł o w i e c k i c h
zajęcy, k u r o p a t w i b a ż a n t ó w i położe
i myślii^TCh, podniesienia o p ł a t za o d
nie w i ę k s z e g o nacisku na przestrzega
s t r z a ł zwierzyny przez m y ś l i w y c h zagra
nie zasad higieny w ł o w i s k a c h .
nicznych, ograniczenie p o l o w a ń dewizo
w y c h w y ł ą c z n i e do zwierzyny grubej oraz
Przewodniczący
Rady, Minister
mgr
spov":f' vanie legitymowania d o s t a w c ó w
inż. Roman Gesing, uznał te postulaty za
s k ó r =.',*owych przez p u n k t y skupu. M g r
j a k najbardziej słuszne i z a p o w i e d z i a ł , że
inż. W. L i p k o p o i n f o r m o w a ł R a d ę , że w
ich r e a l i z a c j ą zajmie się Prezydium Ran a j b l i ż s z y m czasie z o s t a n ą znacznie pod
(iy, przy w s p ó ł p r a c y komisji fachowych.
w y ż s z o n e ceny skupu dziczyzny, a miano
Na z a k o ń c z e n i e obrad Rada w y s ł u c h a ł a
wicie . sarn, d z i k ó w o ciężarze do 40 kg 1 referatu prof. dra W i e s ł a w a S z c z e r b i ń zwierzyny drobnej, j a k r ó w n i e ż zostanie
skiego pt. „ Z a g a d n i e n i e p o k a r m u dla g r u
podniesiony cennik za o d s t r z a ł zwierzyny
bej i drobnej zwierzyny r o ś l i n o ż e r n e j
przez cudzoziemców. Należy się natomiast
i wszystkożernej w środowiskach leśnych
liczyć z t r u d n o ś c i a m i , jeśli chodzi o k o n
i polnych" oraz u c h w a l i ł a r a m o w y plan
t r o l ę legalności pozyskania s k ó r surowych.
pracy P R Ł na rok 1964. (JJSz)
EDWARD DROSIK
PONIEMIECKI
Opowiadanie wyróżnione na konkursie literackim
tym w i e k o w y m pojedynku k r ą ż y ł y
najfantastyczniejsze
historie. W i e l
kością m i a i d o r ó w n y w a ć rocznej j a
łowicy, a k ł a p a n i e szatiel o fajki
byio ponoć słychać w promieniu kilkuset
m e t r ó w . Osobiście nigdy go nie s p o t k a ł e m ,
tylko k i e d y ś , wiosną, zobaczyłem jego niewiarogodnej wielkości trop, odciśnięty g ł ę
boko na r o z m i ę k ł y m przesmyku. Widok ten
w y w a r ł na mnie silne w r a ż e n i e i powiedzia
łem coś na temat przypuszczalnej wag!
tego odyńca. Mój towarzysz łowów, gajowy
Antoni, dla k t ó r e g o Poniemiecki był n a j
potężniejszym dzikiem, j a k i kiedykolwiek żył
(jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Pol
sce), w z r u s z y ł wtedy r a m i o n a m i i b ą k n ą ł ,
że na jego widok z pewnością pobiegłbym
do najbliższego drzewa. Nie p o d j ą ł e m tema
t u i powoli r u s z y l i ś m y dalej.
O
Dopiero wieczorem
pTzerwanej
Antoni
nawiązał
do
rozmowy.
— P r a c u j ę tu od 1945 roku. znam każdy
krzak i wiem. ile lat l i c z y sobie każdy
gruby zwierz. Poniemjeckiego s p o t k a ł e m po
raz pierwszy w 1947 roku i j u ż wtedy był
sporym o d y ń c e m . Potem nie w i d z i a ł e m go
okrągły rok. Myślałem, że przeniósł się do
innego łowi.s,ka i tam s p o t k a ł się z m y ś l i
w y m . Jednak w 1949 roku z n ó w zobaczyłem
jego t m p . Od tego czasu opętał mnie całko
wicie i p o s t a n o w i ł e m z n i m się zmierzyć.
T n \ ' a ł o to p a r ę lat. O k a z a ł się jednak spryt
niejszy cde mnie.
Olbrzymi j a k k r o w a , a
chytry j a k lis. zawsze wyprowadza! mnie w
pole. P o d d a ł e m się, p r z e k a z u j ą c go i n n y m
myśliwym.
Antoni
z a w i e s i ł głos, s p o j r z a ł na mnie
sfod krzaczastych b r w i i po c h w i l i d o d a ł :
— Oczywiście t y m najlepszym.
M i l e p o ł e c h t a n y n a l a ł e m kolejny kieliszek
eksportowej ż u b r ó w k i ,
— Poniemieckiego p o l u b i ł e m nawet. Dzię
k i n i e m u do mojej g a j ó w k i ściągają rok w
rok najlepsi m y ś l i w i , a o n zawsze w y p r o
wadza ich w pole. Przychodzi na m ó j teren
dwa razy do roku. Wiosną i podczas żniw.
na owies.
rano wrócił do lasu i n n ą d r o g ą . Antoni, bo
j ą c się go spłoszyć, z a n i e c h a ł dalszego t r o
pienia i zatelefonował do mnie.
Na z a s i a d k ę poszliśmy przed północą. Usa
d o w i ł e m się wygodnie na prowizorycznej am
bonie i p r z y t k n ą ł e m do oczu l o r n e t ę . Dzięki
w s k a z ó w k o m Antoniego o r i e n t o w a ł a m się z
grubsza w terenie. Ciemna płaszczyzna po
lewej stronie, to f)egeero\vska pszenica, jas
na smuga na wprost mego stanowiska — l o
łan owsa, w k t ó r y m ubiegłej nocy gościł Po
niemiecki. Dalej, j a k rozrzucona w tyralie
rze kompania wojska,' r y s o w a ł y się k ę p y i
pojedyncze krzaki sosnowego samosiewu. W
powietrzu tnA'ał mocny zapach rozgrzanej
żywicy zmieszany z w o n i ą d o j r z e w a j ą c y c h
złjóż. Cisza była tak wielka, że słyszałem b i
cie w ł a s n e g o serca i ciche skrzypienie sosen,
p r ę ż ą c y c h się w ł a g o d n y c h
podmuchach
sierpniowego w i a t r u . Na szczęście wsiało z
tej samej strony, z k t ó r e j , w e d ł u g wszelkie
go p r a w d o p o d o b i e ń s t w a , powinien się uka
zać Poniemiecki, inaczej nieobliczalne p r ą d y
pcwietrza. p o w s t a j ą c e na skraju lasu i pól.
moglvbv p o k r z y ż o w a ć wszystkie plany.
l-''t. JtTzy Olszewski
Minęła godzina,
potem
druga, podczas
k t ó r y c h nic się nie działo. Od bezustannego
wypatrywania łzawiły m i oczy. I naraz w
mocnych szkłach lornetki z a m a j a c z y ł a ciem
na plama odcinająca się w y r a ź n i e od j a ś
niejszego tła ow^sa. P o c z ą t k o w o w z i ą ł e m to
za piizywidzenie zmęczonego wzroku, kiedy
jednak plama p r z e s u n ę ł a się w y r a ź n i e w
prawo — doszedłem do przekonania, że to
dzik. ale nie m o g ł e m jeszcze dojrzeć ż a d
nych szczegółów. „ P o n i e m i e c k i czy też j a k i ś
inny?" — z a s t a n a w i a ł e m się. S p o j r z a ł e m w
niebo.
Na pozór b y ł o r ó w n i e ciemne jak
crzedtem, ale w mrokach nocy w y c z u w a ł o
się j u ż z a p o w i e d ź brzasku. Dzik tymcza-em
p r z e s u w a ł się coraz bardziej w s t r o n ę psze
nicy i po pewnym czasie z n i k n ą ł m i z oczu.
Zacząłem
sobie
gorączkowo
przypomnać
opowiadania gajowego o t y m o d y ń c u , w y ł a
w i a j ą c z nich wszystkie szczegóły, k t ó r e by
r
p
EWNEGO sierpniowego ranka w y r w a ł
mnie ze snu telefon. W z y w a ł a m i ę d z y mias;towa. Na d r u g i m k o ń c u l i n i i A n tcni krzyczał eo sił w płucach, j a k b y nie
w i e r z ą c , że z odległości k i l k u d z i e s i ę c i u k i
l o m e t r ó w dosłyszę jego głos.
— Panie redaktorze, przyjeżdżaj pan. Po
niemiecki b y ł w naszym l e ś n i c t w i e !
„ D o t r z y m a ł s ł o w a " — p o m y ś l a ł e m i zapewnileni go, że przyjadę wieczorem. Chyba j e
szcze nigdy w życiu tak starannie nie przygctowalem broni przed polowaniem.W czasie
k r ó t k i e j podróży myśli moje krążył>- w o k ó ł
jednego t y l k o temaitu — spiotkania z Ponie
mieckim.
Antoni na mnie czekał i , podczas gdy roz
p a k o w y w a ł e m rzeczy, r e l a c j o n o w a ł ostatnie
wydarzenia.
Na trop dzika n a t r a f i ł przypadkowo, gdy
szedł o d b i e r a ć przygotowany przez chłopów
opał. P r o w a d z i ł y z O k r ą g ł e g o w k i e r u n k u
pól. Ruszył za tropem i s t w i e r d z i ł , że odyriec s p ę d z i ł noc w m a ł y m zagonie owsa, a
Rys. SI. Rozwadowski
YM
razem
przedstawiamy
naszym
czytelnikom j e d n ą z p o l u j ą c y c h k o
biet, u p r a w i a j ą c ą m y ś l i s t w o od w i e
lu j u ż l a t : k o l . Kazimiera Wilczyńska,
członek Koła Ł o w i e c k i e g o nr 92 „ D a r z B ó r "
w Toruniu, z w y k s z t a ł c e n i a doktor filozofii
i mikrobiolog. Rozmawiamy o m y ś l i w s k i c h
sprawach
w jej p r y w a t n y m mieszkaniu,
przy d o s k o n a ł e j kawie i pierwszych w t>'m
roku c z e r e ś n i a c h .
— Jeśli się nie m y l ę . ma pani
najdłuższy
staz łowiecki
spośród
wszystkich
kobiet uprawiających
w Polsce myślistico.
Czy wol
no więc niedyskretnie
zapytać
od jak daw
na panr poluje?
— No cóż. to j u ż nie jest specjalna nie
dyskrecja. Poluję od czternastego roku ż y -
T
cia, a młodość dawno m i n ę ł a . M a m w tej
cłiwili 67 lat.
Informacja ogromnie z a s k a k u j ą c a
przez
oczywisty kontrast z p r e i e n c j ą i e n e r g i ą
kol. Wilczyńskiej, ale wypada w k o ń c u
uwierzyć.
— Nieczęsto się zdarza by kobiety polotfdii/, bw r o b i i y to i f dodaiku. z takim, zapaiem i u;ytru'atoście, może luięc zechce
pani potutedzicć, skąd się iclaścitrie
wywo
dzą jej powiązania
z
myślistwem?
— Jest to przede wszystkim sprawa pew
nych okoliczności i ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m
się w y c h o w a ł a m i s p ę d z i ł a m młodość. U r o
d z i ł a m się w Rosji, w historycznym Car
skim Siole, gdzie m ó j ojciec,
doskonały
zresztą m y ś l i w y , był lekarzem p o w i a t o w y m .
Kiedy się nieco dorobił, k u p i ł k a w a ł e k l a
su w polowie drogi m i ę d z y Carskim Siołem
i ó w c z e s n y m Petersburgiem. S p ę d z a ł a m tam
co roku wakacje, ale ojciec oświadczył k a
tegorycznie, że nie m o g ę sama chodzić na
wycieczki do lasu bo to niebezpieczne. B ą J ż
co b ą d ź w okolicy p o j a w i a ł y się nawet nie
dźwiedzie. „ C h y b a że nauczysz się s t r z e l a ć
i będziesz sp&cerowała z d u b e l t ó w k ą " —
powiedział.
T a k rozpoczął się m ó j związek z ł o w i e c
t w e m w sensie sportowym, bo sentyment
do przyrody, lasu i zwierzyny zrodził się
znacznie w c z e ś n i e j . Nietrudno to z r o z u m i e ć :
m i e s z k a ł a m w ś r o d k u lasu i w y s t a r c z y ł o
o t w o r z y ć okno by usłyszeć t o k u j ą c e cietrze
wie, słonki ciągnące o zmierzchu na wiosen
ne gody i wszelkie inne głosy bogatej w
z w i e r z y n ę puszczy. M i a ł a m 14 lat, kiedy za
częłam b r a ć udział w normalnych polowa-
y ZE STRZELBA
niach, g ł ó w n i e na d r o b n ą z w i e r z y n ę . Jesz
cze przed p i e r w s z ą w o j n ą ś w i a t o w ą prze
n i e ś l i ś m y się na Wileńszczyznę. T a m polo
w a ł a m dość często w Puszczy Rudnickiej.
N a j w i ę k s z y c h emocji m y ś l i w s k i c h dostar
czały m i zawsze w y p r a w y na głuszce. W
okresie m i ę d z y w o j e n n y m u p r a w i a ł a m swój
ulubiony sport kiedy się t y l k o d a ł o , ale
zajęcia zawodowe nie zawsze m i na to po
z w a l a ł y . Studia, później naukowa i dydak
tyczna praca na uniwersytecie — powodo
w a ł y dłuższe niekiedy przerwy
w moich
prŁeźyciach
myśliwskich.
— A ostatnio,
już po wojnie?
Jakimi
drogami trafita pani do Związku
i do tutejszecfo kota?
— S k o r z y s t a ł a m z pierwszej n a d a r z a j ą c e j
m i pomogły p r z e c h y t r z y ć zwierza. Tak d o
c z e k a ł e m ś w i t u . Po nie przespanej nocy z l u
bością w c i ą g a ł e m w p ł u c a rześkie powietrze
nasycone wszystkimi woniami lata. Z poja
śniałych wierzchołków
sosen p r z e n i o s ł e m
powoli wzrok na łan owsa i z a s t y g ł e m w
bezruchu. W odległości kilkudziesięciu me
t r ó w stał „On".
Powoli zdjąłem z kolan sztucer W szkłach
lunety u j r z a ł e m go w całej okazałości. Był
ogromny, i m p o n u j ą c y .
Tak i m p o n u j ą c y , że
na k i l k a n a ś c i e
sekund
sparaliżował moją
wolę. Krzyż lunety przez dłuższą chwilę b ł ą
dził po ogromnym, szarym cielsku zanim
wreszcie z a t r z y m a ł s i ę na komorze Strzeli
łem. Dzik w ogromnych susach popędził do
lasu. Najeżony, j a k gdyby zgięty w pałąk.
w y d a w a ł się jeszcze potężniejszy. S ł y s z a ł e m
trzask ł a m a n y c h w lesie gałęzi, petem zapa
n o w a ł a cisza. Nerwowo p o s z u k a ł e m papiero
sów. Po c h w i l i zjawił się A n t o n i i p o w ę d r o
w a l i ś m y ś l a d e m dzika. Różowe krople farby
znaczyły drogę. Leżał k i l k a d z i e s i ą t m e t r ó w
od skraju lasu. w glęlKikim wykrocie, Antoni
położył na n i m złomek .świerczyny i w y m r u
czał z uznaniem:
— Gratuluję!
S p o j r z a ł e m na gajowego. Krzaczaste b r w i
prawie całkowicie z a g a n i a ł y jego oczy. Po-
się okazji i do Polskiego Z w i ą z k u Ł o w i e c
kiego w s t ą p i ł a m j u ż w 1945 roku, a do K o
ła ..Darz B ó r " w T o r u n i u zgłosiłam się w
1950 r. W p r o w a d z a ł mnie nieżyjący j u ż dziś
dr Kazimierz H u m i e c k i . k t ó r y m i a ł wielkie
trudności z przeforsowaniem mojej kandy
datury. Koledzy protestowali: kto to widział,
kobieta, przy t y m już nie n a j m ł o d s z a , b ę d ą
z tego t y l k o kłopoty, utrapienia, przecież
ona sobie nie poradzi, nie sprosta forsow
n y m nieraz marszom itp. W k o ń c u dali się
p r z e k o n a ć , ale bardzo n i e c h ę t n y m okiem
spoglądali na m ó j udział w pierwszej w s p ó l
nej w y p r a w i e . U d a ł o m i się r o z w i a ć te
obiekcje i j u ż po k i l k u polowaniach koledzy
nawet z wrodzonej u p r z e j m o ś c i nie stoso
w a l i wobec mnie ż a d n e j „taryfy ulgowej".
Zostałam
..zaakceptowana" i o t r z y m a ł a m ,
zgodnie ze stanem faktycznym, przydomek
„Jedynaczki".
S p r a w n o ś ć fizyczna, nawet
w moim wieku, nie jest czymś nadzwyczaj
nym. Przebywam d u ż o na powietrzu, upra
w i a m g i m n a s t y k ę , p ł y w a n i e , zimą narciar
stwo, latem
jeżdżę na rowerze — jest to
po prostu rezultat sportowego t r y b u życia.
— Jak często wybiera się pani ze strzel
bą na teren swojego obwodu
łowieckiego?
— Kiedy t y l k o czas pozwoli i nadarzy się
okazja. B i o r ę udział we wszystkich polowa
niach zbiorowych naszego kota. jeżdżę na
o d s t r z a ł s z k o d n i k ó w , zimą wybieramy się
by d o k a r m i a ć z w i e r z y n ę . Ostatnio jeszcze
częściej b y w a m w łowisku, gdyż m ą ż i syn
sprawili m i w Dniu Kobiet p i ę k n y prezent
w postaci „ T r a b a n t a " . To d u ż e udogodnienie.
W y p r a w y na rowerze były jednak nieco m ę
czące.
— Czy pani zdaniem i mężczyzn
i kobiety
przyciągają
do łowiectwa
te same
atrakcje,
czy też są jakieś różnice, odmienne pubudłci?
— Myślę, że praktycznie w i ę k s z y c h r ó ż
nic nie ma: chodzi o b e z p o ś r e d n i kontakt
z p r z y r o d ą , no i j a k ą ś d a w k ę emocji spor
towej, z t y m że mogą b y ć różnice w pro
porcjach. Nie wiem j a k te sprawy odczu
w a j ą inne polujące kobiety, ale j a prze
k ł a d a m doznania w y n i k a j ą c e z obcowania
z p r z y r o d ą nad sportowy dreszczyk emocji
przy strzale do zwierzyny. Pod t y m w z g l ę
dem nigdy nie m i a ł a m w i e l k i c h
ambicji,
ilość m i nie imponuje.
P^-tał pan o moje najsilniejsze przeżycia
łowieckie. Otóż nie m a j ą one z w i ą z k u z j a
k i m i ś dramatycznymi chwilami, w k t ó r y c h
myśliwry staje oko w oko z rozjuszonym
o d y ń c e m i o wszystkim decyduje ten bez
b ł ę d n y , b ł y s k a w i c z n y strzał w u ł a m k u se
kundy. Nic z tych rzeczy panu nie powiem,
choć g r u b ą z w i e r z y n ę , łącznie z dzikiem, też
mam na rozkładzie. P r a w d z i w y m i poema
t a m i łowieckimi, k t ó r y c h nigdy nie zapom
nę, były dla mnie w y p r a w y na głuszce, cie
trzewie i na t ę j e d n ą godzinę przed zmierz
chem, kiedy ciągną słonki. W r a c a ł a m nieraz
bez trofeum, nie u n i o s ł a m nawet strzelby
w górę, a mimo to u w a ż a ł a m , że polowanie
doskonale się u d a ł o . Ale to nic jest chyba
chylor.e plecy znaczyły trudy p r z e ż y t y c h l a t .
Odniosłem w r a ż e n i e , jakby w ciągu tej j e d
nej nccy nagle się postarzał.
— Nie ma już Poniemieckiego — westch
nął po długiej c h w i l i .
P r z y g n ę b i e n i e leśnika i mnie się udzieliło.
P o m y ś l a ł e m o jego zagubionej w lasach ga
j ó w c e i o t y m . że jego j e d y n ą r o z r y w k ą i
łącznikiem z cywilizowanym światem byli
ś m y my. m y ś l i w i , p r z y j e ż d ż a j ą c y na spctkanie z legendarnym o d y ń c e m .
— Czy u w a ż a pan. panie A n t o n i , że to jest
„On"? Przecież ten nie jest z n ó w t a k i ogro
mny — powiedziałem.
— Też tak m y ś l a ł e m — ożywił się m ó j t o
warzysz. — I"ie m ó w i ł e m , żeby nie robić pa
nu przykrości. Poniemiecki powinien mieć o
wiele w i ę k s z e szable. To pewno będzie j a k i ś
inny, z s ą s i e d n i e g o n a d l e ś n i c t w a .
W drodze powrotnej przygarbiona sylwet
ka Antoniego p r o s t o w a ł a się coraz bardziej,
jego chód o d z y s k i w a ł z w y k ł ą sprężystość, a
na twarz powrócił dawny, tajemniczy u ś
miech.
B y ł e m już prawie pewny, że w przyszłym
roku z n ó w usłyszę charakterystyczny sygnał
międzymiastowej, a w słuchawce
zabrzmi
głos Antoniego z a p r a s z a j ą c y mnie na scotkanie z Poniemieckim.
Edward Drtisik
w y ł ą c z n i e kobiece traktowanie sprawy, u
wielu moich k o l e g ó w o b s e r w o w a ł a m podob
ne reakcje. Może typowo kobiecym obja
wem byłoby moje postanowienie, że nigdy
w życiu nie zastrzelę sarny, bo ma takie
t k l i w e oczy. Z r e s z t ą przyrzeczenia nie do
t r z y m a ł a m — w u b i e g ł y m roku nie w y k o
n a l i ś m y planu o d s t r z a ł u sarn i groził nam
o d s t r z a ł w trybie administracyjnym. U b i ł a m
wtedy j e d n ą s a r n ę , ale to pierwsza i ostat
nia.
Wbrew w ł a s n y m d o ś w i a d c z e n i o m , nie na
mawiam kobiet do uprawiania ł o w i e c t w a .
Mężczyźni m a j ą chyba
w swojej
naturze
bardziej r o z w i n i ę t e te cechy, k t ó r y c h w y m a
ga się od m y ś l i w y c h z prawdziwego zda
rzenia. Kobieta m u s i a ł a b y , podobnie j a k ja,
w y c h o w y w a ć się w w y j ą t k o w o
sprzyjają
cych warunkach, żeby mogły się w niej roz
w i n ą ć podobne skłonności. No a poza wszyst
kim, to jednak wymaga sporych t r u d ó w ,
w y s i ł k u . T y l k o w literaturze polowania ma
ją charakter barwnego k u l i g u okraszonego
k o t ł e m m y ś l i w s k i e g o bigosu.
Wprawdzie
wiem z doświadczenia,
że kobiety mogą
bardzo dobrze strzelać, ale przecież strze
lanie jest t y l k o j e d n ą z wielu f u n k c j i rze
telnego ł o w i e c t w a .
— Obwód
łowiecki
kola. do którego
pani
należy,
znajduje
się stosunkowo
daleko od
Torunia — pod Wąbrzeźnem
i za
Chełmżą.
Ciekawiłoby
czytelników
„ŁP" czy
utrzymu
jecie jakieś
bliższe
kontakty
z
miejscową
ludnością?
— Oczywiście, do koła należy 9 miejsco
wych gospodarzy i oni w ł a ś n i e na co dzień
o p i e k u j ą się naszym terenem.
Doskonale
nam się ze sobą w s p ó ł p r a c u j e i przy organi
zowaniu w s p ó l n y c h p o l o w a ń i przy prowa
dzeniu gospodarki ł i o d o w l a n e j . Razem też
prowadzimy
akcję
propagandową
wśród
miejscowej ludności, zwłaszcza w tutejszych
szkołach. Co roku najlepsze szkolne koła
przyjaciół z w i e r z ą t o t r z y m u j ą od nas na
grody i upominki.
— Zastałem
panią w pracowni analiz i c karskich,
wśród
preparatów
chemicznych,
kolb, retort i próbóiuefc. Nadat pani pracuje
zawodowo,
prawda?
— Tak. Wprawdzie j u ż przed paru laty
otrzymałam
na
Uniwersytecie T o r u ń s k i m
r e n t ę , ale p o s t a n o w i ł a m z niej z r e z y g n o w a ć .
Mam jeszcze dostatecznie d u ż o sił i energii,
by sobie na to pozwolić. P r o w a d z ę labora
t o r i u m analiz, a niezależnie od tego pra
cuję jeszcze t r o c h ę naukowo w dziedzinie
mikrobiologii roślin.
— Czy na to wszystko
wystarcza
pani
cza.su?
— Wystarcza, jeśli t y l k o t y m czasem roz
s ą d n i e się gospodaruje. Na polowania w y
bieramy się przecież w niedziele, w ś w i ę t a ,
a na k r ó t k i wypad do lasu wystarcza w o l
ne p o p o ł u d n i e , wieczór. Wtedy jest zresztą
najprzyjemniej. Fizyczny wysiłek, pobyt na
świeżym powietrzu jest poza t y m doskona
łą o d t r u t k ą na zmęczenie w y n i k a j ą c e z cha
r a k t e r u mojej pracy. M a m t u czysty zysk,
oparty, w stosunku do w ł a s n e g o zdrowia,,
na ekonomicznej k a l k u l a c j i . Niezależnie od •
p r z y j e m n o ś c i , od emocji jakich dostarcza
myślistwo, jest to r ó w n i e ż powód, dla k t ó
rego nie zamierzam wciąż jeszcze rezygno
w a ć z polowania.
R o z m a w i a ł Jerz> Olszewsld
DR ST. DZIUBA, DR S. STRAWIŃSKI
NIEUCHWYTNE NIEBEZPIECZEŃSTWO
prawdopodobnie
lELU
myśliwych
nie wie, że b i o r ą c do r ę k i ubitego
ptaka n a r a ż a j ą się na p o w a ż n e nieb e z p i e c z e ń s t w o . Nie chodzi o groźny
dziób pcstrzelonej czapli, czy szpony zbarczonego j a s t r z ę b i a . Chodzi o rzecz daleko
groźniejszą — o możliwość z a k a ż e n i a się
niebezpieczną c h o r o b ą odzwierzęcą. Na pta
kach, a ściślej m ó w i ą c w ich upierzeniu,
a t a k ż e na s k ó r z e żyje m n ó s t w o drobnych
z w i e r z ą t e k , zwanych roztoczami, k t ó r e prze
noszą r ó ż n e choroby. Z a n i m przejdziemy
do w ł a ś c i w e g o tematu, należy p o k r ó t c e w y
j a ś n i ć co to takiego roztocze i j a k ą s p e ł n i a
j ą rolę. Otóż, j a k j u ż wspomniano, roztocze
są to bardzo m a ł e z w i e r z ę t a , z k t ó r y c h naj
w i ę k s z e p o s i a d a j ą zaledwie k i l k a m i l i m e t r ó w
długości i te mogą b y ć widziane g o ł y m okiem.
Natomiast w i ę k s z o ś ć z nich jest tak m a ł a ,
że zobaczyć je m o ż n a t y l k o pod mikrosko
pem. Te drobne rozmiary bardzo u t r u d n i a
j ą u s t r z e ż e n i e się przed n i m i . Roztocze żyją
wszędzie, gdzie istnieje życie. Spotyka się
je m i ę d z y i n n y m i w glebie, w ściółce, na
roślinach, w magazynach zbożowych i maga
zynach p r z e t w o r ó w owocowych oraz w po
tokach, stawach, jeziorach, a nawet w oce
anach. W n i e k t ó r y c h z tych ś r o d o w i s k , j a k
np. w glebie, ilość roztoczy jest bardzo duża,
dochodząc niekiedy do kilkudziesięciu, a na
wet kilkuset tysięcy o s o b n i k ó w na 1 m ' po
wierzchni. Roztocze p r o w a d z ą
różnorodny
t r y b życia. I tak na p r z y k ł a d są w ś r ó d nich
takie g a t u n k i , k t ó r e odżywiają się resztka
m i padlych z w i e r z ą t l u b o b u m a r ł y c h roślin
i te nazywa się w o l n o ż y j ą c y m i . Inne nato
miast znane są j a k o g r o ź n e p a s o ż y t y i to
z a r ó w n o roślin, z w i e r z ą t , j a k i człowieka. Do
takich pasożytów należą między i n n y m i naj
większe spośród roztoczy, ogólnie znane
kleszcze. Z kleszczami n i e w ą t p l i w i e z e t k n ę ł o
się w i e l u m y ś l i w y c h , o pozostałe po nich
wspomnienia nie należą do przyjemnych.
Teraz dochodzimy do sedna sprawy. Nie
k t ó r e p a s o ż y t u j ą c e roztocze n a l e ż ą c e do g r u
py PaTasitifcrmes,
wj-stępując b ą d ź j a k o
p a s o ż y t y w e w n ę t r z n e łłądż z e w n ę t r z n e , od
g r y w a j ą p o w a ż n ą r o l ę w przenoszeniu wie
l u c h o r ó b . Są to p r z e w a ż n i e choroby a t a k u
j ą c e ssaki, ptaki oraz człowieka. Dla przy
k ł a d u m o ż n a w y m i e n i ć n i e k t ó r e z nich, j a k
dur plamisty, zapalenie opon m ó z g o w y c h
i mózgu, t u l a r e m i ę , d ż u m ę itp.
Rola roztoczy w przenoszeniu c h o r ó b za
k a ź n y c h s p o w o d o w a ł a , że szczególnie po d r u
giej w o j n i e ś w i a t o w e j n a s t ą p i ł bardzo szyb
ki r o z w ó j b a d a ń naukowych d o t y c z ą c y c h tej
grupy z w i e r z ą t . Celem ich jest z a r ó w n o do
k ł a d n e poznanie samych roztoczy, j a k i m o ż
liwości szybkiego zapobiegania przenoszeniu
przez nie c h o r ó b . O t y m j a k d u ż e zaintereso
wanie w z b u d z i ł y te zagadnienia w świecie,
ś w i a d c z y m. i n . wzrost liczby zarejestrowa
nych p r a c o w n i k ó w n a u k i z a j m u j ą c y c h się
roztoczami. I tak, w 1961 r. ilość a k a r o l o g ó w
(specjalistów od roztoczy) w y n o s i ł a 543, na
tomiast w 1963 r. było ich j u ż blisko 700.
Dzięki n i m m o ż n a dziś znacznie szybciej opa
n o w a ć w zarodku e p i d e m i ę d ż u m y .
Dzięki
n i m r ó w n i e ż zostały w y j a ś n i o n e zagadkowe,
często ś m i e r t e l n e zachorowania m y ś l i w y c h z
A z j i , na tzw. tajgowe zapalenie m ó z g u .
N i e k t ó r e g a t u n k i roztoczy z grupy Parasitiformes
o d ż y w i a j ą się k r w i ą , dlatego też
ł a t w o przenoszą drobnoustroje c h o r o b o t w ó r
cze. J e d n ą z niebezpieczniejszych, a m a ł o
znanych u nas choirób, k t ó r ą m o ż n a z a r a z i ć
się na polowaniu jest kleszczowe zapalenie
mózgu, zwane r ó w n i e ż tajgowym zapaleniem
mózgu. Jest to choroba wirusowa w y s t ę p u
j ą c a g ł ó w n i e na terenach l e ś n y c h wschodniej
Syberii, jednak m a j ą c a swe ogniska r ó w n i e ż
6
we wschodniej i ś r o d k o w e j Europie. W Polsce
stwierdzono trzy ogniska choroby: w o k o l i
cach Puszczy B i a ł o w i e s k i e j , w w o j e w ó d z t w i e
o l s z t y ń s k i m i na Dolnym Ś l ą s k u . P o s t a ć eu
ropejska tego zapalenia mózgu różni się od
azjatyckiej lżejszym przebiegiem i m n i e j s z ą
ś m i e r t e l n o ś c i ą . Kleszczowe zapalenie moz
go w y w o ł u j e , jak j u ż wspomniano, wirus, któ
r y dostaje się do k r w i człowieka w momencie
u k ł u c i a przez r ó ż n e g a t u n k i kleszczy i i n
nych roztoczy. Te z kolei z a r a ż a j ą się od g r y
zoni myszowatych i p t a k ó w . Objawy choroby
k t ó r e może z a o b s e r w o w a ć nawet laik, są na
s t ę p u j ą c e : okres w y l ę g a n i a choroby t r w a
2—3 tygodnie, przy czym czasem t o w a r z y
szy m u złe samopoczucie. W ł a ś c i w a choroba
rozpoczyna się w y s o k ą g o r ą c z k ą , dreszczami,
w y m i o t a m i . T o w a r z y s z ą jej ostre bółe g ł o
w y , często zamroczenia lub nawet p r z e j ś c i o
wa utrata p r z y t o m n o ś c i . P ó ź n i e j m o g ą na
s t ą p i ć p o r a ż e n i a m i ę ś n i szyi i pasa barko
wego. Choroba t r w a od 10 d n i do 3 tygodni.
Ś m i e r t e l n o ś ć w europejskiej postaci kleszczo
wego zapalenia mózgu wynosi około 2"/o.
P o r a ż e n i a , k t ó r e p o j a w i ł y się w ostrym sta
nie choroby, w w i e l u przypadkach później
stopniowo u s t ę p u j ą . Są naturalnie jeszcze
inne objawy, lecz te może r o z p o z n a ć i oce
nić ich n i e b e z p i e c z e ń s t w o jedynie lekarz.
nitologów w T a r t u ( E s t o ń s k a SRR). przed
stawiono p r a c ę w y k o n a n ą w najbliższym
naszym s ą s i e d z t w i e , gdyż na B i a ł o r u s i , k t ó r e j
autorzy w y m i e n i a j ą k i l k a g a t u n k ó w p t a k ó w
najczęściej opanowanych przez roztocze roz
noszące kleszczowe zapalenie opon mózgo
w y c h . Można u w a ż a ć , że w y n i k i uzyskane
przez nich są aktualne i w Polsce. Podajemy
te dane, by z o r i e n t o w a ć m y ś l i w y c h , w j a
kich wypadkach należy z a c h o w a ć szczególną
ostrożność. A w i ę c najwięcej roztoczy w y
s t ę p u j e na j a r z ą b k u , na całej grupie droz
dów, czyli spośród p t a k ó w ł o w n y c h na k w i
czole i paszkocie, na kokoszce wodnej i na
sroce. Silnie z a r a ż o n e roztoczami są ptaki
ż e r u j ą c e na ziemi, np. k u r o p a t w y i gnieżdżą
ce się w dziuplach, j a k dzięcioły i k a w k i .
Szczególną o s t r o ż n o ś ć n a l e ż y z a c h o w a ć polu
j ą c na ptaki d r a p i e ż n e ż y w i ą c e się gryzonia
m i myszowatymi, gdyż w ł a ś n i e z gryzoni,
b ę d ą c y c h nosicielami choroby, najczęściej
p r z e c h o d z ą z a k a ż o n e roztocze na ptaki. Spo
śród
chronionych
ptaków
śpiewających
znaczne ilości roztoczy stwierdzono u ś w i e r gotka l e ś n e g o i skowronka leśnego, czyli l e r k i .
Jak z a p o b i e g a ć u k ą s z e n i u roztoczy i klesz
czy? P o d r ę c z n i k ) zalecają smarowanie s k ó r y
substancjami silnie p a c h n ą c y m i , j a k kamfo
ra i t y m o l . Nie należy z a p o m i n a ć o p o r z ą d
n y m m y c i u r ą k , co najmniej do łokci, po
b r a n i u p t a k ó w do r ą k i o prasowaniu odzie
ży po powrocie z polowania. P o l u j ą c na te
renach gdzie zdarza się kleszczowe zapale
nie mózgu, n a l e ż y p a m i ę t a ć o j e d n y m : w ra
zie zaobserwowania u siebie podejrzanych
objawów,
podobnych do opisanych w y ż e j
s y m p t o m ó w choroby, nawet w p a r ę tygodni
po polowaniu, n a l e ż y u d a ć się do lekarza i
p o w i e d z i e ć mu, źe się mogło wejść w k o n
t a k t z wirusem kleszczowego zapalenia m ó z
gu. Dzięki temu w ł a ś c i w e leczenie m o ż n a za
cząć w c z e ś n i e j , nie t r a c ą c czasu na szukanie
po omacku mato znanej u nas choroby.
dr St. Dziuba
Ostatnio, na
Zjeździe
Nadbałtyckich
Or
dr S. S t r a w i ń s k i
SKAŁKÓWKI WIELOSTRZAŁOWE I BRONIE
SPECJALNE
O g l ą d a j ą c w muzeach
zabytkową
broń
p a l n ą , stajemy przed eksponatami, k t ó r e za
skakują oryginalnym
rozwiązaniem
kon
s t r u k c y j n y m i w y s o k ą p r e c y z j ą wykonania,
m i m o że produkowano j e w ó w c z a s t y l k o r ę
cznie.
Do najciekawszych
o k a z ó w należą skalk ó w k i w i e l o s t r z a ł o w e , w k t ó r y c h trzy l u b
cztery lufy o b r a c a ł y s i ę dookoła osi. Po w y
strzeleniu g ó r n e j lufy p r z e k r ę c a ł o się jed
nym ruchem d ł o n i na jej miejsce lufę na
s t ę p n ą , n a ł a d o w a n ą i g o t o w ą do s t r z a ł u .
P o m y s ł ten wykorzystano w Wenecji do
skonstruoT^'ania tajnej broni, przeznaczonej
do obrony m u r ó w miejskich. W tamtejszym
muzeum z a c h o w a ł się jeden jej egzemplarz.
Jest to rodzaj walca na k ó ł k a c h , na k t ó r y m
umieszczono 42 lufy kulowe z
zamkami
s k a ł k o w y m i i panewkami. Strzelec t r z y m a ł
k o l b ę i s t r z e l a ł , a pomocnik o b r a c a ł lufy i
p o d s y p y w a ł proch na p a n e w k ę . Jak na ó w
czesne czasy b y ł t o nie (najgorszy karabin
maszynowy.
W innvm
systemie
łwoni
wSelostrzało-
w y c h stosowano j e d n ą lufę s t a ł ą z obracalnym kilkustrzałowym bębnem
rewolwero
w y m . K a ż d y o t w ó r (komora nałx>jowa) l>ębna
miał s w o j ą p a n e w k ę i k a ż d y był oddzielnie,
na zapas ł a d o w a n y ,
Prctctypem
odtylcówek
nazwać
można
b r o ń , k t ó r a m i a ł a o t w a r t ą , odpowiednio w y f r e z o w a n ą k o m o r ę natrojową,
do
której
w k ł a d a ł o się gotowy n a b ó j w łusce ż e l a z n e j ,
z a k o ń c z o n e j p a n e w k ą . Strzelec zaopatrzony
w k i l k a takich n a t K ) i nie p o t r z e b o w a ł t r a c i ć
cza.su na k ł o p o t l i w e i ż m u d n e ł a d o w a n i e
b r : n i od przodu.
Wszystkie te i t y m p o d o b n e udoskonale
nia u m o ż l i w i a ł y oddawanie s t r z a ł ó w w k r ó t
szych o d s t ę p a c h czasu lub p o w t ó r z e n i e strza
łu na wypadek n i e w y p a ł u , lecz m i a ł y też
i swoje wady. Strzelby wielolufo-we
biły
dobrze lecz b y ł y ciężkie. Strzelby rewolwero
we b y ł y lżejsze ale, mimo precyzyjnego w y
konania, m i a ł y boczny u p ł y w gazów, co odbi
j a ł o Ł i ę na celności i z a s i ę g u s t r z a ł u .
Zastanowienie wzbudza natomiast fakt, źe
• rzez p a r ę s e t lat nie s ł y c h a ć nic o tmdowie
^•jbeltówek, c z y l i strzelb o d w ó c h stałycłi
•jfach i d w ó c h zamkach. Wpra^v<łzie F r a n .uzi u t r z y m u j ą , że dułjeltówici b y ł y znane
w ich ojczyźnie j u ż od 1738 r., jednak o5tatni(; publikacje fachowe
za
najstarszą
broń togo t y p u u w a ż a j ą d u t ) e l t ó w k ę b e l g i j ką ^v'yprodukowania o k o ł o 1780 r., n a s t ę p
nie f r a n c u s k ą d u b e l t ó w k ę skalkiową f i r m y
BoutiftŁ z 1801 r. i w r e s ^ e a n g i e l s k ą d u b e l
t ó w k ę Mantona z około 1805 r.
Na("epiej s t r z e l a ł y bronie ł a d o w a n e sta
r y m tystemem, z przodu. Ich zawsze nie doczyszf.;one lufy m i a ł y p e w n ą s z o r s t k o ś ć , te?w.
..brawł", w p ł y w a j ą c y Icorzystnie na o s t r o ś ć
strzału z powodu w i ę k s z e g o oporu na j a k i
napomykała p r z y b i t k a i kula w przewodne
lufy. W „ b r a n d " w i e r z y l i z r e s z t ą jeszcze na
si dzlitdkowie,
strzelający z kapiszonówek.
Z p r z e ł o m e m X V I I i X V I I I w i e k u zacho
w a ł o się k i l k a p i s t o l e t ó w
myśliwskich z
zamkiem k o ł o w y m . B y ł a to b r o ń u ż y w a n a
najczęściej we F r a n c j i ,
przeznaraona
dla
s t r z e l c ó w p o d j e ż d ż a j ą c y c h konno, a
więc
w z g l ę d n i e wygodnie i bezpiecznie: do osa
czonego dzika l u b jelenia.
Strz'jlba szed^ciostrzałowfi z pierwszoj połowy X V I I W. Zamek skałkowy Jeden dla sześciu Komór
nabojowych umieszczonych w bębnie, obracanym ręką po Itażdym strzale. Lufa gładka hal.
U mm, całkowita długość broni 118 cm. Ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego
Fot.
O s o b n ą p o z y c j ę w h i s t o r i i ł>roni specjal
nych z a j m u j ą w i a t r ó w l t i m y ś l i w s k i e . Wyna
lazcą ich b y ł w 1430 r o k u mistrz Guter z
Norymberg!, a p e ł n ą d o s k o n a ł o ś ć technicz
ną o s i ą g n ę ł y w X V I I i X V I I I w i e k u .
Podczas wojen n a p o l e o ń s ł d c h wprowadzo
no je nawet j a k o b r o ń wojskMwą do a r m i i
austriackiej, co bardzo nie p o d o b a ł o się Napcleonowi, fctóry r o z k a z a ł , aby k a ż d y żoł
nierz austriacki pojmany z w i a t r ó w k ą był
natychmiast rozstrzeliwany, a 'każdy c y w i l —
wieszany.
K ł o p o t l i w e , a przede wszystkim
trardzo
TAOANA WICHER
(li OG(iLNOKRAJOWE
FIELD TRIALSY
W
d n i u 10 maja br. o d b y ł y się w Kostrzu
k ' K r a k o w a . na terenie odwodu ł o w i e
ckiego
dzierżawionego
przez
Kolo
„Łoś", I I I Ogólnokrajowe Field-Trialsy im.
prof. dr Teodora Marchlewskiego, zorgani
zowane
przez Z a r z ą d W o j e w ó d z k i P Z Ł w
Krakowie,
S ę d z i o w a l i w klasie mlokłzieżowej (Derby)
i w klasie o t w a r t e j k o l . k o l . : Tacjana W i
cher ( p r z e w o d n i c z ą c y K o m i s j i ) , mgr C z e s ł a w
K u r o w s k i i Tadeusz Sanicfci. Asystentem b y ł
kol. Zbigniew J a k u ł i o w s k i z K r a k o w a ,
Do klasy młodzieży (Derby)
zgłoszono
rot
Karol
Sawicz
m ę c z ą c e było pompowanie powietrza do k u
listego lub walcowaitego złwornika umiocowanego w kolbie czy też z boku l u b n a spo
dzie l u f y . Za to dobrze napompowany zbior
nik dawaJl ponad 20 pewnych i niezawod
nych, a p r z y t y m cichych s t r z a ł ó w , k ł a d ą
cych dzika lub jelenia n a odległość do 150
k r o k ó w . Wprawdzie t y l k o pierwszych sześć
s t r z a ł ó w m i a ł o p e ł n y zasięg j p e ł n e przebi
c i e , n a s t ę p n e b y ł y s ł a l K r a e , l e c z na b l i s k ą od
ległość zawsze skuteczne.
W i a t r ó w k i były u p r z y w i l e j o w a n ą
tMX)niią
3 wyżły, do klas.v o t w a r t e j 13 w y ż ł ó w ,
z
k t ó r y c h t r z y nie s t a n ę ł y do p r ó b .
W klasie młodzieży d y p l o m u 1 i I I sto
pnia n:e przyznano. D y p l o m I I I stopnia '
n a g r o d ę rzeczową Z a n z ą d u G ł ó w n e g o
PZŁ
otrzymała:
Silwa ze Zbylitowskiej Góry — w y ż e l n i e
miecki g ł a d k o w ł o s y , suka, ur. 18.6.1963 r. o.
Argus Semper Fidelis P K R - M - I I I - 6 3 0 . m.
Sasta z Cieszyna P K R - M - I I I - 5 8 8 . Hodowca
Stanisław' T a r n o w s k i , mener Kazimierz T a r
nowski.
' Suka w y k a z a ł a d o b r y w i a t r ,
prawidłowo
p r z e k ł a d a ł a pole, w y s t a w i ł a k r ó t k o wyciciraj ą c e k u r y , zająca r e s p e k t o w a ł a .
Dwie s t a r t u j ą c e wraz z S i l w ą suki w y s z ł y
z r ę k i meinera i zosta^ly w y e l i m i n o w a n e z
powcdu pogonienia zajęcy głosem.
W klasie otwartej s t a r t o w a ł o w p i e r w
szej turze 10 p s ó w w 5 parach, z k t ó r y c h
do dalszych e l i m i n a c j i z a k w a l i f i k o w a ł o się
5 w y ż ł ó w . W turze eliminacyjnej w p i e r w
szej parze szły Bratar-Perle — W3rżel nie
miecki g ł a d k o w ł o s y (suka) i Brułar Ralf —
pc'nter, w drugiej parze Basta z Cieszyna —
wyżeł niemiecki gładkowłosy (suka) i Astra
— pointerka. w trzeciej parze Egnai Ramp
— pointer i Astra — pointerka. W r o z g r y w
ce o miejsca s t a r t o w a ł y
w parze
Brutar
Parle i Astra.
W k o ń c o w e j klasyfikacji k o l e j n o ś ć w k l a
sie otwartej b y ł a n a s t ę p u j ą c a :
I nagrodę rzeczową ZG P Z Ł i nagrodę
specjalną
dla
najlepszego
„Trialera"
w
1964 r. (Zdobyła A s ł r » P K R - M - I V - 8 6 9 —
pointer, suka, b i a ł a w czarne ł a t y , ur. 5.6.
1961 r. o. Rasa A m i Dick
PKR-M-II-278,
m. Egnal Miła P K R - M - l I - 3 1 6 . Hodowca Jan
M a r c h l e w s k i , w ł a ś c i c i e l i meaier Ryszard
Gawron.
Astra systematycznie, szeroko i z p a s j ą
p r z e k ł a d a ł a pole i z a c h o w a ł a do k o ń c a w i e l
ką w y t r z y m a ł o ś ć w pracy j szybkość cho
d ó w , m i m o że s t a r t o w a ł a a ź w czterech pa
rach. Bardzo p o s ł u s z n a , a j e d n o c z e ś n i e sa
modzielna w pracy, b y ł a poza t y m doskonale
prowadzOTia przez menera.
I I nagrodę rzeczową
ZG P Z Ł
zdobyła
Brutar Perle P K R - M - I V - 7 7 2 — w y ż e ł nie
miecki gla-dkowtosy, suikta, ur. 7. 12. 1961 r.
O. Borek A l f z Novojicke Basty P K R - M - I I -418. m . A d ą z Cieszyna P K R - M - I I - 2 8 9 . H o
dowca, w ł a ś c i c i e l i mener Kazimierz T a r
nowski.
L u c y n a Koper
m o ż n y c h , a surowe zaikazy {niezależnie od
bardzo wysokiej ceny) z a p o b i e g a ł y przecie
kaniu jej do r ą k osób nie p o w o ł a n y c h , k t ó r e
by m o g ł y w y k o r z y s t a ć cichy s t r z a ł dla ce
lów
kłusowniczych łub wręcz
skrytoiaójc£ych.
W i a t r ó w k a jako Iwoń myśliS^ska wyszła z
użycia dopiero około p o ł o w y X I X w i e k u , u trzymala się natomiast do naszych czasów
j a k o p t ^ u l a m a b r o ń sportowa.
Ludwik Lelito
Suka w y k a z a ł a bardzo dobry
wiatr,
typo-
•WD, s z e i i c d Ł U p r z e k ł a d a ł a pole_ z a j ą c e respek
t o w a ł a . W polni opanowana p r z e z menera:
I I I n a g r o d ę r z e c z o w ą ZG P Z Ł o t r z y m a ł
Egnal Ramp P K R - M - I V - 8 8 7 — pointer, pies.
b i a ł y w czarne ł a t y , ur. 15. 4. 1962 r. H i x l o w ca Józef Lange, właściciel i mener Itiichał
Głogowski.
Pies bardzo stylowo p r z e k ł a d a ł pole, w y k a
zał szybkie i t>ardzo szerokie chod.v, trzy
m a j ą c przy t j m i wysoko g ł o w ę . T r u d n y do
prowadzenia ze w z g l ę d u na n i e s p o ż y t y t e m perpmient w y s z e d ł k i l k a k r o t n i e z r ^
me
nera, c o o b n i ż y ł o jego lokaitę.
Z a ś w i a d c z e n i a polowe o t r z y m a ł y :
4. B r u t a r - R a i r — pointer, pies, b i a ł y w
czarne ł a t y , ur. 20.5,1962 r. O. M a r i e b e r g s A r r o w SKKR-167260 Reg. m . Nike
P K R - M - I I - 4 0 a . Hodowca Kazimierz T a r n o w s i k i , w ł a ś c i c i e l i mener Józef T a r n o w
ski
B r u t a r - R a l f o t r z y m a ł n a g r o d ę rze
czową
Powiatowej Rady Ł o w i e c k i e j w
Tarnowie dla najlepszego psa nie nagrodsonego.
5. As — w y ż e ł niemiecki g ł a d k o w ł o s y . W ł a
ś c i c i e l i moner M a r i a n Czubata.
6. B r u t a r RJna — pointer, suka. Właściciel
j mener S t a n i s ł a w T a r n o w s k i .
7. Ada z Cieszyna — w y ż e l niemiecki g ł a d
k o w ł o s y , suka. Właściciel i mener W ł o
dzimierz Tomek,
8. Basta z Cieszyna - w y ż e ł
niemiecki
g ł a d k o w ł o s y , suka. Właściciel i
mener
S t a n i s ł a w Tarnowski.
9. Dick — pointer, pies. Właściciel i menei
J. Czarnecki,
30. D ż e k - M l ł y — w y ż e ł niemiecki
gładko
włosy. Właściciel i mener Aleksander
Kowaiac.
Nagrody p i e n i ę ż n e Z a r z ą d u G ł ó w n e g o P Z Ł
dla najlepszego menera Otrzymałi: w klasie
m ł o d z i e ż y — k o l . Kazimierz T a r n o w s k i , w
klasie o t w a r t e j — Irol. Ryszard G a w r o n .
Generalnie m o ż n a s t w i e r d z i ć , że w I I I
O g ó l n o k r a j o w y c h Field-Trialsach S t a r t o w a ł a
d o t o r c w a stawka w y ż ł ó w o w y s o k o w a r t o ścirwyich cecłiach wrodzonych. Bardzo dob. r ą k l a s ę pokazali r ó w n i e ż menerzy. Pogoda
d o p ' s a ł a — b y ł o s ł o n e c z n i e i c i e p ł o ze s ł a
bym w i a t r e m , gjorzej natomiast przedstaw^iał
s'ę s ł a n zwSenzyny. oo u t r u d n i a ł o sęidiziom
o c e i ę pracy p s ó w . Organizacja F i e l d - T r i a l sów b y ł a , j a k z w y k l e , bez zarzutu.
Tacjana Wicher
ŁOWIECKIE CZYNY SPOŁECZNE
Kola Ł o w i e c k i e w dalszym c i ą g u n a d s y ł a j ą m e l d u n k i o wykonaniu
c z y n ó w spolecznycłi dla uczczenia I V Zjazdu P a r t i i i X X - l e c i a PRL:
C / ł o n k o w i e Koła Ł o w i e c k i e g o „Lis" w Herbach, pow. Lubliniec,
przepracowali 14 roboczodni przy pracach zali;sieniowych na terenie
N - t t w a Lubliniec.
Kolo Łowieckie nr 440 w Opolu, p r z e k a z a ł o na Społeczny Fundusz
Budowy Szkół 500 zł, a c z ł o n k o w i e K o ł a przepracowali 120 roboczogodzin przy pracach zalesieniowych na terenie N - c t w a Dobra, pow
Krapkowice
w lipcu wolno polować na następujące zwierzĘta łowne: dziki — ()dyńtt-,
przciatki i warrhlakl (tylko na gruntach rolnych i w kompleksach Icsnycli
o powierzchni do 200 ha włączonych do obwodów łowieckich), u r o y - k o z l y ,
• iSYi jenoty, tchórze i czaple siwe, « ną terenie w o j e w ó d z t w : bydgoskiego,
łódzkiego t poznańskiego także na borsuki.
Przez cały r.>k należy strzelać wilki, jastrzębie-golę biarze, krogulce, błotniaki stawowe, wrony siwe, sroki i gawroay.
C z ł o n k o w i e Kola Ł o w i e c k i e g o nr 1 w Sandomierzu, zasadzili na
terenie d z i e r ż a w i o n e g o obwodu 12 000 sadzonek r ó ż n y c h
gatunków
drzew.
L I P I E C
(czas letni)
Swi:
Słońce
Wschód
Zachód
C z ł o n k o w i e Koła Ł o w i e c k i e g o „Sokół" w Kożuchowłe. w o j . zieloiiogór<;kie. zasadzili O.S ha lasu w N - c t w i e K o ż u c h ó w , oraz z o b o w i ą
zali się w y h o d o w a ć i w y p u ś c i ć na terenie d z i e r ż a w i o n e g o obwodu
200 b a ż a n t ó w .
C z ł o n k o w i e Koła Ł o w i e c k i e g o , 3 a ż a n t " w B i a ł o ś l i w i u , pow. W y
rzysk, zasadzili 0,5 ha lasu gromadzkiego na terenie d z i e r ż a w i o n e g o
obwodu.
WSCHÓD I ZACHÓD SŁOŃCA I KSIĘŻYCA
Dnia
C z ł o n k o w i e Kola Ł o w i e c k i e g o „Daniel" w S/protawie, w o j . zielo
n o g ó r s k i e , zasadzili sadzonkami topoli 0,75 ha na terenie d z i e r ż a w i o
nego obwodu nr 206. a należność za w y k o n a n ą p r a c ę przekazali na
S p o ł e c z n y Fundusz B u d o w y Szkól.
Zmrok
Księżyc
Wschód
Zachód
Dnia
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
U
12
13
14
15
IG
17
18
19
20
21
22
23
24
2S
26
27
28
Z9
30
31
3,21
3.22
3,23
3,24
3.25
3,27
3,23
3,29
3,30
3,31
3,32
3.34
3.35
3,36
3,37
:>,39
1,41
3,43
3.44
3,43
3,47
3,49
3.51
3,53
3,54
3,36
3,58
4,00
4.02
4.03
4.05
4,1»
4,20
4,21
4,22
4.22
4,23
4,24
4.2S
4.26
4,27
4.2«
4,29
4.30
4,31
4.33
4.34
4.35
4,36
4,38
4,39
4,40
4,42
4,43
4.44
4,46
4,47
4,48
4.50
4,52
4,53
4,55
20,59
20,59
20,58
20,53
20,57
20,57
20,56
20,56
20,55
20,54
20.54
20,53
20.52
20,51
20,50
20,49
20,48
20.47
20,46
20,45
20,43
20,42
20,41
20.40
20,38
20,37
20,35
20,34
20.32
20,31
20,29
21,58
21,57
21,56
21,55
2l,»
21.34
21,53
21,52
21.51
21.50
21,48
21,47
21 A«
21,45
i ! .44
21.42
21.41
21.40
21.39
21.38
21.36
31.34
21.32
31.31
21,30
21,28
21.20
21.24
21,22
21.21
21,19
0,28
0,46
1,05
1,24
1,49
2,21
3,04
4.01
5,12
6,32
7,54
9.15
10.33
11,46
12,57
14,08
15,17
16.25
16,32
18.34
19,30
20,18
20,57
21,29
21,55
22,16
22,34
22.52
23,10
23.29
10.49
12,05 (j
13.22
14.42
16,06
17,31
ia,S5
20.12
21,16 A
22.04
22.39
23.03
23.26
23,44
34,00
e
0,17
0,34
0,53
1.17
1,46
2.22
3,06
4,01 3)
5,05
6,14
7.26
8,40
9,55
11,10
12.29
Lublin
Kielce
Kraków
Bielsko
Łódź
Wrocław
Poznah
Szczecin
Stupsk
Gdańsk
Olsztyn
Bydgoszcz
Białystok
Rzeszów
Swlt
t-h
+
+
+
+
+
+
0,01
0,08
0,18
0,22
0,M
0,13
^l6
0,18
«,00
— 0,07
— 0,12
4- 0,04
— 0,W
+ 0,10
Słońce
Wschód
Zachód
- 0,01
+ 0.06
4 0,13
+ 0,17
+ 0,06
^ 0.21
' 0,15
-f 0,20
1- 0,05
— 0,02
— O,0fl
+ 0,06
— 0.14
0,05
— 0,11
— 0,09
— 0,05
- 0.01
+ 0,06
+ 0,11
^ 0,16
-i- 0.31
4- 0J 7
+ 0,30
+ 0.15
+ 0,17
— 0,03
- 0,13
1964 r. z m a r ł w wieku
Zmrok
— 0.13
— 0,06
— 0,09
— 0,05
-ł- 0,06
0,09
+ 0,16
+ 0.34
+ 0.3-3
•ł 0,2(*
+ 0,21
+ 0,»
0,00
— 0,17
t i l lat
REDAKTOR
STANISŁAW MIERZEŃSKI
dziennikarz, publicysta i l i t e r a t , d ł u g o l e t n i sekretarz redak
c j i i członek K o m i t e t u Redakcyjnego „ Ł o w c a Polskiego",
n i e o d ż a ł o w a n e j p a m i ę c i przyjaciel, kolega i towarzysz pracy.
Cześć Jego p a m i ę c i !
Zarząd G ł ó w n y
PZŁ
Komitet Redakcyjny i Redakcja
„Łowca
Polskiego"
Rada Zakładowa i pracownicy Z G PZŁ
OGŁOSZENIA
sprzedam dwu i poł leCnlegn w y ila
niemieckiego
szorstkowlosego,
wszeclislroiinic ułożonego, trzykrot
nego zdobywcę drugich miejsc na
konkursach, reproduktora,
złotomedalowca. Cena 60O0 zł. Sprzedam
półroczną sukę tej samej rasy. Ma
rian Szymuf>skt, Poznań, ul. Wojska
Polskiego 68 hi. 2 16.
OifA
Sprzedam
pointery
rodowodowe,
10 miesięcy, użytkowe. Cena 2000 zł.
Modlikowski,
Poznań-Naramowice,
ul. Boraiita 24.
69 64
Poprawki śrrdnie dla miast na dzień 15 lipca:
KOasto
iO czerwca
Do sprzedania wyżctki szorstkowiose po Aiiie z Dąbrowy, zdobywcy
złotego medalu i wysokoużytkowej
suce. Biliński. Słupsk, Szczecińska
3/12, tel. 49-12.
70 61
Unieważniam zgubioną i e g i t y m i c j ę
PZŁ nr 23816. Zygmunt Czarnecki.
Poznań, Dąbrowskiego 132,
71 64
Cocker spaniele czteromiesięczne,
po medalistach wielostronnie użyt
kowych, sprzedam. Zatorski. Tczew,
ul. Łąkowa 3.
72/64
Sprzedam
rodowodowego
wyżła
nicmieckiegi z importu: Artus v. d.
Titfcnburg, ur. 20. 2. 1961 r.. brązo
wy,
szorstkowłosy
(krótki
włos).
Bardzo dobry na wodę, kury i farbę.
Zdobył na of^ólnokrajowym Jesien
nym konkursie wyżłów w Rębowoli
dyplom II stopnia. Cena 8000 zł. Sta
nisław Łuczak, Nowe Miasto n. Wartą,
pow. Jarocin, tel. Nowe Miasto 22.
73 64
Sprzedam >ctery szkockie (gordo
ny), psa i sukę z pełnymi rodowo
dami, urodzone 18 stycznia 1964 r.
Olgierd Braun, Czarnków, ul. Gdań
ska 40, wo]. poznańskie,
74 64
Setery szkockie (gordony), szcze
nięta
pelnor<)dowodowe po HllosTelu i Odra-Bekade, nagradzanych
na wystawach i próbacłt polowych.
Bliższe dane korespondencyjnie. Mgr
Wl. Majclirzak, Krotoszyn. Rynek 32.
75 64
Szczenięta, wyżły niemieckie szurstkowlosc. peł nor od o wodo we. po rodzi
cach użytkowych sprzedaje inż. Ale
ksander Sikorski, poczta Żarnowiec,
•ledlicze, pow. Krosno.
7fi fri
zamieszczenie na łamach pisma wypowiedzi, podpi
sane) nazwisi<łem lub lnic)ałem autora, nie Jest
r ó w n o z n a c z n e z podzielaniem przez Redf kcjf po
glądów zawartych w te| wypowiedzi.
W Y D A W C A ; Naczelna Rada Łowiecka Polsk^^go Związku Łowieckiego, warszawa, Nowy Swiai 35. f l . 2»i-»-42 1 2fi-4H-13 konlo NBP V C M
152^-9-1284 oraz konto P K O Nr l-B-120.010. K O M I T K T R E D A K C Y J N Y : A, Brzezicki, E . Frarkiewicz, Z . Golański, J . E . Kucharski, W. Mazurek,
jS'."Mi«rzeński (sekr. Kerf.jjj T. Pasławski, J . J. Szczepkowski (red. nacz.), B. Zieliński. Redaktor ..ŁOWCA P O L S K I E G O " przyjmuje we wtorki
i czwartki w godz. 10-12; w inne dni i godziny po uprzednim tcletonlczny m porozumieniu. Sekretarz Redakcji przyjmuje codziennie od gwiz. 10—11.
Redakcja zastrzega sobie prawo skrótów, popnwek l uzupełnień w przypadku wykorzystania w druku nade5ta'nego materiału redakcyjnego. Rękopisów nie zamówionych Redakcja nit* zwraca.
— Prenumerata roczna 44.— zł. Cennik oełoszeń za centymetr kwadrntowy i ł . 20.—
Drobne do 25 w y r a z ó w za wyraz zł. 4.— Nekrologi zł. 10— za cm kw.. Miejsca zastrzeżone 50% droiej.
Zakłady Graficzne Dom Słowa Polskiego, Warszawa. — Nakład 43.000. papier rotogr. kl. V I I .
Zam. 4464 Z-ia