Nastolatek i narkotyki cz.I

Transkrypt

Nastolatek i narkotyki cz.I
PROMOCJA ZDROWIA
Narkotyki i zdrowie
wyjœæ na idiotê. Okazjonalne palenie czy samo
eksperymentowanie nie jest uzale¿nieniem. Po
parokrotnych próbach wypalenia marihuany
w towarzystwie, narkotyk najczêœciej jest odstawiany. Eksperymentatorzy to najczêœciej nastolatki o doœæ zdrowej strukturze osobowoœci.
Na drugim koñcu skali s¹ ci, którzy nie potrafi¹ ju¿ sobie odmówiæ. Bior¹ codziennie, a marihuanê zamieniaj¹ na silniejsz¹ substancjê: amfetaminê czy heroinê. Tutaj nie ma w¹tpliwoœci,
¿e s¹ uzale¿nieni. Obsesyjnie myœl¹ o narkotyku widz¹c w nim œrodek na cale z³o swojego
œwiata i wype³nienie ¿yciowych braków. Pamiêtam pacjenta, który stworzy³ na w³asny u¿ytek teoriê braków. „Musia³” braæ, bo brakowa³o mu niemal wszystkiego: pewnoœci siebie,
wykszta³cenia, pracy, dziewczyny, ojca.
Po co narkotyki?
Nastolatek i narkotyki cz.I
Marzena Pasek
Nastolatki eksperymentuj¹ce z narkotykami nie pochodz¹ z obcej planety. Jak wykazuj¹ statystyki, wiêkszoœæ uczniów szko³y œredniej spróbowa³a jak „smakuje” marihuana. Dlaczego jednak czêœci z nich szybko udaje siê rozstaæ z „zakazanym owocem”, a inni prosz¹ o wiêcej?
Jak to siê dzieje, ¿e narkotyk staje siê nagle „lekiem na ca³e z³o”?
Narkotyki zawsze wzbudzaj¹ mnóstwo
emocji. Wystarczy us³yszeæ coœ o uzale¿nieniu, a przed oczami pojawia siê obraz zaniedbanego narkomana z brudn¹ strzykawk¹. Rzadziej grupa rozeœmianych ma³olatów podaj¹ca
sobie jointa. A przecie¿ to w³aœnie marihuana,
nie heroina jest narkotykiem najczêœciej u¿ywanym przez m³odzie¿. Najwiêcej te¿ wzbudza niepewnoœci i kontrowersji. Dla nastolatków to coœ lekkiego i lepszego ni¿ alkohol.
Mog¹ paliæ, a potem przestaæ i znów wróciæ
do palenia „kiedy tylko zechc¹”. Dla wiêkszoœci
doros³ych, to œrodek równie szkodliwy jak heroina. Myœl¹c w ten sposób stawiamy znak równoœci miêdzy nastolatkiem, który w czasie imprezy
szpanuje pal¹c „marychê”, a doros³ym narkomanem wstrzykuj¹cym sobie do¿ylnie „kompot”.
A o takiej równoœci nie mo¿na mówiæ i to
z wielu powodów. Nastolatek nie jest doros³ym,
marihuana nie jest „kompotem”, nastolatek
za¿ywaj¹cy narkotyki nie jest tak¿e podobny
do uzale¿nionego doros³ego. Ka¿dy z terapeutów czy pedagogów próbuj¹cy opieraæ siê na
takich uogólnieniach, znacznie ogranicza swoje
mo¿liwoœci rozumienia nastolatka i wspólnej
z nim pracy. Je¿eli osoba pomagaj¹ca nie widzi ca³ej dynamiki okresu dojrzewania oraz
dynamiki jego rodziny, tylko sztywno próbuje
wt³oczyæ adolescenta w teoriê choroby zwanej
uzale¿nieniem, skazuje siê na niepowodzenie.
Model choroby nie pasuje do nastolatka. W jego ¿yciu zbyt du¿o siê zmienia, zbyt ma³o jest sta³oœci. Nastolatek
rzadko myœli tym, ¿e mo¿e uzale¿niæ
siê fizycznie, straciæ pracê, zdrowie czy
rodzinê. Nawet jeœli traci szko³ê, szybko siê pociesza, ¿e w wieczorówce, któr¹ za³atwi¹ mu rodzice, jest ³atwiej,
weselej i ma siê wiêcej czasu.
Wiêkszoœæ nastolatków eksperymentuje lub
okazjonalnie u¿ywa narkotyków. Eksperymentowanie oznacza zaspokojenie ciekawoœci, zaliczenie jointa i przyst¹pienie tym samym do
grona „wtajemniczonych”. Jak twierdzi m³odzie¿: dobrze wiedzieæ jak to smakuje i nie
Branie narkotyków przez nastolatki mo¿na
rozumieæ podobnie jak wiele innych zachowañ
adolescencyjnych. Wynikaj¹ one z czynników
psychologicznych, spo³ecznych oraz biologicznych. W swoich badaniach Shandler i Block
(1990) zauwa¿yli, ¿e najmniej zaburzeñ i deficytów wykazywa³y nastolatki eksperymentuj¹ce z marihuan¹. Te, które zaczyna³y braæ czêœciej, wrêcz nadu¿ywaæ, charakteryzowa³y siê
s³ab¹ kontrol¹ impulsów, poczuciem wyobcowania oraz zaburzeniami emocjonalnymi. Zastanawianie siê w ich przypadku nad nieumiejêtnoœci¹ odmawiania czy trudnoœciami w podejmowaniu w³aœciwej decyzji, jest po prostu
trywializowaniem samego problemu.
Wed³ug innego, amerykañskiego analityka,
W. Hartmana, wiêkszoœæ nastolatków nadu¿ywaj¹cych narkotyki wykazuje siê bardzo ma³¹
tolerancj¹ wobec frustracji. Ich zwi¹zki z innymi ludŸmi s¹ powierzchowne i ma³o znacz¹ce.
Próbuj¹c zrozumieæ „dlaczego bior¹?”, Hartman
porówna³ narkotyk do tzw. „obiektu przejœciowego”. Dla nastolatka z pewnymi deficytami
rozwojowymi, marihuana czy heroina, staj¹ siê
czymœ podobnym do misia lub kocyka. Dla ma³ego dziecka miœ jest „zastêpcz¹ matk¹”, pozwala zasn¹æ, gdy mama wychodzi z pokoju, koi
lêki separacyjne. „Obiekt przejœciowy” ma pomóc dziecku w przejœciu do samodzielnoœci,
uzyskiwaniu wiêkszej niezale¿noœci i autonomii.
Nastolatek znajduje siê w podobnej sytuacji:
chce byæ niezale¿ny i samodzielny, lecz równie¿
przera¿a go perspektywa separowania siê od rodziców i utrata bezpiecznego miejsca. St¹d te¿
16 Remedium LUTY 2003
9.p65
16
03-02-26, 12:20
PROMOCJA ZDROWIA
Narkotyki i zdrowie
czêste nazywanie okresu dojrzewania „dzieciñstwem w drugim wydaniu”. Dwulatek separuje
siê od matki i tworzy swoje (jak¿e kruche jeszcze) „Ja”, mówi¹c pierwszy raz „nie”. U nastolatka tak¹ sam¹ rolê pe³ni¹ zachowania buntownicze, wszelkie eksperymenty i rebelie. Wszystko po to, by nie czuæ siê zale¿nym jak dziecko.
Aby tworzyæ coœ swojego, swoj¹ now¹ to¿samoœæ.
Problem w tym, ¿e narkotyk nie jest tak bezpieczny jak przytulanka i choæ uœmierza niepokój,
dodaje wiele nowych k³opotów. Trudniej te¿ z niego wyrosn¹æ. Jest to wiêc doœæ perfidny „obiekt
przejœciowy”, który zamiast wzmacniaæ strukturê
psychiczn¹, jeszcze bardziej j¹ os³abia i dekompensuje. Im wiêcej zaburzeñ i deficytów w strukturze osobowoœci nastolatków, tym trudniej zrezygnowaæ z narkotyków. Je¿eli dotychczasowy ich
rozwój nie przebiega³ zbyt pomyœlnie – a w przypadku tych uzale¿niaj¹cych siê, raczej nie przebiega³ – samoleczenie siê przy pomocy narkotyków
zaczyna przypominaæ samozag³adê.
Choæ to szokuj¹ce dla wielu, parokrotne spróbowanie narkotyku takiego jak marihuana, mieœci siê w tzw. normie. Co nie znaczy, ¿e widz¹c
dziecko z jonitem w rêku, nale¿y obróciæ siê plecami i odetchn¹æ z ulg¹, ¿e „rozwija siê normalnie”. Rodzice s¹ od tego, by czuwaæ i pomagaæ
dziecku w znajdowaniu innych sposobów budowania swojej to¿samoœci. S¹ od tego, aby zakreœlaæ granice jego buntu i wskazywaæ na niebezpieczeñstwo, uznaj¹c jednoczeœnie jego prawo do buntu i w³asnych poszukiwañ.
Dlatego te¿ w pocz¹tkowej fazie dojrzewania nastolatki bêd¹ najczêœciej eksperymentowaæ z „rodzicielskimi” u¿ywkami. Palenie papierosów czy picie alkoholu choæ naœladuje normy i zachowania doros³ych, staje siê równoczeœnie inicjacj¹. M³odzie¿ w wieku 12-13 lat stosuj¹c te substancje, próbuje zrobiæ krok w kierunku w³asnego, nowego œwiata, stoj¹c jeszcze
drug¹ nog¹ w bezpiecznym œwiecie dzieciñstwa
i rodziców. „Chce” byæ ju¿ samodzielna i niemal doros³a, ale te¿ bardzo siê tego boi.
Nieco starsze nastolatki bojkotuj¹ œwiat doros³ych, normy i zasady. Nie chc¹ bólu, napiêcia i nieprzyjemnych wra¿eñ, wybieraj¹ wiêc
taki znieczulacz, który w danym czasie grupa
uwa¿a za „modny”: marihuanê lub amfetaminê.
Branie narkotyków nie jest ju¿ imitacj¹ zachowañ rodziców, lecz sposobem na roz³adowanie
napiêcia, ³atw¹ przyjemnoœci¹, czymœ co daje poczucie ³¹cznoœci z grup¹. W tym miejscu „przygoda” z narkotykami koñczy siê. Jednak, kiedy
zadania zwi¹zane z dojrzewaniem zaczynaj¹ prze-
rastaæ m³odego ch³opaka czy dziewczynê, kiedy
w okres adolescencji wkroczyli z ró¿nego rodzaju „brakami”, historia zaczyna mieæ ci¹g dalszy.
Podwójne problemy
Myœlenie o tzw. grupach ryzyka ogranicza³o
siê zwykle do nastolatków pochodz¹cych z rodzin dysfunkcjonalnych, dzieci alkoholików, s³abych i nadpobudliwych uczniów. Tego typu „zaburzenia” by³y widoczne i nie przedstawia³y trudnoœci w diagnozowaniu. Tymczasem jest ca³a grupa m³odzie¿y, która nie pasuje do takiej definicji.
Pochodz¹ z pe³nych, przeciêtnych rodzin, ich ilorazy inteligencji pozwalaj¹ osi¹gaæ im dobre oceny. Jednak kiedy siê z nimi rozmawia, mo¿na zauwa¿yæ, ¿e „coœ jest nie tak”. Ich relacje z innymi
ludŸmi s¹ „jak przez szybê”, a prze¿ywany niepokój i napiêcie wykracza poza wszelkie normy
charakterystyczne dla nastolatków. Ich problemy
s¹ du¿o bardziej intensywne ni¿ samo dojrzewanie i kiedy zaczynaj¹ braæ narkotyki, szybko przestaj¹ byæ tylko eksperymentatorami. Mo¿na powiedzieæ, ¿e „nie wyrabiaj¹” z ¿yciem. S¹ apatyczni lub wrêcz nadpobudliwi, maj¹ lêki, s¹
w niemal chronicznym stanie depresji lub agresji.
Kiedy zatroskani rodzice prowadz¹
dziecko do psychiatry, psychologa lub innego lekarza, czêsto nie wiedz¹, ¿e w grê
wchodz¹ narkotyki. Gdy zaœ pojawiaj¹ siê
w jego ¿yciu z pewn¹ regularnoœci¹, jest
to wyraŸny sygna³ wskazuj¹cy na du¿e
trudnoœci nastolatka w radzeniu sobie
z wewnêtrznymi konfliktami i deficytami.
Diagnoza
To trochê tak jakby w jego wewnêtrznym
komputerze brakowa³o pewnych danych lub
by³yby b³êdnie zebrane. W przypadku niektórych osób branie narkotyków zaczyna spe³niaæ
podobne funkcje jak zachowania obsesyjne,
np. czêste mycie r¹k czy uk³adanie szczoteczek
w ³azience. Pozwala nie konfrontowaæ siê z prawdziwym Ÿród³em napiêcia i lêku.
Ka¿dy pracuj¹cy z nastolatkiem bior¹cym narkotyki, powinien zdaæ sobie
sprawê, ¿e nie ma przed sob¹ jednowymiarowego bohatera kreskówki,
którego ca³a patologia ogranicza siê do
mechanizmów zaprzeczania, iluzji i kolejnych nawrotów. Ma przed sob¹ m³odego cz³owieka z ca³¹ z³o¿onoœci¹ ró¿nych procesów psychicznych, z emocjonalnym chaosem i konfliktami, które
wydaj¹ siê nie do rozwi¹zania.
Nie wystarczy sama koncepcja uzale¿nienia,
nie wystarczy odtrucie i uzyskanie abstynencji.
Trzeba próbowaæ zrozumieæ wszystko to, co by³o
przed narkotykiem i pomóc w stworzeniu szczêœliwego ci¹gu dalszego. Praca ta wymaga intensywnej relacji z doros³ym, któr¹ mo¿e rozwin¹æ
podczas indywidualnej psychoterapii.
Pobyt w oœrodku najczêœciej jest tylko wstêpem do pracy nad sob¹, rehabilitacj¹, nie prowadzi do zrozumienia w³asnej psychopatologii i nie zast¹pi pracy z psychoterapeut¹. I chocia¿ w wielu oœrodkach terapeuci, oprócz samego uzale¿nienia, zauwa¿aj¹ tak¿e szersze t³o
problemu, wszystko i tak toczy siê wed³ug tradycyjnej koncepcji pracy z uzale¿nieniem.
Kiedy zaburzenia staj¹ siê zbyt powa¿ne,
np. pojawiaj¹ siê urojenia czy psychozy, wówczas nastolatek umieszczany jest w specjalnym
oœrodku „psychiatrycznym”. Jest obserwowany, dostaje odpowiednie leki i… przechodzi terapiê uzale¿nieñ. Kiedy wychodzi, ma w garœci plik recept i rzeczywiœcie jeden problem
z g³owy. Nie musi myœleæ o nielegalnych œrodkach psychoaktywnych, poniewa¿ ma mnóstwo
kupionych w aptece.
Byæ mo¿e jedn¹ z przyczyn takiego stanu
rzeczy jest brak u wiêkszoœci terapeutów uzale¿nieñ wiedzy z zakresu psychopatologii, nie
wspomnê ju¿ o wiedzy dotycz¹cej okresu dojrzewania.
Czy mo¿na precyzyjnie zdiagnozowaæ nastolatka? Kiedyœ us³ysza³am, ¿e w przypadku m³odych ludzi nie tyle wa¿ne wydaje siê znalezienie odpowiedniej diagnozy, co porz¹dne zastanowienie siê nad prognoz¹. I tego siê trzymam.
S¹ sytuacje, które nie budz¹ w¹tpliwoœci: codzienne branie heroiny jest uzale¿nieniem, podobnie
jak liczne omamy s³uchowe czy wzrokowe bêd¹
œwiadczy³y o urojeniach czy postêpuj¹cej psychozie. W przypadku innych problemów zwi¹zanych z nadu¿ywaniem ró¿nych narkotyków, nie
ma ju¿ takiej pewnoœci. Du¿o wa¿niejsze wydaje mi siê zrozumienie samej etiologii nadu¿ywania narkotyków. Trudno zrozumieæ nastolatka bior¹cego narkotyki, pozbawiaj¹c go kontekstu indywidualnego, nie zapoznaj¹c siê ze
struktur¹ jego rodziny czy histori¹ rozwojow¹. q
Autorka jest psychoterapeutk¹ w Poradni
Zdrowia Psychicznego i Uzale¿nieñ dla Dzieci
i M³odzie¿y w Warszawie.
LUTY 2003 Remedium
9.p65
17
03-02-26, 12:20
17